Home Eksperci Bochniarz: Prace nad tzw. siecią szpitali trwały bardzo długo, ale niestety w...

Bochniarz: Prace nad tzw. siecią szpitali trwały bardzo długo, ale niestety w zaciszu Ministerstwa Zdrowia

Postulaty zgłaszane przez reprezentatywne organizacje pracodawców nie zostały zupełnie wysłuchane. Najbardziej krytykowane są kwestie związane z budową samej sieci i oparcie jej na nieaktualnych danych dotyczących zakresu świadczeń realizowanych przez poszczególne placówki medyczne. Wątpliwości budzi również  tempo wprowadzanych zmian (projekt nadal jest w trakcie prac legislacyjnych, a już 27 marca ma być znana lista szpitali objętych siecią, co nie daje żadnych szans placówkom na dostosowanie się do proponowanych rozwiązań).

Niestety, największą bolączką od lat jest opracowywanie projektów w wąskim gronie, pozorowane konsultacje społeczne i wprowadzanie zmian bez odpowiedniego okresu przejściowego. To powoduje narażenie wszystkich na ciągłe zmiany i brak możliwości określania długofalowych planów inwestycyjnych. Skakanie od projektu do projektu powoduje, że nikt działający w tym sektorze nie może czuć się bezpieczny. Prawda jest taka, że placówki medyczne i NFZ są na siebie skazani. Finansowanie ze środków publicznych, z uwagi na jeszcze niski zakres usług prywatnych, jest gwarantem pewnej stabilizacji. W Polsce placówki medyczne nie mogą bowiem pozwolić sobie na działanie poza systemem publicznym.

Jako organizacja reprezentująca pracodawców nie możemy godzić się z takim podejściem. A zagrożenia związane ze źle przygotowaną reformą wprost odbiją się na pacjentach. Szczególne zagrożenie upatrujemy w konstrukcji finansowania szpitali w formie ryczałtu, co oznacza zupełne odejście od zasady, że pieniądz idzie za pacjentem. Propozycja skierowana wprost przeciwko wszystkim placówkom niepublicznym spowoduje obniżenie jakości świadczeń i jest rozwiązaniem antymotywującym do jakichkolwiek działań propacjenckich.

Projekt w żaden sposób nie odnosi się do pacjentów oczekujących na leczenie w placówkach, które nie zostaną włączone do sieci. Oznacza to, że będą oni musieli ustawić się na nowo w wielomiesięcznych kolejkach do innych placówek. Nie wiadomo również, co z pacjentami, którzy pomiędzy 27 marca (dniem opublikowania informacji o objęciu siecią) a 1 lipca (dniem wejścia w życie proponowanych zmian) będą przyjęci do placówek nieobjętych siecią. Czy trzeba będzie ich przed 1 lipca przenosić do innych placówek?

Druga obawa dotyczy konstrukcji opieki specjalistycznej. Większość podmiotów zrzeszonych w Konfederacji Lewiatan to małe przychodnie specjalistyczne zakładane przez rodziny polskich lekarzy, którzy zaciągnęli kredyty, aby móc oferować  pacjentom jak najlepszą ofertę medyczną. Tymczasem szpitale z sieci mają przejąć część kontraktów realizowanych obecnie w ramach opieki specjalistycznej. Prywatne placówki obawiają się, że nie będą mieć żadnych szans na prowadzenie swojej dotychczasowej działalności, a pacjenci będą musieli iść do szpitali w celu otrzymania porady specjalistycznej. Zapewne część pacjentów trafi do tych placówek płacąc za wizytę, ale przecież nie wszystkich na to stać. Szczególnie jest to widoczne z perspektywy małych i średnich miasteczek i wsi.

Z nadzieją przyjmuję wypracowany kompromis dotyczący przesunięcia w czasie postulowanych zmian (z lipca na październik), o ile w tym czasie dokonamy rzetelnej analizy zapotrzebowania pacjentów na usługi szpitalne. W innym przypadku nadal twardo będziemy wskazywać, że zaproponowana zmiana w żaden sposób nie przyczyni się do rozwoju polskiej medycyny.

Autor: Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan