wtorek, Październik 22, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Czerwiec

Miesięczne archiwaCzerwiec 2019

Jak informują nas eksperci prawni, stosowanie klauzul waloryzacyjnych czy indeksacyjnych było niegdyś powszechną praktyką banków w umowach kredytów hipotecznych. Mimo, że sytuacja kredytobiorców zmienia się, a konstrukcje umów kredytowych analizowane są wnikliwie przed zawarciem umowy, nadal istnieje ryzyko, że w dokumencie “podpisanym na lata” znajdzie się klauzula waloryzacyjna. Czym jest i czy może ona być podstawą do wytoczenia powództwa przeciwko bankowi?

Z czym wiąże się zastosowanie klauzuli waloryzacyjnej?

Mechanizm klauzuli waloryzacyjnej w umowach kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego polegał na zastosowaniu dwóch różnych kursów CHF: niższego (kurs kupna waluty) do uruchomienia kredytu oraz wyższego (kurs sprzedaży) do rozliczenia rat kapitałowo-odsetkowych. W oparciu o zastosowaną klauzulę następowało przeliczenie salda kredytu w dniu wypłaty na walutę franka szwajcarskiego oraz przeliczenie raty kapitałowo- odsetkowej wyrażonej w walucie obcej na złote polskie, co powodowało wzrost salda zadłużenia proporcjonalny do wzrostu kursu franka.

Reklama

Jak informują przedstawiciele firmy VOTUM S.A. i portalu DlaFrankowiczow.pl (pomagającego m. in. odzyskać nadpłacone raty z tytułu zaciąganych kredytów powiązanych z kursem waluty obcej tzw. kredyty frankowe) – takie rozwiązanie, było swego rodzaju jednostronnym przyzwoleniem banku do przyznawania sobie prawa do regulowania wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem danej waluty, poprzez uznaniowe (np. decyzją zarządu) ustalanie kursu kupna lub sprzedaży waluty. – Takie postępowanie banku jest niedozwolone, a zapisy znajdujące się w umowie mają charakter klauzuli abuzywnej i mogą stanowić o nieważności umowy.Zastosowanie klauzuli waloryzacyjnej w umowie kredytu hipotecznego w CHF sprawiało, że kwestia waloryzacji  mogła być swobodnie regulowana przez bank. Taka sytuacja powodowała, że bank zawsze pozostawał w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do kredytobiorcy, przez co dochodziło do marginalizacji praw klientów, zawierających umowy kredytowe we frankach szwajcarskich – tłumaczył portalowi BiznesTuba, Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Czy kredytobiorca może skierować sprawę do sądu ze względu na klauzule waloryzacyjne?

W rozmowie z ekspertem dowiadujemy się, że klauzule waloryzacyjne powszechnie uznawane są jako te naruszające dobre obyczaje, interes konsumenta oraz zasadę swobody kontraktowania, tj. zasadę ekwiwalentności świadczeń stron, a przez to mogą zostać podważone w postępowaniu sądowym. Oznacza to, że jeżeli w umowie kredytowej zawarte zostały klauzule waloryzacyjne, kredytobiorca może wystąpić z pozwem o zapłatę określonej kwoty na skutek zastosowania tzw. postanowień niedozwolonych.

Podstawa prawna i opinia eksperta versus możliwe rozwiązanie?

Ekspert na co dzień zajmujący się sprawami sporów z bankiem potwierdza, że podstawą dochodzenia wskazanych roszczeń jest przede wszystkim art. 385¹ Kodeksu Cywilnego.

Zgodnie z powyższym przepisem klauzule niedozwolone (tzw. abuzywne) zastosowane w umowach kredytu powiązanego z kursem waluty obcej nie wiążą konsumenta, jeśli nie były z nim uzgodnione indywidualnie oraz są one sprzeczne z dobrymi obyczajami i w sposób rażący naruszają interes konsumenta mówił Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Tłumaczy on dodatkowo, że we wspomnianej sytuacji kredytobiorca jako konsument nie otrzymał należytych informacji o oferowanym produkcie bankowym, zarówno przed podpisaniem umowy kredytowej, jak i w dniu jej zawarcia.– W przypadku kredytów frankowych banki zaniedbały obowiązki informacyjne, jakie ciążyły na profesjonalistach.Być może powodem takiego postępowania była chęć zysku. Oznacza to, że w praktyce w umowach kredytu hipotecznego zawieranych z bankami wysokość zobowiązań klienta była waloryzowana miernikiem wartości wyznaczanym swobodnie przez dany bank. Należy przez to rozumieć, że zarówno kwota kredytu, jak również wysokość rat spłaty kredytu oraz zadłużenia z tytułu niespłaconego kredytu nie zostały określona wprost w umowie, ani też nie została uzależniona od miernika obiektywnego – dodaje Jankowski.

Klauzula waloryzacyjna jako klauzula niedozwolona?

Tak, klauzula waloryzacyjna została oficjalnie uznana za klauzulę niedozwoloną przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej: SOKiK) .Na skutek prowadzonego postępowania przez SOKiK, została ona wpisana do rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, pod numerem 5743, w sprawie o sygn. XVII Amc 1531/09, a jej treść brzmi: “Raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej (…) obowiązujacego na dzień spłaty z godziny 14:50”.

Co ciekawe, w podobnym zakresie zapadły równiez inne wyroki SOKiK w odniesieniu do kaluzuli waloryzacyjnej, które zostały wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych pod nr 3178, 3179, 5743 ora 5622.

W tym miejscu warto również wskazać, że w dniu 29 grudnia 2017 roku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w decyzji DOIK-12/2017, uznał działania Banku Millennium S.A. za naruszające zbiorowe interesy konsumentów.

– Działania te polegały na przekazywaniu konsumentom nieprawdziwych informacji w odpowiedzi na pisma kierowane do Banku w sprawie zamieszczania w umowach kredytu hipotecznego niedozwolonych postanowień umownych. Informacje te dotyczyły przede wszystkim wskazania, że wyrok Sądu Apelacyjnego, sygn. akt VI Aca 420/11, to wyrok konstytutywny, co oznacza, że wywiera skutki tylko na przyszłość. Wobec powyższej sytuacji decyzją Prezesa UOKiK Bank Millennium S.A. został ukarany kwotą ponad 20  mln złotych tłumaczy Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Jak “omijać” abuzywne klauzule w umowie frankowej?

Jak informuje nasz ekspert z VOTUM S.A i portalu DlaFrankowiczów.pl, w przypadku umów adhezyjnych (zawieranych przy użyciu wzorca umownego), ale także umów z klauzulami waloryzacyjnymi, konsument nie miał żadnego pola do negocjacji postanowień umownych czy też zgłoszenia swoich postulatów. Wiedząc, że takie działania banków wobec kredytobiorców zaciągających kredyt w walucie obcej nie były zgodne z prawem (co potwierdzają prawomocne orzeczenia wielu sądów powszechnych), zdecydowana większość osób posiadająca kredyt walutowy indeksowany lub waloryzowany do CHF decyduje się na wytoczenie powództwa przeciwko swojemu bankowi o zwrot nadpłaconych środków z tytułu spłaty rat kapitałowo-odsetkowych, ale również o zmniejszenie kolejnych rat na skutek zastosowania zasady nominalizmu bez zastosowania klauzuli waloryzacyjnej.

– Jeśli zastanawiasz się, czy w Twojej umowie kredytu hipotecznego są zawarte klauzule waloryzacyjne, wejdź na stronę https://dlafrankowiczow.pl/ i skorzystaj z opcji bezpłatnej analizy umowy. W sytuacji, gdy spełnione zostały określone przesłanki przedstawimy możliwości dochodzenia roszczeń – tłumaczy Kacper Jankowski.

Materiał został przygotowany dzięki wsparciu merytorycznemu eksperta prawnego – VOTUM S.A oraz portalu DlaFrankowiczow.pl.

Zapraszamy w podróż po świecie HRM, podczas której przypomnimy, jak wyglądało zarządzanie zasobami ludzkimi 25 lat temu, jak zmieniało się na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, ale przede wszystkim pokażemy, jak wygląda dziś – już nie zarządzanie zasobami, a kapitałem ludzkim – i jak prawdopodobnie zmieni się w przyszłości. Wszystko to w myśl naszego hasła przewodniego: „Skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy”.

Nieustannie ewoluuje otoczenie organizacji, zmieniamy się my sami, zmienia się zatem podejście do pracowników, współpracy z nimi, ich perspektywa i oczekiwania. Zmienia się również biznes. I bez względu na to, czy oczekujemy zmian, czy nie, nie na wszystkie mamy wpływ. Czy zatem warto poświęcać czas na dyskusje na ten temat? Oczywiście, że tak! Również w kontekście HRM. Przypomnijmy sobie zatem wspólnie, z jakimi wyzwaniami dotyczącymi zarządzania pracownikami mierzyły się organizacje prawie trzy dekady temu, a jak wygląda to dzisiaj.

Reklama

Zastanówmy się wspólnie, czego się nauczyliśmy i jakie wnioski wyciągnęliśmy. Przeanalizujmy, jak wielkie znaczenie ma dzisiaj motywacja, budowanie zaufania, zaangażowanie czy utrzymanie pracowników w organizacji. Przekonajmy się, jakim wyzwaniem dla firm jest młode pokolenie i jak nim zarządzać. Sprawdźmy, jak na organizacje i samych pracowników wpłynęły nowe technologie i ich wykorzystanie w procesach zarządzania ludźmi, takich jak rekrutacja, ocena czy analiza ogromnej ilości danych. I w końcu zastanówmy się, co może czekać działy personalne za 5, 10 czy 20 lat.

Już dziś zapraszamy do udziału w wyjątkowym wydarzeniu, które będzie świętem polskiego HR. 3 października 2019 spotkamy się z Państwem, aby dyskutować, wymieniać się doświadczeniami i zdobywać nowe. Co wyróżnia nasze wydarzenie? Przede wszystkim to, że jest to spotkanie dla HR-owców, a nie tylko o HRM. Zapraszamy do dyskusji, udziału w motywujących wystąpieniach, do rozmów kuluarowych, do poznania niezwykle interesujących praktyków z branży. Będzie to również okazja do tego, by poznali Państwo laureatów drugiej już edycji konkursu Well Power oraz byśmy wspólnie z Państwem mogli świętować 25. urodziny magazynu „Personel i Zarządzanie”!

Więcej o wydarzeniu, program oraz rejestracja tutaj.

Zainspirowani ciągle pojawiającymi się protestami wobec rosnących cen energii i ich wpływem na gospodarkę, w tym z drożejącymi cenami dóbr konsumpcyjnych i życia, postanowiliśmy zapytać o zdanie ekspertów. Nasze wstępne rozmowy z przedstawicielami największych graczy na rynku energii nie okazały się inspirujące dla tego zagadnienia, ponieważ każdy z nich dążył do rekomendacji oferowanego przez siebie paliwa, typu energii czy sposobu jej dystrybucji, jako najwłaściwszej drogi.

Dopiero rozmowa z inżynierami relatywnie nowej na rynku polskim firmy stała się dla nas inspiracją. Mowa tu o spółce GETEC, która znajdując się w rękach niemiecko-skandynawskiego kapitału, od jakiegoś czasu oferuje swoje koncepcje również na naszym rynku. Koncepcje, to najwłaściwsze sformułowanie, ponieważ GETEC nie oferuje jakiegoś konkretnego, sygnowanego własną nazwą rozwiązania. GETEC analizuje wraz z klientem jego krótko i długoterminowe potrzeby, a następnie dobiera pakiet technologii prowadzących do wytwarzania określonego miksu energii – prądu, ciepła i chłodu – za możliwie najniższą oraz najbardziej stabilną cenę, również w dłuższej perspektywie czasu.

Koszty przede wszystkim

Dzisiejsi przedsiębiorcy muszą uwzględnić więcej zmiennych kosztowych niż jeszcze kilkanaście lat temu. Obciążenia związane z emisjami CO2 (wzrost o prawie 300% w 2 lata), opłaty ekologiczne i w końcu zmieniający się biznes czynią wiele istniejących instalacji bardzo kosztownymi w eksploatacji a wielu przypadkach całkowicie uniemożliwiają rentowne prowadzenie biznesu. Coraz częściej zatem polscy przedsiębiorcy świadomie poszukują dostawców właściwego ich potrzebom miksu energii i szukają na tym obszarze oszczędności. Mogą się one zacząć pojawiać choćby wtedy, gdy poddamy istniejąca infrastrukturę właściwej modernizacji, dzięki której obniży się ilość szkodliwych emisji lub dzięki której wykorzystane zostaną odpady produkcyjne jako paliwo. W takich, złożonych czy wręcz inteligentnych rozwiązaniach, przoduje GETEC. Każdy z projektowanych systemów wytwarzania energii jest inny, bo dopasowano go do potrzeb konkretnego biznesu i skali, w jakiej jest prowadzony.

Optymalizacja słowem-kluczem

Rozmawiając z przedstawicielami firmy ze zdumieniem słuchaliśmy o skali wygenerowanych oszczędności, ale też z obawą oczekiwaliśmy informacji o kapitale, jakim konkretny przedsiębiorca musi dysponować by z takich rozwiązań skorzystać. Tu nastąpiło największe i pozytywne zaskoczenie. GETEC oferuje swoje działania w formie kontraktingu (również: contractingu), czyli samodzielnie finansuje każdy z kluczowych etapów działania, od wmurowania kamienia węgielnego np. przyszłej spalarni czy elektrociepłowni, po pełne zapewnienie i zabezpieczenie jej codziennego działania. Jest to możliwe oczywiście wyłącznie dzięki solidnemu zabezpieczeniu finansowemu Grupy GETEC. Po stronie klienta pozostaje podpisanie długoterminowego kontraktu na odbiór wytwarzanej energii lub wielu jej odmian – np. chłodu i ciepła technologicznego.

Poprzednie inwestycje

Pierwszą i sztandarową realizacją grupy GETEC w Polsce jest ciepłownia wybudowana na potrzeby miasta Turek, które miało szansę pozostać praktycznie bez ogrzewania w wyniku zamknięcia elektrociepłowni Adamów. Nie spełniała ona wymaganych norm ekologicznych i a jej modernizacja nie była rentowna dla właścicieli. GETEC, po wygraniu europejskiego przetargu, na zakupionej przez siebie działce wybudował ciepłownię i samodzielnie ją obsługuje. Bez własnego zaangażowania finansowego miasto Turek może zapewnić mieszkańcom dostawy ciepła. Dostarczana technologia i jej sprawność jest doskonałą referencją oferowanego modelu działania.

GETEC stawia na mnogość rozwiązań: energia elektryczna, ciepło i chłód technologiczny

W najnowszych swoich koncepcjach GETEC proponuje możliwość wykorzystania różnych rodzajów paliw wymiennie lub jednocześnie, dopasowując moc i wydajność do aktualnych potrzeb odbiorcy. Dynamika zmian tych potrzeb może być bardzo duża i uwarunkowana choćby sezonową zmianą temperatur czy okresowym wzrostem produkcji. Do wytwarzania potrzebnego typu energii – energii elektrycznej, ciepła lub chłodu technologicznego – może jako paliwo służyć gaz ziemny, fluidyzowany węgiel (oczyszczony i rozdrobniony do formy mikro-cząsteczek), biomasa lub odpady produkcyjne czy komunalne o odpowiedniej wartości energetycznej i poziomie oczyszczenia.

Niezależność energetyczna szansą na optymalizację kosztów?

Przedsiębiorcy coraz częściej spoglądają w kierunku takich rozwiązań, które uniezależniają ich od regionalnych liderów dostaw energii elektrycznej czy gazu, forsujących akceptację określonych modeli biznesowych. Poszukują też oszczędności, które mogą wynikać z produkcji potrzebnego typu energii na własną rękę. Możliwość usytuowania produkcji w lokalizacji bez infrastruktury dużych dostawców, w terenach atrakcyjnych kosztowo i z dostępem do rynku pracy, staje się również poważnym argumentem.

Jeżeli na kompetencje i doświadczenie nałożymy formułę współpracy opartą na kontraktingu, jaką oferuje nam GETEC, to do dyspozycji mamy poważny pakiet korzyści wart głębszego rozważenia. Rozsiana po całej Europie Mapa realizacji GETEC, w różnych sektorach gospodarki i produkcji wskazuje, że dla wielu przedsiębiorców może to być przełomowe narzędzie w realizacji potrzeb tak rozwoju jak i optymalizacji kosztów działania.

Dużo zieleni, wyciszone ściany i strefa coworkingu – to elementy, które można obecnie znaleźć w najmodniejszych biurach. Jak wskazują eksperci CBRE, organizatora OFFICE SUPERSTAR – konkursu na najlepsze biura w Polsce, pracodawcy coraz częściej stawiają na rozwiązania, dzięki którym praca jest bardziej komfortowa. Rezygnują z efektownych gadżetów w stylu stołu do ping ponga, piłkarzyków czy hamaków. Trendy w istotny sposób kształtują przestrzenie biurowe, ale wciąż kluczowe jest dopasowanie powierzchni do charakteru organizacji i potrzeb pracowników.

Od pewnego czasu menadżerowie dają swoim pracownikom coraz więcej swobody i pozwalają w dużym stopniu samodzielnie realizować zadania. Co za tym idzie również biura zmieniają formę na bardziej elastyczną i różnorodną. Obecnie przestrzeń biurowa ma na celu wspierać indywidualizm i gwarantować nam swobodę decyzji, czy dziś mamy ochotę zaszyć się w strefie cichej pracy czy chcemy siąść z naszym zespołem w przestrzeni coworkingowej. Ma tez wspierać pracę w grupie oferując dedykowane takiej pracy przestrzenie, tzw. work cafe, czyli obszary wymiany zdań, opinii, dyskusji. Wciąż mają ogromne znaczenie, ale widzimy jednocześnie, że zachodzą zmiany w podejściu do miejsca pracy jako punktu spotkań. Coraz częściej pracownicy przychodzą do biura by komfortowo i bez zbędnych rozpraszaczy popracować. Rozrywki i integracja zespołu przenoszone są na zewnątrz. Z tej perspektywy stół do ping ponga czy konsola do gier w miejscu pracy wydają się tracić na znaczeniu – mówi Iwona Pasik, szefowa działu doradztwa i aranżacji wnętrz biurowych w CBRE.

Zwrot ku naturze

Jak wskazują eksperci CBRE, rośnie liczba firm, które decydują się przeznaczyć większe środki finansowe na sadzenie i pielęgnację roślin w biurze, rezygnując przy tym np. z drogich mebli. Zieleń w pomieszczeniu pozytywnie wpływa na jakość powietrza, oczyszczając je i nawilżając. Dzięki temu znacząco rośnie komfort pracy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że rośliny we wnętrzu wymagają regularnych wydatków na pielęgnację. Zdaniem ekspertów CBRE, to inwestycja warta swojej ceny. Oprócz dodatkowej porcji tlenu zapewnia odstresowujący kontakt z naturą, dzięki czemu pracownicy będą pracować efektywniej i wyjdą z pracy mniej zmęczeni.

Reklama

Do biura idealne są rośliny pnące, przypominające bluszcz. Łatwo je wkomponować w pomieszczenia, a także zapewniają dużo tlenu, zajmując niewykorzystane dotychczas miejsca, np. przy ścianach.

Odpowiednia akustyka dla lepszej koncentracji

Trend industrialny, obejmujący duże otwarte przestrzenie i bardzo wysokie sufity powoli zaczyna odchodzić do lamusa. W takich miejscach trudno było znaleźć spokojny obszar do pracy, co mogło być uciążliwe dla introwertyków. Obecnie można zauważyć powrót prostoty i tworzenia na nowo pomieszczeń zapewniających większą prywatność. Projektanci biur, podążając za potrzebami firm i pracowników, wydzielają powierzchnie wolne od dźwięków, tzw. strefy cichej pracy, ale również pokoje spotkań, z których dźwięk nie roznosi się na inne pomieszczenia. W tym celu wykorzystywane są np. akustyczne panele filcowe, czy tzw. totemy – dekoracyjne bryły, które postawione w rogu pokoju czy przyczepione do sufitu absorbują hałas. Wszystko po to, by osoba, która najlepiej działa w ciszy mogła znaleźć sobie komfortowe miejsce i pracować najefektywniej.

Coworking firmowy

Z kolei pracownicy, którzy dobrze funkcjonują gdy dużo się wokół nich dzieje i potrzebują na bieżąco konsultować z innymi swoje działania, najlepiej odnajdą się w przestrzeniach tzw. coworkingowych, stworzonych po prostu do pracy wspólnej. Takie strefy obecne aktualnie w większości biur, dotychczas były reprezentowane przede wszystkim przez sale konferencyjne czy kanapy w obszarach jadalniano-wypoczynkowych. W nowoczesnych biurach wyróżnia je dużo bardziej otwarty  i mniej oficjalny charakter – odbywają się w nich spotkania zespołów, spotkania z klientem, wspólne obiady. To dobrze oświetlona, łatwa do przearanżowania przestrzeń, w której nietrudno wydzielić salę na spotkanie, znaleźć stolik do samodzielnej pracy, ale także porozmawiać przy kawie czy zjeść śniadanie. Jak przyznają eksperci CBRE, do biur coraz odważniej wchodzi prostota – liczy się funkcjonalność i komfort, a nie duże nakłady finansowe.

Konkurs dla najlepszych biur

Warto wsłuchiwać się w trendy designerskie, które w pewnym stopniu są również odzwierciedleniem zmieniających się oczekiwań pracowników. Świetnie zaprojektowane biuro z pewnością jest dobrą wizytówką i zachętą dla kandydatów do wybrania nowoczesnego pracodawcy, który dobrze zna potrzeby swojego zespołu.

CBRE, wiedząc jak istotny jest odpowiedni design przestrzeni biurowych dla firm, od 3 lat organizuje konkurs OFFICE SUPERSTAR, w którym jury złożone z ekspertów z różnych obszarów wybiera najlepsze biura w Polsce. W minionym roku w pojedynku wzięło udział ponad 150 przedsiębiorstw. Honorowy patronat nad tegoroczną edycją konkursu objęło Stowarzyszenie Architektów Polskich (SARP). Zgłoszenia przyjmowane są do 26 lipca br.

Szczegóły konkursu, formularz zgłoszeniowy oraz regulamin znajdują się na stronie www.officesuperstar.pl.

Różnorodność jest kluczem do sukcesu w biznesie. Przekonali się również o tym polscy przedsiębiorcy, którzy wprowadzili w swoich firmach politykę diversity. Dbanie o właściwe proporcje przy zatrudnianiu kobiet i mężczyzn po prostu się opłaca – zróżnicowany, a co za tym idzie, zrównoważony zespół działa efektywniej, ma lepsze pomysły i szybciej rozwiązuje problemy. Znajduje to odzwierciedlenie, chociażby w wynikach finansowych przedsiębiorstwa. Coraz częściej, niektóre firmy postanawiają pójść jeszcze dalej i chcą zadbać o zrównoważony rozwój w pozostałych sferach działalności. Czy to jest trudne i zawsze wymaga dużej ilości czasu oraz pieniędzy? Odpowiedź na te pytania brzmi – NIE. Wystarczy tylko poznać kilka prostych zasad. Można również przyjrzeć się temu, jak robią to najlepsi.

Mowa o sustainability, czyli o zrównoważonym rozwoju. W najbardziej powszechnym rozumieniu chodzi o takie prowadzenie firmy, która zdecydowanie więcej wnosi w środowisko, gospodarkę i społeczeństwo niż czerpie z tych obszarów. To również „model” biznesowy, który jest „zdrowy” dla firmy. Aby przedsiębiorstwo mogło się rozwijać, bez problemu prosperować na rynku i zdobywać nowych klientów, osoby za nie odpowiedzialne muszą mieć świadomość tego, że istnieje związek między działaniami firmy, a zmianami, nierzadko negatywnymi, jakich dokonuje w środowisku czy w społeczeństwie. Żeby im zapobiec lub zniwelować ich skutki, trzeba wdrożyć odpowiednie rozwiązania. Jednocześnie, należy pamiętać, że w tym przypadku nie ma gotowych rozwiązań, które będą pasować do każdej firmy. Można natomiast wyłonić kilka reguł i zasad, za którymi warto podążać, jeżeli chce się zadbać o sustainability.

– W opublikowanym w kwietniu raporcie Grupy Intrum – „Annual and Sustainability Report 2018” przedstawiliśmy nasze działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, które na co dzień pozwalają nam realizować naszą misję, czyli wyznaczanie drogi ku zdrowej, bo zrównoważonej gospodarce. Podejmowane przez nas kroki można umieścić w trzech obszarach: umożliwienie zrównoważonych płatności, bycie szanowanym uczestnikiem rynku, który budzi zaufanie, rozwój, poprzez tworzenie nowej jakości i poszanowanie różnic – wyjaśnia Agnieszka Surowiec, Dyrektor HR i Komunikacji w Intrum Polsce.

Marka Intrum zidentyfikowała wspomniane trzy punkty na podstawie rozmów ze swoimi kluczowymi udziałowcami, interesariuszami, partnerami biznesowymi oraz klientami. Warto dokładnie wiedzieć, co się wiąże z każdym z nich, ponieważ przy pewnych modyfikacjach mogą służyć za ogólne zasady, których realizacja w praktyce pozwoli zadbać o zrównoważony rozwój firmy. 

Wykorzystać swoje know-how dla dobra innych

W przypadku Intrum, pierwszym punktem jest umożliwienie przepływu zrównoważonych płatności. Firma jest europejskim liderem na rynku zarządzania wierzytelnościami, pomaga w tym, by przedsiębiorstwa otrzymywały swoje płatności na czas, a osoby zadłużone mogły pozbyć się swoich problemów finansowych. Jako ekspert w tych obszarach, poprzez swoje działania wspiera prawidłowe funkcjonowanie rynku finansowego, we wszystkich krajach, w których Intrum jest obecne, dba o stabilność lokalnych gospodarek.

Działanie według „przykazań” zrównoważonego rozwoju nie polega tylko na funkcjonowaniu firmy, nastawionym wyłącznie na korzyści i realizację jak największej ilości założonych celów biznesowych. Chodzi również o zwrócenie uwagi na problemy, które dotykają społeczeństwo, czy chociażby najbliższe otoczenie i znajdywanie odpowiedzi na to, jak im zaradzić – zauważa Agnieszka Surowiec, Intrum.

Przeczytaj także:

Przykładowo, producent samochodów chcąc realizować powyższy cel, może np. zainwestować w badania nad rozwojem takiej technologii, która sprawi, że współczesne pojazdy będą jeszcze bezpieczniejsze. Koncern farmaceutyczny może włączyć się w działania na rzecz podnoszenia świadomości społecznej w temacie konieczności regularnego wykonywania badań profilaktycznych.

Być uczestnikiem rynku, który budzi szacunek i zaufanie u innych

To kolejna zasada sustainability według Intrum. Za hasłami „szacunek” i „zaufanie” kryją się konkretne zachowania i postawy. Firma, która chce zadbać o zrównoważony rozwój, musi nie tylko być wiarygodna biznesowo, tzn. zachowywać pełen profesjonalizm w obsłudze i kontaktach z klientami. Nie może zapominać o etyce i musi również pokazać, że jej działania nie niosą przypadkowych, negatywnych konsekwencji dla społeczeństwa i środowiska.

Empatia i etyka są dla nas drogowskazami pokazującymi, jak mamy postępować z naszymi Klientami. Dzięki trzymaniu się tych zasad, zdobywamy ich szacunek oraz zaufanie. Podobnie postrzega nas całe otoczenie biznesowe. Przestrzegamy przepisów prawa i regulacji, a także dążymy do odpowiedzialnego korzystania z danych w każdym obszarze, w którym działamy, co jest ważne w świetle obowiązywania RODO. Naszą polityką jest również brak tolerancji dla korupcji i łapówkarstwa. Niezwykle ważne jest także to, jaki wpływ na klimat i ogólnie na środowisko ma nasza działalność. Przykładowo, Grupa Intrum prowadzi monitoring emisji gazów cieplarnianych – podsumowuje Agnieszka Surowiec, Intrum.

Szanować różnice, stawiać na różnorodność, by się rozwijać

Trzeci obszar, w którym działamy na rzecz sustainability, to rozwój poprzez tworzenie nowej jakości, która powstaje ze stawiania na różnorodność i poszanowania różnic. W Intrum szanujemy wszystkich naszych pracowników, dajemy im możliwość do tego, by mogli się rozwijać, zapewniając przy tym, że w naszej firmie jest miejsce na różnorodność, chociażby pod względem płci i wieku pracowników, jest też miejsce na różne opinie i doświadczenie. Ta różnorodność odzwierciedla i pozwala nam zrozumieć potrzeby naszych Klientów oraz ich klientów. Umożliwiamy pracę w zdrowym i przyjaznym środowisku, które motywuje do działania, co jest dla nas bardzo ważne – podpowiada Agnieszka Surowiec, Intrum.

W powyższej zasadzie chodzi o podejmowanie działań z obszaru employer branding, które ukażą daną firmę, bez względu na to, w jakiej branży działa, jako atrakcyjnego pracodawcę, który dba o dobro pracowników i podejmuje tematy, które są dla nich ważne – np. dbanie o środowisko. Taki „idealny” pracodawca musi również wdrażać narzędzia, które pokażą pracownikom, że firma, w której pracują, ma jasno określone zasady etyczne, jeżeli chodzi o wszelkie kwestie związane z HR i ich przestrzega. Bycie odpowiedzialnym i etycznym pracodawcą, tworzenie komfortowego miejsca pracy dla wszystkich pracowników oraz dawanie im możliwości rozwoju i zdobywania kolejnych umiejętności, to podstawa dbania o zrównoważony rozwój firmy.

Źródło: Intrum

Wprowadzona w 2018 roku podzielona płatność podatku VAT spędza sen z powiek części sektora MŚP. Z Barometru EFL wynika, że w opinii 9 proc. przedsiębiorców ten czynnik może pogorszyć kondycję ich firmy. Eksperci EFL zwracają uwagę, że split payment ma dwie strony medalu. Z perspektywy makroekonomicznej zwiększa szanse na skuteczne wyeliminowanie z obrotu nieuczciwych podatników. Niestety, w skali mikro, takie rozwiązanie niesie ze sobą bezpośredni i zauważalny koszt dla przedsiębiorcy.

Nowe przepisy dotyczące split payment obowiązują od 1 lipca 2018 roku i mogą wpływać na sposób płatności za faktury. W praktyce chodzi o to, że sposób płatności za usługi i towary polega na wpłacie kwoty netto na rachunek rozliczeniowy dostawcy, a kwoty VAT na oddzielny rachunek VAT. Split payment dotyczy mikro, małych, średnich i dużych przedsiębiorców, jednak na razie obowiązuje zasada dobrowolności (stosowanie przepisu zależy od kupującego, nie jest obowiązkowe). Jednak zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów (projekt ustawy na etapie zakończonych konsultacji społecznych), wkrótce, być może jeszcze w tym roku, od 1 września, ten mechanizm będzie częściowo obowiązkowy. W pierwszej kolejności, ma mieć zastosowanie dla transakcji o wartości wyższej niż 15 tys. zł i dotyczyć wybranych transakcji, między innymi prac budowlanych, sprzedaży części samochodowych, złomu artykułów stalowych czy komputerów.

Przedsiębiorcy nie zrezygnują z VAT

Split payment nie jest, i raczej nie będzie w przyszłości, głównym powodem zniechęcającym mikro-, małe i średnie firmy do bycia VAT-owcami. – Co do zasady nie ma możliwości rezygnacji ze statusu VAT-owca, jeżeli firma nie chce korzystać ze split payment. Natomiast, tam, gdzie dana organizacja ma możliwość dokonania wyboru, czy chce być VAT-owcem czy nie – z pewnością nie podejmie decyzji przez pryzmat przepisów o split payment – komentuje Łukasz Janowski, kierownik działu podatkowego EFL.

Split payment na czele prawno-podatkowych zmartwień

Z Barometru EFL na II kwartał br. wynika, że wśród czynników prawno-podatkowych, mogących wpłynąć negatywnie na sytuację przedsiębiorstwa, najwięcej zapytanych przedstawicieli MŚP wskazało na split payment, czyli mechanizm podzielonej płatności. Takiej odpowiedzi udzieliło niemal 9 proc. ankietowanych. 8 proc. przedsiębiorców wskazało na wymogi dotyczące ochrony danych osobowych, a 5 proc. na wymogi dotyczące podpisu elektronicznego.

Najbardziej mechanizmu podzielonej płatności obawiają się mikroprzedsiębiorcy, wśród których ponad 14 proc. wskazuje, że nowe regulacje mogą wpłynąć niekorzystnie na kondycję ich firmy. Wśród małych i średnich firm ten odsetek wynosi odpowiednio po 9 proc. Biorąc pod uwagę branże, najwięcej obawiających się przedsiębiorców reprezentuje branże handlową (14 proc.), następnie transportową (12,5 proc.) oraz usługi (11 proc.).

Dwie strony medalu

Z perspektywy makroekonomicznej, mechanizm podzielonej płatności podatku VAT, w opinii Łukasza Janowskiego, kierownika działu podatkowego EFL, w samym jego zamierzeniu jest rozwiązaniem dobrym. – W skali całej gospodarki zwiększa szanse na skuteczne wyeliminowanie z obrotu nieuczciwych podatników. Jednocześnie pozwala podatnikom decydującym się na zlecenie płatności podzielonej na ograniczenie ryzyk podatkowych związanych z nieświadomym wejściem w transakcje z oszustem podatkowym. To wydaje się być szczególnie atrakcyjne w świetle coraz częstszych prób oszustwa organów podatkowych, zmierzających do przerzucenia odpowiedzialności za zaległość oszusta podatkowego na jego kontrahenta (nabywcę towaru lub usługi) – m.in. w oparciu o zarzut braku dochowania tzw. należytej staranności – zwraca uwagę ekspert EFL.

Rozwiązanie słuszne z perspektywy makroekonomicznej niesie jednak ze sobą bezpośredni, zauważalny koszt w skali mikro. Podmioty otrzymujące płatności od swoich kontrahentów w metodzie podzielonej płatności muszą stawić czoła istotnej zmianie zarządzania ich płynnością finansową. – Dotychczas, wielu podatników wykorzystywało kwotę podatku VAT otrzymanego w ramach zapłaty za fakturę do finansowania bieżącej działalności. W przypadku rozliczeń kwartalnych takie finansowanie mogło dać dodatkową płynność nawet przez okres prawie czterech miesięcy. W przypadku otrzymania kwoty VAT na rachunek VAT, możliwość jej wykorzystania jest istotnie ograniczona. To może stanowić problem szczególnie dla tych podatników, których istotna część wydatków nie może zostać zapłacona w metodzie podzielonej płatności – czyli np. w odniesieniu do bieżących wydatków realizowanych za pomocą karty wydanej do konta (zakupy na stacji benzynowej, w markecie, itp.) lub wydatków na wypłatę wynagrodzeń – mówi Łukasz Janowski.

– Nie można również zapominać o koszcie dostosowania się podatników VAT do przyjmowania i wysyłania przelewów w metodzie podzielonej płatności. W wielu przypadkach wymagało to dostosowania systemów IT czy przemodelowania dotychczasowych procesów i procedur związanych z realizacją i ewidencją, w tym księgowaniem, płatności – dodaje ekspert EFL.

Pomysłowi polscy przedsiębiorcy

W związku z nowymi regulacjami, polskie MŚP musiały wypracować przez ostatni rok nowe podejście do zarządzania płynnością finansową lub pozyskać dodatkowe źródła finansowania bieżącej działalności. W odpowiedzi na wiele praktycznych problemów i wątpliwości interpretacyjnych związanych z mechanizmem podzielonej płatności, wśród podatników pojawiło się również wiele pomysłów na funkcjonowanie w nowej rzeczywistości.

– Można zaobserwować próby umownego wyłączenia możliwości stosowania metody podzielonej płatności między kontrahentami. Są też stosowane bardziej bezpośrednie metody wywierania nacisku na kontrahentów, aby nie realizowali płatności podzielonej na przykład poprzez jednostronne umieszczanie zastrzeżeń na wystawianych fakturach o braku możliwości realizacji płatności dzielonej. Jakkolwiek pierwsze rozwiązanie, czyli umowne metody wyłączania podzielonej płatności w rozliczeniach pomiędzy ufającymi sobie podmiotami, jest dopuszczalne, tak jednostronne oświadczenia wystawców faktur o braku możliwości realizacji płatności podzielonej zdają się być bezskuteczne z perspektywy przepisów – zwraca uwagę Łukasz Janowski z EFL.


Europejski Fundusz Leasingowy SA powstał w 1991 roku jako jedna z pierwszych firm leasingowych w Polsce. Od 2001 roku EFL jest częścią Grupy Crédit Agricole, co gwarantuje firmie finansową stabilność i bezpieczeństwo oraz pozwala korzystać z wiedzy i doświadczeń instytucji finansowej o międzynarodowym zasięgu. EFL konsekwentnie poszerza zakres rozwiązań dla biznesu. Spółka oferuje szeroki pakiet produktów: leasing, pożyczkę, wynajem długoterminowy, ubezpieczenia i  faktoring. Od 1991 roku współpracuje z najbardziej liczącymi się producentami i dostawcami maszyn, urządzeń, pojazdów oraz innych środków trwałych. Firmę wyróżniono m.in. sześciokrotnie tytułem: Firmy Przyjaznej Klientowi i siedmiokrotnie Finansowej Marki Roku. Już ponad 320 tysięcy klientów wybrało EFL na swojego partnera w biznesie. Więcej na: www.efl.pl

Za nami kolejny udany debiut spółki gamingowej na parkiecie NewConnect. Akcje Moonlit S.A. w pierwszym dniu sesji drożały nawet o 85 proc.

Moonlit Games S.A. to polski  producent gier o software-house’owym rodowodzie. Dzięki środkom pozyskanym z rynku kapitałowego oraz przy wykorzystaniu autorskich, innowacyjnych technologii powstają własne produkcje Spółki. Akcjonariuszem i strategicznym partnerem jest duży gracz na rynku – PlayWay S.A., notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Moonlit S.A. zostało bardzo pozytywnie przyjęte przez inwestorów, akcje spółki mocno drożały. Handel akcjami ruszył o godz. 11:45 po kursie 3,25 zł (+62,5 proc.). W najlepszym momencie walory wzrosły o 85 proc. Wartość obrotu przekroczyła 850 tys. zł.

Debiut na rynku NewConnect to kolejny ważny etap rozwoju Spółki.Aktualnie w produkcji jest siedem tytułów od opierających się o pixel art, poprzez symulatory, aż po gry multiplayer. Dywersyfikujemy nasze projekty w poszukiwaniu własnej niszy. Inwestorzy doceniają nasz model biznesowy – przyznał Michał Gardeła, CEO Moonlit S.A.

Spółka zrealizowała dotąd 16 produkcji na zlecenie, a w ciągu najbliższych 4 lat planuje wydać 7 produkcji własnych, w tym jedną tworzoną przy użyciu autorskiej technologi Angular Light – rewolucyjnej technologi oświetlenia 2D. Plany wydawnicze studia wynikają z wiedzy i doświadczenia zdobytego u boku uznanych wydawców, co zapewnia znaczącą przewagę konkurencyjną.

Źródło: Moonlit S.A.

Jak informuje BSH Home Appliances Group, w 2018 r. wypracowano przychody ze sprzedaży na poziomie 13,4 mld euro, co jest jej drugim wynikiem w historii.

– Po ośmiu latach intensywnego wzrostu, w zeszłym roku globalne otoczenie biznesowe uległo zasadniczej zmianie. Rynki stały się bardziej niestabilne. Jednocześnie widoczny jest znaczny wzrost konkurencji ze strony producentów azjatyckich. Pojawiły się też nowe wyzwania i zmiany w strukturze handlu detalicznego – powiedział Karsten Ottenberg, prezes zarządu BSH Group. – BSH dobrze poradziła sobie w tych warunkach, a strategia Hardware+ pozwala nam odpowiednio zająć się kwestiami ważnymi na przyszłość.

Co ważne, koncern zaznacza, że ubiegły rok był okresem wzmożonej aktywności badawczo- rozwojowej – wydatki na R&D wzrosły bowiem o 8,2 proc. względem 2017 r., osiągając rekordowe 673 mln euro.

Od 2019 r. polscy przedsiębiorcy mogą korzystać z długo wyczekiwanego instrumentu wsparcia działalności tzw. IP Box (Intellectual Property Box). Celem nowego rozwiązania jest przede wszystkim zachęta przedsiębiorców do prowadzenia innowacyjnych działań badawczo-rozwojowych poprzez zmniejszenie obciążeń podatkowych. Jak wygląda to w praktyce? Komu przysługuje ulga i jak z niej skorzystać?

IP Box jest mechanizmem podatkowym, który umożliwia przedsiębiorcom osiągającym przychody z komercjalizacji praw własności intelektualnej, powstałej w wyniku działalności B+R (badania i rozwój), skorzystanie z preferencyjnej stawki opodatkowania CIT (lub PIT) w wysokości 5%. Przepisy wymieniają w sposób enumeratywny dochody kwalifikowane z praw własności intelektualnej, tworząc zamknięty katalog. Należą do niego m.in. prawo do wynalazku (patenty), prawo ochronne na wzór użytkowy, prawo z rejestracji topografii układu scalonego czy dodatkowe prawo ochronne dla patentu na produkt leczniczy lub produkt ochrony roślin.

Zobacz też:

Regulacje określają, które dochody z kwalifikowanych praw własności intelektualnej mogą być opodatkowane preferencyjną stawką podatku. Należą do nich te z opłat lub należności z umowy licencyjnej odnoszące się do kwalifikowanego prawa własności intelektualnej oraz dochody ze sprzedaży kwalifikowanego prawa własności intelektualnej uwzględnionego w cenie sprzedaży produktu lub usługi – podkreśla Adam Albekier, Senior Associate w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Ulga dostępna jest dla każdego podmiotu, bez względu na jego wielkość i siedzibę, osiągającego dochód lub stratę z działalności badawczo-rozwojowej (B+R). Z IP Box mogą korzystać przedsiębiorstwa o wyspecjalizowanej i nowatorskiej działalności, np. firmy farmaceutyczne, producenci oprogramowania czy przedsiębiorstwa chemiczne oraz biotechnologiczne – wyjaśnia Adam Albekier, Senior Associate w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Co trzeba zrobić, aby skorzystać z IP Box?

  1. Wyodrębnić każde kwalifikowane prawo własności intelektualnej w prowadzonych księgach rachunkowych.
  2. Prowadzić księgi rachunkowe tak, by zapewniały możliwość ustalenia przychodów, kosztów uzyskania przychodów i dochodu (straty) przypadających na każde kwalifikowane prawo IP.
  3. Wyodrębnić koszty stosowane do wskaźnika nexus – zgodnie z którym przychody związane z własnością intelektualną mogą być korzystnie opodatkowane jedynie w takim zakresie, w jakim konkretna własność intelektualna generująca przychód jest efektem prac B+R prowadzonych przez danego podatnika – przypadające na każde kwalifikowane prawo IP, w sposób zapewniający identyfikację.
  4. Dokonywać zapisów w księgach rachunkowych w takiej formie, aby możliwe było ustalenie łącznego dochodu z kwalifikowanych praw IP.
  5. Dokonywać zapisów w księgach rachunkowych w sposób zapewniający ustalenie dochodu z kwalifikowanych praw IP w odniesieniu do danego produktu/produktów lub usługi/usług.

Na wszystkich tych etapach firmy mogą liczyć na wsparcie kancelarii prawnych. Oferują one zarówno pomoc w praktycznym skorzystaniu z IP Box, jak i innych ulg podatkowych.

Dla przykładu – przedsiębiorca, który inwestuje w B+R i uzyskuje roczny dochód na poziomie 1 mln zł z komercjalizacji działalności badawczo-rozwojowej, zyskuje na tym 140 tysięcy. Należy podkreślić, że stosowanie tej ulgi – niższej stawki podatku do kwalifikowanych dochodów – jest prawem, a nie obowiązkiem podatnika – podsumowuje Adam Albekier, Senior Associate w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Najwięksi pracodawcy, którzy zatrudniają ponad 250 pracowników przystąpią do PPK już 1 lipca. Po nich przyjdzie czas na mniejsze firmy i jednostki sektora finansów publicznych. Państwo chce zachęcić Polaków do długoterminowego oszczędzania na emeryturę, ale z badania opinii przeprowadzonego przez CBOS wynika, że 57 proc. rodaków nie słyszało o wprowadzeniu PPK. Dotychczas twierdzili oni, że wprawdzie nie mają zbyt wielu oszczędności „na starość”, ale chcieliby zacząć odkładać na emeryturę – o ile Państwo im do tego dołoży. Możliwe, że PPK okaże się przełomowe, zwłaszcza, że składki będą pochodziły nie tylko od pracownika i pracodawcy, ale również z budżetu państwa. Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, twierdzi, że kierunek zmian jest dobry. Jego zdaniem jednak PPK stanowi deskę ratunku jedynie dla młodych, a nie starszych pracowników. Dlaczego?

Najwięcej w PPK odłożą młodzi pracownicy. Dzisiejsi 30-latkowie, zatrudnieni na umowę o pracę, którzy zarabiają 5000 zł brutto (3350 zł netto) uskładają – aż do momentu przejścia na emeryturę, czyli do wieku 65 lat – ok. 234 668 zł. Jeżeli przyjmiemy, że na emeryturze będą żyć jeszcze 16 lat (taka jest prognozowana długość życia mężczyzny w wieku 65 lat wg GUS) to będą mogli sobie „wypłacać” po 1512 zł miesięcznie. Dzisiejsi 45-latkowie uskładają 84 977, czyli będą mieli po 548 zł miesięcznie, a 55-latkowie – 31 555 zł, czyli po 301 zł miesięcznie. – Im krócej będziemy oszczędzać, tym gorzej i choć jest to oczywiste, to równie oczywistym jest fakt, że samo oszczędzanie dzięki PPK to przywilej, który mają osoby młodsze. Osoby starsze, a zwłaszcza te, które już są na emeryturze, tego przywileju nie mają i nie będą mieć – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. – Dobrze, że myślimy o przyszłych pokoleniach, zwłaszcza, że świadczenia emerytalne z ZUS będą sukcesywnie maleć. Warto jednak pomyśleć o dzisiejszych emerytach lub osobach, które przejdą na emeryturę za kilka, a nie kilkadziesiąt lat – dodaje.

Komentarz Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM

Dzisiejsi 30-latkowie mają mnóstwo narzędzi, by odkładać na swoją przyszłą emeryturę. W ich przypadku najważniejsze jest zrozumienie, że bez kilku źródeł finansowania na emeryturze, może być im ciężko żyć na godziwym poziomie. Będzie im jeszcze ciężej niż obecnym emerytom. Dlaczego? Zgodnie z prognozami stopa zastąpienia będzie wciąż maleć. Dzisiejszy emeryt otrzymuje z ZUS-u ok. 56,4 proc. swojego ostatniego wynagrodzenia, za 20 lat będzie otrzymywał tylko 37 proc., a za 40 lat – 24 proc. Świadczenia państwowe będą coraz niższe, ale dzisiejsi 30-latkowie mogą temu zaradzić. Emerytura dzisiejszych trzydziestolatków nie będzie świadczeniem z jednego źródła, czyli z ZUS-u. Będzie składała się z puzzli, dzięki którym do senioralnego budżetu będzie wpływało więcej gotówki. Jednym puzzlem będzie wyżej wspomniane świadczenie państwowe, kolejnym – świadczenie zakładowe (np. PPK, PPE), jeszcze kolejnymi – świadczenia z dobrowolnych źródeł,  o których każdy młody człowiek powinien pomyślał na wiele lat przed emeryturą (np. IKE, IKZE, renta dożywotnia z nieruchomości, inwestycje w papiery wartościowe, lokaty).

O ile wyzwaniem dla młodych jest zmiana myślenia o emeryturze, o tyle wyzwaniem dla starszych jest znalezienie dodatkowego źródła finansowania w sytuacji, w której znajdują się obecnie. Bez wielu oszczędności, bez możliwości długofalowego oszczędzania w PPK, niejednokrotnie bez wsparcia finansowego rodziny. Bardzo często jedynym kapitałem, który posiadają osoby starsze, są nieruchomości. Na dodatek nieruchomości nieobciążone kredytem. Nieruchomości, które można sprzedać, zamienić na mniejsze, wynająć lub „spieniężyć” podpisując umowę renty dożywotniej i otrzymując dożywotnie świadczenia pieniężne.

Przeczytaj także:

Uwalnianie kapitału zamrożonego w nieruchomościach napotyka w Polsce sporo barier. Jedną z nich jest strach przed sprzedażą i zmianą dotychczasowego miejsca zamieszkania, kolejną – strach przed utratą prywatności w przypadku podnajmowania części lokalu. Bardzo często seniorzy obawiają się wykorzystania nieruchomości i jej spieniężenia ze względu na oczekiwania bliskich. Ciągle pokutuje stereotyp, że ważniejsze jest przekazanie nieruchomości w spadku, niż wyższa jakość życia na emeryturze. Zarówno młodsze pokolenia jak i sami seniorzy z trudem akceptują możliwość otrzymania dożywotniej renty z nieruchomości. A taka profesjonalna usługa istnieje w Polsce od ponad 10 lat i najwyższa pora, by dla bezpieczeństwa seniorów ten rynek rozwinąć i uregulować. Pierwsze efekty PPK zobaczymy za 20-30 lat, a renta dożywotnia umożliwia poprawę jakości życia na emeryturze już dziś.

Źródło: Fundusz Hipoteczny DOM

Właśnie ruszyła nowa kampania firmy Coca-Cola #WCIĄŻZMIENIAMY, w ramach której marka zapowiada realizację następujących ambicji: aktywizacja kobiet i młodych, rozwiązanie problemu zanieczyszczenia świata odpadami opakowaniowymi i ochronę zasobów wodnych.

Podstawą kampanii społecznej marki #WCIĄŻZMIENIAMY jest poczucie odpowiedzialności i wizja lepszej przyszłości dla wszystkich, a w jej głównym przesłaniu możemy usłyszeć: „Nie chcemy tylko produkować napojów. Chcemy dokonać realnych zmian”.

„Współpraca” to słowo, które padało najczęściej z ust przedstawicieli Coca-Cola. Założenia firmy są ambitne, a ich realizacja nie byłaby możliwa bez wsparcia ze strony organizacji branżowych, organizacji pozarządowych, społeczności lokalnych oraz samych konsumentów.

Jedną z ambicji, które globalnie podjął koncern, jest do 2030 roku zbieranie i przekazywanie do recyklingu tylu opakowań, ile trafia do konsumenta. Krokiem do jej osiągnięcia jest m.in. najnowsza inicjatywa firmy Coca-Cola – współpraca z Miastem Stołecznym Warszawą i Fundacją Nasza Ziemia, w ramach której Coca-Cola przekaże mieszkańcom Warszawy 10 nowoczesnych automatów do oddawania opakowań.

Pierwsze 5 butelkomatów zostanie rozmieszczonych w popularnych miejscach Warszawy jeszcze w wakacje, kolejne 5 – jesienią. Automaty dostarczy polska firma EcoTech System. Maszyny przyjmować będą butelki plastikowe PET, aluminiowe puszki oraz butelki szklane. W zamian oddający opakowania, przy użyciu specjalnej aplikacji, otrzymają punkty, które będą mogli wymienić na różnego rodzaju benefity, jak np. bilety do kina czy zniżki na kawę w wybranej sieci kawiarni. Dokładną listę możliwych korzyści poznamy przy okazji inauguracji pierwszych urządzeń.

Zarządzanie odpadami, to problem w skali globalnej, który stanowi duże wyzwanie dla nas wszystkich. W sposób oczywisty to coś, nad czym musimy pracować. Dlatego od kilku lat współpracujemy z gminami, ekspertami czy organizacjami pozarządowymi i angażujemy do wspólnych działań pozostałych przedstawicieli rynku, naszych pracowników, a teraz również konsumentów – podkreśla w rozmowie z PAP Jaak Mikkel, dyrektor generalny Coca-Cola HBC Polska.

Przeczytaj także:

Marka realizuje ambicję „Świat bez odpadów”, zapowiedzianą w Davos w styczniu 2018 roku. W ramach tej inicjatywy Coca-Cola do 2030 r., dąży do stworzenia opakowania, które zawiera co najmniej 50 proc. materiału pochodzącego z recyklingu. Kontynuuje też działania w kierunku realizacji założenia, aby wszystkie opakowania Coca-Cola na świecie mogły w 100 proc. podlegać recyklingowi i ten cel powinien zostać zrealizowany do 2025 roku.

W ubiegłym roku 63 proc. wszystkich naszych opakowań, które trafiły do konsumentów, zostało zebranych i poddanych recyklingowi. Choć jest to bardzo wymagające i trudne zadanie, to wierzymy, że jeśli włożymy w to wysiłek, możemy dokonać znaczących zmian. Chcemy zademonstrować naszą chęć do tego, aby ten proces następował jeszcze szybciej – podsumował Mikkel.

W ramach zrównoważonego rozwoju Coca-Cola dostrzega nie tylko wagę innowacji, ale również konieczność inwestowania w kapitał ludzki. Swoją uwagę koncentruje przede wszystkim na aktywizacji zawodowej grup stanowiących największe rezerwy na rynku pracy, czyli kobiet i młodzieży. Na całym świecie kobiety nadal nie mają równych szans na rynku pracy, a młodzi ludzie zmagają się z problemem braku równego dostępu do edukacji i do profesjonalnego doradztwa zawodowego.

Rozwój firmy jest dla nas ważny, ale nie chcemy czerpać korzyści za wszelką cenę. Chcemy prowadzić nasz biznes w sposób właściwy. Wierzymy, że nasz przyszły sukces jest głęboko zakorzeniony w sukcesie i zrównoważonym rozwoju lokalnych społeczności, w których działamy – podkreślił Dusan Stojankic, dyrektor generalny Coca-Cola na Europę Północno-Wschodnią.

Aktywizacja kobiet i młodych, rozwiązanie problemu zanieczyszczenia świata odpadami opakowaniowymi i ochrona zasobów wodnych – obszary, na które stawiamy w naszych działaniach, stanowią najważniejsze wyzwania, z którymi mierzy się współczesny świat i lokalne społeczności. Jako globalny koncern, ale także część tych społeczności, czujemy się odpowiedzialni za to, by we współpracy z partnerami, dokonać w tych obszarach realnych zmian – dodał.

Aktywizowanie kobiet oraz wyrównywanie ich szans jest zatem jednym z kluczowych założeń marki. W realizacji tego celu do 2020 roku firma globalnie zobowiązała się pomóc pięciu milionom kobiet na całym świecie w uwolnieniu ich potencjału zawodowego, a do 2025 roku wyszkolić i wesprzeć rozwój miliona młodych ludzi w Europie Środkowej i Wschodniej.

Czytaj również:

Aby osiągnąć założone cele, Coca-Cola w Polsce, we współpracy z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką, realizuje dwa największe ogólnopolskie programy skierowane do kobiet i młodych. „Sukces TO JA” to program aktywizacji zawodowej kobiet, w ramach, którego od 2016 roku przeszkolono już ponad 257 tys. kobiet w całym kraju. Z kolei YEP Academy o nowoczesna platforma internetowa wspierająca młodych ludzi w wyborze kierunku edukacji i ścieżki zawodowej, z której skorzystało już ponad 300 tys. młodych

Kobiety mają ogromny wkład w społeczności, w których żyją. Aby społeczności były silne, a taki biznes, jak nasz, był zrównoważony, potrzebujemy kobiet aktywnych zawodowo. Dla wielu kobiet aktywizacja na rynku pracy stanowi duże wyzwanie. Kobiety powinny wierzyć, że mogą odnosić sukcesy. To bardzo istotne, aby nie tylko stale się rozwijały, ale również odświeżały swoje umiejętności – wyjaśnia Melina Androutsopoulou, dyrektor ds. relacji zewnętrznych i komunikacji na Europę, Afrykę i Bliski Wschód. Zauważa, że w Polsce potrzeby kobiet są bardzo różne – od wsparcia merytorycznego i możliwości podnoszenia swoich kompetencji, po nabranie pewności siebie.

Czasem kobiety potrzebują funduszy, bo zaczynają swój biznes. Dlatego wiedza, jak pozyskać fundusze, aby założyć firmę, jest bardzo ważna. Problemy, z którymi mierzą się kobiety w Polsce odnoszą się głównie do braku pewności siebie, dlatego skoncentrowaliśmy się w dużej mierze na tym, aby dać kobietom wiarę w to, że mogą realizować swoje marzenia. Kobiety wspomagamy również, dając im niezbędne narzędzia – uczymy, jak mogą sprawić, żeby ich CV było atrakcyjne, jak zachować się w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej i jak dobrze zaprezentować siebie – wskazuje Androutsopoulou.

Choć założenia marki są bardzo ambitne, to dzięki wspólnym działaniom są one możliwe do osiągnięcia, zapewnił Stoyan Ivanov, dyrektor generalny Coca-Cola Poland Services. Dodał, że kampania to coś więcej niż ambicja – to zobowiązanie, aby świat, w którym żyjemy, stał się dla nas wszystkich lepszym miejscem.

W naszej kampanii pokazujemy, czego udało nam się dokonać w Polsce i na świecie. Młodych ludzi wspieramy za pomocą nowoczesnego i kompleksowego programu YEP, z którego szkoleń w Polsce skorzystało już ponad 100 000 osób. W ramach tej inicjatywy zapewniamy młodym nasz autorski program mentoringowy oraz razem z ekspertami pokazujemy, w jaki sposób mogą się stać bardziej konkurencyjni na rynku pracy. Kolejną grupą społeczną, do której kierujemy swoje działania są kobiety, Przez kilka ostatnich lat, we współpracy z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką, pomogliśmy setkom tysięcy kobiet i to jeszcze nie koniec. Pracujemy z nimi nad ich pewnością siebie, wspieramy w podnoszeniu kwalifikacji, a także aktywizujemy je na rynku pracy – podsumował.

Podstawowym założeniem naszej kampanii jest więc nie tylko osiągnięcie naszej ambicji, ale również zainspirowanie innych, teraz także konsumentów, aby dołączyli do nas i stali się częścią zmiany. Razem możemy osiągnąć o wiele więcej – zachęca Ivanov.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP


Słoneczna, letnia pogoda składnia kierowców do szybszej jazdy – jednak nie każda opona potrafi zapewnić bezpieczeństwo przy wysokich prędkościach samochodu i rozgrzanych do nawet 60ºC jezdniach. Dobór opon powinien być ściśle związany z warunkami ich eksploatacji. Niestety, niektórzy kierowcy wciąż nie zmienili opon na letnie – to błąd, który może ich dużo kosztować. Jazda na zimówkach latem to niepotrzebne ryzyko – zarówno dla kierowców na drodze, jak i dla ich portfela. Warto pamiętać, że ubezpieczyciele mogą odmówić wypłacenia odszkodowania, jeśli kierowca spowodował wypadek na oponach niedostosowanych do pory roku.

Opony zimowe mają inną od typu letniego budowę bieżnika i skład mieszanki gumowej – w warunkach letnich nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwo kierowcy. Podczas jazdy z prędkością 130 km/h, koło samochodowe w popularnym rozmiarze obraca się ponad 1000 razy na minutę. Co stanie się, jeśli w takich warunkach przeciążona i rozgrzana opona zimowa pęknie?

Używanie zimówek latem jest całkowicie nieuzasadnione z punktu widzenia bezpieczeństwa oraz ekonomiki jazdy. Kierowcy jadąc na oponach zimowych na gorącym i suchym asfalcie nie tylko ryzykują swoim zdrowiem, ale także płacą więcej za paliwo i bardzo przyśpieszają zużycie opon, w które zainwestowali swoje ciężko zarobione pieniądze – zwraca uwagę Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

mat. prasowy

Inna budowa bieżnika i skład mieszanki gumowej to nie jedyne różnice pomiędzy oponami letnimi i zimowymi! Według testów niemieckiej organizacji ADAC droga hamowania samohodu na oponach zimowych latem ze 100 km/h do całkowitego zatrzymania auta może być nawet o 16 m dłuższa niż na oponach letnich! To aż cztery długości samochodu. Jeśli ktoś chce jeździć tylko na jednym komplecie opon, to bezpiecznym rozwiązaniem będzie dobre ogumienie całoroczne z homologacją zimową, przynajmniej średniej klasy. Oczywiście takie opony nie będą latem tak dobre jak letnie, a zimą tak dobre jak typowe zimówki. Jednak przy przebiegach poniżej 10 tys. kilometrów, w mniejszych samochodach i tylko do jazdy po mieście będzie to wystarczające rozwiązanie.

– Warto pamiętać, że w przypadku kolizji drogowej jazda na oponach typowo zimowych latem lub letnich zimą może być podstawą dla ubezpieczyciela do niewypłacenia odszkodowania. Może on uznać taką jazdę za rażące niedbalstwo, a tym samym za podstawę do zmniejszenia wysokości odszkodowania.

Dopasowanie opon do samochodu nie dotyczy tylko warunków pogodowych, ale także rozmiaru czy indeksów prędkości i nośności.Jazda na oponach niedopasowanych do wymogów producenta danego samochodu wiąże się z utratą gwarancji zarówno na ogumienie, jak i na samochód dodaje Piotr Sarnecki.

Przeczytaj także:

Źródło: PZPO

Czym kieruje się kupujący wybierając swoje ulubione marki? Czego szuka i co się dla niego liczy, kiedy staje przed sklepową półką? Jak wynika z najnowszych badań już nie tylko sam produkt decyduje o powodzeniu firmy, lecz przede wszystkim jej wiarygodność. Obserwacja tego trendu daje firmom cenną wiedzę, dzięki której mogą reagować na potrzeby konsumentów, a co za tym idzie zyskiwać ich zaufanie i lojalność.

Współczesny nabywca nie da się oszukać. Nawet najlepsze slogany reklamowe i kampanie marketingowe nie zadziałają, jeśli nie podążają za nimi realne działania. Według danych opublikowanych przez KPMG, które zbadało doświadczenia polskich konsumentów w obszarze Sześciu Filarów Customer Experience, wiarygodność była najczęściej wskazywanym czynnikiem wpływającym na lojalność względem marki. Dążenie do weryfikacji tej autentyczności jest szczególnie widoczne wśród młodych konsumentów aktywnych w nowych mediach. Nie tylko uważnie śledzą oni poczynania firm, ale nie boją się też rzucać im wyzwań, czy zadawać niewygodnych pytań. Nie wynika to jednak z chęci wytykania błędów, ale z aktywnego poszukiwania tych brandów, z którymi mogą się utożsamiać i z którymi dzielą te same wartości.

Konsument Y dorasta

Młodzi konsumenci zostali ukształtowani przez Internet. W natłoku wielu sprzecznych informacji, które docierają do nich w każdej sekundzie, starają się znaleźć kotwice – pewne miejsca w sieci i marki, którym mogą zaufać, a jednocześnie są niezwykle wyczuleni na fałsz. Firmy pragnące trafić ze swoją komunikacją do tej grupy konsumentów muszą nauczyć się identyfikować ich  oczekiwania i wychodzić im naprzeciw. Dlaczego? Aby zrozumieć ogromny potencjał sprzedażowy Millenialsów przede wszystkim warto przyjrzeć się temu, jak ważną grupę stanowią. Szacuje się, że osób urodzonych na pograniczu wieków jest ponad 80 milionów. Jednak nie tylko w liczebności tkwi ich siła – według badań Accenture w samych Stanach Zjednoczonych wydatki pokolenia Y szacowane są na 600 mld rocznie. Millenialsi to niezwykle aktywni klienci, także pod kątem komunikacyjnym. Chętnie pokazują swoje przywiązanie do marki szczególnie w kanałach social media. Dzielą się rekomendacjami i aktywnie reagują na działania firmy. Wyzwaniem jest więc umiejętność zatrzymania zainteresowania odbiorcy, aby trafić do grupy jego „ulubionych” brandów.

– Współczesny konsument ma natychmiastowy dostęp do wszystkiego, czego potrzebuje. Przepływ informacji jest na tyle szybki, że nie dziwi fakt, że rośnie siła rekomendacji. Zaufanie klienta można więc stracić w kilka chwil. Silne brandy to takie, które zdają sobie sprawę z trendów i dzięki temu umiejętnie i stale budują autentyczne relacje z konsumentami. – mówi Michał Bonecki, Consumer Marketing Manager Perfetti Van Melle Polska.

Przeczytaj także:

Kontakt przede wszystkim

Co musi zrobić marka, aby zasłużyć na miano autentycznej? Przede wszystkim spełniać dane obietnice, poprzez realizację działań spójnych z komunikatem i oferując produkty dokładnie takie, do jakich tworzenia się zobowiązuje. Powinna też działać z szacunkiem do konsumenta, być na niego otwarta i stwarzać możliwości interakcji. Obecnie relacje są na tyle ważne, że często wygrywają z czynnikami takimi, jak formy dystrybucji produktów, czy ustawienie półki sklepowej. Właśnie dlatego tak ważny jest wybór kanałów komunikacji i skupianie się na platformach lubianych przez grupy docelowe. Prym wiodą oczywiście portale społecznościowe, zwłaszcza że jak podaje Forbes nawet 62% konsumentów szybciej zaufa marce, jeśli zaangażuje ich ona w kanałach social mediach.

Źródło: Perfetti Van Melle Polska

Partnerski program lojalnościowy Amica na Szlaku Smaku realizowany przez agencję z H2H.tech zdobyła główną nagrodę. W konkursie Golden Arrow dla najlepszych działań marketingowych firmy otrzymały dwie nagrody główne w kategorii „program lojalnościowy B2B” oraz „grywalizacja”.

W kategorii najlepszych programów lojalnościowych dla biznesu, firma konkurowała m.in. z Kilardo i marką lodów Augusto. W kategorii akcji połączonych z grywalizacją, Amica wygrała m.in. z Decathlonem oraz Mastercardem. Amica zdobyła także nagrodę specjalną Poczty Polskiej SA za najlepszy program lojalnościowy B2B z wykorzystaniem wysyłki bezpośredniej. Wyróżnienia te dotyczyły programu Amica na Szlaku Smaku dedykowanego dla Studiów Mebli Kuchennych. W imieniu firmy nagrodę odebrała Katarzyna Krzysiak z Działu Sprzedaży Krajowej.

Zobacz też:

Konkurs marketingowy Golden Arrow już od 2006 roku zadaje pytania o efekt i innowacyjność w największych przeprowadzonych kampaniach. Odpowiada tym samym na takie pytania, jak które z narzędzi są najbardziej efektywne? Jak z nich korzystać najlepiej? Jakie są nowe trendy w komunikacji marketingowej? Głównym celem konkursu jest promowanie najlepszych praktyk w korzystaniu z narzędzi marketingowych i premiowanie przełomowych rozwiązań. Jury złożone z marketerów i przedstawicieli specjalistycznych agencji wybiera te projekty, które będą stanowić punkt odniesienia dla całej branży.

Pasażerowie linii lotniczych w Polsce mogą czuć się podczas tegorocznych podróży bezpieczniej. Na mocy nowych przepisów prawa powołano instytucję Rzecznika Praw Pasażerów.

O tym, na jakie odszkodowania możemy liczyć podczas nieudanych lotów, co będzie kontrolował wspomniany rzecznik, a także jakie mamy prawa np. w sytuacjach opóźnień czy odwołanych lotów mówi mecenas Andrzej Pałys z kancelarii Kochański i Partnerzy.

Program „Prawomocni” to krótkometrażowe publikacje edukacyjne o charakterze rozmów z ekspertami, które w prosty, a zarazem profesjonalny sposób odpowiadają na najtrudniejsze zagadnienia prawno-ekonomiczno-społeczne.

Zobacz też:

Szybki rozwój miast oraz rosnące oczekiwania Polaków względem mieszkania, zachęcają deweloperów do wprowadzania na rynek nowych rozwiązań – coraz częściej w duchu idei mixed-use. Co ona oznacza w praktyce? Tak zwane budownictwo wielofunkcyjne, wykorzystuje w zrównoważony sposób zasoby i przestrzeń, zapewniając mieszkańcom szybki i łatwy dostęp do pracy, domu, zakupów czy rozrywki w jednym miejscu. Dla deweloperów z kolei to duża szansa, dająca możliwość elastycznego planowania zastosowań budynków na miarę aktualnych potrzeb nabywców. Czy budownictwo mixed-use to tylko chwilowy trend czy koncepcja, która zostanie wdrożona na stałe?
Ewolucja wielofunkcyjnego budownictwa

Początków budownictwa mixed-use można się doszukiwać już w czasach starożytnych, gdzie ówcześni ludzie osiedlali się w miejscu, z którego mieli łatwy dostęp do wszelkich niezbędnych zasobów. Wraz z wejściem epoki przemysłowej zmieniły się zasady zagospodarowania przestrzennego, zakładające podział ośrodków mieszkalnych na poszczególne strefy – mieszkalne i robocze. Wynalezienie samochodu jeszcze bardziej wzmocniło ten trend, dzięki czemu ludzie bez problemu mogli pokonywać duże odległości, między domem, pracą i sklepami. Po wielu latach, ze względu na szybki rozwój miast i przede wszystkim chęć oszczędności czasu, zaczęto powracać do wcześniejszych założeń spójnej organizacji przestrzeni życiowej. To z kolei przełożyło się na kreatywne koncepcje budynków, spełniające różnorodne potrzeby mieszkańców w jednym miejscu.

Mixed-use – dlaczego warto?

Głównym założeniem mixed-use jest łączenie w jednej strukturze trzech lub więcej zastosowań – mieszkalnej, hotelowej, handlowej, parkingowej, transportowej, kulturalnej czy rozrywkowej. Budynki zgodnie z tą koncepcją realizuje się zwykle w dwóch formach. Pierwsza – pionowa zakłada realizację jednego, wielopiętrowego obiektu, w którym na wyższych poziomach znajdują się mieszkania, zaś na niższych umieszcza się strefy handlowo-biurowe. Podziemia z kolei pełnią funkcję parkingu lub podziemnego transportu publicznego. Przykładem tego typu budowli mogą być Sky Tower we Wrocławiu, Cosmopolitan w Warszawie czy Burdż Chalifa w Dubaju. Druga – pozioma to kilka budynków rozmieszczonych na jednym terenie, w których zastosowano dwie lub trzy funkcje. Są to nowoczesne obiekty o oryginalnym designie, często z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań.

Inwestorzy, architekci i deweloperzy coraz chętniej wykorzystują koncepcję mixed-use z uwagi na szereg korzyści. Najważniejszy to bez wątpienia czas (i jego oszczędność), który obecnie dla wielu osób jest bezcenny. Dzięki lokalizacji kilku usług w jednym miejscu mieszkańcy są w stanie wygospodarować więcej wolnych chwil na relaks, sport czy spotkania z przyjaciółmi. Duże aglomeracje w coraz większym stopniu otwierają się na nowe rozwiązania w budownictwie – w tym zakresie przoduje Warszawa. W ciągu najbliższych lat chce stać się miastem „krótkich dystansów”. Strategia stolicy opiera się na trzech głównych filarach – aktywnych mieszkańcach, przyjaznym miejscom i otwartej metropolii. A te z kolei przekładają się na cele strategiczne, czyli odpowiedzialną wspólnotę, wygodną lokalność, funkcjonalną przestrzeń i innowacyjne środowisko. Lokalne władze coraz śmielej wdrażają projekty wielofunkcyjne, które mogą być dobrym sposobem na pobudzenie uśpionych części miasta, zwiększenie ich atrakcyjności oraz efektywności.

Przeczytaj także:

Projekty wielofunkcyjne również na rynku mieszkaniowym

Szybki rozwój miast i rekordowa aktywność inwestorów nie tylko z polski, ale i z zagranicy – to obecna sytuacja na rynku nieruchomości. Zwiększająca się liczba nowych lokali powoduje, że deweloperzy muszą wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klienta – a ten staje się bardziej świadomy i wymagający. Tendencja demograficzna związana ze starzeniem się społeczeństwa oraz wejściem na rynek pracy nowego pokolenia, przed którym nowe technologie nie mają tajemnic, determinują kolejne zmiany. Budownictwo mixed-use z pewnością w dużym stopniu na nie odpowiada.

Z naszych obserwacji wynika, że na znaczeniu będą zyskiwać obiekty, które spełniają więcej niż jedną funkcję. Na rynku mieszkaniowym są to często kompleksy z dostępem do pełnego wachlarza usług. Realizując nasze inwestycje, również staramy się kierować tą koncepcją. Często na naszych osiedlach, na najniższych kondygnacjach planujemy lokale usługowe, w których znajdą się sklep spożywczy, drogeria czy apteka. Ponadto zależy nam także na zapewnieniu stref relaksu i rekreacji, dlatego na terenie nieruchomości tworzymy siłownie plenerowe, place zabaw czy nawet sale fitness. Wszystko po to, by zapewnić mieszkańcom wysoki komfort mieszkania, jednocześnie maksymalnie oszczędzając ich czas – tłumaczy Mariusz Delura, Lider Biura Sprzedaży osiedla Stella firmy Profbud.

Inwestorzy, w tym deweloperzy, coraz chętniej nabywają działki pod zabudowę wielofunkcyjną, efektywnie ją wykorzystując. Jak się okazuje budownictwo mixed-use to już nie tylko moda – nowe pokolenie stawia na wygodę i oszczędność czasu, chcąc mieć łatwy i szybki dostęp do pracy, domu i rozrywki w jednym miejscu.

Źródło: Profbud

Mamy bardzo scentralizowany i system wytwarzania energii, i system przesyłu, co jest wysoce niebezpieczne nie tylko w wypadku napięć politycznych czy militarnych, ale również w przypadku awarii. Energetyka wpływa w tej chwili na wszystko, i na ochronę środowiska, transport i rolnictwo.

Jednym z głównych interesariuszy transformacji energetycznej jest przemysł. Przede wszystkim jest odbiorcą energii, w tym energii odnawialnej, coraz częściej inwestuje we własne czy współpracujące z nim źródła energii odnawialnej. Przemysł jako konsument energii coraz częściej chce być zielony, żeby móc występować na rynkach międzynarodowych, żeby zachować konkurencyjność – mówił Andrzej Kaźmierski, kierownik projektu ds. energetyki wiatrowej z Agencji Rozwoju Przemysłu.

Jak twierdzi źródła OZE są naturalnym narzędziem, są opłacalne, są tańsze. Pojawia się coraz więcej deklaracji PFR (Polskiego Funduszu Rozwoju) co do inwestycji w OZE, są deklaracje wielkich firm, są fundusze na budowę OZE. Przemysł jest również producentem urządzeń OZE.

Sprzyja temu program rozwoju fotowoltaiki uwzględniony w Polityce Energetycznej państwa do 2040 r. i w planach Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Według szacunków na inwestycje w tej dziedzinie do 2030 r. przeznaczymy 45 mld zł. Jest też program rozwoju morskich farm wiatrowych, który figuruje w Polityce Energetycznej państwa i w Krajowym Planie na rzecz Energii i Klimatu. Inwestycje w tym zakresie szacowane są na 80-120 mld zł.

Idziemy w dwóch kierunkach: rozbudowa petrochemii i energetyka. Montujemy stacje ładowania na terenie całej Polski, mamy taki plan. Rozpatrujemy również inne źródła energii, takie jak wodór. Nasze sieci energetyczne w miastach nie są przystosowane, żeby ładować 20 mln samochodów. Widzimy, że produkcja wodoru pokryłaby to, co będziemy tracić na benzynie, na ropie, na dieslu – mówił podczas Forum Transformacji Energetycznej Józef Węgrecki, wiceprezes PKN Orlen S.A.

Jego zdaniem dziś trudno mówić o produkcji energii z OZE, kiedy kraj ma energię w 80 proc. z węgla. Ale to będzie się zmieniać, ponieważ postęp technologii w zakresie fotowoltaiki, w zakresie wiatraków jest tak szybki, że w niedługim czasie będzie to najtańsza energia na rynku – stwierdził Józef Węgrecki.

Przeczytaj także:

Widzimy możliwość wykorzystania naszych polskich źródeł energii takich jak biogaz. Widzimy możliwość pobudowania biogazowni w całym kraju, plan jest w trakcie realizacji. Z biogazowni można by pozyskać 15-20 proc. zapotrzebowania rynku – mówi wiceprezes PKN Orlen. Jak twierdzi niezbędny jest rozwój magazynów energii.

I tu trzeba powiedzieć, że jedyne rozsądne magazyny energii na świecie, to są magazyny na wodzie. Stanowią one 97 proc. W Polsce są duże wyrobiska po węglu w zasobach PGE i tam można stosunkowo tanio wybudować magazyny energii – mówi Józef Węgrecki.

Jedną z grup, która ma największy udział odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym – 31 proc. – jest Energa S.A.

Idziemy w kierunku dalszego rozwoju tej gałęzi produkcji, dalszej dywersyfikacji naszej produkcji. Oprócz OZE i farm wiatrowych rozwijamy i będziemy rozwijać naszą produkcję energii z wody. Kilka tygodni temu uruchomiliśmy nasz nowy projekt farmę wiatrową Przykona. Farma zlokalizowana w miejscu po dawnym wyrobisku odkrywkowym węgla brunatnego – mówi Jacek Kościelniak, wiceprezes Energa S.A.

Energa bierze udział w projekcie budowy magazynu energii. Spółka prowadzi zaawansowane prace doświadczalne w tym zakresie w Zatoce Puckiej i współpracuje z japońską organizacją rządową, bierze udział w przetargach, jakie PSE ogłasza w zakresie zarządzania popytem energią. Spółka Energi Enspirion wygrała kilka postępowań.

Jednocześnie Energa cały czas inwestuje w aktywa węglowe, żeby dostosować się do konkluzji BAT (najlepsze dostępne techniki) i żeby mieć czas na transformację – na rozwinięcie aktywów OZE: mianowicie postawienie nowych farm wiatrowych, farm fotowoltaicznych, wziąć bardziej aktywny udział w budowie aktywów wodnych – mówi Jacek Kościelniak, wiceprezes Energa S.A. – Po to w niedalekiej przeszłości zainwestowano w aktywa węglowe, żeby mogły zabezpieczyć stabilizację systemu elektroenergetycznego i dać nam czas, żebyśmy rozwinęli odnawialne źródła energii i wybudowali nowe farmy wiatrowe, nowe farmy fotowoltaiczne i wreszcie ruszyli z inwestycją budowy nowych elektrowni wodnych.

Zdaniem Anny Żyły, głównego ekologa Banku Ochrony Środowiska, pojawiały się okresy boomu dla kolektorów słonecznych, potem boomu dla farm wiatrowych i jest nadzieja, że wkrótce będziemy uczestniczyć w kolejnym boomie, jakim jest rozwój instalacji fotowoltaicznych. Skala naszego zaangażowania jeśli chodzi o energetykę odnawialną to 4,5 mld udzielonych kredytów od początku istnienia banku, dzisiaj ten portfel wynosi około 2 mld. zł i mamy w tym różne technologie – stwierdziła.

Widzimy możliwość rozwoju w każdej skali od najmniejszej – od prosumenta indywidualnego do największej – do projektów, które wygrały w systemie aukcyjnym. Mocno przyszłościowy rynek to model przedsiębiorcy, który realizuje instalacje fotowoltaiczne na potrzeby własne. Jeśli chodzi o klienta indywidualnego, to na pewno pomogliśmy zaistnieć temu rynkowi w Polsce poprzez obsługę programu prosument z NFOŚiGW – mówi główny ekolog BOŚ Banku S.A. – Jeśli chodzi o rynek przedsiębiorców realizujących inwestycje na potrzeby własne, to bank podobnie jak i cały rynek czeka na nowelizację ustawy o energetyce odnawialnej, która poszerzy pojęcie prosumenta o prosumenta-przedsiębiorcę.

Zdaniem przedstawicielki BOŚ Banku, jeśli system opustów obejmie przedsiębiorców to na pewno duża część małych i średnich właścicieli firm zdecyduje się inwestować we własne źródła po to, żeby obniżyć koszt pozyskiwania energii do swoich procesów produkcyjnych.

Energetyka wielkoskalowa przez wiele lat, powoli będzie zmieniać swoje oblicze. W transporcie elektromobilność prawdopodobnie będzie oparta w najbliższym czasie, w znaczącej części na źródłach odnawialnych.

Czytaj również:

Ogrzewanie i chłód wcześniej czy później będzie domeną źródeł elektrycznych blisko odbiorcy. Może się okazać, że prąd z wiatraków czy z magazynów będzie ogrzewał nasze domy w sposób tańszy i bardziej efektywny niż dotychczas. Indywidualna produkcja prądu, czyli cały system prosument, ale również produkcja przemysłowa energii, na skutek postępu technologicznego, będą w stanie produkować energię niedrogo na własne potrzeby, a nadwyżki oddawać. Intensywnie rozwijają się systemy magazynowania energii elektrycznej i ciepła– mówi Włodzimierz Ehrenhalt, wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej.

Jego zdaniem mamy bardzo scentralizowany i system wytwarzania i system przesyłu, co jest wysoce niebezpieczne nie tylko w wypadku napięć politycznych czy militarnych, ale również w przypadku awarii. Energetyka wpływa w tej chwili na wszystko, i na ochronę środowiska, transport i rolnictwo.

W Europie będzie się tworzył jednolity rynek energetyczny i jako znaczący producent energii elektrycznej i ciepła musimy odnaleźć swoje miejsce w tym procesie integracji – twierdzi wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej. – Powinniśmy być elastyczni, ale też konsekwentni w obronie naszych interesów.

Komisja Europejska zarzuca Polsce niespełnienie celu OZE. Jej zdaniem środki, które Polska proponuje są mało konkretne i mało ambitne.

Komisja Europejska twierdzi, że nasz udział w europejskim celu OZE jest zbyt niski. Plany krajowe zakładają 21 proc. udział OZE w energii finalnej. Komisja Europejska sugeruje zwiększenie tego celu do 25 proc. Jeśli chodzi o redukcję emisji gazów cieplarnianych zachęca nas do konkretów.

Zakładamy 23 proc. zaoszczędzenie energii do 2030 r., a jeśli chodzi o efektywność energetyczną cel został wyznaczony na poziomie 32,5 proc. Oszczędności wszystkich państw mają się złożyć na osiągnięcie tego celu – mówił Piotr Czopek, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej i Rozproszonej z Ministerstwa Energii.

W związku z tym transformacja energetyczna jest nieunikniona i musimy zrobić wszystko, aby była ona szansą rozwojową dla sektora i całej gospodarki – taka jest konkluzja uczestników Forum Transformacji Energetycznej zorganizowanego przez Stowarzyszenie na rzecz efektywności im. prof. Krzysztofa Żmijewskiego.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Jak informuje FPP i CALPE, dynamiczny wzrost kosztów realizacji projektów infrastrukturalnych w połączeniu z brakiem adekwatnej waloryzacji, która dostosowałaby ich wartość do gwałtownie zmieniających się warunków rynkowych, rodzi poważne ryzyko rozwiązania wielu umów na realizację inwestycji drogowych i kolejowych.

FPP i CALPE przedstawiły analizę skutków waloryzacji kontraktów na prace budowlane. Brak waloryzacji oznacza, że zamawiający musi dokonać inwentaryzacji dotychczas wykonanych prac oraz ogłosić nowe postępowanie w celu wyłonienia wykonawcy zastępczego. Powoduje to istotne opóźnienia prac oraz wzrost całościowego kosztu realizacji takiej inwestycji.

FPP i CALPE szacują, że koszt zerwania kontraktów przez GDDKiA kształtowałby się na poziomie 4,7 mld zł – uwzględniając dotychczasowy średni wzrost kosztów realizacji inwestycji po rozwiązaniu umowy. Nie można jednak wykluczyć negatywnego scenariusza, w którym rzeczywisty wzrost kosztów dokończenia inwestycji byłby bliższy górnej granicy wahań tego wskaźnika. Wówczas koszt realizacji projektów mógłby przekroczyć 10 mld zł.

Kowalski Marek_PW_35

„W przypadku ogółu projektów realizowanych w bieżącej perspektywie finansowej, gdzie rozwiązano umowę z pierwotnym wykonawcą oraz wyłoniono do tej pory wykonawcę zastępczego, średni ważony wzrost kosztów realizacji inwestycji wyniósł aż 89%, a przeciętne opóźnienie – 20 miesięcy. Znane są również doświadczenia z kończenia zagrożonych projektów drogowych w ramach poprzedniej perspektywy finansowej. W ich przypadku średni ważony wzrost kosztu realizacji inwestycji ukształtował się na poziomie 22,8%, zaś okres opóźnienia wyniósł 26 miesięcy – dodaje Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Biorąc pod uwagę ponad 2-letni przeciętny czas opóźnienia inwestycji, w przypadku których doszło do zerwania kontraktu, a także całościową strukturę aktualnych kontraktów w podziale na zakładany czas zakończenia realizacji – wartość umów zagrożonych ich niewykonaniem do końca 2023 r. wynosi ok. 5 mld złOznaczałoby to narażenie na utratę środków z Funduszu Spójności o wartości ponad 4,2 mld zł – wskazuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Analiza FPP jest dostępna na stronach: http://federacjaprzedsiebiorcow.pl/?page=analiza_efektow_waloryzacji_kontraktow_budowlanych

Co piąta firma zajmująca się transportem i logistyką chce w najbliższym kwartale zwiększyć liczbę pracowników, co trzydziesta planuje redukcje etatów. Choć dla osób zainteresowanych pracą w tej branży to bardzo dobra informacja, tak dla firm to sygnał, że będą mieć wielu konkurentów w rywalizacji o kadry. – Pomimo tego, że w polskiej gospodarce zauważalne są globalne symptomy spowolnienia, w tym mniejsza produkcja w obszarze motoryzacji, rozwój polskiego rynku logistycznego napędza e-commerce, który od kilku kwartałów dynamicznie wzrasta – mówi Kamil Sadowniczyk z Manpower.

Zgodnie z raportem “Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” 20% firm z sektora transportu i logistyki chce w okresie od lipca do września zwiększyć zatrudnienie, 3% planuje redukcje etatów, 76% nie przewiduje zmian personalnych a 1% nie zna swoich planów rekrutacyjnych na najbliższy kwartał. Prognoza netto zatrudnienia po korekcie sezonowej wynosi +16%. Jak zauważa Kamil Sadowniczyk, dyrektor ds. rozwiązań onsite z agencji rekrutacyjnej Manpower wzrost zatrudnienia w transporcie i logistyce to efekt między innymi rosnącej liczby centrów dystrybucyjnych w Polsce, głównie dużych firm, stawiających na dostawę do krajów Europy Zachodniej oraz bardzo dużego wzrostu e-commerce w Polsce w ogóle.

Tak optymistyczne plany zatrudnienia związane są również ze sprzedażą artykułów szkolnych, czyli akcją back to school. Ponadto, jest to sezon urlopowy i pracodawcy, by zabezpieczyć się przed brakiem rąk do pracy, zatrudniają pracowników sezonowych. Jednocześnie, firmy logistyczne przygotowują się do intensywnego okresu, który zaczyna się we wrześniu i trwa do świąt Bożego Narodzenia, tym samym wchodząc na oczekiwany poziom zatrudnienia. Dla pracodawców oznacza to większą konkurencyjność na rynku lokalnym w zakresie pozyskiwania kandydatów – dodaje ekspert.

Kogo będą poszukiwać pracodawcy?

W związku ze wzrostem zatrudnienia potrzebni będą głównie pracownicy na stanowiska kierowców, operatorów wózków widłowych z uprawnieniami UDT, pracownicy magazynowi i pakowacze. Różnice w wynagrodzeniach w sektorze transportu i logistyki zależą od specyfiki regionu czy poziomu wiedzy i zaawansowanych umiejętności pracownika. Wynagrodzenia zasadnicze dla najbardziej pożądanych zawodów, czyli pracownik magazynowy, pakowacz, operator wózka widłowego, wahają się od minimalnej godzinowej stawki krajowej do nawet 23 złotych brutto za godzinę. Ponadto, pracodawcy oferują dodatki takie jak premie i pakiet benefitów, również na podstawowych stanowiskach, o mniejszym stopniu zaawansowania.

Przeczytaj także:

W przypadku pracowników podstawowego szczebla najbardziej ceniona jest motywacja i zdolności manualne. Aby przyciągnąć najlepszych, firmy logistyczne będą otwierały się na elastyczne formy zatrudnienia, nie tylko na oferty pracy tymczasowej, lecz także na elastyczne podejście do grafiku pracownika. Będzie to między innymi możliwość pracy w mniejszym wymiarze czasu pracy, w wybranych godzinach lub tylko w weekendy. Najbliższy kwartał przyniesie dla pracowników lepszą perspektywę zatrudnienia w działach związanych z szeroko rozumianym transportem i logistyką, czyli od dystrybucji, przez pakowanie, co-packing, po logistykę wewnętrzną. Co więcej, jest to okres wakacji, więc szansa dla osób uczących się, które chcą podreperować swój budżet, zdobywając doświadczenie w centrach dystrybucji. Pracownik ma również możliwość poznania nowoczesnego procesu od wewnątrz, dzięki coraz powszechniejszej automatyzacji czynności związanych między innymi z sortowaniem, pakowaniem, magazynowaniem i transportem wewnętrznym – podsumowuje Kamil Sadowniczyk.

Biorąc pod uwagę dane dla transportu i logistyki odnotowane w innych krajach regionu EMEA to Polska jest na trzecim miejscu, ex aequo z Rumunią i jest jednym z rynków, gdzie w najbliższym kwartale będzie najłatwiej o pracę. Najwyższą prognozę ma Grecja (+29%) i Czechy (+19%).

Źródło: Manpower Group

„Dziwne… Po rozmowie z tobą czuję się lepiej, a na każdej z dwóch sesji coachingowych, podczas których nad tym pracowałem, czułem się coraz gorzej”. „Coaching? Próbowałam, ale chyba trafiłam na kogoś, kto bardziej zwracał uwagę na to, gdzie usiadłam i ile czasu trwa sesja niż na to, co było dla mnie najważniejsze. Szczerze mówiąc, na razie nie mam ochoty na coaching”.

To komentarze klientów, którzy – ze względu na wcześniejsze doświadczenia – bardzo się wahali, zanim podjęli ze mną współpracę. Co poszło nie tak? Jak uniknąć tego rodzaju wpadek? Jak wybrać coacha, z którym będzie ci się dobrze pracować i który będzie dla ciebie prawdziwym wsparciem?

Zobacz też:


WYBIERAJ!

Przede wszystkim pamiętaj o tym, by coacha sobie WYBRAĆ. To nie znaczy, że musisz zrobić jakiś potężny „casting”. Chociaż faktycznie, jeśli możesz sobie na to pozwolić, warto porozmawiać (osobiście, online lub telefonicznie) z dwoma, trzema lub nawet czterema coachami.
Wielu coachów pojawia się w mediach, prowadzi blogi, aktywne profile na portalach społecznościowych itp. Czasem wystarczy przejrzeć czyjąś aktywność w internecie, by zdecydować, czy ta osoba ci pasuje.
Ułatwione zadanie mają menedżerowie, którym coaching zapewnia firma. Część pracy związanej z zarekomendowaniem dobrego coacha wykonuje wtedy dział HR. Zdarza się jednak, że to menedżer – coachee (osoba, która będzie korzystać z coachingu) sygnalizuje, z kim chciałby pracować, i dział HR dociera do wskazanego przez niego coacha.

Mentor, Startup, Mentorship, Advice, Funding

KOGO SZUKASZ?

Na początku zastanów się, kogo szukasz i z jakiego powodu myślisz o coachingu. Nie musisz bardzo precyzyjnie określać celu coachingu. Chodzi tylko o to, żebyś wiedział, nad jakim obszarem czy zagadnieniem chcesz pracować. Jeśli planujesz korzystać nie z „czystego” coachingu, a z takiego połączonego z elementami mentoringu czy doradztwa (co wg mnie sprawdza się lepiej i szybciej daje efekty), to warto, by wybrany przez ciebie coach miał wcześniej styczność z podobnymi zagadnieniami. Czy to we własnym doświadczeniu zawodowym, czy też w związku z pracą z innymi klientami coachingowymi.

Pytanie, kogo szukasz, dotyczy także tego, z jakimi ludźmi lubisz pracować. Rozejrzyj się wśród swoich współpracowników – z kim jest ci najbardziej po drodze, jaka to osoba, w jaki sposób się zachowuje. Jest duża szansa, że twój coach powinien być podobny do osób, z którymi dobrze się czujesz.
I jeszcze jedno – jakie poglądy coacha są dla ciebie istotne? Mam tu na myśli kwestie związane z wartościami, z istotnymi przekonaniami życiowymi. Niektórzy z nas wolą pracować z osobami o zbliżonym światopoglądzie. Są też tacy, którzy, przeciwnie, szukają współpracowników o całkowicie odmiennym spojrzeniu. Jak łatwo się domyślić, oba podejścia mają swoje zalety. Jako klient możesz zdecydować, które z nich będzie dla ciebie lepsze.

SESJA ZEROWA

Zachęcam do korzystania z gratisowej sesji zerowej. W firmach ma ona najczęściej charakter spotkania z potencjalnym coachem. Bywa, że jest to spotkanie online lub dłuższa rozmowa telefoniczna. Taka sesja daje możliwość poznania coacha, porozmawiania o jego doświadczeniu, sprawdzenia, czy jest między wami „chemia”, czy dobrze się czujesz w kontakcie z tą osobą. To również możliwość zadania coachowi pytań o wszystko, co chcesz o tej osobie wiedzieć. Prawdopodobnie będą cię interesować sprawy związane z doświadczeniem życiowym i zawodowym. Ale warto poruszyć wszystkie interesujące cię kwestie. I nawet jeżeli większość informacji już masz z profili zawodowych zamieszczonych w internecie lub z przekazanej ci notki biograficznej coacha, to i tak warto zapytać. Bo pytanie to nie tylko zbieranie informacji, ale także poznawanie drugiej osoby poprzez jej reakcje i sposób udzielania odpowiedzi.
Częścią takiego spotkania jest minisesja coachingowa – pytania coacha, czasem jakieś ćwiczenie. Dla ciebie kolejna możliwość przyjrzenia się zarówno pracy coacha, jak i swoim własnym reakcjom.
Sesja zerowa jest dla obu stron. Dzięki niej coach dowiaduje się więcej o tobie oraz zagadnieniach, nad którymi chcesz pracować i decyduje, czy może być ci pomocny.

