czwartek, Kwiecień 26, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "innowacje"

innowacje

Firmy powinny mieć dostęp do przejrzystej i czytelnej informacji o ofercie funduszy unijnych. Dziś jednak ogłoszenia i komunikaty udostępniane przez administrację mogą zniechęcać do ubiegania się o takie środki – informacje są jak zaszyfrowane, poukrywane w niezrozumiałych skrótach i odniesieniach do innych dokumentów. Czytając je przedsiębiorcy tylko utwierdzą się w przekonaniu, że fundusze są „za trudne”. Tymczasem, jak zauważa sama administracja, „zmniejszenie uciążliwości związanych z interakcją beneficjenta z „systemem” na tym etapie ma kluczowe znaczenie dla pozyskania dla programu jak największej liczby wartościowych projektodawców”.

Choć dotacje unijne dla firm są dostępne od ponad 13 lat, to wciąż wiele z nich nie ma doświadczenia w pisaniu wniosków. Przedsiębiorstwa, najczęściej mikro, małe i średnie, często już przy pierwszym kontakcie z funduszami odstrasza niezrozumiały język, a później skomplikowane wymogi, które nie mają wiele wspólnego z ich rzeczywistością. Niestety większość informacji, dokumentów i regulaminów jest napisana dla profesjonalistów. To dlatego tak wielu przedsiębiorców jest przekonanych, że bez doradcy znalezienie konkursu i przygotowanie wniosku o dofinasowanie jest niemożliwe. Jednocześnie koszt takiej usługi jest dla nich za wysoki. W ten sposób rodzi się patowa sytuacja.

Tymczasem, żeby Polska wykorzystała środki przeznaczone w budżecie 2014-2020 na B+R i innowacje, zdecydowanie więcej MŚP musi po nie sięgnąć. Oferta funduszy powinna wręcz mobilizować i inspirować do podejmowania prac rozwojowych i wdrażania innowacji. Polska gospodarka takich projektów potrzebuje, ale też w obecnej perspektywie finansowej, w programach regionalnych i krajowych, jest na nie najwięcej środków. Tylko w 2018 r. planowane jest uruchomienie ponad 100 konkursów, głównie dla MŚP, z łącznym budżetem przekraczającym 11 mld zł. I tu warto przypomnieć, że już zdarzały się nabory, w których nie udawało się rozdysponować zaplanowanego budżetu. Brakowało po prostu projektów.

 

W latach 2014-2016 w porównaniu do lat 2013-2015 w sektorze przedsiębiorstw przemysłowych odnotowano wzrost udziału przedsiębiorstw aktywnych innowacyjnie o 1,4 p. proc. do 20,3%. W usługach natomiast wskaźnik ten zwiększył się o 3,9 p. proc. do 14,5%. 

Biorąc pod uwagę wielkość przedsiębiorstw w 2016 r. największy odsetek podmiotów aktywnych innowacyjnie był wśród jednostek o liczbie pracujących 250 osób i więcej.

W „Przetwórstwie przemysłowym” największy odsetek przedsiębiorstw aktywnych innowacyjnie wystąpił

w dziale „Produkcja wyrobów farmaceutycznych” (49,0%). W przypadku przedsiębiorstw usługowych odsetek ten był najwyższy w dziale „Ubezpieczenia, reasekuracja i fundusze emerytalne” (69,0% przedsiębiorstw).

W poprzednim okresie badawczym (2013-2015) w przedsiębiorstwach przemysłowych wskaźnik ten był
najwyższy w dziale „Produkcja koksu i produktów rafinacji ropy naftowej” (46,7%), a w przedsiębiorstwach usługowych – w dziale „Ubezpieczenia, reasekuracja i fundusze emerytalne” (68,7%).
Uwzględniając podział terytorialny kraju, największy odsetek aktywnych innowacyjnie przedsiębiorstw
przemysłowych wystąpił w województwie małopolskim (23,7%) i podkarpackim (23,3%), natomiast przedsiębiorstw usługowych – w województwie lubelskim (23,6%). Najniższe wartości wskaźnika odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim (odpowiednio 14,8% i 4,9%).Źródło: www.kurier.pap.pl

Instrumenty wsparcia innowacji ARP cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Tym razem z możliwości finansowania skorzystała firma LaserTec. Spółka zajmuje się opracowywaniem i wdrażaniem do przemysłu technologii laserowego spawania, hartowania, deponowania i cięcia. Środki w wysokości 6,75 mln zostaną przeznaczone na zwiększenie skali działalności, pozwolą również rozwinąć współpracę z nowymi kontrahentami.

Firma LaserTec sp. z o.o. działa na rynku od prawie 20 lat. Początkowo jej jedynym obszarem działalności była obróbka metali, obecnie to głównie technologie laserowe. Spółka planuje dalszy rozwój  i uruchomienie nowych usług opartych o laserowe spawanie, hartowanie i cięcie 3D. Zakup nowoczesnego lasera pozwoli zrealizować ten cel i rozszerzyć ofertę usług o wytwarzanie elementów w technologii Additive Manufacturing (kształtowanie materiałów w przestrzeni 3D). Additive Manufacturing to innowacyjna technologia umożliwiająca wytwarzanie i obróbkę materiałów w przestrzeni 3D. Proces polega na przekształcaniu modelu 3D w obiekt rzeczywisty poprzez łączenie ze sobą kolejnych warstw materiału. Środki pozyskane z ARP zasilą także kapitał obrotowy i pomogą w bieżącej działalności.

– Pożyczki na innowacje to odpowiedź na potrzeby polskich małych i średnich przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność innowacyjną lub planują ją rozpocząć. Takim firmom bardzo trudno jest zdobyć kapitał na rozwój ze względu na ryzyko, które jest wpisane w innowacje. Chcemy to zmienić. Dlatego nasze środki kierujemy do firm takich jak LaserTec. Wiemy, że dzięki nim spółka w pełni wykorzysta swoje możliwości, a jej pozycja na rynku się umocni – powiedział Michał Szaniawski, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.

Pożyczki stanowią jeden z istotnych elementów działalności Agencji Rozwoju Przemysłu. Spółka kieruje ofertę głównie do średnich i dużych przedsiębiorstw, szukających finansowania rozwoju i inwestycji. Nowym produktem są pożyczki na innowacje kierowane również do małych i mikro firm. Przedsiębiorstwa korzystające z usług finansowych ARP mogą liczyć na wsparcie od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych. ARP stosuje proste i przejrzyste zasady przy ubieganiu się o finansowanie. Brak jest ukrytych opłat, a każdy projekt rozpatrywany jest indywidualnie. Dodatkowo ARP pozwala łączyć pożyczki własne z finansowaniem bankowym, a zwrot pożyczki dopasowany jest do specyfiki realizowanego projektu. W ciągu ostatnich 6 lat ARP S.A. udzieliła pożyczek na łączną kwotę ponad 3,7 mld zł.

Po ogłoszeniu nominacji na stanowisko szefa Fed, spodziewanej podwyżce stóp procentowych w USA i zaplanowanych na grudzień wyborach w Katalonii, w tym roku nie powinno się już zdarzyć nic, co znacząco wpłynie na sytuację makroekonomiczną na świecie. Końcówka 2017 roku to czas dla wzrostu akcji.

Sytuacja makroekonomiczna na świecie jest stabilna i nie powinno się to zmienić do końca roku. Po wyborze Jerome’a Powell’a na szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej i spodziewanej w grudniu podwyżce stóp procentowych, nie ma powodów do poważniejszych wahań nastrojów, zwłaszcza na rynkach rozwiniętych (Stany Zjednoczone i Europa). Nowy szef Fed jest uważany za osobę przyjazną Wall Street. Jego dotychczasowe poglądy na temat polityki monetarnej były zbliżone do stanowiska obecnej szefowej Komitetu Janet Yellen. W Europie, nawet  wybory w Katalonii zaplanowane na 21 grudnia, nie powinny mieć wpływu na rynki. Frakcje niepodległościowe osłabiły się i plany odłączenia od Hiszpanii są bardzo mało prawdopodobne.

Gospodarka Stanów Zjednoczonych od dłuższego czasu systematycznie rozwija się „liniowo”. Europa również wzrasta, choć zdarzają się jej drobne wahania. Kurs dolara rośnie, osłabia się natomiast euro. Jest to wynikiem m.in. polityki monetarnej prowadzonej przez Fed oraz Europejski Bank Centralny.

Optymistyczne prognozy dotyczą też Chin, które po ostatnim zjeździe rządzącej Komunistycznej Partii Chin i umocnieniu swojej władzy, mają plany zostać gospodarką stawiającą na jakość, a nie ilość. Państwo Środka chce być kojarzone nie z tanią siłą roboczą, ale z innowacjami. Mają temu pomóc inwestycje w badania i rozwój, co przełoży się na dokładanie przez Chiny większej wartości dodanej w procesie tworzenia dóbr i usług.

Wskaźniki makroekonomiczne są dobre, a globalne wskaźniki PMI bardzo wysokie. Eksperci Union Investment oceniają obecną sytuację na światowych rynkach na 4 w skali 1-5. Mamy teraz do czynienia z tzw. Goldilocks Environment, czyli optymalnym momentem w cyklu koniunkturalnym dla wzrostu akcji. Sprzyja temu niska inflacja i stopy procentowe oraz stabilny wzrost gospodarczy. To ważny sygnał dla inwestorów, którzy zastanawiają się, w jakich klasach aktywów lokować swoje środki.

 

 

Komentarz: Marek Straszak, doradca inwestycyjny w zespole asset allocation Union Investment TFI

Konsumpcja wideo w Internecie rośnie. Jak wynika z badania Wideo mobile 2016, aż 41 proc. ankietowanych deklaruje, że ogląda materiały wideo online na smartfonie bądź tablecie. Wśród nich 62 proc. robi to codziennie. Popularność filmów wykorzystuje branża marketingowa i reklamowa, dla których jest to jeden z najważniejszych i najszybciej rozwijających się formatów digital. Jak zauważają eksperci Deloitte Digital, zwrócenie uwagi widza to jedno z największych wyzwań branży wideo. 

Według badania „Wideo mobile” nieco mniej respondentów ogląda wideo online stacjonarnie. 38 proc. osób wyświetla je na ekranie komputera lub laptopa, a 10 proc. – na telewizorze z dostępem do Internetu. Aż połowa badanych zadeklarowała, że ogląda jeden lub kilka materiałów wideo dziennie, 12 proc. odpowiedziało, że kilkanaście.

Jak pokazuje badanie gemiusAdReal, najpopularniejszą reklamę w kwietniu br. w Polsce – ShowMax.pl – obejrzało ponad 3,4 miliona internautów. YouTube stale utrzymuje się jako druga najpopularniejsza wśród internautów aplikacja – wynika z comiesięcznych badań Gemius/PBI. A tych, które umożliwiają oglądanie i nagrywanie filmów, ciągle przybywa.

– Niewątpliwym potencjałem reklamowym wideo jest to, że ma ono grono „lojalnych” odbiorców, którzy subskrybują szereg kanałów na YouTube. Młode pokolenia wychowały się na filmach dostępnych w Internecie i jest to dla nich źródło pierwszego wyboru. Mogą je oglądać, kiedy chcą i gdzie chcą na urządzeniach mobilnych. Jest to przewaga Internetu nad tradycyjną telewizją – mówi Piotr Podgajny, Social Media Manager z Deloitte Digital.

Serwisy VOD jako źródło reklam

Według badania Gemius z maja br., wśród serwisów VOD, liderem na polskim rynku pod względem zasięgu pozostaje serwis VoD.pl, a pod względem liczby odsłon i średniego czasu korzystania – Player.pl.

Jak pokazuje badanie MEC z maja br. czas bloków reklamowych w serwisach VOD największych nadawców stanowi już ponad połowę tego, który główne stacje poświęcają na reklamy w swoim czasie antenowym. Serwisy VOD związane z największymi nadawcami pokazują średnio ok. 7 minut reklam na godzinę – przed oraz w trakcie programów emitowanych online. Mimo dużego obłożenia reklamowego, serwisy te tworzą czołówkę rynku wideo pod względem wskaźnika viewability, czyli obecności reklam wideo w polu widzenia użytkowników.

Liczy się historia

Wideo w Internecie ma ogromny potencjał, jednak jego twórcy stają przed wieloma dylematami. Tylko nieliczne filmy przyciągają miliony widzów. Jak podkreślają eksperci Deloitte Digital, zwrócenie uwagi widza to jedno z największych wyzwań branży wideo. Tym bardziej, że w przepełnionym treścią Internecie, coraz trudniej pozyskać zaangażowanego odbiorcę. Jak zauważa Bartosz Fiszer, Senior Performance Specialist w Deloitte Digital, uwagę użytkownika zdobywa się często w ciągu dwóch pierwszych sekund.  – Mniej więcej tyle post jest widoczny podczas przeglądania news feed’u Facebooka na telefonie. Zatem już dwie pierwsze sekundy muszą przykuć uwagę użytkownika i zatrzymać go – tłumaczy.

Zarówno marketerzy, jak i twórcy internetowi poszukują coraz bardziej wymyślnych sposobów na podtrzymanie zainteresowania widzów. Ze względu na powszechność treści, jest to nie lada wyzwanie. Na co zwrócić uwagę planując produkcję? Jak podkreślają eksperci Deloitte Digital, najważniejszy jest pomysł i wartość dodana dla widza, czyli to, co z niego wyniesie po obejrzeniu.  – Wykorzystując wszelkie innowacje, warto jednak pamiętać o sprawdzonych rozwiązaniach, nawet gdy mówimy o filmie reklamowym. Ludzie kochają historie, dlatego wideo z wplecioną narracją ma zdecydowanie większą szansę na zaabsorbowanie widza – mówi Adrian Kwiatkowski, Senior Social Media Executive, Deloitte Digital.

Reklama – przed, w trakcie czy po filmie?

Za reklamami w formie wideo on-line przemawia wiele argumentów. Są dużo mniej kosztowne niż te w telewizji, a ich mierzalność jest wyższa. Dodatkowo za ich pomocą można skuteczniej dotrzeć do grupy docelowej. Wraz ze wzrostem ich skuteczności i popularności, zmienia się sposób ich dystrybucji – pojawiają się przed filmami, w trakcie, pod koniec, a także w formie zawoalowanego product placement. W świecie reklamy, trwa dyskusja, który sposób jest najbardziej skuteczny.

Jak zauważają eksperci Deloitte Digital, sposób dystrybucji reklam wideo w Internecie naśladuje metody obecne w telewizji. Prezentowanie reklam w środku materiału wideo jest kontynuacją tradycji reklamy telewizyjnej, która wyświetlana jest w odpowiednich blokach podczas różnego rodzaju programów. Ten sposób dotarcia do odbiorcy jest powszechny od dekad i teraz coraz częściej adaptowany także w marketingu internetowym. Taki rodzaj komunikatu otwiera szansę na zapoznanie się z fragmentem docelowo oglądanego materiału i powrót do niego po kontakcie z reklamą – zakładając, że był interesujący. – Uważam, że jest tym samym bardziej uczciwy niż reklamy typu pre-roll. Użytkownik decydując się na poświecenie uwagi na docelowy materiał, nie jest natychmiast przekierowywany do innej treści, na oglądanie której nie był przygotowany. Z jednej strony można rozpatrywać to jako element zaskoczenia, który może, choć nie musi, przełożyć się na korzystne statystyki oglądalności. Z drugiej jednak strony, oglądający może poczuć dyskomfort – mówi Łukasz Korczewski, Senior Social Media Executive, Deloitte Digital.

– Najlepszym rozwiązaniem w tej kwestii byłoby dostosowanie lokowania produktu do oczekiwań użytkownika. Reklama nie może ingerować w content, a jeżeli już to robi – musi być jak najmniej inwazyjna – dodaje Bartosz Fiszer.

Amatorskie wideo gratką dla reklamodawców

Eksperci Deloitte Digital podkreślają również rolę filmów „amatorskich” – ulotnych, nagrywanych „tu i teraz”, nieperfekcyjnych, ale dzięki temu autentycznych. Pojawia się coraz więcej możliwości transmisji na żywo, a pożądane przez rynek wideo to takie, które jest dostosowane do wyświetlania na urządzeniach mobilnych. Co więcej, możemy spodziewać się dalszych rozwiązań, które umożliwią zarówno użytkownikom, jak i markom korzystanie z tego trendu. – Wszyscy zachwycaliśmy się Snapchatem, a teraz zachwycamy się Instagramem. W kilka sekund można opowiedzieć ciekawą historię, a co dopiero zainteresować użytkownika swoim pomysłem czy produktem. Wierzę, że filmy nagrywane telefonem i livestreaming staną się kluczowymi elementami stosowanymi do budowania historii wokół marki – podsumowuje Bartosz Fiszer.

 

 

Źródło: Deloitte Digital

Andrzej Pągowski – znakomity polski artysta grafik, autor blisko półtora tysiąca słynnych plakatów, stworzył niezwykły projekt szaty graficznej hybrydowego SUV-a z elektrycznym napędem na 4 koła – modelu Mitsubishi Outlander PHEV. Rysunki twórcy, które odwołując się do japońskiej symboliki, oddają najważniejsze cechy tego auta, znalazły się już na specjalnym, testowym modelu.

Do stworzenia projektu, który w artystyczny sposób wyrażałby istotę i charakter samochodu Mitsubishi Outlander PHEV skłoniły mnie moje japońskie fascynacje i samo auto. Pierwszy raz w życiu odbyłem podróż samochodem z trzema silnikami, w zupełnej ciszy ciesząc się z dobrego „kopa”, który zapewnia jego elektryczny napęd. Źródłem inspiracji był też fakt, że obsługa tego skomplikowanego technicznie i naszpikowanego nowoczesną technologią pojazdu, jest dziecinnie prosta. Moim zadaniem było zatem stworzenie projektu, który odda kluczowe cechy auta – dobre przyspieszenie, przyjazność dla środowiska, duży zasięg, ładowanie ze zwykłego gniazdka, przy wykorzystaniu oszczędnych środków wyrazu, odwołujących się do japońskiego minimalizmu, eklektycznego stylu, podkreślających wyrafinowanie i wysoką jakość.” – mówi Andrzej Pągowski.

„Zacząłem się zastanawiać jak graficznie zobrazować te najważniejsze cechy i dlaczego to właśnie japońskie Mitsubishi pierwsze wpadło na pomysł, by stworzyć SUV-a od początku z myślą o takim napędzie. Jak się dowiedziałem, Mitsubishi Motors to firma z typowo inżynierskim zacięciem, słynąca z wielu innowacyjnych wynalazków –  pracowała nad napędami elektrycznymi od 50 lat, wyprzedzając epokę i przewidując obecne eko-trendy.  Ekologia, innowacje  i japońska, inżynierska precyzja – nadal zastanawiałem się jak obrazkowo wyrazić te pojęcia. Z pomocą przyszły mi moje japońskie inspiracje i doświadczenia – stąd bambusowy gaj i ukryta w nim elektryczna wtyczka a także rysowane japońską kreską konie. Oczywiście te trzy konie obrazują 3 silniki w modelu Outlander PHEV a znakomite osiągi podkreśliłem metaforą znanych z szybkości ptaków. Jednocześnie wszystkie symbole to ikony natury a kojarzone z zielenią kwitnącej przyrody i błękitem nieba kolory podkreślają przyjazny środowisku charakter Mitsubishi Outlandera PHEV.” – konkluduje autor.

„Cieszymy się z udanej współpracy z tak znanym artystą, jakim jest Andrzej Pągowski. Miał on niełatwe zadanie, gdyż liczba informacji, którą należało przekazać jest ogromna. Trzeba przyznać, że efekt jest znakomity – projekt wyjątkowo dobrze podkreśla kluczowe atrybuty auta.” – podkreśla Yasuyuki Oyama – prezes polskiego oddziału Mitsubishi Motors.

Niezwykły pojazd z wyjątkową gwarancją
Mitsubishi Outlander PHEV to pierwszy na świecie -em z elektrycznym napędem na 4 koła. Za sprawą wysokiego momentu obrotowego dostarczanego już od startu przez 2 silniki elektryczne o mocy 82 KM i idące za tym świetne przyspieszenie, jazda nowym modelem Mitsubishi daje ogromną przyjemność. Do napędu pojazdu służy także 2-litrowy silnik benzynowy o mocy 121 KM. Najnowocześniejsza wersja systemu Super All Wheel Control znanego z kultowego Mitsubishi Lancera Evolution i nisko położony środek ciężkości gwarantują niespotykaną dla SUV-ów przyczepność na zakrętach i doskonałe prowadzenie. Zaawansowany technicznie system napędu 4×4 oferuje 3 tryby jazdy – elektryczny, szeregowy i równoległy. Są one elektronicznie sterowane i automatycznie wybierane, tak, aby samochód przejeżdżał jak największy dystans w trybie elektrycznym. Innowacyjna konstrukcja Outlandera PHEV, od podstaw zaprojektowanego z myślą o napędzie hybrydowym, umożliwia ładowanie akumulatora tego pojazdu na wiele sposobów – w czasie jazdy, przy pomocy generatora prądu, podczas hamowania oraz ze zwykłego gniazdka elektrycznego i z terminala szybkiego ładowania. Mitsubishi Outlander PHEV wyróżnia się bardzo cichym, obszernym i starannie wykonanym wnętrzem, łatwością obsługi i bogatym wyposażeniem. Za wysoki poziom bezpieczeństwa odpowiada innowacyjny układ Super All Wheel Control i 18 zaawansowanych systemów bezpieczeństwa a nad kontrolą całego układu napędowego czuwa supernowoczesny system operacyjny PHEV OS. Mitsubishi Outlander PHEV otrzymał maksymalną notę 5 gwiazdek w testach zderzeniowych organizowanych przez organizację Euro NCAP oraz JNCAP.

Przy zakupie produkowanego w Japonii modelu Mitsubishi Outlander PHEV producent oferuje gwarancję na wszystkie komponenty napędu elektrycznego i akumulatory, która obowiązuje aż 8 lat do 160.000 km, jako dodatek do standardowej, 5-letniej gwarancji na samochody Mitsubishi. Od niedawna producent gwarantuje dodatkowo utrzymanie pojemności akumulatora trakcyjnego na poziomie 70% lub wyższym w okresie 8 lat od daty pierwszej rejestracji, lub do przebiegu 160 000 km, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej. W przypadku stwierdzenia pojemności akumulatora trakcyjnego poniżej 70%, zostanie on wymieniony nieodpłatnie, w ramach gwarancji.

 

Źródło; Mitsubishi

We wrześniu br. przedsiębiorcy, w ramach krajowych i regionalnych programów operacyjnych,  będą mogli złożyć wnioski o dofinansowanie projektów rozwojowych w kilkudziesięciu konkursach. Aż w dwudziestu siedmiu firmy mogą starać się o dofinansowanie inwestycji w innowacje lub badania i rozwój. W dwóch konkursach można pozyskać pomoc w wejściu firmy na rynki zagraniczne – wynika z zestawienia przygotowanego przez Konfederację Lewiatan.

W ramach programu krajowego Inteligentny Rozwój będzie można, na przykład, wziąć udział w konkursach dotyczących przedsięwzięć B+R realizowanych przez przedsiębiorstwa w zakresie badań przemysłowych i prac rozwojowych (50 mln zł), wsparcia usług proinnowacyjnych związanych z aktywnością badawczo-rozwojową lub innowacyjną małych i średnich przedsiębiorstw, świadczonych przez akredytowane instytucje otoczenia biznesu (45 mln zł) czy wsparcia MŚP w dostępie do rynku kapitałowego (14,3 mln zł).

W Programie Operacyjnym Polska Wschodnia przedsiębiorcy będą mogli liczyć na wsparcie w ramach projektów dotyczących np. internacjonalizacji MŚP (30 mln zł), czy przeprowadzenia audytów wzorniczych oraz opracowania strategii wzorniczych (5 mln zł).

„Duże” pieniądze czekają na przedsiębiorców również w programach regionalnych. Na przykład, w Regionalnym Programie Województwa Dolnośląskiego, małe i średnie firmy, z wyłączeniem mikroprzedsiębiorstw działających do 2 lat, mogą wystartować w konkursie dotyczącym rozwoju produktów i usług w MŚP (11,8 mln zł). W Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Podlaskiego są pieniądze  na wspieranie inwestycji w ekoinnowacje (20 mln zł) oraz na projekty B+R i infrastrukturę badawczą przedsiębiorstw (75 mln).

– W zestawieniu wskazujemy konkursy, które w naszej ocenie są najciekawsze dla firm, ponieważ pozwalają na sfinansowanie inwestycji w prace badawczo – rozwojowe, wdrożenie innowacji lub pomagają w wejściu na rynki zagraniczne. Dwa pierwsze obszary, tj. B+R i innowacje są priorytetem  w latach 2014-2020 i jest na nie najwięcej pieniędzy. Stają się też coraz bardziej popularne wśród firm – mówi Marzena Chmielewska, dyrektorka departamentu funduszy europejskich Konfederacji Lewiatan.

Liczba firm, które z sukcesem zrealizują projekty B+R i wdrożą innowacje zależy jednak nie tylko od tego czy pieniądze na ten cel są dostępne, ale też od działań promujących i wspierających uczestnictwo w konkursach, zwłaszcza w przypadku najmniejszych firm, które mogą mieć świetne pomysły, ale niekoniecznie potrafią przełożyć je na specyficzny język funduszy unijnych.

– Wymagania stawiane w konkursach są wysokie, dlatego instytucje je organizujące  powinny oferować firmom realne wsparcie w przygotowaniu wniosku, np. organizując warsztaty informacyjne czy proponując kontakt z doradcą czy ekspertem, który ma doświadczenie w ocenie podobnych przedsięwzięć. O ile wcześniej popyt na środki unijne praktycznie nie stanowił problemu, bo możliwe było wspieranie prostszych projektów inwestycyjnych, o tyle teraz często przygotowanie i pozyskanie dobrych projektów badawczo- rozwojowych i innowacyjnych staje się wyzwaniem. W tym kontekście niezwykle ważne są współpraca i dobre relacje pomiędzy firmami, organizacjami reprezentującymi przedsiębiorców a administracją – dodaje Marzena Chmielewska.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Z okazji 80-lecia powstania Centralnego Okręgu Przemysłowego, 8 września 2017r., w Auli Wydziału Mechaniczno-Technologicznego Politechniki Rzeszowskiej w Stalowej Woli odbędzie się konferencja jubileuszowa  pt. „Centralny Okręg Przemysłowy. W kierunku innowacyjnej gospodarki”. Na konferencji przypomnimy ważny fragment polskiej historii gospodarczej, techniki i wynalazczości związanej z dziedzictwem Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pokażemy innowacje, które naprawdę zmieniły Podkarpacie, zaprezentujemy przykłady synergii nauki i biznesu, pokażemy projekty, które odniosły sukces. Będzie to też doskonała okazja do wymiany doświadczeń, poglądów i zawiązania realnej współpracy.

Patronat Honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

Centralny Okręg Przemysłowy to symbol skoku cywilizacyjnego z lat 30. XX w. we wszystkich wymiarach – a zwłaszcza gospodarczym, społecznym, urbanistycznym, kulturowym. Źródeł tożsamości regionu Podkarpacia, który do dziś kojarzony jest z produktami, zakładami, czy nowoczesną myślą techniczną, należy upatrywać właśnie w latach budowy Okręgu. Wynalazczość to most łączący polską myśl technologiczną z czasów budowy COP z innowacyjną wizytówką obecnego województwa podkarpackiego. Przyjęta oś konferencji, Przeszłość – Teraźniejszość – Przyszłość, odzwierciedla aktualność i ponadczasowy charakter Okręgu. Na konferencji porozmawiamy jak skorzystać z tego historycznego potencjału.

Konferencja będzie mieć charakter interdyscyplinarny. W jej trakcie naukowcy, politycy i przedsiębiorcy różnych branż zbudują platformę dyskusyjną do dalszego rozwoju regionu Podkarpacia zgodnie z ideami Centralnego Okręgu Przemysłowego i ich twórczą implementacją w czasach współczesnych. Wśród tematów poruszanych w 13 referatach pojawią się kwestie związane między innymi ze współczesnymi innowacjami w przemyśle zbrojeniowym, lotniczym, energetycznym,  w architekturze czy ze sposobami finansowania innowacji przyszłości.

W programie oprócz referatów znajdzie się także panel dyskusyjny „Od COP do współczesnej polityki gospodarczej”.

Konferencja, jako wydarzenie cykliczne pn. „Teraz COP”, będzie organizowana co dwa lata.

Więcej o konferencji można przeczytać na www.konferencja-terazcop.pl

Organizatorzy konferencji:

Miasto Stalowa Wola, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli oraz Małopolskie Laboratorium Budownictwa Energooszczędnego, Politechnika Krakowska

Serdecznie zapraszamy.

Przyjdź, posłuchaj, poznaj ekspertów, zainspiruj się.

Wstęp wolny. Gości prosimy o rejestrację: konferencja@muzeum.stalowawola.pl

 

Z radością informujemy, że portal BiznesTuba.pl objął patronat medialny nad wydarzeniem.

 

 

 

Millenialsi i hipsterzy to swego czasu modne nazwy młodego pokolenia, które aktualnie nie oddają już ducha tej grupy społecznej. Młodzi, ambitni, kreatywni, nadążający za nowoczesnym, zdigitalizowanym światem, dla których technologia stała się integralną częścią życia wymagali zdefiniowania na nowo. Nazwę, która podkreślałaby to, co dla nowego pokolenia najważniejsze zaproponował David Infante. Yuccie, czyli Young Urban Creatives, bo o nich mowa, wpisali się na stałe w charakter miejskiej dżungli  – kim są i jak technologia definiuje współczesnych zdobywców miejskiej przestrzeni? 

Yuccie to nowe pokolenie młodych ludzi, mieszkających w dużych miastach. Odważni, kreatywni, sukcesywnie dążący do realizacji swoich celów. – Wykorzystują do tego nowoczesne technologie, które są ich środowiskiem naturalnym. Używając smartfona czują się jak ryba w wodzie. Dorastali bowiem w czasach, gdy Internet był już czymś powszechnym. Korzystają więc z jego możliwości bez ograniczeń – mówi Juliusz Korwin, Dyrektor Marketingu Powermat Polska, start-upu, który oferuje usługę bezprzewodowego ładowania wraz z aplikacją mobilną, pozwalającą korzystać z atrakcyjnych ofert promocyjnych. Kim są yuccie i czym różnią się od innych grup społecznych?

Aktywność na pierwszym miejscu

Yuccie są zachłanni na wrażenia i ani na chwilę nie porzucają aktywności. Nie chodzi tu tylko o pracę. Galerie handlowe czy siłownie to teraz drugi dom dla młodych kreatywnych. Czas wolny nie równa się jednak czasowi bez dostępu do informacji. – Nie bez powodu w siłowniach można dziś do woli korzystać z wifi, a nowoczesne maszyny do ćwiczeń wyposażone są w ekrany wyświetlające osiągane rezultaty. Ciągły dostęp do informacji jest dziś w cenie, dlatego wiele osób wręcz nie rozstaje się ze swoim smartfonem, nawet podczas uprawiania sportu czy zakupów – tłumaczy Juliusz Korwin – Powermat także idzie tym tropem – już dziś nasze PowerSpoty (punkty ładowania smartfonów) znajdują się w przestrzeni miejskiej. Pojawią się także w galeriach handlowych czy w klubach fitness, tak by ich klienci mogli doładować swoje „okno na świat” w każdej chwili – mówi Korwin.

Pieniądze to za mało. Marzenia też

Yuccie żyją w przekonaniu, że nie tylko mogą spełniać marzenia, ale także czerpać z nich profity – tłumaczy w swoim artykule David Infante. Dla młodych kreatywnych pieniądze nie stanowią już bezwzględnej wartości – dodaje Juliusz Koriwn – chodzi o to, by je zarobić, jednocześnie zyskując satysfakcję z tworzenia czegoś nowego i własnego.Przedstawiciele tej grupy ponad wszystko cenią sobie własne pomysły i możliwość nieskrępowanego niczym realizowania własnych wizji. Do ich tworzenia wykorzystują wszelkie możliwości technologiczne: działania za pomocą modnych aplikacji czy portali społecznościowych to ich chleb powszedni.

Kreatywność ponad wszystko

Yuccie sami stanowią centrum swojego świata. Z tego powodu dbają o siebie na każdym polu. Przeważnie są dobrze wykształceni, dbają o wygląd, znają języki i są świadomi swoich zalet. Oczekują także odpowiedniego wynagrodzenia w pracy, przy jednoczesnym poszanowaniu ich artystycznej wolności. Taki mariaż najłatwiej osiągnąć mając za szefa samego siebie, dlatego w ostatnich latach odnotowujemy w Polsce i na świecie wysyp start-upów. Młodzi nie czekają na szansę – tworzą ją sobie sami. Nie boją się ryzyka biznesowego, bo doskonale wiedzą jak wykorzystać możliwości technologiczne do rozwijania biznesu. Ich miejscem pracy jest kawiarnia, galeria handlowa czy miejski park. Przebywają tam, bo to ich naturalne środowisko. Tam też rodzą się pomysły na innowacje. Ich życie staje się bardziej mobilne i takie formy pracy są coraz popularniejsze, dlatego ważne, aby otaczająca ich przestrzeń nie stanowiła dla nich ograniczenia.

Oswojona technologia

Młody, ambitny, nastawiony na sukces człowiek nie może dziś ignorować siły, z jaką w nasze życie ingeruje technologia. Komputery i wirtualne rozwiązania towarzyszą nam dziś na każdym kroku.  Budzimy się z nimi, jemy, kontaktujemy z bliskimi, a przede wszystkim – pracujemy. – Nie ma przesady w powiedzeniu, że jeśli nie ma nas w Internecie to nie ma nas w ogóle. Młode pokolenie to rozumie i dlatego tak ogromną wagę przywiązuje do tego, co dzieje się w sieci. Informowanie innych o tym, gdzie jesteśmy, co robimy i co jemy jest dziś powszechne – komentuje Korwin – yuccie charakteryzują się właśnie tym, że informację chcą mieć tu i teraz  – dodaje ekspert marketingu. Coraz mniejszym powodzeniem cieszy się natomiast idea własności. Młodzi ludzie chcą korzystać ze wspólnego dobra w miarę swoich potrzeb, a nie kupować wszystko na własność. To dlatego taką popularnością cieszą się np. rowery miejskie czy system carscheringu. – Powermat również wpisuje się w ten trend – ładowanie smartfonów w przestrzeni publicznej to wygodne dla wszystkich dobro wspólne. Po co nosić ze sobą sterty kabli jeśli można naładować telefon w restauracji podczas posiłku lub u kosmetyczki? – mówi Juliusz Korwin.

Krótki spacer po centrum dużego miasta czy wizyta w modnym salonie urody wystarczy, żeby przekonać się, że yuccie opanowują świat. Rozpoznać ich można po eleganckim stroju, rozmowie w obcym języku i… aktywnym smartfonie zawsze w zasięgu ręki. Nie ma wątpliwości – młodzi kreatywni i technologia to jedno.

Źródło: Synertime

Polska marka samochodu osobowego to póki co pieśń przyszłości. Tu i teraz bezsprzecznie rządzą producenci podzespołów oraz pojazdów innych niż osobowe, którzy działają w niszach, umieją sprzedawać za granicą i sprawnie włączają się w międzynarodowe łańcuchy wartości sektora automotive. Przez co najmniej 5 lat to się nie zmieni – wskazują autorzy 2. edycji zestawienia TOP30 polskich firm motoryzacyjnych: Bank Zachodni WBK, Bisnode i Polska Izba Motoryzacji. Sprawozdania pokazują, że biznes tych firm pędzi szybko: średni wzrost rocznych przychodów podmiotów z TOP30 sięgnął 14%.

Na najnowszej liście TOP30, czyli 30-stu firm motoryzacyjnych z większościowym polskim kapitałem o największych przychodach, aż 21 miejsc zajmują firmy wytwarzające części i podzespoły. 3 podmioty z tej grupy to producenci akumulatorów. Drugi silnik wzrostu polskiego automotive to producenci pojazdów innych niż samochody osobowe i dostawcze. Wśród nich są: 2 firmy produkujące autobusy, 4 firmy produkujące naczepy, przyczepy i zabudowy do samochodów oraz 3 firmy produkujące pojazdy specjalne.

Najwięcej firm z zestawienia TOP30 zlokalizowanych jest na terenie województwa śląskiego (8), w wielkopolskim (6), podkarpackim (5) oraz mazowieckim (4). Dwie firmy działają na Dolnym Śląsku, a po jednej w województwach łódzkim, podlaskim, małopolskim, kujawsko-pomorskim i świętokrzyskim. Zaskakuje wysoka pozycja województwa podkarpackiego. Dla porównania w przypadku firm z kapitałem zagranicznym zdecydowanie dominują 2 województwa śląskie (11 na 30) i dolnośląskie (8 na 30).

  1. edycja TOP30 – focus na szczegóły

W porównaniu do pierwszego zestawienia, opublikowanego rok temu, w nowym TOP30 zaszło sporo zmian. – Co prawda skład ścisłej czołówki pozostał niezmieniony (Grupa Boryszew, Solaris Bus&Coach, Wielton i Sanok Rubber Company), ale dalej jest ciekawie, bo pojawiło się aż 5 nowych podmiotów – mówi Wojciech Żuk, dyrektor kredytowy ds. sektora motoryzacyjnego w Banku Zachodnim WBK. BOCAR, producent samochodów pożarniczych na różnych typach podwozi renomowanych marek wszedł do zestawienia dzięki dużemu wzrostowi sprzedaży (aż o 47% r/r). Cztery pozostałe firmy pojawiły się dzięki informacjom i współpracy z Polską Grupą Motoryzacyjną. Są to podmioty sklasyfikowane poza PKD29 a tym samym trudne do zidentyfikowania, ponieważ produkują nie tylko na potrzeby automotive, ale również innych branż. Tylko dzięki wiedzy organizacji branżowych takich jak PIM czy PGM możliwe było ustalenie że większość produkcji tych firm jest kierowana do sektora motoryzacyjnego i włączenie tych firm do zestawienia. Są to podmioty sklasyfikowane poza PKD29 czyli teoretycznie poza motoryzacją. Jednak ponieważ ich produkcja jest w dużej mierze „zasysana” przez branżę automotive, autorzy raportu włączyli je do zestawienia. Te firmy to: Bury (systemy telekomunikacyjne, nawigacyjne i sterujące do samochodów, np. urządzenia głośnomówiące, ładowanie i systemy uchwytów, nawigacja, piloty radiowe, anteny, wzmacniacze, mikrofony), Kuźnia Polska (odkuwki do samochodów osobowych i ciężarowych), SPLAST (detale techniczne z tworzyw konstrukcyjnych) oraz Geyer & Hosaja (dywaniki gumowe i opony do samochodów ciężarowych, autobusów, naczep i przyczep). – Debiutanci na liście TOP30 i cała 2. edycja tego zestawienia, pokazują, że polski sektor automotive jest jeszcze bardziej zaawansowany i różnorodny a jego specjalizacja jest jeszcze mocniejsza niż wydaje się na pierwszy rzut oka  – podkreśla Wojciech Żuk.

Części i podzespoły górą jeszcze długo

Co więcej, autorzy rankingu TOP30 podkreślają, że pomimo pojawiających się w przestrzeni publicznej nowatorskich wizji rozwoju polskiej motoryzacji, w kolejnych latach nie zmienią się ani jej specjalizacja ani źródło wzrostu, czyli eksport. Dlaczego? Zbudowanie silnej marki samochodowej jest możliwe, ale wymaga czasu i ogromnych inwestycji nie tylko w opracowanie samochodu i zbudowanie od podstaw nowoczesnej fabryki ale także w stworzenie sieci dilerskiej oraz serwisowej zarówno w Polsce jak i w całej Europie. W pierwszym etapie będzie więc mieć znaczenie głównie wizerunkowe. W sferze realnego biznesu i przychodów polską branżę tworzą i co najmniej przez następne 5 lat będą tworzyć przede wszystkim części, podzespoły, akcesoria, elementy wyposażenia czy specjalistyczne pojazdy i rozwiązania wysyłane na eksport. Ta specjalizacja może się nawet ugruntować. Po pierwsze dlatego, że nasi producenci bardzo sprawnie z roku na rok rozwijają sprzedaż zagraniczną a po drugie dlatego, że nowe szanse może stworzyć rynek wewnętrzny. – W większości branż rynek wewnętrzny jest wstępem do ekspansji zagranicznej. W sektorze motoryzacyjnym możliwa jest tendencja odwrotna. Za sprawą nowych inwestycji zagranicznych koncernów w Polsce, które zostały przyciągnięte w ostatnim czasie i miejmy nadzieję, że będzie jeszcze więcej, polskie firmy już dostarczające za granicę komponenty zyskają szansę rozwoju na rynku wewnętrznym – mówi Roman Kantorski, Prezes PIM. Dodaje on, że jeśli Polska ma zbudować własne auto osobowe, to tylko i wyłącznie dzięki mistrzowskiej produkcji części i podzespołów.

Polski biznes motoryzacyjny ma się świetnie

Łączne przychody firm uwzględnionych w drugiej edycji listy TOP30 polskiego automotive wyniosły 9,6 mld zł. To suma niższa niż przychody największych firm z kapitałem zagranicznym operujących w Polsce, takich jak FCA Poland S.A. (14,3 mld zł w 2016 r.) i Volkswagen Poznań Sp. z o.o. (9,8 mld zł w 2015 r.), ale warto zwrócić uwagi na niemałe dynamiki. Średni wzrost przychodów dla producentów części i podzespołów wyniósł +9%; dla producentów akumulatorów +20%. Przychody firm produkujących naczepy, przyczepy i zabudowy do samochodów wzrosły średnio o 16%. Najmniej urosły przychody producentów autobusów (średnio o 4%), przy czym rosły przychody lidera Solaris Bus&Coach, podczas gdy drugi producent z listy zanotował spadek sprzedaży. – Największe wrażenie robią wyniki producentów pojazdów specjalnych. Przychody tych trzech firm z naszego zestawienia, w ujęciu łącznym, podwoiły się – mówi Wojciech Żuk.

Z kolei z analizy wywiadowni gospodarczej Bisnode, która opracowała dane do zestawienia TOP30, wynika, że blisko 70 proc. firm z branży produkcji autobusów, jak również części i akcesoriów jest w bardzo dobrej i dobrej kondycji finansowej, z czego 55,4 proc. w bardzo dobrej. W równie dobrej sytuacji znajdują się producenci przyczep i naczep. Wśród tych blisko 65 proc. jest w bardzo dobrej i dobrej kondycji finansowej. – Na tle innych branż, to świetny wynik. To także dowód, że cała branża motoryzacyjna umacnia swoją pozycję w polskiej gospodarce – mówi Tomasz Starzyk z Bisnode.

Wyższy bieg dzięki innowacjom

Według eksperta Bisnode ogromny potencjał tkwi w innowacjach. To one napędzają polski przemysł automotive. Ultralekkie pojazdy, układy napędowe, innowacyjne komponenty i systemy do zastosowania w pojazdach, także technologie produkcji, regeneracji, odzysku i recyklingu to tylko niektóre obszary, w których prowadzone są badania nad rozwojem i udoskonaleniem produkcji. Z Tomaszem Starzykiem zgadzają się Wojciech Żuk i Roman Kantorski. – Widoczne jest również duże zainteresowanie programami badawczo-rozwojowymi, jak np. INNOMOTO (sektorowy program badań naukowych i prac rozwojowych), którego celem jest wsparcie rozwoju innowacji w branży motoryzacyjnej. Polska, jako kluczowy eksporter wyrobów przemysłu motoryzacyjnego na równi z działalnością produkcyjną powinna być inicjatorem rozwiązań z zakresu B+R i skutecznie je wdrażać. To szansa dla polskich dostawców części i komponentów. Ważne jest abyśmy wszyscy: firmy, ośrodki badawczo-rozwojowe oraz administracja państwowa obrali kierunek na innowacje, ponieważ drugiej takiej szansy możemy nie mieć – mówi Roman Kantorski.

 

Źródło:Bank Zachodni WBK

Pięć lat temu Polacy uzyskali możliwość wykonywania natychmiastowych przelewów. Stało się to możliwe dzięki uruchomieniu przez KIR systemu Express Elixir. Dziś to najpopularniejszy w kraju system pozwalający przekazać pieniądze do odbiorcy w czasie liczonym w sekundach. W każdym miesiącu za jego pośrednictwem rozliczane są kwoty przekraczające miliard złotych. Operator systemu nie zwalnia tempa. Trwają właśnie prace nad usługą, dzięki której klienci banków prowadzących działalność w Polsce będą mogli zlecać przelewy natychmiastowe w euro.

Dla wielu z nas fakt, że istnieje możliwość przelewania pieniędzy z banku do banku w dowolnym momencie i to zaledwie w kilka sekund, jest dziś oczywistością. Jak pokazują statystyki systemu Express Elixir, coraz chętniej z takiej opcji korzystamy i to nie tylko w awaryjnych sytuacjach.

Start systemu Express Elixir w czerwcu 2012 r. można bez wątpienia uznać za jeden z kamieni milowych rozwoju polskiego sektora płatniczego – komentuje Grzegorz Leńkowski, dyrektor Linii biznesowej płatności natychmiastowe w KIR. – Dostępność przelewów natychmiastowych plasuje nas wśród najbardziej nowoczesnych i innowacyjnych gospodarek, jeśli chodzi o rozwój bankowości. Uruchomienie Express Elixir było reakcją na dynamicznie zmieniające się pod wpływem cyfrowej transformacji otoczenie. Sektor bankowy bardzo silnie odczuwał tę zmianę. Można powiedzieć, że jest do dziś w awangardzie digitalizacji. Polacy są otwarci na innowacje i oczekują praktycznych, szybkich i wygodnych rozwiązań, także w obszarze płatności i rozliczeń – mówi Grzegorz Leńkowski.

Płatności natychmiastowe – komfort dostępny nadal dla nielicznych

Prawdziwym światowym pionierem, jeśli chodzi o przelewy, których rozrachunek odbywa się w czasie zbliżonym do rzeczywistego była Szwajcaria. Już w 1987 r. bank centralny wdrożył system Swiss Interbank Clearing (SIC). Z oczywistych względów system ten, działający na zasadzie RTGS (real-time gross settlement), różni się jednak od projektowanych dla klienta detalicznego i bardziej nowoczesnych rozwiązań, które powstawały dwie dekady później w innych krajach, w tym w Polsce.

Faster Payments Service (FPS) – pierwszy europejski, nowoczesny i działający on-line system służący realizacji przelewów natychmiastowych został uruchomiony w maju 2008 r. w Wielkiej Brytanii z inicjatywy dziesięciu banków. Za obsługę systemu, podobnie jak w Polsce, odpowiada lokalna izba rozliczeniowa – VocaLink. Identycznie jak w przypadku Express Elixir, FPS umożliwia wykonywanie przelewów w trybie 24/7/365, a faktyczny czas realizacji transakcji jest liczony w sekundach. Z danych VocaLink wynika, że tylko w maju br. Brytyjczycy wykonali 141 mln przelewów w systemie FPS na kwotę 115 mld funtów.

W listopadzie 2012 r. system płatności natychmiastowych uruchomiła szwedzka izba rozliczeniowa Bankgirot, a jego pierwsze wykorzystanie dotyczyło cieszącego się obecnie ogromnym powodzeniem systemu płatności mobilnych Swish. W założeniach operatora Bankgirot, system płatności natychmiastowych ma być podstawą do rozwoju kolejnych, nowoczesnych usług związanych np. z płatnościami w e-commerce. Islandczycy z kolei mogą zlecać przelewy natychmiastowe w swoim systemie Greiðsluveitan tylko w określonych godzinach, a nie całodobowo, jak ma to miejsce w Polsce. Obecnie trwają już tam prace nad nowym, bardziej nowoczesnym rozwiązaniem. System płatności natychmiastowych został wdrożony z powodzeniem także w Danii, a jego operatorem jest izba rozliczeniowa Nets. Poza Europą własne systemy tego typu wprowadziły m.in. Brazylia, Meksyk, RPA, Indie, Japonia czy Singapur. W wielu krajach trwają obecnie prace mające na celu uruchomienie takich płatności, jak np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie za projekt odpowiedzialna jest izba rozliczeniowa – The Clearing House.

Polacy polubili przelewy natychmiastowe

W momencie startu usługi w 2012 r., uczestnikami systemu Express Elixir były trzy banki: Bank Millennium, BRE Bank (obecnie mBank) i Meritum Bank (przejęty przez Alior Bank). Dziś możliwość realizowania przelewów za pośrednictwem systemu oferuje większość komercyjnych banków oraz blisko 70 banków spółdzielczych funkcjonujących w ramach stowarzyszeń SGB i BPS.

Usługa z roku na rok zdobywa coraz większe uznanie. Jak wynika z badania ARC Rynek i Opinia „Przelewy ekspresowe i P2P” zrealizowanego w marcu 2017 r. na zlecenie KIR, 79 proc. osób aktywnie korzystających z bankowości internetowej zna choćby ze słyszenia pojęcie przelewy natychmiastowe. Natomiast 38 proc. ocenia tę usługę jako bardzo przydatną.

Imponujący rozwój systemu potwierdzają również stale notowane wzrosty liczby i wartości transakcji. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w I kwartale 2017 r. system po raz kolejny powiększył udział rynkowy. W tym okresie za pośrednictwem Express Elixir rozliczono 950 tys. przelewów, czyli niemal o 490 tys. więcej niż w I kw. 2016 roku na łączną kwotę 3,34 mld zł.

W listopadzie ubiegłego roku wartość przelewów wykonanych w systemie Express Elixir po raz pierwszy osiągnęła miliard złotych i od tego czasu miesięczna wartość przelewów każdorazowo przekracza tę kwotę. W samym tylko czerwcu br. wartość transakcji zrealizowanych za pośrednictwem systemu wyniosła 1,39 mld zł, czyli o 59 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Wysoko cenimy możliwość realizacji przelewów natychmiastowych. Dane z badań, jakie przeprowadziliśmy pokazują, że ponad połowa użytkowników bankowości on-line sięga po to rozwiązanie w sytuacji, gdy chce mieć pewność, że przesyłane pieniądze trafią od razu na rachunek odbiorcy. Klienci banków często również zlecają przelewy natychmiastowe przy okazji robienia zakupów w sklepach internetowych czy opłacania rachunków w ostatniej chwili – dodaje Grzegorz Leńkowski. Część przelewów w systemie stanowią te, realizowane przez przedsiębiorstwa. Firmy chętnie wykorzystują to narzędzie i doceniają wysoki limit kwoty transakcji, wynoszący jednorazowo 100 tys. zł. Przy czym warto zaznaczyć, że system nie ogranicza liczby takich transakcji w ciągu doby.

Stały rozwój systemu

Co ważne, pojawiają się nowe, ciekawe rozwiązania, których funkcjonowanie opiera się na  infrastrukturze Express Elixir. Przykładem tego typu usługi są przelewy natychmiastowe na numer telefonu (płatności mobilne P2P). W celu przesłania pieniędzy z wykorzystaniem telefonu pomiędzy rachunkami, nie trzeba znać numeru konta odbiorcy, a jedynie jego numer telefonu. Jest to rozwiązanie łączące w sobie szybkość i wygodę. Z usługi w pełnym zakresie mogą skorzystać w tej chwili klienci pięciu banków, w ramach ich aplikacji mobilnych. Przelewy na numer telefonu są realizowane za pośrednictwem systemu BLIK.

W marcu tego roku do systemu Express Elixir przyłączony został Narodowy Bank Polski. Dzięki przystąpieniu NBP do systemu Express Elixir przelewy m.in. do ZUS i organów administracji celno-podatkowej mogą być księgowane w czasie liczonym w sekundach.

– Uruchomienie przelewów natychmiastowych w NBP to ważne wydarzenie dla nas jako twórców Express Elixir, ale przede wszystkim dla gospodarki. Jestem przekonany, że w przyszłości, aby sprostać wymogom konsumentów i globalnej konkurencji, niemal wszystkie transakcje międzybankowe będą dokonywane w sposób natychmiastowy – mówi Grzegorz Leńkowski.

Jak podkreśla ekspert, to nie koniec innowacji. Europejski Bank Centralny zamierza uruchomić pod koniec przyszłego roku ogólnoeuropejski system na potrzeby rozrachunku przelewów natychmiastowych (Target Instant Payments Settlement – TIPS). Paneuropejski węzeł, który umożliwi uzyskanie interoperacyjności w zakresie płatności natychmiastowych w euro, buduje także EBA Clearing, czyli spółka należąca do 53 europejskich banków. Obszar płatności natychmiastowych jest także przedmiotem prac innych instytucji funkcjonujących na rynku rozliczeń, takich jak SWIFT czy EACHA. W efekcie tych działań KIR wkrótce umożliwi bankom działającym na polskim rynku realizację przelewów natychmiastowych w euro. W tym zakresie KIR prowadzi obecnie prace nad nowym rozwiązaniem o roboczej nazwie Euro Express Elixir.

Kolejnym etapem prac nad przelewami ekspresowymi w euro ma być utworzenie paneuropejskiej bazy umożliwiającej komunikację z lokalnymi bazami numerów telefonów komórkowych powiązanych z numerami rachunków bankowych. Umożliwi to szybkie przesyłanie pieniędzy na numery telefonów pomiędzy osobami w ramach SEPA (Single Euro Payments Area).

 

Źródło: KIR

 

 

 

Już 21 września 2017 Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Dzień rozwoju dla Twojej firmy!

Podczas wydarzenia, przedstawiciele polskiego biznesu dowiedzą się jak wprowadzić innowacje do swojej firmy i zoptymalizować koszty.

Ponad 100 stoisk wystawienniczych, panele dyskusyjne, Business Speed Dating, strefa networkingu, konferencje poświęcone korzyściom, jakie daje zlecanie części zadań na zewnątrz firmy – to tylko niektóre z propozycji czekających na gości targów Outsourcing Expo.

Wydarzenie odbędzie się 21 września na PGE Narodowym – najbardziej pożądanym i luksusowym obiekcie biznesowym w Polsce.

Polska jest liderem w zakresie rozwoju outsourcingu w Europie, stąd ogromne zainteresowanie wydarzeniem i potrzeba jego tworzenia.

Targi

Podczas imprezy potencjał rynku usług zewnętrznych zaprezentują firmy z branży oustourcingowej z 12 sektorów i 150 podsektorów. Będą wśród nich firmy z obszarów: HR, wsparcie sprzedaży, IT, marketingu, TSL/usługi kurierskie, BPO, księgowość/rachunkowość, doradztwo/konsulting, call center, zarządzanie nieruchomościami, biuro. Wśród zwiedzających nie może zabraknąć przedstawicieli biznesu, w szczególności małych i średnich firm, dla których tak ważna jest optymalizacja kosztów.

– Chcemy pokazać polskim przedsiębiorcom korzyści płynące z modelu outsourcingowego.

Z doświadczenia wiemy, jak niewielu z nich uświadamia sobie, że niektóre obszary np. sprawy kadrowe, prawne, IT czy księgowe można zlecić firmom zewnętrznym i dzięki temu znacznie zredukować koszty – mówi Edyta Owczarek, Prezes IC Events – Organizatot Targów Outsourcingu Expo.

Model wydarzenia

Biznesowe spotkanie polskich przedsiębiorców i osób zarządzających. Zarówno wystawcy, jak i odwiedzający z pewnością docenią fakt, iż Targi gromadzą ponad 100 firm prezentujących swoją ofertę w wielu obszarach wsparcia przedsiębiorstw. To jedyne w Polsce wydarzenie biznesowe na tak dużą skalę.

Jednak Targi Outsourcing Expo będą mieć charakter nie tylko wystawienniczy, ale również networkingowy i edukacyjny. – Głównym celem Targów Outsourcing Expo, oprócz prezentacji innowacyjnej oferty usług outsourcingowych, jest pomoc polskim przedsiębiorcom
w bardziej efektywnym prowadzeniu biznesu poprzez dostarczanie im cennych kontaktów – podkreśla Organizator.

Wydarzenia towarzyszące

Podczas Targów odbędzie się również konferencja dla Przedsiębiorców – podzielone na bloki: podatki, motywacja, innowacja, optymalizacja z wystąpieniem czołowych Prelegentów. Wśród nich Radca prawny Krzysztof Brola – Ekspert w zakresie negocjacji i obsługi prawnej biznesu, posiadający ponad piętnastoletnie doświadczenie w bieżącej obsłudze prawnej małych i średnich firm, Michał Leszek – twórca marki Kruger&Matz, Krystian Łatka i dr Krzysztof Radzikowski – doradcy podatkowi Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i i Wspólnicy Sp. z o.o., Emilia Dąbrowska – przedstawiciel Pracuj.pl oraz Marcin Sosnowski – Dyrekto Wykonawczy w Polskim Stowarzyszeniu Marketingu SMB.

Wystąpienie każdego z Wykładowców, zakończy się panelem dyskusyjnym, który umożliwi zgłębienie tematu lub zadanie dodatkowych pytań.

Kolejnym wydarzeniem towarzyszącym będzie Business Speed Dating, czyli szybkie, kilkuminutowe spotkania jeden do jednego, podczas których obie strony w zwięzły sposób wymieniają się kontaktami, przedstawiają swoją działalność i ustalają, w jaki sposób mogą współpracować biznesowo.

Następny punkt Targów Outsourcing Expo, to strefa networkingu w której Odwiedzający będą nawiązywać kolejne relacje. O ile taka strefa nie jest nowością, to warto zaznaczyć, że o jej poprawny przebieg zadbają prawdziwi Specjaliści oraz prawdziwy Ekspert w tej dziedzinie – Grzegorz Turniak. Wszystko po to, aby każdy Odwiedzający czuł sie komfortowo bez względu na jego własne cechy osobowe, które ułatwiają lub utrudniają mu nawiązywanie kontaktów.

Sprzedaż biletów na Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw już trwa. Warto rezerwować swoje miejsce wcześniej i kontaktować się z Organizatorami w celu określenia swoich preferencji podczas odbywających się tam spotkań biznesowych.

Szczegółowe informacje o Targach dostępne są w stronie:  www.outsourcingexpo.pl i na profilu wydarzenia na Facebooku: Outsourcing EXPO.

 

 

Rozmowy kwalifikacyjne w formie video szybko stają się gorącym trendem na rynku pracy. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niższe koszty, oszczędność czasu i zasobów, a także większą wydajność. Z przeprowadzonych badań wynika, że w 2016 roku aż 63 proc. przedsiębiorców i firm korzystało z wywiadów wideo, by zatrudnić osoby na stanowiska kierownicze i średniego szczebla, z czego 84 proc. respondentów zatrudniło od 1 do 50 pracowników właśnie w ten sposób. Co więcej, 90 proc. osób deklaruje, że skorzysta z tej technologii w 2017r. Na czym właściwie polega fenomen nowego trendu i dlaczego nie możemy go zignorować?

Obecnie wszyscy korzystamy z wideo rozmów. Skype, FaceTime, Snapchat, relacje na Instagramie – nie opisujemy już jedynie słowem, ale głównie obrazem. Wideo staje się najczęściej używaną formą komunikacji, która łączy ludzi z całego świata. Żyjemy szybciej, komunikujemy się szybciej, odbieramy tysiące wiadomości dziennie. Wszechobecny szum informacyjny wymaga dostosowania się i pracy z technologią praktycznie w każdej dziedzinie. – Dzisiejszy rynek rekrutacji przeniósł się dużej mierze do świata digital – mówi Michał Młynarczyk, Prezes devire. Jak wskazują dane StatCounter w październiku po raz pierwszy to nie komputery a urządzenia przenośne królowały w zakresie korzystania z Internetu. Większość, czyli ponad 51 proc. danych przetworzono na tabletach i smartfonach. – Ten trend widać również na rynku rekrutacji. Coraz więcej kandydatów aplikuje mobilnie, rozmowy kwalifikacyjne odbywają się z użyciem wideo, a proces selekcji kandydatów skracany jest do minimum dzięki specjalistycznym programom i technologiom – dodaje Michał Młynarczyk.

Starymi metodami,

Oszczędność czasu i zasobów

Zaplanowanie i przeprowadzenie pierwszych spotkań między kandydatem a pracodawcą jest jednym z głównych powodów opóźnień i strat finansowych dla firm. Z badań wynika, że dwie najczęstsze przeszkody uniemożliwiające firmom realizację strategii w 2016 r. to ograniczenia budżetowe i brak wykwalifikowanego personelu (41 proc.) Selekcja i wywiady przesiewowe są często drogie i czasochłonne, a przedłużający się proces rekrutacji jest obecnie największą bolączką firm rekrutacyjnych i przedsiębiorców. Statystyczny kandydat, który zmienia pracę ma średnio 3-4 oferty, natomiast decyzję podejmuje najczęściej w przeciągu 2-3 tygodni – jak wynika z danych devire. W sytuacji, gdy pracodawca zwleka, lub nie jest w stanie spotkać się z kandydatem ze względu na różne czynniki zewnętrzne (np. miejsce zamieszkania, odległość, czy wyjazd służbowy) narażony jest zarówno na koszt utraty dobrego kandydata, jak i koszt utraconych korzyści dla firmy. W takim przypadku, wykorzystanie technologii i wideo rozmowy pozwala na zredukowanie ewentualnych strat do minimum. Nie ulega wątpliwości, że kandydat i pracodawca wymagają szybkich i skutecznych procesów. Procedury rekrutacyjne odbywające się za pomocą Internetu nie tylko zmniejszają koszty, ale usuwają trudności związane z podróżowaniem. Dzięki wywiadom wideo kandydaci i menedżerowie mogą odbyć rozmowę w dogodnym dla nich miejscu i czasie. – Rekruter korzystający z rozmów wideo może koordynować rozmowy panelowe lub rozmowy kwalifikacyjne z wieloma osobami. Jest to znacznie skuteczniejszy sposób spotkania zwłaszcza gdy wszyscy uczestnicy znajdują się w różnych miejscach. Ponadto, brak bariery związanej z odległością daje pracodawcy dostęp do globalnych talentów. Wywiady wideo mogą być również wykorzystane jako wstępne przesłuchanie przed spotkaniem in-person lub zastąpić wywiad z osobą w celu stworzenia wygodniejszego procesu, redukując koszty, planując możliwe konflikty i potrzeby podróży – podkreśla Michał Młynarczyk, prezes devire.

Lepsza selekcja, lepsze dopasowania

Korzystanie z internetowych wywiadów wideo umożliwia skuteczniejszą selekcję kandydatów, a tym samym zwiększa szanse na wybranie najlepszego z nich. Dzięki rozmowom przeprowadzanym online można oprzeć pierwszy wybór nie tylko na podstawie CV (wiedzy i doświadczeniu), ale także na tzw. „miękkich umiejętnościach”. Nagrywanie rozmów, ocena i komentowanie odpowiedzi kandydata ułatwiają porównanie i sprawdzenie wszystkich interesariuszy. Wideorozmowy kwalifikacyjne ze względu na aspekt wizualny, pozwalają na jaśniejszą komunikacje i bardziej osobiste interakcje. Język ciała, wygląd i zachowanie nadal mogą być oceniane – co nie jest możliwe w przypadku rozmowy telefonicznej. Dodatkowym wsparciem widerozmów stają się specjalne nakładki, które analizują mimikę twarzy kandydata, jego zachowania ruchowe, a nawet tembr głosu i intonacje wokalne. Dzięki takim wskaźnikom analitycznym, pracodawca może ocenić, czy kandydat jest zestresowany, czy mówi prawdę, a także, czy ma odpowiednie predyspozycje wymagane na danym stanowisku. W związku z tym, że 66 proc. populacji świata korzysta z telefonów komórkowych i posiada kamerę w kieszeni ciekawym rozwiązaniem staje się również tzw. pre-recorded interview. Na czym to polega? Kandydat dostaje od potencjalnego pracodawcy link za pomocą którego może nagrać 30 sek. film z odpowiedziami na zadane pytania. Ponadto, kandydat ma szanse na powtórzenie nagrania do momentu, aż uzna, że spełnia ono odpowiednie standardy – co nie jest możliwe w przypadku rozmowy na żywo lub za pomocą technologii. Jednocześnie nie zapominajmy, że preferencje i życzenia kandydatów również się zmieniają i nie można ich ignorować. Pracodawca powinien zadbać o jak najlepsze doświadczenia związane z kontaktem z firmą. Wyraźny szacunek dla potrzeb i czasu potencjalnych pracowników jest dobrym sposobem na budowanie pozytywnego wizerunku marki.

