poniedziałek, Luty 3, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "prowadzenie działalności gospodarczej"

prowadzenie działalności gospodarczej

Rada Ministrów przyjęła 5 projektów ustaw składających się na „Konstytucję Biznesu”. Są to projekty: Prawa przedsiębiorców, o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców, o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy, o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz Przepisów wprowadzających ustawę Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej.

W projekcie Prawa przedsiębiorców wyraźnie podkreślono zasadę: „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”, która jest rozwinięciem fundamentalnej zasady wolności działalności gospodarczej.

Nowe przepisy tworzą korzystne i stabilne warunki do wykonywania działalności gospodarczej oraz wzmacniają gwarancje wolności i praw przedsiębiorców. Zmniejszają także ryzyko biznesowe oraz zwiększają chęć przedsiębiorców do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej, w tym także chęć do ponoszenia ryzyka technologicznego związanego z realizacją innowacyjnych projektów („Konstytucja Biznesu”).

Przepisy przewidują powołanie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców – instytucji, o charakterze gwaranta instytucjonalnego zasad i praw wyrażonych w Prawie przedsiębiorców.

Wśród najważniejszych propozycji są też m.in. ustanowienie podstawowych zasad prawnych dotyczących relacji przedsiębiorca – administracja, bardziej przyjazna i partnerska relacja między administracją a przedsiębiorcami, wprowadzenie instytucji działalności nierejestrowej i tzw. „ulgi na start”.

Projekt ustawy o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy wprowadza regulacje, które usprawnią funkcjonowanie CEIDG oraz Pojedynczego Punktu Kontaktowego, który zostanie zastąpiony przez Punkt Informacji dla Przedsiębiorcy (PIP).

Ułatwi to podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej – obsługa przedsiębiorców będzie sprawniejsza – uproszczony zostanie proces rejestracji oraz dokonywania zmiany danych wpisywanych do CEIDG.

Na podstawie nowych przepisów możliwe będzie udostępnianie przez przedsiębiorcę online w CEIDG informacji o udzielonych przez niego pełnomocnictwach i ustanowionych prokurentach. Opublikowanie przez przedsiębiorcę w CEIDG informacji o pełnomocniku będzie równoznaczne z udzieleniem pełnomocnictwa na piśmie.

Rząd przyjął też projekt ustawy o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium RP oraz projekt przepisów wprowadzających ustawę Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Reforma 100 zmian dla firm dobiega końca. Większość nowych, upraszczających prowadzenie działalności gospodarczej przepisów obowiązuje od początku roku. Teraz trwają konsultacje społeczne dotyczące ustawy o sukcesji firm oraz prace nad skróceniem okresu przechowywania akt pracowniczych i możliwości ich przechowywania w formie elektronicznej – to ostatnie zmiany wchodzące w skład zapowiedzianego pakietu.

Reformę 100 zmian dla firm trzeba ocenić pozytywnie. Patrząc z perspektywy polskiego przedsiębiorcy, nowe przepisy regulują wiele dotychczasowych, newralgicznych punktów. Konieczność zmian została dostrzeżona również przez opozycję, która w grudniu ubiegłego roku w głosowaniu na sali plenarnej opowiedziała się za ich przyjęciem – taka zgodność parlamentu jest u nas zjawiskiem rzadkim. Wszystko wskazuje na to, że na te kluczowe zmiany przedsiębiorcy będą musieli jednak jeszcze trochę poczekać.

Do najważniejszych punktów reformy należy wprowadzenie klauzuli pewności prawa, podwyższenie rocznego limitu przychodów z 1,2 mln euro do 2 mln euro, do którego przedsiębiorcy będą mogli prowadzić księgę przychodów i rozchodów, czy też nowelizację przepisów dotyczących przeprowadzania kontroli. Na szczególną uwagę zasługuje konsultowany obecnie projekt dotyczący sukcesji firm, którego implementacja ma rozwiązać nabierające na sile zjawisko wygaszania działalności jednoosobowych firm wraz ze śmiercią właściciela.

Aktualnie w momencie śmierci przedsiębiorcy wpisanego do CEIDG, majątek firmy jest dziedziczony, jednak umowy z kontrahentami i pracownikami, koncesje, zezwolenia, czy też numer NIP tracą swoją ważność. To sprawia, że w tym trudnym momencie rodzina przedsiębiorcy często rezygnuje z czasochłonnej i trudnej procedury utrzymania działalności firmy. Według szacunków w Polsce funkcjonuje około miliona firm rodzinnych, z czego większość z nich powstała po transformacji ustrojowej. Zatem nie stanowi zaskoczenia fakt, że zjawisko zmiany pokoleniowej przybiera na sile. Oczywiście pewną alternatywą dla tych podmiotów jest zmiana formy działalności gospodarczej np. na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością ale w rzeczywistości taki zabieg przeprowadzany jest bardzo rzadko.

Zgodnie z nowym prawem, firma będzie mogła kontynuować działalność po śmierci właściciela. Dodatkowo osoba przejmująca stery, niekoniecznie spokrewniona z właścicielem, będzie zwolniona z zapłacenia podatku od spadku, a procedura jego przyjęcia będzie istotnie uproszczona. Takie zmiany mają zapewnić płynną sukcesję jednoosobowych firm, zwłaszcza rodzinnych. To z pewnością dobra zmiana, bo wygaszanie działalności przez spółki jednoosobowe niesie ze sobą liczne koszty dla gospodarki – pracownicy tracą zatrudnienie, dostawcy i odbiorcy swoich kontrahentów oraz klientów, natomiast rodzina źródło dochodu. To bardzo istotne koszty w skali makroekonomicznej.

Mimo tych dobrych propozycji zmian trzeba podkreślić, że nadal wiele problematycznych kwestii związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w Polsce pozostaje nierozwiązanych. Do tych najważniejszych należy zaliczyć podwyższenie niezgodnej z konstytucją wysokości kwoty wolnej od podatku, czy też niezbędne zmiany w trudno zrozumiałej ordynacji podatkowej, zwłaszcza jeśli chodzi o ustawę o VAT, ta powinna zostać napisana od początku. Do tego należy doliczyć nadmierną zmienność przepisów prawnych, uciążliwą biurokrację oraz nieprzyjazne podejście jednostek kontrolujących do przedsiębiorców. W takich warunkach bardzo trudno o wzrost przedsiębiorczości Polaków, a tymczasem nic nie wskazuje na to, aby te w najbliższej przyszłości miały ulec zmianie.

Polska systematycznie stawia kolejne kroki w kierunku zdobycia tytułu kraju przyjaznego przedsiębiorcom, lecz droga reform nadal pozostaje bardzo długa, zwłaszcza że te najważniejsze, niezbędne a zarazem najtrudniejsze zmiany są permanentnie odraczane w czasie. Dlatego też to wyzwanie ma charakter długoterminowy i wymaga spójnych oraz konsekwentnych działań polskiej władzy, w których nie może zabraknąć miejsca na aktywny dialog rządu z przedsiębiorcami.