Artykuł pt. Wybierz sobie coacha, czyli o czym warto wiedzieć przed podjęciem decyzji o współpracy coachingowej? pochodzi z najnowszego wydania magazynu „Personel & Zarządzanie” wydawnictwa INFOR.PL.

Autor: Agnieszka M. Staroń – mentor, executive coach

Pełny dostęp do artykułu lub prenumerata artykułu znajdują się tutaj:

Moonlit Games S.A. to polski  producent gier o  software-house’owym rodowodzie. Dzięki środkom pozyskanym z rynku kapitałowgo oraz przy wykorzystaniu autorskich, innowacyjnych technologii powstają własne produkcje Spółki. Debiut odbędzie się 26 czerwca.

Akcjonariuszem i strategicznym partnerem jest duży gracz na rynku – PlayWay S.A., notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Strategia Spółki zakłada rozwój działalności o produkcję własnych gier w oparciu o autorskie, innowacyjne technologie i zaawansowaną strategię wydawniczą.W ramach przeprowadzonej emisji, Moonlit S.A. pozyskał 2 mln zł na rozwój działalności związanej z produkcją i wydawaniem własnych gier. W tym celu Spółka wyemitowała do miliona akcji, które stanowią 20% wszystkich akcji Spółki. Za debiut producenta na rynku NewConnect odpowiada Dom Maklerski Navigator.

Moonlit S.A. to producent m.in. gry Deadliest Catch: The Game, tworzonej na licencji Discovery Channel. Gracz – jako kapitan statku – wyrusza na Morze Beringa. Doświadczenie trudnej profesji oparte jest na kanwie programu Deadliest Catch „Najniebezpieczniejszy zawód świata”. Podczas produkcji Spółka spotkała się z licznymi komentarzami ze strony graczy i fanów produkcji Discovery, którzy przekonywali, że świetnym sposobem na urozmaicenie zabawy będzie dodanie możliwości zarządzania załogą. Ponieważ oznacza to duży wzrost nakładów pracy i zmian w budżecie, Moonlit zdecydował się poprosić o wsparcie za pośrednictwem kampanii na Kickstarterze. Premiera gry na PC planowana jest na drugą połowę 2019 roku.

Moonlit rozpoczął pracę nad własnymi tytułami, zmniejszając jednocześnie ilość pracy wykonywanej na zlecenie. Tworzenie własnych gier do momentu ich wydania jest dla spółki kosztem i nie wygląda atrakcyjnie od strony księgowej. Jest to jednak inwestycja, która przyniesie zysk znacznie większy niż praca wykonywana na zlecenie – mówi Michał Gardeła, CEO Moonlit S.A.

Przeczytaj także:

Debiut na rynku NewConnect to kolejny ważny etap rozwoju Spółki. Aktualnie w produkcji jest siedem tytułów od opierających się o pixel art, poprzez symulatory, aż po gry multiplayer. Dywersyfikujemy nasze projekty w poszukiwaniu własnej niszy. Inwestorzy doceniają nasz model biznesowy – dadał CEO Moonlit S.A.

Spółka zrealizowała dotąd 16 produkcji na zlecenie, a w ciągu najbliższych 4 lat planuje wydać 7 produkcji własnych, w tym jedną tworzoną przy urzyciu autorskiej technologi Angular Light – rewolucyjnej technologi oświetlenia 2D. Plany wydawnicze studia wynikają z wiedzy i doświadczenia zdobytego u boku uznanych wydawców, co zapewnia znaczącą przewagę konkurencyjną.

Firma tworzyła technologię i gry dla takich spółek jak PlayWay, Ultimate Games oraz Bloober. Wśród znaczących osiągnięć technologicznych można wymienić jedną z najbardziej zaawansowanych symulacji wody do silnika Unity, czyli UWS, zastosowany w hitach takich jak “Ultimate Fishing Simulator” czy “The Raft”. Pomysł na innowacyjną technologię oświetlenia do gier 2D został nagrodzony drugim miejscem w ogólnokrajowym konkursie GameINN 2017 roku i jest on nadal rozwijany.

Źródło: Moonlit S.A.

Technologie gromadzenia i przetwarzania danych na krawędzi sieci (edge computing) cieszą się coraz większą popularnością – jest to związane m.in. z rozwojem IoT (Internetu Rzeczy) i wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Nietrudno wskazać przyczyny tego zjawiska. Odciążenie „centrali” od przetwarzania danych i przerzucenie tej czynności na urządzenia końcowe (np. IoT) pozwala na redukowanie opóźnień, zwiększenie przepustowości i znaczące przyspieszenie czasu odpowiedzi. Jednak korzyści można osiągnąć tylko przy zastosowaniu niezbędnych zabezpieczeń.

Szanse idące za edge computing, ale także dotkliwość potencjalnego ryzyka, już teraz zauważane są w sektorze przemysłowym. Zautomatyzowane i inteligentne zbiory danych stają się powszechne w fabrykach. Umożliwiają podejmowanie krytycznych decyzji w czasie rzeczywistym w procesach o kluczowym znaczeniu, zwłaszcza w robotyce i urządzeniach wykorzystujących sztuczną inteligencję (SI).

Negatywne konsekwencje „wyłomów” w zabezpieczeniach są ekstremalnie groźne. Hakerzy mogą przeprogramować algorytmy uczenia maszynowego, aby przejąć kontrolę nad robotami w fabryce. To ryzyko zatrzymania produkcji, ale także zagrożenie dla bezpieczeństwa pracujących tam ludzi.

Biorąc pod uwagę, że urządzenia IoT są numerem jeden na liście hakerów, decyzja o wdrożeniu aplikacji działających na krawędzi powinna uwzględniać kwestie bezpieczeństwa. W tym zakresie aplikacje edge bywają traktowane jako proste rozszerzenia rozwiązań chmurowych i często zabezpieczane są jedynie przez firewalle, które są niewystarczające do działań na krawędzi. Tymczasem, żeby przetwarzać dane poza centrum, aplikacje i ich dane są dystrybuowane pomiędzy wieloma lokalizacjami. Znacząco zwiększa to pole zagrożeń. Węzły „edge” w architekturze rozproszonej mogą znajdować się poza centralnymi zabezpieczeniami, co bardziej naraża je na fizyczny dostęp. Wymagają więc specjalnej ochrony dla aplikacji sieciowych. Ogólnie – niezwykle istotne jest zapewnienie takich modeli zabezpieczeń, które chronią aplikacje niezależnie od tego, gdzie są ulokowane.

Przeczytaj także:

Korzyści edge computingu przeważają ryzyko. Zasadniczo wprowadzenie takich rozwiązań może nawet uprościć zarządzanie bezpieczeństwem. Tradycyjnie, strumień jest kierowany do centrum danych lub do chmury, gdzie trudniej jest dane/informacje monitorować i chronić, gdy wzrasta ruch sieciowy. Serwery na krawędzi mogą odciążać zadania obliczeniowe z połączonych urządzeń poprzez wychwytywanie potrzebnych dla zachowania bezpieczeństwa informacji, tak jak to robi prywatna chmura, dzięki czemu te dane mogą być dostępne lokalnie. Ponadto, procesy monitorowania na krawędzi dostarczają bardziej klarownych i jasnych informacji, skąd dane pochodzą i gdzie są kierowane.

Zapewnienie stałej polityki bezpieczeństwa i wdrożenie jej do dystrybucji w architekturze edge computingu będzie możliwe dopiero przy zautomatyzowaniu tych procesów. Kontrola sieci i bezpieczeństwa jest w takich przypadkach automatycznie rozmieszczana, gdy tylko uruchamiamy aplikację znajdującą się na krawędzi sieci.

Rola dostawcy usług

Dostawcy usług sieciowych i infrastruktury będą pełnić kluczową rolę w przyszłościowych procesach gospodarczych. Będą więc odpowiedzialni za zapewnienie mocnych, wielowarstwowych firewalli, które mogą być zaadaptowane tak szybko, jak szybko zmienia się mapa możliwych zagrożeń.

Ze względu na zróżnicowana naturę zautomatyzowanej dystrybucji w edge computingu będą też musieli upewnić się, czy ich interfejsy kontroli są chronione poprzez prawidłowe rozwiązania bezpieczeństwa API.

Źródło: F5 Poland

Zebra Technologies Corporation, lider na rynku komputerów mobilnych, skanerów oraz drukarek kodów kreskowych, oferujący także oprogramowanie do zarządzania zasobami, zaprezentowała wyniki badania 2024 Warehousing Vision Study. W raporcie przeanalizowano strategie menadżerów operacyjnych i IT w obszarze modernizacji magazynów i centrów dystrybucyjnych.

Wyniki badania pokazują, że współcześnie strategie firm przyjmują perspektywiczny cel dostosowania organizacji do wymogów gospodarki „na żądanie”. Zarówno rozwiązania w zakresie automatyzacji, jak i zwiększania liczby pracowników będą kluczowym elementem planów decydentów w ciągu najbliższych pięciu lat. Ponad trzy czwarte (77 proc.) respondentów uważa, że zwiększenie liczby pracowników wyposażonych w nowoczesne rozwiązania technologiczne jest najlepszym sposobem na wprowadzenie automatyzacji w magazynie, ale tylko 35 proc. ma jasną wizję, jak przeprowadzić taki proces. Aż 87 proc. firm jest w trakcie powiększania swoich magazynów lub planuje ich zwiększenie do 2024 r., z czego 82 proc. przewiduje w tym czasie wzrost liczby magazynów.

„Menedżerowie odpowiedzialni za IT i działalność operacyjną są przygotowani, by sprostać rosnącym wymaganiom rynku. Stopniowo planują wdrażać rozwiązania mające na celu poprawę wydajności indywidualnej i zespołowej, które jednocześnie będą zgodne z funkcjonującym w firmie obiegiem pracy”, powiedział Mark Wheeler, dyrektor ds. rozwiązań w zakresie łańcucha dostaw w firmie Zebra Technologies. „Do 2024 r. liderzy branży skoncentrują się na wprowadzaniu bardziej kompleksowych rozwiązań w celu stworzenia ekosystemu opartego na danych, który pozwoli osiągnąć optymalne połączenie automatyzacji i pracy ludzkiej. W efekcie pracownicy magazynów, wykorzystując nowoczesne technologie brzegowe, umożliwią firmom zdobywanie przewagi konkurencyjnej.”

GŁÓWNE WNIOSKI
Do 2024 r. automatyzacja nie zastąpi pracowników, ale zwiększy ich wydajność.
  • Trzy czwarte respondentów uważa, że interakcje międzyludzkie są częścią optymalnego obiegu pracy. 39 proc. wskazuje częściową automatyzację (pewne zaangażowanie człowieka), a 34 procent wyposażenie pracowników w zaawansowane technologie brzegowe jako preferowany model.
  • Decydenci przewidują wykorzystanie botów i robotów do zarządzania zasobami w magazynie (24 proc.), wsparcia pakowania towarów do wysyłki (22 proc.) i przyjmowania towarów (20 proc.) do 2024 roku.

Przeczytaj także:

Priorytetem pozostaje przeanalizowanie strategii i jej wdrożenie pod kątem sprostania pojawiającym się wyzwaniom związanych z magazynowaniem.

  • 59 proc. respondentów wskazało ograniczoną dostępną przestrzeń magazynów jako wyzwanie, któremu planuje sprostać poprzez jej powiększenie.
  • 60 proc. organizacji wskazało rekrutację do pracy oraz wydajność pracowników jako jedne z największych wyzwań.
  • W miarę jak magazyny będą się powiększać, zwiększy się również liczba kategorii przechowywanych produktów. Konieczne będzie również zwiększenie szybkości wysyłki.
  • Decydenci będą dążyć do zwiększenia przejrzystości i wydajności systemu poprzez usprawnienie zarządzania zwrotami (81 proc.), usprawnienie podziału zadań (80 proc.) oraz zaangażowanie zewnętrznych podmiotów (83 proc.).
Inwestowanie i wdrażanie nowych technologii ma kluczowe znaczenie dla zachowania konkurencyjności w gospodarce na żądanie.
  • mobilnych komputerach działających na o platformie Android (83 proc.), systemach lokalizacji w czasie rzeczywistym (RTLS) (55 proc.) oraz magazynowych systemach informatycznych (WMS) (54 proc.).
Zmiany w Europie
  • Przewiduje się, że w Europie powierzchnia przeciętnego magazynu wzrośnie w przeciągu najbliższych 5 lat o 26 proc. – więcej niż w jakimkolwiek innym regionie.
  • W Europie do 2024 r. wzrośnie także wykorzystanie technologii RFID i lokalizacji. W co piątym magazynie będą one wykorzystywane w procesach pakowania (25 proc.), zarządzania zasobami (20 proc.) i komplementacji zamówień (19 proc.).

Źródło: Zebra Technologies

Aktywność zawodowa nie zawsze idzie w parze z aktywnością fizyczną. Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje: siedzący tryb życia odpowiada dziś za co czwarty przedwczesny zgon, którego można było uniknąć. Z problemem od lat walczą rządy, lekarze, pracodawcy, a od niedawna – także deweloperzy i dysponenci przestrzeni biurowych. OPG Property Professionals, firma zarządzająca projektami deweloperskimi i ich komercjalizacją, krzewi w Łodzi ideę active design.

Choć świat przyspieszył, nam samych paradoksalnie usidlił w cyfrowo-siedzącym trybie życia. Siedzimy nie tylko przy biurku, ale też w drodze z i do pracy, a niekiedy także w czasie wolnym, o czym przypominamy sobie… przy piątym z rzędu odcinku „Gry o Tron”. Od negatywnych skutków wielu godzin spędzonych przed ekranem komputera, smartfona czy telewizora uciec nie sposób. Badania WHO potwierdzają, że nadmiernie siedzący tryb życia m.in. podwyższa ryzyko otyłości, cukrzycy, chorób układu krążenia, udarów mózgu oraz niektórych schorzeń nowotworowych.

Problem jest niestety bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Programiści, którzy nawet po całodniowym maratonie programowania idą pobiegać na bieżni, w dalszym ciągu pozostają narażeni na negatywne efekty wielogodzinnej pracy siedzącej. Na każde 8 godzin spędzone przed komputerem lekarze zalecają około 30-40 minut ćwiczeń. Ruch pobudza wydzielanie endorfin, co w połączeniu z „uwolnieniem” głowy ma także zbawienny wpływ na pracę kreatywność i pracę naszego mózgu. Pytanie tylko, jak wpleść je w codzienny tryb obowiązków? Tu z pomocą przychodzi idea active design. W myśl koncepcji całą przestrzeń wokół pracownika projektuje się tak, aby jak najczęściej sprowokować go do wysiłku fizycznego, również w ramach codziennie wykonywanych czynności.

Przeczytaj także:

Suma drobnych rzeczy

Pod ideę active design można podciągnąć szeroki wachlarz działań i decyzji projektowych, począwszy od całej koncepcji architektonicznej, doboru funkcji czy przyjętych rozwiązań logistycznych wewnątrz i na zewnątrz budynków, aż po samą aranżację biur, gdzie drukarki umieszcza się na przykład w znacznej odległości od stanowisk pracy, a położone dalej salki konferencyjne czy pokoje spotkań pomagają wyrobić normę 10 tys. kroków dziennie. Niekoniecznie chodzi tu więc o wybudowanie ścianki wspinaczkowej na fasadzie biurowca czy otwarcie firmowej siłowni. To raczej suma pozornie drobnych zabiegów, które łączy jeden cel: jak najlepsze wsparcie dobrego zdrowia i kondycji fizycznej pracownika. Sposoby na osiągnięcie celu? To już kwestia drugorzędna.

Ciekawy przykład świadomego podejścia do zarządzanej przestrzeni stanowi OFF Piotrkowska Center w Łodzi – kompleks dawnej fabryki bawełny, który poprzez organiczną rewitalizację wciąż wzbogaca się o nowe funkcje, w tym powierzchnie biurowe, handlowe i usługowe. – Przestrzeń zgodna z ideą active design ma zachęcać do dokonywania zdrowych wyborów. Osoby pracujące na co dzień na OFFie zachęcamy więc do korzystania z roweru, czemu sprzyjają miejsca do parkowania jednośladów oraz szatnie dla rowerzystów. Przestronne klatki schodowe zaaranżowaliśmy na sportową bieżnię, co ma skłonić do pokonania stopni samemu, zamiast czekać na windę – podkreśla Michał Styś, prezes zarządu OPG Property Professionals i pomysłodawca projektu OFF Piotrkowska Center.

W zdrowym ciele zdrowy duch

Wartość ruchu w godzinach pracy doceniają również najemcy OFFa. Profesjonalny sklep dla biegaczy i triathlonistów Trucht to coś znacznie więcej, niż butik ze sprzętem – to miejsce spotkań miłośników sportu, które powstało z myślą o szerzeniu idei zdrowego trybu życia. Przy sklepie działa kawiarnia, gdzie serwuje się m.in. świeżo wyciskane soki z warzyw i owoców oraz pożywne kanapki. Założyciele Truchtu organizują także treningi biegowe, warsztaty i spotkania o tematyce sportowej, podczas których biegacze mogą wymienić się swoimi doświadczeniami oraz uzyskać porady specjalistów.

Kilkadziesiąt metrów dalej (które możemy pokonać spacerem) mieści się przestrzeń coworkingowo-biurowa Co\Walk HUB. Kierując swoją ofertę do freelancerów, startupów i niedużych firm z branży technologicznej, miejsce kładzie szczególny nacisk na ruch i ergonomię w miejscu pracy. – Chcemy walczyć z przekonaniem, że długa i męcząca praca w branży IT wyklucza aktywność fizyczną. Aktywizujemy ludzi m.in. poprzez meble zachęcające do pracy w pozycji stojącej czy motywacyjne cytaty gwiazd sportu – wymienia Paulina Ostrowska, Manager Operacyjny projektu. – Oczywiście w zdrowym ciele zdrowy duch, dlatego pomysły odbijamy u nas na stole ping-pongowym, projekty omawiamy przy partyjce piłkarzyków, a codzienne stresy odreagowujemy na worku bokserskim lub elektrycznej bieżni treningowej – dodaje.

Czytaj również:

Sztuka podejmowania właściwych wyborów

Ideę active design można realizować nie tylko poprzez zachęcanie pracowników do ruchu. Wystarczy powiedzieć, że koncepcja stanowi jeden z czynników branych pod uwagę w wielokryterialnych systemach ocen ekologiczności obiektów BREEAM czy LEED. W wymienionych klasyfikacjach dużą rolę odgrywają nie tylko zastosowane technologie budowlano-wykończeniowe czy rozwiązania funkcjonalne, lecz również całkowicie pojmowane otoczenie budynków.

