piątek, Listopad 22, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "przedsiębiorstwo"

przedsiębiorstwo

Duże firmy od dawna wiedzą, jak ważne stało się profesjonalne zarządzanie pracownikami. Ta świadomość powoli przenika również do małych i średnich firm. Dla nich jednak, wewnętrzny dział HR to duże wyzwania. Z pomocą przychodzi usługa Mobilnego HR Managera.

Problemy z zasobami ludzkimi w MŚP mogą przybierać najróżniejsze formy jak np. brak motywacji w zespole, ciągła rotacja pracowników, brak zrozumiałych przepisów i regulaminów, nieskuteczna rekrutacja i wiele innych związanych zarówno z miękkimi, jak i twardymi kompetencjami.

Dyżurny ekspert, który błyskawicznie wypełni luki kompetencyjne

Małe i średnie firmy to często przedsiębiorstwa rodzinne, w których tradycja stanowi największą wartość. Gdy utarte zasady przestają się sprawdzać i pojawiają się problemy, niezastąpiona będzie pomoc eksperta.

Doświadczenie i ogromna wiedza eksperta HR dostarcza wielu perspektyw biznesowych, ale są one związane z dodatkowymi kosztami zatrudnienia nowego pracownika (podatki, ubezpieczenia, szkolenia czy benefity) – zauważa Ewelina Dworaczek, HR Product Manager z Impel Business Solutions.

Z pomocą dla sektora MŚP przychodzi Mobilny HR Manager. To osoba z zewnętrznej firmy specjalizująca się w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

– Taki ekspert obecny jest w firmie raz, dwa razy w tygodniu, a przez resztę czasu jest dostępny zdalnie (telefonicznie, mailowo) prowadząc aktualne sprawy HR i rozwiązując pojawiające się problemy. Jest to profesjonalista z ogromną wiedzą, doświadczeniem i znajomością branży. Nawiązanie współpracy z Mobilnym HR Managerem to doskonały sposób na pozyskanie kompetencji, których nie ma w organizacji. Daje świeże spojrzenie na dotychczasowe działania oraz bodziec do wprowadzenia zmian – podkreśla Ewelina Dworaczek.

W czym może pomóc Mobilny HR Manager?

Ekspert IBS podaje przykład: – Jednym z naszych klientów było 30-letnie przedsiębiorstwo usługowe, zatrudniające 350 pracowników. Od lat bezskutecznie próbowało zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku. Niekorzystną sytuację powodowała rozbudowana struktura organizacyjna i niechęć kadry zarządzającej do wprowadzania zmian. Mobilny HR Manager wystąpił tam w roli mediatora wewnątrz firmy. Zorganizował szkolenia dla załogi, podniósł jej kompetencje, dzięki czemu pracownicy i zarząd otworzyli się na nowe pomysły. Wprowadził zmiany w strukturze firmy. Pojawiły się stanowiska odpowiedzialne za monitoring konkurencji i zmian na rynku. To wystarczyło, by zdobyć przewagę konkurencyjną.

Mobilny HR Manager sprawdzi się także w średnich przedsiębiorstwach. – Niedawno z tego typu usługi skorzystało przedsiębiorstwo produkcyjne zatrudniające około 150 – mówi Ewelina Dworaczek.

– Sezonowo zatrudnienie w tej firmie zwiększało się o ok. 20 pracowników tymczasowych. Problemem dla zarządu było utrzymanie ciągłości produkcji w obliczu dużej rotacji pracowników. Strukturę kadrową firmy stanowiła zaledwie jedna osoba, która obsługiwała sprawy personalne, płacowe oraz rekrutacyjne. W wyniku współpracy z Mobilnym HR Managerem udało się wprowadzić duże zmiany: przeprowadzono restrukturyzację służb HR, przekazano procesy kadrowo-płacowe do outsourcera, a procesy rekrutacyjne zlecono zewnętrznym agencjom. Dzięki temu firma mogła w pełni skupić się na działaniach podnoszących jej efektywność oraz wypracowaniu polityki personalnej zgodnej ze strategią i wartościami firmy. Konsekwencją tych działań były nowe regulacje dotyczące zasad wynagradzania, systemów premiowania, rozwoju pracowników. Dodatkowo przeprowadzono badania opinii pracowników, w wyniku których udało się ustabilizować sytuację firmy oraz zwiększyć jej efektywność, uwzględniając przy tym potrzeby pracowników i zarządu – wspomina ekspert IBS.

Korzyści, bezpieczeństwo, zaufanie

Mobilny HR Manager zapewnia firmie podobne korzyści, jak outsourcing. Pierwszą z nich są oszczędności finansowe. Zamiast tworzyć nowe struktury zatrudnienia w firmie, można „wynająć” eksperta z bardzo wysokimi kwalifikacjami. Osoba, która na co dzień zajmuje się HR-em, zna najnowsze trendy, ma doświadczenie zdobyte w wielu firmach i bogatą wiedzę zarówno teoretyczną, jak i praktyczną. Jest nieocenionym kapitałem przedsiębiorstwa i realną jego przewagą w stosunku do konkurencji, która z takich rozwiązań nie korzysta. Dzięki wydzieleniu procesów HR przedsiębiorca zyskuje jeszcze jedną korzyść – w pełni może skupić się na swojej strategicznej działalności.

Jak zyskać pewność, że Mobilny HR Manager sprawdzi się w swojej roli?

– Powinniśmy zwrócić uwagę, czy wsłuchuje się w nasze potrzeby. Każda firma jest inna i potrzebuje różnych, dostosowanych do własnych potrzeb, rozwiązań. Profesjonalizm, przedsiębiorczość, elastyczność, kreatywność i otwartość to niezbędne atrybuty HR Managera. Wysoko rozwinięte umiejętności komunikacji i nieszablonowego myślenia także są cenne – wymienia Ewelina Dworaczek z IBS i dodaje: – Równie ważna, co wymienione wyżej kompetencje jest umiejętność zrozumienia i szacunku dla kultury organizacyjnej panującej w firmie. Godny zaufania HR Manager nie robi w niej rewolucji, lecz etapami i w kontrolowany sposób wprowadza zmiany. Potrafi też nawiązać więź z pracownikami firmy i jest postrzegany jak członek zespołu, dzięki czemu buduje się wzajemne zaufanie.

 

Źródło: Infor

Brak płynności finansowej jest jednym z największych problemów, z którym spotykają się firmy z sektora MŚP. Każdy przedsiębiorca tworzy własny łańcuch zobowiązań, budują go należności wobec partnerów, podatki, ZUS oraz inne opłaty. W ekosystemie finansowym firmy wystarczy jedna nieopłacona faktura, aby pojawiły się zatory płatnicze, które mogą utrudnić prawidłowe funkcjonowanie przedsiębiorstwa na rynku.

Coraz więcej przedsiębiorców spotyka się z problemem niepłacących w terminie kontrahentów. Właściciele firm powinni pamiętać, że mają prawo ubiegać się o swoje należności, bez względu na przedawnienie terminu płatności – komentuje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

Istnieje klika sposobów na odzyskanie należności przedsiębiorstwa oraz zmobilizowanie dłużników do uregulowania płatności, oto cztery z nich:

  • Samodzielna windykacja przedsiębiorstwa zarówno przez oddzielny dedykowany dział w firmie, jak i indywidualne działania jej właściciela. Są to najpopularniejsze metody na odzyskanie zaległych należności oraz monitorowanie bieżących wpływów na konto organizacji. Według 14. fali Bibby MSP Index ponad 65% respondentów wykorzystuje do windykacji dział księgowy, który na bieżąco stara się monitorować wszystkie płatności, ponad 10% nadanych korzysta z działu kontrolingu, a prawie 9% ankietowanych wskazuje, że w ich przypadku to prezes samodzielnie nie kontaktuje się z kontrahentami opóźniającymi płatności. Firma, który decyduje się na własny odział windykacji, godzi się na koszty związane z utrzymaniem jego pracowników. Niestety nie zawsze są to eksperci w dziedzinie windykacji, co może wpływać na zmniejszenie  efektywności prowadzonych działań – dodaje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.
  • Windykacja przez zewnętrzną firmę. Jest praktykowana przez właścicieli firm, którzy chcą szybko odzyskać zaległe środki od dłużników. Taka współpraca przy egzekucji długu nie zapewnia jednak stałej płynności finansowej, ale jednorazowy zastrzyk gotówki/środków z zaległych faktur. Warto dodać, że tego typu działanie może prowadzić do zaburzenia dobrych relacji z klientami. To rozwiązanie jest praktykowane przez prawie 6% respondentów badania Bibby MSP Index.
  • Wpis do informatora gospodarczego. Dla wielu przedsiębiorców jest najbardziej inwazyjną formą mobilizacji dłużników do uregulowania zaległych należności. Wpis do informatora gospodarczego wiąże się z szeregiem negatywnych konsekwencji dla biznesu. Jeżeli przedsiębiorstwo znajdzie się w rejestrze będzie miało problem nie tylko z pozyskaniem kredytu, ale również nawiązaniem nowych relacji biznesowych, ponieważ potencjalny klient nie będzie chciał zaczynać współpracy z dłużnikiem. Jeżeli firma ureguluje swoje należności, może wnieść o usunięcie adnotacji w informatorze, jednak wymaga to czasu.
  • Narzędzie nie tylko od odzyskiwania długów, również do zapewnienia firmie płynności finansowej, niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania biznesu.

Rozpoczynając współpracę z firmą faktoringową przedsiębiorstwo może zapewnić sobie nie tylko systematyczny wpływ środków z wystawionych faktur, ale również odzyskanie zaległych należności. Dzięki faktoringowi przedsiębiorca ma możliwość elastycznego dopasowania swoich terminów płatności do wymagań i potrzeb kontrahentów – komentuje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

 

Źródło: Bibby Financial Services

Funkcję dyrektora personalnego kojarzymy zazwyczaj z zatrudnieniem na pełny etat. Na rynku dostępni są jednak także doświadczeni specjaliści w zakresie human resources, z usług których można skorzystać w niepełnym wymiarze czasu. W wielu sytuacjach takie rozwiązanie może być bardzo korzystne.

Czy można sobie wyobrazić dyrektora personalnego, który pojawia się w firmie tylko kilka razy w tygodniu, za każdym razem spędzając w niej zaledwie kilka godzin? W pierwszej chwili może to wydawać się nonsensowne – szczególnie, jeśli takie rozwiązanie miałoby być zastosowane w dużym przedsiębiorstwie. Po pierwsze jednak – większą część rynku stanowią firmy małe i średnie, a po drugie, nawet w największych organizacjach pojawiają się sytuacje, w których przy realizacji projektu wskazane jest skorzystanie z pomocy eksperta z zewnątrz.

– Dyrektor personalny na godziny to zdecydowanie alternatywa wobec powoływania dedykowanego stanowiska szefa HR w mniejszych organizacjach, rozwijających dopiero funkcję HR, bądź w sytuacji, gdy konieczne jest tymczasowe zastępstwo na tym stanowisku – mówi Iwona Wencel z firmy doradczej WNCL. – Ze względu na swoje doświadczenie (u nas minimum 15 lat w HR), osoba taka skutecznie pełni funkcję HR Biznes Partnera dla zarządu i menedżerów i jest w stanie zarówno efektywnie wprowadzić potrzebne narzędzia i procesy HR, jak i poprowadzić zespół, realizując główne cele i priorytety – wyjaśnia.

Przeprowadzenie przez proces zmian

Nawet w dużych przedsiębiorstwach pojawiają się sytuacje szczególnie trudne, wymagające dużego doświadczenia związanego z dogłębną znajomością procesów biznesowych. Pomoc zewnętrznego eksperta, nieuwikłanego w relacje i zależności wewnątrz przedsiębiorstwa, szczególne korzyści może przynieść wówczas, gdy konieczna jest reorganizacja struktury firmy, a także wtedy, gdy przedsiębiorstwo stoi przed koniecznością przeprowadzenia fuzji, redukcji etatów lub programu outplacementu. Wówczas wynajęty dyrektor personalny na godziny, o ile jest osobą z wieloletnim doświadczeniem w wielu organizacjach, może zadbać o pełny profesjonalizm przeprowadzanych procesów.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że jako osoba wynajęta do zrealizowania konkretnego projektu, będzie on rozliczany za rzeczywiste działania bądź efekty, które muszą pojawić się w określonym umową czasie. Zazwyczaj kontrakt podpisywany jest na okres 3-6 miesięcy. Przed dyrektorem personalnym stawiane są więc konkretne zadania, którym musi on w tym czasie sprostać.

Takie zadaniowe podejście powoduje również, że dyrektor personalny cieszy się przeważnie dużym szacunkiem, a jego działania i pomysły trudniej „storpedować” niż wtedy, gdy poważne zmiany w firmie ma przeprowadzić etatowy pracownik. Zmiany, które dotyczą pracowników, praktycznie zawsze wywołują opór, ale doświadczony ekspert powinien otrzymać od zarządu na tyle mocną pozycję, aby mógł zrealizować nawet trudne projekty. To, że jego funkcja jest tymczasowa, sprzyja – wbrew pozorom – realizacji ambitnych i skomplikowanych celów, choćby dlatego, że trzeba je osiągnąć stosunkowo szybko.

Wakat na stanowisku dyrektora personalnego

Nagłe odejście dyrektora personalnego ze stanowiska lub zdarzenie losowe skutkujące utratą osoby na takim (lub podobnym) stanowisku to przykłady sytuacji, w wyniku których pojawia się szczególnie kłopotliwy wakat. Przedsiębiorstwo staje wówczas przed potrzebą przeprowadzenia rekrutacji, a następnie wdrożenia wybranej osoby do jej obowiązków. Kto jednak miałby się zająć tym, aby znaleźć i przeszkolić właściwego kandydata do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji?

Tu także z pomocą przychodzi dyrektor personalny na godziny. Wynajęty ekspert może pomóc w przeprowadzeniu rekrutacji zewnętrznej, ale może również poszukać talentów wewnątrz organizacji. Bardzo często okazuje się, że osoba o odpowiednich predyspozycjach już jest zatrudniona w przedsiębiorstwie, choć czasem w zupełnie innym dziale. Wówczas potrzebny jest ktoś, kto przekaże jej potrzebną wiedzę i udzieli profesjonalnego wsparcia, np. w formie mentoringu. W czasie, gdy „młody” dyrektor personalny będzie zdobywał coraz większe kompetencje, mentor z zewnątrz będzie ustępował mu miejsca, aż w końcu jego obecność przestanie być niezbędna.

Wakat może się też pojawiać tymczasowo – np. ze względu na urlop rodzicielski lub długotrwałe zwolnienie lekarskie osoby odpowiedzialnej za politykę personalną firmy. Wówczas także o zastępstwo można poprosić dyrektora na godziny.

Dobry start dla startupu

Zdarza się, że dyrektor personalny na godziny wynajmowany jest także przez startupy. Młode i ambitne firmy, które stają przed wyzwaniem szybkiego rozwoju, mogą potrzebować pomocy już na starcie. Startupu nie stać przeważnie na zatrudnienie wysokiej klasy eksperta HR na pełny etat, podczas gdy np. nagle pojawia się konieczność zrekrutowania w krótkim czasie dużej liczby pracowników o unikalnych umiejętnościach.

Doświadczony dyrektor na godziny pomoże wówczas przeprowadzić cały proces oraz odnaleźć i pozyskać do firmy właściwych kandydatów. Wesprze także w tworzeniu właściwej struktury organizacji już na początkowym etapie rozwoju firmy, co z kolei pomoże uniknąć wielu problemów w przyszłości.

HR w małej firmie

Z pomocy ekspertów HR bez zatrudniania ich na pełny etat korzystają także małe i średnie firmy, dla których zatrudnienie dyrektora personalnego w pełnym wymiarze godzin byłoby zbyt kosztowne. Wówczas wynajęty specjalista pojawia się w firmie 2-3 razy w tygodniu, dopilnowując, aby wszystkie procesy należące do zakresu obowiązków szefa HR były realizowane na wysokim poziomie. Tego typu współpraca z zewnętrznym ekspertem może trwać nawet przez wiele lat.

Dlaczego warto?

Największą zaletą współpracy z dyrektorem personalnym na godziny jest możliwość skorzystania z eksperckiej wiedzy doświadczonego specjalisty bez konieczności zatrudniania go. Podpisując umowę np. na pół roku, można z góry ustalić zadania i projekty, które powinny zostać w tym czasie zrealizowane.

Przed dyrektorem stawiane są więc konkretne cele, a kolejne etapy w ich osiąganiu dokumentowane są raportami dla zleceniodawcy. Każda godzina pracy dla klienta powinna zostać odpowiednio udokumentowana. Dla wielu przedsiębiorstw istotną korzyścią jest także brak formalności związanych z zatrudnianiem – dyrektor personalny zazwyczaj rozlicza się ze swojej pracy, wystawiając faktury będące dla firmy kosztem podlegającym rozliczeniu.

Ale są też korzyści mniej uchwytne. Ekspert z zewnątrz bardzo często po prostu „widzi więcej” niż osoby, które są obecne w strukturach organizacji od wielu lat. Szersza perspektywa, możliwość wyjścia poza schematy myślowe dominujące w danej branży – to korzyści, które sprawiają, że dzięki dyrektorowi personalnemu na godziny organizacja może nabrać przysłowiowego wiatru w żagle.

– Taka formuła pracy sprawdza się również w przypadku ważnych, strategicznych projektów, gdzie wsparcie firmy lub zespołu HR dodatkowym, doświadczonym ekspertem jest niezbędne dla jego sukcesu (szczególnie w sytuacjach fuzji, restrukturyzacji, itp.) – podkreśla Iwona Wencel.

 

Od 5 września obowiązuje nowe prawo w zakresie roszczeń pracowników. Otrzymają oni wcześniej zaległe świadczenia, a ochroną objęta zostanie również rodzina pracodawcy, która była u niego zatrudniona.

Nowelizacja ustawy o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy pozwala na przyspieszenie udzielania pomocy finansowej pracownikom, którzy zostali pozbawieni pracy i świadczeń po zaprzestaniu działalności przez pracodawcę.

Od lat pracodawcy płacą składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. To państwowy fundusz, który wypłaca należne pracownikom świadczenia w razie niewypłacalności pracodawcy lub zagrożenia nią. Chodzi o wynagrodzenia za pracę, usprawiedliwione nieobecności w pracy, urlopy wypoczynkowe, odprawy itp. Zadania nałożone na FGŚP realizowane są przez marszałków województw, a dysponentem funduszu jest minister pracy.

Do tej pory pracodawcy nie odprowadzali składek za członków swojej rodziny pracujących w ich firmach, a oni nie otrzymywali świadczeń z funduszu. Teraz ochroną roszczeń pracowniczych objęci zostali także: małżonka pracodawcy, jego dzieci własne i przysposobione, a także dzieci małżonka, rodzice, macocha i ojczym, osoby przysposabiające, rodzeństwo, wnuki, dziadkowie, zięciowie i synowe, bratowe, szwagierki i szwagrowie oraz osoby wykonujące pracę zarobkową w gospodarstwie domowym. Oczywiście jeżeli pozostają z pracodawcą w stosunku pracy lub świadczą pracę na podstawie umowy zlecenia.

Wystarczy zaprzestanie działalności

Ustawa na nowo definiuje faktyczne zaprzestanie działalności przez pracodawcę. Możemy o niej mówić wtedy, gdy w okresie ponad dwóch miesięcy pracodawca nie prowadził działalności gospodarczej, nie uzyskiwał z tego tytułu przychodów, nie przebywał w siedzibie firmy albo w miejscu wykonywania działalności, nie wypłacał wynagrodzenia pracownikom ani nie odprowadzał za nich składek do ZUS-u czy podatków do urzędów skarbowych.

– Wcześniej była również możliwość uzyskania świadczeń pracowniczych w przypadku faktycznego zaprzestania działalności przez pracodawcę. Było to jednak utrudnione, ponieważ ustawodawca nie doprecyzował, co rozumie przez faktyczne zaprzestanie działalności – uważa Sławomir Anisimowicz, dyrektor zarządzający kancelarii PMR Restrukturyzacje SA.

Większa ochrona pracownika

Pracownik otrzyma ekwiwalent finansowy za urlop wypoczynkowy nie tylko za rok, w którym ustał stosunek pracy, ale również za rok poprzedzający. Zdaniem Sławomira Anisimowicza to ważna zmiana, bo dotychczasowe przepisy były dla pracowników krzywdzące.

Poza tym wydłużone zostały z 9 do 12 miesięcy tzw. okresy referencyjne, czyli okresy pomiędzy rozwiązaniem stosunku pracy a datą wystąpienia niewypłacalności pracodawcy, uprawniające do uzyskania świadczeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dzięki temu ochroną zostanie objętych więcej osób.

– To jest istotna zmiana, bo ustawodawca dostrzegł, że kłopoty przedsiębiorcy rozpoczynają się na długo przed datą złożenia wniosku o restrukturyzację czy też upadłość, a przecież od momentu złożenia wniosku do daty jego otwarcia przez sąd mija czasem kilka miesięcy – uważa przedstawiciel kancelarii PMR Restrukturyzacje SA.

Ustawodawca rozszerzył również katalog uprawnień na rzecz pracowników w sytuacji, gdy wniosek o ogłoszenie upadłości przedsiębiorcy zostaje oddalony przez sąd, gdyż majątek przedsiębiorcy nie wystarcza lub jedynie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania. W przypadku oddalenia przez sąd wniosku o ogłoszenie upadłości z opisanych przyczyn pracownik zyskuje uprawnienia do wypłaty wynagrodzeń za okres 3 miesięcy od daty wydanie przez sąd postanowienia, a dodatkowo również w okresie do 4 miesięcy po tym terminie.

Dług można rozłożyć na raty

Ustawa nakłada również obowiązki na pracodawcę. W ciągu miesiąca od daty wystąpienia roszczenia musi on (albo zarządca czy syndyk firmy) złożyć u marszałka województwa wykaz niezaspokojonych roszczeń pracowniczych, które powstały przed datą niewypłacalności firmy. Określa w nim osoby uprawnione do nich, wysokość ich roszczeń oraz z jakiego tytułu one powstały.

W ten sposób przedsiębiorstwo, które jest w trakcie restrukturyzacji lub upadłości, staje się dłużnikiem FGŚP i może wystąpić do niego za pośrednictwem marszałka województwa w sprawie określenia warunków zwrotu tych należności, rozłożenia ich na raty, odroczenia terminu spłaty lub umorzenia ich w całości lub części.

 

Źródło: PMR Restrukturyzacje S.A.

Chmura obliczeniowa stała się powszechnym elementem naszego biznesowego krajobrazu. Przestała być obcym zjawiskiem, budzącym lęk przedsiębiorców. Cloud computing znalazł swoich entuzjastów, którzy doceniają niemalże nieograniczone możliwości – także dla firm.

Wzrost świadomości oraz poziomu wiedzy na temat chmury spowodował zmianę sposobu myślenia. Przedsiębiorcy przestali zastanawiać się czy migrować do chmury, a coraz częściej zadają pytanie, kiedy należy to zrobić.

Dlaczego warto migrować do chmury?

Korzyści związane z przeniesieniem firmy do chmury można rozpatrywać w trzech aspektach, dotyczących finansów firmy, elastyczności rozwiązania oraz bezpieczeństwa danych.

Chmura pełna oszczędności

Decydując się na migrację lub zakup usług chmurowych, przedsiębiorca jest w stanie osiągnąć spore oszczędności. Nie musi inwestować w drogą infrastrukturę, serwery, sprzęt czy oprogramowanie. Nie martwi się kosztami amortyzacji czy zużycia prądu. Oszczędza także czas pracowników IT, którzy mogą skupić się na innych zadaniach.

Korzystając z infrastruktury chmurowej, użytkownicy płacą jedynie za wykorzystane zasoby, nie nadwyrężając firmowego budżetu. Dodatkowo posiadają pełną kontrolę nad zużyciem, skalując zasoby według aktualnych potrzeb.

Chmura jest doskonałym rozwiązaniem dla początkujących firm. Jeszcze niedawno nie mogły one korzystać z nowoczesnego, wysokiej klasy oprogramowania. Teraz jest to możliwe. Doskonałym przykładem jest NAV 365. Jest to pakiet rozwiązań biznesowych, w skład którego wchodzi między innymi system ERP – Microsoft Dynamics NAV, który był niedostępny dla firm o niskim budżecie. Jego integracja z chmurą oraz dostępność w abonamencie pozwoliły znacząco obniżyć koszty oprogramowania.

Gwarancja elastyczności

Elastyczność oraz dostępność zasobów jest ogromną zaletą modelu chmurowego. Jest doceniana przede wszystkim przez organizacje, które doświadczają sezonowych wzrostów produkcji i sprzedaży. Chmura zapewnia usługobiorcom skalowalność, która połączona jest z możliwością alokacji zasobów w momencie, kiedy pojawi się zapotrzebowanie. Dzięki temu przedsiębiorstwo może bez problemu sprostać nawet gwałtownym wzrostom popytu, uruchamiając nowe zasoby.

Wyższy poziom bezpieczeństwa

Kwestia bezpieczeństwa jeszcze do niedawna nurtowała przedsiębiorców. Ulokowanie danych firmowych w abstrakcyjnej chmurze budziło niepokój. Jednak niepotrzebnie. Dla przykładu, chmura Microsoft jest obecnie najbezpieczniejszym z dostępnych rozwiązań. Posiada najszerszą zgodność z przepisami spośród wszystkich dostawców chmury. Użytkownicy mogą się cieszyć najwyższym poziomem zabezpieczeń przed cyberatakami.

Rozważając wybór chmury, warto również wziąć pod uwagę odporność na wszelkiego typu katastrofy, pożary czy powodzie. Dane, bez względu na zaistniałe okoliczności, są w chmurze bezpieczne i nie znikną wraz z kradzieżą komputera.

Jak rozpoznać najlepszy moment na migrację do chmury?

Decyzja o przejściu do chmury jest trudna. W szczególności, jeśli firma zainwestowała wcześniej w drogi sprzęt, serwery i oprogramowanie. Wówczas, mimo potencjalnych korzyści, nie podejmuje tego kroku ze względu na poniesione inwestycje.

Zmiany warto wprowadzić, gdy dotychczasowe rozwiązanie przestaje spełniać wymagania organizacji. Blokuje jej szybki rozwój, generuje niepotrzebnie koszty, ogranicza możliwości, a wady zaczynają przerastać korzyści.

Obecna infrastruktura blokuje rozwój firmy

Wraz z szybkim rozwojem, zwiększoną sprzedażą czy produkcją pojawia się potrzeba wprowadzenia nowych rozwiązań, dopasowanych do tempa wzrostu. Brak decyzji może skutecznie zahamować rozwój przedsiębiorstwa, narażając je na straty oraz upadek.

Serwerownia wymaga modernizacji oraz inwestycji

Do niedawna modernizacja infrastruktury w firmach wiązała się z potrzebą zakupu nowych serwerów czy infrastruktury sieciowej. Obecnie przedsiębiorcy może zadecydować o wymianie serwerów stacjonarnych na serwery w chmurze, które nie wymagają zakupu nowego sprzętu, oprogramowania czy kosztownej obsługi działu IT.

Pojawiają się problemy z funkcjonowaniem firmy w „gorących okresach”

Gdy organizacja straciła swoją efektywność w momentach wzmożonej sprzedaży (np. w okresie przedświątecznym), a posiadane zasoby nie wystarczają, należy poszukać rozwiązania bardziej elastycznego, pozwalającego na skalowanie potrzeb. Chmura pozwala w „gorących momentach” podnieść zapotrzebowanie, a po ich zakończeniu przywrócić je do poziomu standardowego.

Firma szuka oszczędności

Zakup i utrzymanie serwerów stacjonarnych wiąże się z dużymi kosztami stałymi. Jeśli firma wymaga oszczędności, inwestycja w infrastrukturę chmurową jest dobrym rozwiązaniem, gdyż nie wymaga dodatkowych nakładów na serwery bądź oprogramowanie.

Wybór serwerów chmurowych zamiast serwerów lokalnych wymaga sporej wiedzy i świadomości przedsiębiorców. Warto jednak zapoznać się z możliwościami, jakie daje migracja, by nie ograniczyć rozwoju swojej firmy, bazując na niesprawdzonych informacjach czy irracjonalnym strachu przed chmurą.

Rynkowy lider – chmura Microsoft Azure

Jedną z najpopularniejszych platform chmurowych na świecie jest Microsoft Azure. Wg danych podanych przez korporację, aż 90% firm z listy Fortune 500 korzysta z Microsoft Cloud, a miesięcznie liczba zakupionych subskrypcji wzrasta o 120 000. Microsoft świadczy usługi w 42 regionach świata. To więcej niż u dowolnego innego dostawcy chmury.

Firma Microsoft, udostępnia model Cloud Computing skierowany zarówno do rynku konsumenckiego, jak również do rynku komercyjnego we wszystkich najbardziej popularnych obszarach tj. IaaS (Microsoft Azure Platform), PaaS (Microsoft Azure Platform), SaaS (Office 365, Intune). Takie podejście oferuje przede wszystkim konsystentne i spójne środowisko, które jest fundamentem na bazie którego możemy budować elastyczna organizację czy infrastrukturę IT.

Platforma Cloud Computing od Microsoft otwarta jest również dla innych dostawców technologii, przykładowo platforma Microsoft Azure oprócz wsparcia dla rozwiązań ASP.Net posiada również wsparcie dla Java czy PHP, pakietów Joomla lub WordPress, a także wspiera system operacyjny Linux. Wydaje się, że zakres funkcjonalny jest bardzo istotnym wyróżnikiem oferty na tle konkurencji w szczególności, kiedy mamy do czynienia ze wsparciem z odpowiednio zdefiniowanym i gwarantowanym poziomem SLA.

 

Źródło: IT.integro.

Polscy przedsiębiorcy są najmniej sumienni w Europie, jeśli chodzi o regulowanie zobowiązań, a zatory płatnicze są zmorą krajowego biznesu. Długie terminy zapłaty, a tym bardziej nie dotrzymywanie tych wcześniej ustalonych, to w naszym kraju prawdziwa plaga. W Polsce przedsiębiorstwo, które płaci w terminie to rzadkość, dla porównania w Niemczech robi tak 8 na 10. 78 proc. polskich firm otrzymuje płatności nawet 30 dni po terminie, a jedna na dziesięć faktur jest płacona nawet 4 miesiące po terminie. Takie realia zmuszają do szukania finansowania pomostowego, które pozwoli przedsiębiorcy znacznie szybciej otrzymać należne mu pieniądze z wystawionej i niekwestionowanej faktury.

Dla części przedsiębiorców to wyraz perspektywicznego myślenia i planowania rozwoju, dla innych konieczność i ratunek przed bankructwem. Faktoring, czyli mechanizm polegający na przelewie należności z faktury od razu po jej wystawieniu, ale przez podmiot trzeci, zwiększa bezpieczeństwo obrotów handlowych. W Europie zach. faktoring działa od dawna, u nas szybko się rozwija. Napędzają go naturalne mechanizmy wolnorynkowe polegające na zabezpieczaniu potrzeb małych i średnich przedsiębiorców – Piotr Gąsiorowski – Prezes Zarządu eFaktor S.A.

Od stycznia do czerwca 2017 branża faktoringowa sfinansowała w Polsce wierzytelności przedsiębiorców o łącznej wartości 83,6 mld zł*. To wzrost o 13,6% w stosunku do analogicznego okresu 2016 roku. Z faktoringu skorzystało już 8,1 tys. przedsiębiorców (wzrost o 12,5% rok do roku), którzy sfinansowali w ten sposób blisko 4 miliony faktur. Co roku blisko tysiąc firm więcej korzysta z faktoringu.

Dobra koniunktura w gospodarce przyczynia się do wzrostu zainteresowania usługami faktoringowymi. Zwiększanie zakresu prowadzonej przez firmy działalności oraz wzrost sprzedaży produktów i usług, w naturalny sposób powoduje zwiększenie liczby i wartości wystawionych faktur. Jeśli ich zapłata przeciąga się, firmy zmuszone są szukać zastępczych środków do wykorzystania na bieżącą działalność. Szybszy dostęp do gotówki podnosi ich konkurencyjność.

– Nabywca usługi czy towarów co do zasady nie musi wyrażać zgody na pośrednictwo faktora, chyba że zastrzegł to sobie w umowie (zakaz cesji). Coraz rzadziej takie podmioty odmawiają zgody na faktoring, gdyż nie wiąże się to dla nich z żadnymi dodatkowymi obciążeniami czy innymi utrudnieniami. Wyjątkiem są duże firmy, wykorzystujące swoją dominację nad często niewielkim kontrahentem, który ma wówczas utrudniony dostęp do finansowania. Z drugiej strony zdarza się jednak, że sami odbiorcy towarów i usług wspierają kontrahenta w rozmowach z faktorem, bo faktoring poprawia również ich płynność. Aktualnie już co 10 przedsiębiorca korzysta z faktoringu, a najbardziej w takiej metodzie finansowania cenią sobie elastyczność i łatwość procesowania wniosków. Zwiększanie płynności firm poprzez przekazywanie im środków pieniężnych pozwala im na stabilny rozwój, inwestycje i ekspansję – wyjaśnia Piotr Gąsiorowski z eFaktor S.A.

Usługami faktoringowymi najbardziej zainteresowane są dziś firmy z branży spożywczej, chemicznej i metalowej. Z badania „Barometr EFL” wynika, że z usług firm faktoringowych korzysta już co dziesiąty przedsiębiorca z sektora MŚP. Po faktoring najczęściej sięgają firmy średnie. Rynek usług faktoringowych ma duży potencjał i kolejne lata powinny być dalszym okresem dynamicznego rozwoju faktoringu w Polsce.

 

Wypowiedź: Piotr Gąsiorowski – Prezes Zarządu eFaktor S.A.

Wybór kontrahenta to niezbędny element prowadzenia działalności gospodarczej. Ta kwestia jest szczególnie ważna, gdy stawiamy pierwsze kroki w biznesie i zależy nam na zdobyciu dobrej opinii. Jeżeli okaże się, że przedsiębiorca, z którym zaczęliśmy robić interesy, jest np. niewypłacalny lub nie działa legalnie, taka współpraca może rzutować nie tylko na dochody naszej firmy, ale także na budowaną reputację. Ekspert Tax Care podpowiada, jak sprawdzić kontrahenta, by nie stracić na takiej kooperacji.

Nawet jeżeli dobrze znamy środowisko biznesowe, w którym działamy, i nie dotarły do nas jakiekolwiek negatywne komentarze na temat danego przedsiębiorcy, zawsze warto sprawdzić wiarygodność firmy, z którą chcemy podpisać umowę. W tym zadaniu mogą nam pomóc specjalnie powołane do tego celu instytucje, ale pierwszy etap analizy warto wykonać samodzielnie.

1. Internet – przydane źródło

Praktycznie nieograniczony dostęp w korzystaniu z sieci powoduje, że z rezerwą powinniśmy podchodzić do informacji i komentarzy zamieszczanych w Internecie. Nie mniej jednak od nich powinniśmy zacząć weryfikowanie wiarygodności przyszłego kontrahenta. – Sprawdźmy, czy w sieci znajdziemy opinie na temat przedsiębiorstwa, z którym chcemy nawiązać współpracę. Naszą uwagę zwróćmy przede wszystkim na portale branżowe. Pamiętajmy jednak, że w ocenie potencjalnego „partnera” nie powinniśmy kierować się wyłącznie liczbą komentarzy na jego temat, bo im bardziej niszowa branża, tym mniej działających w niej podmiotów. Bądźmy świadomi, że nie wszystkie opinie zostawiane w Internecie są rzetelne. Za znaczną część negatywnych wpisów na temat firmy, może być odpowiedzialna np. konkurencja. Bądźmy także czujni, jeżeli zauważymy, że w krótkim czasie w sieci zaczynają się pojawiać wyłącznie pozytywne komentarze odnośnie przedsiębiorstwa X, bo ich autorami mogą być jego pracownicy, a nie klienci – podpowiada Tomasz Pandel, Progress Biuro Usług Finansowych z Olkusza, Partner Tax Care.

Ważnym źródłem informacji jest również strona internetowa firmy, z którą chcemy zacząć współpracować. Przyjętym już standardem jest, że przedsiębiorstwa posiadają profesjonalne serwisy www, więc brak witryny w takim przypadku powinien budzić nasze wątpliwości. Oficjalna strona jest nie tylko wizytówką firmy, ale także pierwszym miejscem, w którym potencjalni klienci mogą zapoznać się z ofertą przedsiębiorstwa. Zwróćmy zatem uwagę, czy potencjalny kontrahent przyłożył się do właściwego przedstawienia tych informacji.

2. CEIDG I KRS, czyli sprawdź podmiotowość kontrahenta

Następnym krokiem powinno być sprawdzenie podmiotowości prawnej przyszłego kontrahenta. Dowiemy się, czy dana firma działa legalnie, czyli czy jest zarejestrowana, ile funkcjonuje na rynku, kto jest jej właścicielem, a kto podejmuje w niej kluczowe decyzje. – Odpowiedzi na te pytania można uzyskać na stronie Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), gdzie umieszczona jest baza wszystkich osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Po wpisaniu np. NIP, REGONU czy po prostu adresu firmy, zdobędziemy bardziej szczegółowe informacje. Z kolei jeżeli chcemy zdobyć informacje na temat osoby prawnej, prowadzącej spółkę, zajrzyjmy do Krajowego Rejestru Sądowego, który jest dostępny w serwisie internetowym Ministerstwa Finansów. Nie zapominajmy, że dane o wszystkich przedsiębiorcach można także zweryfikować w bazie statystycznej REGON, prowadzonej przez GUS – zaznacza Tomasz Pandel, Partner Tax Care.

3. Sprawdź czy nie chcesz się związać z dłużnikiem

Odwiedzając stronę Ministerstwa Finansów, możemy także sprawdzić, czy firma, z którą chcemy współpracować, jest wypłacalna albo czy nie zalega z płatnościami. Do tego celu służy Rejestr Dłużników Niewypłacalnych (RDN). Na tej liście widnieją zarówno podmioty prawne, jak i osoby prywatne, które  np.  otrzymały sądowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. – Informacje o dłużnikach udostępnia także Biuro Informacji Gospodarczej, ale nie za darmo, bo przedsiębiorca, który chce skorzystać z tej opcji, musi ponieść koszt rzędu kilkuset złotych miesięcznie. Za opłatą , może jednak sam zgłaszać do BIG nierzetelnych kontrahentów, jeżeli będzie miał nieszczęście takich spotkać – wyjaśnia Tomasz Pandel, Partner Tax Care. Należy pamiętać o tym, że BIG w gruncie rzeczy to kilka instytucji, które przechowują i udostępniają informacje na temat niewypłacalnych firm. W tym kontekście najważniejszym jest KRD, czyli Krajowy Rejestr Długów, który zajmuje się także publikacją statystyk na temat zadłużenia w poszczególnych branżach oraz sektorach naszej gospodarki.

Jeżeli chcemy sprawdzić, czy przedsiębiorstwo, z którym planujemy nawiązać kontakty biznesowe terminowo reguluje swoje zobowiązania, możemy skorzystać także z innych rozwiązań. Po pierwsze, możemy zgłosić się do Urzędu Skarbowego, by sprawdzić, czy dana firma nie zalega z płaceniem podatków. – Pamiętajmy jednak, że nie będziemy mogli samodzielnie wnioskować o uzyskanie takiego potwierdzenia. Jest ono wydawane odpłatnie (koszt 21 zł) na prośbę podmiotu, którego dotyczy informacja. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku zaświadczenia z ZUS-u, które potwierdza, że przedsiębiorca opłaca terminowo składki na ubezpieczenia społeczne, z tą różnicą, że ten dokument wydawany jest bezpłatnie – mówi Tomasz Pandel, Parter Tax Care. Zanim zaczniemy współpracę kontrahentem, warto poprosić go o przekazanie nam takich zaświadczeń, które mogą stać się załącznikami dołączanymi do podpisywanej umowy.

Sprawdzenie wiarygodności kontrahenta nie zawsze jest łatwym zadaniem. Warto jednak wykonać je rzetelnie i bez pośpiechu, jeszcze przed podjęciem współpracy. Będziemy mieli wtedy pewność, że firma, która pomaga nam dostarczać na rynek najwyższej klasy produkty i usługi, nie tylko wywiąże się ze swojego zadania, ale także stanie się lojalnym partnerem na wiele lat.

 

Źródło: Lightcape

Ponad 1/3 polskich przedsiębiorstw zamierza w najbliższym półroczu zwiększyć zatrudnienie – wynika z raportu opublikowanego w czerwcu przez Instytut Badawczy Randstad. Choć problemy z pozyskaniem pracowników o odpowiednich kwalifikacjach zgłasza coraz więcej firm, podniesienie płac w nadchodzących miesiącach planuje zaledwie 24 proc. pracodawców. Kandydatów do pracy chcą przyciągnąć pozapłacowymi benefitami. 

Według danych Randstad, niemal 60 proc. pracodawców uważa, że potencjalni pracownicy mają coraz większe wymagania pozapłacowe, a 47 proc. jest zdania, że firma musi oferować coraz ciekawsze benefity, aby być atrakcyjną na rynku pracy. Wciąż do najbardziej pożądanych świadczeń pracowniczych należą pakiety medyczne, karty sportowe, dodatki socjalne oraz szkolenia i kursy.

Benefity nie tylko w korporacjach

Jeszcze kilka lat temu na pozapłacowe benefity mogły liczyć przede wszystkim osoby zatrudnione w korporacjach i dużych firmach. Rosnąca konkurencja na rynku pracy oraz tworzący się w wielu branżach rynek pracownika sprawiają, że po niefinansowe narzędzia motywacyjne coraz częściej sięgają firmy z sektora MŚP oraz instytucje publiczne.

– Rynek pozapłacowych benefitów od kilku lat rozwija się bardzo dynamicznie. Na początku korzystały z nich przede wszystkim międzynarodowe korporacje, które wzorce motywowania kadr czerpały z krajów macierzystych, gdzie kultura organizacyjna oparta na inwestowaniu w rozwój pracownika jest bardzo wysoko rozwinięta – twierdzi Joanna Skoczeń, Prezes Zarządu firmy VanityStyle, jednej z wiodących na polskim rynku firm oferujących pozapłacowe programy motywacyjne m.in. z obszaru sportu, rekreacji i kultury. – Obecnie po tego typu rozwiązania sięgają również niewielkie firmy, a także urzędy, instytucje oświatowe czy spółki Skarbu Państwa – dodaje.

Rosnącą popularność pozapłacowych świadczeń pracowniczych w sektorze MŚP zauważa też Artur Białkowski, Wiceprezes Zarządu Medicover Polska.

Obserwujemy wzrost zainteresowania małych i średnich przedsiębiorstw opieką medyczną dla pracowników. Zgłasza się do nas coraz więcej takich firm. W wielu przypadkach osoby, które wcześniej pracowały w dużej firmie, a następnie założyły własny biznes, chcą, żeby opieka medyczna była standardem również w ich biznesie. To możliwe o tyle, że planem medycznym można objąć już mikroprzedsiębiorstwo zatrudniające dwie osoby – twierdzi Artur Białkowski.

Benefit to nie wypłata

Według niemal 70 proc. przedstawicieli firm biorących udział w badaniu zrealizowanym przez Randstad, kandydaci wchodzący na rynek pracy mają większe oczekiwania, jeżeli chodzi o pozapłacowe warunki pracy i oferowane benefity, niż pracownicy z dłuższym stażem pracy. Dlatego też m.in. ponad 80 proc. przedsiębiorstw oferuje swoim pracownikom udział w szkoleniach i konferencjach, 20 proc. – kursy językowe, 18 proc. – pakiety medyczne, a 13 proc. karty sportowe.

– Pracodawcy coraz częściej dostrzegają, że w aspekcie motywacyjnym 100 złotych wydane na świadczenia pozapłacowe przynosi o wiele lepsze efekty niż np. podwyżka pensji o 100 złotych – twierdzi Joanna Skoczeń. – Należy jednak podkreślić, że tego typu benefity to narzędzia, które wspierają budowanie zaangażowania i lojalności pracowników. Równie istotne jest godziwe wynagrodzenie, satysfakcja z wykonywanej pracy oraz odpowiednia atmosfera pracy – dodaje.

 

Źródło: VanityStyle Sp. z o. o.

Cyfrowa transformacja to znak rozpoznawczy naszych czasów. Dziś przedsiębiorstwa muszą otworzyć się na rzeczywistość zdominowaną przez nowe technologie, gdzie w centrum uwagi zamiast produktu znajduje się konsument. Zmiany te nie ominęły polskiego rynku faktoringu.

Przedsiębiorcy faktoring doceniają przede wszystkim za możliwość zabezpieczenia stałych przepływów finansowych w firmie. Jednak dziś to nie tylko wsparcie dla biznesu, ale także alternatywne źródło inwestowania. Skąd te zmiany na rynku faktoringu?

Cyfrowa transformacja branży

Postępujący rozwój technologiczny wpływa na coraz częstszą wymianę dóbr i usług za pomocą specjalnych serwisów internetowych. W zakresie ekonomii proces ten nazywany jest uberyzacją. Określenie to pochodzi od firmy, która stworzyła aplikację kojarzącą klientów i ludzi oferujących usługi taksówkarskie. Mimo niechęci wielu osób, takie inicjatywy to nasza przyszłość, ponieważ innowacyjne rozwiązania i technologie stają się kluczem do osiągnięcia celów biznesowych. – Należy pamiętać, że jednym z najważniejszych elementów uberyzacji jest znalezienie swojej niszy i odpowiednie uzupełnienie braków w systemie gospodarczym. Idąc w ślady amerykańskiego przedsiębiorstwa postanowiliśmy wprowadzić nowe na polskim rynku, a odnoszące sukces poza granicami naszego kraju, rozwiązanie. Utworzyliśmy więc serwis, który traktuje faktury jako solidny papier wartościowy i w ten sposób rozpoczęliśmy proces uberyzacji polskiego rynku faktoringu –  komentuje Jakub Ananicz, wiceprezes zarządu Faktoramy, pierwszej na polskim rynku platformy umożliwiającej inwestowanie w faktury.

Pomagać i jednocześnie zarabiać

Według danych Polskiego Związku Faktorów w pierwszym kwartale 2017 roku obroty firm z branży faktoringu wyniosły blisko 46 mld zł. Systematycznie zwiększa się również liczba sfinansowanych faktur. Od 2012 roku liczba ta wzrasta o blisko milion w każdym roku. Ostatnie dane potwierdzają więc, że rynek faktoringu w Polsce prężnie się rozwija. To z kolei sprzyja jego uberyzacji i dziś faktoring to już nie tylko jeden z instrumentów służących do zabezpieczenia płynności finansowej przedsiębiorstwa. Obecnie to także alternatywne źródło pomnażania kapitału, które przynosi ponadprzeciętne zyski. – Decydując się na zakup faktur, możemy w bezpieczny sposób pomnożyć swój kapitał. Dodatkowo też wspomagamy tym samym firmy, które mogłyby popaść w kłopoty finansowe. Warto zaznaczyć, że inwestorzy, który zdecydowali się w ten sposób zainwestować fundusze, w ubiegłym roku uzyskali zyski w wysokości 24,5 proc. w skali roku – komentuje wiceprezes zarządu Faktoramy.

Jak to działa?

Faktorem może zostać każdy, kto chce pomnożyć swój kapitał, czyli zarówno osoba fizyczna, jak i przedsiębiorstwo. Wystarczy skorzystać z usług platform aukcyjnych, które umożliwiają sprzedaż faktur. Przed wyborem platformy inwestor powinien jednak sprawdzić, czy umożliwia ona zakup faktur bezspornych. Tylko takie aktywa niwelują ryzyko związane z reklamacjami, potrąceniami za uszkodzony towar czy zwrotem zakupionych artykułów. To z kolei sprawia, że ryzyko związane z inwestowaniem w faktury porównywalne jest do poziomu obligacji korporacyjnych i sprowadza się do ryzyka kredytowego.  –  Istotny jest również fakt, że w przypadku takich inwestycji nie musimy decydować się na zakup od razu całego pakietu faktur. Możemy na początek zakupić jedną fakturę i na podstawie odnotowanych zysków podjąć decyzję, czy dalej chcemy inwestować swoje fundusze w ten sposób – dodaje Jakub Ananicz z Faktoramy.

Inwestowanie w faktury to obecnie jeden z najbezpieczniejszych i najrentowniejszych sposobów pomnażania kapitału. Wysokie, roczne zyski oraz minimalne ryzyko sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na ulokowanie funduszy właśnie w faktury.

 

Źródło: Faktorama

Nietypowe zawody. Czy taka klasyfikacja w ogóle istnieje? Przeglądając portale czasami trafiamy na niespotykane oferty pracy. Od szalonych do niezwykłych; przez poważne, aż po zabawne – istnieje mnóstwo sposobów zarabiania pieniędzy, o których jeszcze nie słyszeliśmy. Każdy wybiera swoją drogę: jedni chcą być projektantami kartek świątecznych, inni specjalistami od uszczęśliwiania klientów.

Niektóre role są tak specyficzne, że mogłoby się wydawać, iż wymagają od pracownika umiejętności wybiegających poza standardowe „zorganizowanie” czy „umiejętność pracy w zespole”. Pewne zawody czy stanowiska, wnioskując po nazwie, są tak fancy jak Iggy Azalea w swoim utworze. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się stanowisku, które od razu zwróciło naszą uwagę, czyli Customer Happiness Marketing Specialist.

Nie wszystko jest tym, na co wygląda

Być może jesteśmy podejrzliwi, a pompatyczne nazwy stanowisk zazwyczaj traktujemy z lekkim dystansem. W firmie Houghton Mifflin Harcourt nazwa stanowiska Director of First Impressions jest po prostu odpowiednikiem recepcjonisty. Serwis eBay zatrudnia z kolei Chief Curator, czyli osobę, która decyduje o przedmiotach zamieszczanych na głównej stronie. W Detroit Venture Partners osoba na stanowisku Catalyst wypełnia obowiązki asystenta biura. Innym przykładem jest nazewnictwo w firmie Allen & Gerritsen, gdzie wiceprezes ds. rozwoju biznesu jest nazwany Creator of opportunities.

Czym zajmuje się Customer Happiness Marketing Specialist?

Z ogólnego opisu stanowiska wynika, że osoba pracująca jako CHMS powinna być energiczna, proaktywna i z pasją oraz dbałością pomagać dbać o klientów firmy. Ważnymi zadaniami na tym stanowisku są m.in. tworzenie raportów pod presją czasu czy opracowywanie i wdrażanie systemu oceny zadowolenia klienta. Customer Happiness Marketing Specialist jest również odpowiedzialny za kreowanie i dostarczanie klientom zindywidualizowanych treści marketingowych,  a także za utrzymywanie przyjaznych relacji z klientami. Ważnym elementem pracy CHMS są nie tylko zadania związane z marketingiem, ale również z organizacją i promocją eventów oraz konferencji. Mogłoby się wydawać, że Customer Happiness Marketing Specialist jest po prostu specjalistą ds. marketingu, jednak nowa nazwa bardzo przypadła nam do gustu.

Pracodawcy prześcigają się w nazewnictwie stanowisk w swoich firmach, ale czy możemy powiedzieć, że powstają nowe, nietypowe zawody? Powiedzielibyśmy raczej, że te które już istnieją zostały po prostu ładnie zapakowane, aby zwrócić uwagę na dane przedsiębiorstwo na tak konkurencyjnym rynku, jakim jest rynek pracy. Josh Linkner autor książki The Road to Reinvention trafnie zauważył, że już czas pożegnać się ze stanowiskiem Vice President of Compliance i przywitać Chief Getting S#!T Done Officer. Podpisujemy się pod tym.

Źródło: fashionbiznes.pl

Zadaniem menedżera jest kierowanie i organizowanie pracy swoich podwładnych, a nie wykonywanie pracy za nich. Wielu kierowników niechętnie deleguje zadania, wpadając tym samym w pułapkę. Uważają, że jeśli nie zrobią czegoś sami, to zadanie będzie wykonane źle, lub w ogóle.

Ta mentalność, choć powszechna, jest dużą przeszkodą w skutecznym zarządzaniu firmą. Menedżerowie zdają się postrzegać delegowanie zadań jako oznakę słabości, a jest wręcz przeciwnie. To demonstracja zaufania do pracowników i wiary w ich umiejętności, a pośrednio również wiary we własne zdolności mentorskie i przywódcze.

Jeśli wciąż nie jesteś przekonany do idei dzielenia się obowiązkami z podwładnymi, to przygotowaliśmy dla Ciebie listę 6 największych korzyści płynących z delegowania zadań. Zmiana myślenia gwarantowana!

1. Możesz zająć się naprawdę ważnymi sprawami
Jako menedżer na pewno masz bardzo dużo obowiązków, i żeby się z nimi wszystkimi uporać, potrzebujesz sporo czasu. Delegowanie rzeczy do zrobienia, które znajdują się na końcu listy Twoich priorytetów, pozwoli Ci skoncentrować się na najważniejszych wyzwaniach i poświęcić im odpowiednią ilość czasu.

2. Polepszysz komunikację i zyskasz zaufanie
Pracownik, któremu delegowano zadania czuje się doceniony, co z kolei przekłada się na jego motywację i zaangażowanie na rzecz firmy. Jeśli przekażesz obowiązki swojemu zespołowi, to pamiętaj, że musisz być dla nich zawsze dostępny, zwłaszcza w początkowej fazie zmian. Będziesz mógł na bieżąco rozwiewać wszystkie niejasności lub wątpliwości. Pracownicy będą wiedzieli, że mogą Ci zaufać, a jednocześnie Twoja dostępność w razie kłopotów zwiększy ich wiarę w siebie.

3. Unikniesz zajmowania się zbyt wieloma rzeczami naraz
Im więcej obowiązków i zadań do wykonania, tym mniej czasu i energii możesz poświęcić każdemu z nich. Dzięki delegowaniu obowiązków będziesz mógł poświęcić więcej uwagi najważniejszym wyzwaniom. To po prostu lepszy sposób na zarządzanie swoim czasem, przez co zwiększy się Twoja efektywność – mniej ważne rzeczy, na które musisz obecnie marnować czas, zrobi za Ciebie ktoś inny.

4. Będziesz mógł się nauczyć nowych rzeczy i metod pracy
Im firma ma więcej możliwości, tym więcej może skorzystać: delegowanie zadań pracownikom pozwoli Ci podpatrzeć nowe metody zmagania się z problemami które posiadasz. Być może Twój pracownik wymyśli lepszą, bardziej efektywną procedurę, którą będzie można wdrożyć również w innych obszarach firmy? Jeśli nie zaufasz swoim pracownikom, to nigdy się nie dowiesz co mogliby zaoferować przedsiębiorstwu. Możesz też poszukać wsparcia na zewnątrz – na platformach internetowych, jak np. StarOfService możesz odnaleźć setki specjalistów do wykonania nawet bardzo precyzyjnych zadań. Współpraca ze specjalistą, to zawsze okazja na zdobycie wiedzy i nowych doświadczeń.

5. Będziesz wspierać kreatywność i nowe inicjatywy
Pracownicy cieszą się z nowych wyzwań, w których mogą się wykazać. Jeśli pozwolisz im działać na własną rękę, według samodzielnej wizji, to tylko dodatkowo zwiększysz ich zapał do pracy. Jeśli poczują, że ich głos jest ważny i szanowany, a przełożony wierzy w ich umiejętności, to będą bardziej zmotywowani, będą chętniej brać udział w różnych inicjatywach firmowych i zgłaszać swoje pomysły.

6. Zmniejszysz swój poziom stresu i oddalisz ryzyko wypalenia
Dzięki delegowaniu zadań będziesz mniej czasu spędzać w pracy, co może wydatnie przełożyć się na poprawę stanu zdrowia. Próba kontrolowania wszystkich aspektów działalności firmy jest bardzo wyczerpujące, przez co również stresujące. Nowo zyskany czas wolny będzie można przeznaczyć na rozwijanie swoich pasji, przez co spadnie ryzyko wypalenia zawodowego.

 

Źródło: StarOfService.pl

Co ósmy przedsiębiorca z sektora MŚP odczuł skutki wprowadzenia wyższej stawki płacy minimalnej, a prawie połowa firm zetknęła się z wyższymi kosztami usług świadczonych przez zewnętrzne podmioty – pokazuje 13. fala badania Bibby MSP Index realizowanego przez Bibby Financial Services,  międzynarodową firmę, która zajmuje się faktoringiem.

Głównymi czynnikami, które utrudniają rozwój firm są zdaniem 63% respondentów 13. fali badania MSP Index wysokie koszty pracy w tym ubezpieczeń społecznych pracowników, a według ponad połowy (51%) ankietowanych niepewność związana z nowymi regulacjami prawno-podatkowymi.

Wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej w wysokości 13 zł i tym samym podwyższenie stawki minimalnej płacy na pewno jest odczuwalne przez firmy z sektora MŚP – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services. Istotną zmianą w prawie pracy jest również obowiązek prowadzenia rejestru godzin wykonywania zlecenia lub świadczenia usług. Konsekwencje nieprowadzenia regularnego zestawienia mogą kosztować firmę od 1 tys. do 13 tys. – dodaje Jerzy Dąbrowski.

Głównym sposobem na zredukowanie kosztów generowanych przez przedsiębiorstwo jest – zdaniem uczestników badania – zmniejszenie zatrudnienia (41,9%), redukcja liczby pracowników (36,4%), wprowadzenie niższej marży oraz podwyższenie cen o wartość kosztów związanych z podwyżką płacy minimalnej. Polscy przedsiębiorcy jeszcze nie oswoili się ze zmianami w regulacjach prawnych – blisko co czwarty uczestnik badania Bibby MSP Index nie jest w stanie jednoznacznie określić, jakie działania powinien podjąć, aby złagodzić skutki zmian w prawie w swoim biznesie – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Mimo podwyższenia minimalnej płacy przedsiębiorcy z optymizmem myślą o nadchodzących półroczu i nie planują dużych zmian kadrowych. Ponad 60% respondentów Bibby MSP Index uważa, że poziom zatrudnienia w ich firmie będzie taki sam, a prawie jedna piąta badanych jest przekonana o tym, że zatrudnienie wzrośnie. Zaledwie 12% firm z sektora MŚP uważa, że poziom zatrudnienia w ich firmach spadnie.

Pomimo podwyższenia kosztów związanych z zatrudnieniem pracowników, polscy przedsiębiorcy niechętnie decydują się na redukcję etatów, co wskazuje na ogólną poprawę kondycji ekonomicznej w sektorze MŚP. Z naszego badania wynika, że ponad jedna piąta przedsiębiorców, uważa, że sytuacja finansowa w ich firmach w najbliższym czasie zmieni się na lepsze, a ponad połowa jest zdania, że ich nie ulegnie zmianie – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Kolejną regulacją prawną, która dotyczy zwłaszcza małych firm, jest obniżenie stawki podatku CIT z 19% do 15% dla przedsiębiorstw zarabiających do 1,2 mln EUR rocznie. W 13. fali badania Bibby MSP Index zapytano przedsiębiorców z sektora MŚP, czy skorzystają na zmniejszeniu podatku CIT. Okazało się, że zaledwie 18% respondentów przysługuje jego obniżenie, wśród nich 60% wskazało, że wprowadzenie nowej stawki podatku pomaga im w finansowaniu bieżącej działalności przedsiębiorstwa.



Źródło: Bibby MSP Index

Przejściowe kłopoty w firmie to nic nadzwyczajnego. Czasami wymykają się jednak spod kontroli i bywają fatalne w skutkach. Czy jest jakiś sposób na unikniecie upadłości firmy? Kiedy świadomemu menedżerowi powinna zapalić się czerwona lampka i co można zrobić, aby uratować przedsiębiorstwo? Na te pytania odpowiadają eksperci.

Nowelizacja prawa upadłościowego obowiązująca od 1 stycznia 2016 r., wprowadziła sporo zmian w zakresie upadłości. Pojawiły się np. pojęcia dłużnika niewypłacalnego lub zagrożonego niewypłacalnością oraz definicja restrukturyzacji. Trudno jest ocenić, jaki wpływ może mieć ten proces na rozwój biznesu w Polsce, ponieważ nie mamy jeszcze w tym temacie praktyki. Wydaje się jednak, że jest kilka oczywistych aspektów mogących mieć znaczenie dla przedsiębiorstwa, które staje w obliczu problemów z niewypłacalnością. Istotna jest tu główna idea, czyli „wyższość” procesu restrukturyzacji nad upadłością. Otwarcie i prowadzenie postępowania restrukturyzacyjnego wykluczają możliwość ogłoszenia przez sąd upadłości. To bardzo ważne, bo najczęściej ogłoszenie upadłości jest już samo w sobie skazaniem firmy na ostateczny koniec. Takie odium i etykieta „X sp. z o.o. w upadłości” w naszych realiach mówią najczęściej o kompletnej porażce i koniecznej likwidacji, a najlepiej zapomnieniu. Tymczasem dziś można uprzedzić ten bieg wydarzeń i pod znakiem „X sp. z o.o. w restrukturyzacji” dalej funkcjonować na rynku pod nadzorem sądu i przetrwać. Wskutek działań sanacyjnych skutecznie można odsunąć ryzyko związane z niewypłacalnością. Takie regulacje to zupełnie nowe narzędzie w rękach menedżerów, które wydaje się szansą na przetrwanie, szczególnie dla wielu firm działających w branżach, w których pojawia się nagła dekoniunktura.

Restrukturyzacja – na czym polega?

Postępowanie restrukturyzacyjne otwiera sąd restrukturyzacyjny, który następnie wskazuje sędziego – komisarza. Jego zadaniem jest wykonywanie czynności sądowych, w tym nadzór nad czynnościami doradcy restrukturyzacyjnego, który występuje w roli nadzorcy lub zarządcy. Sąd restrukturyzacyjny, otwierając postępowanie, wyznacza więc specjalistę (doradcę restrukturyzacyjnego), który pod nadzorem sędziego komisarza będzie prowadził czynności mające na celu restrukturyzację firmy. W ramach tych czynności doradca przygotowuje i przedstawia sędziemu plan restrukturyzacyjny. Na jego podstawie zostaną podjęte wszystkie późniejsze decyzje dotyczące działań, które powinny się zakończyć układem, czyli swoistą „ugodą” z wierzycielami. To z kolei powinno umożliwić dalszą działalność operacyjną przedsiębiorstwa. Wiele możliwości prawnych, jakie daje sędziemu i doradcy ustawa, pozwala na czasowe prowadzenie przedsiębiorstwa w „warunkach ochronnych” i umożliwia finalnie uzgodnienie warunków dalszej działalności po zawarciu układu. Przykładem może być wprowadzenie do zagrożonej firmy zarządcy sądowego, który w pierwszej kolejności czasowo odsunie istniejący Zarząd od pełnienia funkcji. Za zgodą sędziego komisarza zawiesi cześć prowadzonych egzekucji komorniczych, przygotuje w ramach planu restrukturyzacyjnego szczegółowy biznes plan dla firmy, wdroży zmiany strukturalne, być może pozbędzie się części majątku na potrzeby bieżącej działalności i przekonstruuje funkcjonowanie firmy tak, że wierzyciele przystaną na propozycje układowe. W rezultacie firma po wyjściu zarządcy sądowego będzie w stanie w miarę konkurencyjnie funkcjonować na rynku i realizować warunki układu. W takiej sytuacji doradca pod nadzorem sędziego komisarza wciela się w rolę zarządu, zobowiązanego do działań w myśl ustawy, ale też wyposażonego w niestandardowe narzędzia, niedostępne w innej sytuacji. Sposób działania zależy jednak od wielu czynników.

Restrukturyzacja – jakie są typy postępowania?

Ustawa przewiduje cztery rodzaje postępowań restrukturyzacyjnych, wedle stopnia skomplikowania sytuacji: postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe i postępowanie sanacyjne.

Postępowanie o zatwierdzenie układu, to stosunkowo najprostsza droga do zrestrukturyzowania firmy. Ogranicza się do zatrudnienia doradcy restrukturyzacyjnego, który przygotowuje dokumenty i przedstawi do zatwierdzenia sądowi. W terminie dwóch tygodni sąd wydaje postanowienie o zatwierdzeniu układu. Tryb ten jest odpowiedni dla wierzytelności spornych stanowiących mniej niż 15%, czyli przy względnej zgodzie co do stanu wzajemnych rozliczeń między firmą a wierzycielami.

Przyspieszone postępowanie układowe również dotyczy tego warunku wierzytelności spornych. Jest ono o tyle bardziej skomplikowane, że to sąd powołuje doradcę restrukturyzacyjnego w roli nadzorcy sądowego, a ustawa przewiduje kilka dodatkowych „bezpieczników”, m.in. bezskuteczność zapisów niekorzystnych umów, brak możliwości ustanowienia hipoteki lub zastawu, brak możliwości wypowiedzenia dłużnikowi umowy najmu czy umowy kredytu. Kolejne to zawieszenie egzekucji wierzytelności objętych układem, możliwość wszczynania egzekucji lub zwolnienie zajęć wierzytelności nieobjętych układem na trzy miesiące. Sąd ma tydzień na otwarcie postępowania, natomiast nadzorca ma dwa tygodnie na plan restrukturyzacyjny i spis wierzytelności. Następnie sędzia komisarz niezwłocznie zwołuje zgromadzenie wierzycieli. Przy towarzyszeniu, przewidzianej prawem, ochrony prawnej, teoretycznie można już w czasie około jednego miesiąca doprowadzić do zawarcia układu.

Postępowanie układowe, będące odpowiednikiem byłej „upadłości z układem”, jest zbliżone do przyspieszonego postępowania układowego, ale stosuje się je w przypadku więcej niż 15% wierzytelności spornych.
Postępowanie sanacyjne jest najbardziej nowatorskie i zaawansowane. W warstwie uprawnień i ochrony prawnej dłużnika jest w zasadzie zbliżone do upadłości. Powoduje możliwość bezterminowego zdjęcia zajęcia nieukładowych wierzytelności czy niedopuszczalność egzekucji, a dla pracowników, bezskuteczność zbyt dużych wynagrodzeń. Oznacza również  bezskuteczność zabezpieczeń, ugód i powództw oraz np. prawo do odstąpienia od umów wzajemnych czy uznanie bezskuteczności niekorzystnych zapisów umów. Tak szeroki zakres uprawnień sądu i zarządcy sądowego pozwala na uzdrowienie kondycji firmy przez rewizje zdarzeń poprzedzających otwarcie postępowania nawet do 12 miesięcy i realny wpływ na otoczenie wierzycieli podczas pracy nad wzajemnym układem. Czas tego postępowania do przedstawienia planu restrukturyzacyjnego wynosi nawet dziesięć tygodni, po czym sędzia ma 12 miesięcy na zwołanie zgromadzenia wierzycieli.

Od czego zacząć?

Najlepiej od samego Prawa restrukturyzacyjnego i poznania tych zapisów, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie: czy sytuacja mojej firmy już kwalifikuje się do restrukturyzacji, czyli czy jako Firma, bądź wspólnik jestem dłużnikiem niewypłacalnym lub zagrożonym niewypłacalnością? Jeśli uznamy, że to prawdopodobne, słusznym jest zostawić dalszą analizę specjaliście. Wybór rodzaju postępowania to analiza wielowątkowa i należy to dobrze zaplanować, żeby wniosek był skuteczny i żeby w efekcie osiągnąć zamierzony cel. Trzeba traktować te przepisy jako narzędzie do poprawy sytuacji firmy i warto dobrze wiedzieć, jak z tego narzędzia skorzystać. Oczywiście niezbędne będzie zaangażowanie zarządu, księgowości i kadr, ale równie istotny i zasadny wydaje się udział doradcy restrukturyzacyjnego. Szczególnie, że już w najprostszym postępowaniu (o zatwierdzenie układu) jego udział na warunkach rynkowych przez angaż ze strony dłużnika jest niezbędny na mocy samej ustawy. Pozostałe typy postępowań mają również krótkie terminy, a są znacznie bardziej skomplikowane. W tej sytuacji, podczas składania wniosku do sądu, najlepiej wiedzieć, czego się oczekuje, jakie będą założenia planu restrukturyzacyjnego i dalsze działania.

Czerwona lampka

Każdy, kto świadomie zarządza firmą, wie, że czasami kluczowe są zawodowa czujność i reakcja w odpowiednim czasie. Dzisiaj w Polsce na kanwie nowych przepisów budzi się nowy rynek doradztwa restrukturyzacyjnego. Jego beneficjentami będą przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy zdecydują się w niepewnej sytuacji skorzystać z ochrony, jaka im przysługuje i poddać leczeniu w formie restrukturyzacji. Tym samym nie mogą uchronić firmę przed upadłością z likwidacją. To właśnie ta „czerwona lampka ostrzegawcza” wynikająca z rachunku wyników czy bilansu, powinna wywołać u menedżera moment refleksji, czy aby nie warto poszukać doradcy restrukturyzacyjnego tylko po to, by przeanalizować z nim sytuację w firmie, szczególnie w kontekście odpowiedzialności zarządu za zaniechania w tej kwestii. Znacznie lepiej na czas to zbadać i dowiedzieć się, że nie ma takiej potrzeby, niż po czasie się zorientować, że taka potrzeba była… ale teraz już jest za późno. Taka też wydaje się idea stojąca za całym procesem restrukturyzacji – naprawiać zamiast upadać.

Źródło: Lightscape

Wraz ze spadkiem bezrobocia rośnie apetyt Polaków na zmianę pracy. Taki plan na ten rok ma 35 proc. ankietowanych – wynika z badania dla BIG InfoMonitor. Głównie z nadzieją na lepsze wynagrodzenie, bo niestety, mimo, że ponad połowa Polaków lubi swoją pracę, to zadowolony z płacy jest jedynie co trzeci.   Co szósty rozważający zmianę zatrudnienia bierze pod uwagę emigrację,  przede wszystkim do Niemiec.

Zmieniające się warunki na rynku pracy powodują, że Polacy krytyczniej spoglądają na aktualne miejsce zatrudnienia, coraz częściej też przed podpisaniem umowy z nowym pracodawcą sprawdzają opinię na jego temat  oraz jego wiarygodność finansową w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Choć  wydaje się to mało prawdopodobne, firmy w kiepskiej kondycji finansowej również rekrutują pracowników. Wcześniejsza ich weryfikacja w BIG może ujawnić, że przedsiębiorstwo ma nieopłacone zobowiązania i może mu nawet grozić  bankructwo. Wiążąc się z takim pracodawcą, po kilku miesiącach, można zostać bez pracy i bez wynagrodzeń za miesiąc lub więcej.

W 2016 r., osób fizycznych, które zgłosiły się do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor z zapytaniem o kondycje finansową firmy było ponad 500. Najczęściej sprawdzane branże to usługi, handel i budownictwo.

Powody osób prywatnych zgłaszających się do BIG InfoMonitor w celu sprawdzenia czy dana firma nie ma zaległych zobowiązań mogą być różne. Sprawdzanie pracodawcy, dewelopera czy biura podróży to najczęstsze przykłady praktyk konsumentów, z którymi się stykamy na co dzień, jednak wciąż mało popularne – zaznacza Halina Kochalska z  BIG InfoMonitor. – Często niestety aktualne jest powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie” i dopiero wtedy, gdy staniemy przed sytuacją, która zagraża naszej płynności finansowej zaczynamy działać. Jak pokazują wyniki zrealizowanego na nasze zlecenie badania, w ubiegłym roku znaczące problemy z terminową wypłatą wynagrodzenia zgłosiło ok. 8 proc. badanych. Być może gdyby wcześniej podjęli się sprawdzenie pracodawcy w rejestrze dłużników, uniknęliby takich kłopotów – dodaje Halina Kochalska.

Niemal co trzecia osoba, aby znaleźć lepszą pracę jest gotowa się przeprowadzić

Z wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor badania ARC Rynek i Opinia dla BIG InfoMonitor wynika, że zmianę pracy planuje wiele osób. Już w 2016 r. 27 proc. pracujących respondentów zadeklarowało, że odeszło od dotychczasowego pracodawcy, a kolejne 35 proc. poinformowało, że zamierza to zrobić w tym roku. – Nie jest to łatwa zmiana w życiu, dlatego warto dopilnować, aby nie trafić do pracodawcy tonącego w długach – radzi  Halina Kochalska.

Rozmyślaniom o zmianie pracy sprzyja sytuacja. Po tym jak obniżony został wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn w tym roku na emeryturę może przejść nawet 550 tys. osób z czego 330 tys. właśnie ze względu na obniżony wiek emerytalny. Na rynku powstanie spora przestrzeń. Poza tym według GUS bezrobocie utrzymuje się na najniższym poziomie od lat, na koniec lutego wynosiło 8,5 proc. Niskiemu bezrobociu towarzyszy znaczące przyspieszenie dynamiki płac. Jak podaje GUS, w ciągu roku wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyniósł 4,3 proc. W styczniu 2016 r. średnia statystyczna pensja, w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób, wynosiła 4101,36 zł, obecnie jest to ponad 4277 zł brutto.

I to właśnie wyższe wynagrodzenie jest główną przyczyną, dla której badani chcą znaleźć nowe miejsce zatrudnienia, choć oczywiście nie jest to jedyny powód. Często wspominane, jako przyczyny zmiany pracy, są również: atmosfera panująca w obecnej firmie, chęć rozwoju, korzystniejsza forma zatrudnienia i nielubiany szef. Co ciekawe elementy te są ważniejsze niż chęć awansu, czy elastycznego czasu pracy.

Spośród osób, które założyły sobie w tym roku zmianę pracy – prawie 30 proc. bierze nawet pod uwagę przeprowadzkę. 13 proc. myśli o zmianie miasta, a 16 proc. zastanawia się nad wyjazdem za granicę. Kraje, które najczęściej są brane pod uwagę to już nie Wielka Brytania lecz głównie Niemcy, aż 24 proc. wskazań.  Na dalszych pozycjach jest Holandia oraz Norwegia.

Z odpowiedzi dotyczących finansowych rozliczeń z pracodawcą w minionym roku, wyłania się następujący obraz. Większość – 76 proc. dostaje wynagrodzenie wyłącznie drogą oficjalną. Ale 18 proc. respondentów przyznaje się do otrzymywania przynajmniej części wynagrodzenia pod stołem.

Podwyżki doczekało się w 2016 r. 36 proc. badanych, a 61 proc. premii (przy czym dla 12 proc. respondentów jest ona stałym elementem wynagrodzenia).

Spełnienie zawodowe udaje się osiągnąć nielicznym

Nieco ponad połowa pracujących respondentów deklaruje, że lubi swoją pracę (w skali 1-5 oceniła stwierdzenie „czy lubisz swoją pracę” na 4 lub 5). Jednocześnie niezadowolonych z pracy jest 15 proc. ankietowanych (w skali 1-5 oceniła stwierdzenie „czy lubisz swoją pracę” na 1 i 2).

O zadowolenie z pracy łatwiej niż o zadowolenie z pensji – wynika z badań. usatysfakcjonowanych swoimi zarobkami jest – 34 proc. pracujących respondentów i jednocześnie 35 proc. jest swoją płacą rozczarowanych.

Podobnie trudno jak o zadowolenie z zarobków jest o całkowite spełnienie zawodowe. Osiągnęło je jedynie 14 proc. ankietowanych – wskazując piątkę na pięciostopniowej skali, na cztery spełnienie zawodowe ocenia jeszcze kolejnych 27 proc. ankietowanych. Jednocześnie 11 proc. uznaje, że czego jak czego, ale zawodowego spełnienia to na pewno w pracy nie zaznaje.

49 proc., badanych zgadzało się w pełni bądź w stopniu umiarkowanym (ocena 4 lub 5 w skali 1-5) ze stwierdzeniem, że są w stanie coś odłożyć z zarobionych pieniędzy. 14 procentom badanych, którzy zadeklarowali, że zazwyczaj są w stanie coś odłożyć ze swoich zarobków w zeszłym roku się to nie udało. Oszczędności z zarobków u pozostałych respondentów zazwyczaj nie przekraczały kwoty 6000 zł.

Wymarzone zajęcie to praca  biurowa

Jak wynika z badania wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor, najwięcej wskazań, bo 9 proc. uzyskało zatrudnienie w administracji oraz w biurze. Co ciekawe drugą pozycję zajął handel wraz z obsługą klienta (7proc.), tyle samo otrzymała branża informatyczna i nowe technologie. Polacy chcą też pracować w logistyce oraz transporcie (6 proc.), a także edukacji i branży medycznej (po 5 proc. dla obu działów). Po 4 proc. wskazań otrzymały zawody z zakresu inżynierii i budownictwa oraz branże kreatywne takie jak grafika, sztuka czy moda. 4 proc. ankietowanych chciałoby mieć własną działalność.

Znalezienie nowej pracy największym sukcesem minionego roku

Z badania wynika również, że wydarzenia związanie z pracą były największym sukcesem Polaków w minionym roku. Wyprzedziły osiągnięcia i satysfakcję płynącą z życia rodzinnego czy edukacji.

Znalezienie nowej pracy miało największe znaczenie dla osób między 25 a 39 lat (8 proc.). Ten sam przedział wiekowy odniósł też najwięcej sukcesów na polu zawodowym (7 proc.). Z kolei tych, którzy już mają satysfakcjonującą i przynoszącą zadowalający dochód pracę, najwięcej jest wśród osób między 18 a 24 rokiem życia oraz między 40 a 54. Odsetek ten wynosi 4 proc., nie jest więc oszałamiający i poniekąd tłumaczy skalę planowanych zmian zatrudnienia.

Źródło:BIG InfoMonitor

Jeśli bezpieczeństwo Twojego przedsiębiorstwa jest dla Ciebie bardzo ważne, nie powinieneś odkładać wyboru odpowiedniej firmy ochroniarskiej na dalszy plan. Zanim wybierzesz konkretną ofertę, warto zastanowić się jakiej ochrony tak naprawdę potrzebujesz i która firma spełni Twoje oczekiwania.

Jakie są Twoje potrzeby?

Firmy ochroniarskie pracują według różnych standardów. W przypadku większych obiektów przemysłowych firma zabezpieczająca będzie musiała wykorzystać nie tylko monitoring z systemem alarmowym, ale i ochronę fizyczną. Jeśli chcemy zabezpieczyć mniejszy budynek, np. prywatny dom, zakres świadczonych usług będzie mniejszy. Warto również przemyśleć kwestię pozostawiania budynku bez opieki i ewentualną możliwość włamania.

Jakość ma znaczenie.

Renomowane firmy ochroniarskie, takie jak Konsalnet, prezentują w swojej ofercie znacznie wyższy standard usług. Zatrudniają  wykwalifikowaną i doświadczoną kadrę, która dzięki cyklicznym szkoleniom tworzy grupę fachowców najwyższej klasy. Nie możemy zapominać, że im wyższa jest wartość naszego obiektu, to tym bardziej wzmożona powinna być ochrona.

 

Profesjonalne firmy ochroniarskie np. Konsalnet dostosowują projekt systemu ochrony do specyfiki obiektu, zgodnie z analizą aktualnych i potencjalnych zagrożeń oraz potrzeb i wymagań danego Klienta, aby uzyskać możliwie wysoką efektywność ochrony przy jednoczesnej kontroli kosztów.

Realizacja wyborczych zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa i Republikanów zrewolucjonizuje politykę gospodarczą USA w najbliższych latach. Dodatkowo wyjątkowa pozycja Stanów Zjednoczonych na świecie może sprawić, że protekcjonistyczne elementy polityki handlowej paradoksalnie mogą polepszyć kondycję ekonomiczną Ameryki.

Zmniejszenie podatków dla gospodarstw domowych to pozytywny impuls dla konsumpcji i dla oszczędności. Z kolei redukcja obciążeń fiskalnych dla firm może zachęcać do inwestycji i wspierać innowacje. Koncepcja ograniczenia wymagań regulacyjnych m.in. dla przemysłu wydobywczego to także większe prawdopodobieństwo energetycznego uniezależnienia się Amerykanów od reszty świata. Poprawa infrastruktury powinna natomiast utrzymywać potencjał gospodarczy USA, a wraz z wcześniej wymienionymi reformami nawet go zwiększać.

Prawdziwą rewolucją zaproponowaną przez Republikanów będą jednak zmiany dotyczące naliczania podatków przy eksporcie oraz imporcie dóbr i usług. Spowodują one natychmiastową poprawę konkurencyjności amerykańskich towarów za granicą i znacznie zmniejszą atrakcyjność importu. Według zwolenników tego rozwiązania przyczynią się również do znacznego wzrostu wartości amerykańskiej waluty.

Korekta podatku granicznego

Bieżący system podatkowy w USA jest taki sam dla eksportera i importera. Na przykład obecnie przy przychodach na poziomie 100 dol., kosztach 60 dol. i zysku 40 dol., płacą oni 35 proc. podatku, czyli 14 dol. Daje to zysk netto na poziomie 26 dol.

Obniżenie obciążeń fiskalnych (z 35 proc. do 20 proc.) oraz projekt Korekty Podatku Granicznego (KPR) w republikańskim planie “A Better Way” sprawią, że firma, która sprzedała swój towar, korzystając z importowanych komponentów, w analogicznym przykładzie osiągnie zysk na poziomie 20 dol. Natomiast ta, która jest eksporterem dobór w oparciu o materiały krajowe, zyska 52 dol. według opracowań think tanku Tax Foundation. Jak to możliwe?

KPR znacznie zmienia podstawę opodatkowania oraz pozwala eksporterowi sięgnąć po rabat. Przedsiębiorstwo korzystające z importowanych komponentów płaci 20-procentowy podatek nie od zysku (20 proc. z 40 USD = 8 USD), ale od całości przychodu (20 proc. z 100 USD = 20 dol). Eksporter z kolei nie dość, że będzie zwolniony z podatku, to dostaje rabat w wysokości 12 dol. (20 proc. kosztu eksportu). Zysk netto wynosi więc (40 + 12) 52 dol.

Powyższe zmiany powinny natychmiast spowodować dramatyczne przetasowania w konkurencyjności amerykańskich towarów i usług na świecie. Z drugiej strony wyraźnie zmniejszają atrakcyjność importu, co z kolei powinno szybko zmniejszać deficyt handlu zagranicznego. Podstawowym skutkiem takich działań może być również wzmocnienie kursu dolara, na co liczą zwolennicy tego podejścia. Pozwoliłoby to uniknąć m.in. wzrostu cen towarów importowanych.

Kilka pieczeni na jednym ogniu

KPR w formie zaproponowanej przez Republikanów ma kilka zalet, które dobrze wpisują się w kampanijne hasło „Ameryka przede wszystkim”. Poza wsparciem dla eksportu zdecydowanie zmniejsza atrakcyjność przenoszenia działalności za granicę. Dodatkowo może również przyciągać kapitał do USA.

Warto także podkreślić, że współgra on z pomysłem ściągnięcia zysków przetrzymywanych na świecie przez amerykańskie firmy. Według szacunków Kongresu wynoszą one 2.6 bln dolarów. Powrót tych środków do USA ma być objęty preferencyjnie niską stawką podatku (nawet mniej niż 10 proc.).

Jedną z poważniejszych wad rozwiązania KPR jest wzrost cen importu. Jednak według zwolenników KPR (m.in. Martina Feldsteina, profesora ekonomii Uniwersytetu Harvarda i emerytowanego przewodniczącego wiodącego think tanku w USA – National Bureau of Economic Research) spowoduje to wzrost wartości dolara o 25 proc.

Gdyby do tego doszło, pozytywne efekty dla eksporterów i negatywne dla importerów będą zanikać. Chociaż dopóki pozostanie jakikolwiek deficyt w handlu zagranicznym, budżet państwa skorzysta z wyższych wpływów podatkowych (suma rabatów pozostanie mniejsza niż dochody związane ze zmianą podstawy opodatkowania).

Kto straci na zmianach?

Jeżeli dolar zyska mniej niż 25 proc., to stracą amerykańskie firmy, które np. przeniosły produkcję samochodów za granicę. Może stracić również część konsumentów, którzy przyzwyczaili się do korzystania z zagranicznych dóbr.

Największe jednak koszty tych zmian mogą ponieść państwa, które przez ostanie lata przyciągały kapitał inwestycyjny ze Stanów Zjednoczonych. Teraz będą musiały zaoferować dużo lepsze warunki lub pozwolić, by rynek wymusił spadek wartości lokalnej waluty. Ogólnie jednak pogorszy się standard życia obywateli tych państw. Ze względu na zmniejszenie konkurencyjności może również ucierpieć cały światowy handel zagraniczny, a także globalna gospodarka.

Warto zauważyć, że mimo znacznego deficytu w handlu zagranicznym (500 mld dol. w 2015 r.), Stany Zjednoczone uzyskały dodatni bilans zysków z inwestycji bezpośrednich (część rachunku pierwotnego) na poziomie 300 mld dol. Ta nadwyżka może się zmniejszać w kolejnych latach ze względu na redukcję inwestycji zagranicznych i wzrost wartości dolara.

Prawdopodobnie jednak większość Amerykanów nie dostrzeże tych stosunkowo niewielkich strat, natomiast wymienione wcześniej pozytywne efekty będą bardzo dobrze widoczne.

