piątek, Październik 19, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Wrzesień

Miesięczne archiwaWrzesień 2018

Ceny mieszkań w Łodzi ustabilizowały się na poziomie ok. 4000 zł za m kw. Z danych Metrohouse i Expandera, wynika jednak, że nie brakuje ofert, które znacząco wykraczają poza średnią. Klienci często wybierają mieszkania z rynku pierwotnego, gdzie rosnące ceny nie osłabiają popytu. Łatwo dostępne kredyty hipoteczne zachęcają do zakupów, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie. Raty kredytów prawdopodobnie zaczną rosnąć już w przyszłym roku.

Średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym wynoszą 3936 zł. Na łódzkim rynku nieruchomości nieustannie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwu oraz trzypokojowe. Jednak w porównaniu do poprzednich miesięcy wzrosło zainteresowanie kawalerkami. – Klienci z reguły kupują M2 pod kątem inwestycji. Przy wynajmie takiego lokum stopy zwrotu z inwestycji niejednokrotnie sięgają poziomu 10% w skali roku. Aktualnie jest coraz mniej „ciekawych” nieruchomości na rynku wtórnym, ponieważ wszystkie lokale w cenie rynkowej i dobrej lokalizacji znikają w ciągu kilku dni, mówi Maciej Czyż, dyrektor biura Metrohouse w Łodzi.

Rynek łódzki nieco zwolnił i ceny nie rosną już tak szybko jak w ciągu ostatniego półrocza. Jednak cały czas można znaleźć ceny ofertowe na poziomie ok. 5200 zł za m kw. dla w pełni rozkładowego, standardowego mieszkania, w dobrej lokalizacji. Równocześnie w Łodzi zauważalny jest wzrost zainteresowania domami na obrzeżach miasta, z dobrą komunikacją z centrum. Klienci poszukują niedużych domów między 100 a 150 m kw. w zabudowie parterowej. – Wzrosty cen mieszkań odnotowaliśmy także na rynku pierwotnym, lecz nie odstraszają one potencjalnych nabywców. Wszystko, co zostanie zbudowane przez deweloperów, sprzedaje się w szybkim tempie, dodaje Maciej Czyż.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Zobacz też:

Inwestorzy nadal polują na ciekawe oferty w Gdańsku

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Nadciąga poważna przebudowa systemu emerytalnego. Chociaż wciąż jest jeszcze na etapie przygotowań, jej wprowadzenie nastąpi najprawdopodobniej bardzo szybko. Czy rzeczywiście zachęci ona Polaków do oszczędzania na emeryturę? O ile wzrosną koszty pracy i jak wpłynie to na rynek inwestycyjny? W rozmowie z „Warsaw Business Journal” Piotr Kochański i Rafał Zięba z kancelarii Kochański, Zięba i Partnerzy opowiadają o tym, jak przedstawia się przyszłość polskiego systemu emerytalnego w praktyce. Rozmawiała Beata Socha. 

WBJ: Prace nad nową reformą systemu emerytalnego, która wprowadza pracownicze programy kapitałowe (PPK), nabierają rozpędu. Reforma ta została właśnie przyjęta przez rząd. Jakie ma ona znaczenie i kiedy ujrzy światło dzienne?

Piotr Kochański: Będzie to największa przebudowa funduszu emerytalnego od 2013 r., w którym zlikwidowano niemal wszystkie otwarte fundusze emerytalne (OFE). Program obejmie 11 milionów Polaków, 9 milionów z sektora prywatnego i 2 miliony z sektora publicznego. Obejmie on nie tylko osoby pracujące na podstawie umów o pracę, ale także na podstawie umów cywilnoprawnych. Program ten wejdzie w życie już w styczniu 2019 r. Podmiotom zatrudniającym wielu pracowników zostanie wówczas tylko sześć miesięcy na podpisanie umów z funduszami inwestycyjnymi i przystąpienie do pobierania składek.

Wydaje się, że jest to bardzo dobra inicjatywa, która może pomóc w zbudowaniu elementu kapitałowego w systemie emerytalnym. W przeszłości były już takie próby, np. w przypadku dobrowolnych pracowniczych programów emerytalnych (PPE). Ich wpływ był jednak zaledwie marginalny. Utworzono jedynie niewiele ponad 1000 takich programów.

Dlaczego PPK miałyby wypaść lepiej od PPE?

Rafał Zięba: Przede wszystkim są one obowiązkowe dla wszystkich pracodawców, nawet tych, którzy zatrudniają tylko jedną osobę. Pracodawcy będą musieli podpisać umowy z odpowiednimi funduszami, a swoim pracownikom zaoferować PPK. Szczególnie ważne jest to, aby obejmowały one wszystkich pracowników, nawet pracowników kontraktowych, o ile w ramach ich umów (w tym umów zlecenia) wymagane jest odprowadzanie składek na ubezpieczenie społeczne.

P.K.: System samoczynnie obejmie pracowników. Ich subskrypcja do pojedynczego (lub wielu) PPK nastąpi automatycznie. Pracownik może zrezygnować z programu w każdej chwili, jednak po czterech latach zostanie on jeszcze raz objęty takim programem, po czym będzie mógł z niego ponownie zrezygnować.

Czy będą one cieszyły się popularnością wśród pracowników?

P.K.: Z pracowniczymi programami emerytalnymi spotkałem się po raz pierwszy jako młody prawnik, po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Uczestnicząc w rekrutacji do kancelarii prawnej, jedną z kart przetargowych, które mój przyszły pracodawca wykorzystał, był program emerytalny. To kolejny aspekt tych programów – mogą one służyć pracodawcom do przyciągania pracowników.
Jako pracodawcy prowadzący w Polsce kancelarię prawną oraz inne spółki doradcze i produkujące oprogramowanie, stosujemy szereg zachęt finansowych, których celem jest wzmocnienie więzi z naszymi protegowanymi i najcenniejszymi pracownikami w naszej organizacji. Najlepszymi zachętami są te, z których pracownicy mogą czerpać długoterminowe korzyści, generujące bezpieczne zyski dzięki stabilnemu oprocentowaniu zainwestowanego kapitału. PPK wydają się być dostosowane do tej wizji i inspirują nas do opracowywania nowych zachęt dla pracowników, które tworzą rzeczywiste więzi z pracodawcą. Jednocześnie zapewniają one rzeczywisty, namacalny system wynagradzania pracownika i pracodawcy za wspólnie wykonywaną pracę.

Co, jeśli pracodawca nie zechce podpisać umowy z funduszem?

R.Z.: Osobom, które nie podpiszą umowy lub nie odprowadzą składek, będą groziły kary w wysokości od 1 000 PLN do 1 mln PLN. Ponadto, jeśli pracodawca „nakłaniał” pracownika do rezygnacji z PPK, grożą mu również grzywny w wysokości do 1,5 proc. całego rocznego funduszu wynagrodzeń.

W jakim stopniu będą one egzekwowane? Wiemy, że sądy pracy dość skutecznie chronią pracowników przed niewłaściwym postępowaniem pracodawców.

P.K.: Biorąc pod uwagę wysokość grożących kar, tj. do 1 mln PLN lub do 1,5 proc. całego rocznego funduszu wynagrodzeń – pracodawcy nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie przepisów PPK. Podobne mechanizmy już stosowane są w polskim ustawodawstwie, jak choćby w przypadku RODO lub przepisów antymonopolowych, gdzie zagrożenie wprost nawiązuje do osiąganych przychodów. Stosowanie nowych przepisów mają zapewnić przewidziane w ustawie o PPK mechanizmy kontroli, w tym przepływ informacji o pracodawcach zobowiązanych do stworzenia PPK, a także nowe uprawnienia kontrolne Państwowej Inspekcji Pracy.

Wydaje się, że zagrożenie grożącymi sankcjami na tym poziomie może rzeczywiście skutecznie przeciwdziałać niestosowaniu się do projektowanych przepisów.

Jednym z najbardziej oczywistych pytań jest to, z jakimi kosztami będzie wiązało się to dla pracodawcy i pracownika?

R.Z.: Minimalna składka pracownika wyniesie 2 proc. jego wynagrodzenia. Osoby, które zarabiają poniżej 120 proc. minimalnego wynagrodzenia (w 2019 r. – 2 664 PLN), będą mogły obniżyć wysokość składek do 0,5 proc. Jeśli pracownik zechce zaoszczędzić więcej, będzie mógł odłożyć kolejne 2 proc.

Pracodawca będzie zobowiązany do odprowadzenia składki w wysokości 1,5% wynagrodzenia, a także będzie mógł odprowadzić dodatkową składkę w wysokości 2,5%, co może stanowić dla pracodawców dodatkową zachętę do przyciągania utalentowanych osób.

Całkowita minimalna składka wyniesie zatem od 3,5 proc. (2 proc. w przypadku osób o najniższych zarobkach) do nawet 8 proc.

Swój wkład do funduszu wniesie również SP w postaci tzw. „dopłaty powitalnej”, w ramach której przekaże 250 PLN na konto każdego pracownika. Co roku będzie obowiązywała tzw. „dopłata lojalnościowa”, która w 2019 r. wyniesie 240 PLN.

Czy ten dodatkowy koszt będzie istotnym czynnikiem dla spółek zainteresowanych inwestowaniem w Polsce?

P.K.: Nowy system nakłada dodatkowe koszty pracy. Już teraz, tj. jeszcze przed wdrożeniem systemu, spółki analizują, czy bardziej opłacalne nie byłoby wprowadzenie PPE zamiast PPK. Jeżeli pracodawca zaproponował już dołączenie do PPE, odprowadził składkę w wysokości co najmniej 3,5% i co najmniej 25% pracowników dołączyło do PPE, nie będzie musiał on odprowadzać składek za pracowników objętych już zakładowym PPE.

R.Z.: Patrząc z perspektywy globalnej koszty te nie będą wymierne, niemniej trzeba wziąć pod uwagę indywidualne wyniki finansowe. Przykładowo dla samej branży górniczej ten koszt obliczany jest na ok. 107 mln PLN. To w kontekście osiąganych przychodów w tym sektorze może wydawać się niewiele, ale już w kontekście wrażliwości na wahania koniunktury w przemyśle wydobywczym, w przypadku poszczególnych spółek, może być wymiernym, ważnym kosztem mającym wpływ na wynik finansowy.

Kto będzie odpowiedzialny za zarządzanie nowymi funduszami emerytalnymi?

P.K.: PPK będą mogły być oferowane przez fundusze inwestycyjne, pracownicze fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeń na życie. Instytucje te będą musiały złożyć wniosek o wpisanie ich do tzw. rejestru PPK, który będzie prowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju.

A do kogo należy wybór funduszu, od którego mają zależeć przyszłe emerytury pracowników?

P.K.: Pracodawca wraz ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników, jeśli w spółce nie ma związków zawodowych.

Co się stanie w przypadku zmiany pracy? Gdzie trafią pieniądze? Zostaną przeniesione do funduszu u nowego pracodawcy?

P.K.: Zgromadzone w PPK środki będą podążać za pracownikiem. W przypadku zmiany pracodawcy zgromadzone już środki mogą zostać przeniesione na inne konto PPK u nowego pracodawcy. System zakłada dalsze pozyskiwanie środków, a zmiana pracodawcy nie będzie miała negatywnego wpływu na już zgromadzone środki.

Polacy nie mają dobrych doświadczeń z prywatnymi programami emerytalnymi. Wprowadzone w 1999 r. prywatne fundusze emerytalne OFE zostały niemal całkowicie zlikwidowane w 2013 r., pozostawiając wielu Polaków rozgoryczonych tym, że ich oszczędności zostały w praktyce przeznaczone na zmniejszenie deficytu budżetowego. Jakiej rekcji na wprowadzenie nowych przepisów można oczekiwać z ich strony?

R.Z.: OFE były krytykowane z wielu powodów. Większość z tych kwestii została rozwiązana w ramach nowo proponowanego programu. Ustawodawca na przykład wyraźnie stwierdził, że zgromadzone w programach pieniądze stanowią prywatną własność pracownika. Nie będą one podlegać egzekucji sądowej, z wyjątkiem egzekucji alimentów. Pieniądze te będą również dziedziczone przez rodzinę pracownika.

Ponadto ograniczono opłaty za zarządzanie funduszami emerytalnymi, które spotkały się z falą krytyki w obliczu kryzysu w 2008 r. Zarządzający funduszami będą pobierać jedynie opłatę za zarządzanie w wysokości do 0,5 proc. aktywów funduszu, którą będą mogli podnieść do 0,6 proc. tylko w przypadku osiągnięcia dodatniej stopy zwrotu, która przekracza referencyjną stopę zwrotu ustaloną przez Ministerstwo Finansów oraz opartą na międzybankowej stopie referencyjnej i obligacjach pięcioletnich. Dla porównania wynagrodzenie za zarządzanie funduszami inwestycyjnymi w 2016 r. sięgało nawet 4 proc.

Jeśli gromadzone w PPK środki są rzeczywiście prywatnymi pieniędzmi Polaków, to na jakich warunkach będą mogli je wycofać?

R.Z.: Po osiągnięciu 60. roku życia będą mieli prawo przede wszystkim do wypłaty 25 proc. swoich pieniędzy w formie ryczałtu oraz do wypłaty pozostałej części w co najmniej 120 miesięcznych ratach. W przypadku choroby – własnej, małżonka lub dzieci – będą także uprawnieni do wypłaty 25 proc. tych środków w formie ryczałtu. Jeśli będą chcieli kupić lub zbudować dom, będą mogli wycofać wszystkie zgromadzone pieniądze, jednak w ciągu następnych 15 lat będą musieli wpłacić je z powrotem do funduszu.

Wszyscy wciąż pamiętamy, co stało się z wieloma funduszami emerytalnymi w latach 2008 i 2009. W czasie kryzysu finansowego wiele z nich „wyparowało”. Czy Polacy będą czuć się bezpiecznie, inwestując w fundusze emerytalne?

P.K.: Wszystko zależy od sposobu zarządzania tymi funduszami. Ustawodawca podjął pewne środki ostrożności, aby zapewnić, że zgromadzone w tych funduszach pieniądze są inwestowane bezpiecznie. Na przykład im bliżej wieku emerytalnego będzie pracownik, tym mniejsze będzie dopuszczalne ryzyko w portfelu inwestycyjnym. Tak więc struktura inwestycji będzie inna w przypadku 25-latka niż 40-latka lub 60-latka.

Skoro istnieje tak wiele ograniczeń dotyczących sposobu zarządzania tymi funduszami, czy fundusze inwestycyjne i towarzystwa ubezpieczeniowe będą faktycznie zainteresowane ich prowadzeniem?

P.K.: Tutaj teoria spotka się z rzeczywistością. Wszyscy mamy nadzieję na jak najlepszy rozwój wypadków. Zdecydowanie nie można tego pozostawić przypadkowi. Musi istnieć system, który zapewni, że fundusze te będą prowadzone w sposób profesjonalny i rozsądny.

Obawiam się, że wdrożenie może nastąpić zbyt szybko, aby instytucje mogły stworzyć zespoły, narzędzia i know-how potrzebne do uruchomienia PPK w odpowiednim czasie. Następnie pojawia się pytanie o to, czy uda nam się zebrać liczne grono osób zarządzających systemem, które będą w stanie od razu zapewnić skuteczne zarządzanie tymi funduszami. Osobiście obawiam się, że może to być trudne. Jednak na pochwałę zasługuje determinacja i perspektywiczne myślenie autorów projektu.

R.Z.: Z pewnością zarządzanie tym środkami musi być powierzane tylko i wyłącznie podmiotom profesjonalnym, które historycznie wykazały się należytą starannością i efektywnością. Przez ostatnie 25 lat zebraliśmy już wiele doświadczeń, które dają odpowiednią bazę do dokonania właściwego wyboru. Oczywiście wiadomym jest, że na rynku finansowym nie jest nic na sto procent, niemniej rozsądna i zdywersyfikowana polityka inwestycyjna może skutecznie zapobiegać wahaniom rynków kapitałowych czy różnicom w kursach wymiany walut.

Czy pieniądze z PPK będą w stanie tchnąć nowe życie w Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, która została w dużej mierze zmarginalizowana po wycofaniu przez OFE kapitału w 2013 r.?

P.K.: Myślę, że wierzymy w to wszyscy, iż nowy system stanowić będzie wydajne źródło inwestycji na WSE. Obecnie płynność na polskiej giełdzie jest znacznie mniejsza niż parę lat temu, do czego niewątpliwie przyczyniły się zmiany prawne dotyczące otwartych funduszy emerytalnych. Taka sama sytuacja dotyczy nowych IPO, których liczba nie zbliża się do wyników z roku poprzedniego. PPK może być „nowym otwarciem” dla WSE, która z pewnością jest rynkiem odpowiednio uregulowanym i zasługującym na dynamiczny dalszy rozwój.

R.Z.: Trzeba przyznać, że oprócz samego braku odpowiedniego wolumenu środków finansowych na rynku giełdowym barierę stanowią niektóre przepisy, jak choćby regulacje dotyczące obrotu akcji, w przypadku gdy dana spółka jest użytkownikiem wieczystym gruntów rolnych. W takim przypadku spółki w prospekcie informować muszą o przysługujących ARR prawach pierwokupu wszystkich nowo emitowanych akcji, co dla potencjalnych inwestorów stanowi podwyższone ryzyko. Zniesienie tych ograniczeń w żaden sposób nie przyczyni się do osłabienia przepisów chroniących grunty rolne i poprawi atrakcyjność inwestowania w te spółki.

Podobne ograniczenie dotyczy spółek SP wpisanych na listę spółek strategicznych, gdzie zakaz obrotu dotyczy akcji będących własnością SP, co jest zrozumiałe, i jest rozciągany – wydaje się, że wbrew ustawie – także na obrót prawami poboru. W praktyce ogranicza to pulę nabywców do SP.

Niewątpliwie, aby stan GPW mógł ulec poprawie, ustawodawca, Komisja Nadzoru Finansowego lub Prokuratora Rejonowa muszą rozwiązać kwestię stosowania tych przepisów.

Rozmowa opublikowana została w Warsaw Business Journal, nr 47 z dnia 13 września 2018 r.

 

Już po raz 10. Sukces Pisany Szminką szuka najlepszych przedsiębiorczyń w Polsce. W X – jubileuszowej edycji – na kandydatki i kandydatów czeka aż 10 kategorii i cenne nagrody. W konkursie nagradzane są najbardziej przedsiębiorcze Polki – te, które odważnie realizują projekty biznesowe, społeczne, naukowe i kulturalne oraz Polacy – mężczyźni, którzy działają na rzecz wzmacniania roli kobiet w biznesie i budowania różnorodności. Przez ostatnie 10 lat nagrodzonych zostało ponad 100 kobiet, a tytuł Bizneswoman Roku zdobyły m.in. Monika Żochowska i Ewa Dudzic, twórczynie firmy Phenicoptere i marki GLOV czy Zuzanna Sielicka-Kalczyńska i Julia Sielicka-Jastrzębska, twórczynie Whisbear.

Od początku misją konkursu jest promowanie dobrych praktyk, sukcesów kobiet na skalę ogólnopolską, wspieranie ich w rozwoju własnych firm i pomysłów oraz włączanie w dyskusję o zmianach mężczyzn na kluczowych stanowiskach – tak, by mogły one następować szybciej. Konkurs Bizneswoman Roku co roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów i środowiska biznesowego. Konkurs wpierają takie osobowości jak dr Irena Eris, dr Ewa Rumińska-Zimny, Kamila Kaliszyk (Mastercard), Anna Solarek (Coca-Cola), Dorota Haller (Huawei), Anna Lewandowska,  Przemysław Gdański (BGŻ BNP Paribas), Łukasz Zembowicz (DPD), Jarosław Dąbrowski (IGT). W tym roku odbędzie się wyjątkowa, bo 10. jubileuszowa edycja.

– Z ogromną ciekawością i radością obserwuję zmiany, jakie dokonały się przez ostatnią dekadę. Kiedy 10 lat temu tworzyłam konkurs, kobiety były często pomijane, a o ich sukcesach w biznesie mówiło się mało. Ale kropla drąży skałę. Każdy nagłośniony sukces kobiety stawał się inspiracją dla innych, dodawał im odwagi do działania, mnie zaś motywował do jeszcze intensywniejszych działań i szerzenia idei. Teraz jest czas kobiet. Kobiety zostają prezeskami, dyrektorkami, wchodzą do zarządów, budują firmy międzynarodowe. Cieszę się, że dostrzegają to także mężczyźni. Naszymi działaniami włączamy ich do rozmowy i pokazujemy, jak ważne jest wspieranie kobiet. Lepsze wykorzystanie talentów kobiet to inwestycja, która opłaca się i firmom, i gospodarce – mówi Olga Kozierowska, prezeska Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i twórczyni konkursu.

Nowości w X edycji

Kategorie konkursowe w tym roku jeszcze lepiej odzwierciedlają różnorodność projektów tworzonych przez kobiety. W konkursie mogą zaistnieć zarówno duże firmy, które osiągają przychód powyżej 10 milionów złotych rocznie, jak i start-upy, czy też mniejsze, lokalne biznesy, które pozwalają kobietom spełniać się zawodowo i realizować własne pomysły. Poza kategoriami znanymi z poprzednich edycji – Start-up Roku (partnerem kategorii jest BGŻ BNP Paribas), Liderka w Nowych Technologiach (partnerem kategorii jest IGT Polska), Nauka i Biznes czy Kobieta Sztuki, pojawiają się nowe. Kategoria Moja Firma zmieniła się w Biznes Roku, z podziałem na firmy większe i mniejsze. Partnerem tej kategorii jest DPD Polska. Na laureatkę czeka cenna nagroda – studia MBA ufundowane przez Program Executive MBA@UW. Kategoria Pomysł na Biznes zmieniła się w Pomysł na Start/Biznes lokalny (partnerem kategorii jest Coca-Cola Poland Services). Wraca również kategoria Działalność społeczna, w której honorujemy kobiety, działające na rzecz innych. Patronką tej kategorii została Anna Lewandowska. Nową kategorią jest Grand Prix: Inspiratorka Roku – nagrodzona w niej zostanie kobieta, która przez ostatnią dekadę w szczególny sposób wspierała i inspirowała kobiety do działania, walki o swoje marzenia i realizowanie swoich pomysłów. Partnerem tej kategorii jest Huawei.

Aspekt wspierania kobiet oraz budowania różnorodności jest ważnym kryterium w dwóch innych kategoriach – Female Champion of Change oraz Male Champion of Change (partnerem tej kategorii jest Mastercard). Tu nagradzane są osoby, działające na rzecz wzmacniania roli kobiet w biznesie, mające bezpośredni wpływ na zmianę kultury i polityki w swoich firmach.

Niespełna 10% kobiet w Polsce zajmuje wyższe stanowiska

– Każde działanie mające na celu wspieranie rozwoju kobiet, ich karier, inspirowanie ich do osiągania sukcesu jest ważne i potrzebne. W Polsce pod tym względem jest jeszcze wiele do zrobienia. Zgodnie z wynikami raportu „Polka na rynku pracy”  trzy czwarte ankietowanych spotkało się z sytuacją nierównego traktowania kobiet w pracy. Połowa pań, które wzięły udział w badaniu uważa, że w naszym kraju, ogólnie rzecz biorąc, lepiej jest być mężczyzną niż kobietą. Dziwne? Niekoniecznie, patrząc na przykład, jak rozkłada się procentowo udział kobiet i mężczyzn w zajmowaniu wyższych stanowisk – w przypadku kobiet to niespełna 10%. A na różnych stanowiskach kobiety są gotowe podejmować wyzwania biznesowe i na pewno nie brakuje im przedsiębiorczości – tłumaczy Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard, partnera strategicznego konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku.

Według najnowszego rankingu dotyczącego przedsiębiorczości kobiet – Mastercard Index of Women Entrepreneurs – już 30,3% firm w Polsce jest zarządzanych przez kobiety. Jednocześnie, uprzedzenia związane z płcią są nadal żywe, utrudniając przedsiębiorczyniom rozwijanie ich firm.

– Takie inicjatywy jak konkurs Bizneswoman Roku, w który zaangażowaliśmy się już po raz trzeci, są niezwykle istotne, bo pomagają zmieniać rzeczywistość – dodaje Bartosz Ciołkowski.

Jak wziąć udział w konkursie?

Kandydatki mogą zgłaszać się samodzielnie lub – zostać nominowane przez osoby trzecie, które już zauważyły ich sukcesy i chciałyby, żeby docenili je także inni. Zgłoszenia oraz nominacji można dokonać poprzez formularz on-line na stronie www.bizneswomanroku.pl

Jeśli zgłoszenie nastąpi przez nominację od osób trzecich, kandydatka otrzyma maila z informacją o nominacji, linkiem do regulaminu oraz kategorii. Podejmując decyzję o starcie w konkursie, będzie musiała samodzielnie wypełnić formularz on-line we właściwej kategorii.

Zgłoszenia są przyjmowane w 5. kategoriach otwartych:

  • Biznes Roku z dwiema podkategoriami: Firma: przychód poniżej 10 mln zł oraz Firma: przychód powyżej 10 mln zł ,
  • Start-up Roku,
  • Pomysł na Start/Biznes lokalny,
  • Liderka w Nowych Technologiach oraz
  • Działalność społeczna.

W kategoriach zamkniętych kandydatki nominowane są przez ekspertów, członków jury oraz Fundację.

Kto decyduje o wygranej?

Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń, dedykowane loże ekspertów wybiorą finalistki w 5. kategoriach otwartych. Nowością tegorocznej edycji jest sesja pitchingowa dla każdej z nich, podczas której każda finalistka będzie miała „własne 5 minut” na przedstawienie swojego projektu. Laureatki z kolei wybierze jury, składające się z uznanych ekspertów ze świata biznesu, finansów, edukacji, któremu od 10 lat przewidzi dr Irena Eris. Ostatecznego wyboru zwyciężczyń jury dokona po zapoznaniu się ze zgłoszeniami i po rozmowach z finalistkami.

Zgłoszenia do tegorocznej edycji przyjmowane są do 20 listopada 2018.

O Konkursie

Konkurs Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku od 10 lat nagradza sukcesy kobiet w biznesie, nauce i kulturze i nagłaśnia je na skalę ogólnopolską. Przed uczestniczkami otwiera możliwości rozwoju, pozyskania partnerów biznesowych oraz inwestorów. Jako pierwszy konkurs tego typu, nagradza także mężczyzn wspierających kobiety i politykę różnorodności. Wszystko po to, aby przyczynić się do wzmocnienia roli kobiet w życiu gospodarczym Polski.

Organizator

Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką jest największą społecznością kobiet przedsiębiorczych w Polsce. Jej misją jest kompleksowe wspieranie kobiet, dostarczanie im fachowej wiedzy niezbędnej do rozwoju osobistego i zawodowego oraz motywowanie ich do podejmowania odważnych działań. Współzałożycielkami fundacji są: Olga Kozierowska oraz Olga Legosz. Fundacja koncentruje się na wzmacnianiu pozycji kobiet i zwiększaniu ich aktywności zawodowej, budowaniu różnorodności i wspieraniu młodych ludzi w rozwoju zawodowym i osobistym. Więcej informacji znajduje się na stronie: www.sukcespisanyszminka.pl oraz www.sukcestoja.pl.

Organizator: Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką

Partner strategiczny: Mastercard

Partner wspierający: Coca-Cola Poland Services

Partnerzy kategorii: BGŻ BNP Paribas, DPD Polska, Huawei, IGT Poland

Partner edukacyjny: Microsoft

Partner merytoryczny: Deloitte

Partnerzy: Ambasada Australii, Shell, Teraz Polska, Program Executive MBA@UW, Vital Voices

Patroni medialni: Forbes, Wysokie Obcasy, chillizet, Polsat Cafe, Sukces Pisany Szminką

Pośrednicy działający we Wrocławiu zauważają, że popyt na mieszkania jest wyższy niż zwykle. Obawy przed kolejnymi wzrostami cen powodują, że klienci intensywnie poszukują lokali do zakupu. Nadal silny jest też nurt inwestowania w nieruchomości na wynajem. Coraz wyższe ceny powodują, że Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, że niskie stopy procentowe nie pozostaną z nami na zawsze. Prawdopodobne jest, że zaczną rosnąc już w przyszłym roku, a wraz z nimi raty kredytów.

Nabywcy mieszkań wybierali lokale o nieco wyższych cenach niż przed miesiącem. Różnica wynosi
2,7 proc. Za m kw. mieszkania na rynku wtórnym płacimy średnio 6062 zł za m kw. Jednocześnie sprzedający oferują swoje mieszkania w coraz wyższych cenach, ale ich oczekiwania nie mają odzwierciedlenia w końcowych cenach uzyskanych podczas transakcji sprzedaży.

– Klienci coraz częściej interesują się zakupem mieszkania na rynku pierwotnym. Jednak dostępność gotowych do odbioru lokali jest bardzo niewielka. Jeżeli na przykład poszukujemy trzypokojowego mieszkania o metrażu ok. 60 m kw., czyli produktu poszukiwanego przez duże grono potencjalnych nabywców, to oferta rynku pierwotnego dotyczy głównie inwestycji, które kończą się w IV kwartale 2019 r. lub w I kwartale 2020 r. Nie jest więc zaskoczeniem, że przy tak dużym zainteresowaniu deweloperzy nie są skłonni do negocjacji cen, komentuje Karolina Górska, dyrektor biura Metrohouse we Wrocławiu.

Potencjalni nabywcy mieszkań obawiają się kolejnych wzrostów, dlatego w ostatnim czasie więcej jest osób poszukujących mieszkania do zakupu niż takich, którzy wystawiają lokal na sprzedaż. Utrzymujący się trend inwestowania w nieruchomości powoduje, że klienci zatrzymują swoje mieszkania przeznaczając je na wynajem.

Zobacz też:

Wynajem krótkoterminowy – pomysł na (nie tylko) letnią inwestycję

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Gdańsk jest liderem pod względem podwyżek cen mieszkań na rynku wtórnym. Nabywcy mieszkań na własne potrzeby rywalizują tu o najlepsze oferty z inwestorami, dla których lokalizacja Gdańska jest gwarantem pewnej inwestycji. Wzrosty cen przekładają się na potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, żeby z tym nie przesadzać. Stopy procentowe mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku, a wraz z nimi wzrosną raty kredytów.

Potencjalni nabywcy mieszkań, którzy od dłuższego czasu wstrzymują się z podjęciem decyzji o zakupie, stali się świadkami najwyższych w Polsce wzrostów cen. Według raportu Metrohouse i Expandera w Gdańsku kupujący dokonują transakcji w cenach o 17,9 proc. wyższych niż przed rokiem. Obecnie za m kw. mieszkania płacimy średnio 6544 zł, czyli ok. 1000 zł więcej niż w 2017 r. – Dla inwestorów Gdańsk jest bardzo dobrym miejscem do lokowania swojego kapitału. Z jednej strony mogą liczyć na wynajem długoterminowy, ale w ostatnim czasie wielu inwestorów wybiera opcję wysoko rentownych wynajmów na doby, które z powodzeniem konkurują z ofertą hoteli, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. W Gdańsku nabywane mieszkania nie charakteryzują się zbyt dużym metrażem. – Najszybciej nabywców znajdują mieszkania o powierzchni 45-50 m kw., które są najlepszym produktem dla inwestorów, ale także jako mieszkania na start, dodaje Marcin Jańczuk. Coraz wyższe ceny mieszkań tradycyjnie już skłaniają klientów do powrotu do zainteresowania się rynkiem domów. W przypadku zabudowy szeregowej ceny rozpoczynają się już od kwot poniżej 500 tys. zł. Należy jednak pamiętać, że dostosowanie takiej nieruchomości do stanu zamieszkalności pochłonie więcej niż w przypadku standardowego mieszkania.

Zobacz też:

Kraków: na rynku wtórnym już ponad 7000 zł za m kw. mieszkania

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

Wszyscy miłośnicy pysznej, aromatycznej kawy świętują w dniu 29 września prawdziwie wyjątkowy dzień – Międzynarodowy Dzień Kawy. O ile w tym dniu mówi się głównie o odmianach, kwiatowych czy owocowych aromatach palonych ziaren a także piance crema, o tyle my w tym artykule skupiliśmy się na technice parzenia. Czy wiedzą Państwo, która firma wynalazła pierwszy na świecie w pełni automatyczny ekspres do kawy? Czy wiedzą Państwo też o tym, który z modeli wydobywa podczas parzenia najwięcej kofeiny? Nie? Proszę czytać dalej.

Większość krajów świata obchodzi od 3 lat Międzynarodowy Dzień Kawy. Wszystko to za sprawą Międzynarodowej Organizacji Kawy (ICO – International Coffee Organization), która postanowiła, że to 29 września 2015 roku będzie pierwszym w historii dniem, który celebruje kawę – wówczas Międzynarodowy Dzień Kawy był jednym z wydarzeń odbywającej się w Mediolanie Światowej Wystawy EXPO.

Smakosze doceniają palone, a później zmielone ziarna od wieków! Dla przykładu, w krajach arabskich kawę pije się od ponad 10 wieków, w Europie zaś kawa zasłynęła dopiero w połowie minionego tysiąclecia. Co ważne, Międzynarodowy Dzień Kawy jest także idealną okazją do darmowej lub dużo tańszej filiżanki naparu, bowiem największe kawiarnie prowadzą wtedy akcje marketingowe.

Kawa – różnice w smaku i wyglądzie

Zazwyczaj w dostępnych na rynku opakowaniach kawy znajdują się mieszanki dwóch głównych gatunków: arabiki i robusty choć ich odmian jest dużo więcej. Bariści wskazują na znaczące różnice w smaku – arabika jest delikatniejsza w smaku i uważana za szlachetniejszą (ma blisko 60 proc. więcej olejków zapachowych, więc espresso z arabiki jest bardziej oleiste i aromatyczne), a robusta z kolei (nazywana kawą kongijską) jest najpowszechniejsza i najmniej wymagająca w parzeniu. Jest też nieco bardziej gorzka w smaku i zawiera więcej kofeiny niż wspomniana wcześniej arabika. Robusta, co ciekawe, ma bardziej puszystą i wyższą piankę crema, a sam napar jest mniej oleisty i gorzki.

Jeśli mówimy o kawach, warto wspomnieć o tym, że istnieją różnice w ilości kofeiny, które uzależnione są od sposobu parzenia. Kofeina mierzona jest w gramach na 100 ml. Udowodnione jest, że największa ilość kofeiny (po obróbce termicznej i wodnej) występuje w modelach ekspresów profesjonalnych oraz przelewowych. Ciekawostką będzie również fakt, że kawa sama w sobie ma bardzo małą zawartość kofeiny – zaledwie 2,8 proc. Dopiero parzenie w ekspresie zmienia jej właściwości.

Która marka jako pierwsza wynalazła ekspres automatyczny do użytku domowego?

Pierwszy ekspres w historii świata należy do Francuzów, bowiem na początku XVIII wieku zaparzono pierwszy napar w dzbanku z przykrywką. Sto lat później, w 1806 roku, Benjamin Thompson – amerykańsko-brytyjski naukowiec – zbudował pierwszy zaparzacz z sitkiem, które ubijało kawę. Nieco bardziej profesjonalne było urządzenie zaprezentowane we Włoszech w 1885 roku przez Angela Morionda (zawierał duży zbiornik na wodę, podgrzewany gazem. Do przeprowadzenia wody przez kawę wykorzystano ciśnienie pary). Konstrukcje przez lata były udoskonalane, aby w 1944 wprowadzić na rynek pierwszy elektryczny ekspres przelewowy – jego twórcą był Willy Brandl.

Superautomatica (1985) — pierwszy w pełni automatyczny ekspres do kawy do użytku domowego

Fot. Philip Saeco

Prawdziwą rewolucją były lata 80. XX w. Jednym z pierwszych modeli w pełni automatycznych, które trafimy do naszych domów może pochwalić się firma Saeco. Urządzenie Superautomatica  wprowadzono na rynek w 1985 r. Miało wyjmowany element zaparzający, który można było łatwo umyć pod strumieniem bieżącej wody. Kolejne innowacje takie jak ekspres do zaparzania dwóch kaw na raz, płyta do podgrzewania filiżanek oraz system pobierania mleka bezpośrednio z kartonika powodowały, iż urządzenia Saeco zdobywały dużą popularność, aż do chwili obecnej.

Ile jest kofeiny w jednej filiżance?

2004 — na rynek zostają wprowadzone system parzenia Saeco oraz ceramiczne młynki

W 2004 firma Saeco wprowadziła na rynek trwałe, regulowane młynki ceramiczne. Ta opatentowana technologia zapewnia wydobycie najbogatszego aromatu z ziaren niezależnie od odmiany kawy.

W jednej filiżance kawy parzonej znajduje się około 85 mg kofeiny, natomiast – co ciekawe – w 150 ml kawy rozpuszczalnej jest jej 60 mg. W samej kawie bezkofeinowej także znajdują się jej śladowe ilości – do 3 mg. Co także ciekawe, w herbacie jest więcej kofeiny niż w napoju typu cola: stosunek 40 do 30 g! Obok kawy największa ilość kofeiny znajduje się w napojach energetyzujących.

Według rynkowych danych, ok. 80 proc. dorosłych Polaków, czyli ok. 25 milionów obywateli naszego kraju regularnie pije kawę, 60 procent deklaruje codzienne spożycie tego napoju, a 16 procent naszych rodaków nie wyobraża sobie dnia bez kilku filiżanek dziennie. Średnio pijemy ich aż 500 w roku, co przekłada się na roczne wykorzystanie 2,5 do 3 kg kawy. Przodują Niemcy, którzy rocznie zużywają aż 7-9 kg kawy na osobę…

 

Najnowszym modelem marki Saeco jest Xelsis. Wyróżnia się wyjątkowym designem, dzięki zastosowaniu niestandardowego panelu sterowania. Dzięki niemu klienci mogą wybrać 15 dostępnych napojów a także wybrać 8 profili użytkowania, programy parzenia można także personalizować dzięki Coffee Equalizer.

 

Co siódmy polski przedsiębiorca nie otrzymuje na czas płatności za sprzedane towary czy wykonane usługi. Przynajmniej raz w miesiącu z tym problemem spotyka się 65% małych i średnich firm – wynika z 16. fali badania Bibby MSP Index. Przyczynia się to do utraty płynności finansowej organizacji i trudności w opłacaniu bieżących zobowiązań m.in. wobec ZUS, pracowników i kontrahentów.

Według najnowszych wyników Bibby MSP Index 24% przedstawicieli sektora MŚP otrzymuje płatności średnio do 7-14 dni po terminie, a prawie jedna trzecia (32%) od 14 dni do miesiąca. Co piąty przedsiębiorca czeka jeszcze dłużej – od 1 do 3 miesięcy po dacie wskazanej na fakturze.

Nieterminowe regulowanie zobowiązań przez jedną firmę pociąga za sobą szereg negatywnych konsekwencji dla innych uczestników rynku. Gospodarka to system naczyń połączonych. Jedna nieopłacona faktura wpływa nie tylko na płynność finansową danego podmiotu, ale także powstawanie zatorów płatniczych w jej otoczeniu – wskazuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

Płynność finansowa i stały przepływ środków decyduje o kondycji ekonomicznej firmy. Polscy przedsiębiorcy pozytywnie oceniają sytuację prowadzonych biznesów. Zdaniem 27% respondentów 16. fali badania Bibby MSP Index w minionym półroczu forma ich organizacji polepszyła się. Jest to wyższy wynik, o 2,8 pkt proc., niż ten uzyskany podczas poprzedniej edycji pomiaru w kwietniu 2018 roku. Ponadto co trzeci ankietowany spodziewa się poprawy kondycji finansowej prowadzonej działalności w ciągu kolejnych sześciu miesięcy.

Przedsiębiorcy wykorzystują różne rozwiązania przeciwdziałające opóźnieniom w płatnościach i pojawianiu się zatorów płatniczych. Dla zdecydowanej większości z nich (74%) najlepszym narzędziem jest sprawnie działający dział księgowy monitorujący i pilnujący należnych zaległości. Jako drugi sposób przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw wskazują kontakt właściciela firmy/prezesa ze zwlekającym z płatnością kontrahentem (29%). W oczach ankietowanych zyskuje także faktoring, który ceniony jest za skracanie oczekiwania na gotówkę (24%) oraz dyscyplinowanie dłużników (prawie 7%).

– Wagę regulowania na czas zobowiązań wobec partnerów biznesowych podkreślamy w naszej autorskiej kampanii „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny”. Podczas drugiej edycji akcji ponownie podkreślamy, że płynność finansowa jest niezbędnym elementem funkcjonowania każdego biznesu. Warto być odpowiedzialnym przedsiębiorcą i płacić swoim kontrahentom w terminie. Takie działanie uruchamia pozytywną reakcję łańcuchową. Firmy uzyskując na czas finansowanie są w stanie regulować własne zobowiązania i nie stawiać z kolei swoich klientów w sytuacji, w której nie mogą terminowo zapłacić choćby podwykonawcom – mówi Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

Zobacz też:

Briefing prasowy nt. II edycji kampanii „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny”

 

Bibby MSP Index to cykliczny projekt badawczy realizowany na zlecenie Bibby Financial Services. Celem badania jest pozyskanie informacji na temat aktualnej oceny sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw, ich otoczenia zewnętrznego i klimatu ekonomicznego do prowadzenia biznesu w Polsce. Raport dostarcza także szacunkowych prognoz co do najbliższej (w perspektywie 6 miesięcy) przyszłości przedsiębiorstw. Na podstawie zebranych danych dotyczących zatrudnienia, sprzedaży, inwestycji, płynności finansowej oraz zadłużenia przedsiębiorstw wyznaczany jest wskaźnik (Bibby MSP Index) obrazujący kondycję firm z grupy MSP.

Kampania pt. „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny”. Skierowana jest do przedsiębiorców z sektora MŚP. Głównym celem działań jest zwiększenie świadomości przedsiębiorców o wadze płynności finansowej w każdym przedsiębiorstwie oraz wprowadzenie do świadomości sektora MŚP pojęcia „odpowiedzialność gospodarcza”.

Patronat honorowy nad działaniami objął: Polski Związek Faktorów.

Akcję wspierają również: Biuro Informacji Gospodarczej, Brytyjsko-Polska Izba Handlowa, Info Credit, Marsh Polska, Izba Polskich Przedsiębiorców, Vindicat.

Patroni medialni kampanii: 4budowlani.pl, 6krokow.pl, biznes2biznes.com, Business Magazine MANAGER, CEO Magazyn Polska, Eurologistics, Fintek.pl, Gazeta MSP, Gazeta Przemysłu Drzewnego i Meblarstwo, LOG24.pl, Logistics Manager, MŚP Biznes, My Company Polska, Production Manager, Strefawystawcy.pl, Transport Manager, Truck & Business.

26 września br. ruszyła II edycja kampanii edukacyjnej skierowanej do przedstawicieli sektora MŚP – „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny”. Jej głównym celem jest zwiększenie świadomości przedsiębiorców o wadze płynności finansowej w każdej firmie oraz rozpowszechnienie pojęcia „odpowiedzialność gospodarcza”. Organizatorem oraz pomysłodawcą inicjatywy jest firma faktoringowa Bibby Financial Services. Akcja promowana jest głównie poprzez działania z zakresu Media Relations oraz w mediach społecznościowych.

Celem II edycji kampanii „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny” jest zwrócenie uwagi przedsiębiorców na to, że warto płacić faktury w terminie. Takie działania uruchamiają reakcję łańcuchową. Firmy mogą regulować swoje zobowiązania na czas, uzyskiwać finansowanie, rozliczyć się terminowo ze swoimi kontrahentami i nie stawiać ich w sytuacji, w której nie będą mogli uregulować należności wobec swoich klientów lub podwykonawców.

– Przekaz drugiej edycji kampanii oparty jest na materiałach poradnikowych, w tym wideo, case study oraz infografikach, które w obrazowy sposób przedstawią, jakie konsekwencje dla przedsiębiorców, a także całego rynku MŚP niesie niewywiązywanie się ze zobowiązań finansowych –  komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services. W ramach edukacji sektora MŚP zaplanowane zostało przygotowanie serii materiałów dla mediów, w których przedstawimy, w jaki sposób firmy mogą poprawić swoją płynność finansową bez dodatkowego zadłużenia oraz podkreślić jak ważnym ogniwem w łańcuchu płatności jest opłacona faktura – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

W akcji podkreślane jest to, jak długo przedsiębiorcy muszą czekać na płatności z faktur. Przedstawiane są rozwiązania, które pomagają uniknąć negatywnych konsekwencji nieotrzymywania należności na czas. W materiałach związanych z kampanią „Płacę faktury – jestem gospodarczo odpowiedzialny” wykorzystywane będą najnowsze wyniki Bibby MSP Index. Celem tego cyklicznego badania jest pozyskiwanie informacji na temat aktualnej oceny sytuacji ekonomicznej firm, ich otoczenia zewnętrznego i klimatu ekonomicznego do prowadzenia biznesu w Polsce.

Patronat honorowy nad działaniami objął: Polski Związek Faktorów.

Akcję wspierają również: Biuro Informacji Gospodarczej, Brytyjsko-Polska Izba Handlowa, Info Credit, Marsh Polska, Izba Polskich Przedsiębiorców, Vindicat.

Warszawa to mnogość inwestycji deweloperskich, które wypełniają każdy zakątek miasta – od prawobrzeżnej Białołęki aż po lewobrzeżny Ursynów. Pośród osiedli mieszkaniowych są te, które łączą w sobie prestiż, nowoczesność oraz bliskość natury. Takim miejscem w stolicy jest osiedle Awangarda, zlokalizowane na warszawskim Bemowie.

Awangarda, to według słownika języka polskiego grupa ludzi, których działalność jest oryginalna i wprowadza coś nowego[1] – definicja ta idealnie opisuje działalność dewelopera Profbud, który zaproponował rynkowi nieruchomości nową jakość, budując osiedle Awangarda. Współcześnie, w dobie dziesiątek inwestycji, i wyrastających niczym grzyby po deszczu budynków, bardzo trudno wyróżnić się na ich tle, jednak wizja, nieustanne i wytrwałe poszukiwanie własnego, odrębnego stylu sprawiło, że w stolicy powstało ponadczasowe miejsce na miarę XXI wieku.

Pierwotny czy wtórny?

Według badań, przeprowadzonych przez REAS, w latach 1990-2015 powstało 250 000 nowych mieszkań i szacuje się, że do 2025 roku przybędzie kolejnych 150 000[2]. Świadczy to o dynamicznym rozwoju rynku nieruchomości, który jednocześnie wiąże się z wyzwaniami, stojącymi przed branżą – przede wszystkim w kontekście atrakcyjności ofert, kierowanych do współczesnych klientów. Obecnie ludzie coraz częściej szukają nieszablonowych rozwiązań, wybierając spośród ofert tę, która będzie skrojona na miarę ich marzeń. Dokonując wyboru stawiają na jakość, estetykę, najnowocześniejsze technologie i niekonwencjonalne projekty – będące znakiem czasów. Dotychczas klienci, decydujący się na kupno mieszkania, kierowali się głównie ceną, metrażem i lokalizacją. Dziś, do listy tych oczywistych czynników, dochodzi jeszcze kilka, które niejednokrotnie determinują ich wybór. Jednym z nich jest możliwość personalizacji mieszkań, którą umożliwiają lokale od dewelopera. Wybór odpowiadającej naszym potrzebom nieruchomości, spośród wszystkich dostępnych w ramach danej inwestycji, jest w tym przypadku łatwiejszy, niż znalezienie wymarzonego mieszkania na rynku wtórnym. Mieszkania od dewelopera pozwalają na duże możliwości aranżacyjne.

W przypadku osiedla Awangarda deweloper zadbał o to, by oferta była różnorodna, i tak spośród 149 mieszkań można było wybrać lokal sześcio-, pięcio-, cztero-, trzy- lub dwupokojowy, dopasowując jego funkcjonalność do naszego trybu życia. Firma Profbud postarała się o to, aby osiedle oraz mieszkania były „szyte na miarę” potrzeb i oczekiwań współczesnego człowieka.

Awangarda, czyli harmonia szczegółów

Jak wiadomo, lokalizacja to istotne kryterium przy wyborze mieszkania. Intensywny tryb życia powoduje, że chcemy dziś nie tylko zaoszczędzić czas, przemieszczając się między naszym miejscem pracy a domem, ale jednocześnie żyć w miejscu, które będzie pozytywnie oddziaływać na nasze zdrowie i samopoczucie. Żeby sprostać tym oczekiwaniom, deweloper Profbud, na lokalizację inwestycji, wybrał dobrze skomunikowaną z resztą miasta dzielnicę Bemowo, stawiając budynki w sąsiedztwie zielonego Fortu Bema. Dzięki temu rozwiązaniu mieszkańcy osiedla Awangarda są blisko tętniącej życiem Warszawy, ale pozostając jednocześnie blisko natury, co pozwala im zachować zdrowy balans.

Szczegółem, wyróżniającym osiedle, jest również wyjątkowy, światowy design – ale w polskim wykonaniu. Za projekt osiedla Awangarda odpowiadają projektanci z pracowni OPA Architekci, którzy połączyli nowoczesne wzornictwo z najnowszymi technologiami, tworząc dzięki temu niebanalne, funkcjonalne przestrzenie. Nie sposób pominąć tu również architektów z pracowni Tarnowski Division – Agnieszki Kuratczyk oraz Szymona Tarnowskiego, którzy zaprojektowali pokazowy, luksusowy apartament na osiedlu Awangarda. Styl Art deco przeplata się w nim z detalem, a wykorzystane materiały, sprowadzone między innymi z Włoch sprawiają, że ponadczasowy styl i elegancja wypełniają każdy zakątek wnętrza. Zarówno
w apartamencie, jak i na całym osiedlu Awangarda nie ma nic przypadkowego, a wszystko po to, żeby zapewnić komfort i optymalną funkcjonalność mieszkańcom.

Mówiąc o designie trzeba podkreślić, że deweloper Profbud przykłada do niego ogromną wagę, czego potwierdzeniem jest również biuro sprzedaży mieszkań, otwarte w 2016 roku, będące perełką architektoniczną, zaprojektowaną przez znanego i cenionego na całym świecie projektanta, Roberta Majkuta – dyrektora w Robert Majkut Design. Showroom ten jest idealną wizytówką Profbud i daje klientom namiastkę jakości, jakiej mogą spodziewać się w swoich przyszłych mieszkaniach. Prezes Profbud, Paweł Malinowski, podsumował osiedle Awangarda słowami:

„Zależało nam na tym, żeby Awangarda była spełnieniem marzeń współczesnego człowieka, który chce żyć w mieście, dającym mu możliwość rozwoju, ale przy jednoczesnej bliskości natury. Przystępując do realizacji projektu wiedzieliśmy, że zależy nam na światowym designie, który będzie wyróżniał to miejsce, ale w wykonaniu niezwykle uzdolnionych, polskich architektów. Chcieliśmy, żeby Awangarda miała swój własny styl i na tle innych realizacji zachwycała detalem, do którego przykładaliśmy wielką wagę”.

polska tenisistka, symbol wytrwałości, sumiennej pracy i realizacji marzeń.

[1]Zob. https://sjp.pl/awangarda.

[2] Źródło: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21529997,inwestycje-w-warszawie-sprzedano-24-tys-mieszkan-deweloperzy.html

Nawet najlepszy pomysł potrzebuje wsparcia kapitału, aby mógł się rozwijać. Same pieniądze jednak nie wystarczą, żeby zbudować od podstaw coś trwałego i dobrze prosperującego w zmieniających się warunkach rynkowych. O tym, jak ważne dla młodych przedsiębiorstw jest wsparcie także w innych obszarach niż finanse oraz że nie każde Smart Money jest tak samo wartościowe, opowiada Łukasz Blichewicz z Grupy Assay specjalizującej się we współpracy ze startupami.

Choć w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat świat startupów powoli zaczął dryfować we właściwszym niż dotychczas kierunku, nadal większość z nich upada. Wbrew pozorom nie jest to kwestia wynikająca wyłącznie z braku kompetencji twórców, a w znaczniej mierze z nastawienia instytucji finansujących ich rozwój. Samo zainwestowanie pieniędzy, nawet ogromnych kwot, i sprawdzanie comiesięcznych raportów to jednak za mało, aby nowy projekt miał dużą szansę na sukces. Osoby, które do tej pory nie miały wiele wspólnego z prowadzeniem biznesu, potrzebują bowiem, oprócz kapitału, szeroko pojętego wsparcia. I tu pojawia się Smart Money.

Czym jest Smart Money? Mówiąc w skrócie, są to pieniądze, za którymi stoją dodatkowe, poza finansowe korzyści. Jakie one będą, zależy już tylko od poszczególnych inwestorów. Warto więc poznać kilka najważniejszych elementów takiej modelowej współpracy.

  • Pierwsza linia kontaktu

Inwestor wnoszący Smart Money jest przede wszystkim dostępny. To pierwszy kontakt, do którego startup powinien móc zwrócić się z zapytaniem, prośbą o pomoc, radę. O ile bardziej komfortowo pracuje się nad rozwojem projektu, kiedy ma się pewność, że nie jest się tylko kolejną pozycją w portfelu inwestycyjnym, a inwestor żywo interesuje się naszą działalnością. Nie nachalnie, nie przesadnie, ale wspierająco. Dla drugiej strony to jest także korzystne. Bieżący, proaktywny kontakt pozwala na stały przepływ informacji, oszczędza czas i pieniądze. Pozwala na dostrzeżenie potencjalnych zagrożeń na bardzo wczesnym etapie, dzięki czemu da się ich uniknąć lub zaradzić im w bardzo prosty sposób.

  • Swoboda pracy twórczej

Świadomy inwestor pozwala twórcom swobodnie pracować nad projektem, z którym do niego przyszli. W ten sposób jeszcze bardziej utożsamiają się oni z prowadzoną firmą, chętniej angażują się w jej rozwój i zabiegają o jej sukces. W przyszłości będą też potrafili, bazując na swoich błędach, uniknąć katastrofalnych w skutkach pomyłek. Nie oznacza to jednak pozostawienia ich samym sobie. W ważnych kwestiach zawsze mogą liczyć na pomoc i radę. To działa dodatkowo motywująco na zespół, jest bowiem przejawem zaufania do startupu.

  • Udostępnienie zasobów

Dobrze, gdy inwestor wnosi ze sobą wiedzę i doświadczenie, ale także zasoby pomocne w prowadzeniu działalności. Nawet najbardziej innowacyjny pomysł wymaga bowiem codziennych, przyziemnych działań, zanim uda się na nim zbudować doskonale prosperującą firmę. Prawnik, księgowy, grafik, webmaster, programista, analityk, copywriter – to przykładowe wsparcie, które  może być częścią wkładu Smart Money w rozwój projektu.

  • Pro-aktywne działanie na rzecz startupu

Nieocenionym wsparciem dla założycieli jest również możliwość korzystania ze szlaków biznesowych przetartych przez inwestora. Jako instytucja już funkcjonująca na rynku, ma on większą siłę przebicia i renomę, która pozwala dotrzeć do faktycznych decydentów w dużych firmach. Może też pomóc nawiązać relacje biznesowe z innymi startupami, którymi się opiekował bądź opiekuje, dzięki czemu każdy z nich odniesie określone korzyści. Takie proaktywne działanie na rzecz młodego przedsiębiorstwa może przejawiać się również we wspólnej promocji np. podczas istotnych eventów i branżowych wydarzeń. Wszystko oczywiście w porozumieniu z założycielami.

  • Pozytywna motywacja

Zaangażowanie, zaufanie, wsparcie emocjonalne – to niematerialne elementy Smart Money, które działają niezwykle motywująco na twórców startupu i ich zespół. W pozytywnej atmosferze współpracy inaczej odbiera się przeciwności, które nie raz stają na drodze do sukcesu. Nawet ogrom pracy, jaką należy wykonać przeprowadzając projekt od fazy pomysłu do realnej usługi bądź produktu, nie jest aż tak przytłaczający, gdy ma się świadomość, że nie jest się pozostawionym samemu sobie. Tego nie zastąpią żadne pieniądze.

Wybierając inwestora trzeba więc kierować się nie tylko kwotą, jaką ma do zaoferowania. Liczy się także model współpracy, którą proponuje. W jakim zakresie będzie obecny i zaangażowany w rozwój startupu? Czy wniesie swoje kontakty i dodatkowe zasoby? Czy pozwoli rozwijać projekt zgodnie z założeniami jego twórców? To pytania, które warto zadać jeszcze przed podpisaniem umowy, żeby już na początku nie zaprzepaścić szansy na zbudowanie silnego i prężnie działającego biznesu.

Podczas prowadzenia sprzedaży internetowej czy stacjonarnej w czasach łatwo porównywalnych cen w Internecie oraz królujących obniżek do 70% polityka cenowa ma szczególne znaczenie.  Z jednej strony mamy klientów szukających znacznych obniżek, z drugiej zmieniające się ceny mogą być frustrujące dla stałych klientów kupujących w sklepie w regularnych cenach. Nie dziwi to w sytuacji, gdy przykładowo konsument zapłaci za spodnie 200 zł, a po kilku dniach okaże się, że ich cena spadła do 80 zł. Internetowi sprzedawcy mogą więcej zyskać, stawiając na transparentne strategie cenowe.

Zrozumiałe jest, że sklepy chcą maksymalizować sprzedaż, czego elementem są promocje. Jednak nieprzewidywalne zmiany mogą mieć negatywny skutek, jeżeli konsumenci poczują się oszukani i stracą zaufanie do sklepu. A o to nie trudno – jak podaje PwC w najnowszym raporcie „Polacy na zakupach”, co trzeci klient na świecie zraża się do ulubionej marki już po jednym negatywnym doświadczeniu z nią związanym. Polscy konsumenci są wciąż wrażliwi na cenę, więc ten aspekt może mieć szczególne znaczenie. U naszych sąsiadów kwestia dynamicznie zmieniających się cen została już zbadana. Jak podaje w swoim badaniu Verbraucherzentrale Brandenburg, konsumenci z rynku niemieckiego narzekają na popularną już praktykę stosowania dynamicznych cen. Różnice w cenach mogą wynosić nawet do 105%. Przy zakupie spodni na popularnym portalu mogło to przykładowo oznaczać oszczędność w wysokości 120 euro, a innym razem brak jakiejkolwiek oszczędności. Wszystko zależało od dnia zakupu. W krótkim okresie czasu dynamiczne zmiany cen mogą pomóc w zwiększeniu sprzedaży. Trzeba mieć jednak na uwadze, że działania te w dłuższej perspektywie mogą mieć odwrotny skutek, ze względu na coraz większą świadomość konsumencką. Należy pamiętać, że wśród osób kupujących online więcej osób deklaruje porównywanie cen w Internecie niż korzystanie z Facebooka. Według raportu Gemius „E-commerce w Polsce w 2018”, 86% badanych deklaruje porównywanie ofert, a 74% korzystanie z Facebooka. Kolejnym ważnym elementem w strategii cenowej podczas sprzedaży międzynarodowej jest nowo pojawiający się aspekt geolokalizacji.

  1. Konsumenci są mniej skłonni do zakupów: aby uniknąć fluktuacji cen coraz więcej osób nie dokonuje zakupów od razu, tylko monitoruje ceny w czasie. Oznacza to, że mogą znaleźć produkt gdzie indziej w bardziej korzystnej ofercie lub całkowicie zmienić planowany zakup.
  2. Porównywarki cenowe ważnym źródłem ruchu: 86% kupujących w Internecie deklaruje używanie porównywarek cen. Kupujący nie muszą ręcznie monitorować i sprawdzać cen w poszczególnych sklepach – od razu widzą najkorzystniejsze oferty. Jednocześnie oznacza to, że premiowane są najtańsze opcje, co przekłada się na mniejsze marże i większą presję cenową.
  3. Niska lojalność klientów: sprzedawcy, którzy są nastawieni na łowców okazji i okazjonalnych kupujących, dzięki dynamicznym cenom mogą odnieść sukces. Natomiast przyciągnięcie powracających klientów wymaga od nich przejrzystości, niezawodności i profesjonalnej obsługi sprzedażowej.
  4. Więcej zwrotów: klienci, którzy odkryją, że zakupiony przez nich towar zmienił cenę na niższą mogą również skorzystać z prawa do odstąpienia od umowy. Zwracają wtedy taki towar i kupują go ponownie po niższej cenie. Naturalnie, taka praktyka tworzy dodatkowe koszty dla sprzedawcy.
  5. Utrata zaufania: Kolejnym problemem związanym ze strategią dynamicznych cen jest utrata zaufania klientów. Jeśli zauważą oni, że sklep systematycznie korzysta z algorytmów zmieniających ceny, ich lojalność może spaść. Warto o tym pamiętać także przy sprzedaży międzynarodowej i oferowaniu różnych cen w zależności od kraju konsumenta. Od 3 grudnia 2018 r. zaczną obowiązywać przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/302 zakazujące blokowania geograficznego przez sklepy internetowe. Oznacza to, że każdy klient będzie miał prawo do wejścia na naszą zagraniczną ofertę i zweryfikowania jej.

Wraz z rozwojem technologii zestaw narzędzi dostępnych dla e-sprzedawców stale się powiększa. Ceny dynamiczne, indywidualne czy sztuczny niedobór – działania te mogą szybko przyciągnąć wielu kupujących, ale nie przełożą się na wzrost zaufania do e-zakupów w dłuższej perspektywie.

Według badania Gemius „E-commerce w Polsce 2018” najważniejszymi czynnikami wpływającymi na decyzje internautów o wyborze miejsca, w którym dokonują oni zakupu online są nie tylko cena produktu i koszty dostawy, ale również pozytywne doświadczenia kupujących.

