niedziela, Kwiecień 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2017 Listopad 2

Dzienne archiwaLis 2, 2017

Wszyscy powtarzamy jak mantrę – brakuje programistów. Podczas gdy headhunterzy przeszukują zakamarki Linkedina – firma IRCenter przeprowadziła badanie „Sytuacja zawodowa programistów”, by rozejrzeć się po realnym świecie. Okazało się, że programiści są i mają się świetnie, a na dodatek najczęściej zajmują się… zmianą pracy.

Brzmi paradoksalnie, prawda? Niemal co drugi losowo spotkany programista z dużym prawdopodobieństwem w przyszłym roku może stać się Twoim pracownikiem. Ponad połowa programistów (56 proc.) rozważa zmianę pracy, jeśli pojawi się ciekawa oferta, a 10 proc. już chce zmienić pracodawcę i aktywnie przegląda ogłoszenia. Jedynie 28 proc. zatrudnionych obecnie programistów nie planuje obecnie zmieniać pracy ani nie szuka dodatkowych zleceń. Niesamowita dynamika, prawda?

Pieniądze szczęścia nie dają

Czy to znaczy, że polski programista jest człowiekiem sfrustrowanym, szukającym za wszelką cenę zmiany otoczenia? Wręcz przeciwnie! Jest bardzo możliwe, że nawet ci, którzy rozważają zwolnienie się z Twojej firmy, są bardzo zadowoleni z pracy – 68 proc. jest raczej lub bardzo zadowolonych, a wśród pracujących w oparciu o umowę B2B ten odsetek wynosi niemal 80 proc.

Dla informatyków kluczowe są kwestie pozamaterialne związane z jakością życia. Pozycje w top 5 listy rzeczy branych pod uwagę przy wyborze nowej pracy zajmują dobra atmosfera w pracy, work-life balance czy możliwość pracy zdalnej. Między innymi dlatego 30 proc. badanych najchętniej widziałoby się w Google, które uchodzi za dobre miejsce do życia i rozwoju zawodowego.

Ambitny jak programista

Obraz sytuacji zawodowej programistów byłby niepełny, gdybyśmy nie zbadali kluczowych w rekrutacji kwestii, czyli doświadczenia i twardych kompetencji. Wbrew oczekiwaniom związanym ze stosunkowo młodą branżą i wciąż jeszcze świeżym boomem na programowanie, doświadczenie w zawodzie przekraczające 5 lat deklaruje aż 46 proc. respondentów. Szansa na znalezienie kandydata na stanowisko seniorskie jest zaskakująco wysoka, ponieważ 18 proc. respondentów może się pochwalić przeszło 10-letnim stażem.

Jeśli chodzi o popularność języków programowania, to najwięcej deweloperów używa języka SQL (76 proc.) oraz JavaScript (61 proc.). Kolejna jest Java (41 proc.) oraz C# (38 proc.). Pierwszą piątkę zamyka znany przez 30 proc. badanych PHP.

 

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Zima, jak każda pora roku, ma też swoje dobre strony. Aby w pełni się nimi cieszyć, warto pomyśleć o ciepłej kurtce, dzięki której porzucanie aktywnego trybu życia na kilka długich miesięcy wcale nie będzie konieczne. Przedstawiamy modne modele.

Skóra w puchu!

Lubicie skórzane okrycia? Zimą wcale nie musicie z nich rezygnować! Podczas chłodnych, zimowych dni idealnie sprawdzi się pikowana skórzana kurtka wypełniona ciepłym puchem. Wybierzcie model z wysoką stójką i futrzanym wykończeniem, a będzie Wam jeszcze cieplej!

Dla zmarzluchów!

Puchówka o długości płaszcza to świetna propozycja dla  zmarzluchów, ceniących ciepło rozkładające się równomiernie po całej sylwetce. Modne są szare kurtki z obszernym futrzanym kołnierzem oraz charakterystycznymi czarnymi zamkami.

Parka znów modna

Zwolennicy kolorów ziemi powinny zwrócić uwagę na kurtki oliwkowe nawiązujące formą do popularnej parki. Dzięki pikowaniom w kształcie małych krzyżyków, modnym ściągaczom i kieszeni na rękawie model ten idealnie wpisuje się
w wyznaczniki niezobowiązującego stylu casual.

 

Źródło: materiały prasowe firmy Ochnik

 

 

 

 

Popularność sztucznej inteligencji (AI) rośnie w ogromnym tempie. Jednak w większości europejskich firm, również z Polski, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez SAS, lidera w dziedzinie analityki biznesowej, projekty związane z AI są wciąż we wczesnym stadium zaawansowania lub w planach. Optymizmem napawa fakt, że większość przedsiębiorstw przygotowuje się do wdrożenia sztucznej inteligencji.

Entuzjazm wobec możliwości, które daje AI jest duży, jednak niewiele organizacji deklaruje dziś gotowość do wykorzystania potencjału tej technologii. Co ważne, nie wynika to z braku odpowiednich narzędzi technologicznych. Większość respondentów potwierdza, że na rynku dostępnych jest dziś wiele rozwiązań. Częściej przyczyną jest brak w firmach specjalistów data science i odpowiednich umiejętności analitycznych oraz różnego rodzaju ograniczenia organizacyjne lub społeczne.

Wyzwania społeczne

Aż 55% respondentów stwierdziło, że największe wyzwania związane z implementacją sztucznej inteligencji spowodowane są rosnącą autonomią maszyn i postępującą automatyzacją procesów, która może istotnie wpływać na zmiany na rynku pracy. Potencjalnym efektem wdrożenia AI może być utrata pracy przez określone grupy specjalistów, ale z drugiej strony może również powstać potrzeba tworzenia nowych miejsc pracy dla ekspertów z kompetencjami związanymi z AI.

Drugim wyzwaniem, najczęściej wskazywanym przez respondentów, są aspekty etyczne. Aż 41% badanych poddało w wątpliwość czy roboty i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję nie powinny działać „dla dobra ludzkości”, a nie poszczególnych firm oraz jak zadbać o osoby, które stracą pracę w wyniku wdrożeń rozwiązań AI.

Zespół data science oraz gotowość organizacji

Czy specjaliści data science są gotowi stawić czoła wyzwaniom związanym z wdrożeniem sztucznej inteligencji? Tylko 20% z biorących udział w badaniu przedstawicieli biznesu odpowiedziało twierdząco na to pytanie. 19% respondentów nie posiada w swoich organizacjach zespołów data science.

Rekrutacja specjalistów w celu budowania takich zespołów jest celem 28% respondentów, natomiast 32% stwierdziło, że będzie rozwijać umiejętności analityczne w ramach obecnych zespołów poprzez specjalistyczne szkolenia, konferencje, warsztaty itp.

Zaufanie staje się jednym z podstawowych wyzwań, któremu biznes musi stawić czoła. Niemal połowa badanych (49%) zwróciła uwagę na problemy kulturowe wynikające z obawy przed skutkami wykorzystania sztucznej inteligencji. Strach przed AI wiąże się z niezrozumieniem, jak w rzeczywistości działa ta technologia.

Właściwa infrastruktura

Jednym z celów badania SAS była ocena gotowości do wdrożenia sztucznej inteligencji pod względem dostępnej infrastruktury sprzętowej. Część respondentów (24%) przyznało, że dysponuje odpowiednią infrastrukturą. Taka sama grupa stwierdziła, że musi zwiększyć nakłady na sprzęt oraz zaadaptować obecnie wykorzystywane platformy do potrzeb wdrożenia AI. Aż 29% przedstawicieli biznesu przyznało, że nie posiada odpowiednich zasobów umożliwiających wdrożenie tej technologii.

– Obserwujemy ogromny rozwój algorytmów, poprawę ich dokładności oraz możliwości wykonywania zadań, za które odpowiadają ludzie. Przykładem jest wygrana maszyny z mistrzem świata w chińskiej grze Go, podczas, gdy myśleliśmy, że umiejętności potrzebnych do rywalizacji w tę grę nie da się zdigitalizować. Gdy tylko system poznał zasady Go, sam nauczył się, jak grać i wygrywać. Teraz możemy wykorzystać tę wiedzę do tworzenia systemów, które pozwalają na rozwiązywanie problemów biznesowych szybciej i skuteczniej niż powszechnie używane dziś rozwiązania. Możemy budować systemy, które uczą się reguł biznesowych, poznają zasady funkcjonowania firmy i w oparciu o te informacje same się rozwijają. Właśnie nad tym pracujemy w SAS – mówi Oliver Schabenberger, Executive Vice President oraz Chief Technoloogy Officer w SAS.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Będą upadać rządy, muzea, szpitale i nie będzie sposobu, żeby temu zapobiec. Jim Rogers twierdzi, że jesteśmy w przededniu kryzysu gospodarczego jakiego jeszcze świat nie widział. Porównywalny do katastrofy kryzys może przyjść już w 2017 roku, najpóźniej w 2018 roku.

Jim Rogers zaryzykował nawet stwierdzenie, że upadku może doznać cała zachodnia cywilizacja. Twierdzi, że oznak kryzysu należy szukać w miejsca, na które dziś nikt nie zwraca uwagi. Przytacza przykład z roku 2007, kiedy zbankrutowała Islandia, upadł bank Lehman Brothers, a później zaczął się efekt domina. Czy rzeczywiście przewidywania Jima Rogersa mogą się sprawdzić?

– Dzisiaj mamy hossę, która dwukrotnie przekracza średnią z 17 ostatnich cykli. Mamy do czynienia z rynkiem niskich stóp procentowych. Brak jest narzędzia do tego by przeciwdziałać kryzysowi. W roku 2008 Chińczycy posiadali bardzo duże oszczędności, które również wpływały na ratowanie sytuacji na rynku. Dzisiaj Chińczycy są potężnie zadłużeni. Wskaźniki na Wall Street są podobne do tych z roku 1929, czyli czasu przed wielkim kryzysem. Wskaźniki są już są już powyżej poziomu z roku 2000 czy 2008 – mówi newsrm.tv Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark.

Światem kryzys wstrząsały już wiele razy. Ostatni z nich, kryzys z 2008 roku, przewidział Robert J. Shiller. Laureat nagrody Nobala twierdził, że bańka rynku nieruchomości i rynek przeżyje 40 procentową recesję. Czy teraz sprawdzą się proroctwa Jima Rogersa? Tego nikt nie może być pewien, bo kryzys finansowy zapewne prędzej czy później przyjdzie. Nie znana jest tylko jego skala. Czy można się na to przygotować?

– Tak – odpowiada Robert Śniegocki i wyjaśnia – Przede wszystkim powinniśmy racjonalnie dywersyfikować środków i ograniczać się to tych bezpieczniejszych, które będą ograniczały potencjalne ryzyko straty. Zachęcamy, żeby w tych instrumentach uwzględnić również fizyczne złoto. Od zawsze złoto traktowane jest jako bezpieczna przystań. W roku 2000 czy w roku 2008 gdy na rynkach finansowych działo się źle złoto zyskiwało na wartości. Dzięki temu możemy mocno ograniczać potencjalne straty.

Średnio na świecie zdarzają się dwa kryzysy na dekadę.

 

Autor: Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark.

 

Już 22 listopada br. podczas największych w Europie Środkowo – Wschodniej motoryzacyjnych targów dla biznesu Fleet Market, które odbędą się w Centrum EXPO XXI w Warszawie, swoje najnowsze samochody osobowe i użytkowe zaprezentują wszyscy wiodący importerzy samochodowi. 

Fleet Market 2017 to już dziewiąta edycja targów organizowanych przede wszystkim z myślą o przedsiębiorcach i właścicielach firm, którzy są obecnymi lub potencjalnymi nabywcami samochodów firmowych i usług flotowych. W tym roku potwierdzone modele premierowe to m.in. Audi A8, BMW X3, Citroën C3 Aircross, DS7 Crossback, Ford GT, Ford Fiesta Vignale, Hyundai Kona, Hyundai i30N, KIA Stinger, KIA Stonic, Mercedes Klasy X, Nissan Leaf, Opel Insignia GSi, SEAT Arona, Škoda Karoq, Volkswagen Polo czy Opel Vivaro Tourer.

Poza tym na targach Fleet Market będzie można zobaczyć modele ekologiczne, specjalistyczne, czy limuzyny. Zaprezentowane zostaną między innymi: Toyota Prius Plug- In, Lexus NX, Renault Zoe, Lexus LS, Volkswagen T-Roc, Audi TT, Opel Combo Izoterma,  Volvo S90 czy Iveco Daily.

Uczestnicy targów będą mogli w jednym czasie i w jednym miejscu porównać ze sobą auta z tych samych segmentów, co jest niewątpliwą zaletą przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Samochody zdaniem wielu osób są dziś narzędziem, a ich użytkowanie usługą. Dlatego, mimo, że prezentacja aut stanowi znaczną część ekspozycji, to podczas targów Fleet Market będzie można znaleźć wystawców i ekspertów reprezentujących usługi związane z finansowaniem, leasingiem, wynajmem czy szacowaniem wartości, za jaką po kilku latach będziemy mogli sprzedać nasz samochód. Ponadto, specjalnie dla gości, eksperci od finansów będą mogli przeprowadzić symulację finansowania dla wybranego modelu. Dzięki niej zobaczymy, ile samochód będzie nas kosztował miesięcznie, co wejdzie w skład raty i czy w jednej opłacie będziemy mogli zawrzeć sezonową wymianę opon. Być może korzystniejszym rozwiązaniem jest ponoszenie zaledwie części tych opłat, w zamian za możliwość użytkowania.

Targi to także dostępna dla gości część konferencyjna. Tegoroczny panel konferencyjny skupi się przede wszystkim wokół takich zagadnień jak: oferta finansowania samochodów do firm z sektora MŚP. Przedstawimy oferty programów finansowych importerów, a także firm leasingowych i car fleet management. Eksperci omówią zalety fiskalne tego typu rozwiązań. Jak zawsze nie zabraknie analizy nadchodzących w 2018 roku zmian prawnych i podatkowych, ze szczególnym uwzględnieniem zmian w podatku VAT, PIT i CIT.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Ponad połowę polskich milenialsów stać na zaspokojenie podstawowych wydatków w gospodarstwie domowym, jednak muszą rezygnować z bardziej kosztownych potrzeb. Mogą natomiast pozwolić sobie na większe wydatki częściej niż pokolenie ich rodziców. Co to oznacza w praktyce? Więcej szczegółów na temat sytuacji finansowej polskich gospodarstw domowych zdradza raport „Sytuacja materialna Polaków” , zrealizowany na zlecenie Lindorff SA.

