Polska jest przykładem największego sukcesu w Europie Środkowo-Wschodniej. Aby dalej mogła odnosić sukcesy powinna postawić na rozwój technologii i innowacje – powiedział Jeffrey Sachs, dyrektor Instytutu Ziemi na Uniwersytecie Columbia na Europejskim Forum Nowych Idei organizowanym przez Konfederację Lewiatan. Jednocześnie GUS podał sygnalne dane dotyczące działalności innowacyjnej przedsiębiorstw w Polsce w latach 2012-2014 – jest źle.

 Słowo innowacje, innowacyjność odmieniamy w Polsce od dawna na wszelkie możliwe sposoby. Ale od mówienia, nawet częstego, innowacji nie przybędzie. Z danych GUS wynika, że w latach 2012-2014 (czyli w ciągu 3 lat) aktywność innowacyjną wykazało (w grupie firm małych, średnich i dużych) 18,6 proc. przedsiębiorstw przemysłowych i 12,3 proc. przedsiębiorstw z sektora usług. Rok 2014 nie przyniósł zatem zmiany, bowiem w latach 2011-2013 aktywnych inwestycyjnie było 18,4 proc. przedsiębiorstw przemysłowych oraz 12,8 proc. usługowych. A przecież innowacje były (a przynajmniej miały być) wspierane środkami europejskimi.

Ani zaklęcia, ani środki unijne nie prowadzą nas zatem na tę drogę, którą powinniśmy iść – rozwoju technologii i innowacji.

Dane GUS są porażające – w ciągu 3 lat (2012-2014) tylko 11,7 proc. firm przemysłowych wprowadziło na rynek nowe lub ulepszone produkty, a innowacje procesowe – 12,9 proc. (np. nowe lub istotnie ulepszone metody wytwarzania produktów – 10 proc. firm). Tak niewielka skłonność przedsiębiorstw do inwestowania w innowacje nie bierze się znikąd. We wszystkich krajach UE, a także we wszystkich rozwiniętych gospodarkach na świecie istnieją mechanizmy wspierające decyzje firm dotyczące inwestycji w innowacje oraz w badania i rozwój, bez których trudno o nowe procesy i nowe produkty. Takie mechanizmy są szczególnie potrzebne w Polsce, gdzie przedsiębiorstwa są znacznie słabsze kapitałowo niż w krajach, które nie rozpoczynały budowy gospodarki rynkowej w latach 90. XX w. Jakie ryzyko (a inwestycje w innowacje i B+R są obarczone wyższym niż przeciętne biznesowe ryzykiem) są w stanie zaakceptować firmy małe (10-49 zatrudnionych), których wartość majątku (aktywów) wynosi przeciętnie ok. 7 mln zł. Czy firmy średnie, których majątek to przeciętnie niespełna 40 mln zł. A nawet firmy duże, których majątek to nieco ponad 450 mln zł. To wielokrotnie mniej niż mają do dyspozycji konkurenci naszych firm w krajach rozwiniętych. A jednak tam wspiera się przedsiębiorstwa narzędziami podatkowymi i pozapodatkowymi.

Tymczasem w Polsce od lat walczymy (Konfederacja Lewiatan i wiele innych podmiotów) o wprowadzenie ulg podatkowych na inwestycje w B+R. Gdy wreszcie Prezydent Bronisław Komorowski i jego Kancelaria przygotowali taki projekt, to Ministerstwo Finansów w procesie legislacyjnym w Sejmie „stępiło mu zęby” i proponowaną wyjściowo ulgę podatkową na inwestycje w B+R, obniżyło do 30 proc. kosztów wynagrodzeń osób pracujących przy projektach B+R oraz 20 proc. (MŚP) lub 10 proc. (duże firmy) w przypadku kosztów nabycia surowców i materiałów niezbędnych do realizacji prac badawczo-rozwojowych oraz usług doradczych i ekspertyz. Jak mamy konkurować chociażby z naszymi najbliższymi sąsiadami, gdy tam ulgi dla firm inwestujących w B+R nie są mniejsze niż 100 proc.

Polska nie ma innej drogi niż inwestycje w innowacje i B+R, jeśli chce dalej osiągać sukcesy. Wiedzą to wszyscy oprócz naszej administracji i polityków.

 

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek22Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan