piątek, Grudzień 15, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "oferty pracy"

oferty pracy

Każdego kandydata, który pomyślnie przejdzie wszystkie etapy procesu rekrutacji i otrzyma propozycję pracy, czeka jeszcze jedno, bardzo istotne zadanie – dopełnienie formalności związanych z zatrudnieniem. 

Przyjęcie oferty pracy to dopiero pierwszy krok, który kandydat musi poczynić, żeby zostać zatrudnionym. Przed nim jeszcze wypełnienie kilku dokumentów oraz dopełnienie innych formalności, o które powinien zadbać pracodawca. Najważniejsze etapy zatrudnienia wskazuje ekspert LeasingTeam Professional.

Wypełnienie dokumentów

 Pracodawca przekazuje kandydatowi komplet dokumentów, których wypełnienie jest niezbędne do zatrudnienia pracownika. Pierwszym z nich jest kwestionariusz osobowy, w którym pracownik wpisuje dane konieczne do zawarcia umowy takie jak m.in. imię i nazwisko, data urodzenia, numer pesel, miejsce zamieszkania etc. Inne dokumenty, o których wypełnienie pracodawca musi poprosić pracownika to PIT-2, czyli oświadczenie pracownika dla celów obliczania miesięcznych zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych, informacja o podwyższonych kosztach (wypełniana, jeśli miejsce zamieszkania pracownika znajduje się w innej miejscowości niż miejsce wykonywania pracy), zgoda na przetwarzanie danych osobowych, zgoda na przekazywanie wynagrodzenia na wskazane konto oraz oświadczenie wypełniane, gdy kandydat jest rodzicem lub opiekunem dziecka.

– Niektóre organizacje posiadają wewnętrzne dokumenty takie jak: zakaz konkurencji, oświadczenie dotyczące przestrzegania tajemnicy służbowej lub odpowiedzialności materialnej za powierzone mienie. Tego typu dokumenty pracownik najczęściej podpisuje w pierwszym dniu pracy po zapoznaniu się z regulaminami – komentuje Magdalena Szewczyk, Team Leader w LeasingTeam Professional.

Podpisanie umowy

Po wypełnieniu dokumentów pracownik podpisuje umowę. Jeżeli umowa o pracę nie została zawarta na piśmie, pracodawca najpóźniej dzień przed rozpoczęciem przez pracownika pracy, powinien pisemnie potwierdzić wszystkie ustalenia i warunki.

– Przed podpisaniem danego rodzaju umowy warto zapoznać się z ustawą lub kodeksem, które regulują podstawę prawną danej umowy. W przypadku umowy o pracę będzie to Kodeks Pracy, natomiast umowę o pracę tymczasową reguluje Ustawa o zatrudnianiu pracowników tymczasowych. Dzięki temu pracownik pozna swoje prawa i obowiązki, a także zorientuje się w kwestiach związanych z urlopem, czasem pracy itp.uważa Magdalena Szewczyk z LeasingTeam Professional.

W ciągu 7 dni od daty zatrudnienia, pracodawca musi poinformować pracownika m.in. o obowiązującej normie czasu pracy, terminach i sposobie wypłat wynagrodzenia, wymiarze urlopu wypoczynkowego czy długości wypowiedzenia.

Badania lekarskie

Na podstawie wypełnionego przez pracownika kwestionariusza osobowego, pracodawca wystawia skierowanie na badania lekarskie, które pracownik jest zobowiązany wykonać przed rozpoczęciem zatrudnienia. Badania są obowiązkowe i mają na celu wykluczenie przeciwwskazań do wykonywania pracy na danym stanowisku. Ich koszt ponosi pracodawca. Bez nich pracownik nie może zostać dopuszczony do pracy. Jeżeli pracownik posiada aktualne orzeczenie wydane na podstawie skierowania uzyskanego od poprzedniego pracodawcy, które stwierdza brak przeciwwskazań do pracy w warunkach odpowiadających warunkom występującym na nowym stanowisku pracy, pracownik nie musi ponownie przechodzić badań.

Szkolenie BHP

Przed rozpoczęciem pracy kandydat musi odbyć wstępne szkolenie z zakresu przepisów BHP. Celem wstępnego szkolenia BHP jest dostarczenie pracownikowi wiedzy i umiejętności niezbędnych do wykonywania pracy z uwzględnieniem przepisów BHP (instruktaż ogólny) oraz zapoznanie pracownika z zagrożeniami występującymi na konkretnych stanowiskach pracy (instruktaż stanowiskowy). Udział w szkoleniu BHP stanowi warunek konieczny do dopuszczenia pracownika do pracy. Szkolenie pracownika przed dopuszczeniem do pracy nie jest wymagane w przypadku podjęcia przez niego pracy na tym samym stanowisku pracy, które zajmował u danego pracodawcy bezpośrednio przed nawiązaniem z tym pracodawcą kolejnej umowy o pracę.

Ubezpieczenie

W ciągu 7 dni od daty zatrudnienia pracodawca ma obowiązek zgłosić daną osobę jako swojego pracownika do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a następnie regularnie odprowadzać za niego określone składki ubezpieczeniowe: emerytalną, rentową, chorobową i wypadkową. ZUS pobiera i przekazuje innym instytucjom również składki na ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Emerytur Pomostowych.

Powyższe składki nie dotyczą pracowników zatrudnionych na podstawie umowy zlecenia, którzy nie ukończyli 26 roku życia i posiadają status studenta. Poświadczeniem statusu studenta jest ważna legitymacja studencka lub zaświadczenie z uczelni wyższej. Student może dobrowolnie zgłosić chęć przystąpienia do ubezpieczenia chorobowego na podstawie wniosku złożonego do pracodawcy. Ta zasada nie dotyczy umów regulowanych przez Kodeks Pracy takich jak np. umowa o pracę.