Dodatkowo a nie zamiast

Większość osób poszukujących pracy nadal bardzo ceni sobie rozmowę osobistą. Dla wielu CV lub rozmowa telefoniczna nie jest odpowiednim sposobem, by właściwie się zaprezentować. Wywiady online oferują skuteczną alternatywę bez utraty osobistego doświadczenia kandydata. Kontakt interpersonalny to nadal priorytet dla obydwu stron i nie można go wyeliminować. Mimo, że rozwiązania technologiczne stają się standardem, tego elementu nie da się zastąpić. – Aby odnieść sukces na dzisiejszym rynku rekrutacji najistotniejsze jest odpowiednie dopasowanie oferty. Kluczem jest dogłębne poznanie zarówno pracownika jak i pracodawcy, ich preferencji, potrzeb, ale również słabych stron. Owszem, przyśpieszamy procesy za pomocą technologii oraz innowacyjnych rozwiązań, ale nie możemy i nie powinniśmy uciekać od tradycyjnego sposobu kontaktu z klientem. Właśnie dlatego stosujemy metody bezpośredniego dotarcia, jesteśmy obecni na konferencjach i targach, a także w dużej mierze polegamy na referencjach. Grunt to znaleźć „złoty środek” i umiejętnie połączyć wieloletnie doświadczenie z nowoczesną technologią i trendami – w ten sposób tworzymy przyszłość rekrutacji – podkreśla Michał Młynarczyk, Prezes devire.

 

Źródło: Devonshire/devire

Działy IT powinny pełnić funkcję źródła nowych inspiracji w polskich firmach – mówił Daniel Kierdal na tegorocznej konferencji OSEC Forum. Wdrażając nowoczesne metody zarządzania, niwelując potencjalne zagrożenia i innowacyjnie podchodząc do rozłożenia budżetu, IT może stać się motorem napędowym biznesu i znacząco przyczyniać się do rozwoju firmy. Oto część managerska pierwszej edycji Forum w pigułce dla tych, którzy z IT chcą być na bieżąco.

  1. Dział IT jako doradca biznesowy

Rozwój technologii, w tym obecność mobilnych aplikacji niemal w każdej dziedzinie życia, sprawił, że informatyk przestał być postrzegany jako osoba od naprawy zepsutego komputera. Spójrz na dział IT jako na pole nowych możliwości. Według Daniela Kierdala, eksperta z kilkunastoletnim doświadczeniem w obszarze oprogramowania dla przedsiębiorstw, dział IT w firmie powinien pełnić funkcję doradcy dla biznesu i zarządzać usługami dla biznesu. Część usług to usługi wewnętrzne a część zewnętrzne. Umiejętność odpowiedniego połączenia i wykorzystania oprogramowania własnego i tego dostarczanego w modelu SaaS może dać przewagę konkurencyjną firmie.

  1. Przygotuj się na zagrożenia

Popularny skrót IoT (Internet of Things) może mieć również inne rozwinięcie – Internet of Threats. Zagrożenia związane z przenoszeniem ogromnej ilości danych do sieci, pozyskiwaniem ich przez wszelakie aplikacje i programy (zezwolenia na geolokalizację, dostęp do multimediów, kontaktów) mogą dorównywać wynikającym z tego korzyściom. Dla biznesu równie niebezpieczne są poważne ataki, polegające na wykradnięciu danych, jak i krótkotrwałe awarie, które generują jednak duże starty finansowe. W 2016 roku kilka popularnych platform, m.in. Twitter, Amazon czy Netflix, doświadczyły tzw. DDoS – ataku rozproszonego. Polega on na przepełnianiu zasobów danego serwera tak, aby użytkownicy nie mogli z nich korzystać. Dariusz Puchalak, konsultant i trener IT, przekonywał, że świadomość zagrożeń jest pierwszym i najważniejszym krokiem w zapobieganiu im i chronieniu firm przed konsekwencjami przestoju w działaniu platformy przez cały dzień.

  1. Pomyśl inaczej o kosztach

Większość kosztów w działach IT jest wydawana na utrzymanie, o wiele mniej zaś przeznaczana jest na innowacje. Według Forrester Research koszty w działach i firmach IT rozkładają się średnio na 72% wydawane na utrzymanie oraz 28% wydawanych na rozwój i poszukiwania innowacyjnych rozwiązań. Niedoścignionym w większości firm ideałem jest stosunek 50:50. Przy analizie finansowej kosztów utrzymania IT należy pamiętać o tym, że nie wszystkie koszty są złe. Takim przykładem może być miesięczny koszt oprogramowania, które generuje przychody firmy. Czas wdrożenia usługi SaaS jest znacznie krótszy niż wdrożenie wewnętrzne a może przynieść znaczące korzyści biznesowe. Niektóre rodzaje kosztów są tym, co nakręca każdy biznes. Nie chodzi o ich ograniczanie, a o takie wykorzystanie, które zagwarantuje najlepsze efekty – podkreślał Daniel Kierdal.

  1. Korzystaj z doświadczenia poprzedników

W zarządzaniu firmą, działem lub grupą ludzi ważna jest umiejętność znalezienia najlepszej – optymalnej – metody służącej osiągnięciu celów organizacji. Przy ciągle zmieniających się potrzebach biznesowych i wymaganiach technologicznych taką metodą wydaje się być agile (zarządzanie zwinne). Metody agilowe wnoszą do zarządzania wiele interesujących koncepcji, które powinny być wykorzystywane. Elastyczność i otwartość na zmiany, z jakimi się one wiążą, ułatwiają nie tylko samą pracę zarządczą, ale także pozytywnie wpływają na pobudzanie kreatywności i samodzielności pracowników. Przy okazji agile nie wyklucza starszych, sprawdzonych rozwiązań, a połączenie starszych koncepcji z nowymi bywa często optymalnym rozwiązaniem w danej sytuacji. – Koła nie trzeba wymyślać od nowa, wystarczy je nieco ulepszyć i zmodyfikować. Agile to takie ulepszanie – mówił Grzegorz Poręcki, menadżer z ponad 25-letnim doświadczeniem w Polsce i zagranicą. – Nie chodzi bowiem o odrzucenie rozwiązań, które już znamy, ale sprytne dostosowanie ich do aktualnych potrzeb rynku, managerów i samych pracowników.

  1. Sprawdź, czy wdrożenia działają

Faktyczne wdrożenie nie polega na zakupieniu nowego systemu czy ogłoszeniu obowiązywania nowej strategii działania firmy. Aby otrzymać wymierne efekty, konieczna jest zmiana świadomości pracowników, nauczenie się korzystania z możliwości nowych metodyk,  sprawdzenie ich w różnych okolicznościach biznesowych oraz dostosowanie całej infrastruktury technicznej . Na to wszystko zaś potrzeba przede wszystkim czasu. – Kadrom zarządzającym IT, nie tylko w polskich firmach, ale również zagranicznych, często brakuje cierpliwości i konsekwencji, które są  niezbędne do efektywnego wdrożenia każdego rozwiązania. Czas w projektach wdrożeniowych to zawsze problematyczna sprawa, trzeba jednak znaleźć równowagę pomiędzy stabilnością a zmiennością, zwinnością. Należy pamiętać przy tym, że stanem poszukiwanym i docelowym jest stabilność, nie stagnacja  – dodał Poręcki.

  1. Dopasuj się do klienta

Adopt czy adapt – to dylemat znany w biznesie, zwłaszcza wśród osób z IT. Dziś coraz częściej wygrywa adapt – dopasowanie się, a nie dopasowywanie do siebie. Wynika to z tempa zmian w obszarze technologii. Sukces zależy więc o umiejętności szybkiego i łatwego dopasowania się do bieżących potrzeb rynku i klienta i wychodzenia z nowymi rozwiązaniami. Tak do oczekiwań XXI-wiecznego konsumenta zaadaptowali się m.in. AirB&B – największa sieć „hotelarska” na świecie, która nie posiada ani jednego hotelu czy Uber – globalna sieć przewozowa, która nie posiada ani jednego auta.

Źródło: OSEC

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przedstawiło projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Polska, z wydatkami na inwestycje w prace badawczo-rozwojowe na poziomie 1 proc. PKB, plasuje się na 21 miejscu w UE28. W 2015 r. nakłady na B+R w UE28 wyniosły 2,03 proc. PKB. Najwięcej na B+R wydaje Szwecja (3,26 proc. PKB), Austria (3,07 proc. PKB), Dania(3,03 proc.) i Niemcy (2,87 proc.). Najmniej Rumunia (0,49 proc. PKB).

Cel, który postawiła sobie Polska, to 1,7 proc. wydatków na B+R w relacji do PKB do 2020 r. Zostało nam jeszcze niecałe 4 lata do jego realizacji. Gdyby nakłady na B+R rosły w Polsce w latach 2017-2020 w takim tempie jak w latach 2012-2015 (wzrost z 0,88 proc. PKB do 1 proc. PKB), to w 2020 r. osiągniemy poziom 1,15 proc. PKB, a nie 1,7 proc.

Oczywiście celu można nie zrealizować. Jednak to, co w tej chwili dzieje się na świecie – cyfryzacja, robotyzacja, dynamiczny rozwój gospodarki współdzielenia dzięki nowym technologiom informatycznym, nie pozostawia pola manewru. Musimy stworzyć warunki, które zwiększą zainteresowanie przedsiębiorstw inwestycjami w B+R. Tym bardziej, że „za chwilę” fundusze unijne skończą się. Od 2021 r., jeśli będziemy mieli dostęp do środków europejskich, to w zdecydowanie mniejszej ilości. Niezbędne jest zatem już dzisiaj tworzenie regulacji, które będą motywowały wszystkie podmioty do aktywności w obszarze B+R+I.

MNiSW, MR i MF zdają sobie z tego sprawę, dlatego w 2016 r. MNiSW prowadziło szerokie konsultacje Białej Księgi Innowacji, a teraz na ich podstawie przygotowało projekt ustawy  o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Konfederacja Lewiatan brała udział w tych konsultacjach i cieszymy się, że wiele z naszych postulatów znalazło się w rozwiązaniach proponowanych w tym projekcie ustawy. Przede wszystkim wzrosnąć mają odliczenia z tytułu ulgi na B+R do 100 proc. kosztów kwalifikowanych, niezależnie od wielkości firmy (dzisiaj obowiązuje ulga w wysokości 50 proc. kosztów osobowych dla wszystkich firm oraz 50 proc. pozostałych kosztów kwalifikowanych dla MŚP, a 30 proc. dla dużych firm).

Rozszerzeniu ma ulec także katalog kosztów kwalifikowanych, m.in. o należności z tytułu umów cywilno-prawnych, czy koszty nabycia sprzętu specjalistycznego. Prawo do ulgi na B+R będą miały także firmy działające w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (ale od działalności B+R prowadzonej poza SSE). Projekt ustawy proponuje także zniesienie podwójnego opodatkowania funduszy kapitałowych w latach 2018-2023. Szkoda, że projektodawcy nie zdecydowali się w tym przypadku na trwałe rozwiązanie problemu podwójnego opodatkowania inwestorów wspierających projekty B+R+I poprzez fundusze kapitałowe. Kiedyś trzeba będzie to zrobić, może warto zacząć już przy tej ustawie.

Projekt ustawy idzie w dobrym kierunku, ale ma kilka „wad”. Przedsiębiorcy mają jednak nadzieję, że w procesie konsultacji uda się większość z nich przedyskutować, i MNiSW, MR i MF zdecydują się na zmiany, które pozwolą na stworzenie regulacji obejmującej swoim zakresem wszystkie elementy procesu inwestowania w B+R+I.

Przede wszystkim brakuje w projekcie ustawy tzw. innovation box,  czyli obniżonej stawki podatku dochodowego albo zwolnienia podatkowego od dochodów ze sprzedaży praw własności intelektualnej (IP). Większość krajów UE takie rozwiązanie już ma (np. Węgry opodatkowują takie dochody stawką w wysokości 4,5 proc.).

Obawy budzi propozycja poszerzenia uprawnień adwokatów i radców prawnych o możliwość występowania w sprawach związanych ze zgłaszaniem oraz utrzymywaniem ochrony wynalazków. Nie są oni bowiem w stanie zastąpić rzeczników patentowych w roli specjalistów potrafiących ocenić od strony technicznej rozwiązanie zgłaszane do ochrony.

Niepokoi likwidacja Funduszu Kredytu Technologicznego, tym bardziej że przyczyny tej zmiany nie zostały wyjaśnione.

Dziwi propozycja zmniejszenia opłat rocznych za zgłaszanie wynalazku i opłat okresowych za ochronę wynalazku skierowana jedynie do akademickich inkubatorów przedsiębiorczości i centrów transferu technologii. Przedsiębiorstwa, szczególnie z sektora MŚP, także mają problem z pokryciem kosztów ochrony praw własności intelektualnej. Warto zatem, aby projektodawcy zastanowili się nad innym rozwiązaniem, np. stworzeniem odrębnego funduszu, który korzystając z funduszy unijnych, współfinansowałby koszty związane ze zgłaszaniem wniosków o udzielnie praw IP oraz koszty ochrony praw wyłącznych.

Spraw wymagających dyskusji i wyjaśnienia jest znacznie więcej (chociażby potrzeba posługiwania się pojęciem kosztów poniesionych przez podatnika na działalność B+R, a nie pojęciem kosztów uzyskania przychodów), ale patrząc na dotychczasową naszą współpracę z MNiSW i MR dotyczącą rozwiązań wspierających inwestycje w B+R+I, będzie wreszcie szansa na wzrost inwestycji w B+R, i innowacje. I może uda się nie tylko zwiększyć nakłady na B+R do poziomu 1,7 proc. PKB, ale także dadzą one technologie i produkty, którymi polskie przedsiębiorstwa będą mogły skutecznie konkurować na świecie.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

KOCHAŃSKI ZIĘBA I PARTNERZY ZWYCIĘSKĄ FIRMĄ DORADZTWA PODATKOWEGO W NAJBARDZIEJ PRESTIŻOWYM RANKINGU INTERNATIONAL TAX REVIEW’S EUROPEAN TAX AWARDS 2017.

KZP zdobyła główną nagrodę w kategorii Poland Tax Firm of the Year w ramach międzynarodowego rankingu firm doradztwa podatkowego International Tax Review’s European Tax Awards 2017. Co więcej KZP była także nominowana w kategorii Ceny Transferowe.

European Tax Awards odbywają się corocznie od roku 2005 roku i są przyznawane wiodącym krajowym oraz międzynarodowym firmom z całej Europy specjalizującym się w doradztwie podatkowym.

To wielki zaszczyt i przyjemność otrzymać tak ważną nagrodę. To ukoronowanie ciężkiej, pracy całego zespołu, który posiada unikatowy know-how. Połączenie wyjątkowej wiedzy i praktycznego doświadczenia. Taka właśnie synergia pozwala nam na świadczenie usług dla krajowych i międzynarodowych Klientów, a także w ramach największych projektach transgranicznych. Zagadnienia podatkowe odgrywają ważną rolę niemal w każdej transakcji, czy to M&A, kupnie/sprzedaży nieruchomości czy związanej z finansowaniem, dlatego przykładamy do nich w KZP wielką wagę.” – powiedział Tomasz Zaleski, Szef Praktyki Podatków w Kochański Zięba i Partnerzy.

International Tax Review jest wiodącym w Europie miesięcznikiem przeznaczonym dla specjalistów oraz doradców podatkowych świadczących swoje usługi we wszystkich obszarach gospodarczych, prywatnych czy rządowych. W magazynie opisywane są zarówno krajowe jak i międzynarodowe zagadnienia dotyczące podatków oraz prawa podatkowego.

Jesteśmy dumni, iż otrzymaliśmy Poland Tax Firm of the Year. Nagroda jest tym bardziej wyjątkowa, gdyż rywalizowaliśmy m.in. z międzynarodowymi firmami z Wielkiej Czwórki, których jedną z podstawowych usług jest doradztwo podatkowe, podczas gdy w ramach KZP Praktyka Podatków jest komplementarna do innych, silnych obszarów prawnych. Ta nagroda stanowi zatem dowód naszych pełnych możliwości w ramach świadczenia usług prawno- podatkowych. Na koniec chciałbym podkreślić iż była to pierwsza nominacja dla KZP i od razu zwycięska.” – dodał Rafał Zięba, Partner Zarządzający KZP

Piotr Kochański, Założyciel i Partner Zarządzający uzupełnia:Ta prestiżowa nagroda to dalsze uznanie dla naszej ciężkiej, wieloletniej i wytrwałej pracy oraz nowej, innowacyjnej strategii, którą skutecznie wdrażamy od dwóch lat. Od tego czasu byliśmy dwukrotnie nominowani przez European Lawyer Awards jako Law Firm of the Year Central Europe (2016, 2017), byliśmy jedyną, polską firmą prawniczą uznaną w rankingu Financial Times Innovative Lawyers (2016) oraz zajęliśmy I miejsce w rankingu Warsaw Business Journal jako Polish law firms (2016/2017)”.

 

Ponad 90 różnego rodzaju wydarzeń: konferencji, warsztatów, wykładów, paneli dyskusyjnych, szkoleń czy pokazów – będzie czekać na uczestników Małopolskiego Festiwalu Innowacji. Odbędzie się on między 15 a 21 maja w pięciu miastach regionu – Krakowie, Tarnowie, Chrzanowie, Słomnikach i Nowym Sączu.

Organizowany już po raz siódmy przez Województwo Małopolskie festiwal jest jedynym tego typu wydarzeniem w regionie, podczas którego uczestnicy mogą być tak blisko wszelkiego rodzaju innowacji. Dzięki wydarzeniu młodzi ludzie będą mogli poznać dobre praktyki promowaniu pomysłów wśród potencjalnych inwestorów, a przede wszystkim zobaczyć, że innowacyjne podejście w biznesie to najlepszy sposób na budowanie konkurencyjności swojej firmy.

MFI zainauguruje konferencja „Sztuczna inteligencja przyszłością nowoczesnego biznesu”. Jej uczestnicy będą dyskutować m.in. o nowych technologiach z zakresu sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence), które oferują rozwiązania coraz chętniej wprowadzane przez świat biznesu i z pewnością znacząco zmienią jego oblicze, jak również nasze codzienne życie. Wśród zaproszonych prelegentów są m.in. blogerzy: Natalia Hatalska oraz Artur Kurasiński.

Podobnie jak w latach ubiegłych, także podczas tej edycji festiwalu odbędzie się cykl trzech spotkań „Przy kawie o innowacjach”. Tym razem głównym tematem spotkań będzie komunikacja marketingowa i jej rola w działalności biznesowej.

W sumie w trakcie tygodnia innowacji, w Małopolsce odbędzie się ponad 90 wydarzeń organizowanych przez 40 partnerów, m.in. w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu, Słomnikach i Chrzanowie. Będzie można odwiedzić nowoczesne laboratoria, zobaczyć pokazy multimedialnych technologii czy też uczestniczyć w kreatywnych warsztatach. Ponadto, przygotowana została bogata oferta wydarzeń skierowanych do start-upów oraz osób planujących założenie własnej firmy.

Szczegółowy program Małopolskiego Festiwalu Innowacji znajduje się tutaj:

http://www.festiwalinnowacji.malopolska.pl/index.php/program-mfi

Po więcej informacji zapraszamy również na fanpage:

https://www.facebook.com/malopolskifestiwalinnowacji

Dane GUS wskazują, że niemal co piąta pracująca w Polsce osoba (23 proc.) jest zatrudniona w mikroprzedsiębiorstwie. Natomiast zgodnie z obowiązującymi przepisami, firmy zatrudniające do 9 osób, a więc właśnie mikroprzedsiębiorstwa, nie są zobowiązane do tworzenia wewnętrznej służby BHP, ani także do korzystania z zewnętrznych specjalistów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Czy to oznacza, że 3,76 mln osób zatrudnionych w mikrofirmach jest bardziej narażone na wypadki przy pracy?

Zatrudnienie nawet jednej osoby w oparciu o umowę o pracę powoduje, że przedsiębiorca staje się pracodawcą. Oznacza to, że zaczyna go obowiązywać Kodeks Pracy, w tym przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy. Natomiast jak się okazuje, w firmach które zatrudniają do 9 osób, nie ma obowiązku tworzenia wewnętrznej lub zewnętrznej służby BHP. Czy to oznacza, że nie jest ona potrzebna?

Istnieje możliwość, aby w mikrofirmie pracodawca posiadający ukończone szkolenie wykonywał niezbędne zadania służby BHP. Jednak zawsze pozostawia to wątpliwości dotyczące faktycznej jakości edukacji z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, a także oceny zagrożeń i możliwości zapobiegania im zawczasu – mówi Hubert Miłosz Wawrzyniak, członek zarządu w W&W Consulting.- Należy podkreślić, że zastosowanie procedur bezpieczeństwa i racjonalne podejście do ich stosowania ma wpływ nie tylko na zmniejszenie liczby wypadków przy pracy, ale także na wizerunek danej firmy, jako miejsca dbającego o swoich pracowników.

Niemal połowa polskich mikro, małych i średnich firm działa w branży handlowej (46,3 proc.), drugą co do wielkości grupę stanowią firmy przemysłowe (31,4 proc.), następnie usługi (14,6 proc.).Okazuje się, że to także sektory, w których w 2016 roku odnotowano najwięcej wypadków przy pracy. Niemal 32 proc. tego rodzaju zdarzeń miało miejsce w przetwórstwie przemysłowym, a ponad 13 proc. w handlu i naprawie pojazdów. Jak się okazuje, najczęstszymi przyczynami wypadków przy pracy jest nieprawidłowe zachowanie pracownika (ponad 60 proc. odnotowanych w 2016 roku zdarzeń). Pozostałymi powodami wypadków były: niewłaściwy stan narzędzi, wyposażenia lub budynków, co było powodem 8,4 proc. wypadków oraz niekorzystanie lub niewłaściwe posługiwanie się narzędziami lub wyposażeniem, co spowodowało 7,4 proc. zdarzeń.

Zadania służby BHP

Obowiązkiem pracodawcy zgodnie z obowiązującym prawem jest organizowanie szkoleń BHP dla pracowników – muszą się one odbywać w ich godzinach pracy oraz na koszt pracodawcy. Do szkoleń obowiązkowych należą zarówno wstępne, jak i okresowe. Kolejną kwestią, za którą odpowiada pracodawca jest przeprowadzanie wstępnych, okresowych i kontrolnych badań lekarskich. Jednak to tylko podstawy, zgodnie z polskim prawem to pracodawca odpowiada także za organizację pracy zgodnie z zasadami BHP, ich przestrzeganie oraz kontrolę i usuwanie uchybień w tym zakresie. Ważne jest także dostosowywanie do zmieniających się przepisów oraz zaleceń inspektorów pracy.

Nie bez powodu pracodawcy decydują się na zatrudnienie dedykowanych bezpieczeństwu i higienie pracy osób. Obowiązki wynikające z przepisów pracy są absorbujące i wymagają specjalistycznej wiedzy – tłumaczy Hubert Miłosz Wawrzyniak.- Właściwe podejście do tematów BHP pozwala na ograniczenie zagrożeń oraz wypadków przy pracy, a tym samym kosztów ponoszonych przez pracodawców wynikających z tego rodzaju zdarzeń.

Koszty wypadków przy pracy

Jak wskazują dane GUS, do najczęstszych urazów w wypadkach przy pracy, które miały miejsce w 2016 roku,  należały uszkodzenia rąk (43,8 proc.) i nóg (34,4 proc.), a niemal 100 proc. z nich była lekka. Pomimo, tego, że większość urazów, które nastąpiły w czasie wypadków przy pracy nie była groźna dla życia, ani nie spowodowała długotrwałej niezdolności do pracy, równocześnie uniemożliwiały one wykonywanie obowiązków zawodowych.

– Zwolnienie lekarskie po wypadkach przy pracy w 2016 roku trwało średnio 34,6 dnia. – Koszt jednego dnia absencji chorobowej w Polsce, który ponosi pracodawca, wynosi średnio 373 zł lub 565 zł. Kwota ta zależy od tego, czy został zatrudniony pracownik na zastępstwo, czy praca została rozdysponowana pomiędzy zespół, który otrzyma wynagrodzenie za przepracowane nadgodziny – komentuje członek zarządu W&W Consulting.
Warto jednak podkreślić, że w przypadku mikrofirmy w przypadku nieobecności poszkodowanego pracownika powinno się brać pod uwagę także fakt, że często zatrudnienie zastępstwa lub rozdzielenie obowiązków pomiędzy zespół jest niemożliwe. W takiej sytuacji należy liczyć się z potencjalną utratą zysków, które były możliwe do uzyskania w przypadku uniknięcia wypadku przy pracy. BHP to nie tylko przykry obowiązek związany z wypełnieniem przepisów prawnych, ale przede wszystkim przestrzeń na innowacje i wartość dodaną dla organizacji jaką jest możliwość zaoferowania na rynku pracownika wysoce konkurencyjnej oferty dla kandydatów poszukujących atrakcyjnej oferty pracy, która zapewnia bezpieczeństwo. – podsumowuje Hubert Miłosz Wawrzyniak.

 

Źródło: W&W Consulting

Według danych portalu Stackoverflow przeciętny programista spędza około siedmiu godzin tygodniowo pracując hobbystycznie nad rozwojem oprogramowania i uczestnicząc w projektach open source, czyli takich, które bazują na otwartym, dostępnym dla każdego kodzie. Na bezpłatne udostępnianie własnego know-how decydują się jednak nie tylko osoby prywatne, lecz także firmy z całego świata. Aż 65 proc. z nich wnosi swój wkład do projektów tego typu. Biznes zaczyna dostrzegać realne korzyści płynące z bezpłatnego dzielenia się własnym dorobkiem.

Branża nowoczesnych technologii należy do jednej z najbardziej otwartych na networking i wymianę wiedzy. Takie działania ułatwia z pewnością możliwość budowania społeczności online. Liczby mówią same za siebie. Z portalu Stackoverflow.com, stanowiącego forum dla osób zainteresowanych programowaniem, miesięcznie korzysta prawie 17 mln specjalistów IT. Z ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników serwisu wynika, że 70 proc. z nich poświęca minimum dwie godzinny tygodniowo na programowanie hobbystyczne albo rozwój projektów open source. W przypadku co piątego badanego liczba ta wzrasta do ponad 10 godzin tygodniowo. Przeciętnie, badani poświęcają na projekty niezwiązane z pracą zawodową siedem godzin tygodniowo.

Ogromnym atutem ruchu open source jest efekt skali. Nad otwartym oprogramowaniem pracuje wielomilionowa społeczność specjalistów, która weryfikuje jakość kodu, wyłapuje błędy, sugeruje usprawnienia czy projektuje nowe funkcjonalności. Taka działalność to dla wielu z nich sposób na ciągłe doskonalenie umiejętności zawodowych, wzbogacanie portfolio czy budowanie relacji wewnątrz branży – mówi Dariusz Świąder, prezes zarządu Linux Polska, organizator Open Source Day, największego w Polsce wydarzenia dedykowanego otwartemu oprogramowaniu.

Jednak przykład ruchu open source pokazuje, że dzieleniem się wiedzą są zainteresowani nie tylko pojedynczy specjaliści, ale także całe organizacje. Z badania The Future of Open Source Survey 2016 wynika, że ok. 65 proc. organizacji kontrybuuje do projektów bazujących na otwartym kodzie, czyli takich, z których w przyszłości będzie mógł skorzystać każdy. W jednej na trzy firmy co najmniej połowa deweloperów pracuje nad otwartymi projektami. Rosnąca powszechność udostępniania kodu oprogramowania i korzyści płynące z tego typu praktyk sprawiają, że nawet technologiczni giganci kojarzeni przede wszystkim z rozwiązaniami zamkniętymi, jak Apple czy Microsoft, wykonują ukłon w stronę społeczności open source. Ten drugi w ubiegłym roku stał się członkiem Linux Foundation, organizacji non-profit wspierającej otwarte technologie. W 2014 r. firma udostępniła swoją platformę programistyczną .NET, co oznacza, że każdy kto chce rozwijać rozwiązania oparte o ten kod poza środowiskiem Windows ma w tej chwili taką możliwość. Z kolei w 2015 r. Apple udostępniło kod źródłowy opracowanego przez siebie języka programistycznego Swift.

Na tym zjawisku zyskują klienci dostawców oprogramowania. Otwartość kodu zmusza do ciągłego inwestowania w innowacje i rozwój produktu.  Dodatkową korzyścią jest fakt, że nie zachodzi tu tzw. zjawisko vendor lock-in, czyli uzależnienia od konkretnego dostawcy. Oznacza to, że użytkownik nie ponosi wielkich kosztów związanych z ewentualną zmianą dostawcy. Nie istnieje też ryzyko związane z zaniechaniem produkcji, bo w przypadku Open Source projekt może być kontynuowany czy to samodzielnie czy z innym dostawcą – dodaje Dariusz Świąder, Linux Polska.

Gospodarka oparta na dzieleniu się

Tego typu praktyki nie są jednak wyłącznie domeną branży IT. Jednym z głośniejszych przykładów udostępnienia dorobku intelektualnego przedsiębiorstwa było ujawnienie w 2014 r. przez Teslę patentów firmy. Rok później w jej ślady poszła Toyota ogłaszając, że udostępnia za darmo patenty związane z samochodami fuel cell. Ich nieodpłatne wykorzystanie będzie możliwe do roku 2020, kiedy jak przewiduje producent zakończy się proces wstępnego wprowadzenia tego rozwiązania na rynek. Pomimo, że działania obu firm wydają się być z pozoru sprzeczne z ich interesami, w rzeczywistości stanowią przemyślaną część strategii biznesowej. Komentując swoją decyzję CEO Tesli Elon Musk powiedział: Odczuwaliśmy potrzebę wystąpienia o patenty, ponieważ obawialiśmy się, że duże firmy motoryzacyjne skopiują naszą technologię, a później wykorzystają swoje zaplecze produkcyjne, sprzedażowe i marketingowe, by zdominować rynek. Nie mogliśmy się bardziej pomylić. (…) Pojazdy elektryczne nie stanowią nawet 1 proc. sprzedaży dużych koncernów samochodowych. Decyzja o uwolnieniu patentów ma szansę przyczynić się do rozwoju całego rynku, na czym skorzysta sama Tesla, np. sprzedając baterie do rozwiązań stworzonych przez konkurencję na bazie udostępnionych technologii. Przykład ten pokazuje, że tradycyjne podejście do ochrony firmowego know-how nie zawsze sprawdza się w sektorach opartych na innowacjach. Filozofia open source będzie więc w coraz większym stopniu przenikać do świata biznesu.

O Konferencji Open Source Day

Open Source Day to największe w Polsce i Europie wydarzenie poświęcone otwartemu oprogramowaniu. W dotychczasowych edycjach udział wzięło 5 tys. osób, a kilkanaście tysięcy śledziło relację online. Open Source Day stanowi platformę wymiany wiedzy na temat otwartego oprogramowania, jednego z najważniejszych obecnie kierunków rozwoju nowoczesnych technologii, umożliwiającego tworzenie wysokiej jakości, stabilnych  rozwiązań IT, które dziś są podstawą działania wszystkich gałęzi gospodarki. Gośćmi specjalnymi poprzednich edycji byli przedstawiciele Rządu, m.in. Wicepremier, Minister Gospodarki, Pan Waldemar Pawlak, Minister Administracji i Cyfryzacji Pan Michał Boni,  a także Wiceminister Cyfryzacji, Pan Piotr Woźny. 10., jubileuszowa edycja konferencji odbędzie się w dniu 17 maja 2017 r. w Warszawie.

Źródło: Lightscape

Do niedawna „sztuczna inteligencja” była odległą wizją przyszłości i kojarzyła się głównie z serialami science fiction. Dzisiaj wirtualna Siri w iPhonie jest już prawie równorzędnym partnerem do rozmowy, odpowiadającym na pytania i dostarczającym potrzebnych informacji. Nie wykluczone, że wkrótce zarezerwuje nam stolik w restauracji lub przełoży umówione spotkanie. Elementy sztucznej inteligencji znalazły także zastosowanie w ubezpieczeniach i doprowadziły do powstania innowacyjnej branży insurtech. Już wkrótce wirtualny agent ubezpieczeniowy przyjmie zgłoszenie szkody, a specjalna aplikacja ubezpieczyciela umożliwi wstępną diagnozę i skontaktuje nas z odpowiednim lekarzem.

Wirtualny agent pomoże, doradzi i dopasuje ubezpieczenie

InsurTech to branża, która łączy przedstawicieli start-upów, twórców innowacyjnych technologii i tradycyjnych ubezpieczycieli. Polskie start-upy insurtechowe pracują nad rozwiązaniami, które mają nie tylko ułatwić obsługę klienta, ale przede wszystkim całkowicie zwirtualizować i spersonalizować system ubezpieczeń. Większość prowadzonych obecnie badań skupia się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji w różnych obszarach funkcjonowania ubezpieczycieli.

Aby zrozumieć, czym tak naprawdę zajmują się polskie Insurtechy trzeba spojrzeć szerzej na całą branżę ubezpieczeniową. Nowoczesna technologia wspiera ubezpieczycieli niemal we wszystkich aspektach ich pracy. W obszarze płatności pojawiają się np. rozwiązania umożliwiające dokonywanie płatności za pomocą wirtualnej waluty, tzw. bitcoin. W zakresie obsługi klienta trwają prace nad stworzeniem „wirtualnych agentów”, którzy będą w stanie udzielić rzeczowej rady,  przeanalizować potrzeby konsumenta i dopasowywać odpowiednie produkty ubezpieczeniowe – tłumaczy Marek Zefirian, prezes zarządu Starter24 i członek rady programowej InsurTech Digital Congress.


Australijscy studenci korzystają z polskich rozwiązań

Obszar zainteresowań branży insurtech wykracza znacznie poza tradycyjny sposób myślenia o ubezpieczeniach. Coraz częściej polskie start-upy, działające w obszarze sztucznej inteligencji, nawiązują współpracę z zagranicznymi korporacjami i wdrażają u nich efekty swoich badań. Najlepszym tego przykładem jest wrocławska firma Infermedica, która tworzy oprogramowanie do wstępnej diagnostyki medycznej. Spółka ta opracowała aplikację Symptomate, która przedstawia przypuszczalne jednostki chorobowe, powiązane ze wskazanymi objawami, oraz informuje, do jakiego lekarza specjalisty należy się udać. – Obecnie realizujemy projekt pilotażowy dla jednej z największych firm ubezpieczeniowych na świecie. Obejmuje on australijskich studentów, którzy posiadają indywidualne ubezpieczenie zdrowotne. Mają oni dostęp do infolinii, na której dyżurują lekarze i pielęgniarki. Chcąc odciążyć pracę tej infolinii i usprawnić proces konsultacji z lekarzem, ubezpieczyciel postanowił dać studentom dostęp do aplikacji opartej na naszych rozwiązaniach. Aplikacja na podstawie wprowadzonych przez studenta objawów wstępnie diagnozuje problem i kieruje go do odpowiedniego specjalisty – mówi Piotr Orzechowski, Prezes Zarządu Infermedica.

O tego typu projektach i rozwiązaniach realizowanych przez polskie firmy będą rozmawiać uczestnicy InsurTech Digital Congress – wydarzenia, które powstało w celu integracji polskiej branży insurtech. Pierwsza edycja kongresu odbędzie się już 24 i 25 maja w Warszawie w ramach FutureTech Congress. – Rozwój polskich insurtechów i rosnąca świadomość technologiczna klientów zainspirowały nas do powołania wydarzenia dedykowanego tej innowacyjnej branży. InsurTech Digital Congress to wydarzenie międzynarodowe, które ma pokazać potencjał technologiczny polskiego sektora ubezpieczeń i pomóc w wypracowaniu nowego modelu współpracy pomiędzy insurtechami, a firmami ubezpieczeniowymi – mówi Witold Jaworski, przewodniczący rady programowej InsurTech Digital Congress.

InsurTech Digital Congress odbędzie się w ramach FutureTech Congress – jednego z najważniejszych szczytów biznesowych w Europie Środkowo-Wschodniej, dedykowanego innowacyjnym branżom fintech, insurtech oraz big data. Pierwsza edycja kongresu organizowanego przez MMC Polska odbędzie się 24 i 25 maja w Warszawie. Honorowym przewodniczącym rady programowej jest Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO BP.

 

Źródło: Partner of Promotion

Eksperci

Lipka: Szok! Dwa dolary za miesiąc pracy

Minimalne wynagrodzenie ma równowartość dwóch dolarów amerykańskich, ale za jednego dolara można kup...

Grejner: Złotemu już wkrótce może zaszkodzić dolar

Trzeba się przygotować na to, że złoty zacznie stopniowo tracić do euro, dolara, funta czy nawet glo...

Ludwiczak: Stonowane dane na zakończenie 1. kwartału

Odczyty makroekonomiczne za marzec 2018 r. były generalnie niższe niż w pierwszych dwóch miesiącach ...

Bochniarz: Podatek dochodowy powinien być niższy dla wszystkich firm

PiS przedstawiło pakiet nowych propozycji tzw. piątkę Morawieckiego, czyli obniżkę ZUS i CIT dla mał...

Bugaj: GPW z deficytem kapitału

W ostatnich dniach nastroje na giełdowych parkietach zauważalnie się poprawiły. Na dalszy plan odsun...

AKTUALNOŚCI

Wrocław otrzymał tytułu European Best Destination 2018

Wrocław otrzymał tytułu European Best Destination 2018 zostawiając w tyle Pragę, Paryż, Barcelonę i ...

Produkcja dostała zadyszki

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w marcu, w ujęciu rocznym, o 1,8 proc., natomiast budowlano-mo...

Pracodawcy walczą o pracowników

W marcu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 3,7 proc. w ujęciu rocz...

Czeka nas prawdziwa rewolucja technologiczna w medycynie

Nie ulega wątpliwości, że proces leczenia będzie przesuwać się z osobistego kontaktu lekarza z pacje...

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców powołuje Forum Wydawców Internetowych

Uważne monitorowanie procesu legislacyjnego na poziomie Unii Europejskiej i Polski, proponowanie wła...