niedziela, Sierpień 18, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "MBA"

MBA

Zmiana… Każdy z nas przynajmniej raz zadawał sobie pytanie: co musiałoby się zdarzyć, żeby w moim życiu zarówno zawodowym jak i osobistym coś się zmieniło?

Czasami odpowiedź przychodzi nieoczekiwanie i w zasadzie dzieje się sama, wystarczy znaleźć się w grupie ludzi, którzy mają inne perspektywy poznawcze, czyli patrzą na świat przez inne filtry, i zrozumieć te zależności.

Po szczegóły budowania relacji i partnerstwa opartego na zaufaniu zapraszamy do czytania rozmowy z Mariuszem Majdanikiem, General Managerem w firmie Fortaco, o tym, jakie korzyści daje ukończenie programu MBA i jak może się zmienić własna perspektywa.

Zapraszamy do czytania wywiadu z Mariuszem Majdanikiem, w najnowszym wydaniu specjalnym magazynu „Personel i Zarządzanie”.

Publikacja dostępna bezpłatnie tutaj : http://p.infor.pl/promocja-infor/piz/2019/20190524_piz-edukacja-s24/index.html.

Panie Profesorze, czym się kierować przy wyborze studiów MBA?

Dr hab. Rafał Mrówka: Najważniejsze jest, żeby wybrać studia, które są tworzone przez instytucję z autorytetem. Taka instytucja będzie miała wykładowców na odpowiednim poziomie i będzie prowadziła studia metodami, które są wiarygodne. W Polsce jest kilkanaście takich instytucji, które są w stanie zorganizować studia MBA, bo mają doświadczenie w tworzeniu dużych projektów edukacyjnych. Wiarygodność uniwersytetów jest dobrym punktem wyjścia, aby w ogóle zacząć rozpatrywać wybór takich studiów. Szczególnie że na rynku sporo jest studiów, które mają jedynie szyld MBA, a standardy, które oferują, mają niewiele wspólnego z MBA.
Drugim kryterium są międzynarodowe akredytacje. Jeżeli studia mogą się pochwalić posiadaniem jednej lub większej liczby akredytacji udzielanych przez instytucję, która ocenia jakość programów MBA w skali całego świata i przyznaje te akredytacje jedynie uniwersytetom, które spełniają określone standardy, to myślę, że nie wybieramy źle.

Jakie akredytacje posiada SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Nasza główna akredytacja pochodzi z brytyjskiej instytucji AMBA – Association of MBAs. W skali światowej kilkaset uniwersytetów posiada taką akredytację. Wiąże się to z dosyć skomplikowanym audytem, napisaniem dużego raportu i przyjrzeniem się procedurom, według których uczymy studentów, utrzymujemy relacje z absolwentami i partnerami biznesowymi. Taki audyt dotyka bardzo wielu aspektów, które w efekcie tworzą produkt edukacyjny, jakim jest program MBA-SGH.

Wywiad pochodzi z najnowszego wydania magazynu „Personel & Zarządzanie”. Więcej tutaj.

Czy w Polsce są inne uczelnie, które posiadają tę akredytację?

Dr hab. Rafał Mrówka: Tak, w Polsce jest już kilka takich uczelni, zresztą nie tylko w Warszawie; to także Toruń, Kraków, Wrocław i Poznań. Natomiast istnieją także instytucje, które nie mają żadnych akredytacji, a próbują sprzedawać programy pod szyldem MBA. Nie twierdzę, że wszystkie z nich są złe, ale w tym momencie powinna zapalić się lampka w głowie potencjalnego kandydata na studia. Powinien dużo uważniej sprawdzić programy, które tej akredytacji nie posiadają.

Jaki jest profil idealnego kandydata na studia MBA?

Dr hab. Rafał Mrówka: Przede wszystkim na studia MBA nie przyjmujemy każdego. Żeby rozpocząć studia w programie MBA, trzeba mieć kilkuletnie doświadczenie w biznesie. Nie można zostać studentem w programie MBA, nie będąc menedżerem, przy czym my „bycie menedżerem” definiujemy jako odpowiedzialność za zespół. Nie chcemy uczyć studentów tuż po studiach dziennych, którzy dopiero w trakcie studiowania MBA będą dowiadywać się, na czym polega zarządzanie. Chcemy zderzyć się z pewnymi doświadczeniami, jakie nasi studenci już mają w momencie rozpoczęcia programu. Uważamy, że w programie MBA wymiana doświadczeń jest co najmniej tak samo ważna jak to, czego my próbujemy uczyć studentów. Z drugiej strony, szukamy różnorodności – tego, by nasi studenci nie byli tacy sami, by mogli się uzupełniać i wzajemnie inspirować. Świetnym połączeniem są humaniści i inżynierowie, bo oni mogą się od siebie wiele nauczyć, a przecież całe zarządzanie nie polega na funkcjonowaniu tylko w jednym z tych obszarów.

