niedziela, Lipiec 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2017 Listopad 14

Dzienne archiwaLis 14, 2017

W trzech pierwszych kwartałach br. firmy leasingowe sfinansowały w segmencie transportu ciężkiego aktywa o wartości 12,8 mld zł, porównywalne wartości do analogicznego okresu w 2016 roku. Szczególnie duży wzrost, o ponad 11 proc. dotyczył samochodów ciężarowych powyżej 3,5 t.

Z jednej strony można oczywiście mówić o stagnacji lecz pamiętajmy, że bazą odniesienia jest historyczny rok 2016, w którym tempo wzrostu leasingu transportu ciężkiego było rekordowo wysokie. Jeszcze w połowie bieżącego roku w tym segmencie mieliśmy do czynienia ze spadkiem o 2,4 proc., zaś nastroje w branży transportowej były pesymistyczne. Wiązały się one z niepokojem wywoływanym przez trwające w Komisji Europejskiej prace nad Pakietem Mobilności. Dziś sytuacja jest bardziej zrównoważona, a w leasingu środków transportu ciężkiego obserwujemy stabilizację z tendencją wzrostową,mówi Piotr Gąska, Dyrektor Rynku Transportu Ciężkiego PKO Leasing.

Leasing w segmencie transportu ciężkiego „ciągną” samochody ciężarowe powyżej 3,5 t. W trzech pierwszych kwartałach wartość leasingowanych aktywów wyniosła 2,055 mld zł. W porównaniu z analogicznym okresem 2016 roku to wzrost o ponad 11 proc.

Niewielki wzrost, o blisko 1 proc., odnotowano w przypadku leasingu przyczep i naczep (wartość netto 2,6 mln zł). Zmniejszyło się natomiast w trzech pierwszych kwartałach br. finansowanie pozostałych środków transportu ciężkiego. W przypadku leasingu statków, samolotów i kolei spadek wyniósł 11 proc. (do 635,3 mln zł). Ciągniki siodłowe i autobusy zmniejszył się odpowiednio o niemal 2 proc. (do 6,09 mln zł) i 3 proc. (do 1,08 mln zł).

Ostatnia z wymienionych tendencji nie dotyczyła PKO Leasing. Lider polskiego rynku leasingu odnotował ogromny wzrost w zakresie finansowania autobusów. Wartość leasingowanych aktywów w trzech pierwszych kwartałach br. sięgnęła tu 250 mln zł. W porównaniu z podobnym okresem poprzedniego roku (152,5 mln złotych, liczone razem z Raiffeisen-Leasing Polska) oznacza wzrost o ponad 60 proc. Na ten wynik złożyły się wygrane przetargi publiczne, m.in. finansowanie nowoczesnych autobusów dla Kalisza czy Krakowa.

Po trzech kwartałach 2017 roku PKO Leasing umocnił się na pozycji lidera finansowania przedsiębiorstw. W sektorze środków transportu ciężkiego Spółka wyleasingowała aktywa o wartości 1,62 mld złotych.

Za przyrost sprzedaży pojazdów ciężarowych w ostatnim okresie odpowiadają przede wszystkim firmy prowadzące przewozy krajowe. To cieszy, rozwój polskiej gospodarki jest widoczny gołym okiem. Chcemy wspierać rozwój wszystkich przewoźników, zarówno tych, którzy zajmują się dystrybucją na obszarze Polski, jak i firmy realizujące transport międzynarodowy. Obecnie czekają je wyzwania związane z Pakietem Mobilności. Z naszej strony oferujemy przedsiębiorcom nie tylko sprawną obsługę, lecz również uproszczoną procedurę, pozwalającą finansować inwestycje zarówno nowe, jak i używane pojazdy do łącznego zaangażowania 1 mln zł, dodaje Piotr Gąska, Dyrektor Rynku Transportu Ciężkiego PKO Leasing.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Deficyt specjalistów na rynku pracy spowodował, że przedsiębiorcy chętniej zatrudniają młodsze osoby. Firmy coraz częściej zwracają uwagę na swój wizerunek wśród studentów. Kandydaci bez doświadczenia często mają duży potencjał, który można wykorzystać i wspierać wewnętrznymi szkoleniami. Joanna Kotzian, Employer Branding Manager w HRK, przedstawia skuteczne sposoby budowania relacji z młodymi talentami.

Pielęgnacja wizerunku firmy

Strategia employer brandingowa polega na wzmocnieniu, zmianie bądź budowaniu od podstaw wizerunku firmy. Są to działania ściśle związane z obszarem HR, ale także techniki PR-owe i marketingowe. Służą efektywnemu pozyskiwaniu nowych pracowników. Zainteresowanie i rekrutacja atrakcyjnych kandydatów wiąże się z dużą inwestycją czasu i pieniędzy. Jednak firmy lepiej znane są bardziej pożądane.

 – Firmy, które nie inwestowały wcześniej w kampanie wizerunkowe, widzą, że muszą nadrobić „zaległości”. Znana marka kojarzy się studentom z atrakcyjną pracą. Należy także pamiętać, że kandydat, który aktywnie przeszukuje rynek ogłoszeń, wysyła swoje CV do wielu firm. Często rezygnuje on z oferty pracy nawet na ostatnim etapie rekrutacji, jeśli dostaje konkurencyjną propozycję od bardziej prestiżowej marki – mówi Joanna Kotzian, Employer Branding Manager w firmie HRK – Warto dbać o silną pozycję na rynku, aby nie ponosić strat finansowych związanych z nieefektywną rekrutacją – dodaje.

 Wiele sposobów, jeden cel

W ostatnich latach nastąpił renesans targów pracy. Wcześniej ich organizacją zajmowały się głównie stowarzyszenia studenckie i uczelnie, teraz są to głównie firmy zewnętrzne, np. portale rekrutacyjne. Organizacje coraz chętniej angażują się w tego typu wydarzenia. Na stoiskach firmę reprezentują specjaliści czy nawet managerowie. Dzięki temu kandydaci mogą porozmawiać z przedstawicielami organizacji, bezpośrednio skonsultować swoje pytania dotyczące zatrudnienia oraz zostawić do siebie kontakt.

Kolejnym strategicznym krokiem wejścia do studenckiego środowiska są wszelkiego typu wydarzenia i wizyty pracodawców podczas zajęć na uczelni. Gościnne wystąpienia specjalistów i dzielenie się praktyczną wiedzą pozytywnie wpływa na wizerunek firmy. W oczach studenta tworzy się pewien obraz marki-eksperta, od którego może czerpać informacje związane z kierunkowym wykształceniem. Dodatkowo bezpośrednio na zajęciach młodym talentom można zaoferować staż czy praktyki, a także pozyskać cenne kontakty.

Niektóre duże firmy organizują dla studentów konkursy. Ten kreatywny sposób budowania relacji jest bardzo atrakcyjny dla młodych, ambitnych osób.

– Z jednej strony mamy konkursy organizowane przez instytucje zewnętrzne, np. Grasz o staż, w których studenci ubiegają się o staże i praktyki w różnych firmach, z drugiej natomiast autorskie konkursy konkretnych firmmówi Joanna Kotzian z HRK.

Konkursy mogą mieć charakter indywidualny lub grupowy. Czasami zadania realizowane są w formie grywalizacji. Uczestnicy mają szanse wygrania atrakcyjnych nagród finansowych lub rzeczowych, a przede wszystkim  stażu w wymarzonej firmie. W przypadku konkursu organizowanego przez zewnętrzną firmę pracodawca może budować świadomość swojej marki wśród ogółu studentów (dociera do szerszego grona osób), natomiast w przypadku własnego konkursu, w których zadania odzwierciedlają specyfikę pracy w konkretnej firmie – może dotrzeć do mniejszego, ale ściśle określonego grona młodych talentów o specyficznych umiejętnościach. Mamy wtedy do czynienia ze znacznie bardziej precyzyjnym targetowaniem.  Przykładem branży, w której konkursy stają się coraz popularniejsze, jest IT. Firmy z tego obszaru organizują hackatony, w których programiści walczą ze sobą często o wysokie nagrody pieniężne.

Nie można także zapomnieć o kampaniach promocyjnych w mediach społecznościowych. To kolejny kanał do nawiązywania relacji ze studentami. Pokolenie millenialsów jest przyzwyczajone do codziennego korzystania z Facebooka, YouTube’a czy Instagrama, dlatego warto, aby pracodawcy używali tego rodzaju komunikacji.

W mediach społecznościowych możemy prowadzić efektywne kampanie reklamowe promujące rekrutacje, ale także stosować rozwiązania z obszaru content marketingu – wyjaśnia Joanna Kotzian. Atrakcyjny profil na FB czy Instragramie przyciąga uwagę kandydatów zainteresowanych ofertą konkretnej firmy. Można za jego pośrednictwem pokazać nie tylko to, czym firma się zajmuje, ale też kulturę pracy i zespół, w jakim potencjalnemu kandydatowi przyjdzie pracować.

Językiem studenta

Część pracodawców zdaje sobie sprawę, że musi mówić do studentów ich językiem. Zrozumiała treść, dopasowana terminologia i ciekawy tekst to nie wszystko. Najważniejsze jest sprecyzowanie grupy docelowej, wskazanie charakterystycznych cech osób, do których chcemy dotrzeć. Zanim zaczniemy tworzyć strategię employer brandingową do studentów, musimy zacząć od definicji tzw. persony – określić wiek odbiorcy, jego zainteresowania, tryb życia, język jakim się posługuje na co dzień, miejsca, w których można go znaleźć. Cechy odbiorcy determinują kanały komunikacji, a ich właściwe zdefiniowanie pozwala zaoszczędzić środki przeznaczone na kampanię.

– Aby kampania danej firmy przyciągnęła uwagę kandydatów, musi być nie tylko atrakcyjna, ale powinna także jasno sygnalizować, do kogo jest kierowana – przypomina Joanna Kotzian, ekspert ds. employer brandingu w firmie HRK.Dlatego firmy, które poszukują osób władających rzadko spotykanymi językami obcymi, coraz częściej stosują te języki na poziomie ogłoszenia, a pracodawcy z branży informatycznej coraz częściej formułują komunikaty do programistów z użyciem symboli programistycznych lub kodują cały komunikat rekrutacyjny w danym języku programowania. To sprawia, że sam komunikat staje się jednocześnie narzędziem selekcji. Celem kampanii nie jest przecież tylko pozyskanie dużej liczby CV, ale także to, by były to aplikacje od kandydatów, którzy posiadają poszukiwane przez pracodawcę kompetencje.

Łowcy perełek mogą więcej

Na rynku pracy jest wciąż dużo osób z wyższym wykształceniem, jednak ich kwalifikacje i motywacja do pracy są różne. Rozpoznawalna i atrakcyjna marka pracodawcy pozwala przyciągnąć tych najlepszych. W najbardziej konkurencyjnych branżach, takich jak IT czy SSC/BPO, młode talenty są rozchwytywane już na studiach. Dlatego pracodawcy coraz częściej wchodzą w kooperacje z uczelniami i uruchamiają nowe kierunki i specjalności. To pozwala przygotować studentów do pracy przy realizacji konkretnych zadań. Jednocześnie pracodawca, którego pracownicy prowadzą zwykle część zajęć na takich studiach, nawiązuje bezpośrednią relację ze studentami i może kierować swoją ofertę do konkretnych osób o potrzebnych kwalifikacjach.

– Przykładem może być łowienie talentów przez organizacje z branży SSC/BPO, gdzie ważna jest znajomość języka obcego (innego niż angielski). Takie firmy bardzo chętnie współpracują z wydziałami lingwistycznymi szkół wyższych, ponieważ nauka obsługi klienta i księgowości zajmuje kilka tygodni, a opanowanie języka trwa kilka lat. Pozyskiwanie studentów i absolwentów ze znajomością języka i uczenie ich księgowości jest zdecydowanie tańsze.mówi Joanna Kotzian z HRK.

Strategia budowania dobrych relacji ze studentami ma kluczowe znaczenie  w pozycjonowaniu się na rynku pracodawców. Marka znana i lubiana przyciąga zainteresowanie kandydatów. Istnieje wiele sposobów dotarcia do młodych osób, metody są uzależnione od grupy docelowej, do której dana organizacja chce dotrzeć z ofertami staży czy etatów. Efektywny proces rekrutacji może przełożyć się na sukces firmy.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W ubiegłym roku zaledwie 6% polskich firm analizowało duże zbiory informacji – wynika z danych Eurostatu. Daje nam to przedostatnie miejsce w unijnym rankingu, przed Cyprem. Liderami pod względem digitalizacji i korzystania z Big Data jest Malta i Holandia. W tych krajach niemal już co piąta firma analizuje cyfrowe informacje.

Dane Eurostatu nie napawają optymizmem. W ubiegłym roku, zaledwie co trzecia firma działająca w UE, zatrudniająca co najmniej 10 osób, posiadała stronę internetową. Choć znacznie lepiej wyglądają  wskaźniki wykorzystana mediów społecznościowych w działaniach biznesowych – przyznaje się do tego już połowa firm – to ten wyjątek tylko potwierdza regułę: cyfryzacja to pięta achillesowa wielu przedsiębiorstw. Nie tylko polskich. Najlepiej ilustrują to dane na temat wykorzystania Big Data.

Daleko za liderami

Jak wynika z opublikowanego przez firmę Domo raportu „Data Never Sleeps 5.0”, w ciągu minuty internauci publikują ponad 46 tys. zdjęć na Instagramie, korzystają z wyszukiwarki Google ponad 3,5 mln razy i umieszczają ponad 74 tys. postów w mikroblogowym serwisie TumbIr. To kopalnia wartościowych informacji. Jednak póki co wykorzystywana rzadko. Jak wynika z unijnych danych, w UE tylko 10% firm analizuje duże zbiory informacji – o klientach, rynku czy konkurencji.

– To oczywiście średnia, są kraje, gdzie z danych korzysta się znacznie częściej, niemniej te liczby pokazują, że Big Data znajduje się na podobnym etapie rozwoju jak kilka lat temu chmura obliczeniowa. Biznes do cloud computingu podchodził na początku bardzo ostrożnie, dopiero gdy zobaczył efekty wdrożenia chmury, znacznie szybciej zaczął adaptować tę technologię. Podobnie będzie z Big Data. zwraca uwagę Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, notowanej na NewConnect spółki, która zarządza jedną z największych na świecie hurtowni danych.

Ten wzrost już widać, co dobrze ilustrują dane spółki, która jeszcze w II kwartale ubiegłego roku z usług opartych o Big Data wygenerowała 12 mln zł, a rok później już 16,7 mln zł. Póki co, w unijnym rankingu Polska wypada jednak bardzo słabo. Tylko 6% polskich firm korzysta z analityki Big Data, co daje nam w ogólnej klasyfikacji 24, przedostatnie miejsce przed Cyprem. Lepiej wypada od nas m.in. Rumunia, Czechy, Słowacja czy Bułgaria. Podium zajmują Malta, Holandia i Belgia, kolejne pozycje zajęły takie państwa jak Finlandia, Wielka Brytania czy Estonia.

Marketing korzysta z danych

Dystans jaki dzieli nas od dobrze zinformatyzowanych, ucyfrowionych państw, dobrze pokazuje nasycenie rozwiązaniami Big Data w dużych firmach. W Polsce z analityki danych korzysta 5% małych, 8% średnich i 18% dużych, zatrudniających powyżej 250 osób przedsiębiorstw. Dla porównania, na Malcie takich firm jest 42%, w Danii i Finlandii 40% a u naszych południowych sąsiadów – Słowaków i Czechów – odpowiednio 24% i 22%.

Najczęściej firmy analizują dane geolokalizacyjne z urządzeń przenośnych, do czego przyznaje się aż 46% przedsiębiorstw, a także dane generowane w mediach społecznościowych (45% wskazań). Co trzecia firma analizuje dane własne pozyskane ze smart urządzeń i sensorów. Dla porównania, w Polsce dane z urządzeń smart pozyskuje 10% firm, tyle samo wykorzystuje informacje geolokalizacyjne. Co ciekawe, dane pozyskane z mediów społecznościowych analizuje zaledwie 5% firm.

Najczęściej po dane sięga branża marketingowa, a w szczególności e-commerce, bo mają one największą świadomość korzyści. Dzięki analizie informacji z różnych źródeł można bardzo dobrze poznać zainteresowania i potrzeby klienta i tym samym znacząco zwiększyć skuteczność kampanii reklamowych i sprzedaż produktu. Widzimy także rosnące zainteresowanie analizą danych ze strony instytucji finansowych oraz firm działających w segmencie B2C, które wzbogacają nimi swoje systemy CRM – tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Zewnętrzne

Firma analityczna IDC szacuje, że rynek Big Data rośnie dziś w tempie 11,7, proc. rdr i w 2020 r. osiągnie wartość 203 miliardów dolarów. Jaka część tego tortu przypadnie Polsce? Jak wynika z unijnych danych, proces digitalizacji polskich przedsiębiorstw postępuje dużo wolniej niż ma to miejsce w większości innych państw UE. To o tyle ciekawe, że autorzy rankingu Digital Economy and Society Index 2017 (w którym że Polska zajmuje odległe 23 miejsce), zwracają uwagę na to, że poczyniliśmy postępy m.in. w obszarze cyfryzacji społeczeństwa, wdrażania szybkich połączeń internetowych czy korzystania z mobilnych usług szerokopasmowych. Jednak wprowadzanie technologii cyfrowych przez przedsiębiorstwa idzie nam wyjątkowo opornie.

– Podczas gdy unijny wskaźnik w tym obszarze rośnie nieprzerwanie od 2014 r., to w Polsce od ubiegłego roku utrzymuje się na niemal na tym samym poziomie. Oznacza to, że dystans dzielący nas od liderów systematycznie się powiększa. W tej sytuacji warto zastanowić się nad skorzystaniem z usług Data as a Service, w tym modelu nie trzeba inwestować we własne rozwiązania – zwraca uwagę Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Jak wynika z danych Eurostatu, z zewnętrznych źródeł danych korzysta jedna czwarta firm. W Polsce, to zaledwie 1%.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Znaczna część przedsiębiorstw z branży spożywczej stoi przed wielkim wyzwaniem utrzymania swoich produktów w odpowiednich warunkach, co pozwala zadbać o ich odpowiednią jakość i ograniczyć straty. Europejski lider w produkcji shiitake i innych egzotycznych grzybów, Hirano Mushroom korzysta z systemu monitoringu temperatury stworzonego przez polskich konstruktorów z Blulog.

Shiitake to najstarsze uprawiane przez człowieka grzyby – polecane są przez dietetyków, często wykorzystywane są również w celach leczniczych, pojawiają się w sklepach ze zdrową żywnością, ale także jako ekstrakt lub suplement diety w kapsułkach. Przez znawców porównywane są do eliksiru życia – ich właściwości obniżają cholesterol, wzmagają produkcję obronnych komórek walczących z nowotworem, działają również przeciwzakrzepowo, zwalczają infekcje bakteryjne.

Grzyby te na co dzień występujące w Azji Wschodniej, w Chinach, Japonii czy na Półwyspie Indochińskim stanowią ważny element diety genmai-saishoku, opartej na brązowym ryżu, warzywach, glonach i grzybach. Szacuje się, że popularność shiitake i innych egzotycznych grzybów w Europie w najbliższych latach będzie wzrastać.

Zapotrzebowanie na rynkach na shiitake i inne egzotyczne grzyby wykorzystało przedsiębiorstwo Hirano Mushrooms, założone w 2013 roku w Kosowie, tworząc największą tego typu farmę w Europie. Obecnie to jednocześnie jedyna we wschodniej Europie firma, która produkuje shiitake i inne egzotyczne grzyby na tak dużą skalę – dzięki produkcji sięgającej 8 ton na dobę oraz punktom dystrybucyjnym w Holandii i Francji Hirano może zagwarantować dostarczenie swoich produktów do każdego miejsca Starego Kontynentu w ciągu trzech dni (firma sprzedaje także na rynki: azjatycki czy amerykański).

Warunki jak w naturze

Grzyby shiitake na co dzień rozwijają się na martwym drewnie liściastym w określonej wilgotności oraz temperaturze. Stworzenie odpowiednich warunków w uprawie to duże wyzwanie dla przedsiębiorstw produkcyjnych. W specjalnych szklarniach jako podstawę tworzy się ściółkę będącą mieszaniną trocin drzew liściastych – dębu, buku, klonu, brzozy lub specjalne kostki z martwych kawałków drzew. Ponadto w szklarniach utrzymuje się temperaturę w przedziale 23-25 stopni Celsjusza, z kolei poziom wilgotności musi wynosić między 70 a 75%. Bieżąca kontrola warunków to wielkie wyzwanie dla przedsiębiorstwa.

Potrzebowaliśmy rozwiązania, które pomogłoby nam zagwarantować, że nasza hodowla nastąpi zgodnie z planem. Grzyby są bardzo delikatne i każde wykroczenie poza wskazane zakresy może mieć wpływ na proces produkcji  – wyjaśnia Festim Bejtullahu, dyrektor administracyjny Hirano Mushroom.

Polskie wsparcie technologiczne

Z pomocą przedsiębiorstwu z Kosowa przyszli konstruktorzy z polsko-francuskiej firmy Blulog, którzy opracowali system kontroli temperatury oparty o technologię machine to machine, czyli komunikację pomiędzy urządzeniami, co umożliwia w pełni automatyczny proces pomiaru. System stworzony przez Blulog składa się z rejestratów wielkości karty kredytowej, które dokonują pomiarów z dokładnością: 0,2 ° C dla zakresu od +0 do 30°C  oraz 0,5°C dla reszty zakresu (+30 do + 70°C lub -40°C do + 60°C w zależności od wersji). Ponadto wszystkie dane są bezpieczne, zaszyfrowane i przechowywane na serwerze we Francji.

Temperatura w szklarniach w farmie znajduje się  pod stałą i ścisłą kontrolą, sam pomiar odbywa się bezprzewodowo, w czasie rzeczywistym, a na ewentualne odstępstwa można od razu zareagować – opisuje Jérémy Laurens, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu w firmie Blulog. W zależności od potrzeb do wyboru są dwa rodzaje technologii – NFC (szybki, krótkozasięgowy przesył danych) oraz RF (radiowy przesył danych). – Rejestratory przesyłające dane radiowo magazynują je najpierw w koncentratorze podłączonym do sieci, skąd trafiają one do chmury, a dalej są automatycznie wysyłane jako powiadomienie SMS lub e-mail – dodaje Jérémy Laurens z firmy Blulog.

Po okresie testów Hirano Mushrooms kilka miesięcy temu zdecydowało się wdrożyć 30 rejestratorów polskiej firmy Blulog. Dla przedsiębiorstwa obsługującej obecnie odbiorców z ponad 50 miast w 12 krajach, w tym 100 supermarketów, automatyzacja procesów pozwala uniknąć strat lub obniżenia jakości produktów.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Październik był pierwszym miesiącem sprzedaży przez Ministerstwo Finansów nowych obligacji o zaledwie trzymiesięcznym terminie wykupu. Mimo skromnego, wynoszącego 1,5 proc. oprocentowania, posiadacze oszczędności wydali na zakup tych papierów aż 313,5 mln zł.

Bardzo udany debiut nowych, nietypowych ze względu na krótki termin wykupu obligacji skarbowych, pokazuje jak bardzo posiadacze oszczędności nie lubią zamrażać pieniędzy na dłużej, godząc się nawet na niezbyt atrakcyjne oprocentowanie w przypadku krótkoterminowych okazji. Tak jest w przypadku lokat bankowych i te preferencje potwierdziły się w przypadku obligacji. Oprocentowanie obligacji trzymiesięcznych wynosi 1,5 proc. w skali rocznej, co przy inflacji przekraczającej 2 proc. powoduje, że odsetki nie kompensują utraty realnej wartości oszczędności, tym bardziej jeśli uwzględnić podatek od dochodów kapitałowych. Okazuje się jednak, że nie zraziło to aż tak bardzo klientów, którzy doszli do wniosku, że dobre i to. Spora część oferty banków nie oferuje nawet tyle, a wielu posiadaczy wolnych środków nie decyduje się na „polowanie” na promocje lub wyszukiwanie bardziej atrakcyjnego oprocentowania, proponowanego przez nieliczne instytucje finansowe, najczęściej te mniejsze i mniej znane.

W efekcie w październiku Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje o wartości 902,4 mln zł, co jest jednym z najlepszych miesięcznych wyników w historii (poprzednio więcej papierów sprzedano w listopadzie 2015 r., także wówczas zaoferowano jednorazowo dodatkową pulę obligacji o krótszym, jedenastomiesięcznym terminie wykupu). Aż 34,7 proc. z tej kwoty przypadło na obligacje trzymiesięczne, co dało im niekwestionowane pierwsze miejsce na podium. Udział najbardziej dotąd popularnych papierów dwuletnich wyniósł 29,1 proc.

Od początku roku oszczędzający kupili obligacje skarbowe o wartości ponad 5,4 mld zł i jeśli zainteresowanie papierami trzymiesięcznymi utrzyma się w kolejnych miesiącach, niemal na pewno zostanie pobity dotychczasowy rekord z 2009 r., gdy Polacy na obligacje skarbowe wydali prawie 6,2 mld zł.

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Klucze do swojego apartamentu w Złotej 44 odebrał właśnie Robert Lewandowski – legenda polskiej piłki nożnej, sportowiec, który ma na swoim koncie najwięcej goli strzelonych dla reprezentacji Polski.

Do przekazania kluczy do apartamentu Państwa Lewandowskich w Złotej 44 doszło w pierwszych dniach listopada 2017 r.

– Już zawarcie umowy kupna apartamentu z panem Robertem Lewandowskim było dla nas dużym wydarzeniem. Ale jeszcze większym był odbiór kluczy przez niego, gdy nasz klient powiedział, że jest zadowolony. To dla dewelopera największa nagroda: usatysfakcjonowany inwestycją klient – komentuje Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development odpowiedzialny za sprzedaż Złotej 44. –  My też mamy ogromną satysfakcję, że słynny piłkarz, kapitan polskiej reprezentacji w piłce nożnej, wybrał właśnie Złotą 44  i że spełniliśmy jego oczekiwania.

Wiceprezes BBI Development dodaje, że zanim doszło do przekazania kluczy do apartamentu, ekipa profesjonalistów dokonała odbioru lokalu w imieniu inwestora. Dopiero potem podpisano ostatnie dokumenty. Bo dobra inwestycja daje tak samo wielką satysfakcję, jak wygrany mecz.

– Dla Pana Roberta bardzo ważny był nie tylko apartament, jaki wybrał, ale cała oferta Złotej 44. Nasz sławny klient  podkreślał, że dla niego jako sportowca bardzo istotny jest dostęp do strefy rekreacyjnej budynku. Cieszymy się, że ikona piłki nożnej doceniła architektoniczną ikonę Warszawy – dodaje wiceprezes Szczepański.

Także Robert Lewandowski, podpisując umowę kupna apartamentu, mówił, że ogromnym atutem mieszkania, jakie wybrał w Złotej 44, jest możliwość skorzystania z basenu, siłowni, sauny czy masaży bez wychodzenia z budynku: wystarczy zjechać na dół i o dowolnej porze można wykonać plan treningowy.

– Taką możliwość oferujemy tylko my. Proponujemy najwyższy standard na rynku apartamentów. Jesteśmy jak Rolls-Royce, Bentyley lub Ferrari w klasie aut, jeśli chodzi o pozycjonowanie na rynku luksusu. Dlatego średnia saunaena naszego apartamentu wynosi nieco ponad 30 tys. zł za mkw. – podsumowuje wiceprezes  Szczepański.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Zdjęcie: Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development i Robert Lewandowski

 

Według badania AdEx w pierwszym kwartale 2017 roku udział wideo w reklamach internetowych wzrósł do 20,1%. Chociaż rok 2017 niewątpliwie był rokiem wideo marketingu, eksperci prognozują, że w 2018 jego udział w rynku będzie jeszcze większy. Na co zatem warto postawić w nadchodzącym roku, planując działania marketingowe?

Wideo jest jednym z najbardziej rozwijających się formatów reklamowych. Obecnie aż 35% wszystkich wydatków na reklamę w Internecie, stanowią wydatki na wideo. Generuje ono największą sprzedaż, dlatego też firmy i marketerzy muszą wyjść naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i w swoich kampaniach postawić na ten trend. Jednak wraz z rozwojem wideo marketingu, wzrastają potrzeby odbiorców – stają się oni coraz bardziej wymagający, a co za tym idzie, przyciągnięcie ich uwagi jest nie lada wyzwaniem. Aby sprostać tym wymaganiom, należy tworzyć bardziej angażujące i innowacyjne treści, w coraz lepszej jakości. Jest to możliwe dzięki rozwijającej się technologii i ciągłemu badaniu potrzeb konsumentów. Szacuje się, że 20% osób wyłącza film po 10 sekundach, gdy nie jest on wystarczająco interesujący. Przygotowując strategie marketingową na 2018 rok, warto skupić się na poniższych trendach w wideo. Wykorzystanie ich w strategii marketingowej na pewno zwróci uwagę odbiorców.

Live video streaming

Mimo, że trend ten miał silną pozycję w 2017 roku, to w nadchodzącym należy się spodziewać, że jego wpływ wzrośnie jeszcze bardziej. Jest to świetny sposób na zbliżenie się do klienta, poprzez pokazanie bardziej ludzkiej strony marki. Odbiorcy mogą na żywo uczestniczyć w wydarzeniach, śledzić je zza kulis, a także zadawać pytania. Live video streaming generuje większe zaangażowanie odbiorców i pozwala im pełniej uczestniczyć w wydarzeniach związanych z danym firmą czy produktem.

Video 360

Popularność video 360 w nadchodzącym roku wzrośnie między innymi ze względu na większą dostępność technologii i niższe koszty tworzenia tego typu wideo. Na początku trend ten był wykorzystywany głównie w mediach społecznościowych przez podróżników, chcących przekazać swoim odbiorcom,      w sposób bardziej realistyczny, wrażenia z podróży. Obecnie często jest stosowany w branży hotelarskiej i podróżniczej, gdyż pozwala odbiorcom na lepsze zapoznanie się z obiektem.

VR video

Wirtualna rzeczywistość to jeden z najmniej jeszcze rozwiniętych trendów w wideo marketingu. Aby znaleźć się w wirtualnej rzeczywistości, marketer musi nakłonić użytkownika do założenia specjalnych okularów, które projektują sztuczne otocznie. Ten sposób prezentacji wpływa na poprawę doświadczeń konsumentów i „przenosi” ich do określonego przez aplikację miejsca.

Mobile views

Ciągłe ulepszanie urządzeń mobilnych sprawia, że coraz więcej osób ogląda wideo właśnie na smartfonach oraz tabletach. W 2017 roku prawie 50% wyświetleń wideo, to wyświetlenia na urządzeniach mobilnych. Zakładając, że tendencja ta będzie wzrastała, ważne jest, aby marki optymalizowały swoje filmy do rozdzielczości urządzeń mobilnych. Eksperci przewidują, że w następnych latach wykorzystanie urządzeń mobilnych do oglądania filmów wzrośnie o 25%.

Rola i znaczenie wideo marketingu w 2018 roku

Marketing z roku na rok staje się bardziej interaktywny, dlatego też w 2018 roku wideo zwiększy swoją wydajność i odegra znaczącą rolę w strategiach marketingowych wielu marek. Dlaczego firmy powinny jeszcze bardziej skupić się na wideo marketingu podczas planowania kampanii?

Odpowiedzią na potrzeby odbiorców jest wideo, które jest – unikatowe i oryginalne, ale także dopasowane do użytkownika i jego potrzeb. Treści wideo są bardziej przekonujące, w większym stopniu wpływają na emocje oraz lepiej skupiają uwagę odbiorców, do tego generują nieporównywalnie więcej zaangażowania niż obraz czy tekst. Warto zatem wziąć pod uwagę wspomniane wyżej trendy, które z pewnością pomogą firmom w osiągnięciu zamierzonego celu.

 

 

Autor: Mariusz Maksymiuk – CEO agencji interaktywnej Adexon

Black Friday i Cyber Monday to dwa najbardziej popularne dni wielkich promocji, które ze Stanów przywędrowały do Europy kilka lat temu są nie tylko wyjątkową okazją dla konsumentów, ale głównie dla sprzedawców, dla których te dni oznaczają wyjątkowe obroty. W celu osiągnięcia tych wyników istotne są odpowiednie działania w Internecie, szczególnie pod kontem SEO, mediów społecznościowych i e-mail marketingu. Poniżej kilka przykładów, które warto wziąć pod uwagę.

Spójrz w przeszłość i porównaj ją z teraźniejszością

Zaczynając planowanie działań na obecny rok, warto poddać analizie zeszłoroczne wyniki. Należy wtedy wziąć pod lupę słowa kluczowe i źródła, które przyniosły najwięcej ruchu na stronie. Następnym krokiem jest ich porównanie z najlepiej sprzedającymi się produktami w danym okresie. Kiedy już dokonamy takiej analizy, warto spojrzeć na to jakie produkty są obecnie na topie i na co mogą stawiać klienci. Na podstawie tych danych przygotowanie dobrej oferty stanie się dużo łatwiejsze.

Stwórz Landing Page

Podstawą do działania w większości przypadków powinno być przygotowanie odpowiednio wcześniej, dedykowanego landing page’a. Na kilka dni przed terminem, w którym wypada Black Friday i Cyber Monday należy umieścić tam specjalną ofertę. Ważne jest, aby korzystanie z tej oferty było możliwe dopiero w piątek i poniedziałek.

Nie zapomnij o e-mail marketingu

Przygotowania do Black Friday i Cyber Monday to okazja do wykorzystania bazy mailingowej. Można powoli zacząć informować swoich obecnych i potencjalnych klientów o wyjątkowej ofercie, która będzie dostępna w ciągu tych dwóch dni. Najlepszym na to sposobem jest stopniowe zdradzanie tego, co na nich czeka, aby wzbudzić w nich ciekawość i chęć skorzystania z oferty. W takich wysyłkach należy pamiętać o przekazaniu konkretnych informacji i widocznym CTA tak, aby odbiorcy nie czuli się zagubieni.

Kampanie PPC – Facebook/ Instagram Ads i Google AdWords

Każdy marketer doskonale wie, że struktura kampanii na Cyber Monday i Black Friday powinna być przygotowana odpowiednio wcześniej. Dobrze pamiętać o wykorzystaniu danych i aktualnych trendów. Ważne jest również, aby teksty reklamowe były odpowiednio dostosowane do tej konkretnej kampanii, a nie były kopią tekstów z poprzednich działań firmy. Poza strukturą, należy pamiętać o przygotowaniu firmowej karty płatniczej, która jest podpięta do kont reklamowych. Jak wiadomo, konkurencja nie śpi i stawki w tym okresie mogą być wyższe niż normalnie. Kiedy nadejdzie ten dzień należy być gotowym, nacisnąć przycisk, analizować wyniki i kontrolować wydatki.

Content marketing i SEO

Jeśli chodzi o działania związane z content marketingiem i SEO to warto podejść do tematu bardziej długofalowo i dużo wcześniej przygotować oraz wypromować treści dotyczące Black Friday i Cyber Monday. Są to zaledwie dwa dni w ciągu roku, co oznacza, że w wyszukiwarce frazy, na które są pozycjonowane są bardzo sezonowe.

Podczas tworzenia wpisu na swojego firmowego bloga, warto pamiętać o tym, aby był on wartościowy dla użytkowników i odpowiadał na to, czego ludzie poszukują. Należy również zawrzeć w artykule słowa powiązane semantycznie z frazą na którą chcemy, aby tekst pojawił się w wynikach wyszukiwania.

Social Media

Nie od dziś wiadomo, że social media mają ogromny potencjał. Naprawdę warto prowadzić tam regularną komunikację. Facebook, Instagram czy Twitter na pewno pomoże w wypromowaniu marki i jej oferty. Regularna i przemyślana strategia komunikacji w mediach społecznościowych zachęci klientów nie tylko do skorzystania z oferty, ale także do podzielenia się nią ze swoimi znajomymi. Dodatkowo można rozważyć uruchomienie mini programu afiliacyjnego. Wtedy każdy, kto podzieli się daną promocją otrzyma dodatkowy rabat.

 

 

 

Autor: Bartosz Michalak, Marketing Manager Senuto

Zamiast 60 dni opóźnienia wystarczy 30 dni zwłoki w spłacie rachunku czy faktury, aby trafić do rejestru dłużników. Jeśli jednak wpis będzie nieprawidłowy, dłużnik może zgłosić sprzeciw zarówno do wierzyciela jak i BIG-u. Nowe przepisy ograniczają możliwości wpisywania do rejestrów długów starszych niż 10 lat – to trzy z wielu ważnych zmian, które obowiązują od 13 listopada w Biurach Informacji Gospodarczej.

Pomimo popularności rachunków powierniczych, wielu klientów firm deweloperskich, nadal bierze pod uwagę tylko zakup ukończonego mieszkania. Nabycie gotowego lokalu to rozwiązanie, które może zapewniać subiektywne poczucie bezpieczeństwa. Warto również wspomnieć o możliwości szybszej przeprowadzki. Mieszkania posiadające takie zalety, nadal są dostępne na największych rynkach pierwotnych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że przez ostatnie 2 – 3 lata, odsetek gotowych lokali znacząco spadł.

Ukończone „M” rzadko stanowią więcej niż 25% oferty deweloperów

Portal RynekPierwotny.pl jako serwis posiadający największą w Polsce bazę inwestycji deweloperskich, obserwuje ciekawe zmiany udziału gotowych mieszkań. Poniższa tabela przedstawia informacje z początku listopada 2017 r. o liczbie i udziale gotowych lokali deweloperskich. Te statystyki pochodzące z miast wojewódzkich wskazują, że odsetek ukończonych „M” w ofercie deweloperów obecnie bywa bardzo zróżnicowany (Opole i Zielona Góra – 0%, Katowice oraz Kielce – ponad 40%). Analizowany wskaźnik na ogół nie przekracza jednak 20% – 25%. Wyższego udziału gotowych mieszkań, nie odnotowano również w sześciu największych miastach wojewódzkich. Na początku listopada 2017 roku, udział gotowych mieszkań deweloperskich z metropolii wynosił:

  • Warszawa – 11%
  • Kraków – 16%
  • Łódź – 10%
  • Wrocław – 19%
  • Poznań – 25%
  • Gdańsk – 9%

Po porównaniu powyższych wyników, skala zmian staje się bardzo łatwo widoczna. Wzrost aktywności inwestycyjnej deweloperów sprawił, że ukończone mieszkania straciły swoją pozycję rynkową. W styczniu 2015 r. nowe mieszkania deweloperskie stanowiły 40% oferty z sześciu metropolii (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań i Gdańsk). Na początku listopada 2017 roku, analogiczny wynik nie przekraczał 14%. W analizowanym okresie (styczeń 2015 r. – listopad 2017 r.) zwiększyła się łączna podaż mieszkań oferowanych w sześciu metropoliach (o mniej więcej 9% – 10%). Taka zmiana oczywiście nie mogła skompensować mniejszego udziału gotowych lokali.

Na połowę mieszkań z Warszawy trzeba będzie czekać dłużej niż rok

Spadek popularności gotowych mieszkań na największych rynkach deweloperskich, może skłaniać wiele osób do zainteresowania się lokalami z terminem ukończenia nieprzekraczającym pół roku. Dzięki danym portalu RynekPierwotny.pl, można ocenić udział rynkowy takich prawie gotowych „M”. Wspomniany udział waha się od 0% (Opole) do 30% (Zielona Góra). W przypadku sześciu największych miast, odsetek nowych lokali z półrocznym lub krótszym terminem ukończenia wynosi:

  • Warszawa – 15%
  • Kraków – 20%
  • Łódź – 14%
  • Wrocław – 11%
  • Poznań – 12%
  • Gdańsk – 15%

 Jak widać, mieszkania z krótkim terminem ukończenia (do pół roku), mogą nieco skompensować ewentualny deficyt gotowych lokali deweloperskich. Wśród „M” z datą ukończenia nieprzekraczającą 6 miesięcy, znajdziemy nawet takie mieszkania, które są już technicznie gotowe, ale czekają jeszcze na formalne zakończenie budowy.

Deficyt gotowych mieszkań w kolejnych kwartałach powinien stawać się mniej dotkliwy, bo inwestorzy systematycznie będą kończyć lokale, które obecnie są mniej zaawansowane w budowie i stanowią dużą część oferty rynkowej. W tym kontekście jeszcze raz warto powołać się na dane portalu RynekPierwotny.pl. Takie aktualne informacje wskazują, że na terenie Warszawy nowe lokale z terminem ukończenia dłuższym niż rok stanowią aż 56% oferty. Analogiczne wyniki z pozostałych metropolii to: 40% (Kraków), 68% (Łódź), 45% (Wrocław), 51% (Poznań) oraz 32% (Gdańsk).

Wartości odnotowane dla Warszawy i Łodzi sugerują, że w tych dwóch miastach ostatnio miała miejsce duża ofensywa inwestycyjna deweloperów – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Skala wspomnianej ofensywy oczywiście była bardzo różna. Wynika to z faktu, że warszawski rynek pierwotny pod względem podaży mieszkań, jest prawie sześć razy większy od swojego łódzkiego odpowiednika.

 

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Zorientowanie na sukces, samodyscyplina i wysokie umiejętności interpersonalne, to cechy idealnego kandydata do pracy. A co korporacja oferuje swoim pracownikom i dla kogo to dobra ścieżka kariery?

Wrocław jest obecnie trzecim w Polsce, największym ośrodkiem centrów usług wspólnych. Już 724 światowych firm otworzyło w Polsce swoje oddziały i pracuje w nich prawie 250 tys. osób. Co roku powstaje 20 tys. nowych etatów. Także według raportu ABSL („Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2017”), aż 78% zatrudnionych poleciło pracę w sektorze swoim znajomym. Dla wielu osób, korporacja jest możliwością zdobycia cennego doświadczenia, większych zarobków i ciekawej pracy w międzynarodowym środowisku.

Korpo nie dla wszystkich

Przede wszystkim, należy sobie szczerze powiedzieć, że praca w międzynarodowym środowisku ogromnej światowej firmy nie jest dla każdego. Podobnie jak nie każdy nadaje się do bycia lekarzem czy policjantem. Tylko część osób odnajduje się w prowadzeniu własnej firmy. Międzynarodowe przedsiębiorstwo narzuca określony sposób pracy. Wszystkie oddziały muszą ze sobą ściśle współpracować na sukces całej firmy.

Kiedy prześledzi się ogłoszenia o pracę wielu korporacji można zauważyć, że są cechy szczególnie poszukiwane przez pracodawców. Najczęściej wymieniane to zorientowanie na sukces, umiejętności interpersonalne i komunikacyjne, trzeba także lubić pracę zespołową. Do tego często wymagana jest bardzo dobra znajomość języków obcych.

Dla kogo praca w korporacji będzie dobrym wyborem?

„Podręcznikowy” kandydat do pracy w korporacji przede wszystkim musi być specjalistą w swojej dziedzinie. Duże przedsiębiorstwa poszukują i doceniają najlepszych pracowników, bo oni są gwarancją sukcesu.

– Jeżeli kandydat posiada te najważniejsze cechy, prawdopodobnie odnajdzie się w takim charakterze pracy. Jeżeli ma problem z pracą zespołową, jest ogromnym indywidualistą lub ma zaniżoną motywację, z pewnością będzie mu się ciężko pracowało. – mówi Sabina Stachurek, Dyrektor HR z MAHLE. – Stawiamy na osoby ambitne, zdyscyplinowane, lubiące pracę przy wymagających projektach. Inwestujemy i pomagamy się rozwijać. Zdajemy sobie sprawę, że to od pracowników zależy, czy firma odnosi sukcesy, czy nie. – dodaje.

Praca musi pasować do człowieka

Prawie 250 tys. osób w naszym kraju pracuje w korporacjach. Ta liczba będzie się sukcesywnie zwiększać (w ostatnim roku 15% wzrost kadr), ponieważ Polska jest bardzo doceniana przez inwestorów, a nasi rodacy uważani za sumiennych pracowników i dobrych specjalistów. Jesteśmy świetni w językach obcych. I wbrew obiegowym opiniom, doskonale odnajdujemy się z międzynarodowym środowisku, dlatego też jesteśmy doceniani i chętnie wysyłani do zagranicznych placówek.

Otwarcie centrum usług wspólnych we Wrocławiu było bardzo przemyślaną decyzją. We Wrocławiu mieszka wielu wysoko wykwalifikowanych specjalistów, których obecnie poszukujemy.- dodaje Sabina Stachurek z MAHLE.

Sukcesy korporacyjnych pracowników – a jest ich w sieci pełno – pokazują prawdziwą twarz pracy w korporacji, czyli szanse i możliwości jakie oferuje ta praca. Warto przyjrzeć się zaletom i dowiedzieć, dlaczego nadal tak wiele osób jej poszukuje.

