niedziela, Kwiecień 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2017 Listopad 6

Dzienne archiwaLis 6, 2017

Od 1 stycznia 2018 r. wchodzą w życie zmiany w Ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. W miejsce dotychczasowych czterech: ubezpieczenia społecznego, zdrowotnego, Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz Funduszu Emerytur Pomostowych, ZUS stworzy dla każdego indywidualny numer rachunku składkowego (NRS). O zmianach prawnych i docelowym numerze instytucja ma obowiązek powiadomić pismem, które dostarczy do końca br.

NRS – zasada

Nowy, 26 cyfrowy numer konta składa się z liczby kontrolnej rachunku bankowego (pierwsze dwie cyfry), zakodowanego identyfikatora ZUS (kolejnych jedenaście cyfr) oraz zakresu numerów deklaracji (kolejne trzy cyfry) i numeru NIP płatnika (ostatnie dziesięć cyfr). Stare rachunki bankowe dla składek ZUS zostaną zamknięte z ostatnim dniem br.

 Zadbaj o Twoje aktualne dane teleadresowe w ZUS

Bez wiedzy o indywidualnym numerze NRS nie będzie można opłacić składek. Już dziś warto upewnić się, że ZUS wie, na jaki adres przesłać nam oficjalne pismo z nadaniem NRS. Wysyłka listów rozpoczęła się 1 października br. Jeśli dotąd nie otrzymali Państwo pisma lub w otrzymanym coś się nie zgadza (np. ostatnie dziesięć cyfr to nie jest nasz NIP) warto pilnie skontaktować się z placówką ZUS lub Centrum Obsługi Telefonicznej pod numerem 22 560 16 00, aby wyjaśnić sytuację. Ponadto, dla bezpieczeństwa własnych środków przelewanych do ZUS, można zapoznać się z opublikowanym na stronach urzędowych wzorem pisma, aby mieć pewność, że pismo otrzymaliśmy właśnie z urzędu. Dodatkowo, na specjalnej stronie uruchomionej przez ZUS eskladka.pl każdy płatnik może sprawdzić swój indywidualny numer konta na podstawie typowych danych identyfikacyjnych.

Wpłaty – uproszczenie

Dzięki NRS płatnicy nie będą już musieli wypełniać takich danych, jak imię i nazwisko płatnika, NIP, REGON, PESEL, nr dowodu osobistego czy paszportu. Tytuł wpłaty będzie zbędny, podobnie jak numer deklaracji, określenie okresu, za który dokonuje się wpłaty, numer umowy oraz tytuł wykonawczy.

Bez pomyłek i wyjaśnień – będzie prościej

Dotychczasowe rozliczanie z ZUS wiązało się z możliwością pomyłki przy rozliczaniu tytułu składki – dodatkowe oznaczenia (składki bieżące, zaległe składki, spłaty układu ratalnego, odroczone składki) i wielość kont powodowały szereg nieporozumień. Z tego tytułu wiele wpłat od niemal 7 mln płatników składek uzyskało dotąd tytuł „niezidentyfikowanych”. Ponadto brak wiedzy o sposobie księgowania wpłat po stronie ZUS często powodował sytuację, w której płatnicy decydowali o regulowaniu bieżących składek, mając zaległości i… piętrzące się odsetki.

Kolejność zaliczania wpłat – najpierw zaległości

Zasady zaliczania składek wpłacanych przez płatników ulegają zmianie. Od 1 stycznia 2018 r. ZUS będzie naliczał w pierwszej kolejności najstarsze należności, według terminu wymagalności. Mając więc dziś w ZUS opłacone bieżące składki, ale także zaległości, gdy wpłacimy kolejną bieżącą składkę – będzie ona zaliczana przez urząd na nasze najstarsze zobowiązanie. W przypadku braku uregulowania dawnych należności (choćby ustaleniami z ZUS dot. spłat ratalnych) – może się okazać, że regularnie wpłacane bieżące składki nie będą dawały tytułu do ubezpieczenia! Dlatego już dziś warto sprawdzić, jak przedstawia się nasza sytuacja w ZUS – tak aby mieć przejrzyste dane, a co najważniejsze – zgodne z tymi posiadanymi przez ZUS.

Terminowe i dokładne kwoty wpłat gwarantem ubezpieczenia

Od stycznia spóźnienie z zapłatą składek, czy zaniżenie kwoty będzie skutkować powstaniem zaległości podatkowej. Zasada zaliczania kolejnych wpłat najpierw na zaległości i odsetki może doprowadzić do sytuacji, w której opłacający składki nie będzie wiedział jaka część wpłaty będzie dotyczyć składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy czy FGŚP. Jest to szczególnie istotne dla osób, które prowadzą działalność gospodarczą, wspólników spółek osobowych, jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, a także osób z ww. współpracujących. Powstanie zaległości podatkowej będzie bowiem skutkowało utratą tytułu do dobrowolnego ubezpieczenia, a więc także prawa do świadczeń – np. ubezpieczenia w razie choroby, czy macierzyństwa.

