poniedziałek, Marzec 30, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "rynek pracy"

rynek pracy

Epidemia koronawirusa odbija się negatywnie na rynku pracy. Jeżeli państwo nie zapewni odpowiedniego wsparcia dla firm, nawet co piętnasty pracownik – około 2 mln osób – może stracić pracę.

Eksperci Personnel Service wskazują, że będą to głównie zatrudnieni na umowy zlecenia, choć posiadający umowy o pracę też będą zwalniani. Najbardziej zagrożeni są pracownicy handlu, bo nawet milion straci pracę. Nieciekawie wygląda też sytuacja w automotive. Lepiej radzi sobie przemysł spożywczy, logistyka, nowe technologie i budowlanka, choć w przypadku tego ostatniego sektora kluczowe będą decyzje o nowych inwestycjach. Jeżeli czarny scenariusz się sprawdzi, bezrobocie w Polsce wzrośnie do nawet 10%.

Bezrobocie – możemy go uniknąć, jeśli zadbamy o płynność finansową

Jeżeli Tarcza Antykryzysowa nie będzie wystarczająco mocno skupiona na zachowaniu płynności finansowej firm i wsparciu rynku pracy, dojdzie do załamania na niespotykaną skalę. W najtrudniejszej sytuacji będą zatrudnieni w ramach umowy zlecenia, ale posiadający umowy o pracę też nie mogą spać spokojnie. Najwięcej zwolnień będzie oczywiście w handlu, który jako jeden z pierwszych odczuł skutki epidemii. Automotive też hamuje. Kolejne zapowiadane zamknięcia fabryk w Niemczech, będące wynikiem braku komponentów z Hiszpanii i Włoch, praktycznie doprowadzą do wygaszenia sektora w Polsce na jakiś czas – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Bezrobocie: nawet 2 mln osób bez pracy

Z szacunków Personnel Service wynika, że do końca trwania stanu epidemicznego w Polsce pracę może stracić nawet 2 mln pracowników. W większości będą to osoby zatrudnione w ramach umowy zlecenia. Prawie połowa tracących pracę to osoby z sektora handlu, gdzie skutki panującej epidemii koronawirusa są bardzo odczuwalne. Trudna jest też sytuacja w sektorze automotive. Już w połowie marca o zawieszeniu produkcji poinformował m.in. Volkswagen. Aktualnie kolejne fabryki funkcjonujące w Niemczech decydują o zamknięciu ze względu na brak komponentów z Hiszpanii i Włoch. To oczywiście odbije się na sektorze automotive w Polsce. Jeżeli w ciągu najbliższych kilku miesięcy pracę straci 2 mln Polaków, można się spodziewać, że bezrobocie wzrośnie z 5,5% w lutym do nawet 10% w kolejnych miesiącach.

Które sektory są bezpieczne?

Przemysł spożywczy, logistyka, e-commerce i branże nowych technologii jako jedne z nielicznych będą się miały dobrze i nie odczują w znaczący sposób skutków epidemii. Istnieje wręcz duża szansa, że w tych sektorach będzie zwiększane zarówno zatrudnienie, jak i produkcja. W dobrej kondycji jest też sektor budowlany. Obecnie na budowach praca nie jest przerywana, a personel pracujący na dużych przestrzeniach może liczyć na stabilne zatrudnienie.

Na razie nie widać ani spadku liczby budów, ani zmniejszenia wymiaru pracy dla pracowników budowlanych. Przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności istnieje szansa, że inwestycje zostaną zakończone na czas. Nie wiadomo jednak jaka będzie przyszłość tego sektora. Na razie nie ma decyzji co do nowych inwestycji. To oznacza, że już za pół roku czy rok możemy spodziewać się spadku zatrudnienia, jeżeli nie będzie nowych inwestycji – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Bezrobocie: co na to państwo?

Propozycje zawarte w Tarczy Antykryzysowej, według Pracodawców RP, idą w dobrym kierunku. Jednak wiele z nich wymaga zmiany. Eksperci wskazują, że w obliczu kryzysu, którego skutków nie sposób jeszcze przewidzieć, rozwiązania powinny iść dużo dalej i być bardziej elastyczne.

W naszej ocenie Tarcza Antykryzysowa powinna skupiać się na dwóch zagadnieniach – zachowaniu płynności firm oraz utrzymaniu dotychczasowych miejsc pracy. Żeby to się udało, pomoc należy wdrożyć jak najszybciej. Nie można dopuścić do tego, żeby machina biurokratyczna spowodowała, że przedsiębiorcy otrzymają wsparcie dopiero za 20 czy nawet 30 dni. Trzeba też zapewnić realną pomoc dla małych i średnich firm, które zatrudniają ponad 10 osób. Na ten moment ci pracodawcy mogą skorzystać jedynie z postojowego. Podczas gdy mikroprzedsiębiorcy i samozatrudnieni mają mieć zniesione składki. Ostatni kluczowy obszar to pozwolenia na pracę dla cudzoziemców, którym w trakcie kwarantanny wygasa wiza. Chodzi głównie o Ukraińców, którzy powinni dostać automatycznie przedłużone pozwolenie na pracę na co najmniej 3, a najlepiej 6 miesięcy. Dzięki temu unikniemy masowego odpływu kadry ze Wschodu z polskiego rynku pracy – podsumowuje Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP.

Źródło: Personnel Service

Kwarantanna w Polsce i spowodowane koronawirusem zamknięcie granic zatrzymało nie tylko ruch turystyczny, ale także migrację zarobkową. Ukraińcy, którzy chcieli przyjechać pracować do Polski, muszą przełożyć te plany na przyszłość. To oznacza, że wiele firm zostanie bez rąk do pracy. Bo na tę chwilę nie można liczyć na kolejnych pracowników zza wschodniej granicy. Warto jednak wykorzystać potencjał tych osób, które już są w Polsce, nawet jeżeli ich wiza niedługo się kończy. Eksperci Personnel Service wskazują, że ze względu na aktualną sytuację, pracownik z Ukrainy, któremu w okresie kwarantanny wygaśnie lub wygasła wiza, powinien mieć automatycznie odnawiane prawo do pobytu i pracy. To postulat, który firma wspólnie z Pracodawcami RP wystosowała do władz państwowych.

Kwarantanna w Polsce pozbawi Ukraińców możliwości zarobku. Potrzebne zmiany w przepisach - pracownik budowa
Kwarantanna w Polsce pozbawi Ukraińców możliwości zarobku. Potrzebne zmiany w przepisach

Kwarantanna a koniec wizy

Jak zaznaczają eksperci Personnel Service, wielu pracownikom z Ukrainy wygaśnie w niedługim czasie prawo do wykonywania pracy. Obowiązkowa kwarantanna wprowadzona na mocy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 13 marca 2020 roku w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych, utrudni im powrót do ojczyzny. A bez możliwości wykonywania legalnej pracy w naszym kraju zostaną pozbawieni możliwości zarabiania na własne utrzymanie.

– Naszym zdaniem należy wprowadzić odpowiednie przepisy, dające możliwość automatycznego odnawiania zezwoleń na pracę na okres obowiązującej kwarantanny. Priorytetem jest zapewnienie legalnego prawa do pobytu i pracy dla pracowników z Ukrainy, którzy utracą w najbliższym czasie tę możliwość. Dzięki temu zminimalizujemy w dużym stopniu skutki gospodarcze i społeczne aktualnej sytuacji. Podkreśla Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Kłopot dla pracodawców

Warto dodać, że czarny scenariusz – wygaśnięcie ważności zezwoleń o pracę – uderzy także w samych pracodawców. W obecnych warunkach na miejsce tych, którzy stracą prawo do legalnego świadczenia pracy, nie będą mogli zatrudnić nowych pracowników z Ukrainy. Ci są bowiem wstrzymywani na przejściach granicznych. Tym samym nie następuje rotacja, co oznacza, że firmy zostaną bez rąk do pracy. Jeżeli pracownikom z Ukrainy nie zostanie automatycznie przedłużone prawo do pobytu i pracy.

 Razem z Pracodawcami RP podjęliśmy odpowiednią inicjatywę, aby zwrócić na tę sprawę uwagę władz państwowych. Mamy nadzieję, że nasze wspólne działania skłonią decydentów do szybkiego pochylenia się nad tą kwestią. Wiemy, że zdrowie obywateli jest najważniejsze, a podjęte środki ostrożności są konieczne. Ale jednocześnie powinniśmy dołożyć najwyższych starań, aby przez kwarantannę i zamknięcie granic nie ucierpiał cały rynek pracy – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Polskie firmy w znacznej cześci zauważają, że koronawurus zmienił otoczenie godpodarcze. Prawie 39% firm z sektora MŚP deklaruje, że rozprzestrzenianie się koronawirusa już ma wpływ na ich funkcjonowanie – w większości negatywny. Ale mniej, bo niespełna 30% obawia się, że w przeciągu 3 najbliższych miesięcy rozprzestrzeniająca się epidemia może mieć wpływ na ich działalność, głównie poprzez spadek sprzedaży i brak rąk do pracy. To głównie wnioski z badania przeprowadzonego przez IMAS International, na zlecenie Rzetelnej Firmy, działającej pod patronatem Krajowego Rejestru Długów.

Polskie firmy – już rosną koszty działalności

W pierwszym tygodniu marca prawie 39% firm z sektora MŚP odczuwało negatywne skutki rosnącej liczby zachorowań na koronawirusa w Europie i na świecie. 37,5% z nich przyznało że z tego powodu musi podnieść koszty prowadzenia działalności. Ponadto w co trzeciej firmie widoczny był spadek sprzedaży i produkcji. 27,5% badanych mówiło o zmniejszeniu płynności finansowej.

Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie - graifka
Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie
  • Po pierwsze przedsiębiorcy wskazują na wiele problemów, które zaczynają się nawarstwiać. Producenci czekają na komponenty z Chin. Kierowcy obawiają się jeździć za granicę. Turyści odwołują wycieczki. Ale widać też, że przedsiębiorcy zabezpieczają się przed negatywnymi skutkami ewentualnej epidemii tam. Po drugie gdzie to jest możliwe wprowadzają pracę zdalną, uruchamiają nowe procedury dotyczące przestrzegania higieny i to jest dobra informacja – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Ale są też przedsiębiorcy którzy wskazali na pozytywy obecnej sytuacji – 15% przyznało, że wzrosła ich sprzedaż i produkcja.

Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie słupki
Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie

Spadnie sprzedaż, nie będzie rąk do pracy

Przedsiębiorstwa, w których istnieją obawy, że CoV-2 wpłynie na ich funkcjonowanie w najbliższej przyszłości wskazują, że boją się przede wszystkim zmniejszenia sprzedaży (57%) i braku ludzi do pracy (51%). W mniejszym, stopniu obawiają się podwyższenia kosztów prowadzenia działalności (35%) oraz ograniczenia inwestycji (30%).

– Praca zdalna która może być wyjściem w niektórych branżach, np. u programistów, nie jest możliwa w zakładach produkcyjnych i w części firm usługowych. Nie da się przenieść produkcji, czy specjalistycznych usług do domu pracownika. Czasem nawet praca biurowa, jak w przypadku księgowych, które pracują na specjalnych programach, jest możliwa tylko w siedzibie firmy. Przedsiębiorcy o tym wiedzą i obawiają się rozwoju epidemii – zauważa Adam Łącki.

Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie - grafika
Polskie firmy boją się koronawirusa, ale… umiarkowanie

Nerwowe odliczanie

W efekcie na pytanie jak długo przedsiębiorstwo byłoby w stanie przetrwać bez ogłaszania bankructwa, gdyby epidemia koronawirusa CoV-2 rozprzestrzeniła się w Polsce i na dużą skalę wprowadzono by kwarantannę 11% ankietowanych wskazała, że najwyżej miesiąc, 19% do trzech miesięcy, a 24% że do pół roku. 26% ankietowanych deklarowało, że ich firma przetrwałaby rok i dłużej.

Badanie przeprowadzono w pierwszym tygodniu marca na próbie 206 przedsiębiorstw z sektora MŚP.

Praca zdalna infolinii i sprzedawców w sytuacjach kryzysowych jest niezastąpiona. Zdarzenia – bardziej lub mniej nagłe – mogą zmusić konsultantów lub sprzedawców do pracy spoza biura. Home office czyli praca zdalna jest wygodnym rozwiązaniem nie tylko dla pracodawcy, ale przede wszystkim dla zatrudnionych osób. Jest to elastyczny sposób wsparcia pracowników w przypadkach losowych i nie tylko.

Praca zdalna, czyli obsługa infolinii w dobie koronawirusa to wyzwanie dla wielu firm. Klienci oczekują obsługi klienta dostępnej “zawsze”, ale są momenty, gdy firmie trudno ją świadczyć. Najczęstsze sytuacje dotyczą:

  • szczytów (peak’ów) zakupowych lub reklamacyjnych – momentów nagłego, często nieoczekiwanego (bądź nieplanowanego!) wzrostu pytań o asortyment, kwestii wymiany, zwrotów, reklamacji; 
  • wypadków wysokiej rotacji pracowników Infolinii i sprzedaży – gdy nagłe choroby, strajki bądź inne wypadki redukują liczbę obsługujących;
  • nagłych kryzysów i zdarzeń, takich  jak pandemia Koronawirusa SARS-Cov-2 (powodującego chorobę COVID-19), gdy pracownicy są gotowi do pracy, ale nie mogą się fizycznie udać do biura.

Jakimi kanałami są obsługiwani klienci?

  1. Jakimi kanałami są obsługiwani klienci (i dlaczego w czasie kryzysu warto rozważyć rozszerzenie kanałów)?

W polskim e-commerce oraz usługach on-line, najczęstszym kanałem obsługi jest infolinia umożliwiająca odbieranie co  najmniej 70-80% połączeń w rozsądnym czasie oczekiwania – zwykle poniżej 30-50 sekund. Kolejnym kanałem jest formularz (bądź email), który często jest przeznaczony dla “dłuższych” spraw. Live Chat, obsługa przez Komunikatory (np. Messenger’a) jest mniej popularna. Szacuje się, że mniej niż 15% firm ma narzędzia do automatycznej obsługi.

Nagłe sytuacje kryzysowe – kluczowe kwestie

Planując niezakłócone wsparcie klientów – tych potencjalnych jak i obecnych, przeciwdziałając nagłym sytuacjom kryzysowym warto rozważyć 3 kluczowe kwestie.

W “czasach zarazy” taki mix nie jest optymalny. Jeden konsultant telefoniczny może obsługiwać równolegle tylko jedno połączenie. W związku z tym przy dwu- czy trzykrotnym wzroście ruchu, i tej samej liczbie konsultantów, czasy oczekiwania zdecydowanie przekraczają akceptowane przez klientów długości.

Rozszerzenie obsługi części zapytań o współczesne  narzędzia, jak Live Chat, może uratować sprawę. Sprawny konsultant może obsługiwać 2 czy 3 sprawy równolegle. Ponadto po zastosowaniu szablonów gotowych odpowiedzi bądź chatbotów, automatyzujących pracę i zwiększających ich produktywność.

Jakie problemy są dla klientów priorytetowe?

Lista problemów, z jakimi zwracają się klienci do obsługi klienta w czasie kryzysu, może znacząco różnić się od tej w “normalnych” czasach. Gdy “padają” systemy, większość zapytań dotyczy oczekiwanego końca awarii. Gdy atakuje wirus, klienci linii lotniczych, biur podróży czy hoteli kontaktują się w kwestii zwrotu, a już na pewno zmiany terminu. Dlatego dla jakości obsługi kluczowym jest, by konsultant bądź sprzedawca był wyposażony w procedury i skrypty, umożliwiające rozwiązanie “nowych” problemów.

Praca zdalna, czyli obsługa klienta w czasach zarazy - kobieta przy biurku pracuje w domu
Praca zdalna, czyli obsługa klienta w czasach zarazy

Jakie narzędzia i procedury są potrzebne, by w sposób niezakłócony świadczyli usługę?

Narzędzia, których potrzebują konsultanci do rozwiązania problemu bądź pomocy klientowi, muszą być gotowe do pracy zdalnej. Oprogramowanie, zestawy słuchawkowe, komputery, numery telefonów, skrypty sprzedażowe czy dostęp do danych klientów – to tylko przykłady tych narzędzi. Przyjrzyjmy się jakie najważniejsze warunki muszą spełniać.

Dziś, żeby konsultant bądź sprzedawca mógł skutecznie obsługiwać klientów nie tylko z biura, ale z dowolnego miejsca, w szczególności z domu, musi korzystać z oprogramowania przygotowanego do pracy zdalnej.

  • Oprogramowania Omni-channel, umożliwiającego zdalną obsługę klientów, gotowego do natychmiastowego, bezpiecznego uruchomienia, na niemalże każdym komputerze, nawet w domu.

Po pierwsze odbieranie komórki nie wystarczy. Konsultant musi mieć możliwość uruchomienia konsoli, z której będzie odbierał infolinię, czaty czy zgłoszenia w formularzu. Najlepiej, jeśli będzie mógł uruchomić ją tak, jak uruchamia swój ulubiony portal. Ponadto wielokanałowa Konsola Agenta, taka jak InteliWISE Omni-channel po prostu otwiera się jako strona WWW na praktycznie dowolnym komputerze i dowolnej przeglądarce. W związku z tym sprzedawca bądź konsultant widzi te same dane i może korzystać ze 100 % tych samych funkcjonalności, z których na co dzień korzysta w biurze.  

Praca zdalna a wielokanałowa obsługa klienta

  • Komputera z dostępu do Internetu o rozsądnej szybkości. Jeśli oprogramowania opisywanego powyżej nie trzeba instalować na komputerze, a jedynie wyświetlić jak stronę internetową, może być to domowy komputer z domowym internetem. Bądź transfer komórkowy. Ponadto wiele programów typu omni-channel nie wymaga znaczącego transferu danych.
  • Zestawu słuchawkowego w przypadku obsługi infolinii, bądź komunikowania się z innymi pracownikami. Idealnie, jeśli można wypożyczyć swój przetestowany zestaw z biura. Warto by taki zestaw był wyposażony w mikrofon – można oczywiście korzystać z mikrofonu w komputerze, ale może on nie być gorszej jakości. 
  • Jasno zdefiniowanych procedur obsługi, skryptów oraz danych klientów. W “czasie pokoju”, czyli na co dzień, konsultanci w każdej chwili mogą zapytać kolegów bądź przełożonego o pomoc. Gdy pracują zdalnie, kontakt jest utrudniony. Kluczowe jest zapewnienie jasno zdefiniowanych procedur, czasem po prostu wydrukowanych, a także skryptów konsultanta. Ponadto czasem potrzebny jest też dostęp do danych klienta, czyli systemów CRM, ecommerce bądź baz danych gdzie przechowywane są kluczowe informacje, pozwalające na rozwiązanie problemu.

Praca zdalna a bezpieczeństwo

Pamiętajmy też o istotnych kwestiach bezpieczeństwa, opisanych zwykle w tzw. strategiach kontynuacji (disaster recovery strategy).  RODO, ochrona danych osobowych, ochrona danych klientów w wykorzystywanym CRM nie wygasają podczas pracy zdalnej. Warto jest zawrzeć z pracownikami osobną umowę, zwłaszcza jeśli pracuje na własnym komputerze. Strach przed umożliwieniem pracy zdalnej jest często największym wyzwaniem z punktu widzenia organizacji. Warto także zlecić audyt, bądź nawet część przygotowania  do pracy ekspertom jak InteliWISE, które przynajmniej część pracy wykonują zdalnie od niemalże 10 lat! Choć wiele firm jest na początku drogi, to wydaje się że od pracy zdalnej konsultantów i sprzedawców nie ma już odwrotu.

Więcej o InteliWISE S.A.

InteliWISE S.A. – dostawca oprogramowania i usług chmurowych opartych o AI (artificial intelligence, algorytmy sztucznej inteligencji) dla polskich oraz globalnych klientów, w tym z listy Fortune 500,  rankingu największych amerykańskich przedsiębiorstw. Firma wspiera obsługę klienta oraz cyfrową transformację biznesu (digital transformation), integrując technologie inteligentnej automatyzacji i zwiększając efektywność e-commerce oraz e-marketingu. Ma na swoim koncie ponad 200 zrealizowanych wdrożeń rozwiązań takich jak Chatbot, Voicebot, Live Chat czy Contact Center.

Źródło: www.inteliwise.pl

Nowa praca? Maleją szanse, kończy się rynek pracownika i szanse na nowe zatrudnienie są najmniejsze od 7 lat. W okresie od kwietnia do czerwca 6% polskich firm planuje powiększać swoje zespoły. 2% prognozuje redukcje etatów, a 88% nie przewiduje zmian personalnych. Ponadto 4% nie zna planów dotyczących zatrudnienia na najbliższe trzy miesiące. Tak odpowiedzieli pracodawcy zapytani przez ManpowerGroup w styczniu o ich prognozy rekrutacyjne na drugi kwartał 2020 roku.

Nowa praca? Koniec rynku pracownika

Prognoza zatrudnienia dla Polski wynosi +2%. W praktyce oznacza, że najbliższe trzy miesiące przyniosą najmniejsze od siedmiu lat szanse na znalezienie nowej pracy. ManpowerGroup opublikował swój kwartalny raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” na temat planów rekrutacyjnych polskich firm na kolejne trzy miesiące. Ponadto dane zebrane w styczniu, przed rozwojem koronawirusa, przyniosły prognozę netto zatrudnienia na poziomie +2%. I jest to najsłabszy wynik od 2013 roku. Z pewnością prognoza rekrutacyjna firm pogorszyła się o 4 pp. w ujęciu kwartalnym i 7 pp. w ujęciu rocznym.

Nasze dane potwierdzają, że w ciągu roku spadł odsetek firm, które chcą powiększać swoje zespoły. Stało się to na rzecz udziału przedsiębiorstw, które nie przewidują zmian personalnych– mówi Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Nowa praca? Maleją szanse, kończy się rynek pracownika  - ludzie przy biurku w pracy w biurze

Jednocześnie podobnie jak wszystkie globalne firmy, monitorujemy rozwój koronawirusa. Jeszcze jest za wcześnie, aby mówić o tym, jaki będzie miał wpływ na zatrudnienie – dodaje Iwona Janas.

Dane z raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”

Według raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” firmy związane z finansami i usługami dla biznesu będą powiększać swoje zespoły. Przede wszystkim prognoza netto zatrudnienia dla tego sektora wynosi +6%. Ponadto jest najwyższa wśród siedmiu analizowanych branż, co w oznacza, że osoby poszukujące pracy w tym obszarze mogą liczyć na zatrudnienie. O pracę nie muszą się również martwić zainteresowani produkcją przemysłową (+5%). Mniej optymistyczne plany zatrudnienia mają przedsiębiorstwa zajmujące się innymi usługami (+4%), budownictwem (+3%) notującym najsłabszy wynik od pięciu lat. Ponadto handlem detalicznym i hurtowym (+3%) z wynikiem tak niskim jak ostatnio sześć lat temu. Z pewnością rynek pracy w kolejnym kwartale nie będzie sprzyjał pracownikom restauracji i hoteli. Po raz pierwszy od siedmiu lat firmy te planują redukcję etatów (-1%). W związku z tym trudno o nową pracę będzie też w innych obszarach produkcji (0%).

plany_pracodawcy_sektory.png

Praca dla studenta – taką znaleźć łatwo. Jednak studia to przede wszystkim czas na rozwój, zdobywanie doświadczeń i poszerzanie horyzontów. Im bliżej uzyskania dyplomu, tym poważniejsze stają się jednak myśli o karierze zawodowej. Nawet najpilniejsi studenci nie mają dziś gwarancji zdobycia satysfakcjonującej pracy. I choć pracodawcy są otwarci na młodych – oferują szkolenia i wiele okazji do nabycia umiejętności – to o lepszy debiut na rynku pracy warto zatroszczyć się dużo wcześniej. Podczas studiów można zwiększyć swoje szanse na zawodowy sukces i zadbać o swoją pozaakademicką karierę. Z jakich możliwości dobrze jest skorzystać?

1. Praca dla studenta oraz staże i praktyki

Praktyki są dziś obowiązkową częścią programów studiów. Nie warto traktować ich bezrefleksyjnie jako kolejną pozycję na liście zadań dzielących od uzyskania dyplomu. Poszukując miejsca odbycia praktyk warto więc poszukać odpowiedniej organizacji, dopasowanej do indywidualnych oczekiwań oraz planów zawodowych. Podczas stażu można zaprezentować swój profesjonalizm, ale też czerpać cenną wiedzę i doświadczenia – obserwować, zadawać pytania, analizować procesy i słuchać innych. Słuchanie jest o tyle ważne, że zwykle ciężko nam dostrzec własne błędy czy braki kompetencyjne, a dzięki konstruktywnej opinii opiekunów praktyk, wiele można poprawić. Dobrym pomysłem jest też wychodzenie z własną inicjatywą i pomysłami. Kreatywność jest w cenie.

2. Koła naukowe i organizacje studenckie

Studia to świetna okazja do poznawania ludzi i budowania sieci kontaktów, które mogą okazać się niezwykle cenne również po zakończeniu nauki. Dobrze jest poza otoczeniem osób ze swojej grupy ćwiczeniowej nawiązywać nowe znajomości np. w organizacjach studenckich, kołach naukowych, zespołach artystycznych czy sportowych. Nowe środowisko pozwala przełamać wiele barier, nauczyć się budowania relacji i zdobyć doświadczenia, o których warto będzie wspomnieć w CV.

3. Programy studenckie

Programy wymiany studentów, takie jak Erasmus+ i Most cieszą się ogromną popularnością i nie trzeba ich nikomu przedstawiać. Warto zorientować się, co oferuje Twoja uczelnia. Wymiana studencka to nie tylko cenne doświadczenia i ciekawy wpis w CV, ale przede wszystkim możliwość doskonalenia siebie. Wybierając kierunek wyjazdu dobrze jest zorientować się w pełnej ofercie uczelni i porozmawiać z uczestnikami poprzednich edycji programu. Inną propozycją są wyjazdy wakacyjne dla studentów organizowane poza uczelnią, np. Work & Travel czy IECenter. To z kolei ogromna szansa na praktyczną poprawę znajomości języka obcego, zdobycie doświadczeń i przygodę życia, ale także rozwój w interesującej nas branży.

Praca dla studenta - czyli początek kariery o student na kanapie z laptopem
Praca dla studenta – czyli początek kariery

4. Praktyczne umiejętności

Trudno jest opanować język obcy ograniczając się wyłącznie do obowiązkowych lektoratów. Najlepszym sposobem na podniesienie swoich kompetencji językowych jest wyjazd za granicę. Jeśli nie możesz wyjechać na Erasmusa, to alternatywą może być podjęcie się roli opiekuna zagranicznych studentów przyjeżdżających do Polski na wymianę. Jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym – obok rozrywki można bowiem zadbać o swoje umiejętności komunikacyjne i poszerzyć horyzonty kulturowe. Dobrym pomysłem są też kursy językowe z native speakerami.

Podczas studiów można zatroszczyć się nie tylko o swoją znajomość języków obcych. Działalność w organizacjach i stowarzyszeniach studenckich pozwala w praktyczny i przyjemny sposób rozwijać szereg kompetencji. Np. w ramach konferencji, szkoleń i warsztatów. Jedną z bardziej znanych organizacji studentkach jest AIESEC. A tego typu zrzeszeń studentów jest w Polsce kilkadziesiąt, dlatego warto poszukać najlepiej dopasowanego do indywidualnych oczekiwań.

5. Zabawa i nauka

Studia to wyjątkowy czas wkraczania w dorosłość, poznawania ludzi i zabawy. Wspomnienie życia studenckiego bardzo często zostaje w pamięci na całe życie. Warto jednak pamiętać, że studia to również czas na zdobycie wiedzy niezbędnej do późniejszej pracy zawodowej. To najlepszy moment na odkrywanie, korzystanie z pojawiających się możliwości. Ponadto na rozwój osobisty – czytanie książek i magazynów, udział w targach pracy. A także spotkaniach z rekruterami i ekspertami branży, a także obserwowanie autorytetów – zwłaszcza w mediach społecznościowych. Ciekawym doświadczeniem jest odkrycie ścieżki kariery Prezesów firm często pokazanych na portalach branżowych. Zdobyta już w trakcie studiów wiedza, umiejętności, uzyskane certyfikaty i poznane języki obce, pozostają na zawsze Twoje.

6. Praca dla studenta a media społecznościowe

Już podczas studiów warto zaistnieć w mediach społecznościowych o charakterze zawodowym. Takich jak LinkedIn, GoldenLine czy serwisach ukierunkowanych na daną grupę zawodową, jak GitHub dla programistów. Przy okazji social mediów, dobrze też zwrócić uwagę na treści prezentowane na Facebooku. Czy też Instagramie, ponieważ tam także obecni są pracodawcy i rekruterzy.

Brak doświadczenia zawodowego nie ma znaczenia – zamiast tego można podkreślić otwartość na propozycje zawodowe i wskazać obszary swoich zainteresowań. Zawodowe media społecznościowe to świetne narzędzia do budowania sieci kontaktów, dołączenie do grup zainteresowań i pokazanie się rekruterom.

Aktywność w trakcie studiów – odbycie stażu czy praktyki, przynależność do koła naukowego bądź organizacji studenckiej, troska o swoje umiejętności i kompetencje – to zdecydowanie dobry przepis na udany debiut na rynku pracy. Dla pracodawców młode osoby, które mogą pochwalić się zdobytymi w inny sposób doświadczeniami, to bardzo obiecujący kandydaci. Absolwenci posiadający przemyślaną strategię swojego rozwoju oraz poszukiwania pracy, mają realne szanse na znalezienie wymarzonego pracodawcy. Ponadto szybkie osiągnięcie pierwszych zawodowych sukcesów. Warto już teraz nastawić się na działanie i zbudować swój pierwszy plan kariery. 

Źródło; Luiza Gąszczyk Hays.pl

Przekwalifikowanie zawodowe to wielkie wyzwanie nadchodzącej Ponad miliard osób będzie trzeba przekwalifikować w ciągu najbliższych 10 lat w związku z postępującą automatyzacją i robotyzacją na rynku pracy – to jeden z wniosków tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Zdaniem ekspertów Personnel Service, liderzy biznesu z całego świata będą potrzebowali wiele wytrwałości, aby ten proces zakończył się sukcesem i dla nich, i dla pracowników. Pomóc może w tym inicjatywa Masterclass Leadership with the Pope.

Przekwalifikowanie zawodowe – efektem zmian w sposobie pracy

Po pierwsze podczas styczniowego Światowego Forum Ekonomicznego przedstawiono dane z analiz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), z których wynika, że w następnych 10 latach zmiany wywołane postępującą automatyzacją i robotyzacją dotkną ponad miliard miejsc pracy na całym świecie. Przekwalifikowanie zawodowe to zatem bardzo ważna sprawa. Nie dla każdej jednak osoby, która w wyniku tego procesu będzie musiała się przekwalifikować, zmiana będzie prosta. Po drugie zdaniem ekspertów Personnel Service, kluczowe w tym procesie będzie stawianie dobra pracowników na pierwszym miejscu. To zasada zgodna z inicjatywą Masterclass Leadership with the Pope. Przedsięwzięcie powstałe z inspiracji papieża Franciszka we współpracy z Papieską Radą Kultury od dwóch lat motywuje ludzi biznesu, świata nauki, kultury, sportu oraz organizacji non-profit do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodym pokoleniem liderów.

15 zasad przywództwa papieża Franciszka

– Te wszystkie osoby biorą pod uwagę wiele kluczowych wartości, którymi warto kierować się w życiu i w pracy oraz tzw. „15 zasad przywództwa papieża Franciszka”. Jedną z tych zasad jest apel Ojca Świętego, by w biznesie nie tracić wrażliwości. Świat biznesu musi być świadomy, że już niedługo wiele osób może stracić zawód niemal z dnia na dzień. Nie wszyscy będą w stanie natychmiastowo zmienić swoje umiejętności czy posiadane kompetencje. Dlatego trzeba ich na to przygotować. W ramach programu Masterclass Leadership with the Pope naszym celem jest bezpłatne przeszkolenie miliona młodych liderów na całym świecie. Chcemy, by osoby decydujące o obliczu światowej gospodarki miały świadomość, że pieniądze nie są najważniejsze. A dodatkowo w nieuchronnych procesach automatyzacji i robotyzacji warto pamiętać o człowieku. Mówi Marek Ratajczak, prezes polskiej Fundacji Twórczości Narodowej (CTN), jeden z pomysłodawców Masterclass Leadership with the Pope.

Przekwalifikowanie zawodowe - czeka miliard osób - budowlaniec na placu budowy
Przekwalifikowanie zawodowe – czeka miliard osób

Wiedza od doświadczonych do młodych

Całodzienne wystąpienia, warsztaty i rozmowy z mentorami w 25 państwach świata. To tylko niektóre z elementów programu umożliwiające przepływ wiedzy między doświadczonymi a młodymi liderami w biznesie. Papież Franciszek jest mentorem programu. Wśród tzw. „Przewodników” w Polsce są m.in. aktor teatralny i filmowy Janusz Gajos. Ponadto prezes zarządu Virgin Mobile Polska Grażyna Piotrowska-Oliwa czy znany przedsiębiorca Jarosław Królewski. W tym gronie znajduje się także Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

– W naszej firmie, która zajmuje się pośrednictwem na rynku pracy, analizę pojawiających się trendów traktujemy jako kluczowy element pracy. Musimy wiedzieć jak np. nowoczesne technologie wpłyną na firmy i pracowników. Już teraz wiemy, że automatyzacja i robotyzacja znacząco zmienią rynek pracy. Robot będzie w stanie wykonywać za pracowników mozolne i czasochłonne zadania. W efekcie dzięki temu zatrudnieni skupią się na bardziej angażujących i kreatywnych czynnościach. To oczywiście szansa, ale też wyzwanie, do którego pracowników należy przygotować. Pojawiają się też liczne pytania, np. czy roboty, które zastąpią ludzi na ich stanowiskach, będą opłacać składki ZUS? Brzmi to nieco dziwnie, ale takie rozmowy już się pojawiają. A przedsiębiorcy i rządzący, mając na uwadze dobro zatrudnianych osób, muszą takie problemy brać pod uwagę. Zauważa Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Więcej o inicjatywnie Masterclass Leadership with the Pope można się dowiedzieć na stronie internetowej popeleadership.org. Chętni przedsiębiorcy mogą dołączyć do projektu jako doświadczeni przewodnicy lub jako młodzi liderzy.

Spadek bezrobocia towarzyszy nam od długiego już czasu. Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia w lutym ponownie zmalał. Jest to piąty miesiąc jego spadku, jednak jego skala z miesiąca na miesiąc wyhamowuje. W lutym w porównaniu do stycznia wskaźnik zmniejszył się o dwukrotnie mniejszą wartość niż przed miesiącem. Abstrahując od comiesięcznych wahań wskaźnika, od jesieni 2018 roku WRP oscyluje wokół zbliżonych do siebie wartości, z niewielką tendencją do wzrostu. Taki jego przebieg wskazuje na coraz wyraźniejsze ograniczenia możliwości dalszego spadku stopy bezrobocia.

Spadek bezrobocia wyhamował. To cały czas w okolicach 5%

Stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu wzrosła w ujęciu miesięcznym o 0,3 punktu procentowego. Tym niemniej, po uwzględnieniu wpływu czynników sezonowych utrzymała się na niezmienionym poziomie i wyniosła podobnie jak w październiku, listopadzie i grudniu 5,2%.  

Aktualnie tylko trzy składowe, przy czym jedna istotnie, oddziałują w kierunku spadku wartości wskaźnika, co wskazywałoby na potencjalny spadek stopy bezrobocia. Pięć składowych działa w kierunku jego wzrostu, a tym samym prognozuje pogorszenie sytuacji na rynku pracy i wzrost stopy bezrobocia.

Spadek bezrobocia - czyżby to już koniec? - wykres
Spadek bezrobocia – czyżby to już koniec?

Wzrosła liczba nowych bezrobotnych

W styczniu br. wzrosła liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych. W urzędach pracy zarejestrowało się o blisko 35 tys. więcej bezrobotnych niż w grudniu (wzrost w ujęciu miesięcznym o nieco ponad 30%). Dodatkowo zwiększony napływ rejestrujących się w PUP-ach nowych bezrobotnych obserwujemy od wielu lat na początku każdego roku kalendarzowego. W ostatnich latach dynamika tego zjawiska uległa nasileniu.

Z pewnością nie ma to związku ze zwolnieniami pracowników z przyczyn leżących po stronie pracodawcy. Chodzi o zwolnienia grupowe lub wynikające z restrukturyzacji. Wielkość tej grupy bezrobotnych, za wyjątkiem trzech korekt – dwóch in minus i jednej in plus, nie ulega istotnej zmianie od 9 miesięcy. Wzrosła natomiast liczba bezrobotnych będących w szczególnej sytuacji  – zarówno młodych, jak i tych powyżej 50 roku życia, oraz długotrwale bezrobotnych. Ponadto wzrost bezrobocia wśród tych kategorii osób jest na ogół zapowiedzią negatywnych zmian na rynku pracy. Są to bowiem pracownicy, którzy w warunkach spadku aktywności gospodarki jako pierwsi na ogół tracą pracę.

więcej na www.biec.org

Praca za granicą czyli w Niemczech lub Wielkiej Brytanii. Tak wynika z globalnego badania Workmonitor, przeprowadzonego przez firmę Randstad. Na kraje te wskazuje co 4 respondent. Największą motywacją do wyjazdu jest pozytywny wpływ na rozwój kariery oraz równowaga między życiem prywatnym i zawodowym. Polska, pod względem atrakcyjności dla obcokrajowców wypada  jednak słabo. Czechy, to jedyne państwo, którego obywatele wymieniają Rzeczpospolitą w pierwszej 10 miejsc, gdzie chcieliby podjąć pracę.

Polska jako miejsce pracy

Polski rynek pracy potrzebuje obcokrajowców. Rekordowo niskie bezrobocie sprawia, że w firmach często brakuje wysoko wykwalifikowanych kandydatów. Niestety, wyniki badania Randstad wskazują, że Polska nie jest postrzegana jako atrakcyjne miejsce do emigracji dla cudzoziemców. Spośród 34 krajów świata, jedynie Czesi wymieniają nasz kraj w pierwszej 10 państw, w których chcieliby podjąć pracę. Musimy pamiętać, że brak pracowników może hamować rozwój firm, a to niebezpieczne dla całej gospodarki.

Nowoczesne sektory w kłopotach

Przede wszystkim dla nowoczesnych sektorów, w których potrzeba wysoko wyspecjalizowanych pracowników. Jednak nasze doświadczenie pokazuje, że pracodawcy mogą efektywnie sięgać po doświadczonych pracowników z zagranicy. Najlepszym sposobem jest w tym przypadku jasne zidentyfikowane i komunikowanie przewagi polskich firm, jako atrakcyjnych miejsc pracy, ale także Polski jako przyjaznego kraju do życia, mówi Henri Viswat, Director Randstad Professionals w Polsce.

Praca za granicą czyli w Niemczech i Wielkiej Brytanii

Niemcy i Wielka Brytania to najczęściej wymieniane przez Polaków kraje, jeśli chodzi o pożądane miejsce pracy za granicą. Wskazuje na nie odpowiednio 16% i 11% krajowych pracowników. Państwa te są najchętniej wybieranymi kierunkami emigracji przez wszystkie grupy wiekowe, niezależnie od płci.

Na trzecim miejscu znajduje się Holandia (6%), chociaż w tym przypadku występują różnice zarówno pomiędzy płciami, jak i grupami wiekowymi. Podczas gdy dla 7% mężczyzn Niderlandy są krajem pierwszego wyboru po Niemczech i Wielkiej Brytanii, kobiety częściej wskazywały na Hiszpanię (5%). Osoby od 18 do 24 lat, na trzecim miejscu wymieniają Stany Zjednoczone (9%), a od 55-65 lat – Czechy (7%).

Czesi chcą do nas

Niestety, obcokrajowcy rzadko wymieniają Polskę jako miejsce, w którym chcieliby pracować. Ponadto spośród 34 krajów, w których przeprowadzono badanie, jedynie Czesi wymienili Polskę w pierwszej 10 państw, gdzie mogliby podjąć zatrudnienie. W efekcie na nasz kraj wskazało 4% obywateli Czech. Na kolejnych miejscach znaleźli się Chińczycy (0,7%), Szwedzi (0,7%) i Niemcy (0,6%). Takie wyniki sprawiają, że Polska plasuje się odpowiednio na 24, 27 i 28 miejscu rankingu krajów, w których chcieliby pracować obywatele ww. państw.

Kariera i work-life balance główną motywacją do podjęcia pracy za granicą

69% Polaków rozważyłoby wyjazd do pracy za granicę jeśli miałby on pozytywny wpływ na karierę i równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Na połączenie tych czynników częściej wskazywały kobiety (72%) niż mężczyźni (67%). Dodatkowo aspekt ten wymieniany jest najczęściej przez osoby w wieku od 25 do 34 lat (85%), a najrzadziej – od 55 do 65 lat (52%). Polska jest pod tym względem na pierwszym miejscu krajów europejskich. Za nami znajdują się Włochy (67%) i Hiszpanie (64%).

3 na 5 Polaków wyjechałaby z Polski dla znacząco wyższego wynagrodzenia

W efekcie 60% polskich pracowników deklaruje, że zdecydowałoby się na wyjazd do pracy za granicą dla znacząco wyższego wynagrodzenia. Odsetek ten sprawia, że pod tym względem zajmujemy drugie miejsce spośród krajów europejskich. Wyprzedzają nas tylko Włosi, gdzie 64% pracowników wskazuje taką odpowiedź. W Polsce gotowość do wyjazdu za granicę w związku ze znaczącym wzrostem wynagrodzenia rzadziej potwierdzają mężczyźni (58%) niż kobiety (61%). W podziale na grupy wiekowe największą gotowość do emigracji ze względu na wyższe wynagrodzenie wskazują osoby od 25 do 34 roku życia (73%) a najmniejszą osoby od 55 do 65 lat (50%).

Co 2 pracownik chciałby rozwijać karierę w innych krajach

Po pierwsze dla 53% Polaków możliwość rozwoju kariery za granicą jest wystarczającym powodem do emigracji. Po drugie wskazuje tak 54% mężczyzn i 51% kobiet. Ponadto czynnik ten jest dominujący w grupie wiekowej od 25 do 34 lat (66%). Najrzadziej na takie rozwiązanie decydują się osoby od 55 do 65 roku życia. Również pod tym względem Polska uplasowała się na drugim miejscu w Europie. Częściej na rozwój kariery poza granicami kraju decydują się tylko Włosi (57%).

Praca za granicą - ulubione kierunki Polaków - ludzie holu biurowca
Praca za granicą – ulubione kierunki Polaków

Praca za granicą musi być interesująca

66% Polaków wskazuje także że byłaby gotowa wyjechać za granicę dla interesującej pracy. W efekcie na takie rozwiązanie zdecydowałoby się 66% mężczyzn i 65% kobiet. Dodatkowo sapekt ten jest najpopularniejszy w najmłodszej grupie wiekowej, tj. 18-24 lata, gdzie wskazuje go 83% badanych.

Ponadto badanie Randstad Workmonitor realizowane jest w 34 krajach świata: w Argentynie, Australii, Austrii, Belgii, Brazylii, Chile, Chinach, Czechach, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Hongkongu, Indiach, Japonii, Kanadzie, Luksemburgu, Malezji, Meksyku, Niemczech, Nowej Zelandii, Norwegii, Polsce, Portugalii, Rumunii, Singapurze, Szwajcarii, Szwecji, Turcji, USA, na Węgrzech, w Wielkiej Brytanii i we Włoszech.

Zmiana pracy to dobry moment, aby przy okazji nowego zakresu obowiązków i wyzwań, zadbać również o swoje zarobki. Rozmowa na temat oczekiwań finansowych i poziomu wynagrodzenia jest jednak jednym z trudniejszych etapów rozmowy rekrutacyjnej dla wielu kandydatów. Warto zatem przemyśleć swoje oczekiwania oraz granice elastyczności wcześniej – nawet zanim zaangażujemy się w proces rekrutacyjny. Łatwiej też będzie osiągnąć swój cel, jeśli solidnie przygotujemy się do rozmowy o wynagrodzeniu. Od czego zacząć przygotowania i na co zwrócić szczególną uwagę?

Zmiana pracy – zdobądź niezbędne informacje

Pierwszym krokiem przed rozmową rekrutacyjną powinno być zebranie możliwie najwięcej informacji o zarobkach oferowanych na stanowiskach podobnych do tego, o które się ubiegamy. Takie dane dostępne są m.in. w raportach płacowych przygotowywanych przez agencje rekrutacyjne, w serwisach branżowych oraz na forach i portalach wymiany opinii o pracodawcach.

Obok danych rynkowych pod uwagę warto wziąć aktualne trendy, sytuację w branży, lokalizację oraz specyfikę i pozycję firmy. Bez tych informacji ciężko bowiem mówić o realnych oczekiwaniach i liczyć na partnerską relację w rozmowie o zarobkach z potencjalnym pracodawcą. I chociaż nawet najlepsze przygotowanie do rozmowy o warunkach finansowych nie zagwarantuje sukcesu w negocjacjach, to zawsze pozwoli pokazać nasze zaangażowanie i solidne przygotowanie.

Zadbaj, aby Twoje oczekiwania były realne

Drugi krok to określenie swoich minimalnych oczekiwań finansowych – dolnej granicy zarobków w nowej firmie, które jednak będą wyższe niż aktualne wynagrodzenie – oraz górnej, określającej pożądany i najbardziej interesujący dla nas poziom płacy. Konieczne jest także przemyślenie, czy dopuszczamy jakąkolwiek możliwość negocjowania dolnej granicy wynagrodzenia. Gdy np. potencjalny pracodawca w zamian za niższe wynagrodzenie, zaoferuje np. atrakcyjniejsze świadczenia dodatkowe.

Rekruterzy często proszą o podanie oczekiwań finansowych w formie widełek. Warto pamiętać, że potencjalny pracodawca może potraktować dolną granicę jak punkt wyjścia do dalszych negocjacji. Podane minimum może także zostać odebrane jako kwota, która będzie dla kandydata wystarczająco satysfakcjonująca. Dobrym pomysłem jest więc podawanie niezbyt szerokich widełek płacowych, których dolna granica nadal pozostawia pole do małej negocjacji.

Zmiana pracy – oczekiwania finansowe

Rozważając swoje oczekiwania finansowe warto jednocześnie przygotować argumenty do negocjacji wyższej pensji, jeśli propozycja firmy nie będzie zadowalająca. Widząc, że potencjalny pracodawca dość sztywno określił swoje możliwości, można odwołać się do listy posiadanych umiejętności i kompetencji. Można też przypomnieć o swoim cennym doświadczeniu, odbytych kursach i posiadanych certyfikatach. Pamiętając treść ogłoszenia o pracę oraz poszukiwane przez firmę doświadczenie i umiejętności, można odnieść te wymagania do swojego profilu. Podstawą do rozmowy o wyższym wynagrodzeniu mogą być także osiągnięte wcześniej sukcesy.

Nigdy nie mów nigdy

Nawet jeśli zaoferowane wynagrodzenie nie spełnia naszych oczekiwań, nie powinniśmy od razu odrzucać oferty. Lepiej na spokojnie zastanowić się nad elementami innymi niż wynagrodzenie podstawowe. Mogą one być dla nas równie ważne, a jednocześnie stanowią element, który można negocjować z pracodawcą. Przykładem może być dodatkowa premia, której nie mieliśmy w poprzedniej pracy. Upewnijmy się, czy po zsumowaniu pensji i premii, nasze nowe wynagrodzenie w rezultacie nie okaże się wyższe.

Sprawdźmy też, jakie świadczenia pozapłacowe oferuje firma i jaka jest ich wartość. Po szczegółowej analizie może okazać się, że różnica w całkowitym wynagrodzeniu oferowanym przez firmę oraz oczekiwanym przez nas nie będzie duża. Aspekty, które warto wziąć pod uwagę to m.in. forma zatrudnienia. Ponadto ruchoma część wynagrodzenia (premie i bonusy), benefity pozapłacowe oraz pula dni wolnych. Oprócz benefitów rozważmy też możliwości rozwoju w organizacji. Atrakcyjna oferta szkoleniowa, ścieżki karier i perspektywa awansu mogą bowiem w niedalekiej przyszłości pozytywnie wpłynąć na naszą sytuację – również finansową.

Zmiana pracy - szansa na lepsze zarobki - komputer i człowiek
Zmiana pracy – szansa na lepsze zarobki

Pośpiech nie jest dobrym doradcą

Część kandydatów przyjmuje ofertę pracy od razu, pod wpływem emocji, nie dając sobie czasu do namysłu. Dopiero później pojawia się myśl o negocjowaniu pensji i podawaniu wysokich stawek. Które to nie zostały nawet wymienione podczas całego procesu rekrutacyjnego. Niestety takie zachowanie jest nieprofesjonalne i najczęściej nie przynosi zamierzonych skutków. Najlepszą praktyką jest – niezależnie od poziomu atrakcyjności oferty – zapewnienie sobie czasu na spokojne jej przemyślenie. W momencie otrzymania oferty pracy, warto za nią podziękować i zapytać, do kiedy firma chciałaby uzyskać odpowiedź. Pamiętajmy jednak, że procesy rekrutacje są obecnie coraz szybsze. W związku z czym zdarza się, że pracodawca poprosi o odpowiedź już następnego dnia. Jeśli nie możemy zagwarantować dotrzymania takiego terminu ponieważ bierzemy udział w innych projektach rekrutacyjnych i czekamy na informacje zwrotne od innych firm, poinformujmy o tym rekrutera.

Niegocjacje niewykluczone

Co jednak w sytuacji, kiedy otrzymana oferta jest niższa od spodziewanej, choć poniekąd mieści się w oczekiwaniach? Zawsze dozwolone jest zadanie pytania, czy wynagrodzenie podlega negocjacjom. Jeśli firma nie przewiduje takiej możliwości od razu, to warto dopytać o to co dalej. Czy wynagrodzenie rośnie po okresie próbnym albo po jakim czasie istnieje możliwość powrotu do negocjacji. Natomiast mając od razu przestrzeń do negocjacji, warto z niej skorzystać. Oprócz szansy na uzyskanie atrakcyjniejszego wynagrodzenia, można bowiem zaprezentować swoje umiejętności negocjacyjne, co na niektórych stanowiskach stanowi duży atut.

źródło; Hays, Klaudia Milczarek

Bezrobocie wzrosło a to informacja ważna dla firm. W ubiegłym roku, wobec braków pracowników, pracodawcy, byli skłonni zatrudniać osoby bez koniecznych kwalifikacji i doszkalać ich na własnych koszt. W tym roku to zjawisko może zostać ograniczone. Poniżej komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

Bezrobocie wzrosło o 0,3

Według danych GUS bezrobocie w styczniu 2020 roku wyniosło 5,5% i wzrosło w porównaniu z grudniem 2019 roku o 0,3 pkt proc. Poziom wzrostu bezrobocia na przełomie roku jest typowy dla tego okresu. W stosunku do stycznia 2019 roku jest to mniej o 0,6 pkt proc. Rok wcześniej stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła 6,1%.

Bezrobocie wzrosło. W tym roku będzie trudniej o pracę - grafika z cytatem
Bezrobocie wzrosło. W tym roku będzie trudniej o pracę

Liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne wyniosła w końcu stycznia 2020 r. 922,2 tys., w stosunku do grudnia liczba bezrobotnych zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy wzrosła o 55,8 tys., co może mieć związek z zakończeniem programów aktywizacyjnych finansowanych ze środków Funduszu Pracy. Ponadto w stosunku do roku ubiegłego liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne w styczniu tego roku jest mniejsza o 100,9 tys.

Bezrobocie i tak bardzo niskie

Stopa bezrobocia jest niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza że rok 2019 był korzystny dla osób, które poszukiwały pracy. Wobec istotnych braków pracowników odczuwanych przez pracodawców, byli oni skłonni zatrudniać osoby bez koniecznych kwalifikacji i doszkalać ich na własnych koszt. Obecnie tendencja ta może zostać częściowo ograniczona w wyniku znacznego podniesienia płacy minimalnej oraz przyspieszenia procesów automatyzacji w polskich przedsiębiorstwach. Dodatkowo te dwa procesy mogą wypychać  z rynku pracy osoby o nieaktualnych kwalifikacjach lub bez kwalifikacji zawodowych.

W efekcie najbliższe miesiące będą wskaźnikiem tego na ile możemy się spodziewać odwrócenia trendów na rynku pracy. Z uwagi na sytuację demograficzną Polski raczej nie grozi nam scenariusz powrotu do dwucyfrowego bezrobocia, ale osiągnięcie zakładanej w projekcie budżetu stopy bezrobocia na koniec 2020 na poziomie 5,1% może wymagać dodatkowych działań aktywizacyjnych, bardziej kompleksowych od dotychczas stosowanych przez powiatowe urzędy pracy.

Konfederacja Lewiatan

Praca „na czarno ” – zgodnie z najnowszym sonadażem przzynaje się do niej dokłanie 16% dorosłych Polaków. Większość (58%) nie potępia takiej formy zarobkowania – tak wynika z badania przeprowadzonego dla serwisu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.

Praca na czarno – młodzi dominują

Zdecydowanie najwięcej osób, które przyznają się do pracy na „czarno”, jest w grupie 18-24 lata. Ponadto przyznaje się do tego prawie co trzeci badany (32%) w tym wieku. Do pracy „na czarno” przyznaje się 22% osób w wieku 25-34 lata oraz 20% osób w wieku 35-44 lat. Najmniej takich osób jest z kolei w grupie wiekowej 45-54 lata (9%) oraz 55 lat i więcej (6%).

Praca "na czarno" - młodzi dominują - grafika
Praca „na czarno” – młodzi dominują

Co więcej, niemal połowa badanych (46%) przyznaje,  że zna osobiście przynajmniej jedną osobę, która w ciągu ostatniego roku pracowała „na czarno”.

Praca na czarno i nasza obojętność

Większość Polaków (58%) nie potępia takiej formy zarobkowania, wyrażając obojętny stosunek do pracy „na czarno” (47%), a nawet pozytywny (11%). Negatywny stosunek wyraża 42% badanych.

Dodatkowo zdecydowanie najwięcej osób, które nie potępiają pracy „na czarno”, jest w najmłodszej grupie wiekowej 18-24 lata (łącznie 81%). W tej grupie 62% osób ma stosunek obojętny (zdecydowanie najwięcej ze wszystkich grup wiekowych), a prawie co piąty badany (19%) pozytywnie odnosi się do takiej formy zarobkowania, czyli dokładnie tyle samo, co odnosi się pozytywnie (19%).

Praca "na czarno" - młodzi dominują - grafika
Praca „na czarno” – młodzi dominują

Aby dorobić

Jako główny powód podejmowania pracy „na czarno” Polacy wskazują najczęściej po prostu chęć dorobienia sobie do pensji (28%). Ale zaraz potem pojawiają się bardziej niepokojące przekonania, że tak proponuje pracodawca (24%) lub nie chcą stracić  prawa do różnych zasiłków (18%). W efekcie według 19% badanych Polacy uciekają się do pracy „na czarno” by nie płacić podatków i składek ZUS.

„W Polsce mieliśmy długą tradycję kombinowania wywodzącą się jeszcze z PRL-u. Niepokojący jest  jednak fakt, że teraz mamy inne czasy, a tak dużo młodych Polaków przyznaje się do pracy „na czarno” i jeszcze nie widzi w tym nic złego. To utrudnia budowanie odpowiedzialnego społeczeństwa” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl.

Praca "na czarno" - młodzi dominują - grafika
Praca „na czarno” – dlaczego?

Nota metodologiczna:

Badanie przeprowadzone dla serwisu ciekaweliczby.pl na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna. Próba ogólnopolska losowo-kwotowa N=1053 osób w wieku od 18 lat wzwyż. Dodatkowo kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji: 14-18 lutego 2020 roku. Metoda CAWI.

Ciekaweliczby.pl 

To autorski projekt edukacyjny przybliżający opinii publicznej warte poznania fakty oparte o konkretne dane liczbowe. Ponadto ideą jest prezentowanie danych tak, by każdy mógł łatwo wyciągnąć z nich obiektywne wnioski. Oraz krytycznie spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. To cenna umiejętność w dobie post-prawdy. Gdy granice między faktem i opinią, prawdą i fałszem, informacją i dezinformacją coraz bardziej się zacierają. Więcej na  www.ciekaweliczby.pl oraz na Facebooku

Ariadna 

to ogólnopolski panel badawczy audytowany przez Organizację Firm Badania Opinii Rynku (OFBOR). Więcej na www.panelariadna.pl

Rozmowa kwalifikacyjna to najważniejszy etap w poszukiwaniu pracy. To realna szansa na zmianę perspektyw zawodowych, ale też całego życia. Podczas spotkania z rekruterem mamy około godziny na zaprezentowanie kompetencji, doświadczenia i osobowości, a także nakreślenie najmocniejszych stron. Warto dobrze wykorzystać ten czas – uniknąć podstawowych błędów i dzięki temu pozytywnie zapisać się w pamięci rozmówcy.

Sukces rozmowy rekrutacyjnej w dużym stopniu zależy od nastawienia i przygotowania. W obliczu stresu – standardowo występującego podczas spotkania o pracę – łatwiej jednak popełnić podstawowe błędy, np. związane z mową ciała czy zachowaniem. Tymczasem ocenie podlega nie tylko to, co mówi kandydat, ale także jego kultura osobista, zaangażowanie i autentyczność. Te wszystkie elementy składają się bowiem na obraz człowieka, który może dołączyć do organizacji.

1. Brak przygotowania

Przyszły pracodawca zakłada, że skoro kandydat ubiega się o stanowisko w firmie, to posiada podstawową wiedzę na temat organizacji. Stąd też pytania typu „Co Pan wie o naszej firmie?” czy „Dlaczego chciałaby Pani pracować właśnie u nas?” nie powinny być zaskoczeniem. Nadrzędnym elementem poprzedzającym każde spotkanie w sprawie pracy powinno więc być solidne przygotowanie – znalezienie informacji o firmie i przemyślenie odpowiedzi na prawdopodobne pytania rekrutera. Warto również zastanowić się nad pytaniami, które sami chcielibyśmy zadać rozmówcy. Znajomość ogólnodostępnych informacji na temat firmy świadczy też o szacunku dla pracodawcy i realnym zainteresowaniu ofertą pracy. Kandydat, który o tym zapomina i przychodzi na spotkanie bez odrobionej pracy domowej, może być odebrany jako nieprofesjonalny.

2. Krytykowanie byłego pracodawcy

Wyrażanie negatywnych opinii o obecnym i byłych pracodawcach, a także zbyt emocjonalne przedstawianie powodów zakończenia współpracy jest źle odbierane podczas rozmowy rekrutacyjnej. Krytyka poprzednich miejsc pracy może być postrzegana jako brak lojalności i wzbudzić u potencjalnego pracodawcy szereg obaw związanych z zatrudnieniem pracownika, który zamiast skupić się na pozytywnych doświadczeniach, koncentruje się wyłącznie na krytyce. Zasada jest prosta – o byłym pracodawcy wypowiadamy się pozytywnie lub wcale. Jeśli zostaniesz skonfrontowany z trudnym pytaniem, najlepiej wypowiadać się z rozwagą, starając się zachować przy tym obiektywizm opisywanych zdarzeń.

3. Rozmowa kwalifikacyjna a brak kultury osobistej

Sposób, w jaki mówimy, reagujemy na pytania i opinie rekrutera odgrywa ogromną rolę. Błędy wynikające ze złego zachowania, arogancji, a nawet niewłaściwego ubioru, mogą spowodować dyskwalifikację kandydata. Z reguły firmy nie poszukują bowiem pracowników, którym brakuje kultury osobistej, zachowują się nieprofesjonalnie lub są po prostu niegrzeczni – zwłaszcza w sytuacji, gdy powinno im zależeć na zrobieniu dobrego wrażenia na rozmówcy. Każdy zatrudniony powinien być wizytówką swojego pracodawcy, dlatego kultura osobista ma szczególne znaczenie podczas rozmowy rekrutacyjnej.

4. Negatywna mowa ciała

Komunikacja niewerbalna stanowi ogromną część naszego przekazu. Mowa ciała znacząco wpływa na relacje międzyludzkie i to, jak jesteśmy odbierani. Zdarza się, że kandydaci nie zdają sobie sprawy z komunikatów, które „wysyłają” podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Niewłaściwa mimika twarzy, zbytnia nerwowość czy bawienie się dłońmi lub długopisem, odbierane są jako brak pewności. Odwracają też uwagę od przekazu słownego, a tym samym negatywnie wpływają na odbiór rozmówcy. Jeśli nie kontrolujemy mowy swojego ciała, odbiór naszej osoby przez rekrutera może odbiegać od zamierzonego przekazu werbalnego. Ponadto pracodawca, który w naszej postawie dostrzega wysoki poziom stresu, może mieć wątpliwości, czy sprostamy wyzwaniom w nowej pracy.

5. Gadatliwość

Ważnym elementem rozmowy kwalifikacyjnej jest precyzyjne odpowiadanie na zadawane pytania. Kandydat powinien uważnie słuchać rozmówcy i nie odbiegać od podejmowanego tematu. Trudno ocenić kompetencje potencjalnego pracownika, jeśli jego odpowiedzi nie są merytoryczne i precyzyjne lub przechodzą na kolejne tematy, bardzo odległe od istoty pytania. Podstawowym błędem jest także przerywanie rekruterowi lub niedopuszczanie go do głosu. Pamiętajmy, że podstawowym celem spotkań w sprawie pracy jest rozmowa i wzajemne poznanie swoich oczekiwań. Jeśli na skutek naszej nadmiernej gadatliwości rekruterowi nie uda się pozyskać informacji niezbędnych przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu, to rośnie prawdopodobieństwo, że ofertę pracy otrzyma ktoś inny.

Rozmowa kwalifikacyjna -  oto 6 najczęstszych błędów - biuro i mężczyzna w garniturze
Rozmowa kwalifikacyjna – oto 6 najczęstszych błędów

6. Rozmowa kwalifikacyjna a brak entuzjazmu

Zainteresowanie firmą i rozmówcą, a także zaangażowanie podczas rozmowy to podstawa sukcesu. Kandydat, który podczas rozmowy emanuje obojętnością i wycofaniem daje komunikat, że tak naprawdę nie zależy mu na otrzymaniu oferty. Mimo że taka postawa najczęściej wynika ze stresu, to warto zwrócić na nią szczególną uwagę. Jak? Przede wszystkim bardzo dobrze przygotować się do spotkania i poznać techniki pomagające zapanować nad emocjami.

Źródło: Hays Poland Autor: Aleksandra Jankowska – Senior Consultant w Hays Poland Profil autora na LinkedIn

GUS pokazał właśnie dane. Wynika z nich że nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób wyniosła 7,1% r/r w styczniu. Wobec 6,2% w grudniu 2019 r., kształtując się nieznacznie powyżej naszej prognozy (7,0%) i konsensusu rynkowego (6,7%). Piszą eksperci Credit Agricole Bank Polska S.A. W ujęciu realnym, po skorygowaniu o zmiany cen, wynagrodzenia w firmach wzrosły w styczniu o 2,6% r/r wobec 2,8% w grudniu.

Płaca minimalna napędza wzrost średniej

Do znaczącego przyspieszenia wzrostu płac w styczniu przyczyniła się większa niż przed rokiem podwyżka płacy minimalnej (w 2019 r. podniesiono ją o 7,1%, podczas gdy w 2020 r. wzrosła ona o 15,6%). Szacujemy, że podwyżka wynagrodzeń osób najgorzej zarabiających oddziałuje w kierunku wzrostu dynamiki wynagrodzeń ogółem o ok. 1,1 pkt. proc. (por. MAKROmapa z 07.10.2019). Należy jednak pamiętać, że podwyżka płacy minimalnej przyczynia się również do wzrostu zarobków także osób lepiej zarabiających – pracodawcy podnoszą ich pensje aby zachować odpowiednie zależności pomiędzy wynagrodzeniami różnych stanowisk w ramach siatki płac.

GUS - wynagrodzenie 01.2020. - grafika z danymi
GUS – wynagrodzenie 01.2020.

Uważamy, że efekt ten będzie się stopniowo materializował w kolejnych miesiącach, co będzie czynnikiem dynamizującym wzrost wynagrodzeń ogółem. Dzisiejsze dane nie zmieniają zatem naszej prognozy wzrostu płac w gospodarce narodowej w całym 2020 r. (7,4% wobec 7,2% w 2019 r.). Wsparciem dla naszego scenariusza zakładającego tylko nieznaczny wzrost dynamiki płac są wyniki styczniowego badania koniunktury NBP (Szybki Monitoring). Wskazują one, że skala prognozowanych podwyżek w 2020 r. nie ulegnie istotnemu zwiększeniu w porównaniu z 2019 r.

GUS – dane. Mniejsza niż przed rokiem rewizja danych o zatrudnieniu

Według danych GUS dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw wyniosła w styczniu 1,1% r/r wobec 2,6% w grudniu. To było znacząco poniżej naszej prognozy (1,8%) i konsensusu rynkowego (2,0%). W ujęciu miesięcznym zatrudnienie wzrosło o 44,9 tys. osób. Silny miesięczny wzrost zatrudnienia był spowodowany coroczną rewizją danych o zatrudnieniu w mikroprzedsiębiorstwach (zatrudniających do 9 osób). Firmy, w których zatrudnienie w ubiegłym roku przekroczyło 9 osób zostały w styczniu „dopisane” do klasy jednostek zatrudniających co najmniej 10 osób. Wzrost zatrudnienia w styczniu 2020 r. był wyraźnie niższy niż przed rokiem. Wówczas wyniósł on 135,7 tys. co oddziaływało w kierunku zmniejszenia jego rocznej dynamiki. Mniejsza skala rewizji jest spójna z obserwowanym obecnie wyhamowaniem poprawy sytuacji na rynku pracy. Precyzyjna prognoza wzrostu zatrudnienia w styczniu jest trudna do wykonania. Tym samym dzisiejszego negatywnego zaskoczenia w tym zakresie nie należy traktować jako sygnału wyraźnego pogorszenia perspektyw na rynku pracy.

Stabilizacja dynamiki konsumpcji w I kw.

Szacujemy, że realne tempo wzrostu funduszu płac w przedsiębiorstwach wyniosło w styczniu 3,8% r/r. Pełniejsza ocena tendencji w zakresie realnego funduszu płac będzie możliwa w marcu po publikacji lutowych danych o wynagrodzeniach i zatrudnieniu. Zgodny z oczekiwaniami wzrost wynagrodzeń w styczniu stanowi wsparcie dla naszej prognozy stabilizacji dynamiki konsumpcji w IV kw. 2019 r. i I kw. 2020 r. (3,4% r/r).

Dzisiejsze dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw są w naszej ocenie neutralne dla kursu złotego i rentowności obligacji.

OFE w IKE a konkretnie oszczędzanie na emeryturę na nowym Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE) lub przeniesienie środków na konto w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) – taki wybór będą mieli oszczędzający w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Chodzi o 154 mld zł.

OFE w IKE - grafika MInisterstwa Funduszy i Polityki Regionalnej Na granatowo-niebieskim tle napis: "Grafika : Przekształcenie OFE w IKE"
OFE w IKE – grafika MInisterstwa Funduszy i Polityki Regionalnej

Środki z IKE są prywatną własnością oszczędzającego i nie będą mogły stanowić przedmiotu transferu do budżetu państwa. Na rachunkach OFE pieniądze były publiczne – przesądził o tym, w orzeczeniu z 2015 r., Trybunał Konstytucyjny, utwierdzając ówczesny rząd w decyzji po przesunięciu do ZUS połowy środków zebranych przez obywateli w OFE. W IKE pieniądze będą prywatne, z ustawową gwarancją własności.

Opcją domyślną będzie przejście z OFE na IKE. Stanie się to bez potrzeby wykonywania jakichkolwiek czynności czy dostarczania deklaracji przez oszczędzających. Pieniądze przekazane z OFE do IKE, w przeciwieństwie do tych, które trafią do ZUS, będą podlegały dziedziczeniu.

Oddajemy Polakom pieniądze i gwarantujemy, że do nich należą – mówiła po przyjęciu ustawy minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak. To mają być środki odkładane przez ludzi na emeryturę. A nie zasób, do którego rządzący mogą sięgać gdy uznają, że jest taka potrzeba . IKE to bardziej korzystne rozwiązanie dla oszczędzających, dlatego w ustawie wskazaliśmy je jako opcję domyślną. Szczególnie atrakcyjne jest dla młodych osób, które do emerytury mają wiele lat. Bo w dłuższej perspektywie IKE dadzą im więcej pieniędzy. IKE, a właściwie instytucje je prowadzące będą podlegały nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. Na pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego przez oszczędzającego pieniądze będą inwestowane w coraz bardziej bezpieczne instrumenty finansowe. Tak by przyszłego emeryta nie dotknęła żadna strata – dodała.

Dwa miesiące na wybór

Uczestnik OFE będzie miał prawo do złożenia deklaracji i przeniesienia środków na indywidualne konto w ZUS. Wówczas taka osoba będzie gromadzić oszczędności emerytalne w całości w pierwszym filarze systemu emerytalnego. Czas na złożenie deklaracji, to 2 miesiące: od 1 czerwca do 1 sierpnia 2020 r. Automatycznie do ZUS zostaną przekazane pieniądze zgromadzone w OFE przez osoby, które do 2 października 2021 r. osiągną wiek emerytalny. A w przypadku których, z uwagi na tzw. „suwak” (obecnie obowiązujące systematyczne przekazywanie pieniędzy uczestników OFE do ZUS, rozpoczynające się na 10 lat przed osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego), większość środków z OFE została już przekazana do ZUS. Tak więc w ich przypadku, na rachunkach w OFE zostały już niewielkie kwoty.

OFE w IKE – od kiedy zmiany

Zmiana wejdzie w życie od 1 czerwca 2020 r.

Mamy bardzo dobrą informację: 27 listopada tego roku wszystkie środki zgromadzone na OFE staną się środkami prywatnymi Polaków. One będą na IKE lub w ZUS. Środki z IKE będzie można wypłacić nawet w całości. Ale po osiągnięciu wieku emerytalnego – mówił wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda.

Wypłaty z IKE bez podatku

Środki zgromadzone w IKE będą mogły być wypłacone przez oszczędzającego lub spadkobierców w całości bądź w częściach. Co ważne bez dodatkowych opłat czy podatków. Specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte (SFIO), powstałe z przekształcenia OFE wniosą z tytułu przekształcenia opłatę odpowiadającą wartości 15 proc. aktywów netto OFE. W dwóch transzach (w 2020 i 2021 r.) To stawka równoważna efektywnej stopie opodatkowania emerytur wypłacanych z ZUS. Środki z tej opłaty trafią do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). I mogą przeznaczone zostać wyłącznie na obsługę zobowiązań FUS.

Dzięki proponowanym w ustawie zmianom IKE staną się dla Polaków powszechnym instrumentem oszczędzania na emeryturę. Łącznie z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi wzmocnią finansowe zabezpieczenie przyszłych emerytów. Jednocześnie zwiększą oszczędności krajowe, pomogą budować kapitał dla rozwoju i poprawiać możliwości inwestycyjne państwa.

ZUS jako wybór a nie „suwak”

Istotą zmiany jest możliwość wyboru. Każdy może zdecydować czy pozostawić pieniądze na IKE, powstałe z przekształcenia OFE czy przelać je do ZUS. Ponadto jednym z głównych założeń reformy jest likwidacja tak zwanego „suwaka”, który teraz pomniejsza oszczędności emerytów zgromadzone w OFE – na 10 lat przed emeryturą zaczyna stopniowo przekazywać je do ZUS.

Domyślny wybór IKE lub deklaracja wyboru ZUS to odpowiednio przekształcenie OFE w emerytalny filar kapitałowy lub wybór wyłącznie filaru opartego o waloryzowaną emeryturę z ZUS. Wybór ZUS oznacza rezygnację z oszczędzania na emeryturę w systemie kapitałowym. Oszczędności gromadzone będą na koncie w ZUS. Dodatkowo kapitał jest tam ewidencjonowany indywidualnie dla każdego ubezpieczonego i jest waloryzowany ustalanymi przez rząd wskaźnikami.

OFE w IKE – co zmienił parlament

Do projektu ustawy przekazanej do parlamentu przez rząd, Sejm wniósł poprawki. W większości były to korekty techniczne np. doprecyzowujące czy redakcyjne. W efekcie jedną z istotniejszych zmian jest zmniejszenie limitów zaangażowania funduszy zarządzających IKE w akcje spółek giełdowych. Z 80 do 75 proc. w 2020 r. Wydłużono też czas dochodzenia do minimalnego limitu (60 proc.) do 2036 roku.Przed poprawką było to 70 proc. do 2032 r. Zmniejszenie limitów zaangażowania ma na celu stabilizację na rynku akcji.

Chodzi o to, żeby SFIO, które będą zarządzały nowymi IKE, nie kupowały „na siłę” akcji. Tylko po to by zrealizować narzucony ustawą limit, tylko po to, by potem je odsprzedać. Posłowie zmniejszyli też limit dodatkowych kapitałów własnych, które fundusze muszą utrzymywać jako zabezpieczenie zarządzanymi środkami. Pierwotnie był to 1 proc. aktywów, natomiast po poprawce – 0,75 proc. Ponadto te zmiany wynikają z aktualnego zaangażowania OFE w aktywa i dotyczą zarządzania aktywami przez SFIO powstałe z przekształcenia OFE. Teraz ustawą zajmie się Senat, ma na to 30 dni.

Mały ZUS Plus zaczął obowiązywać 1 lutego 2020 r. Jest to niższa, proporcjonalna do dochodu, składka na ZUS dla najmniejszych przedsiębiorców. Obejmie tych, których przychód w ubiegłym roku zamknął się w kwocie 120 tys. złotych. Dzięki tej uldze przedsiębiorcy średnio zyskają kilkaset złotych miesięcznie. Ulga przysługuje przez trzy lata w ciągu pięciu lat, a po upływie tego okresu – od nowa.

Mały ZUS Plus? Przykład

Zaczynasz działalność. Twój miesięczny przychód jest niższy niż połowa minimalnej pensji krajowej (obecnie 1300 zł). W takiej sytuacji w ogóle nie musisz rejestrować się w CEIDG. Jeśli zacznie ci się powodzić lepiej, powinieneś założyć firmę. Możesz wtedy skorzystać z tzw. ulgi na start. Czyli przez pół roku od rejestracji będziesz zwolniony ze składek na ubezpieczenia społeczne.

Mały ZUS Plus - czsu na zapisanie co raz mniej, zdjęcie kobieta laptop notes
Mały ZUS Plus – czsu na zapisanie co raz mniej Fot. Pixabay

Później, przez kolejne dwa lata, będziesz miał możliwość korzystania z preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne. Ich wysokość w 2020 r. to ok. 247 zł. Po tym czasie korzystasz z udogodnień Małego ZUS-u Plus (jeśli spełniasz kryteria przewidziane ustawą).

Co musisz zrobić, aby skorzystać z Małego ZUS-u Plus?

Jeśli chcesz skorzystać z Małego ZUS-u Plus musisz również prowadzić działalność w poprzednim roku przez co najmniej 60 dni. Musiz też spełnić kryterium przychodowe tj. nieprzekroczyć rocznego przychodu w wysokości 120 tys. zł,

Jeśli już korzystasz z Małego ZUS-u, lub przystąpiłeś do niego w styczniu 2020 roku, nie musisz dokonywać żadnych dodatkowych zgłoszeń ani rejestracji, by przejść na Mały ZUS Plus.

Mały ZUS plus – do kiedy czas na zgłosznie

Jeśli nie korzystałeś z dotychczasowej ulgi, to do Małego ZUS-u Plus możesz zgłosić się do 2 marca 2020 r.

Gdy wznowisz albo ponownie podejmiesz działalność w lutym 2020 r. to zgłoszenia powinieneś dokonać do końca tego miesiąca. Jeśli jednak będzie miało to miejsce między 23. a 29. lutego – będziesz miał 7 dni na zgłoszenie.

Jeśli ponowne podjęcie działalności będzie miało miejsce w kolejnych miesiącach obecnego roku, to zgłoszenia powinieneś dokonać w ciągu 7 dni.

W kolejnych latach ci którzy dotąd nie korzystali z ulgi, będą mogli zgłaszać się do niej do końca stycznia danego roku. W przypadku, gdy wznowienie albo ponowne podjęcie działalności będzie miało miejsce w następnych miesiącach – w ciągu 7 dni.  

Obowiązki przedsiębiorcy

W przypadku korzystania z Małego ZUS-u Plus, oprócz dotychczasowego obowiązku przedłożenia informacji o rocznym przychodzie z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej oraz o podstawie wymiaru składek, będziesz musiał przekazywać dane dotyczące dochodu oraz form opodatkowania. Te dodatkowe informacje złożysz, jak dotychczas, w imiennym raporcie miesięcznym albo w deklaracji rozliczeniowej. Nie będziesz wypełniał więc żadnych dodatkowych nowych formularzy ani druków.

Obniżona składka może być opłacana maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy (5 lat) prowadzenia działalności. Chodzi o to, byś miał szansę na uzbieranie stażu niezbędnego do otrzymania emerytury.

Uwaga!

Z obniżki składek nie skorzystają przedsiębiorcy, którzy rozliczali się w poprzednim roku w formie karty podatkowej i jednocześnie korzystali ze zwolnienia sprzedaży z podatku VAT.

Z rozwiązania nie będziesz mógł skorzystać, jeśli wykonujesz działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Celem jest to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

Jak jest teraz

Dotychczas – od 1 stycznia 2019 roku – obowiązywał tzw. Mały ZUS. Mogli z niego korzystać przedsiębiorcy, których przychód w poprzednim roku nie przekroczył 30-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli za 2019 rok: 67,5 tys. zł. W ich przypadku składki na ubezpieczenia społeczne naliczane są proporcjonalnie do przychodu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że od początku obowiązywania ustawy chęć skorzystania z ulgi zgłosiło ponad 186 tys. osób.

Przedstawiciele przedsiębiorców sugerowali jednak poszerzenie grupy beneficjentów tego rozwiązania. Zgłaszali też postulat powiązania wysokości składek z dochodem, który lepiej niż przychód odzwierciedla faktyczną sytuację finansową przedsiębiorcy.

Mały ZUS Plus obniży składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS-u, a także poszerzy grono przedsiębiorców, którzy będą mogli płacić niższe skład.

żródło: Ministerstwo Rozwoju

Minimalne wynagrodzenie w Polsce stale rośnie a jego poziom jest wyższy niż m.in. na Litwie, Słowacji, w Estonii czy Czechach. Nadal jednak daleko nam do takich krajów jak Irlandia, gdzie pensja minimalna jest niemal trzykrotnie wyższa niż w Polsce (1656 euro vs. 611 euro miesięcznie) – wynika z najnowszych danych Eurostatu. Eksperci Personnel Service wskazują, że niski, w porównaniu do wielu krajów Unii Europejskiej, poziom pensji minimalnej to nie jedyny problem. O wysokość pensji minimalnej różnią się również zarobki kobiet i mężczyzn w niektórych zawodach.

Minimalne wynagrodzenie – kto go nie ma

21 z 27 państw UE ma ustawowo wyznaczony poziom płacy minimalnej. Nie zaliczają się do nich Dania, Włochy, Cypr, Austria, Finlandia i Szwecja. Zgodnie z najnowszymi danymi Eurostatu, podniesiony od 2020 roku poziom minimalnego wynagrodzenia w naszym kraju (do kwoty odpowiadającej 611 euro) plasuje Polskę daleko od europejskiej czołówki. Irlandia (1656 euro), Holandia (1635 euro), Belgia (1593 euro), Niemcy (1584 euro) czy Francja (1539 euro) mają ponad dwukrotnie wyższy poziom płacy minimalnej, a w Luksemburgu ta wartość jest wyższa o ponad trzy razy (2141 euro).

Do czołówki daleko

– Te dane wyraźnie pokazują, że pod względem zarobków Polskę od czołówki państw Unii Europejskiej ciągle dzieli przepaść. Co więcej, przed naszym krajem w zestawieniu są także państwa, które w ocenie Polaków dysponują porównywalnym potencjałem gospodarczym. Przykłady to Słowenia, czy państwa, w których od lat trwa kryzys gospodarczy – Hiszpania i Grecja. Niemniej, warto podkreślić, że ustawowe podwyższenie płacy minimalnej pozwoliło wyprzedzić w zestawieniu Litwę i Estonię. Dzięki temu Polska jest na czele nieformalnej „grupy pościgowej” za europejską czołówką. Złożonej głównie z krajów Europy Wschodniej – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

minimalne wynagrodzenie za pracę w polsce 2600 brutto fot. Pexels
minimalne wynagrodzenie za pracę fot. Pexels

Minimalne wynagrodzenie dzieli zarobki Polek i Polaków

Jak podkreśla ekspert Personnel Service, Polaków interesują nie tylko dysproporcje w zarobkach w skali europejskiej, ale także – lokalnej. A te potrafią być znaczące m.in. ze względu na płeć. Zgodnie z badaniem Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne wynagrodzenia kobiet są niższe niż mężczyzn na tym samym stanowisku. Czasem o kilkaset złotych, a czasem nawet o kwotę większą niż ustawowa płaca minimalna. Badanie GUS skupia się na tzw. wielkich grupach zawodów. To m.in. specjaliści, pracownicy usług i sprzedawcy czy robotnicy przemysłowi oraz rzemieślnicy. W 8 z 9 wielkich grup zawodów wyższe przeciętne wynagrodzenie przypada mężczyznom.

Mężczyźni zarabiają więcej

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto w październiku 2018 roku wyniosło 5003,78 zł. Mężczyźni zarabiali o 8,9% więcej od średniej (tj. o 443,46 zł), a kobiety ‒ mniej o 9,2% (czyli o 460,42 zł). Oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie mężczyzn było o aż 19,9% (o 903,88 zł) wyższe od tego, które otrzymują kobiety na podobnych stanowiskach. Najwyższa różnica w przeciętnym wynagrodzeniu dotyczyła grupy władz publicznych. A także wyższych urzędników i kierowników, wynosząc 2851 zł bruttoczyli więcej niż aktualna ustawowa płaca minimalna. Z danych GUS wynika, że również w przypadku prostych prac różnica ta jest znacząca. Przeciętne wynagrodzenie w tej grupie wynosi 3002 zł brutto, a różnica w uposażeniu kobiet i mężczyzn to aż… 579 zł na niekorzyść kobiet. Eksperci Personnel Service wskazują, że niwelowaniu luki w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn mogą sprzyjać odpowiednie regulacje prawne.

Kara za nierówne wynagradzanie

– Dysproporcje zarobków kobiet i mężczyzn to problem w całej Unii Europejskiej. I choć dane za lata 2018-2020 dopiero poznamy, już teraz warto zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Niestety na przestrzeni lat sytuacja poprawia się tylko nieznacznie. Dlatego niektóre kraje postanowiły rozwiązać ten problem na poziomie regulacji prawnych. Islandia już w 2018 roku wprowadziła prawo, które nierówne wynagradzanie kobiet i mężczyzn za analogiczną pracę traktuje jako przestępstwo. Islandzkie firmy, które stosują dyskryminację płacową narażają się na karę wynoszącą nawet do 500 dolarów dziennie zauważa Krzysztof Inglot.

Jedyną grupą zawodów, w której kobiety odnotowały wyższe przeciętne zarobki, byli rolnicy, ogrodnicy i rybacy. W tych zawodach płeć piękna zarabia więcej, ale przeciętnie tylko o 11,28 zł brutto miesięcznie.

Wzrost bezrobocia zobaczyliśmy w styczniu, ale w kolejnych miesiącach i tak spadnie. To ważne dla firm. W najbliższych miesiącach liczba bezrobotnych spadnie w związku z uruchomieniem kolejnych programów aktywizujących osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy. Poniżej komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

Wzrost bezrobocia do 5.5%

Wstępne dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazują zarówno na wzrost stopy bezrobocia  w styczniu br. do 5,5%, jak i wzrost liczby bezrobotnych, których obecnie jest  zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy 992,4 tys. Resort podkreśla,  że mimo to w styczniu odnotowano najniższy wynik w historii pomiaru bezrobocia w Polsce.

wzrost bezrobocia nie zaskakuje - cytat na planszy
wzrost bezrobocia nie zaskakuje

Brak zaskoczenia

Do wzrostu bezrobocia w dużym stopniu mogło się przyczynić zakończenie programów aktywizacyjnych, które są finansowane ze środków Funduszu Pracy i realizowane z reguły w cyklu rocznym. Skala wzrostu bezrobocia, zaobserwowana  w tym roku, nie jest zaskakująca i raczej ma charakter cykliczny. Niemniej jednak zakończenie prac  sezonowych nie może być jedynym wytłumaczeniem wzrostu bezrobocia, ponieważ tegoroczne warunki pogodowe umożliwiają prowadzenie wielu prac m.in. w budownictwie, a rozpoczęcie ferii w kilku województwach tworzy popyt na prace w turystyce. Wydaje się  więc, że dotychczasowy sposób organizowania programów aktywizacyjnych dla osób bezrobotnych, oparty głównie na kalendarzu i terminach rozliczeń, powinien ulec modyfikacji i być bardziej elastyczny.

I tak będzie spadek

Ponadto w najbliższych miesiącach liczba bezrobotnych spadnie w związku z uruchomieniem kolejnych programów aktywizujących osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy, ale jednocześnie nie możemy się już spodziewać tak znaczącego obniżania się bezrobocia jak w ubiegłych latach. Pracodawcy bowiem  raczej starają się dopasowywać plany zatrudnieniowe do podaży pracowników z odpowiadającymi im kwalifikacjami. Ponadto  spowolnienie gospodarcze powoduje ograniczenie planów rozwojowych  w przedsiębiorstwach.

Konfederacja Lewiatan

Praca po godzinach czyli odbieranie telefonów służbowych i maili to częsta praktyka wśród polskich pracowników. Podczas urlopu z łatwością jednak odrywamy się od obowiązków zawodowych

Współczesne tempo życia sprawia, że przenikanie się obowiązków prywatnych i zawodowych bywa nieuniknione. Z globalnego badania Randstad Workmonitor wynika, że ponad 60% pracowników w Polsce podczas pracy załatwia swoje prywatne spawy. Z drugiej strony, ponad połowa zatrudnionych odpowiada na służbowe maile i odbiera telefony po godzinach pracy. Jednak zdecydowana większość podczas urlopu z łatwością odrywa się od obowiązków zawodowych i nie odczuwa presji od pracodawcy z tego powodu.

Badanie pokazuje, że łączenie życia prywatnego i obowiązków zawodowych jest bardzo powszechne w przypadku polskich pracowników. Dostęp do Internetu sprawia, że wysłanie prywatnego przelewu, zrobienie zakupów czy umówienie się na wieczór z przyjaciółmi w trakcie pracy nie stanowi żadnego problemu. Jednocześnie wielu z nas ma zainstalowaną służbową skrzynkę mailową na prywatnym laptopie i telefonie, co sprawia, że praktycznie przez cały czas jesteśmy dostępni dla pracodawcy. Od indywidualnych odczuć pracowników zależy, na ile taka sytuacja jest dla nich komfortowa lub uciążliwa, mówi Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i HR Consultancy w Randstad Polska.

Większość Polaków załatwia sprawy prywatne podczas pracy

Według globalnego badania Randstad 63% pracowników w Polsce załatwia sprawy prywatne w godzinach pracy. Częściej są to mężczyźni (67%) niż kobiety (58%). Wskaźnik ten jest także wyższy dla młodszych grup wiekowych. Wśród osób od 18 do 44 roku życia wynosi nie mniej niż 65%, podczas gdy w przedziale od 45 do 65 lat kształtuje się na poziomie średnio 56%. W podziale na branże najczęściej swoje sprawy osobiste w godzinach pracy realizują pracownicy sektora usług (68%), administracji publicznej oraz handlu i dystrybucji (po 62%). Polska, w porównaniu z innymi krajami w Europie plasuje się pod tym względem pośrodku stawki. Najczęściej czas pracy na załatwianie spraw prywatnych poświęcają Czesi (77%) i Luksemburczycy (75%), a najrzadziej Włosi (54%).

Pracownicy odpowiadają na maile i telefony po godzinach pracy

Jak wygląda praca po godzinach w naszym kraju? 53% Polskich pracowników odbiera służbowy telefon i maile po pracy natychmiast. Dotyczy to 57% mężczyzn i 49% kobiet. W porównaniu pomiędzy grupami wiekowymi najbardziej aktywne pod tym względem są osoby w wieku od 45 do 54 lat (61%), a najmniej w przedziale pomiędzy 25 i 34 rokiem życia (45%). Wśród zawodów najczęściej telefony i maile po pracy niezwłocznie odbierają pracownicy administracji publicznej (61%), a najrzadziej – handlu i dystrybucji (41%).

Praca po godzinach - sala konferencyjna
Praca po godzinach

Nieznacznie większy jest odsetek pracowników, którzy odpowiadają na służbowe maile i telefony po pracy w dogodnym dla siebie czasie. Wynosi on 59%. W tej kategorii również przodują mężczyźni (66%) i osoby w wieku od 45 do 54 lat (68%).

Po pierwsze onad połowa pracodawców w Polsce nie oczekuje od swoich pracowników dostępności po godzinach (52%). Po drugie jednak 46% respondentów badania wskazało jednak, że ich szefowie tego wymagają. Wśród tych osób jest 51% mężczyzn i 40% kobiet. Na taki stan rzeczy częściej wskazywały również osoby pomiędzy 34 a 44 rokiem życia (57%) i pracownicy administracji publicznej (53%).

Biorąc pod uwagę inne kraje w Europie, najczęściej służbowe maile i telefony od razu odbierają Grecy (71%), a najrzadziej Holendrzy (38%). Na odpowiedź w dogodnym dla siebie momencie decyduje się blisko 3/4 mieszkańców Rumunii, co czyni obywateli tego kraju najbardziej responsywnymi w tej kategorii. Po drugiej stronie stawki znaleźli się natomiast Czesi (48%). Ponadto 75% Portugalczyków deklaruje, że ich przełożeni wymagają od nich dostępności po godzinach pracy. Najrzadziej takie zachowanie pracodawców zdarza się w Szwecji (39%).

Blisko 3 na 4 pracowników ma pracę po godzinach

W efekcie wyniki globalnego badania Randstad są zbieżne z 36. edycją realizowanego tylko w Polsce badania „Monitor Rynku Pracy”. W rezultacie blisko 3/4 Polaków deklaruje, że zdarzyło się im pracować w nadgodzinach, przy czym 14% z ankietowanych z tej grupy pracuje tak prawieodziennie, 21% zostaje po godzinach co najmniej raz w tygodniu, a kolejne 21% co najmniej raz w miesiącu. Przede wszystkim po służbowy telefon najczęściej po pracy sięgają dyrektorzy na najwyższych szczeblach (85%), kierownicy (82%) oraz mistrzowie i brygadziści (69%). To najbardziej powszechna praktyka w branży reklamowej i mediach (79%), budownictwie (70%) i edukacji (66%). Do służbowych maili najczęściej zaglądają natomiast członkowie top managementu (74%), kierownicy (70%) i specjaliści (55%) oraz pracownicy branży reklamowej i środków masowego przekazu (72%), firm i instytucji związanych z kulturą, rozrywką, rekreacją i sportem (70%), a także sektora finansowego i ubezpieczeniowego (66%).

Praca po godzinach - nie na wakacjach
Praca po godzinach – nie na wakacjach

Praca po godzinach – nie na urlopie

Po pierwsze 73% Polskich pracowników nie ma problemu z odcięciem się od pracy podczas urlopu. Łatwiej przychodzi to mężczyznom (77%) niż kobietom (69%). Najmniej problemów sprawia to najmłodszym pracownikom, tj. od 18 do 24 roku życia (82%). Najwięcej najstarszym – w wieku od 55 do 65 lat (69%). Po drugie w podziale na branże, wypoczynek bez zajmowania się sprawami służbowymi, najczęściej przychodzi łatwo pracownikom handlu i dystrybucji (78%) a najrzadziej – osobom zatrudnionym w administracji publicznej (68%). Ponadto z odcięciem się od pracy nie mają kłopotu Czesi (87%). Największym wyzwaniem jest to dla Luksemburczyków (64%).

Odsetek pracodawców, którzy oczekują od swoich podwładnych dostępności podczas wakacji, kształtuje się na poziomie 34%. Natomiast 27% Polaków odczuwa presję, aby odpowiadać na służbowe maile i telefony. Ponadto w pozostałych krajach europejskich, dostępności pracowników podczas urlopów najczęściej oczekuje się w Rumunii (57%), a najrzadziej w Austrii (23%).

Choć dla większości osób w pracy najważniejsze jest wyższe wynagrodzenie, to niechętnie sami o nie proszą. Co trzeci specjalista i manager w Warszawie nigdy nie pytał o awans lub podwyżkę (35%) – wynika z badania firmy rekrutacyjnej i outsourcingowej Devire. Odwrotną sytuację obserwujemy w mniejszych województwach: lubuskim, lubelskim czy łódzkim – tam pracownicy częściej walczą o swoje.

Co trzeci Polak nigdy nie pytał o awans i podwyżkę

Często dużym zaskoczeniem dla szefa lub managera jest wypowiedzenie umowy przez pracownika, który nigdy nie pytał o awans lub podwyżkę. Podczas gdy to duet pieniędzy i możliwości rozwoju (odpowiednio 65 i 66%) wpływa na decyzje zawodowe pracowników – potwierdza badanie Devire „Rynek Zmiany Pracy”.

Co więcej poziom świadomości na temat nowych możliwości zawodowych wśród pracowników jest bardzo duży. W efekcie jednym z powodów jest fakt, że aż 9 na 10 kandydatów otrzymuje zaproszenie do udziału w procesie rekrutacyjnym. Ponadto coraz częściej pracownik decyduje się na zmianę pracy bez podjęcia próby zmiany warunków pracy u obecnego pracodawcy. Aż 35% badanych przez Devire przyznaje, że nigdy nie pytało o lepsze warunki pracy.

Awans i podwyżka? Kobieta przy komputerze
fot. Pexels

Pytanie o podwyżkę czy awans to proces renegocjacji warunków umowy. Wymaga on zaangażowania i chęci obu stron. Nie każdy pracownik chce lub potrafi się do tego przygotować, dlatego też mając świadomość sytuacji na rynku pracy podejmuje decyzję o zmianie pracodawcy bez wcześniejszego sygnalizowania swoich zamiarów. Dodatkowo dla części badanych osób może to być bardziej komfortowe rozwiązanie i skuteczniejszy sposób na osiągnięcie swoich celów. Skuteczniejszy zwłaszcza w organizacjach, gdzie perspektywy rozwoju nie są określone a rozmowa o podwyżce to wciąż temat tabu – ocenia Robert Błażyca, dyrektor ds. relacji z klientami w Devire.

Gdzie pracownicy walczą o swoje?

Po pierwsze wynika to przede wszystkim z dużo mniejszej liczby ofert pracy w wymienionych regionach.  Dla przykładu w województwie mazowieckim jest ponad 11 tys. aktualnych ofert pracy, a w województwie świętokrzyskim jednie 754. Po drugie sytuacja wygląda nieco lepiej w Łodzi, która wprawdzie jest daleko za Warszawą, ale szuka blisko 3 tys. pracowników.

W dużych ośrodkach takich jak Warszawa czy Kraków szeroki wachlarz ofert pracy przekłada się na mniejszą konkurencyjność wśród kandydatów. Potwierdzeniem są dane z których jasno wynika, że w dużych miastach rzadziej rozmawiamy o awansie lub podwyżce podsumowuje Robert Błażyca z Devire.

Raport „Rynek Zmiany Pracy”

W efekcie raport jest kompleksowym badaniem, realizowanym wśród specjalistów i managerów oraz liderów organizacji. Dodatkowo ankieta została przeprowadzona metodą CAWI we wrześniu 2019 roku. Odpowiedzi udzieliło 1517 respondentów. 46% z nich stanowili specjaliści, 29% to managerowie, 10% przedstawiciele kadry kierowniczej. 9% to osoby na stanowiskach asystenckich, a pozostałe 6% – studenci i wolni strzelcy.

Devire to firma rekrutacyjna i outsourcingowa oferująca usługi rekrutacji stałych, pracy tymczasowej, IT Contractingu oraz RPO. Ponadto firma działa w Europie od 1987 roku. Posiada biura w Warszawie, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu oraz Frankfurcie, Monachium, Pradze, Ostrawie i Hradec Kralove.

Devire jako jedyna firma w swojej branży w Polsce działa w modelu zbliżonym do turkusowej organizacji. Czyli w oparciu o płaską strukturę, transparentność oraz elastyczność.  Dodatkowo motto Devire „finding people who click” oddaje przywiązanie firmy do tworzenia najlepszych połączeń. Połącznień między pracodawcami i pracownikami, z wykorzystaniem technologii oraz wiedzy i doświadczenia konsultantów

Jeszcze chyba nieprędko. Przynajmniej w naszym kraju. Polski przemysł dopiero zaczyna dostrzegać potencjał automatyzacji produkcji. Lepiej późno, niż wcale, bo od robotyzacji nie ma już odwrotu. Tempo instalacji robotów w naszych zakładach musi jednak znacznie przyspieszyć, jeśli chcemy konkurować z innymi na globalnym rynku. Czy mamy jeszcze szansę złapać ten uciekający pociąg?

Robotyzacja – jesteśmy z nią daleko w tyle. O tym jak daleko najlepiej świadczy ostatni raport Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR). Podaje on wskaźnik gęstości robotów w przeliczeniu na 10 tys. osób zatrudnionych przy produkcji przemysłowej w Polsce. Obecnie wynosi on zaledwie 42, podczas gdy średnia dla całej Europy to 114.

Robot przemysłowy
Fot. Pixabay

Tymczasem nasi południowi sąsiedzi mogą się pochwalić 135 maszynami na 10 tys. zatrudnionych w przemyśle. W Niemczech (piątym co do wielkości rynku robotów przemysłowych na świecie) jest ona dużo wyższa – 338.

Połowa nie myśli o robotyzacji

Ponad połowa przedsiębiorców ankietowanych przez Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG) w ogóle nie zastanawia się nad robotyzacją produkcji, 26 proc. zdecydowanie twierdzi, że nie ma takiej potrzeby, 15 proc. dopiero zaczyna myśleć o zastosowaniu robotów, a 7 proc. uważa, że jest to rozwiązanie zbyt drogie. 

Wyniki badania ankietowego IPAG pokazują jednoznacznie, że polscy przedsiębiorcy nie znają korzyści wynikających z robotyzacji, dlatego nie biorą jej pod uwagę jako rozwiązania, które może pomóc w rozwoju działalności. Taka postawa może kosztować polskie firmy utratę konkurencyjności.

Niedobór pracowników

W tym samym czasie nasila się problem niedoboru pracowników. Według ostatnich danych GUS, aż 36 proc. przedsiębiorstw przemysłowych w Polsce dotykają braki kadrowe. Dla 40 proc. z nich barierę stanowi brak wykwalifikowanej siły roboczej. Zrobotyzowanym przedsiębiorstwom dużo łatwiej znaleźć pracowników. 

robotyzacja czyli robot i człowiek
robotyzacja

Jak wynika z badania ankietowego IPAG, wszelkie wątpliwości przedsiębiorców znikają wraz z pojawieniem się pierwszych korzyści ekonomicznych z robotyzacji (do najważniejszych należy zaliczyć wzrost jakości wyrobów, wzrost elastyczności linii produkcyjnych i spadek kosztów produkcji). Blisko 90 procent przedsiębiorstw posiadających roboty przemysłowe planuje zakup kolejnych, bądź zastanawia się nad podjęciem takiej decyzji.

40% więcej nowych maszyn – robotyzacja w górę

W 2018 roku zanotowano rekordowy, bo 40-procentowy wzrost instalacji nowych robotów przemysłowych w Polsce (2651 egzemplarzy). Jak prognozuje IFR, aktualna kondycja ekonomiczna naszego kraju (wzrost PKB o 4 proc. w 2019 roku) stwarza możliwości dla intensywnego rozwoju automatyzacji, w tym robotyzacji. Robotyzacja jeśli uda się zachować stabilny wzrost gospodarczy, czyli liczba instalacji robotów przemysłowych w naszym kraju (obecnie ponad 13 600 egzemplarzy) do 2022 roku może rosnąć rocznie o 15 do 20 proc.

IFR przewiduje, że na całym świecie do końca 2019 roku będzie działać ponad 2,7 mln robotów przemysłowych. To wzrost o 13 proc. względem 2018 roku). Do 2022 roku globalnie liczba maszyn w przemyśle osiągnie już poziom 3,9 mln. To średni wzrost o 13 proc. rocznie w latach 2020 – 2022). 

Źródło: Centrum Prasowe PAP

Wykwalifikowani pracownicy fizyczni jak elektrycy, spawacze i mechanicy to profesje najtrudniejsze do zrekrutowania w Polsce. Czołówkę zawodów najbardziej dotkniętych niedoborem pracowników zamykają kierowcy oraz operatorzy produkcji i maszyn. Trudności w znalezieniu pracowników deklaruje aż 70% firm nad Wisłą, podczas gdy dwa lata temu mówiło o tym 51% przedsiębiorstw.

Jak wynika z raportu ManpowerGroup „Rozwiązanie problemu niedoboru talentów: dowiedz się, czego chcą pracownicy”, wyzwania w pozyskiwaniu rąk do pracy to także problem globalny i dotyczy 54% firm na świecie. Wynik dla Polski jest jednak znacznie powyżej tej średniej, co sprawia, że nasz kraj jest ósmy wśród 44 przebadanych przez ManpowerGroup rynków, gdzie najtrudniej jest znaleźć pracownika o potrzebnych umiejętnościach.

Niedobór pracowników na całym świecie

ManpowerGroup opublikował raport przedstawiający skalę niedoboru talentów w Polsce i na świecie. Wykwalifikowani pracownicy fizyczni jak elektrycy, spawacze, mechanicy otwierają polskie zestawienie 10 zawodów dotkniętych największym niedoborem talentów. To specjalizacje, które już od 10 lat typowane są przez pracodawców jako najtrudniejsze do zrekrutowania. Niezmiennie zajmują pierwszą pozycję w rankingu. Kolejni w zestawieniu ManpowerGroup znajdują się kierowcy – ciężarówek, pojazdów budowlanych, środków transportu zbiorowego. Trzecie miejsce to pracownicy produkcyjni – operatorzy produkcji i maszyn. Listę zamykają pracownicy restauracji i hoteli, księgowi i finansiści oraz pracownicy biurowi. W porównaniu do rankingu sprzed dwóch lat poza listą znaleźli się przedstawiciele zawodów IT oraz stanowisk technicznych. Po czterech latach nieobecności wrócili pracownicy służby zdrowia oraz niewykwalifikowani pracownicy fizyczni.

Walka z niedoborem trwa od lat

– Polskie organizacje w różnym stopniu od lat walczą z niedoborem pracowników o potrzebnych umiejętnościach. Dziś aż 7 na 10 przedsiębiorstw nie może znaleźć rąk do pracy. Jest to blisko o połowę więcej niż jeszcze dwa lata temu. Wraz z malejącą stopą bezrobocia w naszym kraju wzrasta odsetek firm mających trudności w zrekrutowaniu pracowników. Do tego szybki rozwój naszej gospodarki napędza popyt na ręce do pracy, których zwyczajnie mamy ograniczone zasoby – mówi Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Dominik Malec, dyrektor regionalny w Manpower zauważa, że obecne tak duże trudności w pozyskiwaniu pracowników fizycznych wynikają przede wszystkim z inwestycji poczynionych w Polsce 10-15 lat temu.

– Nad Wisłą powstawały wówczas głównie duże magazyny i zakłady przemysłowe. Do nich przenoszono proste procesy wymagające zatrudnienia pracowników fizycznych, często niewykwalifikowanych. Deficyt pracowników fizycznych na rynku to również efekt emigracji po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Rozwiązaniem wydawałaby się rekrutacja obcokrajowców, gdyby nie liczne ograniczenia formalne związane z ich zatrudnieniem. Niedobór wykwalifikowanych pracowników fizycznych to również efekt niedopasowanej do rynku pracy edukacji i braku programów, które kształcą uczniów w zakresie praktycznej nauki zawodu. Potrzebna jest redefinicja szkół zawodowych i zmiany w edukacji odpowiadające na obecne potrzeby rynku pracy. Antidotum dla polskich przedsiębiorstw na coraz większe problemy z dostępem do pracowników jest również inwestycja w automatyzację procesów – wyjaśnia Dominik Malec.

Prawie ¾ polskich firm nie może znaleźć pracowników

Trudności w obsadzaniu miejsc pracy nowymi pracownikami zgłasza 70% firm, o 19 punktów procentowych więcej niż dwa lata temu. Obecnie o największych wyzwaniach mówią duże organizacje (pow. 250 pracowników) – 85% z nich nie może obsadzić miejsc pracy nowymi pracownikami. Nieco mniejsze trudności mają przedstawiciele średnich przedsiębiorstw (50-249 pracowników) – 76%, a także małych (10-49) – 70%. W najmniejszym, choć nadal w znacznym stopniu problem niedoboru talentów dotyka mikroprzedsiębiorstw – 48%. Firmy zostały też zapytane o to, jak porównują stopień trudności w poszukiwaniu pracowników do analogicznego okresu w roku ubiegłym. 32% przedsiębiorstw odczuwa większe trudności w obsadzaniu miejsc pracy nowymi pracownikami, 58% mówi o podobnych wyzwaniach, 3% zanotowało poprawę, a 7% nie wie.

Polska ósma wśród 44 rynków, gdzie najtrudniej o pracownika

Niedobór talentów to również problem globalny – średnia dla 44 przebadanych przez ManpowerGroup rynków to 54%. Spośród 26 krajów regionu EMEA największe trudności w zrekrutowaniu pracowników zadeklarowały przedsiębiorstwa w Rumunii (86%), Grecji (77%) i w Chorwacji  (75%). Najmniejsze wyzwania mają firmy w Wielkiej Brytanii (23%), Irlandii (27%) i Norwegii (33%). W ujęciu globalnym najwyższe wyniki uzyskano w Japonii (88%) i Tajwanie (77%), a także wspomnianej wyżej Rumunii i Grecji. Najmniejsze w Chinach (16%).

Źródło: ManPowerGroup

Pracownicy z Ukrainy zapytani o opinie o Polsce w ich ojczyźnie w większości odpowiadają, że są dobre. Nie oznacza to jednak, że jako kraj odrobiliśmy wizerunkową lekcję. Aż 3 na 4 przebadanych Ukraińców twierdzi, że Polska powinna poprawić swój wizerunek jako atrakcyjnego kierunku emigracji zarobkowej – wynika z „Barometru Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019”. Według ekspertów Personnel Service, konieczne jest zbudowanie i wdrożenie długofalowej strategii wizerunkowej Polski na Ukrainie. Taka strategia do tej pory nie została opracowana. W komunikację powinien zaangażować się m.in. rząd, ale też firmy i instytucje zainteresowane zatrudnianiem pracowników ze Wschodu.

Atuty Polski

Ukraińcy chcą pracować w Polsce, bo mogą u nas lepiej zarobić i łatwo się porozumieć. To kluczowe atuty, istotne dla większości imigrantów zarobkowych, ale jako kraj mamy tych atutów dużo więcej. Jest u nas bezpiecznie, sytuacja społeczno-gospodarcza jest stabilna, a miejsc pracy nadal tworzy się całkiem sporo. Do tego wysoki poziom życia zachęca do osiedlania się na dłużej. Jednak o tych zaletach Polski mówi się niewiele, co jest błędem zwłaszcza z punktu widzenia rosnącej konkurencji o pracowników z Ukrainy na arenie międzynarodowej. Dobrze prowadzona komunikacja wizerunkowa mogłaby przyciągnąć do nas wartościowych pracowników – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Personnel Service.

Wizerunkowe niedociągnięcia

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie PS-wizerunek-Polski.png

Z „Barometru Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019” wynika, że zaledwie 2% pracowników z Ukrainy jest zdania, że wizerunek Polski w ich ojczyźnie jest zły. Co piąty jest przekonany o neutralnym postrzeganiu, a zdecydowana większość (69%) wskazuje na pozytywny obraz. Okazuje się jednak, że na pytanie precyzujące, o to czy Polska powinna bardziej zadbać o poprawę swojego wizerunku na Ukrainie aż 3 na 4 osoby odpowiadają, że tak. Tak wysoki odsetek wskazań na wizerunkowe niedociągnięcia to efekt braku strategii budowania pozytywnego obrazu Polski na Ukrainie. W tym momencie ton komunikacji często wyznaczają przekazy medialne skupiające się na negatywnych historiach czy trudnościach pracowników z Ukrainy w Polsce. Brakuje natomiast systematycznych działań mających na celu podkreślanie synergii czy korzyści wynikających ze współpracy Polski i Ukrainy.

Unikalne przewagi

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie PS-atury-Polski.png

Wizerunkowi Polski na Ukrainie na pewno pomaga fakt, że język polski i ukraiński są do siebie zbliżone. To najważniejszy atut naszego kraju wskazywany w przez 64% pracowników z Ukrainy. Dodatkowo, połowa kadry ze Wschodu docenia krótszą i tańszą podróż do Polski, niż do innych krajów, a 17% jako duży atut wskazuje darmowe zakwaterowanie, które często pracodawcy oferują jako benefit. Co więcej dla 16% osób ważna w wyborze Polski jako miejsca emigracji zarobkowej jest obecność na miejscu rodziny i przyjaciół z Ukrainy, a 13% docenia legalność zatrudnienia.

Prowadzimy badanie nastrojów wśród pracowników z Ukrainy, którzy mają doświadczenia pracy w Polsce. To dla nas naturalna grupa respondentów. To oni wiedzą co w naszym kraju im się podoba, a nad czym musimy jeszcze popracować. I to właśnie te osoby mówią wprost, że mamy sporo atutów, ale nie wykorzystujemy tego dostatecznie, bo nie komunikujemy tych przewag. A taka wymiana i komunikacja skierowana do Ukraińców na pewno pozytywnie wpłynęłaby na zacieśnianie naszej współpracy, która z punktu widzenia gospodarki jest niezwykle istotna – podsumowuje Krzysztof Inglot.

***

Personnel Service

To firma specjalizująca się w rekrutacji i zatrudnianiu pracowników z Ukrainy na potrzeby pracodawców w Polsce. Ponadto współpracuje z przedsiębiorstwami z wielu sektorów, w tym głównie automotive, RTV/AGD i przemysłu ciężkiego. W efekcie za pośrednictwem Personnel Service zatrudnienie w Polsce znalazło już 50 tys. obywateli Ukrainy. Tym samym Personnel Service znajduje się w pierwszej trójce przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w rekrutacji obywateli zza wschodniej granicy Polski.

Ok. 1,37 mln Polaków w wieku emerytalnym jest aktywnych zawodowo – wynika z danych Głównego Urzędu Statycznego. Do pracy motywuje ich m.in. wolny czas do zagospodarowania czy chęć powiększenia domowego budżetu. Eksperci Personnel Service wskazują, w jakich branżach osoby po 60. roku życia mogą znaleźć pracę, na jakie zarobki mogą liczyć i na co powinni uważać, by nie stracić części renty lub emerytury.

Aktywni zawodowo

Z danych GUS wynika, że w III kwartale 2019 roku było w Polsce ok. 16,6 mln osób aktywnych zawodowo. Wśród tej grupy 8,3% to osoby w wieku emerytalnym, czyli kobiety po 60. roku życia i mężczyźni po 65. roku życia. To o 0,1 pp. więcej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Zgodnie z Ustawą o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z dn. 17 grudnia 1998 roku, osoby, które podejmują aktywność zawodową w wieku emerytalnym, nie muszą się obawiać o zmniejszenie przysługującej im renty i emerytury. To oznacza, że niezależnie od dodatkowych dochodów, otrzymują także 100% przysługujących świadczeń emerytalnych lub rentowych.

Stróż nocny, kasjer czy „złota rączka” – kto zarobi najwięcej?

Osoby starsze mogą znaleźć pracę w dowolnej branży i na dowolnym stanowisku. Z danych Personnel Service wynika jednak, że istnieje pula zawodów szczególnie popularnych wśród tej grupy wiekowej. To m.in. kasjer, stróż nocny, kierowca (przewóz osób) czy sprzedawca. Zgodnie z danymi, na największe zarobki może liczyć „złota rączka”, czyli osoba podejmująca się mniejszych i większych napraw lub prac remontowych. W tym zawodzie można liczyć na zarobki od 20 do 35 złotych netto za godzinę. Warto jednak pamiętać, że wykonywanie takiej pracy wiąże się z założeniem działalności gospodarczej.

– Seniorzy chętnie opiekują się też dziećmi lub oferują przejazdy osób, z wykorzystaniem takich aplikacji jak Uber czy Bolt. Mogą w ten sposób zarobić do 25 złotych netto za godzinę. Słabsze z­arobki przypadają stróżom nocnym i sprzątaczkom w biurowcach. Wtedy wynagrodzenie oscyluje wokół minimalnej i waha się od 12,8 do 14 zł netto – zaznacza Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Uwaga na dorabianie przed wiekiem emerytalnym

Osoby, które pobierają emerytury lub renty przed wkroczeniem w wiek emerytalny muszą uważać, aby nie stracić całości lub części świadczenia. Ustawa wyznacza określone limity zarobków, które są wyznaczane kwartalnie na podstawie przeciętnego wynagrodzenia, zgodnie z danymi GUS z kwartału poprzedzającego. Od 1 grudnia 2019 roku do 29 lutego 2020 roku limity wynoszą:

  • 3452,20 zł brutto (70% przeciętnego wynagrodzenia za II kwartał 2019 r.) – limit, którego przekroczenie wiąże się z obniżeniem świadczenia.
  • 6411,10 zł brutto (130% przeciętnego wynagrodzenia za II kwartał 2019 r.) – limit, którego przekroczenie wiąże się z zawieszeniem świadczenia.

Ponadto, przy okazji waloryzacji renty i emerytury, ZUS ustala tzw. kwotę maksymalnego zmniejszenia – jest to maksymalna kwota, o jaką może zostać obniżona renta lub emerytura w przypadku przekroczenia przez seniora wspomnianego limitu 70%. Chęć kontynuowania pracy w przypadku pobierania „wcześniejszej” emerytury trzeba każdorazowo zgłosić w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wraz z prognozą dochodów.

Czy nalożenie 10-cio procentowej opłaty na reklamy suplementów diety jest zasadne? Czy spowoduje wzrost i ch cen a może wpynie na całą branżę? Poniżej opinia Konferedcji Lewiatan.

Dla budżetu

  • Wprowadzenie opłaty od emisji reklam suplementów diety, które planuje rząd, ma czysto fiskalny charakter i wynika z potrzeby wsparcia budżetu.
  • Konfederacja Lewiatan ostrzega, że taka opłata spowoduje wzrost cen suplementów diety i ograniczy ich dostępność dla obywateli.
  • Negatywnie wpłynie na rynek reklamy ponieważ osłabi firmy i organizacje, które są sygnatariuszami porozumienia dotyczącego zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety.
  • Naruszy zagwarantowaną w konstytucji zasadę swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej oraz równości wobec prawa.

Zdrowie

– Naszym zdaniem, wbrew intencjom rządu, nowy podatek niekorzystnie wpłynie na zdrowie i bezpieczeństwo Polaków. To dlatego, że suplementy diety są rodzajem żywności, która pozytywnie wpływa na organizm. Pozwalają poprawić nieracjonalny sposób żywienia. Często używane są jako uzupełnienie farmakoterapii. Wzmacniają organizm, np. kobiet w ciąży, sportowców osób z osłabioną odpornością, niemowląt. Ponadto nie jest prawdą, że negatywnie oddziałują na nawyki żywieniowe obywateli. Po wprowadzeniu opłaty drastycznie wzrosną ich ceny. Będą mniej dostępne.  Staną się produktami elitarnymi, dostępnymi dla bogatych – mówi Arkadiusz Grądkowski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Kodeks samoregulacyjny

Nałożenie opłat na reklamę suplementów diety spowoduje przesunięcie środków przeznaczonych na ich promocję i reklamę do firm, które nie podpisały porozumienia dotyczącego zasad rozpowszechniania reklamy suplementów diety czyli kodeksu samoregulacyjnego. („Porozumienie z 25 listopada 2019 r. w sprawie zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety, podpisane przez nadawców telewizyjnych jak również organizacje zrzeszające producentów suplementów diety.). Był on odpowiedzią na obawy dotyczące stosowania suplementów diety w kontekście treści reklamy a także świadomości konsumentów.

– 10 proc opłata od reklam suplementów ograniczy prowadzenie działalności gospodarczej związanej z obrotem suplementami diety, naruszy zagwarantowaną w konstytucji zasadę swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej oraz równości wobec prawa. – dodaje Arkadiusz Grądkowski.

Możliwe skutki

W ocenie skutków regulacji całkowicie pominięto efekty wprowadzenia opłaty na :

– profilaktykę prozdrowotną oraz koszty leczenia chorób związanych z niedoborem suplementów diety,

– rynek pracy, poprzez nieuwzględnienie kwestii redukcji miejsc pracy w zakładach produkcyjnych jak również innych miejscach, zajmujących się  sektorem żywności.

           Konfederacja Lewiatan

Duży wzrost

Z 2250 do 2600 złotych – tak zwiększyła się płaca minimalna z początkiem 2020 roku. Eksperci Personnel Service wskazują, że dodatkowe 350 zł brutto miesięcznie to atrakcyjna podwyżka dla pracowników z Ukrainy, zwłaszcza dopiero podejmujących decyzję o emigracji lub aktualnie pracujących za minimalną krajową. Wzrost wynagrodzenia może jednak nie wystarczyć, aby zatrzymać kadrę ze Wschodu. Konieczne jest także m.in. wprowadzenie zmian w zakresie wydawania zezwoleń na pracę oraz przyjęcie kompleksowej strategii imigracyjnej.

Minimalne wynagrodzenie w Polsce określa cyklicznie nowelizowana ustawa. Zgodnie z jej założeniami, poziom płacy minimalnej w 2020 roku wynosi 2600 zł brutto miesięcznie na umowie o pracę (podwyżka o 350 zł brutto w porównaniu do 2019 roku) lub 17 zł brutto za godzinę na umowie-zlecenie (podwyżka o 2,3 zł brutto).

Z raportu Personnel Service „Barometr Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019” wynika, że pracowników z Ukrainy zatrudnia 18% firm w Polsce. Aż 56% z nich płaciło pracownikom z Ukrainy w 2019 roku mniej niż 16 złotych na godzinę, czyli poniżej poziomu obowiązującej od stycznia br. płacy minimalnej. Ta zmiana oznacza zatem podwyżki dla sporej grupy Ukraińców.

 Zarobki były, są i będą jednym z kluczowych elementów decyzji o emigracji. Można się zatem spodziewać, że podwyżka bazowego wynagrodzenia będzie zachętą dla Ukraińców. Zwłaszcza dla tych osób, które decyzję o przyjeździe mają jeszcze przed sobą – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Kolejne podwyżki dla Ukraińców to kwestia czasu

Zdaniem ekspertów Personnel Service, stopniowe zwiększanie wynagrodzenia pracowników z Ukrainy jest konieczne, niezależnie od zmian ustawowych. Wynika to z otworzenia się  niemieckiego rynku pracy na specjalistów z Ukrainy.   

– Praca na niektórych stanowiskach, np. w sektorze przemysłowym czy w logistyce, jest podobna w każdym kraju. Wówczas głównym argumentem dla pracownika-imigranta będzie pensja. Polska w tym zakresie nie możne konkurować z Niemcami. W niemieckiej fabryce można zarobić nawet ok. 30 zł więcej na rękę za godzinę. To ogromna różnica, ale na szczęście mamy kilka przewag takich jak bliskość kulturowa czy geograficzna. Jeżeli połączymy to z dalszym wzrostem wynagrodzeń, zminimalizujemy ryzyko masowego odpływu kadry ze Wschodu – zaznacza Krzysztof Inglot.

Pracodawcy nie mają wątpliwości: nowa polityka imigracyjna konieczna od zaraz

Rosnąca konkurencja o pracowników z Ukrainy w UE to problem zauważany nie tylko przez branżowych ekspertów, ale też polskich pracodawców. W raporcie Personnel Service „Barometr Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019” aż 24% firm wskazało, że obawia się rosnącej konkurencji o pracowników z Ukrainy w UE, a kolejne 14% podkreśla, że najmocniej boi się otworzenia się niemieckiego rynku pracy. W czołówce wskazanych trudności były jednak kwestie formalne.

– Pracodawcy nie pozostawiają złudzeń. Około 43% z nich zauważa trudności administracyjne w procesie zatrudniania pracowników z Ukrainy. Z kolei 33% twierdzi, że problem tkwi w krótkim 6-miesięcznym okresie pracy w ciągu roku. To kwestie, które wymagają pilnej zmiany – kontynuuje Krzysztof Inglot.

Ekspert podkreśla, że emigracja ukraińska to ok. 6 mln ludzi, z czego w Polsce pracuje ok. 2 mln. To duża grupa, odpowiedzialna za 11% polskiego PKB z ostatnich 5 lat. Dlatego, powinniśmy zabiegać o zmiany w prawie dążące do większego otworzenia się na pracowników z Ukrainy. W dalszej perspektywie – także Białorusi. Wśród proponowanych zmian jest m.in. przedstawienie listy preferowanych zawodów. Takich w których wykonawcy mogą liczyć na szybsze wydanie decyzji o stałym pobycie (np. lekarze czy pielęgniarki) czy szereg ułatwień socjalnych.

Chodzi oczywiście o rynek pracy w odniesieniu do pracodawców. To oni dalej będą musieli borykać się z problemem braku pracowników. Ponadto będą musieli pracować nad standardami współpracy z pokoleniem Z. Co więcej będą musieli przyspieszyć także proces robotyzacji i automatyzacji – mówi w wywiadzie dla portalu BiznesTuba.pl Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service – największej tego typu firmy w Polsce.

Podsumujmy na początek 2019 rok na rynku pracy. Jaki to był rok?

Ciekawy. Bezrobocie spadło do rekordowo niskich poziomów, co skutkowało pogłębiającym się deficytem kadrowym, zwłaszcza, że liczba nowo utworzonych miejsc pracy utrzymywała się na wysokim poziomie. Zakładam, że 2019 rok zakończymy z liczbą ok. 700 tys. nowych etatów, co jest poziomem zbliżonym do tego z 2018 roku.

Deficyt na lokalnym rynku pracy na szczęście mogliśmy łatać dzięki Ukraińcom. Z naszego najnowszego „Barometru Imigracji Zarobkowej” wynika, że aż 3 na 4 pracowników z Ukrainy to kadra niższego szczebla. To w głównej mierze efekt uproszczonej procedury zatrudniania i zbyt krótkich pozwoleń na pracę. Pracodawcom nie opłaca się ściągać i wdrażać pracownika wyższego szczebla, który zaraz wyjedzie z Polski.

Przyjeżdżają na krótko i przede wszystkim oszczędzają?

Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service

W 2019 roku nic się nie zmieniło w zakresie oświadczeń dla zatrudnionych zza wschodniej granicy. Dominowały oświadczenia na pół roku. Większość kadry ze Wschodu przyjeżdżała do Polski na 3 do 6 miesięcy. W tym czasie oszczędzali jak najwięcej pieniędzy, które później transferowali do swojej ojczyzny. Nie jest to oczywiście optymalny model z punktu widzenia potrzeb polskiego rynku pracy i gospodarki. Dopóki jednak nie powstanie odpowiednia polityka migracyjna, nic się nie zmieni. A zmiany są potrzebne, bo nadal tworzy się sporo miejsc pracy, które trzeba będzie kimś obsadzić.

W 2019 roku liczba nowych miejsc pracy zaczęła jednak spadać. Z czego to wyniknęło?

Malejąca liczba nowych miejsc pracy pod koniec roku może wynikać z kilku czynników. Po pierwsze, pracodawcy wiedząc, że nie ma kim obsadzać stanowisk, po prostu ich nie tworzą. Po drugie, niepokojące sygnały z Europy Zachodniej, w tym Niemiec, o spowolnieniu gospodarczym, wpływają na decyzje firm. Słabsza koniunktura w Europie na pewno odbije się na naszym rynku, choć zakładam, że w 2020 roku liczba nowych miejsc pracy nadal będzie rosnąć. Po trzecie, pracodawcy zaczynają się obawiać o dostępność kadry ze Wschodu.

Czyli pracodawcom może być trudniej?

W naszym badaniu „Barometr Imigracji Zarobkowej” aż połowa firm przyznała, że teraz jest trudniej o pracownika z Ukrainy niż w ubiegłym roku. To aż o 32 pp. więcej niż w poprzedniej edycji badania. Jeżeli nie zrobimy nic, aby zatrzymać Ukraińców w Polsce, możemy mieć problemy. Co prawda, nasze obawy dotyczące ich odpływu na szczęście nie sprawdziły się w takiej skali jaką zapowiadaliśmy w 2019 roku. Można jednak zakładać, że bez odpowiednich zachęt, motywacja do wyboru Polski wśród tych, którzy decyzję o emigracji dopiero podejmują, będzie słabsza. Te osoby będą wolały pojechać do Czech i Węgier, gdzie oświadczenia są wydawane na dwa lata. Konkurencją są też Niemcy, gdzie od marca specjaliści spoza UE będą mogli podjąć pracę.

No właśnie przejdźmy teraz do 2020 roku. Co nas czeka?  

Należy się spodziewać, że 2020 rok będzie trudny pod względem podaży pracowników. Brak strategii migracyjnej dla Polski, który idzie w parze z otworzeniem się niemieckiego rynku pracy na specjalistów z Ukrainy, spowoduje, że ich liczba nad Wisłą może spaść. Skutki tych braków złagodzi wyhamowanie liczby nowych miejsc pracy oraz lekkie spowolnienie koniunktury gospodarczej w Unii Europejskiej. Nadal jednak w 2020 roku można oczekiwać 0,5 mln nowych miejsc pracy (o 200 tys. mniej niż w tym roku). Lekarstwem na braki kadrowe będzie automatyzacja i robotyzacja procesów, z którą przedsiębiorcy będą musieli przyspieszyć, żeby załatać luki kadrowe. W tym momencie nadal niewiele firm dojrzało do poziomu industry 4.0., ale w 2020 rok ten trend będzie musiał przyspieszyć. Pracodawcy będą też musieli nauczyć się współpracować z najmłodszym pokoleniem na rynku pracy, które wprowadzi nowe standardy.

No właśnie, czego można się spodziewać po Pokoleniu Z na rynku pracy?

W tym momencie Pokolenie Z to dla pracodawców wyzwanie. Ich nawyki, metody komunikacji i styl pracy różnią się od tych, do których firmy są przyzwyczajone. Pracodawcy będą musieli nadążyć za nowymi definicjami dla wartości takich jak czas, pieniądz i lojalność wobec miejsca pracy. Na pewno na znaczeniu zyska szybka komunikacja, w oparciu o nowoczesne technologie oraz elementy miękkiego HR. Jeżeli zaś chodzi o młodych ludzi i industry 4.0., obecny poziom szkolnictwa średniego i wyższego jest nadal zbyt oderwany od potrzeb nowoczesnego rynku pracy. Powinniśmy dążyć do większej innowacyjności i lepszej współpracy biznesu z młodymi, zdolnymi ludźmi.

A jak na rynek pracy wpłynie podniesienie pensji minimalnej w 2020 roku?

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że ok. 14% osób zatrudnionych na umowę o pracę otrzymuje pensję minimalną. To właśnie te osoby skorzystają najbardziej na podniesieniu minimalnego wynagrodzenia i to z punktu widzenia ich dobrobytu jest świetna informacja. Warto jednak zauważyć, że w 2019 roku spora część pracowników zarabiała więcej niż wynosiła pensja minimalna. Dla nich jej podniesienie nie będzie miało dużego znaczenia. Może to za to pozytywnie wpłynąć na przyciąganie pracowników z Ukrainy. Nasi wschodni sąsiedzi i tak więcej zarobią w Niemczech, ale każde podniesienie poziomu bazowego to dobry sygnał o koniunkturze.

W pierwszym kwartale 2020 roku najwięcej ofert pracy będzie we wschodnim i północno-zachodnim regionie kraju. To ważna informacja dla osób rozważających zmianę pracodawcy, ponieważ właśnie tam o nową pracę będzie najłatwiej. Dla firm oznacza to, że powinny utrzymać atrakcyjne oferty i intensywne sposoby poszukiwania kandydatów, ponieważ nadal mogą spodziewać się dużej rywalizacji o kadry. Na drugim biegunie znajduje się Polska południowo-zachodnia oraz centralna, gdzie ofert zatrudnienia będzie mniej. Dowiedz się więcej z analizy przygotowanej przez ManpowerGroup.

Według raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” na pierwszy kwartał 2020 roku pracodawcy we wszystkich sześciu badanych regionach planują rekrutować nowych pracowników. Początek roku oznacza dla kandydatów stosunkowo korzystne warunki do poszukiwania nowej pracy, jednak ofert będzie zdecydowanie mniej niż w ostatnich miesiącach.

Najwięcej firm, które planują zwiększyć zatrudnienie, znajduje się na wschodzie Polski – prognoza netto zatrudnienia (różnica pomiędzy odsetkiem pracodawców, którzy deklarują wzrost, a spadek liczby pracowników) wskazywana przez lokalne firmy wynosi +12% i jest najwyższa spośród wszystkich badanych regionów. Na dobre perspektywy znalezienia nowej pracy mogą liczyć również mieszkańcy północno-zachodniej części kraju (+9%). Mniejszych wzrostów zatrudnienia można oczekiwać w Polsce północnej (+6%) i południowej (+6%). Najsłabsze prognozy rekrutacyjne wskazały firmy z centrum kraju (+5%), a także z południowego-zachodu (+5%).

Sezonowość i małe zapotrzebowanie

Z powodu sezonowości, firmy w wielu sektorach na pierwszy kwartał mają mniejsze potrzeby kadrowe niż w końcówce roku. Dlatego najbliższe miesiące będą dla pracownika mniej korzystne pod względem znalezienia nowej pracy. Przykładem jest branża logistyczna rozwijająca się w regionie centralnym i południowo-zachodnim. Ze względu na intensywność zamówień w sezonie świątecznym największe zapotrzebowanie na pracowników zgłasza właśnie w końcówce roku – wyjaśnia Dominik Malec, dyrektor z agencji rekrutacyjnej Manpower.

Z kolei trudności ze znalezieniem pracy na południu i w południowym-zachodzie to efekt mniejszego zapotrzebowania na pracowników w przemyśle wydobywczym i produkcji przemysłowej. Te sektory mają dominujący udział w gospodarce tych części Polski. Chęć powiększania zespołów jest z kolei widoczna w regionie północnym. Wpływ na to mają między innymi zaplanowane inwestycje przebudowy portów morskich. Mimo różnych prognoz w regionach, wciąż brakuje pracowników fizycznych wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych. Ze znalezieniem nowej pracy nie powinni mieć problemu specjaliści IT oraz inżynierowie z różnych branż – dodaje Dominik Malec.

Plany rekrutacyjne – polskie realia

Plany rekrutacyjne polskich firm są niższe w ujęciu kwartalnym i rocznym. Największą różnicę odczują osoby zainteresowane pracą w regionie południowo-zachodnim i południowym, gdzie prognozy zatrudnienia najbardziej się obniżyły. W ujęciu rocznym dla południowego-zachodu to różnica 11 a dla południa 9 punktów procentowych. W ujęciu kwartalnym zostały zanotowane podobne zmiany. Na przestrzeni ostatniego roku prognoza poprawiła się dla północnego-zachodu. Więcej ofert pracy niż w minionym kwartale będzie też w Polsce wschodniej, północnej i centralnej.

Pracodawcy ostrożnie podchodzą do decyzji o powiększaniu swojego zespołu również ze względu na spowolnienie obserwowane na rynkach zachodnich. Spadek popytu na pracowników jest najbardziej widoczny w regionach ulokowanych na ścianie zachodniej Polski. Tam biznes firm skierowany jest na potrzeby rynku niemieckiego. Mniejsze zapotrzebowanie na pracowników w centrum kraju, gdzie lokowany jest głównie kapitał firm SSC, BPO, IT i R&D, może wiązać się z planami zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Przyczyniłoby się to do wzrostu kosztów zatrudnienia, zwłaszcza dla firm zatrudniających wysoko wykwalifikowanych specjalistów – wyjaśnia ekspert.

Źródło: ManPowerGroup

coworking

Satysfakcjonująca praca, powiązana z naszym hobby, to marzenie. Przez całe życie uczymy się nowych rzeczy, a kolejne kompetencje uzyskujemy w różny sposób – również rozwijając nasze zainteresowania. Tak zdobyte umiejętności możemy wykorzystać w pracy, chociaż nie zawsze mamy tego świadomość. Zawsze warto mieć dodatkowe „asy w rękawie”. Co to oznacza? Że nasze hobby można przekuć w pracę zawodową.

ZSK wychodzi naprzeciw trendom

Naprzeciw potrzebom rynku wychodzi Zintegrowany System Kwalifikacji (ZSK). ZSK działa analogicznie do certyfikatów językowych – potwierdzamy swoje umiejętności. Nieważne, jak je zdobyliśmy – liczy się to, co potrafimy. Jeśli mamy wszystkie wymagane kompetencje, podchodzimy do sprawdzenia naszych umiejętności możemy otrzymać państwowy certyfikat. Brzmi mało nowocześnie? Nic bardziej mylnego. Na liście kwalifikacji, jakie możemy potwierdzać są takie, które pozwalają przekuć pasję w zawód.

Hobby czy praca?

Projektowanie ubrań, naprawa rowerów czy pilotowanie wycieczek – to świetny sposób na spędzanie wolnego czasu. Okazuje się jednak, że nie tylko, są to kompetencje, które można formalnie potwierdzić certyfikatem. W ten sposób pasja może stać się jednym z elementów drogi zawodowej: motywatorem do zmiany pracy, alternatywnym źródłem dochodu lub zapasowym „asem w rękawie”. Lista kwalifikacji włączonych do systemu stale się powiększa i są one powiązane z wieloma branżami – od informatyki poprzez kulinaria po tzw. budowlankę.

– Zintegrowany System Kwalifikacji czerpie swoje założenia z idei lifelong learning. Uczymy się przez całe życie i budujemy portfolio naszych umiejętności zawodowych poprzez dodawanie kolejnych umiejętności – mówi Grzegorz Maryniec, rzecznik prasowy Instytutu Badań Edukacyjnych.Wynika z tego, że każda kwalifikacja otwiera nam nowe możliwości zawodowe. Jeśli jest ona także naszą pasją oraz mamy formalne potwierdzenie umiejętności, to wielki plus na rynku pracy dodaje.

Od projektowania ubrań po pilotowanie wycieczek

Jeśli masz fenomenalne wyczucie stylu, a Twoją pasją jest projektowanie oraz szycie ubrań, możesz postarać się o formalne potwierdzenie tych kompetencji. W efekcie lista umiejętności, jakie składają się na włączoną do ZSK kwalifikację jest bardzo klarowna. Można znaleźć ją na stronie www.rejestr.kwalifikacje.gov i – przed podjęciem decyzji o podejściu do egzaminu – zweryfikować swoje umiejętności. Podobnie w przypadku kwalifikacji dotyczącej naprawy konserwacji i modernizacji rowerów oraz pilotowania imprez turystycznych. Co więcej osoby, których zainteresowania koncentrują się w tych obszarach lub które pracują w tych branżach, to prawie zawsze pasjonaci –często bez dyplomów i certyfikatów. Dzięki ZSK ich konkurencyjność na rynku pracy wzrasta.

ZSK na plus

W efekcie Zintegrowany System Kwalifikacji przynosi korzyści wszystkim graczom na rynku pracy. Pracownicy dzięki temu mając formalne potwierdzenie swoich umiejętności, stają się bardziej konkurencyjni i pewni siebie. Są bardziej skłonni do przekwalifikowania się i wchodzenia w nowe, perspektywiczne obszary zawodowe. Dotyczy to także tych, którzy wcześniej byli nieaktywni zawodowo. Ponadto pracodawcy są w stanie skrócić proces rekrutacji potencjalnych pracowników oraz sprawić, by był on bardziej efektywny. Dodatkowo dzięki certyfikatom wydawanym przez upoważnione do tego instytucje certyfikujące pracodawca może zminimalizować ryzyko pomyłki podczas wyboru członków zespołu. Dokładnie wiadomo, co kto potrafi. Co więcej, instytucje certyfikujące działają na zasadach rynkowych – jest to więc dla nich dobry sposób na rozwój dodatkowej drogi biznesowej. ZSK oferuje korzyści każdej ze stron.

Lista kwalifikacji włączonych do systemu: https://rejestr.kwalifikacje.gov.pl/

Informacje na temat kwalifikacji można uzyskać na stronie internetowej: http://kwalifikacje.edu.pl/

„Konwergencja sił społeczno-demograficznych, technologicznych, gospodarczych i środowiskowych przekształca nasz świat. Dlatego w ciągu około pięćdziesięciu lat świat będzie wyglądał i czuł się zupełnie inaczej. Według Petera Druckera: „Co kilkaset lat w historii Zachodu następuje ostra transformacja. W ciągu kilku krótkich dekad społeczeństwo zmienia swoje oblicze. Transformuje swój światopogląd (paradygmat), swoje podstawowe wartości, struktury społeczne i polityczne, sztukę oraz kluczowe instytucje. Pięćdziesiąt lat później pojawia się nowy świat”.

Tak, na swoim blogu pisze Zuzanna Skalska, najbardziej znana analityczka trendów, pomagająca firmom na całym świecie w odkrywaniu swojego potencjału innowacyjnego.

Zmiany w sposobie pracy

W jednej ze swoich publikacji – New Normal – Trend Book 2019/20 autorka pisze: „Tak dynamicznej zmianie wieku nie służą innowacje przyrostowe, lecz głębsze zmiany strukturalne i radykalne innowacje. Dlatego teraz przeżywamy zasadniczą zmianę w sposobie pracy. Robotyzacja, digitalizacja i Sztuczna Inteligencja zastępują ludzkie zadania i miejsca pracy. W ten sposób zmieniają umiejętności, których organizacje poszukują w swoich ludziach. Te doniosłe zmiany niosą ze sobą ogromne wyzwania organizacyjne. Liderzy biznesu już teraz zmagają się z nieprzewidywalnym ryzykiem, zakłóceniem modelu biznesowego, niepewnością polityczną i zmianami społecznymi. To nie jest czas, by siedzieć z założonymi rękami i czekać na rozwój wydarzeń. Globalne zmiany zmieniają świat, w którym żyjemy. Jakie są tego konsekwencje dla organizacji, przemysłu i całego społeczeństwa, teraz i w przyszłości? Jak możemy je kształtować i reagować na nie? „

Nastawienie na innowacje

Wg. Zuzanny Skalskiej nastawienie na innowacje jest w pewnym sensie oświeceniem, a nawet momentem transformacyjnym. Oto bitwa i napięcia między wizją strefy komfortu a istniejącą rzeczywistością. Dlatego jest to proces o zasadniczym znaczeniu dla poprawy przyszłego biznesu. Niestety, nigdy nie zmieniasz rzeczy, walcząc z istniejącą rzeczywistością. Aby coś zmienić, musisz zbudować nowy model. To on dopiero spowoduje, że istniejący model stanie się przestarzały. Jeśli musimy zbudować nowy model, oznacza to, że musimy zmienić perspektywy, w jaki sposób postrzegamy naszą możliwą nową działalność w domniemanych przyszłych kontekstach.  „Moim skromnym zdaniem innowacja jest okazją do tworzenia pomysłów, jest środowiskiem zaufania i zaangażowania wszystkich pracowników, jest akceptacją ryzyka i błędów, a przede wszystkim jest wspólnym zobowiązaniem do realizacji strategicznych celów firmy” – przekonuje Z.Skalska.

New Normal – Trend Book 2019/2020 autorstwa Zuzanny Skalskiej można zamówić bezpośrednio przez stronę internetową autorki. Polecamy!

http://www.zuzannaskalska.nl/shop/trend-book-2019-20-new-normal

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opub...

Stawka 0% VAT dla darowizn od biznesu

Jak podaje Ministerstwo Finansów, wyprodukowane lub kupione przez firmy produkty przekazane na walkę...

Koronawirus atakuje – PARP uruchamia działania pomocowe

Koronawirus atakuje, a PARP uruchamia działania pomocowe. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ...

Fundusz Solidarności: państwa UE mają otrzymać pomoc

Parlament Europejski mobilizuje dodatkowe fundusze, aby pomóc krajom UE najbardziej dotkniętym pande...

Laptopy dla uczniów i nauczycieli. Jest 180 milionów

Laptopy to dziś deficytowy towar. Szybka ścieżka, minimum formalności, maksimum elastyczności – wszy...

Mercedes-Benz C 111-II: Pól wieku od premiery z 1970 r.

Mercedes-Benz C 111 - czyli samochód marzeń i pojazd eksperymentalny z czterowirnikowym silnikiem Wa...

Depozyty w bankach warte tyle co większość mieszkań

Depozyty w bankach - to tam przede wszystkim gromadzimy pieniaze. Z kolei w 17 miastach wojewódzkich...

Samsung pomaga. Przekazuje sprzęt AGD medykom

Samsung pomaga i przekazuje sprzęt ADG ratownikom medycznym. Pralki i suszarki do ubrań trafią do Zw...

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...