czwartek, Listopad 15, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kredyty walutowe"

kredyty walutowe

W ciągu niespełna trzech miesięcy kurs franka wzrósł o ponad 30 groszy, czyli o 9,5 proc. Zwiększyły się raty kredytów, a łączna wartość zadłużenia w szwajcarskiej walucie poszła w górę o około 12 mld zł. Odłożony na półkę problem powraca, ale nikt nie bije na alarm.

Od początku grudnia 2016 r. do połowy kwietnia 2018 r. kurs franka szwajcarskiego obniżył się z prawie 4,17 do 3,47 zł, czyli aż o 70 groszy, a więc o niemal 17 proc. Tak dużej ulgi posiadacze kredytów w tej walucie nie mieli od dawna, choć więc stowarzyszenia grupujące „frankowiczów” nie próżnowały, to ich działania nie przynosiły większego efektu, a politycy którzy wcześniej obiecywali podjęcie radykalnych działań, mieli dobre alibi, by odetchnąć i złagodzić stanowisko, zgodnie z uspokajającymi sugestiami państwowych organów regulujących rynek finansowy, czyli Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego. W tym czasie sądy rozpatrywały indywidualne przypadki kredytobiorców, skarżących banki za stosowanie niedozwolonych klauzul. Wiele rozstrzygnięć przyznawało rację klientom, ale o jednolitym orzecznictwie wciąż nie ma mowy.

Stanowisko polityków i instytucji nadzorczych oraz powściągliwość banków w dążeniu do rozwiązywania problemu kredytów walutowych łatwo zrozumieć, patrząc na liczby. Według wyliczeń NBP, wskaźnik walutowych kredytów zagrożonych obniżył się z 3,5 proc. w połowie 2017 r. do 3,3 proc. pod koniec ubiegłego roku. Od dłuższego czasu nie ulega on większym niekorzystnym zmianom i choć jest wyraźnie wyższy niż analogiczny wskaźnik dla mieszkaniowych kredytów w złotych, który wynosi 2,5 proc., nie budzi niepokoju, biorąc pod uwagę fakt, że wartość hipotek złotowych przekraczała na koniec ubiegłego roku 259 mld zł i była prawie dwukrotnie wyższa niż zobowiązań w walutach, które sięgały niespełna 132 mld zł. Proporcje te wyglądają jeszcze lepiej, jeśli porównać całkowitą wartość zadłużenia osób prywatnych w złotych i w walutach. To ostatnie stanowi jedynie około 30 proc. zobowiązań klientów wobec banków i systematycznie się zmniejsza. Jeszcze trzy lata temu sięgało 54 proc. W czerwcu 2015 r. wartość walutowych kredytów osób prywatnych wynosiła nieco ponad 182 mld zł, a w maju 2018 r. sięgała już tylko 138 mld zł, czyli zmniejszyła się o 44 mld zł, a więc o prawie jedną czwartą. Udział kredytów frankowych w aktywach banków obniżył się z 13,4 proc. w połowie 2009 r. do 6 proc. na koniec 2017 r., a w porównaniu do PKB zmniejszył się z 11,4 do 5,4 proc.

Z makroekonomicznego punktu widzenia kredyty walutowe to problem niewielki, a dodatkowo „samoczynnie” się zmniejszający. Klienci w zdecydowanej większości zadłużenie frankowe spłacają, a nowych kredytów od lat nie przybywa. Jak wynika z informacji Komisji Nadzoru Finansowego, w ubiegłym roku banki wypowiedziały 2,4 tys. umów z tytułu mieszkaniowych kredytów w walucie obcej, a 433 wierzytelności sprzedały innym instytucjom finansowym (głównie firmom zarządzającym wierzytelnościami, czyli windykatorom oraz funduszom sekurytyzacyjnym). Od 2008 r. banki wypowiedziały łącznie 26,5 tys. umów kredytowych, czyli niecałe 4 proc. wszystkich zawartych umów (na koniec 2017 r. czynnych było 583,2 tys. umów kredytów w walutach obcych). Według cytowanej przez Polską Agencję Prasową wypowiedzi Jerzego Bańki, wiceprezesa Związku Banków Polskich, największe banki co roku wszczynają od kilkunastu do kilkudziesięciu postępowań egzekucyjnych wobec klientów nie będących w stanie spłacić kredytów frankowych.

