piątek, Styczeń 17, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "dofinansowanie"

dofinansowanie

Decyzją Premiera RP Mateusza Morawieckiego spółka CPK została dofinansowana kwotą 300 mln zł, co jest efektem objęcia nowych udziałów przez Skarb Państwa. – Rząd uznał CPK nie tylko za projekt strategiczny dla rozwoju Polski, ale także za dobrą inwestycję – mówi Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. budowy CPK

Spółka CPK złożyła wniosek o dokapitalizowanie do KPRM 24 czerwca 2019. Efektem tego było podpisanie stosownych umowy inwestycyjnej i o objęciu udziałów przez Skarb Państwa. Wniosek został także pozytywnie zaopiniowany m.in. przez UOKiK oraz Prokuratorię Generalną. – Wszystko po to, aby zapewnić rynkowy charakter transakcji oraz maksymalną gwarancję interesów Skarbu Państwa – wyjaśnia Mikołaj Wild.

– Dokapitalizowanie CPK to bardzo dobra wiadomość dla tego potrzebnego Polsce projektu, Kwota 300 mln zł pozwoli na dalszą działalność spółki CPK, w tym pozyskanie uzgodnień, analiz i dokumentacji niezbędnych do projektowania i budowy zarówno portu lotniczego, jak też towarzyszących mu linii kolejowychmówi Michał Wrona, członek zarządu CPK ds. finansowych.

Spółka CPK ma w najbliższych planach aktualizację opracowań poprzedzających etap uzgodnień środowiskowych, lokalizacyjnych i fazy projektowania dla inwestycji w ramach Programu Kolejowego CPK, m. in. dla linii dużych prędkości Warszawa-CPK-Łódź-Poznań/Wrocław, przygotowania do budowy której zostały zawieszone w 2011 r.

W ciągu ostatnich dni spółka CPK ogłosiła postępowanie na inwentaryzację środowiskową w ramach umowy ramowej dla tzw. szprych, czyli zadań w ramach Programu Kolejowego CPK. – To pierwsze z przetargów na przygotowanie inwestycji kolejowych, które mogłyby zostać sfinansowane ze środków obecnej perspektywy UE. W planach są też postępowania na inwentaryzacje geologiczne – mówi p.o. prezesa CPK Piotr Malepszak, odpowiedzialny w zarządzie za część kolejową inwestycji.

materiał prasowy

Mikro, małe i średnie firmy, które w bieżącej działalności wspierają się zewnętrznym finansowaniem najczęściej robią to z dwóch głównych powodów – w branży, w której działają stosuje się długie terminy płatności oraz dlatego, że ich kontrahenci płacą po terminie. Niestety, wiele firm zmaga się zarówno z jednym, jak i z drugim problemem.

Najczęstsze powody korzystania z zewnętrznego finansowania bieżącej działalności to kontrahenci płacący po terminie płatności (38%), długie terminy zapłaty w branży, w której działa dana firma (37,3%), uwarunkowania branżowe, jak na przykład konieczność czekania na zwrot VAT (18%), czy losowe wydarzenia prowadzące do kłopotów z płynnością (11,3%).

– Sedno problemu pokazują dwie pierwsze odpowiedzi. Warto podkreślić, że co piąta badana firma korzystająca z zewnętrznego finansowania zaznaczyła zarówno pierwszą, jak i drugą. To oznacza, że ich kontrahenci najpierw żądają długich terminów płatności, a później często i tak płacą po ustalonym terminie. W takiej sytuacji wiele mikro, małych i średnich firm musi pożyczać pieniądze, aby przetrwać na rynku – wyjaśnia Dariusz Szkaradek, dyrektor zarządzający NFG SA.

Występowanie takiego zjawiska często deklarują firmy zajmujące się budownictwem. Warto jednak podkreślić, że dotyka ono zarówno przedsiębiorstwa produkcyjne, handlowe, jak i usługowe.

– Duża liczba powiązań i relacji między firmami w budowlance sprawia, że jest to sektor gospodarki szczególnie narażony na występowanie zatorów płatniczych. Wykonawca nie dostaje pieniędzy od inwestora, więc nie płaci podwykonawcom, ci nie regulują swoich zobowiązań w hurtowni, a w efekcie pieniędzy nie dostaje też producent – takie sytuacje to niestety codzienność na tym rynku – uważa Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

MŚP pożycza z konieczności

Dwa kolejne powody korzystania z zewnętrznego finansowania również są wymuszone. Firmy należące do sektora MŚP pożyczają bowiem także z powodu innych uwarunkowań branżowych, czy nagłych i nieprzewidzianych zdarzeń, które negatywnie wpływają na ich płynność. Podsumowując, mikro, małe i średnie firmy najczęściej pożyczają z konieczności.

Dopiero na piątym miejscu w tym zestawieniu znalazła się odpowiedź, z której wynika, że firmy z zewnętrznego finansowania korzystają nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że jest to część przyjętej przez nie strategii działania. Taką odpowiedź zaznaczyła jednak zaledwie co dziesiąta firma posiłkująca się zewnętrznymi środkami. Aż 70 procent wszystkich ankietowanych bieżącą działalność finansuje jedynie własnymi środkami, a ponad 66 procent w ten sposób finansuje również inwestycje.

– To duża różnica w stosunku do największych firm, które regularnie i z pełną świadomością korzystają z zewnętrznych środków. Mniejsze firmy, zatrudniające od kilku do kilkudziesięciu osób, mogłyby rozwijać się szybciej, a przede wszystkim również bardziej stabilnie, gdyby chętniej naśladowały zachowania rynkowych liderów – dodaje Dariusz Szkaradek.

Na ZUS mają, na kontrahentów nie

Cztery z dziesięciu firm z sektora MŚP korzystających z zewnętrznego finansowania przeznacza te środki na drobne i doraźne wydatki związane z codzienną działalnością firmy. Ponad 30 procent badanych pożycza, żeby zapłacić swoim kontrahentom. 12 procent deklaruje natomiast, że nie ma reguły, a cele są zależne od aktualnych potrzeb. Kolejne odpowiedzi to zakup towaru, czy surowca (6,7%), zapłata podatków (2,7%), zapłata wynagrodzeń (1,3%), czy ZUS-u (0,7%). Co pięćdziesiąta firma nie wydaje tych pieniędzy, a odkłada je na wszelki wypadek.

 

 

 

Raport „Finansowanie działalności przez MŚP w Polsce” powstał na podstawie badań przeprowadzonych w lipcu i sierpniu 2017 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 500 aktywnych firm zatrudniających 1-9 (mikro), 10-49 (małe) i 50-249 osób (średnie) w proporcjach oddających strukturę krajowego rynku firm segmentu MŚP. Respondentami byli właściciele, współwłaściciele oraz osoby współzarządzające firmami.

Nadchodzący rok może okazać się korzystny dla MŚP i dużych przedsiębiorstw, starających się o fundusze unijne – do wydania wciąż pozostaje ponad 54 proc. z puli przeznaczonych środków. W ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój zagospodarowano zaledwie 16 proc. dostępnych środków. Dotychczasowe konkursy charakteryzowały się niskim wskaźnikiem sukcesu. Jakie były najczęstsze przyczyny odrzucania wniosków w POIR i co planuje Ministerstwo Rozwoju, aby zwiększyć skuteczność wnioskodawców i przyspieszyć wydatkowanie?

W ramach unijnej polityki spójności i perspektywy finansowej na lata 2014-2020 Polska otrzymała do wykorzystania 82,5 mld euro. Tymczasem z danych Ministerstwa Rozwoju wynika, że po trzech latach wydatkowania, we wszystkich programach operacyjnych do rozdysponowania pozostaje ponad 54 proc. środków. Od 2014 r. uruchomiono 3,8 tys. konkursów, w których złożono ponad 68 tys. wniosków o dofinansowanie w łącznej wysokości ok. 421 mld zł. Do tej pory podpisano 25 tys. umów na ponad 225 mld zł, a średni poziom dofinansowania wszystkich projektów (realizowanych przez przedsiębiorców i instytucje publiczne) wyniósł 77 proc.

Największym zainteresowaniem wśród przedsiębiorców cieszy się Program Operacyjny Inteligentny Rozwój (POIR), którego celem jest wzrost innowacji i działań badawczych. W ramach POIR wykorzystanie alokacji wzrosło do poziomu 5 903,96 mld zł, co stanowi zaledwie ok. 16 proc. środków dostępnych w programie. Ministerstwo Rozwoju już zapowiedziało liczne uproszczenia proceduralne, zarówno na etapie oceny formalnej, jak i merytorycznej, co powinno przełożyć się na zwiększenie skuteczności wnioskodawców i przyspieszenie wydatkowania z POIR. Z doświadczenia Ayming Polska wynika, że dotychczas na etapie oceny merytorycznej wnioski najczęściej były odrzucane z pięciu powodów.

  1. Rozpoczęcie realizacji projektu przed złożeniem wniosku o dofinansowanie

Najczęstszym błędem popełnianym przez wnioskodawców POIR jest rozpoczęcie realizacji projektu przed złożeniem wniosku o dofinansowanie. Jest nim podpisanie umowy z wykonawcą lub dostawcą (np. maszyn, materiałów), czy dokonanie płatności (nawet w formie zaliczki) na poczet projektu.

Z założenia dotację powinny uzyskać firmy, które nie są w stanie samodzielnie przeprowadzić projektu w kształcie przedstawionym we wniosku. Jeśli więc przedsiębiorstwo rozpoczęło realizację projektu jeszcze przed złożeniem wniosku, jest to sygnał dla instytucji finansującej, że dysponuje ono zapleczem finansowym, a dotacja nie jest niezbędna do realizacji projektu. Przed złożeniem wniosku o dofinansowanie, przedsiębiorstwo potencjalnie może podpisać umowę warunkową zawierającą klauzulę, która zastrzega, że umowa wejdzie w życie dopiero po otrzymaniu przez firmę dofinansowania. Umowy takie nie mogą być wiążące – komentuje Magdalena Burzyńska, Dyrektor Zarządzająca w Ayming Polska.

  1. Brak stabilności finansowej przedsiębiorstwa

Fundusze unijne są przeznaczone dla rozwijających się podmiotów, które potrzebują wsparcia, by przyśpieszać rozwój. Przedsiębiorstwa starające się o dotacje muszą udowodnić, że są w stanie sfinansować tę część projektu, która nie jest objęta dofinansowaniem ze środków UE (minimum 20 proc. kosztów całej inwestycji). W związku z tym, na etapie oceny merytorycznej, weryfikowana jest sytuacja finansowa przedsiębiorstwa w okresie trzech ostatnich lat obrachunkowych. Przed złożeniem aplikacji o dofinansowanie należy przeanalizować, czy firma będzie w stanie ponieść koszty realizacji projektu w czasie jego trwania oraz w okresie trwałości, który wynosi od 3 do 5 lat. Warto także rozważyć złożenie wniosku w konsorcjum – w takim wypadku kluczowe jest prawidłowe sformułowanie zapisów umowy.

  1. Brak weryfikacji poziomu innowacyjności projektu

W przypadku projektów badawczo-rozwojowych zazwyczaj głównym kryterium oceny jest innowacyjność, rozumiana jako stopień zaawansowania technologicznego produktu lub technologii końcowej w projekcie, osiągany na drodze prac badawczo-rozwojowych. Prawidłowe określenie poziomu innowacyjności projektu przysparza firmom wiele trudności i często decyduje o odrzuceniu wniosku o dofinansowanie. Tymczasem poziom innowacyjności projektu najlepiej określić jeszcze przed podjęciem decyzji o złożeniu wniosku, w oparciu o bazy danych, np. patentową. Pozwoli to na uzyskanie informacji, czy rozwiązanie, które ma być wynikiem realizacji projektu, istnieje już na rynku lub ma na nim swój odpowiednik. W zależności od wyniku weryfikacji, kolejnym etapem może być uzyskanie opinii o innowacyjności projektu od wykwalifikowanej jednostki naukowej.

  1. Nieprawidłowe przyporządkowanie kosztów projektu

Dla wielu przedsiębiorstw starających się o dofinansowanie wyzwaniem jest prawidłowe przyporządkowanie kosztów projektu. Dotyczy to w szczególności projektów badawczo-rozwojowych i przypisywania kosztów do poszczególnych etapów prac B+R. W tym wypadku głównym problemem wnioskodawców jest rozróżnienie badań przemysłowych od prac rozwojowych. To istotna kwestia, ponieważ dla różnego rodzaju prac B+R przewidziany jest różny poziom dofinansowania.

Rozwiązaniem jest przyporządkowanie odpowiedniego poziomu TRL (Technology Readiness Level) dla poszczególnych etapów projektu. TRL to dziewięciostopniowa skala określająca poziom gotowości technologicznej danego rozwiązania. Można ją rozumieć jako etap rozwoju projektu badawczo-rozwojowego. Przykładowo, do poziomu TRL 6 występują wyłącznie badania przemysłowe. Najlepiej więc już na początku zdefiniować na jakim poziomie TRL będą kończyć się kolejne etapy projektu i dopiero na tej podstawie kategoryzować koszty – komentuje Beata Maczyszyn, Manager ds. Projektów Inwestycyjnych w Dziale Dotacji i Ulg B+R w Ayming Polska.

  1. Brak odpowiednich zasobów do realizacji projektu

Przedsiębiorstwa starające się o dofinansowanie muszą udowodnić, że posiadają kadrę i zasoby techniczne niezbędne do realizacji projektu. Jeśli w momencie składania wniosku, w przedsiębiorstwie nie ma odpowiednio wykwalifikowanego personelu, firma może wykazać umowy warunkowe podpisane z kadrą, która przystąpi do pracy po otrzymaniu dofinansowania na projekt. W przypadku zasobów technicznych, najlepiej gdy przedsiębiorstwo już fizycznie dysponuje sprzętem niezbędnym do przeprowadzenia projektu. W innym wypadku może starać się o zakup lub wynajem środków trwałych i dofinansować ich amortyzację lub wynajem. Istotne jest, aby określić środki trwałe potrzebne do realizacji projektu i taką informację zawrzeć we wniosku.

Od 2018 r. ułatwienie dla wnioskodawców POIR

We wrześniu, w ramach Ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020, Ministerstwo Rozwoju zatwierdziło korzystne dla przedsiębiorstw zmiany w procesie oceny wniosków. Będą one obowiązywać od 2018 r., a w przypadku konkursu 2.1 „Wsparcie inwestycji B+R” już od 20 listopada b.r. Ocena formalna wniosku będzie prostsza i szybsza. Do tej pory uzyskanie pozytywnej oceny formalnej wymagało spełnienia wszystkich kryteriów. Teraz komisja będzie weryfikować, czy wniosek został złożony we właściwym formularzu i terminie, jest wypełniony przynajmniej w dwóch trzecich punktów i posiada niezbędne załączniki. Nowością będzie także możliwość wniesienia poprawek do wniosku na etapie oceny merytorycznej. Wnioskodawca otrzyma od oceniających ekspertów kompleksowy zestaw uwag do wniosku, na podstawie których w ciągu 14 dni będzie mógł zaproponować zmiany w aplikacji o dofinansowanie. Poprawek nie będzie można wprowadzać jedynie w odniesieniu do oceny zdolności finansowej wnioskodawcy i zakwalifikowania projektu jako noszącego znamiona Centrum Badawczo-Rozwojowego. Inną pozytywną zmianą jest dopuszczenie udziału firm doradczych w panelu ekspertów oceniających składane aplikacje. Nowością będzie także wprowadzenie tzw. wizji lokalnej jeszcze przed podpisaniem umowy. Po opublikowaniu listy rankingowej, wnioskodawcy ubiegający się o dotacje dla projektów obarczonych dużym ryzykiem oraz  ci o mniejszej wiarygodności finansowej czy merytorycznej, będą podlegać kontroli ze strony jednostki przyznającej dofinansowanie.

 

Już 20 listopada 2017 r. ruszył prawdopodobnie ostatni nabór do wiodącego konkursu POIR: 2.1 „Wsparcie inwestycji B+R” (kolejny odbędzie się tylko, jeśli pozostaną środki do wykorzystania), a 15 lutego  2018 r. po raz ostatni odbędzie się konkurs w ramach 3.2.2 „Kredyt na innowacje technologiczne”. Teraz, gdy wydatkowanie środków unijnych nabiera rozpędu, szansa na uzyskanie środków jest jeszcze większa – warto więc ją wykorzystać.

 

Źródło; Ayming

Produkowana w Białymstoku ekskluzywna bielizna Axami znana jest nie tylko na rodzimym rynku. Dzięki stałej obecności firmy na światowych eventach modowych, produkty sygnowane tą marką zdążyły już podbić serca klientek z całej Europy. Przed Axami jednak kolejne wyzwanie. W lutym firma zaprezentuje bowiem swoją ofertę na targach CURVE EXPO w Las Vegas. To jedno z najważniejszych wydarzeń tego sektora na świecie.

Organizację wyjazdu do amerykańskiej Nevady umożliwiło dofinansowanie z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, które Axami otrzymało w ramach wsparcia Małych i Średnich Przedsiębiorstw w promocji marek produktowych – Go to Brand.

W konsekwencji unikalną, projektowaną i szytą w stolicy Podlasia bieliznę w dniach 12-14 lutego 2018 podziwiać będą tysiące ekspertów, projektantów i gości targów w Las Vegas. Jak zdradzają przedstawiciele marki, podczas wydarzenia zaprezentowana zostanie oferta, która ma szansę zaskoczyć wszystkich zainteresowanych.

– Jesteśmy przekonani, że nasz udział w CURVE EXPO nie przejdzie bez echa. A to wszystko za sprawą premiery najnowszej kolekcji z linii luxury, do której szykujemy się już od dłuższego czasu – mówi Edyta Skutnicka, projektantka i właścicielka firmy.

I dodaje: Dofinansowanie, które otrzymaliśmy z pewnością pozwoli rozwinąć nam skrzydła. Dzięki temu nasze produkty będą miały szansę zabłysnąć wśród innych znanych i cenionych marek – jak chociażby Chantelle, Aubade, Etam czy La Perla.

Co ciekawe, w długofalowych planach Axami ma nie jeden, ale łącznie… aż trzy wyjazdy na targi do Las Vegas. Polska bielizna prezentowana na nich będzie nie tylko w lutym, ale również w sierpniu 2018 i dokładnie rok później.

– Już dziś pracujemy nad tym, by na każdą z tych okazji przygotować coś wyjątkowego. Póki co możemy zdradzić, że z pewnością będą to produkty o bogatej kolorystyce i ciekawym wzornictwie, co w połączeniu z dyskretnymi dodatkami pozwoli nam zachować charakterystyczną dla naszej marki ekskluzywność i elegancję – dodaje Edyta Skutnicka.

W 2019 roku, oprócz USA, Axami odwiedzi również Paryż. Na odbywającym się tam Salon International de la Lingerie marka nieprzerwanie gości od 2007 roku, za każdym razem zaskakując zwiedzających szykiem i pomysłowością. Z kolei na kwiecień 2019 zaplanowano wyjazd do Japonii.

Przyszły rok będzie ostatnim w którym będzie można nabyć mieszkanie w programie MdM. W tym artykule podsumowujemy dotychczasową działalność MdM i przedstawiamy jaki wpływ na deweloperów mieszkaniowych będzie miało wygaszenie programu.

„Mieszkanie dla Młodych” to rządowy program wsparcia w nabyciu mieszkania, realizowany w latach 2014-2018 przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Program polega na udzieleniu dofinansowania wkładu własnego oraz dodatkowego finansowego wsparcia w formie spłaty części kredytu. Dofinansowanie ma miejsce w związku z ubieganiem się o kredyt na nabycie mieszkania zaspokajającego własne potrzeby mieszkaniowe nabywcy. Warunkiem otrzymania wsparcia jest m.in. zaciągnięcie kredytu w kwocie stanowiącej co najmniej 50 proc. ceny zakupu nieruchomości na okres co najmniej 15 lat.

Do 20 maja 2017 r. zawarto 93 712 umów kredytowych MdM (89 420 umów dotyczyło mieszkań, a 4 292 domów jednorodzinnych). Skumulowana wartość dofinansowania to 2,4 mld zł, podczas gdy łączna kwota udzielonych kredytów wyniosła 16,3 mld zł. Z kolei ogólna wartość inwestycji, na które zawarto umowy, jest równa 20,8 mld zł. Średnia powierzchnia nabywanego w programie mieszkania wyniosła dotychczas 53,9 m2 (segment popularny), a jego cena to 218 tys. zł (średnio 4 045 zł / m2).

Program ma funkcjonować do 2018 r., co naszym zdaniem przyczyni się do zawarcia kolejnych ok. 18 tys. umów.

Dotychczas 70 proc. umów MdM było zawieranych na rynku pierwotnym, aczkolwiek należy pamiętać, że w pierwszym roku funkcjonowania programu, dofinansowania nie były dostępne dla rynku wtórnego. W 2015 r. umowy z rynku wtórnego stanowiły 23 proc. wszystkich zawieranych umów w programie, podczas gdy w 2016 r. ich udział wynosił już 43 proc. Liczba umów MdM w 2016 r. stanowiła 15 proc. wszystkich nowo zawartych kredytów hipotecznych (vs. 12 proc. w 2015 r. oraz 5 proc. w 2014 r.).

Przyglądając się średnim cenom transakcyjnym, limitom MdM oraz udziałowi transakcji odpowiadającym tym limitom można wysnuć wniosek, że za wzrost udziału rynku wtórnego w MdM odpowiadają transakcje w miastach innych niż Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Poznań czy też Łódź.

Przypomnijmy, że w 2016 r. w ramach MdM zawarto 15 542 umowy na rynku pierwotnym oraz 11 543 umowy na rynku wtórnym. Warto zobaczyć, co się stanie, gdy skonfrontujemy maksymalną potencjalną liczbę mieszkań – która mogła, ale nie musiała być zawarta w MdM – z wolumenem transakcji w poszczególnych miastach (wg danych Narodowego Banku Polskiego). Przy wyliczaniu maksymalnej potencjalnej liczby mieszkań bierzemy pod uwagę dane z raportów AMRON-SARFiN 1-4/2016 i zakładamy, że zostały spełnione inne warunki MdM jak np. metraż mieszkania, pierwsze mieszkanie w rodzinie itd. Okazuje się wtedy, że liczba transakcji odpowiadających limitom MdM w tych miastach wyniosła 11 011 na rynku pierwotnym oraz 3 038 na rynku wtórnym. Zatem zakładając przykładowo, że połowa mieszkań z potencjału została kupiona w MdM, to w 6 miastach na rynku pierwotnym skorzystano by w 2016 r. z MdM 5 506 razy, podczas gdy na rynku wtórnym ta liczba wyniosłaby 1 519. Według NBP w 2016 r. sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym w 6 miastach wyniosła 39 524, co oznacza, że szacunkowy średni udział transakcji MdM wyniósł kilkanaście procent, podczas gdy w samej Warszawie było to 8 proc. Nie należy zatem oczekiwać, że wygaszenie programu MdM spowoduje istotne zmiany na rynku pierwotnym w tych 6 miastach.

Wygaszenie MdM może być odczuwalne dla deweloperów budujących głównie tanie mieszkania na obrzeżach największych polskich miast, nie powinno natomiast wpłynąć na popyt w ich centrach. To z kolei oznacza, że na całym rynku pierwotnym w dużych miastach nie powinny zajść istotnie zmiany z tytułu zakończenia programu.

 

Autor: Piotr Ludwiczak, Head of Research, Michael/Ström

Nie można zaakceptować archaicznej, niedostosowanej do wyzwań rynku pracy, formuły wykorzystania środków z Funduszu Pracy. Wątpliwości budzi zmniejszenie środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu i finansowanie ze środków Funduszu przedsięwzięć, które nie należą do jego zadań  – uważa Konfederacja Lewiatan.

Plan finansowy Funduszu Pracy na 2018 rok przewiduje zmniejszenie o połowę wydatków na kształcenie pracowników z Krajowego Funduszu Szkoleniowego.  Skurczą się też wydatki na aktywizację bezrobotnych, doradztwo zawodowe oraz dofinansowanie kształcenia młodocianych pracowników.

– Uważamy, że obecną sytuację na rynku pracy – najniższe od 26 lat bezrobocie – powinniśmy wykorzystać do zdefiniowania na nowo celów Funduszu Pracy. W tym kontekście szczególnie niekorzystne może być zmniejszenie środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, aż o 14%, czyli o  931,6 mln zł, co będzie  przeszkodą w aktywizowaniu osób długotrwale bezrobotnych – mówi prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy bardzo negatywnie oceniają  też zmniejszenie wydatków na Krajowy Fundusz Szkoleniowy o 47%, czyli 94 mln zł. KFS jest podstawowym narzędziem wspierającym pracodawców w rozwijaniu i aktualizacji kompetencji pracowników w ramach kształcenia ustawicznego i dostosowywania tych kwalifikacji do praktycznych potrzeb rynkowych.

– Niezwykle ważna jest odbudowa systemu kształcenia zawodowego, którego podstawą jest zaangażowanie firm w praktyczną naukę zawodu. Zmniejszenie dofinansowania pracodawcom kosztów kształcenia młodocianych pracowników o 22,5 mln zł w 2018 roku nie jest działaniem wspierającym współpracę firm z instytucjami edukacji i jest dalekie od budowania dualnego systemu kształcenia zawodowego, bazującego na współfinansowaniu kształcenia przez państwo i pracodawców – dodaje prof. Jacek Męcina.

Aktywna polityka rynku pracy przeciwdziałająca bezrobociu wymaga także zaangażowania urzędów pracy, których zadaniem, przy niskim bezrobociu, jest aktywizacja zawodowa obywateli. Nie będą one robiły tego efektywnie jeśli budżet na działania aktywizacyjne ma być zmniejszony o 56%, czyli 74,5 mln zł.

 

Źródło; Konfederacja Lewiatan

Kupujący mieszkania do cna wykorzystali prezent od rządu w postaci uwolnienia dodatkowych pieniędzy w programie Mieszkanie dla Młodych. Według danych BGK w sierpniu złożyli oni wnioski na dopłaty na łączną kwotę 66,9 mln zł, z czego część to wnioski przeniesione z 2018 roku.

2,57 mld zł – na taką łączną kwotę wnioski o dopłaty w ramach Mieszkania dla Młodych złożyli dotąd kupujący mieszkania. Czerwiec i lipiec były w MdM-ie spokojnymi miesiącami, ale nieoczekiwane uwolnienie dodatkowych środków w sierpniu spowodowało skokowy wzrost zainteresowania programem ze strony kredytobiorców.

Pula otwarta 8 sierpnia skończyła się w mgnieniu oka, kupujący mieszkania czekali na ten dzień ze wstępnie przygotowanymi dokumentami tylko po to, by w odpowiednim czasie złożyć w banku wniosek. Nic więc dziwnego, że już w połowie dnia BGK opublikował komunikat o zaprzestaniu przyjmowania wniosków. Kredytobiorcy złożyli do banku wnioski na kwotę dopłat 66,9 mln zł, z czego 5,7 mln to wnioski kredytowe przeniesione z 2018 r.

Teraz czeka nas kilka miesięcy spokoju, banki nie przyjmują wniosków o kredyty z dopłatami. Otwarcie okienek nastąpi 2 stycznia przyszłego roku. Spodziewamy się tłumów potencjalnych beneficjentów z gotowymi wnioskami kredytowymi w dłoni. W ubiegłym roku w grudniu banki pomagały klientom we wstępnym przygotowaniu dokumentów, tym razem pewnie będzie podobnie.

Dla kogo dofinansowanie w ramach MdM?

Dofinansowanie w programie Mieszkanie dla Młodych przysługuje nabywającym pierwsze mieszkanie, którzy nie skończyli jeszcze 35. roku życia pod warunkiem, że kupują lokal mieszczący się w limitach powierzchniowych i cenowych. Łatwiej mają rodziny wielodzietne – ich nie dotyczy zasada pierwszego mieszkania, mogą też kupić większe mieszkanie i otrzymać wyższą dopłatę.

Wysokość dopłat w programie Mieszkanie dla Młodych zależna jest od wielkości i lokalizacji nieruchomości. Dofinansowanie wyliczane jest na podstawie ogłaszanej przez wojewodów wartości wskaźników przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Zmieniają się one co pół roku i decydują zarówno o wysokości dopłat, jak i limitów cenowych, w których trzeba się zmieścić przy zakupie mieszkania (a limity są różne dla rynku wtórnego i pierwotnego).

 

Źródło: Home Broker

W styczniu pojawi się ostatnia szansa na dołączenie do programu „Mieszkania dla młodych”. Expander zwraca jednak uwagę, że nie będzie to zupełny jego koniec. Do 2023 r. dodatkową dopłatę w wysokości nawet 17,5 tys. wciąż będą mogli otrzymać uczestnicy, którym urodzi się 3 lub kolejne dziecko. Duże szanse na to ma 23 tys. rodzin, które w momencie przystąpienia do programu miały już przynajmniej jedno dziecko.

W styczniu 2018 r. pojawi się ostatnia szansa na dołączenie do programu „Mieszkanie dla młodych”. Jeśli ktoś spełnia jego wymogi, to powinien rozważyć możliwość uzyskania dopłaty, gdyż może otrzymać nawet 113 537 zł. Tak wysokie wsparcie dotyczy jednak tylko uczestników posiadających przynajmniej troje dzieci. Większość (57%) uczestników programu w momencie wnioskowania o wsparcie nie miała jednak w ogóle dzieci. Nie powinno to dziwić, gdyż Polacy zanim się zdecydują na potomstwo zwykle chcą już mieć własne mieszkanie.

W najbliższych latach uczestnicy MdM, mogą więc zacząć starać się o dzieci. Co ważne, jeśli w ciągu 5 lat od zakupu urodzi się im trzecie lub kolejne dziecko, to dostaną dodatkową dopłatę w wysokości 5%. W przypadku Warszawy wyniesie ona ok. 17,5 tys. zł. Ze względu na 5-letnie ograniczenie, największe szanse na takie wsparcie mają jednak ci, którzy w momencie wnioskowania o dofinansowanie mieli już przynajmniej jedno dziecko. Takich rodzin było 23 tysiące. Niestety, jak na razie, przez 3,5 roku skorzystało z tej możliwości zaledwie 355 rodzin. Pamiętajmy jednak, że dopiero w ubiegłym roku zaczął działać program „Rodzina 500+”, który dodatkowo mobilizuje do posiadania większej liczby dzieci. Dlatego w przyszłości takich wniosków może być zdecydowanie więcej.

Jak zawnioskować o dodatkową dopłatę

Jeśli w rodzinie biorącej udział w programie urodzi się lub zostanie adoptowane trzecie lub kolejne dziecko, może ona złożyć wniosek o dodatkową dopłatę. Należy to zrobić w ciągu 6 miesięcy od narodzin czy przysposobienia. Wniosek trzeba złożyć w tym banku, w którym spłacany jest kredyt hipoteczny. Istotne jest także to, że tych pieniędzy nie dostanie do ręki. Dopłata trafi od razu do banku i obniży zadłużenie kredytu, a więc pomniejszy ratę lub skróci jego okres spłaty. Istotne jest również to, że takie wsparcie może być udzielone tylko raz. Jeśli więc otrzymamy je na trzecie dziecko, to na czwarte już nie zostanie nam wypłacone. Warto też dodać, że bank nie może naliczyć w takiej sytuacji prowizji za wcześniejszą spłatę.

Na koniec warto dodać, że Ci, którzy chcieliby jeszcze dołączyć do programu, nie powinni zwlekać do stycznia 2018 r. Co prawda dopiero od początku przyszłego roku będzie można składać wnioski. Już teraz warto jednak poszukać mieszkania spełniającego warunki programu. W listopadzie lub pierwszej połowie grudnia najlepiej odwiedzić banki lub pośrednika kredytowego w celu przygotowania wszystkich niezbędnych dokumentów.  Wiele wskazuje bowiem na to, że pieniądze na dopłaty mogą się skończyć nawet już w drugim tygodniu stycznia. Ci, którzy będą odkładać formalności na ostatnią chwilę mogą więc nie zdążyć ich dopełnić zanim pieniądze się skończą.

 

Źródło: Expander

Zdolność kredytowa jest jednym z głównych czynników decydujących o przyznaniu kredytu. Nie ma uniwersalnego wzoru jej oceny, kredytodawcy dysponują bowiem własnymi algorytmami, pozwalającymi analizować sytuację finansową swoich klientów. Dlatego zdarza się, że starając się o przyznanie środków w kilku bankach, w jednym otrzymamy dofinansowanie, a inny może nam go odmówić. Jednak bez względu na to, w jaki sposób instytucje finansowe sprawdzają wypłacalność kredytobiorców, większość z nich bierze pod uwagę podobne elementy. Przede wszystkim istotna jest wysokość uzyskiwanych dochodów oraz ponoszonych wydatków np. kredytową rat spłacanych już kredytów. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) podpowiadają, co ma największy wpływ na ocenę naszej zdolności kredytowej.

Szacowanie zdolności kredytowej to próba odpowiedzi na pytanie, czy dana osoba poradzi sobie ze spłatą  kredytu na określona kwotę i w danym terminie spłaty, wraz z należnymi bankowi odsetkami.  Każda instytucja finansowa czynniki nieco inaczej dokonuje takiej  oceny. Dokładny sposób wyliczenia zdolności należy do wewnętrznych ustaleń banku, które tylko w pewnym stopniu są  podawane do wiadomości wnioskodawców. Istnieją jednak parametry, które brane są pod uwagę przez większość instytucji. Warto bliżej je poznać, by odpowiednio przygotować się do złożenia wniosku o kredyt i zwiększyć swoje szanse na uzyskanie finansowania.

1. Dochody

Otrzymywane dochody w dużym stopniu wpływają na naszą zdolność kredytową. Bank sprawdzi, jak wyglądały nasze zarobki na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy, a w przypadku ubiegania się o kredyt hipoteczny, nawet te uzyskiwane w ciągu ostatniego roku. Istotna jest nie tylko ich wysokość, ale też regularność wpływów na konto. Kredytodawca oczekuje bowiem, że przez cały okres kredytowania, będziemy w stanie terminowano spłacać zobowiązanie. Dlatego też przeważnie preferowani są wnioskodawcy zatrudnieni na umowach o pracę, najlepiej na czas nieokreślony. Ich dochody są bowiem bardzo stabilne, szczególnie jeśli pracują w sektorze państwowym. Nie oznacza to jednak, że osoby prowadzące własną działalność czy zatrudnione na podstawie umów cywilno-prawnych, nie mogą liczyć na pomoc banku. – Jeśli firma funkcjonuje od kilku lat i regularnie przynosi dochody, to nie powinno być problemu z uzyskaniem kredytu. Podobnie jest w przypadku umów o dzieło czy zleceń. Jeśli na takiej podstawie co miesiąc otrzymujemy wynagrodzenie, to bank nie będzie obawiał się pożyczyć nam pieniędzy.  – zaznacza Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander Advisors.

