wtorek, Październik 24, 2017
Home Archiwa 2017 Październik 6

Dzienne archiwaPaź 6, 2017

Czysty BIK nie wystarczy

Sposób wyliczania zdolności kredytowej jest indywidualną kwestią banku, jednak większość bardzo dokładnie sprawdza możliwe zadłużenia klienta, nawet te, o których kredytobiorca już dawno zapomniał. Większość osób starających się o kredyt zdaje sobie sprawę z konieczności wcześniejszego uregulowania należności, np. niespłaconej raty poprzedniego kredytu lub pożyczki. Źródłem wiedzy na ten temat, zarówno dla przedsiębiorcy, jak i dla banku jest BIK. Jeżeli starający się o kredyt nie pamięta dokładnie, czy spłacił wszelkie należności, to ma możliwość pobrania z BIK-u raportu na swój temat. W tym celu może skorzystać z jednorazowej, okrojonej, ale za to bezpłatnej wersji – dzięki założeniu konta na próbę lub wykupić rozszerzony pakiet zawierający również funkcję przesyłania alertów do klienta o pogorszeniu jego zdolności kredytowej.

Posiadanie „czystego” raportu w BIK-u, to oczywiście dobra droga do otrzymania pozytywnej decyzji kredytowej. Jest to jednak dopiero początek tej drogi. Klienci często zapominają o drugim źródle informacji dla banku, czyli BIG-ach. Informacje gromadzone w tych bazach (BIG-ów w Polsce na dziś jest 5) pochodzą także od innych podmiotów, nie tylko od banków i klient może o nich nawet nie pamiętać. Jeżeli nie jesteśmy pewni, czy jakieś małe zadłużenie wpłynie na naszą zdolność kredytową, to zawsze lepiej wcześniej zapytać o to specjalistę. Każde zapytanie o kredyt w banku może wpłynąć bowiem na obniżenie naszej zdolności kredytowej – tłumaczy Paweł Mazur ekspert z ANG Biznes.

Jedna litera, wiele różnic

Podstawowe różnice między BIK a BIG są dwie. Pierwszą jest to, kto przesyła do nich informacje. BIK opiera się na danych otrzymanych od banków, kas spółdzielczych, firm pożyczkowych, a także od firm leasingowych i faktoringowych powiązanych z bankami. BIG natomiast, oprócz danych od tych podmiotów finansowych, gromadzi także informacje otrzymane od przedsiębiorców, firm telekomunikacyjnych, dostawców energii i telewizji kablowej, gmin i sądów, wierzycieli, a nawet osób fizycznych. Druga to dane dotyczące tego, czy klient jest rzetelnym płatnikiem. Do BIK-u trafiają informacje o wszelkich zaciągniętych kredytach i systematyczności w ich spłacaniu. Dzięki temu buduje się historia kredytowa. Jeżeli raty płacone były w terminie (lub nie później niż w ciągu 60 dni), to po spłaceniu całego kredytu informacje o nim trafiają do bazy danych statystycznych. Jeśli jednak wystąpiły większe opóźnienia, to dane przetwarzane będą jeszcze przez 5 lat, zanim trafią do bazy. Do BIG-u trafiają natomiast informacje o wszelkich zgłoszonych należnościach powyżej 200 zł (dla konsumentów) i 500 zł dla przedsiębiorców, których termin płatności minął co najmniej 60 dni wcześniej lub ponad 30 dni wcześniej wysłane zostało wezwanie do zapłaty. Jeżeli dłużnik spłaci należność, to podmiot zgłaszający ma obowiązek powiadomić o tym BIG w ciągu 14 dni i wtedy taka niekorzystna informacja jest usuwana. W BIG nie zobaczymy zatem tego, czy dany klient płaci swoje zobowiązania terminowo, a tylko czy w momencie sprawdzenia posiada jakiekolwiek zaległości. Dane o niespłaconych długach są natomiast gromadzone w BIG-u przez 10 lat.

 – Na podstawie danych z obu źródeł, ale nie tylko, banki ustalają zdolność kredytową, a co za tym idzie – wysokość kwoty kredytu, jaką będziemy mogli od banku otrzymać. Jeżeli więc większość należności płacimy w terminie, a zdarzy się jeden rachunek, o którym zapomnieliśmy, to w znacznym stopniu nie wpłynie on na decyzję kredytową. Może się jednak zdarzyć i tak, że mając inne niespłacone długi, ten jeden rachunek zaważy o przyznaniu kredytu lub o jego kwocie. To od klienta zależy, czy zdecyduje się zaryzykować i nie sprawdzać raportów na swój temat, jednak bank na pewno takiego ryzyka nie podejmie. Ważne jest również, aby pamiętać, że informacje z BIG i BIK to nie jedyne brane pod uwagę w procesie kredytowym  – dodaje Paweł Mazur z ANG Biznes.

Firmy coraz częściej korzystają z usług podwykonawców –  informatyków, prawników, księgowych oraz innych specjalistów. W takich sytuacjach nie da się uniknąć przekazania danych osobowych na zewnątrz, czyli powierzenia ich przetwarzania, zarówno realnie, jak i wirtualnie. Aby ten proces był zgodny z prawem konieczne jest zawarcie umowy pomiędzy administratorem danych a podmiotem je przyjmującym.

Nowe obowiązki dla procesora

Aktualnie wszelkie umowy ramowe konstruowane są w taki sposób, by przede wszystkim chronić interesy dostawcy usługi, a nie klienta. Podwykonawcy w celu ograniczenia swoich wydatków nierzadko lekceważą istotę tego procesu i nie zapewniają należytej kontroli nad tym kto, kiedy i do czego ma dostęp w trakcie wykonywania zlecenia. Do tej pory umowa z podmiotem przetwarzającym dane osobowe w imieniu administratora musiała być zawierana w formie pisemnej. Niedługo się to zmieni.

Zgodnie z motywem 81 RODO przetwarzanie danych przez procesora powinno być regulowane umową lub innym instrumentem prawnym, który będzie wiązał podmiot przetwarzający i administratora. Określony zostanie wówczas przedmiot, czas trwania, charakter i cel przetwarzania, rodzaj danych osobowych oraz kategorie osób, których dane dotyczą oraz obowiązki i prawa administratora –  mówi adw. Marcin Zadrożny Fundacja Wiedza To bezpieczeństwo.

Unijne rozporządzenie dodatkowo wskazuje, że nie będzie można powierzać dalej przetwarzanych danych osobowych bez zgody ich administratora. W przypadku ogólnej pisemnej zgody firma, której powierzono dane, będzie miała obowiązek poinformować ich właściciela o wszelkich zamierzonych zmianach dotyczących nowych podmiotów.

Podmiot przetwarzający zobowiązany będzie do zapewnienia wystarczających gwarancji wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, by przetwarzanie spełniło wymagania rozporządzenia i chroniło prawa osób, których dane dotyczą. Co istotne, administrator danych będzie mógł korzystać tylko i wyłącznie z takich podmiotów świadczących usługi, które dają takie gwarancje.  – mówi adw. Marcin Zadrożny Fundacja Wiedza To bezpieczeństwo. 

Kwestia odpowiedzialności

Podczas powierzania danych najistotniejszym aspektem jest ich zabezpieczenie. Odpowiedzialność za nadzór nad podwykonawcami spoczywa przede wszystkim na osobie, która z ich usług korzysta. Czy to w przypadku usługi kadrowo-płacowej, czy powierzania danych w środowisku wirtualnym, np. korzystając z popularnej chmury.

Administratorzy danych mogą oczekiwać od dostawców oprogramowania, żeby ich produkty spełniały wymagania RODO. Całkowitej odpowiedzialności administrator nigdy nie przeniesie na dostawcę technologii, ale wykorzystanie chmury przenosi jej część na dostawcę usługi, a samemu administratorowi w znaczący sposób ułatwia życie. Zamiast śledzenia mechanizmów zabezpieczających, wymaganych przez poszczególne standardy lub regulacje osobno, najlepsza praktyka polega na zidentyfikowaniu całego zbioru mechanizmów i funkcji zabezpieczających zapewniających, spełnienie wymagań prawnych. Dlatego zamiast dokonywania oceny poszczególnych technologii i rozwiązań pod kątem spełnienia wymagań tak kompleksowej regulacji jak RODO, lepszym podejściem może być oparcie się na platformie – na przykład obejmującej Windows, Microsoft SQL Server, SharePoint, Exchange, Office 365, Azure i Dynamics 365 – celem łatwiejszego zapewnienia zgodności nie tylko z RODO, ale również spełnienia innych ważnych wymagań – dodaje Michał Jaworski, Dyrektor ds. Strategii Technologicznej w polskim oddziale Microsoft.

Rozporządzenie wyraźnie podkreśla, że jeżeli procesor naruszy przepisy RODO przy określaniu celów i sposobu przetwarzania, zostanie potraktowany tak jak ich administrator – podmiot, który przekazał dane. Dlatego wszystkie przedsiębiorstwa powinny dokładnie zinwentaryzować przypadki powierzenia danych i porównać je z nowymi regulacjami wprowadzanymi przez unijne rozporządzenie. Jeżeli okaże się, że umowy nie spełniają wszystkich norm, powinny zostać zaaneksowane.

Udostępnianie danych dotyczy prozaicznych codziennych czynności, jaką jest m.in. korzystanie z usług firm kurierskich, którym przekazujemy dane osobowe – dane, tak naprawdę niezbędne do zawarcia i realizacji umowy przewozu. Przewoźnik , któremu udostępniono dane w celu wykonania przewozu jest ich administratorem  – odpowiada za bezpieczeństwo takich danych, sprawuje nad nimi pełną kontrolę, przetwarza je zgodnie z celem w jakim zostały udostępnione. W przypadku DHL Express zgodnie z wymogami ustawy o ochronie danych osobowych i innych aktów wykonawczych stosowane są liczne środki techniczne i organizacyjne mające na celu zapewnienie ochrony udostępnionych danych – wskazuje Piotr Kozak, Security Manager, DHL Express (Poland) Sp. z o.o., Security Department – International

Podmioty przetwarzające dane osobowe usługowo, np. biura księgowe czy call center, powinny szczególnie przyłożyć się do analizy nowego prawa, gdyż nakłada na nie sporo nowych obowiązków.

 

Źródło; Fundacja Wiedza To Bezpieczeństwo

Zgodnie z nowym prawem restrukturyzacyjnym każdy przedsiębiorca, którego firma znalazła się w trudnej sytuacji, może wnioskować do sądu gospodarczego o ochronę przed egzekucjami komorniczymi, sądowymi i innymi działaniami wierzycieli, np. blokowaniem pieniędzy przez banki, aby przywrócić normalne funkcjonowanie firmy i ją uzdrowić. Warunkiem jest jednak wykazanie sensowności restrukturyzacji firmy poprzez plan, który musi być przedstawiony w ciągu… 30 dni.

Czy to możliwe, praktyczne i odpowiedzialne – pytamy doświadczonych doradców PMR Restrukturyzacje SA.

– Tak naprawdę warunków jest nieco więcej – mówi Sławomir Anisimowicz, dyrektor zarządzający PMR Restrukturyzacje SA. – Firma musi rokować, jej działalność musi mieć sens i przyszłość ekonomiczną, tak aby mogła spłacać należności wszystkich wierzycieli, a także posiadać zdolność do regulowania bieżących kosztów funkcjonowania z aktualnych przychodów po dacie otwarcia postępowania. Dopiero w takiej sytuacji przedsiębiorca powinien złożyć wniosek o sanację do wydziału gospodarczego właściwego sądu rejonowego. Jeśli jego wniosek wraz z uzasadnieniami, wstępnym przedstawieniem sytuacji, wierzytelności etc. zostanie pozytywnie rozpoznany i sąd uwzględni wniosek restrukturyzacyjny, wyznaczając nadzorcę sądowego lub zarządcę, rozpoczyna się wyścig z czasem. W ciągu 30 dni nadzorca lub zarządca musi dostarczyć gotowy, szczegółowy plan restrukturyzacyjny. Muszą w nim znaleźć się zarówno opis przedsiębiorstwa, w tym sytuacji finansowej firmy, jak i analiza przyczyn zaistnienia potrzeby jej restrukturyzacji. Kluczowe elementy planu restrukturyzacyjnego to również opis i harmonogram wdrożenia środków restrukturyzacyjnych, opis źródeł finansowania czy też informacja o zdolnościach produkcyjnych. Plan restrukturyzacyjny jest zatem swoistym kompendium na temat przedsiębiorstwa oraz planem działań, które dadzą szansę na funkcjonowanie firmy i spłatę zobowiązań na rzecz wierzycieli. Spłata może być i zwykle jest rozłożona w czasie i zależna od skutecznego wdrożenia planu restrukturyzacyjnego i dalszego sprawnego zarządzania firmą.