Respondenci w badaniu zostali podzieleni na dwie grupy: milenialsów, czyli ludzi, którzy w chwili badania mieli od 21 do 36 lat, a także starsze pokolenie w wieku 45-60 lat – w domyśle generację X, która reprezentuje pokolenie rodziców pierwszej grupy badawczej. Badanym postawiono pytanie: jak określą sytuację swojego gospodarstwa domowego? Wśród pokolenia Y, czyli milenialsów, najczęstszą odpowiedzią okazała się „na co dzień pieniędzy wystarcza, ale nie stać nas na większe wydatki” – uzyskała ona aż 56% wskazań. Natomiast ¼ „Igreków” może pozwolić sobie nawet na większe wydatki. Jedynie 13% badanych milenialsów musi rezygnować z wielu rzeczy, aby stać ich było „na życie”.

Dla porównania wśród drugiej starszej grupy badanych, najpopularniejsza odpowiedź uzyskała 67% i również było to wskazanie wystarczających funduszy na codzienne wydatki z wykluczeniem droższych transakcji. To o 11 punktów procentowych więcej niż w przypadku milenialsów. Na kosztowniejsze wydatki może pozwolić sobie 18% pokolenia X, zatem o 7 punktów procentowych mniej niż w przypadku milenialsów. Jednocześnie o jeden punkt procentowy mniej badanych ”Iksów” musi odmawiać sobie wydatków, na które mają ochotę. Jak wykazują powyższe wyniki, badani milenialsi deklarują nieco wyższe zarobki niż ankietowani utożsamiani z pokoleniem ich rodziców. Choć zdecydowana większość respondentów deklaruje zarobki, które zapewniają komfortowe życie, to jednak nie pozwalają one na większe wydatki (uśredniony wynik wskazań – 59% wszystkich ankietowanych deklaruje rezygnację z dużych wydatków, aby starczyło na codzienne życie). Być może wyższe o 7 punktów procentowych wskazanie na możliwość większych wydatków obrazuje różnice społeczno-ekonomiczne czasów, w których milenialsi dorastali. Po zmianie ustrojowej w 1989 roku w Polsce wpływ otwarcia granic i zwiększonych możliwości konsumpcji znacząco wzrósł, wskazując także młodym i dorastającym Polakom, w którą stronę kierować swoją karierę zawodową.

Do czego potrzebne są pieniądze milenialsom?

Obu badanym grupom zadano także pytanie o ich priorytety w życiu. 3/5 milenialsów zależy na stałej pracy, a niewielu mniej, bo 56%, na założeniu lub posiadaniu rodziny. Niespełna połowie badanych przedstawicieli pokolenia Y zależy także na posiadaniu własnego domu lub mieszkania. Dla porównania, starszym badanym zależy na tych samych aspektach, jednak z delikatną różnicą we wskazaniach procentowych. Prawie 70% z nich stawia priorytet na stałej pracy, tylko 2/5 wymienia posiadanie lub założenie rodzinny, a 54% mówi o własnym domu lub mieszkaniu. Obie grupy na kolejnej pozycji wymieniły rozwój osobisty (niewiele ponad 20% z przewagą grupy 45-60 lat). Mniej niż 1/5 ankietowanych w obu grupach wymieniła także: dobre wykształcenie czy doraźne przyjemności (w obu przypadkach różnica 3 punktów procentowych); marginalnie także elastyczną pracę i posiadanie dobrego samochodu.

Można by przypuszczać, że oczekiwania wobec życia młodego pokolenia mogą znacząco różnić się od pokolenia ich rodziców, jednak jak pokazują powyższe wyniki, ankietowani milenialsi nie stawiają priorytetów na innych płaszczyznach niż starsze pokolenie, a ewentualne różnice we wskazaniach mogą być spowodowane aktualnie osiągniętym poziomem swojego statusu społecznego i zawodowego.

Więcej środków dzięki planowaniu

45% ankietowanych zapytanych o planowanie swojego budżetu przyznało, że nie robi tego w ogóle, ¼ myśli o wydatkach z miesięcznym wyprzedzeniem, a tylko 1 na 10 respondentów z tygodniowym. Jednak dzięki umiejętnemu zarządzaniu budżetem możemy zaoszczędzić nie tylko swoje fundusze, ale także czas. Na co jeszcze pozwoli nam planowanie wydatków z wyprzedzeniem?

  • Większe zakupy żywieniowe za jednym razem – Planowanie tygodniowe czy miesięczne pozwoli nam zaopatrzyć się w produkty żywieniowe z dużym wyprzedzeniem. Kupując żywność na cały tydzień czy nawet miesiąc, bardziej wnikliwie podejdziemy do cen wybieranych przez nas produktów – wydana jednorazowo duża suma zrobi na nas większe wrażenie niż kilka mniejszych. Przy tym zaoszczędzimy np. na paliwie, wybierając się do marketu rzadziej. Co więcej, taka strategia wykluczy potrzebę uzupełniania zapasów na bieżąco np. w sklepach franczyzowych, w których zapłacimy za ten sam produkt znacznie więcej.
  • Większa precyzja w finansowaniu większych wydatków – Jeśli planujemy swoje wydatki przez określony czas, możemy wywnioskować – ile wydajemy miesięcznie na konkretne kategorie produktów. Dzięki temu możemy z dokładniej określić, ile potrzeba nam czasu na sfinansowanie dodatkowych, większych wydatków – czyli ile musimy poświęcić czasu na odłożenie odpowiedniej sumy.
  • Redukcja wydatków – Planowanie pozwoli jednocześnie zauważyć i wyeliminować te wydatki, których dokonujemy spontanicznie, a które nie są nam niezbędne. Kupienie szybkiej przekąski w trakcie dnia czy obiadu w biurze może pochłaniać nawet od 20 do 30 procent więcej funduszy niż samodzielne przygotowywanie posiłków z wyprzedzeniem. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze możemy przeznaczyć na niezbędne wydatki, takie jak np. naprawa samochodu.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w październiku 2017 r. o 2,1 proc. r/r, a w stosunku do września br. o 0,5 proc. – podał GUS prezentując szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.

We wrześniu i w październiku 2017 r. wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych był wyraźnie wyższy niż w ostatnich miesiącach – odpowiednio 2,2 proc. i 2,1 proc. r/r. Inflację na takim poziomie obserwowaliśmy ostatnio w lutym br. (2,2 proc.), a wcześniej – w końcu 2012 r/ (2,4 proc.). Nie jesteśmy zatem przyzwyczajeni do takich wzrostów cen. Szczególnie, że są one w ponad 50 proc. generowane przez wzrosty cen żywności. We wrześniu br. wkład żywności  we wzrost CPI wyniósł 1,16 punktu procentowego, sierpniu – 1 punkt procentowy (przy inflacji 1,8 proc.), w lipcu 1,04 pp (przy inflacji 1,7 proc.), w czerwcu 0,86 (przy inflacji 1,5 proc.).

