wtorek, Sierpień 21, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "polski handel zagraniczny"

polski handel zagraniczny

Obroty towarowe handlu zagranicznego wyniosły w 2017 r. 203,7 mld euro w eksporcie i 203,3 mld euro w imporcie. Polski handel zagraniczny zakończył 2017 r. dodatnim saldem na poziomie 0,4 mld euro – podał GUS.

Polscy eksporterzy radzili sobie doskonale w 2017 r. Eksport wzrósł o 10,2 proc. r/r (euro). To przede wszystkim zasługa coraz lepszej sytuacji gospodarczej w krajach UE, a przede wszystkim w strefie euro, gdzie sprzedaliśmy towarów za ponad 116 md euro. W tym oczywiście w Niemczech, gdzie ulokowaliśmy towary o wartości prawie 56 mld euro.

Na tym tle nasz eksport do krajów rozwijających się i krajów Europy Środkowo-Wschodniej, który łącznie wyniósł w 2017 r. 27,7 mld, euro wygląda dość słabo. To mniej niż 50 proc. polskiego eksportu tylko do Niemiec.

Polski handel zagraniczny – tak eksport, jak i import, jest coraz bardziej związany z UE. Jeszcze 5 lat temu (2012) nasza sprzedaż do krajów UE stanowiła 76 proc. całości eksportu, w 2017 r. było to już prawie 80 proc. Jesteśmy coraz bardziej, dzięki wspólnemu rynkowi, a także dzięki firmom z kapitałem europejskim działającym na polskim rynku, powiązani z gospodarką unijną. Także polskie przedsiębiorstwa, poprzez swoje biznesowe relacje z firmami z kapitałem zagranicznym działającymi w Polsce, jak też bezpośrednie relacje z firmami w UE, coraz częściej i odważniej wchodzą na rynki krajów UE. A to oznacza, że zdolność polskiego sektora przedsiębiorstw do konkurowania na rynkach UE rośnie. I to już nie tylko dzięki konkurencji cenowej, ale także dzięki konkurowaniu jakością, a powoli także innowacyjnością oferty.

Prawdopodobnie to silna pozycja polskich eksporterów na rynkach krajów UE wpływa na ograniczone zainteresowanie rynkami rozwijającymi się, które dopiero próbujemy zdobywać. Jeszcze do 2015 r. nasz eksport na te rynki rósł i stanowił w tym roku 9 proc. całości eksportu. W 2017 r. było to już „tylko” 7,7 proc. Nie wykluczone, że dodatkowym czynnikiem ograniczającym zainteresowanie rynkami rozwijającymi się są wyczerpujące się moce produkcyjne polskich firm. Ciągle niska skłonność do inwestycji będąca efektem niestabilności regulacyjnej i politycznej, a także w coraz większym stopniu – braku pracowników, przy jednoczesnym wzroście popyty wewnętrznego i zewnętrznego, powoduje, że przedsiębiorcy koncentrują się na rynkach dla nich najważniejszych, a tym są bez wątpienia kraje UE.

Możliwość zwiększania eksportu na rynku unijne jest zapewne także powodem niechęci do ponoszenia ryzyka sprzedaży na rynkach krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Co prawda udział eksportu do Rosji w eksporcie ogółem już od trzech lat nie spada (2,9-3,0 proc.), ale jeszcze mu daleko chociażby do lat 2012-2013, gdy wynosił 5,3 proc.

W 2017 r. polscy eksporterzy „odkryli” też Amerykę, bowiem udział eksportu do Stanów Zjednoczonych w eksporcie ogółem wzrósł z 2,4 proc. do 2,7 proc., a wartość eksportu wzrosła o 26,5 proc. Teraz USA to nasz 10. partner handlowy. Jeśli dalsze odkrywanie Ameryki będzie szło w takim tempie, a potencjał tego rynku jest ogromny, to nasz eksport może mieć szanse na utrzymanie także w kolejnych latach tak wysokiego wzrostu jak w 2017r.

To, co niepokoi, to szybsza w 2017 r. dynamika importu niż eksportu (12,3 proc. wobec 10,3 proc.) i malejące saldo obrotów towarowych. Z jednej strony może to być efektem wzrostu popytu na importowane dobra inwestycyjne, co byłoby dobrym sygnałem, bo wskazywałoby na wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Z drugiej strony może to być niestety efekt ograniczonych możliwości sprostania przez polskie przedsiębiorstwa rosnącemu popytowi konsumpcyjnemu (wyczerpane moce wytwórcze).

Rok 2018 r. powinien być także dobrym dla polskich eksporterów, a tym samym dla naszej gospodarki. Prognozy wzrostu gospodarczego u naszych głównych partnerów gospodarczych pozwalają na optymizm. Pytanie tylko, czy damy radę „udźwignąć” ten rosnący popyt zewnętrzny. Jeśli inwestycje nie zaczną silnie rosnąć i nie będą unowocześniać naszej gospodarki, to importerzy polskich produktów będą musieli szukać innych dostawców. Byłoby szkoda.

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Wg najnowszych danych GUS, pierwszą połowę 2017 r. polski handel zagraniczny kończy na plusie, z nadwyżką 972,3 mln EUR w bilansie handlowym. Jak wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA, do końca roku, mimo wysokiej dynamiki (+8,4% r/r), eksport może nie utrzymać przewagi nad szybciej rosnącym importem (+10,9% r/r). Czy to koniec nadwyżki w saldzie wymiany zagranicznej Polski?

W I połowie 2017 r. wartość polskiego eksportu wyniosła 99,1 mld EUR, natomiast do kraju sprowadzono w tym czasie towary o wartości 98,2 mld EUR. Saldo handlu zagranicznego ukształtowało się na poziomie 972,3 mln EUR i jest to wynik ponad 4-krotnie niższy niż rok temu, gdy nadwyżka wynosiła 4196,5 mln EUR, wynika z obliczeń instytucji płatniczej AKCENTA na podstawie danych GUS.

Na nadwyżkę w handlu wciąż pracujemy

AKCENTA przypomina, że polski handel zagraniczny przeszedł długą drogę do wypracowania dodatniego salda obrotów handlowych. W czasach kryzysu finansowego deficyt handlowy sięgał (w 2008 r.) nawet 26,2 mld EUR. Jednak już 7 lat później, w 2015 r. Polska zanotowała, pierwszy raz od lat 90., nadwyżkę w wymianie międzynarodowej w wysokości 2,4 mld EUR. W 2016 r. bardzo mocno rosnący eksport powiększał przewagę nad importem towarów z zagranicy, zwiększając dodatnie saldo handlowe na koniec roku do 3,9 mld EUR. Trend ten odwrócił się w roku obecnym, a nadwyżka topnieje z miesiąca na miesiąc. Jednak, jak zwraca uwagę AKCENTA, to wcale nie musi oznaczać, że polski eksport jest w złej formie.

Polski eksport notuje w tym roku bardzo dobre wyniki. Wartość wywozu w I półroczu br. wzrosła o 8,4% w porównaniu do podobnego okresu przed rokiem, kiedy to dynamika wynosiła zaledwie 2,1% r/r. Eksport jest więc w bardzo dobrej kondycji i rośnie. Problem w tym, że import rośnie szybciej. Jeszcze w roku poprzednim, po pierwszych 6. miesiącach, wykazywał ujemną dynamikę, teraz we wzrostach wartości przegania eksport. Biorąc pod uwagę fakt, że różnica w wartości eksportu i importu jest nadal niewielka, nawet małe zmiany wpływają na wynik bilansu handlowego. Dlatego tak trudno przewidzieć, czy rok 2017 polska wymiana handlowa zakończy na plusie czy na minusie – mówi Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Według eksperta rosnący import może sygnalizować wzrost konsumpcji i popytu na towary w Polsce. Może także oznaczać napływ inwestycji oraz to, że firmy w Polsce rozwijają swoją produkcję – zamawiają sprzęt, materiały i będą więcej wytwarzać. – Część produkcji może zostać przeznaczona na rynek wewnętrzny, ale i na sprzedaż zagraniczną. Rosnący import może więc po części służyć większemu eksportowi w przyszłości – wskazuje Radosław Jarema.

