poniedziałek, Marzec 30, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "biznes"

biznes

Biznes lubi różnorodność. Rada Odpowiedzialnego Przywództwa, złożona z członków i członkiń zarządów firm partnerskich Forum Odpowiedzialnego Biznesu, przygotowała kolejną rekomendację dla firm w Polsce. Po pierwsze zachęca w niej do stawiania na różnorodność i budowania włączających miejsc pracy. ROP to eksperckie grono, składające się z członków i członkiń zarządów firm partnerskich FOB oraz przedstawicielek i przedstawicieli zarządu organizacji. Celem spotkań Rady Odpowiedzialnego Biznesu jest wypracowanie 10 rekomendacji dla biznesu w Polsce.

Kolejne spotkanie członków i członkiń Rady Odpowiedzialnego Przywództwa odbyło się 27 lutego w siedzibie Siemens Polska. Poświęcono je kwestiom związanym z zarządzaniem różnorodnością i budowaniem włączających miejsc pracy. Gospodynią wydarzenia była Dominika Bettman, prezeska Forum Odpowiedzialnego Biznesu i CEO Siemens w Polsce. Ponadto w charakterze gościa specjalnego udział w spotkaniu wzięła prof. Małgorzata Fuszara – prawniczka i socjolożka specjalizująca się w zagadnieniach związanych z socjologią polityki, gender studies, socjologią mniejszości etnicznych, kulturowych i społecznych oraz socjologią prawa.

Prof. MałgorzataFuszara przedstawiła uczestnikom najważniejsze wyzwania w zarządzaniu różnorodnością w Polsce. Tymczasem to było punktem wyjścia do dyskusji poświęconej skutecznemu budowaniu włączających miejsc pracy. Udział w wydarzeniu wzięli również przedstawiciele partnerów strategicznych FOB: Provident Polska, Chiesi Poland, ABC-Czepczyński, BNP Paribas Bank Polska S.A. Ponadto Coca-Cola, IKEA, Orange Polska, Siemens Polska.

Biznes to wsparcie liderów i liderek

Jak mówi Dominika Bettman, prezeska Forum Odpowiedzialnego Biznesu, pomysłodawczyni Rady Odpowiedzialnego Przywództwa:

– Liderki i liderzy biznesu mogą inspirować, promować oraz wzmacniać działania mające na celu budowanie organizacji włączających. Taka jest także rola członkiń i członków Rady Odpowiedzialnego Przywództwa. Innymi słowy przez najnowszą rekomendację chcemy dać sygnał, że biznes nowoczesny to biznes otwarty na różnorodność.

Biznes lubi różnorodność. Rekomenduje ROP- pracownicy siedzą przy stole podczas konferencji
Biznes lubi różnorodność. Rekomenduje ROP

Treść 6. rekomendacji Rady Odpowiedzialnego Przywództwa: Organizacje XXI wieku są otwarte na różnorodność, tylko tak mogą osiągać najlepsze rezultaty biznesowe. Umiejętność budowania włączającej kultury organizacyjnej i uwzględniania potrzeb różnorodnych klientów to kluczowe kompetencje zarządcze współczesnych menedżerów, których nabycie wymaga czasu. Rolą liderów jest zapewnienie pomocy w ich budowaniu, by pracownice i pracownicy mogli się nimi posługiwać w codziennej pracy. A ponadto dodatkowo we wszystkich obszarach organizacji, prawdziwie uczestnicząc w realizacji jej wizji, celów strategicznych i wyników finansowych.

Różnorodność przynosi korzyści

– Wśród członkiń i członków zarządów firm coraz powszechniejsza jest świadomość, że stawianie na różnorodność przynosi korzyści. Po pierwsze nie tylko kierowanym przez nich przedsiębiorstwom, ale i całemu społeczeństwu. Dlatego tak ważne jest, by korzystając ze swojego doświadczenia i wiedzy przyczyniać się do upowszechniania koncepcji zarządzania różnorodnością – podsumowuje Marzena Strzelczak, dyrektorka generalna i członkini zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Wszystkie rekomendacje dostępne są tutaj: https://odpowiedzialnybiznes.pl/rop/rekomendacje

Radzie Odpowiedzialnego Przywództwa przyświeca założenie, że inicjowanie i realizowanie działań na rzecz zrównoważonego rozwoju i CSR jest ważnym zadaniem osób zarządzających firmami. Celem Rady jest wprowadzenie do debaty publicznej głosów CEO przekonanych o korzyściach płynących z prowadzenia biznesu w sposób etyczny. Co najważniejsze efektem prac ma być lista 10 Rekomendacji Rady Odpowiedzialnego Przywództwa. Partnerami medialnymi inicjatywy są Rzeczpospolita oraz Harvard Business Review Polska.

Więcej informacji na stronie: odpowiedzialnybiznes.pl/ROP

„Biznes w czasach zarazy”, czyli jakie działania podejmują poszczególne kraje w w walce z epidemią? USA, Francja, Hiszpania, Szwajcaria i Australia przedstawiły działania osłonowe swoich rządów.
Zaprezentowały je na webinarium „Biznes w czasach zarazy” Międzynarodowej Organizacji Pracodawców (IOE), do której – jako jedyny polski przedstawiciel – należą Pracodawcy RP.


„Uczestnicy dzielili się doświadczeniami swoich krajów z walki z wirusem, działaniami podejmowanymi przez ich rządy w celu łagodzenia skutków gospodarczych i sposobami, jakimi ich organizacje podchodzą do problemów firm członkowskich” – relacjonuje Marta Kaźmierczak, ekspert Pracodawców RP ds. międzynarodowych.

„Podkreślano, że koronawirus to nie tylko kryzys zdrowotny, ale i ekonomiczny – o zasięgu globalnym, który wpłynie na biznes i pracodawców” – dodaje ekspertka.

Trzy klucze

Jak zaznacza ekspertka Pracodawców RP, uczestnicy webinarium podkreślali, że planując działania osłonowe należy brać pod uwagę trzy czynniki. Priorytetowo konieczność działania z wyprzedzeniem. Odpowiedzialność w doborze środków, które nie zawsze będą łatwe dla otoczenia biznesowego oraz nowe sposoby pracy.

Jak niektóre państwa wspierają swoje biznesy?

USA – 7 miliardów dolarów dla małych biznesów (relacja Gabriella Rigg Herzog, USCIB)

Pakiet pomocowy (Stimulus Package) został ogłoszony w poniedziałek 16.03, a rynki zareagowały na niego błyskawicznie. Sekretarz Stanu zachęca do szybkiego tempa pracy w legislacji. Co najważniejsze kongres USA zatwierdził kwotę do 7 miliardów dolarów na niskooprocentowane pożyczki na katastrofy, szczególnie dla małych firm.
Obserwuje się innowacyjne podejście niektórych biznesów (m.in. destylarni, browarów), które wykorzystując w swych procesach produkty alkoholowe, zaczynają wytwarzać brakujące środki. Organizacja USCIB (United States Council for International Business) śledzi sytuację uważnie i pracuje zdalnie. Ponadto jest w stałym kontakcie ze swoimi członkami w celu pracy nad sprawami o kluczowym znaczeniu, m.in. nad inicjatywą w ramach partnerstwa dla zrównoważonego rozwoju („Business Fights Poverty”). Federalna organizacja SBA (Small Business Administration) planuje pomoc w ramach programu pożyczek na wypadek szkody gospodarczej. Na szczególną pomoc mogą liczyć firmy, które poniosły poważne szkody w kwalifikującym się obszarze klęski żywiołowej.

FRANCJA – 300 miliardów euro w ramach pożyczek bankowych (relacja Anne Vauchez, MEDEF)

Francuska gospodarka w styczniu br. miała problemy z łańcuchem dostaw i zanotowała pierwsze zaburzenia w działaniu firm. Ponadto w lutym gwałtowne spadki dotknęły m.in. branż hotelarskiej, restauracyjnej i transportowej. W marcu, z chwilą ogłoszeniem zakazu zgromadzeń powyżej 5 000 osób, negatywny wpływ odczuły sektory związane z organizacją wydarzeń masowych, usług przewozowych czy gastronomicznych. Francuski indeks akcji CAC40 zanotował spadek o 35 proc. w porównaniu do stanu z 1 stycznia br. W ramach ekonomicznych i finansowych środków rząd będzie wspierał firmy w negocjacjach w sprawie zmiany harmonogramu pożyczek bankowych. Także zagwarantuje do 300 miliardów euro w ramach pożyczek bankowych. Ponadto zawieszone zostaną płatności składek społecznych i podatków bezpośrednich oraz rachunków i opłat (opłaty za wodę, gaz, energię elektryczną).

Utworzony zostanie specjalny fundusz w wysokości jednego miliarda EUR dla 400 tys. mikroprzedsiębiorców o obrotach mniejszych niż 1 milion EUR. które utracili 70 proc. obrotu w okresie pomiędzy marcem 2019 r. a marcem 2020 r. Pierwsza wypłata kwoty będzie miesięcznie wynosiła 1500 EUR, a potem odbywać się to będzie na podstawie analizy konkretnego
przypadku. W ramach środków społecznych jako regułę przyjęto telepracę we wszystkich przypadkach, gdzie jest to możliwe (40 proc., 8 milionów pracowników). Jeśli nie jest możliwa, pracodawca ma obowiązek odpowiedniego dostosowania organizacji pracy. Wszystkie firmy doświadczające spadku aktywności mogą zastosować skrócony czas pracy. Przewidywane jest również wsparcie dla
pracowników będących rodzicami dzieci poniżej 16. roku życia, których dotknęło zamknięcie szkół i przedszkoli – będą oni korzystać z zasiłków chorobowych.

„Biznes w czasach zarazy”, czyli działania osłonowe państw- pieniądze, waluta euro, monety i bilony na biurku

HISZPANIA – pomoc dla biznesu: MŚP i samozatrudnionych (relacja Miriam Pinto Lomena, CEOE)

Organizacja CEOE (Confederacion Espanola de Organizaciones Empresariales) przedstawiła rządowi Hiszpanii listę oczekiwań firm członkowskich zmagających się z sytuacją kryzysową. Zakres dotyczył płynności (szybkie mechanizmy wsparcia dla MŚP i samozatrudnionych), tymczasowych zwolnień z procedur (uproszczenie i usprawnienie), składek społecznych (zawieszenie obowiązku płatności), telepracy (usprawnienie wdrażania), płatności podatków (automatyczne i nieoprocentowane odroczenia oraz gwarancji publicznych (usprawnienie dostępu do kredytów).
13 marca br. przyjęto pierwszy plan pomocy z budżetu państwa. Przewidziano m.in. pomoc w wysokości 14,4 miliarda EUR dla MŚP i samozatrudnionych oraz 3,8 miliarda EUR dla systemu opieki zdrowotnej – nie jest ona jednak wystarczająca. 18 marca rząd hiszpański zmobilizował dodatkowe środki w wysokości 200 miliardów EUR (20 proc. PKB Hiszpanii).
Podkreślono, że problemem w Hiszpanii są też znaczące braki w środkach ochrony osobistej, która jest niezbędna dla sklepów. Dodatkowe wyzwanie to telepraca, w szczególności wymogi sprzętowe, wydajność, raportowanie czasu pracy.

SZWAJCARIA – recesja w ubezpieczeniach społecznych (relacja Blaise Matthey, FER)

Rząd Szwajcarii na poziomie federalnym podejmuje minimalne środki. W najbliższych 3 miesiącach nastąpi recesja w ubezpieczeniach społecznych. Na złagodzenie skutków społecznych pandemii rząd przeznaczy 10 miliardów CHF. Ponadto okazuje się, że fundusze zatrudnienia nie zapewnią wystarczającej pomocy.
Organizacja FER (Federation des Entreprises Romandes) skupia się na negocjacjach z rządem swojego kraju. W związku chce niezwłocznie przyjąć rozwiązania najlepsze dla szwajcarskiego biznesu.

AUSTRALIA – duża elastyczność australijskich pracodawców ( relacja Scott Barklamb, ACCI)

Australia przechodzi najgorszy kryzys od 1997 r., co wynika także z konsekwencji niedawnych pożarów, które pustoszyły kraj. Środki ograniczające dotknęły biznes m.in. handel detaliczny, transport, organizację masowych wydarzeń. Ponadto biznes reorganizuje swoją pracę w kierunku pracy zdalnej. Obserwuje się dużą elastyczność pracodawców, co do miejsca i czasu pracy (praca zmianowa, korzystanie z urlopów, niestandardowe formy pracy).
Australijska Izba Przemysłowo-Handlowa (ACCI) opracowała dla swoich członków „Employer Guide” – przewodnik, w którym odpowiadają na pytania stawiane przez ich członków. W tym celu Izba organizuje regularnie konferencje tematyczne. W związku z tym po kataklizmie pożarów zastosowano zwolnienie z opłat członkowskich w lokalnych organizacjach zrzeszających przedsiębiorców.

Źródło: pracodawcyrp.pl

ZUS wspiera przedsiębiorców w walce ze skutkami pandemii. Firmy czekają też na rozwiązania ze strony rządu, który pracuje nad specustawą. Jej celem jest ograniczenie wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę i firmy. Te najbardziej obawiają się zatorów płatniczych i problemów z płynnością. NBP ocenia, że ich sytuacja na razie jeszcze nie pogorszyła się znacząco. Z drugiej strony potrzebne są szybkie działania, które zmniejszą straty i ograniczą ryzyko upadłości. Mechanizmy pomocowe zastosował już ZUS, który umożliwi odroczenie płatności składek. Przedsiębiorcy apelują o rozwiązania, które pozwolą rozłożyć ciężar strat nie tylko na firmy, lecz także pracowników i rząd. Na pewno żadna ze stron nie jest w stanie ponieść 100 proc. kosztów.

Statystyki pandemii

Według statystyk Światowej Organizacji Zdrowia liczba zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2 na całym świecie wzrosła już do ponad 173 tys. osób. Ponadto pandemia jest w 152 krajach, a liczba zgonów przekroczyła 7 tys. W Polsce potwierdzono jak dotąd ponad 200 przypadków zachorowań. Ministerstwo Zdrowia spodziewa się, że w przyszłym tygodniu liczba zakażonych będzie już czterocyfrowa.

– Z pandemią nie poradzi sobie ani rząd, pracodawcy, ani pracownicy. Każda ze stron musi współpracować i ponosić koszty. Jeżeli ze względu na koronawirusa stanie zakład pracy, trzeba będzie znaleźć rozwiązania, które zostaną podzielone między pracownika, pracodawcę a państwo. Pomoc państwa jest absolutnie konieczna, aczkolwiek firmy też się dokładają. Mamy już sygnały o takich, które przestawiają swoją produkcję na kombinezony ochronne, przekazywane potem nieodpłatnie do szpitali. To jest pospolite ruszenie. Mamy nadzieję, że za tym szybko pójdą rozwiązania prawne i finansowe, które ulżą wszystkim stronom poszkodowanym wirusem – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

ZUS wspiera przedsiębiorców w walce z koronawirusem- wykres z czerwoną strzałka w górę przedstawiający statystki pandemii
ZUS wspiera przedsiębiorców w walce z koronawirusem

Problemy polskiej gospodarki

Rozprzestrzeniająca się epidemia stanowi też coraz poważniejsze zagrożenie dla polskiej gospodarki – podkreślił zarząd NBP po specjalnym poniedziałkowym posiedzeniu. Wskazał, że sytuacja płynnościowa większości podmiotów na razie nie pogorszyła się znacząco. Przedsiębiorcy najbardziej boją się zatorów płatniczych i utraty płynności. Ponadto część eksporterów już teraz nie otrzymuje należnych płatności od swoich kontrahentów zagranicznych. Dodatkowo działalność wielu firm jest ograniczona, np. wskutek przymusowej kwarantanny pracowników bądź konieczności pozostawania w domach. Na to nakłada się pogorszenie nastrojów, które prowadzi do ograniczenia zakupów towarów nieżywnościowych i usług. W rezultacie zakłócenia globalnych sieci podaży i inwestycji.

ZUS a pomoc finansowa rządu

Radykalnym, ale skutecznym rozwiązaniem w ocenie NBP może też być umożliwienie firmom czasowego obniżenia wynagrodzeń pracowników, ale nie niżej niż płaca minimalna i na określony okres, przy obowiązku późniejszego wyrównania. To rozwiązanie ma być dla obu stron i tak korzystniejsze niż upadłość i bezrobocie.

Bank centralny zapowiedział skup obligacji skarbowych na rynku wtórnym i działania, które mają zapewnić płynność bankom, a Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała wczoraj o obniżce stóp procentowych o 0,5 pkt proc. w celu pobudzenia gospodarki. Specjalny pakiet rozwiązań, których celem jest ograniczenie wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę i firmy, zapowiedziała minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

– Mamy już pierwsze informacje o tym, co rząd planuje w ramach programów pomocowych. Na przykład mówi się o pomocy de minimis, czyli o kredytach i ubezpieczeniach kredytów. Ponadto o ewentualnych umorzeniach kredytów dla przedsiębiorstw, które będą cierpiały z powodu płatności – mówi prezydent Konfederacji Lewiatan.

Tymczasem istotne jest również, aby rząd uwzględnił w programie pomocowym osoby samozatrudnione, których jest w Polsce ok. 2 mln i bez wsparcia na poziomie państwa znajdą się w bardzo trudnej sytuacji.

ZUS odracza płatności i zawiesza spłaty rat

Część postulatów uwzględnił już ZUS, który wczoraj wprowadził możliwość odroczenia płatności składek o trzy miesiące na wniosek płatnika. Co najważniejsze dla składek za okres luty–kwiecień br. zostanie wprowadzony tryb uproszczony: jeden dokument z dołączonym oświadczeniem, w którym przedsiębiorca wskaże, jak koronawirus wpłynął na brak możliwości opłacenia przez niego należności. Ponadto ZUS zapowiedział też wstrzymanie części działań egzekucyjnych oraz zawieszenie i wydłużenie spłaty już zawartych układów ratalnych o trzy miesiące.

– Wszystkie nowe regulacje, które miały w najbliższym czasie wchodzić w życie, powinny być opóźnione o co najmniej sześć, a nawet dziewięć miesięcy. Na koniec marca firmy muszą zgłosić deklarację VAT, ale absolutnie nie będą w stanie tego wykonać w momencie, kiedy księgowi pracują zdalnie albo są całkiem wyłączeni ze względu na wirusa – mówi Maciej Witucki. – Kolejny element to zamrożenie trwających postępowań – zarówno podatkowych, kontrolnych, jak i spraw cywilnych. To ważne, aby rząd ogłosił, że jeśli zatrzymaliśmy kraj, to zatrzymujemy też wszystkie procedury prawne, które się w tym czasie toczą.

Na pewno większość organizacji eksperckich, które przedstawiły swoje propozycje do specustawy dotyczącej koronawirusa, postuluje również czasowe zwolnienie pracodawców na kilka miesięcy z obowiązku płacenia podatków, a także odroczenie obowiązku składania deklaracji podatkowych.

Źródło: newseria.pl

Praca zdalna infolinii i sprzedawców w sytuacjach kryzysowych jest niezastąpiona. Zdarzenia – bardziej lub mniej nagłe – mogą zmusić konsultantów lub sprzedawców do pracy spoza biura. Home office czyli praca zdalna jest wygodnym rozwiązaniem nie tylko dla pracodawcy, ale przede wszystkim dla zatrudnionych osób. Jest to elastyczny sposób wsparcia pracowników w przypadkach losowych i nie tylko.

Praca zdalna, czyli obsługa infolinii w dobie koronawirusa to wyzwanie dla wielu firm. Klienci oczekują obsługi klienta dostępnej “zawsze”, ale są momenty, gdy firmie trudno ją świadczyć. Najczęstsze sytuacje dotyczą:

  • szczytów (peak’ów) zakupowych lub reklamacyjnych – momentów nagłego, często nieoczekiwanego (bądź nieplanowanego!) wzrostu pytań o asortyment, kwestii wymiany, zwrotów, reklamacji; 
  • wypadków wysokiej rotacji pracowników Infolinii i sprzedaży – gdy nagłe choroby, strajki bądź inne wypadki redukują liczbę obsługujących;
  • nagłych kryzysów i zdarzeń, takich  jak pandemia Koronawirusa SARS-Cov-2 (powodującego chorobę COVID-19), gdy pracownicy są gotowi do pracy, ale nie mogą się fizycznie udać do biura.

Jakimi kanałami są obsługiwani klienci?

  1. Jakimi kanałami są obsługiwani klienci (i dlaczego w czasie kryzysu warto rozważyć rozszerzenie kanałów)?

W polskim e-commerce oraz usługach on-line, najczęstszym kanałem obsługi jest infolinia umożliwiająca odbieranie co  najmniej 70-80% połączeń w rozsądnym czasie oczekiwania – zwykle poniżej 30-50 sekund. Kolejnym kanałem jest formularz (bądź email), który często jest przeznaczony dla “dłuższych” spraw. Live Chat, obsługa przez Komunikatory (np. Messenger’a) jest mniej popularna. Szacuje się, że mniej niż 15% firm ma narzędzia do automatycznej obsługi.

Nagłe sytuacje kryzysowe – kluczowe kwestie

Planując niezakłócone wsparcie klientów – tych potencjalnych jak i obecnych, przeciwdziałając nagłym sytuacjom kryzysowym warto rozważyć 3 kluczowe kwestie.

W “czasach zarazy” taki mix nie jest optymalny. Jeden konsultant telefoniczny może obsługiwać równolegle tylko jedno połączenie. W związku z tym przy dwu- czy trzykrotnym wzroście ruchu, i tej samej liczbie konsultantów, czasy oczekiwania zdecydowanie przekraczają akceptowane przez klientów długości.

Rozszerzenie obsługi części zapytań o współczesne  narzędzia, jak Live Chat, może uratować sprawę. Sprawny konsultant może obsługiwać 2 czy 3 sprawy równolegle. Ponadto po zastosowaniu szablonów gotowych odpowiedzi bądź chatbotów, automatyzujących pracę i zwiększających ich produktywność.

Jakie problemy są dla klientów priorytetowe?

Lista problemów, z jakimi zwracają się klienci do obsługi klienta w czasie kryzysu, może znacząco różnić się od tej w “normalnych” czasach. Gdy “padają” systemy, większość zapytań dotyczy oczekiwanego końca awarii. Gdy atakuje wirus, klienci linii lotniczych, biur podróży czy hoteli kontaktują się w kwestii zwrotu, a już na pewno zmiany terminu. Dlatego dla jakości obsługi kluczowym jest, by konsultant bądź sprzedawca był wyposażony w procedury i skrypty, umożliwiające rozwiązanie “nowych” problemów.

Praca zdalna, czyli obsługa klienta w czasach zarazy - kobieta przy biurku pracuje w domu
Praca zdalna, czyli obsługa klienta w czasach zarazy

Jakie narzędzia i procedury są potrzebne, by w sposób niezakłócony świadczyli usługę?

Narzędzia, których potrzebują konsultanci do rozwiązania problemu bądź pomocy klientowi, muszą być gotowe do pracy zdalnej. Oprogramowanie, zestawy słuchawkowe, komputery, numery telefonów, skrypty sprzedażowe czy dostęp do danych klientów – to tylko przykłady tych narzędzi. Przyjrzyjmy się jakie najważniejsze warunki muszą spełniać.

Dziś, żeby konsultant bądź sprzedawca mógł skutecznie obsługiwać klientów nie tylko z biura, ale z dowolnego miejsca, w szczególności z domu, musi korzystać z oprogramowania przygotowanego do pracy zdalnej.

  • Oprogramowania Omni-channel, umożliwiającego zdalną obsługę klientów, gotowego do natychmiastowego, bezpiecznego uruchomienia, na niemalże każdym komputerze, nawet w domu.

Po pierwsze odbieranie komórki nie wystarczy. Konsultant musi mieć możliwość uruchomienia konsoli, z której będzie odbierał infolinię, czaty czy zgłoszenia w formularzu. Najlepiej, jeśli będzie mógł uruchomić ją tak, jak uruchamia swój ulubiony portal. Ponadto wielokanałowa Konsola Agenta, taka jak InteliWISE Omni-channel po prostu otwiera się jako strona WWW na praktycznie dowolnym komputerze i dowolnej przeglądarce. W związku z tym sprzedawca bądź konsultant widzi te same dane i może korzystać ze 100 % tych samych funkcjonalności, z których na co dzień korzysta w biurze.  

Praca zdalna a wielokanałowa obsługa klienta

  • Komputera z dostępu do Internetu o rozsądnej szybkości. Jeśli oprogramowania opisywanego powyżej nie trzeba instalować na komputerze, a jedynie wyświetlić jak stronę internetową, może być to domowy komputer z domowym internetem. Bądź transfer komórkowy. Ponadto wiele programów typu omni-channel nie wymaga znaczącego transferu danych.
  • Zestawu słuchawkowego w przypadku obsługi infolinii, bądź komunikowania się z innymi pracownikami. Idealnie, jeśli można wypożyczyć swój przetestowany zestaw z biura. Warto by taki zestaw był wyposażony w mikrofon – można oczywiście korzystać z mikrofonu w komputerze, ale może on nie być gorszej jakości. 
  • Jasno zdefiniowanych procedur obsługi, skryptów oraz danych klientów. W “czasie pokoju”, czyli na co dzień, konsultanci w każdej chwili mogą zapytać kolegów bądź przełożonego o pomoc. Gdy pracują zdalnie, kontakt jest utrudniony. Kluczowe jest zapewnienie jasno zdefiniowanych procedur, czasem po prostu wydrukowanych, a także skryptów konsultanta. Ponadto czasem potrzebny jest też dostęp do danych klienta, czyli systemów CRM, ecommerce bądź baz danych gdzie przechowywane są kluczowe informacje, pozwalające na rozwiązanie problemu.

Praca zdalna a bezpieczeństwo

Pamiętajmy też o istotnych kwestiach bezpieczeństwa, opisanych zwykle w tzw. strategiach kontynuacji (disaster recovery strategy).  RODO, ochrona danych osobowych, ochrona danych klientów w wykorzystywanym CRM nie wygasają podczas pracy zdalnej. Warto jest zawrzeć z pracownikami osobną umowę, zwłaszcza jeśli pracuje na własnym komputerze. Strach przed umożliwieniem pracy zdalnej jest często największym wyzwaniem z punktu widzenia organizacji. Warto także zlecić audyt, bądź nawet część przygotowania  do pracy ekspertom jak InteliWISE, które przynajmniej część pracy wykonują zdalnie od niemalże 10 lat! Choć wiele firm jest na początku drogi, to wydaje się że od pracy zdalnej konsultantów i sprzedawców nie ma już odwrotu.

Więcej o InteliWISE S.A.

InteliWISE S.A. – dostawca oprogramowania i usług chmurowych opartych o AI (artificial intelligence, algorytmy sztucznej inteligencji) dla polskich oraz globalnych klientów, w tym z listy Fortune 500,  rankingu największych amerykańskich przedsiębiorstw. Firma wspiera obsługę klienta oraz cyfrową transformację biznesu (digital transformation), integrując technologie inteligentnej automatyzacji i zwiększając efektywność e-commerce oraz e-marketingu. Ma na swoim koncie ponad 200 zrealizowanych wdrożeń rozwiązań takich jak Chatbot, Voicebot, Live Chat czy Contact Center.

Źródło: www.inteliwise.pl

Co nas czeka w gospodarce światowej i polskiej w 2020 roku? – to pytanie zadaje sobie każdy finansista. W 2020 roku w skali światowej jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji ekonomicznej. Skończyła się złota epoka globalizacji. Epoka, w której praktycznie nie było granic, a przedsiębiorcy na całym świecie z entuzjazmem rozwijali swoje firmy w ramach nieskrępowanego handlu w skali światowej. Dotyczy to zarówno małych,  średnich, jak i dużych przedsiębiorców.

Ostatnie pięć lat zajęło nam jednak tworzenie coraz większej liczby granic. Zglobalizowany świat zaczyna pękać na pięć kawałków, tworzących nowe bloki ekonomiczne – które będą ścierać się między sobą. Do gospodarki światowej wraca więc bardziej lub mniej rozwinięty protekcjonizm. Polska jest na tym tle w dobrej sytuacji. Mamy rozpędzoną gospodarkę, nowe inwestycje – częściej zagraniczne, rzadziej polskie – ale jest ich cały czas dużo. Natomiast stoi przed nami też kilka wyzwań.

Polska należy do tych kilku krajów w skali światowej, które mają wyjątkowo niekorzystną strukturę kapitału lokalnego. Obserwujemy w Polsce przewagę kapitalizmu państwowego. Coraz większa liczba firm należy do skarbu państwa. Z drugiej strony mamy bardzo dużą liczbę firm z kapitałem zagranicznym. Pomiędzy tymi dwoma blokami znajduje się nierosnący, pozostający w stagnacji, blok firm z kapitałem krajowym prywatnym – powiedział serwisowi eNewsroom Krzysztof Domarecki, prezes zarządu Grupy Selena.

Co nas czeka w gospodarce w 2020 roku? - ludzie na tle mapy świata
Co nas czeka w gospodarce w 2020 roku?

Nowa rzeczywistość

Co nas czeka w gospodarce polskiej i światowej? Po pierwsze firmy muszą się przebić, mimo rosnącej konkurencji ze strony gigantów państwowych, które pochłaniają coraz większą część gospodarki. Z drugiej strony odczuwają presję bardzo silnego, rozwiniętego, mającego znakomite wsparcie ze strony swoich spółek matek, kapitału zagranicznego. By utrzymać dynamikę polskiej gospodarki, musimy wspierać polski eksport, realizowany przez polskie firmy prywatne. Niestety – wsparcie firm prywatnych w Polsce jest z jednej strony deklarowane, a z drugiej coraz bardziej wątpliwe. Obserwujemy rosnące regulacje i większą penalizację gospodarki. To nie są elementy sprzyjające wzrostowi gospodarczemu, a tym samym nie są to elementy budujące siłę państwa polskiego – analizuje Domarecki.

Źródło: enewsroom.pl

Dofinansowanie działalności gospodarczej z urzędu pracy dla osób, które planują założenie działalności gospodarczej. Jakie warunki należy spełnić, podpowiada specjalista z Centrum Informacyjnego Służb Zatrudnienia Zielona Linia.

Źródeł finansowania działalności gospodarczej jest kilka. po pierwsze można starać się o bezzwrotne dotacje lub pożyczki. Wciąż jednak jednym z najbardziej popularnych dofinansowań są jednorazowe środki na działalność z urzędów pracy – informuje Piotr Rafałowicz, Starszy specjalista z Centrum Informacyjnego Służb Zatrudnienia Zielona Linia.

Środki na działalność nie są przyznawane wszystkim wnioskującym. Oczywiście podstawowym warunkiem ubiegania się o jakiekolwiek wsparcie z urzędu pracy jest posiadane statusu osoby bezrobotnej. Należy więc w pierwszej kolejności zarejestrować się jako osoba bezrobotna.

Brak wpisu do CEIDG

Przede wszystkim wpływ na decyzję urzędu pracy ma to, czy zarejestrowany bezrobotny prowadził wcześniej firmę. Ponadto ile czasu upłynęło od jej zamknięcia. Ubiegający się o środki nie może posiadać wpisu do CEIDG przed złożeniem wniosku oraz w trakcie jego rozpatrywania. Urząd sprawdza 12 miesięcy poprzedzających złożenie wniosku. Godne uwagi jest to, że nie ma znaczenia, czy dana osoba prowadziła firmę czy nie. Liczy się sam wpis. Nawet jeśli był kilkudniowy.

Dofinansowanie działalności gospodarczej z urzędu pracy- urzędnik przy biurku z kalkulatorem

Dofinansowanie działalności gospodarczej po sprawdzeniu przeszłości biznesowej

Przyznając dofinansowanie do działalności gospodarczej urzędy pracy sprawdzają także, czy osoby, które ubiegają się o wsparcie, wcześniej nie otrzymały już podobnego dofinansowania. Ponadto osoby, które wcześniej prowadziły już działalność i na jej otwarcie otrzymały środki z urzędu pracy lub z innych środków publicznych nie mogą wnioskować o wsparcie na otwarcie kolejnego biznesu.

Urząd nie przyzna również środków osobie, która w okresie 2 lat przed złożeniem wniosku była skazana za przestępstwo przeciwko obrotowi gospodarczemu.

Należy pamiętać, że złożenie wniosku nie jest równoznaczne z otrzymaniem dotacji. Nie zwalnia z obowiązków względem urzędu. Nadal należy zgłaszać się na wyznaczone wizyty oraz przyjmować skierowania do pracy.

Szczegółowe informacje na temat jednorazowych środków na działalność gospodarczą można uzyskać w serwisie internetowym Zielonej Linii (https://zielonalinia.gov.pl/web/zielona-linia/-/jednorazowe-srodki-na-podjecie-dzialalnosci-gospodarczej-32200) oraz pud numerem telefonu 19524.

Brak pracowników na rynku pracy to problem niejednej firmy. Z raportów „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości za IV kwartał 2019 r. wynika również, że coraz mniej osób postrzega pracę jedynie jako źródło utrzymania. Ponad połowa Polaków deklaruje chęć zmiany pracy, ponadto kolejne 39 proc. jest otwarte na nowe propozycje. Do rozglądania się za nowym etatem oprócz zarobków najbardziej motywuje nas możliwość rozwoju osobistego.

Raporty PARP przedstawiają wyniki najbardziej aktualnych badań i analiz dotyczących polskiego i międzynarodowego rynku pracy. Z pewnością są przygotowywane na podstawie przeglądu dostępnej literatury naukowej, portali internetowych oraz publicznych raportów.

Brak pracowników a bezrobocie z polskiej perspektywy

Stopa bezrobocia w Polsce na koniec grudnia 2019 r. wyniosła 5,2 proc. wobec rekordowych 5,0 proc. w październiku 2019 r. (taki wynik zanotowano ostatni raz we wrześniu 1990 r.) i 5,1 proc. w listopadzie 2019 r. W ujęciu rocznym widać spadek o 0,6 p.p. W grudniu ubiegłego roku liczba bezrobotnych w Polsce wyniosła 867,2 tys., czyli o 17,5 tys. więcej niż w listopadzie i o 25,3 tys. więcej niż w październiku. Bezrobocie wśród kobiet było większe niż wśród mężczyzn, choć w ostatnich miesiącach roku miało lekko spadkową tendencję – w październiku kobiety stanowiły 56,6 proc. osób bez pracy, w listopadzie – 56,1 proc., a 55,3 proc. w grudniu.

Brak pracowników na rynku pracy. 80% firm zagrożonych-męzczyzna przy biurku w biurze
Brak pracowników na rynku pracy. 80% firm zagrożonych

W ostatnim miesiącu 2019 roku kolejny raz z rzędu, najniższy wskaźnik bezrobocia odnotowano w województwie: wielkopolskim (2,8 proc.), śląskim (3,6 proc.) i małopolskim (4,1 proc.). Ponadto największą liczbę osób bezrobotnych zaobserwowano w województwach: warmińsko-mazurskim – 9 proc., podkarpackim – 7,9 proc., świętokrzyskim – 7,9 proc. oraz kujawsko-pomorskim – 7,8 proc.

W poszukiwaniu nowego etatu

Przytoczone w raporcie PARP dane wskazują, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy sytuacja pracowników w Polsce zdecydowanie się poprawia. Przeciętne miesięczne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw powoli, lecz systematycznie się zwiększało i wyniosło w październiku i listopadzie 2019 r. odpowiednio: 6,383 mln i 6,394 mln, natomiast w grudniu osiągnęło poziom 6,396 mln osób i było wyższe o 2,6 p.p. r/r.

Aż 51 proc. pracujących Polaków chce zmienić pracę i aktywnie jej szuka, a 39 proc. choć nie szuka pracy, jest otwarte na nowe propozycje. Jedynie 7 proc. nie rozważa obecnie zmiany pracodawcy. Przede wszystkim najbardziej gotowi na zmianę pracy są specjaliści z branży ubezpieczeniowej (72 proc.), bankowej, transportowej i logistycznej oraz pracownicy administracji (po 71 proc.).

Zmianom ulegają dzisiaj nie tylko oczekiwania pracowników, ale też wymagania pracodawców. Z biegiem lat na znaczeniu traci potwierdzenie formalnego wykształcenia. Spada też liczba ofert, w których wymaga się doświadczenia. Powodem może być obniżenie wymagań względem kandydatów, o których jest trudniej. Ponadto trudności w legitymowaniu się przez nich wiarygodnymi dokumentami potwierdzającymi ich doświadczenie. Na te drugie, potencjalnie receptą mógłby być Zintegrowany System Kwalifikacji, który dostarcza rozwiązań w zakresie potwierdzania kwalifikacji uzyskanych w edukacji pozaformalnej, czyli na przykład na kursach, albo w wyniku uczenia się nieformalnego – zaznacza Daniel Nowak z Departamentu Rozwoju Kadr w Przedsiębiorstwach w PARP.

Po pierwsze do zmiany pracy najbardziej motywują pracowników zarobki i możliwość rozwoju. Ponadto liczy się to odpowiednio dla 66 proc. i 65 proc. respondentów. Na trzecim miejscu plasuje się natomiast stabilność zatrudnienia w postaci umowy o pracę – jest ważna dla 39 proc. respondentów.

Z widokiem na Europę

Według danych Eurostatu, w ciągu ostatniego kwartału 2019 r. wskaźnik bezrobocia w Unii Europejskiej pozostawał bez zmian, na poziomie 6,3 proc. dla wszystkich krajów członkowskich (UE-28) i 7,5 proc. dla krajów strefy euro. W obu przypadkach na koniec roku wartość wskaźnika spadła o 0,4 p.p. r./r.

Zgodnie z wyliczeniami Labour Force Survey w tym czasie stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 3,2 proc. Ponadto różnica w wyniku stopy procentowej bezrobocia pomiędzy danymi Eurostatu i GUS wynika z przyjęcia innych założeń metodologicznych przez te dwie jednostki. Badanie Eurostatu – Labour Force Survey (LFS), badanie GUS – „Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności” (BAEL).

Biorąc pod uwagę wszystkie kraje Unii Europejskiej (UE-28), w listopadowym zestawieniu Eurostatu najwyższe wskaźniki bezrobocia odnotowano w Grecji – 16,8 proc. i Hiszpanii – 14,2 proc. Natomiast najniższe stopy bezrobocia osiągnęły Czechy, Niemcy i Polska – odpowiednio 2,2 proc., 3,2 proc. i 3,2 proc.

Brak pracowników, czyli dokąd zmierza rynek pracy?

W 2020 r. największej liczby ofert rekrutacyjnych można spodziewać się w branży IT, obsługi klienta, edukacji i szkoleń. Ponadto w hotelarstwie i turystyce, w których 94 proc. firm deklaruje chęć zwiększenia zatrudnienia. Nabory planuje również branża energetyki (92 proc. respondentów), prawa i podatków (92 proc.), marketingu i branży handlowej (90 proc.). W związku z dużym zainteresowaniem pracownikami o wysokich kompetencjach wzrosną też wyzwania stojące przed rekruterami. Brak pracowników na rynku pracy, a co za tym idzie trudności z pozyskiwaniem nowych kadr, spodziewa się ponad 80 proc. firm w Polsce.

Najbardziej pożądane kompetencje na rynku pracy to zdolności techniczne, cyfrowe, menedżerskie i sprzedażowe. Na popularności zyskują umiejętności miękkie, takie jak umiejętność współpracy, komunikatywność i kreatywność. Warto pamiętać, że konkurencja o tak uzdolnionych pracowników na rynku jest naprawdę duża – mówi Anna Tarnawa z Departamentu Analiz i Strategii w PARP.

Z pewnością w krajach Unii Europejskiej coraz większym zainteresowaniem wśród pracowników i pracodawców cieszy się możliwość pracy zdalnej. W takim trybie działa już około 19 proc. wszystkich zatrudnionych.

Artykuł stanowi podsumowanie z trzech raportów „Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań”: edycja styczeń 2020 r. (okres analizy 15.12.2019 r. – 22.01.2020 r.), edycja grudzień 2019 r. (15.11.2019 r. – 15.12.2019 r.), edycja listopad 2019 r. (15.10.2019 r. – 14.11.2019 r.).

Raporty powstają w związku z budowanym przez PARP systemem Sektorowych Rad ds. Kompetencji.

Źródło: www.parp.gov.pl

Zwrot prowizji za kredyt należy się najprościej mówiąc tym którzy go wcześniej spłacili. Są jednak pewne warunki. Prezes Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po raz kolejny zabrał głos w sprawie kredytów konsumenckich, które zostały uregulowane przed terminem w umowie. W dniu 02 marca 2020 r. wydał uzupełniające stanowisko do tzw. „małego TSUE”, czyli orzeczenia Trybunału wydanego we wrześniu 2019 r. Potwierdził tym samym prawo konsumentów do proporcjonalnego zwrotu opłat w przypadku spłaconej wcześniej pożyczki lub kredytu.

Zwrot prowizji? Dla kogo?

Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim, konsument ma prawo w każdym czasie do spłaty całości lub części kredytu przed terminem określonym w umowie. W takiej sytuacji może domagać się odzyskania części poniesionych opłat składających się na całkowity koszt kredytu. Zwrot obejmuje pozaodsetkowe opłaty pobrane przez bank lub instytucję finansową, w szczególności: prowizję, ubezpieczenia i opłaty administracyjne.

Sprawdź, czy należy Ci się zwrot!

BEZPŁATNA ANALIZA TWOJEJ SPRAWY

Prawo do proporcjonalnego zwrotu prowizji i opłat dotyczy kredytów konsumenckich zawartych po 18 grudnia 2011 r. i spłaconych przed czasem określonym w umowie. O odzyskanie części poniesionych kosztów mogą starać się jedynie osoby fizyczne, które przeznaczyły środki z kredytu lub pożyczki na cele niezwiązane z działalnością gospodarczą. Wysokość takiego kredytu nie może przekraczać kwoty 255 550 zł. Prawo do obniżenia całkowitego kosztu kredytu, a co za tym idzie zwrotu części pobranych przez bank opłat, przysługuje również osobom, które zaciągnęły kredyt hipoteczny. Ale dotyczy to wyłącznie umów kredytowych zawartych po 22 lipca 2017 r., czyli po wejściu w życiu ustawy o kredycie hipotecznym.

Konsolidacja kredytu a zwrot prowizji

Warto podkreślić, że prawo do proporcjonalnego zwrotu prowizji i opłat dotyczy nie tylko sytuacji, w której konsument dokonuje wcześniejszej spłaty kredytu z własnych środków. Możliwość odzyskania części kosztów kredytu zachowuje również kredytobiorca, który dokonał konsolidacji czyli połączenia dwóch lub więcej uprzednio zaciągniętych kredytów lub pożyczek w jeden kredyt konsolidacyjny.

Miliony kredytów

W efekcie jak pokazują statystyki BIK, w 2019 r banki oraz SKOK-i udzieliły łącznie 7,45 mln kredytów konsumenckich. Prawie połowa wartości udzielonych kredytów gotówkowych dotyczyła właśnie konsolidacji. Co istotne ponad 41% udzielonych kredytów gotówkowych to kredyty powyżej 50 tys. zł. Ponadto Polacy zaciągają coraz więcej wysokokwotowych kredytów konsumenckich, którymi spłacają kilka mniejszych zobowiązań. I właśnie z tytułu wcześniejszej spłaty tych kredytów i pożyczek należy im się zwrot prowizji i opłat – ­wyjaśnia Paweł Wójcik, Członek Zarządu Votum Robin Lawyers SA.

Zwrot prowizji za kredyt - komu się należy - śwink askarbonkaa
Zwrot prowizji za kredyt – komu się należy

Czy kredytobiorcy mogą liczyć na zwrot?

Jak podaje w komunikacie UOKiK do urzędu docierają sygnały, że tylko część instytucji finansowych rozlicza się prawidłowo ze swoimi klientami. Zatem nadal istnieje spora grupa kredytodawców którzy odmawiają w ogóle zwrotu lub przyznają go tylko w określonych sytuacjach, np. dla kredytów spłaconych po wyroku TSUE.  

– W celu analizy sprawy najlepiej zwrócić się do profesjonalnego pełnomocnika, który nie tylko ustali, czy w ogóle należy się zwrot prowizji i opłat, ale również precyzyjnie określi wysokość przysługujących roszczeń, zapewniając ich dochodzenie na drodze przedsądowej i sądowej. Bowiem nawet banki i instytucje pożyczkowe, które dokonują zwrotów, nie zawsze stosują metodę liniową, która jest najkorzystniejsza dla kredytobiorców. Dlatego za każdym razem warto skontaktować się ze specjalistami i zweryfikować swoją sprawę –  zachęca Paweł Wójcik z Votum Robin Lawyers SA.

5 miliardów na odszkodowania

Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że suma wypłacanych odszkodowań z funduszu wypadkowego jest ogromna. Z powodu wypadków przy pracy, każdgo roku wypłacanych jest ponad 5 mld zł. Co więcej kwota tych odszkodowań cały czas rosnie. Według tych samuch danych tylko w  2018 r. z powodu wypadków, polscy pracownicy byli łącznie niezdolni do pracy przez blisko 3  mln dni. Odszkodowania można dochodzić jendak nie tylko od ZUSu. #EkspertRadzi Albert Demidowski z Votum Odszkodowania S.A.

 

Górnictwo najbardziej wypadkowe

Chyba nikogo nie dziwi że najczęściej do wypadków dochodzi w górnictwie i wydobywaniu  (14,73%) Kolejne miejsca to branże związane z dostawą wody; gospodarowaniem ściekami i odpadami; rekultywacją (14,25). Natomiast najniższe wskaźniki występują w sekcjach Informacja i komunikacja (1,32) oraz pozostała działalność usługowa (1,75).

 

Za nami piąta edycja innoSHARE UNIversity 2019. Konferencji innej niż wszystkie. 10 października w Centrum nauki Kopernik nauka stała się biznesem.

innoSHARE UNIversity 2019 to dzień pełen interesujących dyskusji, wizjonerskich pomysłów i doceniania roli rozwoju oraz nauki w biznesie. W trakcie 5. edycji tego międzynarodowego wydarzenia obecni byli światowej sławy wizjonerzy, innowatorzy i ludzie biznesu, którzy pomagali uczestnikom poszerzyć horyzonty, pozyskiwać unikalną wiedzę i wymieniać się doświadczeniami.

„Tegoroczna edycja to olbrzymi sukces. Najlepiej określą to liczby: prawie 17 h ciekawych dyskusji, wystąpień i pitchy startupów, 2 sceny tematyczne, ponad 50 prelegentów, wydarzenia towarzyszące m.in. VCSD by Lawmore oraz ponad 450 uczestników. Na to pracował sztab ludzi i dzięki ich zaangażowaniu wydarzenie to zakończyło się sukcesem. Chciałbym wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie: prelegentom, partnerom i patronom medialnym serdecznie podziękować. Mam nadzieję, że do zobaczenia za rok już na nowym wydarzeniu współorganizowanym przez szersze grono Partnerów” – podkreśla Sławomir Olejnik – Prezes Zarządu Fundacji Polska Innowacyjna.

innoSHARE UNIversity to jedyne takie wydarzenie w Polsce, które w jednym miejscu skupia przedsiębiorców i osoby zainteresowane obszarem HUMAN tech, uczelni przyszłości, komercjalizacji i tworzenie startupów deep tech (wysokich technologii). W wyjątkowym gronie prelegentów znalazło się 50 mówców, a wśród nich pojawili się m. in. inwestor i twórca innowacyjnych firm Lech Kaniuk i dr Lech Ignatowicz, który przybliżył uczestnikom spotkania działanie nowoczesnych testów diagnostycznych gruźlicy i malarii oraz w jaki sposób pozyskać finansowanie od Billa Gatesa – twórcy Microsoftu.

Przeczytaj także:

innoSHARE UNIversity to inicjatywa powołana do życia przez Fundację Polska Innowacyjna, która łączy przedstawicieli świata nauki, biznesu, startupów, instytucji publicznych i prywatnych, a także organizacji pozarządowych. Fundacja do 2030 roku chce stworzyć Startup Startupów – międzynarodową Uczelnię Przyszłości wraz z Ekosystemem innowacji, która będzie jednym ze 100 najlepszych uniwersytetów świata.

materiał prasowy

Przed biznesem stoją niespotykane dotąd wyzwania, a dotychczasowe rozwiązania utraciły swoją skuteczność – wywiad z Marią Magdaleną Gulewicz, autorką książki „Jak odzyskać utraconą skuteczność”.

Redakcja: Zatytułowała Pani swoją książkę „Jak odzyskać utraconą skuteczność”. Jest w tym tytule zawarta jest teza, że coś mieliśmy i to utraciliśmy…

Maria Magdalena Gulewicz: Teza zawarta w tytule książki wynika z tego, że liczne badania pokazują, że mamy problem z zaangażowaniem oraz rosnący udział wypalenia zawodowego wśród pracowników. Natomiast inne badania dowodzą, , że jesteśmy efektywni jeśli wykonujemy pracę, która ma cel, który uznajemy za istotny i mamy przekonanie, że dajemy światu coś od siebie.. Uważam, że pasja i efektywność w pracy jest naturalnym stanem człowieka, stąd teza  że na skutek splotu kilku istotnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu zarówno biznesu, jak i ludzi tę skuteczność utraciliśmy.


Maria Magdalena Gulewicz jest autorką książki „Jak odzyskać utraconą skuteczność”. Rewiduje ona nowe, bestsellerowe koncepcje w zarządzaniu zestawiając je z polskimi uwarunkowaniami społeczno-gospodarczymi Maria Magdalena Gulewicz jest doktorem w dyscyplinie nauk o zarządzaniu , a niemal 20-letnie doświadczenie zawodowe związane było w przeważającej części z sektorem bankowym. Obserwując zmiany w otoczeniu biznesowym oraz codziennym życiu ludzi, autorka jest przekonana, że przed biznesem stoją niespotykane dotąd wyzwania, a dotychczasowe rozwiązania utraciły swoją skuteczność. 

Pisze Pani na wstępie, że wraz z nastaniem ery 24/7 dotychczasowe modele biznesowe utraciły swoją skuteczność. Proszę rozwinąć tę myśl.

MMG: Uważam, że modele biznesowe, które były związane z nastaniem ery kapitalizmu to były świetne modele na tamte czasy. Owocem ciężkiej pracy, którą wykonaliśmy, jest  miejsce, w którym jesteśmy dzisiaj. Dziś funkcjonujemy w sytuacji dobrobytu i nadmiaru dlatego też zasada maksymalizacji użyteczności i klasyczne paradygmaty ekonomii wymagają rewizji ponieważ często wręcz mogą szkodzić biznesowi.

Wspomina Pani także o paradoksie efektywności pracy. Czy istnieją badania lub dowody na potwierdzenie tego?

MMG: Tak, zostały zrobione badania, które wykazują, że tak naprawdę stosowanie niespójnych metod podnoszenia zaangażowania pracowników powoduje skutki wręcz odwrotne. Im bardziej naciskamy pracowników, tym mniej są oni skuteczni i bardziej  się wypalają.

Książka do kupienia w sklepie internetowym wydawnictwa INFOR.pl

Czy ten paradoks dotyczy tylko Polski, czy jest zjawiskiem europejskim, globalnym?

MMG: To zjawisko, które dotyczy uniwersalnego wymiaru funkcjonowania ludzi. Każde urządzenie mechaniczne, jeśli za bardzo je eksploatujemy, po prostu nie będzie zawsze działać efektywnie. Ta zasada odnosi się także do nas, ale o ile przy maszynach bierzemy pod uwagę, taką możliwość – sobie nieczęsto dajemy to tego prawo.

Zobacz też:

To prawda. Pisze Pani o odpowiedzialnym zarządzaniu biznesem. Jak rozumie Pani to stwierdzenie, co to znaczy – odpowiedzialnie zarządzać biznesem?

MMG: Tak naprawdę uważam, że doszliśmy już do takiego poziomu nasycenia się wolnością, że ta wolność musi zrodzić odpowiedzialność. A im większa możliwość wpływu na społeczeństwo, tym ta odpowiedzialność jest większa.   To właśnie ta odpowiedzialność dzisiaj będzie stanowiła o tym, czy modele stosowane w biznesie do rozwoju będą skuteczne, czy też nie.

Pokrywa się to z modelem zdrowych firm? Czy to pojęcie jest tożsame z pojęciem firmy zrównoważonej?

MMG: Na pewno odpowiedzialne zarządzanie stanowi podstawę funkcjonowania zdrowych firm. Natomiast, żeby uniknąć nieporozumień należy powiedzieć, że odpowiedzialność to nie jest łatwa kwestia dla biznesu. Bardzo często jest kosztowna, a konkurencja, która nie stosuje zasad odpowiedzialnych może wykorzystywać tę sytuację dla uzyskiwania lepszych wyników. Jako praktyk zarządzania jestem daleka od tego, żeby mówić, że mamy już Świętego Graala, teraz wystarczy, że wszyscy będziemy stosować zasady CSR, to będzie pięknie. Myślę, że droga do odpowiedzialności będzie długa i możliwe nawet, że nie ewolucyjna, a rewolucyjna, bo może okazać się, że będą pojawiać się sytuacje w życiu gospodarczym, które będą coraz bardziej wymuszały tę odpowiedzialność na różnych szczeblach wpływu.

Pisze Pani o tym, że biznes zyskał taką bezprecedensową rolę społeczną, ale jak zdefiniować ramy i zakres tej odpowiedzialności?

MMG: Odpowiedzialność zaczyna się wtedy, kiedy robimy coś więcej, niż tylko to, co nam nakazuje prawo. Czyli jeżeli działamy zgodnie z prawem, to nie możemy mówić, że jesteśmy odpowiedzialni społecznie, po prostu działamy zgodnie z prawem. Dla mnie, odpowiedzialne społecznie działanie to jest takie działanie, w którym dobrowolnie wykonujemy rzeczy, do których nie jesteśmy zobligowani prawem, a są istotne społecznie.

W jednym z rozdziałów swojej książki wspomina pani też o współczesnym etosie pracy i tym, że zabija go zabójcze tempo. Mam wrażenie, że ten etos dotyczy pokolenia 35-40+. Czy rzeczywiście tak jest?

MMG: Trudno powiedzieć o etosie pracy, który będzie definiowany przez pokolenia, które dopiero wchodzą na rynek pracy. W tej chwili nie ma jeszcze solidnych badań na ten temat, jak te pokolenia Y i Z będą funkcjonować. Pokolenie X, czyli ludzi urodzonych w latach 1964-1979, jest tym pokoleniem przodującym, dla którego rzeczywiście praca jest sensem życia i praca identyfikuje praktycznie całą jednostkę. Weszły już na rynek pracy pokolenia, które ukształtowały doświadczenia dobrobytu, więc mają inne podejście do pracy i coraz częściej słychać, że równowaga praca-życie prywatne jest dla nich istotnym elementem i starają się tę równowagę zachować.

Pisząc o recepcie na odzyskanie utraconej skuteczności pisze Pani o idei zachowania równowagi między pracą a życiem, które jest oparte na integracji obszaru zawodowego z osobistym. Czy ma Pani pomysł, jak taka integracja może przebiegać?

MMG: Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić, to zdać sobie sprawę z tego, że w ogóle istnieją różne obszary życia człowieka. To może się wydawać truizmem, ale to dzisiaj jest największym wyzwaniem. Każdy wie, że praca to sfera, która jest istotna. Pamiętamy też o życiu rodzinnym, chociaż często je zaniedbujemy na rzecz pracy.. Ale to nie są jedyne obszary. Jeszcze jest kwestia dotycząca czasu dla siebie w tym aktywności fizycznej i dbałości o swoje ciało, czasu na hobby i zainteresowania, poprzez wiele różnych form rozwoju osobistego i duchowego. Mamy różne potrzeby, także te związane z życiem w społeczeństwie i pomocy innym i musimy nauczyć się o nich pamiętać i o nie dbać.

Reklama

Rozumiem, że musi nastąpić zmiana pokoleniowa w myśleniu i traktowaniu pracy. Zgodnie z tym, co Pani mówi, powinny być zajęcia na studiach dla młodych ludzi, aby ich do tego przygotować. Pracownicy przychodząc do firmy powinni też mieć taką świadomość i potrzebę, zachowywania zdrowej równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym.

MMG: Bądźmy fair, tak naprawdę równowaga działa w dwie strony. Oczywiście, znacznie rzadsze są takie przypadki, gdy ktoś ma tak angażujące życie prywatne, że zaniedbuje pracę i nie jest w stanie się skupić; to też się zdarza, więc równowaga to nie jest tylko pamiętanie o tym, by nie pracować za dużo. Należy dbać o równowagę wszystkich obszarów  aktywności, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie prowadzić dobre życie i być skutecznym pracownikiem czy liderem. Kształcenie młodych przywódców powinno opierać się na zasadach zrównoważonego biznesu oraz skuteczności osobistej. Prowadzone przeze mnie badania pokazują, że polscy pracownicy nie mają świadomości powagi i istotności kwestii związanych z równowagą pomiędzy pracą a życiem. Często nie potrafią określić swojego stanu lub dokonują ocen wzajemnie się wykluczających np. pracując powyżej 50 godzin tygodniowo, czując przeciążenie ilością pracy, poświęcając całe swoje życie- pracy deklarują, iż ich równowaga na linii praca- życie jest w pełni zachowana. W tej perspektywie w interesie pracodawców jest dbałość o pracowników i nauczenie ich jak nie pracować. Dzięki temu będą mieli rzeczywiście zaangażowanych pracowników, pełnych energii, którym będzie się chciało przychodzić do pracy i być lojalnym wobec pracodawcy jeżeli będzie on mógł uzyskiwać satysfakcję ze wszystkich sfer swojego życia – również pozazawodowego .

Powiedziała Pani ważną rzecz, że to działa w dwie strony – to jest istotne dziś. Na razie mamy w takiej ogólnej narracji demonizację korporacji. Tzw. Mordor, o którym Pani pisze, jest zupełnym przeciwieństwem Edenu i światu idealnemu. Ale to też jest chyba tylko jednostronne widzenie, prawda?

MMG: Badania dowodzą, że zawłaszczanie przez pracę innych, pozazawodowych sfer życia to rzeczywiście najbardziej dotkliwy problem o wymiarze społecznym. Nasze podejście do pracy ewoluowało w czasie, od uprawy ogrodu Eden, które cechował co prawda znój, jednak praca ta, przynosiła owoce oraz satysfakcję do współczesnego „Mordoru”- symbolu bezwzględnej korporacji, gdzie sami pracownicy określają siebie jako orków. Z jednej strony firmy muszą zwiększać świadomość po stronie pracowników i przyjmować zasady odpowiedzialności, ale z drugiej – powinny one zadbać też o kształtowanie kultury organizacyjnej, która nie promuje pracy „po godzinach”.

Ciekawy w Pani książce jest także rozdział dotyczący humanizacji pracy. Ten trend stoi w opozycji do automatyzacji czy sztucznej inteligencji i tego, co niesie nasz rozwój. Jak Pani to widzi?

MMG: Pisząc o humanizacji pracy chciałam pokazać, że to miejsce, w którym jesteśmy dzisiaj jest nowe. Pamiętajmy, że rewolucja przemysłowa niosła upodmiotowienie człowieka i jego pracy. Wykształciła nowe podejście do pracy, które cechowały ciężkie warunki i nadmierny wysiłek. Praca stała się przyczyną negatywnych przeżyć emocjonalnych. Propagowany wówczas wysokowydajnościowy model pracy, którego wielkim entuzjastą był m.in. Pan Ford opierał maksymalizację zysku firmy o wydajność pracowników. Wówczas nikt się nie zastanawiał nad tym, jak czuje się pracownik przy taśmie. Było absolutne skupienie na tym, jak zwiększyć jego produktywność – jeśli dzisiaj wyprodukował 60 części, co zrobić, by jutro wyprodukował ich 70, a pojutrze 80? Wtedy człowiek został sprowadzony do roli maszyny, ale też ludzie mieli inną perspektywę, dopiero budował się kapitalizm, a przykładowo pracownicy Forda mieli poczucie, że dają innym ludziom możliwość przemieszczania się, wierzyli że robią coś bardzo istotnego. Jednak prawdą jest to, że nikt się wtedy nie zastanawiał nad tym, czy pracownik jest szczęśliwy. Nad tym zaczęliśmy się zastanawiać tak naprawdę wtedy, gdy efektywność pracy zaczęła być coraz to niższa – kiedy pracownicy zaczęli chorować i pojawiły się problemy z wysoką rotacją, a na rynku pracy zaczęła się walka o pracownika.

Reklama

Pamiętamy jednak, że nie dalej niż 10 lat temu, gdy wydarzył się kryzys finansowo-gospodarczy, działy HR stały się najbardziej strategicznymi działami w firmach tylko dlatego, że od skuteczności wysublimowanych strategii HR-owych, dotyczących optymalizacji i większej elastyczności pracy, zależała pozycja konkurencyjna firm. Pracownicy utracili bezpieczeństwo pracy i zrodził się nowy kontrakt psychologiczny pomiędzy firmą a pracownikami. To nie był dobry kierunek, ale on się pojawił, bo taka była potrzeba rynku. Dzisiaj to pracownik oczekuje elastycznego podejścia, ale jeszcze 10 lat temu to był wymóg pracodawcy podyktowany względami ekonomicznymi i nieprzewidywalnością rynku

W swojej książce dowodzi Pani, że zaangażowanie to nie to samo co efektywność…

MMG: Absolutnie tak. Od czasu głośniej publikacji Gallupa w 1999 roku satysfakcja i zaangażowanie pracowników stało się tematem przewodnim dla biznesu oraz firm doradczych. Okres 2000-2010 obfitował w różnego rodzaju badania tych wskaźników, często mylnie traktując je jako synonimy. Przez ostatnie lata zastanawialiśmy się nad tym, co zrobić, aby pracownicy byli zaangażowani – poszliśmy w stronę well-beingu, który  mylnie rozumiany – kończy się na rozdawaniu jabłek pracownikom. A tymczasem well-being wymaga świadomego wsłuchiwania się w potrzeby pracowników. Jestem daleka od uprawiania magicznego myślenia o turkusie i nie mówię, że celem biznesu jest codzienne zastanawianie się, co zrobić, żeby pracownik tylko chciał pracować. Biznes jest od tego, żeby robić biznes, natomiast pamiętajmy, że najpierw musimy zadbać o pracownika i jego podstawowe potrzeby. Wzrost zaangażowania oznacza wzrost kosztu psychicznego i fizycznego pracy. Praca „po godzinach”, w nocy, w trakcie urlopu i podczas choroby niesie konsekwencje w postaci ogromnego zmęczenia, a nawet wypalenia zawodowego- obniżając efektywność pracy.

Tu porusza Pani kwestię well-beingu i modnego ostatnio pojęcia work-life balance. Wspomniane jabłka, ochoczo rozdawane pracownikom, są swego rodzaju troską o ich komfort pracy wpływającą na ich efektywność?

MMG: Obawiam się, że jeżeli rzeczywiście będziemy w tak uproszczony i zredukowany sposób podchodzili do well-beingu, to za chwilę firmy przestaną to stosować, bo zarządy zażyczą sobie pokazania na liczbach, jak te programy well-beingowe wpływają na podniesienie wyników firmy. Na sam koniec dnia, mówiąc o zaangażowaniu pracownika, firma myśli o dobrych wynikach finansowych. Dbajmy więc o to, aby ten pracownik był przede wszystkim po prostu skuteczny. Dziś skupiając się na zaangażowaniu pracownika pozwalamy by pracował on wiele godzin dziennie, nawet w trakcie choroby – bo to jest według wielu menedżerów dowodem jego zaangażowania. Jeżeli za wskaźnik przyjmiemy skuteczność, to po pierwsze nie przyjdzie nam do głowy, żeby uważać pracę np. podczas choroby za skuteczną, a po drugie nie będziemy traktować wydłużonego czasu pracy do oceny potencjału pracownika. Dajmy pracownikom prawo do życia pozazawodowego. Nawet więcej, zachęćmy go, żeby poznawał i dbał o  inne sfery życia niż tylko praca, bo wtedy jest bardziej efektywny i skuteczny. Myślę, że dzisiaj ogromnym problemem jest fakt, że wśród członków zarządu w dużych korporacjach jest mnóstwo ludzi, którzy także stracili swoją zawodową skuteczność i życiową radość  – to nie jest tak, że tylko pracownicy za dużo pracują.

Przywołuje Pani badania potwierdzające, ile czasu Polacy spędzają w pracy w skali roku i jak wypadają na tle Unii Europejskiej. Wnioski są jednoznaczne: jesteśmy zdecydowanie zapracowanym społeczeństwem.

MMG: Tak, jesteśmy zapracowanym społeczeństwem. Od wielu lat w raporcie OECD zajmujemy wysoką drugą pozycję wśród narodowości europejskich w zakresie liczby przepracowanych godzin. Z drugiej zaś strony jesteśmy mało efektywni – badania pokazują, że nasza efektywność jest na poziomie 30% przeciętnego Niemca, a 20% przeciętnego Belga. Dlatego pracodawcy muszą przede wszystkim być zainteresowani tym, jak tę skuteczność podnieść. Skuteczność, która wpłynie na wyniki, nie zaangażowanie.

Rozumiem, że niestety nie ma prostej recepty na to i jest to proces?

MMG: Zależy, jak na to popatrzymy. Recepta nie jest prosta, bo wymaga innego podejścia do pracy i biznesu. Wymaga od pracodawcy przede wszystkim odpowiedzialności. Odpowiedzialności także, a nawet przede wszystkim względem swoich pracowników za to, żeby ich uświadamiać i uczyć jak skutecznie funkcjonować, albo przynajmniej swoją działalnością nie powodować dysfunkcji społecznych. Jeżeli mamy dużą korporację, która zatrudnia 7 tysięcy pracowników, w której promuje się siedzenie w pracy „po godzinach”, to możemy sobie wyobrazić, jakie patologie społeczne z tego wynikną i na jak dużą skalę. Zatem odpowiedzialność takiej firmy jest ogromna.

Z drugiej strony, w małych firmach czasami nie ma wyjścia, jest jakiś projekt do zrobienia i jest to być albo nie być danej firmy.

MMG: Jestem daleka, żeby twierdzić, że work-life balance oznacza, iż niezależnie od okoliczności o godzinie 17 czy 18 wychodzę z pracy.  Każdy, kto kiedykolwiek brał udział w jakimś projekcie, który go pochłonął wie, że wtedy bardzo trudno zachować work-life balance. Ale powiedzmy sobie szczerze, dziś praca ponadnormatywna wkradła się w miejsca, w których to nie jest w żadnym stopniu uzasadnione.

Rozumiem, że najtrudniej zachować work-life balance osobom samozatrudnionym? To jest ważna grupa społeczna i bardzo znacząca w Polsce.

MMG: Zgadza się, samozatrudnieni są w znacznie gorszej sytuacji, bo oni nie mają pracodawcy, który mógłby im powiedzieć „idź do domu”. Mam świadomość tego, że jeśli się robi coś z pasją, trudno jest wyznaczać sobie samemu te granice. Samozatrudnieni muszą pamiętać, aby dbać o spełnienie we wszystkich sferach życia. Ale w przypadku pracowników firm, często są oni zachęcani do tych dłuższych godzin poprzez system awansów i nagród albo się wręcz od niego tego wymaga. Dużo mówi się na temat pracoholików i korporacje kwitują to słowami „on jest pracoholikiem, on tak ma”. Tylko pytanie, czy „-holizmy” są kwestią decyzji osobistej….?

Na koniec: czy widzi Pani receptę na odzyskanie skuteczności w tych programach; czy wszystko jest po stronie pracodawcy, czy też jest coś po stronie prawodawstwa i rządu, konkretne przepisy do zmiany?

MMG: Na pewno w Polsce dałoby się dużo zrobić po stronie prawodawstwa, niemniej jednak na chwilę obecną na to bym nie liczyła. Żyjemy w systemie, gdzie kapitalizm i wysoka konsumpcja podsycają wzrost gospodarczy. Chciałabym, aby zmiany nastąpiły ewolucyjnie, ale obawiam się, że dojdzie do kolejnego kryzysu. Rok 2008 był dla wielu nauczką, jednak nie wszystkie lekcje zostały odrobione.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Przeczytaj także:

Marek Gliwny w artykule opublikowanym w najnowszym magazynie „Personel & Zarządzanie” uważa, że kompetencje społeczne są pojęciem, które robi oszałamiającą karierę w świecie biznesu. Choć cieszy się tak ogromnym zainteresowaniem, jednak z ich praktycznym stosowaniem i rozwijaniem bywa różnie.

Dzieje się tak, ponieważ często są mylone z wrodzoną charyzmą lub temperamentem, a więc czynnikami, które są względnie stałymi cechami każdego człowieka. Tymczasem badacze są zgodni, że kompetencje społeczne to umiejętności, które kształtują się w ciągu życia człowieka poprzez zbieranie różnych doświadczeń w sposób naturalny, ale które można także świadomie w sobie rozwijać, stosując zaplanowany trening.

Zobacz też:

We właściwym podejściu do zagadnienia nie pomaga również „bałagan” pojęciowy, z którego wynika zamiennie stosowanie takich pojęć, jak inteligencja emocjonalna, inteligencja społeczna i kompetencje społeczne. Czym zatem różnią się od siebie te pojęcia?


INTELIGENCJA SPOŁECZNA

Za ojca pojęcia „inteligencja społeczna” uważa się Edwarda L. Thorndike’a, profesora Uniwersytetu Columbia, który już w latach 20. ubiegłego wieku wyróżnił trzy grupy zdolności (odrębne typy inteligencji) w strukturze intelektu. Pierwsza to inteligencja abstrakcyjna umożliwiająca sprawne poruszanie się w świecie pojęć. Druga, inteligencja praktyczna warunkująca efektywne rozwiązywanie problemów praktycznych i orientację przestrzenną. Trzeci rodzaj nazwał właśnie inteligencją społeczną, którą uważał za „zdolność do rozumienia innych ludzi i mądrego postępowania w stosunkach z nimi”1. Mamy więc z jednej strony do czynienia z procesami poznawczymi, a więc zauważaniem i rozumieniem motywów, odczuć, emocji czy postaw innych ludzi. Z drugiej zaś – z umiejętnościami praktycznego zachowywania się i działania w kontaktach społecznych. Następcy Thorndike’a dokonywali zawężania lub poszerzania zakresu tej definicji, co doprowadziło do tego, że nie ma obecnie w środowisku psychologów zgody na powszechnie uznaną definicję, a pojęcie inteligencji społecznej jest rozumiane różnie w zależności od ujęcia teoretycznego. Nie wchodząc w szczegóły różnych koncepcji teoretycznych, należy stwierdzić, że inteligencja społeczna i emocjonalna nie są uważane przez psychologów za tożsame, choć oznaczane przez te terminy pojęcia są pokrewne.

INTELIGENCJA EMOCJONALNA

Inteligencja emocjonalna to zbiór zdolności emocjonalnych umożliwiających sprawne analizowanie i przetwarzanie informacji emocjonalnych. Czteroczynnikowy Model Inteligencji Emocjonalnej Saloveya i Mayera opisuje ten konstrukt w czterech wymiarach2. Pierwszy, podstawowy i konieczny dla występowania inteligencji emocjonalnej to percepcja i ekspresja emocjonalna. To zdolność identyfikowania i wyrażania emocji własnych, dostrzegania w zachowaniu, gestach czy tonie głosu emocji innych osób, a także odróżniania emocji szczerych od nieszczerych. Drugi obszar – emocjonalne wspomaganie myślenia – zwany bywa czasem używaniem inteligencji emocjonalnej. Odnosi się do aspektu emocjonalnego wspomagania procesów poznawczych, takich jak twórcze myślenie i rozwiązywanie problemów. Trzeci obszar – zrozumienie emocjonalne – jest ściśle związany z przetwarzaniem poznawczym emocji. Dostrzeganie i rozumienie wzajemnych relacji między emocjami, ich przyczyn i skutków. Czwarty obszar – kierowanie emocjami – zwany czasem regulacją emocjonalną, obejmuje kontrolę i kierowanie reakcjami emocjonalnymi, zarówno własnymi, jak i innych osób.

Zobacz też:

Inteligencja emocjonalna odgrywa ogromną rolę w sprawnym funkcjonowaniu w środowisku zawodowym i społecznym, zwłaszcza w pracy zespołowej, pracy z klientem czy pacjentem oraz na stanowiskach kierowniczych. Z przeglądu badań inteligencji emocjonalnej w środowisku zawodowym wynika, że inteligentni emocjonalnie lepiej radzą sobie w środowisku pracy i częściej odnoszą sukcesy zawodowe, są efektywniejszymi liderami, ich firmy osiągają wyższe zyski), są bardziej zaangażowani w pracę i karierę, odczuwają większą satysfakcję z pracy, lepiej współpracują w pracy zespołowej. W badaniach przeprowadzonych przez Talents Development, a opisanych w w majowym wydaniu „Personelu i Zarządzania” zostało wykazane, że menedżerowie zadowoleni ze swojej pracy oraz lepiej radzący sobie z godzeniem ról zawodowych i rodzinnych posiadają wyższy poziom inteligencji emocjonalnej niż średnia w populacji. Inteligencja emocjonalna obniża ryzyko wypalenia zawodowego, depresji i wspomaga skuteczne radzenie sobie ze stresem.

INTELIGENCJA SPOŁECZNA A INTELIGENCJA EMOCJONALNA

Choć terminy „inteligencja społeczna” i „kompetencje społeczne” bywają używane zamiennie, psychologowie opowiadają się za ich rozróżnieniem. Część badaczy traktuje inteligencję emocjonalną jako część inteligencji społecznej. Inni wskazują, że zakresy obu pojęć inteligencji krzyżują się. Z jednej bowiem strony inteligencja emocjonalna zawiera zdolności postrzegania, rozumienia i regulowania przez człowieka własnych emocji, które nie są związane z relacjami społecznymi – i w tym sensie inteligencja emocjonalna stanowi szersze pojęcie niż społeczna. Jednak z drugiej strony w zakres inteligencji emocjonalnej nie wchodzą zdolności związane z innymi niż emocjonalne aspekty interakcji społecznych – a w tym zakresie pojęcie inteligencji emocjonalnej stanowi węższe pojęcie niż inteligencja społeczna.

Zobacz także, jak ważny jest internetowy wizerunek w biznesie

KOMPETENCJE SPOŁECZNE

Na bazie obu omówionych wyżej rodzajów inteligencji rozwijają się kompetencje społeczne. Traktowane są jako złożone umiejętności wpływające na radzenie sobie przez człowieka z różnymi sytuacjami społecznymi, które nabywa poprzez kontakt z innymi ludźmi. Intensywność i zakres takiego naturalnego treningu społecznego zależy od pewnych cech osobowości i temperamentu. One decydują bowiem o preferencjach dotyczących częstości kontaktów społecznych, a co za tym idzie, ilości i rodzaju interakcji społecznych z innymi ludźmi. To, w jakim stopniu ilość tych doświadczeń społecznych przekłada się na efektywność nabywanych kompetencji społecznych, wynika z posiadanej przez człowieka inteligencji emocjonalnej odpowiadającej za zdolności przetwarzania informacji emocjonalnych oraz inteligencji społecznej stanowiącej zbiór zdolności do przetwarzania i wykorzystania informacji płynących z obserwacji zachowań innych ludzi.
Wśród różnych definicji tego pojęcia zwraca się uwagę na dwie funkcje kompetencji społecznych: nawiązywanie i utrzymywanie satysfakcjonujących relacji interpersonalnych, które zaspokajają potrzeby aprobaty, akceptacji i przynależności, oraz realizowanie własnych celów poprzez wywieranie wpływu na innych. Uwzględniając te obszary, możemy zdefiniować kompetencje społeczne jako zbiór złożonych umiejętności warunkujących efektywność radzenia sobie w sytuacjach społecznych, a więc takich, w które zaangażowani są inni ludzie, nabywane w trakcie kontaktu z nimi.



Więcej o temacie życia wśród ludzi i tego, jak kompetencje społeczne wpływają na relacje biznesowe, przeczytają Państwo w najnowszym numerze „Personelu & Zarządzanie”. Prenumerata do zakupienia na stronie wydawcy:

O autorze: Marek Gliwny

Partner zarządzający Talents Development. Psycholog i praktyk biznesu z 20-letnim doświadczeniem zawodowym. Wykładowca i mentor. Posiada tytuł MBA US i Manchester Metropolitan University. marek.gliwny@talentsdevelopment.pl

Plaża, woda, słońce i… własny biznes? To marzenie wielu osób, które można zrealizować dzięki leasingowi. Korzysta z niego już co druga mikro-, mała lub średnia firma, przede wszystkim do sfinansowania samochodów i maszyn. Jednak lista przedmiotów, które można wyleasingować, jest zdecydowanie dłuższa. Eksperci EFL pokazują, że znajdują się na niej również rzeczy, dzięki którym można prowadzić wakacyjny biznes na plaży.

– W tym momencie można wyleasingować wszystko, co stanowi majątek ruchomy lub nieruchomość i jest przydatne do prowadzenia biznesu. To nie tylko samochody osobowe i użytkowe, samoloty, maszyny rolnicze i budowlane czy sprzęt IT. Ta lista jest znacznie dłuższa. Przy okazji zbliżających się wakacji warto podpowiedzieć przedsiębiorczym Polakom, że dzięki leasingowi można też rozkręcić biznes wakacyjny. I to ten najprzyjemniejszy, bo na plaży. Wypożyczalnia sprzętu wodnego, place zabaw dla dzieci czy lodziarnia? Nie ma problemu! Wystarczy, że przedsiębiorca przedstawi nam swoje potrzeby, a my wspólnie z jego lub naszymi dostawcami sprzętu, zadbamy o sfinansowanie inwestycji – mówi Marcin Stasiak, Kierownik ds.Rozwoju Produktów i Rozwoju Rynków w EFL.

Zobacz też:

EFL przygotował listę 5 rzeczy, które można wziąć w leasing z myślą o biznesie na plaży

TOP 1: skuter wodny

Skutery, i to nie tylko te na dwóch kółkach, zdobywają serca Polaków. Nad polskim morzem co kilkaset metrów znajdują się wypożyczalnie oferujące tego typu atrakcje, z których plażowicze bardzo chętnie korzystają. Warto więc pomyśleć o takim biznesie. Koszt jednego skutera nie należy do najniższych, ale dzięki leasingowi nie odczujemy go, a w perspektywie długoterminowej inwestycja szybko się zwróci. Co więcej, wyleasingować możemy również łodzie motorowe i pontony typu banan wodny, które z pewnością uatrakcyjnią prowadzony biznes.

TOP2: maszyna do lodów

Jeśli wakacje, plaża i słońce, to oczywiście lody. Włoskie, gałkowe czy naturalne, które od kilku lat w naszym kraju robią furorę. Niezależnie od rodzaju, do przygotowania każdego z nich konieczny jest odpowiedni sprzęt. Nie obejdzie też się bez specjalnej lodówki czy zamrażarki, w której będą przechowywane desery. Każdą z tych rzeczy można nabyć w leasingu, którego koszty po gorącym sezonie mogą się zwrócić.

TOP3: plac zabaw dla dzieci i dmuchane zjeżdżalnie

Wesołe miasteczko na plaży już nikogo nie dziwi, a najmłodszych bardzo cieszy? Dmuchane zamki i zjeżdżalnie czy trampoliny okazują się najczęściej sporym jednorazowym kosztem. Nie każdy może pozwolić sobie na sfinansowanie takiej inwestycji gotówką. Warto wiedzieć, że takie atrakcje można śmiało wyleasingować. Dzięki temu będą one zarabiały w czasie sezonu same na siebie.

TOP4: leżaki i kosze plażowe

Typowy biznes nadmorski to wypożyczalnia leżaków, koszy plażowych i parasoli. Porządne i w większej liczbie okazują się jednak sporym wydatkiem, który z własnej kieszeni ciężko pokryć. W takiej sytuacji warto pomyśleć o leasingu.

TOP5: rower klasyczny lub elektryczny

Nad polskim morzem, wzdłuż plaż i w miastach, mamy do czynienia z coraz lepszą infrastrukturą rowerową. To powoduje, że zarówno mieszkańcy jak i turyści coraz chętniej przesiadają się z samochodu czy autobusu na rower. Może warto więc otworzyć ich wypożyczalnię. Niezależnie od tego, czy myślimy o klasycznych czy tych elektrycznych, każdy możesz wyleasingować. Również ten, którym jako przedsiębiorca, będziesz codziennie dojeżdżać na plażę do swojej firmy.


Europejski Fundusz Leasingowy SA powstał w 1991 roku jako jedna z pierwszych firm leasingowych w Polsce. Od 2001 roku EFL jest częścią Grupy Crédit Agricole, co gwarantuje firmie finansową stabilność i bezpieczeństwo oraz pozwala korzystać z wiedzy i doświadczeń instytucji finansowej o międzynarodowym zasięgu. EFL konsekwentnie poszerza zakres rozwiązań dla biznesu. Spółka oferuje szeroki pakiet produktów: leasing, pożyczkę, wynajem długoterminowy, ubezpieczenia i  faktoring. Od 1991 roku współpracuje z najbardziej liczącymi się producentami i dostawcami maszyn, urządzeń, pojazdów oraz innych środków trwałych. Firmę wyróżniono m.in. siedmiokrotnie tytułem: Firmy Przyjaznej Klientowi i sześciokrotnie Finansowej Marki Roku. Już ponad 319tysięcy klientów wybrało EFL na swojego partnera w biznesie. Więcej na: www.efl.pl

Nowoczesne przedsiębiorstwa ewoluują, także w kwestii wyposażenia wnętrz. Sami prezesi, managerowie oraz dyrektorzy – wiedząc, że przebywają w biurach znaczną część swojego życia – chcą, aby wprowadzić do wystroju nutę prywatności. Wieszają więc swoje ulubione obrazy, stawiając figurki najszybszych samochodów czy zdobiąc półki zdjęciami rodziny. Są też tacy, którzy personalizują biuro pod kątem funkcjonalności – wybierając bardzo estetyczne urządzenia domowe. Nadal duże znaczenie mają firmowe kuchnie, które nie opierają się już tylko na… kuchence mikrofalowej.

Pracodawcy dążą do poprawy komfortu swoich pracowników – nie dziwi więc fakt, że zarówno biura, jak i strefy spożywania posiłków zmieniają się. Jeszcze do niedawna firmowe kantyny wyposażone były w podstawowe elementy zapewniające chłodzenie produktów, zmywanie naczyń, ciepły napój oraz sprzęt pozwalający podgrzać posiłek – ten funkcjonalny kwartet opierał się zazwyczaj na czajniku, mikrofali lub płycie tuż obok małej lodówki i równie małego zlewozmywaka – który za sprawą firmowej musztry zawsze był pusty. Dziś jest nieco inaczej. Coraz bardziej przystępne ceny urządzeń, większa energooszczędność AGD w porównaniu do starszej generacji sprzętów, a także spójność wzornicza np. całej linii, pozwala stworzyć kuchnię, która nie tylko integruje pracowników, ale także jest swego rodzaju strefą relaksu. Dobre otoczenie sprzyja pracy i wpływa na nasze samopoczucie. Dobre posiłki też.

Potwierdza to Pani Maria – właścicielka jednej z warszawskich agencji marketingowych, która uważa, że kiedyś rzeczywiście nie przywiązywano tak wiele uwagi zapleczu kuchennemu firmy.

Wyposażenie kuchni i co za tym idzie, przygotowanie posiłków przeze mnie i moich pracowników – mimo, że wyjątkowo ważne – było traktowane po macoszemu. Muszę przyznać, że nigdy nie zwracałam uwagi na to, czy pracownicy są zadowoleni z zaplecza sprzętów, jakie było w poprzedniej kuchni. Dla mnie, jako właściciela firmy liczyła się wykonana praca. Z czasem jednak stwierdziłam, że warto inwestować w udogodnienia, które finalnie wpływają na jakość pracy nas wszystkich. Biznes zmienia się, a rynek pracy ciągle stawia przed pracodawcami wyzwania. Chciałam być na fali – komentuje Pani Maria Nowak, dodając:

Rozmowy z pracownikami przekonały mnie do tego, że kuchenka mikrofalowa nie jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem do kuchni, zwłaszcza w dobie zdrowych posiłków. Jeden z moich przyjaciół prowadzący podobny biznes zdradził mi też, że np. w jego przypadku zmywarka oszczędziła mnóstwo czasu jego pracowników. Koniec końców postawiłam na modernizację zaplecza, rozszerzając wyposażenie nie tylko o automatyczne zmywanie, ale także o piekarnik z funkcją mikrofali, ekspres, płytę ceramiczną oraz okap, który okazał się być niezastąpiony w czasie podgrzewania ryb i mięs. Pracownicy podziękowali za zmiany, ale najlepszym wynagrodzeniem było dla mnie jeszcze lepsze zgranie się zespołu. Pracownicy chętnie spędzają wspólnie czas w kuchni, nie spożywają już posiłków przy komputerze, a nawet jemy tzw. „kreatywne, wspólne śniadania” przygotowane przez cały zespół. Tego nie da się zmonetyzować, ale to wyjątkowo zbliża – dodaje Pani Maria z Waszawy.

Przepisy versus realia

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz. U. 2003 nr 169 poz. 1650, z późn. zm.) wyróżnia się trzy typy jadalni:

· przeznaczoną do spożywania posiłków własnych (typ I);
· przeznaczoną do spożywania posiłków własnych i wydawania napojów (typ II);
· z zapleczem – przeznaczona do spożywania posiłków profilaktycznych (typ III). Dopuszcza się łączenie jadalni typu II i III.

Jadalnia typu I

W pomieszczeniu jadalni typu I powinno przypadać co najmniej 1,1 m2 powierzchni na każdego z pracowników jednocześnie spożywających posiłek. Powierzchnia jadalni nie powinna być jednak mniejsza niż 8 m2.

Jadalnia typu II, powinna składać się z dwóch części:

· jadalni właściwej odpowiadającej wymaganiom jadalni typu I oraz
· pomieszczeń do przygotowywania, wydawania napojów i zmywania naczyń stołowych.

Jadalnia typu III

· powinna odpowiadać wymaganiom określonym dla jadalni typu II oraz
· powinna posiadać węzeł sanitarny dla konsumentów i węzeł sanitarny z szatnią dla pracowników obsługi.

Co ważne, dla każdego pracownika spożywającego posiłek w jadalni należy zapewnić indywidualne miejsce siedzące przy stole.

Jadalnia powinna być wyposażona w umywalki (w ilości nie mniejszej niż jedna umywalka na dwadzieścia miejsc siedzących w jadalni, lecz nie mniej niż jedna umywalka), a przy każdej umywalce powinny znajdować się ręczniki jednorazowe lub powinna być zainstalowana suszarka do rąk. W jadalni powinny być zainstalowane urządzenia do podgrzewania przez pracownika posiłku.

Suche naczynia bez zacieków

Zmywarka w przedsiębiorstwie to ułatwienie równie pomocne, jak w domu – nowoczesne urządzenia potrafią nie tylko domyć skutecznie wszystkie naczynia, ale także wysuszyć je bez smug. Przykładem może być model zmywarki do zabudowy marki Amica Generation V DIM638ACNBTLRKD, stworzonej do zadań specjalnych. Urządzenie to wyposażone jest w innowacyjne ramię natryskowe  WaterSpinner, pozwalające dotrzeć wodzie do trudno dostępnych miejsc, co wpływa na skuteczność zmywania. Dzięki funkcjom: Up&Down oraz MaxiSpace3 w prosty sposób poradzimy sobie z odpowiednim umieszczeniem naczyń i sztućców w zmywarce. Dzięki MaxiSpace3 (trzeci, niezależny kosz umieszczony w górnej części komory) możemy włożyć do zmywarki więcej naczyń – aż do 14 kompletów. Ergonomia zarządzania przestrzenią zmywarki jest niezwykle ważna, ponieważ im pełniejsza zmywarka, tym większa ekonomia użytkowania sprzętu i większe oszczędności za każdym jej uruchomieniem.

Model Amica Generation
DIM638ACNBTLRKD

Piekarnik w firmie, którego nikt nie czyści? Wybierz ten z automatycznym programem

Czyszczenie piekarnika to z pewnością jedna z najmniej przyjemnych czynności – nie tylko w domu, ale i w przedsiębiorstwie. Czy można skreślić ją z listy zadań, jednocześnie nie rezygnując z przygotowywania ulubionych potraw w piekarniku? Producenci AGD potwierdzają: tak!

Wystarczy, że wyposażymy firmę w piekarnik lub kuchnię wolnostojącą z funkcją czyszczenia katalitycznego lub pirolitycznego.

Piekarnik do zabudowy 12263.3eETviKDpsScJVAdS, ED87689BA+ X-TYPE OPENUP, 56963, Amica

Piekarnik do zabudowy Amica
ED87689BA+ X-TYPE OPENUP

W praktyce piekarnik nagrzewa się do temperatury ok 500 ⁰C, eliminując wszelkie zabrudzenia, włącznie z uciążliwymi plamami tłuszczu. Korzystając z czyszczenia pyrolitycznego unikniesz ręcznego czyszczenia, nie wydasz ani grosza na środki czyszczące i zaoszczędzisz sporo cennego czasu.

Ekspres, który pracuje nieustannie 8h/dobę

Solidny ekspres w firmie to podstawa. Jeśli klienci polubią naszą kawę, ekspres stanie się nawet „partnerem biznesowym”. Dlatego oprócz inwestycji w wysokiej jakości ziarna kawy, warto w pierwszej kolejności postawić na dobry sprzęt, który przez kolejne lata stanie się firmowym baristą z pracą na pełen etat.

Przy wyborze ekspresu do biura znaczenie ma nie tylko jakość techniczna urządzenia, ale także renoma producenta – weźmy pod uwagę także opinie innych w kwestii polityki serwisowej danej firmy.

Z doświadczenia wielu firm ważny jest także sposób konserwacji i czyszczenia. W biurze zazwyczaj każdy jest zajęty własnymi obowiązkami, więc np. odkamienianie odstawiane jest na drugi tor. A to główny błąd, wpływający m.in. na smak parzonej kawy. Są systemy kapsułkowe, które do ponad 5000 parzonych kaw dbają o jakość wody. Są także systemy spieniania mleka, które wystarczy wypłukać pod bieżącą wodą, bez konieczności rozbierania każdego pojedynczego elementu.

Znalezione obrazy dla zapytania philips latte go
Philips Latte Go

Urządzenia do biura?

Oprócz kuchni wiele sprzętów trafia m.in. do sal konferencyjnych, biur oraz recepcji. Sprzęty te coraz chętniej stają się wyposażeniem także pokojów prezesów. Przykładem może być oczyszczać lub nawilżacz powietrza. Zły stan powietrza wpływa na złe samopoczucie. Zwłaszcza w pracy jest to problem wyjątkowo doskwierający. Coraz więcej przedsiębiorstw więc decyduje się na wyposażenie biur nie tylko w klimatyzacje, ale także rozwiązania realnie wpływające na poprawę powietrza w pomieszczeniu. Chętnie stosowane – zwłaszcza tam, gdzie liczy się pierwsze wrażenie firmy – są wszelkiego rodzaju dyfuzory zapachu.

Znalezione obrazy dla zapytania sharp oczyszczacz powietrza
Sharp, technologia Plusmacluster

Winiarka dla miłośnika dobrych trunków – np. do biura prezesa

Urządzenia te są coraz popularniejsze w Polsce, wszystko za sprawą wzrostu spożycia wina w Polsce. Skonsultowaliśmy tę kwestię z polskim producentem, który aktywnie wpiera sprzedaż tego rodzaju urządzeń w kraju nad Wisłą. Zapytaliśmy m.in. o to, dlaczego wino leżakowane w specjalnym urządzeniu smakuje lepiej, niż te przechowywane w standardowych warunkach.

W zwykłej chłodziarce za sprawą kilku czynników, zwłaszcza częstego otwierania, dochodzi do wahań temperatury. Ponieważ w lodówce przechowujemy wiele artykułów, które muszą leżeć płasko na półce, butelki stawiamy zazwyczaj na drzwiach. Wówczas wino nie leżakuje, a korek nie jest w nim zanurzony, co przeszkadza dojrzewaniu. Dodatkowo negatywny wpływ na wino może mieć dostęp światła, zwłaszcza promieniowania UV. Kiedy wino w lodówce przechowywane jest dłużej, wręcz profanujemy jego smak, bo przenikają do niego – nawet jeśli nie było jeszcze otwierane – niepożądane zapachy. W winiarce natomiast przechowujemy tylko specjalnie dedykowane do niej butelki. Niezbędną dla szlachetnych trunków stałą wilgotność pomaga utrzymać pojemnik z wodą, dużo rzadsze otwieranie niż w przypadku lodówki oszczędza winu niepożądanego światła, a szyba anty-UV ogranicza niekorzystne promieniowanie. Słowem – wino z winiarki zachowuje optymalny bukiet zapachowy oraz smak, a butelki leżakują w optymalnych warunkach – czytamy w komunikacie firmy Amica.

Jak zaznacza producent, bardzo ważne jest doświadczenie w produkcji tego typu urządzeń. Tylko w 2018 r. grupa Amica sprzedała blisko 65 tysięcy chłodziarek do wina, z czego większość we Francji i Wielkiej Brytanii, czyli tam, gdzie klienci nie akceptują kompromisów dotyczących jakości tego typu urządzeń i ufają sprawdzonym markom. Suma doświadczeń zbieranych na rynkach zagranicznych, została zamknięta w zbiorze rozwiązań, które noszą nazwę Amica VinoOptima System™. Dzięki nim nowe chłodziarki do wina gwarantują zawsze właściwe warunki przechowywania dla różnych rodzajów trunku. Elektroniczna regulacja temperatury pozwala na prawidłowe przechowywanie różnych gatunków win. Przyciemniana szyba anty-UV i oświetlenie LED gwarantują, że wino nie zostanie poddane niekorzystnemu działaniu światła i ciepła oraz zachowa pełnię smaku. Urządzenie wyposażono także w rozwiązania, które pozwolą utrzymać równomierną, optymalną wilgotność w jego wnętrzu.

Fot. Amica

Humidor, czyli chłodziarka do cygar

Innym urządzeniem, które może być chętnie kupowanym przez miłośników wyszukanego cygara może być humidor. Specjalne urządzenie do przechowywania wyrobów tytoniowych, zwłaszcza cygar na stale wpisało się w kulturę krajów…

Znalezione obrazy dla zapytania liebherr humidor
Fot. Liebherr

Początkowo humidory proponowane były wyłącznie w wersji nieelektrycznej jako specjalne pojemniki zapewniające optymalną wilgotność powietrza. Dziś, w celu zapobieganiu wysychaniu tytoniu humidory mogą przypominać małe chłodziarki wyłożone specjalnym drewnem hiszpańskim, tj. cedrem – sprzyja on wydobywaniu pełnego aromatu cygar. Urządzenia mogą wolnostojące lub do zabudowy, choć ta duga metoda montażu jest bez wątpienia bardziej efektowniejsza.

Prowadzenie własnej firmy może być obarczone ryzykiem i problemami, które często doprowadzają biznes do trudności finansowych. Zaledwie w pierwszym kwartale 2019 r. upadłość ogłosiło 285 podmiotów gospodarczych[1], co oznacza wzrost o 10 proc. r/r. Największą niewypłacalność odnotowała branża produkcyjna (69 firm), usługowa (67 firm) i dystrybucja hurtowa (57). Jedną z głównych przyczyn ich bankructwa jest wzrost obciążeń podatkowych oraz trwała utrata płynności finansowej. Poniższe trzy wskazówki pomogą w efektywnym prowadzeniu biznesu.

Właściciele firm powinni zdawać sobie sprawę jak mogą uniknąć pojawiających się problemów, dopiero wtedy w efektywny sposób wspomogą swój biznes oraz usprawnią jego działanie.

Płynność finansowa rozwija biznes

Jednym z najtrudniejszych, ale najbardziej krytycznych aspektów prowadzenia firmy jest budowanie budżetu. Często z powodu natłoku zadań właścicielom firm ciężko jest znaleźć czas na zadbanie o płynność finansową własnego przedsiębiorstwa. W celu uniknięcia takich sytuacji należy skupić się na dokładnym rozplanowaniu przepływu pieniędzy i budżetem, ponieważ może to doprowadzić do niestabilności finansowej przedsiębiorstwa. Zaledwie w pierwszym kwartale 2019 roku upadłość ogłosiło 285 podmiotów gospodarczych[2], co w ujęciu rocznym oznacza 10 proc. wzrost r/r. Jedną z głównych przyczyn ich bankructwa jest wzrost obciążeń podatkowych oraz trwała utrata płynności, spowodowana m.in. opóźnieniami w płatnościach od kontrahentów. W przypadku zaległych faktur przedsiębiorcy mogą skorzystać z darmowych narzędzi, żeby zaoszczędzić swój czas. Jednym z rozwiązań jest oferowany przez Finiatę Generator Wezwań do Zapłaty. Darmowe narzędzie dostępne na stronie finiata.pl oferuje gotową receptę na rozwiązanie problemów. Wystarczy wejść na stronę i wpisać termin zapłaty faktury – narzędzie wskaże możliwe sposoby dalszego postępowania, np. gotowy wzór pisma, w którym można zawrzeć wezwanie do zapłaty.

– Przedsiębiorcy potrzebują łatwego dostępu do otwartej linii finansowej, z której fundusze mogą przeznaczyć na dowolnie wybrany przez siebie cel, w zależności od potrzeb firmy. Wiemy, że prawie połowa właścicieli polskich biznesów ma problemy z terminowym otrzymywaniem należności. Opracowaliśmy nowy elastyczny produkt dla przedsiębiorców – FlexKapitał, który odpowiada na najważniejszy problem rynku – płynność finansową. Wiemy, że potrzeby w zależności od branży mogą się diametralnie różnić, dlatego dajemy przedsiębiorcom wolną rękę na wydatkowanie tych funduszy” komentuje Alexander Beresford, CMO Finiata.pl.

Deleguj zadania

Czas jest najcenniejszym zasobem. Wraz ze wzrostem przepracowanych godzin, spada efektywność – ciągłe przeskakiwanie pomiędzy różnymi tematami odbywa się kosztem nawet 40 proc. czasu pracy każdego dnia[3]. Jeśli przedsiębiorca zamierza rozwijać biznes, potrzebuje zaufanych ludzi do pomocy. Delegowanie obowiązków i dobra organizacja czasu pracy personelu daje pełną kontrolę nad bieżącymi sprawami, pozwala skupić się na aktualnych priorytetach i właściwym rozwoju biznesu.

Przeczytaj także:

Unikaj wypalenia zawodowego

W biznesie zwycięzcami są przedsiębiorcy, którzy uparcie dążą do celu, podczas gdy inni rezygnują w przedbiegach. Można w łatwy sposób osiągnąć sukces unikając  przepracowania i nadgodzin. Sposobem na rozwiązanie tego problemu jest efektywne planowanie czasu pracy i pilnowanie listy zadań.

Obecnie pracujemy coraz więcej. Według badań średni czas pracy wydłuża się, a tradycyjny 40-godzinny tydzień pracy wzrasta do 47[4]. “Po godzinach” w pracy zostaje bardzo duża część przedsiębiorców – 20 proc. pracuje 50-59 godzin tygodniowo, 12,5 proc. – 60-69 godzin, a 5 proc. nawet ponad 70 godzin. Im dłużej właściciel biznesu pracuje bez odpoczynku, tym bardziej zwiększa się jego poziom przepracowania. Taki wysiłek wyczerpuje psychicznie oraz fizycznie, a przez nieustanne wydzielanie hormonów stresu prowadzi do powstawania długofalowych problemów ze zdrowiem oraz syndromu wypalenia zawodowego[5], a co za tym idzie dekoncentracja, nieuwaga i rozdrażnienie.

– Wielozadaniowość, do której są przyzwyczajeni prowadzący własny biznes, najbardziej sprzyja wypaleniu zawodowemu. Regularna praca po godzinach, presja czasowa, wysoki poziom stresu organizacyjnego – wszystkie te czynniki wpływają na to, że odkładamy realny rozwój biznesu na dalszy plan. Aby tego uniknąć warto skorzystać z narzędzi, które ułatwiają prowadzenie firmy” – Alexander Beresford, Finiata.pl. 

Podróż przedsiębiorców do sukcesu przeplata się z wieloma przeszkodami. Warto jasno określić cel i podejmować rozsądne decyzje finansowe. Właśnie z powodu podejmowania złych decyzji i utraty płynności finansowej, nie przeżywa średnio 1/3 mikrofirm w ciągu pierwszego roku działalności[6].

Źródło: Finiata.pl


[1] Dane Euler Hermes

[2] Dane Euler Hermes

[3] American Psychological Association “Multitasking: Switching costs”

[4] Badanie Instytutu Galuppa

[5] Raport Human Power: Praca, moc, energia w polskich firmach

[6] Dane Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości

Rozmowa z dr. Jakubem Jasińskim, zastępcą dyrektora Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP, współodpowiedzialnego za tworzenie merytoryczne programu Open Eyes Economy Summit.

Dr Jakub Jasiński to ekonomista, przez wiele lat związany z administracją – m.in. z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Kancelarią Prezydenta RP. Wcześniej pracował także jako dziennikarz ekonomiczny dziennika „Rzeczpospolita”. Obecnie adiunkt w Zakładzie Integracji Europejskiej IRWiR PAN oraz Dyrektor Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP. 

 Zostali Państwo współorganizatorem wydarzenia OEES. Które z idei/wartości Open Eyes Economy są Państwu najbliższe?

– Idea Open Eyes Economy pokazuje ekonomię i gospodarowanie, jako naukę o wartościach. Powinna być ona fundamentem w gospodarce rzeczywistej, a nie gospodarce, z którą – niestety – mamy do czynienia na co dzień, czyli tzw. w gospodarce wirtualnej. Nie mówię tutaj o technologiach czy wszystkim tym, co się wiąże z cyber- i e-gospodarką, ale raczej o tym wszystkim, od czego odeszliśmy na rzecz polityki ceny i zysku za wszelką cenę. Stąd my Pracodawcy RP, jako Ci którzy zajmują się kwestiami gospodarki i pracy, od zeszłego roku jesteśmy czynnie zaangażowani w Open Eyes Economy Summit. Zadbaliśmy o dwa bloki tematyczne: człowiek–praca oraz firma–idea. Uznaliśmy, że warto spojrzeć na biznes pod nieco innym kątem.

OEES naświetla wiele ważkich problemów, także problemów polskiego biznesu. Czy mają Państwo także w tym swój udział?
Naszą misją jest dbanie o interes pracodawców i firm zrzeszonych, ale i generalnie kondycji polskiej gospodarki. Z jednej strony patrzymy rządowi na ręce, a z drugiej jesteśmy przeciwwagą do związków zawodowych. Tak też jest zbudowana Rada Dialogu Społecznego (będąca kontynuacją Komisji Trójstronnej), w której jesteśmy stroną. Zdecydowaliśmy się na udział w Open Eyes Economy Summit, ponieważ jest to kongres który patrzy w przyszłość. I tak jak mówił kiedyś Charles Kettering – amerykański wynalazca: „Interesuje mnie przyszłość, bo w niej zamierzam spędzić resztę życia”, jako Pracodawcy RP staramy się szeroko spoglądać na bieżące problemy, żeby ta przyszłość była lepsza. Nie uciekamy od ważnych tematów, a jedne z najważniejszych uwzględniliśmy w tegorocznym programie OEES.

Open Eyes Economy Summit 2018

Jakie tematy poruszyli Pracodawcy RP podczas Open Eyes Economy Summit?

Dla przykładu, zastanawialiśmy się nad tym, jaka jest rola pracy i wartości pracy w kontekście rozwoju produkcyjnego. I tutaj poruszyliśmy też kwestie rolnicze – mimo, że nie jest to główna domena Pracodawców RP. Dlatego przygotowując program w tym temacie staraliśmy się, aby prelekcje odpowiedziały na pytanie: czy można produkować więcej, zużywając mniej. Skupiliśmy się również na tematach spółek komunalnych, przyszłości rolnictwa czy jakości produkcji. Z drugiej strony, w tym samym bloku tematycznym staraliśmy się poruszyć kwestie związane z emeryturami. Bo problem dotyczy nas wszystkich – mimo, że możemy produkować dużo i równie długo pracować, „na stare lata” z tej emerytury nic nam nie zostanie. Skupiliśmy się także na sesji, w której mówiliśmy o tym, jakie państwo dobrobytu możemy obiecać młodym.

Z innej strony współtworzyliśmy blok tematyczny firma–idea. Uważamy, że dziś ważną kwestią jest rynek pracownika i sytuacja, w której – przy generalnie odczuwalnym braku rąk do pracy – na rynek wchodzą nowe pokolenia. Dlatego padło pytanie, z którym mierzą się menedżerowie, także Ci zrzeszeni w naszej organizacji: jak zarządzać tymi zmiennymi oczekiwaniami pracowników. Wszystko to dlatego, że to, co było ważne dla ludzi 20 lat temu, nie jest już ważne dla tych, którzy na rynek wchodzą dziś.

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

 

Z jakimi bolączkami obecnie zmierzają się polscy przedsiębiorcy?

Firmy nie przychodzą do nas raczej z problemami finansowymi. Jeśli spojrzymy na polskie przedsiębiorstwa, widzimy, że posiadają one kapitał. Problem leży raczej w braku inwestycji. Temu miała pomóc Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, jednak rezultatów jak na razie nie widać. Mamy więc nadzieję, że to się zmieni, ponieważ samą konsumpcją nie da się stale napędzać gospodarki. Dlatego warto więc stawiać na inwestycje przedsiębiorstw prywatnych, nie tylko na inwestycje publiczne, które po chwilowej stagnacji dotknięte zostały zmianą perspektywy i zwiększoną liczbą dotacji unijnych.

Drugą bolączką jest niezaprzeczalnie rynek pracy, a dokładniej brak rąk do niej. Branża budowlana, ale nie tylko, bardzo cierpi z tego powodu. Staramy się zasypać tę dziurę pracownikami z Ukrainy; widzimy też na polskich ulicach coraz więcej Azjatów czy osób z Bangladeszu i Indii. Szacuje się dziś, że liczba pracowników zagranicznych ma 6 zer. W tym temacie też jesteśmy ciekawi, czy jeśli Niemcy otworzą granice dla przybyszów z Ukrainy, ile z pracowników wyjedzie z Polski i będzie pracować tam na korzystniejszych warunkach. Co wtedy z rynkiem pracy w Polsce? Kim „załatamy” tę wyrwę, która może niebawem powstać?

Zobacz też:

OEES: etyka w biznesie, czyli jakimi wartościami wygramy z konkurencją?

Widzą Państwo jakieś optymalne rozwiązanie?

Mimo, bardzo długiego czasu prosperity nie tylko w Polsce, ale i na świecie, jako Pracodawcy RP uważamy, że jest jeszcze sporo do zrobienia. Przeszliśmy w Polsce bardzo trudny okres transformacji, jednak nadal polskim przedsiębiorcom rzuca się kłody pod nogi. Przygotowujemy w naszej organizacji raporty deregulacyjne, które przedstawiają bolączki polskiego prawa, głównie prawa gospodarczego. Wspomniane raporty pokazują ile ton przepisów dotyczących przedsiębiorców jest produkowanych. Statystyki te są straszne i pokazują, jak źle prawo jest uchwalane przez parlament, szczególnie obecnej kadencji. Przedsiębiorcy chcąc być ze wszystkimi zmianami na bieżąco większość swojego czasu poświęcają na czytanie legislacji, zamiast na prowadzenie i rozwijanie biznesu. Oczywiście nadal ważną bolączką jest zawiły system podatkowy. A jak to ulepszyć? Na pewno ciągłość instytucjonalna popłaca. Uważam, że instytucje należy poprawiać, a nie przewracać do góry nogami. Drugą rzeczą jest dobre stanowienie prawa. W tej kadencji Sejmu mamy wybitne przyspieszenie legislacyjne i szczególnie odczuwają to właśnie przedsiębiorcy. Wiele projektów wchodzi do Sejmu, a przedsiębiorcy nie mogą się nawet wypowiedzieć w danej kwestii. Po miesiącu lub dwóch od wejścia, przepis jest nowelizowany, a my mamy kolejne akty prawne, i tak w kółko.

Podczas wydarzenia mówiono także o wprowadzanych niedawno w życie Pracowniczych Planach Kapitałowych. Jak oceniają Państwo ten program?

Dajemy szansę programowi. Mamy nadzieje, że będzie to program, który z jednej strony zwiększy nasze emerytury, z drugiej strony zwiększy inwestycje. Liczymy także, że PPK nie staną się kolejną skarbonką dla tego lub przyszłych rządów do pobierania pieniędzy z niej, tylko po to, aby zasypywać braki budżetowe. Mamy nadzieje, że Pracownie Plany Kapitałowe będą służyły obywatelom.

Czy OEES to idealna platforma do promocji biznesu?

Proszę zwrócić uwagę na sesję, która trafiła idealnie w punkt i zgromadziła mnóstwo gości. Mówię tutaj o sesji stworzonej przez prof. Hausnera, która dotyczyła uczciwości sektora bankowego. Sesja miała na celu nakłonienie finansistów, aby zasiedli przy okrągłym stole i rozmawiali o nieuczciwych praktykach w sektorze finansowym. Mowa choćby o sprzedawaniu klientom instrumentów, o których bankowcy wiedzą, że są dla klienta dużym ryzykiem. Cała prawda o ich naturze nie jest klientom przedstawiana, a z góry wiadomo, że klient finalnie straci. Profesorowi udało się namówić przedstawicieli kilku banków i instytucji do tego, aby rozmawiali o tym problemie. Muszę przyznać, że taka sesja była jedną z pierwszych w Polsce, która pozwoliła głośno powiedzieć o problemie i działaniach względem klientów. Z drugiej jednak strony promujemy firmy, które tworzą produkty wysokiej jakości, w zgodzie z tradycją i dbające o godziwe zarobki dla ludzi. Takie firmy, m.in. z oznaczeniami fairtrade sprzyjają rozwojowi inkluzyjnemu, a nie ekskluzywnemu.

"Nieodpowiedzialna sprzedaż. Jak przywrócić zaufanie do sektora finansowego?" w rozmowie przy okrągłym stole wzięli…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

Na koniec, jak ocenia Pan tegoroczne wydarzenie w Krakowie?

OEES od zawsze był organizowany bardzo profesjonalnie, jednak wydaje mi się, że tegoroczny kongres był jeszcze bardziej dopracowany niż rok temu. Zważywszy na to, że organizuje to fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej (a więc NGO, a nie firma specjalizująca się w eventach) i pracuje tam sztab młodych ludzi, którzy nie są profesjonalistami (160 wolontariuszy), uważam, że to mistrzostwo świata. W zeszłym roku przekroczyliśmy 2000 osób, w tym roku zarejestrowało się ponad 2500 osób!

Dziękuję za rozmowę

Również serdecznie dziękuję.

Rozmawiała: Magda Strzykalska

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

Open Eyes Economy Summit 2018 to już trzecia edycja niezwykłego, kultowego już kongresu, który gromadzi każdego zainteresowanego problemami współczesnego społeczeństwa. Podczas dwudniowego wydarzenia, o nowym modelu ekonomicznym będą rozmawiać nie tylko ludzie nauki, ale też przedstawiciele start-upów, marketingowcy, biznesmeni oraz studenci! 

Już jutro rusza OEES – kongres, który porusza takie tematy jak odpowiedzialność społeczna, przyszłość wolnego rynku, demokracja czy ekologia. Zaproszeni prelegenci dyskutują o odpowiedzialnym projektowaniu, o przyszłości społecznej, ale też ekonomicznej. Jak informują organizatorzy, Open Eyes Economy Summit to prawdziwy tygiel nowych idei, a jego niezwykła atmosfera wynika z różnorodności, otwartości i zaangażowania ludzi, którzy go tworzą o jakość, może uzasadnić wyższą niż u konkurencji cenę.

Spotkanie to nie będzie z pewnością podsumowaniem tego, co się obecnie dzieje na polskim rynku. Wydarzenie jest raczej okazją do tego, aby dyskutować nie o zmianach, ale o tym, dokąd owe zmiany nas zaprowadzą, także w kontekście świata.

Kraków, a dokładniej Centrum Kongresowe ICE przy Konopnickiej, stanie się już po raz 3. miejscem, gdzie gospodarka wyznaczy nowe kierunki rozwoju. Opowie o tym choćby dr Jarosław Gowin, Wiceprezes Rady Ministrów i Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który w mowie powitalnej otworzy wydarzenie. Tuż po nim wystąpią Luca Jahier – Przewodniczący Europejskiego Komitetu Społeczno-Ekonomicznego oraz prof. Jacqueline Cramer – Utrecht University, Minister Budownictwa, Gospodarki Przestrzennej i Środowiska w Holandii w latach 2007-2010. Goście opowiedzą choćby o tym, jak wygląda dziś kierunek gospodarki w obiegu zamkniętym w Europie.

Dużym zainteresowaniem zeszłorocznego choćby kongresu były sesje tematyczne. Podczas nich, znane osobistości ze świata nauki, biznesu, kultury, ale też marketingowcy czy studenci znajdą odpowiedzi na takie pytania jak: czy pieniądze to największa wartość przyszłości? Czy chcemy żyć w obecnej Europie? Czy Pracownicze Plany Kapitałowe to naprawdę to samo co Pomnażanie Pieniędzy Kowalskiego? Kto zapłaci za nasze emerytury? Państwo? Pracodawca, a może… nikt?

Podążając tematem finansów, w pierwszy dzień wydarzenia dowiemy się jak przywrócić zaufanie do sektora finansowego, a także czego nie zauważyliśmy w finansach w ostatnich latach. Nie zabraknie bardziej politycznych kwestii, które wpływają na życie każdego z nas. Goście opowiedzą o tym, kto wygrał kampanię wyborczą i co z tego wynika dla kolejnych wyborów, oraz jakie państwo dobrobytu można obiecać młodym, w kontekście emerytury bez pracy. To oczywiście tylko wycinek sesji, które odbędą się w krakowskimICE.

Organizatorzy skupią też swoją uwagę na temacie optymalizacji energii i wykorzystywaniu jej w dobie problemu z jej brakiem. Nie zabraknie też zagadnień dotykających tematu motoryzacji: czy komunikujące się ze sobą pojazdy podniosą bezpieczeństwo na drogach? Dowiemy się też o trendach technologicznych i tych bardziej marketingowych, np. na przykładzie czterech jeźdźców apokalipsy: Facebook, Google, Amazon oraz Netflix.

Drugiego dnia, nie zabraknie ważkich tematów żywności i rolnictwa (tak miejskiego, jak i ekologicznego). Goście opowiedzą też o pokoleniach  X, Y i Z,  czyli o tym jak określać cele i zarządzać zmiennymi oczekiwaniami pracowników. Podążając za tematem rynku pracy, podczas OEES poruszony zostanie też temat kapitału – czy ważny jest ten finansowy, czy jednak lepiej skupić się na tym społecznym. Przybyli na wydarzenie będą mogli dowiedzieć się także o tym, czy pracownik powinien być odpowiedzialny za firmę czy raczej za swoją pracę?

21 listopada w ICE Kraków dowiemy się również sporo o problemach ekologii – pod lupę organizatorzy wezmą temat smogu, a także plastiku. Na koniec goście skupią się też na kwestiach wartości w biznesie, odpowiadając na pytanie:  jak wielcy gracze wykorzystują innowacje i skalę, by umożliwić ludziom lepsze życie.

Na OEES 2018 Mateusz Zmyślony i prof. Jerzy Hausner – organizatorzy wydarzenia, zaprosili wyjątkowe osobistości. Podczas tegorocznej edycji będziemy mieli przyjemność gościć m.in. prof. dr Jacqueline Cramer – byłą minister budownictwa, gospodarki przestrzennej i środowiska Holandii, Luca Jahiera – przewodniczącego Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, Roberta Bednarskiego – dyrektora Facebooka na Europę Środkowo-Wschodnią, Annę Miotk – dyrektor ds. komunikacji Polskich Badań Internetu, Dominikę Betmann – prezes Siemens Polska, Brunona Bartkiewicza – prezesa zarządu ING Banku Śląskiego, prezydentów Słupska i Wrocławia – Roberta Biedronia i Rafała Dutkiewicza, prof. dr. hab. Jerzego Bralczyka, prof. Zhu Wenyi – główną architekt ZHU Wenyi Atelier, Janinę Ochojską – prezes zarządu Polskiej Akcji Humanitarnej, Szymona Ziobrowskiego – dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, czeskiego artystę Davida Černego i wielu innych.

 

 

 

 

 

Dla wszystkich tych, którzy myślą nad rozwojem własnego biznesu, mamy dla was megakonkurs. Wystarczy, że odpowiesz na zadane pytanie konkursowe.

Jeśli prowadzisz małą firmę albo chcesz wystartować z własnym biznesem, mamy dla Ciebie lekturę na jesienny, zimny wieczór. Do wygrania są 2 egzemplarze najnowszej i jedynej takiej na rynku książki wydawnictwa Poltrex– „Biznes w świecie mobile. Jak zaprojektować, wykonać i wypromować aplikację mobilną”.

Wydawnictwo zachęca do pochylenia się nad książką wszystkich tych, którzy widzą znaczenie trendu mobile w biznesie. Jeśli więc twoi klienci coraz częściej korzystają z urządzeń mobilnych, chcą kupować i zamawiać usługi w tym kanale, warto opracować aplikację, która odpowie na potrzeby klientów i zapewni korzyści finansowe i wizerunkowe. Autorzy kompleksowo przedstawiają zagadnienie, podpowiadając krok po kroku jak przystąpić do tworzenia aplikacji lub gry mobilnej na platformy Android i iOS – od projektowania, przez produkcję, promocję na utrzymaniu i prowadzeniu aplikacji kończąc. Autorki dzielą się wieloletnim doświadczeniem projektowania i tworzenia produktów mobilnych. Przytaczają przykłady najlepszych polskich aplikacji mobilnych i opisują, co zrobili ich twórcy, aby stały się sukcesem. Książka poradnika powstała z myślą o przedsiębiorcach, którzy chcą mieć pewność, że pieniądze zainwestowane w tworzenie nowego rozwiązania zostaną dobrze wydane.

Aby otrzymać jeden z egzemplarzy, zachęcamy Was do wzięcia udziału w facebookowym konkursie. Wystarczy wejść na profil portalu BiznesTuba, polubić komentarz z postem lub profil i odpowiedzieć w komentarzu na pytanie: Z jakich aplikacji korzystasz na co dzień?

Nagrodzimy dwie najlepsze odpowiedzi, które pod kątem merytorycznym oraz kreatywnym wzbudziły zainteresowanie jury. Na odpowiedzi czekamy do środy 14 września (do 23:59). Zachęcamy także do dzielenia się konkursem ze znajomymi.

Wyniki konkursu podamy 15 września na profilu BiznesTuba. Ze zwycięzcami skontaktujemy się indywidualnie w celu przesłania przesyłek.

Regulamin konkursu znajduje się tutaj.

Regulamin konkursu „Rozwijaj swój biznes razem z portalem BiznesTuba – wygraj książkę”

Redakcja portalu BiznesTuba
 

Tegoroczny kongres, odbywający się w samym centrum Warszawy – w Pałacu Kultury i Nauki zgromadził ponad 500 osób, zainteresowanych różnymi branżami, m.in. z sektora nowych materiałów, kosmosu, elektroniki, biotechnologii czy sztucznej inteligencji. Oprócz młodych naukowców, przedstawicieli start-upów czy spin-offów, biznesmenów i inwestorów, na innoSHARE’18 – LET’S INSPIRE POLAND pojawiły się także instytucje otoczenia nauki czy też administracja publiczna wspierająca rozwój innowacji. Uruchomiono również innoSHARE UNIversity, który jest kolejnym krokiem rozwoju działalności Fundacji Polska Innowacyjna.

innoSHARE’18 to 4. edycja międzynarodowego wydarzenia dla przedsiębiorczych naukowców, start-upów z nauki, badań i inżynierii, przedsiębiorców z sektora MŚP, ekspertów biznesowych czy też entuzjastów innowacji z różnych branż, którzy chcą poznać potencjalnych partnerów, współpracowników czy klientów z Polski i z zagranicy. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Polska Innowacja, która powstała w lipcu 2014 roku. Jej misją jest wspieranie Polski, aby stała się jednym ze światowych centrów innowacji i biznesu. – Jako Fundacja zajmujemy się tworzeniem sieci kontaktów opartej na Polakach i Polonii zajmujących się nauką, innowacjami i biznesem. Organizujemy cykl wydarzeń nie tylko w kraju, ale także za granicą, które z każdym roku zdobywają coraz większy rozgłos i zasięg (…) Ostatnie 3. edycje Kongresu zrealizowaliśmy przy współpracy z Politechniką Warszawską. Jednak z racji faktu, iż chcieliśmy zwiększyć zasięg wydarzenia, czwartą edycje współtworzyliśmy wspólnie z Miastem Stołecznym Warszawa – mówi Sławomir Olejnik, CEO Fundacji Polska Innowacyjna.

 

Odwiedź nas na Facebooku

Jesteśmy na kongresie polskich innowacji Congress InnoSHARE. To już 4. edycja tego wydarzenia, która z każdym rokiem…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Środa, 27 czerwca 2018

 

100-procentowy wzrost zainteresowania wydarzeniem

Jak podkreśla Sławomir Olejnik, współzałożyciel oraz CEO Fundacji Polska Innowacyjna, w zeszłym roku na innoSHARE’17 – ŁĄCZYMY POTENCJAŁY wzięło udział 50 prelegentów, a podczas tego wydarzenia było ich już ponad 100.

 – Znaczna część prelegentów, choć ma polskie korzenie, mieszka lub urodziła się poza granicami Polski, stąd ustaliliśmy, że panele i prelekcje będą w języku polskim lub angielskim, z dostępem do tłumaczenia symultanicznego (jeżeli kogoś od dłuższego czasu nie ma w Polsce, może mieć problem z posługiwaniem się ojczystym językiem) – dodaje Olejnik.

Na wydarzenie zaproszono znamienitych gości, m.in. z USA, Kanady, Australii, Meksyku, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii czy Irlandii, którzy podczas prezentacji i paneli dyskusyjnych dzielili się swoimi doświadczeniami oraz stosowanymi rozwiązaniami w Polsce i za granicą. To była doskonała okazja do nawiązywania współpracy, posłuchania mądrych ludzi, którzy praktycznie wdrażają innowacje czy też wspierają ich rozwój, jak i do poszerzenia swojej wiedzy i sposoby myślenia.”

Podczas wydarzenia eksperci przekonywali uczestników, że jeśli chcą zbudować globalny biznes, muszą zacząć myśleć i działać globalnie. Debaty dotyczyły również współpracy nauki z biznesem, w trakcie których zaproszeni gości („role models” – osoby stanowiące wzór do naśladowania) stwierdzili, że wsparcie merytoryczne – zarówno ze strony uczelni, jak i biznesu – to podstawowy warunek, aby powstawały start-upy z nauki, badań i szeroko rozumianej inżynierii. W trakcie wydarzenia poruszone były również takie tematy jak: wykorzystanie sztucznej inteligencji w biznesie i edukacji, przyszłość przemysłu kosmicznego w Polsce, współpraca Polski z USA w dziedzinach mhealth i militaria czy też e-sportu w kontekście zaangażowania środowiska naukowego.

Ponadto zorganizowano po raz pierwszy BIOTECH Forum, które w pełni poświęcone było perspektywom rozwoju onkologii, radiologii, kardiologii, a w szczególności globalnym trendom biotechnologicznym w tym zakresie. Gościem specjalnym był Luis A. Diaz (znany na świecie lekarz i badacz), który wskazał, na kluczową rolę diagnostyki genetycznej w rozpoznawaniu profilu pacjenta i wyboru najlepiej dopasowanej do niego terapii. W wydarzeniu wzięli również udział dr George Jackowski (Kanada), dr Alana Kozikowski (USA) i prof. Mirosław Janowski (USA).

Moda na startupy trwa, ale czy to zawsze jest skuteczne?

W pierwszym dniu wydarzenia pod nazwą STARTUP&SPIN-OFF DAY by Open Innovation Network, rozmawiano o ekosystemach dla młodych przedsiębiorców, jak i dla przedstawicieli nauki. Mówiono także o tym, jak zaoszczędzić lata pracy nad rozwojem swojego pomysłu. Goście mogli dowiedzieć się także, jak z perspektywy innych krajów wygląda działalność innowacyjnych młodych firm, wdrażania nowoczesnych technologii na rynek czy jak zastosować sztuczną inteligencję w biznesie i edukacji. Duże zaciekawienie wzbudziły choćby dwa panele pt. „Think globally, act globally.”, które pokazywała sposób rozwijania biznesu w Europie i na innych kontynentach.

Paneliści słusznie zauważyli, że „boom” start-upowy to z pewnością dobra prognoza, jednak brak wiedzy oraz doświadczenia biznesowego mogą spowodować,  że świeżo upieczeni przedsiębiorcy mogą po prostu nie podołać w przebiciu się na rynku.

– Start-upów i spin-offów powstających z nauki, badań czy inżynierii jest coraz więcej, jednak wciąż nie tak dużo jak w innych krajach. Są to często projekty rozwijane na pograniczu kilku dziedzin, gdyż opierają się łącznie np. o elektronikę, biotechnologię czy inżynierię. Są też startupy, które bazują na chemii czy nowoczesnych materiałach, które mają duży potencjał, jednak nadal nie jest ich zbyt wiele. Warto też wspomnieć o tych związanych z biotechnologią czy farmaceutyką, które często współpracują z ogromnym biznesem. W takich przestrzeniach Polska rozwija się – komentuje Sławomir Olejnik, CEO Fundacja Polska Innowacyjna.

Polska jako centrum nauki, ale też innowacji

Uczestnicy zostali również zainspirowani do odważnego myślenia o Polsce jako rozwijającym się centrum nauki i innowacji, co jest możliwe dzięki wybitnym naukowcom, współpracy międzynarodowej z Polonią i Polakami za granicą. Zachęcano również do budowania multidyscyplinarnych zespołów i koncentracji na tym, co możemy zrobić, a nie na pojawiających się barierach. Kolejną edycję już pod nazwą innoSHARE UNIversity organizatorzy planują zorganizować w przyszłym roku.

Magda Strzykalska, BiznesTuba

Świat wokół nas coraz szybciej się zmienia, a biznes musi nadążać za tymi zmianami. Dla menadżerów, którzy chcą odnieść sukces w realiach współczesnego rynku, coraz bardziej oczywista staje się konieczność zmiany stylu działania. Model zarządzania skuteczny w dzisiejszych czasach, trafnie nazwany włączającym, porzuca autorytarność na rzecz otwartości  i zaufania, a także opiera się na wykorzystaniu potencjału wszystkich członków zespołu. Dlatego kluczowym pytaniem każdego lidera powinno stać się nie czy, ale jak skutecznie wprowadzić włączające zarządzanie na poziomie zespołu i całej firmy.

Nadal jednak wielu z nich stara się utrzymać status quo i broni się przed otwarciem na jakiekolwiek nowości. Argumenty, jakimi się posługują: „ten system działał dobrze przez lata”, „taki sposób zarządzania zawsze przynosił firmie zyski”, często pokrywają lęk przed nieznanym i niechęć do naruszania istniejącego układu.

Z psychologicznego punktu widzenia to zrozumiałe obawy. Większość ludzi wypracowuje sobie w życiu osobistym i w pracy strefę komfortu, czyli schemat działania i myślenia oparty na przewidywalności, rutynie i unikaniu ryzyka. Taka „bańka bezpieczeństwa” rzeczywiście daje komfort i stabilność w codziennym życiu, ale w świecie biznesu może być poważnym zagrożeniem. Dla dobrego lidera komfort oznacza stagnację, a stagnacja uwstecznia i prowadzi do porażki. Dlatego decyzja o wyjściu ze strefy komfortu powinna być pierwszym i najważniejszym zadaniem menadżera, który chce zmienić swój styl zarządzania.

Rutyna niszczy kreatywność

Przedsiębiorcy, którzy mają odwagę podjąć ryzyko i świadomie wchodzą w niekomfortowe dla siebie  sytuacje, stają się bardziej kreatywni, odporni emocjonalnie i otwarci na nowe rozwiązania. W nowoczesnym biznesie to właśnie te cechy mogą zdecydować o sukcesie firmy.

A jednak zaskakująco wiele osób nadal tkwi w pułapce rutyny i wypracowanych latami nawyków. Żyjemy w społeczeństwie zdominowanym przez strach przed porażką, a nawet jakimkolwiek stresem czy niewygodą i właśnie ten lęk trzyma nas w strefie komfortu. Tkwimy więc w miejscu, otoczeni kokonem pozornego bezpieczeństwa, który blokuje nasz rozwój. Dopiero akceptując to uczucie dyskomfortu możemy pójść naprzód i wykorzystać pełnię swoich możliwości.

Jak skutecznie wyjść ze strefy komfortu

Pierwszym krokiem do opuszczenia strefy komfortu jest samo dostrzeżenie, że w niej utknęliśmy. Mając świadomość tego, że jesteśmy zakładnikami własnych obaw i nawyków, możemy podjąć działania, żeby to zmienić. Warto odnaleźć w sobie odwagę i cierpliwość, bo takie zmiany bywają trudne.

  • Regularne podejmowanie nowych wyzwań prowadzi do zmniejszenia związanego z nimi stresu. Jeśli systematycznie będziemy próbować czegoś nowego, ta otwartość stanie się częścią naszego życia i zaakceptujemy ryzyko jako jego nieodłączną część.
  • Nie zawsze odważne rzucenie się głową naprzód w nową sytuację jest dobrym rozwiązaniem. Dla wielu osób łatwiejsza będzie metoda małych kroków. Niewielkie, stopniowo wprowadzane korekty stylu życia czy pracy powoli oswoją nas z poważniejszymi zmianami.
  • Często pomaga sama zmiana podejścia. Negatywne odczucia związane z podejmowaniem ryzyka możemy postarać się zamienić na pozytywne, na przykład lęk przed wyzwaniem uznajmy za ekscytację nowością.
  • Najważniejszy jest cel. Z każdą przeszkodą łatwiej się uporać, kiedy w perspektywie mamy widoki na sukces i pozytywne zmiany. Nie traćmy z oczu szerszej perspektywy.

Oswoić dyskomfort

Wyjście z bezpiecznej strefy wywołuje lęk i poczucie zagrożenia.  To naturalne, ale ten dyskomfort można oswoić i złagodzić.

  • Silny niepokój blokuje i nie pozwala na podejmowanie racjonalnych decyzji. Często towarzyszy mu gonitwa myśli, „wewnętrzny hałas”, który zagłusza rozsądek. Bardzo pomaga wówczas oczyszczenie umysłu ze zbędnych myśli i emocji. Wyciszenie, które możemy osiągnąć medytacją, czy odizolowaniem się od nadmiaru bodźców, wspiera koncentrację i pomoże osiągnąć cel.
  • Podstawowe źródło lęku przed wyjściem ze strefy komfortu jest związane z indywidualnymi problemami. Dla jednych jest to niechęć do wystąpień publicznych, dla innych strach przed porażką zawodową albo podjęciem jakiegokolwiek ryzyka. Rozpoznanie i nazwanie tego lęku „oswoi go” i pozwoli na przygotowanie racjonalnej reakcji.
  • Przeszłe porażki i upadki mogą stać się trampolinami do przyszłych sukcesów, pod warunkiem, że wyciągamy z nich wnioski. Dlatego w sytuacjach stresogennych dobrze sięgnąć pamięcią wstecz, do podobnych momentów kryzysu. Nawet jeśli wówczas podjęcie ryzyka nie zakończyło się sukcesem, wzbogaciło nas o wiedzę i doświadczenie, z których teraz możemy skorzystać.