To ciekawe zjawisko, bowiem zbiory zboża, ziemniaków, buraków cukrowych były nieco  wyższe niż w 2016 r., zbiory warzyw pozostały na podobnym do zeszłorocznego poziomie. Spadek dotyczył jedynie zbiorów owoców – owoców z drzew aż o 30-35 proc., a z krzewów o ok. 15 proc. (GUS). Do tego doszły silnie rosnące ceny masła, ale to już zasługa cen na rynkach światowych. W październiku swój udział mają zapewne też ceny jaj.  Nie mogło to pozostać bez wpływu na ceny żywności, ale nie w tak dużym stopniu jak obserwujemy to od początku 2017 r., a szczególnie w ostatnich miesiącach.

Wydaje się, że sprawa jest oczywista. Żywność to produkt podstawowy, a tym samym jego elastyczność cenowa jest niska, czyli wzrost cen nie zmniejsza lub w niewielkim stopniu zmniejsza popyt na produkty żywnościowe. Prędzej wzrost cen żywności wpłynie na spadek popytu na inne produkty. Producenci i sprzedawcy produktów żywnościowych wiedzą o tym i korzystają z dobrej koniunktury gospodarczej oraz dosypywania co miesiąc ok. 2 mld zł z budżetu państwa do portfeli części gospodarstw domowych (500+). Podnoszą ceny, wiedzą bowiem, że jeśli będzie trzeba, po prostu mniej będziemy oszczędzać. A przy niższych dochodach rozporządzalnych mniej będziemy kupować np. dóbr trwałego użytku.

W największym stopniu silnie rosnące ceny żywności uderzają w gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Żywność w ich wydatkach ma bowiem dominujący udział.

Ale są też beneficjenci ponad 2-procentowej inflacji – budżet państwa, do którego wpływa więcej dochodów z podatków pośrednich, głównie z VAT. I w wyniku wzrostu konsumpcji, i dlatego że rosną ceny.

Ciekawe jak to utrwalanie się wyższego poziomu inflacji, w tym szczególnie silnego wzrostu cen żywności skomentują członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Skomentują, bo decyzji o niepodnoszeniu stóp procentowych na pewno nie zmienią. Przynajmniej do połowy, a może nawet końca przyszłego roku.

 

Komentarz: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Z jakimi najbardziej nietypowymi pytaniami spotkają się deweloperzy ze strony klientów? Czym najczęściej interesują się nabywcy nowych mieszkań? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl  

Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.

Zauważalny jest wzrost świadomości konsumenckiej klientów. Zadawane przez nich pytania nie są jednak nietypowe, a wiążą się z chęcią zdobycia rzetelnej wiedzy, co jest zrozumiałe przed dokonaniem tak istotnej, być może najważniejszej w życiu inwestycji, jaką jest zakup własnego M. Wiele pytań dotyczy kwestii technicznych. Często pojawiają się pytania o status działki, na której realizowana jest inwestycja, czy jest to dzierżawa gruntu, czy własność. Klienci pytają też o wysokość czynszu, terminowość wcześniej zrealizowanych przez spółkę inwestycji, czy o rachunki powiernicze. Naszą przewagą jest długi staż firmy na rynku i bardzo duża liczba zrealizowanych inwestycji, co sprawia, że większość wątpliwości klientów jesteśmy w stanie rozwiać przedstawiając konkretne przykłady w istniejących już osiedlach.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Najczęściej klienci chcą wiedzieć, jak rozwijać się będzie okolica ich przyszłego miejsca zamieszkania i jakiego standardu mogą oczekiwać na terenie inwestycji, w budynku i we samym mieszkaniu. Zaskakujący bywa stopień szczegółowości tych pytań, od ogólnych dotyczących sąsiedztwa, bezpieczeństwa na osiedlu, czy bliskości szkół i przedszkoli, po szczegółowe np. o oferty najbliższych sklepów, skład farby, jaką pomalowany będzie osiedlowy fitness, czy tytuły gier planszowych, które znajdą w klubach mieszkańca. Dziś świadomość klientów jest bardzo duża, a sprawdzone przed zakupem informacje pozwalają nabywcom na podjęcie odpowiedzialnej i świadomej decyzji.

Małgorzata Ostrowska, członek Zarządu oraz dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Pytania klientów zazwyczaj dotyczą podstawowych aspektów, jak metraż, cena, liczba pokoi, dodatkowe udogodnienia np. ochrona oraz usytuowanie danego mieszkania. Jednak często spotykamy się również z pytaniami, które dotyczą szczegółowych danych technicznych inwestycji, jak na przykład wilgotność krokwi dachowej, wykorzystywanych impregnatów, czy współczynnika przenikania ciepła.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Zazwyczaj otrzymujemy standardowe pytania, nie zauważyliśmy szczególnej zmiany czy poruszania nietypowych kwestii przez kupujących. Nasi klienci są zawsze świadomi dokonywanych wyborów i dobrze przygotowani. Cieszymy się, że poszukiwanie mieszkania rozpoczynają, nie tylko od wyboru dogodnej lokalizacji, funkcjonalnego metrażu, układu pomieszczeń, czy usytuowania względem stron świata. Zainteresowani są także szczegółami standardu wykonania oraz zagospodarowaniem części wspólnych inwestycji.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

Większość zadawanych pytań dotyczy kosztów zakupu mieszkania, jego utrzymania i standardu inwestycji. Często są one bardzo wnikliwe, klientów interesuje technologia wykonania dachu, grubość warstwy izolacji ściany zewnętrznej, czy temperatura w jakiej malowano elewację. Trudno się temu dziwić w sytuacji, kiedy klienci często inwestycją wszystkie oszczędności. Zdarzają się również pytania nietypowe o to co można zrobić z przelatującymi na osiedlem samolotami, albo sąsiadującymi torami kolejowymi.

W ostatnich latach zwiększyła się świadomość klientów, którzy są bardziej dociekliwi i zadają więcej pytań. Dzięki łatwemu dostępowi do internetu, a w szczególności forów internetowych, które prowadzimy dla większości inwestycji są doskonale zorientowani w kwestiach związanych z projektami.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Nierzadko spotykamy się z niestandardowymi pytaniami i niecodziennymi potrzebami naszych klientów. Zakup mieszkania to przecież niecodzienny, często najważniejszy w życiu zakup, do którego klienci podchodzą z wyjątkową wnikliwością i przejęciem. Najbardziej utkwiło nam w pamięci pytanie o zabezpieczenie możliwości wniesienia do mieszkania koncertowego fortepianu.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Spora część klientów, z którą spotykają się eksperci do spraw inwestycji Wawel Service jest zasypywana pytaniami dotyczącymi kredytowania. Takie osoby mogą liczyć na fachową pomoc w uzyskaniu kredytu.  Jeśli klienci poproszą o konsultacje w tej sprawie są umawiani z ekspertem kredytowym, który szczegółowo wyjaśnia wszelkie wątpliwości.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Pytania i obawy są zawsze takie same, chodzi o bezpieczeństwo i trafność wyboru lokalu. Dzięki ponad 30 letniemu doświadczeniu możemy te obawy skutecznie rozwiać.