2. Wydatki i spłata aktualnych zobowiązań

Kolejnym elementem decydującym o zdolności kredytowej są nasze wydatki. Bank weźmie pod uwagę nie tylko koszty, które ponosimy w związku z utrzymaniem gospodarstwa domowego, ale także te związane ze spłacaniem aktualnych zobowiązań. Zaciągnięte kredyty, a także zakupy dokonane na raty, mogą obniżyć naszą zdolność kredytową.  –Szczególnie jeśli planujemy zaciągnąć duży kredyt, warto rozważyć rezygnację z posiadanego już limitu kredytowego w koncie czy karty kredytowej. Nawet jeżeli z nich  nie korzystamy, to i tak negatywnie spływną one na naszą zdolność kredytową, gdyż bank zakłada, że w każdej chwili możemy zacząć z nich korzystać. Trzeba jednak dodać, że nie zawsze taka rezygnacja jest konieczna. Najlepiej najpierw poprosić o wstępną ocenę zdolności przy założeniu, że pozostawimy dotychczasowe produkty kredytowe  – wyjaśnia Jarosław Sadowski, ZFPF.

3. Historia kredytowa, czyli co o nas piszą w BIK

Zaciągnięte kredyty czy spłacane raty, mogą obniżyć naszą zdolność kredytową, ale dla banku nie będziemy wiarygodnym kredytobiorcą również wtedy, jeżeli nie posiadamy udokumentowanej historii kredytowej, tzn. nigdy wcześniej nie spłacaliśmy kredytu czy pożyczki. Jednak tylko pozytywna historia kredytowa, czyli poświadczająca, że w przeszłości rzetelnie regulowaliśmy zaciągnięte długi, będzie przemawiać na naszą korzyść. W przeciwnym przypadku, bank może przyznać kredyt w niepełnej wysokości lub w ogóle odrzucić nasz wniosek. – Wierzyciel sprawdzi naszą historię w Biurze Informacji Kredytowej, w którym znajdują się informacje na temat naszych zobowiązań, zarówno tych spłacanych terminowo, jak i z opóźnieniem. Jeżeli zalegaliśmy z zapłatą za rachunek telefoniczny lub nie opłacaliśmy terminowo rat, bank także się o tym dowie. Przed wnioskowaniem o kredyt warto więc zrobić „rachunek sumienia” i przeanalizować, czy nasza historia kredytowa jest nienaganna. Pamiętajmy, że również obecność w Krajowym Rejestrze Długów prawdopodobnie uniemożliwi nam uzyskanie kredytu – wyjaśnia Sylwia Karoń, ekspert ZFPF, Alex T. Great

4. Rodzaj kredytu ma znaczenie

Sposób oceny naszej zdolności kredytowej w dużej mierze zależy również od tego, o jaki kredyt się ubiegamy, w jakiej wysokości, i na jak długi okres chcemy rozłożyć spłatę długu. Jeżeli chodzi o zobowiązania krótkoterminowe, które zaciągamy na niewielką kwotę, weryfikowanych jest mniej parametrów niż np. w przypadku kredytów hipotecznych – Zazwyczaj po przedstawieniu zaświadczenia o zarobkach czy też wyciągu z konta, bank udzieli nam pożyczki „od ręki”. Jeżeli jednak nasz rachunek w znacznym stopniu obciążają inne, obecnie spłacane zobowiązania, bank może odrzucić nasz wniosek, nawet jeżeli chcieliśmy pożyczyć niedużą kwotę, przypuszczając, że nie poradzimy sobie ze spłatą kolejnego zobowiązania – zaznacza Sylwia Karoń, ekspert ZFPF.

Znacznie bardziej szczegółową analizę bank przeprowadza wobec osób wnioskujących o kredyt hipoteczny. Jest to długoterminowe zobowiązanie, a kwoty takiego kredytu są znacznie wyższe niż krótkoterminowych pożyczek, dlatego kredytodawca sprawdzi nie tylko wysokość naszych dochodów, ale także ich źródło. Przyjrzy się naszym  wydatkom, wyliczając dokładnie, jakie koszty ponosimy w związku z utrzymaniem rodziny i dokładnie przeanalizuje historię kredytową, ale także np., czy posiadamy  oszczędności, które możemy przeznaczyć na wkład własny. Oceniając zdolność kredytową, bank weźmie również pod uwagę nasz wiek. – Spłacając ostatnią ratę kredytu, nie możemy mieć więcej niż 65-70 lat, choć niektóre banki przesuwają tę granicę nawet do 75 lat. Kredyt hipoteczny jest zobowiązaniem, które spłacamy przez długi okres, nawet 30 lat, w związku z tym, jeżeli przekroczyliśmy 50. rok życia, nawet gdy inne parametry naszej zdolności kredytowej zostaną ocenione pozytywnie, bank  może się nie zgodzić na udzielenie finansowania – podpowiada Sylwia Karoń, ZFPF. Pamiętajmy także, że jeżeli chcemy zaciągnąć kredyt hipoteczny ze współmałżonkiem lub z rodzicem, wierzyciel oceni zdolność kredytową każdego z wnioskodawców oddzielnie. Pozytywna ocena drugiego kredytobiorcy może pomóc nam w uzyskaniu środków, jeśli będzie zaś negatywna, może zadecydować o tym, że bank odmówi nam udzielenia kredytu.

Choć banki biorą pod uwagę podobne parametry przy ocenie zdolności kredytowej, to jednak w ostatecznej analizie wypłacalności swoich klientów, mogą przyjmować różne kryteria. Dlatego warto udać się do biura pośrednika finansowego, który udzielni nam niezbędnych informacji, na podstawie których łatwiej będzie nam porównać oferty większości banków działających na rynku, ale jednocześnie poinformuje nas o tym, na co poszczególny kredytodawca zwraca uwagę, analizując sytuację finansową osoby wnioskującej o kredyt.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF)

Brak rąk do pracy to jedno z największych wyzwań, z którym mierzą się firmy produkcyjne w Polsce. Dotyczy to również przedsiębiorstw z sektora MŚP. Z danych GUS wynika, że na koniec I kwartału 2017 r. w firmach zatrudniających przynajmniej jedną osobę było 119,5 tys. wolnych miejsc pracy. Problem z dużą rotacją pracowników dotyczy także branży handlowej. W jaki sposób małe firmy produkcyjne i handlowe mogą budować lojalność swojej załogi? Jednym ze sposobów są benefity pozapłacowe, w tym szczególnie te, które wspierają pracowników w roli rodziców. Według badań Nationale-Nederlanden, co trzeci Polak wskazuje takie benefity jako ważny argument przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu. Oto kilka sposobów na to, jak małe firmy mogą budować lojalność pracowników.

Opieka nad dziećmi

Każdy kto ma dzieci, szczególnie w wieku szkolnym i przedszkolnym, wie jak trudne i kosztowne bywa zorganizowanie im atrakcyjnego wypoczynku na przykład w czasie wakacji. Nikt nie może przecież pozwolić sobie na osiem tygodni urlopu. Wiele firm dostrzegło ten problem i zaczęło szukać jego rozwiązania. Część z nich opłaca wyjazdy kolonijne i obozy dla dzieci swoich pracowników, inne szukają alternatywnych rozwiązań. Jednym ze sposobów jest dofinansowanie lub organizowanie w ramach firmy półkolonii. Niektóre firmy, jeżeli to możliwe, oferują swoim pracownikom skrócony czas pracy w czasie wakacji, inne wydłużają czas przeznaczony na pracę z domu. Jednak problem zorganizowania opieki nad dziećmi spędza sen z powiek rodzicom nie tylko w wakacje. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się przyzakładowe przedszkola i punkty przedszkolne, w których pracownicy mogą zostawić swoje dzieci pod dobrą opieką i odebrać je po skończonej pracy. Firmy, które z różnych powodów nie mają możliwości otwarcia przedszkola, na przykład w branży produkcyjnej i handlowej, mogą współfinansować pobyt dziecka swojego pracownika w takiej placówce.

Wsparcie finansowe

Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych nie jest obowiązkowy dla małych firm. Obligatoryjnie muszą go założyć te przedsiębiorstwa, które zatrudniają co najmniej 50 osób na pełnych etatach. Jednak warto się na niego zdecydować w nawet mniejszych firmach. To dzięki temu funduszowi pracownik i jego rodzina może otrzymać zapomogę, paczki świąteczne dla dzieci, bony podarunkowe czy skorzystać z wczasów „pod gruszą”, czyli dopłat do wakacji. W ostatnich latach coraz popularniejsze stało się również dopłacanie do zajęć sportowych dla dzieci pracowników, na przykład na basenie lub fundowanie podręczników i wyprawki szkolnej dla tych dzieci, które wybierają się do pierwszej klasy. Niektóre firmy pokrywają także część opłaty za posiłki dzieci w przedszkolach lub szkołach.

Ubezpieczenie grupowe

Sposobem na jednoczesne podniesienie efektywności pracownika i wsparcie go w roli rodzica jest ubezpieczenie grupowe. Według badań Nationale-Nederlanden ponad 60 proc. Polaków wskazuje takie ubezpieczenie jako wartościowy benefit od pracodawcy. Standardowe ubezpieczenie grupowe gwarantuje wypłatę odszkodowania w przypadku: śmierci ubezpieczonego, trwałego uszczerbku na zdrowiu, kalectwa, śmierci małżonka, osierocenia dziecka, urodzenia dziecka, poważnej choroby i leczenia szpitalnego. Ale coraz częściej oferują one również pakiety ochrony dla całej rodziny. Na przykład polisy zawierające opcję ochrony dzieci przed skutkami nieszczęśliwych wypadków, skręceń, odmrożeń, zwichnięć czy złamań w dużo szerszym zakresie niż jest to standardem w szkolnych ubezpieczeniach. Co ważne objęty ubezpieczeniem grupowym pracownik może ubezpieczyć wszystkie dzieci w cenie jednej składki, podczas gdy każde dziecko będzie posiadać swoją sumę ubezpieczenia. W praktyce oznacza to tyle, że jeżeli jedno dziecko będzie miało wypłacone świadczenie z tytułu jakiegoś zdarzenia, to nie ucierpi na tym suma ubezpieczenia drugiego lub kolejnego objętego ubezpieczeniem dziecka. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że świadczenie można otrzymać za sam fakt zdarzenia na podstawie dokumentacji medycznej, a nie po zakończeniu leczenia i orzeczeniu komisji lekarskiej. To ważny element, który pomoże pracownikom zadbać o swoje pociechy w razie wypadku.

Elastyczny czas pracy

To jeden z najważniejszych czynników, wspierających pracowników posiadających rodziny. Z badań American Psychological Association wynika, że ponad połowa wszystkich pracowników twierdzi, że obowiązki zawodowe kolidują z ich osobistymi, a 43 proc. osób ma poczucie, że ich obowiązki rodzinne zakłócają pracę. Dlatego coraz więcej pracodawców pozwala pracownikom regulować sobie czas pracy w zależności od ich potrzeb, wychodząc z założenia, że najważniejsze jest wykonanie powierzonego im zadania. W firmach produkcyjnych i handlowych może być to trudne, ale nie znaczy, że niemożliwe. Przykładem jest jedno z przedsiębiorstw produkcyjnych w Kanadzie, które wprowadziło ciekawy system organizacji czasu pracy w weekendy. Osoby, które przepracują dwie 12-godzinne zmiany w sobotę i niedzielę mają następnie wolne od poniedziałku do piątku, ale otrzymują wynagrodzenie jak za pełnowymiarowy tydzień pracy. Oferta ta spotkała się z dużym zainteresowaniem pracowników, którzy mogli sobie ustawić grafik pod własne potrzeby.

Prywatna opieka medyczna

W ostatnich latach to jedna z najpopularniejszych form wspierania pracowników i ich rodzin. W badaniu Nationale-Nederlanden wskazywała na nią prawie połowa badanych oceniających benefity pozapłacowe. Ubezpieczenia medyczne charakteryzują się dość niską składką w zamian za dostęp do wielu usług i specjalistów. Firma może zamówić różne pakiety dla całej rodziny, np. zawierające kilka lub kilkanaście specjalizacji medycznych (najpopularniejsze to laryngolog, pediatra, ortopeda, alergolog), pakiet podstawowych usług diagnostycznych (np. EKG, morfologia, itp.) czy też pakiet VIP, obejmujący nawet poród lub zabieg chirurgiczny w prywatnym szpitalu. Umowę z placówką medyczną zawiera pracodawca i od niego też zależy, czy będzie płacił całą składkę za swojego pracownika, czy też będzie ją z nim współdzielił. Firmy, które z różnych względów nie mogą lub nie chcą inwestować w pakiety medyczne, mogą również w inny sposób dbać o zdrowie pracowników, na przykład zapraszając ich na bezpłatne badania profilaktyczne lub opłacając szczepienia przeciwko grypie dla nich i ich najbliższych.

 

Źródło: Nationale-Nederlanden

Chcesz otrzymać prawie 114 tysięcy złotych na zakup mieszkania? Zostało Ci niewiele czasu na skompletowanie niezbędnych dokumentów. Już 8 sierpnia może ruszyć ostatni w tym roku nabór wniosków i wszystko wskazuje na to, że pieniądze rozejdą się w ekspresowym tempie.

Ustawa podpisana 20 lipca przez prezydenta pozwala jeszcze w bieżącym roku ubiegać się o dopłaty do kredytów w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. Do wzięcia jest około 67 mln złotych. Pozwoli to kupić mieszkanie około 2,6 tys. szczęśliwcom. Czy warto? Przeciętna dopłata opiewa na 25,8 tys. zł, a rekordzista może zainkasować nawet prawie 114 tys. złotych – wynika z szacunków Open Finance.

Problem w tym, że ostatnia w tym roku transza jest dość skromna. 67 mln złotych, to pieniądze, które Polacy są w stanie wchłonąć błyskawicznie. Doskonałym przykładem była sytuacja ze stycznia br. Z uruchomionej wtedy kwoty zniknęły 122 miliony w zaledwie dwa dni. Może się więc okazać, że budżet zaplanowany na dopłaty rozejdzie się w 1-2 dni.

Tylko przygotowani mają szanse

Jeśli więc ktoś chce ubiegać się o dofinansowanie do zakupu mieszkania bezwzględnie powinien przygotować wszystkie niezbędne dokumenty, aby wniosek kredytowy mógł zostać zarejestrowany w systemie komputerowym jak najwcześniej we wtorek (8 sierpnia). Oznacza to, że na załatwienie wszystkich formalności zostało już bardzo mało czasu. Niezbędne jest wybranie odpowiedniego mieszkania i banku oraz rozpoczęcie całej procedury jak najszybciej. Część instytucji już od pewnego czasu przyjmuje od potencjalnych kredytobiorców dokumenty dotyczące sytuacji finansowej i samej nieruchomości i rozpoczynają analizy.

Mogą to być dokumenty w miarę łatwo dostępne jak wyciągi z kont, zaświadczenia o zarobkach. Gorzej jeśli bank będzie wymagał poświadczonych kopii złożonych deklaracji PIT, albo zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami ZUS. Wtedy trzeba poprosić w urzędach, aby te dokumenty zostały wydane możliwie szybko. Nie zapominajmy też o samej umowie zakupu mieszkania – to przecież od powierzchni i ceny lokalu zależeć będzie czy nabywca zmieści się w limitach cen kwalifikujących do dopłat w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”.

Kto może skorzystać z dopłat do kredytów?

Na dopłatę do zakupu mieszkania lub domu mogą liczyć przede wszystkim osoby młode – zarówno single, jak i rodziny i to niezależnie od tego czy mają dzieci. Program przeznaczony jest on dla osób w wieku do 35 lat (w wypadku małżeństw wystarczy, że jedno z małżonków ma maksymalnie 35 lat). Dodatkowo w myśl ustawy każdy z przynajmniej trójką dzieci jest osobą młodą. Nieruchomość musi być nabywana na kredyt, może pochodzić od dewelopera, spółdzielni lub z drugiej ręki. Beneficjentami co do zasady mogą być jedynie osoby, które nigdy wcześniej nie posiadały nieruchomości mieszkalnej. To ograniczenie także nie dotyczy rodzin wielodzietnych. Dopłata może wynieść od 10% do nawet 35% wartości odtworzeniowej kupowanej nieruchomości. Pieniądze te mogą być przez bank potraktowane jako wkład własny.

W wypadku mieszkania metraż nie może być większy niż 75 mkw. (dla rodzin z trójką dzieci 85 m kw.), a w wypadku domu 100 m kw. (dla rodzin z trójką dzieci 110 m kw.). Dopłata liczona jest jednak tylko do 50 m kw. nabywanej nieruchomości (dla rodzin wielodzietnych 65 m kw.). Zakwalifikować się do dopłat mogą mieszkania i domy, w wypadku których cena metra kwadratowego nie przekracza limitu publikowanego przez BGK. Dla nieruchomości nowych jest on wyraźnie wyższy. Na przykład w trzecim kwartale 2017 roku limit w Warszawie wynosi dla mieszkań nowych 6,4 tys. zł za m kw., a dla używanych niecałe 5,3 tys. zł za m kw.

Ryzykowna dopłata

Wszyscy beneficjenci muszą też mieć świadomość, że dofinansowanie jest na tyle popularne, że pieniędzy może nie wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że niektórzy nie tylko nie otrzymają pieniędzy z budżetu, ale też mogą być narażeni na straty. Wszystko dlatego, że chcąc ubiegać się o kredyt z dopłatą, należy podpisać umowę zakupu mieszkania lub domu. W przypadku transakcji z deweloperem niezbędna jest umowa podpisana przed notariuszem. Ta usługa jest płatna i połowę rachunku ponosi nabywca. W przypadku rezygnacji z zakupu oznacza to stratę na poziomie od kilkuset złotych do kilku tysięcy. Do tego deweloper przy podpisaniu umowy może żądać zadatku lub zaliczki. Różnica w nazwie niesie za sobą poważne konsekwencje. W przypadku odstąpienia od umowy zaliczka zostanie zwrócona niedoszłemu nabywcy, ale zadatek deweloper będzie już mógł sobie zatrzymać. Z drugiej strony, gdyby to deweloper odstąpił od umowy, nabywca musi otrzymać od dewelopera podwójną kwotę wpłaconego zadatku.

Podobnie jest w przypadku zakupu mieszkania używanego. Tam też można sprzedającemu wpłacić zadatek lub zaliczkę. Umowę przedwstępną zakupu można natomiast podpisać zarówno przed notariuszem (to oznacza koszty, ale jest bezpieczniejsze) lub po prostu na piśmie korzystając z powszechnie dostępnych w internecie wzorów umów przedwstępnych.

Z faktu, że w sierpniu pieniędzy może nie wystarczyć dla wszystkich chętnych wynikają więc całkiem konkretne i potencjalnie bardzo kosztowne konsekwencje. Warto więc możliwie najlepiej zabezpieczyć się przed nimi. Dobrym sposobem może być wynegocjowanie ze sprzedającym takiego zapisu, zgodnie z którym termin na zapłatę za nieruchomość może być wydłużony, jeśli pomimo złożenia wniosku o dopłatę w sierpniu wniosek ten pozostanie niezrealizowany. Pamiętajmy, że wciąż o sporo pieniędzy (około 390 mln zł) będzie można się ubiegać w styczniu 2018 roku. Wtedy łatwiej już będzie osobom, które będą miały skompletowane dokumenty, zakwalifikować się na dofinansowanie.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

 

 

 

130 nowych tramwajów, nowe i przebudowane torowiska, parkingi Bike&Ride, ścieżki rowerowe, węzły przesiadkowe – to wszystko planowane efekty inwestycji polskich miast w transport publiczny. Gorzów Wielkopolski, Katowice, Poznań, Siechnice i Wrocław podpisały w czwartek, 28 czerwca z Centrum Unijnych Projektów Transportowych umowy o dofinansowanie tych projektów z funduszy unijnych.

„Bardzo mocno stawiamy na czysty i nowoczesny transport  publiczny. To jeden z tych obszarów, w których inwestycje będą największe. Z funduszy unijnych na lata 2014-2020 mamy na to około 18 mld zł” – poinformował wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Wartość 7 inwestycji (po dwie zrealizują Gorzów i Poznań), dla których podpisano dzisiaj umowy, to około 1,3 mld zł. Dofinansowanie z Programu Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 wyniesie ponad 461 mln zł. W samym Programie Infrastruktura i Środowisko na transport publiczny przeznaczono 9,7 mld zł. Ta kwota trafi na kilkadziesiąt inwestycji. Dotychczas podpisano umowy o dofinansowanie  13 przedsięwzięć kwotą 2,6 mld zł.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Ograniczenie szeregu wymogów formalnych, konkursy w rundach, możliwość poprawy wniosku o dofinansowanie – to niektóre rozwiązania upraszczające korzystanie z funduszy unijnych, jakie we wtorek przyjął rząd.

Nowe rozwiązania zostały określone w nowelizacji ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020 (tzw. „ustawa wdrożeniowa”). Nowela jest elementem Konstytucji Biznesu, czyli pakietu ustaw, które zakładają gruntowną reformę prawa gospodarczego.

Zdaniem wiceministra rozwoju Jerzego Kwiecińskiego z zaproponowanych działań skorzystają wszyscy, którzy chcą aplikować o unijne środki. „Chcemy uprościć cały proces związany z przyznawaniem dotacji i dalszą realizacją projektów. Wzrośnie efektywność inwestowania unijnych pieniędzy, a to będzie mieć przełożenie na wskaźniki gospodarcze” – podkreślił.

Wiceminister zapowiedział, że nowe zasady zaczną obowiązywać jeszcze w III kwartale 2017 r.

Rzecznik Funduszy Europejskich

O interesy beneficjentów będzie dbał Rzecznik Funduszy Europejskich, odpowiedzialny m.in. za gromadzenie wniosków i postulatów związanych z realizacją programów operacyjnych, które będą wpływały na usprawnienie systemu wdrażania. W przypadku pojawienia się jakichkolwiek problemów, udzieli wsparcia w kontaktach z poszczególnymi instytucjami, które wdrażają fundusze unijne.

Rzecznika obligatoryjnie powoła instytucja zarządzająca, a fakultatywnie inne instytucje systemu realizacji programów operacyjnych.  Poszczególne konkursy będą mogły być dzielone na rundy (obecnie brak jasnych uregulowań w tym zakresie, nowelizacja doprecyzuje zasady organizacji rund) co oznacza, że podmioty, które nie zdążą złożyć wniosku konkursowego w danym terminie, będą mogły to zrobić w kolejnej rundzie. Takie rozwiązanie pozwoli wnioskodawcom na skompletowanie wszystkich potrzebnych dokumentów i zapewni możliwość złożenia wniosku o dofinansowanie planowanego przedsięwzięcia.

Ograniczenie obowiązku przedkładania dokumentów

Ułatwieniem będzie zwolnienie wnioskodawców z obowiązku dostarczenia dokumentów, które instytucja będzie mogła uzyskać sama np. stosowne zaświadczenia z Urzędu Skarbowego lub ZUS, albo dane z dostępnych powszechnie rejestrów, m.in. KRS.

Ograniczenie liczby dokumentów stosowanych przy realizacji projektu

Przewidziano rezygnację z wytycznych programowych, do których stosowania beneficjenci są obecnie zobowiązani. Aktualnie muszą dostosować się do zapisów ok. 100 różnych dokumentów (wytyczne, zalecenia, instrukcje, szczegółowe opisy osi priorytetowych). Jest to obciążenie, utrudniające realizację projektów. Beneficjent, który podpisze umowę, będzie związany postanowieniami wyłącznie wytycznych wydawanych przez Ministra Rozwoju i Finansów, w ściśle wskazanym zakresie. Zniknie obowiązek analizowania dużej liczby dokumentów.

Sprawniejsze przygotowanie wniosków i jego ocena

Każdy wniosek o dofinansowanie projektu będzie w pierwszej kolejności oceniany w zakresie spełniania warunków formalnych. Na tym etapie instytucja sprawdza czy wniosek zawiera wszystkie załączniki, jest poprawnie wypełniony i złożony we właściwym terminie. Jeżeli  instytucja stwierdzi, że we wniosku są braki lub oczywiste pomyłki, to wezwie wnioskodawcę do ich uzupełnienia albo sama je poprawi i wniosek będzie mógł być skierowany do oceny merytorycznej. Na tym etapie sprawdzane będzie, czy wniosek spełnia tzw. kryteria wyboru projektów, które będą wskazane w regulaminie konkursu. Na tym etapie również będzie możliwe poprawienie wniosku zgodnie z regulaminem konkursu.

Profesjonalna ocena projektów

Wskazanie wprost, że w skład komisji oceniającej projekty będą mogli wejść tylko pracownicy mający wiedzę, umiejętności, doświadczenie lub uprawnienia w dziedzinach, których konkurs dotyczy. Rozwiązanie zapewni rzetelną ocenę złożonych wniosków o dofinansowanie.

Wojewodowie w systemie wdrażania programów regionalnych (RPO)

Minister Rozwoju i Finansów będzie mógł przekazać wojewodom część zadań związanych z kontrolą dotrzymania warunków desygnacji przez instytucje w RPO – kontroli będą mogli dokonywać urzędnicy wojewody na warunkach określonych w porozumieniu zawartym pomiędzy Ministrem Rozwoju i Finansów a wojewodą. Wojewoda albo jego przedstawiciel będzie mógł uczestniczyć, jako obserwator, w pracach Komitetu Monitorującego RPO – w większości RPO wojewoda już jest reprezentowany w KM. Jako obserwator, wojewoda albo jego przedstawiciel będzie mógł też uczestniczyć w pracach Komisji Oceniającej Projekty.

Wycofanie środka odwoławczego (protestu)

Przewidziano możliwość wycofania przez wnioskodawcę złożonego wcześniej protestu wobec negatywnej oceny wniosku o dofinansowanie, co pozwoli instytucji na szybszą i sprawniejszą ocenę pozostałych wniosków.Skrócenie terminów w postępowaniu odwoławczym Z 21 do 14 dni skrócono termin na weryfikację zasadności protestu, przez instytucję, która oceniała projekt, przed jego przekazaniem do instytucji odwoławczej. Czas na rozpatrzenie protestu skróci się z 30 do 21 dni, a łączne rozpatrzenie protestu z 60 do 45 dni. Wpłynie to na szybkość oceny wniosków o dofinansowanie.

Ułatwienia w realizacji projektów partnerskich

Partnerstwa służące wspólnej realizacji projektu będą mogły być zawierane przez wszystkie podmioty bez ograniczeń. Obecnie jest to zabronione w odniesieniu do podmiotów między którymi występują określone powiązania. Dodatkowo przewidziano możliwość zmiany partnera w projekcie bez negatywnych konsekwencji dla realizowanego przedsięwzięcia. Ochrona dóbr intelektualnych wnioskodawcy   Dokumenty złożone do instytucji przez wnioskodawców w toku postępowania konkursowego nie będą udostępniane. Zapewni to ochronę wszystkich informacji, które wnioskodawcy przekazują  instytucji w celu otrzymania dofinansowania.

Ułatwienia w rozliczaniu środków unijnych

Beneficjent nie będzie obciążany odsetkami w przypadku spóźnienia do 14 dni ze złożeniem wniosku rozliczającego środki – m.in. takie zmiany zostaną wprowadzone w ustawie o finansach publicznych.

Nowa treść „ustawy wdrożeniowej” to nie jedyny czynnik, który wpłynie na procedury związane z wykorzystaniem funduszy UE. Obowiązują już znowelizowane wytyczne Ministra Rozwoju i Finansów m.in. w zakresie kwalifikowalności wydatków, które wprowadzają np. zmiany dotyczące zamówień udzielanych w ramach projektów. Dodatkowo wytyczne dotyczące wyboru projektów zostaną zmienione tak, aby w trakcie oceny projektu nie weryfikować dwukrotnie tych samych aspektów (rezygnacja z zasady „dwóch par oczu”) oraz aby w ocenie projektu – w celu poprawy jakości procesu oceny projektów – jako eksperci mogli uczestniczyć pracownicy innych instytucji.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Z obliczeń Home Brokera wynika, że do końca tego roku w programie Mieszkanie dla Młodych do wykorzystania zostało niecałe 54 mln zł. Przewidujemy, że najpóźniej w połowie kwietnia Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosi koniec przyjmowania wniosków o dopłaty, co oznacza, że do 2 stycznia przyszłego roku MdM będzie programem martwym.

Marcowe statystyki sprzedaży kredytów w ramach programu Mieszkanie dla Młodych opublikowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego prezentują się ciekawie. Otóż okazuje się, że mimo znacznych ograniczeń dostępności, liczba chętnych na dofinansowanie wzrosła i wszystko wskazuje na to, że już w kwietniu BGK zaprzestanie przyjmowania wniosków. Przez ostatni miesiąc kredytobiorcy wnioskowali o dopłaty na 2018 rok w łącznej kwocie 102,6 mln zł, należy jednak zauważyć, że wartość środków zarezerwowanych z puli na 2017 r. spadła o 24,8 mln zł. Może to oznaczać, że część wniosków złożonych wcześniej na 2017 r. została przeniesiona na 2018 r. Zsumowanie obu wartości daje kwotę 77,8 mln zł – o tyle dofinansowania (w ujęciu netto) ubiegali się kredytobiorcy w marcu.

Z punktu widzenia osób zainteresowanych dofinansowaniem kluczowa jest kwota środków dostępnych na 2018 rok, gdyż 2017 został już wyłączony w styczniu. Z 381 mln zł „puli 2018” dostępnej w tym roku, zablokowane zostało już 327,2 mln zł, co oznacza, że na chwilę obecną do wzięcia jest zaledwie 53,8 mln zł. Patrząc na dynamikę sprzedaży kredytów MdM można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że pieniądze skończą się najpóźniej w połowie kwietnia.

MdM dostępny falami

Osoby chcące skorzystać z Mieszkania dla Młodych muszą być czujne, by wpasować się w okres, kiedy dopłaty są dostępne. Aktualnie korzystać można tylko z puli na 2018 rok, ale 53,8 mln zł zniknie w tydzień lub dwa, co oznacza, że do końca roku program będzie martwy. 2 stycznia przyszłego roku odblokowana zostanie druga część środków na 2018 rok i czeka nas wtedy powtórka z pierwszych tygodni 2017 r., kiedy to kredytobiorcy dosłownie rzucili się na banki z wnioskami w ręku.

Gra warta świeczki

Trudno dziwić się popularności programu, skoro maksymalna kwota możliwa do uzyskania to przeszło 113 tys. zł, dostępne w Warszawie dla klientów z co najmniej trójką dzieci kupujących mieszkanie o powierzchni 65 mkw. lub większej. W innych miastach dopłaty są niższe, ponad 100 tys. zł dostać można jeszcze tylko w Poznaniu.

Wysokość dopłat w programie Mieszkanie dla Młodych zależna jest od wielkości i lokalizacji mieszkania. Dofinansowanie wyliczane jest na podstawie ogłaszanej przez wojewodów wartości wskaźników przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Zmieniają się one co pół roku i decydują zarówno o wysokości dopłat, jak i limitów cenowych, w których trzeba się zmieścić przy zakupie mieszkania, by móc ubiegać się o dopłatę.

Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje od początku 2014 roku. W pierwszych kwartałach nie był zbyt popularny, potrzeba było zmiany ustawy. Po dopuszczeniu do dofinansowania osób kupujących mieszkanie z rynku wtórnego (wrzesień 2015 r.) liczba chętnych kilkakrotnie wzrosła i pojawił się problem wyczerpujących się przedwcześnie środków. Z danych BGK wynika, że do końca marca łączna kwota złożonych wniosków wyniosła 2,44 mld zł, z czego 2,3 mld zostało już faktycznie wykorzystane, a reszta jest w trakcie procesowania wniosku.

 

Źródło: Home Broker

W II kwartale 2017 r. do publicznych i niepublicznych uczelni wyższych trafi 100 mln zł na kształcenie kadr dla przemysłu motoryzacyjnego. Ta branża gospodarki ma duży potencjał rozwojowy i jest w stanie zatrudnić wielu absolwentów szkół wyższych – uważa Konfederacja Lewiatan.

Uczelnie będą się ubiegać o dofinansowanie w konkursie organizowanym prze Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a finansowanym ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Kryteria konkursu, który ma być ogłoszony już w kwietniu zatwierdził w tym tygodniu Komitet Monitorujący PO Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020.

W ramach projektów tworzone (lub dostosowywane) oraz uruchamiane będą nowe kierunki studiów. Na dofinansowanie mogą liczyć także programy stażowe oraz programy przygotowujące do zatrudnienia u konkretnego pracodawcy, np. certyfikowane szkolenia, zajęcia praktyczne czy wizyty studyjne w firmach. Co bardzo istotne w przygotowywanie programów kształcenia i ich realizację włączani będą pracodawcy z sektora motoryzacyjnego. Szczególnie premiowana będzie długotrwała współpraca uczelni z przedsiębiorcą prowadzącym działalność w tym sektorze oraz współpraca z firmami, które w tej branży dopiero rozpoczynają działalność w Polsce.

Projekty mają łącznie objąć 3 000 studentów, z czego 2/3 ma odbyć staże. Środki przeznaczone na te przedsięwzięcia mają przynieść konkretny efekt w postaci zatrudnienia.

– Niemal co 3 student, który skorzysta ze wsparcia, powinien w ciągu pół roku po zakończeniu studiów znaleźć pracę w sektorze motoryzacji. Zadaniem uczelni będzie zatem nie tylko „wyprodukowanie absolwentów”, ale takie przygotowanie studentów do rynku pracy, by ktoś chciał za ich kompetencje nabyte na uczelni po prostu zapłacić – mówi Małgorzata Lelińska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.
Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przyznała dofinansowanie w wysokości blisko 6 mln złotych na program akceleracyjny „Pilot Maker”. Ideą ScaleUp, w ramach którego realizowany będzie projekt jest połączenie potencjału start upów z infrastrukturą, doświadczeniem i zasobami dużych przedsiębiorstw. Liderem projektu jest techBrainers, a głównym partnerem TAURON Polska Energia. W projekcie uczestniczą też firmy: Kross S.A. i Amplus S.A.

