sobota, Listopad 25, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "GERDA BROKER"

GERDA BROKER

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyśle i budownictwie. Wciąż utrzymuje się bardzo wysoka dynamika sprzedaży detalicznej, potwierdzająca siłę konsumpcji, prawdopodobnie daleką jeszcze od wyczerpania potencjału.

Sięgający 12,3 proc. wzrost produkcji przemysłowej okazał się silniejszy niż się spodziewano i był najwyższy od lipca 2010 r. Nieco niższą od oczekiwanej dynamikę zanotowano w przypadku produkcji budowlano-montażowej, która poszła w górę o 20,3 proc., potwierdzając jednak tezę o przyspieszeniu w inwestycjach.

Wzrost produkcji przemysłowej wpisuje się w trwającą od ponad roku tendencję wyraźnej poprawy kondycji polskiego przemysłu i pozwala oczekiwać jej kontynuacji oraz dalszego niewielkiego wzrostu dynamiki. Trzeba jednak zauważyć, że październikowy skok to w dużej mierze efekt niskiej bazy porównawczej z ubiegłego roku, gdy w październiku produkcja spadła o 1,3 proc. oraz większej liczby dni roboczych. Do optymizmu skłania wysoki popyt na wyroby przemysłowe zarówno w kraju, jak i za granicą, co sygnalizują zgodnie wskazania PMI oraz utrzymujące się od prawie dwóch lat na wysokim poziomie zamówienia. W poprzednich okresach boomu gospodarczego z lat 2006-2008 i 2010-2011 dynamika wzrostu produkcji przemysłowej przez wiele miesięcy przekraczała 10 proc. W obecnym cyklu z taką sytuacją mieliśmy do czynienia jedynie w marcu. Warto jednak pamiętać, że hamująco na tę tendencję mogą zacząć wpływać sygnalizowane już od dłuższego czasu ograniczenia związane z sytuacją na rynku pracy oraz wysoki stopień wykorzystania mocy produkcyjnych, powodujące już teraz wzrost zaległości w realizacji zamówień, spadek poziomu zapasów oraz wydłużanie się czasu dostaw. Podobnie jest w budownictwie, gdzie dynamika produkcji zbliżyła się już do poziomów z poprzednich okresów szczytu koniunktury, a problemy z brakiem pracowników i zdolności produkcyjnych oraz rosnącymi cenami materiałów są coraz mocniej odczuwalne. To może prowadzić do spadku rentowności firm oraz opóźnień realizacji projektów.

Utrzymujący się od prawie pięciu lat wzrost konsumpcji, jedna z najbardziej trwałych tendencji w naszej gospodarce, nie zawiódł także w październiku. Sięgający 8 proc. wzrost sprzedaży detalicznej okazał się minimalnie niższy niż się spodziewano i słabszy niż miesiąc wcześniej, ale nadal wpisuje się w pozytywną tendencję, panującą już od dłuższego czasu. Konsumpcji sprzyja sytuacja na rynku pracy, a w szczególności wysoka dynamika wzrostu wynagrodzeń, która w październiku sięgnęła 7,4 proc., a więc poziomu najwyższego od prawie sześciu lat. Nic nie wskazuje na to, by ta tendencja miała się w przyszłości w odczuwalny sposób zmienić, jednak czynnikiem mogącym wpłynąć nieco hamująco na konsumpcję jest narastająca presja inflacyjna, która powoduje, że realne płace nie rosną w tak szybkim tempie, jak nominalne. Pod tym względem lepsze z punktu widzenia konsumentów były lata 2014-2016, gdy mieliśmy do czynienia z deflacją, która rekompensowała niezbyt wielką dynamikę wynagrodzeń nominalnych.

autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk  GERDA BROKER

 

Październik był pierwszym miesiącem sprzedaży przez Ministerstwo Finansów nowych obligacji o zaledwie trzymiesięcznym terminie wykupu. Mimo skromnego, wynoszącego 1,5 proc. oprocentowania, posiadacze oszczędności wydali na zakup tych papierów aż 313,5 mln zł.

Bardzo udany debiut nowych, nietypowych ze względu na krótki termin wykupu obligacji skarbowych, pokazuje jak bardzo posiadacze oszczędności nie lubią zamrażać pieniędzy na dłużej, godząc się nawet na niezbyt atrakcyjne oprocentowanie w przypadku krótkoterminowych okazji. Tak jest w przypadku lokat bankowych i te preferencje potwierdziły się w przypadku obligacji. Oprocentowanie obligacji trzymiesięcznych wynosi 1,5 proc. w skali rocznej, co przy inflacji przekraczającej 2 proc. powoduje, że odsetki nie kompensują utraty realnej wartości oszczędności, tym bardziej jeśli uwzględnić podatek od dochodów kapitałowych. Okazuje się jednak, że nie zraziło to aż tak bardzo klientów, którzy doszli do wniosku, że dobre i to. Spora część oferty banków nie oferuje nawet tyle, a wielu posiadaczy wolnych środków nie decyduje się na „polowanie” na promocje lub wyszukiwanie bardziej atrakcyjnego oprocentowania, proponowanego przez nieliczne instytucje finansowe, najczęściej te mniejsze i mniej znane.

W efekcie w październiku Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje o wartości 902,4 mln zł, co jest jednym z najlepszych miesięcznych wyników w historii (poprzednio więcej papierów sprzedano w listopadzie 2015 r., także wówczas zaoferowano jednorazowo dodatkową pulę obligacji o krótszym, jedenastomiesięcznym terminie wykupu). Aż 34,7 proc. z tej kwoty przypadło na obligacje trzymiesięczne, co dało im niekwestionowane pierwsze miejsce na podium. Udział najbardziej dotąd popularnych papierów dwuletnich wyniósł 29,1 proc.

Od początku roku oszczędzający kupili obligacje skarbowe o wartości ponad 5,4 mld zł i jeśli zainteresowanie papierami trzymiesięcznymi utrzyma się w kolejnych miesiącach, niemal na pewno zostanie pobity dotychczasowy rekord z 2009 r., gdy Polacy na obligacje skarbowe wydali prawie 6,2 mld zł.

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

GUS potwierdził swój wstępny szacunek, według którego inflacja w październiku wyniosła 2,1 proc. Lekki spadek wskaźnika po osiągnięciu we wrześniu poziomu 2,2 proc. zawdzięczamy głównie mniejszej niż poprzednio zwyżce cen paliwa. Wciąż jednak mocno drożeje żywność, której ceny poszły w górę aż o 5,8 proc., a w kategorii żywność i napoje bezalkoholowe o 5,4 proc. (we wrześniu wzrost wyniósł odpowiednio 5,3 i 5 proc.). Mocniej niż we wrześniu wzrosły koszty związane z mieszkaniem, bo aż o 2 proc., wobec 1,8 miesiąc wcześniej, z 2,3 do 2,6 proc. zwiększyły się koszty utrzymania mieszkania i nośników energii.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać dalszego niewielkiego obniżenia się wskaźnika inflacji, jednak będzie to głównie efekt statystyczny, wynikający z wyższej bazy odniesienia. W listopadzie ubiegłego roku pożegnaliśmy się z deflacją i ceny przestały spadać. W grudniu wzrosły już o 0,8 proc., a pierwsze miesiące obecnego roku przyniosły jej skok od 1,7 w styczniu do 2,2 proc. w marcu. Presja inflacyjna będzie jednak nadal odczuwalna, między innymi w związku z sytuacją na rynku pracy, napędzającą i tak już silny popyt konsumpcyjny, ale także rosnącymi cenami surowców, w tym energetycznych oraz wyższymi kosztami produkcji, zarówno w rolnictwie, jak i w przemyśle.

Do rosnącej inflacji musimy się przyzwyczaić, dostosowując do niej swoje nawyki konsumpcyjne oraz preferencje w inwestowaniu i lokowaniu oszczędności. Według najnowszej prognozy NBP, w przyszłym roku inflacja wyniesie średnio 2,3 proc., a w 2019 r. może podskoczyć do 2,7 proc. Te przewidywania należy wziąć pod uwagę w swoich kalkulacjach. Dla konsumentów dobrą wiadomością jest to, że zmniejszyć się ma w kolejnych latach dynamika cen żywności. O ile w tym roku sięgnie ona 4 proc. to w przyszłym wyniesie już tylko 2,8 proc., a w 2019 r. o 2,9 proc. Taniej więc nie będzie, ale przynajmniej ceny nie będą rosły tak mocno jak w tym roku, choć wiele będzie zależeć także od warunków pogodowych. Eksperci banku centralnego przewidują też nieco wolniejszy wzrost cen energii, których dynamika ma obniżyć się z tegorocznych 3 proc. do 2,7 proc. w przyszłym roku i 2,1 proc. w 2019 r.

 

 

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Mimo bardzo dobrej sytuacji w gospodarce i na rynku pracy oraz deklaracji RPP utrzymania stóp procentowych na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie, banki zapowiadają zaostrzenie swej polityki kredytowej. Ta ostrożność wskazuje na lekki wzrost obaw bankowców dotyczących rozwoju sytuacji.