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, musi pamiętać nie tylko o regularnym płaceniu podatków, ale także o terminowym odprowadzaniu składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Unikanie lub zaniedbywanie tego obowiązku, tak jak w przypadku nierozliczenia się z fiskusem, może skutkować przykrymi konsekwencjami dla przedsiębiorcy. Można ich uniknąć, jeżeli już na etapie zakładania własnej firmy poznamy zasady regulowania płatności dla ZUS-u.

Zasada 1: opłacanie składek jest obowiązkowe, ale nie wszystkich!

Każdy, kto prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą, podlega ubezpieczeniom. W związku z tym, musi regularnie odprowadzać do ZUS-u składki na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowne, wypadkowe) i zdrowotne. Z kolei opłacanie składki na ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne. – W takim przypadku przedsiębiorca nie musi ponosić kosztu związanego z opłacaniem składek na to ubezpieczenie, ale pamiętajmy, że gwarantuje ono wypłatę świadczeń w postaci zasiłku chorobowego, macierzyńskiego i opiekuńczego. Koszt ubezpieczenia chorobowego, w porównaniu do konsekwencji jego nieposiadania, jest niewielki– mówi Dorota Burchard, z kaliskiego Biuro Rachunkowego „DaKaDor”, Partner Tax Care.

Zasada 2: „mały ZUS”, czyli „nowi” płacą mniej

Jeżeli zakładamy własną firmę, przez dwa lata od momentu rozpoczęcia działalności gospodarczej, możemy skorzystać z płacenia obniżonych składek na ubezpieczenia społeczne. – Ta ulga jest wsparciem dla osób stawiających pierwsze kroki w biznesie, będących „na dorobku”, którzy szukają sposobów na obniżenie kosztów prowadzonego interesu. Przedsiębiorcy powinni jednak pamiętać o tym, że płacąc składki na preferencyjnych zasadach, w przyszłości będą otrzymywać niższe świadczenia emerytalne czy rentowe, niż w przypadku, gdyby przez cały okres opłacania ZUS-u, odprowadzali składki w pełnej wysokości – wyjaśnia Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Warto pamiętać, że nie będziemy mogli jednak skorzystać z tej ulgi, jeżeli w ramach naszej firmy dla byłego pracodawcy świadczymy te same usługi, które wykonywaliśmy przez dwa lata przed startem własnej działalności. – W praktyce oznacza to, że, przykładowo – grafik, który był dotychczas zatrudniony w firmie X, postanawia zacząć pracować na własny rachunek, ale chce otrzymywać zlecenia od byłego pracodawcy, zgodnie z prawem, nie może skorzystać z płacenia niższych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax CareZasady „małego ZUS-u” będą jednak dotyczyć tych przedsiębiorców, którzy chcą działać na rzecz byłego pracodawcy, ale w obecnym i poprzednim roku podatkowym nie byli przez niego zatrudnieni, z wyjątkiem, gdyby przez ten okres charakter wykonywanych usług dla ówczesnego przełożonego był odmienny od tego realizowanego obecnie – Ograniczenie w  korzystaniu z możliwości płacenia mniejszych składek istnieje także w przypadku początkujących przedsiębiorców, którzy wcześniej prowadzili jakąkolwiek firmę, np. jednoosobową działalność gospodarczą i nie minęło przez 5 lat od jej zamknięcia – dodaje Burchard.

Zasada 3: te kwoty trzeba znać, czyli dowiedz się, ile wynoszą składki

Jeżeli obejmują nas zasady „małego ZUS-u, będziemy płacić składki w wysokości 190,62 zł (wraz z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym). Z kolei aktualna składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 297,28 zł. Wynika z tego, że przedsiębiorca płacący składki na preferencyjnych  zasadach przekazuje do ZUS-u blisko 488 zł każdego miesiąca.

Po dwóch latach od rozpoczęcia działalności, kończy się „okres ochronny” dla nowych przedsiębiorców i w związku z tym wysokość wszystkich składek (łącznie z tą na ubezpieczenie chorobowe) wzrasta do sumy 1172,56 zł miesięcznie, w którą wlicza się także obowiązkowe składki na rzecz Funduszu Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. – Płatnik, który korzysta z preferencyjnych zasad opłacania składek, nie musi wnosić opłat za Fundusz Pracy. Składek tych nie opłacają także przedsiębiorcy, którzy skończyli 55 lat, w przypadku kobiet i 60 lat, w przypadku mężczyzn. Środki z Funduszu Pracy w głównej mierze przeznaczone są na aktywizację zawodową bezrobotnych i łagodzenie skutków bezrobocia – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Zasada 4: przedsiębiorco, zgłoś się do ZUS-u

Obowiązek opłacania składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych powstaje od dnia rozpoczęcia działalności, często jest to dzień, gdy dokonujemy rejestracji  naszej firmy, czyli chodzi o moment złożenia wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Następnie wniosek wraz z kopią wpisu do CEIDG automatycznie jest przesyłany do ZUS-u, a Zakład wypełnienia za nas druk ZUS ZFA, czyli dokonuje zgłoszenia płatnika składek.  – Nie jest to jednak równoznaczne z faktem, że zostajemy objęci ubezpieczeniem,  ponieważ  samodzielnie musimy zgłosić się do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego. Jeżeli chcemy podlegać wyłącznie temu drugiemu, wypełniamy druk ZUS ZZA. Z kolei, jeżeli chcemy się jednocześnie zgłosić do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnego, odnotowujemy ten fakt na formularzu ZUS ZUA. W obu przypadkach jako przedsiębiorcy mamy na to 7 dni od rozpoczęcia działalności – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Zasada 5: pamiętaj o terminach płatności

Gdy prowadzimy jednoosobową działalność gospodarczą, jesteśmy zobowiązani do opłacana składek do 10 dnia następnego miesiąca na konta wskazane przez ZUS. Jeśli spóźnimy się z płatnością lub zapomnimy uregulować należność, mogą nas czekać przykre konsekwencje. Te nie są tylko związane z naliczaniem karnych odsetek, zapłaceniem kary pieniężnej czy nawet ze wpisaniem do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, ale przede wszystkim skutkują ustaniem ochrony wynikającej z ubezpieczenia. – Pamiętajmy, że ta zasada obowiązuje także w przypadku dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Jeżeli nie zostanie opłacone w terminie lub w niepełnej wysokości, ubezpieczenie wygasa od pierwszego dnia kalendarzowego tego miesiąca, w którym składka nie została opłacona. Wtedy płatnikowi nie przysługuje prawo do zasiłku chorobowego, macierzyńskiego, opiekuńczego i świadczeń rehabilitacyjnych – zaznacza Dorota Burchard, Parter Tax Care.

Nie zapominajmy także, że terminowe opłacanie składek, to nie jedyny obowiązek przedsiębiorcy względem ZUS-u. – Jeżeli odprowadzamy składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, musimy regularnie wypełniać deklarację rozliczeniową ZUS DRA, którą składa się do 10 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni. Należy jednak pamiętać o tym, że kiedy rozpoczynamy działalność gospodarczą, powinniśmy dostarczyć ZUS-owi deklarację ZUS DRA za obecny miesiąc oraz miesiąc kolejny – podpowiada Dorota Burchard, Partner Tax Care.

 

Źródło: Lightcape

Już blisko 3 mln osób w Polsce zdecydowało się na założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Część z nich na siedzibę swojej firmy wybrało własne mieszkanie, nie ponosząc kosztów związanych z wynajęciem czy kupnem lokalu. Co więcej, takie rozwiązanie w dłuższej perspektywie może przynieść także dodatkowe oszczędności. Wydatki związane z użytkowaniem nieruchomości mieszkalnej w celach służbowych, można bowiem zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, jednocześnie obniżając kwotę podatku należnego fiskusowi. Eksperci Tax Care podpowiadają, w jakich przypadkach będzie to możliwe.

Gdy na siedzibę firmy wybieramy własne lokum, które zamieszkujemy na co dzień, przede wszystkim powinniśmy zadbać o wydzielenie z niego tej części, którą przeznaczymy wyłącznie na cel związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. To pozwoli nam bowiem na oddzielenie wydatków prywatnych od tych, które ponosimy w związku z funkcjonowaniem firmy, bo tylko te ostatnie mogą być zaliczone do kosztów uzyskania przychodu. Prawo nie przedstawia jednego sposobu, dzięki któremu z całkowitych kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania czy domu, moglibyśmy wyodrębnić te dotyczące działalności gospodarczej. – Aby dokonać tego podziału, najpierw musimy być świadomi, jakie wydatki w ogóle ponosimy na użytkowanie mieszkania, i które z nich są kosztami dotyczącymi uzyskania przychodu, bo wynikają z prowadzenia własnej firmy. Zaliczamy do nich przede wszystkim: czynsz, media, wydatki związane z korzystaniem z Internetu i telefonu – podpowiada Marta Krusiewicz, z biura rachunkowego TAX AIDE Sp. z o. o. w Mińsku Mazowieckim, Partnera Tax Care. Jak je rozliczyć?

1. Określ powierzchnię „domowej firmy” do odliczenia czynszu i odsetki za spłacany kredyt

Jeżeli chcemy rozliczyć wydatki związane z opłacaniem czynszu, powinniśmy zacząć od określenia, jaki procent mieszkania wykorzystujemy w celach służbowych. – Przypuśćmy, że nasze lokum liczy 50 mkw., za które płacimy czynsz w wysokości 500 zł. Na naszą działalność przeznaczyliśmy gabinet, który ma 10 mkw., czyli „siedziba” naszej firmy zajmuje 20%naszego mieszkania. Ta część czynszu, która dotyczy naszej działalności gospodarczej, czyli zatem 100 zł, stanowi koszt uzyskania przychodu – tłumaczy Dorota Burchard, z kaliskiego Biura Rachunkowego „DaKaDor”, Partnera Tax Care.

Podobny procentowy przelicznik możemy zastosować także w przypadku, gdy do kosztów uzyskania przychodu chcemy zaliczyć odsetki kredytu, który zaciągnęliśmy za zakup mieszkania, w którym prowadzimy działalność gospodarczą.

2. Sprawdź wartość początkową mieszkania do odliczenia amortyzacji mieszkania jako środka trwałego

Decydując się na włączenie mieszkania – jego całości, bądź części –  do środków trwałych firmy, możemy dokonywać odpisów amortyzacyjnych, które także stanowią koszty uzyskania przychodu. Należy jednak pamiętać, że nie każde lokum będzie można zaliczyć jako środek trwały, a tylko takie, które spełnia kilka wymogów. Mieszkanie musi być przede wszystkim własnością lub współwłasnością podatnika, nabyte lub wytworzone w jego własnym zakresie, kompletne i zdatne do użytku w dniu przyjęcia do używania, które będzie użytkować dłużej niż rok.

Jeżeli chcemy dokonać odpisu amortyzacji mieszkania, czyli odliczyć od podatku koszty, które ponosimy w związku ze stopniowym „zużywaniem się” naszego M., musimy określić wartość początkową lokum. – Ta zwykle jest ustalana na podstawie ceny kupna nieruchomości, którą możemy powiększyć np. o koszt związany z wykończeniem lokum. W przypadku, gdy została ona wytworzona przez podatnika, wartość początkowa – przykładowo – domu, równa jest kosztom poniesionym w związku z jego budową. Jeśli natomiast mieszkanie, w którym prowadzimy działalność gospodarczą, otrzymaliśmy w spadku, darowiźnie lub w inny nieodpłatny sposób, wartość początkową stanowi wartość rynkowa z dnia nabycia, chyba, że umowa darowizny określa wartość w niższej wysokości – podaje Dorota Burchard, Partner Tax Care. Określając wartość naszej nieruchomości, możemy skorzystać także z metody uproszczonej, wedle której, wartość początkowa stanowi 998 zł, którą mnożymy przez powierzchnię mieszkania lub domu.

Stawka amortyzacji uzależniona jest od tego, jakie prawo przysługuje nam do mieszkania. W przypadku prawa własnościowego jest to 1,5% wartości początkowej lokum, a prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej – 2,5%. Możemy także zastosować stawkę indywidualną (od 1,5 do 10%), ale w tym przypadku istnieje warunek – mieszkanie musi być wcześniej użytkowane przez 60 miesięcy lub poddane renowacji, której koszt wyniósł 30% wartości początkowej.

Pamiętajmy, że amortyzacji także może podlegać np. sprzęt komputerowy czy meble, które wykorzystujemy w działalności, jeżeli spełniają definicję środków trwałych. Bez względu na to, czy określiliśmy nasze lokum jako środek trwały, do kosztów uzyskania przychodu możemy zaliczyć również wydatki związane z remontem mieszkania, ale tylko jego „firmowej” części.

3. Załóż oddzielny telefon służbowy i Internet dla łatwiejszego odliczenia

W przypadku korzystania z telefonu oraz Internetu, ustalenie, które wydatki możemy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, nie sprawia kłopotu. Nie może nim być ten związany z opłaceniem rachunku za telefon prywatny, nawet jeżeli używamy go w celach służbowych. – Ta sama zasada dotyczy Internetu. Wystarczy jednak, że zdecydujemy się na założenie oddzielnego numeru służbowego i Internetu, z których będziemy korzystać tylko w pracy, a koszty ponoszone z tego tytułu, będziemy mogli rozliczyć w deklaracji podatkowej jako koszty uzyskania przychodu – wyjaśnia Marta Krusiewicz, Partner Tax Care.

4. Wyposaż mieszkanie w liczniki, by określić, ile prądu zużywa Twoja firma

Rozliczanie mediów, czyli zużycia wody, energii elektrycznej czy gazu jest bardziej skomplikowane. W tym przypadku przelicznik procentowy nie ma zastosowania, chociażby z tego powodu, że w działalności gospodarczej nie wykorzystujemy większości sprzętów elektrycznych znajdujących się w gospodarstwie domowym. Aby ustalić wysokość wydatków, które związane są z prowadzoną działalnością, można założyć oddzielne liczniki do pomiaru zużywanej energii, wody czy gazu.

Jeżeli chcemy prowadzić firmę we własnym mieszaniu, zadbajmy o wcześniejsze przygotowanie do tego nieruchomości. Pozwoli to na klarowny podział stref, a w związku z tym na wydzielenie tych kosztów dotyczących użytkowania lokum, które możemy odliczyć od podatku.

 

Źródło: Lightscape

Jak podaje GUS, w naszym kraju działa ok. 1,9 mln firm, z czego aż 99 proc. to mikro i małe firmy zatrudniające do 49 osób. Jednocześnie, jak wynika z badania PBS, tylko 38 proc. mikro i małych przedsiębiorstw współpracuje z kancelariami prawnymi. Własny dział prawny posiada jedynie 4 proc. MŚP niepotrzebnie narażają się na problemy, które mogą naprawdę dużo kosztować, w skrajnych przypadkach nawet zamknięcie firmy, podkreślają eksperci D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Ryzyka prawne w działalności firm mają wiele źródeł: od faktu zatrudniania pracowników, poprzez możliwe szkody w majątku przedsiębiorstwa, aż do przestępstw i wykroczeń w związku z prowadzoną działalnością. – Z naszych obserwacji wynika, że mikro i mali przedsiębiorcy wiedzą, że powinni zadbać o jakąś formę ochrony prawnej. Zdają sobie sprawę, że skrupulatne przestrzeganie wszystkich, nierzadko bardzo skomplikowanych przepisów, jest nieodzowne. Ale brakuje przełożenia świadomości na działanie i profilaktykę. To niepotrzebne narażanie się na straty – mówi Piotr Kuźmiński, prawnik z D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Bezpieczeństwo prawne – wyjścia są dwa

Dlaczego przedsiębiorcy czasem podchodzą nieodpowiedzialnie do aspektów prawnych swojej działalności? – Mikro i małym firmom często wydaje się, że skoro działają na małą skalę, to uda im się ominąć trudniejsze kwestie prawne i „jakoś to będzie”. Nic bardziej mylnego. Potencjalne ryzyka są takie same jak w dużych firmach – mówi Piotr Kuźmiński.  Zwraca jednak uwagę, że dla mniejszych firm kluczową kwestią w podejściu do usług prawnych jest koszt. – Warto jednak przemyśleć i przeliczyć dostępne rozwiązania. Jednym z nich jest sięganie po pomoc prawnika dopiero wtedy, gdy mamy problem lub sprawa zaszła bardzo daleko i jest skomplikowana. To często wymaga akceptacji wyższych kosztów lub przygotowania się na niekorzystny finał sprawy – zauważa prawnik z D.A.S. TUOP. Innym rozwiązaniem może być ubezpieczenie ochrony prawnej. Takie ubezpieczenie jest relatywnie niedrogie i przystępne cenowo nawet dla mniejszych firm. – Ubezpieczenie ochrony prawnej pokrywa koszty prowadzenia sporów, także na drodze sądowej. Co ważne, ubezpieczenie obejmuje również koszty przegrania procesu, a więc pokrywa ewentualne opłaty zasądzone na rzecz strony przeciwnej lub Skarbu Państwa. Ryzyko porażki na sali sądowej przechodzi więc w całości na ubezpieczyciela – podkreśla Piotr Kuźmiński. – Ubezpieczenie tego typu ma jeszcze jedną, bardzo istotną zaletę – pozwala na bieżąco utrzymywać wysokie standardy prawne w firmie i zapobiegać problemom. Klienci D.A.S. TUOP mogą konsultować z nami swoje sprawy przez telefon i korzystać z zawsze aktualnych wzorów umów. To wszystko sprawia, że ubezpieczenie ochrony prawnej zapewnia spokój w codziennej działalności – dodaje Kuźmiński.

Problemy prawne MŚP

Jak wskazuje Piotr Kuźmiński z D.A.S. TUOP, w mniejszych firmach konsekwencje prawne powstają na ogół z racji sporów z ubezpieczycielami, zarzutów karnych z tytułu szkody wyrządzonej przez pracowników, sporów z pracownikami z tytułu umowy o pracę oraz zarzutów naruszenia przepisów BHP. Przedsiębiorcom zdarzają się także spory z Sanepidem, Państwowym Zakładem Higieny oraz Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta czy problemy z wynajmującym lokal. Ubezpieczenie ochrony prawnej firm zapewnia fachowe wsparcie prawne we wszystkich tych sferach. Prawnicy D.A.S. TUOP wspierają firmy również w wyegzekwowaniu ich praw, np. przy kłopotach z reklamacją wadliwych urządzeń zakupionych do firmy.

Gąszcz zmieniających się przepisów

Niezabezpieczenie swojej firmy od strony prawnej jest tym większym ryzykiem, że prawo dla przedsiębiorców w Polsce podlega ciągłym zmianom, na co od lat wskazują sami zainteresowani. Podobne wnioski znajdują potwierdzenie w raportach. Z badania Domu Badawczego Maison na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że niestabilność prawa jako główną przeszkodę w prowadzeniu działalności gospodarczej postrzega aż 66% przedsiębiorców. – Ubezpieczenie ochrony prawnej daje firmie dostęp do telefonicznych porad prawnych. Dzięki nim przedsiębiorcy mogą zawsze zwrócić się do ubezpieczyciela z pytaniem o bieżący stan prawny interesujących ich zagadnień i otrzymać pełną informację o sposobach rozwiązania danej sprawy. Możliwość takiej konsultacji pozwala uniknąć ewentualnych komplikacji lub poradzić sobie z nimi na samym początku – podkreśla Piotr Kuźmiński.

Ubezpieczenia ochrony prawnej – z czym to się je

W dużym skrócie, ubezpieczenie ochrony prawnej pokrywa koszty prowadzenia sporów prawnych. Dokładny zakres ochrony jest zależny od wybranego wariantu ubezpieczenia, ale w praktyce jest bardzo szeroki. Chodzi m.in. o wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego, koszty z tytułu reprezentacji ubezpieczonego przed organami administracji rządowej i samorządowej. Ubezpieczenie ochrony prawnej pokryje też, w razie potrzeby, koszty sądowe, w tym koszty udziału biegłych i rzeczoznawców czy przegranego procesu (opłat zasądzonych na rzecz strony przeciwnej lub Skarbu Państwa). Dodatkowo, ubezpieczenie ochrony prawnej może obejmować koszty dojazdu na rozprawy w obydwie strony do sądów poza granicami RP, tłumaczenia niezbędnych dokumentów związanych ze sprawą, postępowania egzekucyjnego czy poręczenia majątkowego (kaucji). Zakres ubezpieczenia ochrony prawnej dla firmy może być dostosowany bezpośrednio do jej potrzeb.

Prawnicy D.A.S. TUOP zwracają jednak uwagę, żeby przed podpisaniem umowy ubezpieczenia ochrony prawnej dokładnie zapoznać się z wyłączeniami, czyli sprawami, których ubezpieczenie nie dotyczy. Ochrona ubezpieczeniowa nie obejmuje swoim zakresem spraw związanych z upadłością, układem lub postępowaniem naprawczym czy dotyczących ochrony praw autorskich lub znaków towarowych.

Źródło:  D.A.S. Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Rząd Theresy May uruchomił w imieniu rządu  artykuł 50. Traktatu Lizbońskiego. Oznacza to, że Wielka Brytania rozpoczyna proces wyjścia z Unii Europejskiej. Przedstawiciele biznesu chcieliby, żeby dalsza współpraca handlowa między Wielką Brytanią i krajami UE przebiegała w maksymalnie podobny sposób do aktualnego, czyli zasad obowiązujących w ramach jednolitego rynku – podkreśla Konfederacja Lewiatan.

– Będziemy się aktywnie angażować się w pracę polskich i unijnych negocjatorów, aby dostarczyć im wiedzy o najważniejszych potrzebach i interesach naszych firm. Chodzi o udział w rozmowach zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej, wspólnie z BusinessEurope. Niepokoi nas dotychczasowa niska świadomość polskich przedsiębiorców dotycząca potencjalnych zagrożeń dla prowadzenia działalności gospodarczej wynikających z Brexitu. W czarnym scenariuszu za dwa lata nasze ciężarówki wiozące towary z fabryk w Polsce staną w gigantycznych korkach na granicy Unii w Calais, zostaną podniesione cła i wprowadzone dodatkowe procedury administracyjne – mówi Jakub Wojnarowski, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan.

Już widać różnicę podejścia UE i Wielkiej Brytanii do samego przebiegu negocjacji. UE stoi na stanowisku, że najpierw należy wynegocjować warunki Brexitu, a potem dopiero zacząć negocjacje umów handlowych z Wielką Brytanią, wtedy już krajem spoza UE. Z kolei Wielka Brytania uważa, że te dwa procesy negocjacyjne powinny toczyć się jednocześnie.  Dzięki temu w momencie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i konieczności uiszczenia przez nią rachunku związanego z opuszczeniem Wspólnoty – w Brukseli popularnie nazywanego „opłatą rozwodową” (divorce bill) – UE „zaoferuje” jej już wynegocjowane warunki współpracy handlowej.

Przedstawiciele biznesu chcieliby, żeby dalsza współpraca handlowa między Wielką Brytanią poza-UE i krajami UE przebiegała w maksymalnie podobny sposób do aktualnego, czyli zasad obowiązujących w ramach jednolitego rynku.

Dla firm w trakcie negocjacji „rozwodowych” między UE a W. Brytanią, będzie ważne, aby zostały uporządkowane kwestie dotyczące podatków,  w tym VAT. Dyrektywa VAT-owska nie będzie w Wielkiej Brytanii obowiązywać po opuszczeniu UE.

Przedsiębiorstwa transportowe – zarówno firmy oferujące przewozy  ciężarówkami, jak i lotnicze obawiają się, że po wyjściu z UE przestaną także w Wielkiej Brytanii obowiązywać przepisy dotyczące oznakowania towarów, a to może oznaczać konieczność przeprowadzenia powtórnej procedury. Wprowadzenie ceł ograniczy wywóz artykułów motoryzacyjnych. Problemem może być także ochrona własności intelektualnej i zagwarantowanie ochrony polskich produktów także na terytorium brytyjskim. Dla polskich uczelni kłopotem może być wygaszenie umów z uniwersytetami oraz ograniczenie w przepływie osób, co dla realizacji innowacyjnych projektów badawczych stanowić będzie utrudnienie.

BusinessEurope , największa organizacja pracodawców w  Europie, w komunikacie prasowym, stwierdza, że w nowy model relacji między UE a Wielką Brytanią musi:

  • zachować spójność jednolitego rynku opartego na czterech wolnościach;
  • zapewnić możliwie bliskie relacje gospodarcze między UE i Wielką Brytanią;
  • zapewnić łagodne przejście do przyszłego porozumienia handlowego między Wielką Brytania a UE tak, aby biznes miała czas na przystosowanie się do nowej sytuacji;
  • złagodzić efekty uboczne Brexitu dla firm i obywateli;
  • zapewnić maksymalną jasność sytuacji prawnej dla wszystkich zaangażowanych stron poprzez wynegocjowanie realnych rozwiązań w przewidywalnym horyzoncie czasowym;
  • angażować w dyskusje związane z Brexitem wszystkich interesariuszy, aby wypracować właściwe rozwiązania, w tym cła i procedury handlowe, dostęp do rynku i konwergencję systemów regulacyjnych.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Polska ma najbardziej niestabilne prawo w Unii Europejskiej, mimo to rząd uparcie zachęca przedsiębiorców do inwestycji przekonując ich jednocześnie, że pierwszeństwo w biznesie ma państwo, a własność i wolny rynek to zagadnienia drugoplanowe. Firmy widzą jednak te priorytety z zupełnie innej perspektywy – państwo to podatki, nadprodukcja skomplikowanego prawa i brak zaufania do rządowych instytucji. Większość z nich uważa także, że w tym roku będzie jeszcze gorzej.

W 2016 roku polskie prawo wzbogaciło się o 31,9 tys. stron nowych rozporządzeń i ustaw, a aż 2 tys. z nich dotyczyło podatków. To najwyższy wskaźnik od 1918 roku, czyli od kiedy zaczęto publikować „Dziennik Ustaw”. W konsekwencji zajmujemy 1. miejsce w całej Unii Europejskiej jeśli chodzi o zmienność i nieprzewidywalność otoczenia legislacyjnego, wyprzedzamy m.in.: Włochy, Grecję, Hiszpanię i Francję. Tylko w latach 2012-2014 w Polsce wygenerowano 56-krotnie więcej regulacji niż w Szwecji, 11-krotnie więcej niż na Litwie i 2-krotnie więcej niż na Węgrzech. Prawo w Polsce wdrażane jest także w coraz szybszym tempie, pozostawiając coraz mniej czasu na zapoznanie się z regulacjami nie tylko przedsiębiorcom, ale także zwykłym obywatelom. W praktyce oznacza to, że jeśli ktokolwiek chciałby poświęcić czas na zapoznanie się ze wszystkimi zmianami, musiałby zarezerwować sobie ponad 4 godziny dziennie przez 365 dni w roku.

W procesie legislacyjnym coraz częściej pomijane są także prace w komisjach sejmowych, czyli czas na poznanie opinii zainteresowanych środowisk, przeprowadzenie niezbędnych konsultacji i zbadanie skutków prawnych opracowywanych regulacji. Obecnie już prawie połowa ustaw przyjmowana jest z pominięciem tego procesu lub jest on na tyle zdawkowy, że nie pozwala na dogłębną analizę skutków prawnych. To dane z bieżącej edycji raportu „Barometr stabilności otoczenia prawnego w Polsce” opublikowanego przez Grant Thornton.

Skala i rosnące tempo produkcji prawa w Polce są zatrważające, co ma bezpośrednie przełożenie na nastroje wśród przedsiębiorców. Odzwierciedleniem tego są wnioski z publikowanych cyklicznie raportów zlecanych przez największe polskie organizacje biznesowe, doskonale znane zarówno opinii publicznej, jak administracji rządowej. Badanie przeprowadzone przez Business Center Club w końcu ubiegłego roku pokazało, że aż 94 proc. firm jest zdania, że rząd nie poprawił warunków prowadzenia biznesu w minionym roku. Panuje pesymistyczne nastawianie do sytuacji ekonomicznej w Polsce (88 proc.), która nie będzie sprzyjać prowadzeniu biznesu także w roku bieżącym. Przedsiębiorcy zakładali ponadto (75 proc.), że rok 2017 przyniesie wzrost kosztów prowadzenia firmy, a blisko dwie trzecie prognozowało wzrost obciążeń podatkowych. Smutnym wnioskiem z badania jest także deklaracja dotycząca zwiększenia środków na inwestycje, planuje to uczynić jedynie co piąty przedsiębiorca.

Ustabilizowany brak wiary w łatwość potwierdza biznesu w Polsce potwierdziła także analiza Konfederacji Lewiatan. Przedsiębiorcy przebadani w lutym tego roku uważają, że warunki prowadzenia firmy w 2016 roku nie tylko nie uległy poprawie, jak w badaniu BBC, a wręcz się pogorszyły (48 proc.) i 2017 nie przyniesie poprawy. Zdecydowana większość firm, zwłaszcza średnich i dużych, tak jak w roku ubiegłym liczy się ze wzrostem kosztów zatrudnienia (95 proc.), wprowadzeniem nowych niespójnych regulacji podatkowych (93 proc.) oraz innych niejasnych przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej (91 proc.). Niemal wszyscy badani uważają więc, że jest źle i będzie jeszcze gorzej! Wśród głównych przeszkód napotkanych w 2016 roku firmy wymieniały jak zwykle rosnące koszty zatrudniania (91 proc.), niepewną sytuację gospodarczą i polityczną (91 proc., 87 proc.) oraz przepisy podatkowe (88 proc.). Obecnie brak pewności powiązanej bezpośrednio z działaniami rządu wyraża aż 76 proc. badanych podmiotów.

Przedsiębiorcy krytycznie spoglądają w przyszłość nie wierząc w kolejny plan wielkiej modernizacji gospodarki, mimo że rząd wprowadza strategie, przyjmuje konstytucje i pakiety zmian, a nawet obniża CIT dla małych firm.

Powodem takiego pesymizmu wśród polskich przedsiębiorców jest powszechnie panujący i permanentny brak zaufania do administracji państwowej. Firmy mają dość niespełnionych lub nieprzemyślanych obietnic, zwłaszcza pomysłów podatkowych wprowadzających do życia gospodarczego niewiele poza chaosem, czego świetnym przykładem była koncepcja jednolitego podatku. Dodatkowo, nie wiedzieć czemu, ale polski rząd próbuje wzbudzić wśród przedsiębiorców nieuzasadnione poczucie winy wynikające z sukcesu, jaki osiągnęły ich firmy, a to stan rzeczy bardzo daleki od zaakceptowania.  Widzimy także sytuację zupełnie kuriozalną, kiedy z jednej strony nieustannie podnoszone są koszty prowadzania biznesu z podatkami włącznie i firmy to widzą, a z drugiej oczekuje się od nich zwiększania nakładów na inwestycje strasząc przy tym, że będą bardziej kontrolowane. To sytuacja niespotykana wśród nowoczesnych gospodarek, dlatego przedsiębiorcy wyprowadzają się z Polski – mówi Agnieszka Moryc, dyr. zarządzająca w Admiral Tax, polsko-brytyjskiej firmie doradztwa podatkowego.

Nie da się nie zauważyć, że temat emigracji biznesowej i zagadnienia związane z optymalizacją podatkową przywoływane są przy każdej okazji nie tylko przez Ministra Rozwoju, ale również innych członków rządu. Apelu o zacieśnienie współpracy w tym zakresie nie mogło zabraknąć także na ostatnim spotkaniu G20, na które zostaliśmy zaproszeni wraz z innymi krajami spoza grona największych światowych gospodarek. Ciężko jednak oczekiwać patriotyzmu ekonomicznego i zwiększenia inwestycji, kiedy wizja gospodarcza Polski prezentowana przez rząd mocno odbiega od tej, której spodziewają się firmy. Większość z nich, co pokazują badania, chce po prostu stabilnego i jasnego otoczenia legislacyjnego, umożliwiającego spokojne prowadzenie biznesu. To według nich najważniejsze zadanie gospodarcze dla rządu, z którego administracja się nie wywiązuje. Wielu przecież jest zdania, że rząd nie tylko nie stwarza odpowiednich warunków do rozwoju biznesu, ale je pogarsza.

Ciekawie w tym kontekście brzmią słowa Jarosława Kaczyńskiego podczas niedawnej konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”, o priorytecie państwa nad własnością i wolnym rynkiem. Z niesmakiem środowisk biznesowych spotkało się także stanowisko wskazujące, że jeżeli ktoś w takich warunkach nie potrafi działać efektywnie, to powinien zająć się czymś innym.

Polscy przedsiębiorcy potrafią działać bardzo efektywnie i udowodniali to wielokrotnie w przeszłości, sam sektor MSP generuje przecież połowę polskiego PKB. Kiedy jednak rząd aspirujący do roli regulatora totalnego, co odbierane jest przez biznes wyjątkowo źle, mówi wprost, że jeżeli komuś się to nie podoba, więc powinien zająć się czymś innym, to co najmniej naiwnym jest oczekiwanie na optymizm przedsiębiorców, bez którego nie ma mowy o szybkim rozwoju i inwestycjach. Oczywistym jest przecież, że firmy nie zajmą się czymś innym, tylko gdzie indziej, pójdą tam gdzie kultura biznesowa jest na wyższym poziomie. Dla wielu firm wybór lokalizacji poza granicami kraju uwarunkowany jest obecnie nie tylko wysokimi podatkami w Polsce, ale także niepewnością związaną ze zmiennością prawa i jego skomplikowaniem, podejściem urzędników do przedsiębiorców i ich odpowiedzialnością za błędy. Nie mają tu znaczenia osobiste sympatie do konkretnej partii czy jej członków, to nie ma obecnie znaczenia, chodzi o mechanizm i rozwiązania systemowe, w których rosnąć ma biznes. Wielu przedsiębiorców chce po prostu działać poza tym systemem, w otoczeniu prawnym sprzyjającym rozwojowi przedsiębiorstw – dodaje Agnieszka Moryc z Admiral Tax.

Minister Morawiecki goszcząc niedawno w London School of Economics na konferencji „Polish Economic Forum” mówił, że trzeba mieć optymistyczne założenia, żeby rzeczywistość zaczęła się zmieniać. Ciężko jednak szukać tego optymizmu wśród polskich przedsiębiorców, kiedy 90 proc. z nich uważa, że rząd nie tylko nie poprawia ich sytuacji, ale ją pogarsza. Na forum zapewniał jednak polskich studentów najlepszych londyńskich uczelni, że warto wracać i rozwijać się w Polsce, że można odważnie rzucić się na falę nowego życia gospodarczego. Co ciekawie badanie przeprowadzone przez sponsora wydarzenia wskazało, że coraz więcej polskich studentów brytyjskich uczelni w ogóle nie myśli o powrocie do kraju. W porównaniu z 2016 zainteresowanie powrotem spadło z 83 proc. z do 75 proc., czyli o 7 oczek w ciągu roku. Najwidoczniej nie tylko przedsiębiorcy, ale także studenci nie podzielają optymizmu Ministra Rozwoju i nie zamierzają rzucać się w fale nowego życia gospodarczego w Polsce.

Autor: Krzysztof Oflakowski

Niedzielny handel możliwy w internecie, a także m.in. na dworcach, lotniskach, w pociągach i kwiaciarniach. Rada Ministrów zajęła we wtorek stanowisko wobec obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Zgodnie z tym projektem, zakaz handlu w niedziele miałby dotyczyć większości placówek handlowych, z odstępstwami. Handel mógłby odbywać się jedynie w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca. W wigilię Bożego Narodzenia oraz w Wielką Sobotę „handel oraz wykonywanie innych czynności sprzedażowych” mogłoby się odbywać do godz. 14. Projekt przewiduje też odpowiedzialność karną za złamanie zakazu handlu – chodzi tu o grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zdaniem rządu, „projektowana ustawa wykracza jednak znacznie poza powszechne rozumienie tego zjawiska, które w odbiorze społecznym kojarzone jest głównie z wykonywaniem pracy w niedziele w dużych placówkach handlowych przez osoby mające status pracownika”. Jak dodano w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów, „ingerencja ustawodawcy w zasady funkcjonowania placówek handlowych powinna zmierzać do pogodzenia interesów różnych środowisk, przedstawiających z jednej strony argumenty natury ekonomicznej – przemawiające za jak najmniejszą zmianą obecnych zasad swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej – z drugiej zaś – podkreślające kulturowe i światopoglądowe aspekty niedzieli wolnej od pracy”.

W efekcie – w opinii rządu – spod zakazu handlu w niedzielę powinni być wyłączeni m.in. operatorzy pocztowi oraz wszystkie podmioty uczestniczące w żegludze śródlądowej, a także takie gałęzie gospodarki morskiej jak rybactwo śródlądowe, rybołówstwo morskie, czy przetwórstwo produktów rybnych (przede wszystkim centra pierwszej sprzedaży ryb). Niezrozumiałe jest także pozbawianie pasażerów podróżujących np. pociągami możliwości zakupu posiłku w przypadku, gdy podróż przypada w niedzielę. Spod zakazu handlu należałoby więc wyłączyć wszystkie obiekty handlowe znajdujące się na terenie punktów obsługi pasażerów, tj. lotnisk, portów morskich, dworców kolejowych i autobusowych, bez względu na ich powierzchnię handlową.

Rząd dostrzegł także m.in. negatywne skutki społeczne objęcia ustawą takich placówek jak zakłady pogrzebowe i kwiaciarnie; ponadto zwrócił uwagę na niejasności odnośnie zakupów online w niedziele. Projektowane przepisy powinny być tak przeredagowane, aby wprost i całkowicie wyłączały handel w internecie spod wprowadzanego zakazu – uważa Rada Ministrów.

Sankcje przewidziane w projekcie uznano za nadmiernie surowe. Zarekomendowano etapowe wprowadzanie proponowanych zmian, co umożliwiłoby bieżącą analizę skutków społecznych i ekonomicznych nowych rozwiązań.

Całkowity zakaz handlu w niedziele lub zakaz ograniczony w zależności od regionu, pory roku czy wielkości sklepu istnieje obecnie w Niemczech, Austrii, Francji, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwajcarii, Belgii, Grecji i Danii. Za wprowadzeniem zakazu w Polsce opowiada się m.in. NSZZ „Solidarność”.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Kompleksowe uregulowanie praw przedsiębiorców może mieć istotny wpływ na wykładnię i praktyczne stosowanie przepisów prawa odnoszących się do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej. Może to pomóc w odblokowaniu potencjału przedsiębiorczości i gospodarki, w szczególności w aspekcie wzajemnych relacji przedsiębiorców  i organów władzy publicznej  – napisała Konfederacja Lewiatan w stanowisku, oceniającym pakiet ustaw składających się na tzw. Konstytucję biznesu.

Projektowane rozwiązania należy traktować jako szansę odejścia od gospodarczo i społecznie szkodliwego stereotypu stawiającego  przedsiębiorców w opozycji do organów i instytucji państwa. Kluczowe będzie jednak stosowanie w praktyce nowych regulacji, bowiem dopiero wtedy możliwa będzie rzetelna ocena czy szansę tę wykorzystaliśmy – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

W szczegółowym stanowisku do pakietu ustaw składających się na Konstytucję Biznesu Konfederacja Lewiatan wskazuje m.in. na:

  1. potrzebę stworzenia mechanizmu, dzięki któremu obywatele oraz przedsiębiorcy będą zwolnieni z obowiązku wielokrotnego przekazywania różnym organom władzy publicznej tych samych danych i informacji, poprzez wprowadzenie zasady, że organy publiczne powinny udostępniać sobie nawzajem informacje wcześniej przekazane przez obywatela albo przedsiębiorcę;
  2. rozszerzenie kręgu podmiotów upoważnionych do złożenia wniosku do organu administracji rządowej o wydanie objaśnień prawnych o reprezentatywne organizacje pracodawców w rozumieniu ustawy z 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego;
  3. nieuzasadnione ograniczenie kręgu przedsiębiorców, uprawnionych do wnoszenia o wydanie interpretacji indywidualnej i zróżnicowanie sytuacji prawnej przedsiębiorców wyłącznie ze względu na formę prawną prowadzenia działalności gospodarczej;
  4. nieuzasadnione tworzenie regulacji szczególnych w zakresie zasad kontroli poprzez liczne wyłączenia poszczególnych zasad;
  5. fikcyjność obowiązku zawiadamiania o zamiarze wszczęcia kontroli z uwagi na szeroki katalog wyjątków od obowiązku zawiadamiania;

Konfederacja Lewiatan pozytywnie ocenia zmiany mające na celu usprawnienie przepływu informacji o przedsiębiorcach pomiędzy organami administracji publicznej na podstawie wpisu w CEIDG oraz usprawnienia przepływu informacji pomiędzy organami a samymi przedsiębiorcami (umożliwienie komunikacji telefonicznej za pomocą wiadomości sms).

Na aprobatę zasługuje również rezygnacja z maksymalnego limitu czasowego dla zawieszenia działalności gospodarczej. Aktualny termin maksymalnie 24 miesięcy wprowadza niepotrzebne ograniczenia swobody działalności gospodarczej.

Pracodawcy pozytywnie oceniają wszelkie inicjatywy zmierzające do utworzenia nowych lub wzmocnienia istniejących kanałów współpracy pomiędzy administracją rządową a środowiskiem przedsiębiorców. Doświadczenia współpracy z Ministerstwem Rozwoju (wcześniej Ministerstwem Gospodarki) w ramach prac zespołu ds. deregulacji pokazują, że przy dobrej woli wszystkich stron można przygotować propozycje legislacyjne wspierane przez środowiska biznesu.  Projekt ustawy powołującej  Komisję Wspólną Rządu i Przedsiębiorców pracodawcy traktują jako próbę przeniesienia doświadczeń z prac zespołu ds. deregulacji na bardziej uniwersalny poziom.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan, pomimo dużego otwarcia i starań ze strony przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju,  nie udało się podczas tzw. prekonsultacji projektu rozstrzygnąć istotnych wątpliwości dotyczących relacji pomiędzy projektowaną Komisją a Radą Dialogu Społecznego. Bez wsparcia partnerów społecznych, zasiadających w Radzie Dialogu Społecznego, szanse na sukces Komisji Wspólnej Rządu i Przedsiębiorców będą niewielkie.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

76 proc. przedsiębiorców odczuwa niepewność związaną z działaniami rządu, a 74 proc. jest przekonanych, że w podatkach zbyt wiele zależy od uznaniowych decyzji urzędników –  wynika z badania nastrojów przedsiębiorców zrealizowanego na zlecenie Konfederacji Lewiatan.

Prawie połowa (48 proc.) przedsiębiorców uważa, że warunki prowadzenia firmy pogorszyły się w 2016 roku w porównaniu z latami ubiegłymi, a jedynie 7 proc. uważa, że się poprawiły. Ich zdaniem w roku  2017 roku wcale nie będzie lepiej.  49 proc. przedsiębiorców negatywnie ocenia możliwości prowadzenia biznesu, a aż 72 proc. obawia się w tym roku zmian w prawie i działań administracji.

Wśród barier, które najbardziej utrudniały prowadzenie działalności gospodarczej w 2016 roku przedsiębiorcy  najczęściej wymieniali: rosnące koszty zatrudniania pracowników (91 proc.), niepewną sytuację gospodarczą (91 proc.), przepisy podatkowe (88 proc.), niepewną sytuację polityczną (87 proc.) czy niedobór wykwalifikowanych pracowników.

W tym roku przedsiębiorcy, zwłaszcza firmy średnie i duże,  też spodziewają się rosnących kosztów zatrudnienia (95 proc.),  niejasnych lub niespójnych przepisów podatkowych (93 proc.) lub innych regulacji  dotyczących działalności gospodarczej (91 proc.).

Duża część przedsiębiorców doświadczyła kontroli w 2016 roku, ale zwykle ich uciążliwość była na takim samym poziomie jak w latach ubiegłych. W 2017 roku 51 proc. przedsiębiorców, szczególnie firmy duże,  oczekuje jednak, że będą one bardziej uciążliwe.

– Z reguły mniejsze przedsiębiorstwa gorzej niż firmy duże postrzegają warunki prowadzenia działalności gospodarczej oraz warunki otocznia biznesowego. Tym razem jest inaczej. W 2016 r. to firmy duże w większym stopniu obserwowały pogorszenie się warunków prowadzenia firmy. Także prognozy dla 2017 r. pokazują biznesowe obawy dużych firm. W większym stopniu niż firmy małe i średnie obawiają się uznaniowych decyzji
urzędników dotyczących podatków. Podobnie jak firmy małe i średnie odczuwają niepewność związaną z działaniami rządu. Jeśli duże firmy obawiają się działań rządu, uznaniowości decyzji urzędników, to mamy poważny problem, który będzie przekładał się kolejny rok na inwestycje. W 2016 r. to duże firmy, szczególnie z kapitałem zagranicznym, były buforem dla spadających inwestycji. W tym roku co prawda 54 proc. spośród nich deklaruje wzrost inwestycji. Jednak niepewność sytuacji politycznej oraz tworzone nowe prawo  gospodarcze może negatywnie wpłynąć na ostateczne decyzje inwestycyjne. A dwóch lat osłabienia skłonności do inwestowania polska gospodarka nie nadrobi nawet największymi wydatkami z funduszy unijnych. Świat nam ucieka – komentuje dr Małgorzata Starczewska –Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Badanie zrealizowała firma SMARTSCOPE w lutym br., na reprezentatywnej grupie 300 małych, średnich i dużych przedsiębiorców, zatrudniających przynajmniej 10 pracowników, metodą CATI.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Eksperci

Co czeka branżę Consumer Finance? Prognoza 2020

Początek nowej dekady będzie dla branży pożyczkowej pełen wyzwań. Katarzyna Jóźwik, Dyrektor General...

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

AKTUALNOŚCI

Korki w miastach. W Krakowie oraz Poznaniu najgorzej.

Poziom zakorkowania wzrósł we wszystkich polskich miastach analizowanych w rankingu, najbardziej w K...

Via Carpatia bliżej. S19 wydłuży się o 68 km.

Jest decyzja środowiskowa na kolejny, najdłuższy fragment S19 na Podlasiu, czyli 68-kilometrowy odci...

Brexit – co z obywatelami Wielkiej Brytani w Polsce?

Jakie mają prawa od 1 lutego? Wyjaśniamy. O północy z piątku na sobotę Wielka Brytania opuściła Unię...

Autostrada A6 do Szczecina będzie dokończona.

GDDKIA otworzyła nowe oferty w przetargu na dokończenie robót drogowych na odcinku autostrady A6 Szc...

Brexit jest faktem. Podajemy 9 punktów ważnych po Brexicie nie tylko dla przedsiębiorców. Oto co

Od 1 lutego 2020 r. Wielka Brytania przestała być członkiem Unii Europejskiej. Jednak do końca 2020 ...

Licznik elektromobilności. Czyli samochody i stacje.

Licznik elektromobilności pokazuje że liczba ogólnodostępnych stacji ładowania w Polsce przekroczyła...

Nowe smartfony od Samsunga. Galaxy S10 Lite i Note10 Lite

Samsung wprowadza na rynek nowe smartfony Galaxy S10 Lite i Galaxy Note10 Lite. Nowe smartfony, stan...

Robotyzacja nieunikniona. Kiedy ludzie przestaną pracować?

Jeszcze chyba nieprędko. Przynajmniej w naszym kraju. Polski przemysł dopiero zaczyna dostrzegać pot...

Korki w miastach. W Krakowie oraz Poznaniu najgorzej.

Poziom zakorkowania wzrósł we wszystkich polskich miastach analizowanych w rankingu, najbardziej w K...

Huawei pokonał Apple. Na szczycie Samsung.

Rok 2019 przyniósł zarówno innowacje, 5G, składane wyświetlacze, ale także niepewny klimat handlowy ...