Szukasz pracy? Uważaj na oszustów, przez których możesz wpaść w długi! „10 tysięcy netto miesięcznie bez wychodzenia z domu!”. „Praca zdalna bez doświadczenia, wysokie zarobki”. „Zbuduj swój zespół i łatwo zarabiaj na prowizji, branża beauty.  Brzmi kusząco? Dla osób szukających zatrudnienia z pewnością! Internet aż kipi od podobnych ogłoszeń. Jednak ci, którzy zdecydują się na nie odpowiedzieć, nie mają co liczyć na świetlaną karierę, bo za tego typu ogłoszeniami najczęściej stoją oszuści finansowi, którzy czyhają na nasze pieniądze!

Według najnowszych statystyk, tylko w III kwartale 2021 roku codziennie dochodziło do 25 prób kradzieży tożsamości i usiłowania wyłudzeń na łączną kwotę 931 tys. zł. Co jest najwyższym wynikiem od 13 lat! Osoby szukające pracy są tu niestety bardzo łatwym celem. Oszuści wykorzystują ich niewiedzę, a czasem i desperację, i z łatwością podszywają się w sieci pod pracodawców, zyskując dostęp do pełnych danych osobowych.

Tak było w przypadku 350 osób, które padły ofiarą 18-latka z województwa wielkopolskiego. Na lokalnych portalach ogłoszeniowych kusił ofiary łatwym i szybkim zarobkiem. Następnie zaciągał na nie kredyty. Oszuści specjalizujący się w takich procederach proponują udział w rekrutacji i dopełnienie formalności całkowicie zdalnie albo wręcz przeciwnie. Wzbudzają zaufanie podczas rozmowy telefonicznej lub proponują nawet osobiste spotkanie w celu przedstawienia warunków współpracy. Metody oszustów nieco się różnią, ale cel jest zawsze ten sam. Pozyskanie wrażliwych danych, które posłużą im do kradzieży środków z konta, zaciągnięcia kredytu w naszym imieniu lub wciągnięcia nas w „intratny” biznes, przez który stracimy pieniądze. Jak rozpoznać nieuczciwe ogłoszenie, zapobiec kradzieży tożsamości, a przez to i pieniędzy? Przeczytaj, nim spotka to także Ciebie!

Szukasz pracy? Uważaj na oszustów, przez których możesz wpaść w długi! - mężczyzna pracuje na klawiaturze laptopa.
Szukasz pracy? Uważaj na oszustów, przez których możesz wpaść w długi!

Formularz rekrutacyjny, który zamiast pracy załatwi Ci… długi

Jednym z najczęstszych miejsc, w których oszuści szukają swoich potencjalnych ofiar, są lokalne portale ogłoszeniowe.
W przeciwieństwie do dużych platform, które specjalizują się wyłącznie w publikowaniu ogłoszeń rekrutacyjnych, tu proces weryfikacji zamieszczanych treści nie jest tak szczegółowy. Niestety zwiększa się ryzyko, że trafimy na fałszywe ogłoszenie.

Jak wygląda przykładowy „scenariusz” takiego przestępstwa?

Znajdujemy atrakcyjne ogłoszenie: nie dość, że firma nie ma wygórowanych wymagań, to jeszcze świetnie płaci! Ogłoszenie uwiarygodnione jest nazwą dużej międzynarodowej firmy albo filmikiem pokazującym, że trafiłeś na nową na rynku, ale niesłychanie dobrze rozwijającą się firmę. Wszystko wygląda bardzo obiecująco, więc wysyłasz więc CV i czekasz. Po jakimś czasie otrzymujesz wiadomość zwrotną: Twoja kandydatura jest idealna, a firma chce rozpocząć z Tobą współpracę!

W treści maila podana jest informacja, że aby dokończyć proces rekrutacji i podpisać umowę, należy wypełnić kwestionariusz osobowy dostępny w załączonym linku. Formularz ma miejsce na nr PESEL, datę urodzenia, adres zameldowania, nr konta, na które będzie przesyłane wynagrodzenie. Ponadto jako załącznik masz przesłać obustronny skan dowodu osobistego. Czasem oszuści proszą też o drobny przelew weryfikacyjny w wysokości 1 zł. Otrzymujemy wtedy link, który wygląda jak panel logowania np. do popularnego sposobu płatności przez PayU. A tam trzeba wprowadzić dane, po czym zaakceptować płatność. Wykonałeś dokładnie polecenia? Właśnie w tym momencie złodzieje przechwycili Twoje dane do logowania i mogą wyczyścić Ci konto. Mają też na tacy wszystkie informacje potrzebne do wzięcia kredytu lub założenia fałszywej firmy na Twoje nazwisko.

Zamiast uczciwej pracy – pranie pieniędzy!

Zdeterminowani kandydaci do pracy są też na celowniku przestępców szukających tzw. „słupów”, czyli osób, które odpowiednio przez nich zmanipulowane nawet nie wiedzą, że uczestniczą w procesie prania skradzionych pieniędzy! W tym wypadku ogłoszenia mówią o takich stanowiskach jak pośrednik finansowy czy specjalista ds. rozliczeń. Ogłoszeniodawcy podszywają się pod banki, parabanki lub operatorów płatności takich jak np. PayU. Zainteresowany pracą pyta o szczegóły i otrzymuje odpowiedź, że praca polega na tym, że „pracownik” ma otrzymywać pieniądze na swoje konto i przelewać je na inne rachunki bankowe, wskazane przez „pracodawcę”. Ewentualnie wypłacać w bankomacie i realizować przelewy pocztowe na inne konta, a w zamian za to otrzymuje prowizję.

Ostatnio złodzieje wykorzystują do takich przestępstw także płatności BLIK. Często odbiorcy tych przelewów także są „słupami” i dzięki temu złodzieje budują skomplikowaną siatkę, w której dopiero któreś z kolejnych ogniw to przestępca odbierający pieniądze. Dlatego niezwykle trudno udowodnić i rozpracować zależności w takim oszustwie.

Praca za granicą? Nie inwestuj pieniędzy pochopnie!

Osoby szukające pracy za granicą także są łakomym kąskiem dla przestępców. W tym wypadku ci ostatni „łowią” łatwowiernych kandydatów, oferując posady np. opiekunki osób starszych, pracownika firmy sprzątającej, produkcyjnej czy kierowcy. W odpowiedzi na złożoną aplikację kandydat otrzymuje odpowiedź od rzekomej agencji pracy, że jego kandydatura została rozpatrzona pomyślnie. Tera, aby odpisać umowę, musi najpierw pokryć koszty dodatkowego ubezpieczenia, biletu lotniczego, badań lekarskich. W przypadku kierowców – koszty sprowadzenia pojazdu. Przestępcy zapewniają, że kandydatów jest wielu i musimy się spieszyć z przelewem. Jednak, gdy spełnimy to polecenie, to po zainkasowaniu pieniędzy kontakt się urywa. Pamiętajmy, że zgodnie z prawem agencje pracy mogą prosić jedynie o opłatę za tłumaczenie dokumentów! Jeśli nie jesteśmy pewni, czy organizacja, z którą mamy do czynienia, działa legalnie, wystarczy sprawdzić, czy widnieje w Rejestrze Agencji Zatrudnienia.

Biznes życia czy piramida finansowa?

Szukając pracy, powinniśmy też uważać na wszelkie oferty zamieszczane przez domniemanych specjalistów od handlu
i marketingu. „Załóż własny biznes i zarabiaj bez wysiłku dzięki sieci kontaktów!”. Brzmi podejrzanie? I bardzo słusznie! Autorzy takich ogłoszeń najczęściej zapewniają, że dzięki ich innowacyjnemu systemowi sprzedaży, opartej ona budowaniu własnej sieci dystrybutorów, możesz szybko awansować w złożonej strukturze. Ponadto czerpać z tego ogromne zyski, bo inni, których zwerbujesz, szybko zaczną zarabiać za Ciebie. Ale na początek sam musisz zainwestować w zakup produktów, które będziesz sprzedawać i polecać innym. Przy czym Twój zarobek uzależniony jest od wyników sprzedaży całej grupy osób. Niestety, w ten sposób zarobić mogą tylko ci, którzy są w strukturze najwyżej. Pozostali inwestują czas i własne środki, które najczęściej nigdy się nie zwracają, nie mówiąc już o zarobku

Przyszły pracodawca prosi o te dane? To czerwona flaga dla Twoich finansów!

Zgodnie z Kodeksem Pracy pracodawca ma prawo żądać od aplikującego na etapie rekrutacji tylko ograniczonych informacji, tj. imię, nazwisko, imiona rodziców, miejsce zamieszkania, numer telefonu. Ponadto dane na temat wykształcenia oraz dotychczasowego przebiegu zatrudnienia. Dopiero w późniejszym etapie, tj., gdy uzyskamy od niego formalną decyzję o zatrudnieniu możemy podać nr PESEL i nr konta, na które kierowane będzie wynagrodzenie. Najlepiej robić to podczas osobistych spotkań, w biurze firmy. Ale są też dane, których pod żadnym pozorem, nigdy i nikomu nie powinniśmy podawać!

Dane, których nie ma prawa żądać ani pracodawca na żadnym etapie rekrutacji, ani nikt inny, to przede wszystkim numer naszej karty bankowej. Jej kod CVV, a także dane do logowania w osobistym serwisie bankowym. Wraz z ewolucją technologii, ewoluują też metody wyłudzeń finansowych. Co od czasu wybuchu pandemii, jest jeszcze bardziej widoczne. Jeśli cokolwiek wzbudzi nasze wątpliwości, nie bójmy się zadawać pytań lub natychmiast wycofać. Na szali jest w tym wypadku coś bezcennego: nasze bezpieczeństwo finansowe.

Źródło: Intrum