Klienci są teraz zdecydowanie bardziej świadomi niż 10 czy 15 lat temu, co znacznie ułatwia wyjaśnienie aspektów prawnych czy funkcjonalnych inwestycji. Wielu klientów kupuje teraz już kolejne mieszkanie na rynku pierwotnym, który w Polsce mimo wszystko jest jeszcze dość młody.

Marcin Liberski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Atlas Estates

Przez wiele lat działalności nie zaobserwowaliśmy, aby klienci zasypywali nas nietypowymi pytaniami związanymi z inwestycjami. Zazwyczaj są one podobne, nabywcy interesują się jakością wykonania budynku, częściami wspólnymi, architekturą, bądź najbliższą okolicą. Rozumiemy, jak ważną decyzją jest dla klientów zakup mieszkania, staramy się odpowiadać na wszelkie wątpliwości i pytania, które mogą się pojawić. Zdarzają się oczywiście specjalne życzenia klientów, którzy dysponują dużym budżetem na zakup mieszkania, jak np. możliwość zainstalowania jacuzzi na tarasie czy też przygotowanie lokalu umożliwiające wykonanie akwarium morskiego o pojemności 3 tys. litrów w apartamencie. Takie specjalne zamówienia wymagają dodatkowych rozwiązań konstrukcyjnych w budynkach wielorodzinnych, ale jeśli w jakiś sposób możemy przyczynić się do tego, aby komfort życia naszych klientów był większy, robimy wszystko co w naszej mocy, aby tak było.

Katarzyna Dąbrowska, Senior Marketing Manager w Nexity Polska

Poza standardowymi pytaniami odnośnie terminu odbioru mieszkań i własności gruntów, pytanie, które często zadają nam klienci brzmi: „Dlaczego tak tanio?” Przystępna i konkurencyjna cena, jaką oferujemy we wszystkich projektach mieszkaniowych jest efektem tego, że planując inwestycje maksymalnie wykorzystujemy przestrzeń. Dzięki temu nie tworzymy nieustawnych czy pustych metraży. Proces zakupu gruntów realizujemy bardzo starannie, mając na względzie, by nie generowały zbędnych kosztów, przerzucanych finalnie na kupujących. Ważne jest dla nas, żeby realizowane inwestycje dawały przewagę korzyści nad kosztami.

Niekiedy zdarzają się pytania dotyczące miejscowego planu zagospodarowania. Jedno z ostatnich, które otrzymaliśmy było dość nietypowe, dotyczyło nowo budowanego osiedla NextUrsus. Jedna z osób kupujących zapytała, czy może zdarzyć się tak, że zamiast kościoła, miasto w sąsiedztwie osiedla w przyszłości wybuduje meczet. Uważamy, że wszystkie pytania, nawet te nietypowe są ważne dla naszych klientów, dlatego staramy się udzielać wyczerpujących informacji.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Obecnie rzadko zdarza się, aby klienci zadawali nietypowe pytania związane z zakupem mieszkania. Z reguły są bardzo dobrze przygotowani do rozmowy z naszymi doradcami. Wiedzą doskonale, o co pytać, co jest dla nich ważne przy wyborze mieszkania. Czasem może wydawać się, że odpowiedzi na niektóre z pytań są oczywiste, ale przecież klient nie codziennie kupuje mieszkanie, więc woli dopytać, żeby być w 100 proc. pewnym i podjąć prawidłową decyzję. W dobie wszechobecnego internetu klienci są bardzo dobrze wyedukowani w poszczególnych dziedzinach. Coraz większe znaczenie ma dla nich jakość wykonania budynku i mieszkań, więc najczęściej dopytują o standard i użyte materiały. Nawet do tego stopnia, że zdarzają się pytania bardzo szczegółowe np. o przekrój przewodów elektrycznych, parametry termiczne i akustyczne ścian, okien, itp.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Współczesny odbiorca chce być zaskakiwany. Dlatego kierowany do niego marketingowy przekaz musi być nowatorski, działać na różnych poziomach (odwoływać się nie tylko do intelektu, ale i zmysłów oraz emocji), a także elastyczny, odpowiadający na błyskawicznie zmieniające się realia społeczno-gospodarcze, spełniać wymagania i trafiać w gusta klientów.

W całej tej różnorodności nie można jednak zapominać o systematycznym budowaniu zaufania i przywiązania do marki. To te czynniki decydują bowiem o powracaniu klientów do tych samych produktów, podejmowaniu automatycznych decyzji zakupowych i wierności jednemu brandowi. Jak zatem w wymagającym ciągłych zmian świecie wzmacniać autentyczność marki i budować rzeczywiste, a nie iluzoryczne czy chwilowe przywiązanie odbiorców? Dobry design, zaangażowanie i odpowiedzialność społeczna marki nazywane były dotąd wartościami dodanymi. Uzyskiwane dzięki nim „nadprogramowe punkty” pozwalały nieco zyskać w oczach klientów, a w dłuższej perspektywie wzbudzić ich trwałą sympatię do marki. Dzisiaj sformułowanie „wartość dodana” nabiera zupełnie innego znaczenia. To naznaczone nią działania coraz częściej stają się dla konsumenta kluczowe w ocenie marki, a zatem także podejmowaniu decyzji zakupowych.

Do 2030 roku dla 80 proc. pracowników na świecie istotnym aspektem oceny rzeczywistej wartości firmy, a następnie decyzji o jej poleceniu będzie stopień zaangażowania przedsiębiorstwa w aktualne problemy społeczne i środowiskowe. Pokolenie wchodzących dziś na rynek pracowników, tzw. „millenialsów”, jest wyjątkowo dociekliwe w kwestii działań CSR swoich potencjalnych pracodawców. Z każdym rokiem coraz więcej osób deklaruje gotowość płacenia wyższej ceny za produkt stworzony odpowiedzialnie i z materiałów pozyskiwanych ze zrównoważonych źródeł. Wartości społeczne coraz częściej stawiane są na pierwszym miejscu – nierzadko to one decydują o kierunku, w którym zmierzają działania firm. Jak wpływa to na świat szeroko pojętego marketingu?

Wykorzystaj potencjał green marketingu

Green marketing, nazywany też ekomarketingiem albo marketingiem zielonym, jako właściwie użyte narzędzie może przysłużyć się kreatywności marketingowców. Za spójność marki odpowiadają przede wszystkim fundamentalne wartości, którymi się ona kieruje, tak ważne dla pokolenia „millenialsów”. Kolejne pokolenia konsumentów z pewnością ten trend pogłębią. Wartości dają mocne i stabilne podstawy budowania zaufania i przywiązywania odbiorców do danego brandu. Kiedy firma już takie przywiązanie klientów zdobędzie, może sobie pozwolić na więcej. Twórcy sezonowych kampanii, opakowań, reklam i spotów mogą odważniej eksperymentować, wprowadzać nowe rozwiązania i testować pomysły, nie tylko aby podtrzymać zainteresowanie stałego konsumenta, ale i po to, żeby zdobyć nowego. Jeśli mamy silne podstawy, zewnętrzne czynniki służą tylko ich atrakcyjnemu przedstawieniu – nie musimy obawiać się o fundamenty pomysłu.

Buduj marketing wokół idei, nie odwrotnie

Jednorazowe akcje CSR-owe przestają odzwierciedlać zaangażowanie firmy w problemy społeczne. Konsumenci pytają o łańcuchy dostaw, źródła pozyskiwania surowców, o kontrahentów i partnerów. To ogromne wyzwanie dla marketingowców i PR-owców. Odpowiedzią na takie oczekiwania konsumenta będzie zasada budowania marketingu wokół idei, nie odwrotnie. Zna ją doskonale choćby Adidas. Stworzone wyłącznie z materiałów recyklowalnych buty Adidas x Parley wiążą marketingowe decyzje firmy z walką o oczyszczanie oceanów z odpadów z tworzyw sztucznych. Te buty to czysta idea – idea przyjaznego podejścia do środowiska i czystych oceanów. A przy tym świetny design i przekaz marketingowy.

Odwołaj się do rozsądku konsumenta

Serce czy rozum – to dylemat znany marketingowcom od dawna. Wszystko wskazuje na to, że marketing przyszłości musi zacząć przykładać wagę do tego drugiego. Popularne niegdyś pojęcie „lovebrand” stopniowo wypierane jest przez „wisebrand”, ponieważ mądra marka może przywiązać do siebie konsumentów o wiele silniej niż marka wyłącznie „modna” lub „fajna”. I chociaż taki „wise marketing” nie jest łatwy, niesie ze sobą nieocenione korzyści. Drobna wpadka, mniej atrakcyjna kampania czy internetowe memy na temat produktu – to, co może wywołać poważny kryzys w przypadku lovebrandów, dla wisebrandów przestaje mieć aż tak duże znaczenie. Na silniejszych, poważniejszych podstawach można bowiem zbudować mocniejsze przywiązanie. Konsument pomyśli „OK, ich nowa reklama jest kiepska, ale nie przyczyniają się do wypalania lasów palmowych. Wolę ich produkt”. Po prostu zaczynamy doceniać marki mądre.

Mądrze używaj narzędzi

Wisebrand, jak każda marka, musi kreatywnie poszukiwać nowych sposobów docierania do klienta i nieustannie się rozwijać, by nadążać za jego potrzebami. Żeby trafić do świadomych konsumentów, do ich wymagań trzeba dostosować wszystkie narzędzia. Jak to zrobić? Należy na przykład dokładnie przemyśleć, co przekazuje opakowanie produktu. Powierzchowny przekaz (typu: naturalny – bo zielony, dla dzieci – bo kolorowy) przestaje przyciągać, a nawet może do marki zniechęcić. Świadomość dotycząca zanieczyszczenia środowiska jest w dzisiejszych czasach na tyle duża, że konsument zaczyna w opakowaniu widzieć także zużyte surowce, przyszłe odpady, potencjalne zagrożenie dla środowiska… i ocenia je pod tym kątem. Świadomy konsument zadaje sobie np. pytanie: „Czy ta ekologiczna herbata, której każda torebka zapakowana jest w osobną foliową saszetkę, naprawdę jest ekologiczna?”.Jeśli odpowiedź będzie przecząca, marka straci w oczach odbiorcy wiarygodność i sympatię.

Podejdź do design na poważnie

Design opakowań to już nie tylko funkcjonalność, zróżnicowanie ilości produktu czy możliwość limitowania edycji np. ze względu na sezon. To także kultura. A czasem – dzięki zaangażowaniu artystów w proces twórczy spotów reklamowych czy plakatów – nawet sztuka. Uwrażliwienie na to, co dzieje się ze środowiskiem naturalnym pod wpływem działań człowieka, stawia także wyższe wymagania wobec estetycznej jakości naszego otoczenia. Jak wyróżnić swój produkt na tym polu? Marketing sensoryczny i wizualny mogą przynieść spektakularne efekty.

 

 

Autor: Mateusz Zmyślony, założyciel Grupy ESKADRA, Dyrektor kreatywny Open Eyes Economy Summit

Jak poradzić sobie na rynku pracy w innym kraju?  Najlepiej zacząć od napisania CV spełniającego wymogi zagranicznego pracodawcy. Potem należy poznać warunki zatrudnienia, koszty życia i kulturę pracy za granicą.

1. Poszukiwanie pracy za granicą

Myśl o tym, jak szukać pracy za granicą, jest kolejną, która pojawia się po decyzji o wyjeździe. Proces poszukiwania pracy za granicą przez Polaków jest lustrzanym odbiciem tego, jak cudzoziemcy szukają pracy u nas. Najskuteczniejsze są serwisy internetowe z ogłoszeniami o pracę. Aż 68 proc. cudzoziemców w ten sposób szukało pracy, a 35 proc. faktycznie tak znalazło zatrudnienie. Dość skuteczne okazały się również biznesowe portale i agencje pośrednictwa, a dopiero w dalszej kolejności media społecznościowe. W przypadku Polaków, którzy często mają już bliskich w krajach europejskich – ważną rolę w poszukiwaniu pracy za granicą odegrać może również rodzina i znajomi.

2. Aplikowanie i pozwolenia na pracę

Osoby z Polski chcące pracować w innych krajach Unii Europejskich nie potrzebują specjalnych pozwoleń na pracę. Jednak już Wielkiej Brytanii pracodawcy wymagają kompletu dokumentów, np. National Insurance Number, który można wyrobić po przyjeździe do Wielkiej Brytanii. Posiadanie takiego numeru pozwala na odprowadzanie podatków i płacenie składek ubezpieczeniowych. Poza tym wymagane jest potwierdzenie miejsca zamieszkania. Może to być rachunek za prąd, wodę czy umowa najmu.

– Koniecznie należy zapoznać się z zasadami pisania CV  Przykładowo  w Wielkiej Brytanii bardzo źle odbierane są dokumenty aplikacyjne ze zdjęciem. Z kolei ważne są rekomendacje. Chcąc udokumentować znajomość języka obcego, należy posługiwać się opisem poziomów według skali Rady Europy. Są to poziomy: A1, A2, B1, B2, C1, C2. Trzymając się tych zasad, poszukiwania pracy za granicą będą bardziej efektywne – radzi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

3. Umowa i jej konsekwencje

Warto pamiętać, że umowa z zagranicznym pracodawcą zawierana jest w języku obowiązującym w danym kraju, a także na zasadach podlegających tamtejszemu prawu pracy. To oznacza, że przed podpisaniem umowy warto poznać swoje prawa np. ustawową liczbę godzin pracy, dni urlopu czy zasady udzielania urlopu macierzyńskiego.

– A godziny pracy to także kwestia, której należy się przyjrzeć przed wyjazdem. Z badań Eurostatu wynika, że najdłużej przesiadującym w pracy narodem są Islandczycy (45,1 godz. tygodniowo), dalej Grecy (44,5 godz.) oraz Austriacy (42,9 godz.). Polacy przebywają w pracy przeciętnie 42,2 godz. Mniej czasu w biurze spędzają natomiast Niemcy, Hiszpanie czy Belgowie (po 41,4 godz.) – wylicza Żukowska.

4. Podatki

Przed wyjazdem należy zapoznać się z tematyką podatków w danym kraju i tym, czy będziemy musieli mimo migracji, płacić je także w Polsce. Okazuje się, że osoby, które zdecydują się na stałą migrację, mogą płacić podatki jedynie za granicą, zgodnie z panującymi w danym kraju przepisami. Podwójne opodatkowanie obowiązuje zaś m.in. osoby, które wyjeżdżają z Polski tylko czasowo, czyli do dwóch lat. Wówczas taki pracownik podlega systemowi ubezpieczeń w Polsce, ale podatek od dochodu uzyskany w czasie wyjazdu, może być opłacony za granicą. Podatki tylko w Polsce będą zaś płacić osoby, które pracują za granicą mniej niż sześć miesięcy w roku, a także te, które do pracy deleguje polska firma.

5. Obyczaje

Do międzynarodowego środowiska pracy przenikają także kwestie obyczajowe i to, „co wypada i nie wypada”. We Włoszech bardzo szybko pracownicy i szefowie skracają dystans – inicjatywa może wyjść zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Naturalnym staje się wnoszenie domowych spraw (chociażby opowiadanie o dzieciach) do firmy. W Niemczech czy w Wielkiej Brytanii taka otwartość jest raczej niespotykana. Bywa, że niezrozumienie obyczajów prowadzi do nieporozumień. Szukając pracy za granicą, warto porozmawiać o obyczajach panujących w wybranym kraju z osobą, która od jakiegoś czasu funkcjonuje w danym kręgu kulturowym.

6. Uporządkowanie spraw w kraju

Podjęcie pracy za granicą otwiera nie tylko możliwości, ale oznacza też zobowiązania. Tymczasem często dość szybko okazuje się, że łatwo, przez nieuwagę, pozostawić wiele niedomkniętych spraw w Polsce. Dlatego bardzo ważne, aby przed wyjazdem z kraju upoważnić bliską osobę do reprezentowania nas we wspólnocie mieszkaniowej, w urzędach czy w bankach. Odpowiednio sformułowany akt notarialny posiada zapis, że pełnomocnik może nas reprezentować w dobrej wierze i nie może np. w naszym imieniu zaciągać kredytów. Posiadanie zaufanego pełnomocnika pozwala skupić się na pracy za granicą.

Pamiętajmy, że zagraniczne doświadczenie w CV, to atut nie balast. To możliwości, a nie ryzyko. Jest warunek: dobre przygotowanie i pewność, że nadszedł nasz czas na wyjazd. Spełniając go, nie trzeba obawiać się pracy za granicą.

 

 

Wypowiedź: Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

Bank Anglii przymierza się do podniesienia stóp procentowych w Wielkiej Brytanii, co byłoby pierwszym tego typu wydarzeniem od lipca 2007 r. Ostatnia zmiana stóp procentowych miała miejsce nieco ponad rok temu. Wtedy, w następstwie brytyjskiego referendum stopy procentowe zostały obcięte do rekordowego poziomu 0,25%.

W sierpniu 2016 r. prezes Banku Anglii, Mark Carney oświadczył, że bank centralny podejmie “wszelkie niezbędne działania”, które pozwolą na zapobiegnięcie pobrexitowej recesji w Wielkiej Brytanii. Gospodarka Zjednoczonego Królestwa w tym roku wyraźnie spowolniła, do tej pory nie widać jednak żadnych solidnych dowodów, które sugerowałyby, że recesja w Wielkiej Brytanii jest nieuchronna. W związku z tym, rynki finansowe spodziewają się, że decydenci zagłosują za natychmiastową podwyżką stóp procentowych już w ten czwartek.

Bank Anglii niejako “przygotował” rynki na podwyżkę stóp procentowych – podczas ostatniego spotkania Banku wyraźnie widać było zmianę tonu na bardziej jastrzębi. Samo wrześniowe głosowanie nie przyniosło niespodzianek: Ian McCafferty i Michael Saunders pozostali jedynymi, którzy wyłamali się, głosując za natychmiastową podwyżką stóp procentowych. “Większość” decydentów oceniła, że pozbycie się części środków stymulujących [inflację i gospodarkę] byłoby właściwe w przypadku “stopniowego wzrostu presji inflacyjnej”. Członkowie MPC zwrócili również uwagę na moc gospodarki, cytując oznaki siły w sektorze nieruchomości oraz poprawę na rynku pracy. Od czasu spotkania we wrześniu, członkowie MPC wielokrotnie komentowali kwestię potencjalnych podwyżek stóp procentowych.

Gertjan Vlieghe, który jest uznawany za jednego z najbardziej gołębich członków komitetu decyzyjnego ostrzegł we wrześniu, że “nadchodzi moment, w którym [referencyjna] stopa procentowa może wzrosnąć”. Nowy członek MPC, Silvana Tenreyro, stwierdziła w październiku, iż w “nadchodzących miesiącach” może poprzeć podwyżkę stóp procentowych, jeśli w związku z sytuacją na rynku pracy wzrośnie presja cenowa.

Sam prezes Carney również stwierdził, że gospodarka Wielkiej Brytanii znajduje się blisko “punktu zwrotnego, w którym pozbycie się części środków stymulacyjnych byłoby konieczne lub usprawiedliwione”. Ta wyraźna zmiana tonu sugeruje, że większość członków komitetu decyzyjnego może skłaniać się w stronę zacieśnienia polityki monetarnej już podczas spotkania w tym tygodniu. W naszej opinii członkowie BoE powinni przegłosować podwyżkę. Bardziej gołębi członkowie: Jon Cunliffe, Sir David Ramsden i Silvana Tenreyro prawdopodobnie  wstrzymają się i zagłosują za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Rząd przyjął projekt ustawy skracający z 50 do 10 lat okres obowiązkowego przechowywania akt pracowniczych.  To dobre rozwiązanie.  Konfederacja Lewiatan od dawna postulowała zmniejszenie obowiązków pracodawców związanych z prowadzeniem i przechowywaniem akt pracowniczych.

– Skrócenie okresu przechowywania akt pracowniczych spowoduje znaczące zmniejszenie obciążeń i kosztów pracodawców. Na tle innych krajów Unii Europejskiej w Polsce mamy do czynienia z bardzo długim – 50 letnim, obowiązkiem przechowywania, archiwizowania akt pracowniczych przez pracodawców w formie papierowej. Dlatego dobrze się stało, że ten stan rzeczy ulegnie zmianie. Nowe regulacje mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2019 r.   – mówi Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy popierają też zmianę, która umożliwi firmom przechowywanie akt pracowniczych także w wersji elektronicznej.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Monitoring samochodu to jeden z najbardziej skutecznych sposobów na zabezpieczenie się przed kradzieżą. Jest to idealne rozwiązanie nie tylko dla osób parkujących w miejscach bez miejskiego monitoringu, ale również uzupełniające zabezpieczenie dla kierowców i właścicieli flot. Monitoring pojazdów pozwala na szybką lokalizację skradzionego samochodu, niezależnie od tego gdzie zostanie ukryty.

