niedziela, Październik 21, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "biznes"

biznes

Dla wszystkich tych, którzy myślą nad rozwojem własnego biznesu, mamy dla was megakonkurs. Wystarczy, że odpowiesz na zadane pytanie konkursowe.

Jeśli prowadzisz małą firmę albo chcesz wystartować z własnym biznesem, mamy dla Ciebie lekturę na jesienny, zimny wieczór. Do wygrania są 2 egzemplarze najnowszej i jedynej takiej na rynku książki wydawnictwa Poltrex– „Biznes w świecie mobile. Jak zaprojektować, wykonać i wypromować aplikację mobilną”.

Wydawnictwo zachęca do pochylenia się nad książką wszystkich tych, którzy widzą znaczenie trendu mobile w biznesie. Jeśli więc twoi klienci coraz częściej korzystają z urządzeń mobilnych, chcą kupować i zamawiać usługi w tym kanale, warto opracować aplikację, która odpowie na potrzeby klientów i zapewni korzyści finansowe i wizerunkowe. Autorzy kompleksowo przedstawiają zagadnienie, podpowiadając krok po kroku jak przystąpić do tworzenia aplikacji lub gry mobilnej na platformy Android i iOS – od projektowania, przez produkcję, promocję na utrzymaniu i prowadzeniu aplikacji kończąc. Autorki dzielą się wieloletnim doświadczeniem projektowania i tworzenia produktów mobilnych. Przytaczają przykłady najlepszych polskich aplikacji mobilnych i opisują, co zrobili ich twórcy, aby stały się sukcesem. Książka poradnika powstała z myślą o przedsiębiorcach, którzy chcą mieć pewność, że pieniądze zainwestowane w tworzenie nowego rozwiązania zostaną dobrze wydane.

Aby otrzymać jeden z egzemplarzy, zachęcamy Was do wzięcia udziału w facebookowym konkursie. Wystarczy wejść na profil portalu BiznesTuba, polubić komentarz z postem lub profil i odpowiedzieć w komentarzu na pytanie: Z jakich aplikacji korzystasz na co dzień?

Nagrodzimy dwie najlepsze odpowiedzi, które pod kątem merytorycznym oraz kreatywnym wzbudziły zainteresowanie jury. Na odpowiedzi czekamy do środy 14 września (do 23:59). Zachęcamy także do dzielenia się konkursem ze znajomymi.

Wyniki konkursu podamy 15 września na profilu BiznesTuba. Ze zwycięzcami skontaktujemy się indywidualnie w celu przesłania przesyłek.

Regulamin konkursu znajduje się tutaj.

Regulamin konkursu „Rozwijaj swój biznes razem z portalem BiznesTuba – wygraj książkę”

Redakcja portalu BiznesTuba
 

Tegoroczny kongres, odbywający się w samym centrum Warszawy – w Pałacu Kultury i Nauki zgromadził ponad 500 osób, zainteresowanych różnymi branżami, m.in. z sektora nowych materiałów, kosmosu, elektroniki, biotechnologii czy sztucznej inteligencji. Oprócz młodych naukowców, przedstawicieli start-upów czy spin-offów, biznesmenów i inwestorów, na innoSHARE’18 – LET’S INSPIRE POLAND pojawiły się także instytucje otoczenia nauki czy też administracja publiczna wspierająca rozwój innowacji. Uruchomiono również innoSHARE UNIversity, który jest kolejnym krokiem rozwoju działalności Fundacji Polska Innowacyjna.

innoSHARE’18 to 4. edycja międzynarodowego wydarzenia dla przedsiębiorczych naukowców, start-upów z nauki, badań i inżynierii, przedsiębiorców z sektora MŚP, ekspertów biznesowych czy też entuzjastów innowacji z różnych branż, którzy chcą poznać potencjalnych partnerów, współpracowników czy klientów z Polski i z zagranicy. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Polska Innowacja, która powstała w lipcu 2014 roku. Jej misją jest wspieranie Polski, aby stała się jednym ze światowych centrów innowacji i biznesu. – Jako Fundacja zajmujemy się tworzeniem sieci kontaktów opartej na Polakach i Polonii zajmujących się nauką, innowacjami i biznesem. Organizujemy cykl wydarzeń nie tylko w kraju, ale także za granicą, które z każdym roku zdobywają coraz większy rozgłos i zasięg (…) Ostatnie 3. edycje Kongresu zrealizowaliśmy przy współpracy z Politechniką Warszawską. Jednak z racji faktu, iż chcieliśmy zwiększyć zasięg wydarzenia, czwartą edycje współtworzyliśmy wspólnie z Miastem Stołecznym Warszawa – mówi Sławomir Olejnik, CEO Fundacji Polska Innowacyjna.

 

Odwiedź nas na Facebooku

Jesteśmy na kongresie polskich innowacji Congress InnoSHARE. To już 4. edycja tego wydarzenia, która z każdym rokiem…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Środa, 27 czerwca 2018

 

100-procentowy wzrost zainteresowania wydarzeniem

Jak podkreśla Sławomir Olejnik, współzałożyciel oraz CEO Fundacji Polska Innowacyjna, w zeszłym roku na innoSHARE’17 – ŁĄCZYMY POTENCJAŁY wzięło udział 50 prelegentów, a podczas tego wydarzenia było ich już ponad 100.

 – Znaczna część prelegentów, choć ma polskie korzenie, mieszka lub urodziła się poza granicami Polski, stąd ustaliliśmy, że panele i prelekcje będą w języku polskim lub angielskim, z dostępem do tłumaczenia symultanicznego (jeżeli kogoś od dłuższego czasu nie ma w Polsce, może mieć problem z posługiwaniem się ojczystym językiem) – dodaje Olejnik.

Na wydarzenie zaproszono znamienitych gości, m.in. z USA, Kanady, Australii, Meksyku, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii czy Irlandii, którzy podczas prezentacji i paneli dyskusyjnych dzielili się swoimi doświadczeniami oraz stosowanymi rozwiązaniami w Polsce i za granicą. To była doskonała okazja do nawiązywania współpracy, posłuchania mądrych ludzi, którzy praktycznie wdrażają innowacje czy też wspierają ich rozwój, jak i do poszerzenia swojej wiedzy i sposoby myślenia.”

Podczas wydarzenia eksperci przekonywali uczestników, że jeśli chcą zbudować globalny biznes, muszą zacząć myśleć i działać globalnie. Debaty dotyczyły również współpracy nauki z biznesem, w trakcie których zaproszeni gości („role models” – osoby stanowiące wzór do naśladowania) stwierdzili, że wsparcie merytoryczne – zarówno ze strony uczelni, jak i biznesu – to podstawowy warunek, aby powstawały start-upy z nauki, badań i szeroko rozumianej inżynierii. W trakcie wydarzenia poruszone były również takie tematy jak: wykorzystanie sztucznej inteligencji w biznesie i edukacji, przyszłość przemysłu kosmicznego w Polsce, współpraca Polski z USA w dziedzinach mhealth i militaria czy też e-sportu w kontekście zaangażowania środowiska naukowego.

Ponadto zorganizowano po raz pierwszy BIOTECH Forum, które w pełni poświęcone było perspektywom rozwoju onkologii, radiologii, kardiologii, a w szczególności globalnym trendom biotechnologicznym w tym zakresie. Gościem specjalnym był Luis A. Diaz (znany na świecie lekarz i badacz), który wskazał, na kluczową rolę diagnostyki genetycznej w rozpoznawaniu profilu pacjenta i wyboru najlepiej dopasowanej do niego terapii. W wydarzeniu wzięli również udział dr George Jackowski (Kanada), dr Alana Kozikowski (USA) i prof. Mirosław Janowski (USA).

Moda na startupy trwa, ale czy to zawsze jest skuteczne?

W pierwszym dniu wydarzenia pod nazwą STARTUP&SPIN-OFF DAY by Open Innovation Network, rozmawiano o ekosystemach dla młodych przedsiębiorców, jak i dla przedstawicieli nauki. Mówiono także o tym, jak zaoszczędzić lata pracy nad rozwojem swojego pomysłu. Goście mogli dowiedzieć się także, jak z perspektywy innych krajów wygląda działalność innowacyjnych młodych firm, wdrażania nowoczesnych technologii na rynek czy jak zastosować sztuczną inteligencję w biznesie i edukacji. Duże zaciekawienie wzbudziły choćby dwa panele pt. „Think globally, act globally.”, które pokazywała sposób rozwijania biznesu w Europie i na innych kontynentach.

Paneliści słusznie zauważyli, że „boom” start-upowy to z pewnością dobra prognoza, jednak brak wiedzy oraz doświadczenia biznesowego mogą spowodować,  że świeżo upieczeni przedsiębiorcy mogą po prostu nie podołać w przebiciu się na rynku.

– Start-upów i spin-offów powstających z nauki, badań czy inżynierii jest coraz więcej, jednak wciąż nie tak dużo jak w innych krajach. Są to często projekty rozwijane na pograniczu kilku dziedzin, gdyż opierają się łącznie np. o elektronikę, biotechnologię czy inżynierię. Są też startupy, które bazują na chemii czy nowoczesnych materiałach, które mają duży potencjał, jednak nadal nie jest ich zbyt wiele. Warto też wspomnieć o tych związanych z biotechnologią czy farmaceutyką, które często współpracują z ogromnym biznesem. W takich przestrzeniach Polska rozwija się – komentuje Sławomir Olejnik, CEO Fundacja Polska Innowacyjna.

Polska jako centrum nauki, ale też innowacji

Uczestnicy zostali również zainspirowani do odważnego myślenia o Polsce jako rozwijającym się centrum nauki i innowacji, co jest możliwe dzięki wybitnym naukowcom, współpracy międzynarodowej z Polonią i Polakami za granicą. Zachęcano również do budowania multidyscyplinarnych zespołów i koncentracji na tym, co możemy zrobić, a nie na pojawiających się barierach. Kolejną edycję już pod nazwą innoSHARE UNIversity organizatorzy planują zorganizować w przyszłym roku.

Magda Strzykalska, BiznesTuba

Świat wokół nas coraz szybciej się zmienia, a biznes musi nadążać za tymi zmianami. Dla menadżerów, którzy chcą odnieść sukces w realiach współczesnego rynku, coraz bardziej oczywista staje się konieczność zmiany stylu działania. Model zarządzania skuteczny w dzisiejszych czasach, trafnie nazwany włączającym, porzuca autorytarność na rzecz otwartości  i zaufania, a także opiera się na wykorzystaniu potencjału wszystkich członków zespołu. Dlatego kluczowym pytaniem każdego lidera powinno stać się nie czy, ale jak skutecznie wprowadzić włączające zarządzanie na poziomie zespołu i całej firmy.

Nadal jednak wielu z nich stara się utrzymać status quo i broni się przed otwarciem na jakiekolwiek nowości. Argumenty, jakimi się posługują: „ten system działał dobrze przez lata”, „taki sposób zarządzania zawsze przynosił firmie zyski”, często pokrywają lęk przed nieznanym i niechęć do naruszania istniejącego układu.

