Jednym z najważniejszych wydarzeń krajowych tego roku były wybory prezydenckie i parlamentarne, które przyniosły wielką zmianę na polskiej scenie politycznej. Zostały one zakończone sukcesem (jeszcze do niedawna) głównej partii opozycyjnej. Prawo i Sprawiedliwość, nie tylko osiągnęło samodzielną większość w sejmie i senacie ale także uzyskało ,,swojego” prezydenta. Powierzona im przez wyborców odpowiedzialność za kraj została osiągnięta między innymi dzięki bardzo hojnym obietnicom wyborczym, które zmuszają rządzących do prowadzenia ekspansywnej polityki fiskalnej.

Do najbardziej kosztownych obietnic można zaliczyć obniżenie wieku emerytalnego oraz program 500 zł na dziecko, który to według ekspertów mogą kosztować budżet ponad 20 mld zł rocznie. Aby znaleźć środki potrzebne na spełnienie choćby najważniejszych obietnic, dotyczących uboższej części społeczeństwa, PiS uderza w konkretne grupy społeczne. Najpierw w banki, chcąc opodatkować ich aktywa, następnie w cały sektor finansowy poprzez podatek od transakcji finansowych aż po podatek od sklepów wielkopowierzchniowych.

Najnowszym pomysłem, już zaakceptowanym przez sejm i podpisanym przez prezydenta w odróżnieniu od wcześniej wymienionych, jest podatek od odpraw i odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji dla zarządzających spółkami Skarbu Państwa.

Biorąc pod lupę potencjalne wpływy do budżetu wynikające z nowego podatku, pomysł ten nie wydaje się efektywny. Podatek od odpraw i odszkodowań zakazu konkurencji, którego stopa wynosi 70%, pomimo tak wysokiej skali nie przyniesie takich wpływów do budżetu, które pomogłyby w sfinansowaniu obietnic wyborczych. Może natomiast przynieść negatywne skutki w zarządzaniu spółkami Skarbu Państwa. Najlepsi managerowie mogą już nie tak chętnie zgadzać się na przyjęcie stanowiska w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez państwo. Do tej pory takiego problemu nie było (może z wyjątkiem sektora górniczego) ze względu na relatywnie wysokie wynagrodzenia, odprawy i prestiż zarządzania wielkimi przedsiębiorstwami. Wprowadzenie nowego podatku może to zmienić, a na najważniejszych stanowiskach zarządzających w spółkach Skarbu Państwa zasiądą mniej kompetentni specjaliści. Najlepsi specjaliści będą szukać zatrudnienia w przedsiębiorstwach prywatnych. To one są teraz bardzo atrakcyjne finansowo ( zgodnie z raportem płacowym ZPP zawsze takie były, więc obecna różnica jeszcze bardziej się powiększy). Słabszy zespół zarządzający może spowodować trudności w zarządzaniu spółkami a co za tym idzie słabsze wyniki finansowe. Co więcej, ze względu na charakterystykę i sektory, w jakich funkcjonują spółki Skarbu Państwa, może to przynieść negatywne efekty dla całej gospodarki.

Z drugiej strony trzeba przyznać, że jest to dobre rozwiązanie pod względem szeroko rozumianej etyki w biznesie. Nierzadko zdarzały się sytuacje, gdzie po kilku miesiącach pracy prezesi spółek otrzymywali nieadekwatnie wysokie odprawy. Z całą pewnością nowa danina publiczna zapobiegnie takim sytuacjom, jednak wydaje się, że istnieją lepsze, alternatywne rozwiązania tego problemu. Można na przykład uzależnić odprawy od stażu pracy, czy też osiągniętych wyników finansowych. Innym rozwiązaniem może być zależność wysokości odpraw od osiągniętych celów np. statutowych spółki lub wynikających z obecnej sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Rozwiązania te ograniczyłby dotychczasowe patologie i równocześnie nie wpłynęłyby na spadek atrakcyjności pracy na stanowiskach managerskich w spółkach Skarbu Państwa.

Z pewnością nowy podatek od odpraw dla zarządzających spółkami SP wyeliminuje nieakceptowane społecznie wady tego systemu. Rozwiązanie to jednak może wpłynąć także na spadek efektywności zarządzania, co niekorzystnie odbije się na całej gospodarce.

 

Lukasz Rozbicki_1Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI