sobota, Październik 21, 2017
Home Archiwa 2017 Czerwiec 12

Dzienne archiwaCze 12, 2017

Z dniem 1 czerwca 2017 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o pracy tymczasowej. Na pracodawców spadają nowe obowiązki dotyczące ewidencji okresu pracy. Niedostosowanie się do regulacji może spowodować nałożenie wysokich kar – nawet do 30 tys. złotych. Rozwiązaniem może być bliska współpraca pracodawców z agencjami pracy tymczasowej.

Nowelizacja, mająca na celu podniesienie standardów pracy tymczasowej, polepszenie warunków zatrudnienia pracowników tymczasowych oraz poziomu bezpieczeństwa prawnego pracodawców, nakłada na pracodawców użytkowników (czyli przedsiębiorstwa korzystające z usług agencji pracy tymczasowej) niespotykany dotąd obowiązek ewidencji pracowników tymczasowych. Ustawa przewiduje, że pracę tymczasową można wykonywać przez 18 z 36 kolejnych miesięcy. Dotychczas zbieranie danych o okresie pracy pracownika należało do obowiązków agencji pracy tymczasowej, które były jednocześnie właścicielami tych informacji. Co ważne, ewidencja ma dotyczyć nie tylko pracowników zatrudnionych na podstawie umów o pracę, ale także osób wykonujących swoje obowiązki na podstawie umów cywilnoprawnych. Ewidencja okresu pracy pracowników tymczasowych musi zawierać informacje o dacie rozpoczęcia oraz zakończenia wykonywania takiej pracy w okresie obejmującym 36 kolejnych miesięcy. Musi także być przechowywana przez okres jej prowadzenia oraz przypadające bezpośrednio po nim kolejne 36 miesięcy. Ewidencja może być prowadzona zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej, ale musi być odrębna dla każdego pracownika tymczasowego.

Od 1 czerwca 2017 roku istnieją 3 równorzędne podmioty mogące teoretycznie w różny sposób policzyć okres wykonywania pracy lub zlecenia: pracodawca użytkownik, agencja oraz pracownik tymczasowy. Ten ostatni nigdy nie został objęty obowiązkiem profesjonalnego zbierania danych, również po wejściu w życie ustawy nie będzie ponosił żadnych konsekwencji prawnych czy finansowych, w przypadku np. przedstawienia błędnych oświadczeń czy zaniechania dopełnienia tego obowiązku.

Niestety ze względów formalnych pracownik może okazać się najsłabszym ogniwem w procesie ewidencjonowania okresu pracy. Dodatkowo kontrola sumarycznego okresu zatrudnienia jest skrajnie utrudniona – pracownik nawet w ciągu jednego dnia może wykonywać pracę dla dwóch różnych pracodawców użytkowników, nie mówiąc już o skali miesiąca. Właśnie dlatego według ekspertów rynku pracy lepszym rozwiązaniem może okazać się współpraca pomiędzy agencją pracy tymczasowej, a pracodawcą użytkownikiem, wymaga to jednak poważnych zmian w kontaktach pomiędzy zainteresowanymi podmiotami” wyjaśnia Dawid Widyna, twórca i właściciel Jobel.pro, platformy oferującej pracodawcom obsługę ewidencji pracowników tymczasowych dzięki dedykowanej bazie danych, która może być w prosty sposób udostępniana wszystkim współpracującym agencjom.

Pracodawca zatrudniający pracowników tymczasowych musi pamiętać, że kontrola Państwowej Inspekcji Pracy może zostać przeprowadzona bez uprzedzenia, o każdej porze dnia i nocy. Aby uniknąć wysokich kar (od 1 000 do 30 000 złotych) należy odpowiednio przygotować się do kontroli.

Niestety ustawodawca nie określa sposobu liczenia 18 miesięcy pracy. Oczywiście w przypadku umów o pracę jest do dosyć prosty zabieg (wystarczy podliczyć czas w którym obowiązywała taka umowa), jednak określenie sumarycznego okresu pracy osób zatrudnionych na podstawie umowy zlecenia może być nieco trudniejsze.