Z psychologicznego punktu widzenia to zrozumiałe obawy. Większość ludzi wypracowuje sobie w życiu osobistym i w pracy strefę komfortu, czyli schemat działania i myślenia oparty na przewidywalności, rutynie i unikaniu ryzyka. Taka „bańka bezpieczeństwa” rzeczywiście daje komfort i stabilność w codziennym życiu, ale w świecie biznesu może być poważnym zagrożeniem. Dla dobrego lidera komfort oznacza stagnację, a stagnacja uwstecznia i prowadzi do porażki. Dlatego decyzja o wyjściu ze strefy komfortu powinna być pierwszym i najważniejszym zadaniem menadżera, który chce zmienić swój styl zarządzania.

Rutyna niszczy kreatywność

Przedsiębiorcy, którzy mają odwagę podjąć ryzyko i świadomie wchodzą w niekomfortowe dla siebie  sytuacje, stają się bardziej kreatywni, odporni emocjonalnie i otwarci na nowe rozwiązania. W nowoczesnym biznesie to właśnie te cechy mogą zdecydować o sukcesie firmy.

A jednak zaskakująco wiele osób nadal tkwi w pułapce rutyny i wypracowanych latami nawyków. Żyjemy w społeczeństwie zdominowanym przez strach przed porażką, a nawet jakimkolwiek stresem czy niewygodą i właśnie ten lęk trzyma nas w strefie komfortu. Tkwimy więc w miejscu, otoczeni kokonem pozornego bezpieczeństwa, który blokuje nasz rozwój. Dopiero akceptując to uczucie dyskomfortu możemy pójść naprzód i wykorzystać pełnię swoich możliwości.

Jak skutecznie wyjść ze strefy komfortu

Pierwszym krokiem do opuszczenia strefy komfortu jest samo dostrzeżenie, że w niej utknęliśmy. Mając świadomość tego, że jesteśmy zakładnikami własnych obaw i nawyków, możemy podjąć działania, żeby to zmienić. Warto odnaleźć w sobie odwagę i cierpliwość, bo takie zmiany bywają trudne.

  • Regularne podejmowanie nowych wyzwań prowadzi do zmniejszenia związanego z nimi stresu. Jeśli systematycznie będziemy próbować czegoś nowego, ta otwartość stanie się częścią naszego życia i zaakceptujemy ryzyko jako jego nieodłączną część.
  • Nie zawsze odważne rzucenie się głową naprzód w nową sytuację jest dobrym rozwiązaniem. Dla wielu osób łatwiejsza będzie metoda małych kroków. Niewielkie, stopniowo wprowadzane korekty stylu życia czy pracy powoli oswoją nas z poważniejszymi zmianami.
  • Często pomaga sama zmiana podejścia. Negatywne odczucia związane z podejmowaniem ryzyka możemy postarać się zamienić na pozytywne, na przykład lęk przed wyzwaniem uznajmy za ekscytację nowością.
  • Najważniejszy jest cel. Z każdą przeszkodą łatwiej się uporać, kiedy w perspektywie mamy widoki na sukces i pozytywne zmiany. Nie traćmy z oczu szerszej perspektywy.

Oswoić dyskomfort

Wyjście z bezpiecznej strefy wywołuje lęk i poczucie zagrożenia.  To naturalne, ale ten dyskomfort można oswoić i złagodzić.

  • Silny niepokój blokuje i nie pozwala na podejmowanie racjonalnych decyzji. Często towarzyszy mu gonitwa myśli, „wewnętrzny hałas”, który zagłusza rozsądek. Bardzo pomaga wówczas oczyszczenie umysłu ze zbędnych myśli i emocji. Wyciszenie, które możemy osiągnąć medytacją, czy odizolowaniem się od nadmiaru bodźców, wspiera koncentrację i pomoże osiągnąć cel.
  • Podstawowe źródło lęku przed wyjściem ze strefy komfortu jest związane z indywidualnymi problemami. Dla jednych jest to niechęć do wystąpień publicznych, dla innych strach przed porażką zawodową albo podjęciem jakiegokolwiek ryzyka. Rozpoznanie i nazwanie tego lęku „oswoi go” i pozwoli na przygotowanie racjonalnej reakcji.
  • Przeszłe porażki i upadki mogą stać się trampolinami do przyszłych sukcesów, pod warunkiem, że wyciągamy z nich wnioski. Dlatego w sytuacjach stresogennych dobrze sięgnąć pamięcią wstecz, do podobnych momentów kryzysu. Nawet jeśli wówczas podjęcie ryzyka nie zakończyło się sukcesem, wzbogaciło nas o wiedzę i doświadczenie, z których teraz możemy skorzystać.

Strefa komfortu w biznesie

Charakterystyczna dla współczesnej firmy różnorodność to ogromny potencjał. Aby go dostrzec i wykorzystać, menadżer musi wyjść ze swojej strefy komfortu i skonfrontować się z odmiennymi punktami widzenia, dopuszczając do głosu wszystkich członków zespołu. Taka postawa wymaga odwagi i pokory, ale gra jest warta świeczki, bo głównym celem dobrego lidera powinno być stworzenie bezpiecznego  środowiska, w którym pracownicy także odważą się wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć ryzyko tworzenia innowacyjnych rozwiązań.

Tekst: Christian Kurmann, zdjęcie: Pixabay

 Unijni ministrowie 27 państw pozostających we Wspólnocie zadecydowali 23 marca br., że okres przejściowy dla Wielkiej Brytanii po jej oficjalnym wyjściu z Unii Europejskiej w marcu 2019 roku powinnien potrwać do końca 2020 roku.

Wielka Brytania i UE uzgodniły warunki okresu przejściowego po Brexicie (ma trwać ok. dwóch lat), co ma pozwolić obywatelom i firmom na przygotowanie się do funkcjonowania w nowych warunkach.

Zawarte porozumienie jest korzystne dla obywateli UE, którzy migrują na wyspy, w tym dla Polaków, bo zakłada, że w okresie przejściowym będą nabywać te same prawa, które mają osoby przybyłe jeszcze przed Brexitem.

Emma Marcegaglia, prezydent BusinessEurope, powiedziała:
„Po wielu miesiącach niedużych postępów w negocjacjach rzucających cień niepewności na biznes, z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że obie strony zgadzają się na okres przejściowy po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię w marcu 2019 r. Było to od dawna prośbą biznesu, ponieważ firmy potrzebują czasu na przygotowanie i dostosowanie się do sytuacji po Brexicie. Rozwiązanie „status quo” z Wielką Brytanią pozostającą w unii celnej i jednolitym rynku z wszystkimi odpowiednimi prawami i obowiązkami wynikającymi z dorobku prawnego UE w okresie przejściowym jest najlepszą opcją. Po pierwsze zapewnia przedsiębiorstwom i obywatelom niezbędny czas na dostosowanie; po drugie, zapewnia większą pewność i przewidywalność; i po trzecie, powinno utrzymać równe szanse dla firm. ”

Chociaż negocjacje nad porozumieniem ws. umowy o wyjściu będą kontynuowane, a trzeba pamiętać, że nic nie jest uzgodnione, dopóki wszystko nie zostanie uzgodnione, Rada Europejska przyjęła również wytyczne mające na celu otwarcie negocjacji w sprawie przyszłych stosunków między UE a Wielką Brytanią.

„Na tym etapie nie wiemy, jak będą wyglądać przyszłe relacje między UE a Wielką Brytanią i dopóki nie osiągniemy porozumienia, nie można wykluczyć scenariusza” na krawędzi urwiska” (z ang. „cliff edge”). Jednak przyjęcie wytycznych jest krokiem we właściwym kierunku – zapewnia większą przewidywalność dla firm i otwiera drogę do negocjacji. „

Ponad jedna czwarta polskich przedsiębiorców deklaruje, że zatory płatnicze są jedną z najistotniejszych barier hamujących wzrost inwestycji – wynika z raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju. Powstają one wskutek opóźnień w płatnościach między przedsiębiorcą a jego klientami, podwykonawcami czy partnerami. Konsekwencje zatorów płatniczych to przede wszystkim brak płynności finansowej, a co za tym idzie problemy z uregulowaniem należności wynikających z istnienia firmy takich jak: podatki, ubezpieczenie czy pensje klientów. Jak poradzić sobie z zaburzeniami w przypływie należności i usprawnić płynność finansową firmy?

3 sposoby na uniknięcie zatorów płatniczych:

Uważaj na kredyt kupiecki

Aż 11% respondentów 14. fali badania Bibby MSP Index deklaruje, że korzysta z kredytu kupieckiego jako źródła finansowania swojej firmy. Ten środek to nic innego jak należność z odroczonym terminem płatności bez dodatkowych odsetek. Narzędzie w przeciwieństwie do pożyczki nie wymaga szeregu formalności wynikających z pożyczki. Dlatego jest często praktykowane przez firmy, które z różnych powodów nie otrzymały standardowego kredytu. Niestety ta metoda jest bardzo ryzykowana z punktu widzenia firmy udzielającej pożyczki. Nieterminowe uregulowanie należności wiąże się z zatorem płatniczym firmy, zaburzeniami w płynności finansowej i szeregiem negatywnych konsekwencji dla biznesu.

– Długie terminy są z jednej strony korzystnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców, którzy z różnych przyczyn nie mają środków na uregulowanie konkretnej faktury, zaś z drugiej strony należy pamiętać o firmie udzielającej kredytu kupieckiego, która nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, że otrzyma środki w terminie. Na polskim rynku wyznaczane są różne terminy płatności, które sięgają od 30 do nawet 180 dni roboczych. Zdarzają się sytuacje, w których długie terminy płatności oraz nieuiszczenie należności na czas jednej faktury, doprowadziły do bankructwa firmy – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services w Polsce.

Opłacaj swoje należności w terminie

Warto zwrócić uwagę, że firmy funkcjonujące na rynku gospodarczym tworzą łańcuch wzajemnych zależności. W sytuacji, gdy przedsiębiorca nie otrzyma swoich należności w terminie, nie może uregulować zobowiązań względem innych ogniw łańcucha, czyli firm, które czekają na środki. Płatnik, który nie wywiązuje się z terminu płatności faktur, sprowadza szereg negatywnych konsekwencji na inne przedsiębiorstwo, które również nie może uregulować swoich zobowiązań wobec partnerów czy podwykonawców. Terminowe opłacanie należności świadczy o gospodarczej odpowiedzialności firmy oraz o rzetelnym podejściu do potrzeb innych przedsiębiorców. Warto pamiętać, że opłacając faktury w terminie, ryzyko zerwania łańcucha płatności zostanie zminimalizowane, zmniejsza się wtedy również prawdopodobieństwo, że problem niewypłacalnego kontrahenta dotknie nas w przyszłości.

Zadbaj o płynność finansową

Narzędziem zapewniającym płynność finansową jest faktoring, dzięki niemu firmy otrzymują swoje należności niemal natychmiast, przez co nie dotykają ich długie terminy płatności. Faktoring gwarantuje regularny i systematyczny nadzór nad kontrahentami, a także możliwość przejęcia ryzyka niewypłacalności partnera. Dzięki niemu przedsiębiorstwa łatwiej mogą zapewnić sobie płynność finansową.

Decydując się na tę opcję finansowania, można liczyć na poprawę swojej sytuacji na rynku. Firma korzystająca z faktoringu oddaje swoje należności w ręce specjalistów, którzy profesjonalnie dbają o to, by kontrahenci terminowo płacili za wystawione faktury. W ten sposób przedsiębiorca gwarantuje sobie stały dopływ gotówki, który pozwala mu terminowo regulować zobowiązania wobec swoich odbiorców i pracowników. Oprócz tego uzyskuje wsparcie w procesie zarządzania należnościami – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services w Polsce.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W ubiegłym roku zaledwie 6% polskich firm analizowało duże zbiory informacji – wynika z danych Eurostatu. Daje nam to przedostatnie miejsce w unijnym rankingu, przed Cyprem. Liderami pod względem digitalizacji i korzystania z Big Data jest Malta i Holandia. W tych krajach niemal już co piąta firma analizuje cyfrowe informacje.