Znajomość wszystkich etapów procesu zatrudnienia, a także wiedza, których formalności powinien dopełnić kandydat, a których pracodawca, przyda się każdej osobie i to nie tylko dopiero rozpoczynającej karierę zawodową. Przepisy się zmieniają, dlatego dobrze jest śledzić informacje na temat nowego prawa regulującego kwestie zatrudnienia. Zawsze należy także zapoznać się z treścią podpisywanych dokumentów, gdyż zawarte w nich zapisy będą obowiązywały pracownika od daty ich podpisania.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Rynek pracy nieustająco się zmienia i w ostatnich latach staje się coraz bardziej przychylny dla pracownika. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że obecnie w wielu przypadkach to pracownicy dyktują warunki potencjalnemu pracodawcy. Znaczącą część z nich stanowią bowiem tzw. „Milenialsi” – pokolenie, które przedkłada indywidualizm i samorealizację nad zarabianie pieniędzy. Co więcej jest to pokolenie komunikacji mobilnej. Zmusza to niejako pracodawców do znalezienia odpowiedniego systemu motywacyjnego, który jest nowoczesny i dostosowany do bieżących potrzeb pracowników. W przypadku nowego pokolenia nie jest to takie proste.

Obecnie większość prestiżowych firm oferuje dodatkowe udogodnienia i pozapłacowe benefity, które mają zachęcić najlepszych na rynku do wybrania ich oferty. Pakiety medyczne, karty wejść na siłownie i do innych obiektów sportowych, kursy językowe czy roczne karnety do teatru są już niemalże standardem i nie stanowią atrakcyjnego wyróżnika. Wiele firm idzie o krok dalej i organizuje strefy relaksu w miejscu pracy, czy wręcz całe biura projektuje w sposób przyjazny dla pracowników. O tym, jak istotną rolę odgrywają obecnie wspomniane systemy motywacyjne świadczyć może fakt, iż ponad 76% kandydatów już podczas rozmowy wstępnej lub kwalifikacyjnej pyta o dodatkowe korzyści. Co zadziwiające, często to właśnie te korzyści decydują o wyborze konkretnej oferty pracy, czasem nawet w przypadku wyższej oferty finansowej u konkurencji.

Pokolenie „Milenialsów” jest pod tym względem wyjątkowo czułe, bo skupione na rozwoju indywidualnym. Dodatkowo ci młodzi ludzie „od zawsze” funkcjonują w cyberświecie. Urządzenia mobilne, laptopy i portale społecznościowe to ich codzienność. Nie chcą jednak przy tym tracić cennego czasu na rozwiązywanie „przyziemnych” problemów, jak jeżdżenie do serwisów czy poszukiwanie informatyka. Czas wolny stanowi bowiem dla nich ogromną wartość. Dlatego też warto w przypadku wspomnianego pokolenia (ale także innych grup wiekowych) zaoferować wyjątkowy i innowacyjny na rynku benefit: nielimitowany całodobowy zdalny help-desk informatyczny, jakim jest iMe. Dzięki możliwości połączenia się online z doświadczonym specjalistą IT pracownik przede wszystkim nie traci czasu na samodzielne szukanie serwisu, dostarczanie lub wysyłanie sprzętu do naprawy, nie musi martwić się o to, czy potencjalny opis rozwiązania problemu znaleziony w Internecie jest właściwy i czy stosując się do niego nie spowoduje jeszcze większych szkód. Dodatkowo zaoszczędzone w ten sposób kwoty (średni koszt dobrej jakości serwisu przekracza 250 zł netto) może przeznaczyć na przyjemności swoje czy swoich najbliższych. Z tego powodu, w wielu firmach lokalne działy wsparcia IT często są proszone indywidualnie przez pracowników o wyświadczenie „przysługi” i pomoc z prywatnym komputerem. Niestety nadal blisko 81% pracowników w wieku 25-45 lat nie posiada takiej możliwości zarówno w pracy jak i w domu. Istotne jest również to, że osoby pracujące w nietypowych miejscach i godzinach mogą mieć trudność, żeby dotrzeć do tradycyjnego serwisu. iMe to natomiast serwis całodobowy i dostępny z każdego miejsca na ziemi.

Z naszego rozwiązania skorzystało już wiele firm, w tym Samo Centrum Wszechświata – innowacyjne miejsce na mapie Warszawy. Pracujący tam ludzie to profesjonaliści i pasjonaci. Świetnie orientują się w bieżących trendach. Takim pracownikom niełatwo było zaproponować benefit szyty na miarę ich potrzeb. Okazało się, że iMe jest idealną odpowiedzią.

„Zdecydowaliśmy się na zakup oferty iMe jako benefitu dla pracowników, ponieważ chcieliśmy wyróżnić nas jako pracodawcę, oraz zapewnić naszemu teamowi innowacyjne wsparcie IT. Nie ukrywajmy, na co dzień nie rozstajemy się z naszymi komputerami, tabletami czy smartfonami. Dopiero gdy sama zaczęłam korzystać z iMe zauważyłam jak wiele spraw załatwiam za pomocą urządzeń mobilnych. Ogromną ilość czasu traciłam także na walkę ze sprzętem wówczas gdy któreś z nich zostało zainfekowane wirusem lub nie chciało połączyć się z nową drukarką. Nie wspomnę już o tworzeniu na nowo dokumentów po utracie danych. Teraz wszystkim zajmuje się iMe, a ja mam wówczas czas dla siebie czy dla dziecka. Oszczędzam nerwy, a także pieniądze. Za jednorazową pomoc informatyka w ekstremalnych sytuacjach zdarzało mi się zapłacić w granicach 150 – 250 zł. Jednorazowa pomoc iMe to natomiast zaledwie 19 zł. Moi pracownicy po pierwszym miesiącu testowania iMe przyznali, że jest to helpdesk na miarę XXI wieku. Dotychczas nie wyobrażali sobie, że ich problemy mogą zostać załatwione „od ręki”. Dla iMe nie istnieją bowiem słowa takie jak „później”, „trudno”, „nie da się”. iMe to dla mojego zespołu osobisty IT concierge dostępny na każde żądanie, 24 godziny na dobę. Realizujący potrzeby, tak by mogli oni w tym czasie oddawać się swoim pasjom bez konieczności stałego uaktualniania technowiedzy. iMe to ich lifestyle. To manifest dbałości o własny komfort technologiczny. W obecnej dobie cyfryzacji po prostu nie można go nie mieć. iMe to nasz najlepszy przyjaciel, tak mówią moi pracownicy” powiedziała Anna Kurnicka, Dyrektor Generalna i Artystyczna SCW.

Możliwości, które oferuje iMe oraz prostota użycia sprawiają, że jest to idealne narzędzie w dzisiejszym cyfrowym, zabieganym świecie.

