sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "innowacyjność"

innowacyjność

Możliwe, że w przyszłości większość prac będę wykonywały za nas roboty. Już dzisiaj pracują zamiast ludzi w niektórych branżach. Tym samym może zniknąć przymus ekonomiczny i będziemy musieli nauczyć się żyć inaczej – uważa prof. Stanisław Łobejko ze Szkoły Głównej Handlowej
Czym charakteryzują się dzisiejsze innowacje?

Prof. Stanisław Łobejko, Szkoła Głowna Handlowa: Obecnie innowacje powstają dzięki współpracy wielu branż, instytutów badawczo-rozwojowych, naukowców oraz szkół wyższych, które działają razem. W dzisiejszych czasach ciężko jest być Edisonem, który sam w laboratorium pracuje nad nowymi wynalazkami. Jednej osobie jest zdecydowanie trudniej, ponieważ musiałaby mieć wielowymiarowe wykształcenie i szeroko pojętą wiedzę.

Czy istnieją takie dziedziny życia, w których nie da się zastosować innowacji?

S.Ł: Moim zdaniem nie ma takiej sfery życia, na którą nie działają innowacje. W każdej dziedzinie mamy możliwość bycia innowacyjnym i wprowadzania nowości – poczynając od zdrowia poprzez strefę społeczną, na ekologii kończąc. Innowacyjność jest ważna, wpływa na wszystkie działy gospodarki. Ostatnie pięć lat pokazuje, że najwięcej dzieje się, jeśli chodzi o innowacje na polu sztucznej inteligencji.

Czy to oznacza, że jesteśmy w początkowej fazie rewolucji przemysłowej 4.0?

S.Ł.: Jesteśmy na etapie, w którym technologie informacyjno-komunikacyjne (ICT) wyczerpują swoje możliwości i przechodzą w kolejną fazę – zaczynają tworzyć podwaliny pod czwartą rewolucję przemysłową. Jej podstawową ideą będzie sztuczna inteligencja, która pomoże uporać się z problemem trzeciej rewolucji przemysłowej, czyli zalewem informacji. Czeka nas automatyzacja wielu czynności wykonywanych przez ludzi.

Charakterystyczną dla tego okresu jest zmiana podejścia, jeśli chodzi o produkcję. Dotyczy to w dużej mierze konsumentów. W poprzednich rewolucjach użytkownik był bierny – konsumował to, co dostarczał mu przemysł. Dzisiaj staje się on aktywnym partnerem przemysłu. Przedsiębiorstwa zaczynają coraz częściej oferować nie produkt, tylko usługę. Dobrym przykładem jest zakup smartfona w sklepie bez podpisania umowy z firmą świadczącą usługi telekomunikacyjne. Sam telefon nie jest pełnowartościowy. Za produktem musi iść usługa.

Kolejny przykład to samochód, który kilkadziesiąt lat temu służył do przemieszczania się z miejsca na miejsce. Dzisiaj auta też spełniają tę samą rolę, ale producenci konkurują pomiędzy sobą dodatkowym wyposażeniem np. GPS, klimatyzacja czy internet. W każdym produkcie jest coraz więcej wartości usługowej. Przyszłość zmierza w kierunku nabywania przez oferowane produkty charakteru usługowego, ponieważ konsumenci oczekują inteligentnego towaru.

Czy wdrażanie innowacji w dużych przedsiębiorstwach stanowi dla nich ryzyko?

S.Ł.: Generalnie nie postrzegam innowacji jako zagrożenia dla dużych firm. Kwestia dotyczy raczej tego, czy one potrafią być innowacyjne. Jest to ważny problem, ponieważ korporacje mogą zatracić swoją innowacyjność przez wielkość.

Tym zjawiskiem może być zagrożona większość przedsiębiorstw, które stają się bezwładnym molochem, mało aktywnym na polu innowacyjności. Część z nich, aby do tego nie dopuścić, próbuje organizować wokół siebie grupy nowo powstających startupów. Przedsiębiorstwa te nie są częścią firmy, ich głównym zadaniem jest wdrażanie nowych rozwiązań.

Coraz częściej w dyskursie społecznym pojawia się stwierdzenie, że roboty zastąpią ludzi w pracy przez co wzrośnie bezrobocie. Jak pan się do tego odnosi?

S.Ł.: Społeczeństwa muszą spojrzeć na to inaczej. Nie uciekniemy od wzrostu bezrobocia spowodowanego nie przez kryzys ekonomiczny, ale przez zastąpienie ludzi maszynami. Dlaczego ma to być zagrożenie dla człowieka? W mojej opinii problem dotyczy tego, czy skoro robot zastąpi mnie w pracy, to ja mogę otrzymywać jego wynagrodzenie. Przecież robot nie potrzebuje pensji poza kosztami utrzymania. Jednak obecnie bardzo często pojawia się taki tok myślenia: stracę pracę, nie będę mieć pieniędzy, nie będę mieć za co kupić chleba. Ale co jeśli pieczywo będzie darmowe? Dziś nawet nie potrafimy sobie tego wyobrazić. Dlatego moim zdaniem, trzeba mieć inne spojrzenie i nie podążać utartymi schematami myślowymi.

Już w kilku krajach świata wprowadzono minimalną pensję gwarantowaną dla każdego obywatela. Państwo dało im wybór. W przyszłości wiele zawodów zniknie, ponieważ pracę będę wykonywały za nas roboty. Tym samym zniknie przymus ekonomiczny. Będziemy musieli nauczyć się żyć inaczej np. rozwijając swoje zainteresowania.

 

Nadchodzący rok może okazać się korzystny dla MŚP i dużych przedsiębiorstw, starających się o fundusze unijne – do wydania wciąż pozostaje ponad 54 proc. z puli przeznaczonych środków. W ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój zagospodarowano zaledwie 16 proc. dostępnych środków. Dotychczasowe konkursy charakteryzowały się niskim wskaźnikiem sukcesu. Jakie były najczęstsze przyczyny odrzucania wniosków w POIR i co planuje Ministerstwo Rozwoju, aby zwiększyć skuteczność wnioskodawców i przyspieszyć wydatkowanie?

W ramach unijnej polityki spójności i perspektywy finansowej na lata 2014-2020 Polska otrzymała do wykorzystania 82,5 mld euro. Tymczasem z danych Ministerstwa Rozwoju wynika, że po trzech latach wydatkowania, we wszystkich programach operacyjnych do rozdysponowania pozostaje ponad 54 proc. środków. Od 2014 r. uruchomiono 3,8 tys. konkursów, w których złożono ponad 68 tys. wniosków o dofinansowanie w łącznej wysokości ok. 421 mld zł. Do tej pory podpisano 25 tys. umów na ponad 225 mld zł, a średni poziom dofinansowania wszystkich projektów (realizowanych przez przedsiębiorców i instytucje publiczne) wyniósł 77 proc.

Największym zainteresowaniem wśród przedsiębiorców cieszy się Program Operacyjny Inteligentny Rozwój (POIR), którego celem jest wzrost innowacji i działań badawczych. W ramach POIR wykorzystanie alokacji wzrosło do poziomu 5 903,96 mld zł, co stanowi zaledwie ok. 16 proc. środków dostępnych w programie. Ministerstwo Rozwoju już zapowiedziało liczne uproszczenia proceduralne, zarówno na etapie oceny formalnej, jak i merytorycznej, co powinno przełożyć się na zwiększenie skuteczności wnioskodawców i przyspieszenie wydatkowania z POIR. Z doświadczenia Ayming Polska wynika, że dotychczas na etapie oceny merytorycznej wnioski najczęściej były odrzucane z pięciu powodów.

