piątek, Grudzień 14, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "marketing"

marketing

Choć do niedawna nie było wcale łatwo ze znalezieniem pracy w marketingu, to dziś sytuacja diametralnie się zmienia. Rozwój technologii spowodował, że tylko w lutym ubiegłego roku, pracodawcy zwiększyli zapotrzebowanie na pracowników ds. marketingu o 14,6 proc. (rok do roku). Rośnie również wartość rynku technologii marketingowych, a jak wynika z prognoz do 2025 roku firmy wydadzą na oprogramowanie marketingowe prawie 130 mld USD – 60% zakupów dokonają działy marketingu, a pozostałe 40% działy IT[1].

Marketing przez wiele lat cieszył się opinią jednego z najpopularniejszych kierunków studiów, na jaki decydowali się absolwenci szkół średnich. W efekcie po czasie zaczęliśmy obserwować  nadwyżkę specjalistów. Dziś branża przeżywa swoiste ożywienie, co ma związek ze stale rosnącą świadomością konieczności promowania marki i docierania do klienta różnymi kanałami. Firmy inwestują coraz więcej w działania marketingowe, a szczególnym zainteresowaniem cieszą się przemyślane działania internetowe, realizowane m.in. w mediach społecznościowych. Gdzie specjaliści ds. marketingu znajdą dziś zatrudnienie?

Nowoczesny marketing kluczem do skutecznej sprzedaży

Organizacje, które zakładają utrzymanie świadomości marki na dynamicznie zmieniającym się rynku i planują stabilny rozwój działalności nie mogą pozwolić sobie na brak obecności w Internecie. Skuteczny e-mail marketing, grupy branżowe w serwisie Facebook oraz LinkedIn, precyzyjne reklamy targetowe, Google AdWords, chatbox w e-commerce czy w końcu video wizytówki, to tylko nieliczne narzędzia wspierające działania sprzedażowe i ciężko byłoby wyobrazić sobie bez nich współczesny marketing. Co za tym idzie, do najbardziej pożądanych należą kandydaci o doświadczeniu w e-marketingu, czyli ci z praktyczną znajomością narzędzi internetowych. Kluczową rolę ogrywają również kompetencje miękkie, a przede wszystkim kreatywność i nowatorskie podejście do kampanii w świecie digital.

Zobacz też:

5 porad dla programistów na udaną rozmowę kwalifikacyjną

Specjaliści otrzymują średnio 7 ofert pracy rocznie

Rosnąca digitalizacja i stopniowe odchodzenie od tradycyjnych form marketingu przyczynia się do polepszenia sytuacji specjalistów ds. marketingu na rynku pracy. Liczba otrzymywanych zaproszeń do procesów rekrutacyjnych stale rośnie, a specjaliści czy menedżerowie otrzymują przeciętnie około 9 ofert rocznie. Jak wynika z najnowszego raportu Antal, Aktywność Specjalistów i Menedżerów, marketingowcy otrzymali w 2017 roku średnio 7 ofert pracy –  to 15 % więcej niż w 2016 roku. Największe zapotrzebowanie obserwujemy nie tylko w dynamicznie rozwijającym się przemyśle spożywczym i farmaceutycznym, ale również w branży motoryzacyjnej, elektrotechnicznej czy budowlanej.

Dobry e-marketingowiec w cenie, czyli w jakiej?

Aktualna sytuacja na rynku pracy jasno wskazuje na dominację kandydatów, a stale rosnące zapotrzebowanie na tych najbardziej wykwalifikowanych specjalistów umacnia ich pozycję. Obecnie, gdy wielu pracodawców boryka się z brakami kadrowymi, a największym wyzwaniem jest zarówno pozyskanie, jak i utrzymanie w swoich strukturach najlepszych pracowników.

Jak pokazuje Raport płacowy Antal, specjalista ds. marketingu internetowego może liczyć dziś na wynagrodzenie pomiędzy 5000 a 8000 zł brutto, a zarobki menedżera plasują się na poziomie 12.000 – 18.000 zł brutto.

To jednak nie wszystko, gdyż wynagrodzenie podstawowe uzupełniane jest o różnego rodzaju premie, a sama oferta zatrudnienia wiąże się również z coraz bogatszym pakietem benefitów pozapłacowych, elastycznymi godzinami pracy czy możliwością pracy zdalnej. Pracodawcy kładą obecnie coraz większy nacisk na politykę zarządzania talentami w organizacji, dlatego oferują również  różnego rodzaju szkolenia, czy rozwój kompetencji w określonym kierunku.

Zobacz też:

Motywacja to dobra inwestycja

Jakich kompetencji szukają dziś pracodawcy?

Skuteczny marketing wymaga określonych kompetencji, a firmy inwestując w rozwój działu marketingu szukają kandydatów o bardzo zróżnicowanym doświadczeniu czy o określonych cechach charakteru. Współczesny dział marketingu nie może obejść się bez umiejętności atrakcyjnego, często również perswazyjnego stylu pisania – tzw. call to action. Przy czym marketing potrzebuje obecnie jakościowych treści, tym bardziej, że materiał z całą pewnością zostanie wykorzystany w formie artykułu, wpisu na blogu w mediach społecznościowych lub jako newsletter. Współczesny marketing wymaga również znajomości różnorodnych narzędzi, a marketingowcy, którzy sprawnie posługuję się choćby narzędziami Google cieszą się szczególnym zainteresowaniem pracodawców.

Warto także zwrócić uwagę na kompetencje miękkie, wśród których kluczową rolę odgrywa kreatywność, elastyczność, ale także zdolności analityczne, bez których współczesny marketing nie może istnieć. Żadna firma nie może wyobrazić sobie obecnie realizacji kampanii bez jej dokładnej analizy pod kątem efektywności i dokonania jej optymalizacji.

Stabilne zatrudnienie i kusząca perspektywa na przyszłość?

Nie ulega wątpliwości, że praca w obszarze e-marketingu może być przyszłościowym zawodem. Zakładając rozwój nowych technologii, digitalizację i automatyzację procesów, wiązanie swojej przyszłości z marketingiem pozwoli z całą pewnością na wiele możliwości zawodowych. Wszystko zależy jednak od umiejętności dostosowania się do dynamicznie zmieniającego się środowiska i trendów, biegłością w zaawansowanych technologiach  i motywacją do ciągłego kształcenia w tym zakresie.

Krzysztof Borkowski, headhunter Sales & Marketing w Antal

[1] IDC report „Worldwide Marketing software Forecast 2014 – 2018”

***

Antal jest liderem rekrutacji specjalistów i menedżerów oraz doradztwa HR. Firma działa w Polsce oraz w Czechach i na Słowacji, a także na Węgrzech pod marką Enloyd. Dzięki codziennym kontaktom zarówno z pracodawcami jak i kandydatami, Antal dysponuje najlepszymi informacjami na temat obecnych na rynku pracy trendów. W celu jeszcze większego pogłębienia tej wiedzy regularnie prowadzi również badania rynku pracy.

=

Niezmiennie najpopularniejszą formą promocji jest obniżka ceny produkty czy usługi, jednak w ciągu ostatnich dwóch lat popularność korzystania z tej formy promocji spadła o 14 punktów procentowych. Obecnie dwie trzecie konsumentów deklaruje, że korzysta z tej formy promocji. Z kolei kilkukrotne wzrosty popularności w porównaniu z wynikami sprzed dwóch lat odnotowały: konkursy, zaproszenia na imprezy i wydarzenia sponsorowane oraz zwrot pieniędzy w przypadku braku efektów – wynika z Monitora Promocji ARC Rynek i Opinia.

 Dwie trzecie Polaków korzystających z promocji przyznaje, że kupienie czegoś po okazyjnej cenie daje dużo satysfakcji. Podobny odsetek deklaruje, że porównuje ceny towarów w różnych sklepach
i wybiera najkorzystniejszą ofertę. Ponad połowa badanych twierdzi, że kieruje się podczas zakupów promocjami i stara się wybierać takie produkty, które są akurat w promocji. Istnieje kilka form promocji, które w ciągu ostatnich dwóch lat zyskały na popularności wśród konsumentów. Są to: gratisowe produkty/ usługi, degustacje, konkursy, zaproszenia na imprezy i wydarzenia specjalne oraz zwrot pieniędzy w przypadku braku efektów. Warto zwrócić uwagę, że loterie i konkursy są formami promocji znacznie bardziej popularnymi wśród mężczyzn niż wśród kobiet.

Źródło: Monitor Promocji, ARC Rynek i Opinia, sierpień 2018

 

44% badanych przyznaje, że ze względu na promocje często kupuje więcej niż to było zaplanowane. Co piąty respondent jest nieufny w stosunku do jakości produktów sprzedawanych  w promocyjnych cenach.

W porównaniu z ubiegłym rokiem dwukrotnie wzrósł odsetek osób, które miały negatywne doświadczenia z promocjami (z 12% w 2017 roku do 24% w 2018r.) To, co najbardziej irytuje klientów to: niedostępność produktów objętych promocją, niejasne/nieuczciwe zasady promocji, niewywiązywanie się z umowy oraz przeterminowane produkty.

– Jest kilka przyczyn, dla których topowa dotychczas forma promocji – obniżka ceny – traci na popularności. Główną przyczyną jest rosnąca świadomość konsumentów, którzy nie podchodzą już tak bezkrytycznie do promocji cenowych. Lata doświadczeń z promocjami pokazały im, że nie zawsze cena promocyjna jest najlepszą ceną danego produktu na rynku, że czasami produkt będący w promocji, po okresie promocyjnym zachowuje swoją wyjątkową cenę, która w tej sytuacji przestaje być wyjątkowa,, że produkty sprzedawane promocyjnie mają na przykład krótki okres przydatności do spożycia lub są niepełnowartościowe – komentuje dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.

 – Wyniki tegorocznego badania pokazują, że wzrasta odsetek osób z negatywnymi opiniami na temat promocji. Z drugiej strony rośnie zainteresowanie tymi formami promocji, które do tej pory nie cieszyły się dużą popularnością. Może to świadczyć o tym, że organizatorzy z większą kreatywnością i dbałością podchodzą do organizacji różnego rodzaju eventów czy akcji konkursowych, co pozytywnie przekłada się na ich odbiór przez klientów – komentuje Wojciech Paziewski z ARC Rynek i Opinia.

Jedną z najbardziej udanych promocji lojalizujących ostatnich tygodni jest Gang Słodziaków sieci Biedronka. Skąd taki sukces akcji?

– Czynników sukcesu promocji kolekcjonerskiej Biedronki jest kilka: po pierwsze „siła rażenia” samej sieci Biedronka. Jest to jedna z największych sieci w Polsce trafiająca do dużej ilości konsumentów z widoczną w miejscu sprzedaży komunikacją. Dodatkowo akcja jest komunikowana przez pracowników kas. Po prostu nie da się jej nie zauważyć. Po drugie promuje dobre nawyki. W akcji Gang Świeżaków – zdrowe jedzenie, a w Gangu Słodziaków czytanie dzieciom. To jest przez rodziców akceptowane i dobrze postrzegane. Po trzecie maskotki są duże i dobrej jakości i są lubiane przez dzieci, które to mają znaczący wpływ na zachowania zakupowe swoich rodziców. Po czwarte jakość komunikacji jest bardzo dobra. Po piąte offline’owy mechanizm zbieractwa wśród dzieci jest skutecznym mechanizmem. Wklejanie naklejek do kart jest dla dzieci zabawą i jasno pokazuje, ile jeszcze brakuje dając sygnał rodzicom ile jeszcze muszą kupić. Po szóste nagrody są odbierane w miejscu sprzedaży co powoduje ich namacalność kreując wiarygodność i pewność mechanizmu – komentuje Grzegorz Bonder, General Manager w agencji Unique One.

Zobacz też:

Biznes to biznes i trzeba go rozwijać, ale jak to zrobić?

Informacja o badaniu

Monitor Promocji to badanie realizowane co rok przez ARC Rynek i Opinia techniką CAWI (ankiety online). Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej miejskiej próbie pełnoletnich osób (N=1006), które skorzystały z przynajmniej jednej promocji w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Termin realizacji badania: 21-23 sierpnia 2018 r.

ARC Rynek i Opinia już od ponad 25 lat przeprowadza badania marketingowe oraz sondaże opinii publicznej i ma stałe miejsce wśród najlepszych instytutów badawczych w Polsce. Dzięki przynależności do największej międzynarodowej sieci zrzeszającej niezależne agencje badawcze – IriS – realizuje projekty badawcze w Europie i na świecie. Instytut ARC Rynek i Opinia posiada certyfikat jakości pracy ankieterów PKJPA, a wszystkie badania są realizowane w zgodzie ze standardami ESOMAR-u. http://www.arc.com.pl

 

 

Liczba użytkowników smartfonów cały czas wzrasta, co sprawia, że reklama mobilna jest jednym z najskuteczniejszych sposobów dotarcia do konsumenta. Ważne jest zatem, aby była odpowiednio zoptymalizowana do rozdzielczości urządzeń mobilnych. Co zrobić, by reklamy wyświetlane na tabletach i smartfonach wywoływały u odbiorców zaangażowanie i zainteresowania, a markom pozwalały pozyskiwać klientów? 

Optymalizacja reklam

W czasach, gdy ponad 70% osób korzysta z Internetu oraz dokonuje zakupów na urządzeniach mobilnych, reklama odpowiednio zoptymalizowania do rozdzielczości ich wyświetlaczy może stać się jednym z najlepszych kanałów dotarcia do klienta i wygenerowania znaczących zysków dla firmy. Z badań przeprowadzonych prze IAB UK wynika, że aż 78% osób uważa, że najbardziej irytujące reklamy to te, które nie są dostosowane do rozdzielczości smartfonów czy tabletów – są zbyt małe, bądź zawierają zbyt dużo tekstu, przez co stają się nieczytelne i trudniejsze w odbiorze.

Reklama wideo

Z roku na rok wzrasta liczba osób oglądających treści wideo na smartfonach i tabletach. W 2017 roku przeszło 50% wszystkich wyświetleń wideo, stanowiły te na urządzeniach mobilnych. Dlatego też, ważne jest aby marki tworzyły spersonalizowane reklamy wideo, zoptymalizowane do wyświetlaczy urządzeń mobilnych. Takie działania na pewno wzbudzą zaangażowanie i zainteresowanie wśród odbiorców, a tym samym pozwolą generować większe zyski.

Od dawna wiadomo, że obraz jest łatwiejszy w odbiorze niż treść, ponieważ ludzki mózg przetwarza informacje wizualne 60 000 razy szybciej niż tekst. Reklamy zawierające treści wideo są narzędziem, które ma ogromny potencjał marketingowy. Jak wynika z badań YouAppi, CMO Mobile Marketing Guide, w 2018 roku aż 85% marketerów planuje zwiększyć budżet na reklamę wideo wyświetlaną na urządzeniach mobilnych.

Personalizacja reklam

Odpowiednie dopasowanie przekazu reklamowego wiąże się z wykorzystywaniem danych o użytkownikach. Reklamy, których treści dopasowane są do indywidualnego odbiorcy, pozwalają na budowanie silnej relacji z klientem. Ponad to, sprawiają, że klient czuje się traktowany jako jednostka, a nie jedna z wielu osób, do których trafia ten sam przekaz. Dopasowanie reklamy do wieku, płci, zainteresowań i miejsca zamieszkania pozwala wpłynąć na emocje konsumenta. Personalizacja sprawia, że obiorca czuje się wyróżniony, przez co chętniej dokonuje decyzji o zakupie oraz angażuje się w przekazywane treści.

Stale rosnąca liczba osób korzystających ze smartfonów i tabletów sprawia, że mobile marketing cały czas się rozwija, a reklama mobilna, ze względu na swój zasięg, staje się głównym i najskuteczniejszym sposobem docierania do konsumentów.

Do końca 2017 r. około 40 proc. wszystkich smartfonów w krajach rozwiniętych będzie wyposażonych w czytniki odcisków palców. Jednocześnie, ponad 200 sieci komórkowych będzie zawierać elementy architektury sieci 5G. Nowe technologie wbudowane w smartfony dają detalistom narzędzia niezbędne do konkurowania ze sklepami online.

Popularność urządzeń cyfrowych rośnie, dodatkowo stają się one coraz bardziej wszechstronne, a ich użytkownicy wymagają coraz szybszej łączności z Internetem. Smarfon dominuje na tle innych urządzeń. Spada dynamika wzrostu liczby posiadanych tabletów, a w ubiegłym roku – po raz pierwszy – liczba posiadanych smartfonów była wyższa niż posiadanych laptopów.

Jedną z technologii, która przekłada się na życie i zwyczaje konsumentów jest biometria. Przynajmniej 80 proc. posiadaczy telefonów z czytnikiem linii papilarnych będzie korzystać z niego regularnie: każdy z nich będzie używany średnio 30 razy dziennie. Pod koniec dekady zabezpieczenia biometryczne staną się tak wszechobecne jak przednie kamery w smartfonach.

– Ich sukces i popularność wynika z możliwości szybkiego i dyskretnego, w stosunku do haseł, odblokowania telefonów i uwierzytelniania transakcji. Ze względów bezpieczeństwa, obecnie wymagane są silne hasła (dla wielu trudne do zapamiętania) a liczba kont online będzie rosła – mówi Magdalena Jończak, Partner Deloitte, Lider ds. Sektora Dóbr Konsumenckich.

– Do końca 2020 roku przeciętny konsument będzie posiadał 200 kont on-line. Zgodnie z przewidywaniami, w tym czasie rynek biometrii w samym handlu detalicznym, ma osiągnąć wartość 1,6 mld dolarów. To wzrost o 156 procent, w porównaniu do 625 mln dolarów w 2015 roku. W szczególności rozpoznawanie twarzy – technologia używana głownie przez ochronę portów lotniczych czy w kasynach – obecnie cieszy się dużym zainteresowaniem również wśród detalistów. Umożliwia przeciwdziałanie kradzieżom, ale może być również wykorzystywana do obserwowania klientów i na tej podstawie analizowania ich zachowań.

– Wiele firm, które oferują funkcje rozpoznawania twarzy, udostępnia również zaawansowane aplikacje analityczne, które przechwytują, np. czas przebywania w sklepie kupujących – mówi Magdalena Jończak.

Jak wynika z raportu „The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2017” duży wpływ na rynek dóbr konsumenckich, będzie miało uruchomienie i rozwój sieci 5G oraz modernizacje sieci związanych z technologią 4G. Szacuje się, że 4G zwiększy wzrost gospodarczy o 150 miliardów dolarów i przyniesie 771 000 miejsc pracy w samych Stanach Zjednoczonych. Sektor dóbr konsumpcyjnych będzie jednym z głównym beneficjentów sieci piątej generacji – stanie się on w dużej mierze mobilny. Dzięki superszybkiemu internetowi, firmy z tego sektora będą wykorzystywać nowe kanały dystrybucji i marketingu. Jednocześnie wymagający konsumenci będą oczekiwać od nich coraz bardziej angażujących doświadczeń z wykorzystaniem technologii Virtual Reality, Augumented Reality czy treści wideo i 3D. Przykładem może być sektor dystrybucji, gdzie klienci pragną sprawdzić dostępność oraz porównać ceny towarów w czasie rzeczywistym, jednocześnie poruszając się po sklepie internetowym.

Szybszy internet umożliwi między innymi jeszcze lepszą nawigację wewnątrz budynków, która daje klientom wygodniejszy dostęp do informacji o produktach i usługach w ich otoczeniu. Wpływa na doświadczenia konsumentów dzięki np. nawigowaniu ich w którym miejscu w centrum handlowym znajduje się sklep, którego szukają. Po stronie biznesu beneficjentem tej zmiany mogą być polskie firmy, które są aktywne na rynku rozwiązań geolokalizacyjnych opartych o technologię BLE (Bluetooth Low Energy) np. beaconach. Mowa tu o małych nadajnikach, które nieustannie sygnalizują swoją obecność i komunikują się np. ze smartfonami. Ich klientami są m.in. FC Barcelona, lotnisko w Katarze, McDonald’s czy IBM. Beacony są dziś wykorzystywane, m.in. przez sieci handlowe, które dzięki nim mogą wiedzieć, jakie półki i produkty mijali ich klienci.

– Dostępność nawigacji wewnątrz pomieszczeń może przynieść korzyści dla centrów handlowych w perspektywie średnioterminowej. Właściciele domów handlowych będą mieli atut do zachęcania sieci komórkowych, dostawców sieci Wi-Fi i innych dostawców infrastruktury do wdrażania jej w lokalach. Realizacja obietnicy nawigacji wewnętrznej wymaga, podobnie jak w przypadku nawigacji na zewnątrz, dwóch podstawowych elementów: komunikacji w czasie rzeczywistym z lokalizacją i map cyfrowych – mówi Olgierd Cygan, Lider Deloitte Digital w Polsce i Europie Środkowej.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W ubiegłym roku zaledwie 6% polskich firm analizowało duże zbiory informacji – wynika z danych Eurostatu. Daje nam to przedostatnie miejsce w unijnym rankingu, przed Cyprem. Liderami pod względem digitalizacji i korzystania z Big Data jest Malta i Holandia. W tych krajach niemal już co piąta firma analizuje cyfrowe informacje.

Dane Eurostatu nie napawają optymizmem. W ubiegłym roku, zaledwie co trzecia firma działająca w UE, zatrudniająca co najmniej 10 osób, posiadała stronę internetową. Choć znacznie lepiej wyglądają  wskaźniki wykorzystana mediów społecznościowych w działaniach biznesowych – przyznaje się do tego już połowa firm – to ten wyjątek tylko potwierdza regułę: cyfryzacja to pięta achillesowa wielu przedsiębiorstw. Nie tylko polskich. Najlepiej ilustrują to dane na temat wykorzystania Big Data.

Daleko za liderami

Jak wynika z opublikowanego przez firmę Domo raportu „Data Never Sleeps 5.0”, w ciągu minuty internauci publikują ponad 46 tys. zdjęć na Instagramie, korzystają z wyszukiwarki Google ponad 3,5 mln razy i umieszczają ponad 74 tys. postów w mikroblogowym serwisie TumbIr. To kopalnia wartościowych informacji. Jednak póki co wykorzystywana rzadko. Jak wynika z unijnych danych, w UE tylko 10% firm analizuje duże zbiory informacji – o klientach, rynku czy konkurencji.

– To oczywiście średnia, są kraje, gdzie z danych korzysta się znacznie częściej, niemniej te liczby pokazują, że Big Data znajduje się na podobnym etapie rozwoju jak kilka lat temu chmura obliczeniowa. Biznes do cloud computingu podchodził na początku bardzo ostrożnie, dopiero gdy zobaczył efekty wdrożenia chmury, znacznie szybciej zaczął adaptować tę technologię. Podobnie będzie z Big Data. zwraca uwagę Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, notowanej na NewConnect spółki, która zarządza jedną z największych na świecie hurtowni danych.

Ten wzrost już widać, co dobrze ilustrują dane spółki, która jeszcze w II kwartale ubiegłego roku z usług opartych o Big Data wygenerowała 12 mln zł, a rok później już 16,7 mln zł. Póki co, w unijnym rankingu Polska wypada jednak bardzo słabo. Tylko 6% polskich firm korzysta z analityki Big Data, co daje nam w ogólnej klasyfikacji 24, przedostatnie miejsce przed Cyprem. Lepiej wypada od nas m.in. Rumunia, Czechy, Słowacja czy Bułgaria. Podium zajmują Malta, Holandia i Belgia, kolejne pozycje zajęły takie państwa jak Finlandia, Wielka Brytania czy Estonia.

Marketing korzysta z danych

Dystans jaki dzieli nas od dobrze zinformatyzowanych, ucyfrowionych państw, dobrze pokazuje nasycenie rozwiązaniami Big Data w dużych firmach. W Polsce z analityki danych korzysta 5% małych, 8% średnich i 18% dużych, zatrudniających powyżej 250 osób przedsiębiorstw. Dla porównania, na Malcie takich firm jest 42%, w Danii i Finlandii 40% a u naszych południowych sąsiadów – Słowaków i Czechów – odpowiednio 24% i 22%.

Najczęściej firmy analizują dane geolokalizacyjne z urządzeń przenośnych, do czego przyznaje się aż 46% przedsiębiorstw, a także dane generowane w mediach społecznościowych (45% wskazań). Co trzecia firma analizuje dane własne pozyskane ze smart urządzeń i sensorów. Dla porównania, w Polsce dane z urządzeń smart pozyskuje 10% firm, tyle samo wykorzystuje informacje geolokalizacyjne. Co ciekawe, dane pozyskane z mediów społecznościowych analizuje zaledwie 5% firm.

Najczęściej po dane sięga branża marketingowa, a w szczególności e-commerce, bo mają one największą świadomość korzyści. Dzięki analizie informacji z różnych źródeł można bardzo dobrze poznać zainteresowania i potrzeby klienta i tym samym znacząco zwiększyć skuteczność kampanii reklamowych i sprzedaż produktu. Widzimy także rosnące zainteresowanie analizą danych ze strony instytucji finansowych oraz firm działających w segmencie B2C, które wzbogacają nimi swoje systemy CRM – tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Zewnętrzne

Firma analityczna IDC szacuje, że rynek Big Data rośnie dziś w tempie 11,7, proc. rdr i w 2020 r. osiągnie wartość 203 miliardów dolarów. Jaka część tego tortu przypadnie Polsce? Jak wynika z unijnych danych, proces digitalizacji polskich przedsiębiorstw postępuje dużo wolniej niż ma to miejsce w większości innych państw UE. To o tyle ciekawe, że autorzy rankingu Digital Economy and Society Index 2017 (w którym że Polska zajmuje odległe 23 miejsce), zwracają uwagę na to, że poczyniliśmy postępy m.in. w obszarze cyfryzacji społeczeństwa, wdrażania szybkich połączeń internetowych czy korzystania z mobilnych usług szerokopasmowych. Jednak wprowadzanie technologii cyfrowych przez przedsiębiorstwa idzie nam wyjątkowo opornie.

– Podczas gdy unijny wskaźnik w tym obszarze rośnie nieprzerwanie od 2014 r., to w Polsce od ubiegłego roku utrzymuje się na niemal na tym samym poziomie. Oznacza to, że dystans dzielący nas od liderów systematycznie się powiększa. W tej sytuacji warto zastanowić się nad skorzystaniem z usług Data as a Service, w tym modelu nie trzeba inwestować we własne rozwiązania – zwraca uwagę Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Jak wynika z danych Eurostatu, z zewnętrznych źródeł danych korzysta jedna czwarta firm. W Polsce, to zaledwie 1%.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Według badania AdEx w pierwszym kwartale 2017 roku udział wideo w reklamach internetowych wzrósł do 20,1%. Chociaż rok 2017 niewątpliwie był rokiem wideo marketingu, eksperci prognozują, że w 2018 jego udział w rynku będzie jeszcze większy. Na co zatem warto postawić w nadchodzącym roku, planując działania marketingowe?

Wideo jest jednym z najbardziej rozwijających się formatów reklamowych. Obecnie aż 35% wszystkich wydatków na reklamę w Internecie, stanowią wydatki na wideo. Generuje ono największą sprzedaż, dlatego też firmy i marketerzy muszą wyjść naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i w swoich kampaniach postawić na ten trend. Jednak wraz z rozwojem wideo marketingu, wzrastają potrzeby odbiorców – stają się oni coraz bardziej wymagający, a co za tym idzie, przyciągnięcie ich uwagi jest nie lada wyzwaniem. Aby sprostać tym wymaganiom, należy tworzyć bardziej angażujące i innowacyjne treści, w coraz lepszej jakości. Jest to możliwe dzięki rozwijającej się technologii i ciągłemu badaniu potrzeb konsumentów. Szacuje się, że 20% osób wyłącza film po 10 sekundach, gdy nie jest on wystarczająco interesujący. Przygotowując strategie marketingową na 2018 rok, warto skupić się na poniższych trendach w wideo. Wykorzystanie ich w strategii marketingowej na pewno zwróci uwagę odbiorców.

Live video streaming

Mimo, że trend ten miał silną pozycję w 2017 roku, to w nadchodzącym należy się spodziewać, że jego wpływ wzrośnie jeszcze bardziej. Jest to świetny sposób na zbliżenie się do klienta, poprzez pokazanie bardziej ludzkiej strony marki. Odbiorcy mogą na żywo uczestniczyć w wydarzeniach, śledzić je zza kulis, a także zadawać pytania. Live video streaming generuje większe zaangażowanie odbiorców i pozwala im pełniej uczestniczyć w wydarzeniach związanych z danym firmą czy produktem.

Video 360

Popularność video 360 w nadchodzącym roku wzrośnie między innymi ze względu na większą dostępność technologii i niższe koszty tworzenia tego typu wideo. Na początku trend ten był wykorzystywany głównie w mediach społecznościowych przez podróżników, chcących przekazać swoim odbiorcom,      w sposób bardziej realistyczny, wrażenia z podróży. Obecnie często jest stosowany w branży hotelarskiej i podróżniczej, gdyż pozwala odbiorcom na lepsze zapoznanie się z obiektem.

VR video

Wirtualna rzeczywistość to jeden z najmniej jeszcze rozwiniętych trendów w wideo marketingu. Aby znaleźć się w wirtualnej rzeczywistości, marketer musi nakłonić użytkownika do założenia specjalnych okularów, które projektują sztuczne otocznie. Ten sposób prezentacji wpływa na poprawę doświadczeń konsumentów i „przenosi” ich do określonego przez aplikację miejsca.

Mobile views

Ciągłe ulepszanie urządzeń mobilnych sprawia, że coraz więcej osób ogląda wideo właśnie na smartfonach oraz tabletach. W 2017 roku prawie 50% wyświetleń wideo, to wyświetlenia na urządzeniach mobilnych. Zakładając, że tendencja ta będzie wzrastała, ważne jest, aby marki optymalizowały swoje filmy do rozdzielczości urządzeń mobilnych. Eksperci przewidują, że w następnych latach wykorzystanie urządzeń mobilnych do oglądania filmów wzrośnie o 25%.

Rola i znaczenie wideo marketingu w 2018 roku

Marketing z roku na rok staje się bardziej interaktywny, dlatego też w 2018 roku wideo zwiększy swoją wydajność i odegra znaczącą rolę w strategiach marketingowych wielu marek. Dlaczego firmy powinny jeszcze bardziej skupić się na wideo marketingu podczas planowania kampanii?

Odpowiedzią na potrzeby odbiorców jest wideo, które jest – unikatowe i oryginalne, ale także dopasowane do użytkownika i jego potrzeb. Treści wideo są bardziej przekonujące, w większym stopniu wpływają na emocje oraz lepiej skupiają uwagę odbiorców, do tego generują nieporównywalnie więcej zaangażowania niż obraz czy tekst. Warto zatem wziąć pod uwagę wspomniane wyżej trendy, które z pewnością pomogą firmom w osiągnięciu zamierzonego celu.

 

 

Autor: Mariusz Maksymiuk – CEO agencji interaktywnej Adexon

Współczesny odbiorca chce być zaskakiwany. Dlatego kierowany do niego marketingowy przekaz musi być nowatorski, działać na różnych poziomach (odwoływać się nie tylko do intelektu, ale i zmysłów oraz emocji), a także elastyczny, odpowiadający na błyskawicznie zmieniające się realia społeczno-gospodarcze, spełniać wymagania i trafiać w gusta klientów.

W całej tej różnorodności nie można jednak zapominać o systematycznym budowaniu zaufania i przywiązania do marki. To te czynniki decydują bowiem o powracaniu klientów do tych samych produktów, podejmowaniu automatycznych decyzji zakupowych i wierności jednemu brandowi. Jak zatem w wymagającym ciągłych zmian świecie wzmacniać autentyczność marki i budować rzeczywiste, a nie iluzoryczne czy chwilowe przywiązanie odbiorców? Dobry design, zaangażowanie i odpowiedzialność społeczna marki nazywane były dotąd wartościami dodanymi. Uzyskiwane dzięki nim „nadprogramowe punkty” pozwalały nieco zyskać w oczach klientów, a w dłuższej perspektywie wzbudzić ich trwałą sympatię do marki. Dzisiaj sformułowanie „wartość dodana” nabiera zupełnie innego znaczenia. To naznaczone nią działania coraz częściej stają się dla konsumenta kluczowe w ocenie marki, a zatem także podejmowaniu decyzji zakupowych.

Do 2030 roku dla 80 proc. pracowników na świecie istotnym aspektem oceny rzeczywistej wartości firmy, a następnie decyzji o jej poleceniu będzie stopień zaangażowania przedsiębiorstwa w aktualne problemy społeczne i środowiskowe. Pokolenie wchodzących dziś na rynek pracowników, tzw. „millenialsów”, jest wyjątkowo dociekliwe w kwestii działań CSR swoich potencjalnych pracodawców. Z każdym rokiem coraz więcej osób deklaruje gotowość płacenia wyższej ceny za produkt stworzony odpowiedzialnie i z materiałów pozyskiwanych ze zrównoważonych źródeł. Wartości społeczne coraz częściej stawiane są na pierwszym miejscu – nierzadko to one decydują o kierunku, w którym zmierzają działania firm. Jak wpływa to na świat szeroko pojętego marketingu?

Wykorzystaj potencjał green marketingu

Green marketing, nazywany też ekomarketingiem albo marketingiem zielonym, jako właściwie użyte narzędzie może przysłużyć się kreatywności marketingowców. Za spójność marki odpowiadają przede wszystkim fundamentalne wartości, którymi się ona kieruje, tak ważne dla pokolenia „millenialsów”. Kolejne pokolenia konsumentów z pewnością ten trend pogłębią. Wartości dają mocne i stabilne podstawy budowania zaufania i przywiązywania odbiorców do danego brandu. Kiedy firma już takie przywiązanie klientów zdobędzie, może sobie pozwolić na więcej. Twórcy sezonowych kampanii, opakowań, reklam i spotów mogą odważniej eksperymentować, wprowadzać nowe rozwiązania i testować pomysły, nie tylko aby podtrzymać zainteresowanie stałego konsumenta, ale i po to, żeby zdobyć nowego. Jeśli mamy silne podstawy, zewnętrzne czynniki służą tylko ich atrakcyjnemu przedstawieniu – nie musimy obawiać się o fundamenty pomysłu.

Buduj marketing wokół idei, nie odwrotnie

Jednorazowe akcje CSR-owe przestają odzwierciedlać zaangażowanie firmy w problemy społeczne. Konsumenci pytają o łańcuchy dostaw, źródła pozyskiwania surowców, o kontrahentów i partnerów. To ogromne wyzwanie dla marketingowców i PR-owców. Odpowiedzią na takie oczekiwania konsumenta będzie zasada budowania marketingu wokół idei, nie odwrotnie. Zna ją doskonale choćby Adidas. Stworzone wyłącznie z materiałów recyklowalnych buty Adidas x Parley wiążą marketingowe decyzje firmy z walką o oczyszczanie oceanów z odpadów z tworzyw sztucznych. Te buty to czysta idea – idea przyjaznego podejścia do środowiska i czystych oceanów. A przy tym świetny design i przekaz marketingowy.

Odwołaj się do rozsądku konsumenta

Serce czy rozum – to dylemat znany marketingowcom od dawna. Wszystko wskazuje na to, że marketing przyszłości musi zacząć przykładać wagę do tego drugiego. Popularne niegdyś pojęcie „lovebrand” stopniowo wypierane jest przez „wisebrand”, ponieważ mądra marka może przywiązać do siebie konsumentów o wiele silniej niż marka wyłącznie „modna” lub „fajna”. I chociaż taki „wise marketing” nie jest łatwy, niesie ze sobą nieocenione korzyści. Drobna wpadka, mniej atrakcyjna kampania czy internetowe memy na temat produktu – to, co może wywołać poważny kryzys w przypadku lovebrandów, dla wisebrandów przestaje mieć aż tak duże znaczenie. Na silniejszych, poważniejszych podstawach można bowiem zbudować mocniejsze przywiązanie. Konsument pomyśli „OK, ich nowa reklama jest kiepska, ale nie przyczyniają się do wypalania lasów palmowych. Wolę ich produkt”. Po prostu zaczynamy doceniać marki mądre.

Mądrze używaj narzędzi

Wisebrand, jak każda marka, musi kreatywnie poszukiwać nowych sposobów docierania do klienta i nieustannie się rozwijać, by nadążać za jego potrzebami. Żeby trafić do świadomych konsumentów, do ich wymagań trzeba dostosować wszystkie narzędzia. Jak to zrobić? Należy na przykład dokładnie przemyśleć, co przekazuje opakowanie produktu. Powierzchowny przekaz (typu: naturalny – bo zielony, dla dzieci – bo kolorowy) przestaje przyciągać, a nawet może do marki zniechęcić. Świadomość dotycząca zanieczyszczenia środowiska jest w dzisiejszych czasach na tyle duża, że konsument zaczyna w opakowaniu widzieć także zużyte surowce, przyszłe odpady, potencjalne zagrożenie dla środowiska… i ocenia je pod tym kątem. Świadomy konsument zadaje sobie np. pytanie: „Czy ta ekologiczna herbata, której każda torebka zapakowana jest w osobną foliową saszetkę, naprawdę jest ekologiczna?”.Jeśli odpowiedź będzie przecząca, marka straci w oczach odbiorcy wiarygodność i sympatię.

Podejdź do design na poważnie

Design opakowań to już nie tylko funkcjonalność, zróżnicowanie ilości produktu czy możliwość limitowania edycji np. ze względu na sezon. To także kultura. A czasem – dzięki zaangażowaniu artystów w proces twórczy spotów reklamowych czy plakatów – nawet sztuka. Uwrażliwienie na to, co dzieje się ze środowiskiem naturalnym pod wpływem działań człowieka, stawia także wyższe wymagania wobec estetycznej jakości naszego otoczenia. Jak wyróżnić swój produkt na tym polu? Marketing sensoryczny i wizualny mogą przynieść spektakularne efekty.

 

 

Autor: Mateusz Zmyślony, założyciel Grupy ESKADRA, Dyrektor kreatywny Open Eyes Economy Summit

Praca zdalna to dziś trend, z którego pracownicy korzystają coraz częściej, o czym świadczą najnowsze badania – aż 57% Polaków deklaruje chęć pracy zdalnej. Jakich osób powinni szukać pracodawcy, żeby praca w domu była opłacalna dla obu stron? Opowiada o tym Juliusz Korwin, dyrektor ds. marketingu start-upu Powermat, który zajmuje się udostępnianiem ładowania indukcyjnego dla smartfonów w przestrzeni publicznej.

Portfolio career, czyli jak wykorzystać swoje wszelkie kompetencje w wielu miejscach

Młodym zależy dziś na zdobywaniu jak największej ilości doświadczeń zawodowych oraz na wykorzystywaniu swoich wszelkich umiejętności i talentów, bowiem wypracowana umiejętność wielozadaniowości podnosi ich wartość jako pracowników. Etat w jednej firmie nie jest już więc szczytem marzeń każdego. Portfolio career to nowy model pracy, który wśród Polaków staje się coraz popularniejszy.

To popularne zwłaszcza u osób wykonujących wolny zawód, np. fotografa, grafika czy dziennikarza.Taki model polega na pracy w kilku miejscach naraz, najczęściej w różnych formach, np. jako freelancer w jednej firmie, pracownik na pół etatu w drugiej i dodatkowo jako prowadzący własną działalność gospodarczą. Praca zdalna jest wtedy nieodzownym elementem funkcjonowania zawodowego – tłumaczy Juliusz Korwin. – Zatrudnienie kogoś do pracy zdalnej nie wiąże się z żadną stratą dla pracodawcy, o ile wybierze się na takie stanowisko właściwą osobę – dodaje Korwin.

Praca w domu angażuje tak samo

Pracodawcy niejednokrotnie boją się zatrudniać osoby do pracy w systemie zdalnym, bo obawiają się, że pracownik pozbawiony kontroli zwierzchnika nie będzie pracował efektywnie.

– Ewentualna opieszałość w wykonywaniu obowiązków bardzo szybko się zweryfikuje, bo każdy pracownik zdalny powinien po zakończonym dniu pracy rozliczyć się z tego, co udało mu się zrobić. Nie ma tu więc miejsca na oszukiwanie pracodawcy – zauważa Juliusz Korwin. Badania również przemawiają na korzyść pracownika zdalnego, bowiem strata czasu podczas pracy w domu i w firmie jest podobna – nigdzie nie jesteśmy w stanie być w 100% produktywni. Ponad 30% pracowników szacuje, że w pracy traci  ok. 1 godziny dziennie.

Nie ma więc znaczenia czy w czasie wykonywania obowiązków zawodowych rozmawiamy przez chwilę z koleżanką z biura czy w domu przerwiemy wykonywane akurat zadanie, żeby otworzyć drzwi listonoszowi czy podlać kwiaty. Strata czasu jest porównywalna, grunt to wybrać osobę, która jest odpowiedzialna i realnie umie ocenić swoje moce przerobowe – komentuje dyrektor ds. marketingu z firmy Powermat.

Mobilność pracownika kluczem do sukcesu w pracy zdalnej

To, co jest szczególnie ważne przy wyborze pracownika na stanowisko zdalne to jego mobilność. Pracując w kilku miejscach nie sposób być efektywnym np. bez prawa jazdy. Drugim, bezwzględnym obowiązkiem przy pracy zdalnej jest rozeznanie w technologiach, które dziś pozwalają nam mieć wszystkie potrzebne dane zawsze przy sobie, np. w smartfonie.

– Nigdy nie wiadomo, czy szef z jednej firmy nie zadzwoni do nas z prośbą o podanie ważnych informacji, gdy będziemy w drugiej pracy. Zamiast szukać konkretnego dokumentu na pendrive czy na złamanie karku pędzić do domu, lepiej jest mieć wszystko zapisane np. w wirtualnej chmurze, która jest nowoczesnym i bezpiecznym sposobem na przechowywanie danych – zauważa Korwin. Niemniej ważna jest umiejętność sprawnego komunikowania się za pomocą najnowszych zdobyczy technologicznych, np. przy okazji telekonferencji.

To popularne zwłaszcza w firmach, które mają zagraniczne oddziały. Pracownik zdalny musi być więc zaznajomiony z możliwościami połączenia video w swoim smartfonie i laptopie. Nie ma nic gorszego, niż problemy techniczne 3 minuty przed umówionym w sieci spotkaniem – mówi Juliusz Korwin.

Praca w przestrzeni publicznej

Zacisze własnego domu to nie jedyne miejsce, w którym pracujemy poza firmą.

Kawiarnie i restauracje to teraz popularne lokalizacje, w których można pracować przy komputerze, zwłaszcza, jeśli w planach ma się także spotkania biznesowe. Właściciele lokali już dawno zauważyli tę tendencję i dlatego inwestują w różne udogodnienia dla takich osób. Należą do nich m.in. codzienna dostawa świeżej prasy czy wygodne fotele. Powermat to także jeden z ukłonów w stronę osób pracujących w lokalach, czyli takich, które muszą ciągle być on-line. Potrzebują do tego  naładowanego  smartfona, bo przecież jest on dziś jednym z naczelnych narzędzi w pracy. Wprowadzając rozwiązanie ładowania indukcyjnego w przestrzeni publicznej w naszym kraju, właśnie potrzeby pracujących mieliśmy na uwadze – kończy Juliusz Korwin.

W czasach, gdy wielu z nas wykonuje kilka zawodów naraz, przystosowanie przedsiębiorców do modelu pracy zdalnej jest nieuniknione. Kluczem do sukcesu jest dobór osoby posiadającej odpowiednie kompetencje do pracy poza firmą. Należą do nich m.in. odpowiedzialność, słowność, umiejętności technologiczne czy mobilność. W takim wypadku praca zdalna jest rozwiązaniem wygodnym i opłacalnym dla obu stron.

 

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Strudzeni marketerzy dopiero co otarli pot z czół po pospolitym ruszeniu Polaków na sklepy związanym z powrotem dzieci do szkół, a już powinni zakasać rękawy i zacząć planować Święta Bożego Narodzenia. Październik jest ostatnim dzwonkiem do zaplanowania działań i budżetów przedświątecznych. W ostatnich latach można zaobserwować kilka stałych trendów, warto wziąć je pod uwagę planując kampanię na ostatnie miesiące w roku. Jakie? O tym w poniższym artykule Magdaleny Stefaniak, Senior Account Managera z agencji Result Media.

Listopad – czas wytężonych poszukiwań i zakupów

Kiedy zaczynamy poszukiwania prezentów dla najbliższych? Obserwując otoczenie, możemy dojść do wniosków, że coraz wcześniej. Pierwsze dekoracje i słodycze świąteczne pojawiają się w supermarketach i centrach handlowych już po Święcie Zmarłych. Jak wygląda zainteresowanie prezentami w wyszukiwarce? Bardzo podobnie. Od początku listopada powinniśmy być już gotowi z kampanią działającą na pełnym potencjale, co oznacza że emisję należy zacząć pod koniec października, a do tematu przymierzać się już od dziś. W kalendarze akcji świątecznych obowiązkowo powinniśmy wpisać Black Friday, Cyber Monday i Mikołajki.

Z okazji Black Friday sklepy oferują naprawdę wysokie, długo wyczekiwane przeceny. W tym roku dzień wielkich wyprzedaży przypada na 24 listopada i jest to pierwsza okazja, aby kupić coś nie tylko dla siebie, ale także znaleźć świąteczny prezent dla bliskich czy przyjaciół. Cyber Monday to kolejna przedświąteczna okazja na zakupy z wyjątkowymi rabatami. Dotyczą one tylko zakupów online, a dzień ten przypada 27 listopada. Popularność i świadomość promocji przedświątecznych – szczególnie Czarnego Piątku rośnie z roku na rok, mimo że na polskim rynku to stosunkowo młode trendy. Warto zaznaczyć je w swoich kalendarzach, przygotować specjalne oferty i zwiększyć budżety w tym okresie.

Większy ruch w wyszukiwarce

Zwiększone zainteresowanie w okresie przedświątecznym nie dotyczy tylko branż związanych z prezentami, co może być pierwszym skojarzeniem, ale także gastronomicznej, pożyczkowej czy wysyłkowej. W tym okresie wzrost liczby klientów zauważają także usługi – fryzjerskie, kosmetyczne, a także transportowe czy kurierskie. Wszyscy mają w tym czasie jeden cel: wyprzedzić konkurencję i zarobić jak najwięcej.

Konkurencja w Google przed Świętami jest zacięta, zwiększa się także ruch w wyszukiwarce – szukamy chętniej i częściej niż na co dzień. Istotne jest, aby na gorący okres zakupowy zaplanować rezerwę budżetową i móc w jego trakcie zwiększyć budżet. W ten sposób nie dopuścimy do utraty wyświetleń reklam przy zwiększonym potencjale.

Zaletą działań reklamowych w Internecie jest ich pełna mierzalność i przejrzystość. Za każdą wrzuconą w ten segment złotówkę otrzymujemy coś w zamian – czy to wzrost świadomości brandu, kolejną sesję na stronie, a w najlepszym wypadku konwersję – telefon z umówieniem na wizytę, zakup w sklepie internetowym itp. – zauważa Lech Wyrzykowski SEM Specialist Result Media Widząc przełożenie na konwersje powinniśmy wziąć pod uwagę zwrot z inwestycji – nakłady możemy znacznie powiększyć, w sytuacji gdy przekładają się na pożądaną akcję klientów. Grunt to dobra komunikacja z agencją czy osobą prowadzącą kampanie i wzajemne informowanie się o statusie. W przypadku niewykorzystania całego budżetu powinniśmy mieć na uwadze, że oprócz wzmożonego ruchu zakupowego w przypadku produktów, wzrośnie również liczba zwrotów. Wtedy utworzony bufor pozwoli na wypromowanie tych samych artykułów.

Użyj produktu do inspiracji!

Co ciekawe, w okresie przedświątecznym rośnie także zainteresowanie ogólnymi zapytaniami typu „prezenty”, „wyprzedaże”, „pomysł na prezent dla…” – można ten trend wykorzystać przygotowując przemyślaną strategię kampanii kontent marketingowej. Sieć jest miejscem, gdzie bardzo intensywnie szukamy inspiracji, co kupić najbliższym. Wykorzystajmy to tworząc artykuły i inspirujące posty, które pokażą nasze produkty w różnych kontekstach, pomagając podjąć decyzję osobom, które szukają pomysłów.

Nie możemy w tym czasie ignorować drugiej co do popularności wyszukiwarki w Polsce, jaką jest YouTube. Zarówno czas przedświąteczny, jak i same Święta Bożego Narodzenia to czas wzmożonego poszukiwania i oglądania kontentu wideo – zarówno poradnikowego, jak i czysto rozrywkowego. Również tam możemy bardzo precyzyjnie dotrzeć do konsumenta, naszego potencjalnego klienta dostarczając mu to, czego tak bardzo szuka: pomysłów!

Zakupy przez telefon

Planując świąteczną kampanie nie można zapomnieć także o rosnącym udziale urządzeń mobilnych, dlatego też istotne jest włączenie tych kanałów w mediaplany.  W niektórych kategoriach produktowych, takich jak uroda i pielęgnacja czy sporty zimowe, udział mobile wynosi nawet ponad 50% wszystkich zapytań. Urządzenia mobilne wpłynęły na to, jak robimy zakupy – sprawdzamy ceny i podejmujemy decyzje zakupowe na telefonach, zarówno przed zakupami, jak i przebywając w sklepach, gdzie porównujemy otrzymaną ofertę z tym co proponuje konkurencja – przypomina Lech Wyrzykowski. Nawet jeśli nie sprzedajemy z pomocą sklepu internetowego, to musimy pamiętać o tym, że prawie 80% wszystkich zakupów w sklepie jest inspirowanych informacjami zaczerpniętymi z Internetu. Bądźmy tam z naszymi działaniami oraz przyjrzyjmy się dokładnie naszej stronie w wersji mobilnej – jak się wyświetla, czy czas ładowania nie przeszkadza użytkownikowi w dokonaniu konwersji.

Ostatni kwartał roku przynosi duże możliwości sprzedażowe, a odpowiednio zaplanowane i skoordynowane działania reklamowe mogą nam pozwolić zamknąć rok na solidnym poziomie. Niezależnie od tego czy korzystamy z pomocy agencji, czy sami prowadzimy swój marketing – październik to ostatni dzwonek, by usiąść do mediaplanów i strategii komunikacji, by możliwie jak najlepiej przygotować się na przedświąteczną gorączkę.

 

Wypowiedź: Magdaleny Stefaniak, Senior Account Managera z agencji Result Media.

W związku ze stale rosnącą liczbą firm w internecie wydawać by się mogło, że prowadzenie biznesu online to przyjemny i stabilny sposób na zarabianie pieniędzy. Jedynie ten, kto ma praktycznie doświadczenie w tym temacie i sam próbował „rozkręcić” firmę s internecie wie, ile pułapek kryje w sobie takie myślenie. Prowadzenie działalności online to nie tylko założenie strony internetowej. To przede wszystkim  marketing  w sieci, dbanie o widoczność witryny i pozyskiwanie nowych klientów, jednak  w gąszczu wielu spraw, które spoczywają na właścicielu firmy, nie trudno jest o tym zapomnieć i  popełnić błąd. O błędach w marketingu internetowym, jakie czyhają na właścicieli firm opowiemy w dzisiejszym artykule.

Brak zdefiniowanych celów działania

Brak jasno postawionych celów to jeden z podstawowych i największych błędów marketingu internetowego. Zanim rozpoczniesz promocję swojej firmy w sieci, musisz ustalić jakie są Twoje cele i dobrać zestaw wymiernych wskaźników, które pomogą Ci w śledzeniu postępów w ich realizacji. Bez tego nigdy nie będziesz w stanie zmierzyć osiąganych wyników i określić obszarów, w których Twoje kampanie marketingowe wymagają wsparcia lub zmiany strategii.

Brak zdefiniowanej grupy docelowej

Nawet jeśli stworzysz wartościową treść, nie zwiększysz zaangażowania ani świadomości marki wśród użytkowników, nie mówiąc już o pozyskaniu klientów, jeśli nie wypromujesz jej wśród właściwych odbiorców. Aby dotrzeć do właściwej grupy docelowej, musisz ją najpierw zdefiniować. Nie opieraj się tylko na swoich przekonaniach, ale na realnych zachowaniach Twoich odbiorców. Śledź użytkowników, którzy odwiedzili Twoją stronę i zbieraj informacje o ich zachowaniach. Możesz również wykorzystać narzędzia na portalach społecznościowych, które dostarczają informacji demograficznych o Twoich odbiorcach, dzięki czemu możesz kierować reklamy według wieku, płci i zainteresowań.

Brak personalizacji w działaniach marketingowych

Brak personalizacji lub niewłaściwa personalizacja to błąd, którego marketing nie wybacza. Obecny sposób konsumowania treści w internecie przez użytkowników zwyczajnie wymaga od nas personalizacji. Dzięki zastosowaniu jej w swoich komunikatach, sprawiasz, że użytkownik w czasach, gdy liczba docierających do niego treści rośnie, ma poczucie, że te są  stworzone z myślą o nim i zgodne z jego zainteresowaniami. Pomagasz mu w ten sposób podjąć decyzję i wybrać spośród wielu napływających działań właśnie Twoje. Według badań marketerzy odnotowują około 20% wzrost dzięki personalizacji.

Brak aktualizacji strony

Brak aktualizacji strony wpływa nie tylko na brak zainteresowania nią użytkowników, ale także na spadek jej pozycji w wynikach wyszukiwania.  Podstawą jeśli chodzi o pozycjonowanie stron jest aktualizacja treści na stronie jak i podążanie za wszelkimi innowacjami technicznymi, czyniącymi strony szybszymi i bardziej przyjaznymi użytkownikowi. Wyobraź sobie, że wchodzisz na stronę sklepu, w którym na stronie głównej widnieje informacja o zeszłorocznej kolekcji czy promocji aktywnej trzy miesiące temu. Dam sobie rękę uciąć, że wzbudzi to Twoją podejrzliwość i spowoduje brak zaufania.

Ignorowanie SEO

Wielu właścicieli szczególnie małych firm ignoruje SEO wychodząc z błędnego założenia, że pozycjonowanie działa tylko w przypadku dużych firm i ogromnych nakładów finansowych. Tymczasem jedna z najpopularniejszych wyszukiwarek na świecie – Google, cały czas dostarcza nowe narzędzia do promowania i pozycjonowania firm lokalnych. Wysoka widoczność w wyszukiwarce to skuteczny sposób na wzrost ruchu na Twojej stronie i pozyskanie klientów.  Niektóre działania SEO jesteś w stanie z powodzeniem przeprowadzić sam, jednak całościowe pozycjonowanie to proces wymagający regularnych działań, monitorowania i analizy wyników, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest powierzenie tego doświadczonej agencji marketingu internetowego.

Niedocenianie znaczenia mobile

Kiedy dookoła każdy ekspert z dziedziny marketingu krzyczy, że dostosowanie działań pod użytkowników urządzeń przenośnych to obowiązek, aż trudno uwierzyć, że są jeszcze firmy, które to ignorują. Nadal się jednak tak zdarza i jest to olbrzymi błąd. Przede wszystkim dlatego, że są branże, w których ruch na stronę z urządzeń przenośnych wynosi nawet 50%. Nieprzystosowanie do tego typu urządzeń oznacza wykluczenie wielu potencjalnych klientów.

Bycie antyspołecznym w mediach społecznościowych

Bardzo często zdarza się, że marketingowcy zapominają o tym, że social media to miejsce na dialog i interakcję, a nie jedynie emitowanie komunikatów. Media społecznościowe jak sama nazwa wskazuje to dynamiczne platformy do socjalizowania. Jeśli jednak firma wykorzystuje je tylko do publikowania treści, to nie ma szans na osiągnięcie celów, do których social media zostały stworzone. Wchodząc w interakcję ze swoją społecznością, angażujesz ich i zachęcasz do powrotu na Twój profil i przede wszystkim możesz dowiedzieć się więcej o ich oczekiwaniach. Social media są doskonałym sposobem na pogłębienie relacji z potencjalnymi i obecnymi klientami i wzbudzenie w nich zaufania oraz zbudowanie lojalności wobec Twojej marki.

Niemierzenie efektów

Chcąc prowadzić skutecznie działania, sformułowanie „niemierzenie efektów” nie istnieje. Wszelkie prowadzone kampanie i akcje wymagają regularnej kontroli i mierzenia efektów. Tylko na tej podstawie jesteśmy w stanie zweryfikować, co przyniosło oczekiwane rezultaty i dzięki temu planować skuteczne kampanie w przyszłości.

 

 

materiał partnera

Systemy typu marketing automation cieszą się cały czas sporym powodzeniem zarówno wśród dużych, jak i mniejszych spółek. Jednocześnie te same firmy korzystają równolegle z wyspecjalizowanych agencji marketingu on-line. Jak dobrze ‘zgrać’ pracę systemu i człowieka, aby zapewnić maksymalną synergię i skuteczności działań marketingowych? Odpowiedzi w poniższym artykule.

Marketing automation must have

Wielka fascynacja systemami typu marketing automation rozpoczęła się jakieś 4 lata temu. Dziś te emocje nieco ostygły, a jednocześnie marketing on-line zaliczył ogromny postęp technologiczny. Wiele zmieniło się również w samym podejściu marketerów, w tym szczególnie tych pracujących po stronie specjalistycznych agencji. Obecnie korzystają oni z różnorodnych narzędzi pracy i posiadają szeroką wiedzę, dzięki czemu są w stanie dostarczać klientowi doskonałej jakości ruch i bardzo precyzyjne leady. Firmy, które wdrożyły już u siebie system marketing automation, a jednocześnie korzystają z usług agencji marketingowych, powinny dążyć do synergii i maksymalnej współpracy tych dwóch obszarów, gdyż takie połączenie może okazać się niesamowicie skuteczne.

Zanim klient trafi do systemu MA

Czynnik ludzki okazuje się być niezastąpiony w wielu obszarach marketingu. Podobnie rzecz ma się w przypadku tworzenia ‘gruntu’ pod zintegrowane kampanie on-line angażujące wiele kanałów. Stąd już na etapie konstruowania planu komunikacji, rola agencji marketingowej jest nie do przecenienia. To jej pracownicy podejmują strategiczne decyzje dotyczące samego przekazu kampanii czy doboru narzędzi mediowych. Kiedy natomiast zostanie ona uruchomiona, agencja rozpoczyna wymagające niezwykłej precyzji i wyczucia produktu, procesy targetowania oraz mikrotargetowania. Optymalizacja jest prowadzona na bieżąco i dotyczy ona również obrazu faktycznej grupy celowej. W tym z kolei niezwykle pomocne okazują się być ‘sprinty’, czyli etapy podziału kampanii dokonywane przez agencję. Obraz odbiorców, może okazać się bowiem zupełnie inny niż założony pierwotnie przez klienta czy samą agencję.

Leady w systemie MA

Odbiorcy pochodzący z kampanii optymalizowanych przez agencję to w większości leady gotowe do zakupu. W tym momencie właśnie, wprowadzając je do systemu MA, możemy uzyskać maksymalne usprawnienie pracy handlowców oraz automatyzację procesu lead nurturing. Oczywiście rola tych narzędzi nie musi ograniczać się tylko do zbierania i porządkowania kontaktów pozyskanych dzięki kampaniom agencyjnym. W końcu ‘podgrzewają’ one leady pochodzące z innych, niż kampanie reklamowe źródeł. Jeśli jednak mówimy o pozyskiwaniu nowych leadów i przygotowaniu ich do zakupu, synergia działań mediowych, marketing automation, jak również PR jest jak najbardziej wskazana i może zapewnić bardzo dobre wyniki.

Istotna rola klienta

Nie od dziś wiadomo, że współpraca, niezależnie od obszaru o którym mówimy, częściej przynosi lepsze efekty niż działanie w pojedynkę. Nie inaczej jest w przypadku działań reklamowych prowadzonych przez agencje a system marketing automation. Wiele w tym wypadku zależy jednak od samego klienta, który powinien spojrzeć na działania marketingowe dla swojej marki w sposób holistyczny i od początku dążyć do synergii pracy specjalistów agencyjnych z wdrożonym w jego firmie narzędziem.

Autor: Anna Kacprzyk, Digital Team Leader. Z agencją Adexon związana od 2015 roku.

Coraz bardziej powszechnym zjawiskiem staje się dziś przypisywanie maszynom działań pozornie inteligentnych, takich, które opierają się na sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence – AI). W rzeczywistości jednak wiele z tych czynności nie ma związku z tą technologią. Współczesna sztuczna inteligencja jest zwieńczeniem pewnego etapu technologicznego, jednak czeka ją dalszy rozwój. W jakim kierunku będzie się rozwijała i w jaki sposób można ją wykorzystać w biznesie?

Stephen Hawking powiedział, że każdy aspekt ludzkiego życia zostanie przemieniony przez AI, co może być największym wydarzeniem w historii naszej cywilizacji. Moment ten wydaje się być tylko kwestią czasu. Jednak jeśli ktoś ma obawy, że maszyny przejmą kontrolę nad światem, może na razie spać spokojnie.

Iluzja inteligencji

Aby dokładnie zrozumieć to, że w obecnej formie sztuczna inteligencja jest inteligentna tylko z nazwy, należy odnieść się do powszechnie funkcjonującej definicji. Według niej AI jest systemem informatycznym, który może rozumować podobnie jak człowiek. Definiowane w ten sposób rozwiązanie określa się mianem „silnego AI”. Systemy sztucznej inteligencji nie dotarły jeszcze do tego punktu rozwoju. Większość maszyn swoją pracę opiera na tzw. „słabym AI”, czyli systemach inteligentnie realizujących wąsko określone zadania. System grający w pokera nie postawi pasjansa ani nie zagra w szachy. System wykrywający oszustwa nie poprowadzi samochodu ani nie udzieli porady prawnej. A nawet system sztucznej inteligencji wykrywający nadużycia w ochronie zdrowia nie będzie w stanie wykryć oszustwa podatkowego czy nadużycia w bankowości. Maszyny posiadają zdolności nadludzkie, ponieważ wykonują swoją pracę niezawodnie, dokładnie i przez całą dobę. Inteligencja wymaga jednak kreatywności, innowacyjności, intuicji, niezależnego rozwiązywania problemów i wyrozumiałości, a tego maszynom brakuje.

Dynamiczny rozwój AI

Sztuczna inteligencja to koncepcja znana od dziesięcioleci. Jednak dopiero teraz znajduje ona szerokie, praktyczne zastosowanie wraz ze wzrostem ilości i różnorodności dostępnych danych, a także dostępnością wysoce wydajnych mocy obliczeniowych. Sztuczna inteligencja jest szerokim pojęciem, obejmującym wiele dyscyplin, takich jak uczenie maszynowe, które automatyzuje proces budowy modeli analitycznych w celu wydobywania wiedzy ukrytej w danych bez potrzeby programowania maszyny przez człowieka, sieci neuronowe wzorowane na pracy ludzkiego mózgu, które przetwarzają napływające dane i przekazują wyniki przetwarzania do kolejnych jednostek w celu odnalezienia powiązań i interpretacji danych, uczenie głębokie, które umożliwia rozpoznawanie złożonych wzorców w danych i znajduje zastosowanie w takich obszarach jak rozpoznawanie obrazów i przetwarzanie języka naturalnego. Warto też pamiętać, że sztuczna inteligencja swoją mądrość czerpie z danych. Oznacza to, że każda nieścisłość w danych odzwierciedlona będzie w wynikach. Dlatego dostępność i jakość danych będą miały kluczowe znaczenie dla jej dalszego rozwoju.

Obecnie jednym z najgorętszych i jednocześnie najciekawszych kierunków badań w obszarze AI jest zwiększenie elastyczności i wszechstronności dostępnych metod. Powstają pierwsze systemy, które potrafią zrozumieć powiązania między obiektami czy zdarzeniami (tzw. rozumowanie relacyjne, z ang. relational reasoning), a także uczyć się nowych umiejętności bez zapominania dotychczasowych. Jest to kolejny krok do uczynienia sztucznej inteligencji bardziej „ludzką” – mówi Michał Kudelski, Senior Business Solution Manager w SAS Polska.

AI w każdej branży

Jednak wykorzystanie rozwiązań opartych o tzw. „słabe AI” przynosi już dziś imponujące efekty w dziedzinach takich jak motoryzacja – kierowanie autonomicznym samochodem, marketing i sprzedaż – bardziej pogłębiona analiza potrzeb i zachowań klientów w celu zapewnienia im inteligentnej i spersonalizowanej obsługi  czy medycyna, gdzie maszyna jest w stanie wykrywać na zdjęciach diagnostycznych różne formy raka ze skutecznością dorównującą doświadczonym radiologom. Sztuczna inteligencja posiada potencjał, dzięki któremu ma szansę przekształcić wiele branż, być może nawet wszystkie. Według przewidywań branżami, na które w najbliższym czasie może znacząco wpłynąć ze względu na duży zasób i wartość danych, będą finanse, transport i rolnictwo.

W biznesie już od wielu lat wdrażamy rozwiązania oparte o metody uczenia maszynowego – modele analityczne przynoszą konkretne korzyści biznesowe naszym klientom. Spodziewamy się, że w niedalekiej przyszłości wykorzystanie AI będzie lawinowo wzrastać. Spowoduje to dalszy wzrost nakładów kierowanych na rozwój tej dziedziny, co przesunie nas w kierunku „silnego AI”. Systemy AI będą działały w sposób zbliżony do sposobu działania doradcy biznesowego, a więc wygodniejszy i bardziej przystępny dla odbiorcy. Interakcja człowiek-maszyna zmieni się nie do poznania, nie tylko w biznesie – mówi Michał Kudelski, Senior Business Solution Manager w SAS Polska.

 

 

Źródło: SAS Institute

Według najnowszych szacunków agencji mediowej Zenith, wydatki na reklamę video w Polsce wzrosną w tym roku o 33 proc. Co więcej, już za dwa lata ten typ treści będzie generował jedną trzecią wartości rynku reklamy online jako takiej. Tak dynamiczny wzrost jest dobrze uzasadniony biznesowo. Konsumenci czterokrotnie chętniej czerpią informacje o produkcie
z materiałów video niż opisu tekstowego. 90 proc. osób kupujących w sieci przyznaje, że video wpływa na ich decyzje zakupowe. Co więcej, treści video znajdują się wśród najchętniej konsumowanych przez użytkowników – 55 proc. przyznaje, że zapoznaje się z nimi z uwagą
.

Czas, jaki przeciętny użytkownik poświęca na konsumowanie video, stale rośnie, także w Polsce. Według Zenith, obecnie wynosi on 40 minut dziennie – o 14 proc. więcej niż rok temu. Chodź Polacy nadal częściej oglądają video na urządzeniach stacjonarnych, (średnio 22 minuty w porównaniu do 18 minut na smartfonach i tabletach), to właśnie konsumpcja video w kanałach mobilnych rozwija się znacznie bardziej dynamicznie – o 20 proc. rok do roku w porównaniu do 10 proc. dla urządzeń desktop. Podobny trend obserwujemy na rynku reklamy internetowej. Badania opublikowane w połowie lipca przez IAB Europe, wskazują, że wartość rynku reklamy mobile wzrosła w ubiegłym roku aż o 60 proc., podczas gdy cały rynek reklamy rozwijał się w tempie zaledwie jednocyfrowym.

Klienci lubią video

Jeszcze niedawno, reklama video była traktowana jako jedna z możliwych opcji w portfolio działań marketingowych. Dziś to kluczowy element każdej kampanii. Nie tylko dlatego, że video zdobywa coraz większy udział w ogóle ruchu internetowego, ale także dlatego, że taki sposób przekazywania treści jest dla użytkowników bardziej czytelny, łatwiejszy do przyswojenia i atrakcyjny w odbiorze. HubSpot Research przeprowadziło badanie, pokazujące, jak zmienia się sposób, w który użytkownicy poruszają się po sieci. Respondenci zostali m.in. poproszeni o wskazanie, które treści przyswajają z uwagą, a które jedynie pobieżnie przeglądają. Liderem tej pierwszej kategorii okazało się właśnie video z 55 proc. wskazań, tuż przed postami w social mediach. Na pytanie, jakie treści ankietowani chcieliby napotykać częściej, 43 proc. także wskazało video, co daje temu formatowi trzecie miejsce
– mówi Grzegorz Chyliński, CEO Adrino, największej sieci reklamy mobilnej w Polsce.

Inne badania, przeprowadzone przez Animoto, pokazują, że konsumenci czterokrotnie chętniej zdobywają wiedzę na temat produktu z materiałów video niż opisów. Ta sama firma przeprowadziła ankietę badającą wpływ materiałów video na wybory konsumenckie. Okazało się, że 96 proc.  badanych uważa, że video jest pomocne w dokonywaniu zakupów online, a 73 proc. przyznało, że chętniej zakupi produkt lub usługę po obejrzeniu dotyczącego go materiału filmowego.

Planując kampanię video, warto zaadoptować podejście ‘mobile first’. Po pierwsze, smartfon to urządzenie, z którym większość użytkowników praktycznie nie rozstaje się w ciągu dnia, także wtedy, kiedy nie ma dostępu do urządzenia typu desktop. Po drugie, skala  blokowania treści reklamowych w kanałach mobilnych jest wciąż nieporównywalnie mała, w stosunku do urządzeń desktop. Na przykład badanie PageFair i Adobe z 2015 r. podało, że jedynie 2 proc. blokad wyświetleń reklamy odbywa się na urządzeniach mobilnych. To szczególnie istotne biorąc pod uwagę, że Polska wciąż wiedzie prym pod kątem popularności aplikacji do blokowanie reklam – zauważa Dariusz Werelich, Head of Sales, Adrino.

Jak być skutecznym

Żeby inwestycje w reklamę video przyniosły zamierzone rezultaty, konieczne jest odpowiednie przygotowanie kampanii, zwłaszcza w kanałach mobilnych, które posiadają własną specyfikę. Według opracowania Dimensional Research i YouAppi, największym wyzwaniem dla twórców kampanii wyświetlanych w kanałach mobile jest przygotowanie przykuwającej uwagę treści (44 proc.). Na drugim miejscu znajduje się dobór parametrów pozwalający na dotarcie do odpowiedniej widowni. Trzecim istotnym wyzwaniem okazało się wybranie właściwego narzędzia pomiaru skuteczności kampanii, wśród wielu dostępnych, m.in. współczynnik lokalności czy liczba wyświetleń, która zakończyła się obejrzeniem video do końca.

Obszar, w którym respondenci ankiety okazali się najbardziej zgodni, dotyczy przyszłości reklamy video w kanałach mobilnych – 93 proc. uczestników odpowiedziało, że jej znaczenie będzie rosło.

Od dłuższego czasu obserwujemy rosnące zainteresowanie klientów reklamą video. Czy to w formacie pre-roll, czyli wyświetlanych przed właściwym materiałem, czy też w ramach kreacji ich media. Patrząc na dane rok do roku, mówimy o realnych wzrostach wydatków rzędu 73 proc. Pozytywne jest również to, że klienci coraz częściej dostarczają nam materiał przygotowany do odtwarzania w pionie – dodaje Dariusz Werelich.

 

Źródło: Adrino

Influencer to osoba wywierająca wpływ i tworząca własne medium. Lider opinii ma duży wpływ na podejmowane decyzje zakupowe, zwłaszcza przedstawicieli Generacji Z. W erze pokolenia digital natives może nim zostać każdy – sportowiec, kucharz czy pasjonat gier i nowych technologii. O mitycznych influencerach krąży wiele pogłosek. Niektórzy uważają, że z założenia są bogaci i rozkapryszeni,  inni traktują ich, jak medium do współprac komercyjnych. Jak jest naprawdę?

Spotkasz go na ulicy

Influencerem może być celebryta, znajomy nastolatek, kolega z pracy, który dzieli się swoimi pasjami z użytkownikami Internetu, np. kucharz publikujący na Instargramie zdjęciami swoich potraw lub fashionistka, która prowadzi bloga i aktywnie prowadzi swoje profile w social media dzieląc się ciekawostkami ze świata mody i poradami jak odpowiednio dobrać elementy stylizacji. Początkowo mianem influencerów określano wyłącznie  twórców tworzących video. Dopiero w kolejnym etapie rozwoju świadomości internautów tytuł influencerów zyskali również blogerzy. Warto zwrócić uwagę, że najstarszy blog w Polsce ma już 20 lat, a pierwsze produkcje video na youtube pojawiły się o wiele później – komentuje Mateusz Krogulec, Managing Director w Szeri Szeri (grupa AdNext).

Generuje zaangażowanie

Mocną stroną influencer marketingu jest docieranie do określonej grupy odbiorców i jej angażowanie. Przedstawiciele najmłodszych pokoleń swoich ulubionych liderów opinii traktują jak znajomych. Generacja Z, która socjalizuje się w Internecie traktuje rekomendacje swoich ulubionych liderów opinii jak rady od dobrego przyjaciela. Wykorzystują to zarówno zagraniczne jak i polskie marki do promowania swoich produktów. Wzrasta świadomość reklamodawców w zakresie influencer marketingu. Do niedawna stawiali oni na współpracę ze z popularnymi celebrytami. Teraz się to zmienia. Marki poszukują influencerów, którzy produkują content wysokiej jakości oraz potrafią skutecznie zaangażować fanów – wskazuje Bartłomiej Sibiga, CEO DDOB (grupa AdNext). Warto dodać, że influencerzy angażują się nie tylko w projekty komercyjne, ale także edukacyjne. Bardzo dokładnie dobierają swoich partnerów.

Z (nie)naganną opinią

Osoby przygotowujące treści do Internetu spotykają się z mitem rozkapryszonych influcenerów, przez co tracą w oczach swoich potencjalnych klientów. Utrwalaniu takiej opinii sprzyja zachowanie części twórców, którzy wyceniając współpracę z markami nie odpowiednio – dobierają ceny usług lub też nie zachowują profesjonalizmu podczas realizacji zlecenia. Niestety można zaobserwować również psucie się rynku influencer marketingu. W sieci rozwijają się blogi i vlogi, które nie produkują wartościowego contentu, a niestety tylko niszczą rynek współpracując z konkurencyjnymi firmami. Jeśli chodzi o rozliczenia to najwięcej wątpliwości budzą rozwiązania barterowe, które są zazwyczaj atrakcyjniejszą formą dla marek niż influencerów. Warto zwrócić uwagę, że przy dobrze prowadzonym blogu lub kanale na Youtube efekty działań influencera dla marki kilkanaście lub kilkaset razy przewyższają wartość samego produktu – dodaje Mateusz Krogulec z Szeri Szeri (grupa AdNext).

 

Źródło: AdNext

Już 21 września 2017 Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Dzień rozwoju dla Twojej firmy!

Podczas wydarzenia, przedstawiciele polskiego biznesu dowiedzą się jak wprowadzić innowacje do swojej firmy i zoptymalizować koszty.

Ponad 100 stoisk wystawienniczych, panele dyskusyjne, Business Speed Dating, strefa networkingu, konferencje poświęcone korzyściom, jakie daje zlecanie części zadań na zewnątrz firmy – to tylko niektóre z propozycji czekających na gości targów Outsourcing Expo.

Wydarzenie odbędzie się 21 września na PGE Narodowym – najbardziej pożądanym i luksusowym obiekcie biznesowym w Polsce.

Polska jest liderem w zakresie rozwoju outsourcingu w Europie, stąd ogromne zainteresowanie wydarzeniem i potrzeba jego tworzenia.

Targi

Podczas imprezy potencjał rynku usług zewnętrznych zaprezentują firmy z branży oustourcingowej z 12 sektorów i 150 podsektorów. Będą wśród nich firmy z obszarów: HR, wsparcie sprzedaży, IT, marketingu, TSL/usługi kurierskie, BPO, księgowość/rachunkowość, doradztwo/konsulting, call center, zarządzanie nieruchomościami, biuro. Wśród zwiedzających nie może zabraknąć przedstawicieli biznesu, w szczególności małych i średnich firm, dla których tak ważna jest optymalizacja kosztów.

– Chcemy pokazać polskim przedsiębiorcom korzyści płynące z modelu outsourcingowego.

Z doświadczenia wiemy, jak niewielu z nich uświadamia sobie, że niektóre obszary np. sprawy kadrowe, prawne, IT czy księgowe można zlecić firmom zewnętrznym i dzięki temu znacznie zredukować koszty – mówi Edyta Owczarek, Prezes IC Events – Organizatot Targów Outsourcingu Expo.

Model wydarzenia

Biznesowe spotkanie polskich przedsiębiorców i osób zarządzających. Zarówno wystawcy, jak i odwiedzający z pewnością docenią fakt, iż Targi gromadzą ponad 100 firm prezentujących swoją ofertę w wielu obszarach wsparcia przedsiębiorstw. To jedyne w Polsce wydarzenie biznesowe na tak dużą skalę.

Jednak Targi Outsourcing Expo będą mieć charakter nie tylko wystawienniczy, ale również networkingowy i edukacyjny. – Głównym celem Targów Outsourcing Expo, oprócz prezentacji innowacyjnej oferty usług outsourcingowych, jest pomoc polskim przedsiębiorcom
w bardziej efektywnym prowadzeniu biznesu poprzez dostarczanie im cennych kontaktów – podkreśla Organizator.

Wydarzenia towarzyszące

Podczas Targów odbędzie się również konferencja dla Przedsiębiorców – podzielone na bloki: podatki, motywacja, innowacja, optymalizacja z wystąpieniem czołowych Prelegentów. Wśród nich Radca prawny Krzysztof Brola – Ekspert w zakresie negocjacji i obsługi prawnej biznesu, posiadający ponad piętnastoletnie doświadczenie w bieżącej obsłudze prawnej małych i średnich firm, Michał Leszek – twórca marki Kruger&Matz, Krystian Łatka i dr Krzysztof Radzikowski – doradcy podatkowi Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i i Wspólnicy Sp. z o.o., Emilia Dąbrowska – przedstawiciel Pracuj.pl oraz Marcin Sosnowski – Dyrekto Wykonawczy w Polskim Stowarzyszeniu Marketingu SMB.

Wystąpienie każdego z Wykładowców, zakończy się panelem dyskusyjnym, który umożliwi zgłębienie tematu lub zadanie dodatkowych pytań.

Kolejnym wydarzeniem towarzyszącym będzie Business Speed Dating, czyli szybkie, kilkuminutowe spotkania jeden do jednego, podczas których obie strony w zwięzły sposób wymieniają się kontaktami, przedstawiają swoją działalność i ustalają, w jaki sposób mogą współpracować biznesowo.

Następny punkt Targów Outsourcing Expo, to strefa networkingu w której Odwiedzający będą nawiązywać kolejne relacje. O ile taka strefa nie jest nowością, to warto zaznaczyć, że o jej poprawny przebieg zadbają prawdziwi Specjaliści oraz prawdziwy Ekspert w tej dziedzinie – Grzegorz Turniak. Wszystko po to, aby każdy Odwiedzający czuł sie komfortowo bez względu na jego własne cechy osobowe, które ułatwiają lub utrudniają mu nawiązywanie kontaktów.

Sprzedaż biletów na Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw już trwa. Warto rezerwować swoje miejsce wcześniej i kontaktować się z Organizatorami w celu określenia swoich preferencji podczas odbywających się tam spotkań biznesowych.

Szczegółowe informacje o Targach dostępne są w stronie:  www.outsourcingexpo.pl i na profilu wydarzenia na Facebooku: Outsourcing EXPO.

 

 

Przedsiębiorcy w pogoni za sukcesem stale szukają skutecznych sposobów by go osiągnąć. Na te potrzeby odpowiada również marketing i narzędzia, jakimi operuje. W odpowiedzi na nowe wyzwania do łask wraca marketing szeptany w nowoczesnej odsłonie – jako micro digital influence. Czym różni się od klasycznego marketingu szeptanego?