Okres 30 dni to faktycznie bardzo niewiele, ale gdy firma jest w kryzysie, czas jest bezcenny i trzeba działać bardzo sprawnie. Dodatkowo ustawodawcy zależało, aby ta szczególna ochrona prawna nie była nadużywana jako sposób odwlekania płatności wierzycielom w nieskończoność.

Co to oznacza dla zarządcy wyznaczonego przez sąd? Czy jedna osoba jest w stanie przygotować taki plan w tak krótkim czasie?

To moment, w którym odsiewa się ziarna od plew. Moment prawdy, czy dany zarządca dysponuje odpowiednim zespołem ludzkim o odpowiednich kompetencjach, doświadczeniu i mocach przerobowych, aby pozyskać odpowiednie dane, przeanalizować sytuację oraz zaproponować rozwiązanie. To nie zadanie ani dla jednej osoby, ani dla małej kancelarii prawnej. Liczebność zespołu to również niejedyny klucz do sukcesu. W zależności od rodzaju kryzysu potrzebne są bardzo różne kompetencje i doświadczenie. Genezą problemów nie zawsze są finanse, czasami chodzi o walkę o udziały w firmie, czasami firmę blokują niesłuszne roszczenia urzędów skarbowych, czasami związki zawodowe i problemy pracownicze. Niezależnie od tego, co leży u podstaw kryzysu, te 30 dni musi wystarczyć na wszystko.

Co jest najtrudniejsze w tym procesie?

Zebranie wiarygodnych informacji. Mamy większą kontrolę nad metodami działań, samą metodologią analizy problemów, ale dotarcie do informacji, które są wiarygodne, kompletne, pochodzą niejednokrotnie z różnych źródeł, stanowi największe wyzwanie czasowe. Zwykle przedsiębiorcy wiedzą, co jest źródłem problemu, ale czasami się mylą, a czasami nie potrafią znaleźć wyraźnych przyczyn. Zdarzają się również wrogie działania konkurencji czy też działania wątpliwe pod względem prawnym, przy których analiza problemu musi oprzeć się na dokumentach zewnętrznych, sądowych, notarialnych, bankowych, czasami międzynarodowych. To oczywiście bardzo złożone problemy, ale przy drobiazgowej organizacji pracy, doświadczeniu i odpowiednich zasobach ludzkich 30 dni wystarcza.

Przedsiębiorca, wybierając swojego zarządcę, o którego prosi we wniosku do sądu, powinien być pewien, że jego reprezentant nie będzie uczył się na żywym organizmie, ponieważ stawką jest być lub nie być firmy. Przy wyborze odpowiedniej firmy, osoby, kancelarii warto kierować się jej doświadczeniem i zadawać pytania związane z kompetencjami, portfolio uratowanych firm i liczebnością zespołu, który zajmie się tą sprawą. Przedsiębiorcom w sytuacji kryzysowej trudno jest podjąć racjonalne decyzje nieoparte wyłącznie na cenie usługi. Przestrzegałbym również przed zbyt pozytywnymi scenariuszami przedstawianymi na pierwszym spotkaniu. Przedsiębiorca chce oczywiście usłyszeć, że jego firmę można uratować, i zwykle przychodzi do nas w stanie psychicznym, który wymaga wsparcia i zachęty, ale na tym etapie trzeba jak najwięcej pytać, mniej obiecywać.

Jeżeli trudno ocenić faktyczne osiągnięcia zarządcy, warto przynajmniej odbyć kilka spotkań z różnymi firmami, zanim podejmiemy ostateczną decyzję. Ten dodatkowy dzień lub dwa mogą okazać się kluczowe na początku procesu wychodzenia z problemów.

 

Źródło; PMR Restrukturyzacje S.A.

W 2016 r. o 5 proc. wzrosła liczba mikrofirm. Działalność gospodarczą prowadziło nieco ponad 2 mln przedsiębiorstw zatrudniających  do 9 osób. 

Jak podaje GUS od 2010 r. oznacza to wzrost liczby mikroprzedsiębiorstw aż o 16,8 proc.  Jednocześnie przychody tych firm zwiększyły się o 7,1 proc. r/r (w latach 2010-2016 wzrosły o 37,4 proc.), a liczba pracujących wzrosła o 5,1 proc. r/r (w latach 2010-2016 o 13,7 proc.), tj. o 193,0 tys. osób.