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Połączenie proeksportowej polityki podatkowej z niższymi obciążeniami fiskalnymi dla przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych, a także wyższe inwestycje w infrastrukturę powinny szybko podnieść standard życia Amerykanów. Byłoby to szczególnie widoczne zwłaszcza wtedy, gdyby doszło do dalszego wzrostu wartości dolara. Biorąc pod uwagę, że powyższe działania wymuszą względnie szybkie podnoszenie stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, jest to bardzo prawdopodobne.

Należy także podkreślić, że gdyby podobne działania protekcjonistyczne wprowadziły inne kraje, to spowodowałoby to raczej odpływ inwestorów, ogólne pogorszenie kondycji gospodarczej państwa i podwyższenie cen. Stany Zjednoczone są jednak na tyle liczącym się graczem na światowym rynku, że producenci będą starali się sprostać nowym warunkom i unikać importu, jeżeli będzie to tak niekorzystne, jak w przedstawionym przykładzie. Konsumenci, którzy zwykle tracą na barierach w handlu zagranicznym, mogą nie zauważyć zmian w związku ze wzmocnieniem dolara. W rezultacie, dzięki swojej niezwykłej pozycji na świecie, USA może „zjeść ciastko i mieć ciastko”, bo rachunek zapłacą inni.

Autor: Marcin Lipka, głównego analityka Cinkciarz.pl.

W nowocześnie zarządzanych firmach osoby odpowiedzialne za zatrudnianie i rozwój pracowników nie są już postrzegane jako specjaliści administracyjni. Dziś oczekuje się, że „haerowiec” będzie dla zarządu partnerem, a nawet doradcą w kwestiach mających wpływ na wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Czy jednak sami specjaliści ds. human resources są na to przygotowani?

W najbardziej konserwatywnych organizacjach za zatrudnianie i rozwój pracowników wciąż odpowiada dział kadr – zazwyczaj skoncentrowany na swojej administracyjnej funkcji. W nowocześniejszych firmach o odpowiedni dobór pracowników oraz o kształtowanie relacji między nimi a firmą dbają działy human resources. Tam spojrzenie na zarządzanie ludźmi jest już znacznie szersze – więcej uwagi przykłada się do szkoleń i rozwoju. Dziś jednak to także za mało. Już od kilku lat można zauważyć trend, zgodnie z którym przedsiębiorstwa coraz częściej oczekują od „haerowców”, by stawali się HR Biznes Partnerami, a więc osobami kompetentnymi zarówno w zakresie relacji z pracownikami, jak i w obszarach stricte biznesowych.

– Z jednej strony to świetna wiadomość – mówi Piotr Ślęczka, partner w firmie doradczej WNCL. – Z drugiej strony te oczekiwania wykraczają poza starą, dobrą „szkołę haerowską”, bazującą na eksperckiej wiedzy na temat rekrutacji, rozwoju, komunikacji czy na ocenie pracowniczej – podkreśla.

W skrócie, HR Biznes Partner to ktoś, kto mówiąc o zatrudnianiu, motywowaniu, szkoleniach i innych działaniach wobec pracowników, rozumie i potrafi wyjaśnić, w jaki sposób podjęte decyzje personalne przełożą się na wynik finansowy przedsiębiorstwa.

Niestety, zdarza się, że sami „haerowcy”, skoncentrowani na swoich codziennych zadaniach, nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi swojemu rozwojowi i poszerzaniu własnych kompetencji. Planują i wspierają rozwój innych, ale sami opierają się na tej samej wiedzy, którą mieli 5, 10 czy 15 lat temu.  Warto zastanowić się, co oni sami – ale i ich przełożeni – mogą zrobić, by rola HR-u w przedsiębiorstwie wzrosła i to z korzyścią dla zysku firmy.

Strategia na nowe czasy

Z najdogodniejszą sytuacją mamy do czynienia wtedy, gdy inicjatywa w zakresie zmiany polityki personalnej w przedsiębiorstwie wychodzi od przedstawicieli zarządu. Jeśli mają oni świadomość, że zyskowność firmy zależy w dużej mierze od umiejętności pozyskiwania, wzmacniania i wykorzystywania talentów zatrudnianych ludzi, wówczas mogą oczekiwać, by osoby odpowiedzialne za HR stały się dla nich doradcami i pomagały w osiągnięciu celów.

Wdrożenie zasady „partneringu” w przedsiębiorstwie może jednak wymagać zmian na poziomie strategicznym oraz przekształcenia całej struktury organizacyjnej firmy. A o tak poważnych zmianach myśli się często dopiero wtedy, gdy dochodzi np. do fuzji dwóch przedsiębiorstw, znacząco różniących się od siebie kulturą organizacyjną. Wówczas często zatrudnia się specjalistyczne firmy zewnętrzne, które są w stanie doradzić w zakresie odpowiedniej strategii personalnej oraz właściwego umocowania roli HR Biznes Partnera w nowym systemie organizacyjnym.

Konsekwentnie w dobrym kierunku

Nie jest jednak tak, że jedynym sposobem na wprowadzenie zmian jest rewolucja. Jeśli przeprowadzenie zmian na poziomie struktury firmy nie jest możliwe, zacząć można choćby od odpowiedniego przeszkolenia osób odpowiedzialnych za zarządzanie pracownikami. Ważne jednak, aby jak najczęściej uczestniczyły one w takich kursach i warsztatach, które będą koncentrowały się właśnie na biznesowej funkcji zarządzania ludźmi, a nie na utrwalaniu dotychczasowej (a czasem nawet przestarzałej wiedzy) w zakresie tradycyjnie pojmowanego HR.

Dzięki poszerzeniu swoich kompetencji, specjalista HR będzie mógł umacniać swoją pozycję w organizacji. Stanie się tak chociażby dlatego, że dzięki zdobywanej wiedzy stanie się bardziej przekonujący dla osób, które na wszystkie decyzje w firmie lubią patrzeć przez pryzmat arkusza kalkulacyjnego.

Oczywiście ważne jest, by „haerowiec” mógł liczyć na wsparcie lub przynajmniej  zrozumienie ze strony zarządu i by jego próby unowocześnienia organizacji niejako „od dołu”, były wdrażane.

Grać, aby wygrać rozwój

HR Biznes Partner to ktoś, kto nie zamyka się jedynie w swojej wąskiej specjalizacji. By być partnerem dla biznesu, potrzebne są szerokie horyzonty myślowe i umiejętność spojrzenia na zasoby ludzkie z rozmaitych perspektyw. Takiego „przestrzennego” spojrzenia, a szczególnie powiązania międzyludzkich relacji i problemów personalnych z finansami przedsiębiorstwa trudno nauczyć się np. z książki, czy też „suchego” wykładu.

Dlatego najlepiej, aby szkolenia dla biznes-partnerów miały charakter warsztatów. Ciekawym rozwiązaniem może być również wykorzystanie gier symulacyjnych. Przykładem może być Bottom Line – gra planszowa rozgrywana w formie dwudniowych zajęć, podczas których uczestnicy (w większości menedżerowie i specjaliści działów HR) uczą się wiązać ze sobą decyzje personalne i finansowe (podczas gry korzysta się m.in. z kalkulatorów).

– Dzięki grze uczestnicy poznają ogólny model funkcjonowania biznesowego firmy, a następnie podejmują szereg decyzji z obszaru HR, które w rezultacie powinny prowadzić do osiągnięcia celu, jakim jest określony zysk netto – wyjaśnia Anna Grzywaczyk, dyrektor ds. projektów w firmie doradczej WNCL. – Szkolenie merytoryczne na każdym kroku uzupełniane jest o wyniki badań rynkowych i praktyk biznesowych z zastosowaniem konkretnych przykładów – dodaje.

Centrum rozwoju dla haerowca

Kolejnym rozwiązaniem, z którego mogą skorzystać zarówno początkujący, jak i doświadczeni specjaliści oraz menedżerowie ds. HR jest udział w sesji Development Center. Metoda ta służy diagnozowaniu potencjału i kompetencji zawodowych pracowników i na tej podstawie ułatwia planowanie ich rozwoju.

Narzędzie to wielu „haerowców” dobrze zna ze swojej zawodowej praktyki. Problem w tym, że bardzo rzadko zdarza się, by specjaliści ds. zarządzania zasobami ludzkimi sami występowali w roli uczestników. Tym bardziej cieszyć może fakt, że obecnie pojawiają się na rynku usługi tego typu, skierowane właśnie do nich.

– Inicjatywa, by takie badanie przeprowadzić, najczęściej leży po stronie przełożonych, ale sporadycznie zgłaszają się do nas także sami „haerowcy”, którzy chcieliby poznać odpowiedzi na pytania w stylu „w jakim miejscu rozwoju zawodowego obecnie się znajduję?” – mówi Anna Grzywaczyk. Zaraz też dodaje: – Development Center może im bardzo pomóc i wzmocnić ich pozycję w firmie. Dzięki badaniu, takie osoby mogą poznać swoje mocne i słabe strony, ale też odkryć smykałkę do którejś z ról w obszarze HR.

Największą korzyścią dla organizacji, która zleca tego typu badanie jest wzmocnienie motywacji pracownika, który po tym, gdy lepiej pozna swoje kompetencje, przeważnie mocniej angażuje się w swój rozwój zawodowy. Przełożony dostaje wiedzę na temat tego w jakich obszarach podwładny ma największe predyspozycje, które zadania nie sprawiają mu żadnych kłopotów, ale też gdzie należałoby mu pomóc w rozwijaniu potencjału.

Często badanie jest trampoliną do awansu, do przesunięcia pracownika do zadań związanych z preferowaną specjalizacją, do zmiany zakresu obowiązków czy stanowiska. Skutkiem może być także odkrycie „perełek” – osób o niezwykłych talentach, z czego wcześniej nikt w firmie (w tym także główny zainteresowany) mógł nie zdawać sobie sprawy.

W przypadku WNCL badanie oparte jest na modelu kompetencyjnym Dave’a Ulricha. Model ten stanowi podstawowy szkielet długofalowego rozwoju dla każdego haerowca, który wybrał ścieżkę partnera biznesowego. W ujęciu Ulricha współpraca działów personalnych z kadrą zarządzającą powinna prowadzić do realizacji wskaźników biznesowych decydujących o pozycji firmy na rynku. Administrowanie procesami HR powinno natomiast zapewnić optymalizację kosztów związanych z zarządzaniem kadrami. W ujęciu, Dave’a Ulricha, HR Business Partner ma być partnerem strategicznym i agentem zmian, rzecznikiem pracowników, ekspertem oraz animatorem rozwoju kapitału ludzkiego.

– To właśnie HR w organizacji jest odpowiedzialny za rozwój innych. Dlatego zarząd i menedżerowie coraz częściej chcą, aby dział HR był jak najbardziej świadomy biznesowo, tzn. by dostrzegał związek pomiędzy pracą i kompetencjami pracowników, a wynikami firmy. Warto więc zbadać, czy osoba z wizytówką HR Biznes Partnera faktycznie posiada odpowiednie kompetencje, a jeśli nie, ułatwić jej ich zdobycie – podkreśla Anna Grzywaczyk.

Źródło: empemedia

Franczyza pojawiła się w Polsce na początku lat 90-tych. Mimo zmian zachodzących w gospodarce, ten model biznesowy wciąż pozostał aktualny, a rosnące znaczenie sektora usług i handlu powoduje, że coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na takie rozwiązanie dla swojej firmy. Wśród największych zalet franczyzy wymienia się gotowy plan biznesowy i bezpieczeństwo, wynikające z możliwości korzystania z silnej marki. Aby korzystać z tych przywilejów trzeba jednak spełnić kilka warunków.

Dlaczego franczyza się opłaca?

Franczyza opiera się na jasnych i przejrzystych zasadach, dlatego przedsiębiorcy decydujący się na takie rozwiązanie nie mają problemów z tym, jak prowadzić swój biznes. Nie oznacza to, że łatwiej jest założyć firmę w oparciu o umowę franczyzową – wkład pracy prawdopodobnie jest porównywalny. Mniejsze jest ryzyko.

Nawet najlepszy pomysł na biznes nie gwarantuje nam sukcesu. Statystyka zdaje się to potwierdzać. 90 proc.  nowopowstałych firm upada w ciągu pierwszego roku działalności. Konsumenci są coraz bardziej wymagający, dlatego naprawdę trudno jest wyrobić sobie markę. W sytuacji, gdy opieramy biznes na już sprawdzonym produkcie, ryzyko jest mniejsze. I tu należy wspomnieć o kolejnym atucie franczyzy – nie ma żadnych ograniczeń jeżeli chodzi o branżę.

Oczywiście są takie gałęzie gospodarki, w których rozwiązania franczyzowe stosowane są wyjątkowo chętnie – mowa tu o dużych sieciach gastronomicznych czy branży farmaceutycznej. Model ten sprawdzi się jednak także na innych płaszczyznach i w dodatku nie zawsze musi opierać się o zagraniczne giganty. W Polsce sprawdził się m.in. w firmie Recman. Rodzima marka, od ponad 30 lat projektująca i produkująca ponadczasowe kolekcje odzieży, obuwia i dodatków dla mężczyzn, w tym roku znalazła się nawet w zestawieniu najbardziej dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw w naszym kraju.

Franczyza od lat stanowi podstawę naszego biznesu, a relacje z partnerami handlowymi są dla nas kluczowe – mówi Wojciech Tulwin, Dyrektor ds. Marketingu i PR w firmie Recman. – Kierujemy się zasadą, że sukces Franczyzobiorcy przekłada się na sukces naszej marki, dlatego od początku współpracy oferujemy wsparcie – zarówno przy wyborze lokalizacji czy rekrutacji oraz szkoleniu personelu, jak i promocji salonu – dodaje.

Wsparcie silnego partnera z pewnością pomaga. Duży dostawca jest w stanie zagwarantować wysoką jakość w dobrej cenie.  Nie musimy martwić się o logistykę,  prowadzenie strony internetowej, czy kwestie graficzne, związane z projektowaniem logo firmy lub materiałów reklamowych. Do tego należy dodać bezpłatne doradztwo handlowe oraz brak kosztów prowadzenia strony internetowej.

Na oficjalnej stronie – www.recman.pl – uwzględniamy wszystkie firmowe salony. Każdy franczyzobiorca może zwiększać poziom dotarcia do klientów w swoim regionie, oferując im możliwość zrobienia zakupów lub rezerwacji online – zapewnia Wojciech Tulwin.

Co w zamian?

Franczyza ma wiele korzyści, ale należy pamiętać, że nasze obowiązki nie kończą się w momencie otrzymania praw do wykorzystywania znaku towarowego. Decydując się na współpracę z konkretną marką, zgadzamy się na codzienną realizację jej strategii. To oznacza, że należy dostosować się do narzuconych standardów.

Obustronne zaangażowanie gwarantuje korzyści finansowe dla obu stron oraz bezcenną satysfakcję z prowadzenia własnego biznesu dla Franczyzobiorcy  – wyjaśnia przedstawiciel Recman.

Wymogi, jakie należy spełnić, aby przystąpić do franczyzy są jasno określone i bardzo ważne. Wytyczne dotyczące m.in. powierzchni lokalu czy konkretnego wystroju salonu pozwalają zachować najwyższy poziom świadczenia usług, a tym samym satysfakcję klientów. Komunikacja pomiędzy partnerami jest więc kluczowa, nie podejmujmy więc działań bez konsultacji i zgody drugiej strony.

Źródło: recman.pl

Współczesne firmy mają do dyspozycji szeroki wachlarz narzędzi pozwalających rozwijać i promować biznes. Nie każdy może zdawać sobie z tego sprawę,  ale w wielu przypadkach ich pomysłodawcami i twórcami są… Polacy. Prezentujemy wybrane rozwiązania marketingowe, które w mniejszym lub większym stopniu zrewolucjonizowały pracę marketerów.

Umiejętne korzystanie z nowych technologii i internetowych innowacji może stać się kluczem do sukcesu każdego przedsiębiorstwa, niezależnie od profilu jego działalności. Każdy, kto chce ułatwić sobie pracę, poprawić jej efektywność i rozwinąć działalność, powinien przyjrzeć się poniższym rozwiązaniom.

  1. Brand24 – monitoring internetu i Social Media

Firma oferuje błyskawiczny dostęp do miliardów polskojęzycznych wzmianek na temat marek, produktów, osób itp. z mediów społecznościowych, blogów, serwisów informacyjnych i forum internetowych). Automatycznie wykrywa pozytywne i negatywne publikacje w wybranym obszarze zapytań, co pozwala na budowanie strategii rozwoju wizerunku firmy lub ewentualną reakcję w przypadku sytuacji kryzysowej. Brand24 monitoruje informacje na temat kilkudziesięciu tysięcy marek klientów pochodzących z USA, Wielkiej Brytanii, Indonezji, Włoch, Bułgarii, Kanady, Singapuru, Emiratów Arabskich, Australii oraz oczywiście z Polski. Portal został uruchomiony w 2011 roku.

Podobne polskie narzędzia: Press Service, Instytut Monitorowania Mediów 

  1. NetPR i Prowly – prawa ręka PR-owców”

O pożądanym odbiorze marki przesądza odpowiednie kreowanie komunikacji. Służyć ma temu szeroko pojęty brand journalism, który poprzez tworzenie historii marki, buduje relacje z odbiorcami. Do tego celu wykorzystywane są różne media i platformy technologiczne. NetPR i Prowly to zestawy narzędzi do zwiększania popularności firm, marek oraz osób. Platformy ułatwiają zarządzanie działaniami media relations – dystrybucję treści, zdjęć lub video i zwiększenie ich widoczności, późniejszą analitykę działań czy jak w przypadku netPR, również monitoring. Są to aplikacje dedykowane osobom zajmującym się działalnością PR – freelancerów i agencji.

Podobne polskie narzędzia: Pressium

  1. pl – pomoc w zarządzaniu

 Aplikacja miniCRM to prosty CRM online dla małych i średnich firm. Pomaga zapanować nad kontaktem z klientami, zadaniami, zleceniami i sprzedażą. Informacje przesyłane między użytkownikiem a aplikacją są zaszyfrowane, natomiast dane klientów są chronione i przechowywane w profesjonalnej serwerowni. Aplikacja dostępna jest za pośrednictwem przeglądarki internetowe, dzięki której przedsiębiorca nie jest obciążony wysokimi kosztami instalacji, wdrożenia i aktualizacji specjalistycznego systemu.

Podobne polskie narzędzia: LiveSpace, GoNet CRM

  1. pl – komunikacja mobilna SMS

Platforma SerwerSMS.pl pozwala na prowadzenie profesjonalnej komunikacji mobilnej w obszarze B2C, B2B a także przez instytucje publiczne. Umożliwia m.in. realizację promocyjnych kampanii mobilnych, mikropłatności oraz ułatwia przepływ informacji np. między mieszkańcami a urzędami, pacjentami a placówkami ochrony zdrowia, sklepami internetowymi a klientami. SerwerSMS.pl wykorzystuje dostępne na rynku technologie w dwustronnej komunikacji oferując możliwość wysyłki wiadomości tekstowych (SMS), wiadomości multimedialnych (MMS) oraz wiadomości głosowych (VOICE). Firma działa w branży masowej komunikacji SMS już od 2003 roku, a z jej usług korzysta 23 000 klientów, tj. Triumph, Próchnik, British Council, EuroCash, Energa, za10groszy.pl, Totolotek, CzasNaButy.pl czy Aviva.

Podobne polskie narzędzia: smsapi, promosms, mProfi

  1. EmailLabs – e-mail marketing

EmailLabs to serwer SMTP w chmurze, który powstał z myślą o podmiotach posiadających już system generujący wysyłkę e-mail (np. system sklepowy, bilingowy, księgowy, CRM, ERP, CMS, czy dedykowany system Marketing Automation), ale chcących zwiększyć jej szybkość oraz dostarczalność przez redukcję współczynnika traktowania wiadomości jako SPAM. Łatwo zintegrować go z każdym systemem i aplikacją oraz uzyskać dostęp do zaawansowanych statystyk. Firma znajduje się białych listach WP, Onetu, Interii czy o2, a także spełnia wymagania globalnych providerów m.in. Gmail, Yahoo, Aol i Hotmail. Do klientami EmailLabs należą np. Rossmann, Ikea, Payback, Douglas, Auchan czy Tchibo.

Podobne narzędzia: Redlink, FreshMail, Sare.

  1. IAI Shop – wsparcie działalności sklepów internetowych

Wspomaga sprzedaż i wdrażanie e-sklepów. Zwiększa ruch na stronach internetowych, przyczyniając się do ich rozwoju. Firma obsługuje ponad 3500 sklepów on-line i kontroluje nawet kilka tysięcy zamówień miesięcznie. Posiada wiele funkcji umożliwiających sprzedaż, prezentację oferty oraz kontrolę procesów logistycznych, finansów, płatności i magazynów. Na rynku istnieje od 2000 roku.

Podobne polskie narzędzia: Media4You, Shoper

  1. Semstorm – platforma SEM

Oferuje dane z największej bazy polskich słów kluczowych, dzięki którym można zoptymalizować swoją stronę i tym samym zadbać o jej wysoką pozycję w sieci. Za pomocą narzędzi takich jak Website Explorer i Ad Explorer pozwala sprawdzać i porównywać działania konkurencji, poznać wykorzystywane przez nią słowa kluczowe oraz teksty reklamowe. Dzięki Semstorm można wzbogacić swoją kampanię i bazować w prowadzonych akcjach na frazach o wysokim potencjale.

Podobne polskie narzędzia: Eactive, Ideo

  1. pl – system reklamy internetowej

 AdTaily dostarcza wartościowy ruch na stronach internetowych przy maksymalnej optymalizacji wydatków reklamowych. Firma współpracuje z większością domów mediowych oraz agencji na rynku polskim, ale również z klientami bezpośrednimi. System pozwala na nieskomplikowane umieszczanie reklam np. na blogu i tym samym czerpanie z niego możliwości zarobkowej.

Podobne polskie narzędzia: AdReport, adFreestyle

  1. pl – tworzenie landing page

 Landingi to aplikacja, która umożliwia samodzielnie tworzenie landing page pod dowolną kampanię bez posiadania specjalistycznej wiedzy i pomocy działu IT. Jej wyróżnikiem są: intuicyjny edytor dopasowany do komputerów, smartfonów czy tabletów, a także dziesiątki gotowych szablonów oraz duża liczba integracji z innymi aplikacjami.

Podobne polskie narzędzia: brak danych

  1. LiveChatInc – czat on-line

Narzędzie do internetowej obsługi klientów, marketingu on-line oraz analizy ruchu na stronie internetowej dla małych i dużych przedsiębiorstw. Od 2002 roku rozwijane przez Livechat Software, a od 2010 roku oferowane w modelu SaaS (software as a service). Platforma pozwala przedstawicielom firmy komunikować się w czasie rzeczywistym z użytkownikami odwiedzającymi ich stronę internetową. Z narzędzia korzysta ponad 8000 organizacji na całym świecie.

Podobne polskie narzędzia: Halo Live Chat

Jak widać nie zawsze atrakcyjne rozwiązania to zagraniczne rozwiązania. Na naszym rynku istnieje wiele wartych uwagi narzędzi, które ułatwiają marketerom pracę, a firmą pomagają się rozwijać. Warto zainwestować w swoją markę i wspierać tym samy inne rodzime biznesy.

 

 

 

Szacuje się, że do 2020 roku blisko 80% małych firm w USA całkowicie przejdzie do chmury. Za oceanem tego rodzaju rozwiązania wykorzystują już teraz nie tylko technologiczne startupy, lecz także niewielkie firmy rodzinne działające w tradycyjnych branżach. Czy właścicielom małych polskich firm również opłaca się przenieść do chmury? Za przemawiają m.in. niższe koszty oraz większe bezpieczeństwo.

W 2015 roku blisko 40% małych firm w USA całkowicie przeszło do chmury. Według raportu Emergent Research and Intuit Inc. do 2020 roku ta liczba się podwoi. Za oceanem tego rodzaju rozwiązania wykorzystują nie tylko technologiczne startupy z „Doliny Krzemowej”, lecz także niewielkie firmy rodzinne (jak piekarnie, pralnie, restauracje, sklepy z odzieżą, farmy itp.). Czy właścicielom małych polskich firm również opłaca się przenieść do chmury?

To daje wymierne oszczędności związane z infrastrukturą, dostęp do rozwiązań high-tech przy znacznie mniejszych kosztach niż wcześniej, a także bardziej elastyczne i efektywne formy pracy. Na dodatek przejście do chmury nie oznacza dużej, jednorazowej inwestycji. Działa to raczej na zasadzie miesięcznego abonamentu na usługi dopasowane do potrzeb konkretnej firmy – mówi Michał Misiak, CTO Focus Telecom Polska, dostawcy nowoczesnych rozwiązań IT.

Jak działa chmura?

Dokumenty, bazy danych czy różnego rodzaju oprogramowanie zamiast na komputerze lub serwerze w biurze są w Internecie. Dostęp do nich ma każda osoba upoważniona,
z dowolnego sprzętu z kompatybilnym oprogramowaniem (komputer, tablet czy telefon) i z każdego miejsca (potrzebny jest tylko dostęp do sieci).

Zamiast instalować oprogramowanie do baz danych czy księgowości na własnym komputerze, logujemy się na odpowiedniej stronie w sieci. Chmura umożliwia też elastyczność pracy nieosiągalną w przypadku rozwiązań stacjonarnych – dodaje Michał Misiak.

Zdecydowanie łatwiej zorganizować również pracę zdalną, a na przykład osoby stale pracujące poza biurem mają bezproblemowy dostęp do tych samych narzędzi czy baz danych, które mają ich koledzy w biurze.

Czy to jest bezpieczne?

Wbrew pozorom, własne serwerownie, centrale itd. są często gorzej chronione niż te same sprzęty, którymi opiekuje się dostawca usług z chmury. Dlaczego?

Wynika to z prostego faktu, że dostawca usług zajmuje się przesyłaniem i ochroną tak wielu danych, że opłaca mu się zastosować najlepsze zabezpieczenia, na które jego klienci nie zdecydują się z powodów finansowych – wyjaśnia Michał Misiak.

Bezpieczeństwo związane jest również z tym, że dostawca zapewnia zapasowe łącza i serwery na wypadek awarii. Ze względu na koszty nie stosuje tego rozwiązania zdecydowana większość małych firm (ale również tych większych).

Poza tym, aby sobie szybko poradzić z awariami, trzeba na stałe utrzymywać zespół speców od IT. Małych firm często na to nie stać. W usługach z chmury tymi problemami zajmuje się dostawca – dodaje Michał Misiak.

Dlaczego w chmurze jest taniej?

Decydują o tym niższe koszty infrastruktury (nie trzeba utrzymywać własnych serwerów, ani zapewniać dodatkowej przestrzeni na sprzęt), wsparcia technicznego, jak również aktualizacji oprogramowania i instalacji nowego. Dodatkowo do listy oszczędności trzeba dodać mniejsze zużycie energii elektrycznej, mniej przerw i utrudnień w pracy związanych z mniejszymi lub większymi awariami. Do usług z chmury wystarczy Internet – i tak obecny dziś w każdej firmie.

Dodatkowym argumentem jest fakt, że usługi z chmury są skalowalne. To znaczy, że jeśli potrzebujemy więcej lub mniej stanowisk pracy czy określonych usług, to bardzo łatwo i szybko dokonać takiej zmiany – podkreśla Michał Misiak.

Przy rozwiązaniach stacjonarnych infrastruktura bardzo ogranicza elastyczne działanie firmy. Można zmniejszyć liczbę stanowisk, ale zakupiony sprzęt i tak pozostaje. Przewagę chmury wyraźnie widać też wtedy, gdy firma zmienia siedzibę lub otwiera nowy odział (a niewielkie firmy często planują stopniowy rozwój). W przypadku infrastruktury stacjonarnej oznacza to poważne inwestycje – zakup nowego sprzętu, kładzenie okablowania, koszty wsparcia technicznego itd., jak również przerwy w pracy. Dzięki chmurze cały proces przebiega płynnie, znacznie szybciej i jest wymiernie tańszy.

 

Focus Telecom Polska

Wprowadzenie preferencyjnej stawki w wysokości 15 proc. tylko wobec podatników CIT z pominięciem przedsiębiorców będących osobami fizycznymi narusza zasadę równości wobec prawa oraz zaburza uczciwą konkurencję  – uważa Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan.

Ocena propozycji obniżenia stawki CIT do 15 proc. nie jest jednoznaczna. Z jednej strony każde obniżenie stawki w podatku dochodowym należy przyjąć z zadowoleniem. Z drugiej jednak należy zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów. – Zmiana przyniesie znikomy efekt i z pewnością nie zostanie zrealizowany zakładany w uzasadnieniu cel, tj. wsparcia podatników, dla których utrudnienia w pozyskiwaniu kapitału na inwestycje czy zaburzone warunki konkurencji stanowią główną barierę w prowadzeniu lub rozwijaniu przedsiębiorstwa – mówi Rafał Iniewski, wiceprzewodniczący Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Na gruncie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych mały podatnik to taki, u którego wartość przychodu ze sprzedaży brutto nie przekroczyła w poprzednim roku podatkowym równowartości 1, 2 mln euro. Tym samym, obniżenie podatku CIT do poziomu 15 proc. dotyczyłoby wyłącznie podatników, u których sprzedaż netto kształtowałaby się na poziomie ok. 4 mln złotych (przy założeniu, że sprzedaż ta podlegała stawce 23 proc. VAT). Biorąc pod uwagę, iż małe firmy, o przychodach, które mogą kwalifikować firmę jako „małego podatnika”, są w większości prowadzone w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, efekt proponowanej zmiany będzie znikomy. W rezultacie 15 proc. podatek CIT znajdzie zastosowanie w odniesieniu do bardzo wąskiej grupy przedsiębiorców – prowadzenie działalności o tak ograniczonej skali w formie spółki kapitałowej jest bowiem nieopłacalne (uwzględniając m.in. fakt podwójnego opodatkowania zysków – raz na poziomie spółki kapitałowej oraz ponownie, po ich wypłacie przez taką spółkę, na poziomie udziałowca będącego osobą fizyczną). W powyższym kontekście zarówno zakres podmiotowy zmiany, jak i skala obniżenia stawki są niewystarczające. Aby ze zmiany mogli skorzystać najdrobniejsi przedsiębiorcy, należy nimi objąć także podatników podatku PIT.

Niższa stawka podatku nie przyniesienie również efektu w postaci stymulowania podatników do przekształcania działalności indywidualnej w spółkę. W Polsce skala prowadzenia działalności w formie indywidualnej jest zbyt duża. W ten sposób skłonność do ryzyka niezbędna dla rozwoju gospodarczego jest instytucjonalnie ograniczana. To podejście polskich obywateli/przedsiębiorców w dużej mierze wynika z kosztów stałych prowadzenia spółki kapitałowej, związanych z wpisem do Krajowego Rejestru Sądowego oraz wymogami w zakresie księgowości. Wydaje się, że zaproponowana zmiana mogłaby przy okazji, doprowadzić do ukształtowania bardziej adekwatnego modelu prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce poprzez spółki kapitałowe. Koszty związane z prowadzeniem działalności w formie spółki byłyby niwelowane przez obniżoną stawkę. Niestety, projektodawca w dodanym ust. 1a w art. 19 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych wprowadza szereg ograniczeń związanych z korzystaniem ze stawki obniżonej – uniemożliwiających przekształcenie działalności jednoosobowej w spółkę.            

 

Konfederacja Lewiatan

Prowadzisz niewielkie biuro handlowe albo inne mikroprzedsiębiorstwo? Możesz oszczędzić sporo pieniędzy na działalności, jeżeli odpowiednio wcześnie pomyślisz o optymalizacji kosztów. Oto krótki poradnik, w którym podpowiadamy, gdzie i jak zaoszczędzić.

Poważnie brzmiące pojęcie „optymalizacja kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa” to w pewnym sensie nowe wcielenie starego, dobrego oszczędzania. „Optymalizacja kosztów” jest jednak terminem o tyle zgrabniejszym i bardziej pojemnym, że zakłada nie tyle samo obniżanie wydatków, co raczej troskę o to, aby wraz z cięciami nie spadała jakość oferowanych przez nas usług i produktów.

Według raportu międzynarodowej sieci audytorsko-doradczej KPMG[1], praktyki związane z optymalizacją procesów biznesowych wdraża już 75 proc. polskich firm. Znaczenie tej dobrej praktyki biznesowej jest więc już powszechnie uznawane. Najlepsze w procesach optymalizacyjnych jest to, że ich wprowadzanie przynosi widoczne efekty nie tylko w dużych organizacjach, ale nawet w mikro-przedsiębiorstwach. W jaki sposób możesz szybko i łatwo oszczędzić na funkcjonowaniu naszej działalności?

Oto pięć prostych pomysłów:

  1. Lokalizacja biura

Czy powodzenie Twojego przedsięwzięcia jest bardzo uzależnione od położenia biura w popularnym, ruchliwym miejscu? Jeżeli prowadzicie lokal gastronomiczny – w dużej mierze tak. W przypadku wielu innych działalności, szczególnie przy prowadzeniu biura handlowego – jest to sprawa drugorzędna. Jeżeli dla Waszych klientów istotniejsze od lokalizacji w centrum będą atrakcyjne ceny i fachowa obsługa, warto zastanowić nad przeniesieniem działalności w tańsze miejsce.

  1. Rachunek za energię elektryczną

Oszczędzanie energii to oczywiście znacznie więcej niż oczywiste gaszenie światła podczas nieobecności w pomieszczeniu. Decydując się na oszczędzanie energii, warto podejść do tematu systemowo i kompleksowo. Szukając oszczędności na energii, można wprowadzić cały szereg optymalizacji: wymienić żarówki na LED lub energooszczędne, zamontować w biurze lampy z czujnikami ruchu, sprzęty podłączać do sieci listwami z wyłącznikiem, a poza tym: naprawdę wnikliwie porównać dostępne oferty różnych dostawców energii i wybrać tę najatrakcyjniejszą cenowo.

  1. Negocjowanie kosztów wynajmu

Jeżeli już istotnie planujesz poczynić jakiekolwiek inwestycje w środki trwałe w naszym wynajmowanym biurze, to możesz bez skrępowania zaproponować wynajmującemu lokal negocjacje w sprawie zwrotu części kosztów inwestycji albo odliczenia tych kosztów od kwoty czynszu lub kaucji, jaką pobiera się z tytułu podpisania umowy.

  1. Zbędne wydruki

Inny interesujący raport KPMG[2] dowodzi, że 8 proc. wydruków w mikro-przedsiębiorstwach jest wykonywane niepotrzebnie. W przedsiębiorstwach handlowych to już ponad 11 proc. Wydatki związane z drukowaniem znacznie spadają, jeżeli jako standard wprowadzisz ustawienie drukarek w tryb ekonomiczny oraz ustawienie dwustronnego trybu wydruku. Spadek liczby zbędnych wydruków jest obserwowany również wszędzie tam, gdzie możliwość korzystania z drukarki otrzymuje się dopiero po uzyskaniu wewnętrznego, firmowego uprawnienia.

  1. Wymiana walut online

Biura handlowe oraz firmy prowadzące wymianę z zagranicą mogą znaleźć istotne oszczędności kupując i sprzedając waluty po niższych niż bankowe kursach. Jeżeli na przykład firma kupuje za granicą towar i wydaje na niego 5 tys. dol, to wymieniając walutę w serwisie Cinkciarz.pl, może oszczędzić na tej transakcji nawet 886 zł[3].

 

[1]             „Redukcja kosztów – doraźna potrzeba czy długofalowe działanie?” http://bit.ly/1MzTINJ

[2]             „Wykorzystanie papieru w przedsiębiorstwach działających w Polsce”, http://bit.ly/1S3Al1f

[3]             Kurs USD za Cinkciarz.pl z dn. 22 marca 2016 r.

 

 

Cinkciarz.pl

Wysokość składki na ubezpieczenia wypadkowe ustalana jest na rok składkowy, który nie jest tożsamy z rokiem kalendarzowym. Rozpoczyna się 1 kwietnia i trwa do 31 marca następnego roku.

O tym, w jakiej wysokości płatnik powinien opłacać składkę, decyduje liczba osób zgłoszonych przez niego do ubezpieczenia wypadkowego.

Wszyscy płatnicy składek zostali podzieleni przez ZUS na dwie grupy:

– firmy zgłaszające do ubezpieczenia wypadkowego nie więcej niż 9 ubezpieczonych oraz takie, które nie podlegają wpisowi do rejestru REGON,

– firmy zgłaszające do ubezpieczenia co najmniej 10 ubezpieczonych.

Dla małych firm składka wypadkowa w stałej wysokości

W przypadku mniejszych firm – do 9 osób, wysokość składki na ubezpieczenie wypadkowe jest dla wszystkich taka sama i wynosi 50% najwyższej składki ustalonej na dany rok składkowy. Od 1 kwietnia 2016 do 31 marca 2017 nie zmienia ona swojej wysokości i nadal będzie wynosić 1,80% podstawy wymiaru. Czyli odpowiednio 43,79 zł przy opłacaniu minimalnych składek ZUS i 9,99 zł w przypadku opłacania składek na zasadach preferencyjnych.

Z kolei składka ubezpieczenia wypadkowego dla firmy zgłaszającej do ubezpieczenia co najmniej 10 osób jest ustalana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS ustali wysokość składki dla takiego przedsiębiorcy pod warunkiem, że za trzy kolejne ostatnie lata kalendarzowe przekazał on do ZUS informację ZUS IWA.

Wysokość składki wypadkowej dla danego przedsiębiorcy ustalana jest w takim przypadku jako iloczyn ubezpieczenie wypadkowego określonego dla grupy działalności, do której należy płatnik składek, i wskaźnika korygującego. Wskaźniki korygujące ustalane są na podstawie rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 29 listopada 2002 r. oraz na podstawie wielkości różnicy pomiędzy kategorią ryzyka dla grupy działalności, do której należy płatnik składek ze względu na rodzaj wykonywanej działalności, a kategorią ryzyka ustaloną przez ZUS dla danego płatnika na podstawie danych wykazanych w informacjach ZUS IWA.

Pozostali płatnicy składek, czyli ci, którzy nie składali formularzy ZUS IWA za 3 ostatnie lata kalendarzowe, a zgłaszają do ubezpieczenia wypadkowego minimum 10 osób, zobowiązani są do samodzielnego ustalenia wysokości składki wypadkowej. Stopę tą powinni ustalić na podstawie załącznika nr 2 do Rozporządzenia z dnia 29 listopada 2002 r. określającego „Grupy działalności, kategorie ryzyka i stopy procentowe składki na

ubezpieczenie wypadkowe dla grup działalności”. Aby tego dokonać, należy najpierw sprawdzić, do jakiego rodzaju przeważającej działalności według PKD nasza firma została zaklasyfikowana. Następnie na podstawie dwóch pierwszych cyfr ustalamy do jakiej sekcji/działu zostaliśmy przydzieleni i dzięki tej informacji będziemy w stanie odczytać wysokość składki na ubezpieczenie wypadkowe z załącznika do rozporządzenia.

Informacja o składce wypadkowej dostępna przez Internet

Informację o składce wypadkowej przedsiębiorcy mogą znaleźć w panelu Płatnika, na elektronicznej platformie PUE ZUS, dostępnej pod adresem pue.zus.pl. W przypadkach, gdy wysokość stopy procentowej składki wypadkowej jest wyliczana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (dla płatników składających ZUS IWA), zostaje ona pobrana z systemu ZUS w procesie synchronizacji kartoteki płatnika.

Aby móc sprawdzić wysokość tej składki wystarczy zarejestrować się przez stronę internetową do portalu, a następnie zweryfikować swoją tożsamość przy pomocy podpisu elektronicznego lub profilu zaufanego ePUAP.

 

Marta Felczak, Idea Bank/Tax Care

Szukają testów, wymieniają się opiniami, produkty porównują jak eksperci. Od producentów oczekują otwartej komunikacji i elastyczności. Jak nowe zachowania klientów przekładają się na modele biznesowe polskich firm?

 Polacy codziennie spędzają średnio 4 godziny i 25 minut w sieci korzystając z komputerów oraz 1 godzinę i 17 minut korzystając z urządzeń mobilnych. Już 59% Polaków szuka on-line informacji na temat produktów lub usług, a co drugi kupuje w sieci (20% przy użyciu urządzeń mobilnych).

On-line kupuje:

  • 77% Brytyjczyków
  • 74% Niemców
  • 66% Amerykanów
  • 57% Hiszpanów
  • 53% Polaków
  • 48% Włochów
  • 44% Chińczyków
  • 31% Meksykanów
  • 23% mieszkańców Indii

*Wszystkie dane z raportu „Digital in 2016”, obejmującego 30 krajów świata

Jeszcze do niedawna eksperci mówili przede wszystkim o tym, jak cyfrowe zakupy zmieniają klientów. Teraz coraz częściej zwracają uwagę na to, jak zachowania klientów zmieniają handel on-line, wpływając także na modele biznesowe firm.

Do niedawna klient pytał: „Jaki procesor ma ten tablet?”. Teraz: „Co mogę z nim zrobić?”. Dziś każdy w dowolnej chwili ma łatwy i szybki dostęp do wiedzy zarezerwowanej kiedyś dla ekspertów. To znaczy, że klient zna fakty i informacje techniczne. Od firmy oczekuje interakcji i traktuje ją jako wartość dodaną do jakości i ceny produktu – mówi Tomasz Paprocki, dyrektor sprzedaży korporacyjnej Focus Telecom Polska.

Styl interaktywny

Na czym polega budowanie interakcji z klientami? Przypomina to tworzenie relacji społecznych (media społecznościowe odgrywają tu zresztą pierwszoplanową rolę).

Jeśli myślimy o budowaniu modelu biznesowego, to z obecnego trendu wyłania się jasna strategia. Nie wystarczy koncentrować się już na samym produkcie. Trzeba na serio angażować się w pasje i zainteresowania klientów, być elastycznym i gotowym na indywidualny, partnerski kontakt – mówi Maciej Mocek, wiceprezes firmy Mactronic.

Budowanie tego rodzaju relacji otwiera ogromne możliwości docierania do nowych klientów. Konsumenci wymieniają między sobą więcej informacji niż było to możliwe kiedykolwiek wcześniej. Co przy tym istotne: do opinii innych użytkowników przywiązują dużą wagę przy decyzjach zakupowych. Dlatego dobry wizerunek marki w sieci jest dziś więcej wart niż tradycyjne formy reklamy.