Eksport podbija największe rynki świata

Jednocześnie AKCENTA przekonuje, że polski eksport nie tylko notuje w obecnym roku solidny wzrost wartości, ale i powiększa sprzedaż na ważnych i perspektywicznych rynkach. Warto zwrócić uwagę na awans kierunku amerykańskiego do pierwszej dziesiątki najważniejszych kierunków polskiego wywozu (9. miejsce). W I połowie 2017 r. eksport do Stanów Zjednoczonych jest wyższy o 26,6% w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. To nie jedyny imponujący wzrost wywozu w pierwszej dziesiątce kierunków. O 16,9% r/r wzrosła wartość polskiego eksportu towarów do Rosji (7. miejsce). – USA i Rosja to wielkie i ważne rynki. Sukcesy polskich eksporterów w tych krajach to wyjątkowo dobra wiadomość. Już od dłuższego czasu obserwujemy coraz większe zainteresowanie eksporterów kierunkiem amerykańskim. Awans do pierwszej dziesiątki najważniejszych odbiorców polskiego eksportu wydawał się więc kwestią czasu – komentuje przedstawiciel AKCENTY.

Nie bez wpływu na wyniki eksporterów na tych rynkach miały jednak notowania walut. – W pierwszej połowie roku dolar amerykański notował rekordowe wartości, lepsze notowania miał także rosyjski rubel. Jednak już w drugiej połowie roku kurs może nie być dla eksporterów tak korzystny. Już teraz widać dużą zmianę ich notowań w porównaniu z początkiem roku. Mam nadzieję, że wielu polskich eksporterów o tym pomyśli i zawczasu zabezpieczy swoje kontrakty przed ryzykiem kursowym – dodaje Radosław Jarema.

W przypadku importu najmocniejszy wzrost – o 28,3%. r/r – wartości sprowadzonych do Polski towarów GUS zanotował z Rosji. Polskie relacje handlowe z Rosją wyraźnie się odbudowują. Wymianie handlowej sprzyjać może także nieco lepsza kondycja rosyjskiej gospodarki, która po blisko dwuletnim kryzysie ma szansę w 2017 r. odnotować w końcu odbicie.

 

Źródło: Akcenta

Polska jest liderem w sektorze obsługi przewozów międzynarodowych w Unii Europejskiej, które generują ok. 7 proc. krajowego PKB. Na unijnym rynku sukces nie jest jednak dany raz na zawsze, a polskie firmy transportowe muszą stale walczyć o utrzymanie konkurencyjności. Jedną ze zbyt rzadko wykorzystywanych możliwości optymalizacji biznesu jest minimalizacja kosztów ryzyka kursowego. Międzynarodowa instytucja płatnicza AKCENTA podpowiada, jak to zrobić.

Już od kilku lat polski handel zagraniczny przeżywa rozkwit. Korzystają na tym także rodzime firmy transportowe, które wyspecjalizowały się w przewozach międzynarodowych i to nie tylko towarów z Polski, ale i z całej Unii. – Swoją pozycję lidera usług transportowych w Unii wywalczyliśmy przede wszystkim konkurencyjnością cenową, co niestety bardzo mocno odbija się na marżach tych przedsiębiorstw. Dodatkowo, przewoźnicy muszą zmagać się z kolejnymi trudnościami, takimi jak braki kadrowe, częste zatory płatnicze, nierzetelni kontrahenci oraz rosnące koszty zatrudnienia, związane m.in. z przepisami dotyczącymi płacy minimalnej czy delegowania pracowników w krajach Unii – wymienia Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej obsługującej i realizującej transakcje walutowe firm. Do tego dochodzi również ryzyko kursowe, które ponoszą polskie przedsiębiorstwa transportowe w związku z przewalutowaniami płatności z walut obcych na złotówki. Jak podkreśla ekspert AKCENTY, choć większości zagrożeń nie da się w całości uniknąć, to ryzyko związane ze zmianami kursów walut może być przez firmy transportowe całkowicie wyeliminowane. Problem w tym, że niewielu przewoźników o tym wie.

Ryzyko kursowe, czyli to, o czym nadal zapomina wiele firm transportowych

– W tak trudnej biznesowo rzeczywistości, firmy transportowe muszą minimalizować ryzyka, szczególnie takie, które mają wpływ na marże i wysokość kontraktów. W przypadku ryzyka kursowego mogą to zrobić w bardzo prosty sposób, całkowicie za darmo – podkreśla Radosław Jarema z AKCENTY. Rozwiązaniem są tzw. forwardy, które świetnie sprawdzają się w przypadku firm zawierających transakcje w obcych walutach. Transakcja forward „zamraża” kurs wymiany dla ustalonej kwoty do określonej daty w przyszłości, np. do terminu realizacji kontraktu i wpłynięcia na rachunek środków w obcej walucie. Transakcje forward można znaleźć zarówno w ofercie banków, jak i instytucji płatniczych. Forwardy nie wiążą się z żadnymi dodatkowymi opłatami, mają formę kontraktu zawieranego między firmą a instytucją finansową. Data ich realizacji może być elastyczna, w zależności od wybrania danej opcji transakcji (forward z ruchomą datą rozliczenia, amortyzacyjny). Należy jednak pamiętać, że forwardy nie służą spekulacjom walutowym. Podstawową korzyścią jest zabezpieczenie transakcji, a nie ewentualny zysk na różnicy kursowej. Eliminacja ryzyka daje przedsiębiorcy pewność co do wysokości marży i przyszłych wpływów z kontraktów. – Dzięki temu, przedsiębiorca może odpowiednio skalkulować cenę, lepiej planować swoje działania, a przede wszystkim, niestraszne mu nagłe zawirowania na rynku walutowym – wyjaśnia Radosław Jarema. – Ten aspekt jest niezwykle ważny dla firm transportowych obsługujących międzynarodowe przewozy, które muszą dokładnie planować wydatki i utrzymywać jak największą płynność finansową. Nieprzewidywalność kursów walut bardzo to utrudnia, a przy dużych kwotach kontraktów nawet niewielkie wahania kursów mogą przełożyć się na spore straty – dodaje ekspert AKCENTY.

Warto rozejrzeć się nie tylko w bankach

Przy optymalizacji obsługi transakcji wymiany walut, firmy transportowe mogą nie tylko wyeliminować ryzyko kursowe, ale i zaoszczędzić na korzystnych kursach walut. Tutaj niezbędne jest jednak dobre rozpoznanie rynku. – Wielu przedsiębiorców myśli, że ma do wyboru tylko ofertę bankową. Tymczasem od lat na rynkach unijnych, w tym w Polsce, z powodzeniem funkcjonują instytucje płatnicze, które zapewniają równie wysoki poziom bezpieczeństwa środków, a zarazem dużo korzystniejsze warunki współpracy. Tak jak w branży transportowej, w sektorze finansowym panuje mocna konkurencja, a korzystają na tym klienci, którzy uważnie analizują dostępne na rynku możliwości – podkreśla Radosław Jarema z AKCENTY. – Oferta instytucji płatniczych jest ciekawa nie tylko pod względem finansowym. Przewoźnicy, szczególnie mniejsi, często narzekają też na obsługę w banku. Firmom z sektora MŚP nie proponuje się wielu przydatnych rozwiązań, trudno też liczyć na poziom opieki oferowany korporacjom i dużym firmom. Z kolei instytucji płatnicza nawet mniejszym klientom zapewnia indywidualne wsparcie doradcy, świetną ofertę kursów wymiany oraz możliwość ich indywidualnej negocjacji. Jak widać, istnieje możliwość łatwego wygenerowania oszczędności dla firm transportowych obsługujących kierunki zagraniczne. Trzeba tylko po nią sięgnąć – dodaje ekspert.

 

