środa, Listopad 21, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "koszty kredytu"

koszty kredytu

Jak podaje Związek Banków Polskich, już blisko 2,2 mln Polaków zdecydowało się na kredyt hipoteczny[1]. Po raz pierwszy w historii wartość zadłużenia rodzimych gospodarstw domowych z tego tytułu przekroczyła ponad 400 mld zł.

Dane te pokazują, że nadal chętnie sięgamy po to rozwiązanie, by sfinansować zakup wymarzonych „czterech kątów”, mimo zakończenia programu „Mieszkanie dla Młodych”, który umożliwiał zaciągnięcie kredytu na preferencyjnych warunkach. Niestety, żadne badania nie analizują, czy wszyscy kredytobiorcy są zadowoleni ze swojego wyboru, czy może żałują decyzji o wzięciu kredytu, który stał się zbyt dużym obciążeniem dla domowego budżetu, a w konsekwencji przyczyną poważniejszych problemów finansowych. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, warto znać kilka istotnych faktów, zanim udamy się do banku po kredyt.

Szukając informacji o tym, na co warto zwrócić uwagę, zaciągając kredyt hipoteczny, prawdopodobnie natrafimy na wskazówkę, że przede wszystkim należy przeanalizować naszą zdolność kredytową, w tym również wysokość wymaganego wkładu własnego, aby wiedzieć, jaką sumę możemy pożyczyć. Należy sprawdzić, jaki rodzaj oprocentowania jest oferowany przez bank oraz ile wynosi marża. To z kolei pozwoli nam określić, jaka będzie wysokość comiesięcznej raty. Ale czy to są wszystkie istotne elementy kredytu hipotecznego, które powiedzą nam, jaki jest całkowity koszt zobowiązania? – Prawdopodobnie zaciągnięcie kredytu hipotecznego jest jedną z najważniejszych decyzji finansowych, jakie podejmujemy w życiu. Takie zobowiązanie trzeba spłacać regularnie, nawet przez 20, 30 lat, bez względu na nieprzewidziane sytuacje życiowe, które mogą zachwiać naszą płynnością finansową. Dlatego, zanim udamy się do banku po kredyt, oceńmy, czy po prostu będzie nas na niego stać. Pomoże w tym podliczenie wszystkich kosztów zobowiązania, także tych, które często pomija się w podobnych analizach. Chodzi przede wszystkim o prowizję dla banku czy ubezpieczenie, które towarzyszy kredytowi – podpowiada Dorota Kotik-Biergiel, ekspert Intrum.

Zobacz też:

Nieruchomości mieszkalne – czy kupujemy i jak finansujemy?

Prowizja, czyli „mały-duży” koszt

Kiedy udamy się do banku po kredyt, przed podpisaniem umowy otrzymamy formularz informacyjny, w którym zostaną przedstawione m.in. szczegóły danej oferty. W dokumencie tym znajdziemy informacje dotyczące np. nie tylko wysokości oprocentowania, w tym marży, ale także innych parametrów kredytu, które wpływają na całkowity koszt zobowiązania. Jednym z nich jest np. prowizja. Jest to jednorazowa opłata, którą bank nalicza za udzielenie kredytu. Jej dokładną wysokość określa kredytodawca. Zazwyczaj wynosi do kilku procent całej kwoty kredytu. Może wydawać się, że to niewiele, ale jeżeli zaciągamy kredyt np. na 300 tys. zł, to w niektórych przypadkach wynagrodzenie dla banku może wynieść nawet 15-20 tys. zł. – Kredytobiorca powinien liczyć się z tym, że bank doliczy prowizję do kwoty udzielonego kredytu. Możemy również zdecydować się na inne rozwiązanie i pokryć koszt prowizji z środków własnych, co nie powiększy salda kredytu, ale wiąże się z dodatkowym, jednorazowym wydatkiem przy podpisywaniu umowy kredytowej – wyjaśnia Dorota Kotik-Biergiel.

Kiedy zdecydować się na ubezpieczenie

Starając się o kredyt, zostaniemy poinformowani o obowiązku wykupienia stosownego ubezpieczenia, ale czy rzeczywiście jest ono konieczne? Należy wiedzieć, że pod pojęciami „ubezpieczenie do kredytu” czy „ubezpieczenie kredytu”, może kryć się kilka różnych polis. Jednak tylko część z nich jest obowiązkowa i przez to wiąże się dodatkowymi kosztami dla kredytobiorcy. Inne są dobrowolne, ale niekiedy warto się na nie zdecydować.

Jednym z tych obowiązkowych, jest ubezpieczenie pomostowe. Występuje jednak tylko przez pewien okres kredytowania, zazwyczaj przez kilka tygodni, ponieważ działa od chwili wypłacenia kredytu, do czasu, kiedy bank zostaje wpisany do księgi wieczystej jako wierzyciel hipoteczny. Takie ubezpieczenie w praktyce zazwyczaj oznacza podniesienie wysokości marży na wspomniany okres. Każdy bank udzielając kredytu, będzie również wymagał ubezpieczenia domu czy mieszkania. – Obowiązkowa jest polisa, która zabezpieczy nieruchomość na wypadek tzw. zdarzeń losowych, np. pożaru, uderzenia pioruna, huraganu czy powodzi. Możemy dobrowolnie rozszerzyć zakres jej o ochrony na wypadek włamania i kradzieży – wymienia dalej ekspertka. 

Możemy również zabezpieczyć się na okoliczność utraty pracy czy od następstw nieszczęśliwych wypadków, które to wydarzenia mogą zachwiać naszą płynnością finansową, a tym samym uniemożliwić regularną spłatę kredytu, co w konsekwencji często oznacza poważniejsze problemy finansowe. Pamiętajmy, że to również dobrowolne ubezpieczenia, które dają nam tę gwarancję, że do określonego czasu, np. do momentu znalezienia nowego źródła dochodów albo powrotu do zdrowia, nasze zobowiązanie będzie spłacane zgodnie z przyjętym harmonogramem, ponieważ obowiązek ten przejmie na siebie ubezpieczyciel.

Kredyt hipoteczny nie musi być przysłowiową „kulą u nogi” i wydatkiem, który będzie stale, nadmiernie obciążać domowy budżet. Wystarczy, że przed wyborem danej oferty dokładnie zapoznamy się ze wszystkimi kosztami zobowiązania, także tymi mniej „popularnymi”. Niektórych z nich daje się bowiem uniknąć i tym samym obniżyć wysokość comiesięcznej raty. Aby dokonać takiej świadomej decyzji, przeczytajmy uważnie formularz informacyjny, w którym opisane są wszystkie parametry (i koszty!) kredytu, a także umowę, którą podpiszemy z bankiem. Upewnijmy się, że rozumiemy każdy zapis i wiemy, jakie konsekwencje niesie ze sobą. W innym przypadku, możemy bowiem nie tylko żałować decyzji o zaciągnięciu kredytu, ale sprawić, że kłopoty ze spłatą zobowiązania przez dłuższy czas mogą negatywnie wpływać na naszą kondycję finansową.

Nie możesz poradzić sobie z comiesięcznymi ratami? Jeśli oddasz klucze do mieszkania kredyt przestanie być Twoim problemem – wprowadzenia takich amerykańskich rozwiązań chce w Polsce KNF. Przy okazji nowelizacji rekomendacji S nadzór chce zmusić też banki do oferowania kredytów ze stałą stopą procentową. Pytanie tylko czy banki dadzą się zmusić.

Dziś prawie wszystkie kredyty hipoteczne, które mają Polacy są oparte o zmienną stopę procentową. Póki co większość kredytobiorców się z tego cieszy, bo rekordowo niskie stopy procentowe oznaczają niskie raty. Z szacunków Open Finance wynika nawet, że w wyniku łagodzenia polityki pieniężnej przez ostatnie 6 lat, przeciętny kredytobiorca, który miał dług w rodzimej walucie w 2012 roku, po dziś dzień na jego obsłudze zaoszczędził około 12 tysięcy złotych. Gdy jednak w końcu Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na podnoszenie stóp procentowych, sytuacja mogłaby się szybko odwrócić. I tak powrót do poziomu stóp procentowych z wcale nieodległej przeszłości (roku 2012) mogłoby doprowadzić do wzrostu miesięcznej raty złotowego długu nawet o 30-40%.

Oczywiście z dzisiejszej perspektywy realizacja takiego scenariusza jest bardzo mało prawdopodobna. Z prognoz publikowanych przez NBP wynika, że w perspektywie 2-letniej prawdopodobieństwo tak drastycznych zmian jest zaledwie kilkuprocentowe.

KNF reguluje zawczasu

Niczego jednak nie da się w pełni wykluczyć i pewnie też dlatego Komisja Nadzoru Finansowego postanowiła narzucić na banki nowe obowiązki poprzez swoją nową propozycję zapisów rekomendacji S (obecnie w konsultacjach). Chodzi o wprowadzenie kredytów ze stałym lub okresowo stałym oprocentowaniem, a także takich kredytów hipotecznych w przypadku których osoba, która na przykład popadła w problemy finansowe mogłaby postanowić, że odda bankowi klucze do mieszkania, a ten zapomni o kredycie. Jest to mechanizm, który w powszechnej opinii stosowany jest w USA. W praktyce sytuacja nie jest aż tak kolorowa. Możliwość oddania kluczy bankowi, który dzięki temu zapomni o długu, to rozwiązanie obowiązujące tylko w części stanów. Co więcej nawet w tych, w których takie rozwiązanie jest dopuszczalne, zdarzają się ograniczenia i weryfikacja czy faktycznie można było skorzystać z tego rozwiązania. Ponadto oddanie kluczy rujnuje zdolność kredytową dłużnika na kilka lat. Gdyby tego było mało, to w większości stanów – tak jak i w Polsce – jeśli po sprzedaniu obciążonej hipoteką nieruchomości nie wystarczy pieniędzy na pokrycie długu – dłużnik będzie przez bank dalej pociągany do odpowiedzialności.

Niemniej ciekawe są wcześniej wspomniane raty ze stałym lub okresowo stałym oprocentowaniem. Aby wytłumaczyć o co właściwie chodzi warto zacząć od początku. Dziś prawie wszystkie kredyty hipoteczne są oparte o zmienną stopę procentową. W tym przypadku banki np. co 3 miesiące aktualizują oprocentowanie kredytu, a wraz z nim może dochodzić do zmiany raty. Oprocentowanie składa się bowiem z części stałej – marży banku i zmiennej – w przypadku kredytów złotowych jest to najczęściej stawka WIBOR 3M. Ta może zmieniać się dowolnie, ale w największej mierze o jej notowaniach decydują poczynania Rady Polityki Pieniężnej. Ta dziś utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie, a więc złotowe kredyty hipoteczne są w miarę tanie. Niestety, gdy dojdzie do podwyżek stóp, kredyty zaczną drożeć.

Pewnym zabezpieczeniem przed takim zjawiskiem są kredyty o okresowo stałej stopie procentowej. Te w rodzimej praktyce bankowej niemal nie występują, ale KNF chciałaby to zmienić. Chodzi w tym przypadku o takie długi, w przypadku których, przy podpisaniu umowy, ustalamy z bankiem pewien okres (np. rok, 5 lat czy 10 lat), przez który nasze raty będą na z góry ustalonym poziomie. Nie interesują nas wtedy podwyżki i obniżki stóp procentowych, bo przez umówiony wcześniej czas nasze oprocentowanie się nie zmieni pomimo zawirowań na rynku finansowym. Po tym czasie kredytobiorca albo znowu umówi się z bankiem na kolejny okres stałego oprocentowania albo przejdzie na wcześniej opisane oprocentowanie zmienne. Problem w tym, że nie mamy pojęcia ile będą kosztowały kredyty w momencie, w którym zakończy nam się okres stałego oprocentowania. Może się okazać, że będzie to zarówno optymalny okres tanich kredytów jak i najgorszy z możliwych momentów, w którym długi hipoteczne będą bardzo drogie. Nie mamy na to wpływu.

O tym czy dług z okresowo stałą stopą procentową w ostatecznym rozrachunku okaże się droższy czy tańszy, będzie można powiedzieć dopiero po jego spłacie i podliczeniu wpłaconych do banku rat. Bez wątpienia jednak uzyskujemy w tym wypadku okresowe zabezpieczenie przed rynkowymi zawirowaniami, a za to trzeba zapłacić. Ile? W 11 krajach przebadanych przez Open Finance przeciętna różnica w oprocentowaniu długu o okresowo stałej (5 lat) i zmiennej stopie procentowej wynosi 0,59 pkt. proc. Różnica ta rośnie do 0,7 pkt. proc. jeśli z badanej grupy usuniemy Niemcy. Jest to przykład kraju, w którym okresowo ustabilizowane raty są dziś tańsze niż raty zmienne. Nie jest to naturalna sytuacja, dlatego możemy ten przykład pominąć.

O ile więc wzrosłaby rata przeciętnego kredytu gdyby oprocentowanie wzrosło o 0,7 pkt. proc.? Znowu zacznijmy od początku. W przypadku długu 30-letniego zaciągniętego na kwotę 300 tys. złotych przy oprocentowaniu zmiennym na poziomie 4,4% (średnie RRSO wg NBP) otrzymujemy ratę w wysokości około 1500 złotych miesięcznie. Teoretycznie przez cały okres kredytowania oznacza to konieczność oddania do banku prawie 241 tysięcy tytułem odsetek i kosztów dodatkowych. Tyle wyszłoby jednak tylko gdyby przez 30 lat warunki rynkowe się nie zmieniły. Przykład ten dotyczy bowiem kredytu o zmiennej stopie procentowej, a więc takiego, w przypadku którego w każdej chwili zmiana kosztu pieniądza w gospodarce może spowodować wzrost lub spadek miesięcznej raty.

Załóżmy, że nie chcemy podejmować takiego ryzyka i za cenę podniesienia oprocentowania do 5,1% decydujemy się na ustabilizowanie rat przez okres 5 lat. W takim wypadku pierwsza rata rośnie o prawie 130 złotych (do 1630 złotych miesięcznie),a łączny koszt obsługi długu do 286 tysięcy. Znowu są to jednak tylko szacunki, bo w tym wypadku zadłużamy się na 30 lat, a stałe oprocentowanie mamy tylko przez lat 5.

Oprocentowanie kredytów o stałej i zmiennej stopie procentowej
Kraj Oprocentowanie kredytu w zależności od typu
zmienne* okresowo stałe (5 lat) stałe**
USA brak danych 3,39% 3,95%
Australia 5,89% 6,25% brak danych
Kanada 3,34% 5,14% brak danych
Niemcy 2,00% 1,61% 1,94%
Szwecja 1,61% 1,84% 3,25%
Finlandia 1,07% 1,24% 1,02%
Francja 1,69% 1,83% 2,29%
Austria 1,59% 1,62% 2,08%
Holandia 1,99% 2,20% 2,89%
Irlandia 3,08% 3,43% 2,55%
Łotwa 2,40% 5,42% 5,86%
* oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie procentowej lub stałej przez okres do 12 miesięcy
** oprocentowanie przy stałej stopie procentowej dla maksymalnego dostępnego okresu – od ponad 5 lat do nawet 30 lat
Opracowanie Open Finance na podstawie danych Global Property Guide i Bundesbank

 

Czemu kredyt o zmiennej stopie może być droższy od tego ze stałą stopą?