Monitoring samochodu nie do zagłuszenia

Najnowszy system monitoringu Konsalnet  pojazdów jest oparty o radiową lokalizację (Radiowa Lokalizacja Obiektu Mobilnego), dzięki czemu zagłuszenie go jest praktycznie niemożliwe.  Lokalizacja pojazdu możliwa jest w dowolnym miejscu na terenie całego kraju. System monitoringu działa również w garażach, podziemiach oraz stalowych kontenerach.

Nadajnik radiowy posiada niezależne zasilanie. Dzięki czemu jest to jedno z nielicznych rozwiązań w monitoringu pojazdów nie ingerujące w instalację elektryczną. Urządzenie będzie działać nawet w wypadku odcięcia samochodu od źródła energii.

Procedura namierzania monitorowanego pojazdu

W razie kradzieży, procedura namierzenia pojazdu jest prosta i bardzo szybka. Po zgłoszeniu kradzieży na policję wystarczy skontaktować się z Centrum Monitoringu Konsalnet – gdzie po weryfikacji zgłoszenia kradzieży pojazdu zostanie uruchomiona akcja poszukiwawcza. Rozpoczyna się ona od aktywowania modułu radiowej lokalizacji pojazdu.

Następne, przy pomocy jednostek naziemnych i powietrznych, sygnał modułu radiowego jest wychwytywany – dzięki czemu jest ustalana pozycja skradzionego pojazdu.

Zlokalizowanie skradzionego pojazdu w ciągu jednego dnia

Dzięki sprawnej współpracy z policją, zespół Konsalnet jest w stanie zlokalizować skradziony pojazd nawet w ciągu 24 godzin od chwili zgłoszenia. Jest to jeden z najlepiej sprawdzających się systemów monitoringu pojazdów na rynku. Z naszych usług codziennie korzysta ponad 10 tys. kierowców i właścicieli flot pojazdów.

Monitoring pojazdów oparty na radiowej lokalizacji to jedyne rozwiązanie, które pozwala na zabezpieczenie swojego samochodu w dowolnym miejscu i dowolnym czasie. Jest to perfekcyjne rozwiązanie dla osób poszukujących profesjonalnego i pewnego systemu monitoringu dla swojego pojazdu.

W połączeniu z monitoringiem GPS zapewnia pełną ochronę samochodu i floty.

 

Więcej na www.konslanet.pl

 

Prawie 70% polskich przedsiębiorców z sektora MŚP nie otrzymuje płatności za wystawione faktury w terminie. Ponad 13% respondentów 14. fali badania Bibby MSP Index czeka na uregulowanie należności od 3 do 7 miesięcy. Problem tzw. zatorów płatniczych jest szczególnie dotkliwy dla  przedsiębiorców z sektora MŚP – to właśnie z myślą o nich ruszyła kampania „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny”.

Jako firma faktoringowa na co dzień widzimy, jak dużym wyzwaniem dla wielu firm jest brak płatności na czas. A jego skalę można porównać do efektu domina – brak płynności finansowej u jednego przedsiębiorcy rzutuje na sytuację finansową współpracujących z nim firm.  „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny” to kampania, która ma uświadomić przedsiębiorcom, jak duże znaczenie ma regulowanie swoich zależności w terminie dla całego ekosystemu gospodarczego, w ramach których dana firma funkcjonuje. Celem akcji jest promowanie dobrych praktyk, w tym opłacanie faktur na czas oraz edukacja, jak radzić sobie z brakiem płynności finansowej – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Według 14. fali badania Bibby MŚP Index co czwarty mały i średni przedsiębiorcy nie otrzymuje płatności na czas od 2 do 5 razy w miesiącu. W przypadku mikro firm nawet jedna nieopłacana faktura od kluczowego klienta może spowodować problemy z płynnością finansową.

Podmioty gospodarcze tworzą łańcuch wzajemnych zależności. Gdy jedna firma nie otrzyma środków w terminie, nie jest w stanie uregulować swoich płatności wobec partnerów finansowych
i podwykonawców, w konsekwencji powstają zatory płatnicze. Ich skutkiem są nie tylko problemy z regulowaniem własnych zobowiązań, dodatkowe koszty, jakie musi ponosić firma, ale również czynniki niewymierne takie jak czas, zwiększone ryzyko prowadzenia biznesu, ale również ograniczone możliwości rozwoju i nakłady na inwestycję.

– Płynność finansowa jest ważna w przedsiębiorstwach ze wszystkich branż na rynku, ponieważ zapewnia prawidłowe funkcjonowanie. Ważne są działania prewencyjne, jak sprawdzanie wiarygodności kontrahentów, ale również aktywne wychodzenie z tego typu kryzysów przy wsparciu partnera finansowego, jakim jest firma faktoringowa. Jednym z narzędzi umożliwiających faktoring jako regularny przepływ należności jest faktoring. Według Bibby MŚP Index prawie co 10 firma wskazuje jako sposób na zabezpieczenie się przed niewypłacalnymi kontrahentamidodaje Jerzy Dąbrowski.

– Dobre praktyki wszystkich stron zaangażowanych w rynek – przedsiębiorców, instytucji finansowych czy branżowych oraz gospodarcza odpowiedzialność są kluczem do poprawy sytuacji wszystkich firm działających na rynku – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services. W działaniach prowadzonych w ramach kampanii „Płacę Faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny skupiamy się na edukacji przedsiębiorców. Zależy nam na tym, aby wypracowali dobre nawyki biznesowe w interesie nie tylko własnym, ale również innych podmiotów – dodaje Jerzy Dąbrowski.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Eksperci

Bugaj: GPW z deficytem kapitału

W ostatnich dniach nastroje na giełdowych parkietach zauważalnie się poprawiły. Na dalszy plan odsun...

Przasnyski: Inflacja słabsza, ale nie wszędzie

Główny Urząd Statystyczny potwierdził swoje wcześniejsze szacunki, według których inflacja w marcu w...

Bałazy: Dyrektywa RODO – czyli unijne przepisy dot. ochrony danych osobowych w sieci

Coraz większa ilość danych, w tym danych poufnych, umieszczanych w sieci, wymaga od jej administrato...

Lipka: Wojna handlowa- Polska znowu zieloną wyspą?

Prawdziwa wojna handlowa może zagrozić gospodarce całego świata. Niewykluczone jednak, że z wyraźneg...

Bugaj: Czekając na odreagowanie

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całki...

AKTUALNOŚCI

Coraz więcej kupujemy przez smartfony

Według badań europejskiego rynku e-commerce „Barometr E-shopper 2017” przeprowadzonego przez TNS Kan...

Nowe miejsca pracy w Małopolsce

Produkcja przemysłowa w Małopolsce przyspieszyła na wiosnę, szczególnie w branży spożywczej i motory...

Łatwiej o pracę, wynagrodzenia dalej będą rosły

Średnio 2,5 miesiąca zajmuje obecnie Polakom znalezienie nowej pracy - tak wynika analizy Instytutu ...

Inflacja wyhamowuje

Inflacja w marcu br., w ujęciu rocznym wyniosła 1,3 proc. W lutym wzrost cen towarów i usług konsump...

Frank najtańszy od „czarnego czwartku”

Szwajcarska waluta w relacji do euro jest najtańsza od połowy stycznia 2015 r. Analogiczną sytuację ...