Jakich Pana zdaniem kompetencji najczęściej brakuje studentom rozpoczynającym naukę? Jakie zdolności studia MBA rozwijają najsilniej?

Dr hab. Rafał Mrówka: Wiele zależy od tego, kim są nasi studenci. Nie wszyscy mają te same braki. Zapewniamy im pewne kompetencje, ale oni także uczą się od siebie, wzajemnie swoje braki uzupełniając. Na przykład finansiści najczęściej potrzebują przedmiotów tzw. miękkich, czyli takich jak przywództwo, zarządzanie zasobami ludzkimi, zachowania w organizacji. HR-owcy i marketingowcy są właśnie zbyt „miękcy” i ich trzeba nauczyć kompetencji „twardych”, finansowych, strategicznych czy analitycznych. Bardzo wiele grup potrzebuje wiedzy z obszaru nowych technologii. W dobie cyfrowej transformacji nie wyobrażam sobie tworzenia programu MBA, który pomija te kwestie. Mamy ambicje, by kształcić studenta, który prędzej czy później będzie zajmował absolutnie topowe pozycje w swojej organizacji i będzie potrafił tworzyć wizję jej rozwoju. To, co jest unikatowe z perspektywy programu MBA-SGH, to nauka autooceny i spoglądania na siebie samego. Studia MBA to nie tylko kompetencje „miękkie” i „twarde”, ale też kształtowanie pewnej samoświadomości.

Czy Pana zdaniem kompetencje menedżerów przyszłości to przede wszystkim te związane z umiejętnością odnalezienia się w cyfrowym świecie?

Dr hab. Rafał Mrówka: To jest umiejętność przewodzenia swoim organizacjom – to dosyć uniwersalne, ale myślę, że obecnie tej umiejętności potrzeba bardziej niż jakiś czas temu. Potrzebna jest także umiejętność rozumienia, jak nowe technologie wpływają na współczesny świat. Jeżeli komukolwiek się wydaje, że działa w takim obszarze biznesu, gdzie nowe technologie nie mają większego znaczenia, to bardzo potrzebuje zmiany myślenia. To dzisiaj absolutnie konieczne. Mam wrażenie, że ludziom brakuje także kompetencji miękkich, a studia MBA są w stanie tych kompetencji nauczyć. Uczą także wielostronnego spojrzenia na problemy. Takie spojrzenie jest jedną z głównych wartości studiów MBA.

Na ile programy MBA nadążają za tak zmieniającym się światem biznesu?

Dr hab. Rafał Mrówka: Zależy to od konkretnych programów i tego, jakich wykładowców uda nam się zaangażować. Mam to szczęście, że w Szkole Głównej Handlowej mogę czerpać z naprawdę dużych zasobów nauczycieli akademickich. Jestem przekonany, że jako uczelnia nadążamy za zmianami w świecie, a naszą siłą są wykładowcy, których środowisko biznesowe ocenia jako wybitnych ekspertów. Niemniej jednak cały czas musimy trzymać rękę na pulsie i obserwować trendy. Zaczynałem swoją karierę z programem MBA-SGH 7 lat temu. Obserwując ten program dzisiaj, mogę powiedzieć, że jest to zupełnie inna oferta edukacyjna. Rdzeń jest ten sam dla wszystkich akredytowanych programów MBA, jednak zmieniają się niektóre przedmioty, a nawet liczba godzin.

Przeczytaj także:

Jakie nowe przedmioty zostały wprowadzone do programu studiów MBA-SGH w ostatnim czasie?

Dr hab. Rafał Mrówka: W każdej edycji programu jest nowy przedmiot lub program istniejących przedmiotów znacząco ewoluuje, jak np. w przypadku zarządzania w czasach czwartej rewolucji przemysłowej. Przedmiot, który pojawił się niedawno w kontekście roli odpowiedzialnego biznesu, to zarządzanie relacjami z interesariuszami. Pojawiły się także przedmioty projektowe, aby dać naszym studentom możliwość pracy nad konkretnymi projektami. W bieżącej edycji studiów to wspólny projekt ze studentami z Carlson School of Management oraz z firmą Cargill, w którym studenci pracują nad oceną nowego modelu biznesu firmy Cargill. Staramy się oczywiście nie ograniczać do Polski, czego dowodem jest przedmiot Mission to China. Śmieję się, że ten dwutygodniowy wyjazd leczy naszych studentów z europocentryzmu. Pokazujemy studentom, że świat niekoniecznie skupia się na Europie i Polsce. To bardzo otrzeźwiające doświadczenie, które zmienia naszych studentów.

Jak długo trwa taki pobyt w Chinach?

Dr hab. Rafał Mrówka: Około 2 tygodni, ale doświadczenia zbierane przez naszych studentów omawiamy jeszcze kilka miesięcy po powrocie podczas sesji podsumowujących. Fascynujące są różnice pomiędzy studentami z Polski i Chin, jak zupełnie inaczej rozumieją i odmiennie odbierają te same zjawiska. Tego nie można nauczyć się z książek. W trakcie wyjazdu studenci odbywają liczne spotkania biznesowe z chińskimi firmami, instytucjami, pracują w zespołach nad analizą wybranych przypadków, rozwiązują zlecone im zadania, a na koniec piszą projekt biznesowy, który potencjalnie mogliby zrealizować na rynku chińskim. Taki wyjazd jest realnym sprawdzianem zdobytej wiedzy w praktyce, bo programy MBA powinny być studiami praktycznymi. Oczywiście są także zajęcia teoretyczne, ale zdecydowany nacisk kładziemy na doskonalenie praktycznych zdolności i umiejętności naszych studentów.

mat. prasowy

Które z globalnych tendencji najmocniej zmieniają programy MBA i formy kształcenia?

Dr hab. Rafał Mrówka: Dziś standardem jest wykorzystywanie platform e-learningowych, dzięki którym studenci otrzymują materiały zdalnie. Osobiście sceptycznie podchodzę do zdalnych form kształcenia. Moim zdaniem w najlepszym wypadku sprawdzają się one w programach mieszanych, zawsze jako uzupełnienie spotkań, wykładów, ćwiczeń. Oczywiście korzystamy z nowoczesnych technologii, jak choćby wideokonferencje, ale póki co nie decydujemy się na dostarczenie jakiegokolwiek kursu wyłącznie w wersji online. Pamiętajmy, że wspólne wykłady i seminaria pozwalają na networking, który jest jednym z fundamentów kształcenia i rozwoju kompetencji studentów. Aktualnie bardziej zmieniają się treści programów niż ich forma. Do dziś podstawą programów MBA są analizy i studia przypadków będące niejako współczesnym kanonem nauczania. Mam wrażenie, że te uczelnie, które odchodzą od form fizycznego kontaktu pomiędzy studentem a wykładowcą i oferują programy e-learningowe, poszukują kompromisu cenowego, choć jest to oczywiście także odpowiedź na trudności z wygospodarowaniem czasu przez zapracowanych słuchaczy studiów MBA. W SGH wychodzimy z innego założenia: jeśli ktoś chce studiować w naszym programie MBA, musi poświęcić na to czas. Zarówno sam słuchacz, jak i jego pracodawca muszą pogodzić się z ograniczoną dostępnością pracownika – to jest pewnego rodzaju inwestycja.

Często słyszy się dziś o lifelong education – jak na taki trend przygotowana jest oferta studiów MBA-SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Nasza oferta studiów MBA jest dokładną realizacją tego trendu, gdyż, jak wspominałem na początku, jesteśmy otwarci na różnorodność, przyjmujemy studentów w dowolnym wieku z kilkuletnim doświadczeniem menedżerskim. Nigdy nikomu z moich studentów nie powiem, że jest za stary na studia MBA, po prostu każdy skorzysta z nich trochę inaczej. Staramy się też utrzymywać kontakt z naszymi absolwentami. Przynajmniej raz na kwartał organizujemy wartościowe spotkania merytoryczne – to może być wykład gościa specjalnego albo zajęcia warsztatowe. Na przykład jakiś czas temu mieliśmy warsztaty design thinking dla naszych absolwentów, gdyż staramy się mieć dla nich ciekawą ofertę i nie tracić z nimi kontaktu. Jednocześnie wykładowcy są dostępni dla studentów podczas konsultacji, a my traktujemy naszych absolwentów jak naszych studentów. To oznacza, że jeśli kiedykolwiek nasz absolwent zechce przypomnieć lub odświeżyć sobie wiedzę z danego przedmiotu czy wykładu, może przyjść i uczestniczyć w zajęciach. Bez żadnych ograniczeń i bez żadnej dopłaty.
Diversity – czyli różnorodność – staram się odmieniać przez wszystkie możliwe przypadki. Dla mnie, im student bardziej wymyka się powszechnym standardom, tym lepiej, oczywiście przy zachowaniu określonych wymagań.

