piątek, Grudzień 15, 2017
Home Archiwa 2017 Kwiecień 12

Dzienne archiwaKwi 12, 2017

Czy warto wysyłać pracowników na szkolenia? Może się wydawać, że to pytanie retoryczne, na które odpowiedź zawsze powinna być pozytywna, a jednak są szefowie, którzy mają co do tego wątpliwości. I słusznie! Samo szkolenie może nie mieć sensu – sens ma dopiero sytuacja, w której pracownicy zastosują zdobytą wiedzę w codziennej praktyce.

Edukacja pracowników, także jeśli dotyczy tzw. kompetencji miękkich, może poważnie przełożyć się na sukcesy firmy, ale by tak się stało, trzeba zadbać o to, by nabyte umiejętności były faktycznie wykorzystywane w praktyce.

Sukces ma wielu ojców

Na skuteczność szkolenia wpływa wiele czynników. Nie można oczywiście pomijać kwestii samego tematu, który nie powinien być wybierany pod wpływem spontanicznego pomysłu lub korzystnej oferty promocyjnej, ale powinien opierać się na dogłębnej analizie potrzeb szkoleniowych, a najlepiej także uwzględniać głos samych pracowników. Kolejna sprawa to wybór firmy szkoleniowej i właściwych trenerów – z odpowiednim doświadczeniem w danej tematyce.

Są to kwestie kluczowe, ale same w sobie nie gwarantują jeszcze sukcesu. Należy bowiem pamiętać, że w szkoleniu udział biorą żywi ludzie, którzy funkcjonują w określonym środowisku, a więc nie bez znaczenia będą również takie elementy, jak motywacja samych uczestników, czy też otwartość na wprowadzenie realnych zmian ze strony ich szefów. Udział w szkoleniu osoby, która nie widzi potrzeby, by cokolwiek w swojej pracy zmieniać, może nie przynieść rezultatów takich, jakich oczekiwałby jej przełożony. Ale z drugiej strony – nawet osobie o wysokiej motywacji szkolenie nie pomoże, jeśli nie będzie ona miała wsparcia ze strony firmy, w której pracuje.

– Zapał poszkoleniowy, który przekłada się na chęć wdrażania wiedzy zdobytej podczas szkolenia, trwa około miesiąca – mówi Tomasz Pachoł, trener w firmie szkoleniowej Effect Group. – W sytuacji, gdy uczestnik doświadcza porażek wynikających z niepowodzeń w stosowaniu narzędzi z warsztatów, jego strefa komfortu zostaje naruszona. A wtedy, aby ją odzyskać, wraca najczęściej do starych nawyków, przyzwyczajeń lub technik, ponieważ nawet, jeśli nie są one skuteczne, to przynajmniej zostały już dobrze oswojone i dostarczają znajomej satysfakcji – podkreśla.

Dlatego tak bardzo ważne jest, aby planując szkolenie, od razu uwzględnić takie jego przygotowanie, by praca rozpoczęta podczas zajęć, mogła być kontynuowana również po wykładach i warsztatach. Można w tym celu skorzystać z kilku możliwości.

1. Szkolenie z HR-em

Jeśli mamy do czynienia ze szkoleniem zamkniętym, powinien brać w nim udział przedstawiciel działu human resources (HR). Jeszcze przed zajęciami powinien on zapoznać się z programem szkoleniowym i ewentualnie uzupełnić go o takie aspekty, które mogą mieć szczególne znaczenie w konkretnej firmie. Natomiast już podczas samych zajęć, specjalista HR może zaobserwować, jakie są faktyczne (nieuwzględnione wcześniej) potrzeby rozwojowe uczestników, a także uzupełniać wiedzę trenera o kwestie związane z firmą (choćby podając konkretne przykłady z jej życia). Bardzo często będzie to wzmacniało skuteczność szkolenia, ponieważ uczestnicy zyskają potwierdzenie, że ich udział w nim, a następnie stosowanie nowych narzędzi, ma sens w ich codziennej rzeczywistości.

Dodatkowo, przedstawiciel HR, znając dokładny przebieg szkolenia, będzie mógł wspierać pracowników w wykorzystywaniu i wzmacnianiu zdobytych kompetencji. Pozwoli to również na poprawę komunikacji w firmie i wpłynie na wzrost wzajemnego zaufania.

2. Ćwiczenia dla uczestników

Trener prowadzący zajęcia, po warsztatach powinien zostawić zestaw ćwiczeń, które uczestnicy będą mogli wykonywać samodzielnie w ramach samorozwoju. Najlepiej, żeby zadania od razu zostały podzielone na kolejne tygodnie, co ułatwi ich systematyczną realizację.

3. Dodatkowy warsztat po szkoleniu

Bardzo ważnym narzędziem jest tzw. „follow-up”, rozumiany jako ponowne spotkanie warsztatowe. To element bardzo często pomijany przez firmy, a jednak niezbędny, jeśli pracownicy mają być wspierani w zmianach. Daje uczestnikom możliwość przedyskutowania z trenerem tego wszystkiego, co zostało wdrożone, a także zgłoszenie problemów, jakie wystąpiły na etapie stosowania nowej wiedzy w praktyce.

Na tej podstawie trener może lepiej dostosować proponowane kroki rozwojowe do indywidualnej sytuacji panującej w danej firmie oraz do oczekiwań i możliwości pracowników. W ocenie Tomasza Pachoła, „follow-up” powinien być przeprowadzany nie wcześniej niż dwa miesiące po warsztatach.

4. Indywidualne konsultacje z trenerem

Jeszcze rzadziej zdarza się, aby firma zdecydowała się na zamówienie indywidualnych spotkań z trenerem dla każdego z uczestników.

– Zdaje sobie sprawę, że jest to dość kosztowne rozwiązanie, ale daje ono pracownikowi możliwość rozmowy z trenerem w cztery oczy. W takiej sytuacji może on szczerzej niż podczas grupowego szkolenia opowiedzieć o barierach, jakie napotyka, chcąc wprowadzić zmiany do swojej pracy – zauważa trener Effect Group.  – Z kolei prowadzący ma możliwość skupienia się na jednym uczestniku i w ten sposób może mu udzielić indywidualnego wsparcia.

5. Ćwiczenia z trenerami wewnętrznymi

Kolejna możliwość pojawia się, jeśli firma ma swoich własnych trenerów. Trenerzy wewnętrzni mogą przygotować zestawy ćwiczeń, które będą realizowane z pracownikami po ich przeszkoleniu. Ćwiczenia takie pozwolą wzmocnić oraz rozwinąć zakres stosowania zdobytych umiejętności.

6. Szkolenie razem z szefem

Pomysł, aby w szkoleniu zamkniętym dla pracowników uczestniczył także ich szef, może wydawać się kontrowersyjny, ale takie rozwiązanie ma bardzo mocne uzasadnienie.

– Wiele razy spotykałem się z obawami ze strony przedstawicieli działu HR, czy szef „nie usztywni” grupy. Należy jednak pamiętać, że warsztaty prowadzone są w formie bezpiecznej dla wszystkich. Szef nie występuje w roli nadzorcy, ale w pełni zaangażowanego członka zespołu, a w takiej sytuacji on sam może być zestresowany bardziej niż pozostali pracownicy. W całej mojej wieloletniej praktyce tylko raz doszło do sytuacji, w której przełożony „położył” warsztaty. Można to więc uznać raczej za wyjątek niż za regułę – podkreśla Tomasz Pachoł.

Bardzo ważnym argumentem przemawiającym za udziałem szefa w szkoleniu jest fakt, że dzięki temu może on zapoznać się z materiałem przerabianym na szkoleniu, a przez to ocenić jego przydatność w realiach firmy. Jeśli przełożony sam także uczestniczy w zajęciach, po ich zakończeniu będzie w stanie omówić z pracownikami poszczególne tematy i lepiej zrozumie ewentualne trudności, jakie pojawiać się mogą w procesie zmian. Gdy szef nie uczestniczy w warsztatach, nie ma wiedzy na temat tego, jakich szczegółowych aspektów dotyczyły zajęcia, a wtedy, nawet przy dobrych chęciach, nie będzie w stanie wesprzeć uczestników.

Wśród korzyści, jakie przynosi udział przełożonego w szkoleniu, trzy z nich wydają się najważniejsze.

  1. Wspieranie – po warsztatach każdy z uczestników może wspólnie z przełożonym przedyskutować, jakie metody czy techniki w szczególności powinien wdrożyć lub jakie inne zmiany zastosować w sposobie wykonywania obowiązków.
  2. Feedback od szefa – po szkoleniu przełożony może udzielić każdemu pracownikowi informacji zwrotnych na temat tego, w jakim stopniu udaje mu się wykorzystywać wiedzę wyniesioną z warsztatów.
  3. Informacja zwrotna od pracowników – co istotne, także szef może liczyć na feedback ze strony pracowników. Podczas szkolenia, w którym uczestniczy przełożony, często dochodzi do sytuacji, w których omawiane są także możliwości poprawy współpracy i komunikacji na linii szef-pracownik. W takiej formule podwładni chętniej wyrażają swoje uwagi i starają się je przedstawić możliwie konstruktywnie. Dzięki obecności trenera, wszystkim razem łatwiej jest wypracować optymalne rozwiązania, które faktycznie mogą usprawnić wspólną pracę.

– Pamiętam jak na warsztatach z zarządzania czasem jeden z brygadzistów powiedział, że dla niego największym „złodziejem czasu” jest jego przełożony, który przychodzi do niego z problemami w nieodpowiednim momencie i przerywa jego pracę – wspomina trener Effect Group. – Szef, gdy to usłyszał, zaczął się śmiać, po czym odpowiedział, że zawsze miał wrażenie, że jeśli podchodzi do stanowiska a brygadzista wychodzi mu naprzeciw, to znaczy, że ma dla niego czas. Dzięki wyjaśnieniu tej sytuacji panowie wspólnie ustalili, że w sytuacji, gdy harmonogram brygadzisty będzie napięty, powie to swojemu szefowi wprost, a ten – bez pretensji – oceni czy jego temat jest na pewno pilny i czy nie może poczekać – mówi Tomasz Pachoł.

Sukces warsztatów, to nie tylko praca trenera, lecz również działu personalnego, przełożonego, no i oczywiście samych uczestników. Bez wspólnego zaangażowania wielu pracowników „odfajkuje” co prawda udział w zajęciach, ale takie spotkanie szkoleniowe nie wniesie do ich  życia zawodowego nic wartościowego.

Czy więc szkolenia dla pracowników mają sens? Oczywiście, że tak – ale pod warunkiem, że służą określonym celom i zarówno uczestnicy, jak i przełożeni są zdeterminowani, by te cele wspólnie osiągnąć.

 

Źródło: Empemedia

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły 1. kwartale 2017 r. o 2,0 proc. w stosunku do 1. kwartału 2016 r. – podał GUS.

W 1. kwartale 2017 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 2 proc. w stosunku do 1. kwartału 2016 r. W 2/3 na inflację wpływ miał wzrost cen żywności (w ciągu 3. miesięcy br. o 3,7 proc.) oraz paliwa do prywatnych środków transportu (o 18,6 proc.). Gdyby nie spadki cen odzieży i obuwia oraz opłat związanych z łącznością, wpływ ten byłby na poziomie blisko 80 proc. Podobnie zatem jak w okresie od lipca 2014 r., gdy to obniżające się ceny żywności i paliwa wprowadziły polską gospodarkę w okres deflacji, tak od grudnia 2016 r.  ich wzrost jest przyczyną powrotu do inflacji.

Wzrost cen, w tym szczególnie wzrost cen żywności przekłada się bezpośrednio na wszystkie gospodarstwa domowe, ich realne dochody. W 1. kwartale 2017 r. wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 pracowników wzrosły prawdopodobnie o 4,1 proc. Inflacja ograniczyła ich realny wzrost do nieco ponad 2 proc. Jeżeli porównamy to z 2016 r., zobaczymy że to znacznie mniej niż rok wcześniej. W 2016 r. wynagrodzenia w firmach 10+ wzrosły co prawda w mniejszym stopniu, bo o 3,8 proc., ale dzięki deflacji ich siła nabywcza była wyższa. Realny wzrost wynagrodzeń wyniósł prawie 4,5 proc.

Jeśli pracownicy chcieliby utrzymać taki poziom realnego wzrostu dochodów z pracy (4,5 proc.), o czym mogą przecież myśleć, bo pracodawcy informują o coraz większym braku ludzi do pracy, to przy inflacji 2 proc. nominalny przeciętny wzrost wynagrodzeń powinien wynieść w 2017 r. co najmniej 6,5 proc. Można spodziewać się nawet takiego wzrostu wynagrodzeń – w ostatnim kwartale 2017 r., gdy z rynku pracy wycofa się dodatkowo ponad 300 tys. osób korzystając z obniżenia wieku emerytalnego. A tak silny wzrost wynagrodzeń w konsekwencji przełoży się na inflację. Wszystko zatem wskazuje, że w 2017 r. będzie ona bliższa celowi inflacyjnemu, niż założonemu w budżecie na ten rok poziomowi 1,3 proc.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

W marcu 2017 r. GE uruchomiło Centrum Doskonalenia Powering Efficiency – nową jednostkę o zasięgu globalnym skupiającą specjalistów z kilku biznesów energetycznych. Ich celem jest wdrożenie kompleksowych rozwiązań w zakresie modernizacji i oprogramowania zwiększających sprawność nowych, jak i już istniejących elektrowni węglowych na świecie, przy jednoczesnym znacznym obniżeniu ich emisyjności. Światowe Centrum COE, z siedzibą główną w Baden (Szwajcaria), będzie nie tylko wdrażać zintegrowane rozwiązania, lecz także opracowywać wizję oraz sprawować kontrolę nad procesami na skalę globalną. Zespoły regionalne skoncentrują się na wsparciu inżynieryjnym oraz lokalnej realizacji projektów.

Łącząc doświadczenie grupy ekspertów reprezentujących różne biznesy działające w ramach poszczególnych organizacji GE, tj. Power Services, Steam Power Systems, Global Research Center oraz Global Growth, pokazujemy operatorom, jak mogą spełniać wymagania dotyczące poziomów emisji oraz zwiększać efektywność zarówno swoich nowych, jak i istniejących elektrowni węglowych – powiedział Michael Rechsteiner, główny sponsor globalnego centrum COE oraz wiceprezes linii produktowych w GE Power Services.

Założenia centrum COE opierają się na badaniach przeprowadzonych ostatnio przez GE w ramach inicjatywy Ecomagination, które wykazały, że emisje dwutlenku węgla (CO2) w elektrowniach na całym świecie mogą zostać zredukowane o 11 procent w przypadku pełnego zastosowania istniejących rozwiązań modernizacyjnych i oprogramowania. Elektrownie węglowe produkują elektryczność dla około 40% globalnych odbiorców. Jednocześnie wiele przestarzałych i niewydajnych jednostek odpowiada za niemal 75% emisji dwutlenku węgla w sektorze energetycznym.

Zainstalowana baza jednostek zasilanych węglem nie przestanie funkcjonować z dnia na dzień. GE wspiera zwiększający się udział energii produkowanej ze źródeł odnawialnych, ale także rozumie konieczność zastosowania elastycznych i wydajnych rozwiązań dla energii opartej na węglu, które pomogłyby zredukować emisje i zagwarantować niezawodne dostawy energii – dodał Rechsteiner. – GE dysponuje szerokim wachlarzem rozwiązań w zakresie modernizacji energetyki parowej i technologii zarządzania emisjami, które w połączeniu z naszymi technologiami cyfrowymi, mogą spowodować wzrost efektywności średnio o 4 procent.”

Najnowsze elektrownie węglowe budowane przy wykorzystaniu ultra nadkrytycznej technologii GE mogą osiągać sprawność nawet do 49 procent, co jest wartością znacznie przewyższającą średnią światową, plasującą się na poziomie 33 procent. Każdy dodatkowy punkt sprawności redukuje koszty eksploatacyjne w ciągu całego cyklu żywotności elektrowni, jednocześnie zmniejszając emisje CO2 o około 2 procent.

Nowoczesne elektrownie zasilane węglem kamiennym pracują w oparciu o kompleksową sieć czujników, sterowników cyfrowych oraz komputerów nadzorujących, która pozwala na obsługę i skoordynowanie podsystemów całej elektrowni. Możliwości cyfrowe GE oraz szeroka oferta firmy w zakresie systemów kontroli jakości powietrza pozwalają na dalsze obniżanie emisji do atmosfery do poziomów zgodnych lub nawet przewyższających najbardziej surowe regulacje i przepisy w zakresie emisji.

Centrum Powering Efficiency COE będzie ponadto oferować klientom pakiety rozwiązań finansowych pomocne przy tworzeniu projektów przekształceniowych, zmierzających do wysoko wydajnej i niskoemisyjnej produkcji.

Organizacje globalne i regionalne

Obok globalnej struktury centrum COE, jej regionalne organizacje – z pionierską jednostką startującą obecnie w Indiach – będą służyły wsparciem, odpowiadając w czasie rzeczywistym na wszystkie potrzeby lokalnych dostawców.

Naszym pierwszym celem są Indie ze względu na spodziewany w tym kraju dynamiczny wzrost zapotrzebowania na energię – powiedział Ashok Ganesan, szef Powering Efficiency COE oraz dyrektor zarządzający GE Power India Limited. – Całkowita sprawność istniejącej w Indiach floty, w szczególności przestarzałych elektrowni węglowych, jest w dalszym ciągu na stosunkowo niskim poziomie. Nasz regionalny zespół jest doskonale przygotowany do zaangażowania całego potencjału Centrum Doskonalenia Powering Efficiency, by pomóc elektrowniom w osiągnieciu większej wydajności przy mniejszych emisjach.

 

 

Źródło: GE

 

Pełnienie funkcji ABI wymaga zarówno dobrej organizacji czasu jak i odpowiednich narzędzi pracy. Obecnie na rynku dostępne są aplikacje, które mają na celu odciążyć ABI oraz administratora danych w obowiązkach związanych z przestrzeganiem przez organizację przepisów prawa ochrony danych osobowych. Czym się różnią? W czym mogą pomóc? Podpowiadamy w przeglądzie eksperckim firmy ODO 24.

Przegląd aplikacji warto poprzedzić rozróżnieniem samych jej odbiorców. Większość dostępnych aplikacji, tak naprawę, jest dedykowana nie dla ABI, zgodnie z obecnym stanem prawnym, a dla administratora danych – zwraca uwagę Konrad Gałaj-Emiliańczyk, ekspert ds. ochrony danych ODO 24. Dostawcy aplikacji często błędnie zakładają, że do obowiązków ABI należą takie czynności jak nadawanie upoważnień do przetwarzania danych osobowych lub prowadzenie dokumentacji ochrony danych osobowych. Nieporozumienie wynika z faktu, że do stycznia 2015 r. wymienione czynności najczęściej były przydzielane ABI, jednak obecny stan prawny wymaga większego zaangażowania całej organizacji we wdrożenie oraz utrzymywanie systemu ochrony danych osobowych na bezpiecznym poziomie.

W zestawieniu brano pod uwagę funkcjonalność aplikacji, czyli sposób korzystania z narzędzia w praktyce, intuicyjność oraz dostępność informacji. Dodatkowymi czynnikami wpływającymi na ich ocenę była możliwość instalacji danej aplikacji lokalnie lub zdalny dostęp oraz możliwość generowania dokumentów lub zestawień z poziomu samej aplikacji.

ABI EKSPERT+ najdłużej funkcjonująca na rynku aplikacja jest dostępna online, bez możliwości pobrania i zainstalowania na lokalnym komputerze lub serwerze. Nawigacja prowadzona w formie ikon, co trochę może utrudniać pracę niedoświadczonemu ABI (nie jest jasne, który przycisk do czego służy, ani od czego powinien zacząć pracę w aplikacji). Zakładki podzielone są na obszary zaczynając od rejestru zbiorów danych osobowych, nośników elektronicznych i oprogramowania, podmioty zewnętrzne (procesorów danych), ewidencję osób upoważnionych. Bardzo przydatną funkcjonalnością jest możliwość wygenerowania rejestru zbiorów danych osobowych prowadzonego przez ABI oraz jego udostępnienie w formie odnośnika do strony internetowej. Aplikacja jest bardzo elastyczna, użytkownik ma możliwość edytowania treści generowanych dokumentów takich jak upoważnienia do przetwarzania danych osobowych oraz ich ewidencjonowania. Oprogramowanie posiada także możliwość przeprowadzania testów – edytowanych w samej aplikacji – wobec osób przetwarzających dane osobowe przed nadaniem im upoważnienia. Niedosytem może być brak szkoleń w formie e-learningu w samej aplikacji. Poszczególne zakładki są dość funkcjonalne jednak można odnieść wrażenie, że sama aplikacja była tworzona z uwzględnieniem poprzedniego stanu prawnego. Oczywiście posiada ona funkcjonalności wymagane nowelizacją z 2015 r. Jednak zastanawiająca jest funkcjonalność takich zakładek jak rejestr udostępnionych danych osobowych, gdyż nie ma żadnego prawnego obowiązku jego prowadzenia. Podobnie z zakładkami dotyczącymi kopii zapasowych oraz serwisów oprogramowania.

W ocenie eksperta: Aplikacja jest godna polecenia ze względu na swoją elastyczność, jednak ze względu na funkcjonalności pasuje bardziej do sektora publicznego niż prywatnego. Korzystając z aplikacji można odnieść wrażenie pewnego chaosu i braku intuicyjności poszczególnych elementów. Aplikacja z pewnością będzie dobrym wyborem dla doświadczonych ABI, a gorszym wyborem dla początkujących ABI, którzy na co dzień zajmują się innymi rzeczami niż pełnienie funkcji ABI – wskazuje Konrad Gałaj-Emiliańczyk, ekspert ds. ochrony danych ODO 24.

Kolejna aplikacja ABI Administrator, powstała w 2016 r., bazuje na WordPress CMS, co jest ciekawym pomysłem, z uwagi na funkcjonalność WordPress-a jako narzędzia do tworzenia stron internetowych. Można jej przyznać wysokie noty za charakter wizualny. Podobnie jak w przypadku większości aplikacji dostępne są zakładki Dokumenty, Zbiory, Programy i zasoby, Osoby, Miejsca, Incydenty i Sprawdzenia. Niestety generowane z aplikacji dokumenty pozostawiają wiele do życzenia, np. upoważnienie w formacie pdf jest obarczone brakiem przejrzystości i zagmatwaniem, dodatkowo łatwo o błąd w generowaniu dokumentu, a możliwość edycji jest ograniczona do minimum. Poważną wadą systemu jest brak modułu sprawdzenia, który powinien być dostępny od stycznia 2015 r. Korzystając z poszczególnych funkcjonalności można odnieść wrażenie, że twórcy aplikacji nie orientują się w obowiązujących przepisach prawa, gdyż zakresy poszczególnych tabel nie odzwierciedlają tych informacji, które są wymagane, na rzecz promocji informacji nie potrzebnych.

W ocenie eksperta: Aplikacja ABI Administrator stanowi przykład bardzo dobrego pomysłu jednak miernego wykonania. Niestety przez braki w funkcjonalności trudno jest polecić ją komukolwiek jako narzędzie wspierające funkcjonowanie systemu ochrony danych osobowych – mówi Konrad Gałaj-Emiliańczyk z ODO 24.

Aplikacja ABIeye stanowi pewne urozmaicenie spośród pozostałych narzędzi ze względu na znacznie rozszerzoną funkcjonalność. Nie jest to jedynie narzędzie wspomagające pracę ABI, ale również platforma e-learningowa, która umożliwia bez odchodzenia od biurka przeszkolenie wszystkich osób oraz nadanie im upoważnień do przetwarzania danych osobowych. Jest to jedno z niewielu narzędzi, które posiada funkcjonalność związaną z obsługą więcej niż jednego podmiotu przez jednego ABI. Dlatego sprawdzi się jako narzędzie do koordynacji nadzoru w ramach grup kapitałowych, gdzie bardzo często te same osoby są zatrudniane przez kilka podmiotów. Podobnie jak wskazane już aplikacje panel administracyjny jest opatrzony zakładkami, na które składają się: ewidencja dokumentów, ewidencja zbiorów, ewidencja osób, ewidencja miejsc, ewidencja powierzeń oraz ewidencja incydentów. Rdzeniem programu jest zakładka dotycząca osób, która posiada najwięcej funkcjonalności. Możliwe jest nadawanie upoważnień do poszczególnych zbiorów jak i tzw. upoważnień ogólnych tj. zgodnych z zakresem obowiązków służbowych i przydzielonych dostępów do systemów informatycznych. Minusem aplikacji jest odpłatność szkoleń w formie e-learningu, jednak w żaden sposób nie ogranicza to możliwości szkolenia osób w innej formie lub z wykorzystaniem innej platformy e-learningowej. Jest to jedna z niewielu aplikacji, które są dostępne w pełnej wersji bezpłatnie, co z pewnością stanowi duży atut. Jedną z wad aplikacji jest niedopracowany mechanizm generowania ewidencji do formatu pdf, gdy jest dodane zbyt dużo rekordów to ewidencja wygląda mało przejrzyście. Przechowywanie dokumentów rozwiązano bardzo sprawnie – niezależnie od stanu prawnego wszelkie dokumenty w każdej dostępnej wersji mogą być przechowywane w aplikacji ABIeye.

W ocenie eksperta: Głównym celem aplikacji jest zebranie wszystkich najważniejszych elementów w jednym miejscu i skuteczne zarządzanie nimi. Dodatkowym atutem aplikacji jest to, że jest ciągle rozwijana zgodnie z prośbami użytkowników. Aplikacja dedykowana jest przede wszystkim dużym podmiotom, gdzie przetwarzanie danych osobowych odbywa się w sposób rozproszony – mówi ekspert ODO 24.

ABI 3.0, w przeciwieństwie do pozostałych aplikacji, jest instalowana (dość intuicyjnie) na stacji roboczej jednak łączy się zdalnie z dostawcą w celu aktywacji. Deklarowana funkcjonalność aplikacji jest bardzo szeroka. Dostępne są wersje na lokalne serwery administratora danych jak i wersje dla wielu użytkowników. Aplikacja wykorzystuje przeglądarkę internetową do wyświetlania wszelkich treści. Aplikacja jako jedna z niewielu umożliwia pobranie szablonów dokumentacji ochrony danych osobowych oraz narzędzi pełnienia nadzoru i dostosowanie ich do stanu faktycznego konkretnego administratora danych.

W ocenie eksperta: Oprogramowanie jest jednym z najbardziej rozbudowanych i dedykowanych narzędzi do pełnienia nadzoru, jednak jego zasadniczą wadą jest okresowo płatna licencja, umożliwiająca korzystanie z tego narzędzia. Istnieje ryzyko, że niedoświadczony ABI stworzy cały system ochrony danych osobowych na bazie tej aplikacji, a później nie będzie w stanie się z niej wycofać i zostanie zmuszony do ponoszenia opłaty licencyjnej  – wskazuje Konrad Gałaj-Emiliańczyk z ODO 24.

 

Źródło: ODO 24

Według danych portalu Stackoverflow przeciętny programista spędza około siedmiu godzin tygodniowo pracując hobbystycznie nad rozwojem oprogramowania i uczestnicząc w projektach open source, czyli takich, które bazują na otwartym, dostępnym dla każdego kodzie. Na bezpłatne udostępnianie własnego know-how decydują się jednak nie tylko osoby prywatne, lecz także firmy z całego świata. Aż 65 proc. z nich wnosi swój wkład do projektów tego typu. Biznes zaczyna dostrzegać realne korzyści płynące z bezpłatnego dzielenia się własnym dorobkiem.

Branża nowoczesnych technologii należy do jednej z najbardziej otwartych na networking i wymianę wiedzy. Takie działania ułatwia z pewnością możliwość budowania społeczności online. Liczby mówią same za siebie. Z portalu Stackoverflow.com, stanowiącego forum dla osób zainteresowanych programowaniem, miesięcznie korzysta prawie 17 mln specjalistów IT. Z ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników serwisu wynika, że 70 proc. z nich poświęca minimum dwie godzinny tygodniowo na programowanie hobbystyczne albo rozwój projektów open source. W przypadku co piątego badanego liczba ta wzrasta do ponad 10 godzin tygodniowo. Przeciętnie, badani poświęcają na projekty niezwiązane z pracą zawodową siedem godzin tygodniowo.

Ogromnym atutem ruchu open source jest efekt skali. Nad otwartym oprogramowaniem pracuje wielomilionowa społeczność specjalistów, która weryfikuje jakość kodu, wyłapuje błędy, sugeruje usprawnienia czy projektuje nowe funkcjonalności. Taka działalność to dla wielu z nich sposób na ciągłe doskonalenie umiejętności zawodowych, wzbogacanie portfolio czy budowanie relacji wewnątrz branży – mówi Dariusz Świąder, prezes zarządu Linux Polska, organizator Open Source Day, największego w Polsce wydarzenia dedykowanego otwartemu oprogramowaniu.

Jednak przykład ruchu open source pokazuje, że dzieleniem się wiedzą są zainteresowani nie tylko pojedynczy specjaliści, ale także całe organizacje. Z badania The Future of Open Source Survey 2016 wynika, że ok. 65 proc. organizacji kontrybuuje do projektów bazujących na otwartym kodzie, czyli takich, z których w przyszłości będzie mógł skorzystać każdy. W jednej na trzy firmy co najmniej połowa deweloperów pracuje nad otwartymi projektami. Rosnąca powszechność udostępniania kodu oprogramowania i korzyści płynące z tego typu praktyk sprawiają, że nawet technologiczni giganci kojarzeni przede wszystkim z rozwiązaniami zamkniętymi, jak Apple czy Microsoft, wykonują ukłon w stronę społeczności open source. Ten drugi w ubiegłym roku stał się członkiem Linux Foundation, organizacji non-profit wspierającej otwarte technologie. W 2014 r. firma udostępniła swoją platformę programistyczną .NET, co oznacza, że każdy kto chce rozwijać rozwiązania oparte o ten kod poza środowiskiem Windows ma w tej chwili taką możliwość. Z kolei w 2015 r. Apple udostępniło kod źródłowy opracowanego przez siebie języka programistycznego Swift.

Na tym zjawisku zyskują klienci dostawców oprogramowania. Otwartość kodu zmusza do ciągłego inwestowania w innowacje i rozwój produktu.  Dodatkową korzyścią jest fakt, że nie zachodzi tu tzw. zjawisko vendor lock-in, czyli uzależnienia od konkretnego dostawcy. Oznacza to, że użytkownik nie ponosi wielkich kosztów związanych z ewentualną zmianą dostawcy. Nie istnieje też ryzyko związane z zaniechaniem produkcji, bo w przypadku Open Source projekt może być kontynuowany czy to samodzielnie czy z innym dostawcą – dodaje Dariusz Świąder, Linux Polska.

Gospodarka oparta na dzieleniu się

Tego typu praktyki nie są jednak wyłącznie domeną branży IT. Jednym z głośniejszych przykładów udostępnienia dorobku intelektualnego przedsiębiorstwa było ujawnienie w 2014 r. przez Teslę patentów firmy. Rok później w jej ślady poszła Toyota ogłaszając, że udostępnia za darmo patenty związane z samochodami fuel cell. Ich nieodpłatne wykorzystanie będzie możliwe do roku 2020, kiedy jak przewiduje producent zakończy się proces wstępnego wprowadzenia tego rozwiązania na rynek. Pomimo, że działania obu firm wydają się być z pozoru sprzeczne z ich interesami, w rzeczywistości stanowią przemyślaną część strategii biznesowej. Komentując swoją decyzję CEO Tesli Elon Musk powiedział: Odczuwaliśmy potrzebę wystąpienia o patenty, ponieważ obawialiśmy się, że duże firmy motoryzacyjne skopiują naszą technologię, a później wykorzystają swoje zaplecze produkcyjne, sprzedażowe i marketingowe, by zdominować rynek. Nie mogliśmy się bardziej pomylić. (…) Pojazdy elektryczne nie stanowią nawet 1 proc. sprzedaży dużych koncernów samochodowych. Decyzja o uwolnieniu patentów ma szansę przyczynić się do rozwoju całego rynku, na czym skorzysta sama Tesla, np. sprzedając baterie do rozwiązań stworzonych przez konkurencję na bazie udostępnionych technologii. Przykład ten pokazuje, że tradycyjne podejście do ochrony firmowego know-how nie zawsze sprawdza się w sektorach opartych na innowacjach. Filozofia open source będzie więc w coraz większym stopniu przenikać do świata biznesu.

O Konferencji Open Source Day

Open Source Day to największe w Polsce i Europie wydarzenie poświęcone otwartemu oprogramowaniu. W dotychczasowych edycjach udział wzięło 5 tys. osób, a kilkanaście tysięcy śledziło relację online. Open Source Day stanowi platformę wymiany wiedzy na temat otwartego oprogramowania, jednego z najważniejszych obecnie kierunków rozwoju nowoczesnych technologii, umożliwiającego tworzenie wysokiej jakości, stabilnych  rozwiązań IT, które dziś są podstawą działania wszystkich gałęzi gospodarki. Gośćmi specjalnymi poprzednich edycji byli przedstawiciele Rządu, m.in. Wicepremier, Minister Gospodarki, Pan Waldemar Pawlak, Minister Administracji i Cyfryzacji Pan Michał Boni,  a także Wiceminister Cyfryzacji, Pan Piotr Woźny. 10., jubileuszowa edycja konferencji odbędzie się w dniu 17 maja 2017 r. w Warszawie.

Źródło: Lightscape

Zgodnie z wcześniejszym wstępnym szacunkiem GUS, wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w porównaniu do marca ubiegłego roku o 2 proc. Niższą niż w lutym inflację zawdzięczamy słabszemu wzrostowi cen żywności, która podrożała o 3,4 proc. (miesiąc wcześniej wzrost wyniósł 4,3 proc.) oraz mniejszej dynamice cen transportu oraz paliw. W marcu paliwa wciąż były droższe o 18,1 proc. niż rok wcześniej, ale w lutym ta różnica wynosiła aż 21,2 proc. Podobnie jak miesiąc wcześniej, o 5,5 proc. tańsze były odzież i obuwie oraz usługi związane z łącznością.

Obniżenie się dynamiki wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych do 2 proc. w marcu, wobec lutowego skoku o 2,2 proc., nie oznacza jeszcze pożegnania z wysoką inflacją. Choć w najbliższych miesiącach zmniejszać się będzie podbijający ją efekt statystyczny, wynikający z niskiej bazy odniesienia cen ropy naftowej sprzed roku, to na znaczeniu zyskiwać będą inne czynniki, związane z notowaniami innych surowców, cenami żywności i presją płacową wynikającą z sytuacji na rynku pracy. Być może wskaźnik inflacji w najbliższym czasie nie przekroczy trwale poziomu z lutego i nie zbliży się do 2,5 proc. ale nie należy się też raczej spodziewać, że zejdzie w kierunku 1,5 proc. Jeszcze przez jakiś czas utrzymywać się będą wysokie ceny żywności. Według szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w czerwcu mogą one być o 4-5proc. wyższe niż w grudniu 2016 r., a ich sezonowy spadek odczujemy dopiero latem. Po zmianie przez GUS składu inflacyjnego koszyka, zwiększył się w nim udział żywności, której ceny, zdaniem ekspertów będą jednak wyraźnie wyższe niż w 2016 r. Nie należy też zapominać o wpływie, jaki na inflację ma kondycja złotego. Od początku roku do końca marca, nasza waluta wyraźnie umacniała się wobec dolara, powodując że importowane towary i surowce były tańsze. W dwóch poprzednich latach mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy po wiosennym umocnieniu, złoty tracił jednak sporo na wartości. Gdyby teraz ten scenariusz się powtórzył, ponownie zwiększyłaby się inflacyjna presja.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Nowoczesne technologie coraz bardziej wkraczają do naszego życia, często są obecne nawet tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Tym samym nie mamy pojęcia, z której strony może zaskoczyć nas atak hakera. Chociaż wszyscy już wiemy,  jak istotne jest zabezpieczanie komputerów i telefonów, często zapominamy o innych urządzeniach podłączonych do sieci, np. o drukarkach. A te, jak przekonują eksperci, mogą być najsłabszym ogniwem łańcucha zabezpieczeń.

Bezpieczeństwo w biznesie

Jednak chociaż badanie PwC CEO Survey 2017pokazuje, że 61% prezesów największych światowych organizacji uważa cyberzagrożenia za jedno z największych niebezpieczeństw dla ich biznesu, w Polsce wciąż wielu przedsiębiorców nie do końca zdaje sobie sprawę ze skali cyfrowych ryzyk.

Według najnowszego raportu firmy PWC, w ostatnim roku w aż 96% średnich i dużych firm w Polsce doszło do ponad 50 incydentów związanych z naruszeniem bezpieczeństwa informacji lub systemów IT. W przypadku aż 64 % liczba takich zdarzeń była większa niż 500. Tylko w zeszłym roku w ten sposób straty spowodowane przez cyberprzestępców sięgnęły 3 biliony dolarów, a w 2021 suma ta ma osiągnąć 6 bilionów dolarów. W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii , straty spowodowane przez cyberprzestępców były większe niż te spowodowane przez tradycyjnych kryminalistów.