Lokalizacja OFFa przy ulicy Piotrkowskiej, czyli głównym deptaku miasta, skłania gości i pracowników do pieszych wędrówek – czy to na lunch, czy na szybkie zakupy. Niezależnie, co robimy, życie w zgodzie z ideą active design oznacza sztukę podejmowania właściwych wyborów. – Na OFFie od lat regularnie odbywa się Eko Targ, czyli łódzki targ ze zdrową żywnością, gdzie można nabyć domowe, regionalne i organiczne produkty – podkreśla Karolina Aftańska, koordynator projektu OFF Piotrkowska Center. – Inicjatywa ta, wraz ze znajdującymi się w tym miejscu lokalami gastronomicznymi serwującymi zróżnicowaną kuchnię, stanowi prawdziwą alternatywę dla wypadu do supermarketu czy sieciowego fast-foodu. To samowystarczalny, kreatywny ekosystem – podsumowuje.

Źródło: OFF Piotrkowska Center

  • Już 1 lipca 2019 r. pierwsi pracownicy zaczną gromadzić oszczędności w Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK).
  • Na starcie do programu wejdą spółki zatrudniające powyżej 250 pracowników, a przez najbliższe 1,5 roku będą do nich dołączać mniejsze podmioty.
  • Głównym celem PPK jest odkładanie pieniędzy na emeryturę, ale część inwestycyjna programu może zostać uzupełniona o ochronę ubezpieczeniową.

Wchodzące w życie 1 lipca br. PPK to uchwalony w ubiegłym roku projekt dobrowolnego systemu długoterminowego oszczędzania. W założeniu ma on podnieść przyszłe bezpieczeństwo finansowe polskich pracowników.

– Start PPK to bardzo ważny moment. Program ma szansę upowszechnić wiedzę na temat finansowego bezpieczeństwa m.in. na emeryturze i zmotywować Polaków do odkładania i oszczędzania. To potrzebne, bo emerytury są niskie w stosunku do ostatniej pensji, a będą jeszcze niższe. Te niekorzystne proporcje da się zniwelować tylko dodatkowym, systematycznym odkładaniem pieniędzy na późniejsze lata życia – mówi Konrad Kluska, Członek Zarządu Compensa Życie odpowiedzialny w firmie za obszar PPK.

Poniżej 6 pytań, na które warto znać odpowiedzi przed uruchomieniem PPK.

1. Czy i kiedy przystąpię do PPK?

Proces wdrażania PPK podzielony jest na kilka etapów. O terminie przystąpienia przedsiębiorstwa do programu decyduje jego wielkość, określana liczbą pracowników (pod uwagę brany jest stan z końca ubiegłego roku).

Terminarz dla poszczególnych kategorii przedsiębiorstw jest następujący:

  • 1 lipca 2019 r. – powyżej 250 pracowników,
  • 1 stycznia 2020 r. – powyżej 50 pracowników,
  • 1 lipca 2020 r. – powyżej 20 pracowników,
  • 1 stycznia 2021 r. – pozostałe przedsiębiorstwa oraz podmioty z sektora finansów publicznych.

PPK obejmą wszystkie osoby zatrudnione w wieku od 18 do 54 lat, za które pracodawca opłaca składki na ubezpieczenie emerytalno-rentowe. Uczestnictwo w PPK osób w przedziale wiekowym 55-69 lat uzależnione będzie od złożenia przez nich oświadczenia woli. Program nie obejmie osób samozatrudnionych, służb mundurowych i rolników.

2. Jak dokładnie działają PPK?

Każdy uczestniczący w PPK pracownik będzie gromadził pieniądze na indywidualnym koncie, utworzonym w ramach programu. Te pieniądze będą następnie inwestowane przez oferenta PPK, z którym pracodawca podpisał umowę.

Środki na koncie będą pochodziły z 3 źródeł:

  • wpłaty własne pracownika w wysokości 2% wynagrodzenia brutto (odprowadzana z wynagrodzenia netto), które mogą być na życzenie pracownika powiększone o kolejne 2%,
  • wpłaty pracodawcy w wysokości minimum 1,5% wynagrodzenia brutto, które mogą być zwiększone o kolejne 2,5%,
  • wpłaty Skarbu Państwa – jednorazowo 250 zł w formie kwoty powitalnej i 240 zł raz w roku.

Przed podjęciem decyzji o pozostaniu w PPK warto postarać się o prognozę kwoty przyszłych oszczędności. Można to zrobić przy pomocy dostępnych w Internecie narzędzi, m.in. na stronie Polskiego Funduszu Rozwoju, gdzie przewidywaną kwotę oszczędności obliczyć można przy pomocy kalkulatora PPK.

Wypłata środków po 60. roku życia zakłada możliwość przekazania pracownikowi do 25% oszczędności jednorazowo i resztę w co najmniej 120 ratach przez minimum 10 lat.

Przeczytaj także:

3. Czy PPK to tylko oszczędności?

Inwestycyjna część PPK to główny element programu. Pracownicy będą więc przede wszystkim gromadzić oszczędności. Jednak dzięki temu, że wśród oferentów znajduje się towarzystwo ubezpieczeń, będą mogli także wybrać PPK poszerzone o część ochronną. Co to oznacza?

Rozwiązanie, jakie proponuje Compensa to dla pracowników szansa, by zabezpieczyć się finansowo także na wypadek niespodziewanych zdarzeń jak śmierć czy trwałe inwalidztwo w wyniku nieszczęśliwego wypadku. W takiej sytuacji jako ubezpieczyciel wypłacimy pracownikowi świadczenie z tytułu polisy, o którą został rozszerzony standardowy zakres PPK – tłumaczy Konrad Kluska.

4. Kto będzie zarządzać moimi pieniędzmi?

Wybór podmiotu, który będzie zarządzał oszczędnościami kadry, spoczywa na pracodawcy, który może skonsultować swoją decyzję ze związkami zawodowymi lub reprezentacją pracowników. Firmy uprawnione do oferowania PPK to: towarzystwa funduszy inwestycyjnych, powszechne towarzystwa emerytalne, pracownicze towarzystwa emerytalne i towarzystwa ubezpieczeń. Każda firma zainteresowana włączeniem do swoich produktów PPK, musi postarać się o wpis do odpowiedniej ewidencji. Obecnie wpisanych do niej jest 16 oferentów.

5. Czy mam obowiązek uczestniczenia w PPK?

Nie. Co prawda pracownicy zapisywani są do programu automatycznie, ale mogą w dowolnym momencie zrezygnować. Aby to zrobić, muszą złożyć deklarację u swojego pracodawcy, który przekaże tę informację do odpowiedniej instytucji finansowej.

Wchodzące w życie prawo zakłada, że nieuczestniczący w PPK obywatele będą do programu zapisywani ponownie co 4 lata. Kto po tym czasie podtrzyma decyzję o rezygnacji, będzie musiał to ponownie zadeklarować – dodaje Konrad Kluska z Compensy Życie.

6. Czy mogę wypłacić pieniądze przed emeryturą?

Środki gromadzone w PPK to prywatne oszczędności, które mają służyć celom emerytalnym. Podlegają dziedziczeniu i można nimi dysponować wedle uznania, a więc także wypłacić. Trzeba jedynie pamiętać, że pieniądze wycofane z PPK przed 60. rokiem życia zostaną pomniejszone o:

  • podatek od zysków kapitałowych,
  • 30% wartości wpłat pochodzących od pracodawcy, ta część wpłat trafi na konto emerytalne uczestnika w ZUS-ie,
  • dopłaty Skarbu Państwa

Przed ukończeniem 45 lat można także całość środków wypłacić na pokrycie wkładu własnego przy kredycie na budowę domu lub zakup mieszkania. W takiej sytuacji pieniądze trzeba będzie zwrócić do PPK (w ciągu maksymalnie 15 lat w nieoprocentowanych ratach). Poza tym do 25% można wypłacić bez konieczności zwrotu w przypadku ciężkiej choroby pracownika, jego małżonka lub dziecka.

Źródło: Compensa TU na Życie S.A. Vienna Insurance Group

Lekarze, pielęgniarki czy fizjoterapeuci, podobnie jak wszystkie osoby aktywne zawodowo, potrzebują urlopu. Z definicji jest to czas wypoczynku, wolny od stresów czy chorób. Wiadomo jednak, że nie zawsze tak jest. Wtedy niezbędne okazuje się ubezpieczenie na wypadek uszkodzenia ciała czy choroby. Dobrze dobrana polisa pozwoli cieszyć się wyjazdem nawet w najdalszych zakątkach świata, bez obaw o koszty związane z leczeniem.
Gdzie najczęściej wypoczywamy?

W tym sezonie podobnie jak w innych latach, najpopularniejszym kierunkiem wakacyjnym jest Grecja. Ta destynacja – zarówno kontynent, jak i 20 wysp – osiągnęła 22,5 proc. sprzedaży ofert. Wśród wysp najpopularniejsza jest Kreta (28 proc.), Rodos (13 proc.) i Korfu (11proc.) – wynika z rankingu Fly.pl, portalu rezerwacji wakacyjnych. Na podium znalazła się także Turcja z 19,8 proc. sprzedaży (tu szczególnie popularne były kurorty Alanya i Bodrum), a także Bułgaria z udziałem sprzedaży 12,4 proc. Wśród 10 najpopularniejszych kierunków znalazł się też Egipt (11,9 proc.), Tunezja (8,8 proc.) oraz Hiszpania (8 proc.). Na dalszych miejscach w rankingu pojawiają się Cypr, Włochy, Albania i Chorwacja. Z podsumowań Ministerstwa Sportu i Turystyki za 2017 rok wynika, że Polacy odbyli aż 12 mln podróży zagranicznych!

Urlop pod znakiem ryzyka

Głównym celem zagranicznych wyjazdów Polaków była turystyka i wypoczynek (54,9 proc.), natomiast co trzeci wyjazd odbywał się w celu odwiedzin krewnych i znajomych. Podczas wyjazdów urlopowych – co potwierdzają statystyki – częste są wizyty lekarskie, a także hospitalizacja. Z danych Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych wynika, że w 2018 roku poza granicami Polski doszło do 75,2 tys. wypadków i kolizji, których sprawcami byli kierowcy pojazdów zarejestrowanych w naszym kraju. Dodatkowo Ministerstwo Spraw Zagranicznych wskazuje, że najczęściej Polacy hospitalizowali się w Grecji, Egipcie, Hiszpanii, a także w Wielkiej Brytanii i Majorce. Bez odpowiedniego ubezpieczenia koszty związane z leczeniem za granicą turyści ponoszą z własnej kieszeni. Nawet popularna w Unii Europejskiej karta EKUZ nie pokrywa wszystkich kosztów.

Ubezpieczenie ważne na wszystkich frontach

Najodpowiedniejsze jest ubezpieczenie, które chroni w pakiecie. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) gwarantuje dostęp tylko do świadczeń przysługujących obywatelom kraju, w którym przebywamy. Zasady bezpłatnej opieki zdrowotnej w krajach, w których działa EKUZ, mogą być zupełnie inne niż w Polsce. Za niektóre usługi, które w Polsce otrzymamy w ramach NFZ, tam możemy być zmuszeni zapłacić z własnej kieszeni. Koszty współpłacenia, czyli udziału pacjenta w kosztach opieki medycznej, nie podlegają zwrotowi przez NFZ. Warto pamiętać, że karta EKUZ zapewnia pomoc tylko w placówkach publicznej służby zdrowia, a takie nie zawsze znajdziemy w miejscu naszego urlopu. W wielu kurortach turystycznych lekarze przyjmują tylko prywatnie. W związku z tym, nie honorują EKUZ. EKUZ nie pokrywa także kosztów transportu do kraju, zagubienia bagażu czy konieczności wcześniejszego powrotu do domu, dlatego dobrze jest zagwarantować sobie ich pokrycie w ramach ubezpieczenia turystycznego. – Stworzyliśmy specjalne ubezpieczenie turystyczne o nazwie INTER Tour, które opiera się na czterech filarach. 1. Zapewniamy zwrot kosztów leczenia za granicą oraz ochronę na wypadek uszkodzenia ciała, utraty zdrowia lub śmierci. 2. Proponujemy ochronę w przypadku szkód na osobie i mieniu powstałych podczas podróży poza granicami RP. 3. Ubezpieczamy także bagaż podróżny przed jego utratą, uszkodzeniem lub zniszczeniem w trakcie podróży. 4. Gwarantujemy zwrot kosztów odwołania uczestnictwa w zagranicznej imprezie turystycznej przed jej rozpoczęciem, albo pokrycie kosztów wcześniejszego powrotu z imprezy. Zakresem mogą być objęte także koszty odwołania rezerwacji biletu w sytuacji poważnego wypadku czy choroby, która dotyczy ciebie lub osoby bliskiej. Zakres polisy można rozszerzyć o skutki zaostrzenia się choroby przewlekłej – mówi Joanna Kaczanowska, dyrektor Biura Ubezpieczeń Majątkowych INTER Polska.

Wyjeżdżając za granicę warto wykupić ubezpieczenie turystyczne pakietowe, które posiada najszerszy zakres. Warto także zastanowić się nad sumą ubezpieczenia, która oznacza maksymalną wysokość odszkodowania, które wypłaca ubezpieczyciel. Przyjmuje się, że zwiedzając Europę powinniśmy mieć pakiet zawierający ubezpieczenie kosztów leczenia z sumą ubezpieczenia 100-120 tys. zł. Z kolei wyjeżdżając do państw poza UE nasze ubezpieczenie powinno opiewać nawet na 250 tys. zł.

Przeczytaj także:
Ubezpieczenie dopasowane do potrzeb grupy zawodowej

Jeśli podróżujemy nie tylko w celach wypoczynkowych, ale też służbowych, warto sprawdzić ubezpieczenia dedykowane specjalnie naszej profesji. INTER oferuje dedykowane, roczne ubezpieczenie turystyczne dla branży medycznej INTER Tour 365, uwzględniające szczególne potrzeby przedstawicieli zawodów medycznych. Jest ono ciekawą propozycją dla osób często podróżujących za granicę zawodowo (np. kongresy, staże) oraz prywatnie. Ochroną objęte jest wykonywanie przez ubezpieczonego własnego zawodu: lekarza, pielęgniarki lub innego zawodu medycznego, podczas pobytu za granicą. Co ważne, ochrona ubezpieczeniowa obowiązuje przez okrągły rok od daty jej wykupienia, na całym świecie, bez konieczności zgłaszania planowanej podróży. Medycy mogą więc liczyć na specjalny pakiet ochronny dla siebie i swoich rodzin. W wersji rodzinnej pakiet obejmuje m.in. zwrot kosztów leczenia i pomoc assistance w podróży w wysokości 250 000 zł dla każdego członka rodziny, zwrot kosztów wynikających z następstw nieszczęśliwych wypadków w wysokości 15 000 zł dla każdego członka rodziny, a także ubezpieczenie OC w życiu prywatnym.

Źródło: INTER Ubezpieczenia

W świecie szybko zbywalnych dóbr konsumpcyjnych szybkość, cena i wygoda są kluczowymi czynnikami, gdy chodzi o pozyskiwanie klientów przez sklep lub supermarket oraz zadbanie o ich zadowolenie. Nie jest tajemnicą, że rynek sprzedaży detalicznej zmaga się z trudnościami. Sklep ma tylko 2 minuty, aby zrobić wrażenie na kliencie1. Odliczanie rozpoczyna się od momentu wejścia klienta do sklepu. 

Zadowolenie klienta ma coraz większe znaczenie i stanowi główny wyróżnik, zwłaszcza na rynku żywności i napojów. Jak więc zrobić na kliencie najlepsze wrażenie w tak krótkim czasie? Elastyczność w szybkim dostosowywaniu ofert i reklam przy jednoczesnym zapewnieniu klientom łatwego poruszania się po sklepie ma teraz większe znaczenie niż kiedykolwiek – to od nich zależy bieżąca wysokość sprzedaży oraz lojalność klienta w przyszłości.

Zobacz też:

Produkcja atrakcyjnych materiałów komunikacji wizualnej w sklepie

Dla sklepów stacjonarnych ważną kwestią jest nie tylko wykorzystywanie inteligentnych, zaplanowanych wcześniej kampanii marketingowych w celu przekazania klientowi konkretnych informacji i zwiększenia sprzedaży kluczowych linii produktów. Równie znacząca jest też możliwość wykorzystania ważnych okazji sprzedażowych związanych np. z nagłą zmianą pogody lub aktualnymi trendami kulinarnymi w mediach społecznościowych. Aby móc szybko reagować i wdrażać komunikację w punkcie sprzedaży, potrzebne jest rozwiązanie umożliwiające szybki dostęp do szerokiej gamy drukowanych oznaczeń skierowanych do klienta.

Sprzedawcy detaliczni, którzy są wyposażeni w sprzęt i mogą zapewnić tę podstawową komunikację wizualną na żądanie, w oczywisty sposób osiągają istotną przewagę na rynku.

Przyciągające wzrok oznaczenie, oprócz strategicznego umieszczenia na końcu alejki, odgrywa ważną rolę w promowaniu kluczowych produktów. Naklejki i oznaczenia na szybach stanowią sprawdzony sposób na przyciągnięcie klientów do sklepu, podobnie rzecz się  ma z banerami. Dwustronne wiszące banery i oznaczenia punktu sprzedaży wskazujące klientom kierunek odgrywają równie ważną rolę w cyklu sprzedaży – szczególnie jeśli chodzi o spontaniczne decyzje klientów.

Zamiast czekać na dostarczenie zamówionych zewnętrznie drukowanych materiałów marketingowych, supermarkety i sklepy mogą same na bieżąco reagować na nagłą falę upałów, ważne informacje ze świata czy internetowe trendy kulinarne. Drukarki kolorowe o wysokiej rozdzielczości, przystosowane do potrzeb sprzedawców detalicznych, umożliwiają szybkie drukowanie wielko- i małoformatowych materiałów sprzedażowych we własnym zakresie, na żądanie, w naszym punkcie handlowym.

„Podążaj za znakami”

Przystępne cenowo i praktyczne oznakowanie wewnątrz sklepu nie tylko poprawia zadowolenie klientów i pomaga im znaleźć to, czego szukają, ale także może zostać strategicznie wykorzystane w celu zainteresowania klientów produktem o wysokiej marży oraz promowania linii produktów, które nie osiągają dobrych wyników sprzedażowych.

W czasach, gdy zadbanie o komfort klientów jest priorytetem zarówno w handlu detalicznym online, jak i offline, spełnienie podstawowego wymogu umożliwiającego im znalezienie tego, czego potrzebują, jest niezwykle istotne. Nie tylko bowiem pomaga to w zwiększeniu sprzedaży, ale również umożliwia uniknięcia sytuacji, w których sfrustrowany kupujący musi prosić o pomoc sprzedawcę lub, co gorsze, opuszcza sklep.

Rerklama

Najnowsze drukarki dostosowane do użytku w punktach sprzedaży detalicznej są wystarczająco małe, aby można ich było używać na zapleczu. Umożliwiają drukowanie efektownych dwustronnych banerów wielkoformatowych, oznaczeń do naklejenia na podłodze, a także etykiet instruktażowych na półki i ramek.

Sprzedawcy detaliczni mogą w pełni wykorzystać możliwość druku na żądanie nie tylko do drukowania etykiet z cenami, ale i najnowszych opinii krytyków oraz atrakcyjnych wizualnie materiałów stanowiących element ogólnokrajowych kampanii marketingowych. Oprócz zwiększania sprzedaży informacje te mogą pomóc klientowi podjąć szybką decyzję i utwierdzić go w przekonaniu, że była to decyzja właściwa. 

Badanie2 przeprowadzone przez psychologów na uniwersytetach Columbia i Stanford dowiodło, że szeroki wybór produktów może – zamiast zwiększyć satysfakcję klienta i wyniki sprzedażowe – zniechęcać potencjalnych klientów i obniżać sprzedaż.

Materiały reklamowe, takie jak etykiety z cenami i informacje o produktach, rozmieszczone w punkcie sprzedaży sprawiają, że klient nie jest tak przytłoczony ilością towaru. Pomagają mu podjąć decyzję, zwiększają jego pewność siebie i zachęcają do spontanicznych zakupów. Coraz więcej klientów stara się podejmować świadome wybory w kwestii diety. Za pomocą drukowanych materiałów można poinformować ich o głównym składniku danego produktu lub zwrócić uwagę na fakt, że dany produkt nie zawiera np. glutenu lub orzechów.

Przepis na sukces – drukowanie w sklepie nie tylko w formacie A4



Rozwiązania firmy OKI Europe do druku oznakowań dla branży detalicznej to m.in. kolorowe drukarki cyfrowe A3 LED z serii C800. Są to najmniejsze drukarki A3 na rynku, co czyni je idealnym rozwiązaniem dla branży detalicznej w miejscach o ograniczonej przestrzeni. Oferują one możliwość drukowania na szerokiej gamie nośników, w tym na tych wstępnie przyciętych, takich jak etykiety na półki, etykiety cenowe i wobblery reklamowe, a także na nośnikach wodoodpornych. Do tego możemy drukować również duże, dwustronne banery o długości do 1,3 m, odpowiednie do umieszczenia w dowolnym miejscu na terenie sklepu, a także oznaczenia zewnętrzne oraz materiały przeznaczone do ekspozycji przy lodówkach. 

Włoski producent piwa rzemieślniczego Zion, dzięki rozwiązaniom firmy OKI dla branży detalicznej, znacznie zwiększył sprzedaż swoich produktów poprzez drukowanie w różnych formatach przyciągających wzrok oznakowań na wstępnie wyciętych nośnikach. Od opasek na nadgarstki po osłony na szyjki butelek, arkusze menu i banery – firma Zion zyskała popularność na przesyconym rynku piw rzemieślniczych dzięki wodoodpornym, wytrzymałym materiałom reklamowym drukowanym szybko i na miejscu. 

W czasach wysokich oczekiwań stawianych supermarketom i zaciętej walki o lojalność klienta, zadowolenie klienta ma większe znaczenie niż kiedykolwiek. Z tego powodu możliwość szybkiego reagowania na nieprzewidywalne zmiany pogody lub trendy kulinarne i wymagania dietetyczne poprzez możliwość drukowania na żądanie i umieszczania w sklepie atrakcyjnych oznaczeń zdecydowanie pomaga przyciągnąć uwagę klienta. Aby dowiedzieć się więcej na temat rozwiązań firmy OKI dla branży detalicznej, odwiedź stronę www.oki.pl/retail.

Coraz częściej nasza praca związana jest z częstymi wyjazdami. Co ciekawe, wartość rynku podróży służbowych z roku na rok rośnie (wzrost o 4,1%) – wynika z raportu „Podróże służbowe. Raport 2019”. Eksperci z ODO 24 przypominają, że podczas takich wyjazdów należy chronić cenne firmowe informacje i posiadane dane osobowe. Tym bardziej w okresie letnim, gdy więcej osób przemieszcza się za pomocą pociągów czy samolotów.
Pracownik w podróży

Niektórzy unikają ich jak ognia, inni chętnie z nich korzystają, ponieważ pozwalają oderwać się od codziennej rutyny. Podróże służbowe, bo o nich mowa, stanowią idealne okazje dla złodziei. Często w trakcie przemieszczania się z miejsca na miejsca, aby nie tracić czasu, pracujemy w pociągu lub samolocie. Odpisujemy na maile czy analizujemy dokumenty tworząc przy tym idealną przestrzeń do działań dla oszustów. Dokumenty niedbale położone na podkładce czy niezabezpieczone ekrany to wręcz zaproszenie do podejrzenia, co na nich jest. 

Zgodnie z RODO każdy podmiot przetwarzający dane musi zapewnić ich odpowiednie zabezpieczenie, w tym przed ich zniszczeniem, nieuprawnioną zmianą i dostępem. Dlatego pracodawcy, oprócz zadbania o przygotowanie pracownika do zrealizowania biznesowego celu wyjazdu czy zapewnienia mu warunków noclegowych, powinni pomyśleć także o ich przeszkolenie w zakresie zabezpieczenia informacji. Każda wyjeżdżająca osoba powinna być świadoma zagrożeń, jakie na nią czekają w miejscach publicznych oraz na co zwracać uwagę w swoim otoczeniu.

W podróży służbowej nie powinno się zostawiać niezablokowanego komputera oraz korzystać z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. Co więcej, każda firma powinna udostępnić wyjeżdzającym pracownikom specjalnie filtry prywatyzujące, które przykleja się na ekran przenośnych urządzeń (smartfon, tablet, laptop). Uniemożliwiają one zapoznanie się z treścią wyświetlaną na ekranie pod kątem – mówi Joanna Ożóg, ODO 24. – Pracownicy powinni również zwracać uwagę na to, co mówią podczas rozmów telefonicznych. Niewskazane jest omawianie szczegółów dotyczących projektów, jak również informacji odnoszących się do funkcjonowania organizacji, ponieważ nieświadomie mogą zostać przekazane informacje, które ktoś przypadkowy wykorzysta na naszą niekorzyść – dodaje.

Przeczytaj także:

Wyjazdy a pracodawca

Według najnowszego badania firmy Hotailors, aż 95 proc. respondentów wyjeżdża w celach biznesowych. Co więcej, większość z nich jest w takiej podróży przynajmniej raz w miesiącu. Jak firma powinna zadbać o dane osobowe pracownika wyjeżdzającego w taką podróż?

Podróż służbowa w świetle art. 775 § 1 Kodeksu pracy to nic innego jak wykonywanie na polecenie pracodawcy zadania poza miejscowością, w której znajduje np. siedziba pracodawcy. Dlatego według unijnego rozporządzenia niepotrzebna jest dodatkowa zgoda osób zatrudnionych na przetwarzanie ich danych, gdyż podstawę w tym zakresie stanowi obowiązek prawny ciążący na pracodawcy na gruncie przepisów prawa pracy. Sprawa ma się nieco inaczej, gdy zlecamy zorganizowanie ich podmiotom zewnętrznym np. biurom podróży ­– wskazuje Joanna Ożóg, ODO 24. – W procesie organizacji wyjazdu na sprecyzowanych przez pracodawcę warunkach, co do zasady to biura podróży będą pełnić rolę podmiotu przetwarzającego. Konieczne jest więc zawarcie umowy powierzenia danych osobowych, w której zgodnie z art. 28 ust. 3 RODO określony zostanie, m.in. przedmiot i czas trwania przetwarzania, charakter i cel przetwarzania, rodzaj danych osobowych czy kategorie osób, których dane dotyczą – dodaje.

Nierzadko podróże służbowe przedłużane są w związku z okresem wakacyjnym. Jeżeli pracownicy wysyłani są w atrakcyjne miejsce niejednokrotnie korzystają z okazji, przedłużając pobyt w celach odpoczynku. Wówczas pracodawca musi być pewny, że firmowy sprzęt jest odpowiednio zabezpieczony, np. hasłem. Ważne, aby było ona wystarczająco złożone. Co więcej, warto je regularnie zmieniać.Jest to niezbędna czynność, ponieważ tak naprawdę każde, nawet to najsilniejsze hasło posiadając odpowiednią ilość czasu można złamać.

Źródło: ODO 24

Temat wzorców wszystkich umów kredytowych przez wielu kredytobiorców jest lekceważony. Przyszli Frankowicze nie zastanawiają się nad tym, czy można negocjować treść i warunki umowy, decydując się na to, co im bank proponuje. Eksperci uważają jednak, że świadomy kredytobiorca może wywalczyć więcej, jeśli podejdzie do tematu w sposób pragmatyczny i rozsądny. Z pomocą przychodzi także doświadczenie wielu firm na co dzień zajmujących się pomocą prawną.

Czy kiedykolwiek zastanawiali się Państwo nad tym czy można negocjować treść i warunki umowy z operatorem telekomunikacyjnym lub bankiem, starając się o kredyt? Jak tę kwestię reguluje polskie prawo, a jak prawo wspólnotowe? Na te i inne pytania odpowiadamy wraz z ekspertem firmy VOTUM S.A., specjalizującej się w mediacjach, poradach prawnych, a także pomocy Frankowiczom w kwestiach spornych z bankami.

Reklama

Czy istnieje wzorcowa umowa z bankiem?

W literaturze i orzecznictwie, wzorzec umowy definiowany jest jako zbiór postanowień umownych ustalonych i przygotowanych jednostronnie przez podmiot, który świadczy usługi na szeroką skalę w ramach swojego przedsiębiorstwa (w tym przypadku jest to bank). Wzorce umowne zostały również zdefiniowane w kodeksie cywilnym i w myśl art. 384 k.c. wzorzec umowy jest ustalony przez jedną ze stron, w szczególności występuje w postaci ogólnych warunków umów, wzorach umów czy też regulaminie kredytowania. Wiąże on drugą stronę, jeżeli został jej dostarczony do wglądu przed zawarciem umowy głównej.

– W przypadku umów bankowych może on w szczególności dotyczyć treści samej umowy kredytowej, regulaminu udzielania kredytów, wniosku kredytowego czy tabeli opłat i prowizji, które z góry przygotowane są przez Bank i co do zasady nie mogą podlegać żadnym zmianom i modyfikacjom – komentuje specjalnie dla portalu BiznesTuba.pl, Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Co zyskały i zyskują banki na narzucaniu treści umowy?

Gotowe druki umów kredytowych przez banki doprowadziły do sytuacji, w której zakres decyzyjności i możliwości podjęcia negocjacji w ramach zawarcia umowy kredytowej przez kredytobiorców sprowadzał się jedynie do podjęcia przez nich ostatecznej decyzji o zawarciu bądź też odmowie zawarcia przygotowanych przez Bank warunków umowy kredytowej. Jak informuje nas ekspert VOTUM S.A i portalu DlaFrankowiczów.pl, w przypadku umów adhezyjnych (zawieranych przy użyciu wzorca umownego) konsument nie miał żadnego pola do negocjacji postanowień umownych czy też zgłoszenia swoich postulatów, które były by  następnie uwzględnione. – Według nas, można uznać tym samym, że Banki działały w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami wykorzystując niewiedzę i brak doświadczenia konsumenta, naruszając tym samym równorzędność stron umowy – komentuje Kacper Jankowski.

Umowa adhezyjna versus wyroki w sprawie źle skonstruowanych umów

W zakresie wadliwości klauzuli waloryzacyjnej kilkukrotnie wypowiedział się Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej: SOKiK) , uznając te zapisy za niedozwolone, co w konkurencji doprowadziło do wpisania ich treści do rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.  Wśród tych wyroków można wymienić między innymi:

1. wyrok z dnia 14 grudnia 2010 r., sygn. akt XVII AmC 426/09, nr wpisów do rejestru klauzul niedozwolonych: 3178 i 3179, gdzie SOKiK uznał za niedozwolone i zakazał bankowi wykorzystywania w obrocie z konsumentami postanowień wzorca umowy o treści: ,,Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku (…) w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.” oraz „W przypadku kredytu indeksowanego kursem waluty obcej kwota raty spłaty obliczona jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w Banku na podstawie obowiązującej w Banku (…) z dnia spłaty”;

2. wyrok z dnia 27 grudnia 2010 r., sygn. akt XVII AmC 1531/09, numer wpisu do rejestru klauzul niedozwolonych: 5743, gdzie SOKiK uznał za niedozwolone i zakazał bankowi wykorzystywania w obrocie z konsumentami postanowień wzorca umowy o treści: ,,Raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej (…) S.A. obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50”. W uzasadnieniu powyższego wyroku Sąd zauważył, że ,,abuzywne jest takie postanowienie w umowie o kredyt hipoteczny, z którego wynika, że uprawnienie banku do określania wysokości kursu sprzedaży franka szwajcarskiego nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Wzorzec umowy o kredyt hipoteczny nie precyzuje bowiem sposobu ustalania kursu wymiany walut wskazanego w tabeli kursów banku. W szczególności postanowienia przedmiotowej umowy nie przewidują wymogu, aby wysokość kursu ustalanego przez bank pozostawała w określonej relacji do aktualnego kursu CHF ukształtowanego przez rynek walutowy lub na przykład kursu średniego publikowanego przez Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że bankowi pozostawiona została dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF. Dobre obyczaje wymagają, aby kryteria ustalania spreadu przez banki były w każdym wypadku jasno sprecyzowane w umowie z klientem”;

3. wyrok z dnia 3 sierpnia 2012 r., sygn. akt XVII AmC 5344/11, numer wpisu do rejestru klauzul niedozwolonych: 5622, gdzie SOKiK uznał za niedozwolone i zakazał bankowi wykorzystywania w obrocie z konsumentami postanowień wzorca umowy o treści: „Kredytobiorca zobowiązuje się dokonywać spłaty kredytu, w wysokościach i terminach podanych w Załączniku nr 1 do Umowy – kalendarzu spłat na rachunek Banku nr: 38 1710 0007 0000 0098 8086 7103 (decyduje data wpływu na rachunek Banku), które będą zaliczane w następującej kolejności: należne opłaty i prowizje, odsetki umowne, kapitał kredytu i odsetki karne. Kwoty wskazane w kalendarzu spłat podane są w walucie kredytu. Spłaty dokonywane będą przez Kredytobiorcę w złotych, po uprzednim przeliczeniu spłaty wg kursu GE Money Banku S.A. (kursu Banku). Kurs Banku jest to średni kurs złotego w stosunku do waluty kredytu opublikowany w danym dniu w prasie przez NBP, powiększony o zmienną marżę kursową Banku, która w dniu udzielenia kredytu wynosi 0,06. Marża kursowa może ulegać zmianom i jest uzależniona od rozpiętości kursów kupna i sprzedaży waluty kredytu na rynku walutowym.

Jak wygląda regulacja prawna chroniąca interesy kredytobiorców w zakresie stosowania przez banki wzorców umów?

Eksperci VOTUM S.A i portalu DlaFrankowiczow.pl jednogłośnie uważają, że postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, które nie zostały z nim uprzednio indywidualnie uzgodnione nie wiążą go, pod warunkiem, że kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając przy tym jego interesy. Potwierdza to choćby artykuł 3851 k.c. Znajduje to odzwierciedlenie również w postanowieniu Dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.04.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Znaczy to więc, że warunki, które nie były negocjowane indywidualnie, mogą być uznane za nieuczciwe, jeśli stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczną nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Celem wdrożenia powyższej Dyrektywy nie była tylko konieczność wprowadzenia jej zapisów do polskiego porządku prawnego, ale przede wszystkim zamiar zapewnienia konsumentom skutecznej ochrony w stosunkach umownych z profesjonalistami. W szczególności odnosi to się do postanowień umownych przyjętych z wzorca umowy zaproponowanej konsumentowi przez kontrahenta, na które nie miał on rzeczywistego wpływu, jak było to w przypadku osób zawierających umowy kredytowe indeksowane do franka szwajcarskiego. 

– Aspekt poruszony powyżej jest wyjątkowo ważny i stanowi jedno z wielu zagadnień stanowiących podstawę do wystąpienia z określonym roszczeniem do Banku. Ukazuje on działania Banków mające na celu zawieranie umów kredytowych bez ingerencji przyszłych kredytobiorców w ich treść.  Przede wszystkim podkreślić należy, że Banki w ramach prowadzonej działalności gospodarczej były wyłącznym autorem przedstawianych wzorców umownych, w których treść potencjalny kredytobiorca, nawet jeżeli by chciał, nie miał możliwości ingerencji – mówił Kacper Jankowski z Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Materiał został zrealizowany dzięki wsparciu merytorycznemu i doświadczeniu prawnemu VOTUM S.A.

Votum-sa.pl

Dlafrankowiczow.pl

Organizowany corocznie event, w zeszłym roku zgromadził 67 000 zawodników i ponad 12 000 dzieci! To wyjątkowy wynik zwłaszcza, że w 2014 r. kiedy twórca Jaro Bieniecki sam wbijaj słupki pod pierwsze przeszkody zawodników było zaledwie 700. Dziś marka Runmaggedon rozwija skrzydła także na arenie międzynarodowej i zachęca do akcji crowdfundingowej.

Runnmageddon Global wchodzi na zagraniczne rynki

Runmageddon zdominował polski rynek. Ma dwie trzecie udziałów w rynku biegów przeszkodowych (OCR – Obstacle Course Race), stając się wzorem imprez w kraju. Z tego powodu twórcy wydarzenia uznali, że ekspansja zagraniczna wpłynie na jeszcze większą rozpoznawalność, frekwencję, ale także stanie się sposobem na monetyzację wszelkich działań. Planując dalszy zagraniczny rozwój w maju 2019 organizatorzy stworzyli spółkę akcyjną RUNMAGEDDON S.A. w dniu 13 czerwca wystartowali z emisją akcji spółki.

– Żeby zrealizować nasze plany, tj. ekspansję na inne rynki, potrzebujemy dodatkowego finansowania, w postaci ok. 30-40 mln złotych w ciągu najbliższych czterech lat. Pieniądze zamierzamy zbierać w formule akwizycyjnej, przejmując podmioty zagraniczne (co-brandować je najpierw by docelowo przebrandowywać na Runmageddon). Korzystając z ich know-how legislacyjnego na miejscu i naszego organizacyjnego, chcemy tworzyć najlepsze eventy w Europie – tłumaczył portalowi BiznesTuba.pl, Jaro Bieniecki.

Uczestnik nie może być zadowolony, ma być zachwycony

Jak zaznacza Jaro Bieniecki, twórca Runmaggedonu, uczestnicy, którzy wychodzą z naszych eventów mają być nie zadowoleni, a zachwyceni!
– Po każdej imprezie badamy tzw. współczynnik NPS – Net Promoter Score. To różnica między tymi, którzy „zdecydowanie poleciliby imprezę swoim znajomym”, a tymi, którym średnio się podobało lub nie podobało wcale. Wyniki powyżej 0 są uznawane za dobre, powyżej 50 za doskonałe. Na pierwszym evencie Runmageddon uzyskał ocenę 66 pkt., a obecnie wynik waha się między 70 a 90. Sytuuje to Runmageddon w kategorii „love brands” – komentuje Jaro Bieniecki.

Jaro Bieniecki, fot. archiwum prywatne

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...