poniedziałek, Grudzień 17, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Marzec 9

Dzienne archiwaMar 9, 2018

Dalszy rozwój rozwiązań cyfrowych, łączenie produktów bankowych i pozabankowych oraz jeszcze większa profesjonalizacja usług – to najważniejsze przewidywane tendencje rynku usług pośrednictwa finansowego w Polsce.

Dane zawarte w raporcie Konfederacji Przedsiębiorstw Finansowych „KPF. Sektor pośrednictwa finansowego w Polsce. III kwartał 2017” pokazują, że wartość sprzedanych kredytów hipotecznych w III kwartale 2017 roku wzrosła o 13.7% w stosunku do analogicznego okresu w 2016 r., zaś wzrost wśród kredytów firmowych wyniósł 12.1%. Czy dobre wyniki branży notowane w ostatnich miesiącach zostaną utrzymane? Wiele zależy od tego, jak branża poradzi sobie z nowymi wyzwaniami.

Nowelizacja ustawy – co oznacza dla pośredników finansowych?

Wejście 22 lipca ub. r. w życie nowelizacji ustawy o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami postawiła przed branżą nowe wymogi. Teraz do prowadzenia działalności potrzebna jest akredytacja wydawana na podstawie wpisu do Rejestru Pośredników Kredytowych (RPK).

Co ważne, pośrednicy, którzy rozpoczęli swoją działalność po 22 lipca, czas na uzyskanie stosownych dokumentów mieli do 22 stycznia br. Z kolei firmy, które rozpoczęły działalność przed 22 lipca 2017 roku wpis do rejestru muszą uzyskać do dnia 22 lipca 2018 roku. W jaki sposób  zaostrzone przepisy wpłyną na rynek pośrednictwa finansowego?

– Zmiany w przepisach zobowiązują branżę do jeszcze większej  profesjonalizacji całego biznesu pośrednictwa finansowego. To z kolei może pozytywnie wpłynąć na wzrost zaufania ze strony klientów, co będzie widoczne w 2018 roku i w kolejnych latach, ponieważ nowe regulacje wynikające z ustawy zobowiązują pośredników finansowych do jeszcze większej dbałości o proces obsługi klienta – mówi Ryszard  Korzonek, Prezes Zarządu Fintegra, integratora bankowego.

Wyniki badania zawarte w raporcie KPF potwierdzają, że zmiana przepisów nie powinna  wpłynąć negatywnie na rynek pośrednictwa. Wśród przewidywań dotyczących koniunktury na rozpoczęty już rok przeważają oceny raczej dobre (57,1%), natomiast raczej źle ocenia koniunkturę 28,6% respondentów.

Branżowe prognozy na 2018 rok

Zmiany w przepisach, do których muszą dostosować się pośrednicy finansowi to jeden z istotniejszych czynników mających wpływ na ich pracę w rozpoczętym 2018 roku. Rynek pośrednictwa finansowego stanie w najbliższym czasie także przed innymi ważnymi wyzwaniami. Rosnąć będzie konkurencja ze strony fintechów, a wprowadzenie RODO wymusi zaostrzenie ochrony danych osobowych. Co jeszcze przyniesie bieżący rok?

– W najbliższych miesiącach spodziewamy się wzrostu udziału sprzedaży pożyczek pozabankowych i produktów kredytowych dla firm. Branżę pośrednictwa czeka też konsolidacja w zakresie sprzedawanych produktów, a dokładniej łączenie produktów bankowych i pozabankowych. Coraz ważniejsze będzie również podtrzymanie dobrych relacji z operatorami bankowymi, gdyż większość  pośredników na rynku, około 85%, to mikropośrednicy – przewiduje Piotr Tabor, Dyrektor Zarządzający FinUp.

Inną tendencją, zdaniem eksperta FinUp, na rynku będzie dalszy rozwój rozwiązań cyfrowych w usługach finansowych. Tylko w 2017 roku odnotowaliśmy w Polsce wzrost o 2 miliony użytkowników bankowości mobilnej, a w skali Europy zajmujemy 9. miejsce pod względem liczby tego typu użytkowników. To z kolei może prowadzić do wzrostu udziału kanałów zdalnych w dystrybucji produktów finansowych.

Ubiegłoroczne zainteresowanie zakupami złota to zasługa światowego wzrostu gospodarczego. Pozytywna sytuacja przyczyniła się do zamożności społeczeństw, a tym samym, w wielu krajach, coraz większe sumy były przeznaczane na zakup złota. Eksperci z World Gold Council oczekują, że dobra passa w światowej gospodarce będzie kontynuowana, dlatego już w I kwartale 2018 roku wskazali powody, dla których warto zainwestować w złoto.

W USA i Europie spada bezrobocie, rosną wynagrodzenia, a inflacja pozostaje na stosunkowo niskim poziomie. Tym samym, zwiększa się siła nabywcza ludności oraz wzrasta ogólny optymizm wśród społeczeństwa. Według tegorocznych przewidywań, Chiny i Indie, będące największymi konsumentami złota, również odnotują wysokie tempo wzrostu gospodarczego. Czynniki te pozwalają z optymizmem patrzeć na rynek złota. Według World Gold Council rok 2018 będzie dla niego równie pomyślny co rok poprzedni.

O powodach, dla których warto zainwestować w kruszec mówi Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark.
Londyńscy eksperci światowej Rady Złota wskazują cztery podstawowe powody, dla których powinniśmy uwzględnić złoto w swoich portfelach aktywów. Pierwszym z nich jest fakt, że złoto w średnim i długim horyzoncie czasowym przynosi bardzo korzystne stopy zwrotów. Są one zdecydowanie wyższe niż ze standardowych lokat bankowych i mogą konkurować z dużo bardziej ryzykownymi instrumentami finansowymi. Rok do roku, 10-letnia średnia stopa zwrotu z inwestycji w złoto kształtuje się na poziomach dwucyfrowych. Zakładając, że nie ma przy tym podatku od zysków kapitałowych, to inwestycja nabiera dodatkowego smaku.

Kolejnym podkreślanym atutem złota jest jego ekstremalnie wysoka płynność jako instrumentu finansowego. To korzyść szczególnie doceniana przez inwestorów, którzy posiadają kruszec, a jednocześnie w szybkim tempie mogą mieć dostęp do gotówki. Dodatkowo, złoto cechuje się także niską korelacją z podstawowymi klasami aktywów. Co to oznacza dla posiadaczy?
Złoto uwzględnione w portfelu inwestycyjnym jest w stanie zarabiać, zarówno w okresie recesji, ale również i w okresie wzrostu wycen pozostałych klas aktywów czy wzrostu gospodarczego, czyli tzw. dobrej koniunktury – wyjaśnia Śniegocki.

World Gold Council wskazuje na jeszcze jeden powód, dla którego warto pomyśleć o zakupie złota – posiadanie tego kruszca może ograniczać ryzyko przeceny instrumentów finansowych znajdujących się w naszym portfelu inwestycyjnym.

Można zaryzykować taką tezę, że złoto jest pewnego rodzaju stabilizatorem wartości naszych oszczędności – podsumowuje ekspert Goldenmark.

 

Autor: Robert Śniegock

Energa wdraża kolejne kompleksowe rozwiązania mające poprawić jakość powietrza w Polsce. Po ofertach produktowych, serwisie antysmogowym oraz programie „Oddycham z energią” przyszedł czas na dofinansowanie do zakupu bardziej ekologicznego systemu ogrzewania. Klienci Grupy Energa mogą zyskać do 5 tysięcy złotych oszczędności przy jego zakupie.

Wiosna to idealny czas na remont instalacji grzewczej. Jego rozpoczęcie będzie łatwiejsze, jeśli na rynku pojawia się ciekawa oferta z okazją na dofinansowanie inwestycji. Energa Obrót, we współpracy z Enspirionem, daje swoim klientom szansę wymiany starego, nieekologicznego ogrzewania na nowoczesny system grzewczy. Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu pieców akumulacyjnych i pomp ciepła po preferencyjnych cenach.

– Współpraca potęguje korzyści, dlatego Energa Obrót wspólnie z Enspirionem zapewnia pełną obsługę inwestycji, od zakupu nowoczesnych systemów ogrzewania, czyli pieców akumulacyjnych czy pomp ciepła, poprzez ich montaż, przebudowę oraz serwis. Dodatkowo ofertę uzupełniamy dedykowanymi usługami, ciekawymi z perspektywy klientów świadomych tego, jak ważne jest angażowanie się w ochronę środowiska – podkreśla Jarosław Dybowski, prezes zarządu Energi Obrotu.

– Działamy kompleksowo, realizując założenia Strategii Grupy Energa wynikające z tzw. Modelu Biznesowego Integratora. Stawiamy na synergię działań w ramach Grupy Energa. W ramach kampanii antysmogowej Enspiron zapewnia pełne wsparcie wyspecjalizowanych ekspertów na każdym etapie realizacji inwestycji, począwszy od doradztwa aż po oddanie instalacji do użytku – dodaje Tomasz Lesiewicz, prezes Enspiriona.

Specjalna oferta promocyjna zakłada dofinansowanie zakupu systemu ogrzewania wykorzystującego piece akumulacyjne lub pompę ciepła w wysokości 20 proc. ceny urządzenia. Klienci zyskują maksymalnie 5 tys. zł. Oferta promocyjna obowiązuje od 1 marca 2018 do 31 grudnia 2018 roku i dotyczy pierwszych 100 zawartych umów na zakup urządzeń. Uzupełnieniem oferty grzewczej są propozycje oparte o taryfę antysmogową „Noc pełna energii” oraz oraz jej wariant uwzgledniający wsparcie fachowców.

Zbiórki i aukcje zorganizowane w internecie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy po raz kolejny zakończyły się wielkim sukcesem. W trakcie 26. Finału internauci korzystający z systemu PayU przekazali 18 109 010 złotych na wyrównywanie szans w leczeniu noworodków. PayU gra z Orkiestrą Jurka Owsiaka już od 16 lat, nie pobierając żadnej prowizji, dzięki czemu każda złotówka wpłacona na WOŚP jest w całości przekazywana na konto Fundacji.

Wspieranie WOŚP w internecie staje się coraz popularniejsze. Nasi przyjaciele nie zawsze mają możliwość wrzucenia pieniędzy do tradycyjnej puszki – czasami z powodu choroby, czasami z powodu odległości od Polski, a czasami po prostu chcieliby wesprzeć nasze działania jeszcze przed finałową niedzielą. Wpłata za pomocą naszej strony wpłacam.wosp.org.pl, aplikacji mobilnej czy innych stron, których operatorem finansowym jest PayU, jest dla użytkowników bezpieczna i bardzo łatwa, a jednocześnie daje im pewność, że wpłacona kwota od razu i w całości trafia na nasze konto – mówi Krzysztof Dobies, Rzecznik Prasowy Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

PayU podsumowuje najważniejsze dane z obsługiwanych w ramach współpracy z WOŚP podczas 26. Finału zbiórek online:

  • Poprzez aplikacje, strony i aukcje internetowe zebrano łącznie 18 109 010 złotych.
  • Wśród wpłat online 8 958 183 złote zebrano poprzez strony wosp.org.pl, wosp.onet.pl, Eskarbonka WOŚP – Mastercard i Zrzutka.pl, Wirtualne Serce na Wspieram.to, wirtualną skarbonkę Siepomaga.pl, aplikację na Facebooku oraz aplikację mobilną 26. Finału przygotowaną z PLAY.
  • Poprzez aukcje charytatywne współorganizowane z Allegro i wirtualną puszkę Allegro zebrano 9 150 827 złotych.
  • Najczęściej wpłacanymi kwotami przez internautów były: 20 zł (22% wszystkich wpłat), 50 zł (17%), 10 zł (13%) oraz 100 zł (11%).
  • Ze wszystkich wpłat o wartości 20 zł zebrano prawie 900 tys. zł, a z wpłat po 50 zł aż 1 641 350 zł.
  • Najwyższą pojedynczą wpłatę, 15 800 zł, odnotowano na stronie wosp.org.pl.

80% wpłat na zbiórkach i aukcjach obsługiwanych przez PayU zrealizowano za pomocą szybkich przelewów online (tzw. pay-by-linków). Innymi wybieranymi metodami płatności były BLIK (10%), karty płatnicze (9%) i przelewy tradycyjne (1%).

Od 2003 r., gdy PayU rozpoczęło współpracę z WOŚP, internauci przekazali dla Orkiestry za pośrednictwem tego systemu już ponad 77 mln zł. Każda wpłacona złotówka została w całości przesłana na konto Fundacji, ponieważ PayU nie pobiera żadnej prowizji.

Z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy współpracujemy już 16 lat i z każdym Finałem obserwujemy, że Polacy coraz bardziej przekonują się do wspierania akcji charytatywnych poprzez wpłaty datków online. Jesteśmy dumni, że mamy szansę być częścią tej największej w Polsce i unikalnej w skali świata akcji charytatywnej, udostępniając narzędzie, dzięki któremu każdy może pomóc dzieciom: wystawiając coś na charytatywną aukcję, licytując przedmioty, organizując własne zbiórki w internecie, czy też wpłacając dowolną kwotę – mówi Joanna Pieńkowska-Olczak, Country Manager PayU w Polsce. Akcje charytatywne, takie jak WOŚP, można i należy wspierać przez cały rok. Możliwość przekazania wpłaty dostępna jest nieustannie na stronie wosp.org.pl, a od 8 marca br. trwa także nowa całoroczna zbiórka na Facebooku – dodaje.

Jak można wspierać WOŚP w ciągu roku?

Link do oficjalnej zbiórki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na Facebooku jest dostępny w poście na fan page’ach WOŚP oraz PayU. Po przejściu do aplikacji darczyńca najpierw zobaczy na co mogą zostać przeznaczone zebrane środki, a następnie kto już wsparł akcję. W kolejnym kroku należy wybrać jedną z sugerowanych kwot wpłaty lub wpisać dowolną inną wartość. Następnie darczyńca zostanie przekierowany na stronę płatności obsługiwaną przez PayU. Po zrealizowaniu transakcji czeka go niespodzianka – w ramach podziękowania można zrobić sobie zdjęcie i ozdobić je serduszkiem WOŚP. Udostępnienie zdjęcia z hasztagiem #WspieramZPayU będzie zachętą do pomagania dla kolejnych osób

Japonia, jeden z największych i najlepiej prosperujących kryptowalutowych rynków na świecie, zaostrza kontrole giełd i wstrzymuje obrót na dwóch z nich. To nie koniec japońskiego ciosu w kryptowaluty. Znany w tym światku prawnik sprzedał ostatnio bitcoiny o wartości 400 milionów dolarów i wystawi na sprzedaż jeszcze pięć razy tyle. Czy o wzrostach cen na rynku możemy na razie zapomnieć? – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Japonia nie bez przyczyny uchodzi za jeden z najlepiej rozwiniętych rynków kryptowalut. Bardzo duża część światowego obrotu odbywa się właśnie tutaj. Poziom zastosowania też jest wyższy niż w innych krajach – kryptowalutami możemy płacić w części japońskich sklepów. Jednakże, po tym jak pod koniec stycznia rynkiem wstrząsnęła wiadomość o kradzieży kryptowalut o wartości 500 mln dol. z jednej z tamtejszych giełd (Coincheck), japoński regulator zaostrza kontrole tych podmiotów, co może wstrząsnąć tamtejszym rynkiem.

Pokłosie kradzieży

Jak donosi “Financial Times”, dwóm japońskim giełdom (FSHO oraz Bitstation) tamtejsza Agencja Usług Finansowych (FSA) nakazała wstrzymanie działalności na miesiąc. W dynamicznym świecie kryptowalut może to oznaczać dla giełd wielkie problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania, kiedy ponownie zaczną działać 7 kwietnia. Ponadto, pięć innych giełd dostało nakaz poprawienia wewnętrznych procedur kontrolowania i raportowania do FSA.

Działania te są wynikiem kontroli przeprowadzonej przez japońskiego regulatora, która wykazała m.in. słabą zgodność ze standardami przeciwdziałania praniu pieniędzy, słabo wyszkoloną kadrę pracowniczą czy sprzeniewierzenie kryptowalut użytkowników (Bitstation).

Co ciekawe, FSA już kontrolował 32 działające giełdy w Japonii, z których 16 ma pełne licencje, a drugie 16 tymczasowe zezwolenie na obrót. Jest więc dość prawdopodobne, że początkowe kontrole FSA nie były dość wnikliwe, co z jednej strony umożliwiło bardzo dynamiczny rozwoju rynku, a z drugiej mogło przyczynić się do ułatwienia nielegalnych procederów i wyciekania pieniędzy z giełd. Wspomniana kradzież 500 mln dol. z końca stycznia nie była pierwszą taką kradzieżą w historii japońskiego rynku kryptowalut.

Miliardy pana Kobayashiego

Mt. Gox była niegdyś największą giełdą handlu kryptowalutami na świecie. Cztery lata temu złożyła jednak wniosek o upadłość, po tym jak wyszło na jaw, że straciła na rzecz hakerów kryptowaluty o wartości ok. 500 milionów dolarów. Syndykiem masy upadłościowej jest znany w świecie kryptowalut tokijski prawnik Nobuaki Kobayashi. Opublikowane w środę informacje wskazują, że od września Kobayashi sprzedał bitcoiny i bitcoiny cash o wartości 400 milionów dolarów. Choć mogło to przyczynić się do spadku cen tych kryptowalut i ogólnego pogorszenia nastrojów na rynku, to jeszcze nie koniec.

Jak podaje agencja informacyjna Bloomberg, w posiadaniu Kobayashiego są jeszcze kryptowaluty o wartości 1,9 mld dol., które również będą do kupienia. Średnia cena jednostki sprzedanych dotychczas bitcoinów, zgodnie z raportem Kobayashiego, wynosi 10 tys. dol., czyli praktycznie tyle, co bieżąca cena na rynku.

Biorąc pod uwagę, że Kobayashi – jak sam zapowiada – chce osiągnąć “najwyższą możliwą cenę sprzedaży” z pozostałych 1,9 mld dol. wspomnianych kryptowalut, może to wywoływać negatywną presję nie tylko na ceny tych dwóch jednostek, ale też na cały rynek, ograniczając jego potencjał wzrostowy.

Podobny skutek w krótkim terminie mogą odnieść działania japońskiego regulatora. Tu jednak istnieje także druga strona medalu. W dłuższej perspektywie regulacje mogą pozytywnie wpłynąć na rynek, nie tylko japoński, ale i globalny. Większe bezpieczeństwo przechowywanych kryptowalut może przyspieszać ich implementacje w życiu codziennym, a zwiększony z tego tytułu popyt przyczyniać się do dalszego wzrostu cen.

Ministerstwo Pracy w porozumieniu z Państwową Inspekcją Pracy wydało „interpretację” przepisów ustawy o zakazie handlu w niedziele. Interpretacja resortu pracy jest w wielu miejscach niezgodna z brzmieniem ustawy i może narażać obywateli na odpowiedzialność karną za jej stosowanie.

Władza wykonawcza nie może wyręczać ustawodawcy w ustalaniu tego, co jest zabronione lub dozwolone oraz władzy sądowniczej w stosowaniu prawa. W przeciwieństwie od interpretacji podatkowych, resort pracy nie ma żadnej kompetencji do wydawania wiążącej wykładni przepisów prawa pracy. Z początkiem marca weszła w życie ustawa o zakazie handlu w niedziele.

Fundacja FOR w swoich publikacjach wielokrotnie wskazywała, że wprowadzenie ograniczeń w handlu szkodzi nie tylko pracodawcom, ale również pracownikom i konsumentom. Większość rządząca pogłębiła ten problem i przyjęła całkowicie wadliwą ustawę. Parlamentarzyści oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przez ponad 14 miesięcy prac legislacyjnych nad tym projektem nie wsłuchali się w głosy dotyczące skutków wprowadzenia zakazu handlu w niedziele.
Co więcej, czytając obowiązującą ustawę nie można jednoznacznie ustalić, które sklepy mogą, a które nie mogą handlować w niedziele Z końcem lutego resort pracy i Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) przedstawili „wspólne stanowisko” dotyczące ustawy o zakazie handlu w niedziele.

Kierownictwo resortu wspominało wcześniej, że wyda „interpretację” tych przepisów. W przeciwieństwie do administracji podatkowej, żaden inny organ władzy wykonawczej nie ma ustawowego prawa do wydawania wiążącej interpretacji przepisów. W państwie, w którym istnieje trójpodział władzy, nie można wyręczać ustawodawcy w tworzeniu prawa, ani sądów w jego interpretacji.
Stworzenie wrażenia, że ww. „interpretacja” jest wiążąca, i że zastosowanie się do niej pozwoli pracodawcom na uniknięcie odpowiedzialności karnej jest działaniem niebezpiecznym dla pracodawców, pracowników i konsumentów. Jest to o tyle szkodliwe, że „interpretacja” ta zawiera rażące błędy w rozumieniu przepisów ustawy o zakazie handlu w niedziele. Pojawiają się w niej stwierdzenia, których resort pracy nie oparł na żadnym stopniu na brzmieniu ustawy lub stenogramów z prac parlamentarnych.

Przedstawiona przez Ministerstwo Pracy i PIP „interpretacja” ustawy o zakazie handlu w niedziele
to tak naprawdę wejście władzy wykonawczej w rolę ustawodawcy. Jeśli resort widział wady w toku
prac legislacyjnych, to powinien na bieżąco reagować na wszystkie propozycje przyjęcia niezrozumiałych
przepisów. Przy takim zaniechaniu Ministerstwa Pracy nie można więc twierdzić, że przedsię-
biorcy „obchodzą” przepisy. W sklepach prowadzony będzie legalny handel, a zgodnie z przepisami
uchwalonej niedawno „Konstytucji dla biznesu” oraz ustawy zasadniczej „co nie jest zabronione, jest
dozwolone”.

Przypominamy, że pierwsza niedziela z zakazem handlu wypada 11 marca.

 

Autor: Patryk Wachowiec

Wiele osób woli krótkoterminowe lokaty bankowe od obligacji obawiając się, że inwestycja w papiery wartościowe oznacza konieczność zamrożenia środków nawet na kilka lat. Niesłusznie.

Już w perspektywie trzech miesięcy lepszym wyborem od lokaty bankowej może okazać się zakup obligacji skarbowych o trzymiesięcznym okresie do wykupu. Ich oprocentowanie ustalono na 1,5 proc. w skali roku, czyli tyle, ile wynosi średnie oprocentowanie depozytów bankowych do dwóch lat (dane za Narodowym Bankiem Polskim). Istnieje także możliwość osiągania wyższych dochodów w przypadku zakupu obligacji o dłuższym terminie zapadalności nawet przy założeniu ich sprzedaży lub umorzenia np. po roku od dokonania inwestycji.

Dla przykładu, czteroletnie obligacje skarbowe oferowane indywidualnym nabywcom oprocentowane są w pierwszym roku na 2,4 proc. Można umorzyć je w każdym momencie (nie wcześniej niż siedem dni od zakupu), z czym wiąże się utrata odsetek, nie więcej jednak niż 0,7 proc. nominału. Jeśli obligacja zostanie umorzona np. po roku, inwestor i tak zarobi 1,7 proc. brutto (ale tylko 1,24 proc. netto). Naturalnie może też zdecydować o przedłużeniu inwestycji, co będzie miało ten przyjemny skutek, że w kolejnym roku oprocentowanie obligacji wyniesie 1,25 pkt proc. więcej niż inflacja. Jest więc spora szansa na to, że będzie to więcej niż 2,4 proc.

Jeszcze większe możliwości krótkoterminowych inwestycji dają obligacje korporacyjne, bo w ich przypadku sprzedaż przed terminem wykupu nie wiąże się z utratą odsetek. Trzeba jednak znaleźć chętnego do ich odkupienia na rynku wtórnym, co najłatwiej zrobić na Catalyst – giełdzie obligacji, prowadzonej przez Giełdę Papierów Wartościowych. Może się okazać, że sprzedamy tam obligacje za cenę wyższą niż ta, po jakiej zostały zakupione, ale możliwe jest także, że cena sprzedaży będzie nieco niższa.

Jak się okazuje, nawet spadek notowań o 5 proc. w ciągu roku (taki stał się udziałem obligacji Getin Noble Banku) nie przekreślił szansy na osiągnięcie zysku z rocznej inwestycji, albowiem odsetki okazały się wyższe niż strata wynikająca ze spadku notowań. Przy czym zysk wskazany jest jako zysk brutto i rozliczenie podatku może różnie wpłynąć na ostateczny wynik (np. w przypadku obligacji notowanych poniżej ceny zakupu lepiej sprzedać obligacje tuż przed ustaleniem prawa do odsetek i w ten sposób zmniejszyć obciążenie podatkowe). W większości pozostałych przypadków sprzedającym udałoby się zachować zysk zbliżony lub przewyższający nominalne oprocentowanie obligacji i można powiedzieć, że jest to dominująca reguła na całym Catalyst, głęboki spadek obligacji w rok po wprowadzeniu do notowań należy do sytuacji wyjątkowych.

Należy przy tym pamiętać, że nie każde obligacje korporacyjne wprowadzane są do notowań na Catalyst, a więc nie w każdym wypadku będzie istniała możliwość skrócenia inwestycji i sprzedaży obligacji. Problemem może okazać się także jakość emitentów, dlatego w porównaniu uwzględniliśmy tylko publiczne emisje obligacji.

Na Catalyst istnieją także inne możliwe warianty krótkoterminowych inwestycji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by kupić obligacje i odsprzedać je za kilka miesięcy, ale należy pamiętać, że taka operacja oznacza konieczność zapłacenia dwukrotnie prowizji maklerskiej, co będzie mieć tym większy wpływ na uzyskaną rentowność, im krótszy będzie okres inwestycji.

Pewnym sposobem na zaoszczędzenie na kosztach transakcyjnych może być zakup obligacji, których termin zapadalności wypada w niedługim czasie, bo wykup obligacji nie wiąże się z dodatkowymi opłatami dla ich posiadaczy. Możliwa do osiągnięcia rentowność kształtuje się bardzo różnie, w zależności od tego jak inwestorzy postrzegają ryzyko związane z danym emitentem i jego obligacjami. Aby nieco lepiej przybliżyć to zagadnienie przygotowaliśmy zestawienie obligacji, które indywidualny inwestor może kupić na Catalyst, a które zapadają mniej więcej za 12 miesięcy.

Wadą tego rozwiązania jest jednak niska płynność – możliwości zakupu obligacji zwykle spadają wraz ze zbliżającym się terminem wykupu obligacji. Możliwe jest także, że emitent wykupi obligacje przed terminem pozbawiając inwestorów spodziewanego zysku z odsetek. Wreszcie, nie wszystkim emitentom udaje się wykupić obligacje. Wprawdzie odsetek niewykupionych na czas papierów korporacyjnych na Catalyst to 2,1 proc. (za styczniowym odczytem Indeks Default Rate opracowanym przez Obligacje.pl), niemniej jest to ryzyko, które należy brać pod uwagę zwłaszcza w przypadku mniejszych emitentów.

Z drugiej strony na Catalyst łatwo także znaleźć obligacje tak solidnych emitentów jak PKN Orlen czy zwykłe obligacje bankowe, które w krótkim terminie oferują rentowność obligacji w granicach 2-3 proc. i nawet uiszczając prowizję maklerską łatwo pobić wynik z lokaty bankowej, choć rzecz jasna inne jest też ryzyko inwestycji.

 

Autor: Jan Karczewski

 

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...