Home Eksperci Starczewska-Krzysztoszek: Finanse publiczne – radość czy zmartwienie

Starczewska-Krzysztoszek: Finanse publiczne – radość czy zmartwienie

Deficyt finansów publicznych ma wynieść w 2017 r. 51,2 mld zł – podał Eurostat w październikowym „Reporting of Government Deficits and Debt Levels”.

Państwa członkowskie UE przekazują Eurostatowi 2 razy w roku – w marcu i we wrześniu – sprawozdania z danymi dotyczącymi prognozowanego w danym roku deficytu finansów publicznych, z jego składowymi – deficytem budżetu państwa, deficytem budżetów samorządowych oraz deficytem funduszu ubezpieczeń społecznych. Przekazywanie danych dotyczących prognozowanej w danym roku sytuacji finansów publicznych jest elementem monitoringu fiskalnego w UE ustanowionego na potrzeby decyzji dotyczących wyłączania lub włączania procedury nadmiernego deficytu wobec krajów członkowskich UE.

W październikowej projekcji sytuacji finansów publicznych przekazanej Eurostatowi przez Ministerstwo Finansów we wrześniu br. zapisano deficyt w 2017 r. na poziomie 51,2 mld zł. W projekcji kwietniowej (dane z marca) było to 56,8 mld zł, co oznacza, że sytuacja finansów publicznych w ocenie MF dokonanej po 8 miesiącach br. była lepsza (o 5,6 mld zł) niż po 3 miesiącach br.

W tym kontekście bardzo ciekawe jest to, co zapisano w sprawozdaniu dla Eurostatu w pozycji: nakłady brutto sektora finansów publicznych na środki trwałe, czyli inwestycje. Mają one wynieść w 2017 r., wg projekcji październikowej, 80,7 mld zł, czyli o prawie 20 mld więcej niż w 2016 r., ale niestety tylko 1,6 mld zł więcej niż w 2015 r. (nominalnie). Problem w tym, że w projekcji kwietniowej planowane nakłady brutto na środki trwałe wynosiły 86,5 mld zł, czyli o 5,8 mld zł więcej niż plany październikowe. Oznacza to, że spadek planowanego w 2017 r. deficytu sektora finansów rządowych i samorządowych to efekt obniżenia wydatków tego sektora na inwestycje. A inwestycji polska gospodarka potrzebuje jak nigdy wcześniej.

Przedstawiciele rządu w komentarzu do planowanego i przedstawionego Eurostatowi deficytu finansów publicznych w 2017 r. informowali, że ostatecznie będzie on jeszcze niższy niż 51,2 mld zł. Może warto zapytać rząd, co jest przyczyną coraz lepszych prognoz dotyczących deficytu instytucji rządowych i samorządowych. Na ile są one efektem dalszego ograniczania nakładów na inwestycje, na ile efektem opóźniania zwrotu podatku VAT przedsiębiorcom, a na ile efektem bardzo dobrej koniunktury gospodarczej i przede wszystkim domykania luk podatkowych. Te dwa ostatnie czynniki poprawiające sytuację finansów publicznych bardzo by cieszyły, dwa pierwsze to poważne zmartwienie.

Patrząc na wykonanie budżetu państwa za 8 miesięcy 2017 r. widzimy, że jego dochody były wyższe od planowanych w harmonogramie o 21,5 mld zł. Głównym źródłem wzrostu był VAT. Wpływy z tego podatku wzrosły r/r o 23,5 proc., podczas gdy sprzedaż detaliczna wzrosła w tym samym okresie o 8,2 proc. (ceny bieżące). Zatem koniunktura gospodarcza jest na pewno źródłem wzrostu wpływów do budżetu państwa z podatku VAT, ale nie w osiągniętym stopniu (23,5 proc. r/r). Pozostaje zatem efekt domykania luk podatkowych, a także efekt opóźnień zwrotów VAT. Łącznie mogło to dać ok. 10 mld zł. Pytanie ile z tego odbywa się kosztem przedsiębiorców i ich płynności finansowej.

Dochody budżetu państwa z podatku PIT wzrosły w ciągu 8. miesięcy 2017 r. o 8,3 proc. r/r. W tym czasie fundusz płac w przedsiębiorstwach 10+ wzrósł o 10 proc. Można zatem przyjąć, uwzględniając słabsze zapewne tempo wzrostu funduszu wynagrodzeń w sektorze mikroprzedsiębiorstw i w sektorze publicznym, że wpływy budżetowe z podatku PIT rosną w tempie zgodnym z sytuacją na rynku pracy. Także dochody do budżetu państwa z podatku CIT wzrosły w okresie styczeń-sierpień 2017 r. w tempie porównywalnym do wzrostu wyniku finansowego brutto firm.

Widzimy zatem, że relatywnie dobre wyniki finansów publicznych mają dwa główne źródła – niską skłonność do inwestycji sektora instytucji rządowych i samorządowych oraz wyższe wpływy z podatku VAT. W tym drugim przypadku nie wiemy jednak w jakim stopniu poszczególne elementy (koniunktura gospodarcza, domykanie luki podatkowej, opóźnienia w zwrocie VAT przedsiębiorcom) wpływają na wzrost wpływów budżetowych z VAT. A warto to wiedzieć, bo można wtedy ocenić, czy źródła te są trwałe czy też jednorazowe.

Deficyt sektora finansów publicznych będzie w 2017 r. znacznie niższy od planowanych w ustawie budżetowej na 2017 r. 59,3 mld zł. To już wiemy z danych przekazanych Eurostatowi przez MF (51,2 mld zł). Z przekazów medialnych od członków rządu wiemy, że może on być jeszcze niższy niż 51,2 mld zł. Jeśli spadek deficytu sektora finansów rządowych i samorządowych ma trwały, strukturalny charakter, należy chwalić rząd jak nigdy dotąd. Jeśli jednak ten niższy deficyt jest budowany przede wszystkim na koniunkturze gospodarczej, która jest przecież zmienna oraz na opóźnieniach w zwrocie VAT, a przede wszystkim na ograniczaniu wydatków na inwestycje, to niestety mamy problem.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan