niedziela, Grudzień 8, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Perfetti Van Melle Polska"

Perfetti Van Melle Polska

Umowa o pracę jest tradycyjnym modelem zatrudnienia, wybieranym przez niemal 80% Polaków. Rynek czekają jednak zmiany. Jak pokazują badania, kandydaci dotąd konserwatywni, obecnie coraz chętniej rozważają podjęcie współpracy na bardziej elastycznych zasadach. Dlaczego i co oznacza to dla pracodawców?

Stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę – to jedno ze zdań, najczęściej pojawiających się w ogłoszeniach bez względu na branżę, lokalizację czy rodzaj stanowiska. Nic dziwnego, wspomniana forma zatrudnienia często determinuje przyjęcie danej oferty zawodowej przez kandydata, zaraz obok czynników takich jak wysokość wynagrodzenia, czy możliwości rozwoju. Na rynku zachodzą jednak zmiany. W przypadku stanowisk na poziomie specjalisty i wyższych, zauważa się trend coraz częstszego stawiania na elastyczne formy pracy.

Pracownik chce mieć wybór

Według badań opublikowanych przez Manpower, już niemal połowa kandydatów opowiada się za alternatywnym modelem zatrudnienia, preferując pracę na pół etatu (16%), na kontrakcie (13%), czy w formie projektowej (17%). Tylko 3% badanych wybiera pracą zdalną. – Jesteśmy świadkami zmian w preferencjach pracowników. Powoli umowa o pracę traci miejsce na podium, jeśli chodzi o czynnik wpływający na przyjęcie lub odrzucenie oferty. Są specjaliści, którzy chętniej decydują się na pracę na kontrakcie, motywując swój wybór możliwością realizacji innych zleceń lub chęcią osiągnięcia work-life balance – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska.

Przeczytaj także:

Jak zatrzymać pracownika

Spadający poziom bezrobocia, utrzymujący się na poziomie ok. 5%, to dobra wiadomość dla pracowników i prawdziwe wyzwanie dla pracodawców. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że gwarancją stabilnego rozwoju firmy jest przede wszystkim zatrzymanie rotacji. Zmiany na rynku pracy motywują do oferowania kandydatom coraz lepszych warunków zatrudnienia – w tym także, tak poszukiwanych dotąd, umów o pracę na pełny etat. Z drugiej strony, pracownicy zmieniają swoje priorytety. Szczególnie młode pokolenie na pierwszym miejscu stawia inne wartości niż ich starsi koledzy. Przedstawiciele pokolenia Y wskazują potrzebę realizowania swoich pasji, czy zbierania różnorodnych doświadczeń. Stabilne zatrudnienie przestaje być dla nich konieczne.

Jakie działania powinni podjąć pracodawcy, chcąc pogodzić ze sobą oba wspomniane trendy? Przede wszystkim, proponując elastyczność w ramach umowy. Możliwość pracy zdalnej, rozliczanie pracowników z efektów pracy zamiast z godzin spędzonych przy biurku, czy wprowadzenie systemu pełnienia obowiązków w nietypowych godzinach – to tylko kilka z przykładów rozwiązań, na jakie mogą zdecydować się przedsiębiorcy. Ważne jest także obserwowanie zmian na rynku pracy i uwzględnianie ich podczas planowania strategii rozwoju nie tylko zespołu, ale całej firmy.

Źródło: Perfetti Van Melle

W przeważającej części polskich domów decyzje o tym, co znajdzie się na liście produktów potrzebnych całej rodzinie, podejmuje kobieta. Panie, zdecydowanie częściej niż panowie, biorą na siebie również odpowiedzialność za robienie zakupów. To cenna wskazówka dla marketerów, którzy chcąc trafić z informacjami o danych produktach, czy usługach powinni odpowiednio dopasować przekaz reklamowy do grupy odbiorczej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Mindshare Polska, to kobiety wybierają produkty, które trafiają do sklepowego koszyka. Najwyraźniej zależność tę widać podczas codziennych, dużych i małych zakupów spożywczych oraz, gdy chodzi o kosmetyki, leki czy chemię gospodarczą. Męska część konsumentów, skupia swoją uwagę wokół kwestii technologicznych i specjalistycznych: sprzętu RTV, samochodów, czy usług telekomunikacyjnych, choć i wtedy partnerki często bywają osobami współdecydującymi.

Czas na zmianę punktu widzenia

W planowaniu skutecznych działań marketingowych, ważne jest zwrócenie szczególnej uwagi na subtelne różnice między konsumentami, a osobami decydującymi o finalnych zakupach. Przykładem mogą być produkty spożywcze i słodycze, których odbiorcą jest każdy, ale nie każdy uczestniczy w wyborze tych, które finalnie trafiają do koszyka, na rodzinny stół, czy do plecaków dzieci. Dobrze więc, aby działania reklamowe i promocyjne firm, były skierowane do osób, które nie tylko w końcowym etapie są użytkownikami, lecz przede wszystkim do tych, które tworzą listy potrzebnych produktów i zajmują się codziennymi zakupami, a więc do pań.

– Kobiety to szczególnie ważna grupa konsumentów. Prezentowane badania pokazują nam, że to właśnie one najczęściej nie tylko podejmują decyzje, ale też osobiście dokonują zakupów. To cenna wskazówka dla producentów, którzy dla zbudowania trwałego dialogu z konsumentami oraz osiągnięcia lepszej efektywności podejmowanych działań powinni, już na etapie planowani kampanii, uwzględniać potrzeby pań. – mówi Michał Bonecki, Consumer Marketing Manager Perfetti Van Melle Polska.

Przeczytaj także:

Założenia kontra rzeczywistość

Identyfikacja grupy docelowej to pierwszy krok. Przed marketingowcami staje jeszcze jedno wyzwanie, a więc wybór właściwych narzędzi i komunikatów, zapewniających skuteczność prowadzonych kampanii. Jak wynika z wniosków zawartych w analizie Kantar, nie wszyscy zdają sobie z tego jednak sprawę. Duża część marketerów uważa, że ​​w kreowanych przez siebie przekazach reklamowych panie są przedstawiane jako pozytywne wzorce do naśladowania, w rzeczywistości jednak okazuje się, że niemal połowa badanych uważa, że kobiety w reklamach są ukazywane w niewłaściwy sposób, co wpływa na niską efektywność przekazów. Jedynie nielicznym paniom podobają się spoty prezentujące ich codzienne życie, czy obowiązki. Zdecydowana większość uważa, że reklamy skierowane do kobiet powinny być bardziej szczegółowe, zawierać więcej detali, takich jak cena produktu czy jego dostępność, aktualne zniżki oraz wyprzedaże. Jeśli chodzi o formę prezentowanych treści, jak podaje Kantar, panie wolą krótkie filmy online, najlepiej te z dźwiękiem, nie przepadają jednak za reklamami, których nie można pominąć.

Firmy, zwracając się do kobiet, powinny prezentować je w rolach, w których konsumentki chcą być widziane i dopasowywać swój przekaz do ich potrzeb. Warto również pamiętać, że niezależnie od wyników badań, kampanie powinny być projektowane w sposób wyważony i w ramach jednego, spójnego pomysłu kreatywnego.

Źródło: Perfetti Van Melle

Internetowe witryny, które pozwalają „przymierzyć” akcesoria online, reklamy dostosowane do upodobań, czy haseł wypisywanych do wyszukiwarki przez konsumentów to tylko niektóre dowody na to, że świat wirtualny wrósł już w naszą rzeczywistość. Znaczenie online’u rośnie, a rozwiązania w nim stosowane zaczynają wkraczać także do offline, coraz bardziej zmieniając oblicze tradycyjnego handlu. Co to oznacza zarówno dla sklepów, jak i producentów?

Obecnie nawet 60% osób przed podjęciem decyzji o zakupie korzysta ze strony internetowej sprzedawcy lub marki. Znaczenie wirtualnego świata stale rośnie. Jak wynika z najnowszego badania KPMG International, w 2019 roku będziemy świadkami zdecydowanego wzrostu wykorzystania sztucznej inteligencji w sprzedaży. Według tych samych prognoz, detaliści śmielej sięgać będą po rozwiązania z kategorii hiperpersonalizacji, nie tylko odpowiadając na potrzeby konsumentów, ale i zmieniając obecne oblicze handlu.