Dla TAURONA to kolejny etap realizacji przedstawionej we wrześniu br. strategii biznesowej. – Środowisko start upowe leży już od dłuższego czasu w obrębie zainteresowań TAURON. W opublikowanej na początku września br. strategii bardzo mocno ten obszar został zaadresowany. Obok tradycyjnie rozumianej działalności badawczo-rozwojowej obszar współpracy z innowacyjnymi start upami będzie źródłem innowacyjnych rozwiązań budujących przyszłą wartość Grupy. Traktujemy program Scale UP jako pierwsze przedsięwzięcie Grupy w tym obszarze – wyjaśnia Filip Grzegorczyk, prezes TAURON Polska Energia

Magdalena Jackowska-Rejman, CEO techBrainers również nie kryje zadowolenia z wygranej, choć jak mówi, była przekonana o wysokiej jakości wniosku konkursowego, jaki jej zespół przygotował w ramach ScaleUp.

– Dzięki intensywnej współpracy techBrainers, Taurona, Amplusa i Krossa nasz program jest rozpisany co do godziny, zarówno w części akceleracyjnej, jak i zaangażowania dużych przedsiębiorstw – mówi szefowa techBrainers. – Położyliśmy w nim szczególny nacisk na silną współpracę startupów z korporacjami. Oparliśmy nasz program na realnych precyzyjnie zdefiniowanych wyzwaniach dużych firm, a metodologię Pilot Maker zbudowaliśmy łącząc program akceleracji i najlepszych doświadczeń scoutingu technologicznego, procesu, w którym się specjalizujemy.

Na „Pilot Maker” składają się cztery fazy projektowe. Nabór i selekcja, na etapie której startupy poznają wyzwania partnerów TAURON, Kross, Amplus i selekcjonowane będą najbardziej odpowiadające tym wyzwaniom technologie.  Następnie Speed Launch skupiająca się na networkingu i dopracowywaniu dokumentacji projektowej oraz definiowaniu krytycznych hipotez biznesowych.  Faza trzecie Fast Iterative Prototyping – poświęcona projektowaniu i realizacji eksperymentów biznesowych, weryfikujących krytyczne hipotezy z poprzedniej fazy. Faza Pilot – pilotażowe wdrożenie produktów lub technologii startupów we współpracy z dużym przedsiębiorstwem, a na końcu Market Lunch Support – faza zapewniająca poakceleracyjne wsparcie dla startupów z wykorzystaniem potencjału techBrainers R&D Club oraz partnerskich funduszy VC.

Ostatecznie program ukończy 25 startupów, które uruchomią pilotażowe wdrożenia swoich rozwiązań. „Pilot Maker” wystartuje w styczniu i wówczas startupy będą mogły składać wnioski o udział w nim.

– Jako Grupa wiążemy z tym programem duże nadzieje. Jest to pierwszy krok do realizacji naszej strategii w obszarze współpracy ze start upami. Liczymy docelowo na możliwość nawiązania trwałej współpracy z jak największą liczbą innowacyjnych Start Up’ów w obszarach, które wspólnie z firmą techBrainers zidentyfikowaliśmy na etapie pisania wniosku. Zakładamy, że przeanalizujemy możliwość wdrożenia produktów lub usług 20 małych firm, z tych które dostaną się do programu. Wspólnie z wybranymi Start Up’ami przeprowadzimy pilotaże na naszej infrastrukturze lub z klientami. – wyjaśnia Jarosław Broda, wiceprezes ds. zarządzania majątkiem i rozwoju TAURON Polska Energia.

Scale Up – realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, 2014-2020, Działanie 2.4 Współpraca w ramach krajowego systemu innowacji, Podddziałanie 2.4.1 Centrum analiz i pilotaży nowych instrumentów inno LAB.

 

Tauron

Nowe limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych nie wpłynęły na popularność dopłat. We wrześniu kredytobiorcy złożyli do Banku Gospodarstwa Krajowego wnioski o dofinansowanie na kwotę 18,5 mln zł – policzył Home Broker. Program nadal jest blokowany przez fakt, że dostępne są tylko środki na 2018 rok.

W porównaniu do jesieni 2015 r. sprzedaż kredytów z dofinansowaniem nadal wygląda słabo. Jak wynika z obliczeń, które na podstawie danych Banku Gospodarstwa Krajowego przeprowadził Home Broker, we wrześniu chętni na preferencyjne kredyty wnioskowali o dopłaty na łączną kwotę 18,5 mln zł. W analogicznym okresie ubiegłego roku miesięczne wykorzystanie dopłat wynosiło 120-140 mln zł, było więc sześcio-siedmiokrotnie wyższe.

Tak duża zmiana poziomu sprzedaży kredytów nie wynika z nagłego spadku zainteresowania nimi. Rzecz w ich dostępności. Chętni na dopłaty mają obecnie ograniczone możliwości jeśli chodzi o zakup mieszkania w programie. Do końca tego roku można bowiem dostać tylko środki przeznaczone na dofinansowanie w 2018 roku.

Niełatwo o mieszkanie z dopłatą

To implikuje trudności w znalezieniu już dziś odpowiedniego mieszkania, bowiem w obecnej sytuacji kupić można jedynie nieruchomość, której harmonogram płatności przewiduje zapłatę ostatniej transzy w 2018 roku. Pole manewru dla chętnych na dofinansowanie jest więc ograniczone, szczególnie na rynku wtórnym, gdzie trzeba by znaleźć sprzedającego, któremu pieniądze ze sprzedaży mieszkania nie są potrzebne od razu i zgodzi się na zapłatę części za ponad rok.

Na rynku pierwotnym jest o odpowiednie mieszkanie łatwiej. Już teraz mniej więcej co piąty lokal w ofercie deweloperów ma datę oddania do użytkowania w 2018 r. i będzie ich coraz więcej. Dodatkowo, deweloperzy idą czasami na rękę klientom i chętniej niż osoby fizyczne sprzedające mieszkanie na rynku wtórnym, godzą się na opóźnioną płatność.

Kupujący czekają na nowy rok

15-20 mln zł miesięcznie to ostatnio normalna kwota dopłat. Sytuacja ulegnie zmianie na początku przyszłego roku, kiedy to spodziewamy się znów eksplozji liczby wniosków o dopłaty z puli na 2017 rok. Od 2 stycznia do gry wróci bowiem druga część środków na 2017, gdyż zgodnie z zasadami programu, przed rozpoczęciem danego roku wykorzystać można jedynie połowę środków przeznaczonych na ten okres.

Wszystko wskazuje na to, że pieniądze te skończą się szybko (maksymalnie po dwóch-trzech miesiącach), gdyż dotąd tak bywało. Na przykład w marcu 2016 r., gdy wiadomo było, że kończą się pieniądze na ten rok, kredytobiorcy złożyli wnioski na dopłaty w łącznej kwocie 202 mln zł.

Program Mieszkanie dla Młodych działa od początku 2014 r. Po niemrawym początku nabrał rozpędu i łącznie kredytobiorcy otrzymali już ponad 1,8 mld zł. Do końca działania do wykorzystania jest jeszcze 373 mln zł na 2017 r. i 690 mln zł na 2018 r., łącznie 1,06 mld zł. W teorii MdM ma działać do końca 2018 r., ale obserwując jego popularność w ostatnich kwartałach, trudno spodziewać się, by po zimie 2018 r. były jeszcze jakieś pieniądze do wykorzystania.

Dla kogo dopłaty MdM?

Aby otrzymać dopłatę do kredytu należy spełnić szereg warunków wśród których jest cena metra kwadratowego nieruchomości, limity są aktualizowane co pół roku. Uzyskać dofinansowanie mogą osoby do 35. roku życia kupujące na kredyt swoje pierwsze mieszkanie, które powinno spełniać warunek cenowy (limity ceny metra kwadratowego dla danego obszaru) i powierzchniowy. Łatwiej mają rodziny wielodzietne, których nie dotyczy zasada pierwszego mieszkania, mogą też kupić większą nieruchomość i otrzymać znacznie wyższą dopłatę.

Wysokość dopłat bierze się z wysokości limitów, a te są pochodną cen nieruchomości na danym obszarze. Stąd też najwięcej środków otrzymać mogą osoby kupujące mieszkanie w Warszawie. Rodzina wielodzietna (przysługuje jej największe dofinansowanie) nabywająca lokal o powierzchni 65 mkw. lub więcej, otrzyma w tej chwili ponad 114 tys. zł. Na mniejsze dofinansowanie liczyć mogą kredytobiorcy bezdzietni, w Warszawie będzie to maksymalnie 29,2 tys. zł. Ponad 100 tys. zł otrzymać można jeszcze w Poznaniu (maksymalnie 101,2 tys. zł), a nieco mniej we Wrocławiu (93,2 tys. zł), Krakowie (93 tys. zł) i Gdańsku (90,3 tys. zł).

Chętni na dofinansowanie powinni udać się do jednego z 14 banków, które mają podpisane umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Wśród nich są m.in. PKO BP, Pekao SA, Getin Noble Bank, Bank Millennium, Deutsche Bank Polska i Bank Zachodni WBK.

 

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

23 września została podpisana umowa o dofinansowanie rozbudowy II linii metra w Warszawie. Ze środków unijnych Warszawa dostanie 1,83 miliarda zł.

II linia metra zyska  trzy kolejne stacje na zachód i trzy na północny wschód.  Za Dworcem Wileńskim powstaną stacje: „Szwedzka”, „Targówek”, „Trocka”, a na Woli: „Księcia Janusza”, „Młynów”, „Płocka”.

Część pieniędzy zostanie przeznaczonych za zakup nowych pociągów.

Budowa ma się zakończyć w 2022 roku.

W obecnej perspektywie finansowej największy nacisk kładzie się na badania i rozwój oraz na wdrożenie ich wyników w przedsiębiorstwach. Głównym źródłem wsparcia na te cele jest Program Inteligentny Rozwój, ale również w regionalnych programach operacyjnych zaplanowano dofinansowanie BR i wdrożeń. Konkursy dla zainteresowanych przedsiębiorców już trwają.

 

Najwięcej spośród trwających obecnie konkursów, związanych z innowacyjnością, ogłosiło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Są one przeznaczone głównie dla niewielkich firm, ale w niektórych konkursach brać mogą udział również i duże przedsiębiorstwa.

Wsparcie dla badań przemysłowych

Tak jest w przypadku konkursu ogłoszonego w ramach działania 1.2 „Sektorowe programy B+R”. W konkursie mogą brać udział przedsiębiorstwa lub ich konsorcja, a do wzięcia jest 196 mln zł. Można uzyskać dofinansowanie na prowadzenie prac rozwojowych i badań przemysłowych ewentualnie samych prac rozwojowych. Konkurs został ogłoszony w ramach programu branżowego Innotabor, wiec prace badawczo-rozwojowe muszą dotyczyć opracowania nowych rozwiązań, które będą używane w taborze szynowym, służącym m.in. do przewozów towarowych lub pasażerskich.

Warunkiem uzyskania wsparcia jest wdrożenie wyników badań we własnej działalności firmy ubiegającej się o dotacje albo udzielanie licencji na używanie wypracowanych rozwiązań innym podmiotom lub sprzedaż tych rozwiązań na rynku.

Innym konkursem, który obecnie trwa i dotyczy badań nad nowymi rozwiązaniami i produktami, jest ten ogłoszony również przez NCBiR wraz z firmą Synthos (w ramach Działania 4.1 „Badania naukowe i prace rozwojowe”, Poddziałanie 4.1.1 „Strategiczne programy badawcze dla gospodarki”), w którym o wsparcie mogą ubiegać się firmy z sektora chemicznego. Dokładnie chodzi o firmy, w tym również mikroprzedsiębiorstwa, które wejdą do konsorcjum z jednostką naukową i zajmą się opracowywaniem rozwiązań służących do stworzenia nowej generacji produktów chemicznych.

W tym konkursie nie mogą brać udziału duże firmy, więc i pula środków do uzyskania jest mniejsza. Można uzyskać 30 mln zł.

Dodatkowe 15 punktów procentowych

Tu warto zwrócić uwagę, że w przypadku tego typu badań możliwe jest uzyskanie większego niż standardowe dofinansowania. Chodzi o premię, jaką może uzyskać beneficjent. Wynosi ona 15 punktów procentowych. W rezultacie wartość dofinansowania dla mikro- i małych firm może w przypadku badań przemysłowych wynieść łącznie nawet 80% kosztów kwalifikowanych, zaś w przypadku średnich – 75%, a innych firm – do 65%. Kryteria udzielania premii są różne. Na przykład w konkursie związanym z badaniami nad nowymi rozwiązaniami dla taboru szynkowego warunkiem jest szerokie rozpowszechnienie wyników badań, zaś w przypadku konkursu dla konsorcjum pracującym nad nowymi produktami chemicznymi – tzw. dobra współpraca w konsorcjum.

Ci, którzy chcieliby wziąć udział w tych konkursach, mają niewiele czasu. Pierwszy kończy się bowiem 30 września tego roku, drugi zaś 26 września. Przedsiębiorcy, którzy zaś nie działają w branżach chemicznej czy też nie zajmują się taborem szynowym, mogą poszukać czegoś dla siebie w regionalnych programach operacyjnych.

Centra badawczo-rozwojowe dla mikro-, małych i średnich firm

Na przykład trwa konkurs ogłoszony dla firm z województwa małopolskiego w ramach Działania 1.2 Badania i innowacje w przedsiębiorstwach. Zarząd Województwa Małopolskiego chce wesprzeć firmy lub ich konsorcja, które chcą zainwestować w infrastrukturę do działalności badawczo-rozwojowej, a więc w aparaturę badawczą czy infrastrukturę centrów badawczo-rozwojowych.

Do podziału jest 87,76 mln zł, a maksymalny poziom dofinansowania to 55% kosztów kwalifikowanych dla mikro- i małych firm, 45% dla średnich przedsiębiorstw i 55% dla pozostałych.

Bardzo podobny konkurs ogłosił także Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego. Tutaj także chodzi o Działanie 1.2 Rozwój infrastruktury B+R w przedsiębiorstwach, z tym, że w grę wchodzi zarówno tworzenie centrów badawczo-rozwojowych w firmach, z których będą korzystać wyłącznie one, jak wspólnych, a więc przeznaczonych dla różnych przedsiębiorstw z województwa. Dlatego też w konkursie mogą brać udział i przedsiębiorstwa (głównie najmniejsze, małe i średnie) oraz instytucje z otoczenia biznesu.

Tu także dofinansowanie może być przeznaczone na zakup aparatury, jak i tworzenie samych centrów, z nabyciem nieruchomości i pracami budowalnymi włącznie, choć w grę wchodzą także wydatki na szkolenia, zakup niezbędnych licencji itd. Do pozyskania jest łącznie kwota 41,36 mln zł, zaś maksymalny poziom dofinansowania to 55% kosztów.

Ale ci, którzy chcą wziąć udział w konkursach ogłaszanych w ramach regionalnych programów operacyjnych muszą pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze do udziału zazwyczaj są dopuszczane wyłącznie firmy czy instytucje, które działają na terenie poszczególnych województw ewentualnie zamierzają na ich teren się przenieść czy zbudować zakład. Druga rzecz to tzw. inteligentne specjalizacje – inwestycje w centra badawczo-rozwojowe muszą bezpośrednio lub pośrednio wiązać się z tymi branżami, na rozwój których postawiły regiony. Przykładem takiej inteligentnej specjalizacji dla woj. małopolskiego mogą być technologie informacyjne i komunikacyjne oraz chemia, z w przypadku Zachodniopomorskiego – wielkogabarytowe konstrukcje wodne i lądowe (a więc np. statki) czy produkty drzewno-meblarskie.

Przedsiębiorcy, którzy chcą wziąć udział w tych konkursach mają tylko nieco ponad 2 tygodnie na złożenie wniosków. Oba kończą się 30 września.

Łatwo przeoczyć informacje o konkursach

Konkursów, w ramach których przedsiębiorcy mogą uzyskać wsparcie, jest oczywiście znacznie więcej. Są ona ogłaszane przez województwa czy też przez instytucje, takie jak NBCiR, które działają na szczeblu ogólnopolskim. Wielu przedsiębiorców może mieć problem ze znalezieniem takiego konkursu, z którego mogliby skorzystać. Dlatego warto zwrócić się do Centrum Dotacji Unijnych Idea Banku, gdzie najmniejsze firmy mają szanse uzyskać i informacje, i wsparcie przy przygotowywaniu wniosku. Innym sposobem zdobycia informacji jest wizyta w najbliższym Punkcie Informacyjnym Funduszy Europejskich, gdzie przedsiębiorca może się zapoznać z wymaganiami, związanymi z trwającymi obecnie konkursami.

 

Marek Siudaj, Tax Care

Codziennie rozpisywane są nowe konkursy dla przedsiębiorców, chcących ubiegać się o unijne wsparcie. Niektóre zaś z konkursów dobiegają już końca. Ci, którzy chcieliby z nich skorzystać, muszą przyspieszyć prace.

Do roku 2020 Polska ma otrzymać z Unii Europejskiej 82,5 mld euro, czyli – wg obecnego kursu – ponad 357 mld zł. Wcześniej trwały prace przygotowawcze, ale w tym roku karuzela z konkursami na unijne wsparcie rozkręciła się na dobre. Ci, którzy chcieliby skorzystać z funduszy, muszą pilnie uważać, aby się nie spóźnić. Zwłaszcza, że wiele konkursów ogłaszanych jest na szczeblu wojewódzkim. Przedsiębiorcy, chcący skorzystać z dotacji UE, mogą szukać informacji na ich temat na stronach poszczególnych urzędów wojewódzkich albo zgłosić się do Centrum Dotacji UE Idea Banku, gdzie mogą uzyskać i informacje, i wsparcie merytoryczne.

Konkurs zaraz się skończy

Już 2 września kończy się nabór wniosków w konkursie na dofinansowanie inwestycji w odnawialne źródła energii w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego, organizowanym przez urząd marszałkowski województwa łódzkiego (Poddziałanie 4.1.2 Odnawialne źródła energii) . O pieniądze mogą się starać przedsiębiorcy, ale także spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe albo samorządy. Do podziału jest ponad 88 mln zł, zaś maksymalny poziom dofinansowania możliwego do wzięcia w tym konkursie to 85% kosztów.

Z dofinansowania mogą skorzystać przedsiębiorcy – oraz inne podmioty – zamierzający zbudować, przebudować lub zmodernizować infrastrukturę do produkcji oraz dystrybucji energii elektrycznej, pochodzącej ze źródeł odnawialnych. Wsparcie będzie udzielane także podmiotom, które chcą zbudować lub zmodernizować urządzenia i systemy do produkcji i dystrybucji energii cieplnej.

Na wsparcie mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy budują lub modernizują elektrownie wodne (o łącznej maksymalnej mocy zainstalowanej nie większej niż 5 MWe) oraz wiatrowe (do 5 MWe), instalacje słoneczne (do 2 MWe/MWth). Wsparcie może także dotyczyć instalacji do produkcji ciepła oparte na energii geotermalnej (do 2 MWth), biogazie (do 1 MWe) oraz wykorzystujące spalanie biomasy (znowu do 5 MWth/MWe). Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w styczniu przyszłego roku.

Szansa dla energooszczędnych

To niejedyny trwający właśnie konkurs na dofinansowanie inwestycji w modernizację instalacji pod kątem wykorzystania odnawialnych źródeł energii ewentualnie poprawy efektywności energetycznej systemów wykorzystywanych przez przedsiębiorców.

Za dwa tygodnie – 9 września – kończy się konkurs, ogłoszony przez zarząd województwa świętokrzyskiego a skierowany do prowadzących firmy. Dofinansowanie ma pochodzić ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego (działanie 3.2 Efektywność energetyczna i odnawialne źródła energii w przedsiębiorstwach). Do podziału jest 40 mln zł, a maksymalny poziom dofinansowania to 80%.

O wsparcie mogą ubiegać się wyłącznie mikroprzedsiębiorstwa oraz małe i średnie firmy. Celem inwestycji, które mogą skorzystać z dofinansowania, ma być poprawa efektywności energetycznej tych firm z uwzględnieniem odnawialnych źródeł energii, aby doprowadzić do mniejszego zużycia wody, prądu i energii cieplnej. Chodzi o modernizację linii produkcyjnych, budynków, wprowadzenie bardziej efektywnych energetycznie technologii produkcji czy też bardziej energooszczędnych metod produkowania i użytkowania energii. Przy czym Preferowane będą projekty zwiększające efektywność energetyczną powyżej 60%, natomiast projekty z zakresu modernizacji energetycznej zwiększające efektywność energetyczną poniżej 25% nie będą kwalifikowały się do dofinansowania.

Dolny Śląsk także chce poprawy efektywności energetycznej

Trwa także inny konkurs, w którym można zdobyć środki na poprawę efektywności energetycznej – tym razem w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego (działanie 3.2 Efektywność energetyczna w MSP). Został ogłoszony przez Dolnośląską Instytucję Pośredniczącą wraz z zarządem woj. dolnośląskiego. W tym przypadku do wzięcia jest łącznie 20,3 mln zł, zaś maksymalny poziom dofinansowania to od 65 do 70% wydatków kwalifikowanych.

Ten konkurs jest skierowany do szerszego grona, gdyż poza sektorem MŚP (czyli – jak wyżej – mikrofirmy, małe i średnie firmy) mogą wziąć w nim udział grupy producenckie oraz przedsiębiorstwa z udziałem samorządów. Celem inwestycji, która może liczyć na dofinansowanie, jest modernizacja energetyczna obiektów, w tym wymiana lub modernizacja źródła energii, mająca na celu zwiększenie efektywności energetycznej, zastosowanie technologii zwiększających efektywność energetyczną w firmach (wraz z modernizacją linii produkcyjnych pod tym kątem) oraz umożliwiających odzyskiwania ciepła odpadowego. Nabór wniosków ma potrwać do 21 września tego roku.

 

Marek Siudaj, Tax Care

Wypowiedź: Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Ok. 90 mld euro – tyle do wspólnego budżetu Unii Europejskiej dokłada Wielka Brytania. Jest trzecim płatnikiem netto.  Gdy Brexit stanie się faktem tych pieniędzy zabraknie. Budżet Wspólnoty natomiast uchwalono do 2020 roku. Co zatem czeka nasze inwestycje?

– Na pewno w tej chwili trzeba rozważać czarne scenariusze zwłaszcza, że nie wiemy, co dalej będzie się działo w Wielkiej Brytanii. Mamy głos o powtórnym referendum i głosy za oderwaniem się Szkocji od Królestwa. Na pewno Wielka Brytania wnosi spory wkład, do wspólnego budżetu UE, ok. 90 mld euro – mówi newsrm.tv Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Wielka Brytania będzie miała teraz czas na przygotowanie się do opuszczenia UE. Zgodnie z traktatami Brexit może stać się faktem najwcześniej za dwa lata. – Jeżeli Wielka Brytania przestałaby wpłacać pieniądze do budżetu unijnego w roku 2019 i 2020 to, na dziś możemy powiedzieć, że realnie zagrożone jest ok. 6-7 mld złotych. O tyle mogą się zmniejszyć dotacje dla Polski. Trzeba też brać pod uwagę, co będzie po 2020 roku – dodaje Adrian Furgalski.

W 2020 roku trzeba będzie przyjąć nowy budżet UE. Już wcześniej pojawiały się zapowiedzi, że będzie on dla naszego kraju mniejszy. Po opuszczeniu przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej pieniędzy będzie jeszcze mniej. – Oczywiście najbardziej zagrożone są kosztowne projekty np. w programach drogowych i kolejowych. Dzisiaj nie można straszyć, że jakieś inwestycje za kilka lat zostaną zatrzymane. Wydaje mi się, że nie można też blokować rozpoczęcia kolejnych inwestycji. Będziemy musieli sobie poradzić np. przez wzrost długu w Krajowym Funduszu Drogowym czy w Funduszu Kolejowym. Nie sądzę żeby brakujące pieniądze były do zdobycia na rynku w inny sposób i żeby ze względu na Brexit trzeba było ograniczać inwestycje – wyjaśnia Adrian Furgalski.

 

źródło: Newsrm.tv

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości zaprasza 30 czerwca 2016 na spotkanie informacyjne do działania 2.2 POWER typ I . Spotkanie będzie dotyczyło możliwości otrzymania dofinansowania projektów ukierunkowanych na:

  • realizację przez partnerów społecznych działań mających na celu opracowanie analizy potrzeb rozwojowych MMSP (z uwzględnieniem pracowników w niekorzystnej sytuacji na rynku pracy – o ile dotyczy), którzy nie posiadają planu lub strategii rozwoju,
  • analizę faktycznej dostępności usług rozwojowych w ramach regionalnych programów operacyjnych dla MMSP i – o ile dotyczy – podejmowanie działań interwencyjnych,
  • upowszechnianie wśród interesariuszy wiedzy o zdiagnozowanych potrzebach lub barierach rozwojowych, które wykraczają poza bezpośredni zakres wsparcia w rejestrze usług rozwojowych (RUR) działającym pod adresem www.inwestycjawkadry.pl i podejmowanie działań wdrożeniowych lub interwencji koniecznych do ich zaspokojenia (mainstreaming potrzeb rozwojowych).

Podczas spotkania, które odbędzie się w Centrum Konferencyjnym ADN w Warszawie (Al. Jana Pawła II 25), przedsiębiorcy uzyskają informacje dotyczące zasad ubiegania się o dofinansowanie, zakresu i wysokości kwoty dofinansowania oraz zasad prawidłowej realizacji projektu.

Formularz rejestracyjny znajduje się na stronie internetowej PARP w zakładce Fundusze Europejskie -Wiedza, Edukacja, Rozwój.

 

źródło: PARP

Rusza rekrutacja młodych niepełnosprawnych z Mazowsza do unijnego projektu aktywizacji zawodowej – bezpłatną pomoc w znalezieniu zatrudnienia otrzyma 80 bezrobotnych w wieku 18-24. Uczestnicy mają zagwarantowane m.in. konsultacje z doradcą zawodowym, udział w szkoleniach i stypendia. 40 osób zostanie zakwalifikowanych na 3 miesięczny staż zawodowy. Projekt jest realizowany w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój i współfinansowany z  środków Unii Europejskiej, w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Za koordynację przedsięwzięcia na terenie województwa mazowieckiego odpowiada agencja Polski HR A-Trybut.

Rekrutacja do projektu „Młodzi, kompetentni, zatrudnieni” zaplanowana jest na dwie tury – w każdej z nich wyłonionych zostanie 40 uczestników programu aktywizacyjnego. Pierwszy nabór trwa od 30 maja do lipca 2016, z kolei drugi projekt rekrutacyjny obejmie pierwszy kwartał 2017 roku.

Uczestnicy projektu wezmą udział w szkoleniach zawodowych i stażach, które pozwolą im podjąć pracę w najbardziej pożądanych obecnie zawodach – jako: programista, telemarketer, czy opiekun osoby starszej i niesamodzielnej. –„Jeśli uczestnik programu nie odnajduje się w żadnym z trzech bloków merytorycznych, ma do wyboru również szkolenia zamawiane na podstawie zdiagnozowanych potrzeb. Atutem naszego programu jest profesjonalna analiza kompetencji uczestników, ale także stała współpraca z firmami z regionu, co pozwala poszerzyć możliwości rozwoju o dodatkowe ścieżki kariery zawodowej” – komentuje Jarosław Witkowski, prezes zarządu Polski HR A-Trybut S.A.

Kto może wziąć udział?

Projekt aktywizacji zawodowej jest skierowany do osób w wieku 18-24, z orzeczoną niepełnosprawnością w stopniu lekkim, umiarkowanym oraz znacznym. Ze względu na specyfikę projektu z rekrutacji wyłączone są osoby z niepełnosprawnością intelektualną i dysfunkcją słuchu. Uczestnik programu powinien mieć co najmniej średnie wykształcenie, a w trakcie rekrutacji oraz trwania projektu nie powinien uczestniczyć w kształceniu formalnym w trybie stacjonarnym. Udział w projekcie mogą wziąć z kolei niepracujący studenci studiów niestacjonarnych. Grupą docelową są osoby nieuczestniczące w pozaszkolnych zajęciach mających na celu uzyskanie lub doskonalenie umiejętności i kwalifikacji zawodowych lub ogólnych potrzebnych do wykonywania pracy oraz te, które nie uczestniczyły w podobnych formach aktywizacji finansowanych ze środków publicznych w okresie ostatnich 4 tygodni.

 Na co mogą liczyć uczestnicy?

Uczestnicy projektu otrzymają wsparcie pośredników pracy, którzy pomogą wybrać interesujące szkolenie, znajdą miejsce odbycia stażu, przedstawią propozycje pracy oraz przygotują do podjęcia zatrudnienia.

„W ramach spotkań indywidualnych nasi specjaliści zdiagnozują uczestników w obszarze kompetencji psychospołecznych oraz kwalifikacji zawodowych. Zidentyfikują stopień oddalenia od rynku pracy i czynniki utrudniające uzyskanie zatrudnienia. Dzięki tym spotkaniom opracujemy indywidualną ścieżkę zawodową doprasowaną do każdego uczestnika programu. Kolejnym krokiem w stronę kariery będzie już praca pod okiem osobistego trenera, obejmująca m.in.: kształtowanie pozytywnej samooceny, czy radzenie sobie ze stresem. Będziemy pracować nad zmianą negatywnych przekonań, motywacją do zmiany, a także budować kompetencje do zarządzania czasem czy planowania” – dodaje Jarosław Witkowski.

W pakiecie porad zawodowych uczestnicy mogą liczyć również na wsparcie profesjonalistów w przygotowaniu CV czy symulację rozmów rekrutacyjnych, propozycję ofert pracy, umawianie rozmów kwalifikacyjnych oraz negocjowanie warunków zatrudnienia.

–„Osoba biorąca udział w projekcie otrzymuje wsparcie specjalistów na każdym etapie. Co ważne, nasza współpraca nie kończy się po znalezieniu zatrudnienia. Jako koordynator projektu utrzymujemy stały kontakt z pracodawcą i uczestnikiem, interweniujemy w przypadku problemów, a w razie utraty pracy szukamy nowych ofert, tak aby zapewnić uczestnikom stabilne zatrudnienie” – przekonuje Jarosław Witkowski.

 

Polski HR A-Trybut S.A

W połowie marca b.r. skończyła się bieżąca pula środków w programie MdM. Brak formalnej możliwości dotowania używanych lokali i gotowych mieszkań deweloperskich sprawił, że w kwietniu 2016 r. miesięczna wartość przyznanych dopłat była już o 65% mniejsza od rekordowego wyniku z marca. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że już niebawem program Mieszkanie dla Młodych czeka kolejne bardzo ostre hamowanie. Wszystko za sprawą przepisów, które nie pozwalają na wykorzystanie całej puli środków na 2017 rok przed jego rozpoczęciem.   

 Do stycznia można wykorzystać tylko 50% puli zarezerwowanej na 2017 r.

 Po uważnym przestudiowaniu ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi (tzw. ustawy o MdM) okazuje się, że pomysłodawcy rządowego programu stworzyli mechanizm zabezpieczający przed zbyt szybkim wykorzystaniem środków na kolejny rok. Według artykułu 37 ustęp 1 ustawy o MdM, wypłaty powinny zostać wstrzymane, jeżeli poziom wykorzystania puli na kolejny rok przed jego rozpoczęciem przekroczy 50% – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Opisywany mechanizm można wytłumaczyć na tegorocznym przykładzie. Dane Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) wskazują, że pod koniec kwietnia b.r. beneficjenci programu MdM wykorzystali już 21,48% ze środków przeznaczonych na 2017 r. (160,2 mln zł z 746,0 mln zł). Cała pula o wartości 746 mln zł jest przeznaczona na dotowanie mieszkań i domów gotowych w 2017 r. Jeżeli przed końcem grudnia b.r. fundusze na 2017 r. zostaną wyczerpane w 50% (373 mln zł), to BGK będzie musiał wstrzymać ich dalsze wykorzystanie aż do 1 stycznia 2017 r. Taka zmiana sprawi, że dla uczestników programu MdM przejściowo będą dostępne tylko lokale i domy z terminem ukończenia w 2018 r. Dotowanie wspomnianych nieruchomości odbywa się z puli na 2018 rok, która na razie jest wykorzystana w bardzo niewielkim stopniu (0,23% pod koniec kwietnia 2016 r.).

Po wykonaniu prostej symulacji można stwierdzić, że przymusowa przerwa w wykorzystaniu środków na 2017 rok, jest już praktycznie przesądzona. Poniższy wykres potwierdza ten wniosek. Jeżeli przyjmiemy, że średniomiesięczny poziom wykorzystania przyszłorocznej puli będzie taki jak w kwietniu (ok. 70 mln zł), to termin przejściowego wstrzymania dopłat na 2017 r. przypadnie między końcem lipca i początkiem sierpnia. Połowa środków z puli na 2017 r. mogłaby się skończyć już na początku trzeciego kwartału, gdyby wartość dotacji w maju i czerwcu b.r. była o połowę większa od kwietniowego wyniku. Taka sytuacja wydaje się jednak mało prawdopodobna.

Nawet przy założeniu, że średnie wykorzystanie przyszłorocznej puli będzie o połowę mniejsze niż w kwietniu, dostępne środki nie wystarczą do końca bieżącego roku (patrz poniższy wykres). Zgodnie z takim najbardziej optymistycznym scenariuszem, dotowanie mieszkań z terminem ukończenia w 2017 r. nie byłoby możliwe od początku listopada 2016 r. do początku stycznia 2017 r. Skrajny wariant analizy przewiduje natomiast, że „zamrożenie” puli na 2017 r. potrwa aż pół roku.

Zakup używanych mieszkań i domów będzie trudniejszy niż dotychczas …

 Okresowe zablokowanie puli na 2017 r. może sprawić, że miesięczna wartość przyznanych dopłat spadnie do poziomu, który był notowany jeszcze stosunkowo niedawno (20 mln zł – 40 mln zł). Jeżeli taki zastój w programie MdM potrwa na przykład cztery lub pięć miesięcy, to jego wpływ na ceny nowych lokali będzie widoczny – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Można również spodziewać się, że przejściowe „zamrożenie” puli na 2017 r. skłoni niektórych deweloperów do rozpoczynania nowych projektów z terminem ukończenia w II lub III kw. 2018 r.

Pula na 2017 r. zostanie ponownie odblokowana wraz z początkiem przyszłego roku. W takiej sytuacji, wstrzymany popyt prawdopodobnie przyczyni się do bardzo szybkiego wykorzystania drugiej połowy dostępnych środków (373 mln zł). Może się okazać, że w drugim kwartale 2017 r. będą dostępne już tylko fundusze z puli przeznaczonej na kolejny rok. Opisywany scenariusz byłby niekorzystny dla osób planujących zakup używanych mieszkań oraz gotowych lokali deweloperskich. Takie nieruchomości można bowiem dotować tylko z bieżącej puli funduszy.

Niewykluczone, że osoby planujące zakup mieszkania „z drugiej ręki” albo ukończonego lokalu od dewelopera, w 2018 r. też będą miały problem z otrzymaniem dofinansowania. Jeżeli zainteresowanie programem MdM utrzyma się na wysokim poziomie, to ostatnia pula środków również zostanie wyczerpana w połowie jeszcze przed rozpoczęciem 2018 r. Ze względu na perspektywę zakończenia MdM-u i graniczny termin składania wniosków (30 wrzesień 2018 r.), walka o ostatnie dofinansowania może być bardzo nerwowa. Zarówno deweloperzy jak i potencjalni nabywcy mieszkań zdają sobie sprawę, że szanse na przedłużenie programu MdM są minimalne. Niedawno takie rozwiązanie wykluczyli przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

 

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W kwietniu został uruchomiony flagowy projekt obecnego rządu, czyli program ,,Rodzina 500+”. Proces legislacyjny był okresem wielu rozmów, kłótni i emocji. Wielu ekspertów, ekonomistów i analityków podkreślało, że niniejszy pomysł jest nienajlepszym lekarstwem na poprawę sytuacji demograficznej Polski. Co więcej, istotnie pogorszy on stan finansów publicznych. Tymczasem, nieco ponad miesiąc od wejścia ,,Rodziny 500+”w życie pojawiły się informacje, jakoby rząd planował rozszerzyć program poprzez podwyższenie górnej granicy wieku dzieci z 18 do 21 lat. Czy to tylko i wyłącznie marzenia rządzących? Bądź być może obietnice bez pokrycia, które są elementem gry politycznej?

Powyższa wiadomość została opublikowana w dniu drugiego maja przez gazetę ,,Fakt”. Według tabloidu w najbliższych miesiącach resort pracy i rodziny będzie uważnie analizował funkcjonowanie programu ,,Rodzina 500+”. Następnie rządzący będą rozważać możliwe zmiany, wśród których rzekomo ma znaleźć się zmiana dotycząca górnej granicy wieku dziecka. Gazeta podkreśla, że odpowiednie decyzje zostaną podjęte najwcześniej za rok. Niniejsze doniesienia skomentowała Elżbieta Witek, szefowa gabinetu politycznego premier Beaty Szydło. Z jednej strony wyraziła ona swoje zdziwienie, dotyczące ujawnionych informacji, natomiast z drugiej podkreśliła, że ,,w każdej plotce jest ziarno prawdy”. Szefowa gabinetu zwróciła także uwagę, że program ,,Rodzina 500+” okazał się wielkim sukcesem i cieszy się szerokim poparciem społeczeństwa. W ciągu miesiąca, 2 mln rodzin spośród 2,7 mln uprawnionych do otrzymania świadczenia (szacunki) złożyło odpowiednie wnioski. W związku z tym, rząd nie wyklucza rozszerzenia programu. Niemniej jednak, Elżbieta Witek już zawczasu ostudziła nadzieje wielu rodzin podkreślając, że nieformalnie przedstawiony pomysł jest obecnie tylko marzeniem rządu. Mimo wszystko, faktem jest, że nie była to pierwsza wzmianka, dotycząca zmian w wiodącym projekcie PiS. Ponad dwa tygodnie temu, Henryk Kowalczyk, jeden z członków rady ministrów, wspomniał o wprowadzeniu zasady ,,złotówkę za złotówkę”, która umożliwiłaby rodzinom przekraczającym próg dochodowy uzyskać odpowiednio proporcjonalną część zasiłku.

Z całą pewnością potencjalne zmiany zostałyby pozytywnie przyjęte przez polskie rodziny. Po wprowadzeniu powyższych modyfikacji, program będzie wydawał się nieco bardziej sprawiedliwy. Po objęciu władzy przez PiS, wiele polskich rodzin i dzieci mogło czuć się oszukanych. W pierwszych debatach przedwyborczych politycy nie wspominali chociażby o kryterium dochodowym. Dlatego też, ewentualne modyfikacje mogą nieco ostudzić negatywne emocje wielu rodzin. Można zatem oczekiwać, że liczba beneficjentów wzrośnie, co oznacza również wzrost kosztów obsługi programu. Według szacunków przedstawionych przez rządzących, niniejsze wydatki wyniosą 17,2 mld zł w 2016 roku oraz około 21,5 mld zł w każdym kolejnym. Niemniej jednak, eksperci twierdzą, że w 2016 roku koszty mogą być znacznie wyższe i wyniosą 22 -23 mld zł. Natomiast według szacunków, na które powołuje się gazeta,,Fakt”, zmiana górnej granicy wieku dziecka spowoduje wzrost wydatków Skarbu Państwa z 23 mld zł do 40 mld zł. Do tego należy dodać ewentualne koszty związane z wprowadzeniem zasady ,,złotówka za złotówkę” tj. około 2 mld zł.

Na początku maja Komisja Europejska (KE) zrewidowała swoje projekcje ekonomiczne dla poszczególnych krajów członkowskich. Według organu UE, deficyt budżetowy w 2016 roku wyniesie 2,6% PKB oraz 3,1% PKB w 2017 roku. Wydaje się, że ewentualne zmiany w programie ,,Rodzina 500+” mogą istotnie zwiększyć zapotrzebowanie Skarbu Państwa na środki finansowe, tym samym pogarszając stosunek deficytu budżetowego do PKB. Fakt ten natomiast z całą pewnością przykułby uwagę UE. Co więcej, rząd podkreśla, że jednym z nadrzędnych celów jest utrzymanie wartości niniejszego wskaźnika poniżej 3 – procentowego progu wyznaczonego przez UE. Przekroczenie tej bariery spowodowałoby ponowne nałożenie na Polskę procedury nadmiernego deficytu. Warto również zaznaczyć, że rząd planuje obniżyć wiek emerytalny oraz zwiększyć kwotę wolną od podatku. Działania te znacząco obciążą budżet, dlatego też wprowadzenie ewentualnych zmian w programie Rodzina ,,500+”może okazać się kolejnym życzeniem rządzących, tym bardziej, że źródła finansowania kolejnych pomysłów są wątpliwe i nie wydają się gwarantować pokrycia planowanych wydatków oraz dodatkowych kosztów związanych z realizacją hojnych obietnic wyborczych.

Niewątpliwie, pojawiające się wzmianki, dotyczące modyfikacji programu, który stanowił najważniejszy punkt kampanii wyborczej PiS mogą okazać się w rzeczywistości marzeniem obecnej władzy. Niemniej jednak, program był solidnym atutem podczas kampanii wyborczej i oczkiem w głowach polityków PiS. Dlatego też, nie można wykluczyć, że ewentualne modyfikacje mogą zostać wprowadzone bez względu na fakt, czy będą one miały pokrycie finansowe, czy też nie. Warto zauważyć, że determinacja rządu jest naprawdę zdumiewająca, o czym może świadczyć tempo wprowadzania kolejnych reform. Co więcej, kolejne pomysły powodują, że obawy dotyczące stanu polskich finansów publicznych z każdym dniem narastają. Zmiany w programie ,,Rodzina 500+”mogą być elementem gry politycznej, której efektem może być utrzymanie obecnego poparcia, bądź jego zwiększenie. Kwestia ta wydaje się niezmiernie istotna, zwłaszcza w obliczu licznych protestów społecznych oraz zamieszania wokół nadal nierozwiązanego sporu o Trybunał Konstytucyjny.

Podsumowując, ewentualna decyzja rządu o rozszerzeniu górnej granicy wieku dziecka w programie ,,Rodzina 500+” najprawdopodobniej zostałaby pozytywnie odebrana przez polskie rodziny. Działania te mogą być swego rodzaju grą polityczną, skutecznym narzędziem w walce o poparcie obywateli. Niemniej jednak, rządzący muszą pamiętać o stanie finansów publicznych, który pozostawia wiele do życzenia. Proponowane zmiany spowodują znaczący wzrost kosztów obsługi programu. Warto pamiętać, że zrewidowane prognozy KE zakładają wzrost relacji deficyt publiczny/PKB w 2017 roku do 3,1%. To oznacza, że UE będzie miała prawo do nałożenia na Polskę procedury nadmiernego deficytu. Ponadto, modyfikacje programu ,,Rodzina 500+”, obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie kwoty wolnej od podatku oraz pozostałe hojne obietnice wyborcze mogą spowodować, że definitywne pokonanie 3 – procentowej bariery (dla wskaźnika deficyt budżetowy/PKB) nie będzie istotnym wysiłkiem. Rząd opiniami europejskich urzędników specjalnie się nie przejmuje, ale można założyć, że do kwestii fiskalno-gospodarczych podejdzie bardziej rozważnie. Realizacja tych pomysłów stoi zatem pod dużym znakiem zapytania.

 

Lukasz Rozbicki_1Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Mimo iż polski rynek finansowy od lat 90. ubiegłego stulecia intensywnie nasyca się instytucjami finansowymi, a transformacja gospodarcza stworzyła podatny grunt do ich działalności i rozwoju, politycy, reprezentanci izb gospodarczych sektora bankowego, deweloperów, przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych oraz organizacji zajmujących się problematyką społeczną są zgodni co do potrzeby utworzenia w Polsce nowego rodzaju banku – kas oszczędnościowo-budowlanych.

Projekt nienowy (czego dowodem było uchwalenie ustawy z dnia 5 czerwca 1997 roku o kasach oszczędnościowo-budowlanych i wspieraniu przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe, uchylonej przez Sejm 4 lata później, ponownie oceniany na forum Komisji Budżetu i Finansów Publicznych w lipcu 2013 roku), 8 marca br. zaowocował zapowiedzią rozpoczęcia procesu legislacyjnego projektu ustawy o kasach oszczędnościowo-budowlanych i wspieraniu przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe, jaką złożył senator Stanisław Kogut na posiedzeniu wspólnym Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Komisji Infrastruktury Senatu RP. Tym samym przedstawiona została wola polityczna utworzenia w Polsce nowego rodzaju banku. Dziś już wiadomo, że projekt przejmie Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, a kasy budowlane stanowić mają element zapowiadanego przez rząd programu „Mieszkanie +”.

Zgodnie z założeniami rządu, nowy program ma stanowić kompleksową odpowiedź na problemy polityki mieszkaniowej, regulując zarówno kwestie prawne, jak i finansowe. Jego najważniejsze cele to ustabilizowanie rynku mieszkaniowego i zwiększenie poziomu oszczędności Polaków. By zapewnić zdywersyfikowaną ofertę mieszkaniową, rząd obiecuje zarówno pomoc w kredytowaniu mieszkań, jak również zapewnienie dostępu do tanich mieszkań na wynajem. Dodatkowo, zwiększenie liczby budowanych mieszkań (w tym tanich mieszkań na wynajem i z opcją dojścia do własności) przy utrzymującym się wysokim popycie na mieszkania wynikającym z niedoboru mieszkań na rynku, służyć ma spadkowi ich cen na rynku, a także zapewnieniu lepszej dostępności lokali. Od lat obserwowany i pogłębiający się niski udział budownictwa czynszowego w rynku ma zostać zwiększony dzięki wsparciu przez rząd spółdzielni mieszkaniowych, TBS-ów oraz spółek gminnych w ich działalności budowlanej, ale także budowaniu mieszkań przez Skarb Państwa. Nowy program dedykowany będzie przede wszystkim rodzinom o średnich i niskich dochodach, które przy współudziale państwa będą w stanie zaspokoić potrzeby mieszkaniowe bez konieczności ryzykownego zadłużania się.

 

WYKRES 1. MIESZKANIA ODDANE DO UŻYTKOWANIA WG FORM BUDOWNICTWA
W LATACH 1993- 2015

3

Źródło: GUS

Średniozamożnym Polakom w dojściu do własności pomagać ma powołanie do życia kas oszczędnościowo-budowlanych. Przyświecają im dwa zasadnicze cele – gromadzenie kapitału dzięki umowie docelowego oszczędzania zawartej na okres nie krótszy niż 4 lata oraz kredytowanie celów mieszkaniowych, do których zaliczać miałoby się:

  1. odpłatne nabycie, budowa, odbudowa, remont, modernizacja, przebudowa, rozbudowa lub nadbudowa domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego;
  2. nabycie prawa własności domu jednorodzinnego lub prawa odrębnej własności lokalu mieszkalnego, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego lub prawa odrębnej własności lokalu mieszkalnego w spółdzielni mieszkaniowej, nabycie własności, a także udziału we współwłasności gruntu przeznaczonego pod budowę domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego albo uzbrojenie działki budowlanej;
  3. spłata kredytu bankowego zaciągniętego na ww. cele;
  4. wniesienie przez członka spółdzielni mieszkaniowej wpłat przeznaczonych na przeniesienie przez spółdzielnię mieszkaniową na rzecz członka prawa własności lokalu mieszkalnego.

Nie ulega wątpliwości, że budownictwo mieszkaniowe nie może rozwijać się bez skutecznego systemu oszczędzania. Służy on nie tylko budowaniu stabilności budżetów gospodarstw domowych, sprzyja także bezpieczeństwu kredytowania oraz jest elementem edukacji finansowej. Zgodnie z danymi NBP, ponad 95% depozytów w Polsce lokowane jest na okres krótszy niż 1 rok (w tym ok. 40% na bieżących rachunkach ROR) , co rodzi poważne trudności w finansowaniu nimi kredytów 25-letnich i dłuższych. Dla utrzymania poziomu udzielania nowych kredytów hipotecznych w wysokości 40 mld złotych rocznie, banki potrzebować będą do roku 2030 środków finansowych w wysokości 600 mld złotych. Obecna struktura terminowa depozytów gospodarstw domowych, stanowiących podstawę refinansowania komercyjnych kredytów hipotecznych, niesie więc za sobą zagrożenie braku stabilności finansowania portfela kredytowego. Do zmiany struktury terminowej źródeł finansowania długoterminowych kredytów hipotecznych przekonują także zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego. Z kolei refinansowanie kredytowania polskiej gospodarki importowanym kapitałem w celu uzupełnienia brakujących środków grozi przenoszeniem zaburzeń z rynków międzynarodowych na sytuację instytucji finansowych w Polsce.

WYKRES 2. STRUKTURA TERMINOWA BANKOWYCH DEPOZYTÓW OSÓB FIZYCZNYCH

4

Źródło: NBP

 

WYKRES 3. WARTOŚĆ NOWYCH UMÓW KREDYTÓW HIPOTECZNYCH I PORTFEL KREDYTÓW W MLD PLN W POLSCE W LATACH 2002-2015

5

Źródło: System SARFiN

Uprawnionymi do oszczędzania w kasie budowlanej byłyby osoby fizyczne, prawne oraz jednostki organizacyjne niebędące osobami prawną, którym ustawa przyznaje zdolność prawną, np. wspólnoty mieszkaniowe, czy spółdzielnie mieszkaniowe. Jednak wyłącznie osobom fizycznym przysługiwać będzie premia oszczędnościowa, czyli forma finansowego wparcia przez państwo w prognozowanej wysokości 15% nowego wkładu oszczędnościowego w pierwszych latach oszczędzania i 10% w latach kolejnych. Zgodnie z przyjętymi założeniami, zgromadzone depozyty, powiększone o odsetki oraz premię oszczędnościową, stanowiłyby podstawę wypłaty kredytu oszczędnościowo-budowlanego na cele mieszkaniowe.

Wyróżnikiem kas oszczędnościowo-budowlanych jest fakt, iż zarówno oprocentowanie środków oszczędzającego, jak i oprocentowanie udzielanego kredytu byłoby niezmienne w całym okresie obowiązywania określających je umów. Bank, przy podpisywaniu umowy docelowego oszczędzania, „umawiałby się” z oszczędzającym na udzielenie kredytu – jego wysokość nie mogłaby przekraczać wysokości wkładu oszczędnościowego wraz z należnymi odsetkami oraz premii mieszkaniowej, oszczędzający jednak nie odczuwałby ciężaru zaciągniętego długu z uwagi na fakt, iż wysokość miesięcznej raty kredytu byłaby zbliżona do wartości miesięcznego wkładu, jaki oszczędzający systematycznie wpłacał  na rachunek oszczędnościowy. D Co roku premiowane będą nowo wpłacone oszczędności w kwocie nieprzekraczającej 6 000 zł. Oszczędzający, który zgromadzi wyższą kwotę roczną, w przyszłości będzie mógł uzyskać wyższy kredyt, naliczone mu zostaną także wyższe odsetki. Udzielony w ten sposób kredyt zrealizować można byłoby wyłącznie na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

System oszczędzania oparty na modelu kas budowlanych, mimo iż  wymagał będzie wsparcia przez  budżet państwa oszczędzających w kasach, to począwszy od  5. roku funkcjonowania generować ma już dodatkowe wpływy do budżetu  w postaci przychodów podatkowych. Zdaniem byłego ministra finansów Mirosława Gronickiego, w ostatecznym rozrachunku suma wpływów podatkowych przewyższy początkowe koszty dotowania systemu.

Doświadczenie 11 krajów, w których kasy oszczędnościowo budowlane działają od kilkudziesięciu lat wskazuje, że państwa, w których od lat funkcjonują kasy oszczędnościowo-budowlane, były w mniejszym stopniu dotknięte zaburzeniami funkcjonowania rynku mieszkaniowego i rynku finansowania budownictwa mieszkaniowego w następstwie kryzysu finansowego. Banki te były także w stanie wypłacać kredyty w okresie, gdy inne instytucje kredytowe niechętnie pożyczały środki kredytobiorcom o niższych dochodach. Do zasług kas budowlanych należy pomoc w generowaniu kapitału prywatnego. Dodatkowo premia budowlana przyciąga duże grupy klientów, którzy bez odpowiedniego czynnika mobilizującego nie są chętni do długoterminowego oszczędzania. Anty-cykliczny model biznesowy, na jakim opiera się system kas budowlanych, sprzyja bezpieczeństwu finansowemu oszczędzających oraz państwa.

