sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "nowe mieszkania"

nowe mieszkania

Grudzień ze względu na świąteczne przygotowania i urlopy, nie będzie dogodnym czasem dla nabywców mieszkań. Dlatego osoby liczące jeszcze na dopłatę z programu MdM, powinny jak najszybciej wybrać odpowiedni lokal i załatwić konieczne formalności. Szansę na rządowe dofinansowanie będą mieli jedynie wnioskodawcy, którzy już na samym początku stycznia (poprzez wybrany bank) wyślą wniosek do BGK. Sytuację ułatwia fakt, że większość osób zainteresowanych dopłatami do wkładu własnego, zna już graniczne ceny 1 mkw. lokalu. Te kryteria cenowe obecnie spełnia ponad 3500 nowych mieszkań z miast wojewódzkich.

Znamy już prawie wszystkie limity MdM-u na styczeń 2018 r.

Na korzyść przyszłych beneficjentów MdM-u działa to, że limity cenowe de facto obowiązują przez okres sześciu miesięcy. Dlatego wskaźniki dla piętnastu województw, które Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał na początku października 2017 roku, będą aktualne również po styczniowym wznowieniu dotowania lokali. W gorszej sytuacji znajdują się tylko mieszkańcy województwa pomorskiego. Tamtejsze limity cenowe zostaną zaktualizowane na przełomie roku i będą miały faktyczne znaczenie przez bardzo krótki czas – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Można bowiem przypuszczać, że ostatnia pula środków na dopłaty do wkładu własnego (ok. 380 mln zł), zostanie wydatkowana w ciągu kilku pierwszych dni stycznia. Później beneficjenci MdM-u będą mogli wnioskować tylko o częściowy zwrot VAT-u zapłaconego przy budowie domu jednorodzinnego albo o dodatkową spłatę kredytu związaną z narodzinami trzeciego lub kolejnego dziecka.

Nie tylko w Warszawie będzie spory wybór lokali z dopłatą 

Na początku 2018 r. znów będzie możliwe uzyskanie dopłaty do używanego lokalu. Mimo tego, kończący się program Mieszkanie dla Młodych, znacząco poprawi wyniki sprzedażowe deweloperów. Już teraz można zauważyć spore zainteresowanie nowymi mieszkaniami, które bez dodatkowych rabatów spełniają kryteria cenowe MdM-u. Co ciekawe, podaż wspomnianych lokali jest nieco większa niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Według danych portali RynekPierwotny.pl i NoweMieszkanieDlaMlodych.pl, w połowie listopada na czternastu dużych rynkach mieszkaniowych można było znaleźć około 3500 nowych mieszkań (do 75 mkw.), które bez rabatów zakwalifikowałyby się do programu MdM. Na początku lipca bieżącego roku, analogiczna oferta „mieszkań dla młodych” liczyła sobie około 2900 sztuk. Deweloperzy dostosowują swoje propozycje do warunków rządowego programu, ponieważ chcą aby jak największa część z pozostałych 380 mln zł popłynęła na rynek pierwotny w ramach dopłat.

Dzięki danym portali RynekPierwotny.pl oraz NoweMieszkanieDlaMlodych.pl z połowy listopada 2017 r. możemy przewidzieć, w których miastach wojewódzkich zakup lokalu deweloperskiego z dopłatą nie będzie stanowił problemu. Na półtora miesiąca przed wznowieniem rządowego programu, nowe mieszkania (do 75 mkw.) z ceną 1 mkw. nieprzekraczającą limitu, stanowią następującą część łącznej oferty deweloperów:

Białystok – 10,6%

Bydgoszcz – 5,7%

Gdańsk – 17,3%

Katowice – 12,2%

Kielce – 13,2%

Kraków – 5,1%

Lublin – 6,1%

Łódź – 0,2%

Olsztyn – 25,8%

Poznań – 10,8%

Rzeszów – 9,2%

Szczecin – 2,2%

Warszawa – 7,1%

Wrocław – 7,8%

Zaprezentowane wyniki sugerują, że w przypadku rynku pierwotnego Olsztyn będzie dość nieoczekiwanym liderem wznowionego programu Mieszkanie dla Młodych. Wysokim udziałem nowych lokali z dopłatą, prawdopodobnie będzie cechował się też Gdańsk. Nie znamy jeszcze zaktualizowanych limitów cenowych dla pomorskiej metropolii, ale można przypuszczać, że te wskaźniki znacząco nie będą różniły się od obecnych wartości.

Pod względem łącznej liczby nowych mieszkań spełniających kryteria MdM-u, żadne miasto oczywiście nie będzie mogło konkurować z Warszawą. W połowie listopada 2017 r. na terenie stolicy było dostępnych prawie 1300 lokali deweloperskich (do 75 mkw.), które bez rabatów miały cenę jednostkową niższą od aktualnego limitu (6264,07 zł/mkw.). Trzeba jednak pamiętać, że zakup nowego mieszkania będzie dla warszawiaków jedyną realną szansą na otrzymanie dopłaty do wkładu własnego. Niski poziom warszawskiego limitu dotyczącego używanych lokali (5125,15 zł/mkw.), praktycznie wykluczy tamtejszy rynek wtórny z rządowego programu.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Nieczęsto pojawiają się informacje dotyczące wartości mieszkań sprzedanych w Polsce. Takie ciekawe dane niedawno opublikował Główny Urząd Statystyczny. Informacje zebrane przez GUS, pozwalają nam na sprawdzenie, jak bardzo rynek lokali mieszkalnych jest skoncentrowany w dużych miastach. Dzięki danym przeanalizowanym przez RynekPierwotny.pl, można również przekonać się, w którym mieście nowe mieszkania mają największą przewagę rynkową nad lokalami „z drugiej ręki”.   

Co druga złotówka jest wydawana na lokale z największych miast 

Informacje o wartości transakcji przeprowadzanych na rynku mieszkaniowym, w praktyce są dość trudne do zgromadzenia. Problem stanowi między innymi rozproszenie obrotu używanymi mieszkaniami. Rejestry cen i wartości nieruchomości prowadzone przez starostwa powiatowe i urzędy miast na prawach powiatu, są praktycznie jedynym wiarygodnym źródłem informacji. Główny Urząd Statystyczny niedawno przeanalizował dane notarialne z takich rejestrów dotyczące 2016 r. Kompletne zestawienia sprzedanych lokali nie są dostępne od razu po zakończeniu roku kalendarzowego. Informacje o transakcjach z ostatnich miesięcy każdego roku, najpierw muszą zostać przekazane przez notariuszy i uwzględnione w urzędowym rejestrze.

Na podstawie informacji zebranych przez samorządy i GUS, można np. samodzielnie sprawdzić, jaki udział dwadzieścia największych rynków z 2016 roku, miało w łącznej wartości obrotu lokalami mieszkalnymi. Jak zauważają eksperci portalu rynekpierwotny.pl w grupie dwudziestu lokalnych rynków (powiatów i miast na prawach powiatu) z największą wartością sprzedanych mieszkań, znajdują się nie tylko miasta wojewódzkie. Do czołówki zakwalifikował się też powiat poznański, powiat wołomiński, powiat wejherowski i powiat wrocławski. Dwa pierwsze powiaty (poznański i wołomiński), w 2016 r. cechowały się większą wartością obrotu mieszkaniami niż np. Olsztyn, Katowice oraz Kielce.

Wszystkie wymienione wcześniej lokalizacje, pod względem wartości obrotu mieszkaniami, oczywiście nie mogą konkurować z największymi metropoliami.

Mowa o następujących miastach:

Warszawie (26,2% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Wrocławiu (8,9% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Krakowie (8,9% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Gdańsku (5,8% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Poznaniu (4,4% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Łodzi (2,5% wartości lokali mieszkalnych sprzedanych w 2016 r.)

Jak nietrudno obliczyć, sześć powyższych metropolii w minionym roku wygenerowało 56,7% wartości obrotu na całym krajowym rynku lokali mieszkalnych. Udział wspomnianych miast w rynku lokalowym będzie mniejszy (40,8%), jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę, a nie łączną wartość sprzedanych mieszkań. Wynika to z ponadprzeciętnej ceny lokali kupowanych na terenie największych miast.

Nowe mieszkania dominują m.in. na krakowskim i gdańskim rynku

 Interesująco przedstawia się również udział dziesięciu największych rynków lokalnych w ogólnej wartości nowych mieszkań, które sprzedano od stycznia do grudnia 2016 r. Po odpowiednim przekształceniu danych GUS-u okazuje się na przykład, że Warszawa miała nieco większy udział w wartości krajowego rynku pierwotnego (27,6%) niż rynku wtórnego (24,9%) – tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Znacznie większa różnica w 2016 r. dotyczyła Krakowa (rynek pierwotny – 12,6%, rynek wtórny – 5,5%). Ta sytuacja wydaje się ciekawa ze względu na niewielką różnicę pomiędzy przeciętnymi cenami 1 mkw. nowego i używanego mieszkania w Krakowie.

Na tle największych rynków, Kraków wyróżnia się też wysokim udziałem nowych mieszkań w ogólnej wartości sprzedaży lokali mieszkalnych z 2016 r. (68,1%). Wysoki wynik odnotowano też w Gdańsku (64,1%). Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja dotycząca Łodzi. Tamtejsze nowe mieszkania od stycznia do grudnia 2016 r. wygenerowały niecałe 40% wartości sprzedaży lokali. Taki wynik potwierdza słabą kondycję łódzkiego rynku pierwotnego.