Z raportu wynika, że największy odsetek mikrofirm stanowiły jednostki z sekcji handel i naprawa pojazdów samochodowych (24 proc.) oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (13,2 proc.).

Po obserwowanym w latach 2011-2014 zmniejszeniu udziału jednostek budowlanych wśród mikroprzedsiębiorstw, w ostatnich dwóch latach zanotowano wzrost udziału tych podmiotów – w 2015 roku odsetek ten wyniósł 12,3 proc., a w 2016 roku – 12,7 proc.

W 2016 r. przedsiębiorstwa o liczbie pracujących do 9 osób uzyskały 1045,8 mld zł przychodów (co oznacza 7,1 proc. wzrostu w skali roku). Najwyższy udział w przychodach miały przedsiębiorstwa prowadzące działalność handlową i naprawę pojazdów samochodowych (41,3 proc.), przy czym w stosunku do roku 2010 zaobserwowano spadek tego udziału o 3,8 p. proc.

W tym samym okresie zmniejszył się również udział przedsiębiorstw budowlanych w generowaniu przychodów podmiotów najmniejszych – o 1,6 p. proc., do 10,5 proc. w roku 2016.

Przychody w przeliczeniu na jeden podmiot w 2016 r. kształtowały się od 94 tys. zł (w mikroprzedsiębiorstwach prowadzących pozostałą działalność usługową) do 1835,4 tys. zł (w jednostkach z sekcji działalność finansowa i ubezpieczeniowa).

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Warsaw Spire, flagowy projekt Ghelamco Poland, został nagrodzony w prestiżowym czeskim konkursie architektoniczno-budowlanym Stavba Roku. Warszawski wieżowiec otrzymał statuetkę w kategorii Zagraniczny Budynek Roku. Konkurs organizowany jest przez Fundację Rozwoju Architektury
i Budownictwa, pod patronatem czeskiego Ministerstwa Przemysłu i Handlu.

Warsaw Spire po raz kolejny został wyróżniony poza granicami Polski. Tym razem flagowa inwestycja Ghelamco została nagrodzona w prestiżowym czeskim konkursie organizowanym przez Fundację Rozwoju Architektury i Budownictwa. Warszawski wieżowiec zwyciężył w kategorii Zagraniczny Budynek Roku, w której nagradzany jest najlepszy architektonicznie budynek zrealizowany poza granicami Republiki Czeskiej.

– Cieszymy się, że nowoczesna architektura Warsaw Spire i zastosowane w nim innowacyjne rozwiązania zostały docenione przez czeską branżę architektoniczno-budowlaną – mówi Jeroen van der Toolen, Dyrektor Zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią. – To nie pierwszy raz, kiedy Warsaw Spire jest wyróżniany w zagranicznym konkursie, pozycjonując nasz projekt wśród światowej czołówki budynków biurowych.

Warsaw Spire to flagowa inwestycja Ghelamco Poland, która na nowo zdefiniowała biznesowe centrum Warszawy. Najwyższy i największy kompleks biurowy w Polsce (220 m wysokości, 109 000 m kw. powierzchni biurowej) stał się ikoną dynamicznie rozwijającej się stolicy. Integralną częścią projektu jest plac Europejski – przestrzeń publiczna zaprojektowana z myślą o mieszkańcach miasta, która powstała na prywatnej działce dewelopera. Warsaw Spire jest również przykładem spektakularnego sukcesu komercyjnego – już ponad 95% jego powierzchni jest wynajęte.

Stavba Roku to najbardziej prestiżowy konkurs architektoniczno-budowlany
w Republice Czeskiej organizowany przez Fundację Rozwoju Architektury
i Budownictwa od 25 lat. Co roku zgłaszanych jest nawet 70 inwestycji, które rywalizują ze sobą w dwóch kategoriach: Budynek Roku i Zagraniczny Budynek Roku. Patronat nad konkursem objęło czeskie Ministerstwa Przemysłu i Handlu.

 

Źródło: Ghelamco Poland

Amerykańska waluta odreagowała ostatnie spadki, w relacji do złotego odrabiając wczoraj wszystkie straty dnia poprzedniego. Dolar znów zyskuje w relacji do euro – w dniu dzisiejszym umocnił się do najwyższego poziomu od połowy sierpnia. W końcówce tygodnia warto będzie obserwować publikację szczegółowych danych z amerykańskiego rynku pracy we wrześniu (NFP). Dzisiejsze informacje są najistotniejszą “paczką” danych z USA i mają spore znaczenie dla kształtowania się kursu EUR/USD oraz tym samym – mogą mieć wpływ na kurs złotego w relacji do głównych walut.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek umocnił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,29 – 4,31. Wspólna waluta była wczoraj dosyć słaba i znacząco traciła w relacji do dolara amerykańskiego. W parze ze złotym, euro odrobiło z kolei jedynie niewielką część strat z ostatniego dnia. Wczorajsza publikacja “minutek” z ostatniego spotkania Europejskiego Banku Centralnego nie przyniosła zbyt wielu nowych informacji, komunikat nie wspierał euro. Dokument potwierdził, że członkowie EBC przeprowadzają wstępne dyskusje na temat kalibracji programu QE, co istotne – wyrażają jednak również obawy o siłę euro.

Z uwagi na brak istotnych informacji ze strefy euro oraz wagę publikacji z USA, uwaga inwestorów w dniu dzisiejszym skupi się na danych z amerykańskiego rynku pracy.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 4,81 – 4,85. Funt zdaje się negatywnie reagować na spekulacje dotyczące potencjalnych roszad na najwyższych szczeblach władzy w Wielkiej Brytanii – w następstwie nieudanego wystąpienia Theresy May na kongresie Partii Konserwatywnej ponownie pojawiły się informacje o tym, iż część obozu Torysów chce ustąpienia premier.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek umocnił się o 0,6%, wahając się w widełkach 3,65 – 3,68. Dolar amerykański zyskiwał w relacji do głównych walut, pozytywnie reagując na dane gospodarcze i jastrzębie przemówienia członków komitetu decyzyjnego Rezerwy Federalnej.

Co tyczy się danych – wczorajszy odczyt pokazał spadek krajowego deficytu w handlu do najniższego poziomu od początku roku. Tygodniowe dane dotyczące liczba zadeklarowanych bezrobotnych również były lepsze od oczekiwań – liczba wniosków spadła z poziomu 272 tys. do 260 tys. Co zaś tyczy się kwestii przemówień – w ujęciu ogólnym uzasadniały wzrost optymizmu wśród inwestorów. Zarówno Patrick Harker, jak i John Williams w swoich wystąpieniach dosyć optymistycznie wyrażali się o bieżącej sytuacji i zwrócili uwagę na poprawiające się warunki gospodarcze. Konsensus FOMC zakłada jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych do końca roku, a rynek – zgodnie z naszymi oczekiwaniami – również się do tego powoli przekonuje. Szacowane przez rynki prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych do końca bieżącego roku wzrosło i wynosi obecnie około 80%.

W dniu dzisiejszym warto zwrócić uwagę przede wszystkim na najważniejszy, bieżący odczyt makroekonomiczny ze świata, czyli amerykańskie NFP. Inwestorzy spodziewają się, że wzrost zatrudnienia w sektorach pozarolniczych będzie o około połowę niższy niż średnia z ostatnich miesięcy i wyniesie 90 tys. Niektórzy spekulują, że odczyt może nawet być ujemny – ostatni raz z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2010 r. Tak niskie oczekiwania spowodowane są faktem, iż w okresie pomiarów Stany Zjednoczone nawiedziła seria huraganów, które miały negatywny wpływ na rynek pracy w krótkim terminie, co widać było zwłaszcza po danych dotyczących wzrostu tygodniowej liczby zadeklarowanych bezrobotnych. W kontekście tego, iż odczyt najprawdopodobniej pokaże jednorazową zmianę i nie powie zbyt wiele, inwestorzy mogą zwracać większą uwagę na pozostałe dane, zwłaszcza na dynamikę płac, która – w kontekście m.in. niskiego bezrobocia – zdaniem części ekonomistów ma potencjał do wzrostu i wspierania dynamiki cen. Pozytywne informacje w tym zakresie mogłyby przyczynić się do silniejszego dolara. Sam wzrost prawdopodobieństwa tego, że ceny będą rosły powinien wspierać rynkowe oczekiwania co do podwyżek stóp procentowych.

 

Autor: Roman Ziruk, analityk Ebury

Stopa bezrobocia wyniosła we wrześniu 6,9 proc. W stosunku do ubiegłego miesiąca oznacza to spadek o 0,1 pkt. proc. – wynika z szacunków resortu rodziny, pracy i polityki społecznej. We wrześniu 2016 roku stopa bezrobocia wynosiła 8,3 proc.

Rynek pracownika jest faktem, co potwierdza nie tylko malejąca liczba bezrobotnych, ale także systematycznie rosnąca liczba nieobsadzonych miejsc pracy. Obecny stan jest wyzwaniem nie tylko dla pracodawców, ale także dla wielu instytucji, szczególnie urzędów pracy, których zakres zadań powinien zostać dostosowany do nowych wyzwań.

Pracodawcy od początku roku zwracali uwagę na potrzebę zmiany polityki aktywnych form przeciwdziałania bezrobociu. Jednym z najważniejszych postulatów o jakich mówimy jest aktywizacja osób, które są poza rynkiem pracy tj. kobiet, niepełnosprawnych, czy długotrwale bezrobotnych. Pozytywnie oceniamy słowa minister Rafalskiej podkreślające potrzebę powrotu tych grup na rynek pracy. Dlatego obecnie musimy przejść do fazy realizacji tych postulatów, a głównym partnerem dla pracodawców powinny być właśnie urzędy pracy.

Do najważniejszych zadań jakich oczekują pracodawcy od urzędów należy aktywne wsparcie w dotarciu do potencjalnych pracowników. Firmy potrzebują pomocy, szczególnie formalnej, w zatrudnieniu pracowników zza granicy. Jest to obecnie najszybszy sposób obsadzenia wakatów przez osoby posiadające kwalifikacje. Drugi obszar to kształcenie ustawiczne i doszkalanie, szczególnie ze środków Krajowego Fundusz Szkoleniowego. Niestety, w planach wydatkowania na 2018 środki na KFS są mniejsze o 93 mln zł czyli aż o 47%. Jest to szczególnie ważne, gdyż partnerzy społeczni w uchwale Rady Dialogu Społecznego zgodzili się, że środki na KFS powinny systematycznie rosnąć do 6% wartości Funduszu Pracy w 2020 r. W przyszłym roku będą wynosić tylko 1,3%. Trzecim obszarem, gdzie zaangażowanie urzędów pracy jest ważne dla firm to rozwój doradztwa zawodowego. Dzięki wsparciu urzędów pracy osoby długotrwale pozostające poza rynkiem pracy mogłyby korzystać ze wszystkich dedykowanych im instrumentów.

Skuteczność realizacji powyższych działań zależy od zasobów kadrowych urzędów pracy. Niestety, plany na przyszły rok przewidują ograniczenie wydatków na wynagrodzenia. Problemem są braki kadrowe w urzędach pracy, które dostaną ponad 47 mln zł mniej w 2018 r.

 

Komentarz  Jakuba Gontarka z departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan

 

Eksperci

Bugajski: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i ...

Grejner: Znów wzrosły płace w Polsce. A kiedy dogonimy Niemców?

4473 zł - tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pen...

Kalata: Część firm straci prawo do udzielania ulg

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej o...

Gontarek: Pracodawcy coraz częściej zatrudniają starszych pracowników

We wrześniu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5% r/r. Natomiast...

Przasnyski: Żywność drożeje najmocniej od pięciu lat

We wrześniu ceny żywności były wyższe niż rok wcześniej aż o 5 proc. To najmocniejszy wzrost od pięc...

AKTUALNOŚCI

Zadłużone e-sklepy

Aż o jedną trzecią wzrosło w ciągu roku zadłużenie sprzedawców internetowych działających na polskim...

Wybieramy płatności elektroniczne zamiast gotówki

Większość Polaków wybiera płatności elektroniczne zamiast gotówki. Cenione są za innowacyjność, wygo...

Spotkanie MŚP rozpoczęte

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło...

Emigrujemy do Norwegii – mieszka tam już 85 tys. Polaków

W ubiegłym roku z Polski wyemigrowało prawie 120 tys. osób. Na koniec 2016 r. poza granicami przebyw...

Najszybciej rozwijającym się regionem w UE jest Mazowsze

Mazowsze było w latach 2007-2015 jednym z czterech najszybciej rozwijających się regionów w Unii Eur...