Leszek Zieliński, ekspert ds. rynku pracy tymczasowej oraz prezes Jobman Group wyjaśnia: „Co będzie w przypadku pracownika, który podpisuje umowę na trzy miesiące, a realnie przepracuje dla jednego pracodawcy tylko sześć tygodni? Istnieje ryzyko, że agencja policzy ten okres jako sześć tygodni (przepracowany czas), natomiast pracodawca jako trzy miesiące (okres obowiązywania umowy). Moim zdaniem, skoro ustawodawca uznał, że okres 18 miesięcy ma być realizowany na rzecz pracodawcy użytkownika, to równocześnie ustawodawca powinien uznać, iż to pracodawca użytkownik będzie odpowiedzialny za monitorowanie tego okresu i za zbieranie tych danych. Jednocześnie powinien być zobligowany do prowadzenia ewidencji, rejestru pracowników tymczasowych mając możliwość udostępnienie tej informacji agencji, która na etapie rekrutacji kieruje zapytanie w stosunku do konkretnego kandydata o długość okresu na jaki dany pracownik może być skierowany do pracodawcy użytkownika. Zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie może być niepopularne w branży, jednak tylko wtedy będziemy mieli jeden mianownik, nie mając wątpliwości, ani prawnego chaosu”.

Dawid Widyna dodaje: „Prowadzenie zgodnego z przepisami o ochronie danych osobowych rejestru pracowników tymczasowych i umożliwienie korzystania z niego współpracującym agencjom pracy tymczasowej powinno być obecnie priorytetem pracodawców użytkowników w całej Polsce”.

 

Źródło: Jobel.pro

 

Choć pod kątem innowacji MirroCool jest ogromnie ułatwiającą życie nowinką, to na uwagę zasługuje także jego… wnętrze. Pod gładką taflą lustra kryją się prawdziwie nowatorskie technologie.

MirroCool wyposażone jest w szybki czterordzeniowy procesor, 1 GB pamięci RAM, wbudowaną wewnętrzną pamięć masową, WiFi oraz Bluetooth. Posiada także 5-calowy ekran w rozdzielczości HD.

Osobisty asystent

Produkt zapewnia wszystko to, czego potrzebujesz, by mieć kontrole nad swoim życiem. Synchronizuje się m.in. z istniejącym kalendarzem online – niezależnie od tego, czy jest to Kalendarz Google, iCloud czy Office 365. Oprócz tego może wyświetlać prognozę pogody, najnowsze wiadomości oraz informacje z serwisów społecznościowych, takich jak Facebook, Google+, Twitter i wiele innych.

Rozpoznawanie mimiki (FGR)

MirroCool działa bez użycia rąk i głosu. Dzięki technologii rozpoznawania twarzy „Facial Gestures Recognition” MirroCool współpracuje z 70 punktami, które pozwalają na rozpoznawanie twarzy.

Dzięki tej technologii lustro rozpozna twoją twarz, dzięki czemu otrzymasz natychmiastowe przypomnienia medyczne, raporty o ruchu, aktualizacje pogody, alerty kalendarza i inne ważne przypomnienia o wydarzeniach, które pomogą Ci przygotować się na nadchodzący dzień.

Jedno mrugnięcie okiem może włączyć wiele funkcji, a dzięki FGR z personalizowanych komunikatów mogą korzystać wszyscy domownicy.

Bezpieczeństwo w domu

Kiedy wychodzisz z domu lub wyjeżdżasz z miasta, jedno lustro będzie „mieć oko” na całe domostwo. Zintegrowana technologia rozpoznawania twarzy śledzi każdego członka rodziny w domu, jednocześnie ostrzegając Cię, czy nie pojawili się intruzi.

Ustawienia prywatności, zdjęcia wysokiej jakości (w ciągu dnia i nocy), ukryta kamera HD – dzięki aplikacji dla MirroCool możesz obserwować swój dom przez telefon.

Aplikacja i MirroColud

Z kolei MirroCloud to rodzaj kopii zapasowej dysku przestrzeni dyskowej, na której zapisywane są informacje oraz zdjęcia. MirroColud to aż 5 GB pamięci masowej.

Cały proces instalacji lustra jest niezwykle prosty. Zapominając na chwilę o jego innowacyjnych funkcjach, należy je najzwyczajniej zawiesić na ścianie oraz ściągnąć na telefon aplikację.

 

Źródło: fashionbiznes.pl

Podatnicy stosujący tzw. podzieloną płatność (split payment) powinni uzyskać większą ochronę, żeby nie byli narażeni na zakwestionowanie prawa do odliczenia podatku naliczonego. Pozbawienie sprzedawców możliwości swobodnego dysponowania kwotą VAT pobieraną od nabywcy może zagrozić płynności finansowej mikroprzedsiębiorców. Konieczne jest też uchylenie przepisów dotyczących odwrotnego obciążenia – napisała Konfederacja Lewiatan w opinii dotyczącej zmiany ustawy o podatku od towarów i usług.

Wprowadzenie tzw. podzielonej płatności ma przeciwdziałać oszustwom podatkowym. Sprowadza się ona do ograniczenia prawa dostawcy towaru lub usługodawcy do swobodnego dysponowania podatkiem VAT. Ministerstwo Finansów liczy, że w ten sposób wyeliminuje oszustwa polegające na pobraniu przez sprzedawcę od nabywcy zapłaty wraz z należnym państwu podatkiem VAT i jego nieprzekazaniu do urzędu skarbowego.

Niestety, split payment nie pozwoli  rzetelnym podatnikom uniknąć kwestionowania przez kontrolujących prawa do odliczenia podatku naliczonego, jeżeli na wcześniejszym etapie obrotu doszło do nieprawidłowości.

– Dlatego zarówno z punktu widzenia budżetu państwa, jak i rzetelnych podatników, wskazane jest rozszerzenie ochrony na wszystkich podatników, którzy dziś ze względu na ewentualne zaangażowanie swoich kontrahentów w wyłudzenia podatkowe, narażeni są na niezawinione stosowanie wobec nich odpowiedzialności quasi – solidarnej – mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Bardzo istotną wadą systemu podzielonej płatności jest pozbawienie sprzedawców możliwości swobodnego dysponowania kwotą podatku VAT pobieraną od nabywcy. Środki, które trafią na konto VAT, podatnik będzie mógł wykorzystać wyłączenie do zapłaty VAT-u na konto VAT kontrahenta oraz do wpłaty podatku należnego na rachunek urzędu skarbowego.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan pozostawienie stosowania nowego mechanizmu wyłączenie w kompetencji nabywcy sprawia, że nie będzie on w pełni fakultatywny, a od decyzji nabywcy zależeć będzie sytuacja finansowa sprzedawcy. W praktyce oznacza to poważne zagrożenie dla płynności finansowej sprzedawców, nadmierne ograniczenie prawa do dysponowania swoją własnością oraz naruszenie zasady neutralności podatku VAT.

Może mieć to szczególnie negatywne znaczenie dla mikroprzedsiębiorców, których znacząca część zakupów nie jest realizowana za pośrednictwem przelewów bankowych, ale z wykorzystaniem kart bankowych (np. zakupy sprzętu komputerowego czy materiałów biurowych w supermarketach,  paliwa na stacjach benzynowych, itp.).

– W celu zminimalizowania negatywnych skutków podzielonej płatności, należy umożliwić płacenie z konta VAT także innych zobowiązań publicznoprawnych, m.in. składek ZUS, podatków dochodowych i od nieruchomości. Ponadto termin, w którym naczelnik urzędu skarbowego zezwala na skorzystanie ze środków zgromadzonych na koncie VAT nie powinien być dłuższy niż 30 dni, natomiast termin zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym na konto VAT należy skrócić do 15 dni – dodaje Przemysław Pruszyński.

Konfederacja Lewiatan uważa również, że wprowadzenie podzielonej płatności powinno wiązać się z uchyleniem przepisów dotyczących odwrotnego obciążenia.

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Media społecznościowe odgrywają coraz większą rolę w obszarze rekrutacji. Wykorzystywane są nie tylko przez pracodawców i rekruterów w celu pozyskania kandydatów, ale także przez samych kandydatów, którzy za ich pośrednictwem poszukują pracy lub czekają na propozycje zawodowe. Dlaczego warto mieć profil w biznesowych mediach społecznościowych? Wyjaśnia ekspert LeasingTeam Professional.

