piątek, Grudzień 27, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "mdm"

mdm

Grudzień ze względu na świąteczne przygotowania i urlopy, nie będzie dogodnym czasem dla nabywców mieszkań. Dlatego osoby liczące jeszcze na dopłatę z programu MdM, powinny jak najszybciej wybrać odpowiedni lokal i załatwić konieczne formalności. Szansę na rządowe dofinansowanie będą mieli jedynie wnioskodawcy, którzy już na samym początku stycznia (poprzez wybrany bank) wyślą wniosek do BGK. Sytuację ułatwia fakt, że większość osób zainteresowanych dopłatami do wkładu własnego, zna już graniczne ceny 1 mkw. lokalu. Te kryteria cenowe obecnie spełnia ponad 3500 nowych mieszkań z miast wojewódzkich.

Znamy już prawie wszystkie limity MdM-u na styczeń 2018 r.

Na korzyść przyszłych beneficjentów MdM-u działa to, że limity cenowe de facto obowiązują przez okres sześciu miesięcy. Dlatego wskaźniki dla piętnastu województw, które Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał na początku października 2017 roku, będą aktualne również po styczniowym wznowieniu dotowania lokali. W gorszej sytuacji znajdują się tylko mieszkańcy województwa pomorskiego. Tamtejsze limity cenowe zostaną zaktualizowane na przełomie roku i będą miały faktyczne znaczenie przez bardzo krótki czas – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Można bowiem przypuszczać, że ostatnia pula środków na dopłaty do wkładu własnego (ok. 380 mln zł), zostanie wydatkowana w ciągu kilku pierwszych dni stycznia. Później beneficjenci MdM-u będą mogli wnioskować tylko o częściowy zwrot VAT-u zapłaconego przy budowie domu jednorodzinnego albo o dodatkową spłatę kredytu związaną z narodzinami trzeciego lub kolejnego dziecka.

Nie tylko w Warszawie będzie spory wybór lokali z dopłatą 

Na początku 2018 r. znów będzie możliwe uzyskanie dopłaty do używanego lokalu. Mimo tego, kończący się program Mieszkanie dla Młodych, znacząco poprawi wyniki sprzedażowe deweloperów. Już teraz można zauważyć spore zainteresowanie nowymi mieszkaniami, które bez dodatkowych rabatów spełniają kryteria cenowe MdM-u. Co ciekawe, podaż wspomnianych lokali jest nieco większa niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Według danych portali RynekPierwotny.pl i NoweMieszkanieDlaMlodych.pl, w połowie listopada na czternastu dużych rynkach mieszkaniowych można było znaleźć około 3500 nowych mieszkań (do 75 mkw.), które bez rabatów zakwalifikowałyby się do programu MdM. Na początku lipca bieżącego roku, analogiczna oferta „mieszkań dla młodych” liczyła sobie około 2900 sztuk. Deweloperzy dostosowują swoje propozycje do warunków rządowego programu, ponieważ chcą aby jak największa część z pozostałych 380 mln zł popłynęła na rynek pierwotny w ramach dopłat.

Dzięki danym portali RynekPierwotny.pl oraz NoweMieszkanieDlaMlodych.pl z połowy listopada 2017 r. możemy przewidzieć, w których miastach wojewódzkich zakup lokalu deweloperskiego z dopłatą nie będzie stanowił problemu. Na półtora miesiąca przed wznowieniem rządowego programu, nowe mieszkania (do 75 mkw.) z ceną 1 mkw. nieprzekraczającą limitu, stanowią następującą część łącznej oferty deweloperów:

Białystok – 10,6%

Bydgoszcz – 5,7%

Gdańsk – 17,3%

Katowice – 12,2%

Kielce – 13,2%

Kraków – 5,1%

Lublin – 6,1%

Łódź – 0,2%

Olsztyn – 25,8%

Poznań – 10,8%

Rzeszów – 9,2%

Szczecin – 2,2%

Warszawa – 7,1%

Wrocław – 7,8%

Zaprezentowane wyniki sugerują, że w przypadku rynku pierwotnego Olsztyn będzie dość nieoczekiwanym liderem wznowionego programu Mieszkanie dla Młodych. Wysokim udziałem nowych lokali z dopłatą, prawdopodobnie będzie cechował się też Gdańsk. Nie znamy jeszcze zaktualizowanych limitów cenowych dla pomorskiej metropolii, ale można przypuszczać, że te wskaźniki znacząco nie będą różniły się od obecnych wartości.

Pod względem łącznej liczby nowych mieszkań spełniających kryteria MdM-u, żadne miasto oczywiście nie będzie mogło konkurować z Warszawą. W połowie listopada 2017 r. na terenie stolicy było dostępnych prawie 1300 lokali deweloperskich (do 75 mkw.), które bez rabatów miały cenę jednostkową niższą od aktualnego limitu (6264,07 zł/mkw.). Trzeba jednak pamiętać, że zakup nowego mieszkania będzie dla warszawiaków jedyną realną szansą na otrzymanie dopłaty do wkładu własnego. Niski poziom warszawskiego limitu dotyczącego używanych lokali (5125,15 zł/mkw.), praktycznie wykluczy tamtejszy rynek wtórny z rządowego programu.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Program Rodzina na Swoim pomógł prawie 200 tys. kredytobiorców w tańszym zakupie mieszkania lub budowie domu. Sposób jego działania może być jednak zdradliwą pułapką – z dniem ustania dopłat rata kredytu nagle wzrośnie, w dzisiejszych warunkach o ponad 30 proc.

W latach 2007-2013 kupujący mieszkanie mogli skorzystać z rządowego dofinansowania w postaci programu Rodzina na Swoim. Polegał on na tym, że przez osiem lat BGK spłacał zamiast kredytobiorcy połowę raty odsetkowej. W praktyce, każdego miesiąca rata była niższa o kilkaset złotych, a rodzina, która zaciągnęła pożyczkę na 200 tys. zł mogła w tym czasie zaoszczędzić 30-40 tys. zł. (zależnie od okresu kredytowania i chwili powstania zadłużenia).

Ale konstrukcja programu jest taka, że w chwili ustania dopłat kredytobiorca musi pogodzić się ze skokowym wzrostem raty. Osoba, która 30-letni kredyt preferencyjny z dopłatami RnS zaciągnęła na przełomie 2009 i 2010, powinna być świadoma tego, że w ciągu kilku miesięcy z dnia na dzień rata będzie wyższa o ponad 30 proc. Przykładowo jeśli ktoś zadłużył się na 200 tys. zł, to aktualnie płaci miesięcznie 715 zł, a w nowej rzeczywistości będzie to ok. 940 zł, o 225 zł więcej. Dla niektórych domowych budżetów taka zmiana może być trudna do udźwignięcia.

Początkowo Rodzina na Swoim nie była bardzo popularna, w ciągu pierwszych dwóch lat (2007-2008) udzielono mniej niż 11 tys. kredytów z dofinansowaniem, potem zaczęła się rozpędzać. W 2009 było to już 31 tys. kredytów, a rok później 43 tys. Szczyt popularności dopłat przypadł na 2011 r. kiedy to banki udzieliły 51 tys. pożyczek z dopłatami. 2012 był równie dobry, BGK rozliczył 46 tys. preferencyjnych kredytów.

Te liczby oznaczają, że w ciągu najbliższych trzech lat (2018-2020) ponad 140 tys. polskich rodzin, które łącznie zadłużyły się na prawie 27 mld zł, będzie musiało poradzić sobie ze wzrostem raty kredytowej o kilkadziesiąt procent. Zasada działania programu jest taka, że im wyższe oprocentowanie, tym wyższe dopłaty (bo stanowią one połowę odsetek), zatem przy oczekiwanym wzroście stóp procentowych (ma on nastąpić w przyszłym roku) odczuwalny wzrost raty po wygaśnięciu dopłat MdM będzie wyższy. Po wzroście stóp o 1,5 pkt proc. będzie to już ponad 40 proc.

Co mogą zrobić osoby, które czeka wygaśnięcie programu RnS? Cóż, książkowo należałoby zaoszczędzone co miesiąc pieniądze odkładać, a te kilkadziesiąt tysięcy złotych (a do tego odsetki, bo powinny one lądować na lokacie) dałoby spokój na wiele lat podwyższonej raty. Mało kto tak jednak robi, większość zaoszczędzone pieniądze po prostu „przejada”. Te osoby mogą ratować się jedynie próbą zrefinansowania kredytu (ma to sens jeśli marża w umowie jest wyższa od obecnie obowiązujących, a kredytobiorca nadal ma dobrą zdolność kredytową).

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Od początku stycznia przyszłego roku składać będzie można wnioski o dopłaty w programie Mieszkanie dla Młodych. Nie sposób stwierdzić, czy środki wystarczą na tydzień czy na dwa, ale pewne jest, że aby uzyskać dopłatę, trzeba będzie się śpieszyć. Home Broker podpowiada jak się przygotować, by nie stracić niepowtarzalnej szansy.

2 stycznia, we wtorek, ponownie ruszy machina zwana kredytami z dopłatami w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. W puli znajdzie się ostatnie 381 mln zł, co powinno wystarczyć dla 15-16 tys. kredytobiorców. Normalnie na rynku podobnej liczby kredytów udziela się w miesiąc, ale MdM wzbudza tak wielkie zainteresowanie, że pieniądze mogą się skończyć w tydzień, maksymalnie dwa. W programie obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”, warto więc być gotowym na te kluczowe dni. Home Broker przygotował poradnik dla osób chcących skorzystać z dopłat w 2018 roku.

  • Znajdź mieszkanie spełniające warunki programu

Choć to banalne stwierdzenie, to przygotowania do zaciągnięcia kredytu z dopłatami należy zacząć od spełnienia warunków programu. Kupujący mieszkanie muszą znaleźć lokal o powierzchni maksymalnie 75 mkw. (dla rodzin z co najmniej trójką dzieci jest to 85 mkw.), a nabywcy domów muszą zmieścić się w 100 mkw. (10 mkw. więcej dla wielodzietnych). Warto jednak wiedzieć, że dopłata liczona jest do maksymalnie 50 mkw. (rodziny wielodzietne do 65 mkw.), co oznacza, że od tego pułapu wzrost powierzchni nieruchomości nie pociąga za sobą wzrostu wysokości dofinansowania.

Ale powierzchnia mieszkania to tylko jeden warunek. Nieruchomość musi też spełniać kryterium cenowe, cena metra kwadratowego nie powinna przekraczać limitu publikowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego dla danego obszaru. Limity są wyższe dla lokali z rynku pierwotnego. Przykładowo do końca marca w Warszawie będzie to 6 264,07 zł za mkw. dla lokali nowych i 5 125,15 zł dla tych z drugiej ręki, a w Łodzi odpowiednio 4 191,00 i 3 429,00 zł za mkw.

  • Podpisz umowę przedwstępną lub deweloperską

Aby ubiegać się o kredyt hipoteczny należy mieć podpisaną umowę przedwstępną, której funkcję na rynku pierwotnym spełnia umowa deweloperska. Umowa ta zobowiązuje obie strony do zawarcia w przyszłości ostatecznej umowy, ma dać kupującemu czas na pozyskanie finansowania. Warto w niej zawrzeć zapis o zwrocie zadatku w sytuacji gdy nabywca nie załapie się na dofinansowanie w MdM.

  • Skompletuj niezbędne dokumenty

Osoby zainteresowane dopłatami na 2018 rok będą mogły składać wnioski kredytowe od 2 stycznia, ale wstępne procedury prawdopodobnie będzie można uruchomić już w grudniu, tak przynajmniej było w ubiegłym roku.

Banki przeprowadzały weryfikację składanych dokumentów oraz wstępną ocenę zdolności kredytowej. To daje klientom dodatkowy czas na skompletowanie niezbędnych formalności, wszystko po to, by na początku stycznia, gdy tylko pula środków MdM zostanie otwarta, złożyć gotowy wniosek kredytowy. Działanie banków na tym etapie polega na weryfikacji, czy klient rzeczywiście ma uprawnienia do skorzystania z programu Mieszkanie dla Młodych, sprawdzeniu dostarczonych dokumentów  oraz wydaniu tak zwanej decyzji finansowej, która jest ważna przez określony czas. W tym czasie kupujący mieszkanie otrzymuje też listę dokumentów niezbędnych do późniejszych działań. Jeśli sytuacja klienta nie ulegnie w międzyczasie zmianie, kontynuacja procesu kredytowego nastąpi na podstawie decyzji finansowej wydanej w grudniu, dzięki czemu możliwe będzie sprawniejsze dokończenie całości.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Korzystna koniunktura na rynku nieruchomości, niesłabnące zainteresowanie Polaków kredytami hipotecznymi oraz znaczna aktywność w pozyskiwaniu nowych Klientów to elementy, które miały istotny wpływ na wyniki sprzedażowe Open Finance SA i Home Broker SA w III kwartałach 2017 roku.  

 Za nami dobre III kwartały br. – możemy chwalić się po raz kolejny stabilnymi danymi sprzedażowymi. Rynek nam sprzyja, a my potrafimy wykorzystać tę sytuację oraz dostosować się elastycznie do trendów, pozyskując nowych Klientów. Co ważne, wzrasta stale popyt na kredyty hipoteczne, co oznacza, że Klienci interesują się taką formą finansowania zakupu nieruchomości. Na tym nie koniec – czeka nas jeszcze uruchomienie kolejnej transzy środków z programu MdM w styczniu 2018 roku, dlatego przewidujemy, że zainteresowanie Polaków hipoteką wzrośnie. Natomiast rynek nieruchomości
to obecnie prawdziwe „eldorado” – Polacy inwestują w mieszkania jak nigdy do tej pory
– mówi Przemysław Guberow, Prezes Zarządu Open Finance SA i Home Broker SA. Nie spoczywamy jednak na laurach – wykorzystamy w pełni dobrą koniunkturę oraz liczymy, że końcówka 2017 roku także będzie dla nas satysfakcjonująca – dodaje Przemysław Guberow.

Łączna sprzedaż Open Finance SA w III kwartałach 2017 roku wzrosła aż o 19% –  w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku – oraz wyniosła 6,6 mld złotych.

Co należy podkreślić to fakt, że atutem Open Finance SA niezmiennie pozostaje liczba udzielanych kredytów hipotecznych za pośrednictwem największego pośrednika na rynku. Wartość sprzedanych kredytów hipotecznych w okresie III kwartałów 2017 roku wyniosła 5 mld złotych (wzrost o 19% w stosunku do porównywalnego okresu 2016 roku).

Pośrednik odnotował również kolejny rekord – 67% wzrost sprzedanych kredytów firmowych przy jego udziale w III kwartałach br. (570 mln złotych), w stosunku do tego samego okresu w zeszłym roku (342 mln złotych). Ten obszar biznesu – wsparcie MŚP w finansowaniu oraz bieżącej działalności – staje się zresztą jednym z kluczowych w założeniach budżetowych oraz sprzedażowych spółki na kolejne kwartały.

Z drugiej strony, trudno nie wspomnieć o niewielkim spadku czyli -9% sprzedaży kredytów gotówkowych w okresie III kwartałów tego roku vs 2016 rok.

III kwartały br. to także okres, w którym Open Finance SA odnotował wzrost sprzedanych produktów inwestycyjnych za pośrednictwem spółki. Wolumen zaoferowanych obligacji, funduszy, ubezpieczeń oraz produktów regularnego oszczędzania wyniósł 268 mln złotych, co jest wzrostem o 25% w porównaniu do III kwartałów 2016 roku. Na uwagę zasługuje zwłaszcza zainteresowanie oraz większe zaufanie Klientów do produktów regularnego oszczędzania, których sprzedaż wzrosła o 150%, porównując 2016 i 2017 roku.

Jednocześnie, druga ze spółek – Home Broker SA – nadal umacnia pozycję lidera na rynku nieruchomości oraz konsekwentnie poprawia swoje wyniki sprzedażowe. W porównaniu do okresu III kwartałów 2016 roku, wartość sprzedanych nieruchomości za pośrednictwem spółki wzrosła w 2017 roku o 26% i wyniosła 2,7 mld złotych.

III kwartały br. to kolejny okres rozliczeniowy, w którym Home Broker poprawia swoje dane sprzedażowe pod kątem pośrednictwa przy sprzedaży nieruchomości na rynku pierwotnym.  Doradcy Home Broker pośredniczyli w zakupie „4 kątów” na kwotę 1,7 mld złotych, co jest wzrostem aż o 38% w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku.

Ponadto, warto przyjrzeć się również liczbie transakcji na rynku nieruchomości za pośrednictwem Home Broker SA w III kwartałach tego roku. Na rynku pierwotnym, pośrednik wsparł Klientów w wyborze i kupnie wymarzonego „M” uczestnicząc w  6 288 transakcjach. To wzrost o 37% vs III kwartały 2016 roku.

Nie zwalniamy tempa. Przeżywamy „złote czasy” na rynku nieruchomości, co jest dobrą informacją nie tylko dla samej branży czy gospodarki, ale też dla Klientów zainteresowanych inwestowaniem w „cztery kąty”. Jako pośrednik bacznie obserwujemy rynek i nie tracimy żadnej transakcji – zależy nam na długofalowej współpracy zarówno z Klientami, jak i deweloperami. Wyniki sprzedażowe za III kwartały pokazują, że potrafimy znaleźć „złoty środek” – znajdujemy idealne mieszkanie dla Klientów, jednocześnie przynosząc zysk deweloperom. Z pewnością będziemy kontynuować taką strategię w ostatnim kwartale 2017 roku, przy maksymalnym wykorzystaniu korzystnej sytuacji rynkowej – mówi Paweł Komar, Członek Zarządu Open Finance SA i Home Broker SA.

Na tym nie koniec – rynek wtórny nieruchomości też odnotowuje wzrost w  III kwartałach 2017 roku. Home Broker pośredniczył przy 3 711 transakcjach w tym okresie, co daje 6% wzrost do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Natomiast wartość sprzedanych nieruchomości „z drugiej ręki” za pośrednictwem spółki wyniosła 961 mln złotych, co daje 9% wzrost vs 2016 rok.

 

Źródło: Materiały prasowe firmy

Mija dokładnie dekada od szczytu pamiętnej prosperity w rodzimej mieszkaniówce z lat 2005-2008, której efektem było wykreowanie klasycznej bańki cenowej o czysto spekulacyjnym charakterze. Ponieważ obecny pęd do zakupów mieszkaniowych na rynku pierwotnym dawno już zdystansował ówczesne statystki, pojawia się kwestia prawdopodobieństwa „powtórki z historii”.

Hossa wciąż w blokach startowych

Jeśli za początki obecnego historycznego boomu na pierwotnym rynku mieszkaniowym przyjąć pierwsze symptomy ożywienia z połowy 2013 roku, to doskonała passa sprzedażowa deweloperów właśnie zapoczątkowała piąty rok swojej historii – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Praktycznie od początku koniunkturalnego przyśpieszenia każdy kolejny rok przynosi spektakularne rekordy sprzedaży lokali z pierwszej ręki z progresem liczonym w dziesiątkach procent. W tym względzie również bieżący rok najprawdopodobniej nie będzie wyjątkiem.

Tak ogromny popyt nie tylko na mieszkania, ale na jakikolwiek towar powinien wywołać odpowiednie skutki w postaci presji cenowej. Czy faktycznie w przypadku mieszkań deweloperskich mamy taką presję, pociągającą za sobą istotny statystycznie wzrost stawek za mkw.?

Zestawiając średnie ceny ofertowe nowych mieszkań na dziewięciu wiodących krajowych rynkach nieruchomości w połowie bieżącego roku i rok wcześniej, na pierwszy rzut oka widać dość wyraźne liczone rok do roku dodatnie zmiany, choć tymczasem tylko w czterech przypadkach. W ciągu ostatnich 12 miesięcy mieszkania deweloperskie najbardziej – w granicach 4-6 proc. – podrożały we Wrocławiu, Łodzi, Krakowie i Szczecinie. Znacznie mniejszy wzrost w wymiarze nieco ponad 1 proc. zanotowano w Warszawie, Trójmieście i Poznaniu. Natomiast większych zmian nie zanotowano w Katowicach i Lublinie. Pytanie, czy tego typu tendencję można już zakwalifikować jako typową hossę, albo przynajmniej jej zapowiedź. Jeżeliby uśrednić cenę ofertową z prezentowanych ośrodków z uwzględnieniem wagi wolumenów ofert mieszkań deweloperskich dla każdego z nich, to otrzymamy wynik na poziomie 6770 zł/mkw. w połowie br. wobec 6593 zł/mkw. rok wcześniej. Daje to różnicę r/r rzędu 2,7 proc. Jakby więc nie patrzeć, otrzymany wynik na tyle koresponduje z bieżącym poziomem krajowej inflacji, że o jakimś spektakularnym wzroście cen nowych mieszkań w ostatnich 12 – tu miesiącach bardzo trudno jest mówić. A to dowodzi, że boom sprzedażowy w pierwotnym segmencie mieszkaniówki wciąż nie generuje większych symptomów klasycznej, pamiętnej sprzed dekady hossy, która tym razem wciąż jakby pozostaje w swoistych „blokach startowych”.

Rynek warszawski hamulcowym rynku

Zresztą tego typu sytuacja nie dotyczy tylko minionych kilkunastu miesięcy, ale utrzymuje się nieprzerwanie praktycznie od początku trwania ożywienia na rynku mieszkań z pierwszej ręki – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Na załączonym wykresie, prezentującym średnie ważone wolumenem oferty deweloperskiej ceny ofertowe dla dziewiątki największych krajowych rynków nieruchomości, widać od 2013 roku raczej utrwaloną stabilizację niż wyraźniejszą tendencję wzrostową.

Dość powiedzieć, że od początku sprzedażowej prosperity w połowie 2013 roku do dziś średnia cena dla największych miast wzrosła z 6245 zł/mkw. do 6770 zł/mkw., czyli dokładnie o 8,5 proc. Co więcej, praktycznie cały ten wzrost cen został zrealizowany w pierwszym roku ożywienia, po którym rynek prezentuje zadziwiającą wręcz siłę cenowego trendu horyzontalnego.

Bardzo wiarygodnym, jednoznacznym sygnałem, że na rynku mamy stan wciąż bliższy stabilizacji niż typowej cenowej hossy mieszkaniowej, jest brak tendencji wzrostowej na głównym, stołecznym rynku nieruchomości. To zasadnicza przyczyna ograniczonych wahań średniej dla całego rynku pierwotnego. Przeciętna cena nowych mieszkań w Warszawie już od blisko sześciu lat oscyluje w dość wąskim przedziale 7,5 – 7,9 tys. zł/mkw., nie sygnalizując jednocześnie jakiejkolwiek chęci do wyraźniejszego, trwałego wybicia ponad pierwszy znaczący opór na poziomie równym 8 tys. zł. A dopiero taka sytuacja byłaby sygnałem zmiany cenowego trendu z horyzontalnego na wzrostowy dla całego krajowego rynku pierwotnego.

Wzrosty cen mieszkań jednak nieuniknione?

Mimo wszystko w większości największych miast ceny powoli idą w górę, co wynika z kilku powodów. Po pierwsze rosą ceny gruntów, których deweloperzy potrzebują coraz więcej, a których dostępność jest niewystarczająca, przede wszystkim za sprawą ustawy o ustroju rolnym. Po drugie w Polsce coraz bardziej brakuje rąk do pracy, a więc coraz szybciej rosną i będą rosły koszty osobowe deweloperów, wynikające przede wszystkim z kosztów wykonawstwa prac budowlanych, choć nie tylko. Po trzecie deweloperom podnosi się ciągle poprzeczkę w kwestii jakości budowanych osiedli, głównie pod kątem energooszczędności i ekologii, a to musi kosztować.

Zdaniem eksperta portalu RynekPierwotny.pl na wzrost cen może wpłynąć także wygaszanie programu MDM, który na ceny mieszkań oddziaływał zdecydowanie stabilizująco. Z kolei niewiele wskazuje na to, by Mieszkanie Plus, nowy program rządu z lokalami na wynajem, miał w przewidywalnej przyszłości zakłócić w istotnym stopniu funkcjonowanie rynku deweloperskiego z mieszkaniami na sprzedaż.

Zwyżki cen nowych mieszkań, tymczasem o dość ograniczonej skali, wynikają więc z kalkulacji rosnących kosztów przez deweloperów. Tym samym ponadprzeciętna podaż mieszkań nie ma tu większego znaczenia dla hamowania tej tendencji. Jeśli koszty będą dalej rosły, a wszystko na to wskazuje, to będą też rosły ceny mieszkań, choć lepiej by działo się to w jak najbardziej umiarkowanym niż w ekspresowym tempie. Dlaczego?

Silniejszy wzrost cen mieszkań groźny dla koniunktury

Jest bardzo prawdopodobne, że już czteroletnia sprzedażowa prosperity na rynku nowych mieszkań w decydującym stopniu jest zależna od obowiązującej, względnej stabilizacji ich cen. Jeśli te z jakichkolwiek powodów ruszą w górę w przyśpieszonym tempie, znacznie odbiegającym od obecnego, najprawdopodobniej nastąpi przesilenie koniunktury i początek fazy jej mniej lub bardziej dotkliwego spowolnienia. Wynika to nie tylko z podstaw ekonomii (prawo popytu), ale także z nieporównywalnie większej dojrzałości rynku i jego obecnych uwarunkowań, które raczej zdecydowanie wykluczają ewentualność „powtórki z historii”, tej sprzed równo dekady.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Kupujący mieszkania do cna wykorzystali prezent od rządu w postaci uwolnienia dodatkowych pieniędzy w programie Mieszkanie dla Młodych. Według danych BGK w sierpniu złożyli oni wnioski na dopłaty na łączną kwotę 66,9 mln zł, z czego część to wnioski przeniesione z 2018 roku.

2,57 mld zł – na taką łączną kwotę wnioski o dopłaty w ramach Mieszkania dla Młodych złożyli dotąd kupujący mieszkania. Czerwiec i lipiec były w MdM-ie spokojnymi miesiącami, ale nieoczekiwane uwolnienie dodatkowych środków w sierpniu spowodowało skokowy wzrost zainteresowania programem ze strony kredytobiorców.

Pula otwarta 8 sierpnia skończyła się w mgnieniu oka, kupujący mieszkania czekali na ten dzień ze wstępnie przygotowanymi dokumentami tylko po to, by w odpowiednim czasie złożyć w banku wniosek. Nic więc dziwnego, że już w połowie dnia BGK opublikował komunikat o zaprzestaniu przyjmowania wniosków. Kredytobiorcy złożyli do banku wnioski na kwotę dopłat 66,9 mln zł, z czego 5,7 mln to wnioski kredytowe przeniesione z 2018 r.

Teraz czeka nas kilka miesięcy spokoju, banki nie przyjmują wniosków o kredyty z dopłatami. Otwarcie okienek nastąpi 2 stycznia przyszłego roku. Spodziewamy się tłumów potencjalnych beneficjentów z gotowymi wnioskami kredytowymi w dłoni. W ubiegłym roku w grudniu banki pomagały klientom we wstępnym przygotowaniu dokumentów, tym razem pewnie będzie podobnie.