Sprzedawcy internetowi zyskają lojalnych klientów, stawiając na przejrzystość, wiarygodność i wysoką jakość usług. Pomogą im w tym funkcjonalności takie jak wyskakujące okienka wyjściowe czy zbieranie opinii kupujących.

Autor: Anna Rak, Country Manager, Trusted Shops

Od październikowego wydania magazyn „Personel i Zarządzanie” rozpoczyna publikację materiałów w ramach nowej sekcji „Siła Kobiet”. Jako pierwsze pojawią się : wywiad z Karoliną Andrian, pierwszą Polką uczestniczącą w amerykańskim programie rozwojowym dla kobiet Vital Voices Grow Fellowship oraz artykuł Agnieszki Piotrowskiej o tym, dlaczego kobiety nie awansują tak często jak mężczyźni.

Dlaczego:

W dzisiejszych czasach coraz częściej rolę inicjatorów innowacyjnych zmian przejmują kobiety. Ich uczestnictwo w różnych sektorach gospodarki, polityce i sztuce jest coraz bardziej doceniane
i pożądane. Dużo mówi się o ogromnych korzyściach płynących z różnorodności (z ang. diversity), dzięki  której podejmowane decyzje są bardziej trafne, innowacyjne i odważne. Nie wynika to z tego, że kobiety są lepsze od mężczyzn lecz z możliwości analizy różnych perspektyw i porównania doświadczeń, co w sumie daje materiał do podjęcia działań i decyzji przynoszących sukces.

Ogłoszone przez ONZ cele zrównoważonego rozwoju (z ang. sustainable development goals), które mają zaradzić powszechnym problemom naszego świata, są realizowane głównie przez kobiety, ze względu na ich dbałość o dobro ogólne i uwzględnianie perspektywy wszystkich żyjących na naszej planecie grup ludzi.

W biznesie kobiety odnoszą coraz większe sukcesy – również w branżach zdominowanych przez mężczyzn. Biznes widzi korzyści płynące z coraz większej liczby kobiet w zarządach, czy na wysokich stanowiskach. Mówi się nawet o kobiecym stylu przywództwa, które coraz częściej uważane jest za wzór do naśladowania. Coraz więcej realizowanych jest w korporacjach programów zachęcających kobiety do przejęcia ról przywódczych. Nie jest to jednak proste zadanie. Wynika to głównie z doświadczeń edukacyjnych, wzorców społecznych i przekonań, które nie wspierają kobiet w dążeniu do realizacji sukcesów zawodowych, widząc ich miejsce w innych sferach życia. Do przyczyn obecnej sytuacji można zaliczyć również brak stałego i wielowymiarowego wsparcia kobiet przez instytucje zarówno państwowe, jak i prywatne.

Również z demograficznego punktu widzenia wsparcie kobiet jest kluczowe. Badania pokazują, że większa dzietność pojawia się w Państwach gdzie kobiety mogą z sukcesem realizować się zawodowo i liczyć na partnerskie podejście swoich partnerów do tematu dzielenia się obowiązkami domowymi.

O czym:

Sekcja w „Personelu i Zarządzanie” ma inspirować i promować kobiety odnoszące sukcesy w poszczególnych obszarach: korporacje, małe i średnie przedsiębiorstwa, polityka, sztuka, sektor organizacji pozarządowych. Będzie to miejsce promocji programów, które w rzeczywisty sposób przyczyniają się do zwiększenia uczestniczenia kobiet w życiu zawodowym oraz miejsce promocji dobrych praktyk w tym zakresie. Celem nie jest tylko promocja kobiet, które już osiągnęły sukces ale inspirowanie i zachęcanie kolejnych,  w tym młodego pokolenia.

W sekcji pisać będziemy o: programach (i ich efektach) wspierania kobiet w różnych sektorach (w tym przypadki firm, które realizują takie programy u siebie), kobietach, które odważnie podejmują się łączenia życia zawodowego z życiem prywatnym czy rodziną (z ang. work-life integration) i nie boją się mówić o łączeniu tych ról jako jednego z czynników sukcesu.

W ramach działań tej sekcji pokazywać będziemy również dobre praktyki z obszaru współpracy mężczyźni – kobiety, gdzie mężczyźni wypracowują rozwiązania, które mogą pomóc dojść do równouprawnienia (według badań takie równouprawnienie ma nastąpić w 2095 roku). Organizacja „He for She” buduje zaangażowanie mężczyzn i promuje zaangażowanie tej płci w sprawy kobiet.

To innowacyjne podejście do zagadnienia równouprawnienia – nie jest to wojna między kobietami a mężczyznami czy walka kobiet o swoje prawa, a wspólne działanie, które jest w interesie ludzkości i świata. Takie też stanowisko będzie przyświecać naszej sekcji.

 

Wiele firm coraz chętniej wykorzystuje rozwiązania do automatyzacji obsługi klienta. Chatboty stają się standardem o wysokim potencjale – Chatbot pozwala zmniejszyć liczbę zgłoszeń i telefonów na infolinię o 40%, a całkowity koszt obsługi klienta może zostać zredukowany nawet o ¼[1].

Za Chatbotami, inaczej Wirtualnymi Asystentami lub Doradcami, stoi sztuczna inteligencja (AI)  –  oprogramowanie, które rozpoznaje intencje klientów i natychmiast udziela odpowiedzi na ich zapytania spływające przez media społecznościowe (np. Facebook) czy strony internetowe. Okno z Chatbotem działa na komputerach stacjonarnych i urządzeniach mobilnych, dostępne jest przez aplikacje społecznościowe i informacyjne.

Jak działa Chatbot?

Schemat działania Wirtualnego Asystenta firmowego w każdym kanale komunikacji jest podobny i równie intuicyjny dla użytkownika. Klient, przechodząc przez stronę www, e-sklep czy profil firmy na Facebooku, zadaje pytanie (np. przez Live Chat lub Messenger) i otrzymuje niezwłocznie odpowiedź – zamiast od realnego konsultanta – od Chatbota, który rozumie zarówno tekst, jak i głos. Wirtualny Doradca dąży do zrozumienia intencji klienta i stara się udzielić jak najtrafniejszych odpowiedzi, natychmiast wyświetlanych w oknie rozmowy. Oszczędza czas użytkownika, wypełniając za niego formularz, podpowiadając najlepsze rozwiązanie czy komplementarny produkt. Dopiero w przypadku skomplikowanego  pytania, dotyczącego np. salda konta, przesyłki czy reklamacji – przekierowuje użytkownika do konsultanta. Tym samym odciąża Call Center z konieczności przeprowadzania rozmów dotyczących najliczniejszych oraz najbardziej powtarzalnych tematów.

Dla kogo Chatbot?

Wirtualni Asystenci sprawdzą się w firmach, które realizują liczne transakcje online, a przy tym chcą aktywnie wspierać swoich klientów. Tradycyjne Call Center generuje wysokie koszty, które mogą zostać obniżone dzięki nowym technologiom. Jak podają eksperci firmy InteliWISE średnia opłata za jednego obsłużonego klienta na infolinii to ok. 7 zł, poprzez Live Chat lub formularz – ok. 4 zł, a z wykorzystaniem Chatbota – mniej niż 25 gr[2].

Chatboty ułatwiają pracę konsultantom obsługi klienta. Wdrożenie może znacznie obniżyć koszty utrzymania Call Center automatyzując odpowiedzi na najczęstsze problemy. Firmy mogą również zanotować wzrosty w sprzedaży – kupujący, którzy nie mogą znaleźć odpowiedzi na interesujące ich pytanie, często porzucają koszyk – Chatboty dostępne są 24h na dobę i rozwieją podstawowe wątpliwości klientów w każdej chwili. Co za tym idzie – rośnie również zadowolenie użytkowników – błyskawiczny kontakt z e-sklepem pozytywnie wpływa na doświadczenia klienta. Wirtualni Doradcy to także dobre rozwiązanie w okresach wzmożonego ruchu na stronie (święta lub wyprzedaże), większa liczba zapytań nie wpływa bowiem na ich wydajność. Chatboty przemawiają więc tylko na korzyść biznesu, a dla użytkowników są sposobem na wygodną komunikację z marką. Jest to z pewnością technologia warta rozważenia i wdrożenia w dużych przedsiębiorstwach.

[1] Dane na podstawie kalkulacji własnych InteliWISE, 2018

[2] Średni koszt pojedynczej interakcji z klientem. Dane na podstawie kalkulacji własnych InteliWISE, 2018

24 sierpnia 2018 r. opublikowano projekt nowelizacji m.in. ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych („CIT”). Obecnie konsultacje społeczne zostały zakończone i projekt został w dniu 24 września zaakceptowany przez rząd. Projekt wprowadza nowe zasady dotyczące poboru podatku u źródła, które mogą mieć znaczący wpływ na obowiązki podatkowe zagranicznych podmiotów inwestujących w Polsce.

Szczegóły nowej procedury

Nowelizacja ustawy wprowadza nowy mechanizm pobierania podatku u źródła dla płatności przekraczających wartość 2 mln PLN rocznie (w przeliczeniu na jednego podatnika) – co do zasady, płatnik będzie zobowiązany pobrać podatek według krajowej stawki. Wykluczona zostanie możliwość niepobrania podatku u źródła, lub zastosowania obniżonej stawki podatkowej określonej w odpowiedniej umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Nowe regulacje dotyczą również zagranicznych funduszy inwestycyjnych i emerytalnych (porównywalnych z polskimi), które obecnie są objęte zwolnieniem.

W przypadku płatności nieprzekraczających wartości 2 mln PLN w przeliczeniu na jednego podatnika, płatnik nadal będzie uprawniony do stosowania obniżonej stawki / zwolnienia podatkowego na zasadach stosowanych dotychczas (nowelizacja wprowadza jednak pewne dodatkowe wymogi dla płatnika).

Proces certyfikacji

Nowy mechanizm zezwala na niepobieranie podatku u źródła od płatności przekraczających wartość 2 mln PLN rocznie pod warunkiem, że podatnik złoży oświadczenie potwierdzające, że:

  1. Posiada dokumenty potwierdzające zasadność zastosowania obniżonej stawki podatku / zwolnienia od podatku u źródła;
  2. Nie posiada wiedzy na temat okoliczności wykluczających możliwość stosowania obniżonej stawki podatku  / zwolnienia od podatku u źródła.

Powyżej opisane wymogi nakładają na płatnika obowiązek przejścia przez obszerny proces certyfikacji, dla którego wytyczne nie zostały dotychczas dokładnie ustalone.

Warto podkreślić, że płatnik podlega obowiązkowi zapłaty podatku do momentu złożenia kompletu dokumentów oraz potwierdzenia poprawności informacji rozpatrywanych w trakcie procesu certyfikacji (mają zatem zastosowanie opłaty i kary, w tym kara pozbawienia wolności przewidziana Kodeksem Karnym Skarbowym). Dodatkowo, organ może nałożyć karę w wysokości 10-30% podstawy opodatkowania, jeżeli w trakcie przeprowadzania kontroli organ podatkowy zakwestionuje efekty procesu certyfikacji.

Zwrot podatku

Zgodnie z nowym mechanizmem, podatnik / płatnik ma prawo wnioskowania o zwrot podatku u źródła. Procedura ta będzie podobna do dotychczas obowiązującej (sformalizowana i wymagająca rozległej analizy materiałów źródłowych).

Opinia

Alternatywnie do wspomnianej powyżej metody zwrotu podatku, podatnik / płatnik, który poniósł ekonomiczny koszt podatku u źródła, a jednocześnie spełnia warunki określone w ustawie o CIT, może wnioskować do organu o opinię o stosowaniu zwolnienia podatnika z poboru podatku u źródła („Opinia”).

Opinia ta wydana zostanie w terminie do 6 miesięcy od otrzymania wniosku przez organ podatkowy i będzie  obowiązywać przez 36 kolejnych miesięcy. Wysokość opłaty od wniosku o wydanie Opinii wynosi 2,000 PLN.

Wniosek o wydanie Opinii może zostać odrzucony w przypadku, gdy:

  • podatnik nie spełnia warunków określonych w ustawie o CIT;
  • mogą mieć zastosowanie przepisy o przeciwdziałaniu unikaniu opodatkowania;
  • zaistniały wątpliwości, co do zgodności ze stanem faktycznym dołączonej do wniosku dokumentacji;
  • istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż podatnik nie prowadzi rzeczywistej działalności gospodarczej w kraju swojej rezydencji podatkowej

Autor: Sławomir KrempaPartner w dziale prawno-podatkowym PwC

Nowe technologie, potrzeby konsumentów i lokalizacja – to trzy obszary rozwoju handlu w Polsce, na które wskazuje najnowszy raport CBRE „Zakupy przyszłości. Retail 2030”. Prognozy dla tej branży są optymistyczne, jednak nadążanie za trendami i potrzebami konsumentów postawi wiele wyzwań przed właścicielami i zarządcami obiektów handlowych. W ciągu kolejnych 12 lat rynek powinien rozwijać się w tym samym lub jeszcze szybszym tempie, a sprzedaż detaliczna stanie się bardziej interaktywna, zarówno w trybie offline, jak i online.

Wydatki konsumentów systematycznie rosną – w najbliższych pięciu latach przewidywany jest wzrost przeciętnie o 3% r/r. Galerie handlowe na całym świecie przekształcają się w „centra stylu życia” przeznaczone nie tylko dla kupujących, ale też dla miejscowych pracowników, okolicznych mieszkańców i turystów. Polski rynek będzie musiał szybko przystosowywać się do zachodzących zmian, aby utrzymać swoją pozycję i odróżnić się od konkurencji. W naszym kraju szybsze zmiany wymusza częściowy zakaz handlu w niedziele – klienci jeszcze bardziej cenią sobie miejsca, w których mogą załatwić kilka spraw na raz – podkreślają autorzy raportu.

Miasto w mieście

Kluczem jest rozwój wielofunkcyjności przestrzeni handlowych. Rozrywka nie musi oznaczać wyłącznie kina i restauracji. Centra handlowe powinny postawić na zagospodarowanie obiektu, które pozwoli im na organizowanie wydarzeń kulturalnych, muzycznych i sportowych. Coraz częściej powstają w nich także centra medyczne, kluby fitness czy strefy relaksu.

Zaciera się granica między zakupami, a pozostałymi sposobami spędzania czasu w centrach handlowych. Warto zatroszczyć się, by każdy etap pobytu w galerii dostarczał klientowi jak najlepszych wrażeń, nie zapominając przy tym o praktycznych aspektach, takich jak lokalizacja blisko domu czy pracy, troska o komfort i środowisko – np. możliwość naładowania samochodu elektrycznego czy dostęp do strefy wellness. Centra handlowe zaczną pełnić rolę showroomów – wizytówek, skoncentrowanych na jak najlepszych wrażeniach klienta, który przyjdzie obejrzeć produkt, a kupi go online.

Nowe technologie w handlu

Dzięki innowacjom sieci sklepów tradycyjnych będą mogły wzmocnić swoją pozycję wobec konkurencji z sektora e-commerce i m-commerce, która stale zwiększa swój udział w rynku. Innowacje mogą przybierać różne formy – może być to np. korzystanie z nowych technologii do oglądania i kupowania produktów czy wprowadzanie drukarek 3D, które zapewnią ciągłą dostępność produktów w każdym rozmiarze.

Interaktywne ekrany z ofertą sklepu, zakupy na tabletach, czy wirtualne przymierzalnie to elementy, które będą wprowadzać firmy by przyciągnąć klienta. Przyszłość ma także Internet Rzeczy, wykorzystywany do informowania kiedy dany produkt się zużyje, czy planowania zakupów. Aż 85% procesu obsługi klienta może stanowić sztuczna inteligencja 

Nowe technologie na zakupach to także wykorzystanie informacji ze smartfonów, by poznać ścieżki zakupowe klientów, czy lepiej dopasować reklamę mobilną.

Unikalność i precyzja

Od „chodzenia na zakupy” do „spędzania wolnego czasu” – to największa zmiana, jaka nastąpiła w podejściu klientów centrów handlowych, i – jak wskazuje raport CBRE „Retail 2030” – będzie przybierać na sile. Konsumenci coraz częściej będą poszukiwać towarów wyjątkowych, przygotowanych specjalnie dla nich. To oznacza jeszcze większe zainteresowanie produktami regionalnymi, robionymi ręcznie, koncentrację na wyróżnikach danej marki, a także wzrost znaczenia budowania dobrych skojarzeń i emocji. Pierwsze centra handlowe już wprowadzają możliwość skorzystania z personalnego sprzedawcy, czy stylisty, który będzie w stanie doradzić i dostarczyć produkty spełniające unikalne potrzeby każdego z konsumentów.

Duża przestrzeń dla e-commerce

Prognoza rynku sprzedaży internetowej w Polsce pozostaje bardzo optymistyczna – do 2020 roku populacja online wzrośnie o 11,5%, podczas gdy dynamika sprzedaży detalicznej wyniesie nawet  +28%[1]. Perspektywy dla rozwoju e-commerce w Polsce są o wiele lepsze niż dla Niemiec, Wielkiej Brytanii czy USA.

[1] Wskaźnik gotowości do e-handlu Forrester, 2018

Po tygodniu intensywnej pracy warto wybrać się na weekend, który pozwoli nam się „zresetować”. Przewodnik dla zmotoryzowanych turystów www.slowroad.pl prezentuje trasy i miejsca w Polsce szczególnie warte odwiedzenia, gdy mamy do dyspozycji samochód i wolny weekend. W każdym województwie znaleźć można lokalizacje, hołdujące idei „slowlife” oferujące bezcenny relaks w bliskości z naturą, w harmonii z otoczeniem i w zgodzie z regionalną tradycją. Jednym z rejonów Polski, który właśnie jesienią nabiera charakteru „slow” jest wybrzeże Morza Bałtyckiego, które oferuje jedne z najpiękniejszych piaszczystych plaż na świecie. Podróżowanie wzdłuż wybrzeża ułatwia gęsta sieć malowniczych dróg z licznymi alternatywnymi wariantami tras, w zależności od wybranego, docelowego miejsca weekendowego wyjazdu.

Słowiński Park Narodowy to jedno z najbardziej fascynujących miejsc nad Bałtykiem. Latem, kiedy rzesze wczasowiczów podziwiają ruchome wydmy, harmider może odstraszać, ale dzika plaża jesienią jest olśniewająco piękna. Szczególnie warta poznania jest Wydma Łącka, albo Wydma Czołpińska, oddalona o około godzinę jazdy samochodem od Łeby. Olbrzymi teren gwarantuje spacerowanie bez tłoku, a dzień można zakończyć w Muzeum Wsi Słowińskiej, prezentującym ciekawą historię tych terenów. Warto zatrzymać się i przespacerować się nad brzegiem jeziora Łebsko. Ta okolica, zwłaszcza po sezonie, to istna oaza spokoju.

Jesienią zupełnie innego wymiaru nabiera także Kołobrzeg, który oferuje nie tylko przepiękne plaże, ale także doskonałe zaplecze hotelowe z bogatą ofertą zabiegów SPA.  Swoboda to klucz do sukcesu tego miasta – odpoczywających poza sezonem nic tu nie pogania, a doskonałe hotelowe restauracje oferujące komponowane z najwyższą starannością sezonowe menu, potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wymagających gości. Droga dojazdowa do Kołobrzegu mieni się wszystkimi kolorami jesieni, gdyż okoliczne lasy są tu wyjątkowo gęste.

Także Trójmiasto poza letnim sezonem kusi weekendowych turystów wieloma atrakcjami i trudno wskazać te najważniejsze. Z pewnością niezależnie od pogody można zaplanować zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku czy Muzeum Emigracji w Gdyni. Sopot o każdej porze roku zapewnia doskonałą ofertę gastronomiczną, serwując nie tylko najlepsze śledziowe przekąski dla amatorów bałtyckich przysmaków.

Podróżując wzdłuż wybrzeża Bałtyku warto zwiedzić Kaszuby, które z uwagi na swoją kulturową odrębność, niezmienne od stuleci obyczaje i wyodrębniony dialekt mogą pochwalić się niezwykłą historią, wspaniale zaprezentowaną w Muzeum i skansenie we Wdzydzach Kiszewskich. Podróż przez Kaszuby to okazja do podziwiania pięknych łąk, jezior, lasów, charakterystycznych drewnianych gospodarstw. Kaszubski Park Etnograficzny jest najstarszym skansenem w Polsce. Dotychczas zgromadzono w nim ponad 50 obiektów architektury ludowej przeniesionych z terenu Kaszub, Kociewia i Borów Tucholskich. W środku można znaleźć przedmioty codziennego użytku wiele mówiące o korzeniach tej krainy.

Jesień to idealna pora, by odwiedzić rejony północnej Polski, a wielobarwne plamy przydrożnych łąk i lasów będą doskonałą odmianą od codziennych, wielkomiejskich krajobrazów. Od stresu, natłoku zadań i codziennej rutyny uwolni nas weekendowa wyprawa w miejsca, gdzie zachwycające plenery przeplatają się z ciekawą historią, a liczne atrakcje nie są uzależnione od kaprysów pogody.

Jak zauważa Szymon Sołtysik, Dyrektor PR Mazda Motor Polska, „Slow Road to projekt promujący turystykę samochodową po Polsce regionalnej, miejscach, które rozbudzają ciekawość dzieci i dorosłych. Wybrzeże Morza Bałtyckiego to bezsprzecznie jeden z najpiękniejszych i najciekawszych rejonów Polski, zapewniający jesienią pełną wolność i przestrzeń, by cieszyć się chwilą oraz korzystać z aury sprzyjającej podróżowaniu.”

Szczegółowe informacje o malowniczych trasach i ciekawych drogach, regionalnych atrakcjach, nietuzinkowych noclegach z wyborną kuchnią znajduje się na stronie www.slowroad.pl.

Zobacz też:

Poznaj metody kradzieży samochodów i… bądź sprytniejszy od złodzieja

Spotkaniem w Warszawie, dotyczącym bieżących i ewentualnych przyszłych warunków prowadzenia handlu z Wielką Brytanią, rozpoczyna się kolejna edycja Programu Rozwoju Eksportu (PRE) prowadzonego przez Santander Bank Polska. W siedmiu poprzednich edycjach Programu, jeszcze pod szyldem Banku Zachodniego WBK, wzięło udział ponad 3100 przedstawicieli polskich przedsiębiorstw.

Naszym celem było stworzenie projektu długoterminowego. Inaugurując serię spotkań, konferencji, warsztatów oraz misji zagranicznych już po raz ósmy, pokazujemy, że zaangażowanie w zwiększanie aktywności eksportowej i importowej polskich firm ma dla nas wymiar strategiczny – mówi Michael McCarthy, Członek Zarządu nadzorujący Pion Bankowości Biznesowej i Korporacyjnej Santander Bank Polska.

Wspieranie przedsiębiorstw, które działają na rynkach międzynarodowych oraz spektrum i zaawansowanie rozwiązań finansowych dla handlu zagranicznego są wyróżnikiem banku od momentu, gdy jeszcze jako BZ WBK stał się częścią międzynarodowej Grupy Santander. Było to ponad 7 lat temu. – Niezmiennie chcemy być bankiem pierwszego wyboru dla eksporterów, importerów oraz firm, które prowadzą ekspansję poprzez inwestycje greenfield czy fuzje i przejęcia. Jesteśmy przekonani, że potencjał polskich przedsiębiorstw na rynkach zagranicznych – szczególnie w wybranych branżach – jest ogromny. Będąc w międzynarodowej Grupie, która działa na 10 kluczowych rynkach świata możemy pomóc przedsiębiorcom dotrzeć do ponad 1 mld potencjalnych klientów – podkreśla Michael McCarthy.

Klienci korporacyjni jako jedni z pierwszych mieli możliwość poznania korzyści z obecności swojego banku w globalnej Grupie Santander. Od kilku lat mają dostęp do portalu informacyjnego SantanderTrade.com, na którym zgromadzone są opracowania na temat ponad 180 ciekawych rynków zagranicznych. Dzięki tym raportom firmy mogą wstępnie zbadać szanse na sukces w konkretnych krajach. Inną możliwością jest Santander Network – platforma, na której firmy mogą znaleźć sprawdzonych, wiarygodnych podwykonawców w podstawowych kategoriach usług, takich jak obsługa prawna czy działania marketingowe. Z kolei sieć International Desk zapewnia bardzo szybką organizację współpracy z innym bankiem Grupy Santander. Są to unikalne i co bardzo ważne praktyczne rozwiązania, które realnie ułatwiają ekspansję na rynkach zagranicznych.

W ostatnim czasie Santander Bank Polska wprowadził do oferty m.in. płatności oparte o technologię blockchain Santander One Pay FX czy możliwość zarządzania rachunkami, które firma prowadzi w bankach zewnętrznych, poprzez bankowość elektroniczną iBiznes24. To unikalne na polskim rynku rozwiązania, które sprawiają, że Santander Bank Polska ma jedną z najbardziej zaawansowanych na rynku ofert dla handlu zagranicznego. Bank stale rozwija moduł Trade Finance w iBiznes24. Pracuje też nad bardzo wyspecjalizowanymi rozwiązaniami, takimi jak np. finansowanie międzynarodowego łańcucha dostaw we współpracy z Santander Hong Kong.