Rozwiązania na wymiar

Algorytmy monitorujące hasła, wpisywane do internetowej przeglądarki i obserwujące wybory konsumentów, pozwalają na dopasowanie reklam do ich potrzeb. Kiedyś najlepszym źródłem informacji dla sprzedawców był klient ze smartfonem w ręku. Niebawem rozwiązanie to  może okazać się jedynie reliktem przeszłości. Jak podaje KPMG International nadchodzi czas hiperpersonalizacji, a więc jeszcze większego skupienia się na konsumencie: jego wyborach, zainteresowaniach i emocjach. Z opublikowanego przez firmę raportu wynika także, że znaczenie zyska głęboka sprzedaż detaliczna (z ang. deep retail). Teoria ta zakłada, że grupą docelową nie będzie już zbiór klientów o podobnych potrzebach, lecz pojedyncza osoba. Techniki sprzedaży i rodzaj komunikacji będą dostosowywane do niej, na bazie informacji odczytywanych z twarzy, czy nawet ruchów gałki ocznej. Wszystko to może dziać się w czasie rzeczywistym. Nowe techniki są bowiem w stanie stworzyć portret klienta natychmiast, dając możliwość dostosowania sposobu sprzedaży do temperamentu, humoru czy jego nastawienia. Sprzedawcy przy wsparciu SI, dowiedzą się, np. czy klient ma dziś ochotę na dłuższą rozmowę, czy wręcz przeciwnie. Zebrane dane posłużą też producentom, którzy dzięki ich analizie, będą mogli wprowadzać na rynek dokładnie takie produkty, na jakie jest zapotrzebowanie.

Przeczytaj także:

W służbie wygody

Zmiany prognozowane na rynku sprzedaży uwzględniają także wykorzystywanie technik stosowanych dotychczas głównie w e-commerce. Mowa m.in. o botach. Według danych pochodzących z raportu Retail Trends 2019, do 2022 roku będą one wspierały nawet do 85% wszystkich kontaktów na płaszczyźnie biznes-konsument, również offline. Rewolucję ma przyspieszyć m.in. prognozowany wzrost znaczenia asystentów głosowych (ang. smarts speakers), którzy mają usprawnić i ułatwić proces zakupów, także w sklepach stacjonarnych.

Szansa i wyzwanie

Sztuczna inteligencja rozwija się i uczy, a zmiany następują bardzo szybko. Detaliści chcąc nadążyć za rozwijającym się rynkiem, muszą odpowiedzieć na potrzeby konsumentów i poważnie zastanowić się nad wprowadzeniem interaktywnych ułatwień. – Wpływ technologii na sprzedaż detaliczną staje się rzeczywistością. To nie tylko ważny sygnał, ale także wyzwanie dla producentów, który aby zaistnieć w świadomości, a także w koszykach zakupowych konsumentów, muszą odpowiadać na potrzeby zarówno klientów jak i handlu jako całości – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska.

Źródło: Perfetti Van Melle

Czym kieruje się kupujący wybierając swoje ulubione marki? Czego szuka i co się dla niego liczy, kiedy staje przed sklepową półką? Jak wynika z najnowszych badań już nie tylko sam produkt decyduje o powodzeniu firmy, lecz przede wszystkim jej wiarygodność. Obserwacja tego trendu daje firmom cenną wiedzę, dzięki której mogą reagować na potrzeby konsumentów, a co za tym idzie zyskiwać ich zaufanie i lojalność.

Współczesny nabywca nie da się oszukać. Nawet najlepsze slogany reklamowe i kampanie marketingowe nie zadziałają, jeśli nie podążają za nimi realne działania. Według danych opublikowanych przez KPMG, które zbadało doświadczenia polskich konsumentów w obszarze Sześciu Filarów Customer Experience, wiarygodność była najczęściej wskazywanym czynnikiem wpływającym na lojalność względem marki. Dążenie do weryfikacji tej autentyczności jest szczególnie widoczne wśród młodych konsumentów aktywnych w nowych mediach. Nie tylko uważnie śledzą oni poczynania firm, ale nie boją się też rzucać im wyzwań, czy zadawać niewygodnych pytań. Nie wynika to jednak z chęci wytykania błędów, ale z aktywnego poszukiwania tych brandów, z którymi mogą się utożsamiać i z którymi dzielą te same wartości.