Dane Eurostatu nie napawają optymizmem. W ubiegłym roku, zaledwie co trzecia firma działająca w UE, zatrudniająca co najmniej 10 osób, posiadała stronę internetową. Choć znacznie lepiej wyglądają  wskaźniki wykorzystana mediów społecznościowych w działaniach biznesowych – przyznaje się do tego już połowa firm – to ten wyjątek tylko potwierdza regułę: cyfryzacja to pięta achillesowa wielu przedsiębiorstw. Nie tylko polskich. Najlepiej ilustrują to dane na temat wykorzystania Big Data.

Daleko za liderami

Jak wynika z opublikowanego przez firmę Domo raportu „Data Never Sleeps 5.0”, w ciągu minuty internauci publikują ponad 46 tys. zdjęć na Instagramie, korzystają z wyszukiwarki Google ponad 3,5 mln razy i umieszczają ponad 74 tys. postów w mikroblogowym serwisie TumbIr. To kopalnia wartościowych informacji. Jednak póki co wykorzystywana rzadko. Jak wynika z unijnych danych, w UE tylko 10% firm analizuje duże zbiory informacji – o klientach, rynku czy konkurencji.

– To oczywiście średnia, są kraje, gdzie z danych korzysta się znacznie częściej, niemniej te liczby pokazują, że Big Data znajduje się na podobnym etapie rozwoju jak kilka lat temu chmura obliczeniowa. Biznes do cloud computingu podchodził na początku bardzo ostrożnie, dopiero gdy zobaczył efekty wdrożenia chmury, znacznie szybciej zaczął adaptować tę technologię. Podobnie będzie z Big Data. zwraca uwagę Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, notowanej na NewConnect spółki, która zarządza jedną z największych na świecie hurtowni danych.

Ten wzrost już widać, co dobrze ilustrują dane spółki, która jeszcze w II kwartale ubiegłego roku z usług opartych o Big Data wygenerowała 12 mln zł, a rok później już 16,7 mln zł. Póki co, w unijnym rankingu Polska wypada jednak bardzo słabo. Tylko 6% polskich firm korzysta z analityki Big Data, co daje nam w ogólnej klasyfikacji 24, przedostatnie miejsce przed Cyprem. Lepiej wypada od nas m.in. Rumunia, Czechy, Słowacja czy Bułgaria. Podium zajmują Malta, Holandia i Belgia, kolejne pozycje zajęły takie państwa jak Finlandia, Wielka Brytania czy Estonia.

Marketing korzysta z danych

Dystans jaki dzieli nas od dobrze zinformatyzowanych, ucyfrowionych państw, dobrze pokazuje nasycenie rozwiązaniami Big Data w dużych firmach. W Polsce z analityki danych korzysta 5% małych, 8% średnich i 18% dużych, zatrudniających powyżej 250 osób przedsiębiorstw. Dla porównania, na Malcie takich firm jest 42%, w Danii i Finlandii 40% a u naszych południowych sąsiadów – Słowaków i Czechów – odpowiednio 24% i 22%.

Najczęściej firmy analizują dane geolokalizacyjne z urządzeń przenośnych, do czego przyznaje się aż 46% przedsiębiorstw, a także dane generowane w mediach społecznościowych (45% wskazań). Co trzecia firma analizuje dane własne pozyskane ze smart urządzeń i sensorów. Dla porównania, w Polsce dane z urządzeń smart pozyskuje 10% firm, tyle samo wykorzystuje informacje geolokalizacyjne. Co ciekawe, dane pozyskane z mediów społecznościowych analizuje zaledwie 5% firm.

Najczęściej po dane sięga branża marketingowa, a w szczególności e-commerce, bo mają one największą świadomość korzyści. Dzięki analizie informacji z różnych źródeł można bardzo dobrze poznać zainteresowania i potrzeby klienta i tym samym znacząco zwiększyć skuteczność kampanii reklamowych i sprzedaż produktu. Widzimy także rosnące zainteresowanie analizą danych ze strony instytucji finansowych oraz firm działających w segmencie B2C, które wzbogacają nimi swoje systemy CRM – tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Zewnętrzne

Firma analityczna IDC szacuje, że rynek Big Data rośnie dziś w tempie 11,7, proc. rdr i w 2020 r. osiągnie wartość 203 miliardów dolarów. Jaka część tego tortu przypadnie Polsce? Jak wynika z unijnych danych, proces digitalizacji polskich przedsiębiorstw postępuje dużo wolniej niż ma to miejsce w większości innych państw UE. To o tyle ciekawe, że autorzy rankingu Digital Economy and Society Index 2017 (w którym że Polska zajmuje odległe 23 miejsce), zwracają uwagę na to, że poczyniliśmy postępy m.in. w obszarze cyfryzacji społeczeństwa, wdrażania szybkich połączeń internetowych czy korzystania z mobilnych usług szerokopasmowych. Jednak wprowadzanie technologii cyfrowych przez przedsiębiorstwa idzie nam wyjątkowo opornie.

– Podczas gdy unijny wskaźnik w tym obszarze rośnie nieprzerwanie od 2014 r., to w Polsce od ubiegłego roku utrzymuje się na niemal na tym samym poziomie. Oznacza to, że dystans dzielący nas od liderów systematycznie się powiększa. W tej sytuacji warto zastanowić się nad skorzystaniem z usług Data as a Service, w tym modelu nie trzeba inwestować we własne rozwiązania – zwraca uwagę Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Jak wynika z danych Eurostatu, z zewnętrznych źródeł danych korzysta jedna czwarta firm. W Polsce, to zaledwie 1%.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Specjaliści od analizy danych, a w szczególności ogromnych zbiorów różnorodnych danych, czyli big data znajdują się wysoko na liście płac każdej firmy, która buduje swoją strategię w oparciu o wykorzystanie zaawansowanych technologii analitycznych. O rosnącym znaczeniu zaawansowanej analityki i potrzebie kształcenia specjalistów data science dyskutowano podczas konferencji „Advanced Analytics and Data Science”.

– Data scientist jest najbardziej pożądaną specjalizacją, która będzie się rozwijać przez najbliższe lata. Szkoła Główna Handlowa współpracuje z przedstawicielami biznesu i reaguje na ich potrzeby, tworząc program kształcenia w taki sposób, aby dostarczać na rynek odpowiednio przygotowanych ekspertów. Co roku mury uczelni opuszcza pokaźna liczba absolwentów z Certyfikatem SAS i praktycznie wszyscy znajdują zatrudnienie w silnych zespołach analitycznych w wiodących firmach na rynku – mówi profesor Ewa Frątczak, Kierownik Zakładu Analizy Zdarzeń i Analiz Wielopoziomowych, w Instytucie Statystyki i Demografii, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Rosnąca w zawrotnym tempie ilość generowanych i przetwarzanych danych stawia przed firmami wyzwanie, które wiąże się z potrzebą analizy w jak najkrótszym czasie ogromnych ilości informacji i wyselekcjonowania tych, które są wartościowe i potrzebne. Z jednej strony niezbędne do tego zadania są zaawansowane narzędzia analityczne, które zapewnią uzyskanie poszukiwanych wyników w czasie rzeczywistym. Z drugiej, potrzebni są specjaliści, którzy będą potrafili odpowiednio zaprogramować maszyny i stworzyć właściwe modele analityczne, a także trafnie zinterpretować uzyskane wyniki. Dziś brakuje przede wszystkim talentów, które łączą wiedzę technologiczną z umiejętnościami miękkimi, dzięki czemu są w stanie sformułować i przekazać uzyskane wnioski w sposób zrozumiały dla biznesu.

– Liczba specjalistów w Polsce posiadających bogate, wieloletnie doświadczenia z obszaru data science jest ograniczona, co implikuje ich niską dostępność. Na szczęście istnieje wiele ośrodków akademickich, które kształcą osoby o wystarczających umiejętnościach i chęciach podjęcia się roli data scientist. W naszej firmie znaleźliśmy optymalny model działania, uwzględniający precyzyjną selekcję kandydatów połączoną z bogatym pakietem szkoleń uzupełniających ewentualne braki w doświadczeniu i umiejętnościach pozyskiwanych kandydatów. Podobny model działania mają niektóre firmy, dla których głównym obszarem działalności jest data science na potrzeby własne, zewnętrzne lub sprzedaż narzędzi analitycznych. Niestety firmy zaczynające drogę z zaawansowaną analityką danych muszą dopiero budować wewnętrzne kompetencje w tym zakresie i często są skazane na konsulting zewnętrzny lub długi proces rekrutacji mówi Rafał Latkowski, Data, Delivery & Technology Director w PAYBACK Polska.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Popularność sztucznej inteligencji (AI) rośnie w ogromnym tempie. Jednak w większości europejskich firm, również z Polski, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez SAS, lidera w dziedzinie analityki biznesowej, projekty związane z AI są wciąż we wczesnym stadium zaawansowania lub w planach. Optymizmem napawa fakt, że większość przedsiębiorstw przygotowuje się do wdrożenia sztucznej inteligencji.

Entuzjazm wobec możliwości, które daje AI jest duży, jednak niewiele organizacji deklaruje dziś gotowość do wykorzystania potencjału tej technologii. Co ważne, nie wynika to z braku odpowiednich narzędzi technologicznych. Większość respondentów potwierdza, że na rynku dostępnych jest dziś wiele rozwiązań. Częściej przyczyną jest brak w firmach specjalistów data science i odpowiednich umiejętności analitycznych oraz różnego rodzaju ograniczenia organizacyjne lub społeczne.

Wyzwania społeczne

Aż 55% respondentów stwierdziło, że największe wyzwania związane z implementacją sztucznej inteligencji spowodowane są rosnącą autonomią maszyn i postępującą automatyzacją procesów, która może istotnie wpływać na zmiany na rynku pracy. Potencjalnym efektem wdrożenia AI może być utrata pracy przez określone grupy specjalistów, ale z drugiej strony może również powstać potrzeba tworzenia nowych miejsc pracy dla ekspertów z kompetencjami związanymi z AI.

Drugim wyzwaniem, najczęściej wskazywanym przez respondentów, są aspekty etyczne. Aż 41% badanych poddało w wątpliwość czy roboty i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję nie powinny działać „dla dobra ludzkości”, a nie poszczególnych firm oraz jak zadbać o osoby, które stracą pracę w wyniku wdrożeń rozwiązań AI.

Zespół data science oraz gotowość organizacji

Czy specjaliści data science są gotowi stawić czoła wyzwaniom związanym z wdrożeniem sztucznej inteligencji? Tylko 20% z biorących udział w badaniu przedstawicieli biznesu odpowiedziało twierdząco na to pytanie. 19% respondentów nie posiada w swoich organizacjach zespołów data science.

Rekrutacja specjalistów w celu budowania takich zespołów jest celem 28% respondentów, natomiast 32% stwierdziło, że będzie rozwijać umiejętności analityczne w ramach obecnych zespołów poprzez specjalistyczne szkolenia, konferencje, warsztaty itp.

Zaufanie staje się jednym z podstawowych wyzwań, któremu biznes musi stawić czoła. Niemal połowa badanych (49%) zwróciła uwagę na problemy kulturowe wynikające z obawy przed skutkami wykorzystania sztucznej inteligencji. Strach przed AI wiąże się z niezrozumieniem, jak w rzeczywistości działa ta technologia.

Właściwa infrastruktura

Jednym z celów badania SAS była ocena gotowości do wdrożenia sztucznej inteligencji pod względem dostępnej infrastruktury sprzętowej. Część respondentów (24%) przyznało, że dysponuje odpowiednią infrastrukturą. Taka sama grupa stwierdziła, że musi zwiększyć nakłady na sprzęt oraz zaadaptować obecnie wykorzystywane platformy do potrzeb wdrożenia AI. Aż 29% przedstawicieli biznesu przyznało, że nie posiada odpowiednich zasobów umożliwiających wdrożenie tej technologii.

– Obserwujemy ogromny rozwój algorytmów, poprawę ich dokładności oraz możliwości wykonywania zadań, za które odpowiadają ludzie. Przykładem jest wygrana maszyny z mistrzem świata w chińskiej grze Go, podczas, gdy myśleliśmy, że umiejętności potrzebnych do rywalizacji w tę grę nie da się zdigitalizować. Gdy tylko system poznał zasady Go, sam nauczył się, jak grać i wygrywać. Teraz możemy wykorzystać tę wiedzę do tworzenia systemów, które pozwalają na rozwiązywanie problemów biznesowych szybciej i skuteczniej niż powszechnie używane dziś rozwiązania. Możemy budować systemy, które uczą się reguł biznesowych, poznają zasady funkcjonowania firmy i w oparciu o te informacje same się rozwijają. Właśnie nad tym pracujemy w SAS – mówi Oliver Schabenberger, Executive Vice President oraz Chief Technoloogy Officer w SAS.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Auta, sprzęty domowego użytku, a nawet ubrania – wszystkim tym można się podzielić i zaoszczędzić znaczną ilość pieniędzy. Nierzadko, gdy pożyczający oszczędza, użyczający zarabia, coraz popularniejszy bowiem staje się room i flat sharing, czyli krótkoterminowy wynajem lokali. Usługa tego typu może okazać się świetnym pomysłem na dodatkowe zyski, wystarczy tylko poznać kilka czynników przyciągających najemców.

Ekonomia współpracy coraz gorętszym trendem

Na Zachodzie i w Polsce coraz bardziej rozpowszechnia się trend sharing economy. Styl życia pozwalający na oszczędności, a także przyjazny środowisku naturalnemu i stanowiący alternatywną formę konsumpcji jest zjawiskiem społecznym i ekonomicznym, zauważalnym przede wszystkim w dużych miastach. Ekonomia współpracy opiera się o fundamentalną zmianę myślenia w zakresie konsumpcji. Funkcjonuje dzięki sieci połączonych ze sobą jednostek i społeczności, bezpośrednio świadczących sobie usługi (np. udzielenie noclegu), ale oznacza również współużytkowanie, umożliwiające radykalne zwiększenie efektywności posiadanych zasobów (np. wspólna jazda samochodem).

Co daje dzielenie?

Poza walorami czysto ekonomicznymi oraz ekologicznymi (np. wspólny przejazd to mniejsza emisja spalin do atmosfery), ekonomia współpracy oferuje coś jeszcze. Możliwość poznania nowych ludzi, wspólnej zabawy, a w przypadku wynajmu krótkoterminowego – szansa na nocleg w mniej standardowym miejscu niż tradycyjny hotel, w przytulnej atmosferze mieszkania i na takich warunkach, na jakie przystanie najemca i wynajmujący. Dla tego drugiego to także doskonały sposób na przyjemny biznes.

– Moda na krótkoterminowy wynajem mieszkań narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Teraz, gdy dotarła do Polski, coraz więcej kupujących lokale rozważa przeznaczanie ich na takie cele inwestycyjne. Flat sharing pozwala na poznanie ludzi z całego świata, szlifowanie umiejętności komunikacyjnych i językowych, a przy okazji na szybki zarobek, na własnych warunkach. Miejsca szczególnie atrakcyjne z punktu widzenia turystów, wynajmowane każdej doby, zarabiają na siebie w sezonie nawet kilka – kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie – mówi Kuba Karliński z Magmillon.

Publikując ofertę w specjalnym serwisie sharingowym, możesz zaznaczyć, na jakich warunkach chciałbyś użyczyć lokalu najemcy. Opcja takiego zarobku jest dosyć łatwa i dochodowa, warto zatem wiedzieć, jak zainteresować turystę na tyle, by zrezygnował z hotelu właśnie na rzecz Twojego mieszkania.

Walory krótkoterminowych mieszkań

Turysta poszukujący mieszkania na okres swojego pobytu w obcym mieście, najczęściej kieruje się odległością lokalu od zabytków, atrakcji turystycznych, lotniska czy dworca oraz ceną za dobę wynajmu. Nie bez znaczenia jest także liczba osób i/lub zwierząt, które mogą spędzić noc w danym lokalu. Niezależnie od jego wielkości i standardu, posiadacz może bowiem wprowadzić obostrzenia dotyczące maksymalnej liczby gości, zakazu wprowadzania zwierząt czy dzieci.

W Warszawie ceny wynajmu krótkoterminowego startują już od kilkudziesięciu złotych. Designerskie mieszkania czy domy wyższym standardzie potrafią kosztować 3500 zł za noc. Całe lofty czy piętra kamienic mogące pomieścić więcej osób to wydatek nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Wyszukiwarki dostępne na serwisach internetowych z ofertami mieszkań na wynajem krótkoterminowy pozwalają na zaznaczenie preferowanej odległości od centrum miasta i precyzyjne oznaczenie Twojej nieruchomości na mapie.

Istotnym udogodnieniem dla najemcy jest możliwość wynajęcia całego mieszkania, a także dostępność bezprzewodowego internetu czy opcja zjedzenia śniadania na miejscu. Poza lokalizacją, ceną i dodatkowymi benefitami, potencjalni najemcy zwracają także uwagę na rodzaj budynku, w którym oferowany jest nocleg. Obcokrajowców często pociągają miejsca, które wyglądem odbiegają od standardowych hoteli lub apartamentowców. Małe, przytulne kamienice z wysokimi mieszkaniami, np. na Starym Mieście czy klimatycznej Pradze, działają na nich jak magnes. Część z najemców, zwłaszcza, gdy decydują się oni na nieco dłuższy okres najmu, zwraca także uwagę na widok z mieszkania. Chętnie decydują się na lokal z tarasem, balkonem lub oknem na zabytki, ładne podwórko czy z wyjściem do ogródka.

W zależności od Twoich możliwości finansowych, jesteś w stanie dostosować swoją ofertę do konkretnego najemcy lub najemców. Niezależnie od tego, czy masz ochotę wynająć swój apartament na dzień, tydzień, czy miesiąc, specjalne serwisy internetowe (np. Airbnb), za pomocą których ogłaszasz swój lokal pozwalają Ci zaprezentować swój lokal. To świetny sposób na dotarcie do olbrzymiej, wielomilionowej publiczności. Pamiętaj o dokładnym i przyciągającym wzrok opisie. Używaj słów i przymiotników, które mogą przyciągnąć potencjalnego lokatora, np. „przytulny”, „luksusowy”, „wygodny”, „przestronny” czy „blisko centrum”.

 

 

Źródło:  Magmillon

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło rozmawiać o sektorze MŚP i współpracy na linii biznes – nauka – samorząd. Zakończył się pierwszy dzień Europejskiego Kongresu MŚP.  

Wśród zaproszonych gości najbardziej rozchwytywany był Wicepremier i Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Jarosław Gowin, który podkreślał rolę małych i średnich przedsiębiorstw: To one zatrudniają blisko 70% ogółu pracowników, one wytwarzają ponad połowę polskiego PKB. Małe i średnie firmy coraz częściej stają się firmami innowacyjnymi, angażują się we współpracę z uczelniami i instytutami badawczymi.

Podczas inauguracji Jarosław Gowin wraz z Gubernatorem Stanu Nevada Brianem Sandovalem podpisali list intencyjny o współpracy. Będzie stanowił podstawę do stworzenia programu, dzięki któremu możliwe będzie rozpoczęcie kooperacji pomiędzy firmami i instytucjami z Polski i Nevady w szeroko rozumianym obszarze innowacyjności, w tym komercjalizacji oferowanych rozwiązań technologicznych oraz wspierania kooperacyjnych form działalności badawczo-rozwojowej. Początki nawiązanej współpracy dodatkowo podkreśliły hasło tegorocznego Kongresu: „Uwolnić biznes”.

Obecny wśród gości specjalnych Jerzy Buzek mówił o MŚP w kontekście wejścia do Unii Europejskiej i ogromnej pracy, jaką firmy musiały wykonać: Są dwa środowiska w naszej ojczyźnie, które naprawdę zrobiły ogromny skok do przodu w przeciągu ostatnich kilkunastu lat. Pamiętam, jak to było pod koniec lat 90., ile wysiłku te dwa środowiska włożyły w to, aby wygrać na członkostwie Unii Europejskiej. Jednym z nich są rolnicy – mniejsi i więksi – oraz Wy, przedsiębiorcy z małych i średnich firm. Dzisiaj nasze małe i średnie firmy są obecne wszędzie, nie tylko w Unii Europejskiej, ale także na całym świecie.

Natomiast do dyskusji o projektach skierowanych do MŚP zapraszał Janusz Michałek, Prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która została uznana za najlepszą strefę ekonomiczną w Europie.

Uwolnić biznes!

Po wystąpieniu Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” gości powitał Tadeusz Donocik, Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i Przewodniczący Rady Programowej VII EKMŚP. – Rozwój sektora małej i średniej przedsiębiorczości był, jest i będzie pewną metodą, aby wypełniać lukę pomiędzy światem biedy i bogactwa. Tworzyć średnią warstwę społeczną, która nie tylko niweluje różnicę, ale również uwzględnia różne elementy sprawiedliwości społecznej – stwierdził.

Podczas inauguracji głos zabrali Przewodniczący Zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Małgorzata Mańka-Szulik mówiła o konsekwentnej pracy, której wyrazem jest województwo śląskie: Do niedawna nieduży związek, który reprezentuje 14 prezydentów miast śląskich przeobraził się w ogromną metropolię. Mam nadzieję, że w silną metropolię. Kazimierz Karolczak dodał: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia to olbrzymi potencjał w regionie: 2,3 mln mieszkańców, 2000 kilometrów kwadratowych, wielki potencjał możliwości, który stawia na potencjał MŚP.

O rozwoju, konsekwencji i wyobrażeniach na to, co na nas czeka mówił także Prezydent Miasta Katowice i Współgospodarz EKMŚP, Marcin Krupa: Kto by przypuszczał 7 lat temu, że Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw tak pięknie się rozwinie. Kto by przypuszczał 7 lat temu, że w Katowicach powstanie nowa gałąź przemysłu – przemysłu spotkań. Kto by pomyślał, że będzie taka wspaniała fabryka do tworzenia przemysłu spotkań, w której powstaje dobra myśl. Myśl oparta na wiedzy, współpracy i doświadczeniu.

