piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "polski eksport"

polski eksport

Wejście do Unii Europejskiej miało ogromne znaczenie dla rozwoju polskiego eksportu. Przed akcesją, jak i obecnie, wędruje tam ok. 80% krajowej sprzedaży zagranicznej. Jak wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA, od 2003 do 2018 r. polski eksport ogółem wzrósł o 390% i jego wartość jest już prawie 5-krotnie wyższa niż przed wejściem do UE. Czechy i Węgry także mają się czym pochwalić.

Pod kątem gospodarczym Polskę najczęściej porównuje się z Czechami i Węgrami. Wszystkie kraje łączy m.in. położenie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, posiadanie własnych lokalnych walut oraz wreszcie wspólne wstąpienie do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Polska eksportowym czempionem?

Unia Europejska przed akcesją, jak i po, jest dla Polski, Czech i Węgier kluczowym rynkiem zbytu. Udział eksportu do państw członkowskich sięgał w 2018 r. od ok. 80% w przypadku Polski, 80,8% Węgier, do nawet 83,4% dla Czech. W 2003 roku, przed wejściem do UE wartość eksportu ogółem tych krajów wynosiła odpowiednio blisko 43 mld USD, 49 mld USD, 54 mld USD. W przypadku Węgier po ponad 15 latach jest on prawie 3 razy większy i w 2018 r. wyniósł, wg węgierskiego urzędu statystycznego, prawie 126 mld USD. Jeszcze większy przyrost eksportu jako państwo unijne w okresie 2004-2018 zanotowały Czechy. Wartość całkowitego wywozu tego kraju w ubiegłym roku sięgała 203 mld USD. W porównaniu do danych z przed akcesji czeski eksport urósł ponad 4-krotnie, podaje AKCENTA. W ciągu przeszło 15 lat przynależności do UE największy przyrost sprzedaży zagranicznej wśród tej grupy państw wypracowała jednak Polska. W 2018 r. wartość krajowej sprzedaży zagranicznej osiągnęła prawie 5-krotnie wyższy poziom (262 mld USD).

 – W analizach i porównaniach Polski z Czechami czy Węgrami nie można jednak pominąć znaczących różnic. O ile Czechy i Węgry są krajami o bardzo podobnej wielkości i liczbie ludności, to Polska jest dużo większym rynkiem. Zsumowana powierzchnia obu tych państw, odpowiada niewiele ponad połowie powierzchni kraju nad Wisłą. Kolejną różnicą jest posiadanie przez Polskę dostępu do morza. Bałtyk daje dodatkowe możliwości rozwoju eksportu drogą morską. Wokół jego basenu położone są też intratne rynki zbytu, w tym bogatych państw skandynawskich – zauważa Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY i dodaje, że w analizach warto brać na te cechy poprawkę, a wynik Polski na tle Węgier i Czech przyjmować z rezerwą. Wynik kraju nad Wisłą jest też zasługą wielkości rynku i związanych z tym możliwości.

Wartość eksportu w mld USD w 2003 r. i 2018 r.
RokWęgry CzechyPolska
2003 43,0 48,7 53,6
2018 125,9 202,7 261,8

Źródło: Opracowanie AKCENTY na podst. danych urzędów statystycznych Węgier, Czech i Polski.

Walutowy hamulec

Nie ulega wątpliwości, że eksporterzy z Polski, Czech i Węgier bardzo dobrze spożytkowali członkostwo swoich państw w UE i dostęp do wspólnego rynku. Wciąż jednak nie korzystają z jednego z podstawowych ułatwień w handlu, jakie oferuje Unia – wspólnej waluty, wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA. Jako nieliczne państwa w UE nie przyjęły bowiem euro. – Posiadanie przez kraj własnej, lokalnej waluty ma duże przełożenie na handel z zagranicą. Oznacza konieczność przewalutowań transakcji z zagranicznymi partnerami – czy to z euro, czy innych popularnych w wymianie międzynarodowej walut. Niestety, wiąże się to z dodatkowymi kosztami oraz ryzykiem kursowym, czyli możliwością zmiany notowań danej pary walutowej, co z kolei wpływa na wysokość finalnej kwoty po przewalutowaniu. Jak można się domyślić, to spore utrudnienie w prowadzeniu biznesu – zaznacza przedstawiciel AKCENTY.

Przeczytaj także:

Bez euro też sobie radzimy

Część polskich, jak i czeskich oraz węgierskich firm handlujących z innymi krajami stara się niwelować negatywne efekty nieprzystąpienia do strefy euro. Strategii oszczędzania na obsłudze walutowej jest wiele, jednak tylko część z nich jest skuteczna i przynosi realną korzyść dla biznesu. Wg danych AKCENTY w Polsce tylko blisko co piąty eksporter korzysta z jakichś form zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym. Najczęściej są to transakcje forward, które zamrażają kurs wymiany danej kwoty na konkretny termin w przyszłości, zwykle oparty na założeniach kontraktu eksportowego. To najskuteczniejsze rozwiązanie, bo umożliwia nie tylko eliminację ryzyka kursowego, ale również – dzięki pewności co do przyszłych wpływów z kontraktu –  ułatwiające firmie planowanie biznesu. – To zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż np. uwzględnienie możliwych wahań kursów w cenach sprzedawanych produktów. Forwardy nie obniżają konkurencyjności eksportera, a jednocześnie są darmowe. W obliczu małego prawdopodobieństwa szybkiego przyjęcia euro w Polsce, to najlepszy sposób na zniwelowanie zagrożenia w sferze wahań kursów walut – zaznacza Radosław Jarema z AKCENTY.

Innym sposobem na oszczędności w sferze transakcji walutowych jest korzystanie ze specjalnych platform instytucji płatniczych, gdzie dostępne są atrakcyjne kursy walut, a także często tańsze przelewy zagraniczne. W banku część firm, szczególnie mniejszych, nie znajduje bowiem korzystnej oferty. Co więcej, w przypadku instytucji finansowych specjalizujących się w obsłudze walutowej, przedsiębiorcy mają możliwość znacznie obniżyć koszty tej sfery swojego biznesu. Mogą nie tylko wymieniać waluty po lepszym kursie oraz zabezpieczać bezpłatnie swoje kontrakty forwardami, ale także dokonywać transakcji bezpośrednio w walutach kontrahentów. Przykładowo, z partnerami z Czech, drugiego najważniejszego w polskim eksporcie kierunku, firmy mogą bez przeszkód rozliczać się np. z czeskiej korony na polski złoty, bez przewalutowań pośrednich np. do euro. W przypadku instytucji płatniczych, które oferują takie możliwości często taniej niż banki, wiele oferuje również dodatkowe korzyści dla użytkowników swoich platform, wynikające np. z obecności tej instytucji na innych zagranicznych rynkach. – W AKCENCIE, mamy wiele dodatkowych zwolnień z opłat w ramach rachunków w krajach, w których jesteśmy obecni. Często jesteśmy także w stanie dużo szybciej obsłużyć płatność między tymi rynkami, co z punktu widzenia biznesu jest bardzo ważne – mówi Radosław Jarema. Instytucje płatnicze są też bardziej elastyczne niż banki. – Eksporterzy i importerzy mogą negocjować warunki swojej obsługi w zależności od potrzeb. W obliczu zapowiadanego osłabienia koniunktury na europejskim rynku i spadku popytu na eksportowane towary, tego rodzaju oszczędności mogą okazać się dla wielu firm kluczowe – podsumowuje dyrektor polskiego oddziału AKCENTY.

Źródło: AKCENTA

Od 2015 r. Polska utrzymywała nadwyżkę w wymianie międzynarodowej. Rok 2018 polski handel zagraniczny zakończy jednak najprawdopodobniej na minusie, prognozują analitycy międzynarodowej instytucji płatniczej AKCENTA. Miroslav Novák, główny analityk firmy szacuje, że w 2019 r. tempo wzrostu eksportu pozostanie niższe niż dynamika importu i wyniesie odpowiednio 5-6% dla wywozu i dla 6-7% wwozu towarów. Duży wpływ na polską wymianę handlową będzie miał słabszy popyt na import w strefie euro, a przede wszystkim w Niemczech.

Przez ostatnie trzy lata Polska mogła cieszyć się dodatnim bilansem handlu zagranicznego. Na koniec 2015 r. w wymianie międzynarodowej kraj nad Wisłą po raz pierwszy od lat 90. wypracował dodatnie saldo, kończąc rok z blisko 2,4 mld euro nadwyżki. Wynik ten udało się jeszcze poprawić w kolejnym roku. W 2016 r. nadwyżka wyniosła już prawie 4 mld euro. W latach 2015-2016 dynamika wzrostu wartości eksportu była wyraźnie wyższa niż importu. Jednak już w roku 2017 trend ten uległ zmianie i wartość wwozu towarów do Polski rosła szybciej niż polska sprzedaż zagraniczna. Dostępne obecnie dane GUS za dziesięć miesięcy 2018 r. wskazują również na szybszy wzrost importu (9,5% r/r) niż eksportu (6,5% r/r) i pogłębiające się ujemne saldo wymiany handlowej, sięgające już -3,2 mld euro.

Wykres 1.

Rok 2019 wciąż z przewagą importu

Nadzieje na nadwyżkę w polskim handlu zagranicznym w 2018 r. są nikłe. Eksperci AKCENTY prognozują, że i w roku 2019 bilans pozostanie ujemny. W nadchodzącym roku zarówno eksport, jak i import będą wykazywać dodatnią dynamikę wzrostu, z lekką przewagą importu. Główny analityk AKCNETY, Miroslav Novák szacuje, że zagraniczna sprzedaż towarów z Polski powinna rosnąć w tempie ok. 5-6%, a import ok. 6-7%. – Na polski eksport w 2019 r. silnie oddziaływać będzie słabszy popyt ze strefy euro i Niemiec. Na horyzoncie widać bowiem spowolnienie gospodarcze w tych krajach. Z drugiej strony niska inflacja i wzrost płac w Polsce pozytywnie wpływają na siłę nabywczą polskich gospodarstw. Rosnąca konsumpcja będzie stymulować popyt na towary z zagranicy – tłumaczy analityk AKCENTY.

Spowolnienie gospodarcze w Niemczech jest spodziewane już od dłuższego czasu. Jego oznaki widać chociażby w wynikach PKB, który w III kwartale br. jest niższy o 0,2% względem poprzedniego kwartału, jak i innych wskaźników, np. Ifo czy PMI. Ewentualny głębszy kryzys w niemieckiej gospodarce i recesja to jedne z największych zagrożeń dla polskiego eksportu. Zachodni sąsiad jest największym odbiorcą polskiej sprzedaży zagranicznej. Kierunek ten odpowiada za 28% całego eksportu. Z kolei do strefy euro wędruje łącznie prawie 58% wysyłanych z Polski towarów. Sytuacja gospodarcza w tym regionie ma wiec ogromny wpływ na polską wymianę handlową. – Lekkie wyhamowanie gospodarki to jeszcze nie powód do dużego niepokoju. Po okresie bardzo szybkiego rozwoju gospodarka musi się od czasu do czasu trochę ostudzić. Jednak z drugiej strony nie możemy z całą pewnością wykluczyć nadchodzącej recesji. Możliwość realizacji tego czarnego scenariusza widziałbym np. w przypadku konfliktu handlowego między Unią Europejską a USA. Ograniczenia w handlu i spadek popytu na towary wytwarzane w UE najbardziej dotknęłyby Niemcy, które są potęgą eksportową – wyjaśnia Miroslav Novák. A to już poważne zagrożenie dla Polski, ostrzega analityk AKCENTY. Ekspert spodziewa się również, że nieco wolniej w 2019 r. będzie rosło także polskie PKB. Prognozowane przez AKCENTĘ tempo wzrostu miałoby wynieść 3-4%.

Pozytywne sygnały na 2019 r.

Potencjalne zagrożenia w 2019 r. nie powinny przysłonić optymistycznych prognoz. Analitycy AKCENTY spodziewają się, że w nadchodzącym roku złagodzi się wiele napięć, z którymi mieliśmy do czynienia w 2018 r. Wielka Brytania i Unia Europejska są na drodze do porozumienia w kwestii Brexitu. Sygnały uspokojenia się napięć w handlu międzynarodowym widać także na linii Chiny-USA. Ostatnie spotkanie Donalda Trumpa i Sekretarza Generalnego Komunistycznej Partii Chin Xi-Jinping’a na szczycie G20 uważane jest za punkt przełomowy we wzajemnych relacjach i możliwy początek poprawy stosunków między oboma krajami. – Osiągnięcie porozumienia handlowego między Chinami i USA wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Być może usłyszymy o nim już w pierwszej połowie nadchodzącego roku. Sądzę, że będzie to miało istotny wpływ na zmniejszenie negatywnych nastrojów na rynkach i globalnego ryzyka w 2019 r. – twierdzi Miroslav Novák z AKCENTY.

Spokojniejszy rynek walutowy

Analityk AKCENTY wskazuje, że uspokojenie się sytuacji na rynkach międzynarodowych pozytywnie wpłynie na wartość złotego. Złotówka skorzysta na pozytywnym rozwoju gospodarki światowej i zmniejszeniu się nerwowości na rynkach. Będzie także czerpać z silnego rozwoju polskiej gospodarki nawet w obliczu spowolnienia wzrostu PKB. Miroslav Novák prognozuje, że kurs polskiej waluty w stosunku do euro będzie oscylował wokół poziomu 4,25 w I kwartale 2019 r. W kolejnym kwartale znajdzie się w okolicach 4,20 EURPLN, a w drugiej połowie roku za 1 euro zapłacimy ok. 4,15 zł.

Spadek nerwowości na rynkach finansowych powinien w pierwszych miesiącach nowego roku przynieść także umocnienie się złotego względem dolara amerykańskiego. Prognozy Akcenty zakładają, że w I kwartale 2019 r. kurs na tej parze walutowej będzie notowany na poziomie ok. 3,60 USDPLN. W II kwartale powinien znaleźć się już w okolicach 3,50 USDPLN, a w dwóch ostatnich kwartałach w pobliżu 3,30 USDPLN.

Stopy procentowe w 2019 r.

W kwestii podnoszenia stóp procentowych, ekspert AKCENTY prognozuje, że Europejski Bank Centralny będzie w nadchodzącym roku bardzo ostrożny w zacieśnianiu polityki pieniężnej. – Pierwszej podwyżki stóp procentowych w strefie euro spodziewam się nie wcześniej niż w IV kwartale 2019 r. Z kolei w przypadku USA sądzę, że FED nadal będzie je podnosił, ale w znacznie wolniejszym tempie niż ten rok. Stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są już bowiem bardzo zbliżone do neutralnego poziomu i System Rezerwy Federalnej ma coraz mniejsze pole do kontynuacji szybkich podwyżek, jak miało to miejsce w 2017 i 2018 r. – mówi Miroslav Novák. Według analityka Akcenty, w Polsce NBP poczeka z podniesieniem stóp procentowych na ruch EBC i jest bardzo mało prawdopodobne, aby uczynił taki krok przed IV kwartałem 2019 r.

Rok 2017 był najlepszym rokiem w ponad 25-letniej historii Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Przypis składki wyniósł blisko 200 milionów złotych. Tym samym pobity został rekord roku 2011.

Wzrost wyniósł aż 40 proc. r/r. Wśród kierunków, które firma uważa za przyszłościowe, znajdują się kraje Unii Europejskiej. Należy pamiętać, że trafia tam 80 proc. eksportu polskich przedsiębiorstw. Widać to również w portfelu KUKE. Pojawiają się także bardziej egzotyczne rynki – Azji Południowo-Wschodniej czy afrykańskie.

– KUKE, zarówno w linii komercyjnej, jak i gwarantowanej przez Skarb Państwa notuje rewelacyjne wyniki. Mamy nadzieję, że w 2018 roku będzie jeszcze lepiej – powiedział serwisowi eNewsroom Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych – W centrum zainteresowania polskich firm jest także Bliski Wschód oraz Ameryka Łacińska. Dotyczy to przede wszystkim eksportującej towary branży spożywczej. Jest ona dość mocno zakorzeniona, posiada dobra łatwe do wyeksportowania, bez konieczności zakładania fabryk na miejscu. Dobrze radzi sobie również branża maszynowa. Jeśli chodzi o inwestycyjne ubezpieczenia eksportowe, sektor ten – jak produkcja maszyn górniczych – odgrywa bardzo istotną rolę – dodał Władyczak.

2017 rok był wyjątkowo dobry dla polskiego eksportu. Już w ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku wartość towarów wysłanych z Polski za granicę sięgnęła 187,7 mld euro i była o 10,7% wyższa niż rok wcześniej, podaje GUS. W gronie najbardziej dynamicznych destynacji eksportowych znalazły się: USA, Rosja i Ukraina.

W 2017 r. mieliśmy do czynienia z wyjątkowo wysoką dynamiką wywozu do trzech ważnych partnerów handlowych. Przyjmując kryterium istotnego udziału w polskiej sprzedaży zagranicznej (przynajmniej 2%), najwyższy wzrost wartości zanotowano na kierunkach: amerykańskim (+27,8% r/r), ukraińskim (+26,5% r/r) i rosyjskim (+19,7% r/r).

– GUS nie podał jeszcze pełnych danych za 2017 r., ale patrząc na dane za 11 miesięcy widać wyraźnie, że polski eksport do tych krajów mocno odbił. Niezmiernie cieszy fakt, że są to duże rynki i w dodatku spoza UE. Potrzeba większej dywersyfikacji rynków zbytu polskiego eksportu jest podnoszona już od wielu lat. Być może obecny, 2018 rok będzie pod tym względem przełomowy – komentuje Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY.

Polski eksport rozgląda się szeroko

Wśród pozostałych kierunków, które w 2017 r. dominowały wyróżnić można  Austrię, Włochy oraz Rumunię.

– Oczywiście, największe realne wzrosty wartości wywozu są udziałem kierunków o największym znaczeniu w polskim eksporcie. Nawet niewielkie przyrosty przekładają się w ich przypadku na spore sumy. Mowa tu o takich krajach jak Niemcy, w przypadku których wzrost o 10,7%, zanotowany w okresie od stycznia do listopada, to aż 5,5 mld euro więcej na polskie konto. To jednak żadna nowość, dlatego nasze TOP3 wskazuje na kraje, dla których wyniki w 2017 r. były rzeczywiście wyjątkowe, ale jednocześnie nie były zasługą niskiej bazy i incydentalnych dużych transakcji – wskazuje Radosław Jarema.

2018 r. zapowiada się ciekawie

Eksperci wskazują, że w obecnym, 2018 r. dynamika eksportu może być nieco niższa niż w minionym, szczególnie w przypadku umocnienia się polskiego złotego.

– Szacujemy, że w roku 2018 polska sprzedaż zagraniczna będzie rosła w tempie ok. 5-8%. Na rentowność eksportowych transakcji duży wpływ będzie mieć kurs złotówki. Mocny złoty może być wyzwaniem dla eksportujących firm w 2018 r. – dodaje Radosław Jarema.

Wśród krajów UE, które mogą być top kierunkami w 2018 r. zwraca uwagę Rumunia. Kraj ten jest jednym z najszybciej rozwijających się państw unijnych. Wg danych dla III kw. 2017 r. PKB rosło tam w tempie 8,8%, czyli w prawie dwa razy szybszym niż w Polsce (4,9%). Rumunia jest jednym z największych beneficjentów pieniędzy unijnych, to także duży i chłonny rynek (7. kraj w UE pod względem ludności) i kraj w fazie intensywnego rozwoju.

Wg najnowszych danych GUS, pierwszą połowę 2017 r. polski handel zagraniczny kończy na plusie, z nadwyżką 972,3 mln EUR w bilansie handlowym. Jak wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA, do końca roku, mimo wysokiej dynamiki (+8,4% r/r), eksport może nie utrzymać przewagi nad szybciej rosnącym importem (+10,9% r/r). Czy to koniec nadwyżki w saldzie wymiany zagranicznej Polski?

W I połowie 2017 r. wartość polskiego eksportu wyniosła 99,1 mld EUR, natomiast do kraju sprowadzono w tym czasie towary o wartości 98,2 mld EUR. Saldo handlu zagranicznego ukształtowało się na poziomie 972,3 mln EUR i jest to wynik ponad 4-krotnie niższy niż rok temu, gdy nadwyżka wynosiła 4196,5 mln EUR, wynika z obliczeń instytucji płatniczej AKCENTA na podstawie danych GUS.