Ciekawe informacje, w istotnym kontekście i we właściwym czasie – tego oczekują klienci – mówi Jakub Tomasiczek z firmy JBTS, oficjalnego dystrybutora kamerek Yi Action i Yi Home w Polsce. – Budujemy interakcje z klientami zachęcając ich do dzielenia się swoim stylem życia. Sami jesteśmy często zaskoczeni, jak inspirujące pomysły mają użytkownicy.

 Cena też odgrywa rolę

Jednak za lepszą jakość i produkt „skrojony na miarę” Polacy są już gotowi zapłacić więcej. Znaczenie odgrywa również standard serwisu. Okazuje się, że w tym względzie media społecznościowe również są świetnym kanałem kontaktu.

To jednocześnie wyzwanie. Ten kanał spełnia swoją rolę tylko pod warunkiem, że żadne pytania i żadna prośba nie pozostają bez odpowiedzi. Jeśli klient ma jakikolwiek problem z latarką, rozwiązujemy go szybko i sprawnie. To przekonuje do nas wiele osób. Sztuką jest nie tylko zdobycie klienta, lecz przede wszystkim utrzymanie go. Nie ma tu drogi na skróty. Trzeba zadbać o serwis na wysokim poziomie – podkreśla Maciej Mocek.

Użytkownicy i projektanci

Cyfrowy klient jest bezkompromisowy. Drugiej szansy zwykle nie daje. Jeśli „shopping experience” nie odpowiada jego indywidualnym oczekiwaniom, jednym kliknięciem odchodzi do konkurencji. Taki obraz wyłania się z wielu analiz na temat zachowań konsumenckich w Internecie (i nie tylko, ponieważ granica między online a offline szybko się zaciera). Czy jest prawdziwy?

Jest jednostronny. O lojalność klientów rzeczywiście trzeba się dzisiaj bardziej starać. Zmiana marki nie wiąże się dla nich z żadnym wysiłkiem. Z drugiej strony, są jednak bardziej skłonni zaangażować się w interakcję z firmą. Oczekują tylko otwartej komunikacji – opowiada wiceprezes firmy Mactronic.

Producent oświetlenia przenośnego z Wrocławia jest pod tym względem ciekawym przykładem. Na stałe współpracuje z niezależnymi ekspertami i testerami, którzy doskonale orientują się w specyfice różnego rodzaju aktywności. Poza tym chętnie udostępnia sprzęt pasjonatom, którzy testują go w czasie różnego rodzaju wypraw, m.in. psimi zaprzęgami po Laponii, rowerem dookoła Polski czy podczas 180-kilometrowego biegu na Korsyce najtrudniejszym górskim szlakiem w Europie.

W skład grupy opiniodawczej wchodzą też klienci. Ich wskazówki i pomysły mają ogromną wartość, ponieważ wynikają z rzeczywistych doświadczeń. To zupełnie zmienia pracę nad projektowaniem nowych produktów – podsumowuje Maciej Mocek.

 

Mactronic

Za 25 lat Polska ma święcić gospodarcze triumfy, tymczasem większość zapowiadanych lub wprowadzonych w ostatnich miesiącach zmian w przepisach dla firm to właśnie te, które według przedsiębiorców najbardziej przeszkadzają lub wręcz zniechęcają do prowadzenia interesów w kraju. Przedsiębiorcy i organizacje biznesowe od lat wskazują na zbytnią biurokrację, wysokie koszty pracy, niestabilność przepisów i coraz wyższe podatki. Rząd natomiast odpowiada zaostrzeniem prawa, kontrolami, wyższymi daninami i surowszymi karami. Firmy jeszcze akcentują podwyżki, ale cierpliwość się wyczerpuje i coraz więcej z nich myśli o przeniesieniu biznesu za granicę, nie chcą czekać na zmiany przez dwie kolejne dekady.  

Dane opublikowane w końcu stycznia br. przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców potwierdzają po raz kolejny, że Polska wciąż nie jest rajem dla przedsiębiorczości. Na przełomie roku 552 firmy, odzwierciedlające strukturę przedsiębiorstw w Polsce, zapytano o największe przeszkody w prowadzeniu działalności. Koszty pracy (69 proc.), niestabilność prawa (66 proc.) nadmiar biurokracji i skomplikowane przepisy (odpowiednio 61 proc. i 49 proc.) oraz samowolne i arbitralne decyzje urzędników (49 proc.), to największe bariery dla polskiego biznesu. Prezes ZPP Cezary Kazimierczak komentując wyniki wskazał, że większość z tych barier to wyłącznie decyzja polityczna, a nie finansowa rządu. Zaznaczył też, że nikt nie domaga się, żeby podatków nie płacić, chodzi o zmienię struktury opodatkowania.

Podatki i biurokracja to także największe problemy według członków Business Center Club. W sondażu „Oczekiwania przedsiębiorców w 2016r.” przeprowadzonym wśród menedżerów i firm zrzeszonych w BCC za największe zagrożenia uznano wysokie obciążenia podatkowe i para-podatkowe oraz nadmierną biurokrację (15,2 proc. wskazań). Na pozostałych miejscach znalazły się; wysoka presja konkurencyjna na ceny i w rezultacie niższe marże zysku (14 proc.), trudności z pozyskaniem pracowników o odpowiednich kwalifikacjach (11,6 proc.) oraz konkurencję ze strony szarej strefy (10,4 proc.). Dodatkowo, w porównaniu do zeszłorocznego sondażu BCC, zdecydowanie mniej przedsiębiorców uważa, że ich sytuacja finansowa ulegnie w tym roku poprawie, twierdzi tak jedynie 38,1 proc. wobec 50,7proc. w 2015 r. Zdaniem 40,5 proc. pozostanie taka sama., a 21,4 proc. obawia się, że ulegnie pogorszeniu. Aż 65,5 proc. uczestników badania słusznie zakładało wzrost obciążeń podatkowych w 2016 r., a jedynie 3,6% liczyło, że będą one niższe.

Rząd reaguje, firmy płacą coraz więcej lub emigrują

Administracja nie pozostaje jednak obojętna na potrzeby polskich firm, podwyższa podatki, zaostrza przepisy, szykuje kary i częstsze kontrole. Na pierwszy ogień poszły już koszty pracy, które dla 69 proc. pracodawców z badania ZPP są największą przeszkodą w prowadzeniu i rozwijaniu biznesu w Polsce. Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, który zakłada narzucenie sztywnej stawki godzinowej dla osób zatrudnionych na umowach cywilno-prawych, wykonujących usługi oraz samozatrudnionych wykonujących pracę osobiście. Niezależnie od rodzaju wykonywanych obowiązków takie osoby będę musiały otrzymać od pracodawcy min. 12 zł brutto na godzinę. Na postulat przedsiębiorców, że to doprowadzi do wzrostu szarej strefy, a nie do zwiększenia pracowników etatowych, ministerstwo odpowiada zwiększeniem uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, częstszymi oraz bardziej szczegółowymi kontrolami, zarówno zleceniodawców, jak i zleceniobiorców.

Podobnie wygląda postulat obniżenia para-podatków, czyli m.in. składek na ZUS. W 2016 roku osoby prowadzące działalność gospodarczą zapłacą łącznie 1121,52 zł miesięcznie, a osoby zaczynające przygodę z biznesem 465,28 zł. To podwyżka o 2,7 proc. dla podmiotów starszych niż dwa lata i o 4,3 proc. dla nowych przedsiębiorców. Choć podwyżka danin na ZUS wynika z nieznacznego wzrostu płac, to w żaden sposób nie przekłada się na widoczny wzrost przyszłych emerytur. W obliczu wizji głodowych świadczeń, ustawodawca zachęca za to do odkładania pieniędzy na starość. To może chociaż kwota wolna od podatku? Tu także nie słychać optymizmu ekonomistów. Podniesienie jej do 8 tys. zł – Polski na to nie stać!

W obliczu rosnących kosztów prowadzenia biznesu w Polsce oraz braku wizji szybkiej poprawy coraz więcej firm myśli o przeprowadzce do krajów o bardziej opłacalnej i przewidywalnej strukturze fiskalnej i administracyjnej.

Ilość firm zainteresowanych przeniesieniem działalności lub otwarciem oddziału za granicą była w 2015 roku rekordowa. Zwłaszcza ostatni kwartał pokazał, że zdecydowanych przedsiębiorców jest znacznie więcej niż w roku poprzednim. Podatki, koszty pracy, duszenie przedsiębiorczości – to najszczersze z wymienianych powodów przeprowadzek. Coraz częściej pojawia się jednak argument niepewności legislacyjnej i nieograniczonej władzy urzędniczej. Firmy w Polsce, zwłaszcza MSP, boją się urzędników, ale coraz odważniej wybierają miejsca rejestracji nowego biznesu, chcą być jak najdalej polskiego aparatu skarbowego. W poprzednich latach zdecydowanym liderem była Wielka Brytania, wybrało ją 90 proc. przedsiębiorstw, zwłaszcza spółki LTD, czyli odpowiednik naszej spółki z o.o. Wyspy nadal prowadzą, ale ustąpiły nieco pola takim lokalizacjom, jak: Ras Al Khaimah w Emiratach Arabskich, Panama, Delaware czy Hong Kong. Powód jest zawsze ten sam – w Polsce coraz trudniej prowadzić firmę, zwłaszcza kiedy ustawodawca nie liczy się z opinią środowisk biznesowych, a przedsiębiorca jest traktowany jak podejrzany – mówi Bolko Fuchs z firmy doradczej Admiral Tax, specjalizującej się w optymalizacji podatkowej.

Przykładów na ostatni argument eksperta nie trzeba daleko szukać, wystarczy przyjrzeć się uzasadnieniu do projektu nowelizacji ustawy o CIT i PIT oraz swobodzie działalności gospodarczej. Chodzi o obniżenie dopuszczalnego limitu płatności gotówkowych w transakcjach między przedsiębiorcami z 15 tys. euro do 15 tys. zł. Od 1 stycznia 2017 roku takie transakcje będą musiały być przeprowadzone z wykorzystaniem rachunku bankowego. Karą za niezastosowanie nowych przepisów ma być brak możliwości zaliczenia wydatku powyżej limitu do kosztów uzyskania przychodu. Interesujący jest jednak fragment uzasadnienia obrazujący nastawianie administracji do firm rozliczających się w gotówce: „Faktury gotówkowe opiewające na kilkadziesiąt tysięcy złotych są na ogół w praktyce dokumentem dotyczącym transakcji, która nie miała de facto miejsca”.

Dla przedsiębiorców to postawienie znaku równości pomiędzy płacisz gotówką i oszukujesz. Dla rządu to kolejny krok do zwiększenia kontroli i ingerencji w życie gospodarcze kraju. Wszystko da się jednak jakoś wytłumaczyć, a w uzasadnieniach podwyżek, powodach wprowadzania surowszych przepisów i podatków zawsze można przebierać; nieuczciwa konkurencja, dziura budżetowa, walka z terroryzmem i inne. Na końcu jednak płacą przedsiębiorcy. Ustawodawca chyba zapomniał, że to firmy generują niemal połowę wpływów polskiego PKB, a wśród nich 99,8 proc. to sektor MSP, który zawsze obrywa najmocniej. Nie powinno więc dziwić ani oburzać tak popularne dziś zjawisko emigracji biznesowej, skoro na miejscu nic się nie zmienia lub wręcz jest coraz gorzej. Firmy biorą sprawy we własne ręce, bo nie chcą dłużej czekać na poprawę warunków prowadzenia biznesu, a już na pewno nie przez kolejne 25 lat, jak zakłada tzw. plan Morawieckiego. Do rozwiązania na już jest bardzo wiele istotnych dla przedsiębiorców spraw.

Przedsiębiorcy apelują o to od lat, próbują rozmawiać, organizują badania, wskazują błędy i patologie, przygotowują rekomendacje. Szereg takich rekomendacji kończy m.in. badanie „Oczekiwania przedsiębiorców w 2016r.” przeprowadzone przez BCC. Wśród nich znalazły się m.in.: zdecydowane i natychmiastowe ograniczenie biurokracji, uelastycznienie kodeksu pracy, skuteczne i zgodne z prawem ograniczenie szarej strefy, uproszczenie systemu podatkowego i obniżenie pozapłacowych kosztów pracy, zwłaszcza składek ZUS – czyli wszystko to, co uległo lub ulegnie wkrótce zmianie. Wyjątkowo wymowny przykład obrazujący kondycję sądów podano natomiast przy argumencie o usprawnieniu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. „Sąd Rejonowy w Cieszynie i Okręgowy w Bielsku-Białej zakończyły właśnie (po 7 latach i 3 miesiącach) proces o zapłatę za dostawę towaru w sytuacji braku kwestionowania przez pozwanego faktu dostawy, ilości i ceny towaru. Sąd potrzebował jednak ponad 7 lat, aby stwierdzić, że przedsiębiorcy należy się zapłata za sprzedany towar!”

autor: Krzysztof Oflakowski, przedsiębiorca, ekspert ds. komunikacji dla firm

Formularz VAT-R przedsiębiorca będący osobą fizyczną składa nie tylko przy rejestracji pierwszej działalności gospodarczej – może się zdarzyć, że jego aktualizacja będzie konieczna przy zmianie adresu zamieszkania. Nie trzeba go natomiast składać w związku z tegorocznymi zmianami właściwości miejscowej urzędów skarbowych, gdyż zostały narzucone odgórnie przez ustawodawcę.

Formularz VAT-R jest przeznaczony dla przedsiębiorców, którzy rejestrują się w urzędzie skarbowym na potrzeby VAT-u – muszą go złożyć przed dniem wykonania pierwszej czynności opodatkowanej VAT-em (art. 96 ust. 1 ustawy o VAT). Oprócz tego, VAT-R służy do aktualizowania określonych danych objętych tym formularzem. Najpopularniejszą przyczyną aktualizacji może być utrata prawa do zwolnienia w VAT bądź rezygnacja z niego, jeśli wcześniej podatnik zarejestrował się w urzędzie jako „podatnik zwolniony z VAT”.

VAT-R także po przeprowadzce

Potrzeba aktualizacji zgłoszenia VAT-R może również pojawić się, kiedy zmieniamy np. metodę rozliczeń w VAT z kwartalnych na miesięczne, ale także i wtedy, gdy zmieniamy miejsce zamieszkania.

W myśl art. 96 ust. 12 ww. ustawy, jeśli dane zawarte w formularzu VAT-R ulegną zmianie, przedsiębiorca jest obowiązany zaktualizować ten druk u naczelnika swojego urzędu skarbowego w terminie 7 dni, licząc od dnia, w którym nastąpiła zmiana. Dotyczy to jednak wyłącznie zmiany danych niepodawanych w zgłoszeniu identyfikacyjnym (tj. nieobjętych obowiązkiem aktualizacji na podstawie ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników) z wyjątkiem takiej zmiany, która spowodowałaby zmianę właściwości urzędu skarbowego przedsiębiorcy. A tak może być, jeśli podatnik będący osobą fizyczną przeprowadza się.

 

Aktualizację danych podawanych w zgłoszeniu identyfikacyjnym załatwia się przede wszystkim poprzez CEIDG, a dokładniej poprzez formularz CEIDG-1 – np. poprzez stronę www.prod.ceidg.gov.pl czy wizytę w urzędzie gminy. Niektóre zmiany mogą wymagać poinformowania o nich dodatkowo np. ZUS.

 

Tegoroczna zmiana przepisów nie wymaga zgłoszenia

Czym innym jest fakt odgórnej zmiany właściwości miejscowej placówki fiskusa. Od początku br. roku nowelizacja przepisów podatkowych wprowadziła zmianę właściwości miejscowej urzędów skarbowych pod względem rozliczeń VAT-owskich. Aktualnie przedsiębiorca będący osobą fizyczną swój urząd skarbowy ma tam, gdzie jest jego miejsce zamieszkania – a nie, jak to było w poprzednich latach, zasadniczo tam, gdzie prowadził działalność.

Przedsiębiorcy, których dotknęła nowela i przez to od nowego roku składają deklaracje do innych niż dotychczas placówek fiskusa, nie muszą składać VAT-R.

Natomiast jeśli w 2016 r. zmienią adres zamieszkania, co spowoduje, że zmieni się ich właściwy terytorialnie urząd skarbowy, będą obowiązani złożyć – poza uaktualnieniem w CEIDG czy ZUS-ie –  aktualizację VAT-R.

 

Katarzyna Miazek, Tax Care

Istnieją tylko dwa sposoby na poprawę kondycji finansowej firmy. Pierwszy z nich, to zwiększenie przychodów np. poprzez wzrost sprzedaży lub podwyższenie cen. Drugi to obniżenie kosztów, dzięki czemu w firmowej kasie pozostanie więcej środków. Czasem nawet drobne oszczędności mogą przynieść duże korzyści.  

W ferworze codziennych obowiązków, przedsiębiorcy oraz menedżerowie często nie znajdują czasu, aby analizować wszystkie wydatki w firmie. Myśląc o oszczędnościach, koncentrują się zazwyczaj na kosztach bezpośrednio związanych z produkcją lub świadczeniem usług, ale zapominają przy tym, że wiele długofalowych korzyści mogą osiągnąć za sprawą pozornie niewielkich zmian organizacyjnych. Oto przykłady.

  1. Korzystaj z rozwiązań w chmurze

Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu, aby móc korzystać z programu komputerowego, trzeba było kupić pudełko z płytą CD. Choć dziś takie rozwiązanie jest już przestarzałe, w wielu firmach funkcjonuje, jako wciąż najbardziej oczywiste.

Jeśli jednak w danym obszarze można skorzystać z aplikacji zainstalowanej na serwerze, warto taką możliwość wziąć pod uwagę. Dlaczego? Programu dostępnego on-line nie trzeba instalować na komputerze. Pracownik może mieć dostęp do systemu z dowolnego komputera, a nawet ze smartfona, co przydaje się, gdy znajduje się poza firmą.

Zazwyczaj korzystanie z takiego oprogramowania rozliczane jest za pomocą niewysokiego abonamentu, naliczanego przez taki czas, przez jaki firma korzysta z programu. To prawda, że gdy przedsiębiorstwo stale korzysta z danej aplikacji, łączne koszty mogą okazać się wyższe niż przy jednorazowym zakupie programu w pudełku, ale po pierwsze, zostają one rozłożone w czasie (są przez to mało uciążliwe), a po drugie – uwzględniają już one wszelkie aktualizacje, za które nie trzeba dodatkowo płacić. Jeśli dodamy do tego oszczędność czasu związaną z brakiem potrzeby instalowania, przeinstalowywania, czy też aktualizowania systemu, szala przechyli się zdecydowanie na korzyść rozwiązań typu e-cloud.

  1. Oszczędzaj na wydrukach

Z wydrukami w firmach wiążą się wyższe koszty, niż zazwyczaj się wydaje. Duże koszty – w skali roku – generuje chociażby drukowanie faktur. Należy tutaj wziąć pod uwagę nie tylko cenę papieru, ale także koszt zakupu tonera do drukarki, kopert, znaczków pocztowych, a nawet wynagrodzenie pracownika, który musi przeznaczać swój czas pracy na drukowanie, pakowanie, czy wysyłanie dokumentów (a często także na stanie w kolejkach na poczcie).

Faktury papierowe mogą przekładać się również na gorszą płynność finansową jej wystawcy. Wydrukowana faktura musi zostać wysłana pocztą lub kurierem, a do adresata trafia zazwyczaj po kilku dniach. Ten czas można skrócić właściwie do zera, jeśli faktura zostanie wysłana drogą elektroniczną. W wielu przypadkach faktura szybciej dostarczona, zostanie też wcześniej opłacona.

Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, fakturę można wysłać nawet e-mailem. Jeśli jednak przedsiębiorca chce mieć pewność, że odbiorca nie zakwestionuje jej wiarygodności, może wysłać dokument bezpośrednio z programu księgowego, np. Systim.pl.

Warto także pomyśleć o wprowadzeniu w firmie elektronicznego obiegu dokumentów i ograniczeniu pozostałych wydruków, co także będzie oznaczało oszczędności związane z mniejszym zużyciem podzespołów drukarek, tonerów oraz papieru.

Oczywiście, na razie jeszcze nie da się całkowicie wyeliminować procesu drukowania. Można jednak wymienić wiele nieekonomicznych drukarek na jedną lub kilka (w zależności od wielkości firmy) drukarek sieciowych o dużej wydajności i niskich kosztach eksploatacji. To także przyniesie wymierne oszczędności.

  1. Używaj jednego programu do wielu zadań

Ciągłe przełączanie się pomiędzy wieloma programami, a tym bardziej przerzucanie pomiędzy kilkoma aplikacji tych samych danych, na pewno nie sprzyja efektywności i dobrej organizacji czasu pracy. Jeśli więc można zastosować taką aplikację, która zastąpi kilka innych, może to się okazać strzałem w dziesiątkę. Wówczas nie tylko usprawnimy pracę firmy, ale co też ważne, w cenie jednego systemu otrzymamy zestaw wielu narzędzi.

Wspomniany program Systim.pl jest przede wszystkim programem do księgowania i wystawiania faktur, z powodzeniem może jednak także pełnić rolę aplikacji magazynowej, kadrowo-płacowej, systemu do zarządzania relacjami z klientami (CRM), czy choćby terminarza. W związku z tym wszystkie procesy firmowe można obsługiwać za pomocą jednego systemu.

  1. Nie oszczędzaj na dostępie do Internetu

Myśląc o oszczędnościach, pamiętajmy, by miały one uzasadnienie i przekładały się na korzyści dla firmy. Niestety, nie zawsze tak jest. Jeśli firma chce w pełni korzystać z możliwości, jakie dają nowoczesne rozwiązania informatyczne, na pewno nie powinna oszczędzać na szybkim łączu internetowym.