Pojawienie się Internetu w Polsce zrewolucjonizowało proces rekrutacji. Poszukiwanie pracy na portalach rekrutacyjnych, przesyłanie CV e-mailem w odpowiedzi na ogłoszenia, aplikowanie na oferty pracy za pośrednictwem zaawansowanych systemów wspierających procesy rekrutacyjne czy rozwiązywanie testów kompetencji on-line to tylko niektóre metody i narzędzia, z których na co dzień korzystają kandydaci. Internet zautomatyzował i uprościł proces rekrutacji nie tylko po stronie kandydatów, ale także firm. Obecnie, powszechne stało się wykorzystywanie przez rekruterów, w procesie pozyskiwania najlepiej dopasowanych do oczekiwań firm kandydatów, biznesowych mediów społecznościowych. W Polsce, do najbardziej popularnych portali należą międzynarodowy LinkedIn i polski Goldenline. Mają one charakter biznesowy, dlatego najczęściej swoje profile zawodowe zakładają osoby z poziomu co najmniej asystenta bądź specjalisty, a także menedżerowie, dyrektorzy, członkowie zarządu czy prezesi. Liczba użytkowników korzystających z biznesowych portali społecznościowych wzrasta w Polsce z roku na rok. Wynika to z faktu, że coraz więcej osób  zdaje sobie sprawę z korzyści wynikających z posiadania profilu na LinkedIn czy Goldenline i dużej aktywności firm rekrutacyjnych. Ekspert LeasingTeam Professional wyjaśnia, w jaki sposób obecność w biznesowych mediach społecznościowych może pomóc w znalezieniu pracy.

Miejsce spotkań kandydatów z rekruterami

Obecnie, głównym narzędziem pracy rekruterów, którzy prowadzą projekty rekrutacyjne metodą direct search, są biznesowe portale społecznościowe takie jak LinkedIn czy Goldenline. Realizacja procesu rekrutacji z wykorzystaniem metody direct search polega na bezpośrednim dotarciu do osób, które posiadają unikalne kompetencje i doświadczenie istotne z punktu widzenia pracodawcy. Z direct search korzystją przede wszystkim firmy doradztwa personalnego w rekrutacjach na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie. Dzięki niej rekruterzy docierają do kandydatów pasywnych. Nie poszukują oni aktywnie pracy, w związku z czym nie można ich pozyskać za pomocą tradycyjnych metod takich jak ogłoszenia na portalach rekrutacyjnych.

Firmy specjalizujące się w rekrutacjach najczęściej posiadają na portalach społecznościowych rozszerzone profile dedykowane rekruterom, które umożliwiają dotarcie do kandydatów spoza własnej sieci kontaktów. Jeżeli profil danej osoby i opisane w nim doświadczenie i kompetencje pokrywają się z opisem stanowiska, rekruter wysyła zaproszenie do udziału w rekrutacji i prosi daną osobę o przesłanie CV. Jeśli kandydat prześle swoje dokumenty aplikacyjne, z dużym prawdopodobieństwem, zostanie zaproszony na spotkanie rekrutacyjne.

Osoby, z którymi kontaktujemy się za pośrednictwem biznesowych mediów społecznościowych bardzo często decydują się na udział w procesie rekrutacji. Nawet jeżeli w danej chwili nie myślały o zmianie pracy, są ciekawe, co może zaoferować im inna firma. Ponadto, wielu kandydatów uważa, że udział w procesie rekrutacji  jest pewnego rodzaju treningiem, który jeśli nie teraz, to w przyszłości może pomóc im w zdobyciu wymarzonej pracy – komentuje Anita Obidowska, Konsultant HR Marketing&Sales w LeasingTeam Professional.