Strefa komfortu w biznesie

Charakterystyczna dla współczesnej firmy różnorodność to ogromny potencjał. Aby go dostrzec i wykorzystać, menadżer musi wyjść ze swojej strefy komfortu i skonfrontować się z odmiennymi punktami widzenia, dopuszczając do głosu wszystkich członków zespołu. Taka postawa wymaga odwagi i pokory, ale gra jest warta świeczki, bo głównym celem dobrego lidera powinno być stworzenie bezpiecznego  środowiska, w którym pracownicy także odważą się wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć ryzyko tworzenia innowacyjnych rozwiązań.

Tekst: Christian Kurmann, zdjęcie: Pixabay

 Unijni ministrowie 27 państw pozostających we Wspólnocie zadecydowali 23 marca br., że okres przejściowy dla Wielkiej Brytanii po jej oficjalnym wyjściu z Unii Europejskiej w marcu 2019 roku powinnien potrwać do końca 2020 roku.

Wielka Brytania i UE uzgodniły warunki okresu przejściowego po Brexicie (ma trwać ok. dwóch lat), co ma pozwolić obywatelom i firmom na przygotowanie się do funkcjonowania w nowych warunkach.

Zawarte porozumienie jest korzystne dla obywateli UE, którzy migrują na wyspy, w tym dla Polaków, bo zakłada, że w okresie przejściowym będą nabywać te same prawa, które mają osoby przybyłe jeszcze przed Brexitem.

Emma Marcegaglia, prezydent BusinessEurope, powiedziała:
„Po wielu miesiącach niedużych postępów w negocjacjach rzucających cień niepewności na biznes, z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że obie strony zgadzają się na okres przejściowy po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię w marcu 2019 r. Było to od dawna prośbą biznesu, ponieważ firmy potrzebują czasu na przygotowanie i dostosowanie się do sytuacji po Brexicie. Rozwiązanie „status quo” z Wielką Brytanią pozostającą w unii celnej i jednolitym rynku z wszystkimi odpowiednimi prawami i obowiązkami wynikającymi z dorobku prawnego UE w okresie przejściowym jest najlepszą opcją. Po pierwsze zapewnia przedsiębiorstwom i obywatelom niezbędny czas na dostosowanie; po drugie, zapewnia większą pewność i przewidywalność; i po trzecie, powinno utrzymać równe szanse dla firm. ”

Chociaż negocjacje nad porozumieniem ws. umowy o wyjściu będą kontynuowane, a trzeba pamiętać, że nic nie jest uzgodnione, dopóki wszystko nie zostanie uzgodnione, Rada Europejska przyjęła również wytyczne mające na celu otwarcie negocjacji w sprawie przyszłych stosunków między UE a Wielką Brytanią.

„Na tym etapie nie wiemy, jak będą wyglądać przyszłe relacje między UE a Wielką Brytanią i dopóki nie osiągniemy porozumienia, nie można wykluczyć scenariusza” na krawędzi urwiska” (z ang. „cliff edge”). Jednak przyjęcie wytycznych jest krokiem we właściwym kierunku – zapewnia większą przewidywalność dla firm i otwiera drogę do negocjacji. „

Ponad jedna czwarta polskich przedsiębiorców deklaruje, że zatory płatnicze są jedną z najistotniejszych barier hamujących wzrost inwestycji – wynika z raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju. Powstają one wskutek opóźnień w płatnościach między przedsiębiorcą a jego klientami, podwykonawcami czy partnerami. Konsekwencje zatorów płatniczych to przede wszystkim brak płynności finansowej, a co za tym idzie problemy z uregulowaniem należności wynikających z istnienia firmy takich jak: podatki, ubezpieczenie czy pensje klientów. Jak poradzić sobie z zaburzeniami w przypływie należności i usprawnić płynność finansową firmy?

3 sposoby na uniknięcie zatorów płatniczych:

Uważaj na kredyt kupiecki

Aż 11% respondentów 14. fali badania Bibby MSP Index deklaruje, że korzysta z kredytu kupieckiego jako źródła finansowania swojej firmy. Ten środek to nic innego jak należność z odroczonym terminem płatności bez dodatkowych odsetek. Narzędzie w przeciwieństwie do pożyczki nie wymaga szeregu formalności wynikających z pożyczki. Dlatego jest często praktykowane przez firmy, które z różnych powodów nie otrzymały standardowego kredytu. Niestety ta metoda jest bardzo ryzykowana z punktu widzenia firmy udzielającej pożyczki. Nieterminowe uregulowanie należności wiąże się z zatorem płatniczym firmy, zaburzeniami w płynności finansowej i szeregiem negatywnych konsekwencji dla biznesu.

– Długie terminy są z jednej strony korzystnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców, którzy z różnych przyczyn nie mają środków na uregulowanie konkretnej faktury, zaś z drugiej strony należy pamiętać o firmie udzielającej kredytu kupieckiego, która nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, że otrzyma środki w terminie. Na polskim rynku wyznaczane są różne terminy płatności, które sięgają od 30 do nawet 180 dni roboczych. Zdarzają się sytuacje, w których długie terminy płatności oraz nieuiszczenie należności na czas jednej faktury, doprowadziły do bankructwa firmy – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services w Polsce.

Opłacaj swoje należności w terminie

Warto zwrócić uwagę, że firmy funkcjonujące na rynku gospodarczym tworzą łańcuch wzajemnych zależności. W sytuacji, gdy przedsiębiorca nie otrzyma swoich należności w terminie, nie może uregulować zobowiązań względem innych ogniw łańcucha, czyli firm, które czekają na środki. Płatnik, który nie wywiązuje się z terminu płatności faktur, sprowadza szereg negatywnych konsekwencji na inne przedsiębiorstwo, które również nie może uregulować swoich zobowiązań wobec partnerów czy podwykonawców. Terminowe opłacanie należności świadczy o gospodarczej odpowiedzialności firmy oraz o rzetelnym podejściu do potrzeb innych przedsiębiorców. Warto pamiętać, że opłacając faktury w terminie, ryzyko zerwania łańcucha płatności zostanie zminimalizowane, zmniejsza się wtedy również prawdopodobieństwo, że problem niewypłacalnego kontrahenta dotknie nas w przyszłości.

Zadbaj o płynność finansową

Narzędziem zapewniającym płynność finansową jest faktoring, dzięki niemu firmy otrzymują swoje należności niemal natychmiast, przez co nie dotykają ich długie terminy płatności. Faktoring gwarantuje regularny i systematyczny nadzór nad kontrahentami, a także możliwość przejęcia ryzyka niewypłacalności partnera. Dzięki niemu przedsiębiorstwa łatwiej mogą zapewnić sobie płynność finansową.

Decydując się na tę opcję finansowania, można liczyć na poprawę swojej sytuacji na rynku. Firma korzystająca z faktoringu oddaje swoje należności w ręce specjalistów, którzy profesjonalnie dbają o to, by kontrahenci terminowo płacili za wystawione faktury. W ten sposób przedsiębiorca gwarantuje sobie stały dopływ gotówki, który pozwala mu terminowo regulować zobowiązania wobec swoich odbiorców i pracowników. Oprócz tego uzyskuje wsparcie w procesie zarządzania należnościami – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services w Polsce.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W ubiegłym roku zaledwie 6% polskich firm analizowało duże zbiory informacji – wynika z danych Eurostatu. Daje nam to przedostatnie miejsce w unijnym rankingu, przed Cyprem. Liderami pod względem digitalizacji i korzystania z Big Data jest Malta i Holandia. W tych krajach niemal już co piąta firma analizuje cyfrowe informacje.

Dane Eurostatu nie napawają optymizmem. W ubiegłym roku, zaledwie co trzecia firma działająca w UE, zatrudniająca co najmniej 10 osób, posiadała stronę internetową. Choć znacznie lepiej wyglądają  wskaźniki wykorzystana mediów społecznościowych w działaniach biznesowych – przyznaje się do tego już połowa firm – to ten wyjątek tylko potwierdza regułę: cyfryzacja to pięta achillesowa wielu przedsiębiorstw. Nie tylko polskich. Najlepiej ilustrują to dane na temat wykorzystania Big Data.

Daleko za liderami

Jak wynika z opublikowanego przez firmę Domo raportu „Data Never Sleeps 5.0”, w ciągu minuty internauci publikują ponad 46 tys. zdjęć na Instagramie, korzystają z wyszukiwarki Google ponad 3,5 mln razy i umieszczają ponad 74 tys. postów w mikroblogowym serwisie TumbIr. To kopalnia wartościowych informacji. Jednak póki co wykorzystywana rzadko. Jak wynika z unijnych danych, w UE tylko 10% firm analizuje duże zbiory informacji – o klientach, rynku czy konkurencji.

– To oczywiście średnia, są kraje, gdzie z danych korzysta się znacznie częściej, niemniej te liczby pokazują, że Big Data znajduje się na podobnym etapie rozwoju jak kilka lat temu chmura obliczeniowa. Biznes do cloud computingu podchodził na początku bardzo ostrożnie, dopiero gdy zobaczył efekty wdrożenia chmury, znacznie szybciej zaczął adaptować tę technologię. Podobnie będzie z Big Data. zwraca uwagę Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, notowanej na NewConnect spółki, która zarządza jedną z największych na świecie hurtowni danych.

Ten wzrost już widać, co dobrze ilustrują dane spółki, która jeszcze w II kwartale ubiegłego roku z usług opartych o Big Data wygenerowała 12 mln zł, a rok później już 16,7 mln zł. Póki co, w unijnym rankingu Polska wypada jednak bardzo słabo. Tylko 6% polskich firm korzysta z analityki Big Data, co daje nam w ogólnej klasyfikacji 24, przedostatnie miejsce przed Cyprem. Lepiej wypada od nas m.in. Rumunia, Czechy, Słowacja czy Bułgaria. Podium zajmują Malta, Holandia i Belgia, kolejne pozycje zajęły takie państwa jak Finlandia, Wielka Brytania czy Estonia.

Marketing korzysta z danych

Dystans jaki dzieli nas od dobrze zinformatyzowanych, ucyfrowionych państw, dobrze pokazuje nasycenie rozwiązaniami Big Data w dużych firmach. W Polsce z analityki danych korzysta 5% małych, 8% średnich i 18% dużych, zatrudniających powyżej 250 osób przedsiębiorstw. Dla porównania, na Malcie takich firm jest 42%, w Danii i Finlandii 40% a u naszych południowych sąsiadów – Słowaków i Czechów – odpowiednio 24% i 22%.

Najczęściej firmy analizują dane geolokalizacyjne z urządzeń przenośnych, do czego przyznaje się aż 46% przedsiębiorstw, a także dane generowane w mediach społecznościowych (45% wskazań). Co trzecia firma analizuje dane własne pozyskane ze smart urządzeń i sensorów. Dla porównania, w Polsce dane z urządzeń smart pozyskuje 10% firm, tyle samo wykorzystuje informacje geolokalizacyjne. Co ciekawe, dane pozyskane z mediów społecznościowych analizuje zaledwie 5% firm.

Najczęściej po dane sięga branża marketingowa, a w szczególności e-commerce, bo mają one największą świadomość korzyści. Dzięki analizie informacji z różnych źródeł można bardzo dobrze poznać zainteresowania i potrzeby klienta i tym samym znacząco zwiększyć skuteczność kampanii reklamowych i sprzedaż produktu. Widzimy także rosnące zainteresowanie analizą danych ze strony instytucji finansowych oraz firm działających w segmencie B2C, które wzbogacają nimi swoje systemy CRM – tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Zewnętrzne

Firma analityczna IDC szacuje, że rynek Big Data rośnie dziś w tempie 11,7, proc. rdr i w 2020 r. osiągnie wartość 203 miliardów dolarów. Jaka część tego tortu przypadnie Polsce? Jak wynika z unijnych danych, proces digitalizacji polskich przedsiębiorstw postępuje dużo wolniej niż ma to miejsce w większości innych państw UE. To o tyle ciekawe, że autorzy rankingu Digital Economy and Society Index 2017 (w którym że Polska zajmuje odległe 23 miejsce), zwracają uwagę na to, że poczyniliśmy postępy m.in. w obszarze cyfryzacji społeczeństwa, wdrażania szybkich połączeń internetowych czy korzystania z mobilnych usług szerokopasmowych. Jednak wprowadzanie technologii cyfrowych przez przedsiębiorstwa idzie nam wyjątkowo opornie.

– Podczas gdy unijny wskaźnik w tym obszarze rośnie nieprzerwanie od 2014 r., to w Polsce od ubiegłego roku utrzymuje się na niemal na tym samym poziomie. Oznacza to, że dystans dzielący nas od liderów systematycznie się powiększa. W tej sytuacji warto zastanowić się nad skorzystaniem z usług Data as a Service, w tym modelu nie trzeba inwestować we własne rozwiązania – zwraca uwagę Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Jak wynika z danych Eurostatu, z zewnętrznych źródeł danych korzysta jedna czwarta firm. W Polsce, to zaledwie 1%.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Specjaliści od analizy danych, a w szczególności ogromnych zbiorów różnorodnych danych, czyli big data znajdują się wysoko na liście płac każdej firmy, która buduje swoją strategię w oparciu o wykorzystanie zaawansowanych technologii analitycznych. O rosnącym znaczeniu zaawansowanej analityki i potrzebie kształcenia specjalistów data science dyskutowano podczas konferencji „Advanced Analytics and Data Science”.

– Data scientist jest najbardziej pożądaną specjalizacją, która będzie się rozwijać przez najbliższe lata. Szkoła Główna Handlowa współpracuje z przedstawicielami biznesu i reaguje na ich potrzeby, tworząc program kształcenia w taki sposób, aby dostarczać na rynek odpowiednio przygotowanych ekspertów. Co roku mury uczelni opuszcza pokaźna liczba absolwentów z Certyfikatem SAS i praktycznie wszyscy znajdują zatrudnienie w silnych zespołach analitycznych w wiodących firmach na rynku – mówi profesor Ewa Frątczak, Kierownik Zakładu Analizy Zdarzeń i Analiz Wielopoziomowych, w Instytucie Statystyki i Demografii, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Rosnąca w zawrotnym tempie ilość generowanych i przetwarzanych danych stawia przed firmami wyzwanie, które wiąże się z potrzebą analizy w jak najkrótszym czasie ogromnych ilości informacji i wyselekcjonowania tych, które są wartościowe i potrzebne. Z jednej strony niezbędne do tego zadania są zaawansowane narzędzia analityczne, które zapewnią uzyskanie poszukiwanych wyników w czasie rzeczywistym. Z drugiej, potrzebni są specjaliści, którzy będą potrafili odpowiednio zaprogramować maszyny i stworzyć właściwe modele analityczne, a także trafnie zinterpretować uzyskane wyniki. Dziś brakuje przede wszystkim talentów, które łączą wiedzę technologiczną z umiejętnościami miękkimi, dzięki czemu są w stanie sformułować i przekazać uzyskane wnioski w sposób zrozumiały dla biznesu.

– Liczba specjalistów w Polsce posiadających bogate, wieloletnie doświadczenia z obszaru data science jest ograniczona, co implikuje ich niską dostępność. Na szczęście istnieje wiele ośrodków akademickich, które kształcą osoby o wystarczających umiejętnościach i chęciach podjęcia się roli data scientist. W naszej firmie znaleźliśmy optymalny model działania, uwzględniający precyzyjną selekcję kandydatów połączoną z bogatym pakietem szkoleń uzupełniających ewentualne braki w doświadczeniu i umiejętnościach pozyskiwanych kandydatów. Podobny model działania mają niektóre firmy, dla których głównym obszarem działalności jest data science na potrzeby własne, zewnętrzne lub sprzedaż narzędzi analitycznych. Niestety firmy zaczynające drogę z zaawansowaną analityką danych muszą dopiero budować wewnętrzne kompetencje w tym zakresie i często są skazane na konsulting zewnętrzny lub długi proces rekrutacji mówi Rafał Latkowski, Data, Delivery & Technology Director w PAYBACK Polska.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Popularność sztucznej inteligencji (AI) rośnie w ogromnym tempie. Jednak w większości europejskich firm, również z Polski, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez SAS, lidera w dziedzinie analityki biznesowej, projekty związane z AI są wciąż we wczesnym stadium zaawansowania lub w planach. Optymizmem napawa fakt, że większość przedsiębiorstw przygotowuje się do wdrożenia sztucznej inteligencji.

Entuzjazm wobec możliwości, które daje AI jest duży, jednak niewiele organizacji deklaruje dziś gotowość do wykorzystania potencjału tej technologii. Co ważne, nie wynika to z braku odpowiednich narzędzi technologicznych. Większość respondentów potwierdza, że na rynku dostępnych jest dziś wiele rozwiązań. Częściej przyczyną jest brak w firmach specjalistów data science i odpowiednich umiejętności analitycznych oraz różnego rodzaju ograniczenia organizacyjne lub społeczne.

Wyzwania społeczne

Aż 55% respondentów stwierdziło, że największe wyzwania związane z implementacją sztucznej inteligencji spowodowane są rosnącą autonomią maszyn i postępującą automatyzacją procesów, która może istotnie wpływać na zmiany na rynku pracy. Potencjalnym efektem wdrożenia AI może być utrata pracy przez określone grupy specjalistów, ale z drugiej strony może również powstać potrzeba tworzenia nowych miejsc pracy dla ekspertów z kompetencjami związanymi z AI.

Drugim wyzwaniem, najczęściej wskazywanym przez respondentów, są aspekty etyczne. Aż 41% badanych poddało w wątpliwość czy roboty i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję nie powinny działać „dla dobra ludzkości”, a nie poszczególnych firm oraz jak zadbać o osoby, które stracą pracę w wyniku wdrożeń rozwiązań AI.

Zespół data science oraz gotowość organizacji

Czy specjaliści data science są gotowi stawić czoła wyzwaniom związanym z wdrożeniem sztucznej inteligencji? Tylko 20% z biorących udział w badaniu przedstawicieli biznesu odpowiedziało twierdząco na to pytanie. 19% respondentów nie posiada w swoich organizacjach zespołów data science.

Rekrutacja specjalistów w celu budowania takich zespołów jest celem 28% respondentów, natomiast 32% stwierdziło, że będzie rozwijać umiejętności analityczne w ramach obecnych zespołów poprzez specjalistyczne szkolenia, konferencje, warsztaty itp.

Zaufanie staje się jednym z podstawowych wyzwań, któremu biznes musi stawić czoła. Niemal połowa badanych (49%) zwróciła uwagę na problemy kulturowe wynikające z obawy przed skutkami wykorzystania sztucznej inteligencji. Strach przed AI wiąże się z niezrozumieniem, jak w rzeczywistości działa ta technologia.

Właściwa infrastruktura

Jednym z celów badania SAS była ocena gotowości do wdrożenia sztucznej inteligencji pod względem dostępnej infrastruktury sprzętowej. Część respondentów (24%) przyznało, że dysponuje odpowiednią infrastrukturą. Taka sama grupa stwierdziła, że musi zwiększyć nakłady na sprzęt oraz zaadaptować obecnie wykorzystywane platformy do potrzeb wdrożenia AI. Aż 29% przedstawicieli biznesu przyznało, że nie posiada odpowiednich zasobów umożliwiających wdrożenie tej technologii.

– Obserwujemy ogromny rozwój algorytmów, poprawę ich dokładności oraz możliwości wykonywania zadań, za które odpowiadają ludzie. Przykładem jest wygrana maszyny z mistrzem świata w chińskiej grze Go, podczas, gdy myśleliśmy, że umiejętności potrzebnych do rywalizacji w tę grę nie da się zdigitalizować. Gdy tylko system poznał zasady Go, sam nauczył się, jak grać i wygrywać. Teraz możemy wykorzystać tę wiedzę do tworzenia systemów, które pozwalają na rozwiązywanie problemów biznesowych szybciej i skuteczniej niż powszechnie używane dziś rozwiązania. Możemy budować systemy, które uczą się reguł biznesowych, poznają zasady funkcjonowania firmy i w oparciu o te informacje same się rozwijają. Właśnie nad tym pracujemy w SAS – mówi Oliver Schabenberger, Executive Vice President oraz Chief Technoloogy Officer w SAS.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Auta, sprzęty domowego użytku, a nawet ubrania – wszystkim tym można się podzielić i zaoszczędzić znaczną ilość pieniędzy. Nierzadko, gdy pożyczający oszczędza, użyczający zarabia, coraz popularniejszy bowiem staje się room i flat sharing, czyli krótkoterminowy wynajem lokali. Usługa tego typu może okazać się świetnym pomysłem na dodatkowe zyski, wystarczy tylko poznać kilka czynników przyciągających najemców.

Ekonomia współpracy coraz gorętszym trendem

Na Zachodzie i w Polsce coraz bardziej rozpowszechnia się trend sharing economy. Styl życia pozwalający na oszczędności, a także przyjazny środowisku naturalnemu i stanowiący alternatywną formę konsumpcji jest zjawiskiem społecznym i ekonomicznym, zauważalnym przede wszystkim w dużych miastach. Ekonomia współpracy opiera się o fundamentalną zmianę myślenia w zakresie konsumpcji. Funkcjonuje dzięki sieci połączonych ze sobą jednostek i społeczności, bezpośrednio świadczących sobie usługi (np. udzielenie noclegu), ale oznacza również współużytkowanie, umożliwiające radykalne zwiększenie efektywności posiadanych zasobów (np. wspólna jazda samochodem).

Co daje dzielenie?

Poza walorami czysto ekonomicznymi oraz ekologicznymi (np. wspólny przejazd to mniejsza emisja spalin do atmosfery), ekonomia współpracy oferuje coś jeszcze. Możliwość poznania nowych ludzi, wspólnej zabawy, a w przypadku wynajmu krótkoterminowego – szansa na nocleg w mniej standardowym miejscu niż tradycyjny hotel, w przytulnej atmosferze mieszkania i na takich warunkach, na jakie przystanie najemca i wynajmujący. Dla tego drugiego to także doskonały sposób na przyjemny biznes.

– Moda na krótkoterminowy wynajem mieszkań narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Teraz, gdy dotarła do Polski, coraz więcej kupujących lokale rozważa przeznaczanie ich na takie cele inwestycyjne. Flat sharing pozwala na poznanie ludzi z całego świata, szlifowanie umiejętności komunikacyjnych i językowych, a przy okazji na szybki zarobek, na własnych warunkach. Miejsca szczególnie atrakcyjne z punktu widzenia turystów, wynajmowane każdej doby, zarabiają na siebie w sezonie nawet kilka – kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie – mówi Kuba Karliński z Magmillon.

Publikując ofertę w specjalnym serwisie sharingowym, możesz zaznaczyć, na jakich warunkach chciałbyś użyczyć lokalu najemcy. Opcja takiego zarobku jest dosyć łatwa i dochodowa, warto zatem wiedzieć, jak zainteresować turystę na tyle, by zrezygnował z hotelu właśnie na rzecz Twojego mieszkania.

Walory krótkoterminowych mieszkań

Turysta poszukujący mieszkania na okres swojego pobytu w obcym mieście, najczęściej kieruje się odległością lokalu od zabytków, atrakcji turystycznych, lotniska czy dworca oraz ceną za dobę wynajmu. Nie bez znaczenia jest także liczba osób i/lub zwierząt, które mogą spędzić noc w danym lokalu. Niezależnie od jego wielkości i standardu, posiadacz może bowiem wprowadzić obostrzenia dotyczące maksymalnej liczby gości, zakazu wprowadzania zwierząt czy dzieci.

W Warszawie ceny wynajmu krótkoterminowego startują już od kilkudziesięciu złotych. Designerskie mieszkania czy domy wyższym standardzie potrafią kosztować 3500 zł za noc. Całe lofty czy piętra kamienic mogące pomieścić więcej osób to wydatek nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Wyszukiwarki dostępne na serwisach internetowych z ofertami mieszkań na wynajem krótkoterminowy pozwalają na zaznaczenie preferowanej odległości od centrum miasta i precyzyjne oznaczenie Twojej nieruchomości na mapie.

Istotnym udogodnieniem dla najemcy jest możliwość wynajęcia całego mieszkania, a także dostępność bezprzewodowego internetu czy opcja zjedzenia śniadania na miejscu. Poza lokalizacją, ceną i dodatkowymi benefitami, potencjalni najemcy zwracają także uwagę na rodzaj budynku, w którym oferowany jest nocleg. Obcokrajowców często pociągają miejsca, które wyglądem odbiegają od standardowych hoteli lub apartamentowców. Małe, przytulne kamienice z wysokimi mieszkaniami, np. na Starym Mieście czy klimatycznej Pradze, działają na nich jak magnes. Część z najemców, zwłaszcza, gdy decydują się oni na nieco dłuższy okres najmu, zwraca także uwagę na widok z mieszkania. Chętnie decydują się na lokal z tarasem, balkonem lub oknem na zabytki, ładne podwórko czy z wyjściem do ogródka.

W zależności od Twoich możliwości finansowych, jesteś w stanie dostosować swoją ofertę do konkretnego najemcy lub najemców. Niezależnie od tego, czy masz ochotę wynająć swój apartament na dzień, tydzień, czy miesiąc, specjalne serwisy internetowe (np. Airbnb), za pomocą których ogłaszasz swój lokal pozwalają Ci zaprezentować swój lokal. To świetny sposób na dotarcie do olbrzymiej, wielomilionowej publiczności. Pamiętaj o dokładnym i przyciągającym wzrok opisie. Używaj słów i przymiotników, które mogą przyciągnąć potencjalnego lokatora, np. „przytulny”, „luksusowy”, „wygodny”, „przestronny” czy „blisko centrum”.

 

 

Źródło:  Magmillon

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło rozmawiać o sektorze MŚP i współpracy na linii biznes – nauka – samorząd. Zakończył się pierwszy dzień Europejskiego Kongresu MŚP.  

Wśród zaproszonych gości najbardziej rozchwytywany był Wicepremier i Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Jarosław Gowin, który podkreślał rolę małych i średnich przedsiębiorstw: To one zatrudniają blisko 70% ogółu pracowników, one wytwarzają ponad połowę polskiego PKB. Małe i średnie firmy coraz częściej stają się firmami innowacyjnymi, angażują się we współpracę z uczelniami i instytutami badawczymi.

Podczas inauguracji Jarosław Gowin wraz z Gubernatorem Stanu Nevada Brianem Sandovalem podpisali list intencyjny o współpracy. Będzie stanowił podstawę do stworzenia programu, dzięki któremu możliwe będzie rozpoczęcie kooperacji pomiędzy firmami i instytucjami z Polski i Nevady w szeroko rozumianym obszarze innowacyjności, w tym komercjalizacji oferowanych rozwiązań technologicznych oraz wspierania kooperacyjnych form działalności badawczo-rozwojowej. Początki nawiązanej współpracy dodatkowo podkreśliły hasło tegorocznego Kongresu: „Uwolnić biznes”.

Obecny wśród gości specjalnych Jerzy Buzek mówił o MŚP w kontekście wejścia do Unii Europejskiej i ogromnej pracy, jaką firmy musiały wykonać: Są dwa środowiska w naszej ojczyźnie, które naprawdę zrobiły ogromny skok do przodu w przeciągu ostatnich kilkunastu lat. Pamiętam, jak to było pod koniec lat 90., ile wysiłku te dwa środowiska włożyły w to, aby wygrać na członkostwie Unii Europejskiej. Jednym z nich są rolnicy – mniejsi i więksi – oraz Wy, przedsiębiorcy z małych i średnich firm. Dzisiaj nasze małe i średnie firmy są obecne wszędzie, nie tylko w Unii Europejskiej, ale także na całym świecie.

Natomiast do dyskusji o projektach skierowanych do MŚP zapraszał Janusz Michałek, Prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która została uznana za najlepszą strefę ekonomiczną w Europie.

Uwolnić biznes!

Po wystąpieniu Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” gości powitał Tadeusz Donocik, Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i Przewodniczący Rady Programowej VII EKMŚP. – Rozwój sektora małej i średniej przedsiębiorczości był, jest i będzie pewną metodą, aby wypełniać lukę pomiędzy światem biedy i bogactwa. Tworzyć średnią warstwę społeczną, która nie tylko niweluje różnicę, ale również uwzględnia różne elementy sprawiedliwości społecznej – stwierdził.

Podczas inauguracji głos zabrali Przewodniczący Zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Małgorzata Mańka-Szulik mówiła o konsekwentnej pracy, której wyrazem jest województwo śląskie: Do niedawna nieduży związek, który reprezentuje 14 prezydentów miast śląskich przeobraził się w ogromną metropolię. Mam nadzieję, że w silną metropolię. Kazimierz Karolczak dodał: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia to olbrzymi potencjał w regionie: 2,3 mln mieszkańców, 2000 kilometrów kwadratowych, wielki potencjał możliwości, który stawia na potencjał MŚP.

O rozwoju, konsekwencji i wyobrażeniach na to, co na nas czeka mówił także Prezydent Miasta Katowice i Współgospodarz EKMŚP, Marcin Krupa: Kto by przypuszczał 7 lat temu, że Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw tak pięknie się rozwinie. Kto by przypuszczał 7 lat temu, że w Katowicach powstanie nowa gałąź przemysłu – przemysłu spotkań. Kto by pomyślał, że będzie taka wspaniała fabryka do tworzenia przemysłu spotkań, w której powstaje dobra myśl. Myśl oparta na wiedzy, współpracy i doświadczeniu.

Praktyczna wiedza

Międzynarodowy wymiar Kongresu podkreśliły dyskusje odbywające się pierwszego dnia. Uczestnicy rozmawiali m.in. o tym czy Polska powinna wejść do strefy EURO i jakie są tego skutki dla gospodarki opartej na eksporcie. Zdania w tym zakresie były mocno podzielone. Henryk Siodmok, Prezes Zarządu Grupy Atlas zobrazował swoje zdanie przedstawiając wyścig rowerowy. – Ci, którzy jadą z przerzutkami należą do wspólnego obszaru walutowego. Ci, którzy mają wysoką wydajność, są silni, przejadą te wszystkie obszary i dojadą do mety. Ci, którzy mają niską wydajność, jak Grecja i Portugalia, zostaną na trasie i nigdy do mety nie dojadą. Ci, którzy mają przerzutki, czyli swoje waluty krajowe będą dostosowywać kurs przełożenia, aby poszczególne trudności przejechać. I oni wszyscy dojadą do mety, a odstępy między nimi będą mniejsze niż w tej pierwszej grupie.

Kolejny ciekawy temat poruszono podczas panelu poświęconego Nowemu Jedwabnemu Szlakowi, rozpatrywanemu jako szansa dla europejskich MŚP. Rozmawiano tu m.in. o roli Polski w budowaniu szlaku i o tym, jak europejskie MSP mogą wykorzystać projekt.

Pierwszy dzień Kongresu stał się kluczowym momentem dla przyszłości Metropolii Śląskiej. Swoje stanowisko przedstawili zarówno członkowie Zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, jak również Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa, Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa i Wojewoda Śląski Jarosław Wieczorek. Mówiono o metropolii w kontekście wysokiej jakości życia i korzyści dla mieszkańców, ale również jako o miejscu dobrym dla biznesu.

Podczas popołudniowych sesji rozmawiano o nowoczesnych strategiach zdobywania przewagi konkurencyjnej MŚP. Postawiono tezę, że tradycyjne źródła, takie jak ekonomia skali, kanały dystrybucji czy kapitał, nie są wystarczające, a wręcz już się wyczerpały.

Dla efektywnego prowadzenia biznesu ważne jest nieustanne kształcenie się i poznawanie coraz to nowszych i szybciej powstających narzędzi, które mogą pomóc rozwijać działalność. W dzisiejszej dynamicznie zmieniającej się gospodarce, ci, którzy stoją w miejscu, zostają w tyle – powiedział Jarosław Gowin podczas sesji „Jak Facebook wspiera małą i średnią przedsiębiorczość”.

Czwartek, drugi dzień Kongresu, będzie obfitował w wydarzenia warsztatowe i sesyjne, które rozpoczną się o godzinie 9.00 i potrwają do 16.30. Pełny program EKMSP: ekmsp.eu/pl/program/program-kongresu/

 

W tej książce swoimi doświadczeniami zechcieli się podzielić z Państwem doradcy, szefowie HR i specjaliści innych obszarów binzesowych takich firm jak: Volvo, Bosh, Ceredit Agricole, Luxoft, Kruk SA, PwC Poland&CEE, Provident, Travelplanet.
Praca stanowi efekt synergii, który został uzyskany poprzez połączenie wiedzy i doświadczenia 17 specjalistów z obszaru zarządzania ludźmi. Głównym celem książki jest przedstawienie problemu jednocześnie w makroskali, poprzez przegląd badań, oraz mikroskali z perspektywy konkretnego przypadku, ze wskazaniem na cel, przebieg, bariery i wnioski. Książka porusza siedem istotnych obszarów HRM: zmiana – jako wartości każdej firmy i kluczowego czynnika sukcesu, dobór pracowników, ich rozwój, oceny i zaangażowania. Ostatni rozdział jest próbą przedstawienia obecnego stanu poziomu działów HR w Polsce i zarysowania ich kierunku rozwoju.

Recenzja naukowa
Książka „Dylematy HR-owców” jest poświęcona ważnemu problemowi budowanie zespołu pracowników (kapitału ludzkiego) w przedsiębiorstwie w kontekście tworzenia i zarządzania wartością firmy w zmieniającym się otoczeniu. W procesie tym istotną rolę pełnią pracownicy działu HR. Książka jest efektem współpracy menedżerów działów HR międzynarodowych korporacji w Polsce i naukowców. Stanowi udane połączenie teorii i praktyki. Złożone problemy zostały zaprezentowany w sposób kompleksowy, a omówienie poszczególnych zagadnień cechuje się klarownością i przystępnością. Książka może być polecona szerokiemu kręgu odbiorcom zarówno do samodzielnego studiowania i samokształcenia jak również jako lektura uzupełniająca na studiach i szkoleniach z zakresu zarządzania.
Dr hab. Alina Daniłowska, profesor nadzwyczajny SGGW

Recenzja
„Dylematy HR-owców” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce znaleźć inspirację i praktyczne narzędzia do zaplanowania i wdrożenia zmian. Autorzy w atrakcyjny i wnikliwy sposób przeprowadzają nas przez tematy ważne nie tylko dla HRu, ale i biznesu ogólnie. Bo czymże jest dojrzały HR, jak nie oczami i sercem biznesu; bo jak organizacje miałyby się rozwijać bez świadomego i odważnego HRu? Siedem rozdziałów to siedem wciągających historii o nas – HRowcach – i naszej codziennej pracy, o tym że każda strategia biznesowa potrzebuje naszego udziału i wsparcia. Szczerze polecam tę lekturę każdemu, kto chce budować mądre organizacje przyszłości.
Monika Pakulska , Director of HR and Operations
White & Case  |  M. Studniarek i Wspólnicy – Kancelaria Prawna sp.k.
Pozycja rekomendowana przez : Polskie Stowarzyszenie HR Business Partner oraz HR Polska
Patronat medialny: Dziennik Gazeta Prawna, BiznesTuba.pl

http://sklep.infor.pl/dylematy-hr-owcow–badania-case-study–komentarze-praktyczne.html

 

Sprzedaż to gwarancja powodzenia działalności w firmie zarówno oferującej towary, ale też usługi.

Okazuje się, że można ją zautomatyzować, nawet nie dysponując maszynami, które za nas niczym roboty wykonają całą pracę. Tak to nie działa, no przynajmniej nie w branży usługowe, ale już sama możliwość ustawienia sobie automatycznej obsługi klienta, to już coś co może znacznie odciążyć prowadzących firmę jedno, albo kilkuosobową.

Na czym to polega?

Na wprowadzaniu danych do bazy klientów, odbiorców towarów lub usług, część pracy z tym związanej można, a nawet trzeba wykonać ręcznie, ale tylko jeden raz 🙂 W dodatku można także ustawić formularz do zapisu, a dodatkowo dodać całą grupę informacji na tematy związane z wykonywaną działalnością.

Raz ustawione działa zawsze

Taki automat do sprzedaży, to jakby mechanizm, sprawia że pozostajemy w kontakcie z naszym odbiorcom. Czyli utrzymujemy z nim relację, ma od numer i adres do firmy, który może łatwo znaleźć.

Wsparcie i szkolenie

Wsparcie polega na instrukcjach, które wskazują, jak co ustawić, ale na uwagę zasługuje także panel szkoleń między innymi sprzedażowych. Większość osób prowadzących biznesy wie, że sprzedaż, to jest coś czego trzeba się stale uczyć i udoskonalać swoje, być może nieco przestarzałe już techniki.

Automatyzacja, to przyszłość

Osobom, którym wydaje się, że automatyzacja ich nie dotyczy, albo jest nie możliwa do wprowadzenia w ich firmie, czas uświadomić, że to już się dzieje. Prawdopodobnie sami już są w bazach klientów niektórych firm, które działają już w taki sam sposób, tylko nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Poza tym, każdy z nas lubi automaty, zwłaszcza takie które nauczył się samodzielnie obsługiwać.

 

Autor: Anita Zielke

Każdemu przedsiębiorcy przyświeca jeden cel. Jest nim generowanie przychodów, by móc realizować misję i wizję prowadzonej firmy. Niestety polskie przedsiębiorstwa coraz częściej dosięga problem braku płynności finansowej. Jak zatem zadbać o firmowe finanse?

Z Europejskiego Raportu Płatności 2017, przeprowadzonego przez Intrum Justitia, wynika, że 52 proc. polskich firm zostało zmuszonych do akceptacji dłuższych terminów płatności. Konsekwencją takich sytuacji jest zachwianie firmowego budżetu. Podpowiadamy, jak odpowiednio zarządzać finansami w przedsiębiorstwie oraz w jaki sposób uchronić się przed niewypłacalnością kontrahentów.

Dokumentacja i archiwizacja

Podstawą zarządzania firmowymi finansami jest odpowiednie udokumentowanie nawet najmniejszego wydatku lub przychodu. To pozwala na odpowiednie przygotowanie zestawienia zysków i strat. Istotne jest również odpowiednie zarchiwizowanie tych dokumentów. Szczegółowe opisanie i skatalogowanie wszelkich faktur to podstawa dobrze funkcjonującego biznesu. Dzięki temu nie będziemy mieć problemu z odnalezieniem odpowiednich dokumentów w przypadku kontroli czy tworzenia np. rocznych bilansów. Ułatwia to również sprawdzenie, ile na danym projekcie zarobiliśmy. To z kolei pozwala określić rentowność podobnych zleceń, które możemy otrzymać w przyszłości.

Analiza, analiza, analiza…

Prowadząc własną działalność nie możemy zapomnieć o wyciąganiu wniosków ze spływających do nas raportów. – Prezes choćby nawet najmniejszego przedsiębiorstwa nie może skupiać się jedynie na stanie firmowego konta. Przede wszystkim powinien zwrócić uwagę na raporty dotyczące sprzedaży. To na ich podstawie możemy określić dynamikę finansową firmy, która jasno określa czy nasz biznes przynosi zyski, czy zaczyna generować straty – radzi Agnieszka Surowiec, ekspert z firmy Intrum Justitia, specjalizującej się w dostarczaniu usług poprawiających płynność finansową przedsiębiorstwa. Warto również poddać analizie rentowność naszej firmy. Przyjrzyjmy się więc po kolei – rentowności danego projektu, poszczególnych działów oraz całej spółki. To najłatwiejszy sposób na ochronę przed finansowym kryzysem.

Zabezpieczenie finansów gwarancją sukcesu

Przedsiębiorcy mogą chronić finanse firmy na wiele sposobów. Jednym z podstawowych zabezpieczeń jest stosowanie przedpłaty. Takie rozwiązanie pozwala na znaczne ograniczenie strat związanych z nieotrzymaniem na czas zapłaty za wykonaną usługę czy wysłany produkt. Wśród innych zabezpieczeń można wymienić takie środki, jak: faktoring, gwarancje bankowe czy ubezpieczenie wierzytelności. Przydatne jest również wdrożenie systemu monitoringu faktur. Polega to na stałej kontroli stanu należności, jak również na przypominaniu klientom o zbliżającym się terminie zapłaty za fakturę. – Bez względu na stosowane zabezpieczenia każdy przedsiębiorca powinien pamiętać, że podstawą jest określenie jasnych zasad dotyczących płatności i egzekwowania należności. Przed podpisaniem umowy porozmawiajmy z naszym klientem. W przypadku, gdy będzie deklarował, że podany termin płatności jest dla niego zbyt krótki zastanówmy się nad jego wydłużeniem – wyjaśnia Agnieszka Surowiec. W przypadku, gdy mimo takich działań prewencyjnych nie otrzymamy na czas należnej zapłaty nie warto zwlekać z rozpoczęciem procesu windykacji. Szybka reakcja pozwala na skuteczne odzyskanie należności.

Zwrot kosztów dochodzenia należności

Zgodnie z obowiązującą dyrektywą Unii Europejskiej w sprawie nieterminowych płatności możemy ubiegać się o zwrot kosztów dochodzenia należności. – Według unijnej dyrektywy wierzyciel ma prawo do naliczenia tzw. rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. Rekompensata jest to ryczałtowa kwota, która stanowi równowartość 40 euro. W celu dochodzenia rekompensaty, wierzyciel nie musi wykazywać, że poniósł faktycznie jakiekolwiek koszty dochodzenia należności – wyjaśnia ekspert Intrum Justitia. Należy również podkreślić, że możemy starać się o wyższą rekompensatę. – W przypadku, gdy koszty odzyskania należności przekroczą kwotę stałej rekompensaty, wierzyciel ma możliwość uzyskania na drodze sądowej zwrotu wydatków. Musi jedynie przedstawić odpowiednie dokumenty, które potwierdzą, że proces odzyskania należności przewyższył wysokość ustalonej rekompensaty – dodaje Agnieszka Surowiec.

Dbając o odpowiedni przepływ funduszy w naszej firmie powinniśmy przede wszystkim poddać szczegółowej analizie wszelkie spływające do nas raporty finansowe. Nie możemy również zapomnieć o odpowiednim udokumentowaniu wszelkich wpływów i wydatków. W przypadku, gdy kontrahenci zalegają z płatnością za wystawioną fakturę, należy jak najszybciej podjąć odpowiednie kroki. Pamiętajmy, że zbyt długie oczekiwanie na dokonanie płatności znacząco zmniejsza szanse na otrzymanie całej należnej nam kwoty.

 

Źródło; Intrum Justitia,

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opub...

Stawka 0% VAT dla darowizn od biznesu

Jak podaje Ministerstwo Finansów, wyprodukowane lub kupione przez firmy produkty przekazane na walkę...

Koronawirus atakuje – PARP uruchamia działania pomocowe

Koronawirus atakuje, a PARP uruchamia działania pomocowe. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ...

Fundusz Solidarności: państwa UE mają otrzymać pomoc

Parlament Europejski mobilizuje dodatkowe fundusze, aby pomóc krajom UE najbardziej dotkniętym pande...

Laptopy dla uczniów i nauczycieli. Jest 180 milionów

Laptopy to dziś deficytowy towar. Szybka ścieżka, minimum formalności, maksimum elastyczności – wszy...

Mercedes-Benz C 111-II: Pól wieku od premiery z 1970 r.

Mercedes-Benz C 111 - czyli samochód marzeń i pojazd eksperymentalny z czterowirnikowym silnikiem Wa...

Depozyty w bankach warte tyle co większość mieszkań

Depozyty w bankach - to tam przede wszystkim gromadzimy pieniaze. Z kolei w 17 miastach wojewódzkich...

Samsung pomaga. Przekazuje sprzęt AGD medykom

Samsung pomaga i przekazuje sprzęt ADG ratownikom medycznym. Pralki i suszarki do ubrań trafią do Zw...

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...