czwartek, Listopad 23, 2017
Home Archiwa 2017 Październik 18

Dzienne archiwaPaź 18, 2017

Zaczyna się sezon grzewczy, a wraz z nim wzrasta ryzyko pożarów spowodowanych nieprawidłową eksploatacją urządzeń do ogrzewania domów i mieszkań. Według statystyk Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej to właśnie jedna z najczęstszych przyczyn pożarów, w 2016 r. odpowiedzialna za ponad 11,5 tys. takich zdarzeń. To aż o 2 tys. więcej niż w roku 2015, obliczył na podstawie danych historycznych Straży InterRisk. Ubezpieczyciel wskazuje, że w tym roku dzięki programom dofinansowania budowy, modernizacji, bądź wymiany urządzeń grzewczych, oprócz zmniejszenia emisji szkodliwych substancji, może udać się także poprawić bezpieczeństwo ogrzewania polskich domów i mieszkań.

W ubiegłym roku Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej (KG PSP) odnotowała 126,2 tys. pożarów, o 31,7 proc. r/r zdarzeń mniej niż w 2015 r., kiedy było ich 184,8 tys. Największy spadek ich liczby, o ponad 40 proc. r/r odnotowano w województwach lubelskim, świętokrzyskim, podkarpackim i dolnośląskim. Najgorzej pod tym względem wypadły województwa na północy kraju – zachodniopomorskie, pomorskie i kujawsko-pomorskie. Mimo iż liczba pożarów w Polsce spada, to jak wskazuje Anna Olejarczyk, dyrektor Departamentu Taryfowych Ubezpieczeń Majątkowych z InterRisk Towarzystwo Ubezpieczeń Spółka Akcyjna Vienna Insurance Group, wciąż czynią one poważne straty w mieniu Polaków. Wg KG PSP w 2016 r. ogień spowodował szkody wycenione na 1,143 mld zł. Największe straty odnotowano w województwie mazowieckim i wielkopolskim, a najmniejsze w opolskim i podkarpackim. Natomiast najwyższe straty na jedno zdarzenie wystąpiły w województwie zachodniopomorskim i lubuskim.

 

W 2017 r. ogrzejemy się ekologicznej i bezpieczniej

Najczęstszą przypuszczalną przyczyną pożarów, wskazywaną przez dane KG PSP w 2016 r., były umyślne podpalenia. Wystąpiło ich w zeszłym roku blisko 41,4, tys. Nieostrożność osób dorosłych przy posługiwaniu się ogniem otwartym, jak np. zaprószenie ognia od niezgaszonego papierosa, spowodowała ponad 27,2 tys. pożarów. W przypadku aż 15,4 tys. zdarzeń nie udało się ustalić przyczyny. Czwartą najliczniejszą przyczyną pożarów była nieprawidłowa eksploatacja urządzeń grzewczych na paliwo stałe. W ostatnim czasie liczba takich przypadków zapłonów wzrosła. Jeszcze w 2015 r. było ich 9,5 tys., w 2016 r. już 11,5 tys. To alarmujący trend, podkreśla ekspertka InterRisk i dodaje, że szansą na zmniejszenie tego zjawiska są m.in. nowe możliwości dofinansowania wymiany, modernizacji czy zakupu urządzeń grzewczych. W ramach walki z zanieczyszczeniami środowiska i smogiem uruchomiono programy, dzięki którym łatwiej można sfinansować ekologiczne i znacznie bezpieczniejsze ogrzewanie domu. – Nowoczesne piece i kotły podnoszą poziom bezpieczeństwa ogrzewania nieruchomości i tym samym zmniejszają ryzyko pożaru. Warto sprawdzić czy możemy postarać się o takie dofinansowanie w ramach programu naszej gminy czy regionu. Nadal jednak pozostaje bardzo wiele innych potencjalnych zagrożeń zapłonem. Tego ryzyka nigdy nie da się w pełni wyeliminować, dlatego ubezpieczenie mieszkania, domu czy posiadanych budynków to po prostu podstawa, którą każdy dom i mieszkanie posiadać powinno – mówi Anna Olejarczyk z InterRisk.

Pożar nie wybiera, ale Ty wybierasz od niego polisę

Zakres ochrony ubezpieczeniowej polskich budynków mieszkalnych na wypadek pożaru jest zróżnicowany. Część mieszkań ma ubezpieczone tylko tzw. gołe mury, bez majątku znajdującego się w tych czterech ścianach. Na taką polisę często decydują się osoby kupujące mieszkanie na kredyt hipoteczny, w ramach którego takie ubezpieczenie to minimum, które trzeba spełnić do otrzymania kredytu. Jednak, w zależności od polisy, ochrona może obejmować szkody w fundamentach domu lub ewentualnie w elementach stałych, jak drzwi i okna. To zdecydowanie za mało jeśli myślimy o zabezpieczeniu naszego mieszkania przed pożarem, zwraca uwagę ekspertka InterRisk. – Wiadomo, że ogień niszczy wszystko co stanie mu na drodze. Wyposażenie domu jest bardzo kosztowne, więc w chwili jego urządzenia, powinno się rozszerzyć ochronę ubezpieczeniową o posiadany majątek – zaznacza Anna Olejarczyk.

Ekspertka InterRisk przypomina także, że ochrona ubezpieczeniowa majątku od zdarzeń takich jak wybuch pożaru, może być bardzo szeroka. – Warto co jakiś czas zrobić mini audyt swojego ubezpieczenia, bo często pojawiają się nowości w polisach. Sprawdzajmy też czy nie przepłacamy i czy nie moglibyśmy mieć w ramach naszej składki więcej usług i udogodnień – wskazuje Anna Olejarczyk. Zdaniem ekspertki na rynku są dostępne bogate pakiety polis mieszkaniowych, zawierające wiele dodatkowych usług. – Przykładowo w naszej ofercie Dom Max ubezpieczony może korzystać z assistance medycznego, ubezpieczenia ochrony prawnej wraz z telefoniczną asystą oraz wsparcia technicznego, np. interwencji hydraulika czy ślusarza. Klient sam wybiera co chciałby mieć w składzie swojego ubezpieczenia i co potencjalnie będzie mu najbardziej przydatne – tłumaczy Anna Olejarczyk.

Jednak nawet z najlepszym wariantem ubezpieczenia, pożar to zawsze ogromna strata, podsumowuje ekspertka. Nie wszystko da się ponownie kupić, w pył obracają się rzeczy, które mają dla nas wartość sentymentalną. Dlatego, zawsze warto przykładać jak największa wagę do bezpieczeństwa. – Edukujmy swoich domowników na temat tego jak zapobiegać pożarom, sprawdzajmy stan naszych urządzeń grzewczych, walczmy ze starymi nawykami jak np. nieodłączenie telefonu od prądu po naładowaniu. Naprawdę niewiele trzeba aby doszło do pożaru, dlatego nawet małe zmiany mogą tak dużo znaczyć – dodaje Anna Olejarczyk z InterRisk.

 

Źródło: InterRisk

Szanse na umorzenie swoich zobowiązań w wyniku przeprowadzonego postępowania upadłościowego mają także przedsiębiorcy, a dokładnie osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą oraz inne osoby fizyczne, których upadłość prowadzona jest przy zastosowaniu przepisów o upadłości przedsiębiorców (np. wspólnicy spółek jawnych i partnerskich). Instytucja umorzenia zobowiązań nie dotyczy innych kategorii przedsiębiorców – osób prawnych (np. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spółek akcyjnych). Oddłużenie nie następuje też automatycznie – musi zostać poprzedzone ustaleniem przez Sąd i wykonaniem przez dłużnika tzw. planu spłaty wierzycieli.

Oddłużenie osób fizycznych posiadających status przedsiębiorcy dopuszczalne jest po zakończeniu postępowania, gdy w ramach postępowania przeprowadzono likwidację całego majątku upadłego, a jednocześnie nie udało się zaspokoić wszystkich zobowiązań dłużnika. Sposób regulacji i ukształtowania przesłanek umorzenia zobowiązań upadłego przedsiębiorcy nadaje tej instytucji charakter wyjątkowy, w tym znaczeniu, iż z jej dobrodziejstwa skorzystać mogą tylko rzetelni dłużnicy. Podobnie, jak w przypadku upadłości konsumenckiej, ocena postępowania dłużnika na użytek zasadności orzekania o umorzeniu zobowiązań dotyczy okresu zarówno przed ogłoszeniem upadłości, jak i w trakcie postępowania.

Cała procedura prowadząca do umorzenia zobowiązań upadłego jest w znacznej mierze zbliżona bądź nawet analogiczna do tej, z jaką mamy do czynienia w przypadku upadłości konsumenckiej. Wszczynana jest z inicjatywy dłużnika, na jego wniosek złożony w określonym w ustawie terminie (trzydzieści dni) po zakończeniu postępowania upadłościowego i obejmuje w pierwszym etapie ustalenie przez sąd planu spłaty wierzycieli. Plan spłaty określa w jakim zakresie i w jakim czasie (nie dłuższym niż trzy lata) dłużnik ma spłacać zobowiązania uznane na liście wierzytelności w postępowaniu upadłościowym, a jednocześnie niezaspokojone na skutek nie uzyskania wystarczających środków z likwidacji majątku upadłego.

Ustawodawca sformułował kilka przesłanek wyłączających możliwość oddłużenia przedsiębiorcy, a więc wskazał na okoliczności (zdarzenia), które powodować będą, że wniosek upadłego przedsiębiorcy nie będzie mógł być uwzględniony:

  • Po pierwsze, w sytuacji gdy stwierdzone zostanie istnienie podstaw do zastosowania wobec upadłego, przewidzianej przepisami ustawy prawo upadłościowe szczególnej sankcji w postaci czasowego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek oraz pełnienia funkcji reprezentanta lub pełnomocnika w spółce handlowej, przedsiębiorstwie państwowym, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszeniu. Sankcja ta jest nakładana przez sąd upadłościowy, w szczególności w sytuacjach gdy upadłemu można przypisać zawinione i jednoznacznie naganne zachowania polegające np. na niszczeniu bądź ukrywaniu swojego majątku. Niemniej jednak może być także orzeczona w przypadku, gdy zostanie wykazane, iż upadły nie bez swej winy nie zgłosił w ustawowym terminie wniosku o ogłoszenie upadłości.
  • Po drugie, ustawodawca zadbał o to aby niewypłacalni przedsiębiorcy nie korzystali z instytucji umorzenia zobowiązań jako stałego elementu swojej działalności. Stąd wyłączono możliwość oddłużenia przedsiębiorcy, jeżeli w ciągu ostatnich 10 lat przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, w której mają być umarzane zobowiązania upadłego, zostało wobec danego dłużnika przeprowadzone postępowanie upadłościowe, w którym umorzono jego zobowiązania bądź też nie doszło do umorzenia zobowiązań na skutek niewykonywania przez upadłego i uchylenia ustalonego planu spłaty.
  • Po trzecie, ustawodawca odmawia prawa oddłużenia tym przedsiębiorcom, których czynności (w okresie 10 lat przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości) zostały zaskarżone przez wierzycieli i prawomocnie uznane przez sąd za dokonane z pokrzywdzeniem wierzycieli.
  • Po czwarte, na oddłużenie nie mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy nie wykonywali rzetelnie obowiązków nałożonych na nich w postępowaniu upadłościowym.

Co istotne, ustawodawca przewidział jednak, iż w wyjątkowych sytuacjach, nawet pomimo zaistnienia wyżej wymienionych negatywnych przesłanek oddłużenie może nastąpić, gdy sąd uzna że umorzenie pozostałej części zobowiązań upadłego jest uzasadnione względami słuszności lub względami humanitarnymi.

Umorzenie nie obejmuje też wszystkich rodzajowo zobowiązań upadłego przedsiębiorcy. Z zakresu objętego umorzeniem wyłączono należności, którym generalnie na gruncie ustawy Prawo upadłościowe przyznaje się status uprzywilejowanych, np. należności alimentacyjne, zobowiązania wynikające z renty z tytułu odszkodowania za wywołanie choroby, niezdolności do pracy, kalectwa lub śmierci, itp. Umorzenie nie będzie obejmować także tych zobowiązań, których upadły umyślnie nie ujawnił, jeżeli wierzyciel nie brał udziału w postępowaniu upadłościowym. Skutkiem materialnoprawnym uprawomocnienia się wydanego przez sąd orzeczenia, jest wygaśnięcie zobowiązań upadłego objętych zakresem umorzenia.

Jednym ze skutków przeprowadzenia postępowania upadłościowego może być umorzenie niezaspokojonych w postępowaniu zobowiązań upadłego. Funkcja oddłużeniowa postępowania upadłościowego szczególnie akcentowana jest w przypadku tzw. upadłości konsumenckiej, których liczba znacznie zwiększyła się po dokonanej z początkiem 2015 roku i liberalizacji zasad ogłaszanie tego rodzaju upadłości.

 

 

Autorem artykułu jest radca prawny Piotr Glonek z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni

Brytyjski urząd ds. postępowania finansowego przestrzega przed coraz większym zadłużaniem się młodych ludzi. Podobnie jest w Polsce. Młodzi Polacy wpadają w spiralę długów, a ich zaległości w firmach pożyczkowych sięgają już 4,6 mld. Kiedy powinna się nam zapalić czerwona lampka – podpowiada ekspert od upadłości konsumenckich.

Młodzi Brytyjczycy pożyczają pieniądze nawet na podstawowe koszty utrzymania – twierdzi Andrew Bailey, prezes Urzędu ds. Postępowania Finansowego w wywiadzie udzielonym BBC. Jak twierdzi Bailey, nie jest to jednak lekkomyślne pożyczanie, lecz konieczność opłacenia podstawowych kosztów życia. Wysoka cena czynszów i brak wzrostu dochodów spowodowały, że więcej ludzi musiało skorzystać z kredytów, aby związać koniec z końcem. Jednak, jak zauważa Bailey, zarówno konsumenci, jak i instytucje finansowe, które pożyczają im pieniądze, powinni być świadomi, że w przyszłości mogą wzrosnąć stopy procentowe. Dlatego kredyt powinien być dla konsumentów przystępny i realny do spłacenia.

Najnowsze dane pochodzące z Banku Anglii wskazują, że dług konsumencki (bez kredytów hipotecznych) wynosi obecnie ponad 200 mld funtów i osiąga poziom niespotykany od czasu kryzysu finansowego. Aż o 10 proc. w ciągu roku wzrosła w Wielkiej Brytanii liczba pożyczek konsumenckich, w rachunku bieżącym oraz na kartach kredytowych. Ludzie oszczędzają coraz mniej, bo bardzo niskie stopy procentowe nie gwarantują odpowiednich zysków.

Młodzi Polacy zaciągają kolejne zobowiązania

Podobna sytuacja jest w Polsce. Jak wynika z raportu „Kredyt Trendy” Biura Informacji Kredytowej, w pierwszym półroczu 2017 roku o 24 tys. wzrosła liczba osób mających zobowiązania w firmach pożyczkowych. Około 80 proc. z nich ma również kredyty bankowe. To rodzi niebezpieczeństwo wpadania części kredytobiorców w spiralę długów poprzez zaciąganie kolejnych zobowiązań w firmach pożyczkowych. Zainteresowanie takimi firmami wynika z faktu, że banki wycofują się z niskokwotowych kredytów konsumpcyjnych.

– Nie wydaje mi się, żeby wzrost zadłużenia był objawem negatywnym. Ważniejsze jest, jak zachowują się młodzi ludzie w sytuacji, gdy tracą możliwość obsługi zobowiązań. Czy próbują rozwiązać swoje kłopoty, czy też uciekają od nich, mając nadzieję, że same się one rozwiążą? Identyfikacja problemu zadłużenia w początkowej jego fazie i zmierzenie się z nim możliwe są przy niewielkim wyrzeczeniu kredytobiorcy. Czasem wystarczy ograniczyć swoje przyzwyczajenia żywieniowe lub imprezowe, bardziej zaangażować się w pracę i wykazać się odrobiną silnej woli, żeby pokonać trudności, zanim zaczną się nawarstwiać – uważa Sławomir Anisimowicz, dyrektor w kancelarii PMR Restrukturyzacje SA, która pomaga konsumentom w zakresie upadłości.

Sławomir Anisimowicz przyznaje jednak, że często takie proste rozwiązania nie są możliwe. Dzieje się tak wtedy, gdy kredytobiorca zbyt późno decyduje się na rozwiązanie problemów lub w sytuacji zdarzeń losowych (choroba, wypadek), na które nie mamy wpływu. Wtedy nadmierne zadłużenie staje się trudne do zniwelowania.

– Ważne jest wówczas podjęcie zdecydowanych działań. Najpierw próba porozumienia z wierzycielami, a gdy do niego nie dojdzie, skorzystanie z narzędzi prawnych takich jak upadłość konsumencka. Takie decyzje podejmują najczęściej świadomi konsumenci. Za mało jest, niestety, inicjatyw społecznych, które uświadamiają młodym ludziom (i nie tylko im), że pozostawanie w stanie nadmiernego zadłużenia prowadzi ich do wypchnięcia na margines społeczny, wprost do szarej strefy – dodaje przedstawiciel kancelarii PMR Restrukturyzacje SA.

Aż 25 proc. klientów sektora pożyczkowego to osoby w wieku do 25 lat. Wielu z nich nie radzi sobie ze spłacaniem długów. Ponad 567 tys. młodych Polaków w wieku 18-34 lata ma już łącznie 4,6 mld zaległych długów pozakredytowych – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w kredytach, gdzie co ósmy 18-34-latek nie radzi sobie ze spłatą. Liczba dłużników zalegających ze spłatami wzrosła o ponad 86 tys. od marca 2016 roku do marca 2017 roku.

Źródło: PMR Restrukturyzacje S.A.

Świat staje się coraz bardziej niebezpieczny. Wychodząc naprzeciw tej sytuacji firma Konsalnet stworzyła pierwszą w Polsce, bezpłatną aplikacje mobilną, za pomocą której szybko uzyskamy dostęp do zainstalowanego systemu alarmowego.

mPanic jest aplikacją, którą powinien zainteresować się każdy, komu zależy na bezpieczeństwie własnym czy firmy.

Konsalnet – firma z ogromnym doświadczeniem ochroniarskim w swoje ofercie ma aplikację przeznaczoną dla urządzeń mobilnych, mającą zapewnić kontrolę nad systemami alarmowymi z każdego miejsca na świecie, a także umożliwiającą poinformowanie o zagrożeniu i wezwanie jednostki interwencyjnej za pomocą jednego kliknięcia.

mPanic zapewnia dostęp do informacji o stanie systemów alarmowych wszystkich objętych ochroną Konsalnet obiektów – mieszkania, domu czy firmy – możemy, więc w każdej chwili sprawdzić, czy alarmy są uzbrojone czy rozbrojone. Dzięki niej mamy też dostęp do siedmiodniowej historii systemu alarmowego każdego z obiektów.

Co więcej oferuje aplikacja:

– Przycisk antynapadowy –  po naciśnięciu informacja natychmiast trafia do centrali, co jest jednoznaczne z wezwaniem załogi interwencyjnej.

– Dodatkowo można ją  zainstalować na smartfonach czy tabletach członków naszej rodziny lub pracowników.

Aplikacja wydaje się być w dzisiejszych czasach niezbędna do zainstalowania. Jeśli ktoś jeszcze nie czuje się przekonany dodamy, że gwarantuje ona  bezpośredni kontakt ze Stacją Monitorowania Alarmów, co przydaje się, kiedy zapomnimy  numeru telefonu, żeby odwołać alarm w razie przypadkowego wezwania załogi interwencyjnej. A to zdarza się użytkownikom systemom ochronnym bardzo często.

Darmowa aplikacja mobilna mPanic dla użytkowników systemów alarmowych Konsalnet do pobrania w App Store i Google Play.

więcej na: www.konsalnet.pl

W ciągu ostatnich lat coraz więcej menadżerów z niepokojem obserwuje spadek produktywności w swoich zespołach. Z badań przeprowadzonych przez amerykański Departament Pracy na początku 2016 roku wynika, że średnia wydajność przypadająca na jednego pracownika spadła o 1%. Warto przy tym zauważyć, że w tym samym okresie podniosły się koszty pracy.

Poczta elektroniczna a produktywność

Niektórzy winą za spadek efektywności obarczają pocztę elektroniczną. Jakiś czas temu Business Insider  opublikował artykuł („Email might be making American workers less productive”), w którym powołał się na badania przeprowadzone w 2015 roku na 400 amerykańskich biznesmenach. Wynikało z nich, że sprawdzanie poczty elektronicznej zajmuje pracownikom ponad 6 godzin dziennie, z czego 3,2 godziny poświęcają na czytanie służbowych maili, a 3,1 to czas spędzony na odbieraniu wiadomości prywatnych.

Wpływ hałasu na koncentrację

Spędzanie czasu na czytaniu maili może stanowić część problemu, ale to z pewnością nie jedyny powód spadku efektywności wśród pracowników. Tym, na co najczęściej skarżą się osoby zatrudnione w biurach, są hałas i brak prywatności. Raport Harvard Business Review („Noise at the Office: How to Cope”) dowodzi, że hałas w miejscu pracy nie tylko źle wpływa na koncentrację, lecz także obniża efektywność i zwiększa poziom stresu.

Podczas badania przeprowadzonego przez amerykańską firmę architektoniczną Gensler ( 2013 U.S. Workplace Survey ) 69% ankietowanych stwierdziło, że poziom hałasu w ich miejscu pracy jest zbyt wysoki. Z analizy wynika również, że ogólna ocena warunków pracy w biurze spadła o 6% w stosunku do wyników badania Genslers z 2008 roku.

Kilka lat temu Plantronics zlecił niezależnej firmie consultingowej E3 Consulting Corporation przeprowadzenie badania, mającego ustalić, czy korzystanie ze słuchawek w miejscu pracy może przyczynić się do zwiększenia produktywności. W projekcie wzięli udział pracownicy firmy windykacyjnej, którzy przynajmniej 10% czasu spędzają na rozmowach telefonicznych. Podzielono ich na dwie grupy – członkowie grupy eksperymentalnej używali słuchawek, podczas gdy grupa kontrolna pracowała bez nich. Okazało się, że w okresie, w którym prowadzono badanie, ci pierwsi zamknęli o 23,5% spraw więcej niż w poprzednim miesiącu. Sami badani ocenili, że ich produktywność wzrosła średnio o 22% dzięki użyciu słuchawek.

Czy pracodawcy nie słyszą problemu?

Badania przeprowadzone przez Plantronics we współpracy z Oxford Economics wykazały, że zaledwie 35% menadżerów uważa, że hałasy płynące z otoczenia powodują spadek satysfakcji. Tymczasem wśród pracowników na negatywny wpływ hałasu skarży się 53%. W przestrzeni typu open space pracownicy przez cały dzień wystawieni są na odgłosy wydawane przez sprzęty biurowe, szum dobiegający zza okna, a także słuchanie rozmów współpracowników. Praca w głośnym otoczeniu zwiększa zmęczenie i stres, powoduje większe niezadowolenie, a przede wszystkim obniża produktywność. Niestety pracodawcy wciąż w niewystarczającym stopniu dostrzegają negatywny wpływ hałasu na swoje zespoły.

 

Źródło zdjęć: Plantronics

4473 zł – tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pensja w rok wzrosła o ponad 6 proc. I to nie koniec dobrych wieści. – Przed nami kolejne podwyżki płac – zapowiada Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Wielu polskich pracowników, zżyma się, porównując GUS-owskie dane o średniej krajowej z kwotą, która co miesiąc wpływa na ich konta. Dzieje się tak, ponieważ dane o zarobkach publikowane przez Główny Urząd Statystyczny po pierwsze dotyczą przedsiębiorstw, które zatrudniają co najmniej 9 pracowników i z reguły płacą lepiej niż małe firmy. Po drugie wartości wynagrodzeń brutto przewyższają o ok. jedną trzecią to, co pracownik dostaje, potocznie mówiąc, na rękę.

Na dodatek publikowana co miesiąc przeciętna płaca w Polsce nie jest medianą. Dane mocno zawyżają ludzie na najwyższych i najlepiej opłacanych stanowiskach. Tym niemniej zmieniające się kwoty oddają rynkowe tendencje. I wynika z nich, że na polskim rynku pracy dzieje się coraz lepiej. We wrześniu 2007 r. GUS informował o wynoszącej 2859 zł średniej pensji brutto w sektorze przedsiębiorstw, pięć lat później było to już 3771 zł, a rok temu 4218 zł. Płace rosły zatem regularnie, aż do opublikowanych dziś danych za wrzesień br. – 4473 zł.

Dobre widoki na co najmniej kilka lat?

– Wzrost płac wynika z polepszającej się sytuacji na polskim rynku pracy. Bezrobocie maleje przy jednoczesnym wzroście zatrudnienia. Tworzy się coraz więcej miejsc pracy w tempie szybszym niż następuje przyrost wykwalifikowanych pracowników. Powoduje to z kolei, że pracodawcy oferują wyższe wynagrodzenie, by znaleźć odpowiednich pracowników – tłumaczy Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Według analityka Cinkciarz.pl sytuacja gospodarcza sprzyja temu, by pensje w Polsce nadal rosły. Jak długo? Co najmniej przez kilka najbliższych lat. – Mamy obecnie do czynienia z ożywieniem gospodarczym, nie tylko w Polsce, ale także w niemal całej strefie euro oraz w większości Europy. Można powiedzieć, że polska gospodarka znalazła się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i prawdopodobieństwo pogorszenia się tego stanu jest obecnie ograniczone – analizuje Bartosz Grejner.

Rumunia, Czechy, Niemcy, Polska – różne tempo, ale zgodny kierunek

Ożywienie gospodarcze charakterystyczne dla wielu państw Europy sprawia, że średnie płace rosną nie tylko w Polsce. W ogólnie wzrostowym kursie dość istotnie różni się natomiast dynamika zmian pomiędzy poszczególnymi krajami. Niższa dotyczy np. bogatych Niemiec, wyższa np. Rumunii, która ciągnie się w ogonie unijnego rankingu pod względem wysokości średniej płacy, ale już pod względem tempa wzrostu znajduje się w czołówce. – W kolejnych miesiącach tego roku skala zmian w Rumunii systematycznie przekraczała 10 proc. w porównaniu do danych sprzed 12 miesięcy – określa analityk Cinkciarz.pl.

Pensje rosną także np. w Czechach, gdzie sytuacja na rynku pracy wygląda jeszcze lepiej niż w Polsce. Wynagrodzenia Czechów rosły w ostatnim okresie w podobnym tempie co Polaków, mimo że koszty pracy w Czechach są wyższe niż w Polsce. – Stopa bezrobocia u naszych południowych sąsiadów jest także najniższa w całej Unii Europejskiej. Wszystko przy wzroście gospodarczym na poziomie 4,5 proc. w II kw. br., również wyższym od notowanego w Polsce, który wynosi 3,9 proc. – opowiada Bartosz Grejner.

Czy kiedyś będziemy zarabiać tak jak Niemcy?

Niemiecki rynek pracy przyciąga wielu pracowników z Polski. Trudno się dziwić, skoro średnia płaca u naszych zachodnich sąsiadów wynosi ok. 3,7 tys. euro. Czy doczekamy czasów, w których zrównają się pensje w krajach po obu stronach Odry?

W ciągu ostatniej dekady (2007 – 2016), wynagrodzenia Niemców rosły przeciętnie o 2,05 proc., podczas gdy tempo wzrostu zarobków w Polsce było dwukrotnie wyższe i wyniosło 4,17 proc. Mimo to nadal istnieje przepaść – niemiecki pracownik może liczyć na blisko czterokrotnie wyższe średnie wynagrodzenie niż zarabiający w Polsce.

Załóżmy, że zarówno w Polsce, jak i w Niemczech utrzyma się wspomniane powyżej tempo wzrostu płac i podobne pozostaną stopy inflacji. W praktyce to mało prawdopodobne, ale w teorii możliwe. Gdyby zatem Polskę i Niemcy nadal cechowało tempo wzrostu zarobków o – odpowiednio – 4,17 proc i 2,05 proc, kiedy zrównają się pensje w obu państwach? Obliczyliśmy: to mogłoby się zdarzyć za nieco ponad 83 lata.

Bogatszemu trudniej o imponujący wzrost

Trzeba jednak wyjaśnić, dlaczego to dość optymistyczny scenariusz dla Polski. – Otóż wraz z rozwojem gospodarczym i zbliżaniem się rynku wschodzącego do poziomu kraju już dobrze rozwiniętego, jak np. Niemcy, tempo wzrostu zaczyna spadać – tłumaczy analityk rynkowy Cinkciarz.pl. – To logiczna kolej rzeczy, ponieważ kraj “goniący” z czasem staje się coraz lepiej rozwinięty i coraz bogatszy, a wtedy traci dynamikę z początkowych lat progresji. Problemem w takim przypadku może okazać się także tzw. pułapka średniego dochodu. To sytuacja, w której państwo po osiągnięciu określonego poziomu dochodów traci część przewagi konkurencyjnej, np. niskiego kosztu wysoce wykwalifikowanej siły roboczej – wyjaśnia analityk Cinkciarz.pl.

Gdyby trzymać się wersji o “nieco ponad 83 latach”, to zarobki Polaków i Niemców mogłyby się zrównać w 2101 r. Niestety… – Obserwowane obecnie szybkie tempo wzrostu płac w naszym kraju może spowolnić, stąd realnie będzie nam bardzo trudno dogonić wynagrodzenia Niemców przed początkiem XXII w. – określa analityk Cinkciarz.pl.

Autor: Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

 

 

 

 

 

Dzięki spadkowi kursu franka raty kredytów w tej walucie są coraz niższe. Od grudnia ubiegłego roku ich wysokość spadła o ponad 10%. Z drugiej strony, wciąż są one o ok. 20% wyższe niż kwota,  jaką wyliczył im bank podczas składania wniosku kredytowego. Expander zwraca jednak uwagę, że od 2008 r. o ok. 40% wzrosły nasze wynagrodzenia. Jeśli więc rata początkowo miała stanowić np. 30% dochodów kredytobiorcy, to dziś będzie to już tylko 25%. Prawdziwym problemem dla frankowiczów jest natomiast wciąż bardzo wysokie zadłużenie. 

W przypadku kredytu we frankach, zaciągniętego w najgorszym możliwym momencie (w sierpniu 2008 r.) rata wynosi dziś ok. 1809 zł (przy początkowej kwocie 300 000 zł i okresie spłaty 30 lat). Gdy frankowicz starał się o kredyt, to dowiedział się, że rata wyniesie ok. 1516 zł, o ile nie zmieni się kurs i oprocentowanie. Niestety  stało się inaczej i rata jest dziś o 293 zł wyższa.  Mimo ostatnich spadków kursu kredytobiorcy płacą więc istotnie więcej niż na początku.

Ta wyższa rata w wielu przypadkach jest jednak dziś relatywnie mniejszym obciążeniem, gdyż w ciągu minionych 9 lat znacząco wzrosły wynagrodzenia w naszym kraju. Przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw była o 42% wyższa w sierpniu niż w analogicznym okresie roku 2008. Jeśli więc założymy, że w momencie zaciągania kredytu, rata stanowiła 30% dochodów wnioskodawcy, to dziś będzie to jedynie 25%. Te uśrednione dane nie wykluczają, że niektórzy mogą dziś zarabiać tyle samo lub nawet mniej niż 2008 r. Dla większości rata powinna być jednak mniejszym obciążeniem.

Zadłużenie prawdziwym problemem

Mimo, że obecny kurs na poziomie 3,68 zł wiąż jest dużo wyższy niż 2 zł obserwowane w 2008 r., to dzięki ujemnym stopom procentowym w Szwajcarii, raty są dość niskie. Zadłużenie zależy już jednak tylko od kursu. Dla naszego przykładowego kredytu wynosi ok. 420 000 zł. Mimo 9 lat spłaty jest więc dużo wyższe niż pożyczone 300 000 zł. Jeśli regularnie spłacamy raty i nie chcemy zmieniać mieszkania, to w niczym to zadłużenie nam nie przeszkadza.  Gorzej, jeśli mamy inne plany lub problemy.

W przypadku znaczących opóźnień spłaty rat, bank może wypowiedzieć umowę kredytową i przeliczyć całe zadłużenie na złote po obecnym kursie. To spowoduje, że nawet po sprzedaży mieszkania nie wystarczy pieniędzy na spłatę całego długu. Z tego samego powodu frankowiczowi nie opłaca się zamienić lokalu np. na większy, mniejszy czy przenieść się do innego miasta lub innej dzielnicy. Możemy powiedzieć, że ci kredytobiorcy są „przywiązani” do swoich mieszkań.

 

Autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors

 

Po pierwszym stycznia 2018 roku, do grona podatników przekazujących co miesiąc pliki JPK_VAT dołączy bardzo liczna, bo szacowana na 1,5 miliona grupa najmniejszych przedsiębiorstw. To ogromna zmiana ze względu na skalę zjawiska. Ministerstwo Finansów uruchamia dla tych podmiotów platformę informacyjno-edukacyjną.

Ministerstwo Finansów zintensyfikowało działania informacyjne, mając świadomość, że bardzo wielu drobnych przedsiębiorców może być zaskoczonych nowymi obowiązkami. Z tej perspektywy uruchomienie przez ministerstwo specjalnej strony internetowej, gdzie w uporządkowanej formie i przystępny sposób zostały opisane najważniejsze zagadnienia dotyczące JPK_VAT, jest niezwykle przydatne.

Obowiązek prowadzenia elektronicznej ewidencji VAT

Warto podkreślić, że poza obowiązkiem przesyłania JPK_VAT, od stycznia dochodzi najmniejszym przedsiębiorcom również obowiązek prowadzenia ewidencji vatowskiej za pomocą programów komputerowych, bo tylko z takiej ewidencji można pobrać bez ręcznego przepisywania dane, które zamieniane są na formę JPK_VAT. Wynika to wprost z nowego artykułu 109 ust. 8a, który będzie obowiązywał od 1 stycznia 2018 roku „Ewidencja, o której mowa w ust. 3, prowadzona jest w formie elektronicznej przy użyciu programów komputerowych.”.

Promocja dla pionierów

Ciekawym pomysłem ministerstwa jest zachęta do wcześniejszego składania (tj. jeszcze w 2017 roku) plików JPK_VAT, przez tych przedsiębiorców, którzy jeszcze nie mają takiego obowiązku. Ma być to okazja do przyzwyczajenia się i przećwiczenia w praktyce rozwiązań technicznych do zestawiania i wysyłania JPK_VAT. To dobry pomysł, ponieważ dzięki niemu ograniczy się liczbę błędów w plikach przesyłanych przez nową grupę obowiązanych podatników.

Dodatkowo Ministerstwo Finansów zachęca mikroprzedsiębiorców szybszym zwrotem VAT – już po 25 dniach – przy rozliczeniach za październik, listopad i grudzień 2017 r.

Należy jednak pamiętać o tym, że od stycznia będziemy stosować nową, trzecią już wersję, struktury JPK_VAT. Mikroprzedsiębiorcy, w tym reprezentanci wolnych zawodów płacący VAT, którzy będą przechodzić na elektroniczne prowadzenie rejestru VAT powinni sprawdzić, czy oprogramowanie, na które się decydują jest dostosowane do wprowadzonej na dniach trzeciej wersji struktury JPK_VAT.

 

Autor: Bogdan Zatorski, ekspert biznesowy Sage

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych oraz niektórych innych ustaw, ma zacząć obowiązywać od dnia 1 stycznia 2018 roku.

Najważniejsze zmiany jakie wprowadzi ustawa dla przedsiębiorców to nowe zasady dotyczące wymaganej struktury zatrudnienia sprzedającego uprawnionego do wystawiania ulg we wpłatach na PFRON. Projekt przewiduje zwiększenie z 30% do 50% wymaganego wskaźnika zatrudnienia osób niepełnosprawnych w strukturze zatrudnienia sprzedającego uprawnionego do wystawiania ulg we wpłatach na PFRON.

Ustawa przewiduje okres przejściowy w okresie od 2018 roku do 2019 roku, gdzie wzrost wymaganego wskaźnika będzie odbywał się stopniowo:

  • w 2018 roku – będzie obowiązywał 30% wskaźnik;
  • w 2019 roku – będzie obowiązywał 40% wskaźnik;
  • w 2020 roku – będzie obowiązywał 50% wskaźnik.

Zmiana powyższa spowoduje, że pracodawcy stracą możliwości do wystawiania ulgi, jeśli nie zatrudnią odpowiedniego procentu osób niepełnosprawnych. Obecnie już osiągnięcie wymaganego wskaźnika zatrudnienia jest dużym utrudnieniem dla firm, ze względu na brak osób chętnych do pracy.

Po wejściu w życie nowelizacji, sprzedający będzie musiał poinformować nabywcę o zasadach nabywania i korzystania z obniżenia wpłat na PFRON, co będzie się wiązało z obowiązkiem złożenia  oświadczenia w ciągu 7 dni przez nabywcę o zamiarze korzystania z ulg.

Sankcją dla sprzedającego, który nie wykona powyższego obowiązku, będzie dokonanie wpłaty na PFRON w wysokości 30% kwoty należności ogółem określonej na fakturze zakupu uprawniającego nabywcę do ulgi.

Dotychczas firmy musiały wystawiać informacje o uldze każdemu kontrahentowi (na druku INF-U), co powodowało wystawianie dużej ilości dokumentów nawet firmom, które nie chciały korzystać z ulgi. Jednakże nowe regulacje nie uproszczą procedury. Wątpliwe jest również, czy wystarczy jednorazowo przekazać informację kontrahentowi o zasadach nabywania i korzystania z ulgi, czy należy informować klienta za każdym razem przy wystawianiu faktury. W sytuacji gdy ustawodawca wprowadzi wysokie sankcję za brak informacji (bowiem mogą się zdarzyć sytuacje, że będzie to 1/3 przychodu firmy), należy bardzo precyzyjnie określić obowiązki pracodawcy. Negatywnie należy ocenić powyższe rozwiązanie, ponieważ sankcje w dużej ilości przypadków mogą być niewspółmierne.

 

W biznesie ekstrawertywny styl funkcjonowania dość często bywa uznawany za determinantę sukcesu. Dlatego na rozmowie kwalifikacyjnej introwertyk może chcieć „grać” ekstrawertyka, np. mówiąc bardziej dynamicznie, niż zwykle. Jednak w procesie rekrutacyjnym nie opłaca się udawać. Rekruter szybko może zauważyć sztuczność. Wówczas prawdopodobnie odrzuci nieprzekonującego go kandydata. A jeśli nawet pracownik otrzyma posadę, to na dłuższą metę trudno mu będzie utrzymać nałożoną „maskę”.

Współczesny świat promuje postawy ekstrawertywne. W szkole dzieci otrzymują dobre stopnie za aktywność, a w pracy przełożeni wymagają od podwładnych dynamizmu i szybkości w działaniu. Z kolei, użytkownicy mediów społecznościowych starają się mieć jak najwięcej znajomych. Natomiast zabieganie o popularność i bycie w centrum uwagi, co do zasady, jest sprzeczne ze stylem funkcjonowania introwertyka. W związku z tym, w niektórych środowiskach biznesowych może mu być trudniej się odnaleźć.

– Jeżeli introwertyk ma jasno zdefiniowany cel i chce udawać ekstrawertyka, to oczywiście może próbować tego na rozmowie kwalifikacyjnej. Jednak prawdziwy profesjonalista nie dałby się oszukać, dzięki metodologii prowadzenia wywiadów rekrutacyjnych. Jednocześnie kwestia osobowości introwertywnej lub ekstrawertywnej nigdy nie powinna być używana jako kryterium decydujące o tym, czy dany kandydat będzie dobrym lub złym pracownikiem. Dlatego też oszukiwanie nie ma większego sensu – mówi Jolanta Zdrzałek, Associate Director z Hudson, globalnej firmy świadczącej usługi z zakresu rekrutacji.

Ekstrawertyka odróżnia od introwertyka to, że koncentruje swoją uwagę na świecie zewnętrznym. Mówi energicznie i szybko podejmuje działania. Potrafi zajmować się wieloma wątkami jednocześnie. Dla odmiany, język ciała introwertyka jest stonowany, a słowa są bardzo dokładnie dobierane. W niektórych przypadkach taki typ osobowości wypowiada się wolniej od ekstrawertyka. Chcąc o czymś opowiedzieć, lubi to najpierw przemyśleć. A im większą ma wiedzę o danym zagadnieniu, tym może mu być trudniej wypowiedzieć się na ten temat w krótkich zdaniach. Ekstrawertyk funkcjonuje odwrotnie, tzn. opowiadanie może być dla niego okazją do głębszego rozważenia danej sprawy.

– Różnica w stylu funkcjonowania polega na tym, że ekstrawertyk jest nastawiony na mówienie, a introwertyk – na słuchanie. Ten drugi może zostać odebrany jako osoba nieśmiała, ponieważ nie stara się zdominować swojego rozmówcy. Jednak wstydliwość nie ma z tym nic wspólnego. Introwertyk potrafi bardzo uważne wsłuchiwać się w słowa swojego rozmówcy. Z kolei, ekstrawertyk może się męczyć na spotkaniu biznesowym, podczas którego będzie mógł występować jedynie w roli cichego słuchacza – zwraca uwagę Jolanta Zdrzałek.

W opinii eksperta, w biznesie jest mniej więcej po równo introwertyków i ekstrawertyków, z niewielką przewagą tych drugich. Nikt nie jest w 100% żadnym z tych typów. To oznacza, że wszyscy potrafimy dostosowywać się do innych. Najważniejsza jest nasza świadomość tego, jacy jesteśmy. Warto też wiedzieć, z jakimi osobowościami na co dzień współpracujemy. Gdy wyczujemy potrzeby rozmówcy, łatwiej się z nim porozumiemy. Nasza komunikacja stanie się wtedy bardziej efektywna, np. z większą lekkością przekonamy do naszej oferty potencjalnego klienta albo unikniemy sytuacji konfliktowej ze współpracownikiem. Jednak nie chodzi o udawanie, lecz o rozumienie oczekiwań drugiej strony.

– Jeżeli ekstrawertyk będzie miał taką wiedzę, że introwertyk potrzebuje innej komunikacji, niż on sam, to skoncentruje się na stonowaniu swojej ekspresji. To samo dotyczy introwertyka. Jeśli zrozumie, że np. jego szef ma ekstrawertywny styl funkcjonowania, to też będzie w stanie dostosować swój naturalny sposób mówienia do potrzeb ekstrawertyka. Dla przykładu, nie będzie budował zdań złożonych, wzbogaconych dygresjami. Raczej wypowie najważniejsze kwestie w punktach – podsumowuje Jolanta Zdrzałek.

 

Źródło: MondayNews.pl

Eksperci

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

Starczewska-Krzysztoszek: Dorośli Polacy nie kształcą się

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in....

AKTUALNOŚCI

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...

Związkowcy, pracodawcy, Rada ZUS przeciwni zniesieniu limitu składek

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, krytykują sposób procedowania ustawy d...

Kolejnych 50 zmian dla biznesu

Przedsiębiorca, któremu kontrahent nie płaci na czas, odzyska zapłacony podatek dochodowy, a dłużnik...