Ósma edycja Programu Rozwoju Eksportu będzie, tak jak dwie poprzednie, mocno „sektorowa”, zgodnie ze strategią biznesową Santander Bank Polska. Bank ponownie zdecydował się położyć nacisk na misje zagraniczne, które pozwalają nawiązać realne relacje biznesowe i stwarzają największą szansę na kontrakty. Dotychczas odbyło się 20 wydarzeń o takim charakterze. W tym momencie Santander Bank Polska ma zaplanowane sesje B2B towarzyszące targom International Import Expo w Chinach, misje do Wielkiej Brytanii i Niemiec dla branży meblowej, a także do Kazachstanu dla producentów maszyn rolniczych i dystrybutorów roślin oleistych oraz misję przyjazdową do Polski dla hiszpańskich firm z sektora agro.

Pierwsze wydarzenie PRE tej jesieni odbywa się 28 września w Warszawie. Tematyka dyskusji będzie dotyczyła m.in. inwestowania i zakładania biznesu w Wielkiej Brytanii; otoczenia makroekonomicznego, finansowego i biznesowego na Wyspach; najświeższych informacji nt. Brexitu (w tym statusu negocjacji) oraz implikacji dla biznesu oraz związanych z tym szans i wyzwań dla polskich firm. W agendzie znalazły się wystąpienia Piotra Bielskiego, Dyrektora Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska, Elisabeth Chapman, Sekretarz ds. Brexitu przy ambasadzie brytyjskiej w Polsce, jak też przedstawicieli kancelarii EBS i firmy logistycznej Hutchinson Ports UK / Logistics Ltd.

Organizatorzy zaplanowali również panel dyskusyjny pt. „Jak wejść „po polsku” kiedy inni wychodzą” na temat tegorocznych doświadczeń polskich przedsiębiorców z rynku brytyjskiego. W panelu wezmą udział praktycy biznesu, przedstawiciel Departmentu Handlu Zagranicznego przy Ambasadzie Wielkiej Brytanii w Warszawie oraz ekspert Santander UK.

Spotkania wg tej samej agendy odbędą się również 12 października w Katowicach oraz 19 października br. w Gdańsku. Zgłoszenia są przyjmowane pod adresem finansowanie.handlu@santander.pl. Udział w spotkaniach jest bezpłatny. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc rejestracja jest aktywna wyłącznie po uzyskaniu potwierdzenia od organizatora.

Zobacz też:

CPPC dofinansuje projekt szkoleniowy – do rozdania 35 milionów złotych

Niezmiennie najpopularniejszą formą promocji jest obniżka ceny produkty czy usługi, jednak w ciągu ostatnich dwóch lat popularność korzystania z tej formy promocji spadła o 14 punktów procentowych. Obecnie dwie trzecie konsumentów deklaruje, że korzysta z tej formy promocji. Z kolei kilkukrotne wzrosty popularności w porównaniu z wynikami sprzed dwóch lat odnotowały: konkursy, zaproszenia na imprezy i wydarzenia sponsorowane oraz zwrot pieniędzy w przypadku braku efektów – wynika z Monitora Promocji ARC Rynek i Opinia.

 Dwie trzecie Polaków korzystających z promocji przyznaje, że kupienie czegoś po okazyjnej cenie daje dużo satysfakcji. Podobny odsetek deklaruje, że porównuje ceny towarów w różnych sklepach
i wybiera najkorzystniejszą ofertę. Ponad połowa badanych twierdzi, że kieruje się podczas zakupów promocjami i stara się wybierać takie produkty, które są akurat w promocji. Istnieje kilka form promocji, które w ciągu ostatnich dwóch lat zyskały na popularności wśród konsumentów. Są to: gratisowe produkty/ usługi, degustacje, konkursy, zaproszenia na imprezy i wydarzenia specjalne oraz zwrot pieniędzy w przypadku braku efektów. Warto zwrócić uwagę, że loterie i konkursy są formami promocji znacznie bardziej popularnymi wśród mężczyzn niż wśród kobiet.

Źródło: Monitor Promocji, ARC Rynek i Opinia, sierpień 2018

 

44% badanych przyznaje, że ze względu na promocje często kupuje więcej niż to było zaplanowane. Co piąty respondent jest nieufny w stosunku do jakości produktów sprzedawanych  w promocyjnych cenach.

W porównaniu z ubiegłym rokiem dwukrotnie wzrósł odsetek osób, które miały negatywne doświadczenia z promocjami (z 12% w 2017 roku do 24% w 2018r.) To, co najbardziej irytuje klientów to: niedostępność produktów objętych promocją, niejasne/nieuczciwe zasady promocji, niewywiązywanie się z umowy oraz przeterminowane produkty.

– Jest kilka przyczyn, dla których topowa dotychczas forma promocji – obniżka ceny – traci na popularności. Główną przyczyną jest rosnąca świadomość konsumentów, którzy nie podchodzą już tak bezkrytycznie do promocji cenowych. Lata doświadczeń z promocjami pokazały im, że nie zawsze cena promocyjna jest najlepszą ceną danego produktu na rynku, że czasami produkt będący w promocji, po okresie promocyjnym zachowuje swoją wyjątkową cenę, która w tej sytuacji przestaje być wyjątkowa,, że produkty sprzedawane promocyjnie mają na przykład krótki okres przydatności do spożycia lub są niepełnowartościowe – komentuje dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.

 – Wyniki tegorocznego badania pokazują, że wzrasta odsetek osób z negatywnymi opiniami na temat promocji. Z drugiej strony rośnie zainteresowanie tymi formami promocji, które do tej pory nie cieszyły się dużą popularnością. Może to świadczyć o tym, że organizatorzy z większą kreatywnością i dbałością podchodzą do organizacji różnego rodzaju eventów czy akcji konkursowych, co pozytywnie przekłada się na ich odbiór przez klientów – komentuje Wojciech Paziewski z ARC Rynek i Opinia.

Jedną z najbardziej udanych promocji lojalizujących ostatnich tygodni jest Gang Słodziaków sieci Biedronka. Skąd taki sukces akcji?

– Czynników sukcesu promocji kolekcjonerskiej Biedronki jest kilka: po pierwsze „siła rażenia” samej sieci Biedronka. Jest to jedna z największych sieci w Polsce trafiająca do dużej ilości konsumentów z widoczną w miejscu sprzedaży komunikacją. Dodatkowo akcja jest komunikowana przez pracowników kas. Po prostu nie da się jej nie zauważyć. Po drugie promuje dobre nawyki. W akcji Gang Świeżaków – zdrowe jedzenie, a w Gangu Słodziaków czytanie dzieciom. To jest przez rodziców akceptowane i dobrze postrzegane. Po trzecie maskotki są duże i dobrej jakości i są lubiane przez dzieci, które to mają znaczący wpływ na zachowania zakupowe swoich rodziców. Po czwarte jakość komunikacji jest bardzo dobra. Po piąte offline’owy mechanizm zbieractwa wśród dzieci jest skutecznym mechanizmem. Wklejanie naklejek do kart jest dla dzieci zabawą i jasno pokazuje, ile jeszcze brakuje dając sygnał rodzicom ile jeszcze muszą kupić. Po szóste nagrody są odbierane w miejscu sprzedaży co powoduje ich namacalność kreując wiarygodność i pewność mechanizmu – komentuje Grzegorz Bonder, General Manager w agencji Unique One.

Zobacz też:

Biznes to biznes i trzeba go rozwijać, ale jak to zrobić?

Informacja o badaniu

Monitor Promocji to badanie realizowane co rok przez ARC Rynek i Opinia techniką CAWI (ankiety online). Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej miejskiej próbie pełnoletnich osób (N=1006), które skorzystały z przynajmniej jednej promocji w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Termin realizacji badania: 21-23 sierpnia 2018 r.

ARC Rynek i Opinia już od ponad 25 lat przeprowadza badania marketingowe oraz sondaże opinii publicznej i ma stałe miejsce wśród najlepszych instytutów badawczych w Polsce. Dzięki przynależności do największej międzynarodowej sieci zrzeszającej niezależne agencje badawcze – IriS – realizuje projekty badawcze w Europie i na świecie. Instytut ARC Rynek i Opinia posiada certyfikat jakości pracy ankieterów PKJPA, a wszystkie badania są realizowane w zgodzie ze standardami ESOMAR-u. http://www.arc.com.pl

 

 

W Krakowie kupujący poszukują najtańszych mieszkań w cenie 200-250 tys. zł. Znalezienie takiej oferty nie jest łatwe. Z danych Metrohouse i Expandera wynika, że w ciągu ostatniego roku ceny transakcyjne wzrosły o prawie 10 proc. Rosnące ceny mieszkań przekładają się na coraz wyższe kwoty zaciąganych kredytów.

W Krakowie klienci często pytają o możliwość zakupu małych mieszkań w cenie poniżej 200 tys. zł. Niestety przy obecnych cenach trudno jest znaleźć kawalerkę w tej cenie. Osoby, które poszukują dwupokojowych lokali poniżej 250 tys. zł. też mają niełatwe zdanie. – Zazwyczaj ratunkiem byli deweloperzy i ich oferty, jednak w tym momencie i oni nie dysponują takimi produktami. Pozostaje czekać na nowe inwestycje, w których pojawią się te najbardziej pożądane nieruchomości – mówi Aneta Thomas z krakowskiego biura Metrohouse.

Nieruchomości z rynku wtórnego cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, sprzyja im również fakt iż ciężko dziś o dogodne, dostępne w tym roku mieszkanie na rynku pierwotnym. Według raportu Metrohouse i Expandera średnia cena transakcyjna za mieszkanie „z drugiej ręki” przekroczyła już  7000 zł za m kw. Mieszkania w Krakowie są więc już tańsze od stołecznych tylko o 1300 zł za m kw. – Mamy zatem bardzo dobry okres na sprzedaż nieruchomości, ceny ofertowe są o prawie 10 proc. wyższe niż przed rokiem –  dodaje Aneta Thomas z Metrohouse.

Zobacz też:

Łatwiej kupimy mieszkanie niż 10 lat temu?

Wrzesień to tradycyjnie szczyt sezonu na wynajem mieszkań. Dwupokojowe mieszkania to koszt rzędu nawet 3 000 zł miesięcznie za lokal w samym centrum miasta.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie – komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie – dodaje ekspert Expandera.

Ceny nabywanych lokali w Warszawie są wyższe o 9 proc. niż przed rokiem. Mimo wzrostów cen mieszkań, zainteresowanie zakupem nie ustaje. Jednak podwyżki oznaczają też potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają przed nadmiernym zadłużaniem. Stopy procentowe, a z nimi raty kredytów, mogą wzrosnąć już w przyszłym roku.

Dobra koniunktura na rynku pracy, niskie stopy procentowe, trend inwestycyjny (zakupy pod wynajem), stały napływ nowych mieszkańców do aglomeracji warszawskiej – to wszystko czynniki, które napędzają stołeczny rynek nieruchomości. Według pośredników Metrohouse w Warszawie mamy obecnie więcej klientów poszukujących mieszkań do zakupu niż chętnych do sprzedaży własnego lokum. – W ocenie klientów ceny mieszkań w dalszym ciągu utrzymają trend wzrostowy. Jednocześnie w swoich poszukiwaniach wcale nie skupiają się na lokalach najtańszych. Cena nie jest czynnikiem decydującym. Najczęściej poszukiwania dotyczą lokali dwu i trzypokojowych, których cena nie przekracza poziomu 8-9 tys. zł za m kw., mówi Krystian Walerzak, pośrednik z warszawskiego biura Metrohouse.

Wzrosty cen mieszkań zdopingowały mieszkańców Warszawy do zainteresowania się rynkiem domów. Największym zainteresowaniem cieszą się przedmieścia bezpośrednio przyległe do granic administracyjnych stolicy. – Podobnie jak w przypadku mieszkań rynek domów pod Warszawą charakteryzuje się dużą rozpiętością cen. Klienci zainteresowani zakupem, jako graniczną kwotę podają zwykle 1,2-1,5 mln zł, dodaje Krystian Walerzak.

Według najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, ceny mieszkań na rynku wtórnym w Warszawie wynoszą średnio 8358 zł za m kw. i są o 9 proc. wyższe niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Zobacz też:

Jak wynająć i rozliczyć mieszkanie służbowe?

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Mat. prasowy

 

Eksperci

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

AKTUALNOŚCI

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...