Biura turystyczne idą z torbami. Branża turystyczna jest jedną z tych, które najmocniej ucierpiały wskutek pandemii. Zakaz podróżowania spowodował, że tylko samo wykorzystanie bazy noclegowej w Polsce w kwietniu spadło o 97,5 proc. względem analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK, przez ponad rok zadłużenie firm turystycznych wzrosło dwukrotnie, do prawie 118 mln zł. Czy uda im się przekonać klientów, że już jest bezpiecznie i można wyjeżdżać? Wpływ na decyzje wakacyjne będą z pewnością miały zarówno niepewne prognozy dotyczące drugiej fali zachorowań, jak i zwyżkujące ceny w polskich kurortach.

Część dużych biur zapowiedziała, że w związku ze znoszeniem ograniczeń w podróżowaniu z początkiem lipca wznawia funkcjonowanie. Oczywiście odbywać się to ma w bardzo ograniczonym zakresie, ale dla wielu wczasowiczów stęsknionych zagranicznych wojaży zaświtał promyk nadziei. Czy rzeczywiście uda im się wyjechać? Firmy turystyczne bardzo na to liczą, bo jeśli nie zaczną wreszcie zarabiać, ich sytuacja będzie jeszcze bardziej dramatyczna.

Skalę zapaści tej branży w Polsce pokazują dane GUS. W marcu 2020 r. z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 881,4 tys. turystów, którym udzielono 2,5 mln noclegów. W porównaniu z marcem 2019 r. było to mniej odpowiednio o 63,3 proc. i o 56,7 proc. Kwiecień tylko pogłębił kryzys. Według szacunków liczba osób korzystających z noclegów w porównaniu z analogicznym miesiącem roku poprzedniego była niższa o ok. 97,5 proc.

Kłopoty branży turystycznej ze spłatą zaległych zobowiązań

Biura turystyczne idą… z torbami -wykres przedstawiający kwoty zaległe  branży turystycznej
Biura turystyczne idą… z torbami

Źródło: BIG InfoMonitor, BIK

Dane BIG InfoMonitor pokazują też, że w ciągu roku udział firm, które mają zaległości w całej branży spadł nieznacznie z 5,9 proc. do 5,7 proc. W zestawieniu bierzemy pod uwagę firmy aktywne, zawieszone i zamknięte. Jednak liczba przedsiębiorstw doświadczających problemów z terminową spłatą zobowiązań wzrosła z 919 do 939. Kwotowo największe zadłużenie mają organizatorzy turystyczni-56,1 mln zł. Pozostałe firmy zajmujące się rezerwacją (43,6 mln zł) oraz agenci (11,9 mln zł). Na pośrednikach turystycznych ciąży 5,2 mln zł.

Biura turystyczne i wakacyjne powroty

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa sprawił, że ten początek wakacji wcale nie oznacza nagłej fali wyjazdów urlopowych. Wielu potencjalnych urlopowiczów w tym roku nie zdecyduje się na wyjazd. Po części dlatego, że mimo zapewnień decydentów obawiają się o swoje zdrowie. Ponadto kryzys odbił się na możliwościach ich domowych budżetów. Po miesiącach koniecznej bezczynności do gry wracają jednak biura podróży, choć z poważnie ograniczoną ofertą. Kilku dużych operatorów od początku lipca zamierza uruchomić zorganizowane wyjazdy. Przede wszystkim w europejską część basenu Morza Śródziemnego – do Grecji, Hiszpanii czy Chorwacji.

Droga niepewność

Przedstawiciele branży turystycznej nie mogą być pewni, jak będzie wyglądała sytuacja epidemiologiczna na świecie. Ponadto w jaki sposób poszczególne kraje będą na nią reagowały. Dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem. O pewnym zagubieniu i rozgoryczeniu może świadczyć, że część przedsiębiorców branży turystycznej czuje się pokrzywdzona. Ich zdaniem – niezgodne z prawem są zakazy i ograniczenia nałożone przez rząd w związku z epidemią koronawirusa. 84 firmy chcą w sumie 141 mln zł odszkodowań od państwa. Według szacunków takich poszkodowanych może być nawet 10 tys. w całym sektorze.

Na rynku krajowym daje się zauważyć, że wiele firm turystycznych, ale też z turystyką powiązanych, chce skorzystać na zniesieniu ograniczeń. Nawet jeśli, a może właśnie dlatego, że mogą one powrócić. Rachunek za posiłek i nocleg w kurortach w Polsce niejednokrotnie przewyższa już więc ten, który trzeba by było zapłacić w którejś z europejskich wakacyjnych destynacji.

To zrozumiałe, że po kilku miesiącach kompletnego zastoju firmy branży turystycznej usiłują odbić się od dna i poprawić swoją sytuację finansową. Przepadł im początek sezonu, kilka kolejnych długich weekendów, dotychczas tradycyjnie mocno obleganych. Teraz, gdy wreszcie mogą, starają się nadrobić zaległości. Niestety dzieje się to częściowo kosztem tych wszystkich, którzy wakacje chcieliby spędzić w kraju, a budżety domowe ok. 40 proc. Polaków również ucierpiały w czasie pandemii – mówi Sławomir Grzelczak.

Jak więc w praktyce będzie wyglądał powrót do aktywności przedsiębiorstw zajmujących się turystyką? Nie wiadomo, ale np. bałagan wywołany przez brytyjski rząd, który ogłosił, że znosi ograniczenia w podróżowaniu do kraju, a następnie doprecyzował, że będzie się to wiązało z 14-dniową kwarantanną po przekroczeniu granicy, z pewnością ani operatorom turystycznym, ani liniom lotniczym w planowaniu powrotu do względnie normalnej działalności nie pomógł.

Źródło:bik.pl