poniedziałek, Marzec 30, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "ZUS"

ZUS

Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć jak będzie wyglądała gospodarka po przejściu COVID-19. Ale nie znaczy to, że należy tę sytuację jedynie obserwować, czekając z założonymi rękoma. Wiemy bowiem z pewnością, że globalnie biznes i przedsiębiorstwa stanęły już w obliczu ciężkiej próby. Właśnie teraz kluczowa jest zatem elastyczność działania (agile), dopasowanie się do potrzeb polskich przedsiębiorców przez wspieranie ich w rozwiązywaniu problemów za granicą i opracowanie scenariuszy wsparcia w niedalekiej przyszłości. To są największe wyzwania, przed którym stoimy. Żeby to zrobić, musimy wiedzieć jak najwięcej: na bieżąco monitorować w trybie sytuację 24/7 i identyfikować możliwe ryzyka. Pisze na swoich stronach Polska Agencja Inwestycji i Handlu

Gospodarka w czasach zarazy: Wpływ COVID-19 na PKB - waga z monetami paragon
Gospodarka w czasach zarazy: Wpływ COVID-19 na PKB

Gospodarka i zmieniające się prognozy

Można wyróżnić trzy główne czynniki, wpływające na zmieniające się prognozy gospodarcze (zdecydowanie negatywne) i towarzyszącą im niepewność, wahania rynków:

  • Szybkie, niekontrolowane rozprzestrzenianie się wirusa, który dotarł już do ponad 100 państw. Tu już nie ma wątpliwości czy i kiedy. Pozostaje pytanie – jak możemy na bieżąco śledzić skalę negatywnych konsekwencji dla globalnego systemu społeczno-gospodarczego. Z dnia na dzień ta fala przybiera na rozmiarze i obejmuje już właściwie wszystkie obszary.

  • Negatywny szok podażowy, eskalujący w związku z dotarciem choroby do Chin oraz Korei Południowej, kluczowych producentów technologii i komponentów hi-tech. Do tego dochodzi szokowy spadek popytu m.in. w turystyce, gastronomii, branży eventowej, wydatków konsumpcyjnych oraz inwestycji przedsiębiorstw, globalna gospodarka mocno wyhamowała. Niemniej, nie panikujmy, działajmy mając świadomość ogrom wyzwań.

  • Ruchy na rynkach finansowych wskazujące na głęboką niepewność dotyczącą inwestycji i instrumentów finansowych. Przejawem negatywnych nastrojów już teraz jest obniżka stóp procentowych przez Rezerwę Federalną USA (Fed), co, z całą pewnością, stanowi dopiero początek zmian wprowadzanych na mapę makroekonomii.

Człowiek najważniejszym brakującym ogniwem

Dynamika rozwoju sytuacji i niepewność dostępnych danych, przewidywania w kontekście ekonomicznych efektów pandemii COVID-19, powoduje, że nasze analizy musimy zawęzić do identyfikacji potencjalnych, kluczowych ryzyk i kanałów wpływu oraz trendów. I tak, zgodnie z szacunkami OECD, wzrost PKB w ujęciu globalnym spadnie w tym roku o połowę, do 2,4%. Natomiast UNCTAD przewiduje, że pandemia może kosztować światową gospodarkę blisko 1bln USD, a w przypadku czarnego scenariusza – nawet 2 bln USD. Oznacza to spadek wzrostu globalnego PKB do poziomu 0,5%. Bardziej optymistyczna jest prognoza Azjatyckiego Banku Rozwoju, według której światowy PKB może zmniejszyć się „jedynie” o ponad 340 mld USD. Trzeba podkreślić, że precyzyjne i jednoznaczne przewidzenie konsekwencji pandemii COVID-19 jest obecnie niemożliwe. To z uwagi na dużą dozę niepewności co do realnego zasięgu i tempa rozpowszechniania się pandemii.

Bezpośrednim skutkiem pandemii jest już widoczny ograniczony dostęp do pracowników. Kiedy zachorowania koncentrowały się w Chinach oraz krajach sąsiednich, efekty gospodarcze dotyczyły głównie zakłóceń w łańcuchach dostaw. Jednak w miarę rozprzestrzeniania się wirusa, kluczową rolę zaczęły odgrywać takie czynniki jak spadek popytu. M.in. na usługi turystyczne, gastronomiczne, ograniczenie konsumpcji i udziału w zorganizowanych wydarzeniach.

Czy będą zielone wyspy? Skutki pandemii COVID-19 dla polskiej gospodarki

Najbardziej optymistyczny scenariusz dotyczący gospodarczych skutków COVID-19 zakładał zatrzymanie wirusa w granicach Chin. Z kolei skrajnie pesymistyczny mówi o cyklicznym, skokowym pojawianiu się zakażeń u większości ludności świata. No cóż. Tak właśnie się stało. W tym momencie najbardziej racjonalne wydaje się być podejście umiarkowane. Zgodnie z którym pandemia przyczyni się do spadku wzrostu polskiego PKB o około 1,3 pp. Taki spadek wiąże się nie tylko z czasowym odwołaniem publicznych zgromadzeń i zamknięciem szkół, ale też przywróceniem kontroli na granicach.

Obok spadku eksportu oraz przerwania łańcucha dostaw znacznie większą rolę będzie tu odgrywać zmniejszenie się popytu krajowego. Który to znacznie obniży wartość PKB. Polska, jako kraj w dużej mierze zależny od wymiany handlowej, najsilniej braki dostaw odczuje w branży produkcji odzieży i elektroniki. W obrębie usług znaczne straty zanotuje branża turystyczna, rozrywkowa i transportowa. Duże znaczenie mają też negatywne czynniki podażowe w łańcuchach dostaw oraz eksport/import. Oddziałują one bowiem nie tylko ze strony Chin, ale również gospodarek europejskich. W tym niemieckiej, z którymi Polska jest silnie powiązana.

Gospodarka a zamknięte granice

Ochrona granic i ograniczenia w przepływie ludzi mogą mieć istotne negatywne reperkusje dla polskich przedsiębiorstw oraz ich zagranicznych dostawców. Przejawia się to w odwoływaniu bądź przekładaniu na inny termin spotkań biznesowych i wydarzeń targowych, które stymulują rozwój wielu branż. Mowa tu między innymi o Hannover Messe czy MIPIM w Cannes oraz takich targach jak Construma w Budapeszcie (branża budowlana). SIAL w Paryżu (spożywcza) czy COSMOPROF w Bolonii (kosmetyczna). Tracimy w ten sposób dostęp do platformy wymiany doświadczeń i kontaktów, wiele kontraktów po prostu nie zostanie podpisanych. Sama PAIH również musiała podjąć w ostatnim czasie trudne decyzje o odwołaniu serii warsztatów i spotkań z przedsiębiorcami.

Segment pod lupą: zakaz wywozu produktów medycznych może wpłynąć na polski eksport

Ograniczenie eksportu sprzętu medycznego poza UE ma związek ze wzmożonym popytem na towary tej kategorii w obliczu pandemii. Łączna wartość eksportu aparatury i artykułów medycznych z Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii w 2018 r. wyniosła ponad 22 mld USD. W tym samym okresie Polska sprzedała tego typu produkty za ponad 1 mld USD. Biorąc pod uwagę obowiązujące zarządzenie, można spodziewać się zauważalnego spadku wartości obrotów w tej kategorii.

Decyzja Komisji Europejskiej nie wpłynie znacząco na polski eksport tej kategorii towarowej. Bowiem od 6 marca obowiązuje rozporządzenie Ministra Zdrowia o ograniczeniu wywozu leków. Ponadto innego sprzętu pomagającego w walce z koronawirusem poza terytorium Polski. Lista wyrobów objętych zakazem liczy od wczoraj ponad 500 pozycji, znacznie mniej niż jeszcze 11 marca, kiedy sięgała niemal 1600. Ministerstwo Zdrowia usunęło z niej wszystkie wyroby medyczne, służące do walki z pandemią koronawirusa (maski, fartuchy itp.). Ich obecność na liście przestała być konieczna. Ponieważ zakaz ich wywozu znalazł się w rozporządzeniu z 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego. Z wykazu usunięto też kilkaset leków stosowanych w objawowym leczeniu infekcji wirusowych i bakteryjnych. Na liście pozostało jednak kilkanaście preparatów paracetamolu, ibuprofenu i metamizolu.

ZUS wspiera przedsiębiorców w walce ze skutkami pandemii. Firmy czekają też na rozwiązania ze strony rządu, który pracuje nad specustawą. Jej celem jest ograniczenie wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę i firmy. Te najbardziej obawiają się zatorów płatniczych i problemów z płynnością. NBP ocenia, że ich sytuacja na razie jeszcze nie pogorszyła się znacząco. Z drugiej strony potrzebne są szybkie działania, które zmniejszą straty i ograniczą ryzyko upadłości. Mechanizmy pomocowe zastosował już ZUS, który umożliwi odroczenie płatności składek. Przedsiębiorcy apelują o rozwiązania, które pozwolą rozłożyć ciężar strat nie tylko na firmy, lecz także pracowników i rząd. Na pewno żadna ze stron nie jest w stanie ponieść 100 proc. kosztów.

Statystyki pandemii

Według statystyk Światowej Organizacji Zdrowia liczba zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2 na całym świecie wzrosła już do ponad 173 tys. osób. Ponadto pandemia jest w 152 krajach, a liczba zgonów przekroczyła 7 tys. W Polsce potwierdzono jak dotąd ponad 200 przypadków zachorowań. Ministerstwo Zdrowia spodziewa się, że w przyszłym tygodniu liczba zakażonych będzie już czterocyfrowa.

– Z pandemią nie poradzi sobie ani rząd, pracodawcy, ani pracownicy. Każda ze stron musi współpracować i ponosić koszty. Jeżeli ze względu na koronawirusa stanie zakład pracy, trzeba będzie znaleźć rozwiązania, które zostaną podzielone między pracownika, pracodawcę a państwo. Pomoc państwa jest absolutnie konieczna, aczkolwiek firmy też się dokładają. Mamy już sygnały o takich, które przestawiają swoją produkcję na kombinezony ochronne, przekazywane potem nieodpłatnie do szpitali. To jest pospolite ruszenie. Mamy nadzieję, że za tym szybko pójdą rozwiązania prawne i finansowe, które ulżą wszystkim stronom poszkodowanym wirusem – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

ZUS wspiera przedsiębiorców w walce z koronawirusem- wykres z czerwoną strzałka w górę przedstawiający statystki pandemii
ZUS wspiera przedsiębiorców w walce z koronawirusem

Problemy polskiej gospodarki

Rozprzestrzeniająca się epidemia stanowi też coraz poważniejsze zagrożenie dla polskiej gospodarki – podkreślił zarząd NBP po specjalnym poniedziałkowym posiedzeniu. Wskazał, że sytuacja płynnościowa większości podmiotów na razie nie pogorszyła się znacząco. Przedsiębiorcy najbardziej boją się zatorów płatniczych i utraty płynności. Ponadto część eksporterów już teraz nie otrzymuje należnych płatności od swoich kontrahentów zagranicznych. Dodatkowo działalność wielu firm jest ograniczona, np. wskutek przymusowej kwarantanny pracowników bądź konieczności pozostawania w domach. Na to nakłada się pogorszenie nastrojów, które prowadzi do ograniczenia zakupów towarów nieżywnościowych i usług. W rezultacie zakłócenia globalnych sieci podaży i inwestycji.

ZUS a pomoc finansowa rządu

Radykalnym, ale skutecznym rozwiązaniem w ocenie NBP może też być umożliwienie firmom czasowego obniżenia wynagrodzeń pracowników, ale nie niżej niż płaca minimalna i na określony okres, przy obowiązku późniejszego wyrównania. To rozwiązanie ma być dla obu stron i tak korzystniejsze niż upadłość i bezrobocie.

Bank centralny zapowiedział skup obligacji skarbowych na rynku wtórnym i działania, które mają zapewnić płynność bankom, a Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała wczoraj o obniżce stóp procentowych o 0,5 pkt proc. w celu pobudzenia gospodarki. Specjalny pakiet rozwiązań, których celem jest ograniczenie wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę i firmy, zapowiedziała minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

– Mamy już pierwsze informacje o tym, co rząd planuje w ramach programów pomocowych. Na przykład mówi się o pomocy de minimis, czyli o kredytach i ubezpieczeniach kredytów. Ponadto o ewentualnych umorzeniach kredytów dla przedsiębiorstw, które będą cierpiały z powodu płatności – mówi prezydent Konfederacji Lewiatan.

Tymczasem istotne jest również, aby rząd uwzględnił w programie pomocowym osoby samozatrudnione, których jest w Polsce ok. 2 mln i bez wsparcia na poziomie państwa znajdą się w bardzo trudnej sytuacji.

ZUS odracza płatności i zawiesza spłaty rat

Część postulatów uwzględnił już ZUS, który wczoraj wprowadził możliwość odroczenia płatności składek o trzy miesiące na wniosek płatnika. Co najważniejsze dla składek za okres luty–kwiecień br. zostanie wprowadzony tryb uproszczony: jeden dokument z dołączonym oświadczeniem, w którym przedsiębiorca wskaże, jak koronawirus wpłynął na brak możliwości opłacenia przez niego należności. Ponadto ZUS zapowiedział też wstrzymanie części działań egzekucyjnych oraz zawieszenie i wydłużenie spłaty już zawartych układów ratalnych o trzy miesiące.

– Wszystkie nowe regulacje, które miały w najbliższym czasie wchodzić w życie, powinny być opóźnione o co najmniej sześć, a nawet dziewięć miesięcy. Na koniec marca firmy muszą zgłosić deklarację VAT, ale absolutnie nie będą w stanie tego wykonać w momencie, kiedy księgowi pracują zdalnie albo są całkiem wyłączeni ze względu na wirusa – mówi Maciej Witucki. – Kolejny element to zamrożenie trwających postępowań – zarówno podatkowych, kontrolnych, jak i spraw cywilnych. To ważne, aby rząd ogłosił, że jeśli zatrzymaliśmy kraj, to zatrzymujemy też wszystkie procedury prawne, które się w tym czasie toczą.

Na pewno większość organizacji eksperckich, które przedstawiły swoje propozycje do specustawy dotyczącej koronawirusa, postuluje również czasowe zwolnienie pracodawców na kilka miesięcy z obowiązku płacenia podatków, a także odroczenie obowiązku składania deklaracji podatkowych.

Źródło: newseria.pl

Renta po wypadku – wydaje się sprawą oczywistą dla osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Jednak nie zawsze jej wypłata jest natychmistowa. Zdarza się, że ubezpieczyciel kwestionuje jej zasadność. Wtedy pozostaje wystąpić na drogę sądową. Choć ta zwykle bywa długa, rentę można otrzymać jeszcze przed jej zakończeniem. Dodatkowo sprzeciw zakładu ubezpieczeń nie będzie miał na to wpływu. Dlaczego tak się dzieje i jak to osiągnąć? Tłumaczy ekspert Votum Odszkodowania Mateusz Leśniewski.

Renta po wypadku i co dalej?

Raz przynane świadczenie nie oznacza, że osoba poszkodowana będzie otrzymywała je do końca życia. Dodatkowo zakład ubezpieczeń ma prawo weryfikować stan zdrowia poszkodowanego.

Ponadto w skrajnych przypadkach może chcieć odebrać rentę lub ją obniżyć. Osoba poszkodowana również może jednak działać i mieć wpływ na jej wysokość. Wniosek o podniesienie renty nie jest jedym który można rozważyć. O innych możliwościach piszemy w artykule poniżej:

Wysokość renty odszkodowawczej jak piszemy, nie jest ustalona raz na zawsze. Może ona zostać zmieniona, a to oznacza, że może być wyższa, ale także niższa, co więcej wszystko zależy od zachowania ubezpieczyciela oraz tego jak często będzie chciał weryfikować przyznane świadczenie. Kwota wypłacana co miesiąc zależy od stanu zdrowia osoby poszkodowanej, ale również od otoczenia gospodarczego. Jesli bowiem sytuacja rynkowa się zmienia czyli rosną np. ceny leków oraz rehablitacji można starać się o podniesienie renty.

Przeterminowana faktura to czarny sen każdego ptrzedsiębiorcy. Niestety prawie 9 na 10 przedsiębiorców w Polsce zgłasza problemy z płatnościami. Co czwarty uważa, że problem narasta. Jeżeli termin płatności faktury upłynął, szansa na odzyskanie środków drastycznie spada. Pozostaje skierowanie długu do windykacji lub odsprzedanie go instytucji finansowej wyspecjalizowanej w odzyskiwaniu zaległych płatności.

Przeterminowana faktura – co zrobić?

Przedsiębiorca obawiający się utraty płynności finansowej lub mający do wykonania ważne przelewy wychodzące nie może w nieskończoność czekać na rozliczenie faktury sprzedażowej. Jeśli termin zapłaty zobowiązania już minął, szanse na odzyskanie środków są coraz mniejsze. W takiej sytuacji osoba prowadząca biznes może rozważyć podzielenie się ryzykiem związanym z przeterminowaną fakturą z firmą wyspecjalizowaną w odzyskiwaniu takich środków. Czasem może to być dla przedsiębiorcy jedyne wyjście, są też sytuacje, kiedy w zaistniałych okolicznościach jest to dla niego po prostu korzystne. Są dwie podstawowe metody postępowania w takiej sytuacji – skierowanie długu do windykacji lub jego sprzedaż. Jakie są różnice?

Przeterminowna faktura – jak działać

W przypadku przekazania długu do windykacji przedsiębiorca wprowadza w swoje relacje z niesumiennym płatnikiem trzeci podmiot. Najlepiej, kiedy jest to wyspecjalizowana w odzyskiwaniu długów instytucja prawno-finansowa. Ta, przyjmując zlecenie, zobowiązuje się prowadzić określone działania mające na celu wypłacenie zamrożonych pieniędzy. To jednak chwilę może trwać, jeśli dłużnik jest „oporny”. Pierwszym krokiem jest wezwanie do polubownego rozwiązania, poszukiwanie majątku dłużnika, wizyty terenowe a jeśli to pozostaje bez efektu, sprawa kierowana jest na drogę sądową. Ostatnim krokiem jest egzekucja komornicza. W tym rozwiązaniu przedsiębiorca też musi zaczekać na pieniądze, chociaż szansa na ich odzyskanie rośnie. Drugą możliwością jest wykup długu, wtedy przedsiębiorca od razu otrzymuje część należnych środków, a windykator na własną rękę i ryzyko stara się odzyskać pieniądze – mówi Piotr Maciągowski Prezes Zarządu e-kancelaria Grupa Prawno-Finansowa sp. z o.o.

Przeterminowana faktura - co można z nią zrobić - zdjęcie faktury vat
Przeterminowana faktura – co można z nią zrobić

Ilu przedsiębiorców trzyma pieniądze w zamrażarce?

Po pierwsze nieterminowe płatności dotykają już blisko 90 proc. przedsiębiorstw w Polsce. Po drugie wg Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w badaniach aż 23,9 proc. prowadzących biznes zadeklarowało, że problem zatorów płatniczych nie maleje, a nawet zwiększa się. Zatory płatnicze to problem dla całej gospodarki. Firma, która nie dostaje pieniędzy w terminie, może mieć problemy z regulowaniem zobowiązań do ZUS czy US a także ze spłatą kredytów czy opłatami np. za energię. Zaległości wpływają również na brak możliwości terminowego regulowania wynagrodzeń pracowników – co skutkuje ich odpływem, ogranicza także możliwość startowania w przetargach. W skrajnych przypadkach zatory doprowadzają nawet do upadku firm.

Czas działa na niekorzyć

Im więcej czasu upływa od terminu płatności, tym mniejsze szanse na to, że dłużnik zapłaci z własnej woli. Po dwóch miesiącach to około 50% szans, po poł roku około 20%. Raczej nie można w tej sytuacji liczyć na odzyskanie całej kwoty z faktury. Jest duże prawdopodobieństwo, że dłużnik ma poważne kłopoty i potrzebny będzie specjalista by próbować te środki odzyskać.

– Z rozmów odbywanych z przedsiębiorcami zgłaszającymi do nas swoje długi do windykacji wynika, że bardzo dotkliwy jest dla nich brak pewności czy pieniądze zostaną kiedykolwiek przelane. To bardzo wiąże plany takiej firmy, uniemożliwia rozwój czy podejmowanie nowych zobowiązań biznesowych. W takiej sytuacji lepsze jest odzyskanie chociaż części środków np. poprzez sprzedaż długu, w myśl powiedzenia lepszy wróbel w garści… – mówi Joanna Wrana-Szyszka Dyrektor Operacyjny w e-kancelaria Grupa Prawno-Finansowa sp. z o.o.

Przeterminowana faktura – problem MŚP

W efekcie najczęściej problemy z zatorami płatniczymi dotykają małe i średnie firmy. Dla nich taka sytuacja jest też najbardziej dotkliwa bo często nie mają rezerwy finansowej. Ponadto zamrożenie znacznych środków na rachunkach ich partnerów biznesowych uniemożliwia inwestycje czy możliwość podpisania nowych kontraktów.

Kapitalizacja renty może być dla wielu osób sposobem na rozpoczęcie nowego rozdziału. Osoby otrzymujące comiesięczne świadczenie powypadkowe mogą je zamienić na świadczenie jednorazowe. Jego wysokość pozwala dokonać inwestycji która będzie przynosiła wyższe zyski niż miesięczna renta.

Kapitalizacja renty a potem inwestycja

Takie rozwiązanie przeznaczone jest dla osób które mają pomysł na to co dalej zrobić z dużą gotówką. Pomysł na to jak ją wykorzystać by przynosiła miesiecznie wiecej niż dotychczasaowa renta.

Kapitalizacja renty – o tym co daje mówi Jolanta Werner

Sposobów wykorzystania pieniędzy jest tyle ile osób otrzymujących świadczenie. Jednym z popularniejszych jest jednak inwestycja w nieruchomości z myślą o wynajmie. Czy jest to opłacalne? Dziś w wielu miastach nawet bardzo o czym pisaliśmy na portalu www.biznestuba.pl w ostatnim czasie. Poniżej kilka wniosków z artykułu:

Wynajem kupowanego teraz mieszkania przynosi stopę zwrotu wynoszącą średnio niecałe 7%. Co ciekawe najgorzej w naszym zestawieniu wypada Gdynia (6%). Trzeba jednak dodać, że wielu właścicieli mieszkań nad morzem stosuje technikę, która w praktyce znacząco podwyższa zyskowność. Mieszkanie jest przez 8-10 miesięcy w roku wynajmowane długoterminowo. W okresie letnim jest natomiast udostępniane turystom na okresy 1-2 tygodni. To sprawia, że w rzeczywistości zyski mogą być jednymi z wyższych w Polsce. W przypadku mieszkań kupionych kilka lat temu nierzadko przekraczają 10% rocznie.

Koszt najmu i rentowność inwestycji w mieszkanie

kapitalizacja reny a później Najem mieszkań  - tabela
Najem mieszkań coraz droższy.

Cały artykuł dotczący cen najmu nieruchomości znajduje się tu: Najem mieszkań coraz droższy. Oto aktualne ceny.

Mały ZUS Plus zaczął obowiązywać 1 lutego 2020 r. Jest to niższa, proporcjonalna do dochodu, składka na ZUS dla najmniejszych przedsiębiorców. Obejmie tych, których przychód w ubiegłym roku zamknął się w kwocie 120 tys. złotych. Dzięki tej uldze przedsiębiorcy średnio zyskają kilkaset złotych miesięcznie. Ulga przysługuje przez trzy lata w ciągu pięciu lat, a po upływie tego okresu – od nowa.

Mały ZUS Plus? Przykład

Zaczynasz działalność. Twój miesięczny przychód jest niższy niż połowa minimalnej pensji krajowej (obecnie 1300 zł). W takiej sytuacji w ogóle nie musisz rejestrować się w CEIDG. Jeśli zacznie ci się powodzić lepiej, powinieneś założyć firmę. Możesz wtedy skorzystać z tzw. ulgi na start. Czyli przez pół roku od rejestracji będziesz zwolniony ze składek na ubezpieczenia społeczne.

Mały ZUS Plus - czsu na zapisanie co raz mniej, zdjęcie kobieta laptop notes
Mały ZUS Plus – czsu na zapisanie co raz mniej Fot. Pixabay

Później, przez kolejne dwa lata, będziesz miał możliwość korzystania z preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne. Ich wysokość w 2020 r. to ok. 247 zł. Po tym czasie korzystasz z udogodnień Małego ZUS-u Plus (jeśli spełniasz kryteria przewidziane ustawą).

Co musisz zrobić, aby skorzystać z Małego ZUS-u Plus?

Jeśli chcesz skorzystać z Małego ZUS-u Plus musisz również prowadzić działalność w poprzednim roku przez co najmniej 60 dni. Musiz też spełnić kryterium przychodowe tj. nieprzekroczyć rocznego przychodu w wysokości 120 tys. zł,

Jeśli już korzystasz z Małego ZUS-u, lub przystąpiłeś do niego w styczniu 2020 roku, nie musisz dokonywać żadnych dodatkowych zgłoszeń ani rejestracji, by przejść na Mały ZUS Plus.

Mały ZUS plus – do kiedy czas na zgłosznie

Jeśli nie korzystałeś z dotychczasowej ulgi, to do Małego ZUS-u Plus możesz zgłosić się do 2 marca 2020 r.

Gdy wznowisz albo ponownie podejmiesz działalność w lutym 2020 r. to zgłoszenia powinieneś dokonać do końca tego miesiąca. Jeśli jednak będzie miało to miejsce między 23. a 29. lutego – będziesz miał 7 dni na zgłoszenie.

Jeśli ponowne podjęcie działalności będzie miało miejsce w kolejnych miesiącach obecnego roku, to zgłoszenia powinieneś dokonać w ciągu 7 dni.

W kolejnych latach ci którzy dotąd nie korzystali z ulgi, będą mogli zgłaszać się do niej do końca stycznia danego roku. W przypadku, gdy wznowienie albo ponowne podjęcie działalności będzie miało miejsce w następnych miesiącach – w ciągu 7 dni.  

Obowiązki przedsiębiorcy

W przypadku korzystania z Małego ZUS-u Plus, oprócz dotychczasowego obowiązku przedłożenia informacji o rocznym przychodzie z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej oraz o podstawie wymiaru składek, będziesz musiał przekazywać dane dotyczące dochodu oraz form opodatkowania. Te dodatkowe informacje złożysz, jak dotychczas, w imiennym raporcie miesięcznym albo w deklaracji rozliczeniowej. Nie będziesz wypełniał więc żadnych dodatkowych nowych formularzy ani druków.

Obniżona składka może być opłacana maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy (5 lat) prowadzenia działalności. Chodzi o to, byś miał szansę na uzbieranie stażu niezbędnego do otrzymania emerytury.

Uwaga!

Z obniżki składek nie skorzystają przedsiębiorcy, którzy rozliczali się w poprzednim roku w formie karty podatkowej i jednocześnie korzystali ze zwolnienia sprzedaży z podatku VAT.

Z rozwiązania nie będziesz mógł skorzystać, jeśli wykonujesz działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Celem jest to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

Jak jest teraz

Dotychczas – od 1 stycznia 2019 roku – obowiązywał tzw. Mały ZUS. Mogli z niego korzystać przedsiębiorcy, których przychód w poprzednim roku nie przekroczył 30-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli za 2019 rok: 67,5 tys. zł. W ich przypadku składki na ubezpieczenia społeczne naliczane są proporcjonalnie do przychodu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że od początku obowiązywania ustawy chęć skorzystania z ulgi zgłosiło ponad 186 tys. osób.

Przedstawiciele przedsiębiorców sugerowali jednak poszerzenie grupy beneficjentów tego rozwiązania. Zgłaszali też postulat powiązania wysokości składek z dochodem, który lepiej niż przychód odzwierciedla faktyczną sytuację finansową przedsiębiorcy.

Mały ZUS Plus obniży składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS-u, a także poszerzy grono przedsiębiorców, którzy będą mogli płacić niższe skład.

żródło: Ministerstwo Rozwoju

L4

W 2019 roku statystycznie na każdego Polaka aktywnego zawodowo przypadało co najmniej jedno L4. Przy czym prawidłowość wykorzystania chorobowego zweryfikowano zaledwie w przypadku 2,5% druków ZLA.

Wobec tego, przy bardzo małym prawdopodobieństwie przeprowadzenia kontroli, pracownikom, którzy niewłaściwie wykorzystują zwolnienia lekarskie, opłaca się chodzić na chorobowe. Zatem możliwość „wpadki” jest niewielka. Prawdopodobieństwo, że nadużycia związane ze zwolnieniem lekarskim nie zostaną wykryte, wciąż jest niezwykle wysokie.

9 mln. L4 w 4 miesiące

W efekcie z danych ZUS wynika, że przez pierwsze cztery miesiące 2019 roku, wystawiono 9 milionów druków ZLA. Biorąc pod uwagę dane z ubiegłych lat, szacujemy, że w skali całorocznej będzie to ponad 20 milionów. podsumowując w 2019 ZUS przeprowadził 574 tysiące kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnień. Z tego jasno wynika że trzeba być ogromnym pechowcem, aby kontrolerzy akurat nasz przypadek wzięli pod lupę.

– Realia rynku są takie, że konsekwencje wobec pracowników, którzy przebywają na nieuczciwych zwolnieniach mogą efektywnie wyciągać jedynie pracodawcy, jednak niewielu jest takich, którzy są do tego przygotowani. Potrzebują oni bowiem właściwych narzędzi i pomocy prawnej. Odpowiednio dobrane działania mogą ograniczyć wydatki przedsiębiorstwa ponoszone w związku z absencją od kilku do nawet 70%. Nasze działania powodują, skrócenie średniego czasu trwania zwolnień i przywrócenie naturalnej krzywej absencji – komentuje Mikołaj Zając, prezes Conperio.

Koszt utrzymania pracownika a jego L4

Ponadto istotny wzrost kosztu pozyskania i utrzymania pracownika, powoduje, że firmy dużo uważniej przyglądają się nieobecnościom. A także ich wpływie na rosnące koszty produkcji. Dodatkowo koszt zastąpienia nieobecnego pracownika, obniża efektywność kosztową nawet o 33%. W efekcie jeden z naszych Klientów wyszacował koszt absencji w swojej firmie na 10 500 000 zł w skali roku. Inny z kolei pochwalił się oszczędnościami na poziomie 1 000 000 zł rocznie po skorzystaniu z naszych usług dodaje.

Źródło danych: Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Materiał: Conperio

Renta jednorazowa znacznie wyższa czy comiesięczne wypłaty? Przed takim dylematem często stają ci którzy dostają rentę odszkodowawczą od zakładu ubezpieczeń. Przed podjęciem decyzji na którą formę się zdecydowac warto wiedzieć, że ubezpieczyciel po przyznaniu comiesięcznego świadczenia nigdy o nim nie zapomina, co więcej może je regularnie weryfikować. Dodatkowo renta jednorazowa to pewna forma zabezpieczenia przed jej zmniejszeniem czy odebraniem mówi Michał Kasprzyk z Votum Odszkodowania S.A.

Renta odszkodowawcza – jednorazowa czy comiesięczna?

W efekcie rentę wypłaconą jednorazowo łatwiej jest zainwestować. Ponadto zakup mieszkania czy przekwalifikowanie pozwala na uzyskanie regularnych dochodów.

5 miliardów na odszkodowania

Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że suma wypłacanych odszkodowań z funduszu wypadkowego jest ogromna. Z powodu wypadków przy pracy, każdgo roku wypłacanych jest ponad 5 mld zł. Co więcej kwota tych odszkodowań cały czas rosnie. Według tych samuch danych tylko w  2018 r. z powodu wypadków, polscy pracownicy byli łącznie niezdolni do pracy przez blisko 3  mln dni. Odszkodowania można dochodzić jendak nie tylko od ZUSu. #EkspertRadzi Albert Demidowski z Votum Odszkodowania S.A.

 

Górnictwo najbardziej wypadkowe

Chyba nikogo nie dziwi że najczęściej do wypadków dochodzi w górnictwie i wydobywaniu  (14,73%) Kolejne miejsca to branże związane z dostawą wody; gospodarowaniem ściekami i odpadami; rekultywacją (14,25). Natomiast najniższe wskaźniki występują w sekcjach Informacja i komunikacja (1,32) oraz pozostała działalność usługowa (1,75).

 

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS?

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) zwracają uwagę, że uchylenie art. 9 i pełne oskładkowanie umów zleceń przełożyłoby się na chęć polskich pracowników na przedłużenie swojej aktywności zawodowej. Do pozostania na rynku pracy zachęciłby realny wpływ stażu na wysokość przyznawanej emerytury. Największe korzyści z tym związane uzyskałyby osoby młodsze, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego pozostał jeszcze dłuższy okres. Elementami restytucji mającymi największy potencjalny wpływ na decyzje pracowników w sprawie dalszej aktywności zawodowej byłoby zaewidencjonowanie składek za przeszłe okresy zatrudnienia i zabezpieczenie okresów ubezpieczeniowych.

Jedną z konsekwencji funkcjonowania art. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jest istnienie furtki pozwalającej na zatrudnianie „tańszych” pracowników. Furtka ta ma szczególne znaczenie w przetargach i postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego w sytuacji, gdy jednym z kryteriów jest cena. Jest to bez wątpienia jeden z powodów, dla którego umowy zlecenia są tak często proponowane i zawierane na rynku pracy w Polsce – następstwem popularności tego rozwiązania jest coraz większa liczba pracowników, która pozostaje poza ochroną ubezpieczeniową.

Zobacz też:

W przypadku uchylenia art. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, osoby których wynagrodzenie do tej pory było oskładkowane do poziomu płacy minimalnej, płaciłyby składki od pełnej wysokości swoich zarobków.

„Do tej pory podstawa wymiaru składek w przypadku pracownika, który osiąga wiek emerytalny i zarabia z tytułu wszystkich umów dwukrotność obowiązującej w 2019 r. płacy minimalnej wynosiła 2250 zł miesięcznie. Jeśli uchylono by art. 9 ustawy o SUS podstawa urosłaby do 4500 zł. Oznacza to, że na poczet swojej emerytury pracownik odkładałby w ciągu roku dwukrotnie większe środki. Zakładając, że jego kapitał emerytalny jest waloryzowany o 9% – co mniej więcej odpowiada aktualnym warunkom – oraz przyjmując obowiązujące w 2018 r. tablice trwania życia, każdy dodatkowy rok pracy kontynuowanej po osiągnięciu wieku emerytalnego przekłada się na wyższą emeryturę o 15% przy dotychczasowym stanie prawnym oraz o 16,5% wyższą, gdyby nastąpiło pełne oskładkowanie” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Zobacz też:

Należy pamiętać, że restytucja ubezpieczeń społecznych zakłada – poza pełnym oskładkowaniem – również zaewidencjonowanie i zapisanie nieodprowadzonych składek w okresach przeszłych. Przyjmując, że pracownik posiadał kapitał początkowy w wysokości 150 tys. zł i przez ostatnie 5 lat był zatrudniony na nieoskładkowanych umowach zlecenia, na skutek wprowadzenia restytucji jego emerytura byłaby wyższa o ok. 30%.

Federacja Przedsiębiorców Polskich szacuje, że, w 2020 r. liczba osób otrzymujących świadczenie niższe od minimalnego osiągnie poziom ok. 315 tys. W 2025 r. problem będzie dotyczył już 0,5 mln emerytów, a w 2030 r. liczba pozbawionych prawa do najniższego świadczenia może sięgać 650 tysięcy![1] Konieczne jest pilne wdrożenie restytucji w systemie ubezpieczeń społecznych i zabezpieczenie okresów ubezpieczeniowych osobom, które dotychczas świadczyły pracę na podstawie nieoskładkowanych umów zleceń. Należy również zlikwidować szkodliwy art. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Źródło: Raport FPP i CALPE, luty 2019


Zapraszamy również na Facebook i Twitter oraz Federacjaprzedsiebiorcow.pl


Federacja Przedsiębiorców Polskich jest organizacją, której nadrzędnym celem jest zapewnienie właściwego rozwoju oraz bezpieczeństwa najważniejszym podmiotom na polskim rynku gospodarczym. Reprezentuje interesy zrzeszonych przedsiębiorstw i instytucji, nieustannie dążąc do poprawy jakości funkcjonowania polskich firm zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Zadania realizuje przez zapewnienie właściwego rozwoju dialogu społecznego z przedstawicielami pracowników oraz Rządu i Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej. Podejmuje inicjatywy, które mają kształtować odpowiedzialną, zrównoważoną politykę – efektywną z punktu widzenia pracodawców oraz gwarantującą wysokie bezpieczeństwo pracownikom. Dialog – podejmowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) – ma uwzględniać opinie wszystkich uczestników polskiego rynku pracy, a następnie – na drodze wielostronnego kompromisu – budować trwałe relacje między poszczególnymi organizacjami oraz przedstawicielami władzy publicznej.


[1] Raport FPP i CALPE, luty 2019 – szacunek w oparciu o odsetek emerytów otrzymujących emeryturę niższą od minimalnej, a także prognozy demograficzne determinujące liczbę osób przechodzących na emeryturę w kolejnych latach

W ostatnich dniach wiele mówi się o „teście przedsiębiorców”, a tymczasem planowana jest jeszcze inna niekorzystna zmiana. Niekorzystna, bo być może z tytułu umowy zlecenie lub umowy o dzieło mniej pieniędzy zostanie wykonawcom wypłacane „na rękę”. Na przedsiębiorców zostaną zaś nałożone kolejne daniny na rzecz ZUS.

W załączniku nr 2 do załącznika do uchwały nr 31 Rady Ministrów z dnia 24 kwietnia 2019 roku możemy przeczytać, że – oprócz poboru składek – priorytetowym zadaniem ZUS jest osiągnięcia jak najwyższych przychodów. W wieloletnim planie finansowym na lata 2019–2022 założone jest uszczelnienie zasad podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowemu z tytułu umów cywilnoprawnych.

Przed ZUS postawiono cztery główne cele:

1) uszczelnienie systemu poboru składek na ubezpieczenia społeczne od umów cywilnoprawnych,

2) ograniczenie unikania płacenia składek polegającego na zawieraniu umów cywilnoprawnych zamiast umów o pracę,

3) poszerzenie bazy przychodów z umów cywilnoprawnych, od których płacone są składki na ubezpieczenia społeczne,

4) wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Zobacz też:

Wpływy do budżetu zwiększą się o ponad 3 mld PLN

Szacuje się, że dzięki tym działaniom w roku 2020 wpływ do budżetu z tytułu składek od umów zlecenie i umów o dzieło zwiększy się o 3,1 mld zł..

W obecnym stanie prawnym przy umowie zlecenie składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe są dobrowolne, jeśli z innej umowy, czy to o pracę, czy zlecenie, osiągamy co najmniej minimalne wynagrodzenie (2019 r. – 2250 zł). Zleceniobiorca płaci wtedy jedynie składkę zdrowotną. Powyższe nie dotyczy sytuacji, w której umowa zlecenie zawarta jest z własnym pracownikiem.

Umowy o dzieło także ozusowane

Kolejną możliwą zmianą jest „ozusowanie” umów o dzieło. Przypomnijmy, że dziś umowy o dzieło nie podlegają składkom ZUS. Daleko idącym krokiem mogłoby być „ozusowanie” również umów zleceń ze studentami/uczniami, które obecnie nie podlegają obowiązkowym składkom ZUS.

Drugi z celów, czyli ograniczenie unikania płacenia składek, polegające na zawieraniu umów śmieciowych zamiast umów o pracę, może spowodować lawinę kontroli. Miałyby one na celu sprawdzenie, czy zawarta umowa zlecenie lub umowa o dzieło nie nosi znamion umowy o pracę. W takim przypadku niejednokrotnie będziemy mieli do czynienia z subiektywną oceną kontrolującego. W przypadku negatywnego wyniku kontroli ZUS może obciążyć składkami nawet do 5 lat wstecz.

Na konkretne działania wprowadzające poszerzenie bazy przychodów należy poczekać, obecnie nie ma jeszcze, przynajmniej oficjalnie, żadnego projektu zmiany przepisów.

Autor: Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt

Partia rządząca dopięła swego i jeszcze przed wprowadzeniem PPK oraz przed wyborami parlamentarnymi i europejskimi przedstawiła projekt reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych, a mówiąc wprost –  ich likwidacji.

Przedstawione rozwiązanie w teorii jest całkiem proste – wszystkie pieniądze zgromadzone w OFE zostaną zwrócone obywatelom. Środki mogą być przelane na Indywidualne Konto Emerytalne (IKE), lub na indywidualne subkonto w ZUS. Środki przelane na IKE będzie można wypłacić dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego – jednorazowo, albo w ratach.

Przy okazji pierwszego wariantu będziemy musieli jednak zapłacić 15 proc. ryczałtową opłatę przekształceniową. Premier Morawiecki argumentuje, że opłata jest elementem „zachowania sprawiedliwości”, ponieważ świadczenia z ZUS są objęte podatkiem wg stawki 18 i 32 proc., a środki wypłacane z IKE będą wolne od podatku. Pomijając wszelkie aspekty polityczne i rozważania jaki system emerytalny byłby na najlepszy, warto się zastanowić jaki wpływ reforma będzie miała na polski rynek kapitałowy. A będzie miała znaczny, ponieważ około 127 ze 163 mld zł środków zgromadzonych w OFE ulokowane jest w udziałach spółek na GPW. Sam premier przyznaje, że reformę należy przeprowadzić ostrożnie, aby nie wykreować szoku podażowego na warszawskiej giełdzie.

Zobacz też:

Rodzaje „kredytów frankowych”, czyli ile franka jest we franku?

Środki, które obywatele zdecydują się pozostawić na IKE będą cały czas zarządzane przez PTE, które z czasem przekształcą się w TFI. Te, zarządzając pieniędzmi na IKE, mają być objęte wieloletnim planem obniżania zaangażowania w akcje spółek na GPW o 2,5 pkt proc. rocznie, celem ograniczenia sztucznie wykreowanej podaży.

Powyższe ewolucyjne rozwiązanie wydaje się bezpieczne dla rynku kapitałowego. Jednak co się stanie w skrajnym przypadku jeśli obywatele zdecydują się przelać wszystkie pieniądze do ZUS? Trudno sobie wyobrazić, aby państwowy ubezpieczyciel zarządzał takimi aktywami ulokowanymi w akacjach, bo nie ma do tego odpowiedniej kadry i nie jest to jego zadaniem. Czy zatem wszystkie akcje posiadane przez OFE miałyby zostać jednorazowo sprzedane, aby wygenerować gotówkę? To też mało prawdopodobne, bo wywołałoby ogromny szok podażowy i katastrofę na rynku akcji.

A może rząd pokusi się wtedy o „wydrukowanie” pieniędzy? W końcu nasze emerytury to tylko zapis na subkoncie w ZUS, a pieniądze te będą trafiały na rynek dopiero w momencie przejścia na emeryturę, czyli małe jest ryzyko powstania inflacji. Wtedy udziały w spółkach należące do tej pory do OFE mogłyby zostać przejęte przez Skarb Państwa albo PFR. To byłoby bardzo niebezpieczne, ponieważ na rynku jest wiele spółek, które są uważane za prywatne, a różne OFE posiadają w nich po kilka-kilkanaście procent udziałów. W ciągu jednak dnia takie podmioty mogłyby zostać znacjonalizowane. Taki scenariusz wydaje się być na ten moment bardziej political-fiction, ale przedstawiony projekt reformy jest póki co pozbawiony konkretów, a uczestnicy rynku muszą brać pod uwagę różne scenariusze, w tym te skrajnie pesymistyczne.

Mat. prasowy

Według raportu „Przedsiębiorca odczarowany” Polskiej Rady Biznesu, polscy przedsiębiorcy wypłacali wynagrodzenia wyższe od tych, jakie zatrudnieni otrzymywali w innych segmentach gospodarki. Dzięki działalności gospodarczej polskich przedsiębiorców w 2016 r. do kasy państwa trafiło 186 mld zł.

Dane wskazują na to, że w 2016 r. średnia płaca wynosiła u nich 4 131 zł wobec 3 857 zł średnio dla Polski (licząc na podstawie rachunków narodowych). Najwyższe płace otrzymywali pracownicy zatrudnieni w branżach teleinformatycznej oraz finansowej, a najniższe w hotelarstwie i gastronomii. W tym roku więc polscy przedsiębiorcy wypłacili wynagrodzenia brutto w łącznej wysokości 178 mld zł, a do tego kolejne 35,3 mld zł w składkach płaconych do ZUS.

Polacy zarobili więc z tytułu umowy o pracę łączną sumę 108,1 mld zł, a do ZUS przekazano 45,6 mld zł składek płaconych przez pracowników. Z tytułu podatków dochodowych od pracowników, fiksus otrzymał 24,6 mld zł. To ponad jedna dziesiąta wszystkich dochodów podatkowych państwa.

Średnie wynagrodzenia w Polsce w 2016 r.
Źródło: szacunki własne Polskiej Rady Biznesu,, GUS

Zyski wygenerowane przez spółki z o.o.

Zyski wygenerowane przez spółki handlowe z ograniczoną odpowiedzialnością prowadzone przez polskich przedsiębiorców wyniosły w 2016 r. równo 14 mld zł, czyli 239 tys. zł na jedną firmę. Większość tej kwoty stanowił dochód samych przedsiębiorców, ale aż 2,1 mld zł trafiło do inwestorów i wspólników.

 

Podatki, składki i wynagrodzenia płacone przez polskich przedsiębiorców w 2016 r.
Źródło: szacunki własne Polskiej Rady Biznesu, GUS

 

MS, źródło: PRB

Pixabay

Wstrzymanie bądź cofnięcie świadczeń chorobowych na kwotę 200,7 mln zł to skutek kontroli zwolnień lekarskich, którą przeprowadził w 2017 r. ZUS – poinformował rzecznik Zakładu Wojciech Andrusiewicz.

W 2016 r. kwota wstrzymanych lub cofniętych świadczeń chorobowych była nieco wyższa – 203,8 mln zł

Lekarze będą mogli wystawiać zwolnienia tylko elektronicznie – na zawsze zniknie papierowe L4. Zastąpi je tzw. formularz e-ZLA, który pracodawca otrzyma przez internet.

Czasowa niezdolność do pracy spowodowana chorobą pracownika nakłada na niego obowiązek dostarczenia zwolnienia lekarskiego(L4) za czas choroby. Pracownik w tym czasie jest zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Zmiany spowodują, że dokumentem potwierdzającym czasową niezdolność do pracy z powodu choroby będzie elektroniczne L4, które wystawi lekarz. Cały proces ma na celu usprawnienie przepływu dokumentów między pracownikiem, pracodawcą oraz Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

E-zwolnienie będzie również trudniejsze do sfałszowania, zatem możliwości nadużyć staną się mniejsze. Pracodawca niemal natychmiast będzie mógł, również drogą elektroniczną, wystąpić do ZUS z wnioskiem o kontrolę prawidłowości wystawienia tego zwolnienia.

 

To był świetny początek roku na globalnych rynkach kapitałowych, indeks MSCI World, odzwierciedlający koniunkturę na giełdach w kilkudziesięciu krajach o różnym poziomie rozwoju, wzrósł o +5,6% – najwyżej od niemal dwóch lat. Na warszawskiej GPW początek roku również był udany. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał +3,6%. Warto zwrócić uwagę na fakt, że był to drugi miesiąc z rzędu, w którym rosły indeksy zarówno blue chipów (WIG20), jak i średnich (mWIG40) oraz małych spółek (sWIG80).

Po świetnym 2017 roku, pierwszy miesiąc bieżącego wszystkie OFE także zakończyły z zyskiem, wynoszącym średnio +2,9%. To wynik nieco słabszy od uzyskanego przez realizujące podobną strategię fundusze akcji polskich uniwersalnych, które w tym samym czasie zyskały średnio +3,0%. Osiągnięte w styczniu wyniki zawarły się w przedziale od +2,5% (Generali OFE) do +3,2% (MetLife OFE).

W styczniu pałeczkę lidera przejął OFE PZU „Złota Jesień”, który jako jedyny – drugi miesiąc z rzędu – otrzymał najwyższą ocenę 5a w obu zestawieniach (12- i 36-miesięcznym). Fundusz ten osiągnął najwyższy wynik w skali ostatnich 12 miesięcy (+19,4%), istotnie przewyższający średnią (+16,6%), ale i swoich (depczących mu po piętach) konkurentów (drugi najlepszy wynik nie przekracza +18%). Na drugie miejsce w rankingu awansowało AXA OFE, którego nota krótkoterminowa wzrosła w styczniu z 3a do najwyższej 5a. Ostatnie miesiące nie są natomiast zbyt udane dla Generali OFE, którego nota 12-mies. spadła do 3a (po wcześniejszym wzroście do 5a) oraz OFE Pocztylion – którego ocena spadła do najniższego poziomu 1a.

Pierwszy miesiąc roku przyniósł wzrost wartości zarządzanych przez OFE aktywów. Dzięki korzystnej koniunkturze na warszawskiej giełdzie, wynik zarządzania przekroczył +5,3 mld zł. Jednocześnie aktywa zostały uszczuplone przez przelew środków z OFE do ZUS w ramach tzw. suwaka o -798 mln zł, podczas gdy ZUS przelał na konta OFE zaledwie 227 mln zł. W sumie wartość aktywów OFE wzrosła w skali miesiąca o +4,7 mld zł, czyli +2,6%.

Koniec z opłacaniem ubezpieczeń społecznych na cztery różne konta. Od stycznia 2018 roku przedsiębiorcy opłacają je w ramach e-składki na jedno konto. Robiąc wpłatę trzeba też uważać. Już pojawili się oszuści, którzy podszywając się pod ZUS rozsyłali listy z fałszywymi numerami kont.

Nowe rozwiązanie to udogodnienie dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Trzeba jednak pamiętać, że wraz z końcem 2017 roku ważność straciły dotychczasowe numery kont, na które przelewane były środki przeznaczone na ubezpieczenie społeczne, ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz na Fundusz Emerytur Pomostowych. Jeśli przez nieuwagę ktoś będzie chciał dokonał płatności na dotychczasowe konta ZUS, to bank nie zezwoli na taką płatność, gdyż te rachunki obecnie nie istnieją.

Skąd wziąć numer konta do zapłaty e-składki?

Od października 2017 roku ZUS rozsyłał listy do przedsiębiorców, w których zawarty był dla każdego z nich indywidualny numer konta (NRS), na który należy kierować płatności. Jeśli z jakiegoś powodu list nie dotarł bądź nie został przeczytany, informacje o nowym numerze konta można otrzymać w każdej placówce ZUS lub na infolinii czy w serwisie PUE ZUS. Numer rachunku powinien natomiast zawierać stały dla wszystkich numer identyfikacyjny 60000002 i być skonstruowany według schematu, w którym pierwsze dwie cyfry to liczba kontrolna, a ostatnie 10 cyfr to NIP płatnika.

Niestety, ale pojawili się oszuści, którzy podszywając się pod ZUS rozsyłali listy z fałszywymi numerami kont. Dlatego bardzo ważne jest, aby dokładnie sprawdzić NRS – musi on zawierać numer NIP przedsiębiorcy opłacającego składki. Dodatkowo warto go jeszcze potwierdzić we własnym zakresie na stronie ZUS, korzystając z wyszukiwarki (e-skladka.pl).

Jeśli w przypadku danego przedsiębiorcy nie zmieniły się rodzaje składek oraz ich podział, to księgowanie również pozostaje bez zmian:

– składki społeczne księgowane są do kosztów lub odliczane od dochodu

– składki na FGŚP i FP są księgowane do kosztów

– 7,75% podstawy wymiaru składki zdrowotnej jest odejmowane od podatku

Dotkliwe skutki płacenia e-składki po terminie

W przypadku spóźnionej płatności e-składki płatnik musi liczyć się z tym, e mogą wystąpić odsetki do zapłaty. Mogą wystąpić także inne konsekwencje czyli wyłączenie płatnika z ubezpieczenia chorobowego lub zasiłku macierzyńskiego. Jeśli to nastąpi, należy złożyć wniosek o przywrócenie terminu płatności. – Miejmy też na uwadze, że po otrzymaniu środków na konto ZUS będzie uznawał najpierw najstarsze zobowiązania – mówi Aneta Socha, ekspert kadrowo-podatkowy z firmy inFakt. – W ten sposób przelewy będą w pierwszej kolejności pokrywały najstarsze zadłużenie z odsetkami.

Warto mieć na uwadze, że ZUS nie będzie informował o przypadkach zaległości w opłacaniu e-składki. Przedsiębiorcy powinni kontrolować swoje płatności we własnym zakresie.

 

Wypowiedź: Aneta Socha, ekspert kadrowo-podatkowy z firmy inFakt.

 

Prawie jedna czwarta ludności Polski to osoby po sześćdziesiątym roku życia. Przeciętne świadczenie emerytalne z ZUS wyniosło w 2016 r. 2205 zł. Z okazji Dnia Babci i Dziadka GUS przygotował najważniejsze informacje o polskich seniorach.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2016 r. 23,6 proc. ludności Polski stanowiły osoby po 60 roku życia. W tej grupie 30 proc. to osoby w przedziale 60-64 lata i 25 proc. w wieku 65-69 lat. Ponad 8 proc. to seniorzy w wieku ponad 85 lat.

Przeciętne świadczenie emerytalne z ZUS wyniosło w 2016 r. 2205 zł. 10 lat wcześniej średnia emerytura wynosiła nieco ponad 1305 zł.

Najważniejszą pozycją w wydatkach gospodarstw domowych emerytów stanowią żywność i napoje bezalkoholowe (26,2 proc.), użytkowanie mieszkania lub domu oraz nośniki energii (22,8 proc.). Na zdrowie seniorzy wydają średnio ok. 8,4 proc. swojego domowego budżetu.

Federacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiła projekt abolicji w zakresie ozusowania umów zleceń za lata 2010-2017. To jedno z najlepszych rozwiązań, jakie może zostać przyjęte w najbliższym czasie przez rząd. Jest ono korzystne dla wszystkich. Dodatkowo wprowadzi pewność prawną, jakiej do tej pory brakowało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie mógł skoncentrować kontrole tylko na obszarze, gdzie występuje niepewność.

– Po pierwsze – przyniesie korzyść rządowi i Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ w znaczący sposób zwiększy wpływy do budżetu. Szacuje się, że mogą to być nawet 2 miliardy złotych – powiedział Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich –  Propozycja ta jest też korzystna dla pracowników. Obecnie podstawa ich emerytury jest zaniżana poprzez nieodprowadzanie wszystkich składek na ubezpieczenie społeczne za wskazane lata. Dzięki abolicji wszystkie te okresy rozliczeniowe zostałyby im zaliczone do podstawy świadczenia. Oprócz tego, na proponowanym rozwiązaniu skorzystają także przedsiębiorcy. Uwolni ich to od obecnych zobowiązań wobec ZUS-u, które są nierealne do spłacenia. Jeżeli system w tym zakresie zostanie uszczelniony i będzie zapewniona pewność obrotu, ZUS będzie mógł skierować swoje działania w innym kierunku – dodał Kowalski.

w 2018 roku osoby prowadzące działalność gospodarczą będą musiały odprowadzić do ZUS dokładnie 1232,18 zł miesięcznie.

W poprzednim roku było to 1172,56 złotych, co oznacza wzrost standardowej składki o około 60 złotych czyli 5,1 proc.

W przypadku przedsiębiorców korzystających z preferencyjnych warunków (do dwóch lat od momentu założenia firmy) składka do ZUS wyniesie w 2018 roku 520,09 zł miesięcznie, o 6,6 proc. więcej niż w 2017 roku.

Według  danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych składki do polskiego systemu odprowadzało na koniec trzeciego kwartału 2017 roku 307,8 tys. Ukraińców. Jeszcze 12 miesięcy wcześniej było to 172 tys. osób.

– Wzrost liczby obywateli Ukrainy ubezpieczonych w ZUS jest konsekwencją zarówno narastającego napływu pracowników z tego kraju do Polski, a ichh zatrudnienie ma coraz trwalszy i bardziej formalny charakter, czego konsekwencją jest również objęcie ich ubezpieczeniem społecznym. To pozytywne zjawisko, świadczące o coraz bardziej unormowanym charakterze zatrudniania Ukraińców w Polsce –  oceniają specjaliści.

Od początku 2018 roku zniknęła konieczność opłacania składek ZUS na trzy lub cztery (wraz ze składką na Fundusz Emerytur Pomostowych) różne rachunki.

Od 1 stycznie każdy przedsiębiorca ma do dyspozycji swój indywidualny numer rachunku składkowego, na który wpłaca składki bez podziału na poszczególne fundusze. Przelewy nie muszą już być dodatkowo opisywane identyfikatorem płatnika (np. NIP) oraz wskazaniem, za który miesiąc jest opłata.

Po otrzymaniu składek zadaniem ZUS jest rozdysponowanie środków pomiędzy fundusze oraz ich dysponentów za pomocą algorytmu podziału wpłaty. Następnie ZUS księguje wyliczone wartości na koncie płatnika składek. Rzecznik ZUS poinformował, że z nowych przepisów skorzystało już 800 tys. przedsiębiorców. Z tego tytułu do Zakładu trafiło ok. 1,9 mld zł.

 

Z danych Analiz Online wynika, że wyniki funduszy emerytalnych prezentują się bardzo atrakcyjnie. 

Wynik OFE osiągnięty w 2017 roku był znacznie wyższy od wypracowanego przez fundusze akcji polskich o uniwersalnej strategii, które zarobiły średnio 13,8 proc. Wszystkie fundusze emerytalne zarobiły więcej, w tym najwyższą stopę zwrotu dla klientów wypracował OFE PZU „Złota Jesień” (aż 20,9 proc.).

Na koniec grudnia 2017 roku aktywa OFE warte były 179,5 mld zł, czyli o 26,1 mld zł więcej rok do roku. Analizy Online podają, że największa w tym zasługa dobrej koniunktury na warszawskim parkiecie i pracy zarządzających.

  • Rządowym deklaracjom o dobrym stanie finansów publicznych towarzyszy intensywne szukanie dodatkowych pieniędzy w kieszeni podatnika, czego najnowszym przykładem są postępujące prace nad zniesieniem limitu 30-krotności składek ZUS. W efekcie proponowanych zmian już przy zarobkach ok. 6 tys. zł netto miesięcznie każda kolejna złotówka wypłacona przez pracodawcę będzie obłożona aż 52 groszami podatkówi składek, a tylko 48 groszy trafi do pracownika.
  • Dalszy wzrost opodatkowania osób pracujących na etacie będzie tworzył silne bodźce do fikcyjnego samozatrudnienia, gdzie analogiczne opodatkowanie zamiast 52 groszy wynosi tylko 19 groszy. Związany z tym spadek dochodów państwa będzie prowokował kontrole w firmach i liczne spory między podatnikami a administracją.
  • Tak ostre podnoszenie opodatkowania osób o wyższych kwalifikacjach i zarobkach stoi w sprzeczności z rządowymi deklaracjami o wspieraniu innowacyjności. Wysokie opodatkowanie już relatywnie niskich, na tle unijnego rynku pracy, wynagrodzeń sprawi, że praca w Polsce dla wysokiej klasy specjalistów stanie się jeszcze mniej opłacalna.
  • Zniesienie limitu składek ZUS będzie oznaczało dodatkowy wzrost długu ukrytego o 5 mld zł rocznie, pomimo że już teraz wynosi on ponad 3250 mld zł. Rosnące koszty wypłaty emerytur oraz niska wysokość świadczeń (szczególnie kobiet po obniżeniu wieku emerytalnego) będą tworzyły w przyszłości presję, by ZUS ograniczył najwyższe emerytury. Dlatego pomimo wzrostu składek ZUS po zniesieniu limitu 30-krotności nie będzie towarzyszył proporcjonalny wzrost emerytur w przyszłości.

 

Źródło: FOR

Obecnie jednym z najgorętszych tematów  w polskiej służbie zdrowia jest elektroniczne zwolnienie lekarskie. Od 1 lipca 2018 roku zostaną wyeliminowane z obiegu tradycyjne zwolnienia w wersji papierowej, zastąpią je elektroniczne. Możliwość wystawiania e-zwolnień to kolejny krok w kierunku cyfryzacji służby zdrowia. Takie zwolnienia wystawiane są już w niektórych placówkach, gdzie lekarze korzystają z bezpłatnego oprogramowania Gabinet drWidget.

– Działa to mniej więcej w ten sposób, że pacjent przychodzi do lekarza, mówi co mu dolega. Lekarz uznaje, że warto takiego pacjenta wysłać na zwolnienie lekarskie. Jedyne co  musi zrobić, to wprowadzić  PESEL pacjenta i ustalić powód takiego zwolnienia. System zajmuje się już resztą. Rozsyła odpowiednie dokumenty zarówno do pracodawcy jak i ZUS-u – mówi newsrm.tv Piotr Miluski, ekspert Gabinet drWidget.

Wystawianie e-zwolnienia – zwłaszcza w porównaniu z odręcznym wypisywaniem dokumentu – zajmuje lekarzowi kilka chwil. Co najbardziej istotne – system podpowiada większość danych.  Od początku 2016 r. pacjenci mogą otrzymać zwolnienie lekarskie w formie elektronicznej (e-ZLA). Lekarz takie zwolnienie musi podpisać, z wykorzystaniem bezpiecznego podpisu elektronicznego lub kwalifikowanego certyfikatu, a następnie przekazać do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), który następnego dnia udostępnia je płatnikowi składek.

– Korzystanie z elektronicznego zwolnienia jest dla mnie bardzo korzystne. Znacznie skraca czas przeznaczony na wypełnienie tego dokumentu. Możemy wystawić zwolnienie nawet jeśli pacjent nie pamięta NIP-u swojego pracodawcy. Poza tym oszczędność czasu, która wiąże się z brakiem konieczności zawożenia co siedem dni kopii zwolnień do siedziby ZUS-u, jest dla mnie niezwykle cenna – komentuje Filip Diks, kardiolog.

Takie zwolnienia można już wystawiać w aplikacji Gabinet drWidget. Program pozwala na zarządzanie placówką, umawianie się na wizyty, odbieranie recept i zwolnień.

Wypowiedź: Piotr Miluski, project manager LekSeek Polska, Filip Diks, kardiolog

 

 

 

Przed dzisiejszym posiedzeniem rządu, Konfederacja Lewiatan w listach do wicepremiera Mateusza Morawieckiego i minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Elżbiety Rafalskiej,  ostrzega, że szybkie wejście w życie uchwalonej przez Sejm ustawy o zniesieniu limitu składek na ZUS, może spowodować duże perturbacje w funkcjonowaniu firm, których negatywne konsekwencje mogą dotknąć część pracodawców i pracowników. I apeluje o opóźnienie wejścia w życie tej regulacji  do 1 stycznia 2019 r.

– Wydłużenie vacatio legis do 1 stycznia 2019 r. pozwoli uniknąć katastrofy, która w przypadku szybkiego wejścia w życie tych przepisów zagraża rynkowi pracy i gospodarce. Postulujemy wsłuchanie się w argumenty partnerów społecznych i podjęcie odpowiedzialnej decyzji w tej sprawie – mówi Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, skrytykowali sposób procedowania ustawy dotyczącej zniesienia górnego limitu składek na ZUS. Ich zdaniem nowe przepisy będą miały negatywne konsekwencje dla rynku pracy, ubezpieczeń społecznych i gospodarki. Wspólne stanowisko podpisali NSZZ „Solidarność”, Forum Związków Zawodowych, BCC, Pracodawcy RP i Konfederacja Lewiatan.

Zdaniem partnerów społecznych doszło do poważnego naruszenia zasad przyświecających działaniu Rady Dialogu Społecznego, co wpływa na prawidłowość procesu legislacyjnego. Po uchwaleniu ustawy i wejściu jej w życie, takie działanie może zostać zakwestionowane przed Trybunałem Konstytucyjnym.

W ocenie partnerów społecznych proponowane zmiany mają bezsprzecznie systemowy charakter i wywołują poważne skutki w sferze ubezpieczeń społecznych, przychodów FUS, budżetu, jednostek samorządu terytorialnego, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz rynku pracy. Tak doniosła zmiana w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych powinna być poddana wnikliwym konsultacjom społecznym. Krótkie vacatio legis, termin wejścia w życie nowych rozwiązań to 1 stycznia 2018 r., jest w opinii reprezentatywnych organizacji pracowników i pracodawców sprzeczne z art. 2 Konstytucji RP (naruszenie zasady prawidłowej legislacji).

Zniesienie limitu ma przynieść w przyszłym roku kwotę 5,5 mld zł. Zmniejszą się wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach lub wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających. Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą silnie zmotywowani do unikania podwyższonych składek, co nie będzie sprzyjało zatrudnianiu specjalistów w ramach stosunku pracy, szczególnie w środowisku nowych technologii i wysokich kompetencji.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Ustawa o jawności życia publicznego, której projekt przedstawił minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński, ma zobowiązywać lekarzy orzeczników ZUS do składania od 1 stycznia 2018 roku oświadczeń majątkowych. Niechęć lekarzy do ujawniania informacji o swoich zarobkach może spowodować, że aż 650 z nich zakończy współpracę z ZUS. Doprowadziłoby to do zablokowania systemu przyznawania rent i kontroli zasiłków. 

W ubiegłym roku statystycznie co drugi Polak był na zwolnieniu chorobowym, z czego u zaledwie 3% spośród tych osób skontrolowano prawidłowość wykorzystania zwolnienia. Wobec tego przy bardzo małym prawdopodobieństwie przeprowadzenia kontroli, w sytuacji gdy z pracy zrezygnują lekarze orzecznicy prawdopodobieństwo to spadnie do zera. Jednoznacznie wskazuje to, że niedobory kadrowe wśród lekarzy orzeczników są ogromne i zdecydowanie potrzebnych jest ich znacznie więcej. Skutek jest taki, że pracodawcy chcący zapanować nad nieuczciwymi zwolnieniami chorobowymi zdani są tylko na siebie. Odbierana jest im bowiem możliwość reakcji na nieuczciwe praktyki. Przy stale rosnących słupkach absencji, ZUS traci narzędzie do weryfikacji nieuczciwych zwolnień, jednocześnie tracąc możliwość przyznawania rent, rehabilitacji i świadczeń dla osób faktycznie poszkodowanych. Ustalenia garstki w skali kraju, terenowych kontrolerów ZUS, bez możliwości poparcia ich przez lekarzy orzeczników staną się bezwartościowe.

Taka sytuacja może skutkować załamaniem na rynku pracy od strony popytu na pracownika. Zwłaszcza, że pracownicy przyjeżdżający do nas z Ukrainy również coraz częściej udają się na zwolnienia chorobowe. Pracując w Polsce legalnie mają prawo do zwolnień chorobowych. Realia rynku są takie, że konsekwencje wobec pracowników, którzy przebywają na nieuczciwych zwolnieniach mogą efektywnie wyciągać jedynie pracodawcy, jednak niewielu jest takich, którzy są do tego przygotowani. Potrzebne są im bowiem do tego odpowiednie narzędzia i pomoc prawna.

Pierwszy krok to znalezienie punktu odniesienia i ocena czy firma ma zawyżone wskaźniki absencji. Jeżeli wskaźniki pokazują zawyżony poziom absencji rekomendujemy przeprowadzenie audytu absencji chorobowej czyli wnikliwej analizy procesów, które wpływają na jakość pracy, rekrutację i na to, jak w firmie odnajdują się pracownicy. Poza działaniami z zakresu analizy możliwe jest wdrożenie działań terenowych polegających na weryfikacji pracowników przebywających na zwolnieniach lekarskich pod kątem tego, jak wykorzystują L4. Badane jest szczególnie to, czy w trakcie zwolnienia lekarskiego nie podejmują dodatkowej pracy lub nie wykorzystują zwolnienia lekarskiego w inny niezgody z jego przeznaczeniem sposób. Odpowiednio dobrane działania mogą ograniczyć wydatki przedsiębiorstwa ponoszone w związku z absencją od kilku do nawet 70%. Nasze działania powodują, skrócenie średniego czasu trwania zwolnień i przywrócenie naturalnej krzywej absencji.

Autor: Mikołaj Zając prezes firmy Conperio

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, krytykują sposób procedowania ustawy dotyczącej zniesienia górnego limitu składek na ZUS i apelują o wstrzymanie prac nad nowymi przepisami. Przyjęcie ustawy będzie miało negatywne konsekwencje dla rynku pracy, ubezpieczeń społecznych i gospodarki. Wspólne stanowisko podpisali NSZZ „Solidarność”, Forum Związków Zawodowych, BCC, Pracodawcy RP i Konfederacja Lewiatan. Nowe przepisy skrytykowała też Rada Nadzorcza ZUS.

Zdaniem partnerów społecznych doszło do poważnego naruszenia zasad przyświecających działaniu Rady Dialogu Społecznego, co wpływa na prawidłowość procesu legislacyjnego. W przypadku uchwalenia ustawy i wejścia jej w życie, takie działanie może zostać zakwestionowane przed Trybunałem Konstytucyjnym.

W ocenie partnerów społecznych proponowane zmiany mają bezsprzecznie systemowy charakter i wywołują poważne skutki w sferze ubezpieczeń społecznych, przychodów FUS, budżetu, jednostek samorządu terytorialnego, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz rynku pracy. Tak doniosła zmiana w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych powinna być poddana wnikliwym konsultacjom społecznym. Krótkie vacatio legis, proponowany termin wejścia w życie nowych rozwiązań to 1 stycznia 2018 r., jest w opinii reprezentatywnych organizacji pracowników i pracodawców sprzeczne z art. 2 Konstytucji RP (naruszenie zasady prawidłowej legislacji).

Pracodawcy i związkowcy we wspólnym stanowisku podkreślają, m.in., że tempo i sposób procedowania ustawy podważa  podstawowe zasady zaufania do państwa prawa i jego instytucji.

Zniesienie ograniczenia podstawy wymiaru (zasada trzydziestokrotności) spowoduje w perspektywie długofalowej, rozwarstwienie wysokości świadczeń emerytalnych. Zjawisko to, które można określić jako powstanie „kominów emerytalnych”, jest sprzeczne z zasadą solidarności społecznej i szkodliwe z punktu widzenia długofalowej stabilizacji wydatków z FUS. Projektowana zmiana zmniejszy obecnie deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale w przyszłości znacznie go zwiększy, pogłębiając nierównowagę dochodów i wydatków FUS.

Zniesienie limitu ma przynieść w przyszłym roku kwotę 5,5 mld zł. O tyle samo zmniejszą się wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach lub wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających. Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą silnie zmotywowani do unikania podwyższonych składek, co nie będzie sprzyjało zatrudnianiu specjalistów w ramach stosunku pracy, szczególnie w środowisku nowych technologii i wysokich kompetencji.

Niezależnie od podpisanego stanowiska, wszystkie siedem organizacji pracodawców i związkowców, wyraziło sprzeciw wobec ustawy dotyczącej zniesienia limitu składek na ZUS na posiedzeniu zespołu ds. ubezpieczeń społecznych RDS.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Od stycznia 2016 roku objęto umowy zlecenia składkami do kwoty minimalnego wynagrodzenia. Przyniosło to ponad 600 mln złotych dodatkowego wzrostu składek od umów zleceń w 2016 roku w stosunku do 2015 roku. Ocena skutków regulacji przewidywała zwiększenie o 50 mln zł z tego tytułu. Działania podjęte przez rządzących od 2016 roku – zwłaszcza popierane przez przedsiębiorców ozusowanie umów zleceń – ograniczyły wartość nieoskładkowanych umów zlecenia o 25%, jednak nadal średnio ponad 32% umów zlecenia było nieoskładkowanych. Dopiero w 2017 roku, obejmując umowy zlecenia ochroną ustawową w zakresie stawki minimalnej, Państwo Polskie rozpoczęło proces powolnego poprawiania sytuacji płacowej najniżej zarabiających. Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że w celu uzyskania zasadniczej oraz rzeczywistej poprawy sytuacji wymagana jest dalej idąca zmiana przepisów.

To mechanizm narzucony de facto przez prawodawcę od 2008 roku spowodował systematyczne zwiększanie się popularności stosowania umów zlecenia i doprowadził do trendu wzrostowego tak w zakresie ich liczby, jak też wartości. Nawet wprowadzone w 2016 roku obligatoryjne oskładkowanie wynagrodzeń zleceniobiorców do wysokości minimalnej płacy krajowej nie zahamowało przyrostu wartości wszystkich umów cywilnoprawnych, chociaż pierwszy raz od 2008 roku nastąpiło ograniczenie o 14% wartości umów zleceń nieoskładkowanych. Tym samym przeniesiono też ryzyko gospodarcze związane ze wzrostem kosztów pracy spowodowanym działaniami Państwa Polskiego na przedsiębiorców będących kontrahentami tego Państwa mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Pozytywne efekty przyniosły z pewnością nowelizacje w Prawie zamówień publicznych – takie jak waloryzacja kontraktów czy wymóg zatrudnienia na umowę o pracę, gdy charakter pracy tego wymaga. Istotne były też nowe przepisy wprowadzające ozusowanie umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz wprowadzenie stawki minimalnej w umowach zlecenie na poziomie 13 zł za godzinę. Wzrost liczby umów o pracę – dzięki tym działaniom, inicjowanym i popieranym przez przedsiębiorców – został zanotowany w branżach wysoko usługowych, w dużej mierze obsługujących sektor publiczny – takich jak sprzątanie czy ochrona.

ZUS prowadzi kontrole ozusowania umów zleceń z lat 2009 – 2017. Nakłada kary za brak ozusowania – pomimo, iż wcześniej wydał interpretacje o zgodności z prawem stosowanego systemu ozusowania umów zleceń. Tymczasem większość kontraktów, które były realizowane w oparciu o pracowników zatrudnionych na umowach zlecenie, prowadzono na rzecz jednostek administracji rządowej i samorządowej. Państwo płaciło niższe stawki wynagrodzenia w zamówieniach publicznych, a dziś wyciąga rękę do kieszeni przedsiębiorców, żądając od nich składek ZUS, które nie były wliczone do budżetów zamówień publicznych – czyli przedsiębiorcy nigdy nie otrzymali takich kwot. Oznacza to, że państwo chce podwójnie zarobić wydając nowe interpretacje – nie zapłaciło przedsiębiorcom za ozusowanie umów zleceń, ale dziś żąda od nich opłacenia tych składek do budżetu.

Mechanizm jest dość prosty – do 2016 roku obowiązek ozusowania umów zleceń dotyczył tylko pierwszej umowy. Każda kolejna nie była obciążona składkami ZUS. Do końca 2015 roku ZUS potwierdzał tę jednolitą zasadę zarówno podczas kontroli, jak i w ramach interpretacji.

Źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich

Od 1 stycznia 2018 r. wchodzą w życie zmiany w Ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. W miejsce dotychczasowych czterech: ubezpieczenia społecznego, zdrowotnego, Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz Funduszu Emerytur Pomostowych, ZUS stworzy dla każdego indywidualny numer rachunku składkowego (NRS). O zmianach prawnych i docelowym numerze instytucja ma obowiązek powiadomić pismem, które dostarczy do końca br.

NRS – zasada

Nowy, 26 cyfrowy numer konta składa się z liczby kontrolnej rachunku bankowego (pierwsze dwie cyfry), zakodowanego identyfikatora ZUS (kolejnych jedenaście cyfr) oraz zakresu numerów deklaracji (kolejne trzy cyfry) i numeru NIP płatnika (ostatnie dziesięć cyfr). Stare rachunki bankowe dla składek ZUS zostaną zamknięte z ostatnim dniem br.

 Zadbaj o Twoje aktualne dane teleadresowe w ZUS

Bez wiedzy o indywidualnym numerze NRS nie będzie można opłacić składek. Już dziś warto upewnić się, że ZUS wie, na jaki adres przesłać nam oficjalne pismo z nadaniem NRS. Wysyłka listów rozpoczęła się 1 października br. Jeśli dotąd nie otrzymali Państwo pisma lub w otrzymanym coś się nie zgadza (np. ostatnie dziesięć cyfr to nie jest nasz NIP) warto pilnie skontaktować się z placówką ZUS lub Centrum Obsługi Telefonicznej pod numerem 22 560 16 00, aby wyjaśnić sytuację. Ponadto, dla bezpieczeństwa własnych środków przelewanych do ZUS, można zapoznać się z opublikowanym na stronach urzędowych wzorem pisma, aby mieć pewność, że pismo otrzymaliśmy właśnie z urzędu. Dodatkowo, na specjalnej stronie uruchomionej przez ZUS eskladka.pl każdy płatnik może sprawdzić swój indywidualny numer konta na podstawie typowych danych identyfikacyjnych.

Wpłaty – uproszczenie

Dzięki NRS płatnicy nie będą już musieli wypełniać takich danych, jak imię i nazwisko płatnika, NIP, REGON, PESEL, nr dowodu osobistego czy paszportu. Tytuł wpłaty będzie zbędny, podobnie jak numer deklaracji, określenie okresu, za który dokonuje się wpłaty, numer umowy oraz tytuł wykonawczy.

Bez pomyłek i wyjaśnień – będzie prościej

Dotychczasowe rozliczanie z ZUS wiązało się z możliwością pomyłki przy rozliczaniu tytułu składki – dodatkowe oznaczenia (składki bieżące, zaległe składki, spłaty układu ratalnego, odroczone składki) i wielość kont powodowały szereg nieporozumień. Z tego tytułu wiele wpłat od niemal 7 mln płatników składek uzyskało dotąd tytuł „niezidentyfikowanych”. Ponadto brak wiedzy o sposobie księgowania wpłat po stronie ZUS często powodował sytuację, w której płatnicy decydowali o regulowaniu bieżących składek, mając zaległości i… piętrzące się odsetki.

Kolejność zaliczania wpłat – najpierw zaległości

Zasady zaliczania składek wpłacanych przez płatników ulegają zmianie. Od 1 stycznia 2018 r. ZUS będzie naliczał w pierwszej kolejności najstarsze należności, według terminu wymagalności. Mając więc dziś w ZUS opłacone bieżące składki, ale także zaległości, gdy wpłacimy kolejną bieżącą składkę – będzie ona zaliczana przez urząd na nasze najstarsze zobowiązanie. W przypadku braku uregulowania dawnych należności (choćby ustaleniami z ZUS dot. spłat ratalnych) – może się okazać, że regularnie wpłacane bieżące składki nie będą dawały tytułu do ubezpieczenia! Dlatego już dziś warto sprawdzić, jak przedstawia się nasza sytuacja w ZUS – tak aby mieć przejrzyste dane, a co najważniejsze – zgodne z tymi posiadanymi przez ZUS.

Terminowe i dokładne kwoty wpłat gwarantem ubezpieczenia

Od stycznia spóźnienie z zapłatą składek, czy zaniżenie kwoty będzie skutkować powstaniem zaległości podatkowej. Zasada zaliczania kolejnych wpłat najpierw na zaległości i odsetki może doprowadzić do sytuacji, w której opłacający składki nie będzie wiedział jaka część wpłaty będzie dotyczyć składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy czy FGŚP. Jest to szczególnie istotne dla osób, które prowadzą działalność gospodarczą, wspólników spółek osobowych, jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, a także osób z ww. współpracujących. Powstanie zaległości podatkowej będzie bowiem skutkowało utratą tytułu do dobrowolnego ubezpieczenia, a więc także prawa do świadczeń – np. ubezpieczenia w razie choroby, czy macierzyństwa.

Zwrot nienależnie pobranych świadczeń – tylko do 5 lat od zdarzenia

W związku z dotychczasowymi rozwiązaniami systemowymi dochodziło do sytuacji, w której część pobranych świadczeń – np. chorobowych – mogła zostać uznana przez ZUS za nienależnie pobrane. Urząd mógł domagać się ich zwrotu do 10 lat od zdarzenia. Nowe przepisy skracają ten termin i ZUS może żądać zwrotu środków do 5 lat od zdarzenia tj. ostatniego dnia okresu, za który takie środki pobrano.

Cyfryzacja ZUS na korzyść płatników

Ilość rachunków, które będzie obsługiwał ZUS znacznie się zmniejszy. Co więcej, rozdysponowanie składek z jednego konta na poszczególne fundusze będzie się odbywało automatycznie – algorytm zdecyduje o przypisaniu podziału wpłaty. Uproszczenie zasad rozliczania będzie sprzyjało lepszej komunikacji z urzędem. Ręczna praca urzędników zostanie w większej części wyeliminowana, co przełoży się na szybsze wydawanie zaświadczeń w formie pisemnej o niezaleganiu ze składkami. Dodatkowo, ustawa przewiduje prawne zrównanie „papierowych” zaświadczeń, z tymi generowanymi przez płatnika z elektronicznych systemów ZUS.

 

Autor: Cezary Karolczyk, ekspert z obszaru HR firmy Sage w Polsce

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT

Ministerstwo Finansów przesuwa termin na złożenie CIT. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opub...

Stawka 0% VAT dla darowizn od biznesu

Jak podaje Ministerstwo Finansów, wyprodukowane lub kupione przez firmy produkty przekazane na walkę...

Koronawirus atakuje – PARP uruchamia działania pomocowe

Koronawirus atakuje, a PARP uruchamia działania pomocowe. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ...

Fundusz Solidarności: państwa UE mają otrzymać pomoc

Parlament Europejski mobilizuje dodatkowe fundusze, aby pomóc krajom UE najbardziej dotkniętym pande...

Laptopy dla uczniów i nauczycieli. Jest 180 milionów

Laptopy to dziś deficytowy towar. Szybka ścieżka, minimum formalności, maksimum elastyczności – wszy...

Mercedes-Benz C 111-II: Pól wieku od premiery z 1970 r.

Mercedes-Benz C 111 - czyli samochód marzeń i pojazd eksperymentalny z czterowirnikowym silnikiem Wa...

Depozyty w bankach warte tyle co większość mieszkań

Depozyty w bankach - to tam przede wszystkim gromadzimy pieniaze. Z kolei w 17 miastach wojewódzkich...

Samsung pomaga. Przekazuje sprzęt AGD medykom

Samsung pomaga i przekazuje sprzęt ADG ratownikom medycznym. Pralki i suszarki do ubrań trafią do Zw...

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko

„Tarcza Antykryzysowa” to nie tarcza, tylko sitko. Zdaniem Pracodawcy RP to rozczarowujący projekt r...