środa, Kwiecień 24, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Kwiecień 15

Dzienne archiwaKwi 15, 2019

Niedawno zakończyła się pierwsza edycja akcji „Zaprojektowane po ludzku”. Organizatorem i pomysłodawcą było wydawnictwo Agora, partnerem merytorycznym School of Form. Nie mogło zabraknąć także polskiego lidera AGD – marki Amica, która dołączyła do projektu jako główny ambasador i partner wydarzenia.

Świetna inicjatywa miała ukazać projektu, które oprócz designu miały ukazać człowieka – jego potrzeby i oczekiwania. Jury wyłoniło kilka projektów, które wzięły pod uwagę nie tylko trendy społeczne czy technologiczne, ale też użyteczność i funkcjonalność produktu. Plebiscyt skierowany był do architektów i projektantów na co dzień współpracujących przy tworzeniu domu. Nagrodą był specjalny znaj jakości.

Niedawno zakończyła się pierwsza edycja akcji @Zaprojektowane po ludzku. Organizatorem i pomysłodawcą było wydawnictwo…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Zaprojektowana po ludzku – akcja, w której liczą się wartości

Gazeta Wyborcza i wydawnictwo AGORA od października 2018 r. promowali tych, który projektując meble, sprzęty, dekoracje czy produkty codziennego użytku, nie myśleli tylko i ich wzornictwie, ale także i przede wszystkim o człowieku – pamiętając o jego potrzebach, zachowaniach, oczekiwaniach i marzeniach. Sprzęt zatem ma być nie tylko ładny, ale przede wszystkim – praktyczny i spełniać swoją rolę w sposób przemyślany i przyszłościowy.

Podczas uroczystej gali, organizatorzy zadbali o merytoryczne wykłady nt. użyteczności designu i współczesnego projektowania. W panelu dyskusyjnym pt. „Jak projektować po ludzku? Czy projektując, odpowiadać na potrzeby użytkownika czy je kreować?” prowadzonym przez dziennikarza Mariusza Kanię, udział wzięl: prof. Czesława Frejlich – Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, dr Magda Kochanowska – Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie oraz prof. Grzegorz Niwiński – Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie.

Goście podjęli ważkie tematy, m.in. odpowiadając na pytania: czym jest projektowanie „nieludzkie”, dlaczego konsumpcja wymusza nietrwałe projektowanie czy też jak ważna jest dziś cyrkularna ekonomia w biznesie projektowym – czy jest ona trendem czy chwilową modą. Eksperci słusznie zauważali, że projektowanie nietrwałe wpływa na ekologię – zaznaczył to dobitnie Grzegorz Niewiński z ASP w Warszawie twierdząc, że eskaluje to zużycie produktów, a co za tym idzie – niszy przyrodę. Prof. Czesława Frejlich z ASP w Krakowie dodała zaś, że nietrwałe projektowanie jest dla tych, którzy nie mają pieniędzy – trwałe projektowanie jest dla zamożniejszych. Kwestię „nieludzkiego projektowania” podsumowała dr Magda Kochanowska z ASP w Warszawie, która stwierdziła, że najbardziej nieludzkie jest to, że wyrzucamy dobre rzeczy, nawet nie podejmujemy prób, by je naprawić.

Zobacz też:

Polska marka wprowadza innowacje do kuchni – od kwietnia nowa linia w sprzedaży

Nagrodzone projekty:

Po solidnej dawce informacji, przyszedł czas na zaprezentowanie nagrodzonych projektów. Jury w składzie: Radosław Ratajczak, Joanna Krzywda, Tomek Rygalik, Oskar Zięta, Agnieszka Jacobson-Cielecka, Mirosław Filiciak, Jarosław Szymański, Natalia Pietruszewska-Golba, Maciej Siuda, Mateusz Halawa i Marcelina Plichta-Wabnik wybrali z ponad 65 produktów i usług tylko 10.

  1. Scandi Duo

2. OKLIN GG-02

3. Meble Young Users VOX

4. Torba BeGood

5. Opakowania szklane Glasipurkki

6. Sunray Spin

7. Filtr antysmogowy NovaAir

8. Kolekcja plakatów Aqua Posters

Znalezione obrazy dla zapytania Kolekcja plakatów Aqua Posters

9. Drzwi i ścianki Icon Loft

Znalezione obrazy dla zapytania Drzwi i ścianki Icon Loft

10. Rozwiązanie antysmogowe Airror

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Wyróżnienie trafiło także do marki Amica. Głos w imieniu firmy zabrał Paweł Rydz – dyrektor marketingu Amica Handel i Marketing. Przedstawiciel nawiązał do projektu opowiadając o ostatnio przeprowadzonym badaniu etnograficznym, z którego firma dowiedziała się o najważniejszych potrzebach dzisiejszych użytkowników. W ten sposób inżynierowie Amica zaprojektowali dopasowaną do potrzeb konsumentów linię X-type.

– Wiedziałem, że to projekt dla nas. Amica jako firma od siedmiu dekad projektuje dla ludzi – mamy doświadczenia zebrane z polskich gospodarstw domowych. Przyszedł czas, by Amica zabrała głos również w projektowaniu po ludzku. Słuchamy ludzi, także tych krytycznych uwag. Mam nadzieję, że ten projekt będzie kontynuowany. Z małych rzeczy rodzą się wielkie koncepty – dodał.

Dyrektor marketingu Amica Handel i Marketing – Paweł Rydz.

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Poniedziałek, 15 kwietnia 2019

 

Wszelkie szkolenia stanowią bazę do rozwoju kompetencji pracowników. Dobry biznes, to biznes kompetentny – na wielu płaszczyznach. Warto jednak zacząć od podstaw – tym samym od kwestii prawnych, np. w obszarze rekrutacji pracowników. Te ostatnie omawiane były podczas szkolenia biznesowego dla przedstawicieli HR w zakresie RODO.

Firma specjalizującą się w organizacji konferencji oraz warsztatów biznesowych skierowanych do specjalistów i menadżerów z różnorodnych firm – Ideoria – stworzyła szkolenie nt. ochrony danych osobowych w rekrutacji i zatrudnieniu. Razem z partnerem merytorycznym Zięba & Partners, goście mogli posłuchać o tym jak ważne jest odpowiedzialne procedowanie danymi kadrowymi w dobie nowych przepisów o ochronie danych osobowych.

arch. prywatne

– Mogłoby się wydawać, że temat jest mało interesujący, jednak budzi on bardzo dużo emocji. RODO stawia przed firmami bardzo wiele wyzwań. Głośnym echem odbiła się choćby informacja o pierwszej w Polsce karze z tytułu nieprzestrzegania prawa dot. ochrony danych osobowych. Bez względu na to, jak skomplikowane lub niepotrzebne mogą nam się wydawać niektóre przepisy, musimy stosować się do nich. Właśnie dlatego stworzyliśmy szkolenie, które miało rozwiać wątpliwości w kontekście szeroko pojętych czynności kadrowych i HR-u. Wyzwań jest sporo, a dodatkowo prawo ogranicza lub całkowicie uniemożliwia pewne czynności i aktywności w kontekście rekrutacji – chcieliśmy o tym porozmawiać z wieloletnimi praktykami, stąd zaproszenie do projektu kancelarię Zięba & Partners – mówił Rafał Szary, kierownik projektu Ideoria.

CV ze zdjęciem czy bez?

Nowe przepisy prawa pracy wprowadzają zmiany w zakresie pozyskiwania danych osobowych od osób ubiegających się o zatrudnienie oraz pracowników, w szczególności w zakresie zakresu danych, jakie może przetwarzać pracodawca, dopuszczalności przetwarzania danych za zgodą pracownika czy też stosowania monitoringu w miejscu pracy. Rozpoczęcie stosowania RODO oraz zmiana krajowych przepisów prawa pracy wywarło istotny wpływ na zasady przetwarzania danych osobowych osób ubiegających się o zatrudnienie oraz pracowników i wiąże się z koniecznością dostosowania obowiązujących procedur w celu zapewnienia przetwarzania danych w sposób zgodny z nowymi wymogami prawnymi.

Ideoria, jako organizator wydarzenia zaprosił więc pracowników działów HR, w tym kierowników, dyrektorów i managerów odpowiadających za rekrutację i opiekę nad pracownikami. Szkolenie skierowane zostało także do członków zarządu i kadry kierowniczej uczestniczącej w procesach HR, konsultantów ds. HR, pracowników agencji pracy tymczasowej i rekruterów.

Goście mogli posłuchać o tym, czy rzeczywiście wymóg dołączenia zdjęć do CV jest zgodny z prawem, czy dodanie informacje o niekaralności jest obowiązkiem kandydata, a także czy załączenie klauzuli o ponownym przetwarzaniu danym dla innych procesów i stanowisk jest dziś legalne. Dużo mówiono więc o tym, jakie są podstawy prawne przetwarzania danych osobowych osób ubiegających się o zatrudnienie na gruncie RODO i przepisów prawa pracy, jakie dane osobowe można przetwarzać bez zgody lub za zgodą kandydata czy też jak publikować ogłoszenia o pracę w portalach rekrutacyjnych, aby zbierane danych było zgodne z prawem.

– Myślę, że kluczowe wyzwania dotyczą przetrzymywania całej dokumentacji kadrowej, obowiązku informacyjnego. Tam, gdzie są zmiany prawne, w tym wypadku ochrona danych osobowych, tam pojawiają się duże emocje – zwiększa się także aktywność gości podczas naszych spotkań szkoleniowych. Uczestnicy mają bardzo wiele pytań, dyskutują, potrzebują informacji, a więc zainteresowanie jest bardzo duże. Bez wątpienia są to tematy, które są i będą potrzebne, a ludzie się nimi ciągle interesują, bez względu na branżę. Dziś mówimy o ochronie danych osobowych w kontekście HR-u, natomiast za chwilę możemy mówić o podobnych aspektach w dziale marketingu, następnie – w działach księgowości. Są to takie zmiany prawne, które wpływają na funkcjonowanie całej organizacji – dodaje Rafał Szary, kierownik projektu Ideoria.

Paweł Gruszecki – radca prawny, starszy partner szef praktyki TMT i Ochrona Własności Intelektualnej, specjalizujący się także w ochronie danych osobowych i cyberbezpieczeństwie oraz Karolina Kulikowska – prawnik, TMT i Ochrona Własności Intelektualnej z Zięba & Partners odpowiedzieli także na pytania:

  • Czy można żądać od kandydata przedstawienia zaświadczenia o niekaralności? •
  • Jak przygotować klauzulę informacyjną w procesie rekrutacji zgodną z RODO i przepisami prawa pracy?
  • Jaki jest dopuszczalny okres przechowywania danych osobowych w procesie rekrutacji? •
  • Jak przechowywać dane osobowe kandydatów?
  • Kto powinien mieć dostęp do danych osobowych kandydatów?
  • Jak sprawdzić, czy umowa powierzenia zaproponowana przez kontrahenta spełnia wymogi RODO?

Szkolenia wciąż pożądane – nie tylko wśród dużych korporacji, ale także w sektorze MŚP

Jak zaznacza Ideoria, aktualny trend się zmienia. – Przez bardzo długi czas, zwłaszcza kiedy dysponowano bardzo dużymi budżetami na rozwój pracowników, najchętniej korzystały z naszych usług największe korporacje. Dziś jednak duże zainteresowanie szkoleniami odnotowujemy wśród coraz mniejszych firm. Zauważam, że obecnie start-upy bardzo dużo inwestują w rozwój pracowników, szkolenia, konferencje, spotkania. Zdają sobie sprawę, że jeśli nie zainwestują w rozwój pracowników, gdy pracownicy tego oczekują, ci świetni i z dużym doświadczeniem przejdą gdzie indziejRafał Szary, kierownik projektów.

Warsztaty i szkolenia mają tę zaletę, że zbliżają ludzi, zbliżają do siebie branżę. Można śmiało powiedzieć, że jest to dużo efektywniejsza forma nauki niż webinaria czy wszelkie formy e-learningów, które początkowo uważane były przez ekspertów za rosnące, wiodące a nawet miały wyprzeć tradycyjne szkolenia.

– Ludzie potrzebują interakcji, potrzebują też rozmowy, zadawania pytań, rozwiania swoich wątpliwości, ale mają także potrzebę komunikacji z innymi, wymiany poglądów, podzielenia się swoimi obawami i pomysłami. Nie obawiam się, że skala tradycyjnych szkoleń będzie malała; to jest kwestia tego, do kogo będzie trzeba dotrzeć i z jakimi tematami – np. te, które dotyczą zmian prawnych to must-have wielu branż, dlatego firmy nadal będą inwestowały w tego typu szkolenia– mówił Rafał Szary, dodając także: – Szukamy tematów, które rzeczywiście są potrzebne i dobieramy jednych z najlepszych ekspertów na rynku. Badanie satysfakcji jest zatem bardzo korzystne dla nas. Średnia ocen w skali 1-6 plasuje nas między 4,8 a 5,2. Myślę, że wynika to z faktu, że staramy się nie produkować szkoleń masowo, a dobierać je w zależności od potrzeb rynku. Jednocześnie wybierając także najlepszych prelegentów – tutaj serdecznie podziękowanie dla Zięba & Partners za wysoką merytoryczność szkolenia.

Podejście do klienta zmienia się, podobnie jak wyszukiwanie informacji o firmie. Wyzwaniem jest także ważne dziś budowanie lojalności klienta, które – niegdyś – traktowane po macoszemu, dziś jest jednym z ważniejszych przesłanek do długofalowej relacji z partnerem biznesowym.

Jednym z najnowszych narzędzi budowania relacji z klientem jest mapa podróży klienta. Customer Journey Mapping, czyli wspomniana mapa podróży to podstawowe narzędzie diagnozy doświadczeń klientów w kontakcie z firmą. Jak zaznaczają specjaliści z tego obszaru, jej wytyczenie wymaga zaangażowania całej organizacji, zwłaszcza, jeżeli chcemy zrobić to na poziomie szczegółowym.

Często diagnoza takiej „podróży” jest zadaniem wyjątkowo czasochłonnym, ale skuteczna analiza pozwoli wskazać problemy z interakcją oraz wyłapać „momenty bólu” u klienta. Owe momenty można scharakteryzować w sposób różnorodny, odpowiadając na takie pytania jak:

  • dlaczego klient chce zrezygnować z naszych usług?
  • Dlaczego klient waha się i nie wie, jaką decyzję podjąć?
  • Jak wesprzeć klienta w decyzji i zachęcić do zakupy produktu lub usługi z naszej strony?

Zdiagnozowanie, a następnie zaprojektowanie doświadczeń tak, by tworzyły spójną, pełną pozytywnych emocji podróż, pozwoli na poprawę relacji Klienta z firmą i tym samym wpłynie na wyniki i efektywność naszych działań.

Customer Journey Mapping nowym trendem w biznesie?

Dobre zaprojektowanie mapy podróży klienta, czyli Customer Journey Mapping pozwala wzmocnić długofalowe relacje z klientem. Dzięki temu klient chętniej (także ponownie) dokona zakupów, wyda u nas więcej pieniędzy, a na dodatek poleci nas swoim znajomym – co także wpłynie na wyniki firmy.

Pamiętajmy, że zadowolony klient jest podstawą biznesu – to wygrana dla obu stron – i dla nas, i dla klienta. Między innymi o tym mówiono podczas ostatniego szkolenia przygotowanego przez IDEORIE – firmę specjalizującą się w organizacji warsztatów i szkoleń biznesowych.

arch. prywatne

– Customer Journey Mapping był jednym z ostatnich tematów naszych szkoleń. Wydaje nam się, że temat jest dziś wyjątkowo ważki. Dlaczego? Dlatego, że pozwala nam to na zmianę produktu, zmianę usługi, dopasowanie ich do klienta. To już nie jest ten czas, kiedy jesteśmy customer-friendly i próbujemy logotypem wmówić, że tak jest. Obecnie klienci oceniają; nie są aż tak wierni i przywiązani do firmy, jak kiedyś. Zmiana firmy przychodzi im z olbrzymią łatwością, w związku z czym każda organizacja musi się starać, aby przygotować produkt/usługę, tak, żeby klienci byli z niej rzeczywiście zadowoleni. Oczywiście, musimy pamiętać, że zawsze będzie kilka procent niezadowolonych klientów, którzy, czego byśmy nie zrobili, z założenia będą na nie. Z drugiej jednak strony jest także kilka procent tych, którzy zawsze będą na tak i zawsze będą uśmiechnięci. W biznesie funkcjonują także klienci pozostali, o których naprawdę musimy walczyć, tym bardziej, że konkurencja jest teraz naprawdę duża. O nich, ale także o metodach analizy, o rodzajach klienta oraz o udanych formach wdrożenia tego narzędzia mówiliśmy podczas ostatniego spotkania– komentował Rafał Szary, kierownik projektów IDEORIA.

Zobacz także:

Jak doceniać i motywować kreatywnych pracowników?

Ucz się o mapie podróży klienta od najlepszych

Customer Journey Mapping jest dopiero raczkującym trendem w Polsce, ale już dziś widać, że będzie on coraz chętniej podnoszonym w branży. Trend ten stanowi także wyznacznik prowadzenia biznesu dla znamienitych specjalistów w tej branży.

– Podczas ostatniego wydarzenia, zaprosiliśmy ekspertów, którzy z tematem customer journey mapping mają wiele wspólnego. Rozpoczęliśmy od case-study mBanku – który zaprezentowali Łukasz Wiktor i Oskar Kopczyński. M Bank przez kilka miesięcy budował u siebie mapę podróży klienta po to, aby zaimplementować ją do tworzenia produktów i to rzeczywiście już funkcjonuje. Firma odniosła spory sukces, czego odzwierciedleniem są wysokie oceny klientów. W kolejnym case postawiliśmy na Allego. Firma robiła badania, w których okazało się, że 100% polskich internautów zna tę markę. Tam ciągle działa obsługa klienta, jest corem biznesu jest sprzedaż-zakup. Właśnie przez to cały czas musi funkcjonować rewelacyjny customer service i customer experience. W związku z tym, Allegro postawiło na customer journey mapping. Badali punkty styku, poszukując obszarów, które trzeba usprawnić, aby wybić się ponad konkurencję (zwłaszcza że na horyzoncie pojawiły się prężnie prosperujące eBay czy Aliexpress). Trzeci case musiał być z zupełnie innej branży; w ten sposób zaprosiliśmy Joannę Kozarzewską z Colliers International, która opowiada o Customer Journey Mapping w inny sposób. Colliers stworzył swoje własne, niezależne narzędzie, które firma zbudowała tylko i wyłącznie na potrzeby swojej firmy. W części warsztatowej zaś podzieliśmy uczestników na grupy, tak, aby mogli oni wykonywać zadania. Ekspertki, Marta Łukawska-Daruk i Aleksandra Jagiełło-Bono z CustomerMatters, które są partnerem merytorycznym spotkania, pomagały uczestnikom i wskazały te rzeczy, które można zmienić, poprawić, które można zaimplementować, aby wyciągnąć jak najwięcej informacji od klienta i zobaczyć, co tak naprawdę jest wyzwaniem dla danej firmy. Wszystko po to, aby móc stworzyć usługę doskonałą – komentował Rafał Szary z Ideorii.

Szkolenia organizowane przez firmę IDEORIA odbywają się w małych grupach, tak, aby uczestnicy maksymalnie skorzystali z przekazywanych informacji. Dodatkowo, spotkania połączone są także z praktycznymi warsztatami.

Case-study – Joanna Kozarzewska z Colliers International.

Firma 3DGence, polski producent profesjonalnych drukarek 3D i ekspert we wdrażaniu technologii druku 3D w przemyśle, wprowadziła do oferty nowy moduł drukujący HF (High Flow). Pozwoli on drukować elementy z materiałów zbrojonych, które są wykorzystywane głównie w branży AGD, automotive oraz lotniczej.

Części wytworzone z materiałów zbrojonych, takich jak PA-CF czy PA-GF, mają większą odporność termiczną, są twardsze i bardziej wytrzymałe. Teraz, dzięki nowemu akcesorium do drukarki 3DGence INDUSTRY F340, producenci będą mogli szybko otrzymać wydruki 3D z tych materiałów nawet o dużych gabarytach.

