Home Aktualności Rynek walutowy. Lockhart zawiesza wysoko poprzeczkę 

Rynek walutowy. Lockhart zawiesza wysoko poprzeczkę 

Dolar amerykański wrócił do gry ze wsparciem ze strony Fed. Wrześniowa podwyżka stóp procentowych stała się bardziej prawdopodobna, choć rynek nie wchodzi w USD za wszystko i czeka na dane z rynku pracy. Szybsza normalizacja Fed to zła wiadomość dla walut rynków wschodzących i złoty odczuwa obawy inwestorów.

USD otrzymał wsparcie w słowach szefa Fed z Atlanty Lockharta, który w wywiadzie dla Wall Street Journal stwierdził, że poprzeczka jest zawieszona wysoko dla niepodwyższenia stóp we wrześniu i on potrzebowałby znaczącego pogorszenia koniunktury, by nie poprzeć podwyżki. Słowa Lockharta (z prawem głosu na posiedzeniach FOMC w 2015 r.), gdyż dla części rynku jest on przedstawicielem centrum, a przez część uznawany nawet za gołębia. Co więcej, wystąpienie szefa oddziału w Atlancie nie było zaplanowane aż do 10 sierpnia. Niska płynność w okresie wakacyjnym pomogła, ale wypowiedź jest jasnym wskazaniem, że Fed jest coraz bliżej rozpoczęcia cyklu podwyżek i wspiera nasze oczekiwania względem pierwszej podwyżki we wrześniu.

Dolar zyskał an całej linii w przestrzeni G10 oraz względem walut rynków wschodzących. EUR/USD wreszcie przełamał 1,09, choć bez wątpienia sygnał do kupowania USD dał rynek długu w USD. Rentowności 10-letnich obligacji skoczyły z 2,18 proc. do 2,24 proc., co idealnie korespondowało z ruchami na EUR/USD i USD/JPY (wykres). Wycena wrześniowej podwyżki Fed z powrotem skoczyła do 48 proc. z 40 proc. na początku tygodnia. Mogłaby być wyższa, a dolar silniejszy, jednak rynek zdaje się czekać na potwierdzenie w danych z rynku pracy, co do których (jak wiemy z ostatniego komunikatu FOMC) Fed oczekuje „nieco poprawy”. Przy jastrzębich komentarzach Lockharta rynek może być bardziej tolerancyjny dla danych o zatrudnieniu i zadowolić się wszystkim powyżej 220 tys. Sądzimy, że obecnie ryzyka dla USD przeważają za jego umocnieniem, choć kolejny silny impuls może pojawić się dopiero w piątek.

Wzrost oczekiwań na wcześniejszy start procesu normalizacji polityki monetarnej Fed uderza w waluty rynków wschodzących w obawie przed odpływem kapitału portfelowego, który na emerging markets szukał wyższych stóp zwrotu, kiedy Fed prowadził politykę QE. Złoty osłabił się do 4,18 za euro i 3,85 za dolara, mimo że najbardziej zagrożone odpływem kapitału są waluty, gdzie nominalne stopy procentowe są wysokie (m.in. TRY i ZAR). Jednak, na co zwracaliśmy wcześniej uwagę, złoty może oberwać rykoszetem, jeśli presja na EM przybierze „grupowy” charakter. Pomimo tego naszym zdaniem ruch deprecjacyjny złotego powinien być na wyczerpaniu, biorąc pod uwagę, że fundamenty polskiej gospodarki są solidne i brylują na tle regionu, a obawy o ryzyko polityczne przed wyborami parlamentarnymi zaczyna słabnąć. Mimo to inwestorzy portfelowi przy zapaści rynku surowców, niepewności o ożywienie w Chinach oraz konflikt zbrojny na granicy syryjsko-tureckiej są bardziej bojaźliwi, w odróżnieniu od kolegów z G10 nie chcą czekać na piątkowy NFP i silniej wyprzedają waluty EM już teraz.

Dzisiejsze kalendarium przynosi niewiele pierwszorzędnych publikacji. Indeksy PMI dla usług i sprzedaż detaliczna ze strefy euro powinny mieć mało znaczący wpływ na euro. Funt powinien być bardziej zmienny w chwili publikacji PMI z Wielkiej Brytanii (10:30). W USA ADP (14:15) ostatnio słabo prognozuje na rzecz NFP, wiec nawet duże odbiegnięcie odczytu od konsensusu (215 tys.) może zostać zignorowane przez rynek USD. Większe znacznie będzie miał ISM (16:00) i komponent dotyczący zatrudnienia. Dane o bilansie handlu zagranicznego (14:30) ostatnio były uważnie obserwowane, ale dyskontowanie sytuacji w II kwartale (dane za czerwiec) zamknięto zeszłotygodniowym odczytem PKB.

Sporządził: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.