Źródło: Akcenta

Zaproszenie Polski na marcowy szczyt grupy G20 związane jest raczej z relacjami polsko-niemieckimi, a nie ewentualnym awansem Polski do grona najbogatszych krajów świata – oceniają rozmówcy PAP. Według nich Niemcy szukają sojuszników dla swojej polityki.
Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki został zaproszony na marcowy szczyt G20 do Baden Baden. Zaproszenie wystosował w środę podczas spotkania ministrów finansów państw Trójkąta Weimarskiego w Paryżu szef resortu finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble.
Bogusław Fiedor z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu zauważył, że Polska nie jest członkiem G20, ani nie aspirowała do tego, żeby do niej przystąpić. „Nie widzę związku tego zaproszenia z jakimiś istotnymi tematami, które na G20 zwykle są poruszane. Dlatego uważam, że sprawa nie dotyczy udziału Polski w G20, ale relacji polsko-niemieckich” – powiedział prof. Fiedor.
Zwrócił uwagę na duży – prawie 30-proc. – udział Niemiec w polskim handlu zagranicznym, ale także istotną rolę Polski w wymianie zagranicznej Niemiec. „Poglądy ekonomiczne Wolfganga Schaeuble są bardzo odległe od poglądów ekonomicznych Morawieckiego (…). Dlatego myślę, że zaproszenie to wyraz chęci bliższego poznania premiera, uzyskania z pierwszej ręki informacji na temat Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, miejsca w niej dla kapitału zagranicznego, w tym dla inwestycji zachodnich, czy nie będzie jakiś nieformalnych ograniczeń” – uważa profesor.
Zastrzegł, że nie traktuje zaproszenia jako kroku do wprowadzania Polski do G20; nie spełniamy warunków przystąpienia i prawdopodobnie w najbliższej przyszłości to nie nastąpi. „Na pewno należy to traktować jako nobilitację. Jednak trzeba widzieć to, że gospodarka Polska jest ważna dla UE, a zwłaszcza dla relacji między Polską i Niemcami, a zaproszenie to jest tego potwierdzeniem” – dodał.
Prof. Leokadia Oręziak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie uważa, że zaproszenie na szczyt nie jest niczym nadzwyczajnym, raczej gestem, który wcale nie oznacza, że Niemcy specjalnie doceniają to, co w Polsce się dzieje. Radzi, by podchodzić do tego ze spokojem.
„Tak naprawdę cel tego zaproszenia nie jest znany, nie wiemy co Niemcy chcą osiągnąć, jakie swoje cele zrealizować, do czego potrzebują poparcia Polski. Jak bym postrzegała to zaproszenie jak działanie taktyczne, w którym chodzi o uzyskanie przychylności Polski. Nie wierzę w szczerość intencji. W takim przypadku zawsze o coś chodzi. Teraz nie wiemy jednak o co, o jaki projekt polityczny czy gospodarczy, który Niemcy chcą forsować, do którego chcieliby uzyskać poparcie Polski” – powiedziała Oręziak.
Jej zdaniem, zaproszenia nie należy też łączyć z ewentualnym przystąpieniem Polski do G20. Według niej Polska chciałaby być w grupie najbogatszych państw świata, ale nie spełnia kryteriów. „Gdybyśmy kwalifikowali się do tej grupy, to bylibyśmy w niej na stałe, a nie incydentalnym gościem” – dodała.
Także główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka nie ma wątpliwości, że zaproszenie jest gestem Niemiec w stosunku do Polski. „Ja bym go raczej wiązał z polityką kanclerz Merkel, która zmierza do włączenia Polski w proces redefiniowania Unii Europejskiej, czy reformowania UE” – uważa Gomułka.
Źródło: www.kurier.pap.pl

W polskim handlu zagranicznym mogą w 2017 roku nastąpić istotne zmiany, prognozują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA. Już w ubiegłym roku Czechy niemal zastąpiły Wielką Brytanię na pozycji drugiego najważniejszego odbiorcy polskiego eksportu. W tym roku ta zamiana może wreszcie stać się faktem. Wszystko przez Brexit i niepewność co do przyszłych warunków wymiany handlowej ze Zjednoczonym Królestwem.

Republika Czeska i Wielka Brytania od wielu lat są w ścisłej czołówce odbiorców polskiego eksportu i rywalizują o drugie miejsce w rankingu. Najczęściej ta pozycja przypadała Zjednoczonemu Królestwu (w 2011 r., 2012 r., 2013 r., 2015 r.). Wstępne dane GUS pokazują, że także w minionym roku kierunek brytyjski znów wyprzedził Czechy, które jeszcze w okresie styczeń-listopad utrzymywały się na drugiej pozycji. Jednak jak zwracają uwagę eksperci AKCENTY, wraz ze zbliżającą się perspektywą opuszczenia Unii Europejskiej, Zjednoczone Królestwo może zacząć tracić swój udział w polskim wywozie. Pierwsze symptomy spowolnienia tempa eksportu na tym kierunku są już zresztą widoczne. Jak wynika z wstępnych szacunków GUS, w 2016 r. wywóz do Czech rósł w tempie 1,2 proc. r/r, podczas gdy na Wyspy mocno wyhamował, wykazując wzrost o jedynie 0,1 proc. r/r.

 

Na gorszy wynik na kierunku brytyjskim wpływ ma oczywiście kurs funta, który notował historyczne spadki i nadal ulega mocnym wahaniom. – Nawet po wyjściu Zjednoczonego Królestwa z UE, wiele firm będzie chciało kontynuować współpracę z brytyjskim rynkiem. Jednak część branży może stracić zainteresowanie, jeśli nowe regulacje handlowe będą np. nakładały cła czy ograniczenia w wwozie danego typu towarów. W tym kontekście wydaje się, że polskie firmy mogą szukać bezpiecznej przystani w innych krajach. Czechy, jako drugi najbardziej znany kierunek będą z pewnością cieszyły się dużym zainteresowaniem – komentuje Radosław Jarema, szef polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej realizującej i zabezpieczającej międzynarodowe transakcje walutowe dla eksporterów i importerów. Polska, zgodnie z danymi Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Pradze, jest trzecim partnerem Czech zarówno w imporcie jak i eksporcie. Obecna dodatnie saldo polskiego eksportu na ten rynek wynosi ponad 2 mld EUR (dane za 11. miesięcy 2016 r.).

Uwaga na ryzyko kursowe

Ważnym aspektem dla polskich przedsiębiorstw, które będą chciały rozwijać biznes z naszymi czeskimi sąsiadami, będzie sytuacja na lokalnym rynku walutowym. – Dla firm rozliczających się z czeskimi kontrahentami bezpośrednio w ich rodzimej walucie istotnym wydarzeniem będzie ukończenie programu interwencyjnego przez Czeski Bank Narodowy (CBN). CBN od listopada 2013 r. utrzymuje koronę nad poziomem 27 CZK/EUR i poprzez interwencje walutowe zapobiega wzmocnieniu korony poniżej tego poziomu. Najczęściej wymienianym terminem zakończenia reżimu interwencyjnego jest połowa obecnego roku. Zakończenie programu interwencyjnego najprawdopodobniej będzie połączone z wysoką zmiennością korony nie tylko w stosunku do euro, ale także wobec innych walut. Najprawdopodobniej w drugiej połowie tego roku korona wzmocni się znacząco wobec złotówki, a kurs przekroczy poziom 0,167 PLN/CZK, ostatnio notowany w 2013 r. – podaje ekspert.

To bardzo ważna wiadomość dla przedsiębiorców, którzy będą zawierali kontrakty w czeskich koronach. Wysoka zmienność oznacza bowiem podwyższone ryzyko kursowe. – W takiej sytuacji najbardziej zalecane jest stosowanie forwardów, transakcji zabezpieczających kurs wymiany po jakim firma zrealizuje kontrakt. Wielu przedsiębiorców korzysta z nich przy każdej większej umowie. Nie chcą bowiem tracić na ewentualnych niekorzystnych wahaniach kursów. Zabezpieczenie transakcji forwardem gwarantuje marżę na kontrakcie, a tym samym pozwala łatwiej i lepiej planować finanse firmy – wskazuje Radosław Jarema z AKCENTY i dodaje, że takie zabezpieczenie jest potrzebne także w przypadku innych walut. – Obecnie, bardzo mocno skutki zmian kursu odczuwają przedsiębiorcy z kontraktami w funtach brytyjskich. Decydując się na pozostanie na rynku brytyjskim, powinni zawsze brać pod uwagę związaną z Brexitem potencjalnie dużą niestabilność kursu tamtejszej waluty i już teraz pomyśleć nad ochroną marż przed ryzykiem kursowym – podkreśla przedstawiciel AKCENTY.

Źródło: AKCENTA

Eksperci

Letnia „hossa”

Za oknem piękna pogoda, sezon wakacyjny w pełni, a na giełdzie długo wyczekiwany wzrost. Z czysto se...

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

AKTUALNOŚCI

Gospodarka rozpędzona na piątkę

W drugim kwartale br. PKB wzrósł o 5,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W p...

Obrót energią możliwy tylko przez giełdę – rząd ustabilizuje ceny?

Ministerstwo Energii chce, żeby już we wrześniu zostały uchwalone zmiany, które podniosą obligo gieł...

Rosyjskie embargo nie działa – mamy alternatywne rynki zbytu. Eksport żywności rośnie

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura ek...

Polskie startupy z szansą na udział w pierwszym programie grantowym dla państw Grupy Wyszehradzki

Do 24 sierpnia polskie startupy mają szansę aplikować do programu V4 Startup Force - pierwszego proj...

Niską inflację czas pożegnać

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen ...