Home Aktualności Rynek walutowy. Finalny cios

Rynek walutowy. Finalny cios

Wczorajszy odczyt ISM na dobre wygasił spekulacje o wrześniowej podwyżce Fed, choć komentarze z Fed wciąż okraszone są jastrzębim akcentem. USD przeżywa trudne chwile, ale aktywa ryzykowne pozostają w mocy. Dziś kanonada banków centralnych trwa dalej, choć akurat same posiedzenia mogą być najmniej atrakcyjne.

Można by się rozwodzić, że choć ISM dla usług wypadł najgorzej od 2010 r., to komentarze ze strony respondentów ankiety rysują mniej ponury obraz i zwracają uwagę na przejściową słabość w aktywności. Ale spadek indeksu, to dalej spadek, a w połączeniu z podobnym rozczarowaniem w danych z przemysłu i niezadowalającym raportem z rynku pracy pomysł podwyżki stóp procentowych Fed we wrześniu jest martwy. Tymczasem szef oddziału Fed w San Francisco John Williams podtrzymuje optymizm, stwierdzając dziś w nocy, że gospodarka USA „jest w dobrej formie i zmierza we właściwym kierunku”. W rezultacie „sensownym jest powrócić do stopniowych podwyżek stóp procentowych, raczej wcześniej niż później”. Czy Williams przez ostatni tydzień był odcięty od informacji? Prawdopodobnie nie, a jego wypowiedź uwidacznia problem, z jakim Fed mierzy się od dłuższego czasu – rynek niechętnie zmienia swoje oczekiwania w stronę wskazywaną przez Fed. Inwestorzy tyle razy zawiedli się na deklaracjach gotowości do podwyżek, że z założenia są sceptyczni. Ostatnie dni tylko utwierdziły ich w przekonaniu. Celem wypowiedzi Williamsa i zapewne wkrótce innych członków FOMC będzie dbanie o to, by rynkowe oczekiwania na podwyżkę w grudniu nie spadły za bardzo. Obecnie stoją na 52 proc., a następnymi w kolejności do uspokojenia nastrojów są Lacker i George dziś o 16:00.

USD przegrywa dziś z walutami rynków wschodzących Azji, które nadganiają reakcję swoich odpowiedników z Europy i Ameryki oraz walut G10. Powtarzając któryś już raz: jeśli Fed nie przyspieszy podwyżek, inwestorzy będą dalej polować na wyższe stopy zwrotu, a rynki wschodzące są pierwszym miejscem, gdzie będą się rozglądać. Na głównych crossach sytuacja jest bardziej skomplikowana, gdyż dodatkowe czynniki też się liczą. EUR/USD to sprawa jutrzejszej decyzji ECB, gdzie gołębia niespodzianka nie jest wykluczona. GBP/USD ma jeszcze pole do wzrostów pod redukcję krótkich pozycji w funcie (Brexit), ale inwestorzy są ostrożni przed dzisiejszym wystąpieniem prezesa Banku Anglii Carneya w parlamencie (w towarzystwie Cunliffe’a, Forbes i McCafferty’iego). Tematem będzie opinia BoE o ostatnich danych z gospodarki, które generalnie zarysowały obraz mniej pesymistyczny, niż się obawiano tuż po referendum. W sierpniu, kiedy Bank luzował politykę monetarną, zasugerował dalsze luzowanie przed końcem roku. GBP z radością przyjmie bardziej wyważone stanowisko BoE.

USD/JPY notuje dziś największą zmianę, gdyż do negatywnej reakcji dolara na rozczarowujący ISM dla usług dochodzą doniesienia prasowe o sporze w Banku Japonii. Decydenci mają problem z uzgodnieniem stanowiska na rewizję polityki monetarnej, która będzie miała miejsce na posiedzeniu 20-21 września. Prezes Kuroda jest zwolennikiem ujemnych stóp procentowych, wiceprezes Iwata opowiada się zwiększeniem skupu aktywów. Kiuchi i Sato są wskazywani jako przeciwnicy jakiejkolwiek formy luzowania. Rozłam jest niebezpieczny, gdyż podkopuje szanse na trwalsze osłabienie jena, na czym zależy i rządowi i BoJ. Szaloną teorią w tym momencie jest, że BoJ chce obniżyć rynkowe oczekiwania, by efekt zaskoczenia zwiększył reakcję JPY, jeśli BoJ faktycznie dokona agresywnego luzowania. Na razie jednak sprzedaż JPY to ryzykowny interes.

Środa przynosi trzy decyzje banków centralnych. Szwedzki Riksbank posiada wciąż aktywny program skupu aktywów, który wygasa na koniec roku, a ostatnia słabość korony działa na korzyść odbicia inflacji. Z drugiej strony prognozy wzrostu gospodarczego wymagają rewizji w dół. Ogólnie bilans ryzyk jest neutralny, co przemawia za stanowiskiem „wait-and-see” i brakiem reakcji SEK. W Kanadzie rynek wycenia niecałe 6 proc. szans na obniżkę stopy procentowej Banku Kanady do 0,25 proc. Ostatnie dane z gospodarki są słabe, a ryzyka krajowe i zewnętrzne dla perspektywy wzrostu przeważają po negatywnej stronie. To ustawia nisko poprzeczkę dla gołębiego wydźwięku komunikatu. W Polsce zakładamy utrzymanie stopy referencyjnej na 1,5 proc. Seria słabszych danych makro z polskiej gospodarki podniosła głosy o konieczności złagodzenia stanowiska RPP, jednak komentarze ze strony członków Rady w większości wskazują, że stabilizacja kosztu pieniądza jest najbardziej preferowaną ścieżką. Dzisiejsza konferencja prasowa powinna potwierdzić neutralne nastawienie banku centralnego, co może oferować pewną dozę ulgi dla złotego, choć w tym tygodniu posiedzenie RPP pozostaje w cieniu piątkowej decyzji Moody’s o ratingu Polski.

 

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.