 

WYKRES 4. LICZBA OSZCZĘDZAJĄCYCH W KASACH BUDOWLANYCH NA 1000 MIESZKAŃCÓW
W SŁOWACJI, WĘGRZECH I CZECHACH W LATACH 1992-2012

6

Źródło: ZBP

 

Joanna Komorowska, Analityk Rynku Nieruchomości, Koordynator Projektów Zewnętrznych, Centrum AMRON

W kwietniu poznamy założenia nowego rządowego programu „Mieszkanie+”, ale można podejrzewać, że jego elementem będzie utworzenie kas oszczędnościowo-budowlanych. Expander zwraca uwagę, że z zaprezentowanego w marcu projektu ustawy wynika, że osoby oszczędzające w takich kasach otrzymają od państwa premię w wysokości nie wyższej niż 900 zł rocznie. Dodatkowo będą też mogły uzyskać tani kredyt. Aby skorzystać z tych przywilejów, trzeba będzie jednak spełnić pewne warunki.

 Kasy oszczędnościowo-budowlane będą udzielały tanich kredytów na zakup mieszkania czy domu. Z takiego preferencyjnego finansowania będą mogły jednak skorzystać tylko osoby, które przed złożeniem wniosku o kredyt, przez co najmniej 4 lata oszczędzały w danej kasie. Kwota kredytu nie będzie mogła być wyższa niż ta, jaką oszczędzającemu udało się zgromadzić. W rezultacie, jeśli na naszym koncie w kasie będzie np. 20 000 zł, to kolejne 20 000 zł będziemy mogli pożyczyć. Oprocentowanie kredytu będzie stałe i nie będzie mogło być wyższe o więcej niż 3 pkt. proc. niż odsetki, jakie są wypłacane oszczędzającym. Oznacza to, że jeśli np. oprocentowanie ulokowanych oszczędności wyniesie np. 1%, odsetki od kredytu nie będą mogły przekroczyć 4%.

Zaletą korzystania z kas nie będzie tylko możliwość uzyskania preferencyjnego kredytu, ale również specjalna premia wypłacana przez państwo. Zgodnie z założeniami ustawy wyniesie ona 15% kwoty wpłaconej w danych roku. Co ważne, nie będzie jednak mogła przekroczyć 900 zł rocznie, gdyż będzie naliczana od kwoty oszczędności nie wyższej niż 6000 zł. Jeśli więc wpłacimy w danym roku np. 7000 zł, premię dostaniemy i tak tylko od 6000 zł. Większe wpłaty spowodują jedynie, że w przyszłości będziemy mogli uzyskać wyższy kredyt. Oprócz tej premii naliczane będą również odsetki od wszystkich zgromadzanych oszczędności. Prawdopodobnie te nie będą jednak zbyt wysokie.

Kasy nie zastąpią kredytów hipotecznych

Zgromadzony kapitał oraz pieniądze z preferencyjnej pożyczki raczej nie zastąpią jednak kredytów hipotecznych. Jeśli ktoś będzie oszczędzał po 500 zł miesięcznie, rocznie odłoży 6000 zł. Do tej sumy doliczyć trzeba jeszcze 900 zł premii i wypracowane odsetki. Po 4 latach zbierzemy więc ok. 28 500 zł. Drugie tyle otrzymamy z kredytu, co daje łącznie 57 000 zł. To za mało, aby kupić choćby kawalerkę. Te pieniądze wystarczą najczęściej na zapewnienie wkładu własnego w wysokości ok. 20%, pod warunkiem odkładania 500 zł miesięcznie przez 4 lata. Żeby zebrać znaczącą kwotę trzeba oszczędzać znacznie dłużej. Dla przykładu, gdyby w kasie rodzice odkładali dla dziecka po 500 zł miesięcznie przez 18 lat, to zebraliby ok. 142 000 zł, czyli razem z kredytem mieliby 284 000 zł. Trzeba jednak zauważyć, że ceny mieszkań po tak długim czasie będą już z pewnością znacznie wyższe niż dziś. Nawet w przypadku tak długofalowego oszczędzania w kasie kupno średniej wielkości mieszkania w dużym mieście może nie udać się bez kredytu hipotecznego.

Kasy mieszkaniowe i inne pomysły na wsparcie rynku mieszkaniowego, które poznamy w najbliższym czasie, mają zastąpić kończący się w 2018 r. program „Mieszkanie dla młodych”. Zaletą kas jest to, że zachęcają do długoterminowego oszczędzania, co jest korzystne dla gospodarki. Z punktu widzenia osób, które będą z tego rozwiązania korzystały wadą jest natomiast to, że wsparcie państwa jest znacznie mniejsze niż w przypadku MdM. Dopłata, jaką można obecnie uzyskać, wynosi od kilkunastu tysięcy złotych do nieco ponad 100 000 zł. Tymczasem, aby łączna premia z kasy oszczędnościowo-budowlanej wyniosła 20 000 zł trzeba by w niej oszczędzać ok. 22 lata, a żeby wyniosła 100 000 zł aż 111 lat. Oczywiście kasy dają też dodatkową korzyść w postaci taniego kredytu, ale z drugiej strony trzymane w nich oszczędności prawdopodobnie nie będą zbyt wysoko oprocentowane. Miejmy więc nadzieję, że w programie „Mieszkanie+” będą też inne pomysły, które zrekompensują zakończenie programu „Mieszkanie dla młodych”.

 

 Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

Już dziś ruszają nabory do programu Platformy startowe dla nowych pomysłów. Tym samym, otwiera się szansa przed młodymi przedsiębiorcami, którzy chcą rozwijać swój biznes w Polsce Wschodniej. Od dzisiaj na stronie internetowej  www.PlatformyStartowe.gov.pl trzy Platformy Startowe wybrane przez panel ekspertów pod przewodnictwem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości rozpoczęły rekrutację pomysłodawców. Dzięki wypracowaniu unikalnej formuły wsparcia przedsiębiorczości każda z nich buduje w regionie biznesowe i społeczne partnerstwo, sprzyjające realizacji innowacyjnych pomysłów. Efektem tej pilotażowej inicjatywy, której zakończenie planowane jest na kwiecień 2017 r., będzie przygotowanie ponad 100 startupów gotowych do wejścia na rynek.

Autorskie programy inkubacji prowadzone będą przez trzy konsorcja wybrane przez panel ekspertów pod przewodnictwem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości: Hub of talents (animator: Białostocki Park Naukowo-Technologiczny), TechnoparkBiznesHub (animator: Kielecki Park Technologiczny oraz Connect (animator: Lubelski Park Naukowo-Technologiczny).

Ekosystemy zbudowane wokół Platform tworzy kilkadziesiąt instytucji, w tym uczelnie wyższe, fundusze inwestycyjne, regionalne izby gospodarcze, sieci aniołów biznesu, stowarzyszenia przedsiębiorców oraz duże firmy. Zaproponowane przez animatorów programy akceleracyjne realizowane będą w Kielcach, Rzeszowie, Stalowej Woli, Lublinie, Zamościu, Świdniku, Tarnobrzegu, Białymstoku, Olsztynie, Elblągu, Ełku, Suwałkach i Łomży. Szerokie wsparcie oferowane w ramach inkubacji startupu m.in. obsługę księgową, prawną i doradztwo podatkowe, pomoc technologiczną i marketingową, wsparcie w kształtowaniu wizji przedsiębiorstwa, budowaniu zespołu i strategii rozwoju.

Mając dopracowany innowacyjny produkt (usługę) i przygotowany model biznesowy, przedsiębiorca będzie mógł ubiegać się o bezzwrotną dotację na wejście na rynek i początkową fazę funkcjonowania start-upu. Wsparcie finansowe związane z rozwinięciem działalności finansowej udzielane będzie przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach poddziałania 1.1.2 „Rozwój startupów w Polsce Wschodniej”, będącego naturalną kontynuacją poddziałania 1.1.1 „Platformy startowe dla nowych pomysłów”.

 

PARP

W tym roku zima nie wystraszyła kupujących mieszkania. W minionym miesiącu program „Mieszkanie dla młodych” cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że  pieniądze na tegoroczne dopłaty za chwilę się skończą. Z wyliczeń Expandera wynika, że pozostało już tylko 165 mln zł. Dla porównania, w lutym z tegorocznej puli wykorzystano 116 mln zł. Przy takim tempie składania wniosków pieniądze mogą skończyć się w pierwszej połowie kwietnia, a być może nawet jeszcze w marcu.

 Mimo że pogoda w lutym nie zachęcała do poszukiwania mieszkań, był to drugi najlepszy w historii miesiąc programu „Mieszkanie dla młodych”. Łącznie złożono wnioski o dopłaty na kwotę 129 mln zł, z czego 116,7 mln zł dotyczy tegorocznej puli. Więcej było tylko w grudniu ubiegłego roku. Dla porównania, na ten rok z puli pieniędzy przeznaczonych na dopłaty pozostało już tylko 165 mln zł. Gdyby w marcu zainteresowanie było podobne jak przed miesiącem, to na kwiecień pozostanie zaledwie 48 mln zł. Wyczerpywanie się środków MdM może jednak jeszcze bardziej zmobilizować do składania wniosków. Pieniądze mogą więc skończyć się nawet już w tym miesiącu.

Co ciekawe, po dwóch miesiącach obecny poziom wykorzystania tegorocznej puli (564 mln zł)  jest już wyższy niż suma dopłat wypłaconych w całym 2015 r. (520 mln zł). Warto dodać, że duży udział w tym wyniku mają wnioski dotyczące tego roku, ale składane jeszcze pod koniec ubiegłego.

Gdy tegoroczna pula się wyczerpie nadal będzie można wnioskować o dopłaty wypłacane w przyszłym roku. Już teraz zarezerwowano 53 mln zł z przyszłorocznej puli. To zaledwie 7% limitu, a więc pieniędzy na przyszły rok jest jeszcze sporo. Oczywiście nie jest to rozwiązanie dla każdego. Na taki krok mogą zdecydować się głównie osoby, które kupują mieszkanie czy dom będący jeszcze w budowie i którego przekazanie nastąpi w przyszłym roku. Wedy zwykle płatność odbywa się w transzach i to, że dopłata zostanie wypłacona w przyszłym roku nie stanowi problemu. Kupując mieszkanie gotowe zwykle nie uda nam się przekonać sprzedającego, żeby część płatności przełożyć na 2017 rok.

Tak gwałtowny wzrost zainteresowania dopłatami z programu „Mieszkanie dla młodych” to przede wszystkim efekt zmian, jakie wprowadzono od września 2015 r. Wtedy umożliwiono uzyskanie dopłaty na mieszkania z rynku wtórnego. Podwyższono też wysokość dopłat dla osób posiadających przynajmniej dwoje dzieci. W rezultacie w Warszawie trzyosobowa rodzina może otrzymać nawet 105 tys. zł. Dodatkowo zmiany sprawiły, że dopłaty mogą otrzymać już nie tylko „młodzi” i nie tylko na pierwsze w życiu mieszkanie. Osoby posiadające przynajmniej troje dzieci dostaną wsparcie nawet jeśli mają więcej niż 35 lat i jeśli mają już mieszkanie, które np. chcą zmienić na większe.

 

 

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) jako Instytucja Pośrednicząca dla Działania 2.2 „Wsparcie na rzecz zarządzania strategicznego przedsiębiorstw oraz budowy przewagi konkurencyjnej na rynku”, typ projektu 1 w Szczegółowym Opisie Osi Priorytetowych w ramach II osi priorytetowej: „Efektywne polityki publiczne dla rynku pracy, gospodarki i edukacji” Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014 – 2020, działając na podstawie art. 40 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020 (Dz. U. 2014 poz. 1146, z późn. zm.) ogłasza konkurs o numerze POWR.02.02.00-IP.09-00-002/16 na dofinansowanie projektów w ramach działania 2.2 „Wsparcie na rzecz zarządzania strategicznego przedsiębiorstw oraz budowy przewagi konkurencyjnej na rynku”, typ projektu 1.

Wniosek o dofinansowanie projektu należy przygotować w aplikacji SOWA dostępnej pod adresem www.sowa.efs.gov.pl, a następnie złożyć pisemnie w PARP z dopiskiem „Konkurs PO WER 2.2 – Zarządzanie strategiczne” albo za pośrednictwem elektronicznej platformy usług administracji publicznej (ePUAP) na adres skrytki: /PARP/kancelariaPARP w terminie: od 22 stycznia 2016 r. do  15 marca 2016 r. (w ostatnim dniu naboru do godz. 16:00).

Decyduje chwila wpływu wniosku do PARP.

Dofinansowanie przeznaczone jest na projekty obejmujące:

  1. a) realizację przez partnerów społecznych działań mających na celu opracowanie analizy potrzeb rozwojowych MMSP (z uwzględnieniem pracowników w niekorzystnej sytuacji na rynku pracy – o ile dotyczy), którzy nie posiadają planu lub strategii rozwoju,
  2. b) analizę faktycznej dostępności usług rozwojowych w ramach regionalnych programów operacyjnych dla MMSP i – o ile dotyczy – podejmowanie działań interwencyjnych,
  3. c) upowszechnianie wśród interesariuszy wiedzy o zdiagnozowanych potrzebach lub barierach rozwojowych, które wykraczają poza bezpośredni zakres wsparcia w rejestrze usług rozwojowych (RUR) działającym pod adresem inwestycjawkadry.pl i podejmowanie działań wdrożeniowych lub interwencji koniecznych do ich zaspokojenia (mainstreaming potrzeb rozwojowych).

Działania w projekcie powinny być zgodne ze wzorami i schematami udzielania wsparcia zawartymi w Regulaminie konkursu.

Wnioskodawcami mogą być:

  1. a) reprezentatywne organizacje związkowe i pracodawców w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego (Dz.U. z 2015 r. nr 1240),
  2. b) organizacje pracodawców w rozumieniu ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o organizacjach pracodawców (Dz.U. z 2015 r. nr 2029),
  3. c) organizacje samorządu gospodarczego w rozumieniu ustawy z dnia 22 marca 1989 r. o rzemiośle (Dz.U. z 2015 r. nr 1182, z późn. zm.),
  4. d) organizacje związkowe w rozumieniu ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (Dz.U. z 2015 r. nr 1881).

Wnioski można składać wspólnie z partnerami, którymi mogą być inne osoby prawne wnoszące do projektu zasoby ludzkie, organizacyjne, techniczne lub finansowe. Partnerami nie mogą być podmioty powiązane w rozumieniu załącznika I do rozporządzenia KE nr 651/2014.

Sposób uzupełniania braków formalnych i oczywistych omyłek został przedstawiony w Regulaminie konkursu.

Kwota przeznaczona na dofinansowanie projektów wynosi 40 mln zł.

Minimalna wartość projektu wynosi 50 tys. zł.

Maksymalna wartość projektu wynosi 2 mln zł.

Maksymalna wysokość dofinansowania to 90% wartości wydatków kwalifikowalnych projektu.

MMSP są zobowiązane do dopłaty min. 10% wartości usługi doradczej, polegającej na opracowaniu analizy potrzeb rozwojowych.

 

Więcej informacji: www.parp.gov.pl

 

PARP

Eksperci

Co czeka branżę Consumer Finance? Prognoza 2020

Początek nowej dekady będzie dla branży pożyczkowej pełen wyzwań. Katarzyna Jóźwik, Dyrektor General...

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

AKTUALNOŚCI

PIT-11: idą zmiany!

Do końca stycznia pracodawcy mają czas na dostarczenie w formie elektronicznej PIT-11 do urzędu skar...

Nowa Normalność – obowiązkowa lektura na Nowy Rok

"Konwergencja sił społeczno-demograficznych, technologicznych, gospodarczych i środowiskowych przeks...

Prognozowana koniunktura na 2020 rok

Po roku 2019 - kolejnym bardzo dobrym roku w gospodarce Polski, koniunktura w 2020 r. będzie również...

Trendy 2020: Elastyczny styl pracy kusi coraz więcej Polaków

Z najnowszej edycji badania Antal „Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” wynika, że el...

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

KDP – Kolej Dużych Prędkości coraz bliżej. Komisja Europejska zgadza się na Program Kolej

CPK według Zaha Hadid Architects Komisja Europejska przyznała wsparcie dla współpracy z Francją w&nb...

LOT-em z Warszawy do Pekinu. Jest nowe połączenie polskiego przewoźnika.

Dreamliner Polskich Linii Lotniczych LOT w środę (15 stycznia) wieczorem wystartował z Lotniska Chop...

Kolejne innowacyjne salony Mitsubishi DENDO DRIVE STATION

Mitsubishi Motors Philippines Corporation, odpowiedzialna za sprzedaż i produkcję w regionie Filipin...

Polska umacnia pozycję numer 1 w AGD

Z polskich fabryk w 2019 r. wyjechało 23,5 mln sztuk sprzętu. Ten rok dla sektora zapowiada się dobr...

Korporacja czy startup – gdzie warto pracować?

Wydawać by się mogło, że ustrukturyzowane i pełne sztywnych zasad korporacje odchodzą powoli do lamu...