Dla kogo dofinansowanie w ramach MdM?

Dofinansowanie w programie Mieszkanie dla Młodych przysługuje nabywającym pierwsze mieszkanie, którzy nie skończyli jeszcze 35. roku życia pod warunkiem, że kupują lokal mieszczący się w limitach powierzchniowych i cenowych. Łatwiej mają rodziny wielodzietne – ich nie dotyczy zasada pierwszego mieszkania, mogą też kupić większe mieszkanie i otrzymać wyższą dopłatę.

Wysokość dopłat w programie Mieszkanie dla Młodych zależna jest od wielkości i lokalizacji nieruchomości. Dofinansowanie wyliczane jest na podstawie ogłaszanej przez wojewodów wartości wskaźników przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Zmieniają się one co pół roku i decydują zarówno o wysokości dopłat, jak i limitów cenowych, w których trzeba się zmieścić przy zakupie mieszkania (a limity są różne dla rynku wtórnego i pierwotnego).

 

Źródło: Home Broker

Czy niespotykane dotąd tempo sprzedaży mieszkań deweloperskich pociągnie za sobą podwyżki cen? Co za tym przemawia?

Sprzedaż nowych mieszkań nigdy jeszcze w Polsce nie szła tak dobrze. Kolejne raporty mówią o sukcesach firm i przynoszą następne rekordy. Popyt na mieszkania jest tak duży, że pomimo rekordowo wysokiej ilości wprowadzanych na rynek mieszkań i rozpoczynanych inwestycji, oferta deweloperów w sześciu największych miastach w Polsce w ostatnim kwartale, nie tylko nie wzrosła, ale jeszcze się skurczyła. Sprzedaż przerosła nową podaż. I już dziś prognozowany jest najlepszy, roczny wynik pod względem ilości sprzedanych mieszkań w całej historii rynku deweloperskiego.

Utrzymujący się od dawna duży apetyt na nowe mieszkania sprawia, że w ostatnich latach mogliśmy obserwować zjawisko powolnego, ale wyraźnego wzrostu cen. Najnowsze raporty mówią, że średnia cena mieszkań wprowadzonych do sprzedaży na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju w drugim kwartale br. była o ponad 8 proc. wyższa niż lokali, które trafiły do oferty w poprzednich trzech miesiącach i o prawie 6 proc. wyższa od stawek ofertowych sprzed roku. Czy możemy się spodziewać dalszych wzrostów cen? Jakie czynniki mogą o tym zdecydować?

Zmiana struktury oferty mieszkaniowej

Obecny wzrost cen ofertowych mieszkań może być wynikiem zmiany struktury lokali, które w ostatnich miesiącach weszły do oferty. Dobra sytuacja gospodarcza w kraju i wzrost dochodów Polaków powoduje, że większym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w wyższym standardzie, dlatego deweloperzy wprowadzają teraz więcej takich inwestycji. Poza tym, w nowej ofercie pojawiło się mniej mieszkań z segmentu popularnego, co można czytać jako odpowiedź firm na wyczerpujące się źródło dopłat w programie MdM i spadek popularności najtańszych ofert.

W najbliższym czasie możemy jednak być świadkami kolejnych wzrostów cen, na które wpływ będzie miała, już nie tylko jakość rozpoczynanych projektów, ale wyższe koszty budowy. W związku z przygotowywanymi na szeroką skalę inwestycjami infrastrukturalnymi w przyszłym roku najwyższe wzrosty mogą notować przede wszystkim koszty robocizny. Ponadto, jak informują deweloperzy, stale rosną ceny gruntów i zmniejsza się dostępność atrakcyjnych działek inwestycyjnych. Do tego dojdą jeszcze wyższe koszty finansowania projektów z uwagi na obciążenia nakładane na banki.

Lokata w nieruchomości

Ponadto, niezwykle znaczący wpływ na rozwój sytuacji na rynku mieszkaniowym, jak zauważa Tomasza Sadłocha z firmy Ochnik Development, ma poziom stóp procentowych. – Stopy referencyjne NBP utrzymują się obecnie na bardzo niskim poziomie 1,5 proc., a inflacja ustabilizowała się w granicach 2 proc. Oznacza to że mamy teraz ujemne realne stopy procentowe. To właśnie powód dla, którego kapitał gromadzony przez Polaków nie trafia na lokaty do banków, ale na rynek mieszkaniowy – informuje Tomasz Sadłocha. – Nic nie wskazuje jednak na to, żeby w najbliższym czasie miało się coś w tym względzie zmienić i spowodować osłabienie aktywności inwestorów indywidualnych – dodaje. Zdaniem przedstawiciela Ochnik Development, utrzymujący się na tak dużym poziomie popyt na mieszkania może stymulować wzrost cen w dłuższej perspektywie czasu.

Względne ryzyko dla komercyjnego rynku mieszkań niesie natomiast rządowy program Mieszkanie Plus. Projekt zakłada budowę tanich lokali z przeznaczeniem na wynajem, które mają powstawać także na terenach należących do PKP. Przedsięwzięcie jest jednak dopiero przygotowywane do realizacji, pierwsze budynki staną nie wcześniej niż pod koniec przyszłego roku, a w zaawansowaną fazę projekt ma wejść dopiero za kilka lat. Ponadto, program skierowany jest do grupy osób, które nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkań oferowanych na rynku.

Warszawskie mieszkania o 10 proc. droższe niż przed rokiem

Na największym rynku deweloperskim w kraju ceny ofertowe w ostatnich miesiącach wzrosły bardzo wyraźnie. Mieszkania wprowadzone do sprzedaży w Warszawie w drugim kwartale tego roku były o prawie 5 proc. droższe od tych, które weszły na rynek w poprzednich trzech miesiącach, a w porównaniu z lokalami oferowanymi przed rokiem zdrożały niemal o 10 proc. Według danych Reas, między kwietniem a czerwcem br. na warszawskim rynku nowych mieszkań wzrosła też o kilka procent średnia cena transakcyjna.

Przyczynę zwyżki cen transakcyjnych Tomasz Sadłocha upatruje w rosnącej fali zakupów inwestycyjnych, którą można obserwować również w inwestycjach Studio Centrum i Dzielna 64 prowadzonych przez Ochnik Development na warszawskim Muranowie. – Znaczący wpływ na kształtowanie się cen mają preferencje zakupowe nabywców mieszkań. Potęgujące się zainteresowanie zakupem dobrze zlokalizowanych, niewielkich mieszkań ze strony inwestorów indywidualnych przynosi wzrost średniej ceny sprzedawanych mieszkań, ponieważ stawka za metr w przypadku lokali kompaktowych jest wyższa. Podobne oddziaływanie na statystyki ma zakup mieszkań o podwyższonym standardzie i apartamentów, które także pozostają w sferze zainteresowania klientów inwestycyjnych – informuje Tomasz Sadłocha.

Ostatnie analizy dotyczące warszawskiego rynku wtórnego także mówią o wzroście średnich cen transakcyjnych. W połowie bieżącego roku przeciętna cena kupowanych w Warszawie mieszkań z drugiej ręki wzrosła do ponad 7700 zł za mkw. Analitycy przyznają, że z takimi cenami zakupu nie spotykali się w stolicy już od dawna, w ostatnich kilkunastu miesiącach średnie stawki wahały się od 7200 zł do 7500 zł/mkw.

 

 

Autor: Ochnik Development

Niesłabnący od kilku kwartałów popyt sprawił, że deweloperzy śmiało rozpoczynają nowe inwestycje. W II kwartale 2017 r. na 6 największych rynkach mieszkaniowych w Polsce do sprzedaży trafiło 33,4 tys. nowych mieszkań i rekordowa liczba 441 nowych etapów inwestycji. Choć spadło znaczenie nabywców MdM-owych, nie odbiło się to na sprzedaży, która wyniosła 17,6 tys. (wzrost o 16,6% rdr) – czytamy w najnowszym raporcie REAS „Rynek mieszkaniowy w Polsce – II kwartał 2017r.”

Na rynku deweloperskim dominuje optymizm. Najlepiej ilustruje to wzrost liczby rozpoczynanych budów. W I połowie 2017 roku na 6 największych rynkach w kraju deweloperzy wprowadzili do sprzedaży 33,4 tys. mieszkań i rekordową liczbę 441 nowych etapów inwestycji. – Jeśli tempo z pierwszego półrocza się utrzyma, można spodziewać się, że w całym 2017 roku deweloperzy rozpoczną budowę rekordowej liczby ponad 100 tysięcy mieszkań. – przewiduje Katarzyna Kuniewicz, partner w REAS kierująca Działem Badań i Analiz Rynku.

Bez MdM ceny rosną

Na uwagę zasługuje fakt, że wraz z kurczącą się w kolejnych miesiącach 2017 roku pulą środków dedykowanych programowi MdM, wśród mieszkań wprowadzanych do sprzedaży systematycznie spadał udział mieszkań najtańszych. W efekcie indeks zmiany cen na 6 rynkach powoli ale systematycznie rośnie. Tendencję tę potwierdziły wyniki monitoringu REAS z II kwartału 2017 roku, które wskazały na wyraźny wzrost cen w porównaniu do poziomu z poprzedniego kwartału.

Ten systematyczny wzrost podaży i cen możliwy był dzięki nie notowanemu dotychczas wzrostowi popytu. Choć w II kwartale 2017 roku liczba transakcji wyniosła „zaledwie” 17,6 tys. i była o ok. 6,5% niższa niż w pierwszym kwartale roku, to całe półrocze zamknęło się wynikiem o 24% lepszym niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Od stycznia do końca czerwca na 6 monitorowanych przez REAS rynkach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Łódź) sprzedano 36,4 tys. nowych mieszkań.

Nic nie wskazuje na to, by w najbliższych miesiącach popyt miał wyraźnie osłabnąć. Wobec ujemnych realnych stóp procentowych napędzające sprzedaż zakupy inwestorów indywidualnych, pozostaną do końca roku jednym z najsilniejszych czynników stymulujących rynek – nawet wówczas, gdy przy wysokich cenach zakupu rentowność najmu zacznie wyraźnie maleć. W efekcie wyniki sprzedaży w całym 2017 roku powinny okazać się porównywalne, a może nawet lepsze niż w 2016 roku. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, partner w REAS kierująca Działem Badań i Analiz Rynku.

Przebudzenie w Łodzi

Na uwagę zasługuje wyraźne ożywienie jakie odnotowane został w minionym kwartale w Łodzi. Rekordowo wysoka jak dla tego miasta sprzedaż spotkała się z wyjątkowo wysoką podażą. W samym II kwartale deweloperzy wprowadzili tam na rynek ponad 1,3 tysiąca mieszkań, co sprawiło, że oferta osiągnęła tam najwyższy poziom w historii lokalnego rynku: 3,3 tys. lokali.

 

Źródło:  REAS

Mimo wyczerpania się środków na dopłaty w MdM zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi nie słabnie.

Drugi w tym roku szturm na banki po kredyty z dopłatą w programie Mieszkanie dla młodych, które nakręcały dotąd rynek hipotek, miał miejsce w początkach kwietnia. Środki zostały wyczerpane po kilku dniach. Pomimo to, zainteresowanie kredytami na zakup mieszkań w maju nie tylko nie spadło, ale nawet wzrosło.

Wartość udzielonych kredytów na mieszkania w maju br. była większa o ponad 10 proc. w porównaniu z rezultatem ubiegłorocznym. Wzrost nie miał w tym przypadku już związku z MdM, bo środki przyznawane w tym roku z puli przeznaczonej na 2018 rok rozdysponowane zostały wcześniej.

Notowane w tym roku wskaźniki bardzo wyraźnie odzwierciedlają wzrost zainteresowania bankowym finansowaniem zakupu nieruchomości. Od początku 2017 roku możemy obserwować dodatnie odczyty indeksu popytu na kredyty mieszkaniowe. Po pięciu miesiącach ich średnia wartość okazała się lepsza od zeszłorocznej o ponad 13 proc.

20 proc. skok liczby udzielanych kredytów

Największy wzrost akcji kredytowej w segmencie mieszkaniowym został odnotowany w pierwszym kwartale br. Po trzech miesiącach banki sprzedały ponad 50 tys. kredytów mieszkaniowych (w tym prawie 14,9 tys. w MdM) i polepszyły wynik w porównaniu do poprzedniego kwartału o niemal 20 proc., a wartość przyznanych kredytów wzrosła o 12,6 proc. Instytucje finansowe od dawna nie pożyczyły na mieszkania tak dużo, tym bardziej, że pierwsze miesiące na rynku kredytowym są zwykle słabsze.

Z tak wielkim skokiem liczby udzielonych kredytów mieliśmy ostatnio do czynienia w czasie boomu w latach 2006-2008 i w 2010 roku, kiedy rynek odreagowywał po kryzysie.

Ostatnie, spektakularne wyniki w segmencie kredytów mieszkaniowych to w dużej mierze zasługa programu MdM, ale widoczny w maju wzrost wskazuje już na niezależne od dopłat przełożenie panującej na rynku nieruchomości hossy na rynek kredytowy.

Rekordowo wysoka zdolność kredytowa

Coraz więcej osób może sobie pozwolić na mieszkanie, bo obecna zdolność kredytowa utrzymuje się niemal na historycznie najwyższym poziomie, dzięki  rekordowo niskim stopom procentowym. Trzyosobowa rodzina, w której dwie osoby mają zarobki na poziomie średniej krajowej, może dostać dziś około 490 tys. zł w trzydziestoletnim kredycie.

