piątek, Maj 25, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Krajowy Rejestru Długów"

Krajowy Rejestru Długów

Są młode, mieszkają na wsi lub w małym miasteczku na Śląsku bądź Mazowszu i mają blisko 4,5 tys. złotych do oddania. Chociaż na listach dłużników kobiety zaczynają przeważać po 65. roku życia, to w przypadku długów w firmach pożyczkowych, już w młodym wieku zaczynają dorównywać mężczyznom. Jest ich tyle samo, co panów, ale ich długi są większe. W przeciwieństwie do banków – tu nadal wyraźnie dominuje płeć brzydka – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.

Kobiety zadłużają się w firmach pożyczkowych równie często jak mężczyźni. Jednak to one mają większe długi – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Statystyczna Polka ma do oddania firmie pożyczkowej blisko 4,5 tys. złotych, podczas gdy zaległości Polaka są o pół tysiąca złotych mniejsze. Z kolei mężczyźni częściej zadłużają się w bankach. Wśród dłużników bankowych notowanych w KRD, aż 61 proc. stanowią panowie. Średnia wartość niespłacanego przez nich kredytu to 62,1 tys. złotych. Kobiety mają do oddania średnio 57,7 tys. złotych.

– Płeć piękna najczęściej pożycza mniejsze kwoty na kupno nowych mebli i dodatków do mieszkania, nieoczekiwane wydatki czy sfinansowanie bieżących potrzeb. Zdarzają się też spontaniczne zakupy: pożyczka 5 tys. złotych na spodnie i torebkę sygnowaną logiem znanego projektanta. Z kolei mężczyźni tradycyjnie już zapożyczają się w bankach na kupno mieszkania i zakup samochodu. W firmach pożyczkowych zaciągają pieniądze na kaprysy: drogie kino domowe lub nowy model smartfona. Coraz częściej panowie pożyczają też na kupno motoru, a potem na akcesoria motocyklowe. Jak widać, niezależnie od płci pojawiają się pożyczki związane z zachciankamitłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Duża różnica między średnią wartością długu wobec banków (60,4 tys. złotych), a firm pożyczkowych  (4,2 tys. złotych) wynika ze skali ich dotychczasowej działalności. Te drugie pożyczały początkowo niewielkie kwoty na krótki okres. W 2017 roku nastąpiła jednak zauważalna zmiana, która wkrótce zapewne znajdzie odbicie w statystykach dłużników.

W dużym mieście w banku, a na wsi i w miasteczku w firmie pożyczkowej

Najwięcej dłużników bankowych i pożyczkowych mieszka na Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. O ile w przypadku tych trzech ostatnich województw, odsetek dłużników bankowych dorównuje odsetkowi dłużników firm pożyczkowych, to inaczej sytuacja ma się wśród zadłużonych z Mazowsza. To w tym regionie zapożyczonych wobec banków jest o 6 proc. więcej od mających nieuregulowane zobowiązania u firm z sektora pozabankowego.

Mieszkańcy dużych miast najczęściej zapożyczają się w bankach. Stanowią oni 44 proc. wszystkich dłużników bankowych. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku zadłużonych wobec firm pożyczkowych. 41 proc. z nich to mieszkańcy wsi i małych miasteczek.

– Z jednej strony to efekt tego, że w najmniejszych miejscowościach nie zawsze są placówki bankowe, a osoby zamieszkujące wsie czy malutkie miasteczka preferują kontakt osobisty, dlatego chętniej sięgają po finansowanie udzielane przez firmy pożyczkowe, zwłaszcza że ich przedstawiciel przynosi pieniądze do domu. Ale od kilku lat bardzo dynamicznie rozwijają się firmy pożyczkowe, które pożyczają pieniądze przez Internet. Z ich oferty korzystają osoby o dobrej zdolności kredytowej, młode, dla których Internet jest czymś naturalnym, a oferta firm pożyczkowych jest bardziej elastyczna – tłumaczy Adam Łącki.

Dłużnicy bankowi starsi od pożyczkowych

Co drugi dłużnik bankowy ma od 36 do 55 lat, a co trzeci przekroczył 56. rok życia. W przypadku firm pożyczkowych struktura wiekowa dłużników jest dokładnie odwrotna. Najwięcej, bo aż 37 proc. wszystkich zadłużonych wobec firm pożyczkowych ma od 18 do 35 lat. Później z każdym rokiem odsetek zadłużonych maleje.

– Te dane pozwalają zauważyć dwie kwestie. Szczyt zadłużenia w przypadku dłużników bankowych następuje w wyższych kategoriach wiekowych, co ma związek z tym, że w wieku 36-55 lat osoby zaciągające kredyty mają większą zdolność kredytową i najczęściej korzystają z tego finansując zakup mieszkania lub samochodu. Z kolei zadłużenie wobec firm pożyczkowych jest najwyższe wśród ludzi młodych. Sama oferta firmy pożyczkowej często wygrywa z ofertą banku – jest bardziej elastyczna, a co za tym idzie pieniądze w prostszy i szybszy sposób trafią na konto pożyczkobiorcy. To właśnie te aspekty sprawiają, że znaczna część młodych ludzi chętniej zapożycza się w firmach pożyczkowych niż w bankach – dodaje Jakub Kostecki.

Rekordzista ma 20 innych wierzycieli

Aż 53 proc. dłużników bankowych ma więcej niż jednego wierzyciela. W przypadku firm pożyczkowych odsetek ten jest wyższy i sięga około 58 proc. Dłużnicy banków i firm pożyczkowych najczęściej nie płacą też funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym. Równie często zapominają uregulować alimenty czy rachunki za telefon. Co ciekawe, osoby, które mają długi wobec banków, zalegają też firmom pożyczkowym, a dłużnicy firm pożyczkowych mają niespłacone zobowiązania wobec banków.

Rekordzistą wśród dłużników firm pożyczkowych jest jedna osoba, która poza niespłaconą w terminie pożyczką, dodatkowo zalega z zapłatą u dwudziestu innych wierzycieli. Dług z tytułu zaciągniętej pożyczki to około 1 300 złotych, ale łączne zadłużenie wobec pozostałych podmiotów wynosi blisko 150 tys. złotych. Dla porównania bankowy dłużnik-rekordzista ma 14 innych wierzycieli.

Tylko 27 proc. przedsiębiorców jest konsekwentnych w stosowaniu sankcji wobec firm, które nie płacą im za towary i usługi. Mimo że zapowiadają podjęcie różnorodnych działań zmierzających do odzyskania pieniędzy, to z ich wdrażaniem w życie jest gorzej. Jeszcze dwa lata wcześniej prawie połowa przedsiębiorców deklarowała żelazną konsekwencję w dochodzeniu zapłaty za wystawione faktury.

Połowa przedsiębiorców sprawdza wpływy na konto codziennie. 15 proc. robi to raz na tydzień, a 11 proc. tylko raz w miesiącu. Aż 81 proc. firm ma problemy z uzyskaniem zapłaty za sprzedane towary i usługi, co oznacza 10 proc. wzrost w stosunku do poprzedniego badania. Z tego grona niemal 60 proc. przedsiębiorstw skarży się, że co 10. faktura wystawiana przez nich każdego miesiąca pozostaje nieopłacona. Jedna trzecia firm potwierdza, że przeterminowane płatności to 11-50 proc. ich wszystkich faktur. A środki na rachunku są niezbędne, aby wypłacić wynagrodzenia pracownikom, czy pokryć podatki i składki ZUS, ale też zapłacić własnym dostawcom.

Rzadziej do sądu, częściej negocjacje

Jak zatem radzą sobie firmy, kiedy minął akceptowalny termin oczekiwania na zapłatę i mimo wcześniejszych działań motywujących kontrahenci nadal nie przelewają pieniędzy za faktury?

Zmalał odsetek firm, które decydują się na korzystanie z radykalnych rozwiązań, jak zaangażowanie kancelarii prawnych czy skierowanie sprawy do sądu. Teraz na drogę sądową występuje co piąty przedsiębiorca, podczas kiedy wcześniej opcję tę wybierało 22 proc. badanych. W 2015 r. dochodzenie należności kancelariom prawnym zlecało 26 proc. firm, obecnie niecałe 20 proc.

Od 2015 roku zwiększył się natomiast odsetek firm korzystających z polubownych sposobów dochodzenia płatności za sprzedane towary i usługi. Przedsiębiorcy częściej niż poprzednio powierzają odzyskanie długu firmom windykacyjnym. Decyduje się na to ponad 13 proc. firm (wobec 11 proc. wcześniej). Poza tym jedna trzecia dzwoni do partnerów i negocjuje warunki spłaty (poprzednio metodę tę wykorzystywało 26 proc.). Więcej firm wysyła też wezwanie do zapłaty – obecnie robi to 57 proc., a w badaniu przeprowadzonym w 2015 r. wskazała tak połowa z nich.

Przedsiębiorcy preferują także „miękkie” metody prewencyjne. Już w momencie wystawiania faktury ponad 11 proc. umieszcza na niej pieczęć informującą o przekazywaniu niezapłaconych należności do firmy windykacyjnej. Wcześniej robiło tak  tylko niecałe 2 proc. Zwiększyło się także grono tych, którzy na fakturze uprzedzają kontrahentów, że jeśli nie zapłacą oni za towar lub usługę, zostaną wpisani do biura informacji gospodarczej, np. Krajowego Rejestru Długów. Rozwiązanie to wykorzystuje teraz prawie co dziesiąta firma, a poprzednio tylko 6 proc.

Na dobrych chęciach się kończy 

Badanie pokazuje, że znacznie mniej firm jest konsekwentnych w realizacji swoich zapowiedzi i deklaracji. W 2015 r. niemal połowa, jeśli uprzedziła kontrahenta, że podejmie działania zmierzające do odzyskania należności, rzeczywiście to robiła. Aktualnie taki plan realizuje tylko niespełna 27 proc.

– Dobra koniunktura rozleniwiła wiele firm. Zwiększają one przychody i zyski, nie narzekają na brak zamówień, więc uważają, że niepłacący kontrahenci nie są dla nich poważnym zagrożeniem. Pogorszenie koniunktury, a często nawet chwilowa zadyszka, może sprawić, że takie podejście mocno odbije się na koncie firmy. Dlatego na kwestie płynności trzeba patrzeć w długoterminowej perspektywie. Jeśli kontrahent odwleka płatności, a próby polubownego nakłonienia do zapłaty nie przynoszą efektu, warto rozważyć wpisanie jego zobowiązania do biura informacji gospodarczej. To efektywny sposób na odzyskanie należności – ocenia Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.

 

 

 

 

 

 

 

Mają 354,5 mln zł długów za niezapłacone mandaty oraz 3,4 mld zł za niespłacone kredyty i pożyczki, rachunki telefoniczne, polisy ubezpieczeniowe i alimenty. Statystyczny gapowicz to nie uczeń lub student, który nie kasuje biletu, żeby zaoszczędzić na kieszonkowym. Ponad połowa z tych, którzy są notowani w Krajowym Rejestrze Długów, ma między 26 a 45 lat. I kilku wierzycieli na głowie z olbrzymim długiem.

Dość powszechna jest opinia, że miłośnik jazdy bez biletu w komunikacji miejskiej czy pociągu to najczęściej student lub uczeń, który mimo ustawowych zniżek nie płaci za przejazd, aby nie nadwyrężać skromnego budżetu. Tymczasem osoby do 25 roku życia to zaledwie 16% wszystkich dłużników zgłaszanych przez przewoźników. Natomiast na kolejną grupę wiekową, od 26 do 35 lat, przypada ich już ponad 34%, a ci między 36 a 45 rokiem życia to ponad 22% gapowiczów.

– Obie te grupy to prawie 161 tysięcy osób, które są winni przewoźnikom ponad 201 mln zł. Długi 55 tysięcy osób w wieku szkolnym czy studenckim, to zaledwie jedna czwarta tej kwoty. Ale nie to jest najbardziej niepokojące w danych, które przeanalizowaliśmy. Okazuje się, że jazda bez biletu, to nie tylko specyficzne hobby, które ma dostarczyć adrenaliny. To objaw albo poważnych kłopotów finansowych, albo wyjątkowej nieuczciwości. 64% gapowiczów ma jeszcze długi u wierzycieli z innych branż i to na dziesięciokrotnie większą kwotę, bo aż 3,4 mld zł – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Nie skasował biletu, nie spłaci też kredytu
Gros gapowiczów (63%) jest winna pieniądze od 1 do 6 innym wierzycielom. Ale rekordzista ma do uregulowania rachunki u przewoźnika i w 21 innych firmach i instytucjach. Informacja o niezapłaconym mandacie jest też często sygnałem ostrzegawczym, że gapowicz może wkrótce przysporzyć kłopotów kolejnym instytucjom i firmom. Ponad 40% z tych, którzy mają więcej niż jednego wierzyciela, po zarejestrowaniu długu za jazdę bez biletu, została wpisana do Krajowego Rejestru Długów przez kolejnych wierzycieli, często wielokrotnie. Tym razem za niespłacone kredyty i pożyczki, rachunki za telefon bądź telewizję cyfrową, nieopłacone polisy ubezpieczeniowe oraz alimenty – takie są bowiem najczęstsze powody zadłużania się gapowiczów.

– Od kilku lat obserwujemy, że przybywa dłużników, którzy mają więcej niż jeden dług. Przyczyny są dwojakiego rodzaju. Część tych osób jest ewidentnie nieuczciwa i to jest ich sposób na życie. Zaciągają kolejne zobowiązania z góry zakładając, że nie będą ich spłacać, są dobrze obeznani z prawem, często agresywni, mają też niewątpliwy talent do koloryzowania rzeczywistości. Najpierw zaczynają od tego, że nie płacą za przejazd, potem przestają regulować inne rachunki. Druga grupa to ci, którzy przeliczyli się z własnymi możliwościami finansowymi i kupili na kredyt więcej, niż są w stanie spłacić. W ich przypadku nieskasowany bilet to efekt złej sytuacji finansowej i szukania oszczędności. Takim dłużnikom staramy się pomóc i w porozumieniu z wierzycielami rozłożyć należność tak, aby mogli uregulować dług i odzyskać dobre imię – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso, partnera Krajowego Rejestru Długów.

4 województwa dominują
Ponad 70% gapowiczów, którzy nie zapłacili za przejazd komunikacją miejską lub pociągiem, mieszka w 4 województwach: śląskim (20,53%), łódzkim (17,95%), wielkopolskim (17,16%) i mazowieckim (15,81%). Są winni przewoźnikom prawie 292 mln zł, czyli ponad 84% łącznego zadłużenia wszystkich gapowiczów. Najrzadziej z kolei nie płacą mandatów mieszkańcy województw: podlaskiego (0,44%), opolskiego (0,63%), podkarpackiego (0,78%) i lubuskiego (0,90%). Średni dług za jazdę bez biletu to 408 złotych, ale w województwie śląskim sięga on aż 1592 zł. Dla porównania w województwie pomorskim jest to zaledwie 179 zł. Wśród gapowiczów zdecydowanie dominują mężczyźni – stanowią 65,7% dłużników.

Eksperci

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

Dzień Wolności Hipotecznej: od dziś nie pracujesz już na kredyt

128 dni zajęło w bieżącym roku zarabianie na 12 rat kredytu hipotecznego – wynika z szacunków Open F...

Moryc: Wyższa kwota wolna od podatku w Wielkiej Brytanii i nowe progi podatkowe

Początek kwietnia to w brytyjskim systemie podatkowym czas, od którego obowiązują nowe ustalenia pod...

AKTUALNOŚCI

Czy rynek nieruchomości znów doprowadzi do kryzysu?

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju cena metra kwadratow...

Przez 5 ostatnich lat zadłużenie Polaków wzrosło niemal dwukrotnie

Z roku na rok wzrasta wartość zaległości Polaków. Jak wynika z najnowszych danych Grupy KRUK łączne ...

Dzień Matki: na prezenty wydamy przynajmniej 750 milionów złotych

Na przeciętny upominek dla mamy Polacy wydają w bieżącym roku 67 złotych - wynika z danych zebranych...

Niespokojnie na rynku walutowym

Po kilku dniach spokoju i próbie wyhamowania aprecjacji dolara nadchodzi najważniejszy tym tygodniu ...

Ponad 27 miliardów złotych zostało w portfelach Polaków

Od ponad trzech lat Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe na najniższych poziomach w h...