Konsument Y dorasta

Młodzi konsumenci zostali ukształtowani przez Internet. W natłoku wielu sprzecznych informacji, które docierają do nich w każdej sekundzie, starają się znaleźć kotwice – pewne miejsca w sieci i marki, którym mogą zaufać, a jednocześnie są niezwykle wyczuleni na fałsz. Firmy pragnące trafić ze swoją komunikacją do tej grupy konsumentów muszą nauczyć się identyfikować ich  oczekiwania i wychodzić im naprzeciw. Dlaczego? Aby zrozumieć ogromny potencjał sprzedażowy Millenialsów przede wszystkim warto przyjrzeć się temu, jak ważną grupę stanowią. Szacuje się, że osób urodzonych na pograniczu wieków jest ponad 80 milionów. Jednak nie tylko w liczebności tkwi ich siła – według badań Accenture w samych Stanach Zjednoczonych wydatki pokolenia Y szacowane są na 600 mld rocznie. Millenialsi to niezwykle aktywni klienci, także pod kątem komunikacyjnym. Chętnie pokazują swoje przywiązanie do marki szczególnie w kanałach social media. Dzielą się rekomendacjami i aktywnie reagują na działania firmy. Wyzwaniem jest więc umiejętność zatrzymania zainteresowania odbiorcy, aby trafić do grupy jego „ulubionych” brandów.

– Współczesny konsument ma natychmiastowy dostęp do wszystkiego, czego potrzebuje. Przepływ informacji jest na tyle szybki, że nie dziwi fakt, że rośnie siła rekomendacji. Zaufanie klienta można więc stracić w kilka chwil. Silne brandy to takie, które zdają sobie sprawę z trendów i dzięki temu umiejętnie i stale budują autentyczne relacje z konsumentami. – mówi Michał Bonecki, Consumer Marketing Manager Perfetti Van Melle Polska.

Przeczytaj także:

Kontakt przede wszystkim

Co musi zrobić marka, aby zasłużyć na miano autentycznej? Przede wszystkim spełniać dane obietnice, poprzez realizację działań spójnych z komunikatem i oferując produkty dokładnie takie, do jakich tworzenia się zobowiązuje. Powinna też działać z szacunkiem do konsumenta, być na niego otwarta i stwarzać możliwości interakcji. Obecnie relacje są na tyle ważne, że często wygrywają z czynnikami takimi, jak formy dystrybucji produktów, czy ustawienie półki sklepowej. Właśnie dlatego tak ważny jest wybór kanałów komunikacji i skupianie się na platformach lubianych przez grupy docelowe. Prym wiodą oczywiście portale społecznościowe, zwłaszcza że jak podaje Forbes nawet 62% konsumentów szybciej zaufa marce, jeśli zaangażuje ich ona w kanałach social mediach.

Źródło: Perfetti Van Melle Polska

Wszelkie zmiany w branży powierzchni handlowych są bardzo istotne z perspektywy firm, które chcą w nich sprzedawać swoje produkty. Polacy coraz częściej robią zakupy w punktach mniejszych niż 400 m2. Bezsprzecznie zyskują na tym dyskonty i małe, tradycyjne sklepy osiedlowe. Jakie modyfikacje zaszły w przyzwyczajeniach zakupowych Polaków? Skąd zmiany w wyborach konsumentów?         

Nawyki zakupowe klientów są doskonałym wyznacznikiem dla producentów żywności. Ze względu na wzrastające dochody, zmniejszające się bezrobocie Polacy stali się bardziej wygodni, a co za tym idzie niecierpliwi. Nużą ich długie kolejki, dlatego szukają rozwiązań, które nie będą ich absorbować czasowo.

Gdzie kupujemy?

Z badań LZ Retailytics wynika, że ok. 70% nowej powierzchni sprzedaży w 2018 r. stanowiły placówki mniejsze niż 400 m2. Trend ten wynika z faktu, że coraz rzadziej robimy zakupy na zapas, a co za tym idzie nie wybieramy się zbyt często do hipermarketów. Badania prowadzone przez Polską Izbę Handlu i Centrum Monitorowania Rynku pokazują natomiast, że łączna wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych do 300 m² w lutym 2019 r., była o 10% wyższa niż w tym samym miesiącu w 2018 roku. Zwiększyła się również wartość koszyka zakupowego w mniejszych placówkach i obecnie wynosi ona 14,84 zł – co jest o 4,5% wyższym wynikiem, niż rok wcześniej.  Z danych PIH wynika, że sklepy małoformatowe cieszą się swoją popularnością m.in. ze względu na godziny otwarcia nawet w niedziele niehandlowe oraz na dostępny w nich asortyment. Mowa o szerokim wyborze produktów,  które konsumenci kupują podczas szybkich zakupów „przy okazji” lub po drodze do domu.  Placówki o mniejszych powierzchniach typu convenience potrafią więc bardziej efektywnie przyciągać klientów i zachęcać ich do codziennych wizyt.