Praktyczna wiedza

Międzynarodowy wymiar Kongresu podkreśliły dyskusje odbywające się pierwszego dnia. Uczestnicy rozmawiali m.in. o tym czy Polska powinna wejść do strefy EURO i jakie są tego skutki dla gospodarki opartej na eksporcie. Zdania w tym zakresie były mocno podzielone. Henryk Siodmok, Prezes Zarządu Grupy Atlas zobrazował swoje zdanie przedstawiając wyścig rowerowy. – Ci, którzy jadą z przerzutkami należą do wspólnego obszaru walutowego. Ci, którzy mają wysoką wydajność, są silni, przejadą te wszystkie obszary i dojadą do mety. Ci, którzy mają niską wydajność, jak Grecja i Portugalia, zostaną na trasie i nigdy do mety nie dojadą. Ci, którzy mają przerzutki, czyli swoje waluty krajowe będą dostosowywać kurs przełożenia, aby poszczególne trudności przejechać. I oni wszyscy dojadą do mety, a odstępy między nimi będą mniejsze niż w tej pierwszej grupie.

Kolejny ciekawy temat poruszono podczas panelu poświęconego Nowemu Jedwabnemu Szlakowi, rozpatrywanemu jako szansa dla europejskich MŚP. Rozmawiano tu m.in. o roli Polski w budowaniu szlaku i o tym, jak europejskie MSP mogą wykorzystać projekt.

Pierwszy dzień Kongresu stał się kluczowym momentem dla przyszłości Metropolii Śląskiej. Swoje stanowisko przedstawili zarówno członkowie Zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, jak również Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa, Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa i Wojewoda Śląski Jarosław Wieczorek. Mówiono o metropolii w kontekście wysokiej jakości życia i korzyści dla mieszkańców, ale również jako o miejscu dobrym dla biznesu.

Podczas popołudniowych sesji rozmawiano o nowoczesnych strategiach zdobywania przewagi konkurencyjnej MŚP. Postawiono tezę, że tradycyjne źródła, takie jak ekonomia skali, kanały dystrybucji czy kapitał, nie są wystarczające, a wręcz już się wyczerpały.

Dla efektywnego prowadzenia biznesu ważne jest nieustanne kształcenie się i poznawanie coraz to nowszych i szybciej powstających narzędzi, które mogą pomóc rozwijać działalność. W dzisiejszej dynamicznie zmieniającej się gospodarce, ci, którzy stoją w miejscu, zostają w tyle – powiedział Jarosław Gowin podczas sesji „Jak Facebook wspiera małą i średnią przedsiębiorczość”.

Czwartek, drugi dzień Kongresu, będzie obfitował w wydarzenia warsztatowe i sesyjne, które rozpoczną się o godzinie 9.00 i potrwają do 16.30. Pełny program EKMSP: ekmsp.eu/pl/program/program-kongresu/

 

W tej książce swoimi doświadczeniami zechcieli się podzielić z Państwem doradcy, szefowie HR i specjaliści innych obszarów binzesowych takich firm jak: Volvo, Bosh, Ceredit Agricole, Luxoft, Kruk SA, PwC Poland&CEE, Provident, Travelplanet.
Praca stanowi efekt synergii, który został uzyskany poprzez połączenie wiedzy i doświadczenia 17 specjalistów z obszaru zarządzania ludźmi. Głównym celem książki jest przedstawienie problemu jednocześnie w makroskali, poprzez przegląd badań, oraz mikroskali z perspektywy konkretnego przypadku, ze wskazaniem na cel, przebieg, bariery i wnioski. Książka porusza siedem istotnych obszarów HRM: zmiana – jako wartości każdej firmy i kluczowego czynnika sukcesu, dobór pracowników, ich rozwój, oceny i zaangażowania. Ostatni rozdział jest próbą przedstawienia obecnego stanu poziomu działów HR w Polsce i zarysowania ich kierunku rozwoju.

Recenzja naukowa
Książka „Dylematy HR-owców” jest poświęcona ważnemu problemowi budowanie zespołu pracowników (kapitału ludzkiego) w przedsiębiorstwie w kontekście tworzenia i zarządzania wartością firmy w zmieniającym się otoczeniu. W procesie tym istotną rolę pełnią pracownicy działu HR. Książka jest efektem współpracy menedżerów działów HR międzynarodowych korporacji w Polsce i naukowców. Stanowi udane połączenie teorii i praktyki. Złożone problemy zostały zaprezentowany w sposób kompleksowy, a omówienie poszczególnych zagadnień cechuje się klarownością i przystępnością. Książka może być polecona szerokiemu kręgu odbiorcom zarówno do samodzielnego studiowania i samokształcenia jak również jako lektura uzupełniająca na studiach i szkoleniach z zakresu zarządzania.
Dr hab. Alina Daniłowska, profesor nadzwyczajny SGGW

Recenzja
„Dylematy HR-owców” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce znaleźć inspirację i praktyczne narzędzia do zaplanowania i wdrożenia zmian. Autorzy w atrakcyjny i wnikliwy sposób przeprowadzają nas przez tematy ważne nie tylko dla HRu, ale i biznesu ogólnie. Bo czymże jest dojrzały HR, jak nie oczami i sercem biznesu; bo jak organizacje miałyby się rozwijać bez świadomego i odważnego HRu? Siedem rozdziałów to siedem wciągających historii o nas – HRowcach – i naszej codziennej pracy, o tym że każda strategia biznesowa potrzebuje naszego udziału i wsparcia. Szczerze polecam tę lekturę każdemu, kto chce budować mądre organizacje przyszłości.
Monika Pakulska , Director of HR and Operations
White & Case  |  M. Studniarek i Wspólnicy – Kancelaria Prawna sp.k.
Pozycja rekomendowana przez : Polskie Stowarzyszenie HR Business Partner oraz HR Polska
Patronat medialny: Dziennik Gazeta Prawna, BiznesTuba.pl

http://sklep.infor.pl/dylematy-hr-owcow–badania-case-study–komentarze-praktyczne.html

 

Sprzedaż to gwarancja powodzenia działalności w firmie zarówno oferującej towary, ale też usługi.

Okazuje się, że można ją zautomatyzować, nawet nie dysponując maszynami, które za nas niczym roboty wykonają całą pracę. Tak to nie działa, no przynajmniej nie w branży usługowe, ale już sama możliwość ustawienia sobie automatycznej obsługi klienta, to już coś co może znacznie odciążyć prowadzących firmę jedno, albo kilkuosobową.

Na czym to polega?

Na wprowadzaniu danych do bazy klientów, odbiorców towarów lub usług, część pracy z tym związanej można, a nawet trzeba wykonać ręcznie, ale tylko jeden raz 🙂 W dodatku można także ustawić formularz do zapisu, a dodatkowo dodać całą grupę informacji na tematy związane z wykonywaną działalnością.

Raz ustawione działa zawsze

Taki automat do sprzedaży, to jakby mechanizm, sprawia że pozostajemy w kontakcie z naszym odbiorcom. Czyli utrzymujemy z nim relację, ma od numer i adres do firmy, który może łatwo znaleźć.

Wsparcie i szkolenie

Wsparcie polega na instrukcjach, które wskazują, jak co ustawić, ale na uwagę zasługuje także panel szkoleń między innymi sprzedażowych. Większość osób prowadzących biznesy wie, że sprzedaż, to jest coś czego trzeba się stale uczyć i udoskonalać swoje, być może nieco przestarzałe już techniki.

Automatyzacja, to przyszłość

Osobom, którym wydaje się, że automatyzacja ich nie dotyczy, albo jest nie możliwa do wprowadzenia w ich firmie, czas uświadomić, że to już się dzieje. Prawdopodobnie sami już są w bazach klientów niektórych firm, które działają już w taki sam sposób, tylko nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Poza tym, każdy z nas lubi automaty, zwłaszcza takie które nauczył się samodzielnie obsługiwać.

 

Autor: Anita Zielke

Każdemu przedsiębiorcy przyświeca jeden cel. Jest nim generowanie przychodów, by móc realizować misję i wizję prowadzonej firmy. Niestety polskie przedsiębiorstwa coraz częściej dosięga problem braku płynności finansowej. Jak zatem zadbać o firmowe finanse?

Z Europejskiego Raportu Płatności 2017, przeprowadzonego przez Intrum Justitia, wynika, że 52 proc. polskich firm zostało zmuszonych do akceptacji dłuższych terminów płatności. Konsekwencją takich sytuacji jest zachwianie firmowego budżetu. Podpowiadamy, jak odpowiednio zarządzać finansami w przedsiębiorstwie oraz w jaki sposób uchronić się przed niewypłacalnością kontrahentów.

Dokumentacja i archiwizacja

Podstawą zarządzania firmowymi finansami jest odpowiednie udokumentowanie nawet najmniejszego wydatku lub przychodu. To pozwala na odpowiednie przygotowanie zestawienia zysków i strat. Istotne jest również odpowiednie zarchiwizowanie tych dokumentów. Szczegółowe opisanie i skatalogowanie wszelkich faktur to podstawa dobrze funkcjonującego biznesu. Dzięki temu nie będziemy mieć problemu z odnalezieniem odpowiednich dokumentów w przypadku kontroli czy tworzenia np. rocznych bilansów. Ułatwia to również sprawdzenie, ile na danym projekcie zarobiliśmy. To z kolei pozwala określić rentowność podobnych zleceń, które możemy otrzymać w przyszłości.

Analiza, analiza, analiza…

Prowadząc własną działalność nie możemy zapomnieć o wyciąganiu wniosków ze spływających do nas raportów. – Prezes choćby nawet najmniejszego przedsiębiorstwa nie może skupiać się jedynie na stanie firmowego konta. Przede wszystkim powinien zwrócić uwagę na raporty dotyczące sprzedaży. To na ich podstawie możemy określić dynamikę finansową firmy, która jasno określa czy nasz biznes przynosi zyski, czy zaczyna generować straty – radzi Agnieszka Surowiec, ekspert z firmy Intrum Justitia, specjalizującej się w dostarczaniu usług poprawiających płynność finansową przedsiębiorstwa. Warto również poddać analizie rentowność naszej firmy. Przyjrzyjmy się więc po kolei – rentowności danego projektu, poszczególnych działów oraz całej spółki. To najłatwiejszy sposób na ochronę przed finansowym kryzysem.

Zabezpieczenie finansów gwarancją sukcesu

Przedsiębiorcy mogą chronić finanse firmy na wiele sposobów. Jednym z podstawowych zabezpieczeń jest stosowanie przedpłaty. Takie rozwiązanie pozwala na znaczne ograniczenie strat związanych z nieotrzymaniem na czas zapłaty za wykonaną usługę czy wysłany produkt. Wśród innych zabezpieczeń można wymienić takie środki, jak: faktoring, gwarancje bankowe czy ubezpieczenie wierzytelności. Przydatne jest również wdrożenie systemu monitoringu faktur. Polega to na stałej kontroli stanu należności, jak również na przypominaniu klientom o zbliżającym się terminie zapłaty za fakturę. – Bez względu na stosowane zabezpieczenia każdy przedsiębiorca powinien pamiętać, że podstawą jest określenie jasnych zasad dotyczących płatności i egzekwowania należności. Przed podpisaniem umowy porozmawiajmy z naszym klientem. W przypadku, gdy będzie deklarował, że podany termin płatności jest dla niego zbyt krótki zastanówmy się nad jego wydłużeniem – wyjaśnia Agnieszka Surowiec. W przypadku, gdy mimo takich działań prewencyjnych nie otrzymamy na czas należnej zapłaty nie warto zwlekać z rozpoczęciem procesu windykacji. Szybka reakcja pozwala na skuteczne odzyskanie należności.

Zwrot kosztów dochodzenia należności

Zgodnie z obowiązującą dyrektywą Unii Europejskiej w sprawie nieterminowych płatności możemy ubiegać się o zwrot kosztów dochodzenia należności. – Według unijnej dyrektywy wierzyciel ma prawo do naliczenia tzw. rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. Rekompensata jest to ryczałtowa kwota, która stanowi równowartość 40 euro. W celu dochodzenia rekompensaty, wierzyciel nie musi wykazywać, że poniósł faktycznie jakiekolwiek koszty dochodzenia należności – wyjaśnia ekspert Intrum Justitia. Należy również podkreślić, że możemy starać się o wyższą rekompensatę. – W przypadku, gdy koszty odzyskania należności przekroczą kwotę stałej rekompensaty, wierzyciel ma możliwość uzyskania na drodze sądowej zwrotu wydatków. Musi jedynie przedstawić odpowiednie dokumenty, które potwierdzą, że proces odzyskania należności przewyższył wysokość ustalonej rekompensaty – dodaje Agnieszka Surowiec.

Dbając o odpowiedni przepływ funduszy w naszej firmie powinniśmy przede wszystkim poddać szczegółowej analizie wszelkie spływające do nas raporty finansowe. Nie możemy również zapomnieć o odpowiednim udokumentowaniu wszelkich wpływów i wydatków. W przypadku, gdy kontrahenci zalegają z płatnością za wystawioną fakturę, należy jak najszybciej podjąć odpowiednie kroki. Pamiętajmy, że zbyt długie oczekiwanie na dokonanie płatności znacząco zmniejsza szanse na otrzymanie całej należnej nam kwoty.

 

Źródło; Intrum Justitia,

Osiem elektrociepłowni w największych polskich aglomeracjach, takich jak Trójmiasto, Wrocław czy Kraków, Elektrownia Rybnik na Śląsku i blisko 400 km sieci ciepłowniczej w czterech miastach do końca 2017 roku przejmie Grupa PGE. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał warunkową zgodę na zakup aktywów francuskiego EDF w Polsce. Umowa o wartości ok. 4,5 mld zł będzie jedną z największych transakcji na rynku fuzji i przejęć w Polsce i Europie w ostatnich latach.

PGE Polska Grupa Energetyczna dzięki samodzielnemu przejęciu aktywów EDF Polska umocni pozycję lidera na polskim rynku elektroenergetycznym i zostanie największym dostawcą ekologicznego ciepła systemowego. Transakcja dojdzie do skutku pod warunkiem sprzedaży na giełdzie większości energii produkowanej przez przejmowaną spółkę.

Zgoda wydana przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest kamieniem milowym na drodze do szybkiego i planowego sfinalizowania strategicznej transakcji przejęcia polskich aktywów EDF. Ten zakup jest korzystny dla Grupy PGE, jej obecnych i przyszłych klientów. Dzięki podniesieniu płynności giełdowego obrotu energią elektryczną, pozytywnie wpłynie także na konkurencyjność ryku energii – mówi Henryk Baranowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Grupa PGE jest niekwestionowanym liderem w wytwarzaniu energii elektrycznej, a przejęcie 8 elektrociepłowni da nam pierwsze miejsce także na rynku ciepła. Prace nad strategią rozwoju w segmencie regulowanej działalności ciepłowniczej, na bazie przejmowanych aktywów, weszły w końcowy etap. Nasz pomysł na ten biznes zostanie zaprezentowany po zamknięciu transakcji zakupu EDF Polska, czyli do końca tego roku – mówi Henryk Baranowski.

Zgodnie z nałożonym warunkiem UOKiK, Grupa PGE będzie musiała w latach 2018-2021 sprzedawać na giełdzie całą energię wytwarzaną przez Elektrownię Rybnik. Ta ilość może zmniejszyć się jedynie w przypadku zwiększenia obowiązku sprzedaży energii przez całą Grupę PGE lub gdy elektrownia w Rybniku zmieni właściciela.

Zamknięcie transakcji zostanie dokonane po spełnieniu czwartego i ostatniego warunku zawieszającego umowy podpisanej 19 maja 2017 r. Polega on na uzyskaniu przez PGE odstąpienia od prawa pierwokupu przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Trzy pozostałe warunki zostały już wypełnione. Odpowiednie zgody wydał UOKiK, Minister Energii oraz władze rządowe we Francji pełniące nadzór nad spółkami skarbu państwa i transakcjami na ich udziałach.

 

Źródło: Grupa PGE

Prawie dwie trzecie małych i średnich przedsiębiorstw (65%) odczuwa niepokój wywołany globalną sytuacją gospodarczą, a tylko 7% wskazuje handel międzynarodowy jako najlepszy kierunek rozwoju swojego biznesu – wynika z corocznego raportu Global Business Monitor opracowanego na zlecenie Bibby Financial Services. Ponad połowa badanych, w tym przedsiębiorców z Polski, ocenia stan krajowej gospodarki jako dobry.

Wyniki Global Business Monitora, pokazują że mali i średni przedsiębiorcy na całym świecie są zaniepokojeni globalną sytuacją ekonomiczną. Tak duża geopolityczna zmiana jaka zaszła w trakcie ostatnich 18 miesięcy musiała zaowocować szerzącą się niepewnością. Malejąca wiara w międzynarodową ekonomię prowadzi wielu przedstawicieli sektora MŚP do decyzji o skupieniu się na bezpieczniejszym w ich ocenie rynku lokalnym – komentuje David Postings, Global CEO, Bibby Financial Services. Tylko 36% badanych firm z Polski wierzy, że światowa gospodarka rozwija się dobrze.

Sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych (29%), Brexit (20%) i konflikty, wojny oraz zagrożenie terrorystyczne (15%) to według ankietowanych największe zagrożenia dla globalnego wzrostu gospodarczego. Również dla firm z Polski to właśnie sytuacja w Stanach Zjednoczonych (22%), a nie Brexit (18%) okazała się bardziej niepokojąca. Wymieniają oni również malejący wzrost gospodarczy w Chinach (11%). Warto jednak dodać, że te niepokoje nie odbijają się w negatywny sposób na prognozach sprzedaży. Optymizmem napawa fakt, że ponad połowa (52%) firm zanotowała wzrost sprzedaży w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Oznacza to wzrost o 11 punktów procentowych i wykracza ponad średnią – 49% – podkreśla Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Ponad połowa (53%) ocenia sytuację gospodarczą w swoim kraju w ciągu ostatnich 12 miesięcy jako dobrą, a jedna trzecia wierzy, że ulegnie ona poprawie w ciągu najbliższego roku. Największą wiarę w swoją gospodarkę przejawiają, podobnie jak w zeszłym roku, Niemcy. Aż 8 na 10 ocenia stan gospodarki jako dobry. Polscy przedsiębiorcy oceniają w większości (55%) stan polskiej gospodarki także jako dobry. Oznacza to wzrost o 8 punktów procentowych w stosunku do 2016 roku.

Gdzie sektor MŚP upatruje swojej szansy na rozwój biznesu? Mniej niż co 7 badany dostrzega ją w handlu międzynarodowym. 12% uważa za perspektywiczne poszukiwanie nowych segmentów na rynku, tyle samo wskazuje na ekspansję na lokalnym obszarze, a 11% rozwój nowych produktów i usług. W przypadku polskich firm na pierwszym miejscu wymieniane jest pozyskiwanie innych biznesów (34%).

Wahania na rynku walut to największą przeszkodą w kontekście handlu międzynarodowego, wskazywana przez co piątego  badanego. Dla 14% są to regulacje rządowe. W przypadku polskiego rynku ponad jedna trzecia (35%) wskazuje ryzyko walutowe.

Pomimo obaw o stan globalnej gospodarki, uczestnicy badania są optymistami, jeśli chodzi o rozwój swojego biznesu. Prawie połowa (49%) zadeklarowała wzrost w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 55% spodziewa się dalszego rozwoju w nadchodzącym roku. Najwyższy wskaźnik optymizmu notują przedsiębiorcy z Kanady (70%), a najmniejszy przedstawiciele małych i średnich firm z Hong Kongu.

 

Źródło: Bibby Financial Services

O własnej firmie myśli wiele osób. Coraz więcej podejmuje też odważną decyzję, by spróbować swoich sił w roli przedsiębiorcy. Niestety jednak, nie wszystkim wystarcza wytrwałości, np. od stycznia do czerwca 2017 roku (wg systemu REGON) zamknięto blisko 136 tys. firm. Co sprawia, że nie każdy przedsiębiorca odnosi sukces?

Z pewnością na decyzję o zakończeniu działalności gospodarczej wpływ może mieć mnóstwo czynników – od złej koniunktury w danej branży, po opóźnienia kontrahentów w płatnościach. Nie bez znaczenia jednak są także pewne indywidualne cechy i umiejętności, które bardzo przydają się we własnym biznesie, ale nie każdy je posiada.

O ile samo założenie firmy od strony organizacyjnej jest dziś bardzo proste, o tyle do stworzenia, prowadzenia i rozwijania biznesu, który przez kolejne lata będzie w stabilny sposób generował przychody, nie wystarczy spełnienie z góry ustalonych procedur. Tu potrzebna jest już biznesowa intuicja oraz zestaw specyficznych predyspozycji.

Nie ma biznesu bez sprzedaży

Choć każdy biznes ma swoją specyfikę i wymaga innego zarządzania, to można wyodrębnić pewne cechy, ułatwiające odniesienie sukcesu – mówi Marta Bober-Lal, która w firmie szkoleniowej Effect Group prowadzi szkolenia z zarządzania, komunikacji oraz sprzedaży. – Np. wg Leszka Czarneckiego, biznesmena i autora książki „Biznes po prostu”, przedsiębiorca powinien być przede wszystkim sprzedawcą w szerokim tego słowa znaczeniu – dodaje trenerka.

Bez względu na to, czym zajmuje się dana firma, zawsze oferuje ona produkty lub usługi, które trzeba sprzedać. Przedsiębiorca musi więc powiązać swoją ofertę z odpowiednią grupą docelową i skutecznie przekonać ją do zakupu.

Produkty czy usługi zawsze są sprzedawane ludziom, a kontakt z nimi to podstawa każdego biznesu. Z tego zaś wynika kolejna ważna cecha, jaką jest umiejętność budowania relacji z Klientami a także odpowiednia komunikacja. Przedsiębiorca, który chce osiągać sukcesy, powinien wyróżniać się także pewnością siebie, a cecha ta przyda mu się już na starcie.

– Osoba świadoma własnych możliwości i zalet dążyć będzie do zrealizowania swojego pomysłu, pokonując trudności, a nie uginając się pod nimi. Także w kontaktach z kontrahentami, klientami czy konkurencją pewność siebie pozwala prowadzić efektywniejsze rozmowy i negocjacje – podkreśla Marta Bober-Lal.

Z energią do przodu!

Choć przedsiębiorca nie może być nadmiernym ryzykantem, który traktuje biznes niczym grę hazardową, to jednak umiarkowana skłonność do ryzyka może być już cechą bardzo pożądaną. Osoba prowadząca własną firmę, jeśli chce być o krok przed konkurencją, musi podejmować odważne decyzje. Powinna je jednak poprzedzać analizą rynku, badaniem szans powodzenia oraz oszacowaniem ewentualnych strat w przypadku porażki. Optymizm i determinacja nie powinny wykluczać posiadania planu B na wypadek ewentualnego niepowodzenia.