Korzystanie z oprogramowania w chmurze nie poprawi efektywności, jeśli pracownik będzie musiał długo czekać na załadowanie każdej kolejnej strony. Aplikacje typu e-cloud mają sens pod warunkiem, że mogą działać płynnie i zapewniać natychmiastowy dostęp do wszystkich funkcji oraz zapisanych dokumentów.

Na szczęście obecnie ceny dostępu do Internetu, nawet szybkiego, są stosunkowo niskie. Oszczędności rzędu kilkudziesięciu złotych nie są warte uwagi, jeśli okupione zostaną spowolnioną pracą aplikacji, czy też – w przypadku sklepów stacjonarnych – długim czasem oczekiwania na akceptację karty płatniczej. Szybkość ma dziś kluczowe znaczenia tak dla sprawności firmy, jak i dla niemal każdego pojedynczego klienta.

  1. Nie bądź niewolnikiem lojalności

Dobre relacje w biznesie są ważne, ale nie „za wszelką cenę”. Zdarza się, że firma korzysta z usług danego operatora telefonicznego, dostawcy internetowego, firmy kurierskiej, banku, czy biura rachunkowego, dlatego, że ewentualna zmiana wydaje się niepotrzebną komplikacją.

Od czasu do czasu warto jednak porównywać oferty konkurencyjnych usługodawców. Może się bowiem okazać, że bank, który kiedyś miał najkorzystniejszą ofertę na rynku, obecnie pozostał daleko w tyle, a utratę klientów rekompensuje podnoszeniem opłat dla tych, którzy pozostali lojalni. Poza tym, rozważając zmianę usługodawcy, często firma uzyskuje możliwość renegocjowania dotychczasowych warunków współpracy. Może się więc okazać, że zmiana usługodawcy nie będzie konieczna, ale i tak ceny (lub inne zapisy umowy) ulegną poprawie.

Dlatego, zamiast przyjmować za pewnik, że „wszyscy mają podobne ceny”, warto co jakiś czas dokonywać przeglądu rynku i rozważyć, czy zmiana usługodawcy lub nawet szerzej – zmiana pewnych procesów w firmie – nie będzie miała większego znaczenia niż ewentualne niedogodności związane ze zmianami.

Grunt to dobre podejście

Powyższe propozycje stanowią jedynie przykłady tego, jak i gdzie szukać oszczędności w firmie. To, jakie rozwiązania sprawdzą się najlepiej, zależy już od specyfiki konkretnego przedsiębiorstwa.

Sprawą uniwersalną jest natomiast odpowiednie podejście przedsiębiorcy lub menedżera, skoncentrowane na ciągłym poszukiwaniu usprawnień mogących przełożyć się na oszczędności. Najczęściej oznacza to konieczność odejścia od tradycyjnych rozwiązań i wzięcia pod uwagę korzyści, jakie można uzyskać dzięki nowoczesnym technologiom.

Jeśli przedsiębiorca będzie wolał działać w sposób tradycyjny niż innowacyjny, jego biznes prawie zawsze okaże się bardziej kosztowny.

 

źródło: Systim.pl

 

ZUS ma prawo skontrolować płatników składek, co oznacza, że pracownicy Zakładu mogą złożyć wizytę w siedzibie przedsiębiorcy. Na przygotowanie się na taką kontrolę mamy co najmniej 7 dni. Warto wiedzieć, co urzędnik może zrobić, a czego mu nie wolno.

 W praktyce wizyty inspektora kontroli z ZUS-u mogą się spodziewać przedsiębiorcy zatrudniający pracowników – ZUS generalnie nie wszczyna kontroli u osoby opłacającej składki wyłącznie za siebie. Oczywiście prawdopodobieństwo kontroli jest większe u płatników, którzy mają jakieś zaległości w płatnościach czy popełniają błędy w naliczaniu należności z tytułu składek.

ZUS poinformuje nas o zamiarze wszczęcia kontroli na piśmie. Będzie tam podany numer, pod który trzeba zadzwonić i umówić się indywidualnie z inspektorem. Może on przeprowadzić kontrolę nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli (art. 79 ust. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej). Natomiast jeśli przedsiębiorca tego chce, może zaproponować wcześniejszy termin.

Podczas takiej kontroli pod lupę idą przede wszystkim dokumenty związane ze zgłaszaniem do ubezpieczenia oraz naliczaniem składek za pracowników. W piśmie znajdziemy jednak zawsze opisany zakres kontroli. Do momentu przybycia inspektora zatem możemy skompletować i przygotować niezbędną dokumentację. Pamiętajmy, że ZUS może żądać od nas dokumentów nawet do 5 lat wstecz.

 

Zgodnie z art. 86 ust. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, kontrola zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych w szczególności może obejmować:

–        zgłaszanie do ubezpieczeń społecznych,

–        prawidłowość i rzetelność obliczania, potrącania i opłacania składek należnych ZUS-owi,

–        ustalanie uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych i wypłacanie tych świadczeń oraz dokonywanie rozliczeń z tego tytułu,

–        prawidłowość i terminowość opracowywania wniosków o świadczenia emerytalne i rentowe,

–        wystawianie zaświadczeń lub zgłaszanie danych dla celów ubezpieczeń społecznych,

–        dokonywanie oględzin składników majątku płatników składek zalegających z opłatą należności z tytułu składek.

 

Uprawnienia inspektora

Obok ustalenia terminu kontroli przedsiębiorca musi też umówić się z urzędnikiem co do miejsca, w którym ma się odbyć. Często działalność gospodarcza zarejestrowana jest pod adresem zamieszkania przedsiębiorcy, a wszystkie pracownicze dokumenty znajdują się np. u jego księgowego. Wskazanie odpowiedniego adresu ułatwi i przyspieszy przeprowadzenie czynności kontrolnych. Czego kontrolujący może żądać?

W trakcie kontroli inspektor kontroli ma prawo badać wszelkie księgi i dokumenty finansowo-księgowe, a także inne nośniki informacji z zakresu kontroli. Może też żądać udzielenia informacji przez przedsiębiorcę (płatnika) i pracownika (ubezpieczonego), legitymować osoby czy przesłuchiwać świadków. Spisze również składniki majątku przedsiębiorcy, kiedy istnieją jakieś zaległości w opłatach składek (art. 87 ust. 1 ww. ustawy).

Z kolei kontrolowany musi m.in. odpowiadać na pytania inspektora, udostępniać mu księgi, dokumenty i inne nośniki, o które prosi, robić ich kopie, a druki zagraniczne przedstawiać przetłumaczone na język polski. Urzędnicy mogą zjawić się u przedsiębiorcy wyposażeni we własny laptop i przenośny internet, natomiast zgodnie z art. 88 ust. 1 pkt 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zobowiązuje kontrolowanego do zapewnienia niezbędnych warunków do przeprowadzenia czynności kontrolnych, w tym udostępnienia środków łączności.

ZUS musi przestrzegać ustawy o swobodzie działalności

Obowiązkiem urzędnika z ZUS-u natomiast jest przede wszystkim okazanie legitymacji służbowej i upoważnienia do przeprowadzenia kontroli, które powinno zawierać wszystkie szczegóły kontroli. Nie może on wyprosić nikogo z biura i musi współpracować z kontrolowanym – jak czytamy bowiem w art. 89 ust. 4 ww. ustawy, obecny w czasie kontroli płatnik składek, a także osoba przez niego wskazana, mają prawo uczestniczyć w czynnościach kontrolnych. Po zakończeniu kontroli, urzędnik musi dostarczyć przedsiębiorcy protokół kontroli. W ciągu 14 dni od daty jego otrzymania można złożyć pisemne zastrzeżenie do jego ustaleń (trzeba jednak mieć i wskazać dowody).

Co do dalszych ograniczeń w kontroli ZUS-owskiej, w dużej mierze nakłada je na ZUS ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Przede wszystkim, jeżeli kontrola nie zostanie wszczęta w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, wszczęcie kontroli wymaga ponownego zawiadomienia (art. 79 ust. 4 ustawy o sdg). Dalej, kontroler przeprowadzając czynności kontrolne musi to robić w sposób sprawny i możliwie niezakłócający prowadzenia biznesu przez kontrolowanego (art. 80b ww. ustawy). Poza tym, ZUS nie ma prawa rozpocząć kontroli, jeśli u płatnika składek trwa właśnie kontrola innego organu.

Warto też pamiętać, że te przepisy nakładają limit trwania kontroli. Mianowicie, w ciągu jednego roku kalendarzowego czas trwania wszystkich kontroli organu u przedsiębiorcy nie może przekraczać w przypadku mikroprzedsiębiorców 12 dni roboczych, a w odniesieniu do małych przedsiębiorców 18 dni roboczych. Czas trwania kontroli liczy się od daty doręczenia upoważnienia i wpisu w książce kontroli do doręczenia protokołu kontroli.

 

autorka: Katarzyna Miazek, Tax Care

Niesprawdzanie kontrahentów przed podpisywaniem umowy, rozważanie możliwości współpracy z firmą-dłużnikiem, a także brak spójnej strategii zabezpieczającej finanse przedsiębiorstwa to główne błędy zarządzania finansami firmy, jakimi obarczony jest polski biznes. Jak wynika z badania „Audyt windykacyjny” przeprowadzonego na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, prawie 60% polskich przedsiębiorstw z sektora MSP nie ma przygotowanego scenariusza na wypadek wystąpienia opóźnień w płatnościach ze strony kontrahentów.

W polskiej gospodarce przeważają firmy z sektora MSP. Każdego dnia ich właściciele podejmują decyzje mające bezpośredni wpływ nie tylko na jakość oferowanych przez ich spółki usług, ale bezpośrednio przekładające się na faktyczny stan ich finansów. A tu sprawa wygląda niezbyt optymistycznie. Jak pokazuje badanie Kaczmarski Inkasso, prawie 72% przedsiębiorstw z MSP ma problemy z terminowym otrzymywaniem zapłaty od swoich kontrahentów.

To w naprawdę krótkim czasie może zachwiać płynnością finansową przedsiębiorstwa, a nawet doprowadzić do jego upadku. Jednak analizując nasze badanie, bardzo wyraźnie widać, że problemom z płatnościami od kontrahentów winni są w dużej mierze dotknięci nimi przedsiębiorcy – podkreśla Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji w Kaczmarski Inkasso.

Ufając niesprawdzonym

Kłopoty zaczynają się bowiem już w momencie zawierania kontraktu. Aż 44% przedsiębiorstw z sektora MSP nie sprawdza, z kim zasiadają do negocjacyjnego stołu. Co bardziej niepokojące – co 11 przedsiębiorca interesuje się historią stojącą za potencjalnym kontrahentem jedynie wtedy, gdy wartość omawianej umowy jest wysoka. Poszukując informacji o partnerach biznesowych, firmy najczęściej rozpytują innych uczestników rynku na temat potencjalnego partnera lub sprawdzają informacje dostępne w Internecie.

– Jak pokazują wyniki, spośród firm, które sprawdzają kontrahentów, co czwarta korzysta z zasobów biur informacji gospodarczej – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. – To bardzo dobra informacja, jednak mając tak szeroki wachlarz informacji zawarty w naszych bazach, bardzo żałuję, że wciąż aż tyle firm każdego dnia naraża swoje kontrakty na ryzyko, nie sprawdzając informacji o tym, jak płacą innym ich kontrahenci – dodaje.

Takie zachowanie jest wynikiem braku przyjętej na samym początku działalności strategii zarządzania firmowymi finansami, a w szczególności – spisania (czy też tylko przemyślenia) swojego zachowania w momencie, gdy kontrahent spóźni się z płatnością. Zaledwie 39,5% przedsiębiorstw ma przygotowany scenariusz postępowania w sytuacji, gdy współpracująca z nimi firma nie zapłaci im na czas. Pozostali o tym, co zrobią z niepłacącym kontrahentem decydują dopiero w momencie, gdy ten stanie się ich dłużnikiem.

To bardzo duży błąd – podkreśla Radosław Koński – To właśnie dokładne przemyślenie zasad postępowania ze spóźnialskimi kontrahentami, a także wpisanie ich w swoje biznesowe zachowania pozwoli zapobiec takim sytuacjom i w znacznym stopniu skróci ewentualne działania windykacyjne – dodaje.

Windykacja w kapciach

W jaki sposób polskie przedsiębiorstwa radzą sobie ze spóźnialskimi płatnikami? Przede wszystkim – samodzielnie. O spływ należności w firmach dbają głównie działy księgowe (47,7% odpowiedzi), a także właściciele firm (41,4% wskazań). Posiadaniem wewnętrznej komórki  windykacyjnej pochwalić może się zaledwie 1% ankietowanych. Sporym problemem, z jakim borykają się polscy przedsiębiorcy jest też wyraźny brak zdecydowanego podejścia do współpracy z zadłużonym kontrahentem. Na pytanie, czy firma sprzedałaby coś innej firmie, wiedząc  że ta jest dłużnikiem, przeważały odpowiedzi dopuszczające taką współpracę – aż 42% ankietowanych rozpoczęłoby współpracę za gotówkę. Jedynie 1/3 badanych nie zdecydowałaby się takie biznesowe partnerstwo.

– Te wyniki zderzyłbym z naszymi badaniami, z których wynika, że aż 34% właścicieli firm do prowadzenia własnego biznesu zniechęca stres o to, czy zdobędą zlecenie. Może właśnie dlatego firmy są gotowe nawiązać współpracę z tymi, w których uczciwość nie tylko wątpią, ale nawet mają tego potwierdzenie. Jednak przedkładając potencjalny zysk nad własne bezpieczeństwo finansowe i nie mając dojrzałych procedur współpracy z innymi firmami, narażają na problemy nie tylko swoje przedsiębiorstwo, ale także pozostałych kontrahentów, na płatności dla których może zabraknąć pieniędzy – komentuje wyniki Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy, która skupia wokół siebie przedsiębiorstwa z sektora MSP.

Nic ci nie zrobię, jak nie zapłacisz

Grzechy przedsiębiorców można by mnożyć. Kolejnym z nich jest brak zdecydowanych działań w sytuacji, gdy płatność nie spłynie na konto w terminie. Większość przedsiębiorców poprzestaje na wysłaniu do dłużnika wezwania do zapłaty – robi tak ponad 50% ankietowanych. 26% z nich decyduje się na oddanie długu w obsługę kancelarii prawnej, a co czwarta firma rozpoczyna działania sądowe. Jednak aż 26% prowadzi dalsze rozmowy z dłużnikiem, starając się przekonać go do spłaty zadłużenia.

Te wyniki udowadniają, jak niedojrzałe podejście do swoich finansów ma duża część polskich firm. Jeżeli minął już termin płatności, a dłużnik nadal unika spłaty swoich zobowiązań, musimy pokazać mu to, że mamy w zanadrzu narzędzia, którymi jesteśmy w stanie wpłynąć na jego decyzje. Wysłanie wezwania do zapłaty bez pokazania, że będzie wiązało się to z jakimiś konsekwencjami, jak rozpoczęcia windykacji przez firmę zewnętrzną, czy upublicznienie długu w Krajowym Rejestrze Długów pozostaje bezcelowym działaniem –  zauważa Konrad Siekierka, radca prawny z kancelarii prawnej Via Lex.

Brak aktywnego kontaktu z kontrahentem w momencie, gdy firmy czekają na przelew, a także brak konsekwencji podczas współpracy z zadłużonymi kontrahentami powoduje, że problem zatorów płatniczych nadal jest wyraźny i pomimo widocznego wzrostu gospodarczego, moralność płatnicza przedsiębiorców wciąż pozostaje na bardzo niskim poziomie. A to nie zmieni się do momentu, gdy przedsiębiorstwa nie zaczną podchodzić do swoich finansów kompleksowo. Nie wystarczy zyskać klienta i podpisać z nim umowę na realizację zlecenia. Sztuką jest utrzymanie go i kontynuowanie współpracy na uczciwych zasadach. Strategia działania i konsekwencja wobec dłużników to pierwszy krok do zmniejszenia zjawiska zatorów płatniczych w skali makro. Dodatkowo posiadanie jej może zaoszczędzić właścicielowi firmy zarówno czasu i nerwów.

 

źródło: Kaczmarski Inkasso

 

Nieważne, czy chcemy rozwijać naszą dotychczasową działalność, czy rozkręcić start-up, który podbije rynek – żeby osiągnąć sukces, musimy zainwestować. Jeśli brak nam środków własnych i nie mamy za plecami wsparcia zamożnego inwestora, najprostszym i najbardziej dostępnym sposobem na pozyskanie kapitału potrzebnego do wzrostu firmy jest kredyt. Aby go uzyskać, a następnie wykorzystać pozyskane środki jak najefektywniej, dobrze mieć biznesplan. Do czego będzie on nam potrzebny i jak go przygotować?

Biznesplan to nie tylko kolejny dokument, którego wymaga od nas bank przy udzielaniu kredytu. Dobrze wykonany będzie ułatwieniem w prowadzeniu biznesu, swoistą mapą drogową naszych działań. Dobry biznesplan powinien zawierać długofalową strategię rozwoju firmy, biorącą pod uwagę możliwe zagrożenia i przedstawiającą pomysły na ich uniknięcie. Praca nad planem biznesowym pomaga zdefiniować cele i metody ich osiągnięcia. W przyszłości dokument ten będzie też pomagał na bieżąco kontrolować, czy środki finansowe wydawane są zgodnie z założeniami,
a firma rozwija się tak, jak planowaliśmy.

W procedurze kredytowej biznesplan to dokument szczególnie ważny dla nowych firm, które nie mogą pochwalić się udokumentowaną historią finansową i muszą przekonać bank do swojej wizji. Przy składaniu wniosku o kredyt biznesplan pomoże udowodnić, że nasz pomysł na rozwój ma twarde finansowe podstawy, że myślimy perspektywicznie i działamy według strategii oraz, że kredyt ma być środkiem do osiągnięcia większego celu.

Na biznesplan składają się ogólna informacja o firmie i plan wykonawczy inwestycji lub rozwoju. Powinniśmy w nim opisać produkty lub usługi, jakie oferujemy, oraz to, czym wyróżnia się nasza działalność na tle konkurencji. Ważne będą też szczegółowe informacje o planie finansowym, w tym aktualna i prognozowana sprzedaż, przepływy gotówki i spodziewane zyski. Warto opisać również zarząd przedsiębiorstwa, doświadczenia i osiągnięcia wybranych osób, które wnoszą szczególną wartość do firmy.

Te informacje będą istotne dla banku przy ocenie naszego wniosku kredytowego. Analityk kredytowy weźmie też pod uwagę inne aspekty. Z jego punktu widzenia ważnym rozdziałem będzie na przykład analiza rynku i opis zagrożeń. Dlatego w każdym dobrym biznesplanie powinna się znaleźć analiza SWOT. Dzięki niej określimy silne i słabe strony naszej firmy oraz szanse i zagrożenia, jakie mogą dotyczyć jej działalności. Podpowiedzi, jak zrobić dobrą analizę SWOT, można znaleźć w internecie. Warto na pewno zaangażować w ten proces zarząd i pracowników, którzy dodadzą do analizy swoje doświadczenie. Analiza SWOT jest bardzo cennym punktem wyjścia do strategii i planu jej wdrożenia.

Rozdział, który w biznesplanie najbardziej zainteresuje bank, to określenie celu, na jaki potrzebujemy środków, i udziału własnych zasobów finansowych. Musimy przewidzieć opłacalność przedsięwzięcia i pokazać, że wyzwanie, jakie przed sobą stawiamy, jest dla nas osiągalne.

Na pewno pomoże sprawozdanie finansowe pokazujące wyniki przedsiębiorstwa w poprzednich latach i historię naszej firmy. Jeśli dopiero rozkręcamy biznes, atutem może być posiadanie środków trwałych, np. maszyn czy nieruchomości, które mogą stanowić zabezpieczenie kredytu. Nie obędzie się też bez sfinansowania części inwestycji z własnych środków. Biznesowym nowicjuszom banki niechętnie udzielają finansowania na 100 proc. wartości inwestycji. Warto pamiętać również o tym, że pomóc może prywatna historia kredytowa twórcy firmy. Jeśli jest dobra, analitycy kredytowi mogą wziąć ją pod uwagę, oceniając wiarygodność przedsiębiorstwa.

Niezależnie od tego, czy do napisania biznesplanu zmotywowała nas faktyczna potrzeba przeanalizowania różnych scenariuszy dla firmy, czy tylko był on nam niezbędny z powodów taktycznych do uzyskania kredytu, dobrze, żeby nie był on tylko papierowym dokumentem. Wykorzystywany zgodnie z jego przeznaczeniem, jako narzędzie określające cele, wskazujące poszczególne kroki rozwoju firmy i pomagające w monitorowaniu efektów, może być bezcennym drogowskazem podczas rozruchu firmy, ale również w trakcie jej prowadzenia – pomoże w zorganizowaniu, przyciągnięciu partnerów i pracowników czy uzyskaniu środków na dalsze inwestycje.

Dobry biznesplan pomoże skutecznie przekonać bank do przyznania nam kredytu. Po jego napisaniu pozostaje już tylko zebranie reszty niezbędnych dokumentów i udanie się do eksperta, np. pracownika firmy pośrednictwa finansowego, który pomoże wybrać najlepszą ofertę, i wprowadzić nasz plan w życie.

autorka: Elżbieta Micigolska-Turczyk, Idea Expert

 

Eksperci

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...