Z okresowego badania sytuacji na rynku kredytowym przeprowadzanego przez NBP wynika, że doskonała koniunktura gospodarcza, wzrost dochodów gospodarstw domowych oraz rekordowo niskie stopy procentowe nie usypiają czujności bankowców w kwestii kryteriów i warunków udzielania kredytów. Dotyczy to zarówno przedsiębiorców, jak i konsumentów. Ostrożna postawa wynika częściowo z obaw związanych z rozwojem sytuacji w gospodarce, a przynajmniej w niektórych jej sektorach, po części zaś z chęci ustrzeżenia się przed konsekwencjami nadmiernego optymizmu kredytobiorców, choć jednocześnie ankietowani bankowcy nie dostrzegają niebezpiecznego wzrostu popytu na kredyty.

Banki po raz pierwszy od ponad półtora roku dostrzegły poprawę koniunktury w gospodarce jako bodziec do nieznacznego złagodzenia kryteriów udzielania kredytów firmom, ale jednocześnie znalazły powody, by nadmiernie nie zachęcać przedsiębiorców do zadłużania się. O ile deklarowane przez część banków zwiększanie wysokości marży można uznać za działanie podyktowane chęcią zwiększenia swoich zysków, o tyle podwyższone wymogi dotyczące wkładu własnego, czy skracanie okresu kredytowania, to wyraźne przejawy ostrożności w finansowaniu. Można przypuszczać, że podyktowana jest ona niepewnością w kwestii utrzymania się dobrej koniunktury i możliwości pojawienia się kłopotów, szczególnie w niektórych branżach. Dość wspomnieć o widocznych już wzroście kosztów, czy trudnościach w pozyskiwaniu przez firmy pracowników, a więc i ograniczonych możliwościach wzrostu produkcji, a nawet realizacji bieżących zamówień. Pod tym względem szczególne obawy bankowców dotyczą przedsiębiorstw budowlanych, najbardziej wrażliwych na tego typu zjawiska. Co więcej, przewidują oni dalsze zaostrzenie polityki kredytowej w kolejnych miesiącach, głównie wobec małych i średnich przedsiębiorstw. Może to mieć również związek z oczekiwaniem wcześniejszego niż dotąd zapowiadanego podwyższenia stóp przez Radę Polityki Pieniężnej, co spowodowałoby zwiększenie kosztów finansowania i mogłoby niekorzystnie odbić się na zdolności części firm do jego spłaty.

Już w trzecim kwartale część banków zaostrzyła kryteria udzielania kredytów mieszkaniowych, ale jednocześnie złagodziła niektóre warunki klientom, spełniającym stawiane wymagania, między innymi obniżając poza odsetkowe koszty finansowania. Bardzo podobnie postępowały wobec najbardziej wiarygodnych klientów ubiegających się o kredyt konsumpcyjny, obniżając także marże, godząc się na dłuższy okres kredytowania i wyższe kwoty zobowiązań. O ile bankowcy nie zamierzają w najbliższej przyszłości podwyższać wymagań dla kredytów hipotecznych, to planują zaostrzenie polityki w przypadku finansowania potrzeb konsumpcyjnych, najwyraźniej dostrzegając w tej kwestii pewne ryzyko, związane z rosnącym prawdopodobieństwem wcześniejszej podwyżki stóp procentowych.

 

 

Komentarz: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Choć od dłuższego czasu dość powszechne są oczekiwania na kolejną obniżkę stóp procentowych, w styczniu Rada Polityki Pieniężnej na taki ruch się nie zdecydowała.  Do niedawna marcowe posiedzenie uznawano za termin najbardziej prawdopodobny. Niedawna decyzja szwajcarskiego banku centralnego sytuację bardzo jednak skomplikowała.

Rada Polityki Pieniężnej znalazła się w niemałym kłopocie. Z jednej strony mamy bowiem całkiem nieźle radzącą sobie gospodarkę, z drugiej zaś niespotykany wcześniej w naszej historii okres spadku cen, czyli deflacji. Biorąc pod uwagę główny cel Narodowego Banku Polskiego, zakładający utrzymanie inflacji w okolicach 2,5 proc., Rada nie powinna wahać się ani chwili i stopy obniżyć. Problem w tym, czy takie posunięcie byłoby skuteczne.

W normalnych warunkach obniżenie kosztu pieniądza wpływa pobudzająco zarówno na gospodarkę, jak i na wzrost cen. Obecnie jednak mamy do czynienia z sytuacją, gdy deflacja, czyli spadek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych, spowodowany jest czynnikami zewnętrznymi, których przyczyny leżą poza naszym krajem, a więc na które nasza polityka pieniężna nie ma wpływu, lub jest on bardzo mocno ograniczony.