  1. Rozpoczęcie realizacji projektu przed złożeniem wniosku o dofinansowanie

Najczęstszym błędem popełnianym przez wnioskodawców POIR jest rozpoczęcie realizacji projektu przed złożeniem wniosku o dofinansowanie. Jest nim podpisanie umowy z wykonawcą lub dostawcą (np. maszyn, materiałów), czy dokonanie płatności (nawet w formie zaliczki) na poczet projektu.

Z założenia dotację powinny uzyskać firmy, które nie są w stanie samodzielnie przeprowadzić projektu w kształcie przedstawionym we wniosku. Jeśli więc przedsiębiorstwo rozpoczęło realizację projektu jeszcze przed złożeniem wniosku, jest to sygnał dla instytucji finansującej, że dysponuje ono zapleczem finansowym, a dotacja nie jest niezbędna do realizacji projektu. Przed złożeniem wniosku o dofinansowanie, przedsiębiorstwo potencjalnie może podpisać umowę warunkową zawierającą klauzulę, która zastrzega, że umowa wejdzie w życie dopiero po otrzymaniu przez firmę dofinansowania. Umowy takie nie mogą być wiążące – komentuje Magdalena Burzyńska, Dyrektor Zarządzająca w Ayming Polska.

  1. Brak stabilności finansowej przedsiębiorstwa

Fundusze unijne są przeznaczone dla rozwijających się podmiotów, które potrzebują wsparcia, by przyśpieszać rozwój. Przedsiębiorstwa starające się o dotacje muszą udowodnić, że są w stanie sfinansować tę część projektu, która nie jest objęta dofinansowaniem ze środków UE (minimum 20 proc. kosztów całej inwestycji). W związku z tym, na etapie oceny merytorycznej, weryfikowana jest sytuacja finansowa przedsiębiorstwa w okresie trzech ostatnich lat obrachunkowych. Przed złożeniem aplikacji o dofinansowanie należy przeanalizować, czy firma będzie w stanie ponieść koszty realizacji projektu w czasie jego trwania oraz w okresie trwałości, który wynosi od 3 do 5 lat. Warto także rozważyć złożenie wniosku w konsorcjum – w takim wypadku kluczowe jest prawidłowe sformułowanie zapisów umowy.

  1. Brak weryfikacji poziomu innowacyjności projektu

W przypadku projektów badawczo-rozwojowych zazwyczaj głównym kryterium oceny jest innowacyjność, rozumiana jako stopień zaawansowania technologicznego produktu lub technologii końcowej w projekcie, osiągany na drodze prac badawczo-rozwojowych. Prawidłowe określenie poziomu innowacyjności projektu przysparza firmom wiele trudności i często decyduje o odrzuceniu wniosku o dofinansowanie. Tymczasem poziom innowacyjności projektu najlepiej określić jeszcze przed podjęciem decyzji o złożeniu wniosku, w oparciu o bazy danych, np. patentową. Pozwoli to na uzyskanie informacji, czy rozwiązanie, które ma być wynikiem realizacji projektu, istnieje już na rynku lub ma na nim swój odpowiednik. W zależności od wyniku weryfikacji, kolejnym etapem może być uzyskanie opinii o innowacyjności projektu od wykwalifikowanej jednostki naukowej.

  1. Nieprawidłowe przyporządkowanie kosztów projektu

Dla wielu przedsiębiorstw starających się o dofinansowanie wyzwaniem jest prawidłowe przyporządkowanie kosztów projektu. Dotyczy to w szczególności projektów badawczo-rozwojowych i przypisywania kosztów do poszczególnych etapów prac B+R. W tym wypadku głównym problemem wnioskodawców jest rozróżnienie badań przemysłowych od prac rozwojowych. To istotna kwestia, ponieważ dla różnego rodzaju prac B+R przewidziany jest różny poziom dofinansowania.

Rozwiązaniem jest przyporządkowanie odpowiedniego poziomu TRL (Technology Readiness Level) dla poszczególnych etapów projektu. TRL to dziewięciostopniowa skala określająca poziom gotowości technologicznej danego rozwiązania. Można ją rozumieć jako etap rozwoju projektu badawczo-rozwojowego. Przykładowo, do poziomu TRL 6 występują wyłącznie badania przemysłowe. Najlepiej więc już na początku zdefiniować na jakim poziomie TRL będą kończyć się kolejne etapy projektu i dopiero na tej podstawie kategoryzować koszty – komentuje Beata Maczyszyn, Manager ds. Projektów Inwestycyjnych w Dziale Dotacji i Ulg B+R w Ayming Polska.

  1. Brak odpowiednich zasobów do realizacji projektu

Przedsiębiorstwa starające się o dofinansowanie muszą udowodnić, że posiadają kadrę i zasoby techniczne niezbędne do realizacji projektu. Jeśli w momencie składania wniosku, w przedsiębiorstwie nie ma odpowiednio wykwalifikowanego personelu, firma może wykazać umowy warunkowe podpisane z kadrą, która przystąpi do pracy po otrzymaniu dofinansowania na projekt. W przypadku zasobów technicznych, najlepiej gdy przedsiębiorstwo już fizycznie dysponuje sprzętem niezbędnym do przeprowadzenia projektu. W innym wypadku może starać się o zakup lub wynajem środków trwałych i dofinansować ich amortyzację lub wynajem. Istotne jest, aby określić środki trwałe potrzebne do realizacji projektu i taką informację zawrzeć we wniosku.

Od 2018 r. ułatwienie dla wnioskodawców POIR

We wrześniu, w ramach Ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020, Ministerstwo Rozwoju zatwierdziło korzystne dla przedsiębiorstw zmiany w procesie oceny wniosków. Będą one obowiązywać od 2018 r., a w przypadku konkursu 2.1 „Wsparcie inwestycji B+R” już od 20 listopada b.r. Ocena formalna wniosku będzie prostsza i szybsza. Do tej pory uzyskanie pozytywnej oceny formalnej wymagało spełnienia wszystkich kryteriów. Teraz komisja będzie weryfikować, czy wniosek został złożony we właściwym formularzu i terminie, jest wypełniony przynajmniej w dwóch trzecich punktów i posiada niezbędne załączniki. Nowością będzie także możliwość wniesienia poprawek do wniosku na etapie oceny merytorycznej. Wnioskodawca otrzyma od oceniających ekspertów kompleksowy zestaw uwag do wniosku, na podstawie których w ciągu 14 dni będzie mógł zaproponować zmiany w aplikacji o dofinansowanie. Poprawek nie będzie można wprowadzać jedynie w odniesieniu do oceny zdolności finansowej wnioskodawcy i zakwalifikowania projektu jako noszącego znamiona Centrum Badawczo-Rozwojowego. Inną pozytywną zmianą jest dopuszczenie udziału firm doradczych w panelu ekspertów oceniających składane aplikacje. Nowością będzie także wprowadzenie tzw. wizji lokalnej jeszcze przed podpisaniem umowy. Po opublikowaniu listy rankingowej, wnioskodawcy ubiegający się o dotacje dla projektów obarczonych dużym ryzykiem oraz  ci o mniejszej wiarygodności finansowej czy merytorycznej, będą podlegać kontroli ze strony jednostki przyznającej dofinansowanie.

 

Już 20 listopada 2017 r. ruszył prawdopodobnie ostatni nabór do wiodącego konkursu POIR: 2.1 „Wsparcie inwestycji B+R” (kolejny odbędzie się tylko, jeśli pozostaną środki do wykorzystania), a 15 lutego  2018 r. po raz ostatni odbędzie się konkurs w ramach 3.2.2 „Kredyt na innowacje technologiczne”. Teraz, gdy wydatkowanie środków unijnych nabiera rozpędu, szansa na uzyskanie środków jest jeszcze większa – warto więc ją wykorzystać.

 

Źródło; Ayming

TAURON Dystrybucja rozpoczyna modernizację rozdzielni 110 kV w stacji elektroenergetycznej Oborniki Śląskie na Dolnym Śląsku. Zostanie w niej zastosowana w pełni cyfrowa komunikacja z wykorzystaniem tzw. szyny procesowej. Oznacza to, że po zakończeniu projektu w 2018 roku będzie to pierwsza w Polsce cyfrowa stacja elektroenergetyczna.

Obiekt w Obornikach Śląskich dostarcza energię elektryczną do dużej ilości odbiorców indywidualnych i przemysłowych, a także obiektów uzdrowiskowych. Stacja wykorzystywana jest także dla zasilania sieci trakcyjnej PKP S.A. – części magistrali pociągów dużych prędkości relacji Wrocław-Poznań, która wymaga dużej pewności zasilania.

Po modernizacji stacja stanie się cyfrowa, co oznacza, że tradycyjne połączenia do transmisji danych wykonywane za pomocą przewodów i kabli sterowniczych, zostaną zastąpione przewodami światłowodowymi. Zastosowana szyna procesowa jest cyfrową magistralą teleinformatyczną, pozwalającą na wymianę i przesył ogromniej ilości sygnałów sterowniczych, pomiarowych i informacji o stanie poszczególnych urządzeń stacji. Będzie się to odbywało w postaci krótkich sygnałów cyfrowych, a nie jak dotychczas za pomocą impulsów elektrycznych.

Rozdzielnia będzie pierwszą w polskiej energetyce i z pewnością jedną z nielicznych w Europie, w której zastosowane będzie nowatorskie rozwiązanie, polegające nie tylko na zmianie sposobu komunikowania się urządzeń tworzących stację, ale przede wszystkim na zmianie struktury informatycznej stacji. Skutkiem tego będzie przejście z dotychczasowej transmisji danych mierzonej w milisekundach na mikrosekundy, a nawet nanosekundy – mówi Jarosław Broda, wiceprezes TAURON Polska Energia ds. zarządzania majątkiem i rozwoju – Takie rozwiązania były stosowane dotychczas pilotażowo jedynie w elektroenergetycznych sieciach przesyłowych. Projekt ten wpisuje się w założenia koncepcji inteligentnej infrastruktury opracowanej i konsekwentnie wdrażanej w Grupie TAURON – podkreśla Jarosław Broda.

Dodatkowa innowacyjność rozwiązania wiąże się również z zastosowaniem po raz pierwszy optycznych przekładników prądowych (sensorów) w miejsce tradycyjnych przekładników 110 kV. W porównaniu do tradycyjnych indukcyjnych przekładników, sensory optyczne charakteryzują się konstrukcją całkowicie odbiegającą od konwencjonalnych urządzeń, znacznie mniejszymi gabarytami oraz zminimalizowaniem elementów awaryjnych.

Projekt budowy cyfrowej stacji w Obornikach Śląskich ma na celu ocenę możliwości zastosowania nowych rozwiązać na szerszą skalę. W efekcie końcowym nastąpi poprawa bezpieczeństwa zasilania klientów m. in. poprzez zastosowanie niezależnych równoległych połączeń dla układów zabezpieczeń i sterowania rozdzielni 110 kV. W szczególności istotne to jest w odniesieniu do rezerwowania się zabezpieczeń oraz dróg łączności do przesyłania sygnałów. Ponadto nowe rozwiązania wpłyną na zwiększenie efektywności budowy stacji poprzez redukcję zastosowanych tradycyjnych przewodów i kabli sterowniczych, które zostaną zastąpione przewodami światłowodowymi.

Modernizację rozdzielni przeprowadzi firma ABB Sp. z o.o. wyłoniona w postępowaniu przetargowym. Zakończenie przebudowy planowane jest na koniec listopada 2018 r.

Źródło: TAURON Polska Energia SA

 

Jak bardzo zmienił się świat telekomunikacji najlepiej świadczy fakt, że jeszcze dwie dekady temu używaliśmy w dużej mierze telefonów stacjonarnych, a komórki były dostępne dla nielicznych. Sektor technologii telekomunikacyjnych doświadczył ogromnych, przełomowych zmian wpływających na życie społeczne, polityczne i biznes. Jak będzie wyglądał ten rynek w 2030 roku? Jak dowodzą autorzy raportu „To be or not to be. The future of the telco business model”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte jedno z kluczowych pytań odnośnie przyszłej roli operatorów telekomunikacyjnych to, kto będzie właścicielem sieci oraz kto będzie zarządzał relacjami z klientem.

Pomimo ważnej roli, jaką pełnią operatorzy telekomunikacyjni w dzisiejszej, coraz bardziej cyfrowej i mobilnej rzeczywistości, wielu z nich, zarówno w Polsce, jak i na świecie stoi w obliczu kluczowych, długoterminowych decyzji strategicznych. Będą one dotyczyć kierunków dalszego rozwoju działalności i przyszłej pozycji rynkowej operatorów telekomunikacyjnych, którzy mają świadomość spadków lub stagnacji przychodów w niektórych podstawowych obszarach ich działalności.

Konkurencja rośnie

Wśród czynników, które mogą wpłynąć na przyszłą rolę i pozycję operatorów komórkowych kluczowe znaczenie będzie miała m.in. rosnąca konkurencja ze strony graczy OTT (over the top), chociażby takich jak Netflix, Spotify, WhatsApp. Równie ważna będzie komodytyzacja standardowych usług telekomunikacyjnych (podstawowe usługi telekomunikacyjne takie jak połączenia głosowe czy transmisja danych przestają być wyróżnikiem), innowacyjność oraz sprostanie oczekiwaniom obecnych i przyszłych klientów, jak również konieczność poniesienia nakładów finansowych na modernizację sieci, usług i platform na potrzeby 5G, a idąc dalej również 6G – mówi Jan Michalski, Partner, Lider sektora TMT, Deloitte.

Eksperci Deloitte w oparciu o szeroką analizę czynników, które mogą wpłynąć długoterminowo na kształt rynku telekomunikacyjnego, opracowali cztery różne możliwe scenariusze i opisali role, jakie w 2030 roku mogą pełnić operatorzy telekomunikacyjni.

Operatorzy telekomunikacyjni w 2030 roku

Analiza Deloitte wskazała na dwa istotne pytania, które są kluczowe dla zdefiniowania możliwych ról operatorów telekomunikacyjnych w dłuższej perspektywie: kto będzie właścicielem sieci i technologii, a także będzie odpowiedzialny za innowacje w tym zakresie, jak również kto będzie właścicielem bezpośredniej relacji i kontaktu z klientem. – Dziś w obu obszarach duży lub wiodący udział mają operatorzy telekomunikacyjni i z dużą pewnością wielu z nich chciałoby, aby taki stan rzeczy się utrzymał także w przyszłości. Jest to tylko jeden z możliwych scenariuszy, a jego zrealizowanie będzie wymagało istotnego wysiłku po stronie operatorów telekomunikacyjnych – mówi Jakub Wróbel, Starszy Menedżer, Ekspert TMT, Deloitte.

Scenariusz I – Inżynier kontratakuje

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni dominują zarówno w kontroli nad infrastrukturą, jak i w relacjach z klientami. To oni inicjują innowacje technologiczne, a jednocześnie odpowiadają za zaspokajanie potrzeb klientów, zarówno indywidulanych, jak i biznesowych, posiadając bezpośredni dostęp do swoich klientów.

Scenariusz II – Nowa rzeczywistość hurtowa

Operatorzy telekomunikacyjni tracą kontrolę nad relacjami z klientem końcowym na rzecz OTT i producentów urządzeń, ale utrzymują kontrolę nad infrastrukturą oraz są źródłem innowacji w technologiach mobilnych i stacjonarnych.

Scenariusz III – Wirtualny operator

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni utrzymują wiodącą rolę w relacjach z klientem, ale tracą kontrolę nad infrastrukturą technologiczną na rzecz dostawców technologicznych lub innych, nowych graczy infrastrukturalnych.

Scenariusz IV – Marka dostawcy

W tym scenariuszu operatorzy telekomunikacyjni tracą kontrolę zarówno nad relacjami z klientami, jak i technologią. Operatorzy telekomunikacyjni koncentrują się, by znaleźć dla siebie miejsce na rynku bazując na swoich kompetencjach sprzedażowych, zrozumieniu klienta oraz sile marki.

Konsumenci, bezpieczeństwo, regulacje

We wszystkich opisanych scenariuszach niezwykle ważne są zachowania klientów, ochrona danych oraz regulacje prawne. Dziś już 62 proc. ludzi poniżej 24 roku życia zerka na telefon w pierwszym kwadransie po obudzeniu. Dla całej populacji odsetek ten wynosi 36 proc. Jak będziemy się zachowywać w 2030 roku? Dziś trudno wyrokować, ale już obecnie klienci oczekują połączenia z Internetem gdziekolwiek są i cokolwiek robią i to najlepiej za darmo.

Regulacje są jednym z tych czynników, które już obecnie mają duży wpływ na kształt rynku telekomunikacyjnego. Wystarczy wspomnieć wpływ organów Unii Europejskiej na wysokość opłat roamingowych.

Myśląc o maksymalizacji wartości dla udziałowców, operatorzy telekomunikacyjni powinni zdefiniować swoją przyszłą rolę. – Pomimo wielu niepewności, warto już teraz planować rozwijanie zaawansowanych rozwiązań analitycznych i automatyzacji (w tym poprzez wykorzystanie, np. robotyzacji i sztucznej inteligencji). To pozwoli operatorom telekomunikacyjnym maksymalizować efektywność operacyjną przedsiębiorstwa oraz skupić się na kluczowych obszarach, m.in. rozwoju i utrzymywaniu relacji z klientami, R&D, innowacjach oraz pozyskiwaniu i byciu atrakcyjnym miejscem pracy dla głodnych sukcesu, przedsiębiorczych i kreatywnych specjalistów – podsumowuje Jakub Wróbel.

Źródło: Deloitte Polska

Banki są już 25 lat obecne na Giełdzie Papierów Wartościowych. 13 sierpnia 1992 r. na warszawskim parkiecie debiutował pierwszy z nich – Bank Millennium S.A. Przez ten czas banki stanowiły największy pod względem kapitalizacji sektor notowany na GPW. Teraz notowanych jest 15 podmiotów o łącznej kapitalizacji 571.6 mld zł. Jak banki zmieniły i zmieniają rynek?

– 25 lat temu debiutował na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pierwszy bank – Bank Inicjatyw Gospodarczych, obecnie Bank Millennium i tym samym wyznaczył trend zdobywania kapitału przez banki na giełdzie. To zdobywanie kapitału przez giełdę pozwoliło bankom osiągnąć siłę finansową jaką dysponują obecnie –  mówi newsrm.tv Marcin  Materna, dyrektor Departamentu Analiz, Millennium Dom Maklerski.

Udział sektora bankowego w kapitalizacji na GPW wahał się od ok. 20% do 51% na koniec 2016 r. Obecnie – po 25 latach od debiutu pierwszego banku na GPW na parkiecie notowanych jest 15 podmiotów o łącznej kapitalizacji 571.6 mld zł, co odpowiada za ponad 50% kapitalizacji GPW. Od momentu skonstruowania indeks WIG-Banki wzrósł o prawie 500%.

Debiut Banku Millennium był zarazem debiutem całego sektora finansowego na raczkującym wówczas rynku kapitałowym. Pierwsza sesja, w której uczestniczył odbyła się 13 sierpnia 1992 r.

– Przez te 25 lat nasza instytucja znacznie urosła. O ponad 300 razy wzrosła akcja kredytowa, o więcej niż 100 razy wzrosły depozyty i o więcej niż 200 razy urósł kapitał banku. – mówi Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium i dodaje –  Obecność na giełdzie determinuje nas do bycia bardziej innowacyjnym bankiem. Ponieważ jeżeli jest się na tym rynku zawsze jest się obserwowanym przez inwestorów i analityków rynków finansowych. Gdy myślimy o kolejnych 25 latach jesteśmy bardzo entuzjastyczni i pełni energii, gdyż stawiamy na innowacyjność i mierzymy wyżej.

– Banki są lustrem rzeczywistości, pokazują co dzieje się w realnej gospodarce. Ostatnie lata to wzrost gospodarczy w Polsce, więc tak samo rosną zyski banków. Perspektywy na przyszłość są niezłe, więc podobnie powinno być z zyskami banków – dodaje Marcin Materna.

 

Wypowiedź: Marcin Materna, dyrektor Departamentu Analiz, Millennium Dom Maklerski, Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

Jacek Pogonowski, prezes Konsalnet Holding S.A. otrzymał tytuł CEO roku w konkursie Diamenty Private Equity 2017, organizowanym przez Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych i Executive Club.

W szóstej edycji konkursu Diamenty Private Equity nominowanych zostało ponad 40 liderów PE i innych branż w jedenastu kategoriach. Nagrody trafiły do osób i przedsiębiorstw, które przyczyniły się do wzrostu wartości polskich firm, wyróżniają się wysokim poziomem merytorycznym i cechuje je wyższa od przeciętnej efektywność ekonomiczna i innowacyjność. Przewodniczącym kapituły konkursu jest Barbara Nowakowska, dyrektor zarządzająca Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych (PSIK).

Executive Club jeden z organizatorów i pomysłodawca konkursu to elitarna organizacja zrzeszająca wyłącznie top management, najbardziej prestiżowe forum kadry menedżerskiej, którego celem jest integracja oraz wymiana doświadczeń przedstawicieli świata biznesu. Jako jedna z pierwszych tego typu organizacji w Polsce, Executive Club łączy ludzi związanych z rozmaitymi sektorami gospodarki. Executive Club jest organizatorem konferencji „Investment Forum & Private Equity Awards Gala”, w której biorą udział prezesi i przedstawiciele największych firm z sektora PE, polscy przedsiębiorcy, a także szerokie grono autorytetów związanych z biznesem.

 

Więcej na temat firmy Konsalnet: www.konsalnet.pl

Tylko 1,6 proc. przedstawicieli sektora MŚP w Polsce współfinansowało inwestycje środkami z Unii Europejskiej – wynika z raportu EFL „Inwestycje w MŚP. Pod lupą”. Wśród najczęściej wskazywanych powodów niskiego zainteresowania wsparciem unijnym eksperci wymieniają skomplikowane procedury, w tym sposób rozliczania dotowanych inwestycji, konieczność pomocy wyspecjalizowanych podmiotów oraz zniechęcający model konkursowy. EFL, wychodząc naprzeciw potrzebom mikro, małych i średnich firm, przygotował we współpracy z firmą doradczą ADM Consulting Group unikalny produkt „Unia Korzyści”. Klient poza ofertą finansowania, może otrzymać doradztwo w zakresie wsparcia unijnego w perspektywie 2014-2020.

Polska jest największym beneficjentem unijnej perspektywy 2014-2020. Największa część z puli ponad 82 mld euro ma zostać zainwestowana w zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki oraz poprawę spójności społecznej i terytorialnej kraju. Na wsparcie mogą liczyć podmioty, dla których pozyskanie kapitału z innego źródła jest znacznie utrudnione. Istnieje wiele przykładów, również wśród naszych klientów, z których jasno wynika, że realizacja projektu z dotacji znacząco rozwinęła firmę i pozwoliła jej zrealizować działania, na jakie przedsiębiorstwo przez wiele kolejnych lat nie mogłoby sobie pozwolić. EFL wpisuje się w działania unijne już od poprzedniej perspektywy 2007-2013 i teraz również zamierza w nich aktywnie uczestniczyć. Zebrane doświadczenie, obserwacje, uwagi klientów, dla których dotacje unijne mają ogromne znaczenie, pomogły nam w opracowaniu wspólnie z partnerem unikalnego na rynku programu „Unia Korzyści” – mówi Bartosz Bakes, Dyrektor Sprzedaży EFL.

Unia Korzyści

EFL w związku z rozpoczęciem wydatkowania w nowej perspektywie unijnej przygotował specjalny produkt „Unia Korzyści”. Klient w pakiecie z ofertą finansowania otrzymuje biznesowe wsparcie wyspecjalizowanej firmy w zakresie dotacji unijnych. Produkt „Unia Korzyści” powstał we współpracy z firmą doradczą ADM Consulting Group. Jest dostępny dla mikro, małych i średnich firm od XY maja br. we wszystkich placówkach EFL w Polsce.

Finansowanie…

Wypłata środków z dotacji najczęściej następuje w formie refundacji części kosztów już poniesionych w ramach inwestycji. Oznacza to, że przedsiębiorcy ubiegający się o wsparcie powinni w pierwszej kolejności zapewnić sobie finansowanie planowanej inwestycji. Potwierdzeniem zdolności firmy do sfinansowania projektu inwestycyjnego jest dla instytucji rozpatrującej wniosek promesa wystawiana przez Europejski Fundusz Leasingowy. Weryfikacja zdolności kredytowej oraz wystawienie takiej promesy jest całkowicie bezpłatne, a czas obsługi przedsiębiorców w tym zakresie, jest zredukowany do minimum – Na postawie ponad 25-letniego doświadczenia, znajomości rynku, zachodzących zmian i trendów gospodarczych, EFL jako jedyny na rynku jest w stanie niemalże natychmiast ocenić zdolność kredytową klienta. A nie trzeba tłumaczyć, że szybkość działania w przypadku przedsiębiorców ma ogromne wręcz znaczenie – mówi przedstawiciel EFL.

Przedsiębiorca ma do dyspozycji leasing i pożyczkę, w zależności od wymagań wybranego programu unijnego. W szczególności, atrakcyjną ofertą jest „Leasing Swobodny”, który pozwala na samodzielne zarządzanie wysokością rat leasingowych w celu dopasowania ich do bieżącej płynności finansowej firmy. Co więcej, nie potrzebuje w tym celu pisać wniosku, ani dzwonić do leasingodawcy. Wystarczy komputer z dostępem do Internetu i parę chwil spędzonych na Portalu KlientEFL.

… i doradztwo…

Procedura złożenia wniosku o dotacją i związana z nią duża ilość wymaganych dokumentów sprawiają, że firmy bardzo szybko rezygnują z ubiegania się o dotacje unijne. W przypadku braku odpowiednich kwalifikacji i umiejętności, warto zlecić takie zadanie profesjonalnemu podmiotowi zajmującemu się pozyskiwaniem funduszy zewnętrznych. Dlatego w ramach „Unii Korzyści” przedsiębiorcy mogą skorzystać ze wsparcia jednej z czołowych firm doradczych w Polsce ADM Consulting Group. Klienci EFL uzyskują specjalne rabaty na usługi, m.in. wyszukanie programu unijnego, dopasowanie finansowania do potrzeb dotacji, pomoc w rozliczeniu dotacji.

– Wnioski o dotację często zawierają elementy biznesplanu, nierzadko wymagane jest w nich przedstawienie prognozy finansowej, harmonogramu wydatkowania funduszy. Jeden mały błąd na etapie składania wniosku może przekreślić szanse przedsiębiorstwa na otrzymanie dofinansowania. Dlatego oferujemy firmom profesjonalne i kompleksowe doradztwo w zakresie ubiegania się o dotację unijną – mówi Piotr Iwaszko Doradca ds. projektów inwestycyjnych w ADM Consulting Group.

…w drodze po dotację UE

Wsparcie przedsiębiorców w nowej perspektywie finansowej w dużej mierze bazuje na działaniach, których celem jest unowocześnienie czy stworzenie nowych produktów i usług. Powinno to istotnie zwiększyć ich innowacyjność i konkurencyjność. To jednak wymaga sporych nakładów finansowych i wsparcie unijne musi zostać uzupełnione dodatkowym źródłem. – Dlatego jako czołowa firma leasingowa w Polsce wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom rynku z nowym produktem. Zależy nam, aby przedsiębiorca, który bardzo liczy na uzyskanie unijnego zastrzyku finansowego, mógł skorzystać z pełnego wachlarza usług oraz kompleksowego, doradczego wsparcia dla biznesu we wszystkich naszych placówkach – mówi przedstawiciel EFL.

Źródło: Europejski Fundusz Leasingowy SA.

Bank Millennium uruchomił goodie – intuicyjną, nowocześnie zaprojektowaną i otwartą dla wszystkich platformę zakupową, która powstała na zasadzie wewnętrznego start-up’u. Jest to kolejny krok banku w ramach realizacji strategii innowacyjności. W nowym projekcie bank wykorzystuje takie technologie jak elementy sztucznej inteligencji, rozpoznawanie obrazów czy geolokalizacja. Platforma goodie wykorzystuje też potencjał chmury obliczeniowej Microsoft.

Platforma goodie zbiera informacje na temat zniżek, promocji i nowości zakupowych w centrach handlowych, sklepach internetowych i stacjonarnych oraz w restauracjach. Użytkownik znajdzie tu inspiracje zakupowe oraz promocyjne oferty dopasowane do indywidualnych preferencji i miejsca, w którym się znajduje (np. w wybranych galeriach handlowych). Platforma goodie to także nowy kanał komunikacji sklepów oraz centrów handlowych z klientami, który pozwoli im dotrzeć do nowych grup konsumentów i oferować zróżnicowane zniżki i promocje.

Świat finansów zmienia się każdego dnia. Motorem zmian są rosnące oczekiwania klientów, dynamiczne otoczenie gospodarcze i nieustanny rozwój technologii. Między innymi dlatego jednym ze strategicznych filarów rozwoju banku stała się innowacyjność i nowe technologie. Realizacja tej strategii na tak konkurencyjnym rynku, w otoczeniu firm z sektora FinTech, HiTech i firm telekomunikacyjnych, wymaga od nas nie tylko stałego rozwijania internetowych i mobilnych usług bankowych, ale też otwarcia na nieszablonowe rozwiązania. Dlatego stworzyliśmy wewnątrz banku multidyscyplinarny zespół ludzi, współpracujących ze sobą na zasadzie start-up’u. Tak powstało goodie, cyfrowa platforma oferująca ekosystem, w którym sprzedawcy, klienci i bank, poprzez wzajemne interakcje tworzą wartości dla wszystkich stron – mówi Ricardo Campos, Dyrektor Departamentu Bankowości Elektronicznej w Banku Millennium. – Jest wiele scenariuszy rozwoju branży. Być może w najbliższej przyszłości banki staną się integratorami usług nie związanych z bankowością i w ten sposób znajdą swoje miejsce w cyfrowej rzeczywistości klienta.

W tworzeniu goodie aktywny udział wzięła firma Microsoft. Jak podkreślił Paweł Matulewicz, Dyrektor ds. Obsługi Klientów w Sektorze Finansowym w polskim oddziale Microsoft – Współpraca z tak innowacyjną organizacją jaką jest Bank Millennium to szczególne wyróżnienie. Naszym zadaniem była pomoc w przełożeniu konceptu biznesowego aplikacji goodie na komponenty techniczne chmury Microsoft Azure. Celem współpracy było takie dobranie komponentów, aby skutecznie skrócić czas udostępnienia aplikacji klientom oraz wykorzystać możliwie najnowsze, dostępne technologie.

Dzięki wsparciu Microsoft możliwe stało się nie tylko oparcie platformy na bezpiecznej, elastycznej i skalowalnej infrastrukturze opartej na chmurze, ale szybkie wdrożenie takich funkcji serwisu jak rozpoznawanie obrazu, silnik rekomendacji oparty na machine learning czy narzędzia do obsługi multimediów.

Obecny kształt platformy goodie to dopiero początek projektu. Planowany jest jej dalszy intensywny rozwój m.in. w oparciu o takie technologie jak chatbot prowadzący rozmowę z wykorzystaniem języka naturalnego.

Projektując i udoskonalając goodie staramy się stworzyć nową jakość na rynku, m.in. dbając o wygodę użytkowania i jakość ofert dostępnych na platformie, a także tworząc nowe, niedostępne wcześniej rozwiązania i funkcjonalności. Chcemy, aby goodie stało się nieodłącznym towarzyszem podczas zakupów. Pomimo rozwoju e-handlu Polacy nadal lubią kupować w galeriach handlowych, a dzięki goodie mogą do tego wykorzystywać nowe technologie, łącząc wygodę i dobre okazje – tłumaczy  Beata Krupińska, Członek Zarządu goodie.

Źródło: Bank Millennium

 

„Bądź innowacyjny albo giń” – to stwierdzenie najlepiej obrazuje bieżącą sytuację firm. Niemal 70 proc. szefów firm z Europy Środkowej, które zgłosiły się do tegorocznej edycji rankingu „Deloitte Technology Fast 50”, za największe wyzwanie uważa innowacyjność swoich produktów i usług. Z kolei w rozwoju firm technologicznie innowacyjnych pomaga silne przywództwo oraz wykwalifikowani i utalentowani pracownicy. Jak wynika z badania Deloitte problem z dostępnością, jakością oraz utrzymaniem kadr to największe zagrożenie dla szybko rozwijających się środkowoeuropejskich przedsiębiorstw.

Największym wyzwaniem, przed którym stoją firmy jest innowacyjność, na którą wskazało 68,4 proc. ankietowanych prezesów. „Firmy nieustannie poszukują możliwości udoskonalenia produktów i usług. Tymczasem skuteczne wdrożenie innowacji jest silnie związane z zespołem współpracowników, dlatego drugim ważnym wyzwaniem okazało się zarządzanie talentami, które w naszym badaniu uzyskało 52,6 proc.” – wyjaśnia Adam Chróścielewski, Partner Deloitte, Lider konkursu „Technology Fast 50” w Europie Środkowej. Szefowie środkowoeuropejskich spółek technologicznych nie obawiają się za to konkurencji, wychodząc zapewne z założenia, że innowacyjność połączona z umiejętnym zarządzaniem personelem zapewni ich firmom przewagę na rynku.

„Jednym z największych wyzwań na początku naszej działalność był transfer technologii ze środowiska akademickiego do biznesowej rzeczywistości. Innym wyzwaniem było przekształcenie najnowocześniejszego prototypu/ pomysłu na komercyjny produkt; innymi słowy, umiejętność „podania” rozwiązania/ usługi do specyficznej grupy klientów jest większym wyzwaniem niż sama technologia” – powiedział Rostislav Vocilka, Prezes Zarządu firmy FlowmonNetworks, która jest jednym z laureatów konkursu. FlowmonNetworks świadczy rozwiązania w obszarze monitorowania sieci IP.

dell

Nie zaskakuje więc fakt, że dwa najważniejsze czynniki, które wspierają wzrost przedsiębiorstw, to zdaniem ankietowanych wykwalifikowani pracownicy (60,5 proc.) oraz silne przywództwo (44,7 proc.). Jeszcze rok temu na ten ostatni czynnik wskazywało jedynie 7,9 proc. badanych, co pokazuje, że respondenci coraz bardziej doceniają swoją rolę jako liderów w rozwoju firm, którymi kierują. Na trzecim miejscu wśród czynników wzrostu znalazła się ekspansja na nowych rynkach (42,1 proc.). Z kolei o konieczności budowania i wdrożenia długofalowej strategii biznesowej mówi jedynie 13,2 proc. CEO.

Jakie zagrożenia dla swojego biznesu widzą prezesi i dyrektorzy zarządzający? Ponownie największe znaczenie zyskał czynnik ludzki, ponieważ aż 63,2 proc. badanych wymienia w tym obszarze dostępność do wykwalifikowanej siły roboczej. Zagrożenia związane z kadrami nie zmniejszają się, a wręcz odwrotnie, z roku na rok mają coraz większe znaczenie. O nadmiernych regulacjach prawnych mówi 18,4 proc. szefów firm z rankingu Technology Fast 50, a z kolei prawie 8 proc. ankietowanych narzeka na niewystarczający nadzór ze strony organów państwowych.

Trzycyfrowe tempo rozwoju, które charakteryzowało firmy technologicznie innowacyjne w pierwszych latach działalności jest praktycznie nie do utrzymania, gdyż po kilku latach spółki osiągają pewien stopień dojrzałości i skalę działalności. Zdają sobie z tego sprawę CEO, którzy wzięli udział w badaniu.  55,3 proc. spośród nich przewiduje organiczny rozwój swoich firm, choć zapewne nie w takim tempie jak dotychczas. W następnej kolejności, mówiąc o możliwych scenariuszach dla swoich przedsiębiorstw, respondenci wymieniają ekspansję zagraniczną (36,8 proc.).

Połowa prezesów deklaruje, że w ciągu następnych dwunastu miesięcy pragnie utrzymać tempo wzrostu przychodów na poziomie 11-50 proc. Z kolei 36,9 proc. uważa, że przychody ich spółek wzrosną więcej niż o 51 proc. Jedynie nieco ponad 10 proc. ankietowanych mówi o wzroście poniżej 10 proc., w tym 2,6 proc. respondentów przewiduje nawet brak wzrostu. Warto przypomnieć, że niewielu firmom z konkursu udaje się utrzymać takie tempo wzrostu, które pozwala znaleźć się w czołówce rankingu rok po roku. Do nielicznych wyjątków należą m.in. spółki Szallas.hu i Netguru.

Dynamicznie rozwijające się firmy innowacyjne w obszarze technologii z naszego regionu planują zwiększyć swoje nakłady na badania i rozwój. Aż 42,1 proc. ankietowanych deklaruje, że ponad 10 proc. swoich obrotów przeznaczy na działalność B+R. Z kolei sześciu na dziesięciu badanych chce zwiększyć tę część budżetu w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Jedynie 5 proc. CEO nie przewiduje żadnych wydatków na B+R. „Oby te dobre wyniki były wyrazem wzrostu świadomości a nie jak dotąd po prostu dostępności funduszy UE w najbliższych latach. Taka niestety była dotąd korelacja. Tymczasem w przypadku młodych firm, opartych na nowych technologiach, inwestycje w prace nad nowymi pomysłami są kluczowe dla budowy wartości spółki. Im bardziej przełomowe rozwiązania, tym większa szansa na szybkie zdobycie udziału w rynku” – komentuje Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Zarządzająca zespołami Innovation Consulting i R&D and Government Incentives, Deloitte.

Badanie Deloitte pokazało, że w Europie Środkowej rośnie również świadomość potrzeby ochrony praw własności intelektualnej. Tylko 16 proc. firm deklaruje, że nie korzysta z żadnej formy tego typu ochrony. Najczęściej wykorzystywanym sposobem ochrony własności intelektualnej jest patent (26,3 proc.) oraz znak towarowy (15,8 proc.).

źródło: Deloitte

Sejm przyjął dziś ustawę o wspieraniu innowacyjności. Projekt przedstawił pod koniec swojej kadencji prezydent Bronisław Komorowski. Nowe prawo znosi liczne bariery w sektorze nauki i w sektorze przedsiębiorstw.

– Bardzo się cieszę, że udało się przyjąć tę ważną dla nauki i biznesu ustawę – mówi minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Lena Kolarska-Bobińska – Innowacyjność polskich przedsiębiorstw jest nadal mniejsza niż w krajach zachodnich. Jeśli myślimy o nowoczesnej gospodarce, musimy postawić na nowatorską naukę i badania. Przed nami długa droga, ale nowe przepisy pozwolą na dogonienie europejskiej elity.

Ustawa wprowadza możliwość zaliczania kosztów działalności B+R do kosztów uzyskania przychodów w podatkach dochodowych. Dotyczy to zarówno prowadzenia badań naukowych, jak i prac rozwojowych, niezależnie od ich wyniku. W dodatku, przedsiębiorcy mogliby jako koszt zaliczyć od 120 do 150 proc. faktycznie poniesionych kosztów.
Zgodnie z nową ustawą zniesione będzie opodatkowanie aportu własności intelektualnej i przemysłowej. Wartość udziałów w spółce kapitałowej, otrzymanych w zamian za własność intelektualną, nie będzie wliczać się do przychodu podmiotu komercjalizującego wyniki badań. Ustawa umożliwia rozwój rynku venture capital poprzez premiowanie funduszy inwestujących w przedsiębiorstwa zajmujące się działalnością B+R i charakteryzujących się dużą innowacyjnością.

Wprowadzone przepisy uproszczą zasady rozporządzania majątkiem przez uczelnie, instytuty badawcze i instytuty Polskiej Akademii Nauk. Jednostki nie będą musiały każdorazowo uzyskiwać zgody Ministra Skarbu Państwa na zakup, sprzedaż lub licencjonowanie elementów majątku. Dodatkowo próg reglamentujący dysponowanie mieniem zostanie podniesiony z 50 do 250 tys. euro.

Część nowych przepisów idzie w parze z ministerialnym planem umiędzynarodowienia szkolnictwa wyższego. Zwolnienie kształcących się cudzoziemców z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę ułatwi im decyzję o podjęciu studiów w Polsce. Umożliwienie zatrudnienia na stanowisku profesora nadzwyczajnego i profesora wizytującego osób ze stopniem doktora i dwuletnim stażu naukowym lub znacznymi osiągnięciami w pracy naukowej ułatwi uczelniom i instytutom zatrudnianie młodych naukowców oraz zagranicznych specjalistów.

źródło: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

 

Aż 48 proc. polskich firm przeznaczyło w 2014 roku na działalność B+R więcej niż 3 proc. swoich obrotów, a 67 proc. przedsiębiorców deklaruje, że w ciągu najbliższych 3-5 lat zwiększą wydatki na ten cel. Jednocześnie wpływ na te optymistyczne prognozy ma przede wszystkim uruchomienie funduszy z Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Jak wynika z piątej edycji badania „Badania i rozwój w przedsiębiorstwach” przeprowadzonego w Polsce i dziesięciu krajach Europy Środkowej przez firmę doradczą Deloitte, tylko jedna trzecia polskich firm ma przemyślaną i wypracowaną strategię badań, rozwoju i wspierania innowacyjności.  

Wydatki na B+R w Polsce rosną. Jeszcze w 2006 roku przeznaczaliśmy na ten cel 0,55 proc. polskiego PKB. W 2013 roku było to już 0,87 proc., co oznacza wzrost o 58 proc. „Choć dokonaliśmy bardzo znaczącego skoku, to pod tym względem wciąż pozostajemy w tyle za Czechami i Węgrami, które na działalność badawczo-rozwojową w 2013 roku przeznaczyły odpowiednio 1,91 i 1,41 proc. swojego PKB. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła w tym samym czasie 2,02 proc.” – mówi Michał Turczyk, Dyrektor w zespole R&D and Government Incentives, Deloitte.

Źródłem finansowania prac B+R są w Polsce przede wszystkim środki publiczne (54,3 proc.). Wskaźnik BERD (ang. Business Expenditures on R&D), czyli wydatki badawczo-rozwojowe przedsiębiorstw w stosunku do PKB wyniosły w roku 2013 w Polsce 0,38 proc.

Jak pokazało badanie Deloitte udział firm, których wydatki na badania i rozwój przekroczyły 3 proc. obrotów zwiększył się z 26,3 proc. w 2013 roku do 48 proc. rok później, a to oznacza, że poprawia się świadomość przedsiębiorców na temat znaczenia inwestowania w innowacyjność w rozwoju ich biznesu. Średnia dla całego regionu Europy Środkowej wyniosła 51 proc. Krajem, w którym najwięcej firm (47 proc.) przeznacza na B+R więcej niż 10 proc. swoich obrotów jest Estonia. Z kolei udział polskich firm nieponoszących wydatków na B+R lub ponoszących wydatki mniejsze niż 1 proc. obrotów praktycznie nie uległ zmianie (31,9 proc. w 2013 r. w porównaniu do 31 proc. w 2014 r.).

Tylko nieco ponad jedna trzecia firm w Polsce deklaruje, że posiada strategię badań, rozwoju i innowacji – w pozostałych przypadkach decyzje związane z działalnością badawczo – rozwojową podejmowane są doraźnie przed zarząd. Aż 64 proc. badanych przyznało, że w ich firmach nie wdrożono żadnej strategii w tym zakresie.

Pozytywne sygnały pojawiają się za to w obszarze finansowania działalności naukowo-badawczej. Aż 67 proc. firm wierzy, że ich wydatki na B+R wzrosną w przeciągu 3-5 lat. Jeszcze dwa lata temu o takim zamiarze mówiło 51,2 proc. badanych. „W tej materii polskie firmy są jednymi z najbardziej optymistycznych w Europie Środkowej, gdzie wzrost w tym samym okresie zadeklarowało 53,4 proc. respondentów. Ambitne plany zwiększenia wydatków na B+R wiążą się najpewniej z uruchomieniem w tym roku nowej fali dotacji unijnych na ten cel w latach 2014-2020, które w Polsce wyniosą ponad 10 mld euro oraz zamiarem wprowadzenia nowej ulgi podatkowej na B+R w 2016” – wyjaśnia Michał Turczyk, Dyrektor w zespole R&D and Government Incentives, Deloitte.

Jakie zewnętrzne czynniki wpływają na poziom finansowania działalności badawczo-rozwojowej w polskich przedsiębiorstwach? Czynnikiem, który kolejny rok z rzędu miał największy wpływ na wzrost wydatków na B+R w Polsce była dostępność kilku różnych form korzyści dla firm, w tym dotacji pieniężnych i ulg podatkowych. Tegoroczne wyniki badania dowodzą również ciągłego wzrostu znaczenia innych czynników zewnętrznych: dostępności wykwalifikowanej i doświadczonej kadry badawczej, większej liczby dotacji niż ulg podatkowych oraz dostępu do uniwersytetów i jednostek badawczych, a także współpracy z nimi. W regionie największe znaczenie miała dostępność do większej liczby rodzajów wsparcia (75 proc.) oraz dostępność wykwalifikowanej i doświadczonej kadry B+R (71 proc.).

Ponad dwie trzecie spośród polskich firm (68 proc.), które decydują się na współpracę ze stronami trzecimi (w tym ośrodkami akademickimi i jednostkami badawczymi) przy realizacji projektów B+R, czyni to, ponieważ jest to niezbędne dla przeprowadzenia projektów badawczych. Dla połowy firm takim powodem są wymagania systemu wsparcia, a dla 41 proc. chęć otrzymania wyższego dofinansowania.

„W innych krajach Europy Środkowej czynniki te w znacznie mniejszym stopniu decydują o podejmowaniu współpracy. W Polsce rośnie potrzeba współpracy z uniwersytetami i jednostkami badawczymi, ale nadal wykorzystywanie tej formy wsparcia działalności B+R jest niewystarczające. Deklaruje ją tylko 53 proc. badanych firm, podczas gdy średnia dla całego regionu wynosi aż 66 proc.” – mówi Tomasz Gondek, Lider R&D Networks w ramach Innovation Consulting w Deloitte.

Badanie Deloitte pokazało, że w Polsce rośnie świadomość potrzeby ochrony praw własności intelektualnej.

Liczba firm deklarujących, że nie korzysta z tego typu ochrony spadła w ciągu roku z 9,7 proc. do 8 proc. Najczęściej wykorzystywanym sposobem ochrony własności intelektualnej zarówno w Polsce, jak i w Europie Środkowej jest tajemnica przedsiębiorstwa. Wskazało na nią 77 proc. polskich badanych. Z kolei odsetek firm chroniących własność intelektualną i know-how za pomocą patentów i wzorów użytkowych zmniejszył się o 13,4 pp. w Polsce i o 6,3 punktów procentowych w Europie Środkowej (w porównaniu z badaniem z 2014 r.). W naszym kraju patenty są domeną przede wszystkim jednostek badawczych, a nie przedsiębiorstw komercyjnych.

Ankietowani byli pytani również o ich stosunek do ulg podatkowych związanych z działalnością B+R. „Ponad 42 proc. respondentów twierdzi, że nie ma pewności co do podejścia organów podatkowych do kosztów B+R, wobec czego uznaje korzystanie z ulg podatkowych za ryzykowne. Należy jednak wyjaśnić, że w Polsce brak jest obecnie ulgi na prowadzenie prac B+R, a przedsiębiorcy zwracają uwagę nie na wykładnię stosowaną przez urzędy skarbowe, a na brak jednolitych przepisów dotyczących działalności B+R w obszarze podatkowym, księgowym i grantowym.” – wyjaśnia Michał Turczyk.

W 2014 roku taką wątpliwość wyrażała jedna trzecia badanych. Obecnie niepewność ta ma szczególne duże znaczenie w przypadku mikroprzedsiębiorstw i firm zatrudniających powyżej 500 osób, wśród których odsetek wskazań wynosi odpowiednio 86 proc. i 60 proc.

To samo pytanie padło także o stosunek firm do dotacji. W Polsce 38 proc. respondentów deklaruje, że ma wiedzę na ten temat i z nich korzysta. Spośród badanych krajów wyższy wskaźnik uzyskała jedynie Bułgaria (39 proc.).

Dlaczego pozostali respondenci nie korzystają z systemu dotacji? Aż 45 proc. firm z tej grupy co prawda orientuje się w systemie dotacji na działalność B+R, ale nie aplikuje o dofinansowanie, ponieważ proces uzyskania i korzystania z nich jest zbyt sformalizowany i skomplikowany. Na szczęście w nowej perspektywie unijnej zmiany idą w kierunku uproszczenia procedur.

Zdaniem ankietowanych, na wzrost wydatków na B+R w ich firmach najbardziej wpłynąłby mieszany system zachęt, składający się zarówno z ulg, jak i dotacji.

Takiej odpowiedzi udzieliło 48 proc. badanych. W tej chwili spośród krajów OECD system taki jest stosowany w 27 na 34 państwa OECD, co dla firm prowadzących działalność na poziomie międzynarodowym ma istotne znaczenie w aspekcie decydowania o lokowaniu działalności B+R w krajach o najlepszych warunkach do prowadzenia takiej działalności. Badanie wskazało również na duże znaczenie wprowadzenia dodatkowej premii za działalność B+R w formie ulgi podatkowej. Aż 44 proc. respondentów jest zdania, że dzięki temu środki przeznaczane przez nich tę działalność wzrosłyby w perspektywie najbliższego roku lub dwóch lat, a 59 proc. deklaruje taką zmianę w  najbliższych 3-5 latach. Znaczenie ma również fakt, że 34 proc. ankietowanych w Polsce źle ocenia obecny system zachęt wspierających działalność B+R.

„Z roku na rok nasze badanie udowadnia, że polscy przedsiębiorcy mają coraz większą świadomość i wiedzę na temat działalności B+R. Nadal jednak czynnikiem zewnętrznym mającym największy wpływ na poziom wydatków B+R jest dostępność większej liczby rodzajów wsparcia, a współpraca z jednostkami naukowymi stymulowana jest głównie wymogami programów pomocowych lub chęcią uzyskania wyższego dofinansowania. Można zatem dojść do wniosku, że polskie przedsiębiorstwa nie dostrzegają jeszcze korzyści wynikających z badań, rozwoju i innowacji i oparcia na tych filarach swojego długofalowego rozwoju” – podsumowuje Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Zarządzająca zespołami Innovation Consulting i R&D and Government Incentives, Deloitte.

źródło: Deloitte

Realizacja wspólnych projektów badawczo-rozwojowych zmierzających do wypracowania innowacyjnych rozwiązań, wzmocnienia efektywności i bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska  to główny cel podpisanych dzisiaj przez PKN ORLEN umów ramowych z dwiema uznanymi uczelniami technicznymi: Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie i Politechniką Warszawską.

Zawarte umowy ułatwią uruchomienie kolejnych konkretnych projektów, służących rozwijaniu i wdrażaniu rozwiązań technologicznych o charakterze innowacyjnym, efektywnościowym, podnoszącym bezpieczeństwo oraz związanych z ochroną środowiska w obszarach petrochemii, rafinerii, chemii, energetyki oraz wydobycia gazu i ropy. Przewidują również możliwość prowadzenia współpracy w zakresie podnoszenia kwalifikacji absolwentów obydwu uczelni o umiejętnościach i specjalizacjach zgodnych z profilem działalności PKN ORLEN.

Wspólne inicjatywy mają być realizowane w ramach funduszy z krajowych i europejskich źródeł finansowania, m.in. ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Umowy będą wykorzystywane m.in. przy projektach realizowanych na potrzeby najwyżej ocenionego przez NCBiR programu sektorowego dla chemii – Innochem.

Prowadzona od kilku lat współpraca pomiędzy PKN ORLEN a Akademią Górniczo–Hutniczą w Krakowie została po raz pierwszy oficjalnie przypieczętowana w 2011 roku, kiedy doszło do podpisania listu intencyjnego uczelni z ORLEN Upstream, spółką odpowiedzialną w Koncernie za poszukiwanie i wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego. W ramach umowy przewidziano m.in. konsultacje z kadrą AGH, wykłady prowadzone przez ekspertów ORLEN Upstream, realizację praktyk dla studentów Akademii w Spółce oraz staży zawodowych dla doktorantów i pracowników uczelni.

ORLEN Upstream współpracuje również z obiema uczelniami w ramach Programu „Blue Gas – Polski Gaz Łupkowy”, wspólnego przedsięwzięcie NCBiR oraz Agencji Rozwoju Przemysłu, którego celem jest komercjalizacja nowatorskich rozwiązań technologicznych w obszarze poszukiwań i eksploatacji gazu z łupków.

Dotychczasowa współpraca PKN ORLEN z Politechniką Warszawską obejmuje m.in. długofalowy projekt edukacji chemicznej skierowany zarówno do młodzieży w wieku szkolnym jak i studentów. Jednym z przykładów konkretnych działań w tym projekcie jest  „Dzień wiedzy z ORLENem”, cykl comiesięcznych spotkań, gdzie przedstawiciele spółki przybliżają słuchaczom tematykę związaną ze specyfiką działania Koncernu oraz wskazują najlepsze praktyki rynkowe w branży chemicznej.  Od 15 lat płocka firma organizuje także konkurs o Nagrodę Prezesa na najlepszą pracę badawczo – rozwojową zrealizowaną dla ORLENU na Politechnice Warszawskiej, Filia w Płocku. Do konkurencji co roku stacją prace badawczo – rozwojowe pracowników naukowych uczelni, a studenci mogą liczyć na nagrody za najlepsze prace dydaktyczne o tematyce wpisującej się w działalność Spółki.

źródło: www.orlen.pl

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...