Przepustka do udziału w procesach rekrutacyjnych

Obecność w wybranych serwisach społecznościowych daje kandydatom szanse do bycia zauważonym przez rekruterów i pracodawców, którzy poszukują talentów. W związku z tym, warto poświęcić czas na przygotowanie atrakcyjnego profilu. Zazwyczaj jego układ bardzo przypomina tradycyjne CV. Kandydaci zamieszczają w nim informacje dotyczące przebiegu kariery zawodowej oraz edukacji, zawsze zgodnie z zasadą odwróconej chronologii. Dodatkowo informują o przebytych kursach, szkoleniach, zdobytych nagrodach. Dużym atutem wirtualnych profili jest możliwość zamieszczania linków do artykułów eksperckich autorstwa kandydata, filmików z wypowiedziami np. w mediach lub prelekcji w czasie konferencji. W branży marketingowej i kreatywnej bardzo popularne jest zamieszczanie linku do portfolio prac np. graficznych. Im bardziej rozbudowany profil kandydata, tym większa szansa, że zainteresuje rekrutera, który zwróci się do niego z atrakcyjną ofertą pracy. Serwisy takie jak Linkedin czy Goldenline dają użytkownikom możliwość budowania profesjonalnej sieci kontaktów biznesowych, czyli zapraszanie i przyjmowanie innych osób do grona naszych znajomych. Nie bez znaczenia jest też aktywność w danym portalu biznesowym i udostępnianie ciekawych wyników badań, interesujących artykułów, dzielenie się wiedzą z obszaru, który interesuje danego kandydata. Może się zdarzyć, że rekruter zwróci uwagę na profil danego kandydata m.in. ze względu na treści, które udostępnia.

Istnieje wiele dodatkowych narzędzi, które mogą wzbogacić profil kandydata i sprawić, że stanie się on jeszcze bardziej atrakcyjny dla rekrutera. Użytkownicy portalu LinkedIn mogą sobie nawzajem wystawiać rekomendacje oraz potwierdzać swoje umiejętności czy wiedzę z danego obszaru. Mogą również polecać dany profil, a także komentować i udostępniać posty – informuje Anita Obidowska z LeasingTeam Professional.

Dostęp do ukrytych ofert pracy

Jeszcze do niedawna oferty pracy były prezentowane przede wszystkim na portalach rekrutacyjnych takich jak Pracuj.pl czy Infopraca.pl. lub w zakładkach kariera na stronach pracodawców.  Obecnie, oferty pracy pojawiają się również na oficjalnych profilach firm np. na FB, LinkedIn lub GoldenLine. Zdarzają się jednak sytuacje, w których firmy nie mogą sobie pozwolić na upublicznienie danej oferty pracy. Wynika to z różnych powodów. Czasami prowadzone są poszukiwania osoby na stanowisko wciąż obsadzone w  organizacji, najczęściej wyższego szczebla, stąd kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania firmy. W związku z tym, informacja o rekrutacji na dane stanowisko, jeżeli już pojawi się na portalu rekrutacyjnym, to wyłącznie bez informacji o pracodawcy w ogłoszeniu.

Ukryte procesy rekrutacyjne bardzo często są zlecane firmom doradztwa personalnego. Przekazując proces na zewnątrz, pracodawca zyskuje anonimowość i pewność, że rekrutacja zostanie przeprowadzona z zachowaniem pełnej dyskrecji – uważa Anita Obidowska.

W przypadku ukrytych procesów rekrutacyjnych, poszukiwania bardzo często prowadzone są na LinkedIn czy Goldenline, z wykorzystaniem metody direct search. Osoby nieposiadające kont na tych portalach, które nie śledzą również regularnie ogłoszeń o pracę na portalach rekrutacyjnych, nie mają szans na udział w procesie.

Miejsce rekomendacji

Użytkownicy biznesowych portali społecznościowych coraz częściej na swoich profilach bezpośrednio komunikują, że poszukują nowych wyzwań zawodowych. Dobrym przykładem jest LinkedIn. Jego użytkownicy, bardzo często w miejscu przeznaczonym na nazwę stanowiska, wpisują informacje o poszukiwaniu nowych wyzwań zawodowych. Ponadto, osoby poszukujące pracy chętnie zamieszczają w swoich profilach dane ułatwiające rekruterom bezpośredni kontakt z nimi, czyli adres e-mail i numer telefonu.

Coraz częściej doświadczeni kandydaci publikują na swoim wallu posty, w których informują, że aktualnie szukają pracy, wymieniają swoje sukcesy i polecają się uwadze rekruterów. Zdarza się również publiczne rekomendowanie znajomych. Wielu przedstawicieli firm rekrutacyjnych chętnie korzysta z tego typu poleceń, które ułatwiają im dotarcie do interesujących kandydatów spoza ich sieci kontaktów – komentuje ekspert LeasingTeam Professional.

Kopalnia wiedzy dla poszukujących pracy

Śledzenie profili wybranych pracodawców na biznesowych portalach społecznościowych daje kandydatom dostęp do przydatnych porad i wskazówek na temat udziału w procesie rekrutacji. Zwłaszcza agencje zatrudnienia i firmy doradztwa personalnego tworzą profesjonalne poradniki dla kandydatów, obejmujące takie zagadnienia jak przygotowanie CV, przebieg rozmowy kwalifikacyjnej czy metody oceny kompetencji. Ich zgłębienie może pomóc kandydatowi w pomyślnym przejściu przez proces rekrutacji.

Obecność w biznesowych mediach społecznościowych dla osób z poziomu specjalistów i menedżerów, które są zainteresowane rozwojem swojej kariery zawodowej, wydaje się być obecnie koniecznością. Wynika to z rosnącej aktywności firm specjalizujących się w przeprowadzaniu rekrutacji profesjonalnych na portalach biznesowych. Może w niedalekiej przyszłości większość rekrutacji przeniesie się do portali takich jak LinkedIn czy Goldenline? Czas pokaże, na pewno warto już dzisiaj się na to przygotować.

 

Źródło: LeasingTeam Professional

Linux, Git, MySQL – to dziś trzy najbardziej wpływowe technologie open source, biorąc pod uwagę czynniki takie jak m.in. liczba użytkowników czy wpływ na tworzenie nowych miejsc pracy – wynika z The Battery Open Source Software Index. To pierwsze tego typu opracowanie, którego celem jest śledzenie rozwoju tego dynamicznie rozwijającego się segmentu IT.

Coraz większa grupa przedsiębiorstw opiera dziś swoje krytyczne funkcje biznesowe na otwartych technologiach, czyli takich, które w całości bazują na dostępnym powszechnie kodzie źródłowym – w przeciwieństwie, do rozwiązań zamkniętych, gdzie kod dostępny jest tylko producentowi. Dane pokazują, że z rozwiązań open source korzysta nawet 78 proc. organizacji. Z ubiegłorocznego badania przeprowadzonego przez Forrester wśród szefów IT wynika, że dla ponad 40 proc. z nich zwiększenie zakresu wykorzystania open source jest wysokim lub krytycznym priorytetem. Jednak jak twierdzą autorzy opublikowanego rankingu, fakt, że wciąż niewiele organizacji oferujących rozwiązania otwarte jest notowanych na giełdzie i publikuje swoje wyniki finansowe, sprawia, że wycena wartości tego rynkui śledzenie rozwoju poszczególnych projektów jest utrudnione. Dlatego opracowanie Battery Ventures ocenia potencjał technologii open source na podstawie ogólnodostępnych danych. Na podium zestawienia znalazły się Linux, Git i MySQL. Razem z nimi pierwszą dziesiątkę tworzą jeszcze m.in. Node.js, Docker, Hadoop czy Spark. Najliczniejszą grupę technologii, które znalazły się w rankingu – 15 z 40 – stanowią otwarte projekty związane
z przechowywaniem i przetwarzaniem danych.

Wszystkie wymienione w rankingu rozwiązania są niezwykle popularne i dynamicznie rozwijane. Zarówno na polskim, jak i międzynarodowym rynku otwartych technologii, możemy  znaleźć wiele przykładów na to, że model biznesowy oparty w całości na open source może przynieść biznesowy sukces. Z tego typu rozwiązań korzystają w naszym kraju m.in. liderzy sektora finansowego czy teleinformatycznego, a także duże instytucje publiczne – mówi Dariusz Świąder, prezes zarządu Linux Polska, organizator konferencji Open Source Day, jednego z największych w Europie wydarzeń poświęconych otwartym technologiom.

Zarabiać na open source

Kryteria ewaluacji zastosowane w czasie tworzenia The Battery Open Source Software Index uwzględniają m.in. liczbę i stopień aktywności użytkowników czy liczbę ofert pracy dla osób posługujących się daną technologią. Autorzy oddzielają popularność danego rozwiązania wśród użytkowników od sukcesu związanego z jego komercjalizacją. Ze względu na to, że model open source opiera się na bezpłatnym udostępnieniu kodu źródłowego, w większości przypadków firmy zajmujące się jego dystrybucją zarabiają nie na sprzedaży samego oprogramowania, ale na usługach takich jak jego wdrożenie czy utrzymanie.

Pomimo, że część dużych projektów open source nie została jeszcze  skomercjalizowana przez konkretne firmy w takim stopniu jak np. umieszczony na czele rankingu Linux, nie da się zakwestionować ich biznesowego potencjału. Są one bowiem powszechnie stosowane i używane przez komercyjne instytucje. Zatrudnieni przez nie inżynierowie korzystają z nich, kiedy pojawia się potrzeba stworzenia nowej aplikacji czy infrastruktury. Kluczowym elementem dla autorów otwartych rozwiązań powinno być wypracowanie odpowiedniego modelu sprzedaży – dodaje Dariusz Świąder, Open Source Day.

 

Źródło: Open Source Day

Wydawać by się mogło, że zniszczenia poczynione przez Theresę May znalazły się pod kontrolą, tak jakby to była broń jądrowa, którą można odłożyć na przyszłość Niepewnemu sojuszowi torysów z północnoirlandzką Partią Demokratycznych Unionistów udało się wprowadzić na rynek pewne załagodzenia. Miejmy nadzieję, że wkrótce uda im się osiągnąć solidne porozumienie. Jak na razie May wciąż dowodzi, ale po igraniu z losem narodu wiele osób pragnie ją zastąpić jak najszybciej.

Najbardziej odbija się do na funcie brytyjskim, który spadł o ponad 300 jednostek w przeciągu nocy wyborczej. Od czasu referendum w sprawie Brexitu rok temu, mogliśmy zauważyć dwa duże wzrosty. Jednym było przemówienie Theresy May na temat Brexitu 17 stycznia, drugim wezwanie May do przedterminowych wyborów po których rynki się spodziewały umocnienia jej pozycji. Prawdopodobnie to silna pozycja May była odpowiedzialna za uratowanie funta od spadku poniżej 1.2000. Dalsza niepewność mogłaby spowodować powrót do tego samego punktu. Pozostałe rynki nie wyglądają na zaniepokojone sytuacją w Wielkiej Brytanii. Na ten moment, Brexit jest już przesądzony więc jedynym pytaniem jakie wszyscy sobie zadają to rodzaj porozumienia, które Wielka Brytania podpisze z Europą.

Wall Street kontynuowało swój pęd ku rekordowo wysokim notowaniom w piątek, ale Dow Jones i S&P zetknęły się z niewielkimi spadkami tuż przed weekendem. Złoto kontynuuje swój spadek i poważnie testuje swój krótkoterminowy poziom wsparcia. Należy uważać na duże zamówienia sprzedaży. Również ropa notowana jest na niski poziomie i przez ostatnie trzy miesiące trzyma się poziomu 46 dolarów za baryłkę. Jeżeli jednak nadmierna podaż przepchnie ją poniżej poziomu 42,5 dolarów może to oznaczać kłopoty. Poza dramatem Trumpa w Stanach Zjednoczonych, rynki czekają na spotkanie Federalnej Rezerwy w środę. Analitycy wciąż dyskutują, co Fed zamierza zrobić, a taka powszechna niepewność z perspektywą coraz szybciej zbliżającego się spotkania, nie oznacza nic dobrego.

W ten weekend nastąpił gwałtowny wzrost krypto-aktywów. Ethereum przekroczyło poziom 300 dolarów a Bictoin jest obecnie handlowany za ponad 3000 dolarów w Japonii oraz Chinach. Zachód wciąż notuje nieco niższe poziomy, ale jeżeli trend będzie kontynuowany, z pewnością szybko to nadrobi. Ethereum nie traciło czasu aby spocząć na tym kamieniu milowym i już jest notowane powyżej 360 dolarów za monetę. Nowy ICO o nazwie Bancor, który pojawi się dzisiaj online, może przyciągnąć dużo świeżych pieniędzy do sieci Etheru. Ten projekt znajduje się w samym sercu Blockchaina jako przyszłości internetu. Być może, pewnego dnia całkowicie zastąpi kontrakty różnicy kursowej będącej główną metodą, jaką ludzie sprzedają akcje, towary i inne aktywa finansowe w internecie.

Nadal znajdujemy się we wczesnym stadium rozwoju technologii Blockchain, ale w mojej opinii Bitcoin i Ethereum pewnego dnia mogą zastąpić pieniądze, a internet z pewnością ciągle zdobywa na popularności.  Całkowita kapitalizacja rynkowa wszystkich cyfrowych aktyw według coinmarketcap.com wynosi skromne 115 miliardów dolarów i szybko wzrasta.

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

 

Na koniec I kwartału 2017 r. liczba wolnych miejsc pracy w podmiotach zatrudniających co najmniej 1 osobę wynosiła 119,5 tys. i była wyższa niż w kwartale poprzednim o 41,5 tys., tj. o 53,2 proc.

Z danych GUS wynika, że w porównaniu z I kwartałem roku poprzedniego liczba wolnych miejsc pracy wzrosła o prawie 30 tys., tj. o 33,4 proc. W końcu omawianego okresu nie obsadzonych było jeszcze 27,5 tys. nowo utworzonych miejsc pracy.

W I kwartale 2017 roku utworzono o 88,9 proc. więcej nowych miejsc pracy w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 17,7 proc. więcej niż w I kwartale roku poprzedniego. W okresie I kwartału 2017 roku zlikwidowano o 30 proc. więcej miejsc pracy niż w IV kwartale 2016 r., ale o 4,8 proc. mniej niż w I kwartale roku poprzedniego.

Najwięcej wolnych miejsc pracy zanotowano w jednostkach prowadzących działalność w zakresie przetwórstwa przemysłowego (25,1 proc.), budownictwa (15,8 proc.) oraz handlu; napraw pojazdów samochodowych (15,2 proc.). W I kwartale 2017 roku jednostki dysponujące wolnymi miejscami pracy najczęściej poszukiwały robotników przemysłowych i rzemieślników (30,2 proc.), specjalistów (15,5 proc.), a także operatorów i monterów maszyn i urządzeń (14,7 proc.).

W końcu I kwartału 2017 r. największą liczbą ofert pracy dysponowało województwo mazowieckie (21,8 proc.), śląskie (12,4 proc.) i wielkopolskie (11,2 proc.), a najskromniejsza oferta wolnych miejsc pracy wystąpiła w województwie podlaskim (1 proc.), warmińsko-mazurskim (1,9 proc.) oraz lubuskim (2,3 proc.).

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Eksperci

Bugajski: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i ...

Grejner: Znów wzrosły płace w Polsce. A kiedy dogonimy Niemców?

4473 zł - tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pen...

Kalata: Część firm straci prawo do udzielania ulg

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej o...

Gontarek: Pracodawcy coraz częściej zatrudniają starszych pracowników

We wrześniu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5% r/r. Natomiast...

Przasnyski: Żywność drożeje najmocniej od pięciu lat

We wrześniu ceny żywności były wyższe niż rok wcześniej aż o 5 proc. To najmocniejszy wzrost od pięc...

AKTUALNOŚCI

Wybieramy płatności elektroniczne zamiast gotówki

Większość Polaków wybiera płatności elektroniczne zamiast gotówki. Cenione są za innowacyjność, wygo...

Spotkanie MŚP rozpoczęte

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło...

Emigrujemy do Norwegii – mieszka tam już 85 tys. Polaków

W ubiegłym roku z Polski wyemigrowało prawie 120 tys. osób. Na koniec 2016 r. poza granicami przebyw...

Najszybciej rozwijającym się regionem w UE jest Mazowsze

Mazowsze było w latach 2007-2015 jednym z czterech najszybciej rozwijających się regionów w Unii Eur...

Sprawdź rzetelność informacji w Internecie

Ogrom informacji pojawiających się w sieci każdego dnia negatywnie wpływa na ich jakość. W takich wa...