czwartek, Kwiecień 2, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Konfederacja Lewiatan"

Konfederacja Lewiatan

Stopy procentowe w dół – to nie jest dla nikogo zaskoczeniem bo Adam Glapiński – Prezes NBP zapowiedział, że będzie wnioskował o to do RPP. Rada Polityki Pieniężnej tnie więc stopy. Nie wiadomo czy złagodzi to negatywne skutki koronawirusa. Rada tym samym po raz pierwszy od 5 lat obniżyła stopy procentowe. Oprocentowanie kredytów idzie w dól.

Stopy procentowe w dół – komentarz Sonii Buchholtz

Dzisiaj RPP obcięła stopę referencyjną o 50 pb. (do poziomu 1 proc.) po wyraźnym sygnale prezesa Glapińskiego w piątek wieczorem o takim ruchu. Jest to część polskiej odpowiedzi na negatywne konsekwencje pandemii COVID-19. To pierwsza zmiana od marca 2015.

Konwencjonalna polityka pieniężna, jaką uprawia NBP, wydaje się mieć ograniczone pole manewru dla sektora firm. Jej skutki nie trafią bowiem do przedsiębiorstw, tak jak by tego oczekiwano. Model biznesowy w Polsce obejmuje bowiem tylko w niewielkim stopniu inwestycje finansowane kredytem, a niepewność generalnie nie sprzyja inwestycjom – niezależnie od poziomu stóp procentowych. Jedyny efekt, jakiego można by oczekiwać, to ten wynikający z osłabienia złotego. Tu jednak trudności mogą wynikać z tego, że popyt zagranicy jest przejściowo zamrożony.

Stopy procentowe w dół. Są najniższe w historii. - banknot 500 zł
Stopy procentowe w dół. Są najniższe w historii.

Nie tylko stopy

Ponadto nie jest to jednak jedyne działanie ze strony NBP w tym tygodniu  Niekonwencjonalna polityka monetarna, w tym tzw. luzowanie ilościowe (QE), o którym sygnał dał wczoraj zarząd NBP, jest działaniem w polskich warunkach bez precedensu, ale stosowanym powszechnie na świecie. W efekcie będzie stanowić narzędzie komplementarne dla polityki fiskalnej, dając swobodę rządowi wprowadzania w życie znacznych w skali wydatków publicznych. Dodatkowo obok tego wprowadzono lub dano zielone światło dla wprowadzenia ułatwień przy udzielaniu kredytów przez banki. O ile więc manewrowanie stopą procentową raczej nie przyniesie spodziewanych efektów. O tyle polityka niekonwencjonalna jest preludium do jutrzejszego pakietu fiskalnego. Warto jednak pamiętać, że jego treść będzie dla długookresowego wzrostu równie ważna, co skala.

 Konfederacja Lewiatan

Koronawirus może wpłynąć na polski PKB. Teraz gospodarka zwalnia, ale łagodnie. Wbrew obawom odnotowujemy dodatnią dynamikę PKB kwartał do kwartału.

PKB na plus

Jak podaje w dzisiejszym komunikacie GUS, nieodsezonowana dynamika realnego PKB w IV kwartale 2019 wyniosła 3,2% r/r (przy 4,9% przed rokiem). W porównaniu do połowy lutego, GUS znacznie skorygował wynik, o 0,2 pkt proc. in plus. Dzięki korekcie i zaokrągleniom dynamika roczna za 2019 rok  jest wyższa niż 2,8%, a więc wbrew obawom odnotowujemy dodatnią dynamikę kwartał do kwartału.

Koronawirus może spowolnić wzrost gospodarczy w Polsce - cytat na planszy
Koronawirus może spowolnić wzrost gospodarczy w Polsce

Struktura wyników jest daleka od hurraoptymizmu. Dynamika konsumpcji prywatnej plasuje się poniżej średniej z ostatnich lat, i spada (3,3% r/r). Z kolei wysokiej dynamiki inwestycji, jaką obserwowaliśmy w I połowie roku nie udało się utrzymać (9,1-12.2%), i tempo wzrostu inwestycji utrzymuje się na podobnym poziomie, co przed kwartałem (4,9% r/r). Eksport nadal przeważa nad importem, i to jest dość trwały efekt, ale skala nadwyżki nie pozwala zniwelować efektu słabnącego popytu krajowego. 

Koronawirus a wzrost PKB

Nie da się jednak ukryć, że ostatnie dni absorbują ekonomistów nie ze względu na spowolnienie polskiej gospodarki, a raczej na niespodziewany szok, który dynamikę PKB obniży znacznie poniżej tempa wynikającego z trendu. Jeszcze przed tygodniem zakładano, że dominującym kanałem wpływu koronawirusa na polską gospodarkę będą przestoje w dostawach surowców i półproduktów dla polskiego przemysłu. Teraz, gdy wirus panoszy się po Europie, a prawdopodobieństwo, że zostanie wykryty w Polsce, graniczy z pewnością, pojawia się wiele nowych kanałów oddziaływania. Z pewnością nastąpi ograniczenie zainteresowania turystyką i imprezami masowymi, co niewątpliwie uderzy w usługi turystyczne, kulturalne, oraz zmniejszy popyt na noclegi, gastronomię, czy tradycyjny handel detaliczny w centrach handlowych i marketach. Problem wąskich gardeł zyska na znaczeniu bo dotyczyć będzie już nie tylko Chin. Warto zauważyć, że pojawienie się nowego ogniska COVID-19 w Polsce dość naturalnie zniechęci pracowników migranckich, co może stanowić barierę dla dotychczasowego funkcjonowania firm.

Niepewność nie pomaga

W efekcie nie jest zaskoczeniem, że inwestorzy takich sytuacji nie lubią – ograniczeniu w generowaniu zysków towarzyszy wszechobecna niepewność. Stąd giełdy na czerwono. Z jednym wyjątkiem – firm, dla których koronawirus to swoista szansa. Analogicznie w realnej gospodarce: można wyobrazić sobie takie branże i biznesy, którym pandemia podniesie obroty i zyski. Pierwsi na myśl przychodzą producenci dóbr medycznych i służące dezynfekcji. Ale łatwo wyobrazić sobie wzrost zainteresowania zakupami on-line i usługami kurierskimi czy rozrywkami w zaciszu domowym w zastępstwie tych towarzyskich. Dodatkowo to niestety kropla w morzu strat wywołanych zawieszoną działalnością i niezrealizowanym popytem konsumenckim. Dlatego też już wiadomo, że dynamice polskiego PKB wciska hamulec koronawirus. Ale trudno jeszcze powiedzieć gdzie po tym ostrym hamowaniu skończymy.

Komentarz dr Soni Buchholtz, ekspertki ekonomicznej Konfederacji Lewiatan

Bezrobocie wzrosło a to informacja ważna dla firm. W ubiegłym roku, wobec braków pracowników, pracodawcy, byli skłonni zatrudniać osoby bez koniecznych kwalifikacji i doszkalać ich na własnych koszt. W tym roku to zjawisko może zostać ograniczone. Poniżej komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

Bezrobocie wzrosło o 0,3

Według danych GUS bezrobocie w styczniu 2020 roku wyniosło 5,5% i wzrosło w porównaniu z grudniem 2019 roku o 0,3 pkt proc. Poziom wzrostu bezrobocia na przełomie roku jest typowy dla tego okresu. W stosunku do stycznia 2019 roku jest to mniej o 0,6 pkt proc. Rok wcześniej stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła 6,1%.

Bezrobocie wzrosło. W tym roku będzie trudniej o pracę - grafika z cytatem
Bezrobocie wzrosło. W tym roku będzie trudniej o pracę

Liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne wyniosła w końcu stycznia 2020 r. 922,2 tys., w stosunku do grudnia liczba bezrobotnych zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy wzrosła o 55,8 tys., co może mieć związek z zakończeniem programów aktywizacyjnych finansowanych ze środków Funduszu Pracy. Ponadto w stosunku do roku ubiegłego liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne w styczniu tego roku jest mniejsza o 100,9 tys.

Bezrobocie i tak bardzo niskie

Stopa bezrobocia jest niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza że rok 2019 był korzystny dla osób, które poszukiwały pracy. Wobec istotnych braków pracowników odczuwanych przez pracodawców, byli oni skłonni zatrudniać osoby bez koniecznych kwalifikacji i doszkalać ich na własnych koszt. Obecnie tendencja ta może zostać częściowo ograniczona w wyniku znacznego podniesienia płacy minimalnej oraz przyspieszenia procesów automatyzacji w polskich przedsiębiorstwach. Dodatkowo te dwa procesy mogą wypychać  z rynku pracy osoby o nieaktualnych kwalifikacjach lub bez kwalifikacji zawodowych.

W efekcie najbliższe miesiące będą wskaźnikiem tego na ile możemy się spodziewać odwrócenia trendów na rynku pracy. Z uwagi na sytuację demograficzną Polski raczej nie grozi nam scenariusz powrotu do dwucyfrowego bezrobocia, ale osiągnięcie zakładanej w projekcie budżetu stopy bezrobocia na koniec 2020 na poziomie 5,1% może wymagać dodatkowych działań aktywizacyjnych, bardziej kompleksowych od dotychczas stosowanych przez powiatowe urzędy pracy.

Konfederacja Lewiatan

sztuczna inteligencja

17 organizacji biznesowych i platform internetowych z 9 państw Europy Środkowo-Wschodniej. W tym Konfederacja Lewiatan. Organizacje przyjęły wspólne stanowisko w sprawie sztucznej inteligencji.

Zdaniem przedsiębiorców, świadomość negatywnych aspektów, jakie przedstawia sztuczna inteligencja, nie powinna prowadzić do zakazania jej zastosowania. Choćby w kwestii technologii rozpoznawania twarzy.

Wspólne stanowisko podpisały organizacje biznesowe z Czech, Słowacji, Słowenii, Polski, Litwy, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Chorwacji.

Przedsiębiorcy zaapelowali o nawiązanie dialogu między politykami, specjalistami, przedsiębiorstwami oraz instytucjami społeczeństwa obywatelskiego. Prosili o dialog w zakresie odpowiedzialnego rozwoju i zastosowania sztucznej inteligencji.

Sztuczna inteligencja może mieć pozytywny wpływ na różne dziedziny życia.

Elżbieta Dziuba, ekspertka Konfederacji Lewiatan

Podkreślili, że przy poszanowaniu danych osobowych i ochrony prywatności, sztuczna inteligencja ma pozytywny wpływ na różne dziedziny życia. Ważne jest, aby decydenci polityczni nie dopuścili do nadmiernej i niepotrzebnej regulacji prawnej dotyczącej sztucznej inteligencji.

Sztuczna inteligencja i jej prawidłowe wykorzystanie

Zdaniem przedsiębiorców, konieczne jest ograniczenie działań zmierzających do tworzenia nowych, złożonych i niejednokrotnie kolidujących ze sobą norm prawnych. Jednocześnie, trzeba dbać o prawidłowe wykorzystanie istniejących rozwiązań.

Świadomość negatywnych aspektów sztucznej inteligencji nie powinna prowadzić do zakazania jej zastosowania choćby w kwestii technologii rozpoznawania twarzy. Należy zastosować podejście oparte na analizie ryzyka, biorące pod uwagę odmienne normy prawne dla różnych typów ryzyka – mówi Elżbieta Dziuba, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Komisja Europejska zapowiedziała publikację Białej Księgi dotyczącej rozwoju, a także możliwych regulacji sztucznej inteligencji. Dlatego nowe przepisy będą miały znaczący wpływ na konkurencję między firmami oraz sytuację gospodarczą krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Słabsza pozycja państw tego regionu w porównaniu z państwami Europy Zachodniej, widoczna chociażby w liczbie specjalistów z obszaru sztucznej inteligencji czy instytucji badawczych, a także tworzonych rozwiązań, może się jeszcze bardziej pogłębić.

Wspólne stanowisko Konfederacja Lewiatan

Wzrost bezrobocia zobaczyliśmy w styczniu, ale w kolejnych miesiącach i tak spadnie. To ważne dla firm. W najbliższych miesiącach liczba bezrobotnych spadnie w związku z uruchomieniem kolejnych programów aktywizujących osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy. Poniżej komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

Wzrost bezrobocia do 5.5%

Wstępne dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazują zarówno na wzrost stopy bezrobocia  w styczniu br. do 5,5%, jak i wzrost liczby bezrobotnych, których obecnie jest  zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy 992,4 tys. Resort podkreśla,  że mimo to w styczniu odnotowano najniższy wynik w historii pomiaru bezrobocia w Polsce.

wzrost bezrobocia nie zaskakuje - cytat na planszy
wzrost bezrobocia nie zaskakuje

Brak zaskoczenia

Do wzrostu bezrobocia w dużym stopniu mogło się przyczynić zakończenie programów aktywizacyjnych, które są finansowane ze środków Funduszu Pracy i realizowane z reguły w cyklu rocznym. Skala wzrostu bezrobocia, zaobserwowana  w tym roku, nie jest zaskakująca i raczej ma charakter cykliczny. Niemniej jednak zakończenie prac  sezonowych nie może być jedynym wytłumaczeniem wzrostu bezrobocia, ponieważ tegoroczne warunki pogodowe umożliwiają prowadzenie wielu prac m.in. w budownictwie, a rozpoczęcie ferii w kilku województwach tworzy popyt na prace w turystyce. Wydaje się  więc, że dotychczasowy sposób organizowania programów aktywizacyjnych dla osób bezrobotnych, oparty głównie na kalendarzu i terminach rozliczeń, powinien ulec modyfikacji i być bardziej elastyczny.

I tak będzie spadek

Ponadto w najbliższych miesiącach liczba bezrobotnych spadnie w związku z uruchomieniem kolejnych programów aktywizujących osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy, ale jednocześnie nie możemy się już spodziewać tak znaczącego obniżania się bezrobocia jak w ubiegłych latach. Pracodawcy bowiem  raczej starają się dopasowywać plany zatrudnieniowe do podaży pracowników z odpowiadającymi im kwalifikacjami. Ponadto  spowolnienie gospodarcze powoduje ograniczenie planów rozwojowych  w przedsiębiorstwach.

Konfederacja Lewiatan

Brexit nie będzie korzystny dla polskiej gospodarki, bo oznacza wyłączenie Wielkiej Brytanii z zasad obowiązujących na jednolitym rynku. Skurczy się obszar, na którym polskie firmy utrzymywały relacje handlowe na korzystnych zasadach – uważa Konfederacja Lewiatan. Brexit podniesie koszty transakcyjne prowadzenia biznesów. W stosunku do strefy wolnego handlu każda umowa będzie mniej korzystna.

Brexit nie pomoże nikomu

Możemy się spodziewać spadku eksportu do Wielkiej Brytanii i utraty wielu miejsc pracy, zwłaszcza w branży rolno – spożywczej. To odpowiedź na pytanie Brexit co dalej?

– Brexit nie pomoże polskiej i europejskiej gospodarce. Jeszcze w tym roku nic się specjalnie nie zmieni. Ale już w kolejnych latach może być gorzej. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych 11 miesięcy, kiedy będą trwać negocjacje w sprawie umowy między Wielką Brytanią i UE, uda się rozwiązać wiele trudnych problemów – mówi Maciej Witucki , prezydent Konfederacji Lewiatan.

Brexit co dalej? Na zdjęciu Londyn
Brexit

– Wyjście Wielkiej Brytanii z UE nie będzie korzystne dla polskiej gospodarki. Oznacza wyłączenie tego kraju  z zasad obowiązujących na jednolitym rynku. Tym samym skurczy się obszar, na którym polskie podmioty utrzymują relacje handlowe na znanych, maksymalnie uproszczonych i ekonomicznie korzystnych zasadach. Nie da się ukryć, że każde inne rozwiązanie będzie w tym sensie gorsze – mówi dr Sonia Buchholtz, ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan.

Brexit co dalej? Oto kalendarium

Co po okresie przejściowym?

Na koniec stycznia szczegółowe relacje gospodarcze między UE i Wielką Brytanią nie są w pełni określone. Okres przejściowy, obowiązujący do końca 2020 roku, powinien pozwolić na wypracowanie  szczegółowych rozwiązań. Wiemy, że w kwestii barier taryfowych, czyli m.in. ceł, minimalnym standardem są zasady WTO i umowy międzynarodowe. Więcej komplikacji wynika ze stosowania tzw. barier pozataryfowych, czyli np. norm i standardów. Niechybnie oznaczają one wzrost kosztów transakcyjnych. 

Dla przykładu: dostawa mięsa świeżego musi następować szybko. Obecność norm wyższych niż europejskie ogranicza dostęp do brytyjskiego rynku, natomiast odrębne badania jakości wydłużają proces dostawy, który niekiedy ma kluczowe znaczenie, i może wymóc budowę specjalnej infrastruktury (np. chłodni).

Zdaniem Macieja Wrońskiego, prezesa Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”, wymiana towarowa z Wielką Brytanią odbywa się obecnie  bez zakłóceń. Nasze firmy transportowe mają co robić. Obawiamy się jednak, że w przyszłości, za sprawą ceł, nowych norm, standardów, możemy mieć do czynienia z ograniczeniem skali działalności.

Zagrożony eksport

Patrząc z tej perspektywy, Polska znalazła się w niekorzystnej sytuacji. Po pierwsze, dlatego że Wielka Brytania to nasz ważny i przez lata zyskujący na znaczeniu partner. Po drugie, z uwagi na to, co tam eksportujemy.

Wielka Brytania jest wśród trzech największych kierunków eksportu naszych produktów. W 2018 roku wysłaliśmy tam towary o wartości prawie 14 mld euro, co stanowiło ok. 6-7% naszego eksportu. Rola Wielkiej Brytanii dla polskiego eksportu jest nieco wbrew modelom ekonomicznym – co do zasady handlujemy najintensywniej z tymi, którzy są najbliżej, czyli np. Niemcami czy Czechami. Tu Wielka Brytania jest wyjątkiem od reguły.

Wiele z eksportowanych przez nas dóbr może potencjalnie być przedmiotem zaostrzonych norm i standardów: samochody i ich części, maszyny, AGD, żywność, w tym: mięso i produkty odzwierzęce, słodycze, a także kosmetyki i leki, papierosy, meble.

Handel z UK

Ostateczny kształt porozumień między UE a Wielką Brytanią będzie miał fundamentalny wpływ na praktykę obrotu gospodarczego. Można wyobrazić sobie sytuację, w której przestaje opłacać się utrzymywać kontakty z partnerami brytyjskimi, co niechybnie dotyka poddostawców i pracowników. Znalezienie nowych rynków zbytu i osadzenie się na nich zajmuje sporo czasu. A moment nie jest korzystny z uwagi na globalne spowolnienie, ale również czynniki lokalne, potencjalnie bardzo istotne dla pojedynczych branż – np. ogniska ptasiej grypy w Polsce.

Ten wątek niepewności podnosi też NBP, wskazując, że globalne łańcuchy wartości dodanej mogą mieć swoje elementy w Wielkiej Brytanii. Stąd też dla polskiej gospodarki znaczenie ma np. to, ile spośród polskich produktów jest reeksportowanych do Wielkiej Brytanii z innych gospodarek (głównie europejskich). Obecnie prognozy popytu dla branż mocno zaangażowanych w handel z Brytyjczykami nie odstają bardzo in minus od pozostałych branż, ale to ryzyko może się zmaterializować.

Wzrosną koszty transakcyjne prowadzenia biznesu

W przypadku usług Polska notuje od lat rosnący eksport netto, tzn. świadczy usługi o wyraźnie większej wartości niż kupuje. W 2018 eksport polskich usług do Wielkiej Brytanii wyniósł 4,4 mld euro, a eksport netto prawie 1,4 mld euro. W świadczeniu pewnych usług Polska się specjalizuje: transport i logistyka, usługi komputerowe, audytu, księgowości i doradztwa podatkowego, działalność badawczo-rozwojowa.  Na tym tle import w obszarach turystyki, usług finansowych czy praw intelektualnych wydaje się obarczony mniejszym ryzykiem z uwagi np. na doregulowanie na szczeblu międzynarodowym.

Brexit podniesie koszty transakcyjne prowadzenia biznesów. W stosunku do strefy wolnego handlu każda umowa będzie mniej korzystna. Jeśli jednak terminy poszczególnych etapów tego rozwodu zostaną uznane za wiarygodne, prawdopodobnie możemy spodziewać się przejściowej zwyżki w handlu z Wielką Brytanią spowodowanej akumulowaniem produktów. Taką sytuację  widzieliśmy w lutym 2019 roku, kolejne odraczania już nie robiły takiego wrażenia.

Polscy pracownicy nie będą masowo wracać po brexicie

Z badań NBP wynika, że na dziś ok 51%, już spełnia, a do końca 2020 r. ok. 81% Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii spełni warunek 5 -letniego pobytu i będzie mogła uzyskać status rezydenta. Dodatkowo pomiędzy 15-19% może mieć przyznany status pre-settled dający możliwość pozostania w Wielkiej Brytanii i aplikowania o zmianę statusu, kiedy tylko ich pobyt wyniesie przewidywane 5 lat. Na dzień 16 stycznia  ok. 500 tys. z 1,5 mln Polaków złożyło stosowne wnioski, ale warto pamiętać, że termin na ich składanie jest odległy.

Nie ma sygnałów, że Polacy żyjący w Wielkiej Brytanii obawiają się pogorszenia sytuacji na rynku pracy, która mogłaby zagrozić ich statusowi ekonomicznemu. Większość z nich prawdopodobnie postara się o status rezydenta i będzie przyglądać się, czy brexit nie powoduje negatywnych dla nich skutków. Nie należy jednak zakładać że nawet gdyby rzeczywistość okazała się gorsza od przewidywań, polscy emigranci zdecydują sią na powrót do kraju. Bardziej prawdopodobne jest, że znajomość języka angielskiego i doświadczenie w pracy za granicą skłonią większość z nich do poszukiwania pracy w innym kraju UE.

Plusy i minusy

Polska może zyskać większą siłę negocjacyjną w procesie decyzyjnym UE ale starci wsparcie w obronie rynkowych zasad funkcjonowania europejskiej gospodarki.

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE spowoduje zmianę układu sił w głosowaniach zarówno w Parlamencie Europejskim, jak i w Radzie Unii Europejskiej. Ponadto Rada głosuje nad wnioskami ustawodawczymi Komisji Europejskiej  większością kwalifikowaną. Większość ta wymaga spełnienia 2 warunków:

1.          55% państw członkowskich głosuje „za” – w praktyce oznacza to 15 z 27 państw

2.          wniosek popierają państwa członkowskie reprezentujące co najmniej 65% ogółu ludności UE.

Brexit co dalej? Polska urośnie w UE

Od 1 lutego 2020 Polska awansuje z 6 na 5 pozycję w rankingu wielkości ludności, a udział Polaków wśród obywateli UE wzrośnie z 7,5% do 8,5%.

Większe będą także możliwości Polski w zakresie budowania tzw. mniejszości blokującej. Żeby zablokować inicjatywę ustawodawczą trzeba zebrać poparcie co najmniej 4 członków Rady reprezentujących ponad 35% ludności UE. W praktyce tego typu głosowania są dość rzadkie ale sama możliwość ich przeprowadzenia powoduje, że kraje, które istotnie ważą na wyniku ewentualnego głosowania są uważniej słuchane.

Jednak dotychczas Polska miała w Wielkiej Brytanii ważnego oraz potężnego partnera w sprawach dotyczących praktycznego stosowania w UE zasad gospodarki rynkowej oraz budowania otwartego i konkurencyjnego wspólnego rynku. Dodatkowo jeszcze kilka lat temu można było zaobserwować pewną zbieżność naszych stanowisk w sprawach gospodarczych. W efekcie teraz takich zadeklarowanych obrońców wolnego rynku, którzy mogliby nas wesprzeć w walce z tendencjami protekcjonistycznymi może zabraknąć.

               Konfederacja Lewiatan

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, w tym Konfederacja Lewiatan, krytycznie oceniają pomysł wprowadzenia podatku cukrowego.Ich zdaniem nie powinno wykorzystywać się narzędzi podatkowych do kształtowania nawyków żywieniowych Polaków.

Związki zawodowe i pracodawcy

Wszystkie organizacje pracodawców i związków zawodowych reprezentowane w Zespole ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego, krytycznie odniosły się do propozycji rządu wprowadzenia podatku cukrowego.

We wspólnym stanowisku czytamy, żecel ustawy, którym jest walka z nadwagą i otyłością społeczeństwa, można osiągnąć przy użyciu innych, bardziej skutecznych instrumentów niepodatkowych. Partnerzy społeczni są otwarci na dyskusję o promocji zdrowego trybu życia i racjonalnego odżywiania, jednak projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów oceniamy zdecydowanie negatywnie.

Fiskalne cele podatku

Przede wszystkim, pomimo deklaracji projektodawcy, należy ocenić że zaproponowane w projekcie rozwiązania mają w istocie cele wyłącznie fiskalne. Nie zaproponowano żadnego spójnego podejścia do promowania zdrowego trybu życia i zrównoważonej diety. To, co znajduje się w dokumencie, to propozycja punktowego wprowadzania dodatkowych obciążeń w odniesieniu do: napojów zawierających cukier lub substancje słodzące i napojów alkoholowych sprzedawanych w opakowaniach o pojemności mniejszej niż 300 ml. W Narodowej Strategii Onkologicznej termin wprowadzenia podatku od napojów określony został na rok 2022.

Mocne przyspieszczenie podatku

Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilku tygodni zdecydowano
się na przyspieszenie wejścia daniny w życie o dwa lata. Tezę tę potwierdza treść Oceny Skutków Regulacji, która nie zawiera pogłębionej analizy wpływu regulacji na procesy społeczno-gospodarcze. Takie postępowanie generuje brak podstawowej przewidywalności prawa – przedsiębiorcy i pracownicy nie powinni być w ten sposób zaskakiwani. Przykłady Francji oraz Meksyku pokazują, że analogiczne rozwiązania stosowane w innych państwach nie doprowadziły do realizacji ambitnych celów polityki zdrowotnej.

Polska a podatek w innych krajach

Trzeba podkreślić, że zaproponowane przez polskiego projektodawcę stawki są wyjątkowo wysokie. Na to wskazuje przegląd stawek stosowanych w innych państwach europejskich. Przykładowo – w Belgii napoje bezalkoholowe zawierające cukier lub substancje słodzące opodatkowane są w przeliczeniu na złotówki stawką 0,50 zł za litr napoju, we Francji – 0,32 zł, zaś na Węgrzech – 0,19 zł. Ponadto, z badań przeprowadzonych przez IPSOS wynika, że zdecydowana większość (77 proc.) badanych jest gotowa szukać tańszych, gorszych jakościowo zamienników, jeżeli cena żywności wzrośnie.

W konsekwencji jedynymi zauważalnymi efektami zaproponowanych w projekcie ustawy rozwiązań będą wyższe ceny produktów objętych zakresem oddziaływania przedmiotowej regulacji, wzrost inflacji oraz negatywne zmiany na rynku pracy spowodowane zmniejszeniem produkcji i zatrudnienia w całym łańcuchu dostaw.

Edukacja i promocja

W ocenie strony społecznej Zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego skuteczniejszym narzędziem kreowania prozdrowotnych wyborów konsumentów jest edukacja i promocja. W tym celu warto, aby strona rządowa rozważyła np.:

Zwiększenie nakładów na zdrowie w relacji do PKB z budżetu państwa,  – Wprowadzenie niższych stawek podatku VAT na produkty prozdrowotne. Dopłaty do warzyw i owoców w celu wzrostu ich konsumpcji. Zwiększenie dostępności zdrowych produktów w szkołach, a przede wszystkim zagwarantowanie wszystkim uczniom bezpłatnych, zbilansowanych posiłków i wody.

Ponadto strona społeczna Zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS  nie wyraża zgody na skandalicznie krótki okres vacatio legis . Wejście w życie niniejszych przepisów w proponowanym przez rząd terminie nie pozwoliłoby przedsiębiorcom na jakiekolwiek przygotowanie się i wdrożenie proponowanych rozwiązań.  

Pracodawcy i związkowcy uważają również, że projekt ustawy, jako przepis techniczny, podlega notyfikacji, której brak może doprowadzić do jego unieważnienia. Ponadto konieczności zwrotu pobranych opłat.

Dodatkowo strona społeczna Zespołu problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych podkreśla swój negatywny stosunek do zaprezentowanych w projekcie planów.    

źródło: Konfederacja Lewiatan

Czy nalożenie 10-cio procentowej opłaty na reklamy suplementów diety jest zasadne? Czy spowoduje wzrost i ch cen a może wpynie na całą branżę? Poniżej opinia Konferedcji Lewiatan.

Dla budżetu

  • Wprowadzenie opłaty od emisji reklam suplementów diety, które planuje rząd, ma czysto fiskalny charakter i wynika z potrzeby wsparcia budżetu.
  • Konfederacja Lewiatan ostrzega, że taka opłata spowoduje wzrost cen suplementów diety i ograniczy ich dostępność dla obywateli.
  • Negatywnie wpłynie na rynek reklamy ponieważ osłabi firmy i organizacje, które są sygnatariuszami porozumienia dotyczącego zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety.
  • Naruszy zagwarantowaną w konstytucji zasadę swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej oraz równości wobec prawa.

Zdrowie

– Naszym zdaniem, wbrew intencjom rządu, nowy podatek niekorzystnie wpłynie na zdrowie i bezpieczeństwo Polaków. To dlatego, że suplementy diety są rodzajem żywności, która pozytywnie wpływa na organizm. Pozwalają poprawić nieracjonalny sposób żywienia. Często używane są jako uzupełnienie farmakoterapii. Wzmacniają organizm, np. kobiet w ciąży, sportowców osób z osłabioną odpornością, niemowląt. Ponadto nie jest prawdą, że negatywnie oddziałują na nawyki żywieniowe obywateli. Po wprowadzeniu opłaty drastycznie wzrosną ich ceny. Będą mniej dostępne.  Staną się produktami elitarnymi, dostępnymi dla bogatych – mówi Arkadiusz Grądkowski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Kodeks samoregulacyjny

Nałożenie opłat na reklamę suplementów diety spowoduje przesunięcie środków przeznaczonych na ich promocję i reklamę do firm, które nie podpisały porozumienia dotyczącego zasad rozpowszechniania reklamy suplementów diety czyli kodeksu samoregulacyjnego. („Porozumienie z 25 listopada 2019 r. w sprawie zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety, podpisane przez nadawców telewizyjnych jak również organizacje zrzeszające producentów suplementów diety.). Był on odpowiedzią na obawy dotyczące stosowania suplementów diety w kontekście treści reklamy a także świadomości konsumentów.

– 10 proc opłata od reklam suplementów ograniczy prowadzenie działalności gospodarczej związanej z obrotem suplementami diety, naruszy zagwarantowaną w konstytucji zasadę swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej oraz równości wobec prawa. – dodaje Arkadiusz Grądkowski.

Możliwe skutki

W ocenie skutków regulacji całkowicie pominięto efekty wprowadzenia opłaty na :

– profilaktykę prozdrowotną oraz koszty leczenia chorób związanych z niedoborem suplementów diety,

– rynek pracy, poprzez nieuwzględnienie kwestii redukcji miejsc pracy w zakładach produkcyjnych jak również innych miejscach, zajmujących się  sektorem żywności.

           Konfederacja Lewiatan

Niskie wskaźniki bezrobocia dla krajów sąsiadujących z Polską (Czechy i Niemcy) oznaczają, że duże zapotrzebowanie na pracę utrzymuje się w całym regionie.

Najnowsze badania Eurostatu dotyczące bezrobocia w kwietniu br. pokazują, że w Polsce stopa bezrobocia wynosi zaledwie 3,7 proc. i jest niższa o 0,1 pkt proc. niż w miesiącu poprzedzającym. Na tle innych krajów UE sytuacja w kraju również wygląda bardzo dobrze – poziom bezrobocia  jest znacząco niższy niż średnia w całej UE (6,4%).

W czołówce państw z niskim bezrobociem znajdują się Czechy (stopa bezrobocia – 2,1%), Niemcy (3,2%), Holandia (3,3%), Malta (3,5%), Węgry (4,2%, dane z marca 2019). Niskie wskaźniki bezrobocia dla krajów sąsiadujących z Polską (Czechy i Niemcy) oznaczają, że duże zapotrzebowanie na pracę utrzymuje się w całym regionie. To powoduje konkurowanie o pracowników, również pochodzących z krajów spoza UE,  poprzez podnoszenie wynagrodzeń, szczególnie w tych branżach, które potrzebują zasobów pracy o określonych kwalifikacjach.

Warto zauważyć, duże różnice pomiędzy wskaźnikami stopy bezrobocia liczonego według metodologii Eurostatu i tymi dotyczącymi bezrobocia rejestrowanego, które podaje GUS. W pierwszym przypadku Eurostat jako osoby bezrobotne zalicza te, które są w stanie podjąć zatrudnienie w stosunkowo krótkim czasie oraz aktywnie poszukują pracy, zaś drugi z wymienionych – zlicza osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy. Znaczące różnice pomiędzy wartością tych dwóch wskaźników mogą świadczyć o tym, że osoby, które są zarejestrowane jako bezrobotne nie poszukują aktywnie zatrudnienia, ale de facto pozostają bierne zawodowo.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Konfederacja Lewiatan przygotowała raport, który prezentuje co nas czeka w polityce międzynarodowej, jak interpretować wskaźniki ekonomiczne oraz na jakie zmiany prawa firmy powinny się przygotować. Wnioski są bardzo przejrzyste: kolejne sygnały zapowiadają spowolnienie, a setki nowych przepisów dodatkowo utrudnią prowadzenie biznesu.

Jak czytamy w raporcie, po latach wzrostu gospodarczego, w 2019 roku świat czeka spowolnienie. Bank Światowy prognozuje, że wśród gospodarek rozwiniętych wzrost PKB wyniesie 2,2% w roku 2018 i już tylko 2% w roku 2019. Dość przypomnieć, że w roku 2016 było to 2,9%! Polska gospodarka również zwolni. Będzie wciąż miała wyższą stopę wzrostu PKB niż kraje tzw. starej Unii, jednak powiązanie polskiej wymiany handlowej z Europą powoduje, że schłodzenie jej gospodarki błyskawicznie przełoży się na naszą. Według Banku Światowego dynamika wzrostu PKB Polski wyniesie w 2018 roku 4,7%, ale w 2019 już 3,9%. To najlepiej pokazuje, jak mocno jesteśmy zależni od europejskiej i światowej  koniunktury.

Unia musi odnaleźć się w niespokojnym świecie
Konfederacja Lewiatan informuje w raporcie także, że przed europejską gospodarką pojawia się strategiczne pytanie: jak odnaleźć się w nowym, światowym porządku gospodarczym? Względna stabilność gospodarcza i pokój w Europie nie wystarczą, by Unia zyskała bezpieczną pozycję w globalnym nieładzie. W raporcie czytamy, że nieprzewidywalność światowej sytuacji gospodarczej i politycznej wzmaga specyficzny sposób prowadzenia polityki zagranicznej przez administrację Donalda Trumpa. Oto Unia Europejska straciła najważniejszego od ponad pół wieku partnera i sojusznika politycznego na światowej arenie – Stany Zjednoczone, które dziś wskazują Europę jako zagrożenie dla amerykańskiej gospodarki i stawiają w jednym rzędzie z Chinami.
A Chiny umacniają swoją pozycję we wszystkich rankingach. Jeszcze w 2007  roku, czyli niedługo po polskiej akcesji do Unii Europejskiej, odpowiadała ona  za 20,85% światowego PKB, za nią były USA (18,3%) i Chiny (11,27%). W ubiegłym roku, dane wyglądały diametralnie inaczej – liderem zostały Chiny  z 18,11% światowego PKB, dalej uplasowały się UE (16,46%) i USA (15,56%). Co więcej, wśród społeczeństw europejskich, ale także wśród elit politycznych, pokutuje przekonanie, że chińska gospodarka to podwykonawca światowej produkcji. W rzeczywistości jest to gospodarka coraz bardziej innowacyjna. Dane prezentowane przez WIPO – Światową Organizację Własności Intelektualnej, działającą w ramach ONZ, nie pozostawiają wątpliwości – wśród firm najwięcej wniosków o międzynarodową ochronę patentową PCT złożyły w 2017 roku przedsiębiorstwa z państwa środka (Huawei i ZTE). Dopiero za nimi lokują się technologiczni potentaci z tradycjami, czyli Intel i Mitsubishi Electronics. Wśród państw na szczycie nadal są Stany Zjednoczone, ale depczą im po piętach Chiny, które w ciągu jednego roku zanotowały wzrost liczby podań o międzynarodową ochronę patentową o 13,7% (porównanie 2017 r. do 2016 r.).

Brexit odciśnie piętno na światowym handlu
Konderacja Lewiatan podnosi, że zagrożenia dla Unii Europejskiej przychodzą nie tylko z zewnątrz, ale również z wewnątrz Wspólnoty. Wielka Brytania – państwo obecne w Unii od ponad 40 lat – wystąpi z niej w marcu 2019 roku. Do 2021 roku powinien obowiązywać okres przejściowy, ale już teraz przedsiębiorcy muszą przygotować się na podwyższenie kosztów wymiany handlowej z Wielką Brytanią, na co wpłyną cła, reorganizacja łańcuchów dostaw oraz podniesione koszty transportu towarów i logistyki.

W rapocie czytamy też, że Brexit przełoży się dramatycznie na europejską i światową wymianę handlową, ale również spowoduje zmiany w unijnym budżecie. Musimy przygotować się na mniejsze niż w poprzedniej perspektywie środki z funduszu spójności. Ich brak szczególnie odczują kraje takie jak Polska, która realizuje z funduszy europejskich ogromne inwestycje. Strefa euro zmierzy się z włoskimi populistami. Europejska gospodarka staje także przed ryzykiem utraty wiarygodności strefy euro na rynkach finansowych. Może być to efekt konfliktu pomiędzy Brukselą a rządem w Rzymie, skupionego wokół dyscypliny budżetowej włoskich finansów. Włoska koalicja prawicowych i lewicowych populistów pokazuje, że partie tego typu ani myślą o realizacji deklarowanych założeń programowych, a kierują się jedynie potrzebą władzy. Trudno jest budować z nimi dialog oparty na racjonalnych ekonomicznych argumentach. Dodatkowo, populistów  europejskich, z prawa i lewa, łączy gra na konflikt z Brukselą, której używają  do antagonizowania społeczeństw. Europejska gospodarka staje także przed trudnym dylematem pogodzenia efektywności i kosztów produkcji z celami klimatycznymi. Z doświadczenia wiemy, że europejscy przedsiębiorcy ze zrozumieniem podchodzą do kwestii ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, recyklingu odpadów i opakowań czy potrzeby ekologicznego transportu. Nie możemy jednak pozwolić na przytłoczenie europejskiego biznesu nowymi obciążeniami w sytuacji, kiedy inni światowi gracze, tacy jak USA i Chiny, nie nałożą na swoje firmy takich restrykcji. Pojawiają się wciąż nowe wyzwania. Dziś mówimy o przemyśle 4.0, ale już przed nami przemysł 5.0, zasadniczo zmieniający modele biznesowe i myślenie o przyszłości. Sztuczna inteligencja jest ogromnym, ale w znacznej mierze nieprzewidywalnym oceanem możliwości. To wymaga innej edukacji, innego rynku pracy i przejścia na dzielenie się wartością dodaną. W obliczu nowych wyzwań, do załatwienia pozostają wciąż zadania, o których mówi się w Europie od dawna. Jasne staje się, że musimy zbudować własny system obronny, a to kosztuje, choć bywa też źródłem innowacji i rozwoju. Mamy też nierozwiązaną kwestię Ukrainy czy rozszerzenia Unii o zachodnie Bałkany. Szczęśliwie szczyt kryzysu migracyjnego wydaje się być już za nami. Przez ostatnie kilka lat służył on niektórym środowiskom do podgrzewania obaw społecznych. Napływ migrantów zmniejszył się, a Unia wdrożyła rozwiązania, pomagające uporać się z najpilniejszymi wyzwaniami w tym zakresie.

Kampanie wyborcze zwiększą ryzyko niepewności
Według Konfederacji, rok 2019 będzie trudny dla gospodarki z jeszcze jednego powodu. Czeka nas wiosną wybory do Parlamentu Europejskiego, a jesienią do polskiego parlamentu. Według Henryki Bochniarz, prezydenta  Konfederacji Lewiatan, proces tworzenia rządu w Polsce nie wpłynie na stabilizację nastrojów, ale ukonstytuowanie się nowej Komisji Europejskiej może po majowych wyborach ciągnąć się aż do końca 2019 roku. Będzie to źródło kolejnych niewiadomych. Z doświadczenia wiemy, że kampanie wyborcze to nie najlepszy czas na podejmowanie racjonalnych, trudnych decyzji. To raczej okazja do spełniania różnych kosztownych obietnic. Oby znowu nie musieli za nie płacić europejscy i polscy przedsiębiorcy. Ale jeśli nie oni – to kto?

 

Henryka Bochniarz,
prezydent Konfederacji Lewiatan

 

 

 

Jak podaje GUS, stopa bezrobocia we wrześniu br. wyniosła 5,7 proc., co oznacza spadek o 0,1 pkt proc. w stosunku do sierpnia. Komentarz w tej sprawie otrzymaliśmy od Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan.

 

Źródło: GUS

To bardziej optymistyczne dane niż pierwotne szacunki ministerstwa rodziny, pracy i spraw społecznych, wskazujące na stabilizację bezrobocia na poziomie 5,8 proc.. Patrząc na bezrobocie we wcześniejszych latach, spadek tej wartości pomiędzy sierpniem i wrześniem był odnotowywany w okresie ostatnich czterech latach, przy czym różnica wynosiła – podobnie jak w tym roku – od 0,1 do 0 punktu procentowego.

Zobacz też:

Inflacja nie odpuszcza

Widać różnice w wysokości bezrobocia pomiędzy poszczególnymi regionami. Najsilniej stopa bezrobocia spadła w województwach podkarpackim, podlaskim i zachodniopomorskim i w regionie warszawskim stołecznym (o 0,2 punktu procentowego), zaś w województwach kujawsko pomorskim, łódzkim i warmińsko – mazurskim pozostała na tym samym poziomie. Mimo ogólnej poprawy na rynku pracy, widoczne są nadal bardzo duże różnice na poziomie lokalnym. Obok powiatów, gdzie stopa bezrobocia nie przekracza 2 proc. (m.in. poznański, wolsztyński, miasto Poznań, miasto Warszawa czy Katowice) są takie, gdzie ponad 20 proc. osób aktywnych zawodowo jest zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy (powiat szydłowiecki czy braniewski). Ostatnie z wymienionych powiatów właściwe nie odczuwają ogólnej poprawy na rynku pracy w zakresie zwiększonego zapotrzebowania na prace i znacznie łatwiejszego dostępu do rynku pracy dla osób poszukujących zatrudnienia.

Obok spadku bezrobocia, widać również spadek liczby osób zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy z 958,6 tys. osób w końcu sierpnia do 947,4 tys. we wrześniu. Spadek ten jest dużo większy na przestrzeni wrzesień – sierpień (o 11,2 tys. osób) niż miesiąc wcześniej (pomiędzy lipcem a sierpniem liczba bezrobotnych spadła zaledwie o 3,2 tys. osób). W trzech województwach liczba osób zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy zwiększyła się: w województwie pomorskim o 0,1 tys. osób, w warmińsko – mazurskim i zachodniopomorskim – o 0,2 tys. osób.

Analiza danych z lat ubiegłych wskazuje, że stopa bezrobocia może jeszcze nieco spaść w październiku i listopadzie, choć pod koniec roku i na przełomie kolejnego możemy się spodziewać niewielkiego wzrostu, co jest zjawiskiem typowym dla naszego rynku pracy. Patrząc na zahamowanie dynamiki wzrostu wynagrodzeń i niewielki spadek liczby pracujących, można oczekiwać stabilizacji na rynku pracy i ograniczenia rotacji pracowników.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Jak informuje nas Konfederacja Lewiatan, w pierwszym półroczu 2018 roku zmniejszyła się liczba przedsiębiorstw. Wzrost kosztów czynników produkcji nie spowolnił inwestycji, a działalność eksportowa może przynieść długofalowo większe korzyści niż tylko te wyrażone w przychodach – wynika z danych, o wynikach finansowych przedsiębiorstw, opublikowanych przez GUS. 

Sytuację rynkową komentuje Sonia Buchholtz, ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan: 

W świetle wyników obszernej publikacji GUS „Wyniki finansowe podmiotów gospodarczych„, obserwujemy kontynuację spadku liczby przedsiębiorstw małych i średnich (odpowiednio o 6% i o 2%), którego nie wyrównuje przyrost przedsiębiorstw dużych (o 3%). Przy mniejszej niż przed rokiem liczbie podmiotów generowane przychody odnotowały wzrost. Sprzedaż produktów na przestrzeni roku wzrosła o 5,8%, przy czym średnie i duże firmy miały w nim zbliżony wkład (odpowiednio 5,5% i 6,4%), podczas gdy dynamika w przedsiębiorstwach małych nieznacznie przekraczała próg inflacji (1,9%).

Dość naturalnie wzrost sprzedaży pociągnął za sobą wzrost kosztów – w porównaniu do I półrocza 2017 koszty wzrosły nominalnie o ok. 6,6%, przy czym w usługach obcych o 5,7%, w materiałach i energii o 7,0% oraz o 8,8% w wynagrodzeniach. Branże o wysokich udziałach wynagrodzeń musiały więc zmierzyć się z wyższą kosztochłonnością działalności. Pewną niespodziankę stanowi spadek kosztów materiałów i energii wśród małych podmiotów. W horyzoncie roku te proporcje jednak ulegną wyraźnym zmianom z uwagi na oczekiwany znaczący wzrost cen energii elektrycznej.

Zobacz też:

Deloitte: 40 proc. firm rodzinnych nie posiada strategii cyfrowej

Dane GUS potwierdzają, że chociaż dynamiczny rozwój gospodarki skutkuje powszechnym wzrostem kluczowych kategorii kosztów, żadna branża nie została tak doświadczona jak sektor budowlany. W porównaniu do pierwszego półrocza 2017 wynagrodzenia wzrosły średnio o 11,3%, usługi obce – o 13,2%, a materiały – o 20,5% (w dużych przedsiębiorstwach aż o 27,7%). Dwucyfrowa dynamika kosztów jest trudna do zaabsorbowania, gdy okres między zawarciem kontraktu a wypłatą wynagrodzenia jest tak odległy. Te doświadczenia będą sprzyjać znacznym wzrostom cen usług budowlanych w przyszłości, w celu zabezpieczenia się przed podobnymi zmianami oraz odrobienia tych strat wśród firm, które przetrwały.

Redukcja liczby podmiotów przyniosła niewielki spadek liczby przedsiębiorstw zyskownych (o 1,7% do poziomu 32,7 tys.) i wyraźnie większy tych, które odnotowały stratę netto (11,7%, 12,3 tys.). Mimo to, przedsiębiorstwa notujące zysk wygenerowały netto 91,6 mld zł, czyli nieproporcjonalnie mniej niż wynikałoby to z ich mniejszej liczby (1,2% r/r). Wzrost straty netto z kolei wyniósł 16,6%, do 18,2 mld zł. Rentowność obrotu netto spadła z 4,8% (obserwowanych w pierwszych półroczach 2017 i 2016) do 4,3% i tym samym przekroczyła poziom z 2015 (4,4%). Na tym tle poprawia się jednak rentowność przedsiębiorstw małych (wieloletni pozytywny trend), natomiast dla średnich utrzymała się na niskim poziomie 3,7%. Duże firmy odnotowały spadek o 0,8 pkt. proc., do 4.5% r/r, co wynika z konieczności absorpcji wyższych kosztów.

Przeczytaj także:

Kredyty gotówkowe tanieją, bo banki walczą o klientów

Za poprawę wskaźników wydaje się odpowiadać aktywność eksportowa. Paradoksalnie jednak, nie za sprawą większej liczby eksporterów (ta spadła do nieco ponad 16 tys. po szczycie w 2017), a wzrostu przychodów ze sprzedaży firm eksportujących (7,5%) – chociaż sama sprzedaż na eksport odnotowała wzrost o 4,4%. Największa, dwucyfrowa dynamika (13,0-13,8%) ujawniła się w przedsiębiorstwach, które tylko niewielką część przychodów (poniżej 25%) czerpią ze sprzedaży produktów za granicę. Dobry wynik sprzedaży eksportowej zanotowano pomimo wyraźnego umocnienia złotego w I połowie roku, które obniżało zarówno wartość przychodów wycenianych w walutach obcych, jak i konkurencyjność cenową produktów polskich przedsiębiorstw.

Podobnie, udział jednostek wykazujących zysk wzrósł w niemal wszystkich grupach, chociaż wskaźnik rentowności obrotów netto spadł – z 5,0% do 4,6% r/r. Wyniki poszczególnych branż cechują się jednak dużym zróżnicowaniem. Pogarszająca się koniunktura u naszych partnerów handlowych zwiastuje jednak koniec tej dobrej passy, chyba że istotnej zmianie ulegną segmenty o wysokiej aktywności eksportowej.

Dane GUS dostarczają pierwszych sygnałów o rosnącej aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw. Dynamika nakładów inwestycyjnych zanotowała 11-procentowy wzrost w ujęciu realnym w stosunku do pierwszego półrocza 2017. To podobne tempo do tego obserwowanego w 2014 i 2015 i odbicie po wyraźnych, 10-procentowych, spadkach w ostatnich dwóch latach. Za większe inwestycje odpowiadali przede wszystkim mali (19,4%) i duzi przedsiębiorcy (14,3%) – mniej podmiotów dokonywało inwestycji, ale jednostkowo na większą skalę.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Bussines Centre Club, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET protestują przeciwko straszeniu polskich przedsiębiorców przez samorząd aptekarski utratą koncesji na prowadzenie apteki poprzez kreatywną i życzeniową interpretację prawa. Jest to kolejny przykład wpływania korporacji aptekarskiej na kształt rynku aptecznego, który tym razem nosi także znamiona czynu nieuczciwej konkurencji.

Naczelna Izba Aptekarska ponownie zaprezentowała własną, kreatywną wykładnię przepisów prawa. Tym razem została ona zawarta w komunikacie z 20 sierpnia br. w sprawie zawierania umów franczyzowych przez farmaceutów – właścicieli aptek, sugerując, że są one formą „obejścia prawa” i mogą „skutkować cofnięciem zezwolenia na prowadzenie apteki”.

Organizacje pracodawców z całą mocą protestują przeciwko tego typu sugestiom, nie wynikającym z przepisów prawa, i podkreślają, chcąc uspokoić tysiące polskich przedsiębiorców – właścicieli aptek, że umowy franczyzy to działanie legalne tak w świetle przepisów prawa cywilnego, jak i regulacji dotyczących rynku aptecznego.

Co więcej, organizacje pracodawców  przypominają, że franczyza to jeden z podstawowych sposób rozwijania działalności gospodarczej przez małych polskich przedsiębiorców, którzy w ten sposób zyskują stabilizację i bezpieczeństwo biznesowe, dostęp do nowoczesnych rozwiązań technologicznych i organizacyjnych, wsparcie dużej organizacji, szkolenia, rozpoznawalną markę oraz poprawę wyników finansowych. Z tych powodów franczyza od lat cieszy się dużą popularnością także na bardzo konkurencyjnym rynku aptecznym.

Żaden z przepisów Prawa farmaceutycznego nie zakazuje takiego działania. Twierdzenia samorządu są także w sposób jawny sprzeczne z „Konstytucją dla biznesu”, przyjętą przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego na początku br. W tym kontekście należy przypomnieć, że zgodnie z art. 8 ustawy – Prawo przedsiębiorcy „Przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem tych, których zakazują przepisy prawa. Przedsiębiorca może być obowiązany do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa”. W konsekwencji zawarcie umowy franczyzy nie może skutkować cofnięciem zezwolenia na prowadzenia apteki franczyzobiorcy.

Także, wbrew twierdzeniom samorządu, zawartych w komunikacie NIA z 20 sierpnia br., art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 Prawa farmaceutycznego:

  • dotyczy wyłącznie sytuacji udzielania nowego zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej,
  • nie odnosi się w żaden sposób do nabycia apteki w inny sposób czy tym bardziej do rozpoczęcia współpracy na zasadach franczyzy.

Posiadanie nie więcej niż 1% aptek w województwie nie jest warunkiem wykonywania działalności. Zatem prowadzenie większej ilości placówek nie uzasadnia także zastosowania art. 37ap Prawa farmaceutycznego i odbierania przedsiębiorcom zezwoleń aptecznych, co sugeruje w swoim komunikacie NIA.

Samorząd aptekarski już kolejny raz próbuje wprowadzić do opinii publicznej interpretację sugerującą, że działania zgodne z prawem są niedopuszczalne. Warto przypomnieć, że dotychczasowe próby podobnych działań kończyły się porażkami korporacji. Dotyczyło to tak:

  • sprawy tzw. „1%” (gdzie samorząd twierdził, że nie można posiadać więcej niż 1% aptek w województwie w drodze sukcesji uniwersalnej), jak i
  • sprawy wydawania opinii ws. udzielania lub cofania zezwoleń na prowadzenie apteki (gdzie samorząd przyznawał sobie kompetencję do wydania opinii na podstawie przepisów współdziałania organów w postępowaniu administracyjnym).

W obu sprawach argumentacja NIA została odrzucona przez sądy administracyjne.

Warto także przypomnieć, że samorząd aptekarski został już kilkukrotnie ukarany w zw. z naruszeniem prawa konkurencji. Spośród sześciu takich przypadków można wymienić choćby sprawy:

  • uchwały uznającej za niedozwolone otwieranie przez aptekarzy własnych aptek w najbliższym sąsiedztwie już istniejących lub przyjmowanie stanowiska kierownika w tak usytuowanej aptece (2000 r.) oraz
  • opiniowanie wniosków o udzielenie koncesji na prowadzenie apteki na podstawie pozaustawowych kryteriów (1994 r.)

Mimo wielokrotnego karania i napominania korporacji aptekarskiej za czyny niezgodnie z prawem konkurencji, NIA kolejny raz podejmuje podobne działania, tym razem biorąc na cel systemy franczyzowe.

Ta sytuacja ponownie pokazuje, że samorząd aptekarski nie działa tylko jako samorząd zawodowy, lecz przede wszystkim jako organizacja przedsiębiorców, która próbuje wpływać na reglamentację działań rynkowych konkurentów.

Jest to także kolejny – obok ostatniego bezpardonowego sprzeciwu wobec wprowadzenia możliwości nabywania w aptekach internetowych leków na receptę przez osoby niepełnosprawne – przykład, że w celu realizacji własnych interesów ekonomicznych, samorząd aptekarski zdaje się lekceważyć interesy pacjentów czy małych i średnich przedsiębiorców.

27 września w Sopocie po raz ósmy rozpoczyna się jedna z największych w tej części kontynentu konferencji, poświęcona globalnym trendom, nowym ideom oraz przyszłości Europy. Przedstawiciele biznesu, charyzmatyczni mówcy oraz autorytety ze świata kultury i nauki po raz kolejny debatować będą o najważniejszych wyzwaniach dla biznesu i społeczeństw.

Tematy tegorocznych dyskusji podczas EFNI będą skupione wokół 4 bloków. Będą to „Idee cyfrowe”, „Idee innowacyjne”, „Idee zielone” oraz „Idee europejskie”. Każdy blok zainicjuje dyskusja plenarna lub panelowa. Pozostałe tematy, w ramach danego bloku, zostaną rozwinięte przy użyciu różnych form dyskusji: warsztatów, wykładów, kontrapunktów, rozmów wieczornych oraz prezentacji partnerów. Uzupełnieniem programu będą wystąpienia gości specjalnych, sesja plenarna dot. przyszłości Europy oraz wydarzenia towarzyszące i kulturalne.

– Jak co roku dyskutować będziemy o najważniejszych dla biznesu trendach i zmianach na świecie oraz o przyszłości Europy, jej przyszłej roli oraz kształcie. Z jednej strony czeka nas zatem mnóstwo interesujących tematów takich jak sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, bitcoiny, sieć 5G czy ekonomia ekologiczna oraz zrównoważone miasta. Z drugiej strony, rozważać będziemy takie kwestie europejskie jak jednolity rynek pracy, wspólna polityka obronna, przyszłość funduszy strukturalnych czy przyszły kształt polityki handlowej Unii – dodaje Henryka Bochniarz, Prezydent Konfederacji Lewiatan.

Podczas ponad 2 dni spotkań poszukamy odpowiedzi na pytania o wyzwania cyfrowe dla biznesu i społeczeństw, m.in.:

  • Jak zmienia się sposób korzystania z mediów i przyswajania treści? Czy jesteśmy skazani na życie w bańce informacyjnej?
  • Czy powstanie unijna agencja ds. sztucznej inteligencji i robotyki? Czy inteligentne roboty będą miały osobowość prawną?
  • Jak działają kryptowaluty? Czy mają szanse wyprzeć waluty narodowe? Jaki jest potencjał wirtualnych pieniędzy z punktu widzenia gospodarki, biznesu i konsumentów?

Debaty będą toczyć się wokół takich zagadnień innowacji społecznych czy przyszłości pracy jak:

  • Czy w przyszłości wszystkie produkty staną się usługami? Zmiana profilu konsumenta ze „stabilnego posiadacza” na „elastycznego użytkownika”
  • Przyszłość edukacji – czego uczyć ludzi gdy maszyny uczą się same?

Goście i paneliści dyskutować będą o zielonych ideach i zrównoważonym rozwoju, energii i klimacie m.in.:

  • Gospodarka o obiegu zamkniętym, zrównoważona konsumpcja oraz produkcja i zmiany modeli biznesowych
  • Jak uwolnić globalne zielone finanse i inwestycje?

Podczas dyskusji o przyszłości Europy, unijnych finansach i porozumienia handlowych nowej generacji, padną pytania o:

  • Jaka będzie nowa Komisja Europejska i przed jakimi wyzwaniami stanie w 2019 roku?
  • Post-brexitowy budżet i przyszłość funduszy strukturalnych
  • Europejski Fundusz Obronny i przyszłość europejskiego przemysłu zbrojeniowego

Do 30 czerwca trwa specjalna oferta uczestnictwa w VIII edycji Europejskiego Forum Nowych Idei. Dodatkowo obowiązują specjalne zniżki przy zakupie akredytacji grupowych oraz dla firm członkowskich. Więcej informacji: http://www.efni.pl/pl-PL/news/show/do-30-czerwca-rejestracje-na-efni-30-taniej

 

Konfederacja Lewiatan złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją RP niektórych przepisów ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni.

Zaskarżona ustawa tworzy grupę podmiotów nieobjętych zakazem i różnicuje pracowników, co do swobody wykonywania przez nich pracy w określone dni, co zdaniem Konfederacji Lewiatan narusza szereg konstytucyjnych zasad, min. ochrony pracy, wolności wykonywania pracy, równości oraz proporcjonalności.

– Ustawa zawiera ponadto przepisy wywołujące niedające się usunąć wątpliwości interpretacyjne i w związku z tym narusza, zdaniem wnioskodawcy, zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Konfederacja Lewiatan zwraca także uwagę na rażąco krótkie vacatio legis i w związku z tym zarzuca ustawie naruszenie konstytucyjnych zasad demokratycznego państwa prawnego oraz poprawnej legislacji.

Konfederacja Lewiatan podczas prac legislacyjnych nad projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele konsekwentnie zwracała uwagę na ryzyko naruszenia ustawy zasadniczej. Finalny efekt prac parlamentarnych tylko utwierdził nas w tym przekonaniu. Uchwalono skomplikowaną regulację, zawierającą wielokrotnie złożone mechanizmy prawne, budzące liczne wątpliwości interpretacyjne i w praktyce uniemożliwiające skuteczne ich stosowanie i egzekwowanie.

Wspólne stanowisko Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Państwowej Inspekcji Pracy zawierające „wytyczne” dotyczące kluczowych dla ustawy zagadnień, które w części są niezgodne z jej literalnym brzmieniem, tylko spotęgowało chaos i pogłębiło niepewność przedsiębiorców.

Konfederacja Lewiatan w pełni podtrzymuje swoją propozycję złożoną jesienią 2017 r. polegającą na zagwarantowaniu, w specjalnej ustawie, pracownikom handlu dwóch wolnych niedziel w okresie kolejnych 4 tygodni. Taka kompleksowa regulacja, obejmująca zarówno pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, jak i osoby wykonujące zadania na podstawie umowy prawa cywilnego, pozwoliłaby osiągnąć ten sam cel, co wprowadzenie zakazu handlu w dwie niedziele w miesiącu bez jednocześnie negatywnych skutków dla konsumentów, części pracowników oraz wykonawców.

Związkowcy i pracodawcy, m.in. Konfederacja Lewiatan, członkowie Rady Dialogu Społecznego, apelują o kontynuowanie rozmów przez strony i szybkie zawarcie kompromisowego porozumienia.

Strona społeczna Rady Dialogu Społecznego uważa, że protest rodziców dzieci niepełnosprawnych powinien jak najszybciej znaleźć rozwiązanie, jeszcze przed majowym weekendem. Święto narodowe 3 Maja nie może być celebrowane pod znakiem protestu, który angażuje najsłabszych i najbardziej potrzebujących oraz stronę rządową.

Żaden spór, czy konflikt nie może być pozostawiony bez rozwiązania, a strony znajdujące się, tylko pozornie, po dwóch przeciwnych stronach nie mogą okopywać się na raz przyjętych pozycjach. Apelujemy o kolejne rozmowy i wsłuchanie się nie tylko w swoje postulaty i propozycje, ale też w argumenty drugiej strony.

Determinacja protestujących matek wraz z niepełnosprawnymi dziećmi jest ogromna, chcemy też wierzyć w dobre intencje wysiłków podejmowanych przez minister Elżbietę Rafalską, ale w tym sporze, w którym chodzi o dobro dzieci niepełnosprawnych nie sposób nie apelować w pierwszej kolejności o otwartość w rozmowach do strony rządowej.

Organizacje reprezentatywne wchodzące w skład Rady Dialogu Społecznego będącej miejscem toczenia się sporów, ale i ich rozwiązywania apelują o rozmowy, o weryfikację przez obie strony dotychczasowych stanowisk i podjęcie próby wypracowania porozumienia. Z przykrością przyjmujemy fakt podzielenia środowiska osób niepełnosprawnych, a zaostrzony dyskurs publiczny i medialny, którego jesteśmy wszyscy świadkami w ostatnich dniach, nie służy dialogowi i wypracowaniu racjonalnych rozwiązań systemowych.

Organizacje reprezentatywne wchodzące w skład Rady Dialogu Społecznego deklarują wszelkie wsparcie dla osiągnięcia porozumienia i zakończenia protestu.

W imieniu:

Forum Związków Zawodowych
NSZZ „Solidarność”
Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych
Konfederacji Lewiatan
Pracodawcy RP
Związku Pracodawców Business Centre Club
Związku Rzemiosła Polskiego

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przewiduje, że obowiązkiem składania jawnych oświadczeń majątkowych zostaną objęte osoby zasiadające we władzach spółek prywatnych, jakimi są powszechne towarzystwa emerytalne. Zdaniem Konfederacji Lewiatan nie ma żadnego uzasadnienia dla wprowadzenia takiego rozwiązania.

– W ostatniej wersji projektu wyłączona została jawność oświadczeń majątkowych osób zasiadających we władzach chociażby spółek Skarbu Państwa. Tym bardziej dziwi, że jawne oświadczenia majątkowe będą musiały składać osoby zasiadające we władzach  firm prywatnych, jakimi są powszechne towarzystwa emerytalne. Te funkcje  w żadnym wypadku nie mają charakteru publicznego, a osoby je sprawujące nie dysponują żadnym publicznym majątkiem  – mówi Magdalena Garbacz-Kajda, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Projekt ustawy o jawności życia publicznego  zakłada również, że oświadczenia majątkowe będą musieli składać członkowie władz oraz główni księgowi czy prokurenci każdego podmiotu, w którym udział Skarbu Państwa, państwowych osób prawnych czy jednostek samorządu terytorialnego, zarówno bezpośredni jaki i pośredni, wynosi co najmniej 20% udziałów lub akcji.

– Ponadto każdego pracownika takiego pomiotu szef CBA będzie mógł wezwać do złożenia oświadczenia majątkowego. W dowolnym czasie, bez wykazywania żadnego uzasadnienia dla takiego żądania- dodaje Magdalena Garbacz-Kajda.

 

 

 

 

Bardzo pozytywnie przyjmujemy deklarację współpracy rządu z pracodawcami w celu budowy systemu kształcenia zawodowego. Podnoszenie kwalifikacji w ramach systemu dualnego, z wykorzystaniem środków i doświadczeń pracodawców, ma zasadnicze znacznie dla konkurencyjności gospodarki – napisała Konfederacja Lewiatan, w odpowiedzi na list premiera Mateusza Morawieckiego i Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej, dotyczący kształcenia zawodowego.

– Chcemy się zaangażować w kształcenie zawodowe. Proponujemy utworzenie tzw. Centrów Kwalifikacji, placówek zarządzanych przez organizacje pracodawców, gdzie odbywałyby się szkolenia, egzaminowanie i certyfikowanie kwalifikacji, finansowane z konkursów  z programów operacyjnych i pieniędzy samorządowych oraz Korpusu Fachowców, zatrudnionych w organizacjach pracodawców pomagającym firmom angażować się w kształcenie zawodowe. Konieczna jest też zmiana przepisów prawnych zachęcających do inwestowania w kształcenie zawodowe. Chodzi o ulgi podatkowe, większe środki na młodocianych, dofinansowanie praktycznej nauki zawodu dla uczniów techników i zmianę zasad zatrudniania pracowników młodocianych. Ważna jest też promocja dobrych praktyk kształcenia zawodowego – mówi Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Przedsiębiorcy na mocy ustawy będą zobligowani do wdrażania polityk antykorupcyjnych, co nie budzi zastrzeżeń. Wątpliwości budzi jednak nieprecyzyjność zapisów, duża uznaniowość w karaniu oraz fakt, iż kara na przedsiębiorcę ma być nakładana już na etapie postawienia zarzutów osobie działającej w jego imieniu, niezależnie od tego, czy ostatecznie zostanie ona przez sąd skazana, czy nie.

Procedury antykorupcyjne mają zapobiegać popełnianiu określonych przestępstw. Jeśli osobie działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy zostaną postawione zarzuty popełnienia któregoś z tych przestępstw, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczyna kontrolę tego przedsiębiorcy w zakresie stosowania procedur antykorupcyjnych. Kontrola ta może skutkować nałożeniem kary pieniężnej w wysokości od 10 tysięcy do 10 milionów złotych. Co więcej, kara zostanie nałożona nie tylko w przypadku, gdy procedury nie były stosowane, ale również gdy zdaniem CBA były one pozorne lub co budzi największe obawy – nieskuteczne.

– Przy tak określonej przesłance wydaje się niemożliwym, aby procedury uznane zostały za skuteczne przy postawieniu osobie działającej w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy, zarzutu. Tym samym projektowany przepis sprowadza się do tego, że kara może być nałożona i zapewne będzie, zawsze, gdy zarzut został postawiony.  Tym samym mimo zachowania należytej staranności ze strony firmy mogą zdarzyć się sytuacje, w których działanie jednej osoby będzie skutkowało nałożeniem kary mogącej grozić zamknięciem przedsiębiorstwa – mówi Magdalena Garbacz-Kajda, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wątpliwości budzi również fakt, że czynem podlegającym sankcji nie jest sama korupcja, ale brak stosownych procedur antykorupcyjnych lub ich pozorność czy nieskuteczność.

Dodatkowo, wymóg podpisania kodeksu antykorupcyjnego przez każdego pracownika, współpracownika i inny podmiot gospodarczy działający na rzecz przedsiębiorcy  będzie bardzo dużym, trudnym w realizacji,  obciążeniem biurokratycznym. Przy dużej skali działalności i różnych zmieniających się kontrahentach (czasem zatrudnianych jednorazowo i na zlecenia o małej wartości) realizacja tego obowiązku będzie angażować znaczące zasoby firm.

– Proponujemy usunięcie tego przepisu i zastąpienie  innym, zgodnie z którym, przedsiębiorca powinien informować, że podpisując daną umowę pracownik, współpracownik lub kontrahent akceptują postanowienia kodeksu antykorupcyjnego  przedsiębiorcy dodaje Magdalena Garbacz-Kajda.

Konieczne jest również umożliwienie dokonania akceptacji postanowień kodeksu w drodze elektronicznej.

Konfederacja Lewiatan postuluje przede wszystkim  ograniczenie odpowiedzialności do sytuacji, w których przedsiębiorca nie stosuje wewnętrznych procedur antykorupcyjnych lub co najmniej o usunięcie przesłanki nieskuteczności z katalogu oraz uzależnienie odpowiedzialności od prawomocnego skazania osoby działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy.

Nowe prawo wodne, które weszło w życie 1 stycznia br. jest powszechnie krytykowane, bo zawiera wiele wątpliwości dotyczących opłat, czy obowiązywania przepisów przejściowych. Grupa posłów PiS przygotowała propozycje nowelizacji  tej ustawy. Konfederacja Lewiatan uważa, że idą one w dobrym kierunku.

Po wejściu w życie nowego prawa wodnego pojawiło się wiele wątpliwości i pytań dotyczących m.in. opłat za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, stawek opłat zmiennych za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych czy przepisów  przejściowych związanych z  wprowadzaniem nowych taryf.

– Posłowie zaproponowali wprowadzenie zmian, które mogą pozytywnie wpłynąć na proces inwestycyjny toczący się m.in. na podstawie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Dotyczą one przepisów przejściowych, które są najistotniejsze z punktu widzenia  pewności obrotu gospodarczego oraz szybkości postępowań administracyjnych – mówi Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Zgodnie z propozycjami zmian w nowym prawie wodnym, do spraw wszczętych i  niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy, dotyczących decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz tzw. oceny ponownej, mają być stosowane przepisy obowiązujące przed 1 stycznia 2018 r. (obowiązywać więc będą „stare” przepisy).

Istotne jest również, że dla decyzji wydanych w oparciu o dotychczasowe przepisy obowiązujące przed 1 stycznia 2018 r.,  ocena wodnoprawna nie będzie zastępowana decyzją o środowiskowych uwarunkowaniach.

– Pozytywnie oceniamy zaproponowane zmiany w prawie wodnym, gdyż mogą się przyczynić do ograniczenia opóźnień w toczących się postępowaniach – dodaje Dominik Gajewski.

Pewne wątpliwości jednak jeszcze pozostają. Czy będzie dokonywana ocena wodnoprawna (a więc nowa decyzja administracyjna wynikająca z prawa wodnego), a jeśli tak, to w jakim trybie. Co z okresem od dnia wejścia w życie nowego prawa wodnego do momentu, kiedy zaczną obowiązywać zmienione przepisy? Czy czynności dotychczas dokonane/dokonywane pozostają w mocy? Jaki skutek wywołały?

Nowelizacja prawa telekomunikacyjnego nie przyczyni się do efektywnego wykorzystania nowoczesnych technologii w sektorze telekomunikacyjnym – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Nowe prawo telekomunikacyjne może utrudnić upowszechnienie udziału elektronicznego obiegu dokumentów w obrocie gospodarczym. Dziwi wprowadzanie dodatkowych utrudnień, poprzez np. zniesienie wygodnego i  chętnie wybieranego przez klientów trybu zmiany umowy przez telefon czy wprowadzenia obowiązku przekazywania regulaminów i cenników w formie papierowej każdorazowo, gdy klient zawiera umowę w formie pisemnej – mówi dr Aleksandra Musielak, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Oznacza to, że nawet jeśli klient zawierający w ten sposób umowę zażyczy sobie  cennika i regulaminu na e-mail, nie będzie mógł dostać tych dokumentów elektronicznie, jako że nowela przewiduje, że musi otrzymać je w formie papierowej.

Propozycje zmian w ustawie dotyczące Premium Rate (chodzi o usługi telekomunikacyjne o podwyższonej opłacie: konkursy i loterie SMS, pobieranie gier) nie rozwiążą rzeczywistych problemów konsumenckich na rynku takich usług.

– Wynika to głównie z tego, że przewidziane mechanizmy de facto nie obejmują i nie sankcjonują działań rzeczywistych oszustów, a wręcz przeciwnie pozwalają im nadal bezkarnie funkcjonować – dodaje dr Aleksandra Musielak.

Projekt przewiduje odpowiedzialność dostawcy usług telekomunikacyjnych  za umożliwienie świadczenia usługi o podwyższonej opłacie. Konfederacja Lewiatan uznaje za prawnie i logicznie niedopuszczalny mechanizm , w którym za naruszenie przepisów prawa odpowiedzialność (łącznie z karami) ponosić będzie podmiot inny niż sprawca naruszenia.

Planowana nowelizacja umożliwia w razie wykrycia przez prezesa UKE nieprawidłowości w działaniu danego operatora telekomunikacyjnego lub innego podmiotu podlegającego kontroli UKE, nałożenie kary niezależnie od zakończenia postepowania kontrolnego. Oznacza to, że usunięcie przez przedsiębiorcę nieprawidłowości w trakcie postępowania kontrolnego nie będzie chroniło przed karą.

Konfederacja Lewiatan proponuje zapewnienie odpowiedniego vacatio legis dla wprowadzanych przepisów, w szczególności okres 9 miesięcy na dostosowanie systemów IT dla potrzeb wdrożenia nowych rozwiązań z obszaru Premium Rate.

Zastrzeżenia budzi wprowadzenie unijnej definicji pracownika i pracodawcy, rozszerzenie zakresu informacji przekazywanych pracownikom, zastosowanie dodatkowych sankcji w przypadku niedopełnienia obowiązków informacyjnych – napisała Konfederacja Lewiatan w stanowisku dotyczącym projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej.

– Projekt dyrektywy dotyczy aspektów zatrudnienia, socjalnych, ale w naszej opinii jego przyjęcie w zaproponowanym kształcie może mieć zasadnicze znaczenie dla obciążeń pracodawców, w szczególności tych średnich i małych. Szczegółowa regulacja na poziomie unijnym ograniczy możliwości partnerów społecznych, krajowego ustawodawcy do dostosowywania rozwiązań do zmieniających się wyzwań społeczno-gospodarczych – mówi dr Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Szereg zasadniczych zastrzeżeń budzi kwestia szczegółowości zaproponowanych na poziomie unijnym rozwiązań (m.in. kwestia przekazywania harmonogramów czasu pracy, informacji o szkoleniach) oraz wprowadzania elementów, które są przedmiotem odrębnych regulacji unijnych (okres próbny, podejmowanie dodatkowej pracy). Wprowadzając nowe rozwiązania Komisja w sposób zasadniczy doprowadzi do zmian w stosowaniu innych przepisów unijnych.

Wiele elementów projektu musi ulec doprecyzowaniu ze względu na fakt, iż ich wdrożenie w przyszłości będzie wiązało się z nieproporcjonalnymi obciążeniami. Autorzy projektu nie uwzględniają również specyfiki poszczególnych branż, w tym pracy mobilnej, sektora transportu drogowego.

Przyjęcie dyrektywy w kształcie zaproponowanym przez Komisję Europejską będzie zwiększało obciążenia pracodawców i wiązało się z negatywnymi konsekwencjami dla rynku pracy.

– Część rozwiązań podważa już teraz sens tworzenia w obecnym kształcie i zapoznawania pracowników z regulaminami pracy, skoro np. kwestia rozkładów czasu pracy ma być przekazywana w dodatkowym dokumencie, który ma mieć charakter wiążący dla stron– dodaje Robert Lisicki.

Projekt ustawy o jawności życia publicznego budzi szereg wątpliwości przedsiębiorców, bo – wbrew tytułowi ustawy – w dużej mierze dotyczy właśnie biznesu. Zgodnie z nim, przedsiębiorcy będą zobowiązani do wdrażania polityk antykorupcyjnych w oparciu o bardzo nieprecyzyjne przepisy.

Za nieprawidłowe, w ocenie kontrolującego, wykonanie tego obowiązku, przewidziane są kary, w dużej mierze uznaniowe i niewspółmiernie surowe. W firmach pojawi się także instytucja sygnalisty, biznes dotkną też wyłączenia w ochronie informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa. Dodatkowo, władze powszechnych towarzystw emerytalnych zostaną objęte obowiązkiem ujawniania oświadczeń majątkowych.

Co ciekawe, zdaniem autorów projektu jego przepisy w ogóle nie dotyczą przedsiębiorców! W ocenie skutków regulacji napisano bowiem, iż dotyczą one: osób pełniących funkcje publiczne zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych, zawodowych lobbystów, osób zobowiązanych do przyjmowania i weryfikacji oświadczeń majątkowych w poszczególnych jednostkach organizacyjnych, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prokuratury. O przedsiębiorca i pracodawcach nie ma ani słowa. Niestety projekt został przygotowany z pominięciem głosu biznesu. Z organizacjami reprezentującymi pracodawców nie został on skonsultowany (wbrew prawu), do zaopiniowania otrzymały go jedynie związki zawodowe.

Projekt w kolejnych swoich wersjach uderza coraz mocniej w pracodawców, ale nie we wszystkich. Przepisy dotyczące chociażby władz spółek Skarbu Państwa, są  łagodzone. Przykładem są  oświadczenia majątkowe osób zasiadających we władzach takich spółek, które jawne nie będą. Natomiast oświadczenia majątkowe członków władz prywatnych podmiotów, które nie dysponują żadnym majątkiem publicznym (powszechne towarzystwa emerytalne) mają być jawne. Jakie jest uzasadnienie dla takich regulacji? Na to pytanie projektodawca nie udziela odpowiedzi.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w 2017 r. o 6,5 proc. r/r (ceny stałe). Produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 12,1 proc. – podał GUS.

Rok 2017 minął pod znakiem polskiego przemysłu – tak dobrych wyników (wzrost o 6,5 p. proc.) nie mieliśmy od 2011 r.! Gdyby nie spadek produkcji sprzedanej w górnictwie i sektorze wydobywczym o 7,4 proc., dynamika byłaby jeszcze wyższa. To właśnie górnictwo jest tym sektorem gospodarki, który regularnie ciągnie polski przemysł w dół. W tym kontekście dziwią dodatkowe wynagrodzenia dla górników, które musiały być wysokie biorąc pod uwagę grudniowy wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (o 7,3 proc. r/r, a w stosunku do listopada 2017 r. o 7,9 proc.). Przy spadającej produkcji sprzedanej podnoszenie kosztów grozi  utratą płynności finansowej i dodatkowo  blokuje środki, które mogłyby być przeznaczone na inwestycje, np. w bezpieczeństwo pracy, nowe technologie wydobywcze, ekologiczne rozwiązania (dekarbonizację), czy budowanie nowych kompetencji i podnoszenie kwalifikacji pracowników. Tymczasem w okresie do września 2017 r. inwestycje w tym sektorze były niższe o prawie 20 proc. r/r, i był to kolejny rok, w którym zmniejszono nakłady inwestycyjne.

Na szczęście przetwórstwo przemysłowe wykorzystało dobrą koniunkturę zarówno na rynku krajowym, jak i za granicą. Istotnym czynnikiem stymulującym wzrost polskiego przetwórstwa przemysłowego była w 2017 r. przede wszystkim bardzo dobra sytuacja przemysłu w krajach strefy euro. W styczniu 2017 r. wskaźnik PMI dla strefy euro wynosił 55,2, a w grudniu już 60,6. Na pewno zwiększyło to europejski popyt na komponenty do produkcji, które dostarczają polskie firmy. W efekcie rosła nie tylko produkcja sprzedana przemysłu, ale także na eksport. Po jedenastu miesiącach 2017 r. był wyższy o prawie 11 proc. r/r. Liderami wzrostu produkcji sprzedanej były głównie firmy z branż eksportowych, m.in. produkcji sprzętu transportowego, maszyn i urządzeń, metali, urządzeń elektrycznych, wyrobów z mineralnych surowców niemetalicznych.

Miniony rok był też udany dla produkcji budowlano-montażowej, która wzrosła w 2017 r. o 12,1 proc. Podobnie jak w przypadku przemysłu, to najlepszy wynik od 2011 r. Udało się wreszcie uruchomić inwestycje infrastrukturalne.

Wyniki przemysłu i budownictwa w 2017 r. (a także sprzedaży detalicznej, która w cenach stałych wzrosła o 7,3 proc.) wskazują, że 2017 r. był doskonały dla całej polskiej gospodarki. Można śmiało założyć, że PKB wzrósł w 2017 r. co najmniej o 4,5 proc.

Czy ta pozytywna tendencja w gospodarce utrzyma się w 2018 r.? Przemysł może liczyć na dobrą koniunkturę na rynku unijnym i ogólnie na świecie. Budownictwo – na środki unijne, które wciąż pozostają w zasięgu ręki, a które musimy zacząć wykorzystywać na jeszcze większą skalę niż dotychczas. Pytanie tylko, czy nie zabraknie pracowników i czy inwestycje przedsiębiorstw w ostatnich dwóch latach nie będą zbyt małe. Aby bariery te nie przeszkodziły we wzroście gospodarczym, zmniejszeniu muszą ulec ryzyka regulacyjne. Inaczej firmy dalej będą dość inwestować w sposób wstrzemięźliwy. Musimy także znacznie ułatwić procedury zatrudniania cudzoziemców. Inaczej nie wykorzystamy szans, które daje nam polska, europejska i globalna gospodarka.

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

15 stycznia Komisja Europejska przyjęła nowe inicjatywy mające na celu poprawę kluczowych kompetencji i umiejętności cyfrowych obywateli, promowanie wspólnych wartości i wzrost świadomości uczniów na temat funkcjonowania Unii Europejskiej.

Nowe propozycje pojawiły się zaledwie dwa miesiące po tym, jak szefowie państw i rządów dyskutowali podczas szczytu w Göteborgu (w listopadzie 2017), o  wyzwaniach związanych z edukacją i szkoleniami. Proponowane działania mają na celu zmniejszenie nierówności społeczno-ekonomicznych, przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Bardzo pozytywna jest inicjatywa Komisji Europejskiej jako odpowiedź na palącą potrzebę przygotowania przyszłych kadr do wyzwań transformacji cyfrowej i rewolucji 4.0. Odpowiedzialne zaangażowanie się w tworzenie systemu wspierającego edukację przez całe życie oraz kształtowanie kompetencji cyfrowych ze szczególnym naciskiem na obszar STEM (Science, Technology, Engineering, Maths) jest kluczowe dla budowania konkurencyjności polskich firm.

Komisja Europejska przyjęła trzy dokumenty związane z edukacją cyfrową:

Zalecenie Rady w sprawie kluczowych kompetencji i uczenia się przez całe życie

Celem inicjatywy jest poprawa kluczowych kompetencji osób w każdym wieku oraz zaproponowanie państwom członkowskim rekomendacji. Promowana ma być przedsiębiorczość i nastawienie na innowacje jako sposób wykorzystania osobistego potencjału, kreatywności oraz inicjatywy własnej obywatelu Unii Europejskiej.  Ponadto Komisja zaleca działania na rzecz zwiększenia kompetencji STEM oraz zainspirowania większej liczby młodych ludzi do rozwoju zawodowego w tych dziedzinach. Priorytetem jest wsparcie państw członkowskich w lepszym przygotowaniu uczniów do dynamicznych zmian na rynku pracy i aktywnego uczestniczenia w mobilnych, cyfrowych i globalnych społeczeństwach.

Plan Działania w obszarze edukacji cyfrowej

Propozycja Komisji Europejskiej określa, w jaki sposób Unia może pomóc państwom członkowskim lepiej dostosować się do życia i pracy w dobie gwałtownych zmian cyfrowych, poprzez lepsze wykorzystanie technologii cyfrowej w procesie uczenia się. Ważnym elementem jest rozwijanie cyfrowych kompetencji i umiejętności potrzebnych do życia i pracy w czasach cyfrowej transformacji. Działania obejmują wspieranie szkół w dostępie do szybkiego, szerokopasmowego Internetu oraz do nowych narzędzi samooceny dla szkół w zakresie wykorzystania technologii do nauczania i uczenia się. Ważnym elementem są także działania informacyjne w obszarze bezpieczeństwa w Internecie, a także umiejętności korzystania z mediów oraz identyfikacji nieprawdziwych informacji.

Zalecenie Rady w sprawie wspólnych wartości, edukacji włączającej i europejskiego wymiaru nauczania

Inicjatywa ma na celu wzmocnienie spójności społecznej i przyczynienie się do walki z populizmem, ksenofobią, nacjonalizmem i rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości. Wniosek wzmacnia również edukację włączającą, promując wysokiej jakości edukację dla wszystkich uczniów, a także europejski wymiar nauczania.

25 stycznia br. w Brukseli odbędzie się Pierwszy Europejski Szczyt Edukacyjny z udziałem Tibora Navracsicsa, komisarza KE ds. edukacji, kultury, młodzieży i sportu, być  może  wtedy poznamy więcej szczegółów dotyczących realizacji i finansowania ww. inicjatyw.

Komentarz:  Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Ustawa wejdzie w życie 1 marca 2018 r. i zakłada stopniowe ograniczanie możliwości handlu w niedziele. W 2018 r. czeka nas 29 niedziel handlowych i 23 niedziele z zakazem handlu. Rok później sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast począwszy od 2020 r. handel dozwolony będzie w Polsce jedynie w 7 niedziel, a zabroniony w 45.

– Od początku byliśmy przeciwny tej regulacji. Wskazywaliśmy przede wszystkim na negatywne skutki ekonomiczne jej wprowadzenia. Każde ograniczenie wykonywania pracy  skutkuje zmniejszeniem zatrudnienia i dochodów. Zakaz spowoduje, że centra handlowo-usługowe będą pracowały ponad 40 dni w roku krócej. Ograniczenie zatrudnienia dotknie nie tylko osoby pracujące w sklepach, ale również w restauracjach, czy w ochronie mienia i przy sprzątaniu. O ile sprzedaż artykułów pierwszej potrzeby, np. żywności zapewne przeniesie się na inne dni tygodnia, o tyle sklepy, np. ze sprzętem sportowym, odzieżą czy artykułami budowlanymi oraz wyposażenia wnętrz, zmniejszą sprzedaż i zatrudnienie – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Liczne wyłączenia zawarte w ustawie, a przede wszystkim możliwość otwierania sklepów w niedziele osobiście przez ich właścicieli, doprowadzi zdaniem Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur do sytuacji, że zakaz dotyczyć będzie realnie niewiele ponad 10% spośród 367 000 sklepów ogółem. Bez wątpienia ustawa będzie miała zatem wpływ na konkurencję w sektorze handlu bowiem dotknie głownie sklepy  powyżej 100 m2.

Warto także wspomnieć o bardzo niskiej jakości legislacyjnej ustawy. Praktycznie każdy artykuł zawiera niedookreślenia i pozostawia ogromne wątpliwości interpretacyjne, które mogą przełożyć się na odpowiedzialność karną.

Dzięki bardzo intensywnym pracom w trakcie procesu legislacyjnego udało się zmodyfikować kilka istotnych elementów projektu.  Przede wszystkim ustawa uchwalona przez Sejm nie obejmuje zakazem szeroko rozumianej logistyki. Z zakazu wyłączony jest także całkowicie Internet, co otwiera pole wzrostu sprzedaży w tym sektorze.

Rząd w nowym składzie powinien przede wszystkim zadbać o zwiększenie inwestycji prywatnych i oszczędności,  odbudowę zaufania inwestorów do państwa i poprawę wizerunku Polski za granicą.

– Mamy nadzieję, że zmiany w rządzie przyczynią się do lepszej koordynacji polityki gospodarczej, zahamowania powodzi regulacji, które odstraszają przedsiębiorców od inwestowania oraz  przełamania partykularnych interesów resortów. Bez tego trudno będzie zwiększyć inwestycje, które spadły do poziomu najniższego od 1995 roku. Oczekujemy również konsultowania z partnerami społecznymi w Radzie Dialogu Społecznego wszystkich ustaw – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Inwestycje są niezbędne, aby zmodernizować przedsiębiorstwa, zwiększyć produktywność i wynagrodzenia, a w konsekwencji dobrobyt naszego kraju.

Pracodawcy oczekują też od nowego rządu przewidywalności prawa, przestrzegania  procedur stanowienia prawa i  zmiany stanowiska naszego kraju w kwestii przystąpienia do strefy euro.

Priorytetem powinna być poprawa funkcjonowania rynku pracy. Brak dostępu do pracowników stanowi obecnie jedną z głównych barier rozwoju firm. Obniżenie tzw. klina podatkowego mogłoby zachęcić do powrotu na rynek pracy kobiety wychowujące dzieci, osoby starsze, czy ok. 0,5 mln bezrobotnych.  Otwarcie polskiego rynku pracy na pracowników z zagranicy i uproszczenie procedur dotyczących zatrudniania, a także poprawa dostępu pracowników do szkoleń to jedne z pierwszych działań, na których powinien się skoncentrować nowy gabinet.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy dotyczącą zniesienia górnego limitu składek na ZUS. Konfederacja Lewiatan, chociaż liczyła na weto, cieszy się, że prezydent podzielił jej opinie dotyczącą trybu prac nad ustawą.

Pracodawcy i związkowcy z ‘Solidarności” apelowali do prezydenta o zawetowanie ustawy, która była forsowana w trybie ekspresowym, bez odpowiednich konsultacji społecznych. W pracach nad ustawą nie zachowano terminów wynikających z ustaw o związkach zawodowych oraz o organizacjach pracodawców, obowiązków związanych z procesem opiniowania. Naruszono też kompetencje Rady Dialogu Społecznego.

– To dobra decyzja. Cieszę się, że nasze argumenty dotyczące braku konsultacji społecznych znalazły uznanie w oczach prezydenta. Chociaż liczyliśmy na więcej, czyli na weto – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

– Mieliśmy nadzieję, że prezydent podzieli też nasze zastrzeżenia dotyczące negatywnego wpływu tej ustawy na system ubezpieczeń społecznych i rynek pracy – dodaje Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy podkreślali, że rząd w pracach nad ustawą naruszył elementarne  zasady dotyczące właściwego procesu legislacyjnego oraz dialogu społecznego. Stanowiło to dowód, że nie czuł się zobligowany do wysłuchania stanowiska partnerów społecznych oraz uwzględnienia ich wniosków. Tempo i sposób procedowania projektu podważyły podstawowe zasady zaufania do państwa prawa i jego instytucji.

Pracodawcy ostrzegali również, że nowe przepisy doprowadzą do dalszego zwiększania kosztów związanych z zatrudnianiem osób w ramach umów o pracę. Obecnie osoby zatrudnione na podstawie stosunku pracy i ich pracodawcy ponoszą zdecydowanie największe koszty z tytułu  utrzymywania systemu ubezpieczeń społecznych.

 

Niestety nie wszyscy skorzystali na poprawie koniunktury gospodarczej i towarzyszącemu jej spadkowi bezrobocia. Największy udział w strukturze bezrobotnych nadal mają osoby długotrwale pozostające bez pracy. Martwi także fakt, że najliczniejszą grupą są osoby młode do 30 roku życia oraz z niższym wykształceniem. Aktywizacja tych grup wymaga rozwiązań systemowych nie tylko na rynku pracy, ale także w obszarze edukacji – wynika z dzisiejszych danych opublikowanych przez GUS.

Opublikowane przez GUS dane dotyczące bezrobocia wskazują, że główną jego przyczyną jest brak kompetencji przydatnych na rynku pracy. Świadczy o tym wysoki udział wśród bezrobotnych osób młodych – 26,9% poniżej 30 roku życia oraz starszych mężczyzn. Aż 63,7% zarejestrowanych bezrobotnych mężczyzn stanowiły osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym, gimnazjalnym, podstawowym i niepełnym podstawowym. Oznacza to, że  nie brak miejsc pracy, a brak kwalifikacji decyduje o pozostawaniu wielu osób poza rynkiem pracy. Dlatego też niezwykle ważne są działania wspierające idę kształcenia ustawicznego, przez całe życie. Poprawa koniunktury gospodarczej i rosnące zapotrzebowanie na pracowników nie naprawi głównego problemu rynku pracy – braku systemowego kształcenia i szkolenia kadr na potrzeby gospodarki.

Rozwiązanie tego problemu nie jest zadaniem łatwym, bo wymaga współpracy wielu partnerów, a przede wszystkim zaangażowania pracodawców w proces kształcenia i szkolenia. Dlatego pozytywnie oceniamy list w tej premiera Mateusza Morawieckiego oraz Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej do pracodawców. Jednocześnie zwracamy uwagę, że za deklaracjami powinny iść dodatkowe działania ułatwiające zaangażowanie się firm w tworzenie dualnego systemu kształcenia zawodowego. Palącą potrzebą jest stworzenie korpusu fachowców, facylitatorów współpracy szkół z firmami, ale pracujących w organizacjach pracodawców. Tylko dzięki zaangażowaniu organizacji pracodawców, rozumiejących wyzwania stojące przed firmami działającymi w branżach i regionach możliwe jest inicjowanie i animowanie współpracy. Niestety, w Polsce mamy dużo średnich i małych firm, dla których włączenie się w proces tworzenia podstaw programowych, zakładania klas patronackich, czy w praktyczną naukę zawodu jest nadal zbyt kosztowny.

Niezwykle ważnym narzędziem walki z bezrobociem jest także Krajowy Fundusz Szkoleniowy, bardzo popularny wśród pracodawców, którzy chcą dostosowywać kwalifikacje pracowników do szybko zmieniającego się zapotrzebowania. Niestety, w planie wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 kwota przeznaczona na ten instrument została zmniejszona o ponad połowę w stosunku do roku ubiegłego, pomimo uchwały Rady Dialogu Społecznego rekomendującej systematyczne zwiększanie udziału do 4% w 2018, 5% w 2019 i 6% Funduszu Pracy w 2020 r. Obecnie zaakceptowany plan wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 przewiduje udział KFS w wysokości 1,29%, co jest także niezgodne z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (w ustawie jest zapisane 2%).

 

Komentarz Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan

W 2016 r. 1,465 mln osób otrzymywało wynagrodzenie minimalne. Było to 13 proc. ogółu zatrudnionych na umowę o pracę – podał GUS.

W latach 2013-2015 liczba pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i otrzymujących minimalne wynagrodzenie utrzymywała się na podobnym poziomie – 1,337-1,357 mln osób. W 2016 r. liczba takich pracowników wzrosła do 1,465 mln, czyli o prawie 10 proc. Ponieważ jednak wzrosło także zatrudnienie, to udział pracowników otrzymujących minimalne wynagrodzenie pozostał na poziomie 13 proc. zatrudnienia ogółem.

Jak widać nawet poprawiająca się z punktu widzenia pracowników (a pogarszająca z punktu widzenia pracodawców) sytuacja na rynku pracy, malejące bezrobocie, rosnące wynagrodzenia, nie zmieniają podejścia do minimalnego wynagrodzenia. Odsetek osób otrzymujących płace minimalną w niektórych branżach rośnie.

Szczególnie w budownictwie (31 proc. ogółu zatrudnionych w 2016 r.), handlu, naprawie pojazdów samochodowych, zakwaterowaniu i gastronomii oraz w działalności w zakresie usług administrowania i działalności wspierającej (24 proc.).

Szczególnie ciekawa jest sytuacja w budownictwie, gdzie w 2016 r. 31 proc. zatrudnionych otrzymywało minimalne wynagrodzenie, a w 2013 r. było tych osób mniej, bo 28 proc. Sytuacja znacznie się pogorszyła. Wydaje się, że ważną przyczyną tego stanu rzeczy są projekty inwestycyjne realizowane przez firmy budowlane w trybie zamówień publicznych. Mimo zmian w prawie ciągle o wyborze firm realizujących projekty inwestycyjne decyduje najniższa cena. Przedsiębiorstwa budowlane, nie mając wpływu na większość kosztów, pilnują tych, na które wpływ mają – wynagrodzeń. Ale i tak często okazuje się to niewystarczające i wiele firm budowalnych traci płynność finansową, a część upada.

Polityka wyboru ofert z najniższą ceną „mści się” także na instytucjach publicznych. W 2017 r. coraz więcej przetargów ogłaszanych przez instytucje publiczne pozostawało bez odpowiedzi ze strony przedsiębiorców, albo zgłaszała się do przetargu jedna firma. Efekt – znacznie mniej rozpoczętych i realizowanych inwestycji finansowanych z pieniędzy publicznych (unijnych i krajowych) niż było to możliwe.

Niestety, na razie nie widać ze strony decydentów chęci głębokiej zmiany podejścia do zamówień publicznych. Konsekwencje tego będziemy ponosić wszyscy, bo mając pieniądze na inwestycje rząd i samorządy często nie będą mogły ich wykorzystać, bo nie będzie przedsiębiorców chętnych do realizacji tych inwestycji. Zamiast coraz mniej, to coraz więcej pracowników w budownictwie będzie otrzymywać minimalne wynagrodzenie, a firmy budowlane będą tracić płynność finansową.

Należy jak najszybciej przyjrzeć się tym problemom i wprowadzić zmiany tak w ustawie o zamówieniach publicznych, jak i w procesie administracyjnym związanym z ogłaszaniem i rozstrzyganiem przetargów.

 

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

Oszustwa „na koronawirusa” – ostrzeżenie Prezesa UOKiK

W czasie niepewności na rynkach finansowych ostrożnie podchodźmy do ofert dużego zysku bez ryzyka.Uw...

Tarcza Antykryzysowa weszła w życie

Ochrona zatrudnienia, zmniejszenie obciążeń i zachowanie płynności finansowej w firmach, to główne c...

Kwarantanna domowa – aplikacja od dziś obowiązkowa

Z obowiązkową kwarantanną domową wiąże się od dziś dodatkowy obowiązek – korzystanie z aplikacji Kwa...

Startup Spark 2.0 szuka startupów do walki z COVID-19

Startup Spark 2.0 wraz z firmą Ericsson Polska szuka technologicznych i społecznych rozwiązań startu...

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...

Środki do walki z COVID-19 dotarły z Chin do Polski

Przedwczoraj w godzinach porannych na warszawskim lotnisku wylądował samolot, który obok asortymentu...

Oszustwa „na koronawirusa” – ostrzeżenie Prezesa UOKiK

W czasie niepewności na rynkach finansowych ostrożnie podchodźmy do ofert dużego zysku bez ryzyka.Uw...

Koronawirus zainfekował biznes. Masowa fala zwolnień

Koronawirus zainfekował polski biznes. Ruszyła fala zwolnień, gdyż przedsiębiorcy nie widzą w tak zw...

Tarcza Antykryzysowa weszła w życie

Ochrona zatrudnienia, zmniejszenie obciążeń i zachowanie płynności finansowej w firmach, to główne c...

Pomoc publiczna z Funduszy UE na nowych zasadach

Dwa projekty rozporządzeń Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej, które umożliwią wsparcie firm z ...