Marketing szeptany nie cieszy się najlepszą opinią. Bardzo często jest błędnie kojarzony z nachalnym spamem, który zalewa rozmaite fora i grupy dyskusyjne. Na czym tak naprawdę on polega? Domorosły freelancer bez chociażby podstawowej wiedzy marketingowej rejestruje się na wielu forach i zaczyna prowadzić „marketing szeptany” – czyli zakładanie tematów, często niepowiązanych z tematyką forum i rozpoczynanie dyskusji z samym sobą, która zazwyczaj obfituje w takie banały, jak „najlepsza jest marka X” lub „nie uwierzycie – kupiłem laptopa na tej stronie za X”. Tego typu działania naturalnie są bardzo negatywnie odbierane przez użytkowników forów oraz ich administratorów. Działania takich niewyedukowanych marketingowo freelancerów  są całkowicie nieskuteczne, a wręcz szkodliwe, co poskutkowało zepsuciem rynku i negatywnym odbiorem marketingu szeptanego.

Jednak marketing szeptany to coś zgoła innego niż pospolity spam. Biznes powoli odzyskuje zaufanie do WoMM, podejście zmieniają również rozmaite agencje i domy mediowe. Coraz częściej marketing szeptany staje się integralnym elementem kampanii marketingowych. Jest wykorzystywany w działaniach content marketingowych, a w przypadku SEO jest jednym z podstawowych narzędzi, za pomocą których jest prowadzona kampania. Co interesujące, klienci, zlecając działania SEO, nie zdają sobie sprawy z tego, że jest w nich wykorzystywany marketing szeptany. Najczęściej nie mają też świadomości, że kampanie content marketingowe również skutecznie wykorzystują to narzędzie. WoMM stał się swego rodzaju ofiarą nieumiejętnie prowadzonych kampanii, których podstawowym założeniem było to, by była zrobiona „po kosztach”. A jak powszechnie wiadomo, jakość ma swoją cenę.

Nowoczesne działania WoMM ewoluują obecnie w micro digital influencing. Co się kryje pod tą nazwą? Obecnie użytkownicy internetu są wyedukowani i mają świadomość istnienia i działania takich narzędzi jak SEM czy SEO.  Szukając produktu i chcąc poznać opinię innych o danej marce, starają się unikać przekazu reklamowego. Pomijają więc strony dobrze pozycjonowane i płatnie rekomendowane przez Google. Jak więc dotrzeć z przekazem do świadomych użytkowników internetu? Na pewno nie korzystając ze spamu i nachalnej reklamy.

Do takich świadomych użytkowników można dotrzeć właśnie za sprawą micro digital influencingu. To działania precyzyjnie targetowane bezpośrednio do wąskiej grupy docelowej zainteresowanej produktem lub usługą. Świadomy internauta wchodzi na wybrane forum, rejestruje się i szuka porady i opinii innych użytkowników. Jest zdecydowany na zakup, posiada już środki – na podstawie rekomendacji chce podjąć jak najlepszą decyzję. Korzystając z profesjonalnych aplikacji do monitoringu, kompetentni marketerzy są w stanie praktycznie natychmiast odnaleźć osoby, które poszukują konkretnego produktu, np. najlepszej pralki. Dzięki temu marketer może nawiązać z nim dialog i spróbować go przekonać, że to jego produkt najlepiej spełni potrzeby klienta.

Dzięki tak precyzyjnemu dotarciu do użytkowników wykazujących potrzebę zakupu możemy wpłynąć na ich decyzje. Oczywiście nie banalnym „marka X jest najlepsza”, tylko rzeczywistym dialogiem. Marketer podejmuje temat, ustala, jakie rozwiązania są najlepsze dla tej osoby – przeprowadza swoisty wywiad. Dzięki temu może przedstawić argumenty, które przekonają potencjalnego klienta do zakupu. Działania micro digital influence można określić jako działania prosprzedażowe i są one skuteczniejsze niż wiele innych narzędzi marketingowych. Efekty dobrze poprowadzonych działań mogą być spektakularne, ponieważ propozycja każdorazowo jest przygotowana z uwzględnieniem indywidualnych potrzeb użytkownika przez eksperta.

 

Źródło: Content Organica

W przyszłym roku w maju wejdzie w życie RODO (GDPR), czyli unijne Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Wszystkie firmy, które gromadzą i wykorzystują dane dotyczące osób fizycznych czeka prawdziwa rewolucja, ponieważ nowe regulacje będą wiązały się z koniecznością aktualizacji lub tworzenia baz danych klientów firm od nowa. Przedsiębiorcy na dostosowanie się do nowego unijnego prawa mają jeszcze ponad 11 miesięcy, ale już dzisiaj warto sprawdzić, czy bazy danych spełniają nowe wymogi. Firmy korzystające z marketingu SMS nie mają się czego obawiać. W dalszym ciągu będzie można pozyskiwać numery telefoniczne od klientów, kluczowe będzie jednak uzyskanie od klientów wyraźnej zgody na kontakt.

General Data Protection Regulation (ang. skrót GDPR), czyli Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które ma dostosować regulację o ochronie danych osobowych do dynamicznie rozwijającego się świata nowych technologii oraz zminimalizować zagrożenia wynikające z nieustannie wzrastającej liczby ataków hakerskich na systemy informatyczne. W praktyce, oznaczać to będzie potrzebę utworzenia do 25 maja 2018 roku całkowicie nowych baz danych, włącznie z uzyskaniem zgód od osób fizycznych na przetwarzanie ich danych, o treści zgodnej z nowym prawem.

Według ustaleń z globalnego badania przeprowadzonego przez firmę Dell również w Polsce ponad 80 proc. przedstawicieli firm nic nie wie na temat nowego unijnego rozporządzenia lub ma o nim szczątkową wiedzę. Zaledwie 3 proc. osób biorących udział w badaniu zadeklarowało, że ich firma ma stosowny plan wprowadzenia RODO. Chcąc bez stresu i na czas przygotować firmę do nowego unijnego prawa, przedsiębiorcy powinni już dziś przyjrzeć się sposobom, zakresowi oraz podstawie prawnej, na której obecnie przetwarzane są dane osobowe klientów w firmie, aby w oparciu o wnioski, przygotować plan wdrożenia przepisów RODO.

„Nowe rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych wymusza na przedsiębiorcach aktualizację, a tak naprawdę, stworzenie od nowa baz danych osób fizycznych. Co prawda, do wejścia nowych regulacji jest jeszcze ponad 11 miesięcy, ale trzeba pamiętać, że proces przystosowania się do nowych porządków prawnych będzie długotrwały, dlatego już teraz warto zainteresować się tym tematem. Niezależnie od tego, czy będziemy jedynie weryfikować bazę danych naszych klientów czy też tworzyć ją od nowa, warto zminimalizować koszty tej operacji. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dysponujemy dużymi bazami danych. W takim przypadku doskonale sprawdzi się np.; masowa wysyłka SMS-ów, za pomocą których dotrzemy z informacją do naszych klientów. SMS może zawierać indywidualny link przenoszący do formularza subskrypcji i aktualizacji danych. Tworzenie baz danych lub aktualizacja obecnych za pomocą SMS-ów, pozwoli w tej sytuacji nie tylko na zminimalizowanie kosztów, ale również nie będzie tak czasochłonne, jak w przypadku innych rozwiązań.” – mówi Aleksander Siczek, Business Development Manager w firmie Infobip.

Dyrektywy RODO wprowadzić będą musiały wszystkie firmy, które gromadzą i wykorzystują dane dotyczące osób fizycznych, zarówno duże korporacje jak np.; instytucje finansowe, agencje marketingowe czy też niewielkie firmy rodzinne takie jak salon fryzjerski lub sklep internetowy. Z dniem wejścia nowego rozporządzenia w życie, firmy by uniknąć wysokich kar powinny usunąć dane osób fizycznych, od których nie udało się uzyskać nowych zgód. W myśl nowych regulacji, aktualizacji bazy danych można dokonywać tak jak do tej pory, przy różnych okazjach typu: przeprowadzenia konkursu lub ankietowania klientów. Osoba udzielająca zgody musi mieć wybór i taką zgodę wyrażać świadomie.

 

Źródło: Biuroprasowe.pl

Wielka Brytania została najatrakcyjniejszym europejskim kierunkiem inwestycyjnym 2016 roku i najpopularniejszym krajem wśród planujących emigrację Polaków. Brexit nie spłoszył także firm działających na Wyspach, a ponad 40 proc. polskich przedsiębiorstw myślących o optymalizacji jest wciąż zainteresowanych uzyskaniem rezydencji podatkowej w Zjednoczonym Królestwie. Padł również rekord liczby wniosków rezydencyjnych złożonych przez Polaków.

W ubiegłym roku Wielka Brytania była najczęściej wybieraną lokalizacją Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych (BIZ) oraz pierwszą gospodarką Europy pod względem nowych miejsc pracy stworzonych przez te inwestycje. W 2016 roku Wyspiarze przyciągnęli do siebie aż 1 144 projektów inwestycyjnych, wyprzedzając tym samym Niemcy (1 063) i Francję (779). Tylko te trzy kraje były lokalizacją dla aż 51 proc. wszystkich nowych zagranicznych projektów inwestycyjnych w Europie. Polska zajęła 5. miejsce z wynikiem 256 projektów i znalazła się tuż za liderem pod względem nowostworzonych miejsc pracy (22 074). W tym samym czasie Wielka Brytania zdołała stworzyć niemal dwukrotnie więcej nowych etatów, bo 43 165. Londyn zachował także zeszłoroczną pozycję lidera, jako najbardziej atrakcyjnego miasta dla inwestorów w Europie. Brytyjską stolicę wybrał co trzeci inwestor (32 proc.). Na kolejnych miejscach uplasowały się Paryż (27 proc.) i Berlin (25 proc.). Warszawę, jako najlepszą lokalizację dla BIZ doceniło jedynie 8 proc. inwestorów, co dało jej 7. miejsce w rankingu.

Brexit nie oznacza jednocześnie, że Zjednoczone Królestwo straci inwestorów już obecnych w Wielkiej Brytanii. Firmy pytane o planowane relokacje operacji lub siedziby w ciągu najbliższych trzech lat, jako konsekwencji wystąpienia ze wspólnego rynku, odpowiadały w 80 proc. przypadków, że nie mają takich planów. Wśród tych firm, które planują to zrobić tylko 8 proc. bierze pod uwagę łańcuchy dostaw, 7 proc. działy badań i rozwoju, 6 proc. marketing i sprzedaż lub produkcję. Jedynie 4 proc. myśli o przeniesieniu głównej siedziby firmy i tylko 3 proc. rozważa przeprowadzkę zaplecza organizacyjnego. W majowym raporcie Ernst & Young „Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2017”, z którego pochodzą dane, Londyn był także najwyżej notowanym europejskim miastem wśród inwestorów pytanych o to, które z trzech miast na świcie oferują największą szansę na stworzenie następnego Google? Londyn znalazł się na 3. pozycji ex aequo z Szanghajem (17 proc. wskazań). Kolejne miasta Starego Kontynentu (Berlin i Paryż) otrzymały po 7 proc. głosów. Największe szanse na powstanie nowego Google inwestorzy widzą natomiast w San Francisco (24 proc.) i Pekinie (18 proc.). Warszawa nie pojawiła się zestawianiu.

Zjednoczone  Królestwo wciąż przyciąga Polaków

Mimo zbliżającego się Brexitu Wielka Brytania, a zwłaszcza Londyn, jako najważniejsze centrum biznesowe regionu, wciąż przyciąga nie tylko zagranicznych inwestorów, ale także Polaków myślących o emigracji. Spośród ponad 2,8 mln osób w naszym kraju (13,7 proc. populacji) deklarujących obecnie chęć emigracji zarobkowej w ciągu najbliższych 12 miesięcy, aż 19 proc. wskazuje, że krajem przeznaczenia będzie Wielka Brytania, która tym samym wróciła na emigracyjne podium po dwóch latach nieobecności. Blisko 60 proc. spośród wszystkich potencjalnych emigrantów posiada w Polsce pracę, ale aż 53 proc. z nich zarabia miesięcznie mniej niż 2 000 netto. Wizja lepiej płatnego zajęcia to dla nich wystarczający powód żeby wyjechać z kraju, a 1 na 5 wyjeżdżających chce wylądować właśnie na Wyspach. Jak pokazuje badanie „Migracje Zarobkowe Polaków” przeprowadzone w tym roku przez Millward Brown, 58 proc. badanych myślących o Wielkiej Brytanii motywuje swoją decyzję Brexitem – chcą wyjechać przed zakończeniem negocjacji, aby zabezpieczyć sobie prawo pobytu przysługujące obecnie obywatelom Unii. To wyraźny sygnał, że zarówno wyjeżdżający teraz, jak i mieszkający w Zjednoczonym Królestwie Polacy nie zamierzają wracać do kraju i chcą zostać w Wielkiej Brytanii dłużej niż dwa lata, aż do faktycznego wyjścia kraju z Unii Europejskiej. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że brytyjska premier Theresa May zapowiedziała ograniczenie imigracji do dzieciątek tysięcy rocznie.

Brexit nie zniechęca także firm

Przykłady tych którzy wyjechali, osiedlili się i osiągnęli na Wyspach sukces działa teraz na innych. Zachęca powszechna wśród Polaków znajomość języka angielskiego, a przede wszystkim kilkukrotnie wyższe zarobki. Dla wielu nie bez znaczenia jest także możliwość rozwinięcia skrzydeł w biznesie. Polacy, którzy emigrowali w poprzednich latach założyli w Wielkiej Brytanii już dziesiątki tysięcy firm. Z raportu brytyjskiego think tanku Centre for Entrepreneurs wynika, że tylko do końca 2014 roku przedsiębiorstw założonych przez Polaków było 22 tys., plus dodatkowe 65 tys. podmiotów w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Suma 87 tys. firm należących do naszych rodaków daje 6. miejsce wśród wszystkich mniejszości narodowych zamieszkujących Wielką Brytanię. Z danych Centre for Entrepreneurs wynika także, że nawet co dziesiąty Polak w Zjednoczonym Królestwie prowadzi jakąś formę działalności biznesowej. Nie wszystkie polskie firmy należą jednak do osób na stałe zamieszkujących Wielką Brytanię. Eksperci oceniają, że ok. 30 proc. z nich została założona w celach optymalizacyjnych.

Firmy, nie tylko polskie, ale także z innych krajów Unii, stanowią spory odsetek podmiotów, które rejestrują się na Wyspach dla uzyskania brytyjskiej rezydencji podatkowej. Obecnie, nawet mimo Brexitu, ponad 40 proc. polskich przedsiębiorstw myślących o optymalizacji jest wciąż zainteresowanych uzyskaniem takiej rezydencji. Rejestracja spółki w Zjednoczonym Królestwie nie wymaga bowiem od przedsiębiorcy stałego przebywania w kraju, a kultura biznesowa, z system podatkowym włącznie, są na znacznie wyższym poziomie niż w Polsce. Zainteresowanie wzrasta zwłaszcza teraz, kiedy Teresa May potwierdziła, że wśród najważniejszych reform rządu po wyborach znajdzie się obniżenie podatku dla firm do 17 proc. i zwiększenie kwoty wolnej do 12,5 tys. funtów do 2020 roku. Nawet przy obecnym kursie funta za dwa lata będzie to kwota 60 tys. zł – mówi Agnieszka Moryc, dyr. zarządzająca w Admiral Tax, polsko-brytyjskiej firmie doradztwa podatkowego.

Obecnie, dla każdego zatrudnionego na Wyspach lub prowadzącego tam jednoosobową działalność gospodarczą, podstawowa kwota wolna od podatku wynosi 11,5 tys. funtów, czyli ponad 55 tys. zł. Dla porównania w Polsce jest to 3091 zł lub 6600 zł dla najmniej zarabiających. Wielka Brytania podwyższa kwotę wolną systematycznie co rok i jest to element na stałe wpisany w rzeczywistość gospodarczą kraju, co rzecz jasna sprzyja zakładaniu nowych firm, także wśród imigrantów. Paradoksalnie imigranci w Zjednoczonym Królestwie są trzy razy bardziej przedsiębiorczy niż sami Brytyjczycy, wynika z danych opublikowanych w maju zeszłego roku w „Global Entrepreneurship Monitor” (Globalnego Monitora Przedsiębiorczości). Raport podaje, że aż 15,4 proc. dorosłych imigrantów otwiera własne firmy, w porównaniu do 5,3 proc. przedsiębiorców urodzonych w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie tylko 7 proc. rodowitych Brytyjczyków planuje otworzyć własny biznes w ciągu najbliższych trzech lat. Choć wnioski mogą być dla Wyspiarzy krzywdzące, to wyniki nie pozostawiają złudzeń – emigranci na Wyspach są bardziej przedsiębiorczy niż ich gospodarze Z danych dostarczanych przez GEM korzystają m.in. ONZ, OECD, Bank Światowy i Światowe Forum Ekonomiczne.

Mimo Brexitu zainteresowanie Wielką Brytanią nie słabnie nie tylko wśród inwestorów i przedsiębiorców, ale także tych, którzy z Unią Brytyjską postanowili związać się na stałe. Najnowsze dane brytyjskiego MSW (Home Office) wskazują bowiem, że w pierwszym kwartale tego roku prawie 13 tys. Polaków złożyło wniosek o przyznanie stałej rezydentury na Wyspach. To rekordowy wynik od czasów wejścia Polski do Unii Europejskiej i 21 proc. wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. O rezydenturę ubiegają się Polacy mieszkający na emigracji przez co najmniej pięć lat i jest to pierwszy krok do uzyskania brytyjskiego obywatelstwa, które od stycznia do kwietnia 2017 przyznano 1,1 tys. osobom. Wydaje się, że rekordowa liczba wniosków rezydencyjnych to mało optymistycznie zaprzeczenie wizji spektakularnych powrotów Polaków nad Wisłę, których według Office for National Statistics (brytyjski odpowiednik GUS) w Wielkiej Brytanii mieszka obecnie ok. 984 tys. Chęci do powrotów może być jeszcze miej po niedawnej zapowiedzi ministra ds. wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Davida Davisa, który zapowiedział, że po zwycięstwie Partii Konserwatywnej w wyborach nowy rząd zagwarantuje prawa obywateli Unii mieszkających na Wyspach.

Autor: Krzysztof Oflakowski

Czy istnieje przepis na idealną promocję konsumencką? Oczywiście! Wystarczą:

  • szczypta wiedzy,
  • łyżka dobrej organizacji,
  • garść pomysłów,
  • 1kg atrakcyjnych nagród.

Wszystkie składniki wsypać do garnka, gotować na wolnym ogniu do miękkości, cały czas mieszając. A tak na serio…

 

Po pierwsze WIEDZA

Marketingowa, z zakresu prawa, produktu klienta i jego konkurencji. Musisz być ekspertem w swojej dziedzinie, klient ma Ci ufać, powinieneś umieć rozwiać każdą jego wątpliwość. Po analizie potrzeb klienta zarekomenduj właściwe rozwiązanie dopasowane do celu, grupy docelowej, budżetu. Jeśli to, o co prosi klient, wydaje się nierealne lub wiesz, że będzie zupełnie nieskuteczne w tym przypadku, nie bój się zgłaszać VETO, argumentuj, opieraj się na swoim doświadczeniu. Czasem loteria jest czymś kompletnie nietrafionym przy danych założeniach, czasem konkurs będzie czymś, co nie przyniesie oczekiwanych przez klienta rezultatów, a czasem wystarczy zmodyfikować jego mechanikę albo czas startu i trwania akcji, aby wszystko grało. Daj klientowi poczucie bezpieczeństwa, doradzaj.

Po drugie POMYSŁ

Dobrym konceptem jesteś w stanie sprzedać wszystko, konsument ma się dać wkręcić w zabawę, utożsamić z marką. Ale jak koncept, to i nagrody. Moją złotą zasadą, od której zaczynam zbieranie propozycji nagród pod daną akcję, jest odpowiedź na pytanie, co nasza grupa docelowa chciała by mieć, ale z różnych powodów nie decyduje się na zakup we własnym zakresie. Według mnie to klucz do przyciągnięcia uwagi konsumenta, dzięki temu akcja, będąca odpowiedzią na jego potrzeby, zachęci go do udziału. Nagrody muszą być też spójne ze światem marki, najnowszy model iPhona za nic nie będzie pasował do brandu kojarzonego z tradycją, a retro AGD do marki związanej z najnowszymi technologiami i recepturami. Dobry pomysł przyciągnie nowych klientów i zlojalizuje obecnych.

Po trzecie DOBRA ORGANIZACJA

To podstawa, bez tego wiedza i pomysły na nic się zdadzą. Zarówno organizacja na poziomie przygotowania się do startu akcji, w czasie jej trwania, jak i po jej zakończeniu. Musisz dbać o dobry kontakt z klientem, jak i konsumentem. Gdy akcja wystartuje, pojawi się masa pytań. Raportuj klientowi na bieżąco przebieg promocji, informuj, jeśli dzieję się coś niepokojącego, ale jednocześnie zawsze rekomenduj rozwiązanie, panuj nad sytuacją. Bądź też w dobrym kontakcie z uczestnikami, cierpliwie odpowiadaj na ich pytania. W internecie wystarczy jeden niezadowolony uczestnik, żeby zrobić akcji, marce  klientowi zły PR. Konkursowicze zrzeszają się na przeróżnych forach, informują o nowych konkursach, wygranych, dostawie nagród, jedna zła opinia zaraz się rozniesie. Dlatego nie lekceważ uczestników.

Rynek cały czas dynamicznie się zmienia, zmieniają się też przyzwyczajenia klientów, ich reakcje i upodobania. Nie podchodźmy szablonowo do organizowania promocji tylko dlatego, że zrobiliśmy ich już setki. Pamiętajmy, że w obecnych czasach dynamika zmian jest tak ogromna, iż za każdym razem warto przed przystąpieniem do projektowania jakiejkolwiek akcji przypomnieć sobie te trzy proste słowa: WIEDZA, POMYSŁ i DOBRA ORGANIZACJA. Dzięki nim zmaksymalizujemy szansę na powodzenie akcji, minimalizując ryzyko braku zainteresowania. Pamiętajmy, nie ma sytuacji idealnej, dlatego istotne jest, aby oprócz szybkiego reagowania w trakcie trwania promocji, umiejętnie wyciągać z niej odpowiednie wnioski na przyszłość.

Autor: Marlena Orzechowska, Addicters

Wokół świata biznesu i ekonomii przez lata narosło mnóstwo mitów, jednak bycie przedsiębiorcą nagromadziło ich dookoła siebie tyle, jak chyba nic innego. Co dokładnie mamy na myśli? Przyjrzyjmy się najpopularniejszym z nich:

Nieograniczona wolność

Wiele osób pociąga wizja bycia wolnym, która towarzyszy posiadaniu własnej firmy. Nic bardziej mylnego! To prawda, będąc swoim własnym szefem sami wybieramy kierunki w których ma się rozwijać firma, sami ustalamy kalendarz pracy, sami sobie przyznajemy urlopy i pracujemy tam gdzie to się nam podoba. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jest się również jedyną osobą od której zależy powodzenie firmy, a to ogromna odpowiedzialność. Bardzo często własnemu biznesowi poświęcamy znacznie więcej czasu niż pracując gdzieś indziej na etacie.

Kiedy pracujemy dla kogoś, zawsze możemy po prostu wstać od biurka i wyjść po zakończeniu zmiany. Kiedy jesteś przedsiębiorcą, firma staje się częścią Twojego życia. Jeśli zatrudniasz pracowników, to Ty jesteś odpowiedzialny za przekucie ich umiejętności w sukces firmy.

Absolutna wolność będąc przedsiębiorcą? Z całą pewnością nie istnieje. Można tylko samemu regulować swój czas pracy.

Własna firma to szybki sposób na dobry zarobek.
Nie ma żadnych ograniczeń w wysokości zarobków kiedy prowadzisz własną firmę, to fakt. Przy odpowiednim zarządzaniu, dobrych pracownikach i marketingu, a także odrobinie szczęścia, zyski mogą być naprawdę pokaźne. Nie od razu jednak Rzym zbudowano. Zanim tak się stanie, trzeba najpierw zainwestować mnóstwo zasobów w rozwój firmy, głównie pieniędzy i własnego czasu.

Impuls do zostania przedsiębiorcą musi pochodzić z zamiaru stworzenia projektu, który sprawia nam osobistą satysfakcję, i dla którego jesteśmy w stanie dużo poświęcić. Biznes powstały z chęci szybkiego zarobku zawsze będzie skazany na porażkę.

Liczy się pomysł
To prawda, że dobry pomysł na biznes będzie bardzo pomocny na starcie (choćby przy poszukiwaniu inwestorów), jednak to nie wszystko. Nawet najlepszy pomysł może zostać zabity przez nieodpowiedzialne zarządzanie, a niewyróżniająca się niczym idea może się okazać biznesowym strzałem w dziesiątkę, jeśli tylko będzie odpowiednio egzekwowana.

Pamiętaj, że trzeba też być elastycznym. Firma musi reagować na zmiany na rynku, więc początkowe założenia i plany być może trzeba będzie zmodyfikować.

Żeby założyć własną firmę, trzeba wcześniej zrobić karierę w biznesie
Kariera w biznesie to tylko jedna ze ścieżek zostania przedsiębiorcą “na swoim”. Prawda jest taka, że CEO najgorętszych firm technologicznych jak Google, Microsoft, Oracle czy StarOfService zakładając swoje firmy nie mieli doświadczenia biznesowego.

Najważniejszym testem podczas zakładania firmy jest umiejętność wynajdywania kreatywnych rozwiązań na powszechne problemy. Do tego nie potrzeba mieć doświadczenia zdobywanego w wielkich firmach. Czasami wystarczy akademickie przygotowanie, lub przebłysk geniuszu zwykłego obywatela.

Żeby zacząć trzeba być ekstrawertykiem i mieć cechy przywódcze
Prawda jest taka, że ile przedsiębiorców, tyle rodzajów osobowości. Każdy temperament czy charakter sprawdzi się doskonale w określonych okolicznościach. Sukces nie zależy od przebojowości szefa, tylko od konsekwencji, dyscypliny i umiejętnego reagowania na zmiany w otaczającym nas świecie. Oczywiście, pewność siebie i otwartość przydają się przy nawiązywaniu relacji biznesowych, co jest konieczne przy prowadzeniu firmy, jednak wrażenie jakie sprawiamy na innych jest powierzchowne, a miarą firmy i sukcesu jest właśnie upór w dążeniu do celu oraz umiejętność realizowania wcześniej określonych założeń.

Źródło: starofservice

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...