Warto również zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy Łodzią oraz Krakowem i Wrocławiem dotyczącą udziału w krajowym obrocie wszystkimi lokalami (zarówno nowymi jak i używanymi). Niewykluczone, że wyludniająca się Łódź pod względem wartości łącznych obrotów na rynku mieszkaniowym, niebawem zostanie wyprzedzona przez Szczecin oraz Lublin.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Sierpniowa pula środków w programie Mieszkanie dla Młodych spowodowała lekką obniżkę cen mieszkań. W ciągu miesiąca Indeks Cen Transakcyjnych spadł o 1,14 proc., rok do roku wskaźnik praktycznie nie zmienił się.

Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego ujawniły kolejne rekordy aktywności deweloperów, którzy robią wszystko, by zaspokoić popyt. W ostatnich 12 miesiącach rozpoczęli oni budowę prawie 102 tys. lokali, co jest najwyższym wynikiem w historii. Co znamienne, na najwyższym poziomie jest też liczba mieszkań oddanych do użytkowania (86 tys.) oraz pozwoleń na budowę (129,5 tys.).

Udostępniona kupującym w sierpniu dodatkowa pula środków w programie Mieszkanie dla Młodych rozeszła się w około sześć godzin, w tym czasie wniosek o dopłaty złożyło około 2,5 tys. kredytobiorców. Nie pozostało to bez wpływu na ceny, gdyż mieszkania sprzedawane w ramach MdM są zwykle tańsze. W zbiorze transakcji służącym do wyliczenia Indeksu Cen Transakcyjnych (powstaje on na podstawie cen mieszkań kupionych przez klientów Home Brokera i Open Finance) wzrosła więc liczba tańszych lokali, co przełożyło się na spadek indeksu. W sierpniu był on skromny (0,07 proc.), ale we wrześniu już zauważalny (1,14 proc.), co da się wytłumaczyć czasem trwania procesu kredytowego (w MdM liczy się data złożenia wniosku kredytowego). Spodziewamy się jednak, że jest to chwilowe zatrzymanie trendu wzrostowego, do powtórki dojdzie w styczniu i lutym 2018 r. kiedy to na rynku pojawi się kolejna pula środków w MdM.

Taniej w Warszawie, a drożej w Łodzi

We wrześniu przeciętna cena transakcyjna metra kwadratowego mieszkania w Warszawie spadła do 7206 zł. Rok do roku oznacza to obniżkę o 1,5, a miesiąc do miesiąca o 1,4 proc. Stolica pozostaje najważniejszym rynkiem nieruchomości w naszym kraju. Deweloperzy budują tu na potęgę, a inwestorzy na pniu wykupują najlepsze lokale. Sprzyja temu duże zróżnicowanie oferty, zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym.

W skali roku ceny nieznacznie spadły też w Białymstoku, Krakowie i Szczecinie, a do większej obniżki doszło w Gdyni (4,3 proc.). W większości badanych przez Home Brokera i Open Finance lokalizacji stawki za metr kwadratowy jednak rosły. Najbardziej w Łodzi, gdzie aktualna cena metra kwadratowego to prawie 4,3 tys. zł, podczas gdy w pierwszej połowie ubiegłego roku było to mniej niż 3,5 tys. zł. Kilkunastoprocentowy wzrost cen transakcyjnych nie musi jednak oznaczać, że podrożały konkretne lokale. Rzecz w tym, że zmienia się struktura sprzedawanych mieszkań. Łódzki rynek pierwotny przeżywa prawdziwy boom, a mieszkania nowe są droższe od tych z drugiej ręki. Z najnowszego raportu firmy REAS wynika, że w ostatnich 12 miesiącach sprzedano o ponad 40 proc. nowych mieszkań więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Deweloperzy wyczuli dobry czas i szybko rozpoczynają kolejne inwestycje. Liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży w ostatnim kwartale wzrosła rok do roku ponad dwu i półkrotnie.

Coraz więcej kredytów

Co prawda pierwsze skrzypce na rynku niezmiennie grają nabywcy gotówkowi, ale też coraz tłumniej dołączają do nich osoby, które w celu zakupu „czterech kątów” udają się po finansowanie do banku. Popyt na kredyty mieszkaniowe wzrósł względem 2016 roku o ponad 20 proc. – wynika z danych Open Finance za trzy kwartały br. Podobne, choć trochę mniej optymistyczne wyliczenia, publikuje też BIK. Ta instytucja sugeruje, że przez dziewięć miesięcy br. Polacy złożyli wnioski kredytowe opiewające na kwotę o 13,5 proc. wyższą niż w analogicznym okresie przed rokiem. Najnowsze dane REAS mówią także o tym, że deweloperzy wyznaczyli kolejny rekord liczby sprzedanych mieszkań. W okresie od czwartego kwartału 2016 roku do trzeciego kwartału br. na sześciu największych rynkach sprzedano bez mała 72 tys. mieszkań. To dwa razy więcej niż u szczytu ostatniej hossy.

W oczekiwaniu na styczniowy MdM i Mieszkanie Plus

To co się dzieje na rynku mieszkaniowym w dużej mierze zależy od jego otoczenia. Wspomniano już o tym, jak kolejne środki w Mieszkaniu dla Młodych wpływają na statystykę. Od początku stycznia do wzięcia będzie 380 mln zł, co powinno wystarczyć dla 13-14 tys. kredytobiorców. Spodziewamy się, że środki rozejdą się w maksymalnie kilkanaście dni, taka siła nie może nie zostawić śladu na statystyce. Aby załapać się na pieniądze należy wybrać mieszkanie, podpisać umowę przedwstępną lub deweloperską i zebrać wszystkie dokumenty potrzebne do złożenia wniosku kredytowego. Tylko dokładne przygotowanie pozwoli na początku stycznia 2018 roku wysłać odpowiedni wniosek kredytowy rezerwując tym samym środki na dofinansowanie. Trzeba pamiętać, że liczy się tu kolejność zgłoszeń, a ostatni rok pokazał, że pieniądze znikają błyskawicznie.

Z drugiej strony coraz więcej dzieje się w temacie nowego programu – Mieszkanie Plus. Tu wprawdzie sens działania jest inny, bo nie chodzi o wspieranie kredytobiorców, ale o wprowadzenie tanich mieszkań na wynajem z opcją dojścia do własności. Wpływ tego pomysłu na rynek mieszkaniowy jest jednak trochę zagadkowy, gdyż nadal nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób wybierani będą beneficjenci rozwiązania. Należy mieć się na baczności, bo tam gdzie pojawi się dużo nowych tanich mieszkań, zachwiania na lokalnych rynkach najmu są niemal pewne.

Kiedy ochłodzenie?

Jest kilka czynników, które mogą ostudzić zapędy kupujących. Przede wszystkim to wyższe stopy procentowe. Nie spodziewamy się podwyżki w najbliższych kilku kwartałach, ale w końcu do niej dojdzie, a wówczas z jednej strony pojawią się utrudnienia w dostępie do kredytów hipotecznych, a z drugiej wzrośnie atrakcyjność bankowych depozytów i kupujący nieruchomości za gotówkę zaczną się wykruszać. Warto też zwracać uwagę na podejście banków do akcji kredytowej, bo od nastawienia instytucji finansujących zależy bardzo wiele.

 

 

 

Źródło: Homebroker.pl

Czy niespotykane dotąd tempo sprzedaży mieszkań deweloperskich pociągnie za sobą podwyżki cen? Co za tym przemawia?

Sprzedaż nowych mieszkań nigdy jeszcze w Polsce nie szła tak dobrze. Kolejne raporty mówią o sukcesach firm i przynoszą następne rekordy. Popyt na mieszkania jest tak duży, że pomimo rekordowo wysokiej ilości wprowadzanych na rynek mieszkań i rozpoczynanych inwestycji, oferta deweloperów w sześciu największych miastach w Polsce w ostatnim kwartale, nie tylko nie wzrosła, ale jeszcze się skurczyła. Sprzedaż przerosła nową podaż. I już dziś prognozowany jest najlepszy, roczny wynik pod względem ilości sprzedanych mieszkań w całej historii rynku deweloperskiego.

Utrzymujący się od dawna duży apetyt na nowe mieszkania sprawia, że w ostatnich latach mogliśmy obserwować zjawisko powolnego, ale wyraźnego wzrostu cen. Najnowsze raporty mówią, że średnia cena mieszkań wprowadzonych do sprzedaży na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju w drugim kwartale br. była o ponad 8 proc. wyższa niż lokali, które trafiły do oferty w poprzednich trzech miesiącach i o prawie 6 proc. wyższa od stawek ofertowych sprzed roku. Czy możemy się spodziewać dalszych wzrostów cen? Jakie czynniki mogą o tym zdecydować?

Zmiana struktury oferty mieszkaniowej

Obecny wzrost cen ofertowych mieszkań może być wynikiem zmiany struktury lokali, które w ostatnich miesiącach weszły do oferty. Dobra sytuacja gospodarcza w kraju i wzrost dochodów Polaków powoduje, że większym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w wyższym standardzie, dlatego deweloperzy wprowadzają teraz więcej takich inwestycji. Poza tym, w nowej ofercie pojawiło się mniej mieszkań z segmentu popularnego, co można czytać jako odpowiedź firm na wyczerpujące się źródło dopłat w programie MdM i spadek popularności najtańszych ofert.

W najbliższym czasie możemy jednak być świadkami kolejnych wzrostów cen, na które wpływ będzie miała, już nie tylko jakość rozpoczynanych projektów, ale wyższe koszty budowy. W związku z przygotowywanymi na szeroką skalę inwestycjami infrastrukturalnymi w przyszłym roku najwyższe wzrosty mogą notować przede wszystkim koszty robocizny. Ponadto, jak informują deweloperzy, stale rosną ceny gruntów i zmniejsza się dostępność atrakcyjnych działek inwestycyjnych. Do tego dojdą jeszcze wyższe koszty finansowania projektów z uwagi na obciążenia nakładane na banki.

Lokata w nieruchomości

Ponadto, niezwykle znaczący wpływ na rozwój sytuacji na rynku mieszkaniowym, jak zauważa Tomasza Sadłocha z firmy Ochnik Development, ma poziom stóp procentowych. – Stopy referencyjne NBP utrzymują się obecnie na bardzo niskim poziomie 1,5 proc., a inflacja ustabilizowała się w granicach 2 proc. Oznacza to że mamy teraz ujemne realne stopy procentowe. To właśnie powód dla, którego kapitał gromadzony przez Polaków nie trafia na lokaty do banków, ale na rynek mieszkaniowy – informuje Tomasz Sadłocha. – Nic nie wskazuje jednak na to, żeby w najbliższym czasie miało się coś w tym względzie zmienić i spowodować osłabienie aktywności inwestorów indywidualnych – dodaje. Zdaniem przedstawiciela Ochnik Development, utrzymujący się na tak dużym poziomie popyt na mieszkania może stymulować wzrost cen w dłuższej perspektywie czasu.

Względne ryzyko dla komercyjnego rynku mieszkań niesie natomiast rządowy program Mieszkanie Plus. Projekt zakłada budowę tanich lokali z przeznaczeniem na wynajem, które mają powstawać także na terenach należących do PKP. Przedsięwzięcie jest jednak dopiero przygotowywane do realizacji, pierwsze budynki staną nie wcześniej niż pod koniec przyszłego roku, a w zaawansowaną fazę projekt ma wejść dopiero za kilka lat. Ponadto, program skierowany jest do grupy osób, które nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkań oferowanych na rynku.

Warszawskie mieszkania o 10 proc. droższe niż przed rokiem

Na największym rynku deweloperskim w kraju ceny ofertowe w ostatnich miesiącach wzrosły bardzo wyraźnie. Mieszkania wprowadzone do sprzedaży w Warszawie w drugim kwartale tego roku były o prawie 5 proc. droższe od tych, które weszły na rynek w poprzednich trzech miesiącach, a w porównaniu z lokalami oferowanymi przed rokiem zdrożały niemal o 10 proc. Według danych Reas, między kwietniem a czerwcem br. na warszawskim rynku nowych mieszkań wzrosła też o kilka procent średnia cena transakcyjna.

Przyczynę zwyżki cen transakcyjnych Tomasz Sadłocha upatruje w rosnącej fali zakupów inwestycyjnych, którą można obserwować również w inwestycjach Studio Centrum i Dzielna 64 prowadzonych przez Ochnik Development na warszawskim Muranowie. – Znaczący wpływ na kształtowanie się cen mają preferencje zakupowe nabywców mieszkań. Potęgujące się zainteresowanie zakupem dobrze zlokalizowanych, niewielkich mieszkań ze strony inwestorów indywidualnych przynosi wzrost średniej ceny sprzedawanych mieszkań, ponieważ stawka za metr w przypadku lokali kompaktowych jest wyższa. Podobne oddziaływanie na statystyki ma zakup mieszkań o podwyższonym standardzie i apartamentów, które także pozostają w sferze zainteresowania klientów inwestycyjnych – informuje Tomasz Sadłocha.

Ostatnie analizy dotyczące warszawskiego rynku wtórnego także mówią o wzroście średnich cen transakcyjnych. W połowie bieżącego roku przeciętna cena kupowanych w Warszawie mieszkań z drugiej ręki wzrosła do ponad 7700 zł za mkw. Analitycy przyznają, że z takimi cenami zakupu nie spotykali się w stolicy już od dawna, w ostatnich kilkunastu miesiącach średnie stawki wahały się od 7200 zł do 7500 zł/mkw.

 

 

Autor: Ochnik Development

Prawie co druga złotówka wydawana w Polsce na mieszkanie, trafia na konta deweloperów. Żaden duży kraj na starym kontynencie nawet nie zbliża się do tego wyniku. Najmniej nowych mieszkań sprzedaje się w Danii, gdzie udział deweloperów w rynku mieszkaniowym jest aż 76 razy niższy niż „nad Wisłą” – wynika z szacunków Open Finance opartych o dane Eurostatu.

Wyniki deweloperów są rekordowe pod wieloma względami. Ostatnie 12 miesięcy to największe w historii poziomy sprzedaży, największa liczba pozwoleń na budowę i liczba prowadzonych inwestycji. Dzieje się tak pomimo faktu, że nowe mieszkania są po prostu droższe. Podczas gdy przecięta cena zapłacona za metr używanego lokum w 10 miastach wynosi 3988 zł, to za metr nowego trzeba płacić 4821 zł – wynika z danych NBP za ostatni kwartał 2016 roku. Do tego kupując nowe cztery kąty trzeba też zarezerwować niemałe środki na wykończenie lokalu sprzedawanego w tzw. stanie deweloperskim. W przypadku używanych lokali częściej stan techniczny wymaga jedynie w miarę taniego odświeżenia, a nie generalnego remontu.

Nowe lokale oferują jednak wyższy standard. Do tego wielu nabywców ma nadzieję, że w przyszłości nowe nieruchomości szybciej zyskiwać będą na wartości niż mieszkania w osławionej „wielkiej płycie”. Niemniej ważnym czynnikiem wpływającym na popularność deweloperskiej oferty ma po prostu fakt, że mieszkań w Polsce jest za mało. O ile za mało? Wszystko zależy od tego jak te niedobory szacować, ale liczbę tę można szacować nawet na kilka milionów.

Polacy wybierają nowe

Efekt? Prawie 48% pieniędzy wydanych w 2016 roku na zakup mieszkań trafiło do biur sprzedaży deweloperów – wynika z szacunków europejskiego urzędu statystycznego. Jest to wynik wyraźnie wyższy niż w 2010 roku, kiedy to wartość sprzedanych mieszkań deweloperskich stanowiła 32,9% obrotów na rynku mieszkaniowym. Są to kolejne dane, które potwierdzają, że mamy w Polsce do czynienia z boomem na rynku deweloperskim. Najnowsze dane mówią ponadto o biciu kolejnych rekordów liczby sprzedanych nowych mieszkań oraz o najwyższych w historii liczbach rozpoczynanych nowych inwestycji mieszkaniowych.

Duńczycy mają już tyle, że nie budują

Aby zrozumieć jak wysoki jest rodzimy wynik należy odnieść go do danych płynących z innych europejskich państw. Średnia dla starego kontynentu sugeruje, że wartość sprzedawanych nowych nieruchomości odpowiada przeciętnie za 23,9% obrotów wszystkimi nieruchomościami mieszkaniowymi. Średnia europejska jest więc dwukrotnie niższa niż rodzimy wynik. Większą część rynkowego tortu zajmują deweloperzy jedynie na Cyprze i Malcie – odpowiednio 71,4% i 74,4%. Rynki te są jednak bez porównania mniejsze niż w Polsce, przez co nie są w pełni porównywalne.

Z drugiej strony zaskakiwać mogą dane z takich rynków jak duński czy węgierski. W pierwszym przypadku nieruchomości sprzedane przez deweloperów odpowiadały jedynie za 0,6% rynkowych obrotów. To 76 razy mniej niż polski wynik. Powód? W Danii na tysiąc mieszkańców jest około 530 mieszkań (W Polsce jest to tylko 350 lokali na tysiąc mieszkańców). Jest to jeden z najwyższych wyników w Europie – bliski tym dla Grecji Hiszpanii czy Włoch, gdzie statystyki sztucznie zawyżają nieruchomości wakacyjne – na co dzień stojące puste lub służące turystom.

Nie dziwi też wciąż rachityczny udział sprzedaży nowych mieszkań na Węgrzech (3,6%), gdzie po poważnym kryzysie na rynku nieruchomości w 2016 roku wciąż deweloperzy budowali bardzo mało, a 27-proc. VAT nałożony na nowe mieszkania nie poprawiał ich sytuacji. Już w 2016 roku podatek ten obniżono do 5% i stawka ta obowiązywać będzie do 2019 roku włącznie. Rynek na tę zmianę dopiero zaczął reagować. W 2016 roku węgierscy deweloperzy dostali aż o 157% więcej pozwoleń na budowę niż rok wcześniej. Najwcześniej w przyszłym roku trzeba się spodziewać wzrostu udziału deweloperów w węgierskim rynku mieszkaniowym.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Najtańszych ofert mieszkaniowych na rynku poszukują młodzi single i inwestorzy, którzy planują zarabiać na wynajmie. W Warszawie można je znaleźć w cenie od 150 tys. zł   

Popyt na nowe mieszkania nie słabnie. Jeśli sprzedaż utrzyma się na podobnym poziomie, jak w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku, deweloperzy mają szansę pobić ubiegłoroczny rekord. Z raportów rynkowych wynika, że w pierwszym kwartale tego roku firmy deweloperskie sprzedały w Warszawie ponad 8 tys. mieszkań, podczas gdy w tym samym okresie rok temu nabywców znalazło 5,8 tys. mieszkań.

Podłożem boomu na rynku mieszkaniowym jest dobra koniunktura gospodarcza w kraju, która sprzyja bogaceniu się Polaków, a także utrzymujące się od dawna niskie stopy procentowe, dzięki którym notowane jest najniższe w historii oprocentowanie kredytów. Stopy procentowe decydują również o niskiej zyskowności lokat, stąd kapitał wycofywany z banków wpływa na rynek mieszkaniowy.

W Warszawie, gdzie ceny mieszkań należą do najwyższych w Polsce, jednymi z najbardziej poszukiwanych są najtańsze oferty na rynku. Mieszkania o najmniejszych metrażach cieszą się największym powodzeniem wśród młodych singli i inwestorów kupujących lokale z przeznaczeniem na wynajem. Największe wzięcie mają kawalerki o powierzchni do 30 mkw. W budynkach, które powstają w centrum miasta wyprzedają się jako pierwsze, znikają od razu, kiedy oferta trafia na rynek.

Kawalerki trzymają cenę

Z ostatnich danych NBP wynika, że za 30 metrową używaną kawalerkę w Warszawie trzeba zapłacić ok. 217 tys. zł, a na nowy lokal o podobnym metrażu kosztuje 231 tys. zł. Nieruchomości zlokalizowane w centrum są jednak droższe. Żeby kupić jednopokojowy lokal w centralnym obszarze miasta trzeba wydać co najmniej 10 tys. zł za mkw. W najnowszych budynkach ceny są jeszcze wyższe, kształtują się na poziomie kilkunastu tysięcy złotych za metr.

Chcąc kupić małą kawalerkę w atrakcyjnym, śródmiejskim rejonie Warszawy trzeba być przygotowanym na wydatek co najmniej 280 tys. zł. A za studio w budynku w wysokim standardzie trzeba zapłacić często nawet dwa razy tyle.

W najtańszej stołecznej dzielnicy – Białołęce najmniejsze jednopokojowe mieszkania na rynku deweloperskim oferowane są w cenie około 200 tys. zł i nie ma ich w ofercie zbyt wiele. W inwestycjach na obrzeżach miasta, gdzie nabywcami mieszkań są przeważnie rodziny z dziećmi kupujące lokale dla własnego użytku, udział kawalerek w ofercie jest skromny.

Znaczna część takich mieszkań w Warszawie znajduje się w budynkach z wielkiej płyty, które skądinąd zlokalizowane są niejednokrotnie w ciekawych miejscach w Śródmieściu, na bliskiej Woli, czy Bielanach. W rejonach oferujących pełną infrastrukturę miejską, doskonale skomunikowanych, a często także w bezpośrednim sąsiedztwie metra.

Najtańsze najbardziej poszukiwane

Projektowane w czasie PRL-u lokale jednopokojowe są nieraz naprawdę małe, niektóre nie mają więcej niż 15 mkw.  Właśnie w tzw. gierkowskich budynkach znajdą najtańsze mieszkania osoby poszukujące ekonomicznych ofert, choć ich ceny bywają też mocno zróżnicowane. Na Bielanach, czy Białołęce ceny takich mieszkań w zależności standardu nieruchomości i lokalizacji wahają się od 150 do 170 tys. zł. W ścisłym centrum Warszawy stawki ofertowe znacznie przekraczają 200 tys. zł.

Powierzchnia budowanych dziś kawalerek rzadko jest większa niż 30 mkw. Lokale o metrażu większym o kilka metrów to często już mieszkania dwupokojowe. Największy wybór nowych kawalerek  oferują te dzielnice, w których najwięcej się buduje, tj. Wola i Mokotów. Studia powstające w inwestycjach z wyższej półki są zwykle dużo większe, od ponad 40 mkw. do nawet 100 mkw. Podobnie jest w przypadku odrestaurowanych śródmiejskich kamienic, w których raczej nie znajdziemy jednopokojowych mieszkań o wielkości 20, czy 30 mkw.

Projektowanie pod inwestorów

Mikro lokale dostępne są natomiast w nowych, dobrze zlokalizowanych inwestycjach, które deweloperzy przygotowują przede wszystkim z myślą o inwestorach. Takie projekty powstają na warszawskich Odolanach, czy Muranowie. Jeden z budynków, w którym zaprojektowane zostały mikro-apartamenty rośnie jest przy ulicy Pawiej. W inwestycji Studio Centrum lokale o podwyższonym standardzie, których średnia powierzchnia wynosi około 25 mkw., można kupić w cenie od 180 tys. zł netto.

Przedstawiciele dewelopera przyznają, że kupowane są przede wszystkim przez inwestorów, którzy planują je wynajmować. – W przypadku zakupów inwestycyjnych kluczowa jest lokalizacja. Inwestorzy wybierają najlepiej usytuowane mieszkania w najniższej cenie. Mogą wtedy uzyskać najwyższą stopę zwrotu z inwestycji – tłumaczy Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development. Zaznacza, że lokale w projekcie Studio Centrum bardzo często nabywane są na firmy, ponieważ umożliwia to klientom odliczenie podatku VAT i wpisanie w koszty wykończenia lokalu.

Zysk z wynajmu

Chętnych do inwestowania w nowe mieszkania z roku na rok przybywa. Nie brakuje także osób zainteresowanych wynajem mieszkań w Warszawie. To w końcu największy rynek pracy i największy ośrodek edukacyjny w Polsce. Rozwija się tu także turystyczny i biznesowy najem krótkoterminowy. Poza tym, coraz więcej osób odchodzi od kupowania nieruchomości na własność na rzecz wynajmu.

Najbardziej poszukiwane przez najemców są małe lokale w centrum miasta lub przy linii metra. Czynsze najmu utrzymują się na wysokim poziomie. Średni koszt wynajęcia kawalerki w Warszawie wynosi ok. 1700 zł za miesiąc. W Śródmieściu stawki są wyższe, sięgają 2300-2400 zł. Tyle trzeba zapłacić za wynajęcie jednopokojowego lokalu w nowym budynku.

Ceny najmu w ostatnich latach rosły. Nie jest to jednak wynikiem podwyżek, ale zmiany struktury mieszkań, które trafiają na rynek najmu. Pojawia się na nim coraz więcej nowych lokali o wysokim standardzie, a średnia stawka za wynajem wzrasta wraz z jakością oferowanych mieszkań.

Warszawski rynek najmu od wielu lat systematycznie się rozbudowuje. Głównie dzięki inwestorom indywidualnym, którzy kupują mieszkania za gotówkę. Inwestowanie w nieruchomości jest dużo bardziej opłacalne niż zakup papierów wartościowych, czy lokowanie kapitału w banku. Stopa zwrotu z inwestycji w mieszkania na wynajem wynosi w Warszawie około 6 proc. rocznie. Ponadto, w przypadku takiej inwestycji dodatkowy zysk może przynieść w dłuższej perspektywie wzrost wartości nieruchomości.

 

 

Autor: Ochnik Development

W pierwszym kwartale br. statystyki sprzedażowe na pierwotnym rynku mieszkaniowym uległy kolejnej fazie eskalacji. Takie wnioski nasuwa publikacja wolumenów sprzedaży mieszkań przez spółki deweloperskie notowane na warszawskiej GPW. Już dziś można bez większego ryzyka pomyłki zapowiedzieć kolejny rekordowy rok przed deweloperami mieszkaniowymi.

Następny rozdział deweloperskiej „księgi rekordów”

Już po raz kolejny mamy powtórkę z najnowszej historii pierwotnego rynku mieszkaniowego, czyli mocne wybicie statystyk sprzedażowych nowych mieszkań w pierwszym kwartale, które niejako ustawia koniunkturę na pozostałą część roku. Już od 2014 roku wyniki sprzedaży z trzech pierwszych miesięcy roku okazują się niezawodnym czynnikiem prognostycznym na kolejne kwartały. Raczej trudno przypuszczać, aby tym razem miało być inaczej – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Zaprezentowane właśnie raporty deweloperów mieszkaniowych notowanych na GPW za pierwszy kwartał br., jednoznacznie sugerują, że sprzedażowa prosperity mieszkań z pierwszej ręki nie tylko wciąż ma się bardzo dobrze, ale wręcz przybiera na sile pomimo już blisko 4-letniej swojej historii. W ten sposób dopisywane są kolejne rozdziały deweloperskiej „księgi rekordów”, której końca póki co nie widać.

Cała branża na fali

Ewolucja statystyk sprzedażowych pierwszego kwartału tego roku mocno utrudnia wyróżnienie szczególnych osiągnięć wybranych firm, ponieważ za takowe można uznać większość zaprezentowanych wyników. Oczywiście w oczy przede wszystkim rzuca się dominacja rynkowego tercetu absolutnych liderów w składzie: Robyg, Murapol i Dom Development, z kwartalną sprzedażą na zapierających dech w piersiach poziomach od 800 do ponad 900 lokali.

Jednak bardzo szybko rosnący potencjał prezentują spółki, których sprzedaż rok do roku wzrosła najbardziej, a więc  Victoria Dom, Archicom, Echo Investment i Atal. Zresztą jak widać w zaprezentowanym zestawieniu, tylko w jednym przypadku sprzedaż okazała się mniejsza niż w analogicznym okresie ub. roku, a w trzech progres r/r był procentowo jednocyfrowy. Cała reszta to już swoista demonstracja deweloperskiej siły.

W sumie prezentowana osiemnastka spółek deweloperskich znalazła w pierwszym kwartale tego roku amatorów na 6926 wybudowanych przez siebie lokali mieszkalnych, co oznacza wynik porównywalny licząc kw./kw., jednak lepszy od zanotowanego w trzech pierwszych miesiącach ub. roku o ponad jedną czwartą.

Z kolei na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto, Łódź, Katowice) deweloperzy sprzedali od stycznia do marca br. w sumie 20,5 tys. lokali, czyli aż o jedną trzecią więcej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Oznacza to rekordowy kwartalny wynik sprzedaży mieszkań deweloperskich w Polsce.

Rynkowy paradoks znakiem czasów

W sumie ostatnie kwartalne wyniki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych można określić jako kolejną dużego kalibru pozytywną niespodziankę. Nie jest nią bynajmniej sam fakt kolejnego kwartalnego rekordu, do czego deweloperzy już zdążyli przyzwyczaić rodzimą opinię publiczną, ale sama skala zakomunikowanego progresu.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że ten rewelacyjny jak na początek roku wynik sprzedażowy deweloperzy uzyskali dokładnie w tym samym kwartale, w którym docelowy, 20-procentowy poziom osiągnął wkład własny kredytów mieszkaniowych. Jeszcze 3 lata temu bardzo powszechna była obawa o groźbę załamania sprzedaży nowych mieszkań w tym właśnie terminie. Tymczasem mamy sytuację dokładnie odwrotną, czyli sprzedaż szybującą na historycznie rekordowych poziomach.

Tego typu swoisty paradoks świadczy o absolutnej wyjątkowości aktualnej sytuacji rynkowej, polegającej na bezprecedensowej w historii krajowej mieszkaniówki determinacji popytu na nowe mieszkania, z czego gros przypada na popyt gotówkowo – inwestycyjny. Jego udział wg. opinii samych deweloperów wynosi niezmiennie od dłuższego już czasu od 30 do 40 procent, przy braku jakichkolwiek, nawet chwilowych, symptomów słabnięcia. Taka sytuacja może utrzymać się jeszcze przez długie kwartały, a wszelkie próby prognozowania zakończenia sprzedażowego boomu lokali mieszkalnych z pierwszej ręki nie dysponują w tej chwili zbyt wieloma racjonalnymi argumentami.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dzięki szerokiemu strumieniowi kapitału płynącemu od inwestorów indywidualnych do deweloperów tworzy się w naszym kraju skonsolidowany rynek najmu .     

W ciągu ostatnich pięciu, sześciu lat krajowy rynek najmu podwoił swoją ofertę. W wynajętych lokalach mieszka obecnie ponad 2 mln Polaków, a prognozy mówią o 10 proc. wzroście w ciągu bieżącego roku. Pomimo ciągłego rozwoju, nasz rynek najmu jest wciąż niezbyt duży w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej. Według szacunkowych danych Eurostatu wynajem w Polsce zaspokaja zaledwie 6 proc. potrzeb mieszkaniowych, podczas gdy w krajach unijnych jest to średnio trzy razy tyle. W najbardziej rozwiniętych państwach współczynnik najmu przekracza nawet 50 proc.

W krajach zachodnich duża część oferowanych przez deweloperów mieszkań trafia na wynajem. W Polsce dopiero rozpoczyna się proces tworzenia silnego rynku najmu. W porównaniu z innymi w kraju mamy w ogóle mało mieszkań. Wyraża to jeden z najniższych współczynników wśród państw unijnych, określający ilość nieruchomości przypadających na liczbę mieszkańców. Żeby wyrównać do przeciętnego europejskiego poziomu musielibyśmy zwiększyć krajowe zasoby mieszkaniowe o 2-3 mln mieszkań.

Wynajem zamiast kredytu 

Rozwojowi rynku najmu w Polsce sprzyja coraz większa rezerwa młodych ludzi do zaciągania kredytów, o czym świadczy regularnie malejąca liczba osób zadłużających się na zakup mieszkań. Przemawia za nim także zwiększająca się mobilność pracowników oraz przyrost nowych mieszkańców w największych aglomeracjach. Poza tym, wzrost rynku najmu wspiera napływ do Polski obcokrajowców, szczególnie z Ukrainy, którzy w minionym roku uzyskali dwa razy więcej pozwoleń na pracę niż rok wcześniej i coraz liczniej zasilają grupę najemców.

Najbardziej rozwiniętym rynkiem najmu może pochwalić się Warszawa, która jako największe centrum biznesowe w kraju, przyciąga rzesze osób poszukujących pracy i jako największy ośrodek akademicki skupia bezkonkurencyjną ilość, ponad ćwierć miliona studentów. Pomimo najwyższych cen w Polsce, chętnych na wynajem mieszkań w Warszawie nie brakuje.

Przypływ inwestorów indywidualnych

Zachęca to inwestorów indywidualnych do lokowania kapitału w zakup stołecznych nieruchomości. Ich uwagę przyciągają głównie nowe mieszkania o niewielkim metrażu w dobrych lokalizacjach. Jak wyjaśnia Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development, pod wynajem wybierane są zwykle mieszkania zapewniające najlepszą relację powierzchni do liczby pomieszczeń.

– Osoby kupujące mieszkania z myślą o wynajmie w inwestycji Dzielna 64, którą prowadzimy na warszawskim Muranowie, decydują się głównie na mieszkania dwupokojowe o powierzchni do 45 mkw. i trzypokojowe do 55 mkw. Większe apartamenty trafiają z kolei przeważnie do nabywców, którzy chcą zaspokoić własne potrzeby lokalowe i podnieść standard życia – przyznaje Tomasz Sadłocha.

Zdaniem przedstawiciela Ochnik Development, budowa drugiej linii metra spowodowała, że inwestorzy w Warszawie skierowali uwagę z Mokotowa i Ursynowa na Wolę, na terenie której poza osiedlami mieszkaniowymi rośnie także nowe zagłębie biurowe. – Odpowiedzią na zapotrzebowanie zgłaszane ze strony klientów inwestycyjnych są również liczniej pojawiające się w ostatnim czasie projekty mieszkaniowe w centralnych obszarach miasta. Do tej grupy kupujących skierowana jest oferta w inwestycji Studio Centrum, którą realizujemy przy ulicy Pawiej. Dostępne są w niej mikro-apartamenty o metrażu od 14 do 41 mkw., co daje możliwość zakupu lokali w bardzo niskiej kwocie – od 180 tys. zł – szczególnie jak na centrum Warszawy – podkreśla Tomasz Sadłocha.

Ceny mieszkań i stawki najmu stabilne

Na przestrzeni ostatnich trzech lat ceny nieruchomości w Warszawie i stawki najmu ulegały tylko niewielkim wahaniom. Dopiero w ostatnich miesiącach czynsze poszły lekko w górę.

Miesięczny koszt wynajęcia małego mieszkania dwupokojowego wynosi średnio około 2200 zł, a kawalerki 1600-1700 zł.  Na warszawskim rynku najmu stawki są o około 40 proc. wyższe od cen obowiązujących w Krakowie, czy Wrocławiu.

W zależności od lokalizacji i wielkości oraz standardu mieszkania stawki czynszowe mogą się bardzo różnić. Najdrożej jest w Śródmieściu, gdzie za wynajem kawalerki trzeba przeciętnie zapłacić 2300 zł, mieszkania dwupokojowego – 3300 zł, trzech pokoi średnio – 5300 zł, a wynajmując lokal czteropokojowy należy się liczyć z wydatkiem 7400 zł za miesiąc. Ale już w najtańszych warszawskich dzielnicach jak Wesoła, Rembertów, Białołęka, Ursus, czy Wawer jednopokojowe lokum wynajmiemy przeciętnie w kwocie 1200-1300 zł, dwa pokoje w cenie 1750-1950 zł, a trójkę za 2100-2700 zł miesięcznie.

Na Woli, która jest najszybciej rozbudowującą się dzielnicą w Warszawie miesięczny czynsz za wynajem kawalerki wynosi około 2150 zł, dwóch pokoi 2850 zł, a trzech 3750 zł.

Zysk z najmu dużo wyższy niż z depozytów

Na długoterminowym wynajmie lokalu w Warszawie można zyskać około 6 proc. w skali roku. To trzykrotnie więcej niż na lokacie bankowej. Utrzymujące się na niskim poziomie stopy procentowe sprawiają, że o wiele mniej zyskowne niż nieruchomości jest również lokowanie kapitału w obligacje skarbowe, czy fundusze inwestycyjne. Dodatkowo, w dłuższej perspektywie czasu na inwestycji w mieszkania można także zyskać z tytułu wzrostu wartości nieruchomości.

Zwrot z inwestycji w mieszkanie na wynajem szacowany jest obecnie na 12-15 lat, podczas gdy jeszcze dwa lata temu, gdy inwestorów na rynku było dużo mniej, rentowność była wyższa, a inwestycja zwracała się nawet w ciągu 10 lat. Mimo to jednak chętnych do zarabiania na wynajmie z roku na rok przybywa. Deweloperzy podają, że inwestorzy stanowią około 30 proc. klientów, a w niektórych projektach tacy nabywcy to większość wśród kupujących. Z ostatnich danych NBP wynika, że aż około 65 proc. zakupów w nowych inwestycjach mieszkaniowych finansowanych jest w formie gotówkowej.

Słuszność wyboru tego typu inwestycji zdaje się potwierdzać zainteresowanie polskim rynkiem mieszkaniowym międzynarodowych funduszy inwestycyjnych, które w ubiegłym roku zawierały w Warszawie pierwsze transakcje na zakup nieruchomości z przeznaczeniem na wynajem.

 

Źródło: Ochnik Development

W 2016 roku deweloperzy sprzedali w Warszawie o jedną czwartą więcej mieszkań niż rok wcześniej  

Tak udanego roku, jak 2016 na rynku nowych mieszkań jeszcze nigdy nie było. Tylko w samej Warszawie w ubiegłym roku sprzedało się aż 24 tys. mieszkań. Do nabywców trafiło o jedną czwartą więcej lokali deweloperskich niż rok wcześniej. Warszawa rozbudowuje się w tempie dotąd niespotykanym. To ewenement także na skalę europejską. Piąta część mieszkań w aglomeracji powstała w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Należy zaznaczyć, że miniony rok był niezwykle udany na wszystkich największych rynkach mieszkaniowych w kraju. W sześciu głównych miastach w Polsce deweloperzy sprzedali o 20 proc. mieszkań więcej niż w 2015 roku, który także był rekordowy pod względem liczby zawartych transakcji.

Rośnie popyt ze strony inwestorów

Tak duże zapotrzebowanie na mieszkania dopinguje deweloperów do realizacji kolejnych projektów. Najwięcej inwestycji powstaje w Warszawie. – Ogromny popyt na mieszkania w znacznym stopniu spowodowany jest falą zakupów przez osoby, które wcześniej lokowały środki w inne walory inwestycyjne. Ponieważ jednak zwrot z najmu okazał się bardziej atrakcyjny niż lokaty, czy obligacje, a inwestowanie w nieruchomości obarczone mniejszym ryzykiem niż gra giełdowa, w mniej pewnych czasach przenoszą kapitał na rynek nieruchomości – uważa Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development.

– Przede wszystkim z myślą o inwestorach jesienią ubiegłego roku wprowadziliśmy do sprzedaży dwie inwestycje usytuowane na warszawskim Muranowie. W projekcie Dzielna 64 zlokalizowanym 500 metrów od alei Jana Pawła II zaprojektowane zostały 152 apartamenty i 11 lokali usługowych. W budynku znajdzie się reprezentacyjny hol recepcyjny z lobby i wyjściem na zielony dziedziniec. W inwestycji Studio Centrum przy ulicy Pawiej zaoferowaliśmy z kolei 85 mikro-apartametów o powierzchni od 14 do 41 mkw., które ze względu na możliwość rozliczenia VAT i kosztów wykończenia mieszkania chętnie kupowane są na firmy. Oba projekty zostaną wykończone wysokiej klasy materiałami i wyposażone w funkcjonalne rozwiązania, jak miejsca postojowe dla rowerów, gniazda do ładowania pojazdów elektrycznych, czy pralnia. W obrębie inwestycji powstanie też pasaż handlowy – wylicza Tomasz Sadłocha.

W mieszkaniach można wybierać

Osoby poszukujące mieszkań na rynku pierwotnym mają w czym wybierać. Na przełomie roku w największych miastach w Polsce oferta była tylko nieznacznie mniejsza niż w rekordowym podażowo 2012 roku. Ale wtedy popyt na mieszkania był nieporównywalnie mniejszy. Dziś deweloperom budującym w Warszawie potrzeba byłoby zaledwie około 9 miesięcy, żeby wyprzedać całą ofertę.

Od ponad dwóch lat wielkość oferty mieszkaniowej na rynku pierwotnym prawie się nie zmienia. Mieszkania, które trafiają do sprzedaży od razu znajdują odbiorców. Gotowych niesprzedanych lokali deweloperzy mieli pod koniec minionego roku w całej ofercie tylko ok. 13 proc. O kilka procent mniej niż w 2015 roku. W Warszawie liczba oferowanych, ukończonych mieszkań w ostatnim czasie także się zmniejszyła.
Ceny stabilne

Od czterech lat ceny transakcyjne nowych mieszkań, według danych Amron, notują lekki wzrost. W Warszawie w ciągu 2016 roku przeciętne stawki poszły w górę o ponad 2 proc., wynika z raportu tego centrum. Niekoniecznie jest to jednak efekt podwyżki cen. Może to oznaczać, że nabywane były częściej nieco lepsze, a tym samym droższe mieszkania. Analitycy rynku wskazują bowiem, że od początku 2016 roku średnia cena warszawskich mieszkań nawet nieznacznie zmalała. Stawka za metr wynosi obecnie 7,9 tys. zł.

2016 okazał się kolejnym, słabym rokiem na rynku kredytów hipotecznych, pomimo historycznie niskich stóp procentowych. W całym kraju w zeszłym roku udzielonych zostało jeszcze mniej kredytów niż rok wcześniej. Ale nie w Warszawie. W stolicy odnotowana została wyższa sprzedaż hipotek niż w roku poprzednim. Zaciągnięte w 2016 roku zobowiązania na warszawskie mieszkania stanowiły ponad 41 proc. ogólnej wartości nowych kredytów udzielonych w Polsce.

Co dziesiąte mieszkanie w MdM

W ograniczonym stopniu sprzedaż mieszkań wspierał również program Mieszkanie dla młodych, w ramach którego przyznawane były kredyty z dopłatą państwa. Dane BGK wskazują, że w MdM kupione zostało jedynie 10 proc. mieszkań sprzedanych w Warszawie.

Tak rewelacyjne wyniki sprzedaży na rynku nowych mieszkań nie byłyby możliwe bez inwestorów indywidualnych, którzy przeznaczali zaoszczędzone środki na zakup lokali na wynajem. Szacunkowe dane mówią, że odpowiadają oni za około 30 proc. zawartych transakcji. Motywacją dla osób inwestujących w mieszkania jest wysoka rentowność z najmu, która w Warszawie sięga 6 proc.

 

Źródło: Ochnik Development

Za ubiegłorocznym, rekordowym wynikiem sprzedaży mieszkań stoi szeroka oferta rynku deweloperskiego, skierowana do wszystkich grup nabywców

Bogata oferta nowych mieszkań przyciągnęła w 2016 roku niespotykaną jak dotąd w całej historii rynku liczbę nabywców. Deweloperzy kolejny raz ustanowili rekord sprzedaży. Jak obliczają specjaliści, w sześciu największych miastach w kraju właścicieli znalazło 62 tys. lokali. To wynik o jedną piątą lepszy niż w 2015 roku.

Sukces sprzedaży był możliwy dzięki przygotowanej przez firmy różnorodnej ofercie, która na bieżąco była uzupełniana. Deweloperzy zapewnili duży wybór mieszkań wszystkim grupom kupujących obecnym na rynku. W 2016 roku w wiodących aglomeracjach weszło do sprzedaży około 65 tys. mieszkań.

Bezpieczne inwestowanie w nieruchomości

Duży udział w boomie, jaki przeżywa rynek nowych mieszkań, mają niskie stopy procentowe, które przełożyły się na optymalne oprocentowanie kredytów hipotecznych oraz słabą rentowność lokat bankowych. To spowodowało, że inwestorzy zwrócili się w kierunku rynku nieruchomości i na nim lokowali kapitał.

Sondaże przeprowadzane wśród firm mówią o 30 do 40 proc. nowych mieszkań kupowanych z przeznaczeniem na wynajem przez osoby, które inwestycję traktują jako bezpieczne źródło dochodu. Klienci inwestycyjni to obecnie spora i stale rosnąca grupa nabywców, która jest odbiorcą mieszkań budowanych w różnych segmentach rynku.

Inwestorzy z zasobniejszym portfelem stawiają przede wszystkim na nieruchomości z wyższej półki. Deweloperzy przyznają, że zainteresowanie luksusowymi nieruchomościami jest w Polsce z roku na rok coraz większe, a tego typu inwestycji przybywa. W prestiżowe nieruchomości inwestują nie tylko zamożni Polacy, ale także inwestorzy zagraniczni. W ubiegłym roku po raz pierwszy na polskim rynku doszło do dużych transakcji kupna pakietów mieszkań i całych budynków z przeznaczeniem na wynajem przez fundusze inwestujące w nieruchomości.