– Wdrożenie modułu HF to przede wszystkim wyjście naprzeciw potrzebom klientów, którzy coraz częściej wykorzystują w swojej pracy materiały wzmacniane włóknem węglowym lub szklanym. Są to tworzywa powszechnie wykorzystywane w procesie wtrysku w przemyśle i bardzo dobrze znane naszym klientom – mówi Mikołaj Skorupa, 3D Printing Application Engineer, 3DGence.

Moduł HF to już czwarty moduł kompatybilny z przemysłową drukarką 3D – 3DGence INDUSTRY F340, ale pierwszy, który został wyposażony w dwie głowice o średnicy 0.6 mm. Oznacza to, że jego zastosowanie pozwala otrzymać wydruki 3D o dużych gabarytach w krótkim czasie. Moduł HF, tak samo jak pozostałe, wyposażony został w system automatycznej kalibracji, co ułatwia użytkownikom pracę z urządzeniem.

– Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie nowego modułu z dyszami 0.6 mm, ponieważ zastosowanie zwiększonej średnicy głowic pozwala na produkcję detali z ABS-u w znacznie krótszym czasie niż dotychczas. Na niektórych geometriach uzyskujemy nawet do 40% skrócenia czasu wydruku – mówi Filip Turzyński, Quality Development Manager.

Dział R&D aktualnie pracuje nad rozszerzeniem bazy dostępnych filamentów dla nowego modułu HF, w połowie kwietnia zostanie wdrożony materiał PA-GF. Obecnie testowane są także inne materiały zbrojone takich producentów jak DuPont, Clariant czy Owens Corning.

Przeczytaj także:

Silniki Diesla: lepiej doskonalić niż rezygnować

System modułowy w 3DGence INDUSTRY F340

System modułowy zastosowany w 3DGence INDUSTRY F340, drukarce 3D zaprojektowanej z myślą o aplikacjach przemysłowych, pozwala między innymi na szybką i beznarzędziową wymianą modułu w zależności od wybranego materiału. Oznacza to, że urządzenie można dostosować do własnych potrzeb. Każdy moduł dopasowany jest do konkretnej grupy materiałów, aby proces druku był jak najbardziej zoptymalizowany.

– Na rynku obecnie jest sporo drukarek 3D, które są kompatybilne z bardzo wąską gamą materiałów, co jest równoznaczne z koniecznością posiadania kilku różnych urządzeń. 3DGence INDUSTRY F340 to wyjątek wśród przemysłowych drukarek 3D. Została wyposażona w system modułowy, które jest bardziej praktycznym oraz bardziej ekonomicznym rozwiązaniem. Aby drukować z różnych materiałów, wystarczy tylko wymienić moduł, nie trzeba kupować nowej maszyny. Klienci firmy mogą wybrać urządzenie idealnie dostosowane do własnych potrzeb i w razie konieczności rozbudować je o istniejące już inne moduły drukujące – mówi Dominik Fitowski, Export Manager, 3DGence.

Dodatkowo dział R&D firmy 3DGence systematycznie rozwija swoje rozwiązania, co jest związane ze stałą rozbudową możliwości maszyn. Dodanie czwartego akcesorium do 3DGence INDUSTRY F340 znacząco zwiększa funkcjonalność urządzenia. Dzięki temu każdy klient ma możliwość aktualizacji swojej drukarki 3D w trakcie użytkowania.

Źródło: 3DGence

Samorządy w całej Polsce podejmują inwestycje w celu dostosowania się do unijnych standardów ochrony środowiska i oszczędzania energii cieplnej. Oznacza to ogromne koszty, dlatego samorządowcy sięgają po lokalne i odnawialne źródła energii oraz wdrażają technologie obniżające zużycie ciepła w sieciach ciepłowniczych oraz budynkach komunalnych i prywatnych.

Takie wnioski płynęły z debaty i warsztatów, które odbyły się na zakończonym w Krakowie Europejskim Kongresie Samorządów. Partnerem debaty była grupa Veolia Polska, która posiada sieci ciepła systemowego w 44 miastach w całym kraju.

Burmistrzowie i prezydenci uczestniczący w debacie mówili o wdrażanych przez siebie projektach związanych m.in. z wykorzystaniem źródeł geotermalnych, na które pozyskiwane są środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (w tym na modernizację sieci ciepłowniczych). Te działania pozwalają na ograniczenie wykorzystania węgla, jako źródła ogrzewania budynków komunalnych i jednorodzinnych.

Samorządowcy potwierdzali, że zmiany w energetyce lokalnej idą w kierunku dywersyfikacji źródeł energii. W tym mikście energetycznym ważną rolę odgrywają i będą odgrywać: biomasa, panele słoneczne czy gaz. Ponadto szansą, ale jednocześnie problemem dla środowisk lokalnych jest wykorzystanie odpadów przemysłowych i komunalnych czy osadów ze ścieków.

Powstające w tym celu spalarnie wywołują kontrowersje społeczne. „Tymczasem produkcja ciepła w spalarniach jest pod kontrolą środowiska, nie powinniśmy się tego obawiać, emisja pyłów jest niższa niż w przypadku węgla” – mówił jeden z przedstawicieli samorządów. Burmistrzowie i prezydenci wskazywali na konieczność edukacji ekologicznej mieszkańców.

W wielu wypowiedziach przewijało się stwierdzenie, że władze lokalne starają się znaleźć złoty środek pomiędzy ograniczaniem negatywnego wpływu energetyki cieplnej na środowisko, a kosztem niezbędnych inwestycji i modernizacji.

Przeczytaj także:

Przyszłość dostaw energii w Polsce – zdecentralizowany system czy duzi producenci?

Inwestycje są najtrudniejsze do przeprowadzenia w mniejszych miejscowościach, gdzie sieci ciepłownicze nie są często rentowne. Z kolei w większych miejscowościach problemem jest duże zróżnicowanie obszarów pod względem źródeł energii cieplnej. Według szacunków przedstawionych przez Veolię, koszty dostosowania się 25-tysięcznego miasta do unijnych wymagań mogą sięgnąć 20 mln złotych.

Dyrektor marketingu w Veolia Energia Polska Przemysław Brzywcy podkreślał, że zastosowanie niektórych rozwiązań technologicznych wdrażanych przez firmę pozwala ograniczyć wzrost kosztów ogrzewania o 50 proc. Dotyczy to zarówno technologii wykorzystania biomasy, jak też inteligentnych sieci ciepłowniczych, pozwalających na zarządzanie popytem na ciepło.

Cyfrowe czujniki montowane na węzłach cieplnych pozwalają na precyzyjne sterowanie dostarczanym ogrzewaniem, co pozwala ograniczyć zużycie energii i miesięczne koszty dla mieszkańców. A to właśnie zadowolenie lokalnych społeczności – zdaniem samorządowców – jest kluczowym czynnikiem podejmowanych przez nich decyzji inwestycyjnych.

Według Veolii, w najbliższym czasie samorządy będą koncentrować swoje wysiłki właśnie na efektywności energetycznej i nisko-energetycznych budynkach, energetyce odnawialnej (w tym wykorzystaniu ciepła odpadowego i ciepła z odpadów) oraz modernizacji i cyfryzacji sieci ciepłowniczych.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw.

W marcu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych był wyższy niż przed rokiem o 1,7 proc. Oznacza to przyspieszenie inflacji w skali zgodnej zarówno z wcześniejszymi szacunkami, jak i z oczekiwaniami ekonomistów. Jest ona najwyższa od października ubiegłego roku. Jednocześnie w marcu ubiegłego roku ceny wzrosły jedynie o 1,3 proc. W minionym miesiącu mocniej w górę poszły ceny żywności i były wyższe niż przed rokiem o 2,6 proc. (w lutym wzrost wyniósł 2,1 proc.). Ceny związane z transportem przyspieszyły zwyżkę z 2,5 proc. w lutym do 3,5 proc. Złożył się na to sięgający 7,3 proc. wzrost cen paliw, w tym olej napędowy zdrożał aż o 13,2 proc. a benzyna o 4,4 proc. W lutym wzrost był wyraźnie niższy i wynosił odpowiednio 10,8 i 3,1 proc.

Spośród pozostałych głównych kategorii wydatków nadal silniej zwyżkowały koszty związane ze zdrowiem, które poszły w górę o 2,9 proc. (w lutym wzrosły o 2,6 proc.). Koszty dotyczące edukacji zwiększyły się o 3,1 proc. w porównaniu do marca 2018 r., a wysokie tempo wzrostu w tym przypadku utrzymuje się już od kilku miesięcy. O 3,6 proc. więcej trzeba było płacić w hotelach i restauracjach. Tradycyjnie już taniała odzież i obuwie, tym razem o 2,4 proc. oraz wydatki związane z łącznością, których ceny spadły o 2,5 proc. (ceny sprzętu telekomunikacyjnego obniżyły się aż o 11 proc.). Z 2,3 proc. w lutym do 2,7 proc. w marcu przyspieszył wzrost cen usług, co ma związek z rosnącymi płacami i dużym udziałem kosztów wynagrodzeń w tym sektorze. Ponownie nieco zwiększyły się koszty związane z użytkowaniem mieszkania, z 0,6 proc. w lutym do 1 proc. w marcu. Najmocniej, bo aż o 10,6 proc. zwiększyły się koszty wywozu śmieci. Ceny energii elektrycznej były niższe niż przed rokiem aż o 7 proc., ale o 5,2 proc. zdrożał gaz.

Przeczytaj także:

Czy globalne spowolnienie przerodzi się w recesję?

 

Wśród najbardziej popularnych artykułów żywnościowych nadal silnie drożeje pieczywo, za które w marcu trzeba było płacić o 9,6 proc. więcej niż przed rokiem (w lutym zwyżka sięgała 9,3 proc.). O 2,4 proc. w górę poszły ceny mięsa drobiowego, ale za to o 2,7 proc. mniej trzeba było płacić za wieprzowinę. Niewiele, bo o 0,7 proc. staniały mleko, sery i jaja, w tym mleko o 2,5 proc., a jaj aż o 10,6 proc. Producenci sygnalizują dużą nadpodaż jaj i zbliżające się święta niewiele im pomogą, zaś konsumenci za ten składnik tradycyjnego koszyczka będą płacić mniej. Z kolei o 1,3 proc. zdrożały wędliny. Nadal silnie rosną ceny warzyw, przyspieszając z 15,8 proc. w lutym do 16,6 proc. w marcu. Dość niespodziewanie, aż o 11,2 proc. podrożał cukier. Z 1,8 do 2,1 proc. wzrosła dynamika cen napojów alkoholowych.

Dość powszechne, zarówno ze strony ekonomistów, jak i konsumentów, jest oczekiwanie umiarkowanego wzrostu inflacji w kolejnych miesiącach. Proinflacyjnie powinien oddziaływać utrzymujący się dynamiczny wzrost średnich płac i zapowiadane transfery socjalne oraz wciąż bardzo dobra z punktu widzenia pracowników sytuacja na rynku pracy. Z kolei na inflację hamująco może działać perspektywa spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego. Zagadką pozostają natomiast notowania ropy naftowej oraz sytuacja na rynku produktów rolno-spożywczych. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się wzrost wskaźnika cen o około 2 proc. na koniec roku, jednak możliwe są odchylenia zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Warto zwrócić uwagę, że najnowsza prognoza Banku Światowego zakłada na ten rok inflację w wysokości aż 3 proc., Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się wzrostu o 2 proc. Z kolei agencja ratingowa Fitch obniżyła niedawno swoją prognozę inflacji na ten rok z 2,7 do 1,7 proc.

Roman Przasnyski
Główny Analityk GERDA BROKER

Kredyty frankowe to tylko potoczna nazwa kredytów, w których pojawia się waluta szwajcarska, czyli CHF (frank szwajcarski). W praktyce jednak wyróżnia się ich trzy rodzaje. Razem z ekspertami VOTUM S.A. zdradzamy, czym różnią się od siebie kredyty zaciągane w innej walucie, które z nich są najkorzystniejsze i finalnie, jak walczyć o swoje, podczas późniejszych problemów związanych ze spłatą zadłużenia.

Szacuje się, że w Polsce podczas największego boomu w latach 2005–2010, banki udzieliły Polakom blisko 900 tysięcy kredytów frankowych. Na ich atrakcyjność wpłynęły m.in. niski kurs franka szwajcarskiego (CHF) oraz niższe oprocentowanie w stosunku do kredytów w złotówkach (PLN) – wszystko za sprawą zagranicznej stopy bankowej (LIBOR ustala stawki oprocentowania kredytu na zagranicznym rynku międzybankowym, określonym w Londynie przez cztery główne banki: Bankers Trust (USA), Bank of Tokyo (Japonia), Barclays i National Westminster (oba z Wielkiej Brytanii).

Należy jednak dodać, że „kredyt frankowy” to duże uproszczenie w nazewnictwie. W przeważającej części owe kredyty to kredyty indeksowe (waloryzowane) bądź denominowane do waluty CHF. Konkretna kwalifikacja kredytu i zweryfikowanie tego w umowie pozwoli nam uniknąć późniejszych nieprzyjemności procesowych i dochodzenia roszczeń od banku, o ile będzie to konieczne.

W tym artykule więc pochylamy się nad prawnymi różnicami w umowach oraz sprawdzamy, jak można walczyć z bankiem w związku z zastosowaną w umowie konstrukcją indeksacji/waloryzacji. Zapytaliśmy też eksperta jaka jest szansa na uzyskanie roszczeń od banku z powodu zmiany kursu franka?

Ryzyko zawsze istnieje – zwłaszcza przy umowach długoterminowych

Wspomniane niskie oprocentowanie, niższy kurs waluty, ale też wzmożone akcje marketingowe banków wpłynęły na to, że kredytobiorcy masowo podpisywali umowy kredytów frankowych. Zachęceni realnymi korzyściami finansowymi, kredytobiorcy optymistycznie bazowali na szacunkowych harmonogramach spłat… Niestety, jak sama nazwa wskazuje – są one tylko estymacją. Podpisując umowę z bankiem należy przede wszystkim pamiętać, że spłata kredytu, zwłaszcza hipotecznego i waloryzowanego, to proces długofalowy i w długim okresie czasu, na rynku może dojść do wielu niekorzystnych zmian.

– Znacząca zmiana kursu CHF wyjątkowo mocno dotknęła Frankowiczów. Nie ma się czemu dziwić, zwłaszcza, że kiedy w chwili podpisania umowy kurs oscylował na poziomie 2–3 zł, dziś osiągnął już poziom ponad 4 zł. Można jednak odzyskać nadpłacone raty, do czego serdecznie zachęcamy. Ważny jest jednak rodzaj podpisanej umowy – „kredyt frankowy” to pojęcie szerokie. Zachęcam więc do kontaktu, w celu analizy umowy. Jeśli zawiera ona m.in. abuzywne postanowienia umowne, można wystąpić z roszczeniem do banku – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

Pozew sądowy czy postępowanie pojednawcze?

 

Umowy kredytowe objęte ryzykiem walutowym – dostępne warianty

Wyróżniamy trzy rodzaje kredytów frankowych:

  1. Kredyt walutowy – zarówno kwota zobowiązania i waluta kredytu jest obca – wpłata kredytu i jego spłata w ratach także odbywa się w walucie obcej.
  2. Kredyt indeksowany do waluty obcej – w umowie kredytu waluta i kwota zobowiązania określone zostały w walucie polskiej. Wypłata kredytu następuje w PLN, jednak w przededniu wypłaty lub transzy bank przelicza zobowiązanie na walutę, do której kredyt jest indeksowany po bieżącym kursie – kwota wyrażona w walucie obcej stanowi podstawę do wyliczenia rat kapitałowo odsetkowych. Harmonogram spłat szacowany jest w walucie obcej, natomiast spłata w złotówkach.
  3. Kredyt denominowany do waluty obcej – w umowie określone zobowiązania podawane są w walucie obcej – wypłata natomiast następuje w PLN po przeliczeniu bieżącego kursu wymiany z dnia wypłaty. Harmonogram spłaty określony jest w walucie obcej, spłata natomiast w złotówkach.
KREDYT WALUTOWY KREDYT INDEKSOWANY KREDYT DENOMINOWANY
Kwota kredytu CHF PLN CHF
Wypłata kredytu CHF PLN PLN
Kwota zadłużenia CHF CHF CHF

 

– Różnice między kredytami – wydawać by się mogło – nie są duże: w praktyce różni je jedynie inna waluta, w jakiej wyrażona jest kwota zobowiązania lub wypłaty w umowie. Konsekwencje dalszych postępowań mogą jednak wpłynąć na późniejsze roszczenia od banku. Z pomocą może przyjść weryfikacja prawna umowy i poddanie jej ocenie sądu. Zasądzone kwoty wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych – komentuje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Popularność kredytów frankowych – jak wybrać by nie stracić?

Obecnie bardzo trudno otrzymać kredyt walutowy. Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła obostrzenia i taki kredyt walutowy mogą otrzymać osoby, które zarabiają w walucie. Powyższe zostało potwierdzone również w najnowszej ustawie z dnia 23.03.2017 r. o kredycie hipotecznym i nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami, wskazując, iż kredyt w walucie obcej mogą otrzymać osoby zarabiające tylko w walucie obcej.

Zobacz także:

Rozwód a kredyt we frankach

 

Większą popularnością, szczególnie w latach 2005–2010 cieszyły się kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego. Zgodnie z raportem NIK z 09.08.2018 r. dotyczącym kredytów objętych ryzykiem walutowym, w latach 2006–2008 banki zawarły około 500 tys. umów. Rok 2008 okazał się rekordowy, bo w tym czasie odnotowano wpływ ok. 200 tys. umów o kredyt objęty ryzykiem walutowym.

Powyższe stwierdzenia potwierdza stanowisko Narodowego Banku Polskiego z dnia 6 lipca 2011 r. wyrażonego w toku prac legislacyjnych nad tzw. ustawą antyspreadową, gdzie wprost wskazano, że:

  • Kredyt w walucie polskiej ,,denominowany lub indeksowany”, w innej walucie niż polska jest kredytem w złotych.
  • Przyjęcie klauzuli indeksowej w postaci innej waluty (tak samo, gdyby indeksem była cena złota, zboża czy innego dobra majątkowego) nie przekreśla faktu, że zobowiązanie zostało wyrażone w złotych.

Fot. Pixabay

Kredyt indeksowany nie jest kredytem walutowym

W Raporcie Rzecznika Finansowego z czerwca 2016 r. sam Rzecznik wprost wskazał, że:

„Kredyt waloryzowany (indeksowany) kursem waluty obcej to kredyt udzielany w walucie polskiej, przy czym na dany dzień (najczęściej dzień uruchomienia kredytu), kwota kapitału kredytu (lub jej część) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty), która to kwota stanowi następnie podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych. Wysokość kolejnych rat kapitałowo-odsetkowych określana jest zatem w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty)”.

Kredytobiorca decydujący się więc na zawarcie umowy o kredyt indeksowany lub waloryzowany do waluty obcej miał pewność, że otrzyma kwotę o jaką wnosił (w złotówkach), ale nie znał do końca dokładnej kwoty zadłużenia (we franku szwajcarskim).

Przykład:

1. „Bank zobowiązuję się oddać do dyspozycji Kredytobiorcy kwotę kredytu w wysokości 350 000,00 zł. Kredyt jest indeksowany do waluty obcej”

„W przypadku kredytów indeksowanych do waluty obcej, wypłata kredytu następuje w złotych według kursu nie niższego niż kurs kupna zgodnie z Tabelą obowiązującą w momencie wypłaty środków z kredytu. W przypadku wypłaty kredytu w transzach, stosuje się kurs nie niższy niż kurs kupna zgodnie z Tabelą obowiązującą w momencie wypłaty poszczególnych transz.”

2. „Bank udziela kredytobiorcy Kredytu w kwocie 150 000,00 zł, indeksowanego kursem CHF… W dniu wypłaty saldo jest wyrażone w walucie, do której indeksowany jest kredyt według kursu kupna waluty, do której indeksowany jest Kredyt, podanego w Tabeli kursów kupna/sprzedaży kredytów hipotecznych udzielanych przez Bank.”

Fot. Pixabay

Kredyt denominowany, czyli jaki?

W przypadku kredytu denominowanego wysokość udzielanego kredytu jest określona w umowie we franku szwajcarskim. W dniu wypłaty kredytu kwotę tę przelicza się po bieżącym kursie na złotówki. Kredytobiorca zna od początku swoją kwotę zadłużenia w walucie, jednak istnieje ryzyko, że w przypadku spadku kursu otrzyma on kwotę w złotówkach niższą niż oczekiwał. Czasami banki wskazywały w umowie konkretną wartość kursu po jakim będzie dokonane przeliczenie tym samym zabezpieczając kredytobiorcę przed wahaniami kursów

Przykład:

  1. „Bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji Kredytobiorcy kwotę w wysokości 100 000 CHF.”

„Do wyliczenia wypłaconej kwoty stosowany będzie średni kurs złotego do CHF podany w tabeli kursów NBP z dnia wypłaty.”

2. „Bank udziela kredytobiorcy kredytu w kwocie 80 000 CHF na okres 360 miesięcy. Kredyt zostanie wypłacony w złotych polskich po przeliczeniu kwoty 80 000 CHF według aktualnego kursu waluty obowiązującego w banku.”

 

Ustalenie rat kredytu w walucie zgodnie z harmonogramem spłaty, co następuje w przypadku kredytu indeksowanego i denominowanego powoduje, że wysokość bieżącej spłacanej w złotych raty uzależniona jest od kursu waluty w danym dniu. Kredytobiorca nie może przewidzieć jaka kwota będzie pobrana z jego rachunku bankowego.

Przykład:

Kredytobiorca dokonuje spłaty raty każdego 15-tego dnia miesiąca w wysokości 600 CHF

DATA KURS Kwota z PLN
15.01.2009 2,8696 1721,76
15.02.2009 3,0981 1858,86
15.03.2009 2,9292 1757,52
15.01.2010 2,7314 1638,84
15.02.2010 2,7441 1646,46
15.03.2010 2,6830 1609,80
15.01.2011 3,0158 1809,48
15.02.2011 3,0067 1804,02
15.03.2011 3,1764 1905,84

Powyższy przykład obrazuje różnice w wysokości raty kredytu przeliczonej na złotówki, nie tylko w obrębie lat, ale i miesięcy.

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., często Kredytobiorca nie miał świadomości podczas podpisywania umowy o kredyt indeksowany i denominowany, jakie konsekwencje niesie za sobą wahanie kursu waluty i jaki wpływ wywrze na wysokość ich zobowiązania. Dodatkowo brak transparentności w przedstawieniu stosowanego przez bank mechanizmu przeliczeniowego przyczynił się do tego, że Kredytobiorca ma poczucie, że został wprowadzony w błąd. Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A. dodaje:

– Na podstawie aktualnego orzecznictwa sądowego utwierdzamy się w fakcie, że Banki w umowach kredytów indeksowanych i denominowanych stosowały niedozwolone zapisy umowne i nie dawały kredytobiorcy pełnej i przejrzystej informacji o produkcie, co nie pozwoliło im w pełni zapoznać się i zrozumieć grożącego niebezpieczeństwa związanego z umową kredytową obarczoną ryzykiem walutowym.

Gdzie szukać pomocy? Czy można odzyskać utracone?

Rosnąca świadomość Frankowiczów nt. sytuacji w jakiej się znaleźli sprawia, że kredytobiorcy szukają pomocy w różnych instytucjach i organach kontroli, np. KNF, UOKiK, a nawet w Trybunale Sprawiedliwości UE. Należy pamiętać jednak, że wymienione instytucja rozpatrują problem w sposób zbiorowy – biorą pod uwagę jedynie sytuację ogółu kredytobiorców.

– Aby indywidualnie walczyć z machiną bankową, warto zastanowić się nad możliwością skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Pomoże on zrozumieć zawiłość umowy kredytowej i wskaże, czy w danym przypadku bank zastosował w niej niedozwolone zapisy prawne. Warto wziąć też pod uwagę najważniejszy fakt, że profesjonalny pełnomocnik będzie potrafił określić dokładną kwotę roszczenia, o jaką można walczyć z bankiem. Zachęcam do odwiedzenia naszej strony  https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach  –  tam można znaleźć sporo informacji na ten temat – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A

 

*Materiał został współtworzony z firmą VOTUM S.A. – gwarantującą kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy. VOTUM S.A. oferuje także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.

https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach

Już wkrótce Rada Unii Europejskiej zatwierdzi dyrektywę w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Zdaniem ekspertów Deloitte zawarte w tym dokumencie ambitne cele ograniczające stosowanie plastiku nie będą możliwe bez wprowadzenia systemu kaucyjnego. Z 5 mln 565 tys. ton opakowań wprowadzonych na rynek w Polsce w 2017 roku, około 2,5 mln ton (45 proc.) trafiło do gospodarstw domowych.  System depozytowy dotyczyłby jedynie około jednej trzeciej tych opakowań, a więc około 740 tys. ton rocznie. Kraje, w których został on wdrożony, odnotowują korzyści w postaci wzrostu poziomu recyklingu odpadów opakowaniowych, poprawy jakości surowca czy większej świadomości środowiskowej społeczeństwa. Z drugiej strony, wprowadzenie dobrze funkcjonującego systemu wymaga odpowiedzi na wiele pytań, by jego finalny kształt uwzględniał aspekty funkcjonowania wszystkich podmiotów.

Dyrektywa „Single-Use Plastics” od 2021 roku przewiduje różne rodzaje działań mających na celu ograniczenie negatywnego wpływu odpadów z tworzyw sztucznych na środowisko. Zakaz wprowadzenia do obrotu części produktów jednorazowego użytku będzie dotyczył patyczków higienicznych, sztućców, talerzy, słomek, mieszadeł do napojów oraz patyczków do balonów. Produkty te będą musiały zostać zastąpione przez biodegradowalne alternatywy. Inne artykuły, takie jak opakowania na żywność, paczki i owijki na butelki, pojemniki na napoje, kubki na napoje, wyroby tytoniowe z filtrami, chusteczki nawilżane, balony i lekkie torby plastikowe nadal będą mogły być wprowadzane do obrotu, ale w stosunku do nich zostaną wzmocnione mechanizmy rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Poza tym od 2025 roku nakrętki i wieczka plastikowe będzie można wprowadzić do obrotu tylko pod warunkiem, że będą one przymocowane na stałe do butelek i pojemników. Od tego samego roku wszystkie butelki PET muszą być wykonane co najmniej w 25 proc. z surowca wtórnego, a od 2030 wszystkie butelki plastikowe (niezależnie od rodzaju tworzywa) – w 30 proc. Co więcej, do końca 2025 roku poziom zbiórki i recyklingu opakowań plastikowych po napojach ma wynieść 77 proc., a do 2029 r. – 90 proc. – Osiągnięcie tych celów nie będzie możliwe bez efektywnego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, którego uzupełnieniem może być system kaucyjny. Pewne jest, że depozytu nie należy traktować jako rozwiązania problemu zbiórki i zagospodarowania wszystkich odpadów komunalnych, ale jako sposób na wzrost poziomu recyklingu wybranych frakcji – mówi Julia Patorska, Lider zespołu ds. analiz ekonomicznych w Deloitte.

 Zobacz też:

Zakaz plastiku a wpływ na biznes

System kaucyjny w Europie

Obecnie z depozytu korzysta 133,1 mln ludzi w Europie, czyli nieco ponad jedna czwarta populacji. System funkcjonuje w dziesięciu europejskich krajach: Chorwacji, Danii, Estonii, Finlandii, Niemczech, Holandii, Norwegii, Szwecji, Islandii i na Litwie. Z uwagi na restrykcyjne wymogi prawne w zakresie odpadów opakowaniowych jego wprowadzenie rozważa coraz więcej państw, m.in. Austria, Belgia, Francja, Łotwa czy Wielka Brytania.

Efektywność systemów działających w poszczególnych państwach jest zbliżona, a średni poziom zbiórki odpadów włączonych w system kształtuje się na poziomie 91 proc. – Co do zasady system kaucyjny przyczynia się do podniesienia ogólnych poziomów recyklingu odpadów opakowaniowych. Trend ten zaobserwować można na przykładzie Danii, Holandii i Niemiec.  Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że Belgia, Czechy czy Hiszpania osiągają zbliżone wyniki w zakresie poziomów recyklingu, choć nie wprowadziły systemu depozytowego. Bardzo efektywnie natomiast działa w tych krajach zasada rozszerzonej odpowiedzialności producenta, za pośrednictwem której producenci wprowadzający opakowania na rynek w całości lub części pokrywają koszty gospodarki odpadami opakowaniowymi– mówi Julia Patorska.

To nie jest kwestia „czy” ale „jak” wprowadzić system kaucyjny

Do gospodarstw domowych trafia 45 proc. wszystkich opakowań – w przybliżeniu 2,5 mln ton rocznie.  Butelki PET i szklane, puszki aluminiowe oraz opakowania wielomateriałowe do płynnej żywności to około 30 proc. wszystkich opakowań wprowadzonych do gospodarstw domowych.  Przy założeniu zbiórki na poziomie 91 proc. odpady te stanowiłyby zaledwie ok. 6 proc. wszystkich zebranych odpadów komunalnych. To pokazuje, że system kaucyjny jest rozwiązaniem fragmentarycznym i nie rozwiązuje całościowo problemu zagospodarowania odpadów, w szczególności tych problematycznych, takich jak opakowania wielomateriałowe, tacki, owijki na butelki, kubeczki na jogurty czy folie.

Jak wskazują eksperci Deloitte, system ROP jest rozwiązaniem, które może przynieść korzyści w odniesieniu do poziomów zbierania i recyklingu wszystkich typów odpadów opakowaniowych i powinien stanowić podstawę działań w tym zakresie. Tym bardziej, że system kaucyjny może stanowić jego skuteczne uzupełnienie, jak dzieje się to m.in. w Holandii i Niemczech, które są wśród pięciu krajów z najwyższymi poziomami recyklingu.

Przeczytaj także:

Sprzedaż detaliczna w Polsce wzrosła o 6,1 proc. rdr w lutym

Wdrożenie sprawnie funkcjonującego systemu kaucyjnego jest zawiłym i skomplikowanym procesem. Na drodze do jego wprowadzenia pojawia się szereg pytań odnośnie kształtu, kosztów, zasad funkcjonowania i wpływu na obecnie istniejące zależności. Pytania te odnoszą się do niemal każdego z potencjalnych interesariuszy systemu – od wprowadzających produkty w opakowaniach na rynek, poprzez handel, konsumentów, aż po firmy zaangażowane w transport i recykling opakowań, a także pośrednich uczestników systemu – gminy i organizacje odzysku.

Jednym z najistotniejszych czynników do rozważenia, decydującym o kosztach systemu kaucyjnego i jego funkcjonalności, jest to, czy będzie on automatyczny czy manualny. Różnica dotyczy przede wszystkim liczby czynności związanych z odbiorem i segregacją opakowań, które musi wykonać pracownik sklepu lub automat, a tym samym czasu jaki cały proces zajmuje. Gdy małe sklepy, nie chcąc angażować dodatkowego pracownika, zdecydują się na zbiórkę automatyczną, podniesie to koszty inwestycyjne całego systemu. – Jego automatyzacja i objęcie nim wszystkich sklepów jest wariantem bardzo kosztownym. Jak wynika z naszych obliczeń, nawet przy założeniu, że automaty trafią tylko do dużych sklepów, kwota potrzeba na sfinansowanie przedsięwzięcia to ponad miliard zł. Koszty inwestycyjne związane z wprowadzeniem systemu kaucyjnego będą w znaczny sposób wpływać na jego funkcjonalność i wygodę dla poszczególnych uczestników. To z kolei będzie decydującym czynnikiem kształtującym jego efektywność – mówi Julia Patorska.

Choć dyskusja na temat słuszności wprowadzania systemu kaucyjnego trwa od lat, żaden kraj dotąd nie opracował rozwiązania idealnego, na którym inne państwa mogłyby się wzorować. Przed ewentualnym przystąpieniem do systemu depozytowego warto przeprowadzić szeroką akcję informacyjno-edukacyjną w zakresie selektywnego zbierania odpadów, w szczególności tych, których właściwe posortowanie stanowi problem dla gospodarstw domowych.

Źródło: Deloitte

Eksperci

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Rozszerzenie programu Rodzina 500 plus na każde dziecko pochłonie dodatkowo ok. 20 mld zł rocznie. W...

AKTUALNOŚCI

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...

Strajk nauczycieli, czyli dlaczego porozumienia branżowe ważne dla gospodarki

Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że układy zbiorowe i porozumienia branżowe – także w se...

Polacy coraz chętniej stawiają na własny biznes

Polska mikroprzedsiębiorczość intensywnie się rozwija. Na koniec 2018 r. liczba nowo zarejestrowanyc...

Dlaczego taksówkarze walczą o taksometry, skoro używają aplikacji?

FPP: Dlaczego taksówkarze walczą o taksometry, skoro używają aplikacji? Ustalenie ceny kursu z góry ...

Czy globalne spowolnienie przerodzi się w recesję?

Prognozy inwestycyjne na drugi kwartał 2019 Pierwsze trzy miesiące 2019 roku były dla rynków finanso...