No właśnie – determinacja! Ci, którzy odnoszą duże sukcesy, wcześniej muszą zazwyczaj pokonać mnóstwo niepowodzeń. Czasem potrzebna jest ogromna wewnętrzna siła, by nie zawrócić w połowie drogi i by doprowadzić dany projekt do końca.

– Wytrwałość i wysiłek to podstawa sukcesu. „Sukces” przed „wysiłkiem” występuje jedynie w słowniku. Jeśli przedsiębiorca chce osiągnąć powodzenie w biznesie, musi się liczyć z ciężką pracą – zauważa trenerka Effect Group.

Na tym jednak nie koniec, ponieważ sam upór i pozytywna energia nie zastąpią np. kreatywności. To ona stoi za tzw. duchem inicjatywy, czy innowacyjności. Przedsiębiorca musi być człowiekiem pomysłowym, chętnym do tworzenia czegoś nowego. Taka osoba nie boi się zmian i nawet jeśli akurat nie próbuje zrewolucjonizować całej branży, to i tak każdego dnia stara się wprowadzać choćby drobne usprawnienia w swojej firmie. Sukces odnosi ten, kto jest otwarty na nowe doświadczenia i gotowy do akceptacji zachodzących zmian.

Prowadzenie firmy jak gra w szachy

Warto zauważyć, że najlepsi biznesmeni są zarazem nieprzeciętnymi przywódcami. Swoją ideą i zaangażowaniem potrafią porywać za sobą pracowników i klientów. Dobry przywódca stanowi inspirację i motywuje innych do pracy nad wspólnym celem.

Jeśli za awers uznamy skuteczne liderowanie, to rewersem tej samej monety będzie codzienne, skuteczne zarządzanie firmą. Do tego zaś przydaje się umiejętność planowania i przewidywania.

Prowadząc własną firmę przedsiębiorca musi być niczym szachista: przewidywać kilka ruchów do przodu. Nie da się prowadzić firmy nie wybiegając w przyszłość. Wizja rozwoju to podstawa, zaś umiejętność przewidywania ryzyka oraz zagrożeń w realizacji założonych celów to bardzo istotna cecha dobrego biznesmena – uważa Marta Bober-Lal.

Jest też umiejętność, która na znaczeniu zyskała w ostatnich kilkunastu latach, a jej waga nieustannie rośnie. To umiejętność selekcji informacji. Ludzie bombardowani są niezliczoną ilością danych z różnych źródeł, a więc dostęp do nich jest niezwykle łatwy. Trudnością staje się natomiast wybieranie tych, które mogą się przydać. Przedsiębiorca to człowiek, który w informacyjnej dżungli potrafi zauważyć to, co niedostrzegalne dla innych, a następnie wykorzystać w swojej firmie.

Dobra wiadomość jest taka, że wymienione powyżej wyróżniki dobrego przedsiębiorcy nie należą do cech wrodzonych. Można oczywiście zakładać, że pewne naturalne predyspozycje ułatwiają lub utrudniają skuteczne prowadzenie biznesu, nie są to jednak cechy, których nie można rozwijać.

Korzystając z profesjonalnych kursów, szkoleń, a także wyciągając wnioski z własnych doświadczeń, można skutecznie kształtować w sobie cechy przydatne liderowi i człowiekowi sukcesu. Warto pamiętać, że być przedsiębiorcą to dosłownie „przedsięwziąć” pewne działania, by osiągnąć sukces – to zaś oznacza konieczność ciągłego doskonalenia się.

Źródło: Effect Group

Nowatorska platforma marketingowa MintCloud pozwala mniejszym firmom tworzyć angażujące kampanie o wielkim rozmachu, na które wcześniej było stać tylko największe marki.

Klient podczas zakupów w sklepie robi zdjęcie paragonu fiskalnego aplikacją MintCloud. System zapisuje paragon w chmurze, by ten zawsze był pod ręką w razie zwrotów lub reklamacji. Jednocześnie, ułatwia i upraszcza do minimum kontrolę budżetu wydatków domowych.

Jeśli firma prowadzi swój program lojalnościowy w systemie MintCloud, może automatycznie przyznawać punkty za zeskanowany paragon. Klient zbiera i wymienia punkty na nagrody rzeczowe albo na gotówkę na karcie podarunkowej. Zgromadzone środki może wydać w danym sklepie lub przekazać innym w prezencie.

„Chcieliśmy koniecznie zmienić oblicze obecnych programów lojalnościowych, które nie nadążają za oczekiwaniami klientów. Wierzę, że technologia, jaką tworzymy w MintCloud pomoże sprostać tym potrzebom” – mówi Michał Filipek, prezes i współtwórca MintCloud.

Dużą wartością dodaną jest dostęp do kampanii promocyjnych i ofert specjalnych partnerów biznesowych MintCloud. Użytkownicy mogą brać udział w kampaniach i konkursach zarówno małych lokalnych biznesów, dużych sieci handlowych jak i marek z sektora FMCG.

„Stworzyliśmy takie narzędzie dla marketerów, aby mogli realizować nietuzinkowe i niesamowicie angażujące akcje dla swoich klientów w czasie rzeczywistym – takie, w jakich sami chcieliby brać udział. Nie chodzi tutaj jedynie o zniżki i kupony, ale o wchodzenie w interakcje z ulubionymi markami oraz płynące z nich korzyści dla użytkowników – zarówno te materialne jak i niematerialne.” – mówi Michał Filipek.

Programy lojalnościowe oparte o skanowanie paragonów fiskalnych i cash-back na kartę podarunkową w jednej aplikacji to tylko dwa przykłady z długiej listy możliwości jakie wypuszcza na rynek MintCloud. ,,Miętowa chmura” ma w rękawie technologię na miarę przyszłości.

Co MintCloud oferuje konsumentom?

  • Miejsce, w którym przechowywane są wszystkie paragony, aby nigdy już nie znaleźć się w sytuacji braku możliwości zwrotu lub reklamacji kupionych produktów. Paragony przechowywane są w chmurze, dzięki czemu nie zginą, nawet przy zmianie telefonu.
  • Możliwość kontrolowania swoich wydatków w szybki i prosty sposób. Wystarczy zrobić zdjęcie paragonu. System nie wymaga nawet podania kwoty zakupów – sam ją znajduje i liczy za Użytkownika.
  • Nowoczesne programy lojalnościowe w jednej aplikacji, bez zbędnych kart plastikowych w portfelu. Klient nie musi rejestrować się w każdym programie z osobna. Jedno konto w MintCloud pozwala uczestniczyć w wielu programach.
  • Aplikacja MintCloud jest zarówno kartą lojalnościową, jak i kartą podarunkową. Użytkownik ma możliwość zamiany punktów na złotówki, które może wydać w danym punkcie samodzielnie lub przesłać bliskiej osobie za pomocą aplikacji, podając jedynie numer telefonu lub e-mail.

Co MintCloud oferuje biznesom?

  • Nieograniczone możliwości na tworzenie konkursów i kampanii z nagrodami. Biznes może zestawić każdego rodzaju akcję marketingową w oparciu o dane zakupowe, zachowania, a nawet lokalizację klientów. Technologia automatycznych scenariuszy marketingowych umożliwia tworzenie angażujących akcji w czasie rzeczywistym. Np. marka sportowa może nagradzać klientów za pokonane kilometry na wyznaczonych trasach i konwertować ich na sprzedaż przy zastosowaniu wiadomości SMS, push, wiadomości mailowych, wiadomości w aplikacji lub przez chatbota na Facebooku.
  • Technologia oferuje dotarcie do konkretnej grupy klientów, którzy chętniej odwiedzą sklep i otrzymają skuteczną motywację do wydawania większej ilości pieniędzy. System oferuje klientom akcje promocyjne, które są dopasowane do indywidualnych preferencji.
  • Zaawansowane narzędzie do zarządzania programem lojalnościowym. Uruchamiając swój własny program lojalnościowy w systemie MintCloud, firma może automatycznie przyznawać punkty za zeskanowane paragony. Dzięki temu wszystkie transakcje mogą być nagradzane – zarówno gotówkowe jak i płacone kartą. Punkty za paragony to też wygoda dla klienta, który robi zdjęcie paragonu w dowolnym czasie, przy czym proces nie obciąża dodatkową pracą obsługi sklepu.
  • Platforma szerzy inicjatywę dzielenia się – klienci mogą przesyłać zgromadzone na karcie podarunkowej środki w prezencie innej osobie lub zasilić konta organizacji charytatywnych. Dla tradycjonalistów preferujących nagrody rzeczowe z katalogu istnieje możliwość zamówienia ich w dostawie w wybrane miejsce jedynie przy użyciu aplikacji.

 

Jak bardzo zmienił się świat telekomunikacji najlepiej świadczy fakt, że jeszcze dwie dekady temu używaliśmy w dużej mierze telefonów stacjonarnych, a komórki były dostępne dla nielicznych. Sektor technologii telekomunikacyjnych doświadczył ogromnych, przełomowych zmian wpływających na życie społeczne, polityczne i biznes. Jak będzie wyglądał ten rynek w 2030 roku? Jak dowodzą autorzy raportu „To be or not to be. The future of the telco business model”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte jedno z kluczowych pytań odnośnie przyszłej roli operatorów telekomunikacyjnych to, kto będzie właścicielem sieci oraz kto będzie zarządzał relacjami z klientem.

Pomimo ważnej roli, jaką pełnią operatorzy telekomunikacyjni w dzisiejszej, coraz bardziej cyfrowej i mobilnej rzeczywistości, wielu z nich, zarówno w Polsce, jak i na świecie stoi w obliczu kluczowych, długoterminowych decyzji strategicznych. Będą one dotyczyć kierunków dalszego rozwoju działalności i przyszłej pozycji rynkowej operatorów telekomunikacyjnych, którzy mają świadomość spadków lub stagnacji przychodów w niektórych podstawowych obszarach ich działalności.

Konkurencja rośnie

Wśród czynników, które mogą wpłynąć na przyszłą rolę i pozycję operatorów komórkowych kluczowe znaczenie będzie miała m.in. rosnąca konkurencja ze strony graczy OTT (over the top), chociażby takich jak Netflix, Spotify, WhatsApp. Równie ważna będzie komodytyzacja standardowych usług telekomunikacyjnych (podstawowe usługi telekomunikacyjne takie jak połączenia głosowe czy transmisja danych przestają być wyróżnikiem), innowacyjność oraz sprostanie oczekiwaniom obecnych i przyszłych klientów, jak również konieczność poniesienia nakładów finansowych na modernizację sieci, usług i platform na potrzeby 5G, a idąc dalej również 6G – mówi Jan Michalski, Partner, Lider sektora TMT, Deloitte.

Eksperci Deloitte w oparciu o szeroką analizę czynników, które mogą wpłynąć długoterminowo na kształt rynku telekomunikacyjnego, opracowali cztery różne możliwe scenariusze i opisali role, jakie w 2030 roku mogą pełnić operatorzy telekomunikacyjni.

Operatorzy telekomunikacyjni w 2030 roku

Analiza Deloitte wskazała na dwa istotne pytania, które są kluczowe dla zdefiniowania możliwych ról operatorów telekomunikacyjnych w dłuższej perspektywie: kto będzie właścicielem sieci i technologii, a także będzie odpowiedzialny za innowacje w tym zakresie, jak również kto będzie właścicielem bezpośredniej relacji i kontaktu z klientem. – Dziś w obu obszarach duży lub wiodący udział mają operatorzy telekomunikacyjni i z dużą pewnością wielu z nich chciałoby, aby taki stan rzeczy się utrzymał także w przyszłości. Jest to tylko jeden z możliwych scenariuszy, a jego zrealizowanie będzie wymagało istotnego wysiłku po stronie operatorów telekomunikacyjnych – mówi Jakub Wróbel, Starszy Menedżer, Ekspert TMT, Deloitte.

Scenariusz I – Inżynier kontratakuje

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni dominują zarówno w kontroli nad infrastrukturą, jak i w relacjach z klientami. To oni inicjują innowacje technologiczne, a jednocześnie odpowiadają za zaspokajanie potrzeb klientów, zarówno indywidulanych, jak i biznesowych, posiadając bezpośredni dostęp do swoich klientów.

Scenariusz II – Nowa rzeczywistość hurtowa

Operatorzy telekomunikacyjni tracą kontrolę nad relacjami z klientem końcowym na rzecz OTT i producentów urządzeń, ale utrzymują kontrolę nad infrastrukturą oraz są źródłem innowacji w technologiach mobilnych i stacjonarnych.

Scenariusz III – Wirtualny operator

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni utrzymują wiodącą rolę w relacjach z klientem, ale tracą kontrolę nad infrastrukturą technologiczną na rzecz dostawców technologicznych lub innych, nowych graczy infrastrukturalnych.

Scenariusz IV – Marka dostawcy

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni tracą kontrolę zarówno nad relacjami z klientami, jak i technologią. Operatorzy telekomunikacyjni koncentrują się, by znaleźć dla siebie miejsce na rynku bazując na swoich kompetencjach sprzedażowych, zrozumieniu klienta oraz sile marki.

Konsumenci, bezpieczeństwo, regulacje

We wszystkich opisanych scenariuszach niezwykle ważne są zachowania klientów, ochrona danych oraz regulacje prawne. Dziś już 62 proc. ludzi poniżej 24 roku życia zerka na telefon w pierwszym kwadransie po obudzeniu. Dla całej populacji odsetek ten wynosi 36 proc. Jak będziemy się zachowywać w 2030 roku? Dziś trudno wyrokować, ale już obecnie klienci oczekują połączenia z Internetem gdziekolwiek są i cokolwiek robią i to najlepiej za darmo.

Regulacje są jednym z tych czynników, które już obecnie mają duży wpływ na kształt rynku telekomunikacyjnego. Wystarczy wspomnieć wpływ organów Unii Europejskiej na wysokość opłat roamingowych.

Myśląc o maksymalizacji wartości dla udziałowców, operatorzy telekomunikacyjni powinni zdefiniować swoją przyszłą rolę. – Pomimo wielu niepewności, warto już teraz planować rozwijanie zaawansowanych rozwiązań analitycznych i automatyzacji (w tym poprzez wykorzystanie, np. robotyzacji i sztucznej inteligencji). To pozwoli operatorom telekomunikacyjnym maksymalizować efektywność operacyjną przedsiębiorstwa oraz skupić się na kluczowych obszarach, m.in. rozwoju i utrzymywaniu relacji z klientami, R&D, innowacjach oraz pozyskiwaniu i byciu atrakcyjnym miejscem pracy dla głodnych sukcesu, przedsiębiorczych i kreatywnych specjalistów – podsumowuje Jakub Wróbel.

Źródło: Deloitte Polska

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude  Juncker wygłosił dziś rano w Strasburgu orędzie o stanie Unii, które można określić jako projekt dla UE-27 na najbliższe lata. Sporo miejsca w swoim wystąpieniu poświęcił unijnej strategii przemysłowej, o co organizacje pracodawców zrzeszone w BusinessEurope, w tym Konfederacja Lewiatan, zabiegały od dawna.

– Cieszymy się z zapowiedzi pogłębiania jednolitego rynku, który jest kluczowy dla rozwoju Unii. Dobrze, że przewodniczący KE podkreślił znaczenie nowej unijnej strategii przemysłowej, a także wagę zaangażowania Europy w promowanie wolnego handlu – finisz negocjacji z Japonią oraz zaawansowany etap negocjacji z Meksykiem i krajami Ameryki Południowej. Ważne, aby był to także sprawiedliwy handel i aby firmy europejskie pozostały konkurencyjne wobec firm spoza UE. Cieszy także pozostawienie otwartych drzwi dla państw, które chcą dołączyć do Wspólnoty, choć obecnie nie dla Turcji – mówi Kinga Grafa,  dyrektorka biura Konfederacji Lewiatan w Brukseli.

W dzisiejszym orędziu, Jean-Claude Juncker  przedstawił także nowy scenariusz dla przyszłości Europy, w wielu punktach zbieżny ze stanowiskiem  BusinessEurope. Jego realizacja zdaniem przewodniczącego KE jest możliwa dzięki coraz lepszej sytuacji gospodarczej UE i powracającej wiary obywateli Unii w sens integracji. Według Junckera, Europa musi dążyć do głębszej integracji, w oparciu o europejskie wartości, takie jak wolność, o którą trzeba stale zabiegać, równość wszystkich obywateli, bez względu na kraj pochodzenia i poszanowanie prawa w państwach członkowskich. Głębsza integracja ma polegać ma m. in. na wejściu wszystkich państw członkowskich (z wyłączeniem Danii) do strefy euro i unii bankowej, powołaniu unijnego ministra gospodarki i finansów oraz powierzenia Parlamentowi Europejskiemu także roli parlamentu strefy euro, bez tworzenia równoległych struktur, o co apelował prezydent Macron. Warto przypomnieć, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia euro traktatem akcesyjnym.

Stanowisko BusinessEurope na temat przyszłości Europy, oprócz odniesienia do scenariuszy, mówi o priorytetach dla biznesu. Po pierwsze, konieczność pogłębiania jednolitego rynku i niwelowania istniejących barier. Przedsiębiorcy potrzebują pewności, dlatego konieczna jest właściwa implementacja legislacji unijnej, a następnie stosowanie i egzekwowanie zasad. Po drugie, wspieranie przedsiębiorstw europejskich w globalnych relacjach handlowych. Musimy modernizować instrumenty ochrony handlu i dążyć do tworzenia wzajemnych, korzystnych ram w handlu i inwestycjach. Po trzecie, potraktowanie zmian, które zapoczątkowała 4. rewolucja przemysłowa, jako szansy – dla firm i dla pracowników. Temu służyć ma nowa unijna strategia przemysłowa oraz instrumenty finansowe.  – Cieszymy się, że wiele z tych priorytetów znalazło się w orędziu szefa KE – podkreśla Kinga Grafa.

Przesłanie Junckera miało mieć wydźwięk pozytywny, stąd być może niewiele uwagi poświęcił decyzji Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii i konsekwencji Brexitu. Jest to temat ważny dla europejskich przedsiębiorców, w tym polskich, którzy chcą uniknąć tzw. twardego Brexitu, bez okresów przejściowych.

 

Źródło; Konfederacja Lewiatan

 

Pięć scenariuszy, które Komisja Europejska przedstawiła w związku z obchodzoną w tym roku 60-tą rocznicą podpisania Traktatów Rzymskich, było przyczynkiem do dyskusji i głębszej refleksji o przyszłości UE podczas ostatniego posiedzenia BusinessEurope, czyli federacji zrzeszającej europejskich przedsiębiorców i pracodawców, której członkiem jest Konfederacja Lewiatan.

Rozmawialiśmy o przyszłości Europy w kontekście potrzeb i oczekiwań biznesu. Wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że zaproponowane w Białej Księdze scenariusze: 1 (czyli kontynuacja) i 2 (tylko jednolity rynek) są zbyt mało ambitne.

W pierwszym scenariuszu, 27 państw członkowskich, już bez Wielkiej Brytanii, realizuje obecny program reform,  wzmacnia jednolity rynek, zwiększa inwestycje w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną oraz wprowadza stopniowe zmiany funkcjonowania strefy euro. Zgodnie z drugim scenariuszem, powinniśmy skupić się na poprawie funkcjonowania jednolitego rynku, niwelując wciąż istniejące bariery – fiskalne (m. in. poprzez wyrównanie zasad opodatkowania i stawek podatkowych) i techniczne (ujednolicenie regulacji technicznych i norm, np. w zakresie jakości, bezpieczeństwa, znakowania), upraszczamy zasady uznawania kwalifikacji zawodowych oraz dążymy do liberalizacji w sektorze usług (włączając usługi sieciowe). Dla biznesu, coraz bardziej zintegrowany, otwarty i konkurencyjny rynek unijny jest priorytetem, zwłaszcza w kontekście coraz częściej występującego protekcjonizmu (np. w zakresie delegowania pracowników). Jednak w obliczu obecnych wyzwań sprawnie funkcjonujący jednolity rynek to za mało.

Dlatego scenariusz, który proponuje BusinessEurope, to połączenie scenariuszy: 4 (robimy mniej, ale efektywniej) i 5 (robimy wspólnie znacznie więcej) oraz dodanie elementów scenariusza 3 (ci, którzy chcą więcej, robią więcej), jako instrumentu, umożliwiającego osiągnięcie celu, czyli realizację kluczowych polityk, pod warunkiem zachowania zintegrowanej i spójnej Unii, z funkcjonującym bez zakłóceń jednolitym rynkiem.

Scenariusz 4 zakłada, że UE koncentruje się na skuteczniejszym działaniu w kluczowych obszarach, jak np. jednolity rynek, zwiększenie inwestycji w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną, pobudzając wzrost gospodarczy i zwiększając zatrudnienie. Według scenariusza 5, państwa członkowskie decydują się robić wspólnie znacznie więcej we wszystkich obszarach polityki, włączając obronność i bezpieczeństwo. Kwietniowe badanie Eurobarometru pokazało, że dla zdecydowanej większości Europejczyków, Unia musi odgrywać większą rolę w kwestiach polityk zagranicznej i obronnej (73 proc.), walki z terroryzmem (80 proc.) oraz ochrony środowiska (75 proc.), dlatego te obszary, jak również polityka handlowa i przemysłowa, powinny znaleźć się wśród priorytetów UE.

W obydwu scenariuszach, Komisja Europejska proponuje współdziałanie wszystkich 27 państw. Inaczej jest w przypadku scenariusza 3, który wzbudza największe kontrowersje. Scenariusz dopuszcza powstawanie „koalicji chętnych”, czyli państw członkowskich, które chcą bliższej współpracy w wybranych obszarach polityki, jak np. obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne, opodatkowanie czy sprawy socjalne. „Młodsze” państwa członkowskie, w tym Polska, obawiają się powstania „Europy wielu prędkości”, w której rdzeń, czyli państwa strefy euro, będą się ściśle integrować wokół wspólnej waluty, a reszta pozostanie w tyle. Wybór Emmanuela Macron na prezydenta Francji podgrzał te obawy. Macron opowiada się za osobnym parlamentem i budżetem dla strefy euro.

 

Komentarz Kingi Grafy, dyrektorki biura Konfederacji Lewiatan w Brukseli

Eksperci

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

AKTUALNOŚCI

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...