Lokalizacja daje zarobić

Z myślą o inwestorach deweloperzy budują nie tylko apartamentowce, ale projektują mieszkania w różnym standardzie. W nowych inwestycjach oferują  przede wszystkim najbardziej poszukiwane, dwupokojowe lokale o małych metrażach. Powierzchnia bardzo się liczy, bo im niższe są ceny całkowite mieszkań, tym krąg odbiorców szerszy. Wspólną cechą projektów przygotowywanych pod inwestycje jest ich położenie w okolicach dobrze skomunikowanych z resztą miasta, co w przypadku Warszawy oznacza rejony sąsiadujące z metrem, choć nie tylko.

Większość zakupów inwestycyjnych odnotowanych jest w największych aglomeracjach w kraju, które są celem migracji zarobkowych i edukacyjnych. Pod wynajem wybierane są najczęściej inwestycje położone w centralnych częściach miast. Szczególnie w Warszawie takie nieruchomości nie należą do najtańszych, bo na cenę metra wpływają wysokie koszty zakupu gruntu.

Zróżnicowana oferta

By umożliwić inwestowanie w takie lokale szerszej grupie klientów deweloperzy przygotowują m.in. projekty, w których oferują mikroapartamenty. Jedna z takich inwestycji powstaje na warszawskim Muranowie przy ulicy Pawiej. – Studio Centrum to typowy produkt skierowany dla osób i firm, które poszukują sposobów na lokowanie pieniędzy. W budynku oferujemy lokale o powierzchni od 14 mkw. do 41 mkw. w podwyższonym standardzie. Te o najmniejszym metrażu sprzedają się w pierwszej kolejności. Ceny zaczynają się od 180 tys. zł netto – informuje Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development.

– Chcąc zróżnicować ofertę, w tej samej lokalizacji wprowadziliśmy do sprzedaży mieszkania w inwestycji Dzielna 64. Poza inwestorami, projekt cieszy się powodzeniem także osób chcących zmienić adres, by polepszyć komfort zamieszkania. Oferta dedykowana jest tu do klientów poszukujących wysokiej klasy nieruchomości usytuowanych centralnie, które zapewniają wszelkie wygody. Ceny apartamentów (od 9900 zł/mkw.) determinuje standard mieszkań oraz wykończenie i aranżacja części wspólnych w budynku. Podobnie jak w Studiu Centrum, klienci doceniają możliwość dowolnego łączenia mieszkań i ponownego ich dzielenia, jeśli zaistnieje taka potrzeba – opowiada Tomasz Sadłocha.

Pierwsze mieszkanie z dopłatą państwa

Poza inwestorami i osobami zmieniającymi mieszkania na lepsze, wybijającą się grupą nabywców nowych mieszkań są młodzi ludzie kupujący swoje pierwsze lokum. Na progu kariery wybierają zwykle inwestycje w standardzie popularnym. Dlatego takie projekty wciąż przeważają na rynku. Część mieszkań realizowanych w segmencie podstawowym obejmuje program Mieszkanie dla młodych, co pozwala kupującym uzyskać dopłaty do kredytu od państwa. W ostatnim czasie zainteresowanie tą opcją było tak duże, że pula środków przeznaczonych na tegoroczne dopłaty w programie MdM wyczerpała się już z końcem stycznia.

Sprzedaży mieszkań sprzyja stabilizacja cen. Deweloperzy konkurują bardziej jakością inwestycji. Zdobywają klientów m.in. nowoczesnym wyglądem i jakością budynków, ciekawymi aranżacjami części wspólnych oraz atrakcyjnymi i praktycznymi dla mieszkańców rozwiązaniami. Należą do nich zielone dziedzińce, górne tarasy, fontanny, reprezentacyjne hole, sale do ćwiczeń, rowerownie, czy sauny.

Źródło: Ochnik Development

W samym 2016 roku nowe mieszkania kupiło już 29,5 tys. Polaków*. Takiego popytu na własne M nie było nawet w szczycie boomu mieszkaniowego w latach 2006–2008. Gdzie szukać dofinansowania? Jak starać się o kredyt? Na jakie pułapki rynku wtórnego należy uważać? Jak ubezpieczyć mieszkanie, w którym będziemy mieszkać z rodziną, a jak lokum przeznaczone pod wynajem? Przygotowaliśmy krótki przewodnik. 

Kto najczęściej decyduje się na własne lokum? Przede wszystkim osoby młode, które zakładają rodzinę (między 30 a 39 rokiem życia). Jak wynika z badania dotyczącego preferencji i satysfakcji z zakupu mieszkania z 2015 roku przeprowadzonego przez TNS – aż 84 proc. respondentów zakupiło mieszkanie w budynku wielorodzinnym, a tylko 16 proc. ankiet dotyczyło budownictwa jednorodzinnego. Najlepiej sprzedają się mieszkania dwu i trzypokojowe, o powierzchni 50 – 80 m2. Na co zwrócić uwagę kupując własne wymarzone M2, M3, M4?

1.Historia kredytowa

Przeciętny Polak zarabia średnio około 4 tys. złotych brutto miesięcznie – tak wynika z danych GUS. To właśnie dlatego większość z nas, jeśli decyduje się na zakup mieszkania, zazwyczaj wybiera kredyt. Każdy może się o niego starać, ale nie każdy go dostanie. Największe znaczenie (w ocenie zdolności kredytowej) ma nasza historia kredytowa, czyli obsługa spłat posiadanych do tej pory zobowiązań kredytowych. Jeżeli zdarzało się że nie spłacaliśmy ich w odpowiednim terminie to warto przed podpisaniem umowy przedwstępnej na zakup nieruchomości zweryfikować swoją historię kredytową. Istnieje także możliwość sprawdzenia naszej zdolności kredytowej „z domu”, czyli jeszcze przed pójściem do banku – na przykład za pomocą jednego z internetowych kalkulatorów (chociażby na portalu Totalmoney.pl lub na stronach banków np. ING). W kalkulatorze wpisujemy najczęściej: nasz miesięczny dochód brutto, opłaty za mieszkanie, koszty utrzymania, raty innych kredytów oraz inne stałe zobowiązania.

2.Dokumenty potrzebne do kredytu

Jeśli chcemy ubiegać się o kredyt, należy pamiętać o przygotowaniu odpowiedniego dokumentu – obecnie banki wymagają dowodu osobistego lub paszportu.  Po złożeniu stosownych dokumentów oraz wniosku o udzielenie kredytu hipotecznego pozostaje oczekiwanie na odpowiedz banku. Po wstępnej weryfikacji wniosku o kredyt, bank – na koszt kredytobiorcy dokonuje operatu szacunkowego. W udzielonej decyzji kredytowej będą się znajdować dokładne parametry kredytu: kwota kredytu, oprocentowanie, prowizja i warunki uruchomienia kredytu.

3.Opłaty, które czekają kredytobiorcę

Decydując się na kredyt hipoteczny trzeba pamiętać, że jest to zobowiązanie na kilkanaście, a zwykle kilkadziesiąt lat. Jednym z najważniejszych kryteriów wyboru kredytu jest jego cena. Na oprocentowanie składa się stawka referencyjna i marża banku. Dla kredytów o zmiennym oprocentowaniu stawką referencyjną są rynkowe stopy procentowe (np. WIBOR, LIBOR, EURIBOR) które zależą m.in. od decyzji  banków centralnych. Z kolei wielkość marży jest uzależniona od kwoty kredytu i wysokości wkładu własnego. Im wyższa kwota kredytu i wkład własny, tym niższa marża.  Zgodnie w wytycznymi rekomendacji S wprowadzonej przez KNF banki od stycznia 2016 powinny wymagać od klientów 15 proc. wkładu własnego a od stycznia 2017 – 20 proc. Jednak większość banków (tylko 4 banki działają zgodnie z rekomendacją) zarówno w 2016 jak i w bieżącym roku nadal dopuszcza finansowanie zakupu w 90 proc. wartości nieruchomości, a więc z 10 proc. wkładem własnym. Przy czym tzw. brakujący wkład własny (do 20 proc.) klient zobowiązany jest ubezpieczyć. Jakie jeszcze opłaty będą nas czekać? Zanim bank rozpatrzy wniosek o kredyt, musi zostać oszacowana ogólna wartość nieruchomości i może się to wiązać z dodatkową opłatą. Oprócz tego będziemy musieli zapłacić również prowizję od udzielenia kredytu, która jest jednorazowa. Trzeba pamiętać, że możliwość zaciągnięcia kredytu hipotecznego w walucie obcej jest w tej chwili dość mocno ograniczona. Kredyt walutowy dostępny jest tylko i wyłącznie dla osób zarabiających w innej walucie niż PLN.

4.Dofinansowanie

Co trzeba wiedzieć o dofinansowaniu na zakup mieszkania w ramach programu rządowego „Mieszkanie dla Młodych”? Pomoc mogą otrzymać osoby do 35 roku życia, małżeństwa lub single, którzy chcą kupić swoje pierwsze mieszkanie. Osoby, które ukończyły 35 lat również mogą ubiegać się o kredyt, pod warunkiem, że mają co najmniej trójkę dzieci. Należy pamiętać, że w programie obowiązują limity dotyczące maksymalnej ceny za mkw., po których przekroczeniu nie można ubiegać się o wsparcie. W związku z tym, że wykorzystano już wszystkie środki z pierwszej puli dostępne na 2017 rok, klienci będą mogli kupować tylko mieszkania z dopłatą z puli na 2018 rok. Takie rozwiązanie jest szczególnie przydatne w przypadku rynku pierwotnego. Problem pojawi się, kiedy chcemy zakupić mieszkanie na rynku wtórnym lub kiedy sprzedający nie będzie chciał tak długo czekać. W takim przypadku najlepiej skorzystać z programu MDM po 1 styczna 2017 roku, kiedy zostanie odblokowana druga część puli przeznaczonej na 2017-ty rok (dodatkowe 373 mln PLN).