W szczególności dotyczy to cen żywności, które poszły w dół w wyniku nadwyżki podaży, spowodowanej rosyjskim embargiem oraz paliw, wywołanej przeceną ropy naftowej. Sam spadek cen jest czynnikiem skłaniających konsumentów do większych zakupów, nie ma więc sensu zachęcać ich do tego jeszcze bardziej obniżając stopy procentowe. Poza tym Rada Polityki Pieniężnej musi patrzeć nie tylko na sytuację bieżącą, ale przede wszystkim brać pod uwagę możliwy rozwój przyszłych wydarzeń. Tym bardziej, że efekty decyzji w sprawie stóp procentowych nie następują natychmiast, lecz z dość dużym opóźnieniem. Co prawda koszt kredytu zmienia się niemal od razu, ale konsekwencje tych zmian są rozłożone w czasie. Mogą się więc ujawnić w pełni, gdy warunki będą już zupełnie inne.

Niedawno prezes NBP wyraźnie zadeklarował uzależnienie decyzji w sprawie stóp procentowych od kondycji i perspektyw gospodarki. Warto zauważyć, że wcześniej przez wiele lat Rada Polityki Pieniężnej raczej dystansowała się od tak bezpośrednich deklaracji, koncentrując się przede wszystkim na celu inflacyjnym, stabilności wartości pieniądza, biorąc pod uwagę ewentualnie sytuację na rynku pracy. Obecnie gospodarka ma się całkiem nieźle, a w każdym razie nie wymaga wspomagania ze strony polityki pieniężnej. RPP może wręcz mieć pewne obawy, że nadmierne obniżenie stóp procentowych w przyszłości mogłoby stwarzać pewne problemy. Mogłyby one pojawić się, gdyby tempo wzrostu gospodarczego nadal się zwiększało, a jednocześnie nastąpiłby powrót inflacji. Wówczas konieczne stałoby się podniesienie stóp procentowych, co postawiłoby w trudnej sytuacji firmy i gospodarstwa domowe, posiadające zadłużenie. Polityka pieniężna musi więc być prowadzona rozważnie, by nie doprowadzić do perturbacji. Trudno się więc dziwić, że Rada Polityki Pieniężnej postanowiła wstrzymać się z decyzjami, do czasu wyklarowania sytuacji. W marcu dysponować będzie ona zarówno wiedzą na temat gospodarki i tendencji na rynkach surowcowych, jak i otrzyma najnowsze prognozy dotyczące inflacji oraz wzrostu PKB. Na tej podstawie będzie mogła podejmować racjonalne decyzje.

Sytuację jednak nieoczekiwanie skomplikowała niedawna decyzja szwajcarskiego banku centralnego. Rezygnacja z utrzymywania kursu franka na niskim poziomie wobec euro, spowodowała poważne perturbacje na rynku walutowym. W szczególności doszło do skokowego na rzadko spotykaną skalę wzrostu kursu szwajcarskiej waluty wobec złotego, stawiając w niełatwej sytuacji zarówno posiadaczy kredytów we frankach, jak i banki, które tych kredytów udzielały. Obecnie trudno oszacować konsekwencje tego stanu rzeczy. Wiele zależeć będzie od tego, co będzie się działo na światowym rynku walutowym, czyli jak się będzie zachowywał kurs franka do euro i dolara.

Obniżka stóp procentowych mogłaby wpłynąć na osłabienie się złotego, co w obecnej sytuacji byłoby ryzykowne, a w przypadku franka, wręcz niewskazane. Z kolei podwyższenie stóp procentowych wzmocniłoby z pewnością złotego, ale wiązałoby się z ryzykiem niekorzystnego wpływu na gospodarkę. Przed Radą staje więc niełatwe zadanie zbilansowania korzyści i zagrożeń, związanych z poziomem stóp procentowych i ich ewentualnymi zmianami.

Z tego punktu widzenia szczególne znaczenie będą miały decyzje Europejskiego Banku Centralnego w sprawie skupu obligacji państw strefy euro oraz konsekwencje tego posunięcia na rynkach długu i walutowym. Z pewnością przed marcowym posiedzeniem Rada będzie mogła je ocenić. O wiele większa będzie też jasność co do posunięć amerykańskiej rezerwy federalnej w kwestii terminu rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Globalizacja rynków finansowych powoduje, że bardzo często decyzje głównych banków centralnych świata oddziałują na sytuację w poszczególnych krajach znacznie silniej, niż decyzje lokalnych władz monetarnych. Takie zjawiska obserwowaliśmy już wielokrotnie w przeszłości i tak może być i tym razem.

Łukasz Lefanowicz, Prezes GERDA BROKER

Eksperci

Lipka: Młodzi Polacy nie garną się do pracy. To problem

Tylko 10 procent młodych Polaków, którzy kształcą się po 18. roku życia, decyduje się na łączenie na...

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

AKTUALNOŚCI

Firmy szkoleniowe apelują o VAT bez wad

Firmy muszą pokrywać koszty VAT na usługi doradcze finansowane z funduszy europejskich. Tracą na tym...

Apel do Szydło i Kaczyńskiego w sprawie limitu składek na ZUS

Konfederacja Lewiatan w listach do premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego apeluje...

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...