Problem z walutowymi hipotekami jednak więc istnieje i choć w naturalny sposób jego skala się zmniejsza, to może dotyczyć kilkunastu tysięcy osób, a wspomniane 138 mld zł zadłużenia to wciąż kwota niebagatelna, podobnie jak wahania jej wartości, związane ze zmianami kursu franka. Na przełomie 2014 i 2015 r. skoczyła ona o 19,5 mld zł w związku z decyzją Banku Szwajcarii o zaprzestaniu interwencji mających na celu utrzymanie notowań franka na niskim poziomie. Od tego czasu jeszcze kilkukrotnie mieliśmy do czynienia z przejściowym wzrostem wartości kredytów frankowych o 1,3-5 mld zł. Trwająca od połowy kwietnia obecna aprecjacja szwajcarskiej waluty o ponad 30 gorszy, doprowadziła do wzrostu sumy zadłużenia o około 12 mld zł, a utrzymująca się na rynkach finansowych nerwowość może spowodować, że jej wysoki kurs utrzyma się jeszcze przez kilka miesięcy.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Początek nowego roku na warszawskim parkiecie kontynuował grudniowe wzrosty. Szczególne wyróżniał się sektor bankowy, którego indeks w pierwszych dniach nowego roku dynamicznie szedł w górę. Niestety, entuzjazm ten dość prędko został stłumiony przez Komitet Stabilności Finansowej, który przypomniał rynkowi o wciąż aktualnych czynnikach ryzyka dla tego sektora.

W minionym roku zespół ekspercki Prezydenta RP zaprezentował ustawę dotyczącą zwrotu niesłusznie naliczonych spreadów dla kredytów walutowych. Kolejnym krokiem zmierzającym do spełnienia prezydenckich obietnic wyborczych miały być nowe narzędzia, które zachęcą banki do przewalutowania zobowiązań klientów zadłużonych w walucie obcej. Pierwsze z nich zostały zawarte w nowej uchwale Komitetu Stabilności Finansowej, podmiotu odpowiedzialnego za nadzór makroostrożnościowy w Polsce. Na jej mocy zostaną zaktualizowane bufory kapitałowe. Jednym z nich jest współczynnik wypłacalności obliczany jako stosunek funduszy własnych do aktywów i pozycji pozabilansowych ważonych ryzykiem. Zgodnie ze zmianami, kredyty walutowe otrzymają wyjątkowo wysoką wagę na poziomie 150%. Dodatkowo, na wszystkie banki zostanie nałożony bufor ryzyka systemowego, który zastąpi dotychczasowe, podwyższone z tytułu tego ryzyka wymogi kapitałowe.

Nowe wymagania nadzorcze to istotny koszt dla banków, które będą zmuszone zamrozić część kapitału. To natomiast znajdzie swoje negatywne odzwierciedlenie we wskaźniku ROE, czy też w braku możliwości wypłaty dywidend. Koszt zwrotu spreadów został oszacowany przez KNF na kwotę 9,3 mld zł. To jednak nie wszystko, w bieżącym roku zmianie uległy także zasady naliczania składek do BFG. Niewykluczone, że nowe przepisy okażą się bardziej kosztowne niż dotychczasowe. W efekcie szacunki analityków Domu Maklerskiego Trigon dotyczące kosztów ,,dobrowolnego” przewalutowania kredytów walutowych wydają coraz bardziej realne. Te dla całego sektora mogą wynieść od 25 mld do 30 mld zł. Warto podkreślić, że niniejsze czynniki ryzyka są również dostrzegane przez innych analityków – w ostatnich miesiącach odsetek rekomendacji pozytywnych dla banków oscyluje w pobliżu 20%, natomiast negatywnych wokół poziomu 40%.

Dlaczego zatem inwestorzy w ostatnim czasie tak chętnie umieszczają akcje banków w swoich portfelach? To niewątpliwie zasługa poprawy globalnych nastrojów rynkowych wokół tego sektora – wiele wskazuje na to, że włoski rząd znalazł sposób na dokapitalizowanie upadających podmiotów. Należy pamiętać, że sytuacja rodzimych banków jest znacznie bardziej stabilna niż europejskich, co wynika m.in. z dobrej na tle Europy kondycji polskiej gospodarki oraz dodatnich stóp procentowych. Według szacunków NBP zysk netto całego sektora w okresie I – XI 2016 r. wzrósł o 20,5% rdr do 13 mld zł. Te wielkości oznaczają również, że podatek bankowy nie uderzył w branżę tak mocno, jak pierwotnie tego oczekiwano. Dochody Skarbu Państwa z tytułu nowej daniny publicznej do listopada ub. roku wyniosły 3,15 mld zł. Dodatkowo, dynamicznie rosnąca inflacja wpływa na oczekiwania co do wzrostu rynkowych stóp procentowych. Inwestorzy liczą także, że opóźniony napływ środków unijnych wpłynie na wzrost inwestycji, który przyczyni się do pobudzenia akcji kredytowej. Ryzyko związane z kolejnymi ewentualnymi upadłościami SKOK – ów, którego materializacja obciążyłaby cały system bankowy, nieco zmniejszy się w środowisku wyższych stóp procentowych.

Niewątpliwie fundamenty polskich banków są bardzo solidne, a obecne uwarunkowania ekonomiczne pozwalają z optymizmem spoglądać w przyszłość na zyskowność tego biznesu. Warto jednak podkreślić, że póki co oczekiwania dotyczące wzrostu stóp procentowych są nieco przedwczesne, bowiem RPP wyraźnie podkreśla, że w tym roku nie widzi perspektyw do zacieśniania polityki monetarnej. W powietrzu ciągle wisi ryzyko zwrotu spreadów i przewalutowania kredytów walutowych. Wszystko to sprawia, że branża w dalszym ciągu jest nieco mniej atrakcyjna niż można byłoby oczekiwać. Wielkości wskaźników rynkowych wskazują na to, że te najbardziej realne atuty sektora zostały już wycenione. Wskaźniki C/Z dla banków o małej ekspozycji na ryzyko frankowe są relatywnie wysokie, podczas gdy te nim obarczone są wyraźnie niższe. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku C/WK. Co więcej, mnożniki polskich banków są wysokie na tle naszego regionu, a nawet Europy Zachodniej.

Podsumowując, perspektywy sektora bankowego są coraz bardziej obiecujące, choć wciąż obarczone istotnym ryzykiem oraz niepewnością. Wiele wskazuje na to, że dopiero w 2018 r. potencjał wzrostowy banków odzyska swój blask. Niemniej, rynek dyskontuje przyszłość, toteż warto rozważyć zwiększenie ekspozycji na ten segment rynku już w tym roku, zwłaszcza jeżeli gospodarka przyśpieszy, inflacja utrzyma wysoką dynamikę, a obawy dotyczące kredytów frankowych stracą na swojej sile. Ponadto, kluczem do sukcesu może okazać się wnikliwa selekcja w ramach całej branży.

Autor: Seweryn Masalski, MM Prime TFI

Spokojniejszy okres długiego weekendu przyniósł istotne doniesienia dotyczące dwóch ważnych ryzyk związanych z polskim rynkiem kapitałowym. Najpierw w piątek ukazała się nieoficjalna informacja o planach rządu na „ostateczne rozwiązanie kwestii OFE”, a z początkiem tego tygodnia tempa nabrała dyskusja odnośnie uregulowania kwestii kredytów walutowych.

Początkowo mogło się wydawać, że rynek dość spokojnie przyjął te doniesienia, ale wiązać to można było z trwaniem dłuższego weekendu rozciągniętego aż do poniedziałku, kiedy z powodu święta w Wielkiej Brytanii i USA cały inwestycyjny świat wyraźnie spowolnił. Od wtorku machina ponownie ruszyła i inwestorzy zagraniczni wyraźnie zaakcentowali swój stosunek do napływających informacji, a ten był oczywiście niekorzystny. Od dawna czekaliśmy na sesję z większym obrotem i pojawiała się ona we wtorek przy spadku indeksu WIG20 o 1,8%. Kolejny dzień był tego konsekwencją ze zniżką o prawie 3%, włączając w to przekroczenie psychologicznego poziomu 1800 pkt. Tym samym zła passa związana z letnim okresem po raz kolejny zaczyna nabierać realnych kształtów.

Najgorsze w tym całym zamieszaniu jest to, że wciąż sprawnie działa efekt negatywnej kuli śnieżnej, kiedy zakończenie jednego niekorzystnego czynnika nie prowadzi do spokoju, gdyż na horyzoncie pojawia się kolejny problem. Dobrą tego ilustracją są wspomniane na początku dwa najważniejsze ryzyka. Dotychczas inwestorzy żyli sprawą kredytów walutowych, która wkroczyła w decydującą fazę z włączeniem się do dyskusji banków poprzez zaprezentowanie propozycji pod auspicjami Związku Banków Polskich. W czerwcu poznać powinniśmy finalną wersję rozwiązania i jakakolwiek by ona nie była, kończyć powinna męczący okres niepewności. Z punktu widzenia inwestorów lepiej szybko poznać wiadomość i wycenić jej wpływ, niż przez dłuższy okres czasu być trzymanym w niepewności. Teraz jednak można powiedzieć, że od lata zacząć się może podobnie nerwowe wyczekiwanie związane z planowanym na sierpień startem przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego. Tym samym wciąż mglista pozostaje wizja ustanowienia klarownego punktu startowego dla krajowego rynku, czyli jasnych, stabilnych i przewidywalnych fundamentów, na których po turbulentnym okresie budować można przyszłą wartość.

Oczywiście niepewność w pewnym sensie wpisana jest w DNA rynku kapitałowego, który nieustannie stara się wyceniać możliwe pozytywne i negatywne wydarzenia. Gorzej, gdy tych drugich jest więcej i tak jak w przypadku OFE dotyczą ram, w oparciu o które od wielu już lat funkcjonuje rynek przy Książęcej.

 

Lukasz_BŁukasz Bugaj, CFA, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

Eksperci

Patorska: 100 lat pogoni za bogactwem europejskich gospodarek

Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, to dobry moment na podsumowanie nie tylko wyd...

Co łączy Włochy, Turcję i Rumunię?

Coraz gorsze perspektywy dla włoskiej gospodarki wyłaniają się z jesiennych prognoz Komisji Europejs...

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienia górnego limitu składek na ZUS nie będzie

14 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwany wyrok w zakresie zgodności z Kons...

Wtorek, 12 listopada w PE: debata o wieloletnich ramach finansowych, wystąpienie kanclerz Niemiec A

We wtorek 12 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat wieloletnich ram finan...

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...