Zobacz też:

Jakie to ma znaczenie dla producentów?

Przede wszystkim, należy pamiętać o jakości asortymentu. Na to właśnie postawiły mniejsze sklepy i o tym muszą pamiętać producenci. Zmienia się potrzeba klienta, który z uwagi na bogacenie się jest bardziej wymagający. Już nie tylko nie chce stać w długich kolejkach, ale zwraca także coraz więcej uwagi na produkty z tzw. wyższej półki. Kwestia odpowiedniej jakości dotyczy także gotowych artykułów spożywczych typu paczkowane kanapki czy obiady na wynos.

Asortyment wysyłany do dużych hipermarketów również uległ modyfikacji. Ponownie, jak w przypadku mniejszych sieci,  postawiono na jakość, ale i dostępność nowych produktów, których kiedyś było na rynku mniej. Zaczęto inaczej podchodzić także do klienta, któremu teraz zależy również na odpowiedzialności społecznej dużych producentów. Konsument zwraca uwagę, czy dane firmy dbają o środowisko, chce wiedzieć skąd pochodzą produkty, kto jest ich dostawca i jaka jest filozofia danej marki. – Zmiany w nawykach zakupowych Polaków są bardzo ważnym trendem wyznaczającym producentom FMCG kierunek ich działań. Musimy dostosować do potrzeb naszych klientów zarówno rodzaj produktu do danego sklepu, jak i dystrybucję – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska.

W przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów nie lubimy robić sprawunków na zapas, chociaż niedziele bez handlu powoli nas do tego zmuszają. Zamiast tego wolimy wybrać się do sklepu nawet 360 razy w roku! Śledzimy obowiązujące trendy na rynku spożywczym, ale nie tak łatwo im ulegamy.

Wszystko wskazuje na to, że era dużych rodzinnych zakupów robionych raz w tygodniu powoli odchodzi do lamusa. Chociaż po większe i cięższe zapasy jak np. napoje wybieramy się raz na jakiś czas do większego marketu, generalnie przestaliśmy lubić kupowanie na zapas, co nadal jest normą w wielu zachodnich krajach. Powodem jest znaczny wzrost w ostatnich latach liczby dyskontów oraz sieciowych sklepów spożywczych, które wyrastają niemal na każdym rogu ulicy. W każdej chwili bez problemu możemy wyskoczyć do nich po chleb, mleko czy inne brakujące nam produkty, dlatego wolimy się w nie zaopatrywać na bieżąco. W ten sposób średnia liczba paragonów wzrosła nawet do 360 w roku! To oznacza, że do okolicznych spożywczaków zaglądamy niemal codziennie!

Przekąski nagrodą za trudy

Wraz z częstszymi wyjściami do sklepów wzrasta także tzw. sprzedaż impulsowa. Chętnie sięgamy po produkty, których nie mieliśmy w planach, ale przykuły nasz wzrok, kiedy staliśmy przy kasie. I pod wpływem chwili wkładamy je do koszyka. – Kupujemy w ten sposób, m.in. słodycze. Po długiej wędrówce między regałami, zaopatrzeniu się w to, co nam potrzebne, mamy ochotę na małą przyjemność. To gwarantują nam np. lizaki, żelki, cukierki, które szybko poprawiają humor – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska. – W ten sposób nagradzamy siebie albo nasze dzieci za wykonany obowiązek. Psychologiczna granica cenowa wydatków, które jesteśmy gotowi przeznaczyć na podobne nagłe zachcianki to ok. 2 zł. A ponieważ zaglądamy do sklepów regularnie, nierzadko ulegamy pokusom, stanowiącym miłe zwieńczenie zakupów.

Dla siebie w rolce, dla bliskich w torebce

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich kupują produkty spożywcze, w tym także słodycze w dużych opakowaniach. Wielu z nich ma w domach specjalne szafki, w których trzyma zapasy przekąsek. Polacy mają zupełnie odmienne podejście. Jeśli chodzi np. o cukierki wybieramy te w torebkach. Traktujemy je bowiem jako coś smacznego, czym chcemy podzielić się z przyjaciółmi czy rodziną, aby okazać im swoją sympatię czy wprowadzić w dobry nastrój. Zupełnie inaczej podchodzimy natomiast do słodyczy funkcjonalnych, które mają nam zapewnić konkretne korzyści. Przykładem są chociażby gumy, od których oczekujemy odświeżenia oddechu czy wspierania higieny jamy ustnej. Po te chętnie sięgamy, np. w porze poobiedniej, po zjedzeniu lunchu w biurze albo na mieście. W takich przypadkach preferujemy mniejsze i poręczne opakowania, np. rolki, które możemy schować w kieszeni i w razie potrzeby szybko oraz dyskretnie po nie sięgnąć.

Trendy raczej w teorii niż w praktyce

Gusta polskich konsumentów zmieniają się wolniej niż żywieniowe mody, o których czytamy na blogach czy w mediach. Doskonale orientujemy się w nowinkach i śledzimy dyskusje chociażby o coraz popularniejszych produktach z obniżoną zawartością cukru. Choć nierzadko je popieramy, w życiu codziennym pozostajemy bardziej konserwatywni.

– Zdajemy sobie sprawę, np. z istnienia słodyczy sugar free, ale w sytuacji kiedy chcemy się odstresować, sięgamy nadal po ich tradycyjne odpowiedniki. Również przy takich okazjach jak urodziny, komunie, Walentynki, początek czy zakończenie szkoły raczej wybieramy typowe wyroby czekoladowe. To jeszcze długo się nie zmieni. Warto podkreślić, że propozycje postrzegane jako zdrowsze, znajdują się w segmencie premium, dlatego ich cena zazwyczaj jest wyższa. Jesteśmy przyzwyczajeni do tańszych przekąsek i z tego powodu minie trochę czasu zanim konsumenci zaakceptują droższe zamienniki – wyjaśnia Stephane Tikhomiroff.

E-commerce raczkuje na rynku spożywczym

Polacy nadal nie są przekonani do kupowania żywności za pomocą internetu. Udział w rynku sprzedaży wirtualnej w tej dziedzinie wynosi mniej niż 1 proc. Powodów jest kilka. Po pierwsze nadal podświadomie mamy obawy czy dostarczone nam w ten sposób jedzenie będzie wystarczająco świeże. Wolimy to sprawdzać naocznie, szczególnie w przypadku mięsa, warzyw i owoców. Drugą ważną kwestią jest dostępność samej usługi, która najczęściej skupia się wokół dużych miast, zatem jej zasięg jest bardzo mocno ograniczony. Trzecim aspektem jest czas oczekiwania na dostawę. Sklepy internetowe zastrzegają sobie długi zakres godzinowy na dostarczenie zamówienia (np. między godziną 18:00 a 22:00), co ogranicza klienta i zmusza go do oczekiwania w domu. Po co mamy to robić skoro w każdej chwili możemy wyjść do jednego z licznych okolicznych sklepów? Po czwarte, niektóre z firm oferujących zakupy online w razie braku jakiegoś z zamówionych towarów stosują zamienniki. Klient nie ma więc pewności, co tak naprawdę dostanie spośród produktów, które zamówił. Zatem przed e-commerce w branży FMCG w Polsce jeszcze długa droga.

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Koniec folii na warzywach czyli „tatuaże” zamiast plastiku. Farma Świętokrzyska wyznacza tren

Rewolucja na rynku BIO żywności w Polsce Farma Świętokrzyska jako pierwsza polska firma wprowadziła ...

W tym roku w Polsce zadebiutowało 17 nowych marek

Sloggi, Monki, Weekday, Peserico, Under Armour, Hermes - to kilka z siedemnastu międzynarodowych mar...

Indywidualne rachunki podatkowe już od stycznia 2020 r.

Znane są już bardziej szczegółowe informacje dotyczące indywidualnych rachunków podatkowych (mikrora...

Od 2020 r. pliki JPK także na żądanie prezesa UOKiK

22 listopada 2019 r. na stronie Rządowego Centrum Legislacji został opublikowany projekt rozporządze...

Kredyt gotówkowy na Święta, czyli co warto wiedzieć?

Jak wynika z szacunków firmy Deloitte, na tegoroczne Święta wydamy średnio 1521 zł – to aż o 350 zł ...