Zwrot nienależnie pobranych świadczeń – tylko do 5 lat od zdarzenia

W związku z dotychczasowymi rozwiązaniami systemowymi dochodziło do sytuacji, w której część pobranych świadczeń – np. chorobowych – mogła zostać uznana przez ZUS za nienależnie pobrane. Urząd mógł domagać się ich zwrotu do 10 lat od zdarzenia. Nowe przepisy skracają ten termin i ZUS może żądać zwrotu środków do 5 lat od zdarzenia tj. ostatniego dnia okresu, za który takie środki pobrano.

Cyfryzacja ZUS na korzyść płatników

Ilość rachunków, które będzie obsługiwał ZUS znacznie się zmniejszy. Co więcej, rozdysponowanie składek z jednego konta na poszczególne fundusze będzie się odbywało automatycznie – algorytm zdecyduje o przypisaniu podziału wpłaty. Uproszczenie zasad rozliczania będzie sprzyjało lepszej komunikacji z urzędem. Ręczna praca urzędników zostanie w większej części wyeliminowana, co przełoży się na szybsze wydawanie zaświadczeń w formie pisemnej o niezaleganiu ze składkami. Dodatkowo, ustawa przewiduje prawne zrównanie „papierowych” zaświadczeń, z tymi generowanymi przez płatnika z elektronicznych systemów ZUS.

 

Autor: Cezary Karolczyk, ekspert z obszaru HR firmy Sage w Polsce

Popieramy ideę wzmocnienia transparentności państwa, ale niektóre przepisy zawarte w projekcie ustawy o jawności życia publicznego, (np. dotyczące polityk antykorupcyjnych) zwiększą obciążenia administracyjne i  koszty przedsiębiorców. Wątpliwości budzą też rozwiązania dotyczące działalności lobbingowej i dostępu do informacji publicznej oraz bardzo szybkie tempo prac nad projektem – napisali Konfederacja Lewiatan i Startup Poland w liście do wicepremiera Mateusza Morawieckiego i ministra Mariusza Kamińskiego. 

Działalność lobbingowa

Rozwiązanie przyjęte w projekcie ustawy nakłada, na organizacje biorące udział w procesie konsultacji aktów prawnych, nowe obowiązki formalno – informacyjne. Ich  realizacja (a zwłaszcza aktualizacja), przy dynamicznych zmianach porządku obrad organów władzy publicznej, może okazać się trudna. Niedopełnienie obowiązku w tym zakresie wykluczy organizacje, np. pracodawców z możliwości wpływania na proces legislacyjny.

– Obawiamy się, że zapewnienie transparentności procesu opiniowania aktów prawnych będzie odbywać się kosztem uprawnień przysługującym naszej organizacji, reprezentującej interesy przedsiębiorców. Będziemy mieli też ograniczony dostęp do informacji publicznej, w tym  do dokumentów oraz utrudniony wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.  – mówi dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Stosowanie „wewnętrznych procedur antykorupcyjnych”

Przedsiębiorca w rozumieniu przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej będzie zobowiązany do stosowania wewnętrznych procedur antykorupcyjnych.

Wątpliwości budzi to, że czynem podlegającym sankcji nie jest sama korupcja, ale brak procedur antykorupcyjnych lub jeśli UOKIK uzna, że procedury są pozorne lub nieskuteczne. Sankcja za brak procedur jest bardzo dotkliwa. Jeżeli osobie działającej w imieniu lub na rzecz danej firmy prokurator postawi zarzut antykorupcyjny, to na tę firmę prezes UOKiK na wniosek i po kontroli przeprowadzonej przez CBA będzie mógł nałożyć karę do 10 mln zł – dodatkowo dana firma będzie wykluczona z zamówień publicznych na okres 5 lat.

Wymóg podpisania kodeksu etycznego przez każdego pracownika, współpracownika i kontrahenta firmy będzie bardzo dużym obciążeniem biurokratycznym, trudnym do realizacji. Przy dużej skali działalności i zmieniających się kontrahentach (czasem zatrudnianych jednorazowo i na zlecenia o małej wartości) realizacja tego obowiązku będzie angażować znaczące zasoby firm.

Konfederacja Lewiatan proponuje, aby przedsiębiorca  informował, że podpisując umowę pracownik, współpracownik lub kontrahent akceptują postanowienia kodeksu etycznego przedsiębiorcy. Niejasnym jest również sposób zapewnienia przez przedsiębiorcę, że procedury antykorupcyjne będą skuteczne.

Dostęp do informacji publicznej

Wątpliwości budzi konieczność uiszczania opłaty za dostęp do informacji publicznej i bardzo długi okres oczekiwania na ustalenie wysokości opłaty (14 dni) oraz udostępnienia żądanej informacji (kolejne 14 dni).

Sygnaliści

Lewiatan pozytywnie odnosi się do instytucji sygnalizowania przestępstw, która jest bardzo istotnym elementem wspierającym zapobieganie nadużyciom. Służy ona zarówno poszczególnym przedsiębiorstwom, jako mechanizm wczesnego ostrzegania umożliwiający ochronę reputacji firmy, jak i gospodarce, gwarantując równe zasady wszystkim jej uczestnikom.

Natomiast szereg zastrzeżeń budzą propozycje rozwiązań w zakresie ochrony sygnalistów. Mogą one prowadzić do wypaczenia instytucji sygnalisty i dalszego spadku społecznej akceptacji tej formy prewencji.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Jak wynika z badania ING Banku, posiadanie jakichkolwiek oszczędności deklaruje 3/4 Polaków. Większość z nich nie wie jednak, jak dobrze zainwestować swoje wolne środki.  Zdecydowana większość robiłaby to częściej, gdyby znała odpowiedni sposób. Lokaty i rachunki oszczędnościowe, jako tradycyjne formy pomnażania gotówki, rzadko przynoszą duże zyski, Alternatywą może być inwestowanie w obligacje korporacyjne, ale wiedza na temat tych produktów nie jest powszechna. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF)  tłumaczą, jak działają te produkty oraz na co uważać wybierając konkretną ofertę.

Obligacje korporacyjne to rodzaj papierów wartościowych, emitowanych przez przedsiębiorstwa. W ten sposób firmy (emitenci) zyskują kapitał potrzebny np. na rozwój swojej działalności zapożyczając się u nabywców obligacji. Później zwykle co 3 lub 6 miesięcy wypłacają im odsetki, których wysokość zależy od wielkości i kondycji firmy (im większa tym niższe oprocentowanie) i okresu spłaty (im dłuższy tym wyższe). Dla przykładu oferowane niedawno obligacje Orlenu miały oprocentowanie 2,81%, a trwająca właśnie emisja obligacji MCI daje 5,3%. Spłata następuje po określonym z góry czasie. Zwykle jest to okres od roku do pięciu lat. Z inwestycji często można jednak wycofać się wcześniej sprzedając obligację przed terminem.

Jak nabyć obligacje korporacyjne?

W tym celu musimy udać się do emisji dystrybutora (np. banku, domu maklerskiego, pośrednika finansowego), czyli firmy, która przyjmuje zapisy na obligacje. Trzeba jednak dodać, że w przeciwieństwie do lokat bankowych, w ten sposób nie da się wpłacić pieniędzy w dowolnym momencie. Gdy jakaś firma chce w ten sposób pożyczyć pieniądze, ogłasza określony termin subskrypcji. Wtedy możemy pójść do dystrybutora i złożyć dyspozycję zapisu. Nierzadko mamy na to tylko kilka dni, zwłaszcza w przypadku bardzo atrakcyjnych ofert.

– Początkujący inwestor ma szansę na zakup obligacji oferty publicznej, która kierowana jest do szerokiego (150 i więcej) grona inwestorów. W tym przypadku informacja o emisji papierów wartościowych jest podawana do publicznej wiadomości ogłaszana w mediach – komentuje Bartłomiej Marzec, ekspert ZFPF, Open Finance. Innym sposobem ulokowania pieniędzy w obligacjach firm jest ich odkupienie od kogoś, kto kupił je wcześniej, a teraz chce wycofać swoje pieniądze.

– Wiele obligacji jest notowanych na specjalnej giełdzie zwanej Catalyst. Jeśli posiadamy rachunek maklerski, to możemy za jego pośrednictwem dokonać takiego zakupu. Problem polega jednak na tym, że w przypadku transakcji dotyczących firm w bardzo dobrej kondycji taka transakcja zwykle jest mniej opłacalna niż  zakup nowych obligacji. Po pierwsze sprzedający takie papiery zwykle chcą na nich dodatkowo zarobić i wystawiają je za cenę powyżej wartości nominalnej. To powoduje, że co prawda dostaniemy odsetki w określonej wysokości, ale gdy przyjdzie czas na zwrot pożyczki, to dostaniemy nieco mniejszą kwotę niż ta jaką za nie zapłaciliśmy. Po drugie, kupując na giełdzie musimy zapłacić prowizje maklerską, która zwykle nie występuje na rynku pierwotnym. – komentuje Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander Advisors.

Obligacje są znacznie bezpieczniejszą formą lokowanie oszczędności od inwestowania w akcje. Tu mamy bowiem z góry ustalone oprocentowanie, które zwykle jest istotnie wyższe niż to, które oferują nam banki na lokatach.

Warto jednak pamiętać, że obligacja to nie lokata. Jeśli emitent zbankrutuje, to możemy nie odzyskać części lub nawet całości zainwestowanych oszczędności. Dlatego należy kierować się nie tylko wysokością oprocentowania, ale również dokładnie zapoznać się z kondycją firmy, której chcemy pożyczyć pieniądze oraz zwrócić uwagę czym obligacje są zabezpieczone. Lepiej wybierać takie obligacje firm, które działają na rynku od lat i przynoszą zyski – dodaje Bartłomiej Marzec, ekspert ZFPF, Open Finance.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Po ogłoszeniu nominacji na stanowisko szefa Fed, spodziewanej podwyżce stóp procentowych w USA i zaplanowanych na grudzień wyborach w Katalonii, w tym roku nie powinno się już zdarzyć nic, co znacząco wpłynie na sytuację makroekonomiczną na świecie. Końcówka 2017 roku to czas dla wzrostu akcji.

Sytuacja makroekonomiczna na świecie jest stabilna i nie powinno się to zmienić do końca roku. Po wyborze Jerome’a Powell’a na szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej i spodziewanej w grudniu podwyżce stóp procentowych, nie ma powodów do poważniejszych wahań nastrojów, zwłaszcza na rynkach rozwiniętych (Stany Zjednoczone i Europa). Nowy szef Fed jest uważany za osobę przyjazną Wall Street. Jego dotychczasowe poglądy na temat polityki monetarnej były zbliżone do stanowiska obecnej szefowej Komitetu Janet Yellen. W Europie, nawet  wybory w Katalonii zaplanowane na 21 grudnia, nie powinny mieć wpływu na rynki. Frakcje niepodległościowe osłabiły się i plany odłączenia od Hiszpanii są bardzo mało prawdopodobne.

Gospodarka Stanów Zjednoczonych od dłuższego czasu systematycznie rozwija się „liniowo”. Europa również wzrasta, choć zdarzają się jej drobne wahania. Kurs dolara rośnie, osłabia się natomiast euro. Jest to wynikiem m.in. polityki monetarnej prowadzonej przez Fed oraz Europejski Bank Centralny.

Optymistyczne prognozy dotyczą też Chin, które po ostatnim zjeździe rządzącej Komunistycznej Partii Chin i umocnieniu swojej władzy, mają plany zostać gospodarką stawiającą na jakość, a nie ilość. Państwo Środka chce być kojarzone nie z tanią siłą roboczą, ale z innowacjami. Mają temu pomóc inwestycje w badania i rozwój, co przełoży się na dokładanie przez Chiny większej wartości dodanej w procesie tworzenia dóbr i usług.

Wskaźniki makroekonomiczne są dobre, a globalne wskaźniki PMI bardzo wysokie. Eksperci Union Investment oceniają obecną sytuację na światowych rynkach na 4 w skali 1-5. Mamy teraz do czynienia z tzw. Goldilocks Environment, czyli optymalnym momentem w cyklu koniunkturalnym dla wzrostu akcji. Sprzyja temu niska inflacja i stopy procentowe oraz stabilny wzrost gospodarczy. To ważny sygnał dla inwestorów, którzy zastanawiają się, w jakich klasach aktywów lokować swoje środki.

 

 

Komentarz: Marek Straszak, doradca inwestycyjny w zespole asset allocation Union Investment TFI

Sztuczna inteligencja (AI) jest już dziś częścią rzeczywistości biznesowej, a w najbliższych latach należy spodziewać się, że w znaczącym stopniu będzie decydować o konkurencyjności firm. Aż 37 proc. przedsiębiorstw już w tej chwili wykorzystuje sztuczną inteligencję dzięki dostępnym na rynku rozwiązaniom jak np. CRM. Kolejnych 22 proc. planuje zrobić to w najbliższym czasie.

Przełom w technologii cloud, social media oraz mobile dały klientom dostęp do informacji oraz możliwości wyboru, a także elastyczność większą niż kiedykolwiek wcześniej. W rezultacie ponad połowa konsumentów (58 proc.) przyznaje, że technologia znacząco zmieniła ich oczekiwania wobec tego jak przedsiębiorstwa powinny się z nimi komunikować – 55 proc. z nich liczy na personalizację oferty. Co piąty klient oczekuje, że do 2020 roku, firmy będę wyprzedać jego potrzeby i zgodnie z nimi sugerować odpowiedni produkt. Co więcej, ponad połowa klientów deklaruje, że zmieni markę, jeśli ta nie spełni ich potrzeb.

Big data odpowiedzią na personalizację

Personalizacja nie jest możliwa bez danych dotyczących zachowań i wyborów klientów. Samodzielnie nie da się przeanalizować wszystkich dostępnych danych oraz wyciągnąć na ich podstawie odpowiednich wniosków – szczególnie przy ogromnej liczbie klientów. Według badania Salesforce tylko 12 proc. działów obsługi klienta oraz 18 proc. z działów sprzedaży ocenia swoje umiejętności do gromadzenia wiedzy na temat cyklu życia klienta, jako doskonałe bądź wybitne.

Tutaj z pomocą przychodzi sztuczna inteligencja. Na rynku pojawiają się systemy, które dzięki rozwiązaniom oferującym zaawansowane mechanizmy analityczne, nie tylko podpowiadają określone rozwiązania w oparciu o analizę danych, ale także pokazują prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu przy zastosowaniu zaproponowanych rozwiązań. Przykładem jest np. system Einstein – szuka on wzorców w posiadanych danych oraz rekomenduje kolejne kroki, jakie powinniśmy podjąć – mówi Jan Michalski, Lider Salesforce w Deloitte Digital

Korzyść dla konsumentów

Inteligentna sprzedaż zwiększa wydajność i skraca czas pracy zespołom ds. sprzedaży i obsługi klienta. 80 proc. oddziałów korzystających z metod opartych na AI, przyznaje, że ma ona pozytywny wpływ na produktywność ich przedstawicieli handlowych, a 74 proc. z nich odnotowuje wzrost sprzedaży. Co jednak ważniejsze, sztuczna inteligencja pozwala firmom, budować trwałą i pogłębioną relację z konsumentami. Jest to możliwe, bo systemy oparte o AI mogą czasie rzeczywistym gromadzić informacje o klientach i podejmować z nimi indywidualny dialog – na masową skalę. 83 proc. sprzedawców, którzy korzystają z inteligentnej sprzedaży, odnotowało, iż pozwoliła im ona „zatrzymać klientów”. Natomiast 80 proc. przyznało, że umożliwiło im pielęgnowanie relacji z klientami (również tymi potencjalnymi).

AI zabierze miejsca pracy?

Często się mówi, że sztuczna inteligencja zastąpi pracowników, chociaż już w tym roku Gartner powiedział, że wcale tak nie będzie. Sztuczna inteligencja tak jak maszyny parowe albo Windows spowoduje wybuch kolejnych miejsc pracy i jej nowych rodzajów, o których dzisiaj jeszcze nie wiemy. Na przykład osoby, które będą trenować sztuczną inteligencję albo wymyślać nowe sposoby ich użycia. AI nie zastąpi sprzedawców, a e wspomagać sprzedaż podpowiadając np. jaki następny produkt mogą zaproponować klientowi i jak go przedstawić w sposób bardziej interesujący – mówił w newsrm.tv Jan Michalski.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W obecnych czasach matematyka coraz częściej pojawia się na rozmowach rekrutacyjnych. Często możemy spotkać się z zadaniami matematycznymi do rozwiązania, może to być coś prostego, ale też i bardziej skomplikowane zagadnienia, które sprawdzą naszą umiejętność logicznego myślenia. Niestety nie każdy jest w stanie się z tym uporać.

Matematyka to nie tylko skomplikowane obliczenia i abstrakcyjne zadania. Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie MathRiders, aż 73 proc. Polaków uważa, że umiejętności w tej dziedzinie nauki są istotne przy wyborze kandydata do pracy. Jednocześnie, co trzeci badany przyznaje, że miał problem z rozwiązaniem zadania matematycznego przeznaczonego dla dziecka w wieku szkolnym.

Ponad 70 proc. Polaków uważa, że zdolności matematyczne są czynnikiem decydującym przy wyborze kandydata do pracy. Prawie 60 proc. z nich potwierdza, że mogą wpłynąć na decyzję pracodawcy, natomiast 15 proc., że są one bardzo ważne. Najliczniejszą grupą (86 proc.), która dostrzega powiązanie między umiejętnościami matematycznymi a szansą na zatrudnienie są najmłodsi respondenci od 18 do 25 lat. Jednak przekonanie to maleje wraz z wiekiem i wśród badanych pomiędzy 45. a 55. rokiem życia wynosi już 64 proc. Odsetek odpowiedzi twierdzących wzrasta natomiast wraz z wykształceniem respondentów – aż 76 proc. Polaków po studiach zauważa zależność między zdolnościami matematycznymi a szansą na otrzymanie pracy. W przypadku osób z wykształceniem podstawowym, taką opinię podziela jedynie 45 proc.

– Obecnie zdarza się, że podczas rozmów kwalifikacyjnych rekruterzy wykorzystują różnego rodzaju zagadki matematyczne. To bardzo dobry pomysł na sprawdzenie wielu dodatkowych zdolności kandydata do pracy. Podczas takiego ćwiczenia kandydat może zaprezentować nie tylko umiejętność liczenia, ale także logicznego myślenia, sprawnego rozwiązywania problemów czy kreatywnego podejścia do wyzwań. Znajomość matematyki wpływa na rozwój kompetencji, które wymagane są w wielu różnorodnych branżach. Jest ona ważna zarówno dla hydraulika, kierowcy jak i pracownika biurowego – komentuje Małgorzata Grymuza, ekspert MathRiders.

Codziennie obliczenia

Prawie 90 proc. Polaków deklaruje, że w ostatnim miesiącu wykonywało jakiekolwiek obliczenia matematyczne – 29 proc. z nich codziennie, a 43 proc. kilka razy w miesiącu. Jednocześnie wśród grupy badanych między 45. a 55. rokiem życia, aż 16 proc. przyznaje, że przez ostatnie cztery tygodnie nie wykonało żadnego zadania matematycznego. Co ciekawe, takiej odpowiedzi udzielił co piąty badany z wykształceniem podstawowym. W przypadku osób po studiach odsetek ten wyniósł zaledwie 5 proc. Badanie pokazało, że pomimo zastosowania matematyki w wielu dziedzinach życia Polacy mają jednak problemy z podstawowymi zagadnieniami. Co trzeci Polak przyznaje, że w dorosłym życiu miał trudności z rozwiązaniem zadania matematycznego przeznaczonego dla dziecka w wieku szkolnym.

– Wiedzę matematyczną wykorzystujemy w wielu codziennych sytuacjach – obliczając spalanie paliwa, płacąc rachunki czy kalkulując promocje w sklepach. Podczas takich czynności wielokrotnie możemy przekonać się, że sprawne posługiwanie się liczbami jest po prostu opłacalne. Nasze badanie pokazuje jednak, że Polacy mają trudności z rozwiązaniem podstawowych zadań. Problemy te mogą wynikać jeszcze z przeszłości, kiedy to nie uczyliśmy się matematyki ze zrozumieniem, a jedynie na pamięć. W efekcie nie potrafimy zastosować tej wiedzy w późniejszym życiu – dodaje Małgorzata Grymuza.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

W trzech pierwszych kwartałach 2017 r. sprzedano więcej apartamentów i apartamentów luksusowych niż w całym 2016 r. Deweloperzy coraz chętniej uzupełniają ofertę w tym segmencie, co spotyka się z pozytywną reakcją nabywców i wzrostem popytu. Choć w skali całego rynku mieszkania z górnej półki stanowią zaledwie niewielki odsetek wszystkich dostępnych w sprzedaży, to rynek ten ma potencjał aby rosnąć.

Wraz z bogaceniem się Polaków rośnie z roku na rok popyt na nieruchomości w segmencie apartamentów. Choć w skali całego rynku ich udział jest nadal niewielki, to jednak wzrost sprzedaży lokali, których cena ofertowa przekraczała 17 tys. zł/ m2 w 2016 r. wyniósł blisko 60% w porównaniu z rokiem poprzednim (liczony łącznie dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta i Poznania). Tylko w trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku sprzedaż ta przekroczyła poziom z 2016 r. i wyniosła ponad 470 jednostek.

Największa oferta lokali mieszkalnych, które według wspomnianego kryterium cenowego dają się zakwalifikować do segmentu apartamentów znajduje się w Warszawie. Na koniec III kwartału 2017 r. stanowiła ponad 2/3 całej oferty z tego segmentu na 5 największych rynkach w Polsce. Tu tez zdecydowanie wyraźniej zaznacza się podział, który w terminologii stosowanej przez REAS opisywany jest jako apartamenty (upper middle) i apartamenty luksusowe (high end).

O zakwalifikowaniu obiektu do poszczególnych segmentów decydują przede wszystkim kryteria lokalizacyjne i jakościowe (zarówno w odniesieniu do lokalu jak i budynku), zaś pomocniczą rolę w segmentacji pełni kryterium cenowe.

W porównaniu z Europą Zachodnią, Moskwą czy przede wszystkim Stanami Zjednoczonymi, budowane przez polskich deweloperów apartamenty luksusowe są wciąż niezbyt drogie, co wynika z ceny metra kwadratowego jak i – choć trudno w to uwierzyć przeciętnemu nabywcy – niewielkiemu metrażowi oscylującemu w granicach 80 – 150 m2. Na świecie o prawdziwym wymiarze luksusu decyduje „przestrzeń” za jaką nabywca jest gotowy zapłacić. – mówi  Paweł Sztejter, wiceprezes zarządu firmy doradczej REAS.

Zgodnie z wyliczeniami REAS, na pięciu analizowanych rynkach wartość sprzedaży w tym segmencie w trzech pierwszych kwartałach tego roku wyniosła 222 mln zł. Ci którzy byli gotowi nabyć mieszkanie w segmencie high-end  w Warszawie musieli w zapłacić średnio 31 tys. zł/m2. Ponad 30 % tych środków wydano na zakupy na Złotej 44.

Już drugi rok z rzędu inwestycja zrealizowana przez BBI Dewelopment i Amstar jest liderem sprzedaży. Wynika to nie tylko z unikalnego w skali rynku charakteru oferty, ale także z polityki sprzedażowej inwestora, który umiejętnie przyciąga różne grupy nabywców, głownie tych którzy myślą by faktycznie mieszkać w centrum Warszawy. – komentuje Paweł Sztejter, wiceprezes zarządu REAS.

Nabywcy, którzy nie byli w stanie pozwolić sobie na luksus z najwyższej półki, mogli w tym roku wybierać wśród znacznie szerszej oferty zwykłych apartamentów. Wśród inwestycji z segmentu upper middle, w których średnia cena ofertowa przekraczała 17 tys. zł/ m2. najlepiej sprzedającym się projektem była z kolei Mennica Residence na warszawskiej Woli.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Terminowa spłata kredytu lub pożyczki to obowiązek każdej osoby, która zaciągnęła takie zobowiązanie. Zdarza się jednak, że zwrot zadłużenia na czas jest niemożliwy. Obecnie blisko 2,5 mln Polaków nie reguluje terminowo należności. Jakie prawa i obowiązki ma osoba, która nie spłaca regularnie swoich długów?

Produkty finansowe oferowane przez banki i firmy pożyczkowe są popularne w naszym kraju. Niestety, nie wszyscy konsumenci są w stanie prawidłowo korzystać z tych usług i sprawnie zarządzać swoim budżetem, co skutkuje problemami finansowymi. W Polsce już blisko 2,5 mln osób ma kłopot z terminową spłatą zobowiązań, a ich łączna kwota wynosi 58 mld zł – wynika z Indeksu Zaległych Płatności Polaków przygotowanego na koniec czerwca przez BIG InfoMonitor oraz BIK. Co należy zrobić w sytuacji, gdy mamy kłopot z regulowaniem należności?

Podstawowe obowiązki

Wszystkie zaciągnięte zobowiązania finansowe trzeba uregulować – to sprawa bezdyskusyjna. Po podpisaniu umowy z kredytodawcą jesteśmy zobligowani do regularnej spłaty należności w określonych terminach i wysokości. Dodatkowo, czas spłaty kredytu lub pożyczki powinien być przestrzegany nie tylko przez dłużnika, ale także wierzyciela. Nikt nie może żądać wcześniejszego uregulowania należności, chyba że odpowiedni zapis został uwzględniony w  umowie. W przypadku zwłoki w spłacie wierzyciel ma prawo do naliczenia dodatkowych odsetek lub zażądać całościowego zwrotu pożyczonej kwoty.

Gdy opóźnienie będzie duże, naszymi długami może zainteresować się komornik sądowy. W naszym interesie jest z nim współpracować.

Nie powinniśmy go unikać, ani nie odbierać korespondencji. O każdej zmianie miejsca zamieszkania trwającej dłużej niż miesiąc, musimy go poinformować. Jako dłużnicy możemy też zostać wezwani udzielać mu wyjaśnień o stanie naszego majątku – wyjaśnia Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org. Warto pamiętać, że informacje o niespłaconych zobowiązaniach trafiają do Biura Informacji Kredytowej i Biur Informacji Gospodarczej, a to może utrudnić „życie finansowe” w przyszłości. Takie informacje mają wpływ na otrzymanie kredytu oraz jego cenę – dodaje.

Warto jednak pamiętać, że jako dłużnicy nie jesteśmy bezbronni. Jakie prawa nam przysługują?

  1. Prawo do informacji na temat własnego zadłużenia

Podstawowym uprawnieniem jest dostęp do szczegółowych informacji na temat własnego zadłużenia. Wierzyciel musi przedstawić stosowną dokumentację dotyczącą sprawy z uwzględnieniem wysokości zobowiązania i odsetek wraz z terminami płatności rat. Mamy prawo wiedzieć, jaka ma być wysokość wpłat, opłat windykacyjnych i kar umownych. W razie jakichkolwiek wątpliwości warto skonsultować się z prawnikiem i omówić z nim wszelkie niepokojące nas kwestie np. dotyczące dodatkowych kosztów.

  1. Prawo do prywatności

Wierzyciel lub windykator nie może naruszać naszej prywatności. Osoby odpowiedzialne za windykację nie są upoważnione do tego, aby nachodzić nas w domu, zakładzie pracy czy nękać telefonami naszych znajomych. Wszystkie tego typu zachowania zgodnie z przepisami prawa mogą zostać uznane za czyny karalne.

Mamy również prawo do ochrony swojego dobrego imienia i tajemnicy finansowej. Nikt nie może przekazywać informacji  o  naszych długach, nawet naszej rodzinie – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert kapitalni.org – Wyjątkiem od tej reguły jest poręczyciel kredytu – zaznacza.

  1. Prawo do decyzji, które długi spłacamy jako pierwsze

Jeżeli już wpadniemy w pętlę zadłużenia, musimy działać jak najszybciej. Nie warto uciekać przed kłopotami, ponieważ bierna postawa nie pomoże nam ich uniknąć. Co ważne, nawet w takiej sytuacji mamy swoje prawa. Nikt nie może narzucać nam kolejności zwrotu należności. To do nas należy decyzja, który dług będziemy spłacać jako pierwszy, a także jak będzie wyglądał plan spłaty. Warto jednak pamiętać, że w przypadku, kiedy będziemy regulować tylko jeden z wielu, a pozostały majątek nie pokryje żądań innych wierzycieli, możemy narazić się na zarzuty ze strony pozostałych podmiotów. Dlatego decyzje o porządku spłat należy dobrze przemyśleć i zaplanować.

W ostateczności, w przypadku, gdy sytuacja finansowa stanie się fatalna i nie będziemy już mogli spłacać zadłużenia zgodnie z ustalonym harmonogramem, możemy zwrócić się do sądu o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, czyli redukcji bądź umorzenia zobowiązań w przypadku niewypłacalności – radzi Tomasz Jaroszek, ekspert platformy edukacyjnej kapitalni.org.

  1. Prawo do zaskarżenia czynności wierzyciela lub komornika

W sytuacjach wyjątkowych, kiedy np. wierzyciel lub komornik próbują nas oszukać, możemy wnieść sprawę do sądu. Mamy również prawo złożyć skargę na działania komornika, gdy istnieją podejrzenia, że ten działa niezgodnie z prawem. Co ważne, możemy także złożyć zażalenie na decyzję o egzekucji długu, która została wydana bez naszej wiedzy.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Koncerny BMW Group, Daimler AG, Ford Motor Company oraz Volkswagen Group wraz z markami Audi i Porsche ogłosiły zawiązanie spółki joint venture o nazwie IONITY. Jej misją będzie opracowanie oraz wdrożenie sieci stacji ładowania wysokiej mocy (HPC) dla pojazdów elektrycznych na terenie całej Europy. Do 2020 roku IONITY zbuduje i uruchomi około 400 punktów HPC – a tym samym sprawi, że dalekie podróże pojazdami na prąd staną się łatwiejsze.

To znaczący krok dla rozwoju elektrycznej mobilności. Na czele nowej spółki, z siedzibą w Monachium, stają Dyrektor Generalny Michael Hajesch oraz Dyrektor Operacyjny Marcus Groll. Trwa już budowa zespołu pracowników IONITY – na początku 2018 r. ma on liczyć 50 osób.

Pierwsza ogólnoeuropejska sieć HPC odgrywa kluczową rolę w tworzeniu rynku dla pojazdów elektrycznych. IONITY zrealizuje nasz wspólny cel, jakim jest zapewnienie klientom możliwości szybkiego ładowania akumulatorów oraz realizacji cyfrowych płatności, tak by ułatwić im odbywanie dalekich podróży – powiedział Michael Hajesch.

Dzięki nawiązaniu współpracy z sieciami stacji paliwowych Tank & Rast, Circle K oraz OMV jeszcze w tym roku uruchomionych zostanie 20 stacji ładowania przy głównych drogach Niemiec, Norwegii i Austrii, zlokalizowanych co około 120 km. W 2018 r. sieć rozrośnie się do ponad 100 stacji. Każda z nich zaoferuje wiele stanowisk, pozwalając jednocześnie ładować akumulatory samochodów różnych marek. Sieć zapewni moc ładowania do 350 kW na jedno stanowisko i będzie korzystać z europejskiego standardu ładowania Combined Charging System. W rezultacie pozwoli znacznie skrócić czas „tankowania” w porównaniu z konwencjonalnymi systemami.

Oczekuje się, że otwartość systemu dla aut wielu producentów oraz jego ogólnoeuropejski zasięg przyczynią się do zwiększenia poziomu akceptacji pojazdów elektrycznych. Wybór najlepszych lokalizacji uwzględnia potencjalną integrację z istniejącymi systemami ładowania. IONITY prowadzi w tej sprawie negocjacje z działającymi już operatorami (również z tymi, z którymi współpracują udziałowcy nowej spółki), a także z instytucjami politycznymi. Realizacja inwestycji akcentuje zaangażowanie producentów w rozwój mobilności elektrycznej i opiera się na międzynarodowej współpracy w ramach branży motoryzacyjnej.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

IKEA Industry rozbudowuje fabrykę w Zbąszynku. To największy na świecie kompleks produkcji mebli szwedzkiego giganta. Obecnie fabryka zatrudnia ponad 3 tys. Po wybudowaniu nowej hali produkcyjnej i magazynu powstanie tu ponad 280 nowych miejsc pracy. Wartość inwestycji szacowana jest na 225 mln zł.

IKEA Industry w Zbąszynku specjalizuje się w produkcji mebli z płyt komórkowych. W ramach projektu powstanie nowa hala produkcyjna oraz magazyn wyrobów gotowych. Nowe obiekty zajmą łącznie 64.000 m2, czyli tyle, ile wynosi powierzchnia 9 boisk piłkarskich.

Obiekty zostaną oddane do użytku w czerwcu 2018 roku, a rozpoczęcie produkcji zaplanowano na wrzesień 2018. IKEA Industry rozpoczęła już rekrutację nowych pracowników. Inwestycja pozwoli na podwojenie liczby produkowanych tam mebli. Maksymalna wydajność nowej hali to 125 tys. sztuk mebli tygodniowo. Firma planuje także usprawnienie procesów logistycznych wytwórni. W nowym magazynie będzie można przechowywać produkty o wartości nawet 55 mln PLN. Realizacja tych założeń będzie możliwa dzięki zwiększeniu automatyzacji procesów przy jednoczesnym wzroście zatrudnienia o kolejnych 280 pracowników.

W Polsce IKEA Industry zatrudnia blisko 10 000 pracowników w 16 zakładach produkcyjnych w 13 lokalizacjach.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Eksperci

Bugaj: GPW z deficytem kapitału

W ostatnich dniach nastroje na giełdowych parkietach zauważalnie się poprawiły. Na dalszy plan odsun...

Przasnyski: Inflacja słabsza, ale nie wszędzie

Główny Urząd Statystyczny potwierdził swoje wcześniejsze szacunki, według których inflacja w marcu w...

Bałazy: Dyrektywa RODO – czyli unijne przepisy dot. ochrony danych osobowych w sieci

Coraz większa ilość danych, w tym danych poufnych, umieszczanych w sieci, wymaga od jej administrato...

Lipka: Wojna handlowa- Polska znowu zieloną wyspą?

Prawdziwa wojna handlowa może zagrozić gospodarce całego świata. Niewykluczone jednak, że z wyraźneg...

Bugaj: Czekając na odreagowanie

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całki...

AKTUALNOŚCI

Coraz więcej kupujemy przez smartfony

Według badań europejskiego rynku e-commerce „Barometr E-shopper 2017” przeprowadzonego przez TNS Kan...

Nowe miejsca pracy w Małopolsce

Produkcja przemysłowa w Małopolsce przyspieszyła na wiosnę, szczególnie w branży spożywczej i motory...

Łatwiej o pracę, wynagrodzenia dalej będą rosły

Średnio 2,5 miesiąca zajmuje obecnie Polakom znalezienie nowej pracy - tak wynika analizy Instytutu ...

Inflacja wyhamowuje

Inflacja w marcu br., w ujęciu rocznym wyniosła 1,3 proc. W lutym wzrost cen towarów i usług konsump...

Frank najtańszy od „czarnego czwartku”

Szwajcarska waluta w relacji do euro jest najtańsza od połowy stycznia 2015 r. Analogiczną sytuację ...