 

Autor: Piotr Majdan, Członek Zarządu iMe Polska

Media społecznościowe odgrywają coraz większą rolę w obszarze rekrutacji. Wykorzystywane są nie tylko przez pracodawców i rekruterów w celu pozyskania kandydatów, ale także przez samych kandydatów, którzy za ich pośrednictwem poszukują pracy lub czekają na propozycje zawodowe. Dlaczego warto mieć profil w biznesowych mediach społecznościowych? Wyjaśnia ekspert LeasingTeam Professional.

Pojawienie się Internetu w Polsce zrewolucjonizowało proces rekrutacji. Poszukiwanie pracy na portalach rekrutacyjnych, przesyłanie CV e-mailem w odpowiedzi na ogłoszenia, aplikowanie na oferty pracy za pośrednictwem zaawansowanych systemów wspierających procesy rekrutacyjne czy rozwiązywanie testów kompetencji on-line to tylko niektóre metody i narzędzia, z których na co dzień korzystają kandydaci. Internet zautomatyzował i uprościł proces rekrutacji nie tylko po stronie kandydatów, ale także firm. Obecnie, powszechne stało się wykorzystywanie przez rekruterów, w procesie pozyskiwania najlepiej dopasowanych do oczekiwań firm kandydatów, biznesowych mediów społecznościowych. W Polsce, do najbardziej popularnych portali należą międzynarodowy LinkedIn i polski Goldenline. Mają one charakter biznesowy, dlatego najczęściej swoje profile zawodowe zakładają osoby z poziomu co najmniej asystenta bądź specjalisty, a także menedżerowie, dyrektorzy, członkowie zarządu czy prezesi. Liczba użytkowników korzystających z biznesowych portali społecznościowych wzrasta w Polsce z roku na rok. Wynika to z faktu, że coraz więcej osób  zdaje sobie sprawę z korzyści wynikających z posiadania profilu na LinkedIn czy Goldenline i dużej aktywności firm rekrutacyjnych. Ekspert LeasingTeam Professional wyjaśnia, w jaki sposób obecność w biznesowych mediach społecznościowych może pomóc w znalezieniu pracy.

Miejsce spotkań kandydatów z rekruterami

Obecnie, głównym narzędziem pracy rekruterów, którzy prowadzą projekty rekrutacyjne metodą direct search, są biznesowe portale społecznościowe takie jak LinkedIn czy Goldenline. Realizacja procesu rekrutacji z wykorzystaniem metody direct search polega na bezpośrednim dotarciu do osób, które posiadają unikalne kompetencje i doświadczenie istotne z punktu widzenia pracodawcy. Z direct search korzystją przede wszystkim firmy doradztwa personalnego w rekrutacjach na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie. Dzięki niej rekruterzy docierają do kandydatów pasywnych. Nie poszukują oni aktywnie pracy, w związku z czym nie można ich pozyskać za pomocą tradycyjnych metod takich jak ogłoszenia na portalach rekrutacyjnych.

Firmy specjalizujące się w rekrutacjach najczęściej posiadają na portalach społecznościowych rozszerzone profile dedykowane rekruterom, które umożliwiają dotarcie do kandydatów spoza własnej sieci kontaktów. Jeżeli profil danej osoby i opisane w nim doświadczenie i kompetencje pokrywają się z opisem stanowiska, rekruter wysyła zaproszenie do udziału w rekrutacji i prosi daną osobę o przesłanie CV. Jeśli kandydat prześle swoje dokumenty aplikacyjne, z dużym prawdopodobieństwem, zostanie zaproszony na spotkanie rekrutacyjne.

Osoby, z którymi kontaktujemy się za pośrednictwem biznesowych mediów społecznościowych bardzo często decydują się na udział w procesie rekrutacji. Nawet jeżeli w danej chwili nie myślały o zmianie pracy, są ciekawe, co może zaoferować im inna firma. Ponadto, wielu kandydatów uważa, że udział w procesie rekrutacji  jest pewnego rodzaju treningiem, który jeśli nie teraz, to w przyszłości może pomóc im w zdobyciu wymarzonej pracy – komentuje Anita Obidowska, Konsultant HR Marketing&Sales w LeasingTeam Professional.

Przepustka do udziału w procesach rekrutacyjnych

Obecność w wybranych serwisach społecznościowych daje kandydatom szanse do bycia zauważonym przez rekruterów i pracodawców, którzy poszukują talentów. W związku z tym, warto poświęcić czas na przygotowanie atrakcyjnego profilu. Zazwyczaj jego układ bardzo przypomina tradycyjne CV. Kandydaci zamieszczają w nim informacje dotyczące przebiegu kariery zawodowej oraz edukacji, zawsze zgodnie z zasadą odwróconej chronologii. Dodatkowo informują o przebytych kursach, szkoleniach, zdobytych nagrodach. Dużym atutem wirtualnych profili jest możliwość zamieszczania linków do artykułów eksperckich autorstwa kandydata, filmików z wypowiedziami np. w mediach lub prelekcji w czasie konferencji. W branży marketingowej i kreatywnej bardzo popularne jest zamieszczanie linku do portfolio prac np. graficznych. Im bardziej rozbudowany profil kandydata, tym większa szansa, że zainteresuje rekrutera, który zwróci się do niego z atrakcyjną ofertą pracy. Serwisy takie jak Linkedin czy Goldenline dają użytkownikom możliwość budowania profesjonalnej sieci kontaktów biznesowych, czyli zapraszanie i przyjmowanie innych osób do grona naszych znajomych. Nie bez znaczenia jest też aktywność w danym portalu biznesowym i udostępnianie ciekawych wyników badań, interesujących artykułów, dzielenie się wiedzą z obszaru, który interesuje danego kandydata. Może się zdarzyć, że rekruter zwróci uwagę na profil danego kandydata m.in. ze względu na treści, które udostępnia.

Istnieje wiele dodatkowych narzędzi, które mogą wzbogacić profil kandydata i sprawić, że stanie się on jeszcze bardziej atrakcyjny dla rekrutera. Użytkownicy portalu LinkedIn mogą sobie nawzajem wystawiać rekomendacje oraz potwierdzać swoje umiejętności czy wiedzę z danego obszaru. Mogą również polecać dany profil, a także komentować i udostępniać posty – informuje Anita Obidowska z LeasingTeam Professional.

Dostęp do ukrytych ofert pracy

Jeszcze do niedawna oferty pracy były prezentowane przede wszystkim na portalach rekrutacyjnych takich jak Pracuj.pl czy Infopraca.pl. lub w zakładkach kariera na stronach pracodawców.  Obecnie, oferty pracy pojawiają się również na oficjalnych profilach firm np. na FB, LinkedIn lub GoldenLine. Zdarzają się jednak sytuacje, w których firmy nie mogą sobie pozwolić na upublicznienie danej oferty pracy. Wynika to z różnych powodów. Czasami prowadzone są poszukiwania osoby na stanowisko wciąż obsadzone w  organizacji, najczęściej wyższego szczebla, stąd kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania firmy. W związku z tym, informacja o rekrutacji na dane stanowisko, jeżeli już pojawi się na portalu rekrutacyjnym, to wyłącznie bez informacji o pracodawcy w ogłoszeniu.

Ukryte procesy rekrutacyjne bardzo często są zlecane firmom doradztwa personalnego. Przekazując proces na zewnątrz, pracodawca zyskuje anonimowość i pewność, że rekrutacja zostanie przeprowadzona z zachowaniem pełnej dyskrecji – uważa Anita Obidowska.

W przypadku ukrytych procesów rekrutacyjnych, poszukiwania bardzo często prowadzone są na LinkedIn czy Goldenline, z wykorzystaniem metody direct search. Osoby nieposiadające kont na tych portalach, które nie śledzą również regularnie ogłoszeń o pracę na portalach rekrutacyjnych, nie mają szans na udział w procesie.

Miejsce rekomendacji

Użytkownicy biznesowych portali społecznościowych coraz częściej na swoich profilach bezpośrednio komunikują, że poszukują nowych wyzwań zawodowych. Dobrym przykładem jest LinkedIn. Jego użytkownicy, bardzo często w miejscu przeznaczonym na nazwę stanowiska, wpisują informacje o poszukiwaniu nowych wyzwań zawodowych. Ponadto, osoby poszukujące pracy chętnie zamieszczają w swoich profilach dane ułatwiające rekruterom bezpośredni kontakt z nimi, czyli adres e-mail i numer telefonu.

Coraz częściej doświadczeni kandydaci publikują na swoim wallu posty, w których informują, że aktualnie szukają pracy, wymieniają swoje sukcesy i polecają się uwadze rekruterów. Zdarza się również publiczne rekomendowanie znajomych. Wielu przedstawicieli firm rekrutacyjnych chętnie korzysta z tego typu poleceń, które ułatwiają im dotarcie do interesujących kandydatów spoza ich sieci kontaktów – komentuje ekspert LeasingTeam Professional.

Kopalnia wiedzy dla poszukujących pracy

Śledzenie profili wybranych pracodawców na biznesowych portalach społecznościowych daje kandydatom dostęp do przydatnych porad i wskazówek na temat udziału w procesie rekrutacji. Zwłaszcza agencje zatrudnienia i firmy doradztwa personalnego tworzą profesjonalne poradniki dla kandydatów, obejmujące takie zagadnienia jak przygotowanie CV, przebieg rozmowy kwalifikacyjnej czy metody oceny kompetencji. Ich zgłębienie może pomóc kandydatowi w pomyślnym przejściu przez proces rekrutacji.

Obecność w biznesowych mediach społecznościowych dla osób z poziomu specjalistów i menedżerów, które są zainteresowane rozwojem swojej kariery zawodowej, wydaje się być obecnie koniecznością. Wynika to z rosnącej aktywności firm specjalizujących się w przeprowadzaniu rekrutacji profesjonalnych na portalach biznesowych. Może w niedalekiej przyszłości większość rekrutacji przeniesie się do portali takich jak LinkedIn czy Goldenline? Czas pokaże, na pewno warto już dzisiaj się na to przygotować.

 

Źródło: LeasingTeam Professional

Na koniec I kwartału 2017 r. liczba wolnych miejsc pracy w podmiotach zatrudniających co najmniej 1 osobę wynosiła 119,5 tys. i była wyższa niż w kwartale poprzednim o 41,5 tys., tj. o 53,2 proc.

Z danych GUS wynika, że w porównaniu z I kwartałem roku poprzedniego liczba wolnych miejsc pracy wzrosła o prawie 30 tys., tj. o 33,4 proc. W końcu omawianego okresu nie obsadzonych było jeszcze 27,5 tys. nowo utworzonych miejsc pracy.

W I kwartale 2017 roku utworzono o 88,9 proc. więcej nowych miejsc pracy w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 17,7 proc. więcej niż w I kwartale roku poprzedniego. W okresie I kwartału 2017 roku zlikwidowano o 30 proc. więcej miejsc pracy niż w IV kwartale 2016 r., ale o 4,8 proc. mniej niż w I kwartale roku poprzedniego.

Najwięcej wolnych miejsc pracy zanotowano w jednostkach prowadzących działalność w zakresie przetwórstwa przemysłowego (25,1 proc.), budownictwa (15,8 proc.) oraz handlu; napraw pojazdów samochodowych (15,2 proc.). W I kwartale 2017 roku jednostki dysponujące wolnymi miejscami pracy najczęściej poszukiwały robotników przemysłowych i rzemieślników (30,2 proc.), specjalistów (15,5 proc.), a także operatorów i monterów maszyn i urządzeń (14,7 proc.).

W końcu I kwartału 2017 r. największą liczbą ofert pracy dysponowało województwo mazowieckie (21,8 proc.), śląskie (12,4 proc.) i wielkopolskie (11,2 proc.), a najskromniejsza oferta wolnych miejsc pracy wystąpiła w województwie podlaskim (1 proc.), warmińsko-mazurskim (1,9 proc.) oraz lubuskim (2,3 proc.).

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Nietypowe zawody. Czy taka klasyfikacja w ogóle istnieje? Przeglądając portale czasami trafiamy na niespotykane oferty pracy. Od szalonych do niezwykłych; przez poważne, aż po zabawne – istnieje mnóstwo sposobów zarabiania pieniędzy, o których jeszcze nie słyszeliśmy. Każdy wybiera swoją drogę: jedni chcą być projektantami kartek świątecznych, inni specjalistami od uszczęśliwiania klientów.

Niektóre role są tak specyficzne, że mogłoby się wydawać, iż wymagają od pracownika umiejętności wybiegających poza standardowe „zorganizowanie” czy „umiejętność pracy w zespole”. Pewne zawody czy stanowiska, wnioskując po nazwie, są tak fancy jak Iggy Azalea w swoim utworze. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się stanowisku, które od razu zwróciło naszą uwagę, czyli Customer Happiness Marketing Specialist.

Nie wszystko jest tym, na co wygląda

Być może jesteśmy podejrzliwi, a pompatyczne nazwy stanowisk zazwyczaj traktujemy z lekkim dystansem. W firmie Houghton Mifflin Harcourt nazwa stanowiska Director of First Impressions jest po prostu odpowiednikiem recepcjonisty. Serwis eBay zatrudnia z kolei Chief Curator, czyli osobę, która decyduje o przedmiotach zamieszczanych na głównej stronie. W Detroit Venture Partners osoba na stanowisku Catalyst wypełnia obowiązki asystenta biura. Innym przykładem jest nazewnictwo w firmie Allen & Gerritsen, gdzie wiceprezes ds. rozwoju biznesu jest nazwany Creator of opportunities.

Czym zajmuje się Customer Happiness Marketing Specialist?

Z ogólnego opisu stanowiska wynika, że osoba pracująca jako CHMS powinna być energiczna, proaktywna i z pasją oraz dbałością pomagać dbać o klientów firmy. Ważnymi zadaniami na tym stanowisku są m.in. tworzenie raportów pod presją czasu czy opracowywanie i wdrażanie systemu oceny zadowolenia klienta. Customer Happiness Marketing Specialist jest również odpowiedzialny za kreowanie i dostarczanie klientom zindywidualizowanych treści marketingowych,  a także za utrzymywanie przyjaznych relacji z klientami. Ważnym elementem pracy CHMS są nie tylko zadania związane z marketingiem, ale również z organizacją i promocją eventów oraz konferencji. Mogłoby się wydawać, że Customer Happiness Marketing Specialist jest po prostu specjalistą ds. marketingu, jednak nowa nazwa bardzo przypadła nam do gustu.

Pracodawcy prześcigają się w nazewnictwie stanowisk w swoich firmach, ale czy możemy powiedzieć, że powstają nowe, nietypowe zawody? Powiedzielibyśmy raczej, że te które już istnieją zostały po prostu ładnie zapakowane, aby zwrócić uwagę na dane przedsiębiorstwo na tak konkurencyjnym rynku, jakim jest rynek pracy. Josh Linkner autor książki The Road to Reinvention trafnie zauważył, że już czas pożegnać się ze stanowiskiem Vice President of Compliance i przywitać Chief Getting S#!T Done Officer. Podpisujemy się pod tym.

Źródło: fashionbiznes.pl

Umacniająca się pozycja kandydatów na rynku pracy powoduje, że pracodawcy muszą się liczyć odejściami często kluczowych osób z organizacji – według badania Antal, poziom rotacji dobrowolnej w 2016 roku wyniósł 10,8% dla całego rynku. Oznacza to, że co 10 pracownik rozstał się z firmą na własne życzenie. Jak zauważa Work Service, odejść byłoby mniej, gdyby pracodawcy walczyli o pracowników. Tymczasem poza dużymi firmami większość nie robi nic.

Z badań Work Service wynika, że co druga firma zapowiadająca w tym roku rekrutacje, jest zmuszona do ich realizacji ze względu na odejścia dobrowolne, czyli rozstania z inicjatywy osób zatrudnionych.

Przy rekordowo niskich poziomach bezrobocia uwidocznił się rosnący niedobór na rynku pracy. Pracownicy często nie muszą aktywnie poszukiwać nowych możliwości zawodowych, bo do odejścia są nakłaniani przez konkurencyjne firmy. Z naszych badań wynika, że 22% Polaków uzyskało w ubiegłym roku oferty pracy, o które sami nie zabiegali. To obrazuje klasyczny mechanizm walki o kandydatów, który dopadł firmy z wielu branż. Co istotne rywalizacja dotyka już nie tylko specjalistów, ale również pracowników niższego i średniego szczebla – komentuje Andrzej Kubisiak, Dyrektor Zespołu Analiz w Work Service S.A.

Rotacja to straty dla firmy

Pracodawcy cierpią najbardziej tracąc doświadczonych pracowników, którzy wypracowywali znakomite wyniki i mieli duży wpływ tak na produktywność, jak i na stabilność kultury organizacyjnej. Jednak nawet utrata pracownika z krótkim stażem (mniej niż 12 miesięcy) wiąże się z kosztami, ponieważ taka osoba nigdy nie zdołała osiągnąć pełnej efektywności i „zwrócić kosztów” poniesionych przez pracodawcę w toku rekrutacji i szkoleń.

Co ciekawe, mało która firma w Polsce próbuje walczyć o zatrzymanie pracowników. Z badania Work Service wynika, że 8 na 10 pracodawców w ogóle nie podejmuje działań ograniczających rotację. Jedynie 15% firm jest na to przygotowanych. Programy przeciwdziałające odejściom pracowników można spotkać głównie w dużych firmach (41,6%), zatrudniających powyżej 250 osób, a tylko sporadycznie istnieją one w małych przedsiębiorstwach (10%).

Wyniki badań Antal potwierdzają, że wyzwanie rośnie wraz z liczebnością firmy. Spośród organizacji zatrudniających ponad 1000 pracowników, co czwarta doświadczyła w 2016 roku odpływu dobrowolnego na poziomie ponad 20%. Sytuacja odwrotna ma miejsce w małych organizacjach, w których pracuje do 50 osób. Niskim poziomem dobrowolnej rotacji, do 5%, wykazuje się co druga taka firma – wyjaśnia Agnieszka Wójcik, menedżer badań rynku w Antal.

Podwyżki to nie wszystko

Z badania Work Service wynika, że 2/3 firm chcąc zatrzymać pracowników oferowało im wyższe wynagrodzenie. Jedynie co piąta wskazywała możliwości awansu, a 1 na 10 stawiała na benefity pozapłacowe.

Pokutuje silne przekonanie, że najlepsze kadry w firmie można utrzymać jedynie dzięki zwiększaniu poziomów wynagrodzeń, a co za tym idzie wyższych kosztów. Większość pracodawców chcących zatrzymać pracowników w firmie oferowało im podwyżki, a przecież istnieją też inne elementy na które zwracają uwagę pracownicy. W ostatnich miesiącach zyskują na znaczeniu możliwości rozwoju i awansu, a te nie muszą łączyć się z wyższymi kosztami zatrudnienia – zauważa Andrzej Kubisiak.

Eksperci Antal przeanalizowali popularność narzędzi ograniczających rotację pracowniczą, takich jak: szkolenia, badania satysfakcji, ulepszanie komunikacji wewnętrznej, benefity pozapłacowe, programy employer brandingowe, elastyczne systemy pracy. Klasyczny zestaw, czyli podwyżki w parze ze szkoleniami, stosowany jest najczęściej w firmach z branży budowlanej i energetycznej. Sektory IT, handlowy oraz centra usług wspólnych także stawiają podwyżki na pierwszym miejscu, jednak szkolenia są w tych segmentach mniej popularne.

Jedynie sektory finansowy i farmaceutyczny częściej, niż dodatkowymi pieniędzmi, walczą z rotacją wybierając alternatywne narzędzia, jak badania satysfakcji.

Wyniki badania wskazują jednak na niepokojące zjawisko – większość organizacji wykorzystuje jedynie jedno lub dwa narzędzia zatrzymywania pracowników w strukturach.

Brak zróżnicowanego i przemyślanego planu zarządzania odejściami to bezpośredni powód, dla którego jest to aż tak poważnym wyzwaniem – mówi Agnieszka Wójcik. Aby stworzyć efektywną strategię powstrzymywania tego zjawiska, należy każdorazowo analizować przyczyny odejść pracowników. Jeżeli nowy pracodawca skusił ich czymś, co i my mogliśmy zaoferować, należy zadać sobie pytanie: dlaczego pracując z kimś na co dzień nie poznaliśmy jego faktycznych potrzeb?

 

Wypowiedź: Andrzej Kubisiak, dyrektor zespołu Analiz i Komunikacji w Work Service.

Dane GUS wskazują, że niemal co piąta pracująca w Polsce osoba (23 proc.) jest zatrudniona w mikroprzedsiębiorstwie. Natomiast zgodnie z obowiązującymi przepisami, firmy zatrudniające do 9 osób, a więc właśnie mikroprzedsiębiorstwa, nie są zobowiązane do tworzenia wewnętrznej służby BHP, ani także do korzystania z zewnętrznych specjalistów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Czy to oznacza, że 3,76 mln osób zatrudnionych w mikrofirmach jest bardziej narażone na wypadki przy pracy?

Zatrudnienie nawet jednej osoby w oparciu o umowę o pracę powoduje, że przedsiębiorca staje się pracodawcą. Oznacza to, że zaczyna go obowiązywać Kodeks Pracy, w tym przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy. Natomiast jak się okazuje, w firmach które zatrudniają do 9 osób, nie ma obowiązku tworzenia wewnętrznej lub zewnętrznej służby BHP. Czy to oznacza, że nie jest ona potrzebna?

Istnieje możliwość, aby w mikrofirmie pracodawca posiadający ukończone szkolenie wykonywał niezbędne zadania służby BHP. Jednak zawsze pozostawia to wątpliwości dotyczące faktycznej jakości edukacji z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, a także oceny zagrożeń i możliwości zapobiegania im zawczasu – mówi Hubert Miłosz Wawrzyniak, członek zarządu w W&W Consulting.- Należy podkreślić, że zastosowanie procedur bezpieczeństwa i racjonalne podejście do ich stosowania ma wpływ nie tylko na zmniejszenie liczby wypadków przy pracy, ale także na wizerunek danej firmy, jako miejsca dbającego o swoich pracowników.

Niemal połowa polskich mikro, małych i średnich firm działa w branży handlowej (46,3 proc.), drugą co do wielkości grupę stanowią firmy przemysłowe (31,4 proc.), następnie usługi (14,6 proc.).Okazuje się, że to także sektory, w których w 2016 roku odnotowano najwięcej wypadków przy pracy. Niemal 32 proc. tego rodzaju zdarzeń miało miejsce w przetwórstwie przemysłowym, a ponad 13 proc. w handlu i naprawie pojazdów. Jak się okazuje, najczęstszymi przyczynami wypadków przy pracy jest nieprawidłowe zachowanie pracownika (ponad 60 proc. odnotowanych w 2016 roku zdarzeń). Pozostałymi powodami wypadków były: niewłaściwy stan narzędzi, wyposażenia lub budynków, co było powodem 8,4 proc. wypadków oraz niekorzystanie lub niewłaściwe posługiwanie się narzędziami lub wyposażeniem, co spowodowało 7,4 proc. zdarzeń.

Zadania służby BHP

Obowiązkiem pracodawcy zgodnie z obowiązującym prawem jest organizowanie szkoleń BHP dla pracowników – muszą się one odbywać w ich godzinach pracy oraz na koszt pracodawcy. Do szkoleń obowiązkowych należą zarówno wstępne, jak i okresowe. Kolejną kwestią, za którą odpowiada pracodawca jest przeprowadzanie wstępnych, okresowych i kontrolnych badań lekarskich. Jednak to tylko podstawy, zgodnie z polskim prawem to pracodawca odpowiada także za organizację pracy zgodnie z zasadami BHP, ich przestrzeganie oraz kontrolę i usuwanie uchybień w tym zakresie. Ważne jest także dostosowywanie do zmieniających się przepisów oraz zaleceń inspektorów pracy.

Nie bez powodu pracodawcy decydują się na zatrudnienie dedykowanych bezpieczeństwu i higienie pracy osób. Obowiązki wynikające z przepisów pracy są absorbujące i wymagają specjalistycznej wiedzy – tłumaczy Hubert Miłosz Wawrzyniak.- Właściwe podejście do tematów BHP pozwala na ograniczenie zagrożeń oraz wypadków przy pracy, a tym samym kosztów ponoszonych przez pracodawców wynikających z tego rodzaju zdarzeń.

Koszty wypadków przy pracy

Jak wskazują dane GUS, do najczęstszych urazów w wypadkach przy pracy, które miały miejsce w 2016 roku,  należały uszkodzenia rąk (43,8 proc.) i nóg (34,4 proc.), a niemal 100 proc. z nich była lekka. Pomimo, tego, że większość urazów, które nastąpiły w czasie wypadków przy pracy nie była groźna dla życia, ani nie spowodowała długotrwałej niezdolności do pracy, równocześnie uniemożliwiały one wykonywanie obowiązków zawodowych.

– Zwolnienie lekarskie po wypadkach przy pracy w 2016 roku trwało średnio 34,6 dnia. – Koszt jednego dnia absencji chorobowej w Polsce, który ponosi pracodawca, wynosi średnio 373 zł lub 565 zł. Kwota ta zależy od tego, czy został zatrudniony pracownik na zastępstwo, czy praca została rozdysponowana pomiędzy zespół, który otrzyma wynagrodzenie za przepracowane nadgodziny – komentuje członek zarządu W&W Consulting.
Warto jednak podkreślić, że w przypadku mikrofirmy w przypadku nieobecności poszkodowanego pracownika powinno się brać pod uwagę także fakt, że często zatrudnienie zastępstwa lub rozdzielenie obowiązków pomiędzy zespół jest niemożliwe. W takiej sytuacji należy liczyć się z potencjalną utratą zysków, które były możliwe do uzyskania w przypadku uniknięcia wypadku przy pracy. BHP to nie tylko przykry obowiązek związany z wypełnieniem przepisów prawnych, ale przede wszystkim przestrzeń na innowacje i wartość dodaną dla organizacji jaką jest możliwość zaoferowania na rynku pracownika wysoce konkurencyjnej oferty dla kandydatów poszukujących atrakcyjnej oferty pracy, która zapewnia bezpieczeństwo. – podsumowuje Hubert Miłosz Wawrzyniak.

 

Źródło: W&W Consulting

3 na 10 Polaków chce zmienić pracę z powodu nudy i rutyny – wynika z najnowszych badań Work Service. Na znaczeniu zaczynają tracić pieniądze, ale zyskują potrzeba awansu i samorealizacji. Zmianę widać również w sposobach szukania pracy. Już nie tylko znajomości, ale w coraz większym stopniu Internet ma pomóc w znalezieniu najlepszych ofert. Blisko 60% pracowników szuka ich na portalach pracy, a 45% bezpośrednio na stronach firm. To wymusza na pracodawcach większą aktywność w sieci, bo właśnie tam są kandydaci.

Pieniądze to główny powód, dla którego ludzie codziennie idą do pracy. Dla 45,5% to też podstawowy czynnik motywujący do zmiany pracodawcy. Ludzie szukają firm, gdzie mogliby zarabiać więcej, ale jak pokazują najnowsze badania Work Service pieniądze tracą na znaczeniu. W ciągu ostatniego pół roku odsetek osób deklarujących zmianę miejsca zatrudnienia z powodów finansowych zmniejszył się o 13,6 p.p. Tak duży spadek oznacza, że dziś prawie równie ważny jest inny czynnik – brak perspektyw awansu. Nie bez znaczenia dla pracowników jest także możliwość samorealizacji i nuda oraz rutyna, która do zmiany pracy skłania 29,3% osób.

Obserwowana zmiana to efekt poprawy sytuacji na rynku pracy. Już w zeszłym roku uwidocznił się trend wzrostowy w poziomie wynagrodzeń, który w nadchodzących miesiącach powinien się jeszcze umocnić. Wyższe pensje spowodowały, że pracownicy zaczęli zwracać większą uwagę na inne aspekty niż finanse – na rozwój, atrakcyjność i ciekawość wykonywanej pracy. To wyraźny sygnał dla pracodawców. Tym bardziej, że 1/3 Polaków twierdzi, że nową pracę znajdzie w miesiąc. Część niezadowolonych pracowników może zatem odejść z dnia na dzień, bo uważa, że nie będzie mieć problemu ze znalezieniem innego pracodawcy – komentuje Andrzej Kubisiak, Dyrektor Zespołu Analiz Work Service S.A.

Pracy szukamy przez znajomych i Internet

Obserwowany w ostatnim czasie wzrost wynagrodzeń wpłynął na odsetek tych, którzy zastanawiają się nad zmianą pracy. Z „Barometru Rynku Pracy VII”, przygotowanego przez Work Service, wynika, że myśli o tym 17,9% pracowników i jest to najniższy wynik w historii. Ci, którzy jednak się na to decydują najczęściej korzystają z pomocy znajomych (58,3%) i portali pracy (57,2%), których popularność rośnie. Właśnie w Internecie kandydat ma szeroki dostęp do różnorodnych ofert i nie musi już chodzić po urzędach pracy i targach, żeby zdobyć kompleksowe informacje dotyczące pracodawcy i stanowiska, na które chce aplikować. To wszystko może zrobić nie wychodząc z domu.

Rynek pracy ulega ciągłym zmianom, ale jeden trend jest niezmiennie kontynuowany. To narastająca rola nowych technologii i opanowywanie procesów rekrutacyjnych przez narzędzia on-line. Sami pracodawcy zaczynają podążać ścieżkami, którymi poruszają się kandydaci, przez co stawiają na rozwijanie swojego wizerunku w sieci i budowanie nowych narzędzi promujących ich warunki zatrudnienia. Na tym trendzie zyskują portale pracy, których popularność na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy wzrosła o niemal 10 p.p. – twierdzi Piotr Adamczyk, Prezes Zarządu serwisu Kariera.pl.

Strony firmowe z ofertami pracy

Szukanie pracy w Internecie to nie tylko odwiedzanie portali. 45,5% osób samodzielnie przegląda też oferty w zakładkach „Kariera” na stronach firm, dzięki czemu ma bezpośredni dostęp do stanowisk, na które prowadzona jest rekrutacja. W związku z tym pracodawcy powinni zwrócić uwagę na czytelność i atrakcyjność zamieszczonych tam treści. Pozwoli to przyciągnąć uwagę kandydatów, tak bardzo poszukiwanych w wielu branżach.

Wpisując się w panujące na rynku trendy postawiliśmy na nowy standard komunikacji z kandydatami. Przygotowaliśmy stronę internetową dedykowaną w całości kandydatom i poszukiwaniu pracy. Wystarczy, że kandydat wejdzie na naszą stronę i wpisze swoje podstawowe dane, a my skontaktujemy się z nim i zaproponujemy oferty dopasowane do jego potrzeb. Tym, którzy preferują samodzielnie przeglądać oferty pracy, służy prosta i intuicyjna wyszukiwarka. Kandydaci mogą również skorzystać z praktycznych poradników, np. jak efektywnie poszukiwać pracy, jak przygotowywać dokumenty aplikacyjne czy rozwijać swoje kompetencje. Zależy nam, aby kandydat czuł się odpowiednio otoczony opieką we wszystkich kanałach obsługi, czy to odwiedzając nasz oddział czy aplikując na ofertę online. – komentuje Katarzyna Kowol, Digital Marketing Manager Work Service S.A.

Źródło: Work Service S.A.

Polski rynek pracy będzie jeszcze bardziej przychylny pracownikom w 2015 roku. Spodziewany jest dalszy spadek bezrobocia (nawet do 9,7%), a także wzrost zatrudnienia. Z danych firmy Work Service wynika, że najwięcej nowych ofert pracy będzie dla wykwalifikowanych pracowników z wykształceniem zawodowym i technicznym.

W kolejnym roku należy spodziewać się wzrostu zatrudnienia w sektorach związanych z produkcją, nowymi technologiami, IT, energetyką, medycyną czy motoryzacją. Zapotrzebowanie na pracowników w wymienionych branżach wynika z ich dynamicznego rozwoju, co z kolei generuje popyt na dodatkowych pracowników. „W 2015 roku doświadczymy dalszego pogłębiania się deficytu pracowników w kluczowych dla gospodarki sektorach. To dobra informacja dla osób szukających pracy – będzie łatwiej o pracę, a perspektywa wzrostu wynagrodzeń jest na wyciągnięcie ręki. Z kolei pracodawców czekają jeszcze większe wyzwania związane z dotarciem do kandydatów o odpowiednich kompetencjach. Czas związany z rekrutacją pracowników wydłuży się, co może przełożyć się także na wzrost kosztów HR” mówi Tomasz Hanczarek, prezes Zarządu Work Service SA.

Branże i specjalizacje, które stworzą nowe miejsca pracy w 2015 roku

Miejsce TOP-10 kierunków i branż Średni deficyt
1 Informatyka i programowanie -20,5%
2 Opieka, wychowanie, opieka medyczna i ratownictwo -20,0%
3 Motoryzacja i nowoczesne technologie -17,8%
4 Energetyka, Energetyka jądrowa, Eko-technologie -17,0%
5 Medycyna, usługi medyczne, farmacja  i rehabilitacja -16,5%
6 Fryzjerstwo, pielęgnacja i kosmetologia -15,5%
7 Logistyka i transport -14,8%
8 Matematyka i nauki ścisłe; Analityka statystyczna -14,0%
9 Nauki inżynieryjne -10,3%
10 Prawo -7,3%

 

Problemów ze znalezieniem zatrudnienia w 2015 roku nie powinni doświadczyć wykwalifikowani pracownicy z wykształceniem zawodowym i technicznym. Podczas gdy system szkolnictwa zawodowego w Polsce nadal wymaga gruntownej reformy i dostosowania oferty programowej do aktualnej sytuacji na rynku pracy, pracodawcy zgłaszają coraz większe problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników do prac prostych. W wielu regionach Polski problem ten będzie się pogłębiał w nowym roku.

Z danych Work Service wynika, że w regionach Gdańska, Pomorza, a także  w Wielkopolsce potrzebni będą spawacze, ślusarze, mechanicy i elektrycy. W okolicach Warszawy z kolei na zatrudnienie mogą liczyć pracownicy produkcji, operatorzy wózków widłowych, rzeźnicy, drukarze oraz elektrycy. W Katowicach najwięcej nowych ofert pracy będzie dla spawaczy, ślusarzy, mechaników, elektryków i tokarzy. Rzeszów ma największe zapotrzebowanie na spawaczy, operatorów wózków widłowych, ślusarzy, tokarzy, elektryków i mechaników, zaś we Wrocławiu pracę znajdą pracownicy logistyki, copackingu, montorzy, spawacze, ślusarze, mechanicy, elektrycy, a także osoby z uprawnieniami do pracy na suwnicach i żurawiach.

źródło: Work Service S.A.

Eksperci

Bugaj: Obniżka podatków niekoniecznie korzystna

W minionym miesiącu, a szczególnie w jego drugiej połowie, globalny kapitał zaczął ponownie preferow...

Kowalski: To Rząd a nie ZUS powinien rozwiązać kwestię ozusowania umów zleceń

Ozusowanie umów zleceń zawieranych przed 2016 rokiem pozostaje kwestią sporną pomiędzy przedsiębiorc...

Przasnyski: Zróżnicowane tempo inwestycji w przemyśle

Najnowsze dane GUS dotyczące nakładów i wyników przemysłu po trzech kwartałach 2017 r. dają mocno zr...

Sawicki: Inflacja bazowa obojętna na pędzącą gospodarkę

W listopadzie dynamika inflacji bazowej podniosła się z 0,8 do 0,9 proc. r/r. To wartość minimalnie ...

Lipka: Jak w Polsce marnotrawiony jest kapitał ludzki

Co sprawia, że znakomite wyniki polskiej młodzieży w badaniach kapitału ludzkiego nie przekładają si...

AKTUALNOŚCI

Bruksela zatwierdziła polski program dotyczący energii odnawialnej o wartości 40 mld zł

Na mocy przepisów UE w dziedzinie pomocy państwa Komisja Europejska zatwierdziła polski program doty...

Wirtualne „waluty”, takie jak bitcoin, litecoin czy ether nie są emitowane i gwarantowane p

Czym są wirtualne „waluty" Organizatorzy akcji przypominają, że kryptowaluty nie są ani emitowane, a...

Polskie instytucje finansowe pozytywnie oceniają swój stopień przygotowania do RODO

3 na 4 przedstawicieli polskiego sektora bankowego biorących udział w najnowszym badaniu Linux Polsk...

Trendy sprzedaży w sklepach małoformatowych w listopadzie 2017

Jak wynika z danych CMR, w listopadzie 2017 r. obroty sklepów małoformatowych do 300 m2 były o 9,0% ...

Przełomu w służbie zdrowia raczej nie będzie

Służba zdrowia jest pierwszym najważniejszym zadaniem – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w expo...