5.Rynek wtórny, czy pierwotny?

Zdarza się, że mieszkania, które kupujemy na rynku wtórnym mają ukryte wady. Aby uniknąć rozczarowania, warto sprawdzić stan prawny nieruchomości. Można skorzystać z elektronicznego dostępu do ksiąg wieczystych i zweryfikować, czy sprzedający faktycznie jest właścicielem mieszkania (i czy nie jest ono obciążone kredytem, zajęciem komorniczym czy zajęciem egzekucyjnym przez US lub ZUS). Warto pamiętać, że przy podpisaniu aktu kupna-sprzedaży musi  być obecny notariusz, inaczej umowa nie jest ważna w świetle prawa. Jeśli natomiast rozważamy zakup mieszkania na rynku pierwotnym, najpierw powinniśmy sprawdzić wiarygodność dewelopera. Dobrze zapoznać się również z warunkami umowy. Oprócz ceny nieruchomości  i terminu przekazania lokalu w umowie powinny znaleźć się: opłata rezerwacyjna, termin zapłaty kolejnych transz, skutki ewentualnej zmiany terminu zakończenia inwestycji, warunki rozliczenia (jeśli mieszkanie okaże się niezgodne z projektem), a także konsekwencje wycofania się z zawartej umowy. Jeśli kupujemy mieszkanie na kredyt, po wybudowaniu inwestycji, musimy również pamiętać o podpisaniu umowy przedwstępnej. Będzie to gwarancja, że deweloper nie sprzeda mieszkania komuś innemu, zanim zdążymy skompletować potrzebne dokumenty. Brak takiej umowy oznacza również brak kredytu.

6.Z pośrednikiem nieruchomości, czy samodzielnie?

Kupując nieruchomość można polegać na własnej wiedzy lub skorzystać z usług pośrednika. Dziś, większość ofert sprzedaży mieszkań pochodzi z biur nieruchomości. Pośrednik pomoże nam w znalezieniu i kupnie mieszkania oraz przeprowadzi klienta przez szereg formalności. Jeśli zdecydujemy się na taką współpracę musimy przygotować się na większe koszty. Pośrednik świadczy usługi na mocy umowy o pośrednictwie w kupnie nieruchomości i pobiera wynagrodzenie, które najczęściej zależy od wartości mieszkania (zwykle jest to ok. 1,5 – 3 proc. + VAT).

7.Wynajem, czy kupno? Porównanie kosztów

Jeśli wynajmujemy lokum, średnie roczne wydatki (jednorazowa kaucja, czynsz, media, woda, gaz, prąd, eksploatacja mieszkania itd.) na przykład w Warszawie to około 16,5 tys. złotych. Z kolei koszty związane z kupnem mieszkania na własność można podzielić na: wynagrodzenie pośrednika, jeżeli występuje (najczęściej wynosi od ok. 1,5 proc. do 3 proc.), podatek od czynności cywilnoprawnych – 2 proc. od wysokości transakcji (dotyczy tylko rynku wtórnego), opłaty notarialne: taksa notarialna, czyli wynagrodzenie notariusza za sporządzenie umowy kupna – sprzedaży nieruchomości, wypis aktu notarialnego – opłaty sądowe: założenie księgi wieczystej – 60 zł, opłata wystąpi, jeżeli nieruchomość nie posiada jeszcze księgi wieczystej, wpis własności do księgi wieczystej – 200 zł, ustanowienie hipoteki na rzecz banku – korzystając z kredytu musimy doliczyć opłatę ok. 200 zł za wpis banku do hipoteki a także podatek PCC od wpisu do hipoteki – 19 zł. Należy również pamiętać o  kosztach dodatkowych takich jak koszty remontu / urządzenia mieszkania. Kolejnym obciążeniem będą koszty około-kredytowe, czyli: prowizja banku za udzielenie kredytu hipotecznego, która wynosi średnio 1-2,5 proc., wycena nieruchomości – najczęściej trzeba za nią zapłacić ok. 200 do 800 zł, inspekcja nieruchomości – opłata podobnie jak w przypadku wyceny, ubezpieczenie niskiego wkładu, ubezpieczenie kredytu na czas wpisu do hipoteki, które może wystąpić jako stała opłata bądź jako podwyższona marża banku (najczęściej ok. 1 proc.), oraz ubezpieczenie nieruchomości – około 0,1 proc. od kwoty kredytu (wysokość składki ubezpieczenia uzależniona jest od kwoty kredytu, zakresu ubezpieczenia, oferty towarzystwa ubezpieczeniowego). Należy również pamiętać o ratach kapitałowych i naliczanych odsetkach.

8.Ubezpieczenie mieszkania

Kradzież, pożar, zalanie mieszkania lub inne sytuacje losowe. Według statystyk Straży Pożarnej w samym tylko 2015 roku zniszczeniom w wyniku pożarów uległo blisko 30 tys. domów i mieszkań. W tym samym roku zanotowano aż 94 680 kradzieży z włamaniem. W ramach polisy możemy ubezpieczyć sprzęty znajdujące się w mieszkaniu m.in.: meble, sprzęt AGD i audio-video, sprzęt elektroniczny, przedmioty osobistego użytku (takie jak obuwie, książki, naczynia itp.), szyby, przedmioty szklane, drzwi, okna, glazurę, tynki, instalacje, zabudowę kuchenną itd. – Ubezpieczenie gwarantuje ochronę przed skutkami: nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które obejmują 21 zjawisk, między innymi takich jak: powódź, pożar, uderzenie pioruna, huragan, grad, szkody elektryczne, a także kradzież z włamaniem, rozbój oraz dewastację. Warto pamiętać, że ubezpieczyciel zapewnia również pomoc specjalistów (np. hydraulika, ślusarza, stolarza) w ramach ubezpieczenia Assistance – podkreśla Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych Gothaer TU S.A. Jeśli kupujemy mieszkanie pod wynajem, warto zabezpieczyć zarówno najemcę, jak i wynajmującego. Osoba najmująca mieszkanie od kogoś powinna kupić ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, a zakres ochrony powinien obejmować odpowiedzialność za szkody wynikające z tytułu najmu. Polisa ta daje gwarancję, że ubezpieczyciel zrekompensuje szkody, które wyrządził najemca w wynajmowanym mieszkaniu. Właściciel mieszkania również powinien zadbać o ubezpieczenie. Do jego obowiązków należy zadbanie o odpowiedni stan nieruchomości oraz sprawne działanie instalacji i urządzeń związanych z budynkiem (elektryczność, woda, gaz). Jeżeli wskutek zaniedbania tych obowiązków dojdzie do awarii instalacji wodno-kanalizacyjnej – za szkody w mieniu najemcy odpowie właściciel mieszkania. Z tego powodu powinien on wykupić odpowiednie ubezpieczenie OC, dzięki któremu koszty odszkodowania może ponieść ubezpieczyciel.

 9.Kiedy ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania?

Zdarza się, że szkoda jest wynikiem naszego niedbalstwa. Przykład? Wychodząc z mieszkania nie zamknęliśmy okien, a podczas naszej nieobecności doszło do włamania z kradzieżą. W tym przypadku ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli zostawiliśmy otwarte lub uchylone okno w naszym domu, garażu lub budynku gospodarczym, ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania. – Zapewnienie minimalnego poziomu zabezpieczenia przed włamaniem i kradzieżą jest obowiązkiem każdego właściciela mieszkania, domu lub posesji. Towarzystwo ubezpieczeniowe musi mieć pełną wiedzę na temat rodzaju posiadanych przez klienta zabezpieczeń, a więc np. alarmu lub drzwi, okien czy rolet antywłamaniowych. Wszystkie zabezpieczenia muszą być sprawne, okna i drzwi zamknięte, a alarm aktywny w momencie włamania, co określa tzw. minimalny poziom zabezpieczenia mienia. Niestety, nawet najlepsze ubezpieczenie nie pomoże, jeśli to my sami umożliwiliśmy osobom trzecim wejście do naszego mieszkania – podkreśla Anna Materny z Gothaer. – Warto pamiętać, by zabezpieczyć dom w taki sposób, aby nie można było dostać się do środka bez użycia siły lub narzędzi. Okna i drzwi muszą być odpowiednio umocowane i zamknięte, co oznacza, że okno np. nie może zostać niedomknięte. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe określają w jaki sposób zabezpieczyć okna np. kratami, żaluzjami antywłamaniowymi bądź okiennicami. W drzwiach zewnętrznych do budynku mieszkalnego powinno się używać np. dwóch zamków wielozastawkowych a do budynku gospodarczego np jednej kłódki wielozastawkowej oraz pamiętać o okresowych przeglądach technicznych – dodaje Anna Materny z Gothaer.

Autor: Grupa Gothaer

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...