Powyższe dane liczbowe potwierdzają, że cyberataki stanowią bardzo groźne zjawisko dla przedsiębiorstw i to niezależnie od ich wielkości. Skutecznie atakowane są zarówno największe korporacje jak i małe oraz średnie przedsiębiorstwa. Sytuacja ta podokazuje, że cyberbezpieczeństwo to przede wszystkim problem sektora prywatnego. Biorąc pod uwagę, że narzędzia hakerskie są coraz częściej ogólno dostępne, liczba ataków będzie tylko rosnąc. W Wielkiej Brytanii już dziś straty poniesione w wyniku działania cyberprzestępców przekraczają straty spowodowane przez klasycznych przestępców – komentuje Andrzej Kozłowski, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Bezpieczeństwo druku

Stale analizujemy pomysły i zachowania hackerów, rozmawiamy z naszymi klientami o ich oczekiwaniach, współpracujemy ze sztabem najlepszych specjalistów z zakresu cyberbezpieczeństwa. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaoferować naprawdę unikalne rozwiązania, także w obszarach, o których nikt dotychczas nie pomyślał, że mogą być niebezpieczne – mówi Tomasz Omelaniuk, ekspert firmy HP Inc Polska. Warto pamiętać, że dzisiejsza drukarka niewiele różni się od komputera i włamanie do niej to dla hakera nie tylko dostęp do dokumentów, które przez nią przepuszczamy, ale też furtka do całej naszej sieci firmowej, komputerów, serwerów, oprogramowania, a co za tym idzie, do bardzo cennych danych.

Jako jeden ze światowych liderów w dziedzinie bezpieczeństwa sprzętu komputerowego, pierwsze zabezpieczenia drukarek firma HP Inc. wprowadziła już w połowie lat 90. Wówczas była to możliwość zabezpieczania portów czy ustanawiania fizycznych blokad.

Dzisiaj, po ponad 20 latach, najnowsze światowe rozwiązania w dziedzinie bezpieczeństwa druku HP Inc. prezentuje we wprowadzanych właśnie na rynek drukarkach wielofunkcyjnych obsługujących format A3. Wśród zabezpieczeń, na które warto zwrócić uwagę znajdują się m.in. wykrywanie i odpieranie ataków w czasie rzeczywistym, automatyczny monitoring i wbudowane funkcje weryfikacji oprogramowania w celu powstrzymywania zagrożeń już w momencie ich pojawienia się.

Bezpieczeństwo od HP Inc.

W 2016 roku firma HP udostępniła wyniki analizy funkcji zabezpieczających porównując swoje drukarki z produktami tej samej klasy dostarczanymi przez konkurencję. Okazało się, że tylko HP Inc. oferuje kombinacje funkcji zabezpieczających, które monitorują urządzenie w celu wykrywania i automatycznego powstrzymywania ataków, a następnie same sprawdzają integralność oprogramowania podczas ponownego uruchomienia systemu.

Warto też pamiętać, że druk nie jest jedynym obszarem, w którym firma HP Inc. rozwija funkcje bezpieczeństwa. Także laptopy i komputery otrzymują najnowsze rozwiązania chroniące wrażliwe dane, a analizy przeprowadzone w tym obszarze wykazały, że laptopy HP (produkty z linii Elite) należą do najlepiej zabezpieczonych laptopów na świecie.

Źródło: HP Inc.

Eksperci

Bugaj: Obniżka podatków niekoniecznie korzystna

W minionym miesiącu, a szczególnie w jego drugiej połowie, globalny kapitał zaczął ponownie preferow...

Kowalski: To Rząd a nie ZUS powinien rozwiązać kwestię ozusowania umów zleceń

Ozusowanie umów zleceń zawieranych przed 2016 rokiem pozostaje kwestią sporną pomiędzy przedsiębiorc...

Przasnyski: Zróżnicowane tempo inwestycji w przemyśle

Najnowsze dane GUS dotyczące nakładów i wyników przemysłu po trzech kwartałach 2017 r. dają mocno zr...

Sawicki: Inflacja bazowa obojętna na pędzącą gospodarkę

W listopadzie dynamika inflacji bazowej podniosła się z 0,8 do 0,9 proc. r/r. To wartość minimalnie ...

Lipka: Jak w Polsce marnotrawiony jest kapitał ludzki

Co sprawia, że znakomite wyniki polskiej młodzieży w badaniach kapitału ludzkiego nie przekładają si...

AKTUALNOŚCI

Bruksela zatwierdziła polski program dotyczący energii odnawialnej o wartości 40 mld zł

Na mocy przepisów UE w dziedzinie pomocy państwa Komisja Europejska zatwierdziła polski program doty...

Wirtualne „waluty”, takie jak bitcoin, litecoin czy ether nie są emitowane i gwarantowane p

Czym są wirtualne „waluty" Organizatorzy akcji przypominają, że kryptowaluty nie są ani emitowane, a...

Polskie instytucje finansowe pozytywnie oceniają swój stopień przygotowania do RODO

3 na 4 przedstawicieli polskiego sektora bankowego biorących udział w najnowszym badaniu Linux Polsk...

Trendy sprzedaży w sklepach małoformatowych w listopadzie 2017

Jak wynika z danych CMR, w listopadzie 2017 r. obroty sklepów małoformatowych do 300 m2 były o 9,0% ...

Przełomu w służbie zdrowia raczej nie będzie

Służba zdrowia jest pierwszym najważniejszym zadaniem – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w expo...