Przede wszystkim jest to idealna praca dla osób, które są mocno zorientowane na cel. Lubią pracować według terminarza i planu. Jednocześnie trzeba uwielbiać pracę z ludźmi, razem dążyć do celu i czerpać z tego sporo satysfakcji. Co ważne, trzeba chcieć inwestować w siebie i cały czas podnosić swoje kwalifikacje. Pracodawcy mocno inwestują w swój zespół i na brak szkoleń na pewno nie można narzekać. Świetnie odnajdą się tu także osoby, które lubią poszerzać swoje horyzonty, podróżować i uczyć się nowych rzeczy. Trzeba również odpowiedniej dawki samodyscypliny.

Jesteśmy nowoczesną korporacją, która daje możliwość przejścia przez różne stanowiska, nie zamyka pracownika w jednym określonym schemacie działania. Firma doskonali się cały czas. Usprawniamy systemy działania, zmieniamy plany. Z pewnością docenią to osoby, które nie lubią monotonii. Wbrew pozorom również dotyczy to tych, którzy na co dzień pracują z danymi i wykresami, czyli specjaliści SAP, rachunkowości czy księgowości, których o becnie poszukujemy. Osoby które lubią się uczyć wciąż nowych rzeczy, doskonalić swoje umiejętności i cały czas się rozwijaćna pewno będą w swoim żywiole. – mówi Sabina Stachurek z MAHLE.

Szukając nowej pracy warto wybrać taką, której kultura organizacyjna nie opiera się tylko i wyłącznie na osiąganiu mitycznych targetów.

– Nie chcemy być ”typową korporacją i bardzo walczymy z niesprawiedliwymi praktykami. Nasze zasady pracy i kultura organizacyjna zostały docenione przez niemiecki instytut pracy i rodziny, nagrodą za politykę przyjazną rodzinie i propagowanie filozofii work-life balance. Jest ona wdrażana we wszystkich oddziałach MAHLE, także we Wrocławiu. Zależy nam na tym, aby dobrze się u nas pracowało – mówi Sabina Stachurek, dyrektor HR w MAHLE.

Czas pracownika

Trzeba pamiętać, że nastał czas pracownika. Teraz pracodawcy naprawdę dbają o swoją załogę. W szczególności firmy międzynarodowe, które zapewniają szkolenia na całym świecie, delegacje, elastyczny czas pracy, pakiety benefitów, otwartość w rozmowie i stawianie oczekiwań pracownika na pierwszym miejscu. Wygodne biura, nieograniczona ilość kawy, czy pokoje do relaksu i rozrywki są w korporacyjnym „standardzie”. Głodowe pensje czy wszystkie wieczory przed komputerem również można włożyć między bajki. Takich mitów jest więcej, na szczęście w rzeczywistości spotyka się je coraz rzadziej.

Osoby, które lubią sięgać po więcej, dążą do wspólnego sukcesu i którym zależy na stabilnej pracy, z pewnością w korporacji odnajdą to, czego oczekują od wymarzonej pracy.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

GUS potwierdził swój wstępny szacunek, według którego inflacja w październiku wyniosła 2,1 proc. Lekki spadek wskaźnika po osiągnięciu we wrześniu poziomu 2,2 proc. zawdzięczamy głównie mniejszej niż poprzednio zwyżce cen paliwa. Wciąż jednak mocno drożeje żywność, której ceny poszły w górę aż o 5,8 proc., a w kategorii żywność i napoje bezalkoholowe o 5,4 proc. (we wrześniu wzrost wyniósł odpowiednio 5,3 i 5 proc.). Mocniej niż we wrześniu wzrosły koszty związane z mieszkaniem, bo aż o 2 proc., wobec 1,8 miesiąc wcześniej, z 2,3 do 2,6 proc. zwiększyły się koszty utrzymania mieszkania i nośników energii.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać dalszego niewielkiego obniżenia się wskaźnika inflacji, jednak będzie to głównie efekt statystyczny, wynikający z wyższej bazy odniesienia. W listopadzie ubiegłego roku pożegnaliśmy się z deflacją i ceny przestały spadać. W grudniu wzrosły już o 0,8 proc., a pierwsze miesiące obecnego roku przyniosły jej skok od 1,7 w styczniu do 2,2 proc. w marcu. Presja inflacyjna będzie jednak nadal odczuwalna, między innymi w związku z sytuacją na rynku pracy, napędzającą i tak już silny popyt konsumpcyjny, ale także rosnącymi cenami surowców, w tym energetycznych oraz wyższymi kosztami produkcji, zarówno w rolnictwie, jak i w przemyśle.

Do rosnącej inflacji musimy się przyzwyczaić, dostosowując do niej swoje nawyki konsumpcyjne oraz preferencje w inwestowaniu i lokowaniu oszczędności. Według najnowszej prognozy NBP, w przyszłym roku inflacja wyniesie średnio 2,3 proc., a w 2019 r. może podskoczyć do 2,7 proc. Te przewidywania należy wziąć pod uwagę w swoich kalkulacjach. Dla konsumentów dobrą wiadomością jest to, że zmniejszyć się ma w kolejnych latach dynamika cen żywności. O ile w tym roku sięgnie ona 4 proc. to w przyszłym wyniesie już tylko 2,8 proc., a w 2019 r. o 2,9 proc. Taniej więc nie będzie, ale przynajmniej ceny nie będą rosły tak mocno jak w tym roku, choć wiele będzie zależeć także od warunków pogodowych. Eksperci banku centralnego przewidują też nieco wolniejszy wzrost cen energii, których dynamika ma obniżyć się z tegorocznych 3 proc. do 2,7 proc. w przyszłym roku i 2,1 proc. w 2019 r.

 

 

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Czy rośnie skala wyłudzeń i nadużyć w sektorze finansowym?

W 2017 roku ataki hakerskie dotknęły połowy polskich instytucji finansowych, przynosząc wielomiliono...

Nowy podatek solidarnościowy dla najbogatszych oraz nowe obciążenie ZUS – co to oznacza w prakt

Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy wprowadzającej nową...

Letnie ożywienie w przemyśle i budownictwie

Czerwiec przyniósł wyraźnie wyższą dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej, potwierdz...

Na „Dostępność+” rząd przeznaczy 23,2 mld zł

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia rządowego programu „Dostępność+” dla osób nie...

5 lipca Sejm przyjął ustawę o inwestycjach mieszkaniowych

Przedstawiony 15 marca bieżącego roku pierwszy projekt specustawy mieszkaniowej, wprowadzający rewol...