Perfekcjonizm niejedno ma imię. I tak jak standardy, deadliny i jakość niosą jasne przesłanie, do czego dążymy, tak równie dobrze mogą być doskonałą przykrywką dla ludzi, którzy w pracy szukają nie tylko rozwiązań, wyników i efektów, lecz także realizują swój ekstremalny cel działania i kontroli, zaprzęgając siebie i innych do pracy, która nigdy się nie kończy. Czasem spirala perfekcji układa nie tylko życie menedżerów, ale i podległych im ludzi. Jak zarządzać zespołem, gdy pogoń za doskonałością wymyka się spod kontroli?

O perfekcjonizmie wiadomo już sporo. Może dotknąć każdego, choć nie każdego w tej samej postaci. Czasem sami napędzamy spiralę perfekcji, układając życie własne i innych według starannie skonstruowanego planu, w którym nigdy nie ma przypadków i nic nie dzieje się samo. Czasem przeciwnie – jesteśmy jedynie pionkiem w wyreżyserowanym życiu innych, którzy pozornie doskonale wiedzą, czego pragną, na czym warto się koncentrować, co jest naprawdę ważne. Dobrani według odpowiednich kryteriów, schematów i ról, których jedynym celem jest jedno – działać w najlepszy możliwy sposób. Ten jednak w życiu perfekcjonistycznych szefów nie istnieje. Zawsze coś dzieje się za wolno lub przeciwnie – idzie za gładko, zawsze coś można poprawić, zmienić albo zrobić… zupełnie inaczej wtedy, gdy już wszystko gotowe, a radość z ukończenia pracy rysuje się na twarzy podwładnych. Perfekcjonizm to wyścig, który dla wielu nigdy się nie kończy. Dla szefów ogarniętych silną potrzebą kreowania idealnych rozwiązań w nieidealnej przestrzeni może stać się obsesją, która nie pozwala odetchnąć i zobaczyć w sobie doskonałość w tej lżejszej, spokojnej, możliwej do udźwignięcia dla wszystkich odsłonie. Być nie tylko bliżej ludzi, ale również bliżej siebie.

NIEUSTANNA GONITWA

Szefowie, dla których realizacja zadań bez żadnego marginesu błędu jest praktycznie niemożliwa do przyjęcia, to najczęściej ludzie, którzy poza własną wizją i przyjętym sposobem widzenia wyzwań, problemów, zadań nie widzą ludzi. Często nie tylko pracują w zespole, ale również nim zarządzają, tworząc atmosferę nieustannej gonitwy, w której nigdy nic nie dzieje się dostatecznie dobrze i każdy mógłby robić więcej, mocniej, bardziej. To, co nakręca perfekcjonistów, jest jednocześnie tym, co spala ludzi zmuszonych do pracy pod komendą tych, dla których pogoń za perfekcją nigdy się nie kończy. Perfekcjonistom trudno widzieć ludzi, ich potrzeby, możliwości, oczekiwania, trudności, z którymi się mierzą, ich słabości, ale również kreatywność, nieszablonowość, odmienność, która nie zawsze wpisuje się w standardowe ramy postepowania, przynosząc efekty, które nierzadko trudno jednoznacznie ocenić lub przewidzieć. Dla perfekcjonistycznych szefów doskonałość ma swój początek i koniec, dlatego często to, co wymyka się spod kontroli, co trudno jednoznacznie wyjaśnić, przedstawić, opisać czy narysować, bywa źródłem frustracji. Motywem do tego, by zmieniać dalej, poprawiać, uaktualniać, czasem rezygnować, by zacząć od nowa. Wyścig, który napędza perfekcjonistę, w dłuższym czasie niszczy ludzi, dla których droga do realizacji celu staje się ekstremalnie niemożliwą przeprawą, gdzie nigdy nie widać końca ani nadziei na jakąkolwiek akceptację przełożonego. (…)

Pełna wersja artykułu dostępna jest w najnowszym wydaniu magazynu Personel i Zarządzanie: https://sklep.infor.pl/personel-i-zarzadzanie-1-24.html

Autorką artykułu jest Anna Kowalczyk-Kroenke – Doktor nauk społecznych, dyrektor operacyjny w Qualent. Praktyk biznesu z ponad 10-letnim doświadczeniem w sektorze usług IT. Psycholog. Pracownik naukowy Akademii Nauk Stosowanych w Łomży w Katedrze Ekonomii i Finansów.