sobota, Listopad 25, 2017
Home Archiwa 2017 Lipiec 7

Dzienne archiwaLip 7, 2017

Chociaż całkowita wartość rynku kryptowalut pozostała niezmieniona, fundusze na rynku przenoszone się z monety do monety w szybkim tempie. Od początku roku powstało ponad 100 nowych aktywów cyfrowych.

A co dzieje się w świecie „prawdziwych pieniędzy”? W 2008 roku nastąpił kryzys finansowy z powodu zbyt wielu inwestycji w możliwe wszystkich niewłaściwych miejscach. W odpowiedzi na kryzys Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych po ich bezprecedensowym manewrze znalazł się na otwartym rynku jako największy nabywca aktywów finansowych w historii ludzkości. Analizując indeks S&P500 tuż przed kryzysem można zauważyć pierwotnie katastrofalny spadek i a późniejszą regenerację. Jak widać, wypuścili wystarczająco dużo pieniędzy na rynek, aby jego wartość wzrosła o 35% w stosunku do jego szczytu w 2007 roku. Można powiedzieć, że to przesada, ale przechodząc do meritum.

Przez ostatnie kilka miesięcy Fed zmieniał swoją strategię. Zamiast zapewniać rynki, że będą podnosić stopy procentowe, mówili poważnie o sprzedaży wartych 4,5 miliardów dolarów aktywów, które kupili w ciągu ostatniej dekady. Oczywiście, mają zamiar robić to stopniowo i rozumieją tego konsekwencje, ale fakty pozostają takie same: największy kupiec na rynku ma stać się największym sprzedawcą.

Z pewnością szefowa Fed, Janet Yellen, posiada więcej danych niż ja, ale po prostu nie mogę pojąć jej ostatniego oświadczenia, iż „nie zobaczymy innego kryzysu finansowego w naszych czasach”. Może to jej dumna. Może wiara. Prawdopodobnie ma rację. Zdecydowanie możliwe, że wydrukowali wystarczająco dużo pieniędzy dla następnych 4 lub 5 pokoleń. Czas pokaże.

To, co mogę z całą pewnością stwierdzić, to fakt, że obecna polityka drukowania pieniędzy w połączeniu z historycznie niskimi stopami procentowymi, naruszyła sposób, w jaki ludzie postrzegają oszczędności i sposób, w jaki inwestorzy postrzegają ryzyko. W tej chwili całkiem jasnym jest, że każdy, kto siedzi w banku marnuje pieniądze, a tendencja do ponoszenia coraz większego ryzyka osób, które szukają wyższych zysków, jest obecnie na niezrównoważonym poziomie.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Filmowe testy samochodów przeznaczonych dla biznesu to najnowszy projekt autorski Fleet Meetings, wydawcy ogólnopolskiego magazynu biznesowo-motoryzacyjnego „Fleet”  oraz wydań specjalnych, m.in.: „Fleet. Samochody użytkowe”, „Fleet Contact – Vademecum samochodu firmowego”, „Fleet. Napędy alternatywne”.

Od 2009r. redakcja magazynu Fleet przeprowadza rzetelne testy z jazd najnowszymi samochodami firmowymi. Doświadczeni dziennikarze motoryzacyjni na łamach magazynu, co miesiąc prezentują nowości, opisują zalety i wady poszczególnych aut, doradzając tym samym fleet managerom w doborze najlepszego z samochodów dla swoich firm. Dotychczas opublikowano 780 testów samochodowych.

Dodatkowo w ramach autorskiego projektu magazynu Fleet – pod nazwą „Długodystansowy Test Flotowy”, wspólnie z managerami z firm odpowiedzialnymi za duże floty samochodowe – przeprowadzane są także fachowe testy samochodów firmowych (w DTF-ie wzięło udział już 40 samochodów).

 

Źródło: fleet.com.pl

Według Edelman Trust Barometer 2017 polskie społeczeństwo jest jednym z najbardziej nieufnych na świecie. W rankingu wyprzedzają nas jedynie Rosjanie. Spadek zaufania zanotowano w 28 badanych dziedzinach. Ponad połowa rodaków nie ufa bankom, przeszło 3/4 doradcom finansowym, a aż 90 proc. firmom pożyczkowym. Podobnie jest w przypadku nowinek sektora bankowego – podchodzimy do nich z rezerwą. Polacy potrzebują czasu, by przekonać się do tego co nowe. Z czego to wynika?

Polacy wciąż żyją stereotypami. Tylko 44 proc. klientów uważa, że banki o nich dbają. Aż 77 proc. twierdzi, że dla instytucji finansowych ważniejszy od zysku klientów, jest zysk organizacji. Dodatkowo, ponad 80 proc. zarzuca im wykorzystywanie większej wiedzy o usługach. Pierwsze takie sygnały zaczęły pojawiać się już kilka lat temu. Niski poziom zaufania dotyczy nie tylko banków, ale i innych instytucji finansowych. Odzwierciedla się on w nieufności do nowych produktów, innowacji i udoskonaleń. – Zwiększanie zaufania to długofalowy proces. Najważniejsza jest transparentność i przejrzysta komunikacja. Każdy produkt lub usługa potrzebują czasu, by klienci mogli się z nimi zapoznać. Warto postawić na przejrzyste warunki umowy, unikać tzw. „gwiazdek”, odpowiadać wyczerpująco na wszelkie pytania. W naszym przypadku to szczególnie ważne, ponieważ niektórzy klienci decyzję o podpisaniu umowy renty dożywotniej, podejmują kilka miesięcy, a czasami nawet lat – mówi Robert Majkowski, Prezes Zarządu Funduszu Hipotecznego DOM. Jeszcze osiem lat temu, renta dożywotnia zwana też hipoteką odwróconą była nowością na polskim rynku. Dziś firma jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, z renty dożywotniej skorzystało kilkaset osób, a fundusze hipoteczne wypłaciły im blisko 10 mln świadczeń (dane Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych). Rynek usług finansowych zmienia się każdego dnia. Jakie produkty i usługi wzbudzały najwięcej obaw?

Stereotyp 1:
Obawiam się kart zbliżeniowych

Aż 80 proc. wydanych kart płatniczych posiada funkcję płatności zbliżeniowych. Początkowo, w 2007 r. wydanie karty zbliżeniowej też nie było problemem, jednak niewiele punktów oferowało możliwość skorzystania z tego rodzaju płatności. Obecnie, po gwałtownym, 37 procentowym wzroście, ponad 80 proc. sklepów posiada terminale zbliżeniowe. Dodatkowo wykonujemy coraz więcej transakcji, nawet na mniejsze kwoty. Płatności zbliżeniowe powoli zastępują nam drobne, które kiedyś trzymaliśmy w portfelu.

Sam produkt również zaczyna ewoluować. Po entuzjastycznym przyjęciu „zbliżeniówek” banki proponują nam płatności telefonem. Wcześniejsze wersje zakładały konieczność kodów QR, autoryzacji SMS czy mini wersje karty przyklejane do telefonu. Obecnie do płatności zbliżeniowej HCE wystarczy telefon komórkowy i pobranie aplikacji. Takie transakcje są co najmniej tak samo bezpieczne jak korzystanie z tradycyjnych kart zbliżeniowych. Warto wiedzieć, że nie jest możliwe dokonanie płatności bez odblokowania telefonu, tak więc istotne jest jego skuteczne zabezpieczenie przed niepożądanym użyciem (np. PIN-em). Ponadto transakcje powyżej 50 zł zawsze są potwierdzane kodem PIN. 

Stereotyp 2:
Bankowość mobilna nie jest wystarczająco bezpieczna

Bankowość mobilna istnieje na polskim rynku od blisko 20 lat. Co ciekawe, dziś tylko 15 proc. Polaków nie korzysta z bankowości internetowej. Aż 73 proc. osób, które posiadają konto bankowe korzysta z bankowości internetowej w komputerze. Na telefonie lub tablecie loguje się tylko 28 proc. osób, a prawie dwa razy tyle deklaruje, że nie chce z niej korzystać. Oczywiście największą grupą klientów, która „bankuje” mobilnie są osoby młode – w wieku 18 – 24 lata. To właśnie one stanowią prawie 60 proc. wszystkich użytkowników. Banki od dawna robią wiele, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza tych niezdecydowanych. Coraz powszechniejsza staje się funkcja uwierzytelniania biometrycznego przy dokonywaniu płatności mobilnych. Najpopularniejszą z metod jest potwierdzanie przelewu przy użyciu czytnika linii papilarnych – aż 71 proc. badanych uznaje ją za najwygodniejszą i najbezpieczniejszą (83 proc.), dając jej przewagę nad skanem siatkówki oka (79 proc.) czy rys twarzy (51 proc.).

Stereotyp 3:
Nie chcę inwestować, lepiej schowam pieniądze w skarpecie

Aż 89 proc. gospodarstw domowych posiada oszczędności. Jednak tak zwana stopa oszczędzania, czyli część dochodu, jaką przeznaczamy na oszczędności, od lat spada. Według danych NBP w 2002 roku wynosiła ona ponad 12 proc., by na koniec 2016 roku spaść poniżej 4 proc. dochodów  Polacy wybierają sprawdzone i bezpieczne rozwiązania: najczęściej lokaty i konta oszczędnościowe. Nie więcej niż 8 proc. Polaków posiada jednostki funduszy inwestycyjnych, obligacje lub akcje. Pozostałe 81 proc. nie inwestuje swoich oszczędności. Konta oszczędnościowe posiada aż 77 proc. rodaków, natomiast lokaty – 42 proc. Giełda wciąż stanowi dla Polaków synonim niewiadomej, choć w debacie publicznej coraz głośniej mówi się o niewielkim zysku pochodzącym z lokat i kont oszczędnościowych.

Na szczęście rodacy coraz chętniej inwestują w metale szlachetne, najczęściej złoto (33 proc.) oraz w nieruchomości (22 proc). Inwestując w złoto można zdecydować się na złote „płatki” o grubości 1 mm, monety o masie 1 uncji lub sztabki o wadze np. 5 kg. Złoto staje się sposobem na ulokowanie swoich pieniędzy na przyszłość lub okazją do dodatkowego zarobienia na swoich oszczędnościach. Szacuje się, że w ubiegłym roku sprzedaż wzrosła o około 28 proc., co daje około 7 ton sprzedanego złota. Inwestowanie w nieruchomości od lat uchodzi w Polsce za jedno z bezpieczniejszych rozwiązań lokaty kapitału. Liczba czynnych umów kredytów hipotecznych przekroczyła w 2016 roku 2 mln. Oznacza to, że w przyszłości, po spłacie kredytów, dodatkowe 2 mln osób będzie posiadało kapitał zgromadzony w nieruchomościach.

Stereotyp 4
Seniorzy muszą żyć tylko z emerytury

Z danych GUS wynika, że średnia emerytura polskiego seniora to ok. 1727 zł netto. Seniorzy są jedną z najbardziej zadłużonych grup społecznych. Z danych KDR wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku zadłużenie osób starszych wzrosło o 40 proc. a sama wielkość długu sięgnęła 3 mld zł.  Seniorzy wciąż mają problem ze znalezieniem dodatkowego finansowania na emeryturze. Niewiele z nich ma oszczędności, niewiele dorabia, jeszcze mniej zakłada własny biznes po 60. roku życia. Tymczasem szacowana wartość aktywów, które można uruchomić dzięki rencie dożywotniej przekracza w Polsce 1 bilion złotych. Co to oznacza? Taka jest wartość nieruchomości, które można dzięki tej usłudze „zamienić” na rentę dożywotnią.
– Z naszego badania wynika że dzięki rencie dożywotniej co trzeci senior mógł spłacić swoje zobowiązania finansowe. Produkty hipoteki odwróconej są popularne w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach. W niektórych z nich, np. w Wielkiej Brytanii, we Włoszech czy Szwecji, właśnie przeżywają najlepszy okres. W Polsce, choć wzbudzają duże zainteresowanie, wciąż są traktowane z dużą dozą ostrożności. Co jest przyczyną? Po pierwsze brak odpowiednich przepisów obejmujących cały rynek, a nie tylko jego część. Po drugie niewyspecjalizowane i nieprofesjonalne firmy lub prywatne osoby, które psują renomę całego rynku oszukując osoby starsze. Po trzecie brak wiedzy i profesjonalnego doradztwa ze strony państwa – podkreśla Robert Majkowski z Funduszu Hipotecznego DOM. Dziś z renty dożywotniej korzysta w Polsce około 500 seniorów. Dotychczas, fundusze hipoteczne zrzeszone w KPF, wypłaciły osobom starszym blisko 10 mln świadczeń z tego tytułu. Tymczasem w wielkiej Brytanii rynek produktów equity release, czyli hipoteki odwróconej, funkcjonuje od ponad 25. lat, a seniorzy otrzymują całą paletę rozwiązań dopasowanych do ich potrzeb. W ramach rządowego programu Pension Wise państwo zapewnia im profesjonalne doradztwo dotyczące finansów na emeryturze. Z danych Equity Release Council (ERC) wynika, że z usługi hipoteki odwróconej w Wielkiej Brytanii skorzystało już blisko 400 tysięcy seniorów. Czy za kilka lat w Polsce będzie podobnie?

 

Źródło: Fundusz Hipoteczny DOM

 

Sezon wakacyjny to czas odpoczynku dla setek tysięcy Polaków. Mogłoby się wydawać, że rynek mieszkaniowy też zwalnia obroty na czas wakacji. Jednak w świetle danych z poprzednich lat, trzeci kwartał nie był czasem odpoczynku dla deweloperów i banków udzielających kredytów mieszkaniowych. W tym roku zapowiedź sierpniowego wznowienia MdM-u, dodatkowo zaktywizuje kredytobiorców, banki oraz sprzedawców mieszkań.

W poprzednich latach „mieszkaniówka” nie zamierała przez wakacje …

Informacje na temat wakacyjnej aktywności deweloperów, dość łatwo znajdziemy w zestawieniach GUS-u. Wspomniana instytucja co miesiąc podaje m.in. liczbę rozpoczętych mieszkań na sprzedaż i wynajem oraz liczbę pozwoleń, które deweloperzy uzyskali na budowę takich lokali oraz domów. Dane Głównego Urzędu Statystycznego informują o tym, jaka jest aktywność deweloperów w kontekście nowych inwestycji.

Zdaniem Andrzeja Prajsnara, eksperta portalu RynekPierwotny.pl wysoka aktywność deweloperów z pierwszych miesięcy 2017 r. również nie wskazuje, że w trakcie tegorocznych wakacji inwestorzy mogą znacząco zwolnić tempo rozpoczynania kolejnych projektów. Wielu deweloperów ma świadomość wyjątkowości obecnej sytuacji na rynku mieszkaniowym. Wraz ze wzrostem stóp procentowych NBP (spodziewanym w 2018 r. lub 2019 r.), skończy się tak sprzyjająca koniunktura.

W kontekście mieszkaniowych wakacji, bardzo ciekawe są także informacje z rynku kredytowego. Na podstawie danych Centrum AMRON można obliczyć, jak trzecie kwartały kolejnych lat (2011 r. – 2016 r.) prezentowały się pod względem udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Wartość nowych kredytów mieszkaniowych z trzecich kwartałów poprzednich lat (2011 r. – 2016 r.) jest bardzo zróżnicowana (od 9,232 mld zł do 12,774 mld zł). Jeżeli obliczymy jednak udział okresu lipiec – wrzesień w ogólnej wartości nowych „hipotek” z każdego roku, to uzyskany wynik zawsze będzie wynosił 24% – 26%. To wskazuje, że wakacyjne kwartały nie prezentowały się źle pod względem liczby i wartości nowych kredytów mieszkaniowych. Ogólny spadek wartości akcji kredytowej (np. w III kw. 2014 r. względem innych lat), wynikał z długookresowych trendów i nie miał związku z sezonem urlopowym.

Można spodziewać się, że trzeci kwartał bieżącego roku też nie będzie zły pod względem liczby i wartości nowych kredytów mieszkaniowych – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Krajowe banki oczywiście mogą tęsknić do wyników notowanych chociażby w 2011 r. Kredytodawcy zbytnio nie korzystają na rekordach sprzedaży deweloperów, bo aktualny boom jest stymulowany głównie przez niskie oprocentowanie depozytów i zakupy gotówkowe mieszkań.

Sierpniowe wznowienie MdM-u przejściowo zwiększy popyt na lokale

Warto pamiętać, że podczas bieżących wakacji na rynek mieszkaniowy będzie oddziaływał jeden specyficzny czynnik. Mowa o decyzji rządu, który planuje wznowienie programu Mieszkanie dla Młodych w sierpniu. Ponowne dotowanie mieszkań z puli na 2017 r. będzie możliwe dzięki zmianom prawnym. Pozwolą one na wygospodarowanie dodatkowych 65 mln zł – 70 mln zł. Wspomniana suma może wystarczyć na krócej niż tydzień dotowania nowych i używanych mieszkań. Tym niemniej, wśród przyszłych beneficjentów programu MdM zapanowało duże poruszenie. Perspektywa uzyskania dopłaty o pięć miesięcy wcześniej (w sierpniu 2017 r. zamiast stycznia 2018 r.), wydaje się kusząca dla osób zainteresowanych szybką przeprowadzką.

Ze względu na nieoczekiwaną decyzję rządu w sprawie MdM-u, sprzedawcy nowych i używanych mieszkań muszą się przygotować na zwiększone zainteresowanie ich ofertą w sezonie wakacyjnym. Taka sama sytuacja dotyczy banków. Prawdziwego wyścigu o dopłaty można jednak spodziewać się na początku 2018 r. Wtedy dojdzie do wydatkowania ostatnich środków z programu Mieszkanie dla Młodych (ok. 380 mln zł).

 

Autor: Andrzej Prajsnar

 

Rekordowo niskie bezrobocie w Polsce przeszacowuje faktyczny stan rynku pracy. Wzrost zatrudnienia, o wiele istotniejszy wskaźnik, poprawia się tylko wśród ludzi z wyższym wykształceniem. Jeśli dodamy, że polskie społeczeństwo się starzeje i  obniżył się próg emerytalny, bieżące negatywne trendy mogą się pogłębiać – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Stopa bezrobocia od lat jest najpopularniejszą miarą rynku pracy w Polsce, mimo że ów rynek można scharakteryzować poprzez wiele wskaźników. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że przez lata borykaliśmy się z problemem znacznej grupy osób, które nie mogły znaleźć zatrudnienia, chociaż nie brakowało im chęci i gotowości, by podjąć pracę.

Spadek bezrobocia, interpretowany zwykle jako pozytywne zjawisko, często bywa mylnie utożsamiany ze wzrostem zatrudnienia. Faktycznie jednak niższe bezrobocie nie musi oznaczać poprawy na rynku pracy, ani też nie równoważy się ze wzrostem zatrudnienia.

Na przykładzie państwa X widać, co to znaczy: bezrobocie, zatrudnienie i aktywność zawodowa

Aby scharakteryzować poważne problemy polskiego rynku pracy, warto posłużyć się pewnym przykładem. Załóżmy, że istnieje kraj, w którym żyje 150 osób, w tym 100 aktywnych zawodowo. Pracuje 90 z nich, a 10 osób szuka zatrudnienia, natomiast pozostałe 50 np. dalej się uczy, odpoczywa na emeryturze, bądź płatne zajęcie ich po prostu nie interesuje (są bierni zawodowo).

W hipotetycznym państwie stopa bezrobocia wynosi 10 proc., ponieważ 10 osób ze 100 (aktywnych zawodowo, czyli mających pracę oraz jej szukających) chce znaleźć płatne zajęcie. Gdy z grupy osób bezrobotnych pięć przejdzie do grona zatrudnionych, wtedy liczba aktywnych zawodowo pozostanie na poziomie 100 (95 ma pracę, 5 jej szuka), a stopa bezrobocia spadnie do 5 proc.

W omawianej gospodarce możliwy jest jednak inny scenariusz. Liczba bezrobotnych zmniejszy się z 10  do 5, ale pięć osób nie znajdzie pracy, tylko trafi do grupy biernych zawodowo. W takim rozwoju sytuacji bezrobocie spadnie do 5,26  proc. (5 osób poszukuje pracy, 90 ją ma, a 95 jest aktywnych zawodowo), ale liczba biernych zawodowo powiększy się do 55 osób. Mamy zatem do czynienia z wyraźnym spadkiem bezrobocia, lecz także z niezmienionym poziomem zatrudnienia i wzrostem populacji biernych zawodowo.

Taki podwójnie niekorzystny scenariusz daje złudną nadzieję, że sytuacja na rynku pracy się poprawia, podczas gdy tak naprawdę staje się gorsza. Zatrudnienie stoi w miejscu, a osoba, która trafiła do grupy biernych, będzie musiała zostać zaktywizowana, co zwykle jest droższe i zabiera więcej czasu niż przejście z grupy bezrobotnych do zatrudnionych.

W optymalnym rozwiązaniu rosłaby przede wszystkim liczba osób zatrudnionych, a spadała biernych zawodowo oraz bezrobotnych. Wtedy można by stwierdzić, że rynek pracy znalazł się w dobrej kondycji. W Polsce jednak taka sytuacja dotyczy jedynie osób z wyższym wykształcenie, co jedynie zwiększa obawy o dalszy los krajowej gospodarki.

Tylko wykształceni Polacy dogonili unijną czołówkę

Sama analiza aktywności zawodowej sugeruje, że w Polsce mamy do czynienia z kryzysem na rynku pracy. Według danych Eurostatu w pierwszym kwartale br. odsetek osób pracujących i poszukujących pracy wynosi 75,7 proc. dla przedziału wiekowego 25-64 lata. Tylko cztery kraje w Unii osiągają niższy rezultat niż Polska, a współczynnik ten utrzymuje się na niezmienionym poziomie od trzech kwartałów.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy spojrzymy na relację aktywności zawodowej do wykształcenia w na poziomie określanym przez Eurostat w przedziale 0-2 (podstawowe, gimnazjalne lub poniżej). We wcześniej wymienionej grupie wiekowej aktywność zawodowa wynosi 46,8 proc. Jest to drugi najgorszy wyniki w UE, a dodatkowo ten wskaźnik w porównaniu pierwszego kwartału 2014 r. obniżył się 0,8 pkt proc. W ciągu trzech lat bezrobocie w tej grupie spadło natomiast z 22 do 12,9 proc., ale liczba zatrudnionych obniżyła się o ok. 100 tys. osób, osiągając wartość 650 tys.

Tylko nieco lepiej przedstawia się sytuacja w grupie osób z wykształceniem na poziomie 3-4 (policealne, średnie ogólnokształcące i zawodowe oraz zasadnicze zawodowe). Przez trzy lata aktywność wzrosła zaledwie o 0,5 pkt proc. (z 72,1 do 72,6 proc.), co daje nam przedostatnie miejsce w całej Unii, słabiej wypada jedynie Chorwacja. Dla tej grupy ludzi bezrobocie spadło z 10,1 proc. do 5,4 proc. (z niespełna miliona osób do pół miliona), ale zatrudnienie wzrosło tylko o 113 tys. (z ok. 8,7 do 8,8 mln).

Większych zastrzeżeń nie budzą statystyki bezrobocia, zatrudnienia czy aktywności zawodowej Polaków z wyższym wykształceniem. Bezrobocie w pierwszym kwartale wynosiło dla tej grupy jedynie 2,3 proc. i jest czwartym najniższym w całej Unii. Aktywność zawodowa wynosi 89,8 proc. i jest bliska osiąganej przez Niemcy – 90,2 proc. Przez trzy lata zatrudnienie w tej grupie wzrosło o niemal 600 tys. osób, osiągając wartość 5,35 mln.

Bezrobotni zasilili krąg biernych

Przez ostatnie trzy lata bezrobocie w Polsce spadło z 9,2 do 4,6 proc. dla populacji w wieku 25-64 lata. Jednak w tym samym okresie liczba osób aktywnych zawodowo spadła z 15,7 do 15,5 mln, a zatrudnienie poza osobami z wyższym wykształceniem praktycznie nie uległo zmianie.

To, co z pozoru wydaje się sukcesem, można więc uznać za porażkę. Mimo silnego popytu na pracę nie udało się zaktywizować osób bez dyplomu wyższej uczelni. Spadek bezrobocia przeszacowuje skalę poprawy, ponieważ część bezrobotnych zamiast znaleźć zatrudnienie dołączyła do grupy biernych zawodowo. W obliczu zmian demograficznych i obniżenia wieku emerytalnego te negatywne trendy prawdopodobnie będą się pogłębiać

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Polskie firmy chcą chmury. W ostatnich 12 miesiącach nastąpił olbrzymi wzrost zainteresowania chmurą – wynika z danych Oracle. Niestety dane pokazują także, że pod względem adaptacji chmury, dystans pomiędzy Europą Środkowo-Wschodnią a Zachodnią jest znaczący i będzie się zwiększał. Jak wynika z danych IDC, w 2017 r. wydatki na chmurę prywatną i publiczną wyniosą 594 mln dolarów. W 2020 r. wzrosną do 876 mln dolarów. Dla porównania, wydatki na chmurę w Europie Zachodniej wzrosną w tym czasie z 6,19 mld dolarów do 9,11 mld dolarów. Do końca 2017 roku aż 80% globalnych firm zainicjuje projekty w zakresie cyfrowej transformacji. To poważne wyzwanie dla polskich przedsiębiorstw.

–  Brak inwestycji w chmurę grozi tym, że polskie firmy a co za tym idzie, nasza gospodarka, będą mniej innowacyjne. Chmura daje ogromne korzyści, w postaci nie tylko mniejszych kosztów, ale też szybkości wprowadzania nowych usług na rynek. Przedsiębiorstwa, które to rozumieją, po prostu w krótkim czasie deklasują konkurencję – podsumowuje Janusz Naklicki, szef regionu Oracle CEE & CIS.

Rosnącą popularność chmury obliczeniowej w regionie potwierdzają dane firmy analitycznej IDC. Wyłaniają się z niego dwa ważne wnioski: po pierwsze, wartość rynku IT w ciągu najbliższych 4 lat będzie systematycznie rosła, choć nie wszędzie w takim samym tempie. IDC prognozuje, że wzrost wydatków na IT w latach 2016 – 17 w największym stopniu odczuwalny będzie w Polsce i wyniesie 3,7%. Dla porównania, w Czechach nie przekroczy on 1,9% a w Rosji odczuwalny będzie nawet spadek o ponad 2%.

O ile w 2016 r. wartość rynku IT w Europie Środkowo-Wschodniej wyniosła 38 miliardów dolarów, o tyle w 2020 r. wyniesie już 44 mld dolarów. Ale nie wzrost nakładów jest tutaj najbardziej istotny. Ciekawszy jest drugi wniosek – o ile udział outsourcingu IT w 2016 r. wyniósł 38%, o tyle w 2020 r. wzrośnie on już do 44%. W tym samym czasie udział tradycyjnych usług IT spadnie z 63% do 57%. Największy wzrost będzie udziałem outsourcingu infrastruktury (wzrost z 10 do 14%, w tym niemal dwukrotny wzrost wartości usług w chmurze – z 2,6% do 4,6%). W największym stopniu spadną natomiast nakłady na infrastrukturę klienta – z 23% do 20% w ciągu 4 najbliższych lat.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Oracle wynika, że obecnie już 40% firm z regionu, zatrudniających od 250 do 1000 pracowników korzysta z chmury. Niemal połowa firm zatrudniających ponad 2500 osób i 41% przedsiębiorstw posiadających od 1000 do 2500 pracowników planuje wdrożenie usług w chmurze lub ocenia możliwość ich zastosowania. – Oceniamy, że za kilka lat usługi chmury publicznej staną się tak powszechne, jak Internet. Doświadczenia pokazują bowiem, że chmura daje ogromne korzyści, w postaci nie tylko mniejszych kosztów, ale też szybkości wdrożenia, czy większego bezpieczeństwa danych. I co najważniejsze – przedsiębiorcy to dostrzegają i tematu chmury już nie bagatelizują – komentuje Janusz Naklicki.

 

Wypowiedź: Janusz Naklicki, szef regionu Oracle CEE & CIS.

Aż 18 młodych naukowców weźmie udział w wakacyjnych stażach, organizowanych przez Fundację Zaawansowanych Technologii we współpracy w wiodącymi uczelniami i instytucjami naukowymi. Partnerem programu stażowego jest  Fundacja Centrum Innowacji FIRE.

To już piąta edycja Staży Badawczo-Rozwojowych E(x)plory, w ramach których młodzi naukowcy w wieku 13-20 lat poszerzają wiedzę, zdobywają nowe umiejętności oraz poznają nowe metody badawcze. – Staże to ważny element Programu E(x)plory, bo daje możliwość skorzystania  z profesjonalnego zaplecza laboratoryjnego oraz wsparcia merytorycznego specjalistów, co jest bardzo cenne dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją drogę naukową  – mówi Joanna Gogolińska, Dyrektor Fundacji Zaawansowanych Technologii.  – Cieszymy się, że instytucje naukowe są otwarte na taką współpracę.

Partnerem programu stażowego jest Fundacja Centrum Innowacji FIRE. – Skoro działanie na rzecz wspierania przedsiębiorczości, wzrostu innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki są celami statutowymi Fundacji to idea wspierania rozwoju młodych ludzi poprzez staże łączy się z nimi w naturalny sposób – mówi Mikołaj Różycki, prezes zarządu Fundacji Centrum Innowacji FIRE. – Kto wie, może w ten sposób dołożymy malutką cegiełkę do czyjegoś biznesowego i naukowego sukcesu wykraczającego poza ramy Polski?

W lipcu swój staż rozpoczynają m.in. dwie licealistki z Poznania – Marta Orłowska z Liceum św. Marii Magdaleny w Poznaniu w Katedrze Fizjologii Zwierząt i Człowieka na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego chciałaby przeprowadzić pomiary i analizę wyników badań aktywności enzymów. Z kolei Zuzanna Jedlińska z VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dostała się na staż do Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, gdzie planuje poszerzyć wiedzę w dziedzinie biologii komórki, genetyki, regulacji ekspresji genów oraz mechanizmów regulujących cykl komórkowy.

W tegoroczną edycję programu stażowego zaangażowały się wiodące uczelnie wyższe oraz instytucje naukowe z całej Polski. Pośród nich znalazły się Wydział Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, Laboratorium Neurobiologii Molekularnej i Komórkowej Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej, Wydział Chemii Uniwersytetu Opolskiego, Instytut Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, Wydział Mechaniczny Politechniki Krakowskiej, Laboratorium Ekspresji Genów Instytutu Biologii Molekularnej i Biotechnologii, Wydział Kształtowania Środowiska i Rolnictwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, Katedra Fizjologii Zwierząt i Człowieka Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Laboratorium Prototypowania Politechniki Świętokrzyskiej, Laboratorium Inżynierii Tkankowej WUM, Laboratorium Neurobiologii Molekularnej Uniwersytetu Warszawskiego , Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, Wydział Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Wydział Mechatroniki i Budowy Maszyn Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach.

W tej edycji do programu zgłosiło się 32 kandydatów spośród których Fundacja Zaawansowanych Technologii wybrała 18 najlepszych zgłoszeń. Staże trwają dwa tygodnie i odbywają się od lipca do września 2017 roku.

Już teraz wiele organizacji traktuje bezpieczeństwo informacji bardzo poważnie i bierze pod uwagę ochronę danych osobowych w projektowaniu nowych produktów czy usług. Te dobre praktyki, zgodnie z nowym unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO), staną się od 25 maja 2018 roku obowiązkowe. Wymóg ochrony danych domyślnie („by default”) i w fazie projektowania („by design”) przyniesie użytkownikom i firmom korzyści – oto 3 najważniejsze z nich.

  1. Większa troska o dane osobowe konsumentów

Według RODO, ochrona danych ma być uwzględniona już na etapie projektowania systemu ochrony danych osobowych („by design”), a także ma być aktywna domyślnie („by default”). Dzięki realizacji „data protection by design” przez przedsiębiorstwo, użytkownik korzystając np. z aplikacji mobilnej, strony internetowej lub biorąc udział w konkursie będzie miał pewność, że ochrona jego danych została wdrożona przez administratorów jeszcze na etapie projektowania tejże usługi – mówi adw. Marcin Zadrożny z Fundacji Wiedza To Bezpieczeństwo.

Unijne regulacje w zakresie ochrony danych osobowych mają służyć konsumentowi – „data protection by default” to zapewnienie użytkownikowi ochrony jego danych.

  1. Budowanie zaufania konsumentów i wizerunku wiarygodnego przedsiębiorstwa

Nowe przepisy, które przyjęła Unia Europejska mają mobilizować przedsiębiorców do stosowania nowoczesnego podejścia w przetwarzaniu danych osobowych. Firmy, które do tej pory traciły wizerunkowo nie zapewniając odpowiedniej ochrony danym swoich klientów, mają szansę odbudować swoją wiarygodność. Mogą to zrobić właśnie dzięki m.in. przyjęciu odpowiednich wewnętrznych polityk i wdrożeniu środków, które są zgodne w szczególności z zasadą uwzględniania ochrony danych w fazie projektowania oraz wdrożeniem domyślnej ochrony danych – wskazuje adw. Marcin Zadrożny.

Firmy będą musiały udowadniać, że przetwarzają dane osobowe klientów zgodnie z prawem, a także później to wykazać zgodnie z zasadą rozliczalności przed organem nadzorczym. Będzie to możliwe m.in. poprzez uzyskanie certyfikacji.

  1. Koszty wdrożeń mechanizmów ochrony danych i szybsza reakcja na problemy

Wejście w życie RODO wiąże się z kosztami – często sporymi –  dla przedsiębiorców. Każda organizacja przetwarzająca dane osobowe będzie zobligowana do wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych. Będzie musiała przy tym uwzględnić stan wiedzy technicznej, koszt wdrażania oraz charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania, a także ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych o różnym prawdopodobieństwie wystąpienia i wadze zagrożenia. Podsumowując organizacje będą zobligowane do analizy ryzyka. Jeżeli firma nie zapewni stopnia bezpieczeństwa odpowiadającego ryzyku, czyli nie wdroży odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, będzie mogła zostać ukarana wysokimi karami administracyjnymi – wskazuje ekspert Fundacji Wiedza To Bezpieczeństwo.

Działy IT również będą mogły szybko reagować na wszelkie sytuacje kryzysowe. W przypadku produktów i usług online istotnym elementem jest technologia komputerowa, dlatego też w odpowiednie procedury firmy będą musiały wdrożyć zwłaszcza architektów rozwiązań informatycznych oraz programistów.

 

Źródło: Fundacja ‚Wiedza to Bezpieczeństwo’

Prezydent Trump mówił o Powstaniu Warszawskim, o Polakach, ich bohaterstwie i o historii Polski. Donald Trump zapowiedział rozszerzenie partnerstwa z naszym krajem wspominał, że odwiedza starego sojusznika. Co w praktyce słowa prezydenta USA oznaczają dla nas i czy mogą wpłynąć na zwiększenie zainteresowania Polską wśród inwestorów zagranicznych?

– Wizyta Donalda Trumpa w Polsce z inwestycyjnego, gospodarczego i giełdowego punktu widzenia w sumie nie przynosi żadnych większych konsekwencji. W samym wystąpieniu Donalda Trumpa nie padły żadne konkrety i jasne deklaracje poza tym, że będzie rozwijana działka alternatywnej energii, że Polska powinna być mniej uzależniona energetycznie od swoich sąsiadów i że będzie większy nacisk na innowacje i inwestycje zbrojeniowe. Nie jest to żaden z elementów, który był nowy i co ważniejsze żaden z nich nie ma podanej kwoty – mówi newsrm.tv Paweł Cymcyk, prezes Związku Maklerów i Doradców.

W przemówieniu na Placu Krasińskich Donald Trump dużo mówił o historii Polski. – Chcąc doszukać się gospodarczych plusów w wystąpieniu Donalda Trumpa można zwrócić uwagę na dość długi wykład historyczny i znajomość historii Polski u prezydenta USA. To może niektórych inwestorów zagranicznych skłonić do zainteresowania się historią czy gospodarką Polski, a stąd już tylko krok do jakiejś inwestycji. Ten element teoretycznie mógłby pomóc polskiemu złotemu zwiększyć w Polsce inwestycje. Trzeba jednak pamiętać, że od deklaracji do czynów i do wydatków jest czasem dość długa droga – dodaje Paweł Cymcyk.

Donald Trump już w czwartek wyleciał  do Hamburga. Prezydent USA weźmie udział w szczycie G20.

 

 

Wypowiedź: Paweł Cymcyk, prezes Związku Maklerów i Doradców.

Na polskim rynku to coraz częściej spotykane zjawisko. Dla obydwu stron korzystne, bo dzięki niemu realizują swoje cele, a jednocześnie dzielą koszty, co czyni inwestycję znacznie bardziej opłacalną. Jak co-branding wygląda w świecie Komputronika? Opowiedział o tym Sławomir Komiński, Dyrektor E-Commerce podczas Digital Marketing Heroes w Warszawie.

Wymiana korzyści przez dwie lub więcej marek znana jest już od dawna. W ostatnich latach, szerokim echem odbiło się połączenie sił Huawei z legendą świata fotograficznego, marką Leica. Od wielu lat wspólnie działa McDonald’s i Disney. Dzięki ich kooperacji, dzieci odwiedzające jedną z najpopularniejszych na świecie restauracji fast food mogą cieszyć się zabawkami nawiązującymi do ulubionych bajek.

Na polskim rynku z co-brandingu z dużą swobodą korzysta Komputronik. Dzięki dobrym relacjom z markami, które znajdują się w ofercie sklepu, pole do działania pozostaje bardzo szerokie.

„1+1 daje wynik 2, ale w idealnym świecie co-brandingu z tego samego równania powinniśmy otrzymać 3. Właśnie tego oczekujemy współpracując z naszymi partnerami, z którymi wspólnie pracujemy nad efektywnością naszych reklam, kampanii i podejmowanych działań” opowiadał Dyrektor E-Commerce.

Jako jeden z powodów, dla którego Komputronik chętnie wchodzi w kooperację z innymi markami, przywołuje wynik jednej z akcji i wzrost sprzedaży o 114,12% w trakcie jej trwania.

Przykład Komputronika pokazuje, jak wielopoziomowa może być wymiana korzyści pomiędzy różnymi brandami. Wspólnie z Lego sklep tworzy specjalną kategorię, dostosowaną do potrzeb indywidualnego klienta. Pozwala wybierać spośród klocków grupowanych według kategorii wiekowych i korzystać ze specjalnych ofert, co znacznie ułatwia zakupy. Z marką Kingstone przeprowadzono akcję remarketingową, w której klienci zainteresowani gałęzią „nośniki pamięci” otrzymywali podpowiedzi produktów Kingstone, które najlepiej odpowiadały temu, czego szukali.

Często wspólnie z vendorami dzieli się efektami kampanii reklamowych, tych online, lecz również słyszanych w radio czy widzianych na citylightach w największych miastach.

Jakie są zasady owocnej współpracy? „Przede wszystkim należy pamiętać o zasadzie, że celem co-brandingu jest to, że wygrywają dwie strony. Tutaj musi być win-win, czyli wzajemny sukces. Tylko pracując na wspólny cel możliwe jest osiągnięcie oczekiwanych efektów” – podczas konferencji Digital Marketing Heroes 2017 opowiadał Sławomir Komiński.

Digital Marketing Heroes to konferencja poświęcona marketingowi cyfrowemu, która w tym roku odbyła się już 4 raz. Pośród prelegentów oprócz Sławomira Komińskiego znalazł się również m.in. Krzysztof Radoszewski z UberEATS czy Jacek Kowalski z Neuroide.

 

Źródło: Komputronik

Wakacyjny wyjazd planuje w tym roku ponad 16,5 mln Polaków – wynika z raportu IPSOS przygotowanego na zlecenie Mondial Assistance. Na urlop wydamy średnio 3 tysiące złotych, czyli o 570 złotych więcej niż w roku ubiegłym. Jedynie 26 proc. Polaków planuje wczasy zagraniczne. Podpowiadamy, jak zaoszczędzić na wakacjach w kraju.

Wyniki raportu IPSOS przygotowanego na zlecenie Mondial Assistance wskazują, że w 2017 roku na wakacje wybiera się 52 proc. Polaków. Jedynie 26 proc.  ankietowanych zdecyduje się na wyjazd zagraniczny.

– Grecja, Hiszpania, Bułgaria, Włochy – to główne kierunki zagranicznych podróży Polaków; sytuacja geopolityczna sprawiła, że wybierane przez lata Egipt, Turcja, czy Tunezja straciły na popularności; rośnie za to zainteresowanie urlopami w kraju – mówi prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki Krzysztof Piątek.

Nie tylko znacznie chętniej wybieramy w tym roku wakacje w Polsce, lecz także planujemy wydać na nie średnio o 570 złotych więcej w porównaniu do ubiegłorocznych wyjazdów, czyli blisko 3 tys. złotych – wynika z cyklicznego badania Barometr Providenta. W jaki sposób zaplanować urlop, by cieszyć się odpoczynkiem i nie myśleć o późniejszej konieczności zaciskania pasa?

  1. Porównuj ceny

Jednym z najważniejszych elementów w podejmowaniu decyzji o wyjeździe wakacyjnym jest zaplanowanie budżetu. Podliczenie kosztów noclegu, transportu, wyżywienia oraz tych poniesionych na urlopowe atrakcje (wraz z 10–20 proc. rezerwą) ułatwi skonfrontowanie ich z możliwościami finansowymi.

Niestety nasze badanie dowodzi, że wakacyjne szaleństwa wciąż wymagają od nas zaciskania pasa – 53% ankietowanych musiało w tym celu oszczędzać, a tylko co czwarty deklaruje, że wakacje 2017 sfinansuje z bieżącego budżetu. Do tego niemal milion osób (840 tysięcy) zaciągnie na urlop pożyczkę – mówi Anna Karasińska, ekspert ds. badań rynkowych w Provident Polska.

Planując urlop warto sprawdzić wiele możliwości i skorzystać z porównywarek cen oraz wyszukiwania promocji, które zapewniają dostęp do najbardziej korzystnych cenowo ofert. Na zniżki wyjazdowe można też trafić na popularnych portalach zakupów grupowych. Większość ośrodków wypoczynkowych przyciąga turystów promocjami: darmowa wycieczka po okolicy, wieczorne ognisko lub też atrakcyjna cena zakwaterowania dla dzieci.

  1. Korzystaj z pracowniczych kart sportowo-rekreacyjnych

Coraz więcej Polaków posiada karty sportowo-rekreacyjne, przyznawane przez pracodawców w ramach świadczeń pozapłacowych. Od kilku lat programy tego typu znajdują się na liście najbardziej pożądanych pracowniczych benefitów, a oferują je nie tylko duże korporacje, ale również mniejsze firmy, a także instytucje publiczne. Ogromną zaletą kart sportowo – rekreacyjnych jest możliwość korzystania z nich na terenie całej Polski, w tym również w popularnych regionach wypoczynkowych. Ich posiadacze zyskują dostęp nie tylko do siłowni i klubów fitness, ale szerokiej gamy typowo atrakcyjnych aktywności, takich jak  baseny i aquaparki, strefy relaksu z saunami, ścianki wspinaczkowe, parki linowe, kręgielnie czy korty tenisowe.

Wakacje to świetna okazja, by wykorzystać dedykowane pracownikom benefity, takie jak karty sportowo-rekreacyjne, również na wyjeździe – mówi Joanna Skoczeń, prezes zarządu VanityStyle, właściciela marek FitProfit i FitSport. – To duża wygoda i oszczędność, zwłaszcza jeśli ktoś lubi aktywny wypoczynek i korzystanie podczas urlopu z dostępnej infrastruktury sportowo-rekreacyjnej. Wybór aktywności z szerokiej gamy usług, jakie oferują karty sportowo-rekreacyjne, może być nie tylko doskonałym sposobem na spędzanie wolnego czasu razem z bliskimi, ale także pozwala sporo zaoszczędzić. Ważnym atutem tego rozwiązania jest fakt, że karty oferują dostęp do wielu aktywności, w tym: aquaparków, basenów letnich, parków linowych, ścianek wspinaczkowych i wielu innych, nie tylko dla pracowników, ale również dla ich rodzin (osoby towarzyszące i dzieci). Zabierając swoje karty na wakacje, ich posiadacze mają możliwość przetestowania lokalnych atrakcji i urozmaicenia swoich wyjazdów wakacyjnych, zwłaszcza kiedy nie dopisze pogoda – dodaje.

  1. Wybieraj mniejsze, urokliwe miejscowości

W wakacje ceny w popularnych miejscowościach wypoczynkowych idą w górę. Wakacje nad polskim morzem wcale nie należą do najtańszych. W tym sezonie cena wynajęcia noclegu dla czteroosobowej rodziny w Sopocie to wydatek rzędu 545–555 zł, co w porównaniu do maksymalnie 345 zł w Ustce oraz 470 zł w Kołobrzegu stanowi dużą różnicę, szczególnie w przypadku dłuższego pobytu. W Pobierowie i Milenie trzeba będzie zapłacić za taki pobyt maksymalnie 420 zł, a we Władysławowie – 365 zł. Mniejsze kurorty to nie tylko dobra alternatywa dla tańszego noclegu, ale także idealny pomysł na tańsze wakacje z dziećmi – nie ma w nich aż tylu pokus (stragany, budki z lodami) i okazji do wydawania pieniędzy. W dużych i bardziej popularnych turystycznie miejscach również można znacznie zaoszczędzić, wystarczy, zdecydować się na pole namiotowe czy dalej oddalone od brzegu morza kwatery, a posiłki w większości przygotowywać samodzielnie lub jadać w knajpkach na uboczu oferujących domowe obiady. Na nieco mniejsze koszty będą mogli liczyć ci, którzy tegoroczny urlop spędzą w górach. Wybierająca się na wypoczynek czwórka znajomych będzie musiała wydać na pobyt w granicach 300–360 złotych, najtaniej będzie w Wiśle, a najdrożej w Zakopanem.

  1. Podróżuj w grupie

Dobrym pomysłem na oszczędność w zakresie kosztów podróży jest zdecydowanie się na wspólny wyjazd z rodziną, przyjaciółmi czy nowo poznanymi znajomymi. W grupie weselej, bezpieczniej i taniej! Wybierająca się na wakacje pociągiem rodzina może liczyć na 30-procentowy rabat na przejazd pociągami PKP Intercity, taka sama zniżka przysługuje 3-osobowej grupie podróżującej pociągami regionalnymi. Ponadto, jak co roku, spółka Koleje Mazowieckie uruchomiła specjalny pociąg wakacyjny – „Słoneczny”, którym do Gdyni Głównej można dojechać już za 45 zł, a do Ustki za 60 zł. Podróżując w większym gronie łatwiej wykupić przejazd grupowy na transport publiczny oraz dzielić koszty przejazdu samochodem, a także koszty noclegu – wynajmując mieszkanie zamiast pokoju hotelowego czy koszty jedzenia – dzieląc się rachunkiem za obiad lub przygotowując wspólnie posiłki. Korzyści mogą też przynieść znajomości nawiązane na miejscu. Wspólnie można taniej wynająć samochód na podróż po okolicznych atrakcjach, korzystać ze zniżek specjalnych na grupowe wejścia, podzielić się kosztami transportu na dworzec czy za taksówkę.

  1. Zminimalizuj koszty podróży

Zorganizowane wyjazdy są bez wątpienia wygodniejsze, ale zaplanowany samodzielnie urlop nie tylko pozwoli oszczędzić, lecz także zapewni możliwość idealnego dopasowania poszczególnych elementów wycieczki do swoich potrzeb – od hotelu poprzez transport po zwiedzanie. Jak wynika z raportu IPSOS, wyjeżdżając na wakacje w Polsce, najczęściej wybieramy własny lub pożyczony od znajomych samochód bądź też decydujemy się na publiczny transport zbiorowy. Bilety kolejowe czy autobusowe możliwe są do kupienia ze zniżką (nawet do 30 proc. ceny) przy zamówieniu ich z odpowiednim wyprzedzeniem lub w przypadku przejazdów rodzinnych czy grupowych.

Coraz więcej osób decyduje się na zakup biletów przez internet, ponieważ jest to wygodne – nie trzeba wychodzić z domu, a transakcja trwa tylko chwilę. Poza tym przewoźnicy często oferują promocje dostępne tylko online. To też przyciąga pasażerów, dla których najbardziej  liczy się cena, więc cieszy ich, że mogą u nas kupić bilet dużo taniej niż na dworcu czy u kierowcy  – mówi Andrzej Soroczyński, prezes zarządu firmy Teroplan, właściciela serwisu e-podroznik.pl.

Zakup biletu przez Internet daje możliwość skorzystania np. z oferty SuperPromo, w ramach której dostępne są bilety od 49 zł na podróże pociągami EIC oraz EIP, a także z 30-, 20- i 10-procentową zniżką na wszystkie kategorie pociągów. Koszty przejazdu samochodem znacząco obniży rozdzielenie ich na kilku podróżujących, których można poznać chociażby zabierając znajomych lub znajdując towarzysza podróży np. na serwisie do organizowania wspólnych wyjazdów (np. Bla Bla Car). Wyjątkowo ciekawscy zaś mogą zdecydować się na podróżowanie stopem.

Eksperci

Lipka: Młodzi Polacy nie garną się do pracy. To problem

Tylko 10 procent młodych Polaków, którzy kształcą się po 18. roku życia, decyduje się na łączenie na...

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

AKTUALNOŚCI

Getec gotowy na czas – Nowoczesna ciepłownia dla miasta Turek.

Firma Getec Polska poinformowała na piątkowej konferencji prasowej o zakończeniu prac w obiekcie Cie...

Firmy szkoleniowe apelują o VAT bez wad

Firmy muszą pokrywać koszty VAT na usługi doradcze finansowane z funduszy europejskich. Tracą na tym...

Apel do Szydło i Kaczyńskiego w sprawie limitu składek na ZUS

Konfederacja Lewiatan w listach do premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego apeluje...

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...