Dlaczego warto zdecydować się na jeden z programów MBA na SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Mówiąc wprost: dużo wymagamy od naszych studentów. Choć nie brzmi to jak slogan promocyjny, okazuje się jednak, że jest to bezdyskusyjny atut, a pieniądze zainwestowane w naukę przynoszą realny zwrot. Tu się nie kupuje dyplomu; trzeba się naprawdę napracować, by go zdobyć. Bardzo ważna jest wysoka pozycja Szkoły Głównej Handlowej w rankingach. Studenci wybierają programy MBA, kierując się w dużej mierze marką uczelni, a my nieustannie pracujemy i budujemy siłę tej marki, zatrudniając wybitnych wykładowców i zdobywając między- narodowe akredytacje. Zdobywamy uznanie w rankingach pracodawców, co dla naszych absolwentów jest konkretną wartością. Elastycznie dostosowujemy program. Dobra renoma naszej uczelni przyciąga dobrych studentów, co jest szczególnie ważne z punktu widzenia jakości i poziomu realizowanych programów nauczania. Nie wspominając o wartościowym networkingu.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Magdalena Springer, „Personel & Zarządzanie”

Wydanie specjalne magazynu „Personel & Zarządzanie” już w sprzedaży – do kupienia na stronie INFOR.pl.

Rozmowa z Nikolayem Kirovem, dyrektorem Koźmiński MBA –  obszar przywództwo i negocjacje, oraz Sylwią Hałas-Dej, dyrektorem Centrum Doradztwa i Kształcenia Menedżerów Akademii Leona Koźmińskiego.

Jakie kompetencje menedżerskie są obecnie najbardziej poszukiwane na polskim rynku?

Nikolay Kirov: Przez ostatnie dziesięć lat w ramach programów typu MBA menedżerowie poszerzali swoją wiedzę w specjalistycznym zakresie, np. w marketingu, finansach czy HR, bo takie było wówczas największe zapotrzebowanie. W rezultacie kompetencje w tych dziedzinach są całkiem nieźle rozwinięte i osadzone w firmach. Natomiast obecnie coraz częściej zwraca się uwagę na to, że poza wiedzą specjalistyczną w organizacji niezbędna jest wiedza o człowieku i od człowieka. Okazuje się bowiem, że kompetencje miękkie menedżerów decydują o jakości zarządzania. Umiejętność budowania i zarządzania zespołem, komunikowania się z pracownikami, udzielania informacji zwrotnej, właściwego formułowania argumentacji – to zagadnienia, na których koncentrujemy nasze programy rozwojowe i programy MBA. Pokazujemy przy tym najnowsze osiągnięciach z dziedziny neurologii oraz mechanizmy działania ludzkiego mózgu. Od menedżerów oczekuje się proaktywności, umiejętności zarządzania ludźmi i zdolności do komunikowania się, i to na poziomie wartości, a nie dyrektyw. Rola szefa się zmienia. Przestaje być szefem nakazująco-dzielącym zasoby, a staje się szefem wspierającym! Takie wyzwanie, wymagające od szefów zmiany mentalnej i zmiany nawyków, kończy się. W rozwiniętych firmach pracuje się już na podstawie kluczowych wartości, a nie bazując na komunikacji góra–dół.

Czy ta koncentracja na kompetencjach miękkich wiąże się ze zmianami organizacyjnymi i odchodzeniem od struktur hierarchicznych na rzecz bardziej płaskich albo matriksowych?

Nikolay Kirov: Tak. Kiedyś firmy miały strukturę funkcjonalną – pionową. Zmieniający się świat wymusił na dużych korporacjach, aby tworzyły struktury matriksowe, ułatwiające działanie na wielu rynkach i z wieloma zespołami. Z kolei w mniejszych firmach widać było tendencję do spłaszczania struktury, pozwalającej elastycznie reagować na zmiany rynkowe. Tymczasem oczekiwania klientów stawały się coraz większe i wiele firm (także tych matriksowych i płaskich) zaczęło wprowadzać u siebie zarządzanie projektowe. Teraz powstają więc zespoły zajmujące się realizacją konkretnego projektu i składające się z osób, czasami będących członkami także innych projektów, a nie tylko tego jednego. Chodzi więc o to, aby menedżer umiał postępować w takim środowisku pracy – aby potrafił dobrze komunikować się z członkami swojego zespołu.

Wywiad pochodzi z najnowszego wydania magazynu „Personel & Zarządzanie”. Więcej tutaj.

Sylwia Hałas-Dej: Dlatego zarządzanie różnorodnością jest kolejną kompetencją, jakiej oczekuje się od menedżerów. Kiedyś kojarzone było głównie z różnicami kulturowymi, dzisiaj ma wiele wymiarów, od wieku i płci, niepełnosprawności, podejścia do cyfryzacji, po rozmaite style myślenia i postępowania. Sprawne zarządzanie ludźmi w takim środowisku wymaga rozwiniętych kompetencji komunikacyjnych i jeszcze większej wiedzy. Dlatego w naszych programach MBA, chcąc jak najlepiej dostosować je do wymagań rynku, coraz bardziej skupiamy się na inteligencji emocjonalnej i zarządzaniu sobą. Staramy się głęboko wejść w tematykę komunikacji i przywództwa XXI wieku. Dzisiaj od lidera wymaga się zupełnie innych kompetencji niż wcześniej – niezależnie od tego, czy jest na poziomie zespołu, działu, pionu czy na stanowisku prezesa zarządu. Często widzimy przecież taką sytuację, w której szefem staje się pracownik awansowany ze względu na swoją specjalistyczną wiedzę, który jednak nie umie zarządzać ludźmi, komunikować się z nimi, dawać im informacji zwrotnej, motywować. I wcześniej czy później brak tych kompetencji znajdzie swoje odbicie w spadku wymiernych wyników biznesowych.

Jak w takim razie rozwijać kompetencje miękkie menedżerów? Które metody są obecnie najlepsze?

Nikolay Kirov: Przede wszystkim sprawdza się tu takie podejście, w którym prowadzący zajęcia przestaje być wykładowcą, a staje się trenerem. Pełni rolę moderatora dyskusji i umożliwia studentom ujawnienie swojego potencjału, wydobycie na zewnątrz wiedzy, która niejednokrotnie jest głęboko ukryta i nie do końca uświadomiona. To jest największa zmiana, przed którą stoi nasze szkolnictwo wyższe. W dzisiejszym świecie tradycyjny model nauczyciel–uczeń już się nie sprawdza. Widać to bardzo wyraźnie w edukacji biznesowej. W naszych programach biorą udział menedżerowie, którzy mają doświadczenie zawodowe, a przy tym bardzo dużo ukrytej wiedzy. I chodzi o to, aby ją odblokować. Zaczynamy to robić na salach wykładowych, które przy okazji też zmieniają swoją nazwę. Stają się salami trenerskimi. Sprowadzamy także współpracę między słuchaczami MBA na znacznie głębsze poziomy wzajemnego wspierania się, niż tradycyjnie dotychczas się spodziewano.

Czy w takim razie rola wykładowcy też się zmienia – staje się coachem, umiejętnie stawiającym pytania?

Nikolay Kirov: Owszem. Ale on nie coachuje każdej osoby indywidualnie. Zasadą jest u nas praca zespołowa. Z reguły odbywa się w podgrupach (5–10 osób). Posługujemy się metodą gier symulacyjnych. Czasami grupy odgrywają rolę konkurujących ze sobą firm na różnych rynkach, innym razem występują jako zespoły mające ze sobą współpracować w ramach firmy, np. jako działy, np. logistyki, zakupów, sprzedaży. I w takiej sytuacji ćwiczą naturalne konflikty, jakie pojawiają się między takimi zespołami. Jednak cel jest nadrzędny – mamy nauczyć się, jak te konflikty niwelować i jak komunikować się ze sobą, aby firma szła sprawnie do przodu. W ramach programu zarządzania projektami pojawia się właśnie zarządzanie konfliktem. Przeformułowaliśmy je całkowicie. Uznaliśmy, że w dzisiejszym świecie, aby zrozumieć konflikt i móc sobie z nim poradzić, trzeba dotrzeć do jego najgłębszej istoty. Dlatego skoncentrowaliśmy się na tym, aby zobaczyć, jak my sami tworzymy konflikt. On nie powstaje sam z siebie, on tkwi w strukturze organizacyjnej firmy lub pomiędzy działami. Jest w wartościach lub interesach poszczególnych ludzi. Odkrywanie tego jest kluczem, aby potem można było dojść do porozumienia.