Na nadwyżkę w handlu wciąż pracujemy

AKCENTA przypomina, że polski handel zagraniczny przeszedł długą drogę do wypracowania dodatniego salda obrotów handlowych. W czasach kryzysu finansowego deficyt handlowy sięgał (w 2008 r.) nawet 26,2 mld EUR. Jednak już 7 lat później, w 2015 r. Polska zanotowała, pierwszy raz od lat 90., nadwyżkę w wymianie międzynarodowej w wysokości 2,4 mld EUR. W 2016 r. bardzo mocno rosnący eksport powiększał przewagę nad importem towarów z zagranicy, zwiększając dodatnie saldo handlowe na koniec roku do 3,9 mld EUR. Trend ten odwrócił się w roku obecnym, a nadwyżka topnieje z miesiąca na miesiąc. Jednak, jak zwraca uwagę AKCENTA, to wcale nie musi oznaczać, że polski eksport jest w złej formie.

Polski eksport notuje w tym roku bardzo dobre wyniki. Wartość wywozu w I półroczu br. wzrosła o 8,4% w porównaniu do podobnego okresu przed rokiem, kiedy to dynamika wynosiła zaledwie 2,1% r/r. Eksport jest więc w bardzo dobrej kondycji i rośnie. Problem w tym, że import rośnie szybciej. Jeszcze w roku poprzednim, po pierwszych 6. miesiącach, wykazywał ujemną dynamikę, teraz we wzrostach wartości przegania eksport. Biorąc pod uwagę fakt, że różnica w wartości eksportu i importu jest nadal niewielka, nawet małe zmiany wpływają na wynik bilansu handlowego. Dlatego tak trudno przewidzieć, czy rok 2017 polska wymiana handlowa zakończy na plusie czy na minusie – mówi Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Według eksperta rosnący import może sygnalizować wzrost konsumpcji i popytu na towary w Polsce. Może także oznaczać napływ inwestycji oraz to, że firmy w Polsce rozwijają swoją produkcję – zamawiają sprzęt, materiały i będą więcej wytwarzać. – Część produkcji może zostać przeznaczona na rynek wewnętrzny, ale i na sprzedaż zagraniczną. Rosnący import może więc po części służyć większemu eksportowi w przyszłości – wskazuje Radosław Jarema.

Eksport podbija największe rynki świata

Jednocześnie AKCENTA przekonuje, że polski eksport nie tylko notuje w obecnym roku solidny wzrost wartości, ale i powiększa sprzedaż na ważnych i perspektywicznych rynkach. Warto zwrócić uwagę na awans kierunku amerykańskiego do pierwszej dziesiątki najważniejszych kierunków polskiego wywozu (9. miejsce). W I połowie 2017 r. eksport do Stanów Zjednoczonych jest wyższy o 26,6% w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. To nie jedyny imponujący wzrost wywozu w pierwszej dziesiątce kierunków. O 16,9% r/r wzrosła wartość polskiego eksportu towarów do Rosji (7. miejsce). – USA i Rosja to wielkie i ważne rynki. Sukcesy polskich eksporterów w tych krajach to wyjątkowo dobra wiadomość. Już od dłuższego czasu obserwujemy coraz większe zainteresowanie eksporterów kierunkiem amerykańskim. Awans do pierwszej dziesiątki najważniejszych odbiorców polskiego eksportu wydawał się więc kwestią czasu – komentuje przedstawiciel AKCENTY.

Nie bez wpływu na wyniki eksporterów na tych rynkach miały jednak notowania walut. – W pierwszej połowie roku dolar amerykański notował rekordowe wartości, lepsze notowania miał także rosyjski rubel. Jednak już w drugiej połowie roku kurs może nie być dla eksporterów tak korzystny. Już teraz widać dużą zmianę ich notowań w porównaniu z początkiem roku. Mam nadzieję, że wielu polskich eksporterów o tym pomyśli i zawczasu zabezpieczy swoje kontrakty przed ryzykiem kursowym – dodaje Radosław Jarema.

W przypadku importu najmocniejszy wzrost – o 28,3%. r/r – wartości sprowadzonych do Polski towarów GUS zanotował z Rosji. Polskie relacje handlowe z Rosją wyraźnie się odbudowują. Wymianie handlowej sprzyjać może także nieco lepsza kondycja rosyjskiej gospodarki, która po blisko dwuletnim kryzysie ma szansę w 2017 r. odnotować w końcu odbicie.

 

Źródło: Akcenta

Przez 13 lat Polska dostała ponad 90 mld euro bezzwrotnej pomocy z Unii Europejskiej. W tym czasie istotnie wzrosły zarobki Polaków, powstało 2,5 mln nowych miejsc pracy, eksport zwiększył się czterokrotnie… W pełni wykorzystana szansa? Niekoniecznie. Są państwa, które razem z Polską wchodziły do UE i w pewnych dziedzinach nas przegoniły – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W tym tygodniu Unia Europejska świętuje 60-lecie podpisania Traktatów Rzymskich. W maju minie natomiast 13 lat od przystąpienia Polski do UE. Rocznice skłaniają do analizy: które elementy naszej integracji gospodarczej stawiają Polskę na podium, a w jakich kwestiach lepiej wypadły inne kraje z Europy Środkowo-Wschodniej?

Polska gospodarka często bywa przedstawiana jako przykład bardzo udanej integracji ze strukturami unijnymi. Czasami jednak wynika to z faktu, że jesteśmy największym krajem w regionie i poszczególne liczby wyglądają bardziej spektakularnie niż w przypadku innych państw, które ponad dekadę temu dołączyły do Wspólnoty.

Czasami również pozycja w gronie statystycznych liderów jest rezultatem startu z bardzo niskiego poziomu, ułatwiającego tym samym gwałtowną poprawę sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza rynku pracy, który na początku ubiegłej dekady w Polsce charakteryzował się fatalną kondycją.

Środki unijne? Nie jesteśmy liderem

Według ostatnich danych Ministerstwa Finansów od maja 2004 r. do stycznia 2017 r. Polska dostała z unijnego budżetu niemal 135 mld euro. W tym samym okresie nasza składka członkowska wyniosła niemal 44 mld euro. To oznacza, że nad Wisłę napłynęło w ciągu 13 lat ponad 90 mld euro netto bezzwrotnej pomocy, czyli blisko 400 mld zł.

Ta olbrzymia kwota, przekraczająca całość tegorocznego budżetu Polski, pokazuje, że jesteśmy największym beneficjentem środków unijnych w regionie. Jednak w relacji do Dochodu Narodowego Brutto (DNB) nasza pozycja już zauważalnie spada. Według danych Eurostatu w latach 2004-2015 otrzymaliśmy środki równe 25,6 proc. DNB, co stawia nas dopiero na piątym miejscu wśród dziewięciu krajów, które przystąpiły do UE w 2004 r., Polskę wyprzedziły m.in.: Węgry (34,7 proc. DNB), Estonia (31,6 proc. DNB) czy Litwa (42,7 proc. DNB).

W handlu zagranicznym karty rozdaje zagranica

Otwarcie unijnych granic i wprowadzenie czterech podstawowych swobód rynku wewnętrznego (przepływ towarów, osób, usług i kapitału) dały dostęp polskim przedsiębiorcom do wspólnotowego rynku. Pozytywnie wypada także bilans napływu kapitału do Polski, chociaż prócz transferu szeroko pojętej wiedzy czy technologii oraz włączenia nas do globalnego łańcucha dostaw, niektóre negatywne trendy się utrzymały.

Według danych OECD w 2003 r. eksport Polski wynosił jedynie 54 mld dol. Natomiast w 2016 r. było to już 204 mld dol., czyli prawie cztery razy więcej. Nie mniej ważną zmianą okazała się w ostatnich latach stopniowa redukcja deficytu obrotów towarowych. 13 lat temu wynosił on ponad 14 mld dol. (25 proc. eksportu i 6 proc. PKB). Teraz nad Wisłą notujemy nadwyżkę handlową w wysokości 5 mld dol.

W porównaniu do innych krajów, które przystąpiły do UE w 2004 r., skala wzrostu polskiego eksportu i zmian w bilansie wygląda najbardziej spektakularnie. Po części jednak wynika to z dość słabej pozycji startowej. Czechy tuż przed wejściem do wspólnoty miały stosunkowo niewielki deficyt (2,5 mld dol.; 2,5 proc. PKB), a teraz nadwyżka wynosi prawie 20 mld dol., czyli 10 proc. PKB.

Większe otwarcie się na rynek zewnętrzny tylko w niewielkim stopniu zwiększyło udział polskich podmiotów w wymianie towarowej. Według danych GUS przedstawionych w raporcie „Działalność gospodarcza podmiotów z kapitałem zagranicznym w 2015 r.”, wartość eksportu zrealizowanego przez zagraniczne przedsiębiorstwa wynosiła 429 mld zł (bez usług około 360 mld). To prawie połowa wartości wysyłanych za granicę towarów w 2015 r. Dekadę wcześniej, według analogicznego raportu GUS, udział ten wynosił niespełna 60 proc.

2,5 miliona nowych etatów

Trudno znaleźć inne słowo, opisujące sytuację na polskim rynku pracy w 2003 r., niż katastrofa. Według Eurostatu bezrobocie wynosiło wtedy 19,8 proc. i było najwyższe zarówno wśród krajów kandydujących do UE, jak i jej członków. Na Węgrzech ten wskaźnik wynosił tylko 5,8 proc., a w Czechach – 7,8 proc.

Warto także zauważyć, że 13 lat temu indeks zatrudnienia dla populacji w wieku 20-64 lata był w Polsce najniższy wśród 28 krajów przedstawianych przez Eurostat. Wynosił on zaledwie 57,3 proc., podczas gdy na Węgrzech miał wartość 62,8 proc., a w Czechach – 70,4 proc. Ekstremalnie niskie było również zatrudnienie wśród osób w wieku 20-24 lata. Wynosiło ono w drugim kwartale 2004 r. tylko 35 proc. przy średniej w 15 unijnych krajach na poziomie 56,1 proc.

Poprawa sytuacji na rynku pracy od momentu wejścia do UE jest bezdyskusyjna. Dane Eurostatu pokazują, że bezrobocie w styczniu wynosiło w Polsce 5,4 proc. przy średniej unijnej na poziomie 8,1 proc. Co ciekawe jednak i tak jest ono wyższe niż w Czechach (3,4 proc.) i na Węgrzech (4,3 proc. – ostatnie dane za grudzień 2016 r.), choć oczywiście skala zmian w Polsce była najbardziej pozytywna w porównaniu do momentu wstąpienia do UE.

Znacznie mniej optymistycznie w ujęciu procentowym zachowuje się wskaźnik zatrudnienia. W III kw. 2016 r. wynosił on dla przedziału wiekowego 20-64 lata 69,7 proc., co jest 20. rezultatem w Unii. Średnia we Wspólnocie to 71,5 proc., podczas gdy na Węgrzech miała wartość 72,1 proc., a w Czechach – 77 proc.

Na pewno wyzwaniem na kolejne lata będzie poprawa aktywności zawodowej osób starszych. Ponad połowa Polaków w przedziale wiekowym 55-64 lata jest bierna zawodowo (nie ma pracy i jej nie szuka), podczas gdy średnia w Unii to 40 proc. Ogólnie jednak na rynku pracy nastąpiły pozytywne zmiany. Przez 13 lat polska gospodarka wykreowała ponad 2,5 miliona nowych etatów.

Wynagrodzenia – zaskakujący awans

Zestawienie wynagrodzeń w krajach o różnych walutach, systemach podatkowych czy poziomach inflacji może generować sporo problemów i zaburzać ogólny przekaz badania. M.in. dlatego Eurostat stosuje standard siły nabywczej (PPS euro), co pozwala porównać, jakie są możliwości zakupowe konsumenta danego państwa, biorąc pod uwagę statystyczny koszyk dóbr i usług.

W 2003 r. 12-miesięczne wynagrodzenie netto singla zarabiającego 80 proc. krajowej średniej (zwykle jest to także mediana) wynosiło 6,4 tys. euro PPS w Polsce, 6,1 tys. euro PPS na Węgrzech i nieco ponad 7 tys. euro PPS w Czechach. Dla szerszego porównania osoby z powyższej kategorii zarabiały w Niemczech 16,8 tys. euro PPS, a we Francji – 15,3 tys. euro PPS. Różnica w finansowym standardzie życia pomiędzy wiodącymi członkami UE a krajami spodziewającymi się akcesji była więc olbrzymia.

Według ostatnich dostępnych danych Eurostatu (za rok 2015) siła nabywcza singla otrzymującego netto 80 proc. przeciętnej pensji wynosi w Czechach 11,6 tys. euro PPS, na Węgrzech 9,4 tys. euro PPS, a w Polsce – 12,2 tys. euro. W największych krajach starej Unii, czyli w Niemczech i we Francji, te wartości wynoszą odpowiednio 20,7 tys. euro oraz 23,8 tys. euro.

Dane pokazują, że prawdziwym sukcesem Polski po przystąpieniu do UE jest wzrost wynagrodzeń. Nie dość, że w ujęciu PPS zwiększyły się one o 90 proc., to jeszcze udało się nam przegonić Czechy. Dodatkowo stosunek siły nabywczej Polaka do Niemca wzrósł z 38 proc. do 51 proc., co należy uznać za bardzo dobry wynik – wszak gospodarka naszego zachodniego sąsiada należy do światowej czołówki.

Ogólny sukces

Ostatnie 13 lat było gospodarczym sukcesem dla Polski. Nie jesteśmy co prawda liderem w wykorzystaniu środków unijnych w relacji do DNB i nasz eksport pozostał w znacznym stopniu zdominowany przez kapitał zagraniczny, ale fundamentalna poprawa sytuacja na rynku pracy i względnie silny wzrost wynagrodzeń sprawiają, że Polacy powinni być usatysfakcjonowani gospodarczymi wynikami unijnej integracji.
Źródło: Cinkciarz.pl

 

W polskim handlu zagranicznym mogą w 2017 roku nastąpić istotne zmiany, prognozują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA. Już w ubiegłym roku Czechy niemal zastąpiły Wielką Brytanię na pozycji drugiego najważniejszego odbiorcy polskiego eksportu. W tym roku ta zamiana może wreszcie stać się faktem. Wszystko przez Brexit i niepewność co do przyszłych warunków wymiany handlowej ze Zjednoczonym Królestwem.

Republika Czeska i Wielka Brytania od wielu lat są w ścisłej czołówce odbiorców polskiego eksportu i rywalizują o drugie miejsce w rankingu. Najczęściej ta pozycja przypadała Zjednoczonemu Królestwu (w 2011 r., 2012 r., 2013 r., 2015 r.). Wstępne dane GUS pokazują, że także w minionym roku kierunek brytyjski znów wyprzedził Czechy, które jeszcze w okresie styczeń-listopad utrzymywały się na drugiej pozycji. Jednak jak zwracają uwagę eksperci AKCENTY, wraz ze zbliżającą się perspektywą opuszczenia Unii Europejskiej, Zjednoczone Królestwo może zacząć tracić swój udział w polskim wywozie. Pierwsze symptomy spowolnienia tempa eksportu na tym kierunku są już zresztą widoczne. Jak wynika z wstępnych szacunków GUS, w 2016 r. wywóz do Czech rósł w tempie 1,2 proc. r/r, podczas gdy na Wyspy mocno wyhamował, wykazując wzrost o jedynie 0,1 proc. r/r.

 

Na gorszy wynik na kierunku brytyjskim wpływ ma oczywiście kurs funta, który notował historyczne spadki i nadal ulega mocnym wahaniom. – Nawet po wyjściu Zjednoczonego Królestwa z UE, wiele firm będzie chciało kontynuować współpracę z brytyjskim rynkiem. Jednak część branży może stracić zainteresowanie, jeśli nowe regulacje handlowe będą np. nakładały cła czy ograniczenia w wwozie danego typu towarów. W tym kontekście wydaje się, że polskie firmy mogą szukać bezpiecznej przystani w innych krajach. Czechy, jako drugi najbardziej znany kierunek będą z pewnością cieszyły się dużym zainteresowaniem – komentuje Radosław Jarema, szef polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej realizującej i zabezpieczającej międzynarodowe transakcje walutowe dla eksporterów i importerów. Polska, zgodnie z danymi Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Pradze, jest trzecim partnerem Czech zarówno w imporcie jak i eksporcie. Obecna dodatnie saldo polskiego eksportu na ten rynek wynosi ponad 2 mld EUR (dane za 11. miesięcy 2016 r.).

Uwaga na ryzyko kursowe

Ważnym aspektem dla polskich przedsiębiorstw, które będą chciały rozwijać biznes z naszymi czeskimi sąsiadami, będzie sytuacja na lokalnym rynku walutowym. – Dla firm rozliczających się z czeskimi kontrahentami bezpośrednio w ich rodzimej walucie istotnym wydarzeniem będzie ukończenie programu interwencyjnego przez Czeski Bank Narodowy (CBN). CBN od listopada 2013 r. utrzymuje koronę nad poziomem 27 CZK/EUR i poprzez interwencje walutowe zapobiega wzmocnieniu korony poniżej tego poziomu. Najczęściej wymienianym terminem zakończenia reżimu interwencyjnego jest połowa obecnego roku. Zakończenie programu interwencyjnego najprawdopodobniej będzie połączone z wysoką zmiennością korony nie tylko w stosunku do euro, ale także wobec innych walut. Najprawdopodobniej w drugiej połowie tego roku korona wzmocni się znacząco wobec złotówki, a kurs przekroczy poziom 0,167 PLN/CZK, ostatnio notowany w 2013 r. – podaje ekspert.

To bardzo ważna wiadomość dla przedsiębiorców, którzy będą zawierali kontrakty w czeskich koronach. Wysoka zmienność oznacza bowiem podwyższone ryzyko kursowe. – W takiej sytuacji najbardziej zalecane jest stosowanie forwardów, transakcji zabezpieczających kurs wymiany po jakim firma zrealizuje kontrakt. Wielu przedsiębiorców korzysta z nich przy każdej większej umowie. Nie chcą bowiem tracić na ewentualnych niekorzystnych wahaniach kursów. Zabezpieczenie transakcji forwardem gwarantuje marżę na kontrakcie, a tym samym pozwala łatwiej i lepiej planować finanse firmy – wskazuje Radosław Jarema z AKCENTY i dodaje, że takie zabezpieczenie jest potrzebne także w przypadku innych walut. – Obecnie, bardzo mocno skutki zmian kursu odczuwają przedsiębiorcy z kontraktami w funtach brytyjskich. Decydując się na pozostanie na rynku brytyjskim, powinni zawsze brać pod uwagę związaną z Brexitem potencjalnie dużą niestabilność kursu tamtejszej waluty i już teraz pomyśleć nad ochroną marż przed ryzykiem kursowym – podkreśla przedstawiciel AKCENTY.

Źródło: AKCENTA

Na znaczenie koniunktury w Niemczech dla naszej gospodarki wskazuje fakt, że ponad 27 proc. polskiego eksportu trafia do naszych zachodnich sąsiadów oraz liczne powiązania kooperacyjne firm obu krajów. Z tego punktu widzenia istotne znaczenie dla nas mają dane o niemieckim handlu zagranicznym. Po najmocniejszym od czerwca 2014 r. wzroście o 3,5 proc., w grudniu wartość importu nie uległa zmianie, sygnalizując stabilizację na wysokim poziomie, choć spodziewano się jej spadku o 1 proc. Ten optymistyczny obraz zakłóca jednak nieoczekiwanie mocny, sięgający 3,3 proc. spadek eksportu, po jego listopadowej poprawie o 3,9 proc.

Najnowsza seria danych dotyczących niemieckiej gospodarki nie przynosi jasnego obrazu sytuacji. Po nieoczekiwanie dużym sięgającym 3,6 proc. listopadowym spadku, zamówienia w przemyśle zwiększyły się w grudniu ubiegłego roku o 5,2 proc. To największy miesięczny skok od lipca 2014 r. W porównaniu do grudnia 2015 r. zwyżka wyniosła aż 10,3 proc., i była największa od czerwca 2015 r. Jednocześnie grudniowa produkcja przemysłowa była mniejsza niż miesiąc wcześniej aż o 3 proc., notując spadek największy od stycznia 2009 r., czyli od czasu pokryzysowego załamania koniunktury. W porównaniu do grudnia 2015 r. produkcja była wyższa o 1,4 proc., jednak był to piąty najgorszy wynik w wyjątkowo kapryśnym dla niemieckiego przemysłu ubiegłym roku, w trakcie którego aż w czterech miesiącach zanotowano spadek produkcji, w tym w listopadzie o 5,3 proc., a w lipcu o 7,7 proc. Zmienna koniunktura w przemyśle miała odzwierciedlenie w dynamice PKB, który w pierwszym i trzecim kwartale rósł o 1,5 proc., a jedynie drugi kwartał przyniósł niespodziewanie dobry wynik na poziomie 3,1 proc. Wynik za ostatnie trzy miesiące 2016 r. prawdopodobnie będzie zbliżony do tych dwóch słabszych, choć według szacunków Federalnego Urzędu Statystycznego PKB wzrósł w całym roku o 1,9 proc., a więc najmocniej od pięciu lat. Co ciekawe, mimo pesymistycznie brzmiących prognoz dla niemieckiej gospodarki zarówno na obecny, jak i na przyszły rok, niemieccy przedsiębiorcy są w bardzo dobrych nastrojach. Szef opiniotwórczego instytutu DIW (Deutsche Institut fur Wirtschaftsforschung) ocenia, że tempo wzrostu w 2017 r. będzie niższe niż w 2016 r., a w przyszłym jeszcze bardziej osłabnie. Wskaźnik PMI dla przemysłu rośnie od kwietnia ubiegłego roku i w lutym osiągnął wartość najwyższą od trzech lat. Niemal w takim samym punkcie znalazł się w grudniu ubiegłego roku wskaźnik nastrojów instytutu Ifo, uznawany za dobry instrument prognostyczny. Jego styczniowy odczyt był już jednak nieco niższy, co może stanowić sygnał ostrzegawczy.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Aż 30 proc. eksporterów i 28 proc. importerów przewiduje, że w nadchodzącym roku poziom zamówień w ich firmach wzrośnie, a zaledwie ok. 5 proc. prognozuje spadek zamówień.Tak deklarowali przedstawiciele handlujących z zagranicą firm z sektora MŚP w ogólnopolskim badaniu AKCENTY przeprowadzonym na przełomie III i IV kwartału 2016 r.
– Nastawienie eksporterów i importerów do roku 2017 należy ocenić jako bardzo dobre. Ogromna większość spodziewa się, że nadchodzący rok będzie pod względem zamówień tak samo dobry lub nawet lepszy. Szczególnie cieszy to, że przedsiębiorców spodziewających się wzrostu liczby zamówień jest aż sześć razy więc niż pesymistów– wskazuje Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej rozliczającej i zabezpieczającej transakcje walutowe firm.

To dobre wieści szczególnie w kontekście spowolnienia obserwowanego w polskich eksporcie. Według najnowszych danych GUS,po dziesięciu miesiącach 2016 r. polski wywóz liczony w rodzimej walucie wzrósł o 5,1 proc. r/r, jednak liczony w EUR już tylko o 0,8 proc. r/r.– Może nie są to wzrosty, do których przyzwyczaili nas polscy eksporterzy, ale nie zapominajmy, że dzięki ich pracy Polska nadal utrzymuje dodatni bilans handlowy. Jeżeli uda im się utrzymać nadwyżkę do końca roku, to po raz drugi z rzędu zakończymy rok w handlu zagranicznym na plusie – komentuje Radosław Jarema.
Import z niepokojem spogląda na kursy walut
Choć w badaniu AKCENTY importerzy okazywali podobny do eksporterów optymizm w stosunku do poziomu zamówień w najbliższych miesiącach, to realizacja ich prognoz jest istotnie zagrożona przez znaczące zmiany kursów walut w końcówce mijającego roku. W ciągu ostatnich trzech miesięcy,mocno wzrosły kursy kluczowych dla handlu zagranicznego walut – dolara i euro. Słaby złoty oznacza dla importerów wyższą cenę za towary ściągane z zagranicy i niższe marże. – Wielu importerów mogło nie przewidzieć aż tak dużego skoku wartości najważniejszych walut w końcówce 2016 r. Jednak mogli się na taką ewentualność przygotować, np. zabezpieczając kurs swojego kontraktu zagranicznego za pomocą darmowego forwardu. Choć narzędzia ograniczające ryzyko kursowe mogą być w takich wypadkach bardzo skuteczne i opłacalne, tylko 23 proc. importerów z sektora MŚP zadeklarowało w naszym badaniu stosowanie takiej ochrony. Tymczasem ostatni okres dobitnie pokazuje, jak bardzo niestabilne mogą być kursy walut i jak duże ryzyko wiąże się z prowadzeniem wymiany handlowej z zagranicą bez należytych zabezpieczeń – przekonuje ekspert AKCENTY.

*Badanie zostało przeprowadzone przez 4P research mix na zlecenie instytucji płatniczej AKCENTA w na przełomie września i października 2016 r. oraz objęło grupę mikro, małych oraz średnich firm, dla których eksport lub import jest istotną częścią działalności. Dane zebrano metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 200 przedsiębiorstw z sektora MŚP, zajmujących się importem (N=100) lub eksportem (N=100).
***
AKCENTA to międzynarodowa instytucja płatnicza, oferująca obsługę transakcji walutowych dla firm zajmujących się eksportem i importem.

Polskie firmy za granicą potrafią sprzedać praktycznie wszystko: od zwykłego guzika po wystrzałowe sztuczne ognie – wskazują eksperci AKCENTY, instytucji płatniczej obsługującej transakcje walutowe eksporterów i importerów.
– Zachęcamy przedsiębiorców, aby bez względu na profil działalności próbowali swoich szans za granicą. Naprawdę działalność eksportową można z sukcesem prowadzić operując nawet w najmniejszej niszy – mówi Radosław Jarema, szef AKCENTY w Polsce.
Dopinamy swego
Na poparcie swojej opinii eksperci AKCENTY przywołują ciekawy przypadek guzików, o których myślimy tylko wtedy, gdy się odprują. Według danych GUS eksport tej kategorii towarów (obejmującej guziki, ale też i zatrzaski, zatrzaski guzikowe, formy do guzików i pozostałe części tych artykułów czy półprodukty guzików) wart był w zeszłym roku 43,4 mln zł. Najchętniej nasze guziki kupują Niemcy – tam trafia ponad połowa eksportu. W dalszej kolejności guziki wędrują na Ukrainę (3,2 mln zł) i do Mołdawii (1,6 mln zł).
Polskie – w to mi graj
Polskie firmy eksportują też (i to z coraz większym sukcesem) nuty. Nasze nuty w formie drukowanej lub w rękopisie, ilustrowane a także oprawione robią na świecie coraz większą furorę. W 2015 r. zapotrzebowanie na nie wzrosło ponad 3-krotnie w stosunku do ubiegłego roku. Ogromną popularnością nuty z polski cieszą się wśród Niemców, którzy w ub. r. zapłacili za nie ponad 4,7 mln zł. Poza naszymi zachodnimi sąsiadami, choć już za dużo mniejsze kwoty, nuty kupowali od nas Japończycy, Austriacy i Amerykanie.
Soczysty eksport suszonych jabłek
Po wprowadzeniu rosyjskiego embarga głośno było o polskim eksporcie jabłek. Przed zamknięciem drogi na Wschód byliśmy liderem ich wywozu na świecie, w zeszłym roku spadliśmy na trzecie miejsce . Polscy producenci, którym pomogła także akcja promocyjna tu w Polsce, odnaleźli się w nowych warunkach stawiając na cydr, ale też na… eksport jabłek suszonych. Wartość ich wywozu z Polski wzrósł w ciągu ostatnich 5 lat prawie 2-krotnie. Suszone jabłka znajdują odbiorców w wielu krajach, także tych bardziej odległych, jak Malta, RPA czy nawet Hongkong. W ubiegłym roku ponad 1/3 suszonych jabłek kupili od Polski kontrahenci z Wielkiej Brytanii (za prawie 6,3 mln zł), którzy wyraźnie cenią sobie ten rodzaj jabłek, bo ich świeżej wersji kupili tylko o niecałą połowę więcej.
Ślimak, ślimak wystaw rogi za granicą
Świetnym przykładem nieoczywistego hitu eksportowego są wg ekspertów AKCENTY ślimaki. W 2015 r. ich eksport (w każdej postaci) wart był blisko 7,2 mln zł notując wzrost o 7 proc. r/r. Naszym kluczowym odbiorcą są najwięksi smakosze tych mięczaków na świecie, czyli Francuzi, do których wędruje ponad 70 proc. naszego eksportu. Kto jeszcze lubi polskie ślimaki? Tu niespodzianka – Czesi. Do Republiki Czeskiej w zeszłym roku wysłaliśmy ślimaki warte prawie 2 mln zł.
Eksport z Polski jest wystrzałowy
Huk, błysk i zachwyt – to także, pod postacią sztucznych ogni, eksportują polskie firmy. Ten wystrzałowy towar wysłany na zagraniczne rynki wart był w 2015 r. aż 27,3 mln zł. Sztuczne ognie z Polski rozświetlają niebo i uświetniają wydarzenia w prawie wszystkich krajach Europy, a największymi ich odbiorcami są Niemcy, Francja i Rumunia. – Mam nadzieję, że ten rok będzie „wystrzałowy” dla całego polskiego eksportu. Patrząc na wyniki za pierwsze cztery miesiące obecnego roku, które mówią o 6,7 proc. wzroście r/r, możemy mieć nadzieję, że polscy eksporterzy będą mieli co świętować – mówi Radosław Jarema z AKCENTY.

Wszystkie wartości w materiale podane w PLN. Źródło: Główny Urząd Statystyczny.

W ubiegłym roku Grecja napędziła stracha całej Unii Europejskiej. Polscy eksporterzy się jednak nie przestraszyli i w ciągu 11. miesięcy 2015 r. wyeksportowali do tego kraju towary o wartości o 23,5 proc. większej niż rok wcześniej.

Zgodnie z danymi GUS za styczeń-listopad 2015 r. Grecja jest na 31. miejscu na liście naszych najważniejszych obiorców eksportu. To awans o dwa miejsca w porównaniu z poprzednim rokiem. Grecki kierunek wyraźnie zyskał na znaczeniu, jego udział w całości polskiego eksportu wzrósł z 0,37 do 0,43 proc. To spory sukces biorąc pod uwagę, że choć cały grecki import w 2015 r. wg wstępnych danych greckiego urzędu statystycznego jest mniejszy niż w poprzednich latach, to nasi eksporterzy wypracowali na tym kierunku sporą nadwyżkę. – Kryzys spowodował, że Grecy wydają dużo ostrożniej, rozglądając się za oszczędnościami. Polska jest mocnym graczem na unijnym rynku, wykorzystując atuty, takie jak korzystne położenie w sercu Europy i wysoka konkurencyjność cenowa przy wysokiej jakości. To w tym momencie to, czego szukają Grecy – mówi Radosław Jarema, szef polskiego rynku w AKCENCIE, instytucji realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Wg danych GUS za trzy kwartały 2015 r. naszym największym hitem eksportowym do Grecji były statki, łodzie i konstrukcje pływające, w tym głównie największe jednostki służące do transportu towarów i osób. W grupie najważniejszych eksportowanych przez nas do Grecji towarów, które pobiły już wynik za cały 2014 r. znajdują się też m.in. papierosy i urządzenia pomiarowe (gazomierze, liczniki). Bardzo blisko byli natomiast eksporterzy: mięsa z bydła, warzyw, tworzyw sztucznych i artykułów z nich. Na grecki rynek wysyłamy też m.in. sprzęt RTV, samochody, opony i kosmetyki. Ekspert AKCENTY podkreśla jednocześnie, że jest jeszcze co najmniej kilka specjalności eksportowych, które Grecy mogliby poznać lepiej. – W Grecji widzę spory potencjał np. dla polskich mebli czy specjalności żywnościowych, jak owoce czy inne rodzaje mięsa – mówi Jarema.

Z Grecją trzeba ostrożnie

Eksperci AKCENTY zwracają uwagę, że handlując z kontrahentami z Grecji warto brać pod uwagę obecną sytuację w tym kraju, która wpływa też mocno na standardy prowadzenia biznesu przez Greków. Wg „Barometru płatności na świecie 2015”[1] opublikowanego przez Bisnode D&B Polska, Grecja należy do grona krajów z największymi opóźnieniami płatności (blisko 20 proc. faktur ma ponad 90-dniowe opóźnienie). Dodatkowo, w obliczu nadal dość niepewnej przyszłości Grecji instytucja płatnicza AKCENTA radzi, by polscy eksporterzy starali się eliminować jak najwięcej typów ryzyka, w tym np. ryzyko walutowe. – Swój zagraniczny kontrakt można zabezpieczyć chociażby za pomocą prostych narzędzi, jak darmowa transakcja forward. To instrument, który „zatrzymuje” nam dany kurs na przyszłość i znosi niepewność co do przyszłej marży firmy – wskazuje przedstawiciel AKCENTY.

 

[1] http://www.bisnode.pl/blog/wp-content/uploads/2015/05/Bisnode-Polska-Barometr-P%C5%82atno%C5%9Bci_Azja.pdf.

 

AKCENTA

 

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...