W badanych krajach przeważnie jest tak, że kredyt o stałej stopie procentowej jest droższy od tego o zmiennej stopie procentowej. Jest to normalna – zdrowa sytuacja, bo przecież ubezpieczenie ryzyka zmiany stopy procentowej kosztuje. Zdarzają się jednak przypadki odmienne (Niemcy, Irlandia, Finlandia). Wytłumaczenia można szukać w innym sposobie zdobywania przez banki pieniędzy na finansowanie akcji kredytowej. Co do zasady kredyty o stałej stopie procentowej są finansowane na długoterminowym rynku dłużnym, a nie za pomocą krótkoterminowych lokat. Zdarza się, że inwestorom aż tak zależy na zakupie w miarę bezpiecznych papierów o długiej zapadalności emitowanych w kraju uznawanym za stabilne, że są w stanie zaakceptować minimalne lub nawet ujemne oprocentowanie. Właśnie dlatego mogą zdarzać się sytuacje „inwersji oprocentowania”, czyli takie, w przypadku których dług o ustalonej na długi okres stopie procentowej (bezpieczniejszy dla kredytobiorcy) jest tańszy od tego o zmiennej stopie procentowej.

Stała rata kosztuje 88 tysięcy

Pójdźmy więc jeszcze dalej – ustabilizujmy ratę na cały okres kredytowania. Tu dopiero zaczynamy mówić o prawdziwie stałym oprocentowaniu – takim, które się nie zmieni, a przez to kredytobiorca już w momencie podpisywania umowy kredytowej dokładnie wie jakiej wysokości ratę będzie musiał wpłacić do banku przez wszystkie 360 miesięcy spłacania zadłużenia. Z punktu widzenia kredytobiorcy jest to mniej ryzykowna sytuacja. Za zmniejszenie ryzyka trzeba niestety zapłacić. W krajach wziętych pod uwagę przez Open Finance oprocentowanie kredytów o stałym oprocentowaniu jest o 0,63 pkt. proc. wyższe od tego oferowanego w przypadku rat okresowo stałych. Niestety w różnych krajach sytuacja potrafi wyglądać inaczej. W jednych możemy liczyć na ustabilizowanie rat na okres 10 lat, w innych nawet przez 30 lat.

Spójrzmy o jakich dodatkowych kosztach rozmawiamy. Kolejne 0,63 pkt. proc dodane do kosztu kredytu podnoszą oprocentowanie do poziomu 5,73%. To oznacza, że za pożyczenie na 30 lat kwoty 300 tys. zł trzeba będzie co miesiąc płacić prawie 1750 złotych, co przez cały okres kredytowania oznacza prawie 329 tysięcy kosztów obsługi długu. To o prawie 250 złotych miesięcznie więcej niż w przypadku kredytu o zmiennej stopie procentowej, czyli o 88 tysięcy złotych przez cały okres kredytowania. Jest to różnica, która może zniechęcać Polaków do zaciągania kredytów o stałej stopie procentowej. W momencie zaciągania kredytu nie będzie wiadomo czy w ostatecznym rozrachunku rata stała pozwoli zaoszczędzić czy nie, ale prawie na pewno w pierwszym miesiącu rata kredytu ze stałym oprocentowaniem będzie wyższa.

Problem może się pojawić też po stronie banków, które mogą z niechęcią podchodzić do oferowania droższych, ale bezpieczniejszych dla klientów produktów. W efekcie nowe zalecenia KNF odnośnie udzielania kredytów hipotecznych mogą okazać się niemałą rewolucją, ale wszystko zależy jednak od tego czy nowe produkty banki będą oferowały tylko w teorii czy w praktyce. Jak zawsze wszystko rozbija się o cenę – jeśli będzie za wysoka, to mało kto będzie chciał zaciągać kredyt ze stałą stopą procentową i decydować się na kredyty z opcją oddania kluczy. Już dziś KNF sugeruje, żeby przed potencjalnymi klientami zainteresowanymi tym amerykańskim rozwiązaniem stawiać znacznie wyższe wymagania – mają dysponować aż 30-proc. wkładem własnym, a na ratę wydawać nie więcej niż 35% wynagrodzenia.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Oznacza to, że w dalszym ciągu możemy cieszyć się z historycznie niskich stóp procentowych, co jest szczególnie ważne dla wszystkich kredytobiorców zadłużonych w naszej walucie. Jednak już za kilka miesięcy, gdy stopy procentowe wzrosną, rata może być wyższa nawet o kilkanaście procent.

Spośród stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego (NBP) najważniejsza z punktu widzenia osób spłacających kredyty jest stopa referencyjna, która od marca 2015 roku wynosi 1,50 proc. To właśnie od jej poziomu w pośredni sposób zależy poziom stopy Wibor i oprocentowanie kredytów detalicznych. Najczęściej używana przez banki stawka 3-miesięczna utrzymuje się od wielu miesięcy na poziomie 1,70-1,73  proc., co w wymierny sposób przekłada się na portfele kredytobiorców. Przykładowo osoba, która w 2008 roku zaciągnęła kredyt na 30 lat rozpoczynała spłatę zobowiązania z ratą około 710 złotych na każde 100 tys. kredytu, natomiast dzisiaj rata jest niższa o prawie 40 proc. i wynosi około 430 złotych. Również osoby, które zaciągnęły kredyty kilka lat później także zyskują dzięki niższemu oprocentowaniu. W przypadku kredytu zaciągniętego we wrześniu 2013 roku rata uległa obniżeniu o około 10 proc. Cztery lata temu pierwsza rata wynosiła 460 złotych na 100 tys. zadłużenia, a dzisiaj co miesiąc należy płacić około 410 złotych.

Wyższe stopy, wyższe raty

Tak niskie stopy procentowe będą się utrzymywać jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy. Podwyższenia stóp przez RPP można najwcześniej spodziewać się  pod koniec 2018 roku, chociaż coraz więcej czynników wskazuje na to, że może to nastąpić nie wcześniej niż w 2019 roku. Inflacja pozostaje na stabilnym poziomie poniżej celu inflacyjnego NBP, presja płacowa nie wzrasta, a ostatnie umocnienie złotego także nie przemawia za podwyżką stóp procentowych. Również wypowiedzi członków RPP wskazują na to, że stopy procentowe nie będą w najbliższym czasie podwyższane. Warto jednak już dzisiaj mieć świadomość, że prędzej czy później stopy procentowe wzrosną i raty kredytu ulegną podwyższeniu. Czy wszyscy kredytobiorcy są świadomi jak bardzo mogą wzrosnąć miesięczne koszty kredytu?

Jak widać wzrost rat może być bardzo znaczący, szczególnie jeśli wybraliśmy długi okres kredytowania. W takim przypadku poziom oprocentowania w większym stopniu wpływa na wysokość raty, niż w sytuacji gdy kredyt spłacamy w krótszym terminie. W przypadku kredytu na 35 lat, powrót stóp procentowych do poziomu sprzed zaledwie 5 lat będzie oznaczał wzrost miesięcznej raty nawet o 50 procent. Dla 200 tysięcy zadłużenia nominalnie będzie to rata wyższa o 438 złotych, jednak dla kredytu w kwocie 500 tys. złotych rata wzrośnie o prawie 1100 złotych, co może już spowodować pewne perturbacje w budżecie domowym. Oczywiście wzrost raty do tego poziomu nie będzie skokowy, nie wzrośnie ona z dnia na dzień, ale zaciągając dzisiaj kredyt trzeba mieć koniecznie świadomość tak dużego ryzyka.

Czy przed wzrostem rat można się zabezpieczyć?

Jednym z zabezpieczeń, z którego może skorzystać osoba zaciągająca dzisiaj kredyt jest wybranie oferty ze stałą stopą procentową. Praktyka rynkowa pokazuje jednak, że jest to zabezpieczenie tylko teoretyczne. Dzisiaj kredyt ze stałą stopą procentową mają w swojej ofercie tylko 4 banki i są to oferty, które gwarantują klientowi stałe oprocentowanie przez maksymalnie 5-7 lat. Po upływie tego okresu następuje ponowne ustalenie stałej stopy na kolejny okres lub następuje zmiana sposobu ustalania oprocentowania i od tego momentu jest ono zmienne, tak jak w przypadku innych kredytów. Nie ma zatem ofert, które zagwarantują stałe oprocentowanie na cały okres kredytowania. Co prawda stała rata np. na 5 lat daje pewną stabilizację finansową, jednak nie zabezpiecza w całości przed ryzykiem stopy procentowej. Ponadto, decydując się na taką ofertę musimy liczyć się z tym, że rata kredytu będzie wyższa, niż rata kredytu ze zmienną stopą procentową. Także po zakończeniu okresu stałej stopy procentowej marża do ustalenia zmiennej stopy może być wyższa, niż w sytuacji gdy od początku zdecydujemy się na zmienną stopę.

W ostatnich latach obserwowaliśmy głównie spadek stóp procentowych i obniżające się w konsekwencji raty kredytów złotowych. Dzięki zmiennemu oprocentowaniu obniżenie stóp procentowych wpływało w pozytywny sposób na portfele kredytobiorców. W perspektywie najbliższych kilku lat trzeba jednak przygotować się na odwrócenie tego zjawiska. Wzrost stóp procentowych, niezależnie od skali podwyżek, przełoży się tym razem w negatywny sposób na finanse gospodarstw domowych. Warto mieć świadomość tego zjawiska i rzetelnie przeanalizować wszelkie ryzyka i swoje możliwości w chwili, gdy podejmujemy decyzję o zaciągnięciu kredytu. Należy bowiem pamiętać, że niska rata jaką dzisiaj płacimy nie będzie obowiązywać do końca spłaty kredytu i trzeba będzie zmierzyć się z wyższymi comiesięcznymi opłatami.

Autor:  Michał Krajkowski, Główny Analityk, NOTUS Finanse S.A.

Stoisz przed koniecznością wymiany waluty i chcesz wybrać właściwy moment? Niezwykle trudno przewidzieć, kiedy i jak zmienią się kursy. Warto jednak poznać czynniki, które znacząco wpływają na wahania notowań. Wprawdzie wiedza nie gwarantuje zysku, ale chroni przed popełnieniem błędów – pisze Bartosz Grejner, analityk Cinkciarz.pl.

Przez siedem kolejnych miesięcy złoty zyskał do dolara aż 12 proc., a od grudnia 2015 r. funt stracił w relacji do polskiej waluty ok. 21 proc. Te przykłady pokazują, że zmiany bywają istotne, a wartość jednej z walut wyrażamy zwykle w zestawieniu z inną. Dlatego na początek przydatna staje się wiedza, jak układa się relacja inflacji (wzrostu poziomu cen w gospodarce) obu krajów. Wyższy poziom w jednym kraju w stosunku do drugiego wpływa, biorąc pod uwagę tylko ten czynnik, na deprecjację, czyli obniżenie wartości waluty.

Inflacja nie zawsze bywa groźna

Trzeba jednak zaznaczyć, że inflacja sama w sobie nie musi być zła, o ile utrzymuje się na stabilnym i oczekiwanym poziomie. Inflacja nie zawsze musi być też spowodowana czynnikami wewnętrznymi. Na wzrost cen mogą wpływać również czynniki spoza granic kraju. Zewnętrznym źródłem inflacji bywają np. wyższe ceny surowców energetycznych, w szczególności ropy. Ceny surowców energetycznych podlegają historycznie sporym wahaniom, podobnie jak ceny żywności. Dlatego też, aby móc lepiej ocenić zmianę poziomu cen w gospodarce, wyróżnia się inflację bazową, z której wyłączone są ceny produktów energetycznych oraz żywności.

Obecnie przyjmuje się, że inflacja ok. 2 proc. (plus/minus 1 proc.) jest zdrowa dla rozwoju gospodarki, pozwalając osiągać wyższe tempo wzrostu, bliskie potencjalnemu. W ostatnich latach jednak kraje rozwinięte (i nie tylko) borykały się z odwrotnym problemem – spadkiem inflacji, czyli deflacją. Ma ona o tyle negatywny wpływ, że ogranicza rozwój gospodarczy, powodując spadek tempa wzrostu PKB, a gorsza kondycja danego kraju to w efekcie słabsza waluta.

Banki centralne rozdają karty

Aby uniknąć negatywnego wpływu zbyt wysokiej inflacji lub deflacji, banki centralne krajów operują poziomem stóp procentowych w gospodarce. Wyższe stopy procentowe w danym kraju w stosunku do innego mogą powodować wzrost rentowności obligacji skarbowych.

Zachęca to inwestorów do lokowania kapitału w kraju o wyższych stopach procentowych. Efektem tego jest większy popyt na walutę kraju, do którego kapitał ten przypływa. Z podstawowych zasad ekonomii wiemy, że wyższy popyt wiąże się z wyższą ceną, stąd waluta w takim przypadku ulega aprecjacji, czyli wzrostowi wartości. Z kolei zbyt wysoki poziom stóp procentowych może negatywnie wpływać na gospodarkę.

Koszty kredytów stają się wyższe, ograniczając tym samym konsumpcję i inwestycje, a inflacja może być niższa od założonej (w Polsce 2,5 proc. plus/minus 1 proc.), co razem wpływa na ograniczenie rozwoju gospodarki. Z podobnym przypadkiem spotykamy się obecnie na świecie. Kryzys finansowy z 2007/2008 r. z USA spowodował, że tamtejszy bank centralny (Rezerwa Federalna) obniżył stopy procentowe do zera i rozpoczął program skupu obligacji, co w efekcie oznaczało po prostu „wpompowywanie” dolarów, by stymulować gospodarkę i wzrost cen. Obecnie program został zaniechany, a stopy procentowe zostały już dwa razy poniesione.

Ujemne stopy procentowe wprowadziły też bank centralny Japonii oraz Europejski Bank Centralny (EBC), odpowiedzialny za strefę euro i wspólną walutę. Ten drugi zareagował na kryzys kredytowy w strefie euro, który spowodował deflację i załamanie wzrostu gospodarczego. Obserwujemy już pozytywne efekty w postaci wyższej inflacji w strefie euro oraz przyspieszającego tempa wzrostu. Jednak ciągle ujemne stopy procentowe (banki muszą płacić za możliwość pożyczania pieniędzy EBC) oraz łagodna polityka monetarna w postaci programu skupu obligacji, wynoszącym kilkadziesiąt miliardów euro co miesiąc, powodują osłabienie się euro. Ujemne stopy procentowe w strefie euro najprawdopodobniej będą utrzymane do końca 2017 r.

Jaki jest tego efekt? Więcej euro na rynku i większa podaż wywierają presję na spadek wartości waluty. Stąd np. w stosunku do złotego, gdzie stopy procentowe w Polsce są relatywnie wyższe i wynoszą obecnie 1,5 proc., można domniemywać, że euro nie podrożeje w sposób znaczny.

Ważne, na co czekają znawcy rynku

Na wycenę waluty wpływają także oczekiwania co do jej przyszłej wartości. Eksperci opierają się w tej materii na aspektach politycznych i gospodarczych, uwzględniają zapowiedzi o zmianach stóp procentowych czy poziomu inflacji. W krótkim okresie to właśnie ten czynnik może decydować o znacznych wahaniach kursów walut.

Przykład z ostatnich miesięcy: wahania kursu dolara po wyborach prezydenckich w USA. Rynki wiązały z wyborem Donalda Trumpa nadzieje na obniżenie podatków, zwiększenie wydatków infrastrukturalnych czy uproszczenie systemu finansowego. Zanim odbyło się zaprzysiężenie nowego prezydenta, nie mówiąc o jakichkolwiek decyzjach, dolar osiągnął 13-letnie szczyty wartości wobec euro oraz 15-letnie w relacji do złotego.

Podobną sytuację można zaobserwować w strefie euro. Europejski Bank Centralny utrzymuje i prawdopodobnie utrzyma przez cały 2017 r. ujemne stopy procentowe oraz łagodną politykę monetarną. To samo w sobie osłabia euro, ale niska oczekiwana inflacja w bieżącym roku oraz kolejnym (poniżej dwuprocentowego celu EBC) uzasadnia rynkowe założenia, że EBC nie zaostrzy polityki monetarnej, gdyż nie będzie ku temu warunków. W efekcie powoduje to, że popyt na euro i potencjał aprecjacyjny są ograniczane.

Wiedza pomaga, gdy ryzyko kusi

Czy to wszystkie czynniki? Odpowiedź brzmi: nie. Istotny jest jeszcze np. bilans handlowy – różnica pomiędzy eksportem a importem. Ew. nadwyżka bilansu powoduje większy popyt na walutę – podmioty zagraniczne (konsumenci i przedsiębiorcy) kupują więcej dóbr w danym kraju. Stąd wynika konieczność wymiany waluty i wpływ na jej aprecjację. Nie mniej ważny wydaje się także dług publiczny państwa – im wyższy, tym większa niepewność inwestorów co do możliwości jego spłaty przez państwo.

Efektem tego może być wyprzedawanie aktywów danego kraju, w tym waluty, której wartość będzie spadała. Z długiem kraju wiąże się także rating nadawany przez agencje ratingowe. Daje on inwestorom pogląd na to, jak ryzykowny może być dług danego kraju, czyli jaką premię za ryzyko należy żądać. Odbija się to również na walucie, której wartość jest zmniejszana, aby uwzględnić większe ryzyko.

Składników wpływających na waluty można by znaleźć o wiele więcej, choć ich wpływ na kursy wymiany prawdopodobnie byłyby już nieco mniej istotny. To, jakie czynniki akurat w największym stopniu decydują o wartości danej waluty, może ulegać zmianie, zwłaszcza w krótkim okresie czasu. Dlatego ważne wydaje się przeanalizowanie wymienionych elementów nie tylko w przypadku dwóch krajów, których waluty zamierzamy wymieniać, ale także zapoznanie się ze stanem największych gospodarek na świecie, ponieważ mogą one decydować o globalnej sytuacji na rynkach.

Świadomość czynników, które w największym stopniu mogą wpływać na kursy walut, nie da gwarancji wymiany po najkorzystniejszym kursie. Jednakże, uwzględniając ostatnie wydarzenia na rynkach światowych i wahania kursów walut, znajomość tych elementów może pomóc podjęciu optymalnej decyzji o wyborze momentu wymiany waluty, a tym samym ograniczyć ryzyko straty.

 

Autor: Bartosz Grejner, analityk Cinkciarz.pl

 

Na koniec ubiegłego roku ponad 15 mln Polaków miało zaciągnięty kredyt lub pożyczkę. Mimo że chętnie korzystamy z zewnętrznego finansowania, to jednak jak wynika z badań Kapitalni.org, nie każdy konsument zna prawa, jakie przysługują mu jako kredytobiorcy. Jedynie 41 proc. z nas wie, że może odstąpić od umowy kredytu w ciągu 14 dni od jej podpisania. Aż 1/4 nie ma świadomości, że kredytodawca musi podać nam informację o całkowitej kwocie do spłaty. Nieznajomość prawa szkodzi – dlatego eksperci Kapitalni.org podpowiadają, jakie uprawnienia przysługują nam przed i po wzięciu kredytu.

Jak wynika z raportu BIK liczba osób, które na koniec IV kw. 2016 r. zaciągnęły w banku lub firmie pożyczkowej zobowiązanie finansowe, wyniosła ponad 15 mln. Niestety – jak pokazało badanie wykonane przez Ipsos na zlecenie Kapitalni.org – niewiele Polek i Polaków ma świadomość swoich praw w roli kredytobiorców. Nie wiemy, o czym ma obowiązek poinformować nas instytucja finansowa przed podpisaniem umowy kredytowej, a także jakie prawa przysługują już po jej podpisaniu. Badanie pokazuje dodatkowo, że aż 20 proc. Polaków i 27 proc. ankietowanych Polek nie wie, że obowiązkiem kredytodawcy jest poinformowanie o całkowitej kwocie zadłużenia przed podpisaniem umowy.

– To niepokojące. Znajomość i zrozumienie warunków umowy przed jej podpisaniem jest w interesie każdego kredytobiorcy. Instytucja finansowa ma obowiązek udzielić nam wszelkich informacji mających wpływ na wysokość oraz koszty kredytu – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert platformy edukacyjnej Kapitalni.org.

Czy poziom wiedzy o kredytach jest różny w zależności od płci kredytobiorcy? Badanie Kapitalni.org pokazało, że tak. Do braku wiedzy o prawach przysługujących posiadaczowi kredytu przyznaje się co piąta Polka  i co siódmy Polak. Ponadto co dziesiąta badana wskazywała, że po otrzymaniu finansowania, nie przysługują jej żadne prawa. Wśród mężczyzn odpowiedział tak co siódmy ankietowany. Jedynie niespełna co czwarty Polak wie, że ma możliwość spłaty całości kredytu lub jego części przed terminem wskazanym w umowie. W przypadku kobiet stan wiedzy w tym zakresie wygląda trochę lepiej. O takim uprawnieniu wiedziała blisko co trzecia uczestniczka badania.

Kapitalni.org podpowiadają, czego możemy żądać od kredytodawcy, aby w sposób świadomy zawrzeć umowę, a także korzystać ze swoich praw.

Sprawdź, zanim podpiszesz

Kredytodawca ma obowiązek poinformować konsumenta o warunkach umowy. Jest to określone w ustawie z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim. Zgodnie z nią instytucja udzielająca finansowania przed zawarciem umowy powinna w pierwszej kolejności przedstawić nam formularz informacyjny, którego ważność wynosi przynajmniej jeden dzień roboczy.

– Dokument ten musi zawierać wszystkie informacje wskazane w art. 13 ust. 1 ustawy. Chodzi o kwestie takie jak: dane konsumenta i kredytodawcy, rodzaj kredytu i jego koszt, czas trwania umowy, harmonogram wypłat i spłat, a także prawa konsumenta związane z zawarciem umowy kredytowej – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org. – Kredytodawca musi dokonać również oceny naszej zdolności  kredytowej na podstawie informacji z odpowiednich baz danych – dodaje.

Dodatkowo firma udzielająca finansowania ma obowiązek dokładnie wyjaśnić nam treść przekazanych informacji oraz postanowień zawartych w umowie, w sposób umożliwiający podjęcie świadomej decyzji dotyczącej kredytu konsumenckiego. Jej obowiązkiem jest  wytłumaczenie zapisów, które budzą nasze wątpliwości. Kredytodawca musi także wydać nam wzór oświadczenia o odstąpieniu od umowy kredytowej, a także doręczyć niezwłocznie samą umowę.

– To ważne, aby dobrze zrozumieć postanowienia zawarte w umowie. Zawsze warto dopytywać o kwestie, których nie rozumiemy. Zaciągając zobowiązanie finansowe musimy wiedzieć, za co i ile płacimy, a także czy w naszej umowie są jakieś zapisy, które mogą być dla nas niekorzystne. Możemy również wymagać, aby kredytobiorca wydał na nasz wniosek bezpłatny projekt umowy, abyśmy mogli na spokojnie przejrzeć jej zapisy – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org.

Życie po kredycie

Warto pamiętać, że obowiązki informacyjne kredytodawcy nie kończą się z chwilą zawarcia umowy. Powinien on służyć nam pomocą przez cały czas obowiązywania umowy. Jakie prawa przysługują nam ustawowo już po zawarciu kredytu? Przede wszystkim mamy prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni kalendarzowych od jej zawarcia. Jak pokazało badanie Ipsos dla Kapitalni.org, niewielu Polaków ma świadomość, że ma taką możliwość. Wie o tym tylko 41 proc. z nas. Innym przysługującym nam prawem jest wcześniejsza spłata kredytu w całości bądź części. Takie uprawnienie znało 25 proc. badanych.

– Mamy prawo do ochrony swoich interesów ekonomicznych. Dlatego w przypadku problemów ze spłatą zobowiązania finansowego, należy pamiętać, że możemy powiadomić kredytobiorcę o sytuacji i poprosić np. o zmianę harmonogramu spłat – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org.

Dodatkowo w razie kłopotów mamy prawo być reprezentowani. Dlatego możemy poszukać organizacji konsumenckiej, która będzie mogła występować w naszym imieniu np. w sądzie.

– W obecnych czasach, kiedy konsumenci coraz częściej i chętniej korzystają z kredytów, znajomość przysługujących im praw to konieczność.  Tylko odpowiednia wiedza w tym zakresie pozwoli ustrzec się przed poważnymi kłopotami w przyszłości, np. wpadnięciem w spiralę zadłużenia – wskazuje Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org.

 

Źródło: Kapitalni.org

Eksperci

Bugaj: Kolejne ciosy w GPW

Polska transformacja ustrojowa stawiana jest za wzór innym krajom. Do pewnego czasu jednym z symboli...

Co łączy Włochy, Turcję i Rumunię?

Coraz gorsze perspektywy dla włoskiej gospodarki wyłaniają się z jesiennych prognoz Komisji Europejs...

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienia górnego limitu składek na ZUS nie będzie

14 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwany wyrok w zakresie zgodności z Kons...

Wtorek, 12 listopada w PE: debata o wieloletnich ramach finansowych, wystąpienie kanclerz Niemiec A

We wtorek 12 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat wieloletnich ram finan...

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...