Przeczytaj także:

Kto Państwa zdaniem jest odpowiedzialny w firmie za dochodzenie do ukrytej istoty konfliktów i rozwiązywanie ich? Działy HR czy menedżerowie, zwłaszcza średniego szczebla?

Nikolay Kirov: Dla mnie odpowiedź jest oczywista. W wielu firmach widziałem, jak menedżerowie próbują zrzucić tę odpowiedzialność na dział HR. Jednak jego zadanie polega na przekazywaniu wiedzy, narzędzi, procedur związanych z zarządzaniem pracownikami. Obowiązkiem każdego menedżera jest praca z zespołem, a tymczasem sytuacja bywa inna. Menedżerowie bardzo często skupiają się na pracy zewnętrznej – na tym, co trzeba zrobić z innym działem, w sprawie klienta czy dostawcy, a nie zwracają uwagi na to, co się dzieje u nich wewnątrz zespołu. Dlatego uważam, że bez zmiany mentalnej trudno będzie menedżerom dalej efektywnie działać. Nie można odnosić sukcesów w biznesie, nie dbając o ludzi. Ten przekaz jest bardzo ważny. Wszystko, co dzieje się w relacjach firmy ze światem zewnętrznym, jest uwarunkowane tym, co się dzieje wewnątrz, w zespołach. Nie można oczekiwać od pracownika, który jest demotywowany, ma niewłaściwy system premiowy i funkcjonuje w skonfliktowanym otoczeniu, że będzie dobrze realizował swoje cele. Na początku studiów MBA prowadzę z koleżankami przedmiot: zarządzanie sobą, zespołem i odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Te trzy elementy są ściśle związane. Inspirujemy i dajemy narzędzia, aby menedżerowie zrozumieli i umieli przejąć odpowiedzialność za to, co się dzieje z nimi samymi – od organizacji swojej pracy po zarządzanie ciałem, i pokazujemy, jak to wpływa na ich decyzje i działania. Jak oddziałują swoim zachowaniem i emocjami na cały swój zespół, a jeśli są prezesami, to i na całą firmę.  Następnie słuchacze otrzymują prace do obserwacji siebie. Wyniki tych 14-tygodniowych prac są spisywane przez nich w postaci raportów. Zmiany, jakich menedżerowie dokonują dzięki tej pracy, są niesamowite.

Sylwia Hałas-Dej: Trzeba zwrócić się ku sobie i zacząć naprawiać sytuację od siebie. O taki przekaz do menedżerów nam chodzi. Jedną z kompetencji, która na pewno będzie dużym wyzwaniem, jest umiejętność zarządzania sobą w czasie. Odnosi się to zarówno do zachowywania równowagi praca–życie, jak i do takich kwestii jak umiejętność dokonywania wyborów, ustalania priorytetów i selekcjonowania zadań. Na tym tle rodzi się wiele konfliktów między szefami a ich podwładnymi. Menedżerowie czasami mają trudności w zarządzaniu sobą w czasie, próbują wszystko robić tego samego dnia i każda sprawa jest dla nich równie ważna. I tego samego oczekują od pracowników. Z tego względu uzupełniamy nasze programy rozwoju menedżerskiego także o zarządzanie sobą. Treść naszych programów, w tym MBA, modyfikujemy również w inny sposób. Często dzieje się tak, że poznając grupę studentów, wykładowca szybko podejmuje decyzję np. o zmianie celów, jakie sobie pierwotnie założył. Nie chce bowiem, aby zajęcia opierały się na jednostronnym przekazie. Dlatego niejednokrotnie program jest modyfikowany pod kątem bieżących oczekiwań studentów-menedżerów. Mamy zatem stały kontakt z firmami. Obserwujemy ich rozwój, ale i potrzeby oraz oczekiwania w dynamicznie zmieniających się warunkach rynkowych.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Halina Guryn, „Personel & Zarządzanie”

Wydanie specjalne magazynu „Personel & Zarządzanie” już w sprzedaży – można go kupić na stronie INFOR.pl.

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...