Zdolność kredytowa jest wysoka, ale żeby uzyskać finansowanie w banku trzeba mieć zaoszczędzone 20 proc. ceny mieszkania na pokrycie wkładu własnego do kredytu. Gdyby nie istniał taki wymóg, przy obecnym niskim poziomie oprocentowania hipotek w przedziale 4-4,5 proc., dynamika akcji kredytowej byłaby jeszcze większa.

Można jednak znaleźć substytut wkładu, choćby w postaci dopłaty w programie MdM. Jeszcze w tym roku, prawdopodobnie w sierpniu zostanie rozdzielone 5 proc. odmrożonych środków rezerwy przeznaczonych na ten rok. A w początkach przyszłego roku uruchomiona zostanie druga połowa z puli przeznaczonej na rok 2018. Poza tym, jeśli kredytobiorca deklaruje sprzedaż starego mieszkania, część jego ceny banki uwzględniają jako wkład własny.

Zyski z wynajmu

Wysokie wymagania dotyczące wkładu własnego są barierą dla sporej części, szczególnie młodych osób, ostatecznie trafiających na rynek najmu, który teraz ma się także bardzo dobrze. Ceny wynajmu mieszkań w największych aglomeracjach w kraju utrzymują się na wysokim poziomie, a w niektórych  miastach rosną, jak na przykład w Warszawie. Osoby lokujące posiadane fundusze w zakup mieszkań na wynajem mają wiec podstawy, by traktować inwestycje w nieruchomości jako bezpieczne zaplecze finansowe na przyszłość.

Tomasz Sadłocha z firmy Ochnik Development, która prowadzi projekty Dzielna 64 i Studio Centrum na warszawskim Muranowie, potwierdza, że mieszkania są postrzegane jako dobry i pozbawiony ryzyka produkt inwestycyjny. – Dla klientów, którzy kupują w naszych inwestycjach mieszkania z przeznaczeniem na wynajem jest to nie tylko atrakcyjna forma zarobkowania, ale także jeden ze sposobów zabezpieczenia emerytalnego – twierdzi.

Jak ocenia Tomasz Sadłocha, na wynajmie w Warszawie można zyskać około 6 proc. wartości nieruchomości w skali roku. – Przy najbardziej optymalnym zestawieniu kosztów zakupu z możliwymi do osiągnięcia przychodami z najmu, zwrot z inwestycji może być jeszcze wyższy – przyznaje.

Przedstawiciel Ochnik Development zauważa, że inwestorzy, którzy kupują mieszkania w projektach firmy prawie zawsze finansują transakcje ze środków własnych. – Dotyczy to zarówno klientów inwestycyjnych decydujących się na apartamenty przy Dzielnej 64, jak i kupujących mikro-lokale w budynku przy Pawiej – informuje Tomasz Sadłocha.

Zakupy za gotówkę i boom w mieszkaniówce

Niezależnie od wzrostu zainteresowania kredytami hipotecznymi rośnie także liczba osób kupujących mieszkania za gotówkę. Według szacunków NBP w 2016 roku w sześciu największych miastach w Polsce tylko gotówkowe wydatki na zakup nowych mieszkań wyniosły ponad 14 mld zł. Za około 60 proc. mieszkań deweloperskich nabywcy zapłacili ze środków własnych, bez wsparcia kredytowego.

W tym roku grupa inwestorów jest jeszcze większa, a na rynek mieszkaniowy gotówka napływa jeszcze szerszym strumieniem. Dane mówią już o prawie 70 proc. nabywców gotówkowych. Choć zdarza się, że bardziej doświadczeni inwestorzy, którzy kupują kolejne nieruchomości na wynajem, częściowo wspierają się kredytami, w odróżnieniu od tych początkujących.

Masowe inwestowanie w nieruchomości powoduje, że na rynku mieszkaniowym mamy dziś boom. Firmy budujące osiedla mogą cieszyć się kolejnym udanym rokiem pod względem sprzedaży. Jednocześnie rośnie oferta deweloperów, nie tylko w segmencie popularnym, ale także premium. Rynek kwitnie i zanosi się na kolejny rekordowy rok. Branża nie zwalnia tempa. Najdobitniej odzwierciedla to rekordowa liczba uzyskanych w ostatnich miesiącach przez deweloperów pozwoleń na budowę.

 

Autor: Ochnik Development

W 2016 roku deweloperzy sprzedali w Warszawie o jedną czwartą więcej mieszkań niż rok wcześniej  

Tak udanego roku, jak 2016 na rynku nowych mieszkań jeszcze nigdy nie było. Tylko w samej Warszawie w ubiegłym roku sprzedało się aż 24 tys. mieszkań. Do nabywców trafiło o jedną czwartą więcej lokali deweloperskich niż rok wcześniej. Warszawa rozbudowuje się w tempie dotąd niespotykanym. To ewenement także na skalę europejską. Piąta część mieszkań w aglomeracji powstała w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Należy zaznaczyć, że miniony rok był niezwykle udany na wszystkich największych rynkach mieszkaniowych w kraju. W sześciu głównych miastach w Polsce deweloperzy sprzedali o 20 proc. mieszkań więcej niż w 2015 roku, który także był rekordowy pod względem liczby zawartych transakcji.

Rośnie popyt ze strony inwestorów

Tak duże zapotrzebowanie na mieszkania dopinguje deweloperów do realizacji kolejnych projektów. Najwięcej inwestycji powstaje w Warszawie. – Ogromny popyt na mieszkania w znacznym stopniu spowodowany jest falą zakupów przez osoby, które wcześniej lokowały środki w inne walory inwestycyjne. Ponieważ jednak zwrot z najmu okazał się bardziej atrakcyjny niż lokaty, czy obligacje, a inwestowanie w nieruchomości obarczone mniejszym ryzykiem niż gra giełdowa, w mniej pewnych czasach przenoszą kapitał na rynek nieruchomości – uważa Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development.

– Przede wszystkim z myślą o inwestorach jesienią ubiegłego roku wprowadziliśmy do sprzedaży dwie inwestycje usytuowane na warszawskim Muranowie. W projekcie Dzielna 64 zlokalizowanym 500 metrów od alei Jana Pawła II zaprojektowane zostały 152 apartamenty i 11 lokali usługowych. W budynku znajdzie się reprezentacyjny hol recepcyjny z lobby i wyjściem na zielony dziedziniec. W inwestycji Studio Centrum przy ulicy Pawiej zaoferowaliśmy z kolei 85 mikro-apartametów o powierzchni od 14 do 41 mkw., które ze względu na możliwość rozliczenia VAT i kosztów wykończenia mieszkania chętnie kupowane są na firmy. Oba projekty zostaną wykończone wysokiej klasy materiałami i wyposażone w funkcjonalne rozwiązania, jak miejsca postojowe dla rowerów, gniazda do ładowania pojazdów elektrycznych, czy pralnia. W obrębie inwestycji powstanie też pasaż handlowy – wylicza Tomasz Sadłocha.

W mieszkaniach można wybierać

Osoby poszukujące mieszkań na rynku pierwotnym mają w czym wybierać. Na przełomie roku w największych miastach w Polsce oferta była tylko nieznacznie mniejsza niż w rekordowym podażowo 2012 roku. Ale wtedy popyt na mieszkania był nieporównywalnie mniejszy. Dziś deweloperom budującym w Warszawie potrzeba byłoby zaledwie około 9 miesięcy, żeby wyprzedać całą ofertę.

Od ponad dwóch lat wielkość oferty mieszkaniowej na rynku pierwotnym prawie się nie zmienia. Mieszkania, które trafiają do sprzedaży od razu znajdują odbiorców. Gotowych niesprzedanych lokali deweloperzy mieli pod koniec minionego roku w całej ofercie tylko ok. 13 proc. O kilka procent mniej niż w 2015 roku. W Warszawie liczba oferowanych, ukończonych mieszkań w ostatnim czasie także się zmniejszyła.
Ceny stabilne

Od czterech lat ceny transakcyjne nowych mieszkań, według danych Amron, notują lekki wzrost. W Warszawie w ciągu 2016 roku przeciętne stawki poszły w górę o ponad 2 proc., wynika z raportu tego centrum. Niekoniecznie jest to jednak efekt podwyżki cen. Może to oznaczać, że nabywane były częściej nieco lepsze, a tym samym droższe mieszkania. Analitycy rynku wskazują bowiem, że od początku 2016 roku średnia cena warszawskich mieszkań nawet nieznacznie zmalała. Stawka za metr wynosi obecnie 7,9 tys. zł.

2016 okazał się kolejnym, słabym rokiem na rynku kredytów hipotecznych, pomimo historycznie niskich stóp procentowych. W całym kraju w zeszłym roku udzielonych zostało jeszcze mniej kredytów niż rok wcześniej. Ale nie w Warszawie. W stolicy odnotowana została wyższa sprzedaż hipotek niż w roku poprzednim. Zaciągnięte w 2016 roku zobowiązania na warszawskie mieszkania stanowiły ponad 41 proc. ogólnej wartości nowych kredytów udzielonych w Polsce.

Co dziesiąte mieszkanie w MdM

W ograniczonym stopniu sprzedaż mieszkań wspierał również program Mieszkanie dla młodych, w ramach którego przyznawane były kredyty z dopłatą państwa. Dane BGK wskazują, że w MdM kupione zostało jedynie 10 proc. mieszkań sprzedanych w Warszawie.

Tak rewelacyjne wyniki sprzedaży na rynku nowych mieszkań nie byłyby możliwe bez inwestorów indywidualnych, którzy przeznaczali zaoszczędzone środki na zakup lokali na wynajem. Szacunkowe dane mówią, że odpowiadają oni za około 30 proc. zawartych transakcji. Motywacją dla osób inwestujących w mieszkania jest wysoka rentowność z najmu, która w Warszawie sięga 6 proc.

 

Źródło: Ochnik Development

W samym 2016 roku nowe mieszkania kupiło już 29,5 tys. Polaków*. Takiego popytu na własne M nie było nawet w szczycie boomu mieszkaniowego w latach 2006–2008. Gdzie szukać dofinansowania? Jak starać się o kredyt? Na jakie pułapki rynku wtórnego należy uważać? Jak ubezpieczyć mieszkanie, w którym będziemy mieszkać z rodziną, a jak lokum przeznaczone pod wynajem? Przygotowaliśmy krótki przewodnik. 

Kto najczęściej decyduje się na własne lokum? Przede wszystkim osoby młode, które zakładają rodzinę (między 30 a 39 rokiem życia). Jak wynika z badania dotyczącego preferencji i satysfakcji z zakupu mieszkania z 2015 roku przeprowadzonego przez TNS – aż 84 proc. respondentów zakupiło mieszkanie w budynku wielorodzinnym, a tylko 16 proc. ankiet dotyczyło budownictwa jednorodzinnego. Najlepiej sprzedają się mieszkania dwu i trzypokojowe, o powierzchni 50 – 80 m2. Na co zwrócić uwagę kupując własne wymarzone M2, M3, M4?

1.Historia kredytowa

Przeciętny Polak zarabia średnio około 4 tys. złotych brutto miesięcznie – tak wynika z danych GUS. To właśnie dlatego większość z nas, jeśli decyduje się na zakup mieszkania, zazwyczaj wybiera kredyt. Każdy może się o niego starać, ale nie każdy go dostanie. Największe znaczenie (w ocenie zdolności kredytowej) ma nasza historia kredytowa, czyli obsługa spłat posiadanych do tej pory zobowiązań kredytowych. Jeżeli zdarzało się że nie spłacaliśmy ich w odpowiednim terminie to warto przed podpisaniem umowy przedwstępnej na zakup nieruchomości zweryfikować swoją historię kredytową. Istnieje także możliwość sprawdzenia naszej zdolności kredytowej „z domu”, czyli jeszcze przed pójściem do banku – na przykład za pomocą jednego z internetowych kalkulatorów (chociażby na portalu Totalmoney.pl lub na stronach banków np. ING). W kalkulatorze wpisujemy najczęściej: nasz miesięczny dochód brutto, opłaty za mieszkanie, koszty utrzymania, raty innych kredytów oraz inne stałe zobowiązania.

2.Dokumenty potrzebne do kredytu

Jeśli chcemy ubiegać się o kredyt, należy pamiętać o przygotowaniu odpowiedniego dokumentu – obecnie banki wymagają dowodu osobistego lub paszportu.  Po złożeniu stosownych dokumentów oraz wniosku o udzielenie kredytu hipotecznego pozostaje oczekiwanie na odpowiedz banku. Po wstępnej weryfikacji wniosku o kredyt, bank – na koszt kredytobiorcy dokonuje operatu szacunkowego. W udzielonej decyzji kredytowej będą się znajdować dokładne parametry kredytu: kwota kredytu, oprocentowanie, prowizja i warunki uruchomienia kredytu.

3.Opłaty, które czekają kredytobiorcę

Decydując się na kredyt hipoteczny trzeba pamiętać, że jest to zobowiązanie na kilkanaście, a zwykle kilkadziesiąt lat. Jednym z najważniejszych kryteriów wyboru kredytu jest jego cena. Na oprocentowanie składa się stawka referencyjna i marża banku. Dla kredytów o zmiennym oprocentowaniu stawką referencyjną są rynkowe stopy procentowe (np. WIBOR, LIBOR, EURIBOR) które zależą m.in. od decyzji  banków centralnych. Z kolei wielkość marży jest uzależniona od kwoty kredytu i wysokości wkładu własnego. Im wyższa kwota kredytu i wkład własny, tym niższa marża.  Zgodnie w wytycznymi rekomendacji S wprowadzonej przez KNF banki od stycznia 2016 powinny wymagać od klientów 15 proc. wkładu własnego a od stycznia 2017 – 20 proc. Jednak większość banków (tylko 4 banki działają zgodnie z rekomendacją) zarówno w 2016 jak i w bieżącym roku nadal dopuszcza finansowanie zakupu w 90 proc. wartości nieruchomości, a więc z 10 proc. wkładem własnym. Przy czym tzw. brakujący wkład własny (do 20 proc.) klient zobowiązany jest ubezpieczyć. Jakie jeszcze opłaty będą nas czekać? Zanim bank rozpatrzy wniosek o kredyt, musi zostać oszacowana ogólna wartość nieruchomości i może się to wiązać z dodatkową opłatą. Oprócz tego będziemy musieli zapłacić również prowizję od udzielenia kredytu, która jest jednorazowa. Trzeba pamiętać, że możliwość zaciągnięcia kredytu hipotecznego w walucie obcej jest w tej chwili dość mocno ograniczona. Kredyt walutowy dostępny jest tylko i wyłącznie dla osób zarabiających w innej walucie niż PLN.

4.Dofinansowanie

Co trzeba wiedzieć o dofinansowaniu na zakup mieszkania w ramach programu rządowego „Mieszkanie dla Młodych”? Pomoc mogą otrzymać osoby do 35 roku życia, małżeństwa lub single, którzy chcą kupić swoje pierwsze mieszkanie. Osoby, które ukończyły 35 lat również mogą ubiegać się o kredyt, pod warunkiem, że mają co najmniej trójkę dzieci. Należy pamiętać, że w programie obowiązują limity dotyczące maksymalnej ceny za mkw., po których przekroczeniu nie można ubiegać się o wsparcie. W związku z tym, że wykorzystano już wszystkie środki z pierwszej puli dostępne na 2017 rok, klienci będą mogli kupować tylko mieszkania z dopłatą z puli na 2018 rok. Takie rozwiązanie jest szczególnie przydatne w przypadku rynku pierwotnego. Problem pojawi się, kiedy chcemy zakupić mieszkanie na rynku wtórnym lub kiedy sprzedający nie będzie chciał tak długo czekać. W takim przypadku najlepiej skorzystać z programu MDM po 1 styczna 2017 roku, kiedy zostanie odblokowana druga część puli przeznaczonej na 2017-ty rok (dodatkowe 373 mln PLN).

5.Rynek wtórny, czy pierwotny?

Zdarza się, że mieszkania, które kupujemy na rynku wtórnym mają ukryte wady. Aby uniknąć rozczarowania, warto sprawdzić stan prawny nieruchomości. Można skorzystać z elektronicznego dostępu do ksiąg wieczystych i zweryfikować, czy sprzedający faktycznie jest właścicielem mieszkania (i czy nie jest ono obciążone kredytem, zajęciem komorniczym czy zajęciem egzekucyjnym przez US lub ZUS). Warto pamiętać, że przy podpisaniu aktu kupna-sprzedaży musi  być obecny notariusz, inaczej umowa nie jest ważna w świetle prawa. Jeśli natomiast rozważamy zakup mieszkania na rynku pierwotnym, najpierw powinniśmy sprawdzić wiarygodność dewelopera. Dobrze zapoznać się również z warunkami umowy. Oprócz ceny nieruchomości  i terminu przekazania lokalu w umowie powinny znaleźć się: opłata rezerwacyjna, termin zapłaty kolejnych transz, skutki ewentualnej zmiany terminu zakończenia inwestycji, warunki rozliczenia (jeśli mieszkanie okaże się niezgodne z projektem), a także konsekwencje wycofania się z zawartej umowy. Jeśli kupujemy mieszkanie na kredyt, po wybudowaniu inwestycji, musimy również pamiętać o podpisaniu umowy przedwstępnej. Będzie to gwarancja, że deweloper nie sprzeda mieszkania komuś innemu, zanim zdążymy skompletować potrzebne dokumenty. Brak takiej umowy oznacza również brak kredytu.

6.Z pośrednikiem nieruchomości, czy samodzielnie?

Kupując nieruchomość można polegać na własnej wiedzy lub skorzystać z usług pośrednika. Dziś, większość ofert sprzedaży mieszkań pochodzi z biur nieruchomości. Pośrednik pomoże nam w znalezieniu i kupnie mieszkania oraz przeprowadzi klienta przez szereg formalności. Jeśli zdecydujemy się na taką współpracę musimy przygotować się na większe koszty. Pośrednik świadczy usługi na mocy umowy o pośrednictwie w kupnie nieruchomości i pobiera wynagrodzenie, które najczęściej zależy od wartości mieszkania (zwykle jest to ok. 1,5 – 3 proc. + VAT).

7.Wynajem, czy kupno? Porównanie kosztów

Jeśli wynajmujemy lokum, średnie roczne wydatki (jednorazowa kaucja, czynsz, media, woda, gaz, prąd, eksploatacja mieszkania itd.) na przykład w Warszawie to około 16,5 tys. złotych. Z kolei koszty związane z kupnem mieszkania na własność można podzielić na: wynagrodzenie pośrednika, jeżeli występuje (najczęściej wynosi od ok. 1,5 proc. do 3 proc.), podatek od czynności cywilnoprawnych – 2 proc. od wysokości transakcji (dotyczy tylko rynku wtórnego), opłaty notarialne: taksa notarialna, czyli wynagrodzenie notariusza za sporządzenie umowy kupna – sprzedaży nieruchomości, wypis aktu notarialnego – opłaty sądowe: założenie księgi wieczystej – 60 zł, opłata wystąpi, jeżeli nieruchomość nie posiada jeszcze księgi wieczystej, wpis własności do księgi wieczystej – 200 zł, ustanowienie hipoteki na rzecz banku – korzystając z kredytu musimy doliczyć opłatę ok. 200 zł za wpis banku do hipoteki a także podatek PCC od wpisu do hipoteki – 19 zł. Należy również pamiętać o  kosztach dodatkowych takich jak koszty remontu / urządzenia mieszkania. Kolejnym obciążeniem będą koszty około-kredytowe, czyli: prowizja banku za udzielenie kredytu hipotecznego, która wynosi średnio 1-2,5 proc., wycena nieruchomości – najczęściej trzeba za nią zapłacić ok. 200 do 800 zł, inspekcja nieruchomości – opłata podobnie jak w przypadku wyceny, ubezpieczenie niskiego wkładu, ubezpieczenie kredytu na czas wpisu do hipoteki, które może wystąpić jako stała opłata bądź jako podwyższona marża banku (najczęściej ok. 1 proc.), oraz ubezpieczenie nieruchomości – około 0,1 proc. od kwoty kredytu (wysokość składki ubezpieczenia uzależniona jest od kwoty kredytu, zakresu ubezpieczenia, oferty towarzystwa ubezpieczeniowego). Należy również pamiętać o ratach kapitałowych i naliczanych odsetkach.

8.Ubezpieczenie mieszkania

Kradzież, pożar, zalanie mieszkania lub inne sytuacje losowe. Według statystyk Straży Pożarnej w samym tylko 2015 roku zniszczeniom w wyniku pożarów uległo blisko 30 tys. domów i mieszkań. W tym samym roku zanotowano aż 94 680 kradzieży z włamaniem. W ramach polisy możemy ubezpieczyć sprzęty znajdujące się w mieszkaniu m.in.: meble, sprzęt AGD i audio-video, sprzęt elektroniczny, przedmioty osobistego użytku (takie jak obuwie, książki, naczynia itp.), szyby, przedmioty szklane, drzwi, okna, glazurę, tynki, instalacje, zabudowę kuchenną itd. – Ubezpieczenie gwarantuje ochronę przed skutkami: nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które obejmują 21 zjawisk, między innymi takich jak: powódź, pożar, uderzenie pioruna, huragan, grad, szkody elektryczne, a także kradzież z włamaniem, rozbój oraz dewastację. Warto pamiętać, że ubezpieczyciel zapewnia również pomoc specjalistów (np. hydraulika, ślusarza, stolarza) w ramach ubezpieczenia Assistance – podkreśla Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych Gothaer TU S.A. Jeśli kupujemy mieszkanie pod wynajem, warto zabezpieczyć zarówno najemcę, jak i wynajmującego. Osoba najmująca mieszkanie od kogoś powinna kupić ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, a zakres ochrony powinien obejmować odpowiedzialność za szkody wynikające z tytułu najmu. Polisa ta daje gwarancję, że ubezpieczyciel zrekompensuje szkody, które wyrządził najemca w wynajmowanym mieszkaniu. Właściciel mieszkania również powinien zadbać o ubezpieczenie. Do jego obowiązków należy zadbanie o odpowiedni stan nieruchomości oraz sprawne działanie instalacji i urządzeń związanych z budynkiem (elektryczność, woda, gaz). Jeżeli wskutek zaniedbania tych obowiązków dojdzie do awarii instalacji wodno-kanalizacyjnej – za szkody w mieniu najemcy odpowie właściciel mieszkania. Z tego powodu powinien on wykupić odpowiednie ubezpieczenie OC, dzięki któremu koszty odszkodowania może ponieść ubezpieczyciel.

 9.Kiedy ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania?

Zdarza się, że szkoda jest wynikiem naszego niedbalstwa. Przykład? Wychodząc z mieszkania nie zamknęliśmy okien, a podczas naszej nieobecności doszło do włamania z kradzieżą. W tym przypadku ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli zostawiliśmy otwarte lub uchylone okno w naszym domu, garażu lub budynku gospodarczym, ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania. – Zapewnienie minimalnego poziomu zabezpieczenia przed włamaniem i kradzieżą jest obowiązkiem każdego właściciela mieszkania, domu lub posesji. Towarzystwo ubezpieczeniowe musi mieć pełną wiedzę na temat rodzaju posiadanych przez klienta zabezpieczeń, a więc np. alarmu lub drzwi, okien czy rolet antywłamaniowych. Wszystkie zabezpieczenia muszą być sprawne, okna i drzwi zamknięte, a alarm aktywny w momencie włamania, co określa tzw. minimalny poziom zabezpieczenia mienia. Niestety, nawet najlepsze ubezpieczenie nie pomoże, jeśli to my sami umożliwiliśmy osobom trzecim wejście do naszego mieszkania – podkreśla Anna Materny z Gothaer. – Warto pamiętać, by zabezpieczyć dom w taki sposób, aby nie można było dostać się do środka bez użycia siły lub narzędzi. Okna i drzwi muszą być odpowiednio umocowane i zamknięte, co oznacza, że okno np. nie może zostać niedomknięte. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe określają w jaki sposób zabezpieczyć okna np. kratami, żaluzjami antywłamaniowymi bądź okiennicami. W drzwiach zewnętrznych do budynku mieszkalnego powinno się używać np. dwóch zamków wielozastawkowych a do budynku gospodarczego np jednej kłódki wielozastawkowej oraz pamiętać o okresowych przeglądach technicznych – dodaje Anna Materny z Gothaer.

Autor: Grupa Gothaer

Wraz z początkiem stycznia i odblokowaniem nowej puli pieniędzy w ramach rządowego programu „Mieszkanie dla Młodych“, ruszył kolejny wyścig po dopłaty. Osoby, które chcą skorzystać z dofinansowania, muszą się spieszyć. Środków do wykorzystania w tym roku najprawdopodobniej nie wystarczy nawet do końca miesiąca. Targówek to jedna z dzielnic, w której są jeszcze dostępne mieszkania z rynku pierwotnego objęte programem, ale ich liczba się szybko zmniejsza.
Francuski deweloper Bouygues Immobilier przyznaje, że w ich inwestycji La Melodie zostało już tylko 15 lokali dostępnych w ramach MdM.  

Z początkiem stycznia ruszył wyścig po odblokowane środki. Wiele banków już wstrzymało przyjmowanie wniosków na rok 2017, a prognozy pokazują, że w najbliższych dniach zrobią to również kolejne, ponieważ odblokowana pula 50% środków szybko się kończy. Zgodnie z raportem BGK, do końca 2016 roku zostało wyczerpane 37% z puli 50% środków, o jakie można wnioskować w roku 2016 i 2017 dla lokali odbieranych przez nabywców w roku 2018.

Wielce prawdopodobne jest to, że po wyczerpaniu środków na 2017 rok nastąpi znaczne przyśpieszenie w składaniu wniosków na rok 2018, który będzie już ostatnim rokiem funkcjonowania rządowego programu MDM. Deweloperzy powinni być na to przygotowani, ponieważ nabywcy nadal często wybierają rynek pierwotny –  mówi Cezary Grabowski, Menedżer ds. Sprzedaży w firmie Bouygues Immobilier Polska.

Targówek coraz bardziej przyjazny mieszkańcom

Ze względu na stosunkowo niskie limity cenowe obowiązujące w Warszawie, tylko w niektórych dzielnicach można znaleźć mieszkanie z rynku pierwotnego objęte rządową dopłatą. Coraz większą popularnością wśród nabywców szukających własnego M cieszy się Targówek, gdzie nadal można znaleźć mieszkania dostępne w ramach MdM, bądź w cenach, które są zbliżone do rządowych limitów. W inwestycji La Melodie, wybudowanej przez firmę deweloperską Bouygues Immobilier Polska, ceny rozpoczynają się już od 6433zł/m2. Bliskość terenów zielonych i potencjał dzielnicy sprawiają, że chętnych nie brakuje i w dwóch etapach osiedla La Melodie zostało tylko kilka mieszkań z dopłatą.

Dzielnica przyciąga nie tylko przystępnymi cenami, ale też rozwojem infrastruktury komunikacyjnej. Trwają prace przy budowie II linii metra, a PKP podtrzymuje obietnicę, że do 2020 roku powstanie nowa stacja kolejowa Warszawa-Stalowa, która będzie zlokalizowana przy Targówku Mieszkaniowym.

Deweloperzy, planując swoje inwestycje, zwracają szczególną uwagę na lokalizację i dostępność komunikacji miejskiej. Osoby korzystające z programu MdM to przeważnie ludzie młodzi i dynamiczni, którym zależy na szybkim dostępie do różnych punktów miasta. II linia metra znacznie im to ułatwi. Przykładowo, w naszej inwestycji La Melodie, otwarcie stacji Trocka skróci dojazd do centrum do 15min – dodaje Cezary Grabowski, Menedżer ds. Sprzedaży w firmie Bouygues Immobilier Polska.

Kupując mieszkanie, warto myśleć perspektywicznie

Przy wyborze mieszkania liczy się strategiczne myślenie oraz długofalowe planowanie. Własne M to decyzja na lata, i też w dłuższej perspektywie czasowej należy rozważać plusy i minusy danej lokalizacji.

Aktualnie ceny mieszkań na Targówku zaliczają się do tych najkorzystniejszych. Wraz z rozbudową II linii metra i nieuniknionym rozwojem aglomeracji warszawskiej również po prawej stronie Wisły, mieszkania kupione dziś po stosunkowo niewygórowanej cenie, za kilkanaście lat będą warte znacznie więcej – dodaje Cezary Grabowski.

Warto przypomnieć, że ostatnia szansa na uzyskanie dopłaty z programu MdM będzie w pierwszych dniach stycznia 2018 roku, ale wzorem lat ubiegłych i mając na uwadze fakt, że będzie to już ostatni rok funkcjonowania programu, niemal pewne jest to, że środki zostaną wyczerpane już po kilku dniach.

Najrozsądniej jest podjąć decyzję o zakupie mieszkań z dofinansowaniem z programu MDM już teraz, w pierwszym kwartale 2017 roku, aby mieć pewność, że środków wystarczy również dla nas.

Źródło: bi-polska.pl

Popularność programu MdM nikogo już nie dziwi – dopłata nie tylko zmniejsza kwotę zaciąganego kredytu, ale również wlicza się w obowiązkowy wkład własny, który od 2017 roku wynosi już 20%. 1 stycznia 2017 roku została uruchomiona zablokowana wcześniej druga połowa limitu środków na 2017 rok. Co to oznacza dla Klienta?

MdM – co dalej?

Ostatnie tygodnie to gorący okres nie tylko dla pracowników banków czy deweloperów, ale przede wszystkim dla Klientów, którzy z niecierpliwością czekają na efekt złożonych do Banku Gospodarstwa Krajowego wniosków. Klienci, znając założenia projektu, już w czwartym kwartale 2016 roku zarezerwowali dla siebie mieszkania.  Co za tym idzie, Klient zmuszany był do płacenia wyższego ubezpieczenia pomostowego, jak również płacenia raty odsetkowej od wypłaconych już teraz transz kredytu, aby decyzja bankowa nie straciła ważności, a obecne warunki cenowe zostały utrzymane.

Uruchomienie nowych środków na 2017 rok i ogromny „skok” na dopłaty był zdecydowanie większy, aniżeli spodziewali się tego eksperci. Jak podaje Bank Gospodarstwa Krajowego od 2 do 4 stycznia 2017 roku wpłynęły wnioski na ponad 137 mln zł. Jeśli tendencja ta się utrzyma – a takie są prognozy – to wraz z końcem stycznia pożegnamy się z dopłatami MdM na 2017 rok. Pamiętajmy jednak, że nie oznacza to zakończenia programu – Klienci cały czas mogą korzystać z puli środków na 2018 rok – jednak na takie mieszkania trzeba dłużej czekać.

Dwudziestoprocentowy wkład własny

Początek roku przyniósł zmiany również w wysokości wkładu własnego – teraz, Klient kupujący mieszkanie musi „posiadać” 20% ceny mieszkania. Nie oznacza to jednak, że osoba, która nie ma takiej kwoty nie może skorzystać z kredytu hipotecznego. W takiej sytuacji brakujący wkład własny zostanie dodatkowo ubezpieczony przez bank. Wpłynie to na wysokość miesięcznej raty kredytu, która obniży się wraz z wyrównaniem wkładu własnego. Pamiętajmy również o tym, iż wkładem własnym nie musi być tylko gotówka – mogą to być na przykład rezerwy zgromadzone na III filarze emerytalnym.

„Boom” na zakup mieszkań z rynku pierwotnego

Wprowadzenie programu MdM niewątpliwie wpłynęło na zwiększenie sprzedaży mieszkań z rynku pierwotnego. Deweloperzy budują coraz więcej, a Klient może znaleźć mieszkanie dostosowane do indywidualnych wymagań. Drugą stroną medalu są jednak ceny oferowanych mieszkań, które drożeją z roku na roku.

Musimy mieć na uwadze, że rządowa wizja wspierania młodych ludzi w zakupie pierwszego mieszkania, znów staje się programem ograniczonego wyboru do „pustych ścian”, gotowych do wprowadzenia dopiero za np. dwa lata, wymuszającego dodatkowo na Klientach banków płatności odsetek, przy jednoczesnym opłacaniu czynszu za najem dotychczasowych mieszkań. Dlatego o wsparcie w wyborze finansowania wybranej nieruchomości powinniśmy zgłosić się do eksperta, który przedstawi i porówna dla nas kilka możliwości.

Autor: Natalia Bihun, ekspert Open Finance SA

Tysiące klientów wstrzymują się z kupnem wymarzonego „M” do początku Nowego Roku, by załapać się na drugą transzę dofinansowania MdM, przeznaczoną na 2017 r. Wszystko wskazuje na to, że środki te mogą błyskawicznie się wyczerpać.
Analitycy portalu rynek RynekPierwotny.pl, spodziewają się gwałtownego ożywienia rządowego programu, co wiązać się będzie z perspektywą dotowania mieszkań przy wykorzystaniu pozostałej części puli na 2017 r. (373 mln zł). Co więcej, prawdopodobnie transza ta stopnieje w szybkim tempie – Środki na dotowanie gotowych domów i lokali z terminem ukończenia w 2017 r., zostaną całkowicie wyczerpane na początku czerwca. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że na początku 2017 r. tempo wyścigu o dopłaty będzie znacznie szybsze a scenariusz zakładający wyczerpanie odblokowanej puli na 2017 r. w ciągu trzech miesięcy, z pewnością nie jest abstrakcyjny – prognozuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
Szybkie decyzje
Wyścig zapewne ruszy już w pierwszym tygodniu Nowego Roku – Banki już umożliwiają składanie wniosków kredytowych na zakup nieruchomości w MdM z puli na 2017 r. To ma przyspieszyć proces otrzymania kredytu już w przyszłym miesiącu. Sami deweloperzy również czują oddech zbliżającej się drugiej transzy dofinansowania –biura sprzedaży odwiedza coraz więcej zainteresowanych nabywców. Z naszych obserwacji wynika, że bieżące zapotrzebowanie już znacznie przewyższa środki przewidziane w puli MdM na przyszły rok – zapewnia Dariusz Krawczyk, prezes zarządu Polnord SA.
Deweloper oferuje mieszkania, które można nabyć z rządowym wsparciem w projektach: Chabrowe Wzgórze w Kowalach koło Gdańska, w Olsztynie, w osiedlu Tęczowy Las, Brzozowym Zakątku na warszawskim Wilanowie oraz w inwestycji Neptun w podwarszawskich Ząbkach. Na przykład, w inwestycji Chabrowe Wzgórze w Kowalach powstają 152 lokale z terminem odbioru na jesień 2017 r. Co więcej, w tym przypadku już teraz można złożyć wniosek o kredyt z dopłatą MdM z puli środków na 2018 r. Bo choć projekt będzie gotowy w III kwartale 2017 r., Polnord zaczeka na zrealizowanie dopłaty w 2018 r. Do wzięcia są lokale w projekcie Neptun II w Ząbkach. Zostaną oddane do użytku do końca 2017 r. a więc i w tym przypadku można starać się zarówno o dofinansowanie z puli przewidzianej na 2017 jak i 2018 r. Osiedle Neptun, które w sumie liczyć będzie ok. 600 mieszkań, powstaje w bardzo dobrej lokalizacji – na granicy lasu, w sąsiedztwie rozwiniętej infrastruktury miejskiej (sklepy, restauracje, szkoły przedszkola, kryty basen itd.) i zarazem zaledwie 15 minut jazdy samochodem od centrum stolicy. Z kolei projekt Tęczowy Las rozrasta się na skraju Olsztyna. W tym projekcie na klientów czekają „M”, o powierzchniach 33 – 65 mkw., dostępne w MdM nawet z wykończeniem „pod klucz”.
– Zainteresowanie lokalami z rządową dopłatą jest bardzo duże. We wszystkich tych projektach cały czas prowadzimy sprzedaż na podstawie umów deweloperskich – przekonuje Wioletta Kleniewska, dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Polnord SA.

Dobre prognozy
Jak podaje Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, do 20 listopada 2016 r. zawarto ok. 73, 3 tys. umów kredytowych ze wsparciem MdM. W tym 70,1 tys. umów dotyczyło zakupu mieszkania. Wartość dofinansowania wynikająca z podpisanych umów kredytowych to 1,8 mld zł, zaś łączna kwota udzielonych kredytów w ramach programu to 12,8 mld zł a ogólna wartość inwestycji, na które zawarto umowy kredytowe wynosi 16,2 mld zł. Tym nie mniej od wakacji br. trwa mała zapaść w MdM-ie. Np. sierpniowa wartość dopłat przyznanych nabywcom mieszkań (15,57 mln zł), była najniższa od początku działania programu. Jak zauważają eksperci RynekPierwotny.pl, takim wynikom trudno się dziwić, gdyż do końca grudnia br. BGK dotuje tylko nowe mieszkania z terminem ukończenia w 2018 r. Limit środków przewidziany na 2018 r. i zarazem ostatni rok działania MdM, wynosi 762 mln zł.
– Warto zdać sobie sprawę, że odblokowanie puli na 2017 r., rozpocznie schyłkową fazę programu MdM. Mieszkanie dla Młodych mocno straciło na znaczeniu, gdy w marcu 2016 r. pula dopłat na ten sam rok została prawie całkowicie wyczerpana. Co więcej, przepisy nie pozwalają na przesunięcie i wykorzystanie niewydatkowanych środków z puli dotyczącej 2014 r. (poziom wykorzystania: 35 proc.) i 2015 r. (poziom wykorzystania: 85 proc.) – tłumaczy Andrzej Prajsnar.
Jednak program MdM odgrywa dość ograniczoną rolę na polskim mieszkań, obejmując najtańsze oferty. Sami deweloperzy z optymizmem patrzą na przyszły rok. – Jeśli RPP utrzyma w całym 2017 r. niskie stóp procentowych – a tak przynajmniej zapowiada – można się spodziewać dobrych wyników sprzedaży mieszkań. Wprawdzie od przyszłego roku wchodzi w życie kolejny stopień rekomendacji „S” – banki będą wymagać od klientów 20-proc. wkładu własnego na zakup mieszkania, ale już część banków deklaruje umożliwienie sfinansowania 10 proc. tej sumy z osobnego kredytu bankowego – zauważa Dariusz Krawczyk.

Nowe limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych nie wpłynęły na popularność dopłat. We wrześniu kredytobiorcy złożyli do Banku Gospodarstwa Krajowego wnioski o dofinansowanie na kwotę 18,5 mln zł – policzył Home Broker. Program nadal jest blokowany przez fakt, że dostępne są tylko środki na 2018 rok.

W porównaniu do jesieni 2015 r. sprzedaż kredytów z dofinansowaniem nadal wygląda słabo. Jak wynika z obliczeń, które na podstawie danych Banku Gospodarstwa Krajowego przeprowadził Home Broker, we wrześniu chętni na preferencyjne kredyty wnioskowali o dopłaty na łączną kwotę 18,5 mln zł. W analogicznym okresie ubiegłego roku miesięczne wykorzystanie dopłat wynosiło 120-140 mln zł, było więc sześcio-siedmiokrotnie wyższe.

Tak duża zmiana poziomu sprzedaży kredytów nie wynika z nagłego spadku zainteresowania nimi. Rzecz w ich dostępności. Chętni na dopłaty mają obecnie ograniczone możliwości jeśli chodzi o zakup mieszkania w programie. Do końca tego roku można bowiem dostać tylko środki przeznaczone na dofinansowanie w 2018 roku.

Niełatwo o mieszkanie z dopłatą

To implikuje trudności w znalezieniu już dziś odpowiedniego mieszkania, bowiem w obecnej sytuacji kupić można jedynie nieruchomość, której harmonogram płatności przewiduje zapłatę ostatniej transzy w 2018 roku. Pole manewru dla chętnych na dofinansowanie jest więc ograniczone, szczególnie na rynku wtórnym, gdzie trzeba by znaleźć sprzedającego, któremu pieniądze ze sprzedaży mieszkania nie są potrzebne od razu i zgodzi się na zapłatę części za ponad rok.

Na rynku pierwotnym jest o odpowiednie mieszkanie łatwiej. Już teraz mniej więcej co piąty lokal w ofercie deweloperów ma datę oddania do użytkowania w 2018 r. i będzie ich coraz więcej. Dodatkowo, deweloperzy idą czasami na rękę klientom i chętniej niż osoby fizyczne sprzedające mieszkanie na rynku wtórnym, godzą się na opóźnioną płatność.

Kupujący czekają na nowy rok

15-20 mln zł miesięcznie to ostatnio normalna kwota dopłat. Sytuacja ulegnie zmianie na początku przyszłego roku, kiedy to spodziewamy się znów eksplozji liczby wniosków o dopłaty z puli na 2017 rok. Od 2 stycznia do gry wróci bowiem druga część środków na 2017, gdyż zgodnie z zasadami programu, przed rozpoczęciem danego roku wykorzystać można jedynie połowę środków przeznaczonych na ten okres.

Wszystko wskazuje na to, że pieniądze te skończą się szybko (maksymalnie po dwóch-trzech miesiącach), gdyż dotąd tak bywało. Na przykład w marcu 2016 r., gdy wiadomo było, że kończą się pieniądze na ten rok, kredytobiorcy złożyli wnioski na dopłaty w łącznej kwocie 202 mln zł.

Program Mieszkanie dla Młodych działa od początku 2014 r. Po niemrawym początku nabrał rozpędu i łącznie kredytobiorcy otrzymali już ponad 1,8 mld zł. Do końca działania do wykorzystania jest jeszcze 373 mln zł na 2017 r. i 690 mln zł na 2018 r., łącznie 1,06 mld zł. W teorii MdM ma działać do końca 2018 r., ale obserwując jego popularność w ostatnich kwartałach, trudno spodziewać się, by po zimie 2018 r. były jeszcze jakieś pieniądze do wykorzystania.

Dla kogo dopłaty MdM?

Aby otrzymać dopłatę do kredytu należy spełnić szereg warunków wśród których jest cena metra kwadratowego nieruchomości, limity są aktualizowane co pół roku. Uzyskać dofinansowanie mogą osoby do 35. roku życia kupujące na kredyt swoje pierwsze mieszkanie, które powinno spełniać warunek cenowy (limity ceny metra kwadratowego dla danego obszaru) i powierzchniowy. Łatwiej mają rodziny wielodzietne, których nie dotyczy zasada pierwszego mieszkania, mogą też kupić większą nieruchomość i otrzymać znacznie wyższą dopłatę.

Wysokość dopłat bierze się z wysokości limitów, a te są pochodną cen nieruchomości na danym obszarze. Stąd też najwięcej środków otrzymać mogą osoby kupujące mieszkanie w Warszawie. Rodzina wielodzietna (przysługuje jej największe dofinansowanie) nabywająca lokal o powierzchni 65 mkw. lub więcej, otrzyma w tej chwili ponad 114 tys. zł. Na mniejsze dofinansowanie liczyć mogą kredytobiorcy bezdzietni, w Warszawie będzie to maksymalnie 29,2 tys. zł. Ponad 100 tys. zł otrzymać można jeszcze w Poznaniu (maksymalnie 101,2 tys. zł), a nieco mniej we Wrocławiu (93,2 tys. zł), Krakowie (93 tys. zł) i Gdańsku (90,3 tys. zł).

Chętni na dofinansowanie powinni udać się do jednego z 14 banków, które mają podpisane umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Wśród nich są m.in. PKO BP, Pekao SA, Getin Noble Bank, Bank Millennium, Deutsche Bank Polska i Bank Zachodni WBK.

 

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

W jakim stopniu wyższe koszty kredytów utrudniają dostęp do finansowania zakupu mieszkań? Jak perspektywa podwyższenia minimalnego wkładu własnego do kredytu i wyczerpujące się środki na dopłaty w MdM wpływają na sprzedaż na rynku deweloperskim? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

Wzrost wymaganego wkładu własnego bez wątpienia będzie miał wpływ na rynek mieszkaniowy. Przy czym, 20 proc. udziału własnego w kredycie to nie tak dużo, jeśli spojrzymy na inne kraje. O tym, w jaki sposób wzrost wkładu własnego wypłynie na rynek zdecyduje to, czy banki będą oferowały ubezpieczenie niskiego wkładu. Obecnie, osoby zaciągające kredyty brakujący wkład mogą „uzupełnić” wykupując ubezpieczenie. Podobnie będzie w przyszłym roku, przy czym doubezpieczyć trzeba będzie już większą kwotę. Niestety, poprzez zaostrzenie polityki kredytowej większość banków rezygnuje z tej opcji przez co klientom jest ciężej o kredyt.
Pewnym ratunkiem jest zakup mieszkania w MdM, gdzie dopłata liczona jest jako wkład własny. Środki na ten rok się niestety wyczerpały i wstrzymane zostało przyjmowanie wniosków na przyszły rok, ale z budżetu na 2018 rok wykorzystano tylko w 0,3 proc.
Rozwiązaniem dla kredytobiorców jest też przedstawienie dodatkowego zabezpieczenia w formie blokady środków na rachunku bankowym lub poprzez zastaw na denominowanych w złotych dłużnych papierach wartościowych. Kredyt można zabezpieczyć również na dwóch hipotekach – zaciąganej i już posiadanej przez siebie, kogoś bliskiego, czy znajomego.
To co w ostatnim czasie miało duży wpływ na rynek to zmiana kalkulatora kosztów utrzymania rodziny, którym analitycy finansowi posługują się przy wyliczaniu zdolności kredytowej. Jeszcze w zeszłym roku koszty te dla 3 osobowej rodziny o dochodach w granicach średniej krajowej kształtowały się na poziomie 1600 zł, a w tym roku wynoszą 2400 zł.
Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży J.W. Construction Holding S.A.
Jednym z czynników zachęcających klientów do zakupu mieszkania są utrzymujące się na niskim poziomie stopy procentowe, przekładające się na korzystne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych, a ponadto możliwość zakupu mieszkania jeszcze z 15 proc. wkładem własnym. To zdecydowanie lepszy czas na zakup własnego M, ale nie oznacza to, że sytuacja na rynku deweloperskim ulegnie pogorszeniu po podwyższeniu udziału własnego w kredycie. Posiadanie własnej nieruchomości jest podstawową potrzebą Polaków, do której zaspokojenia będą dążyć nadal, bez względu na nadchodzące zmiany. Pamiętajmy, że w przyszłym roku wciąż będzie obowiązywał program MdM, który finansuje wkład własny.
Jacek Bielecki, dyrektor ds. rozwoju i jakości Marvipol S.A.
Mamy świadomość, że kontynuowana trzeci rok hossa na rynku mieszkaniowym nie będzie trwała wiecznie. Najnowsze dane GUS wykazujące malejącą liczbę rozpoczynanych inwestycji pokazują, że deweloperzy liczą się ze scenariuszem zmniejszenia popytu. Choć wobec wciąż dużych potrzeb i stabilnej sytuacji ekonomicznej Polaków spadek zainteresowania mieszkaniami będzie raczej powolny. Można też spodziewać się, że program 500+ pozwoli wielu rodzinom na zakup mieszkania mimo zwiększonych kosztów kredytu i wymagań wkładu własnego.
Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.
Podwyższenie wymaganego wkładu własnego do 20 proc. nie odstraszy nabywców na rynku mieszkaniowym. Klientów wciąż zachęcają do zakupu niskie stopy procentowe, które przekładają się na atrakcyjne warunki kredytowe, a także świadomość, że program dopłat rządowych MdM dobiega końca i topnieje pula dostępnych środków.
Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.
Nie spodziewamy się istotnych zmian w dostępności kredytów hipotecznych. Oprocentowanie kredytów składa się z dwóch elementów – marży i rynkowych stóp procentowych, historycznie te dwie składowe były ze sobą odwrotnie skorelowane. Kiedy spadały rynkowe stopy procentowe, rosły marże banków. Z kolei kiedy stopy rosły, marże były przez banki obniżane. Obecnie stopy procentowe są na najniższym poziomie w historii, znacznie poniżej poprzednich okresów dynamicznego wzrostu kredytów hipotecznych i sprzedaży mieszkań. Ponadto popyt na mieszkania jest wspierany bardzo dobrą sytuacją makroekonomiczną. Systematycznie spada bezrobocie i rosną płace, a to sprzyja popytowi na mieszkania.
Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska
W minionych latach nie odnotowaliśmy silnych, ani tym bardziej długotrwałych wahań popytu w związku ze stopniowym zwiększaniem wymaganego wkładu własnego do kredytu. Czas pokazał, że takie stopniowe podwyższanie wymagań dla kredytobiorców sprawdziło się, nie wpłynęło znacząco na płynność rynku, a jednocześnie zwiększyło bezpieczeństwo kredytobiorców.
Yael Rothschild, prezes zarządu Mill-Yon
Wzrost marż kredytowych nie utrudnia sprzedaży. Kwota rozkłada się na raty opłacane przez kilkadziesiąt lat, a klienci najczęściej oceniają koszt mieszkania właśnie przez pryzmat wydatków w skali miesiąca. Droższe kredyty nie wpłynęły więc na decyzje związane z zakupem mieszkania, natomiast na pewno mają wpływ na wybór banku. Dla nas problemem jest natomiast wydłużona i utrudniona procedura przyznawania kredytów. Przekłada się to na wolniejszą sprzedaż, ryzyko utraty klienta i wyższy koszt prowadzenia inwestycji.
Dużą część naszych klientów stanowią inwestorzy, finansujący mieszkanie ze środków własnych. W Gdańsku, gdzie prowadzimy inwestycje, poziom zysków z najmu jest znacznie wyższy niż w Warszawie i dochodzi do 7-10 proc. rocznie. Również osoby kupujące mieszkania na własne potrzeby w większości korzystają z oszczędności z lokat. Ponadto, w przypadku klientów uprawnionych do skorzystania z MdM, program pokrywa ok. 10 proc. wkładu własnego do kredytu.
Ewa Gwiazdowska, dyrektor finansowa w Atlas Estates
Podniesienie wkładu własnego do 20 proc. będzie miało wpływ na sprzedaż mieszkań, ponieważ automatycznie zdolność kredytowa klientów będzie niższa. Wielu klientów śledzi sytuację na rynku i właśnie z zapowiedzią podwyższenia wkładu własnego należy wiązać tak dobre wyniki sprzedaży w pierwszym półroczu 2016 roku. Część klientów świadomych zmiany przepisów, zdecydowało się na zakup mieszkania teraz, kiedy wkład własny jest niższy, przenosząc popyt z przyszłego roku na rok bieżący. Wejście w życie nowych przepisów będzie powodem spowolnienia sprzedaży.
Mirosław Łoziński, Prezes Zarządu, Waryński S.A. Grupa Holdingowa
Podniesienie oprocentowania kredytów hipotecznych oraz wymogów dotyczących poziomu wkładu własnego może mieć istotny wpływ na sytuację na rynku nieruchomości. Część osób, które posiadają zgromadzony kapitał, bądź rozpoczęły już proces uzyskiwania finansowania kredytowego, stara się możliwie najszybciej zakończyć procedurę zakupu mieszkania, aby uniknąć wzrostu minimalnego wkładu własnego. Ograniczona dostępność kredytów może wpłynąć na decyzje zakupowe.
Ewelina Krosta, reprezentująca WAN S.A.
Po podwyższeniu od nowego roku wkładu własnego do kredytu do 20 proc. sytuacja na rynku mieszkaniowym związana ze sprzedażą mieszkań może się znacząco pogorszyć.
Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w RED Real Estate Development
Zmiany dotyczące wkładu własnego zostały ogłoszone ponad dwa lata temu i są stopniowo wprowadzane od 2014 roku. Mimo to wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, że od stycznia 2017 roku wymagany wkład własny wzrośnie z 15 proc. do 20 proc. Zmiany będą oznaczały dla nich konieczność przygotowania się do zakupu mieszkania, a często także odłożenia w czasie decyzji zakupowej. W tej chwili, dla spełniających określone kryteria, możliwość uzyskania wymaganego dofinansowania daje program MdM. Jednak środki na 2016 rok zostały już wyczerpane i wstrzymane zostało przyjmowanie wniosków o dopłaty na 2017 rok, a program został zaplanowany tylko do 2018 roku. Tymczasem jego następca – Mieszkanie Plus – będzie działać na innych zasadach. Wprowadzane zmiany nie będą jednak zagrożeniem dla rynku nieruchomości premium.

Opracowanie: Kamil Niedźwiedzki

Koniec limitu pieniędzy na dopłaty na 2017 r. to teoretycznie niewielki kłopot. Wystarczy zaczekać do stycznia przyszłego roku, kiedy będą dostępne kolejne 373 mln zł. Expander zwraca jednak uwagę, że w praktyce oznacza to, że część osób albo straci wpłacone zaliczki, albo będzie musiała zaciągnąć zwykły kredyt. Kluczowe jest to, czy wniosek został zarejestrowany przez bank w BGK.

Wyczerpanie puli środków na dopłaty na 2017 r. nie oznacza, że wszyscy, którzy już złożyli w bankach wnioski otrzymają kredyt i dofinansowanie. Istotne jest to, czy bank zarejestrował wniosek w systemie BGK. Jeśli tak, to najprawdopodobniej dopłata zostanie wypłacona po pozytywnej decyzji kredytowej banku. Jednak w sytuacji, gdy ktoś zawnioskował, ale np. jeszcze nie dostarczył wszystkich wymaganych dokumentów i w związku z tym bank nie zarejestrował jego wniosku w systemie BGK, niestety dofinansowanie nie będzie mogło zostać wypłacone.

Osoby, które już złożyły wnioski powinny więc dowiedzieć się w banku, czy taka rejestracja została dokonana i czy mają szansę na uzyskanie dofinansowania. Należy też dodać, że istnieje też pewne ryzyko, że dopłata może nie zostać przyznana nawet pomimo zarejestrowania wniosku w BGK. Stałoby się tak, gdyby system został wyłączony zbyt późno i doszłoby do rejestracji wniosków o dopłaty na kwotę wyższą niż przewidziana w ustawie pula.

Osoby, które złożyły wniosek o preferencyjny kredyt, ale nie otrzymają dopłaty, znajdą się w trudnej sytuacji. Odkładając decyzję do stycznia, kiedy dostępna stanie się kolejna pula pieniędzy, narażą się na utratę zaliczki wpłaconej na poczet zakupu mieszkania. Mogą też teraz zaciągnąć zwykły kredyt, ale będzie to możliwe jedynie, jeśli posiadają co najmniej 10% wkładu własnego. W wielu przypadkach to rozwiązanie nie będzie dostępne, bowiem to właśnie dopłata z MdM miała zastąpić kapitał własny. Dodatkowo kwota takiego zwykłego kredytu byłaby wyższa, a więc zdolność kredytowa takiej osoby może nie być wystarczająca.

 Warto namówić sprzedającego na dopłatę w 2018 r.

Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji wydaje się przekonanie sprzedającego, żeby zgodził się część ceny, odpowiadającą kwocie dopłaty, otrzymać dopiero w 2018 r. Gdyby to się udało, można od razu zawnioskować o preferencyjny kredyt z dopłatą na 2018 r. W tym przypadku pula pieniędzy wciąż jest dostępna. Kredyt zostanie wypłacony przez bank od razu, a jedynie dopłata trafi na konto sprzedającego dopiero w styczniu 2018 r. Ponieważ deweloperom zależy na utrzymaniu wysokiej sprzedaży, taka propozycja ma szansę spotkać się z akceptacją, zwłaszcza jeśli dofinansowanie nie stanowi dużej części ceny mieszkania.

 Jakie warunki trzeba spełnić, aby uzyskać dopłatę

Na koniec przypomnijmy, że dopłatę mogą uzyskać osoby w wieku do 35 lat, na zakup pierwszego w życiu własnego mieszkania lub domu. Tych ograniczeń nie muszą jednak spełniać rodzice wychowujący przynajmniej trójkę dzieci. Oni mogą skorzystać z MdM nawet jeśli są starsi i gdy mają już mieszkanie i np. chcą je zamienić na większe. Dodatkowo kupowany lokal nie może być zbyt duży i zbyt drogi. Maksymalna powierzchnia to 75 mkw., a jeżeli nabywca wychowuje przynajmniej troje dzieci, metraż wzrasta do 85 mkw. W przypadku domów jednorodzinnych dopuszczalna powierzchnia to odpowiednio 100 mkw. lub 110 mkw. Cena nie może natomiast przekraczać limitu obowiązującego w danym rejonie Polski. Wysokość limitów można sprawdzić na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego.

W niektórych przypadkach dopłata może wynieść nawet ponad 100 000 zł. Zwykle jednak jest to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na jej wysokość wpływa kilka czynników. Po pierwsze, istotne jest to, czy posiadamy dzieci i ile ich mamy. Najwyższą dopłatę (30%) mogą uzyskać ci, którzy wychowują ich przynajmniej troje. Najmniej, 10%, otrzymają ci, którzy nie mają dzieci. Oprócz tego o wysokości dopłaty decyduje również metraż nabywanej nieruchomości i to, w jakiej części Polski się ona znajduje. Tam, gdzie nieruchomości są tanie, wysokość dopłat jest niższa, a w lokalizacjach, gdzie ceny są wysokie, możemy otrzymać więcej pieniędzy.

 
Jarosław Sadowski
Główny analityk firmy Expander

Przełom czerwca i lipca to czas, kiedy poznajemy nowe limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych dla Gdańska i reszty woj. pomorskiego, które obowiązywać będą przez najbliższe pół roku. Od 1 lipca 2016 r. maksymalna stawka, po jakiej będzie można kupować w Gdańsku mieszkanie wyniesie 5 094,65 zł dla rynku pierwotnego i 4 168,35 zł dla rynku wtórnego.

W stosunku do wskaźników, które obowiązywały od 1 stycznia br. zanotowaliśmy w Gdańsku wzrost limitu o 1,5 proc. Poza stolicą województwa trzeba będzie jednak znaleźć mieszkania tańsze niż dotąd. Nowy limit dla gmin sąsiadujących z Gdańskiem (Cedry Wielkie, Gdynia, Kolbudy, Pruszcz Gdański, Sopot, Stegna i Żukowo) wyniesie 4 719,83 zł (rynek pierwotny) i 3 861,68 zł (rynek wtórny) za metr kwadratowy nieruchomości, co oznacza spadek o 1,5 proc. Na pozostałym obszarze województwa pomorskiego obniżka będzie jeszcze większa i wyniesie 4,8 proc. (nowe limity to
4 345,00 zł na rynku pierwotnym i 3 555,00 zł na rynku wtórnym).

Limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych w woj. pomorskim na III i IV kwartał 2016 r.

Lokalizacja Dotychczasowy
limit
Aktualny
limit
Zmiana
w proc.
Rynek pierwotny Rynek wtórny Rynek pierwotny Rynek wtórny
Gdańsk 5 020,40 zł 4 107,60 zł 5 094,65 zł 4 168,35 zł +1,5%
gminy sąsiadujące z Gdańskiem 4 792,15 zł 3 920,85 zł 4 719,83 zł 3 861,68 zł -1,5%
reszta woj. pomorskiego 4 563,90 zł 3 734,10 zł 4 345,00 zł 3 555,00 zł -4,8%

 

Źródło: Obliczenia Home Broker na podst. komunikatów wojewody

Wysokość dopłat w ramach MdM

Małżeństwa bezdzietne kupujące przez najbliższe pół roku mieszkanie w Gdańsku będą mogły w tym czasie uzyskać maksymalnie 23,2 tys. zł dopłaty (dla mieszkania o powierzchni co najmniej 50 mkw.). Osoby z jednym dzieckiem dostaną nie więcej niż 34,7 tys. zł, a z dwójką dzieci 46,3 tys. zł. Zdecydowanie najwięcej środków uzyskać mogą rodziny wielodzietne (trójka dzieci lub więcej), maksymalna stawka w Gdańsku to aktualnie 90,3 tys. zł (mieszkanie o powierzchni 65 mkw. lub większej). Poza stolicą województwa dopłaty są oczywiście mniejsze, maksymalnie (dla rodzin wielodzietnych) będzie to 83,7 tys. zł w gminach sąsiadujących z Gdańskiem oraz 77 tys. zł na pozostałym obszarze województwa.

Wzrost limitu w Gdańsku o 60,75 zł dla rynku wtórnego i 74,25 zł dla rynku pierwotnego nie wpłynie znacząco na dostępność programu w tym mieście. Z danych Narodowego Banku Polskiego za pierwszy kwartał 2016 r. wynika, że przeciętne stawki cen w tym mieście przekraczają limity MdM o 27 i 29 proc. (rynek pierwotny i wtórny).

Gdzie szukać mieszkań z dopłatą?

Gdańsk jest jednym z miast, gdzie nie ma dużego problemu ze znalezieniem mieszkań mieszczących się w limitach MdM. Ciężko jest o takie lokale tylko w centrum oraz wzdłuż trasy Szybkiej Kolei Miejskiej (Wrzeszcz, Zaspa, Przymorze, Żabianka, Brzeźno, Jelitkowo i Oliwa), bo to obszary z dogodną komunikacją i położone blisko morza. W tych lokalizacjach ceny na rynku pierwotnym zaczynają się od ok 6 tys. zł za mkw. Większych kłopotów nie powinno za to być na takich obszarach jak: Morena, Ujeścisko, Chełm i Gdańsk Południe.

Program Mieszkanie dla Młodych działa od początku 2014 roku, we wrześniu 2015 r. wprowadzono w nim istotną zmianę, która pozwoliła korzystać z dopłat osobom kupującym mieszkanie z rynku wtórnego. Dodatkowo nowelizacja ustawy zwiększyła dostępność i kwoty dopłat dla rodzin wielodzietnych. Zmiany te spowodowały skokowy wzrost zainteresowania programem.

Z danych Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że do końca pierwszego kwartału 2016 r. w woj. pomorskim złożono 7861 wniosków o dopłaty na łączną sumę 196,6 mln zł. W samym Gdańsku były to 3348 na dopłaty w kwocie 85,4 mon zł. W tym czasie więcej wniosków złożono tylko w Warszawie.

 

Marcin Krasoń, Home Broker

Niecałe 52 mln zł to kwota, o którą w maju wnioskowali beneficjanci programu Mieszkanie dla Młodych. To najmniej od sierpnia ubiegłego roku, jednak nadal więcej niż przed wejściem w życie zmian w programie jesienią ubiegłego roku. Wszystko wskazuje na to, że w wakacje nadejdzie moment, od którego będzie można wnioskować tylko o pieniądze z puli na 2018 rok.

Bank Gospodarstwa Krajowego od połowy marca nie przyjmuje wniosków o dofinansowanie w ramach Mieszkania dla Młodych wypłacane w tym roku, gdyż pula środków wyczerpała się. Program nadal jednak cieszy się sporą popularnością, a to dzięki elastyczności deweloperów, którzy dostosowują swoją ofertę do oczekiwań kupujących, także pod względem harmonogramu płatności za lokal, w większości miast na rynku pierwotnym bez problemu znajdziemy nieruchomości do kupienia w programie. Gorzej jest z rynkiem wtórnym, bo tutaj trzeba liczyć na przychylność sprzedającego, który zgodzi się na przyjęcie części zapłaty w przyszłości.

Środki na 2017 wkrótce się skończą

Z przeanalizowanych przez Home Brokera danych opublikowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego wynika, że kwota wniosków w ujęciu netto w maju wyniosła 52 mln zł. Co ciekawe, analiza statystyk pokazuje, że część wniosków została przesunięta z 2016 na 2017 rok. Wynika to z faktu, że przez miesiąc o ponad 18 mln zł spadła kwota środków zablokowanych na 2016 rok. Prawdopodobnie wnioski zostały wycofane i złożone już na 2017 rok.

Jak dotąd (Mieszkanie dla Młodych działa od początku 2014 roku) do BGK trafiły wnioski o dopłaty na łączną kwotę 1,67 mld zł. Pieniędzy na ten rok już nie ma, a puli przyszłorocznej zarezerwowano dotąd prawie 230 mln zł, co stanowi 30,8 proc. całości. Warto jednak przypomnieć, że zgodnie z zapisami ustawy, przed rozpoczęciem danego roku wykorzystana może być tylko połowa środków na niego przeznaczonych, zatem w tym roku do dyspozycji beneficjentów MdM jest jeszcze tylko 143,3 mln zł, co wystarczy na nie więcej niż dwa-trzy miesiące. To oznacza, że w wakacje nadejdzie moment, w którym do BGK będzie można wnioskować o dopłaty tylko z puli na 2018 rok i dopiero od 1 stycznia 2017 r. do gry wrócą pieniądze na przyszły rok.

Kto może otrzymać dopłatę?

Chętni na kredyt z dopłatą w ramach MdM mogą składać wnioski w 14 bankach, wśród których są m.in. PKO BP, Pekao SA, Getin Noble Bank, Bank Millennium, Deutsche Bank Polska i Bank Zachodni WBK. Uzyskać dofinansowanie mogą osoby do 35 roku życia kupujące na kredyt swoje pierwsze mieszkanie, które powinno spełniać warunek cenowy (limity ceny metra kwadratowego dla każdej lokalizacji) i powierzchniowy. Łatwiej mają rodziny wielodzietne, których nie dotyczy zasada pierwszego mieszkania, mogą kupić większą nieruchomość i otrzymać znacznie wyższą dopłatę.

 

Marcin Krasoń, Home Broker

W połowie marca b.r. skończyła się bieżąca pula środków w programie MdM. Brak formalnej możliwości dotowania używanych lokali i gotowych mieszkań deweloperskich sprawił, że w kwietniu 2016 r. miesięczna wartość przyznanych dopłat była już o 65% mniejsza od rekordowego wyniku z marca. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że już niebawem program Mieszkanie dla Młodych czeka kolejne bardzo ostre hamowanie. Wszystko za sprawą przepisów, które nie pozwalają na wykorzystanie całej puli środków na 2017 rok przed jego rozpoczęciem.   

 Do stycznia można wykorzystać tylko 50% puli zarezerwowanej na 2017 r.

 Po uważnym przestudiowaniu ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi (tzw. ustawy o MdM) okazuje się, że pomysłodawcy rządowego programu stworzyli mechanizm zabezpieczający przed zbyt szybkim wykorzystaniem środków na kolejny rok. Według artykułu 37 ustęp 1 ustawy o MdM, wypłaty powinny zostać wstrzymane, jeżeli poziom wykorzystania puli na kolejny rok przed jego rozpoczęciem przekroczy 50% – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Opisywany mechanizm można wytłumaczyć na tegorocznym przykładzie. Dane Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) wskazują, że pod koniec kwietnia b.r. beneficjenci programu MdM wykorzystali już 21,48% ze środków przeznaczonych na 2017 r. (160,2 mln zł z 746,0 mln zł). Cała pula o wartości 746 mln zł jest przeznaczona na dotowanie mieszkań i domów gotowych w 2017 r. Jeżeli przed końcem grudnia b.r. fundusze na 2017 r. zostaną wyczerpane w 50% (373 mln zł), to BGK będzie musiał wstrzymać ich dalsze wykorzystanie aż do 1 stycznia 2017 r. Taka zmiana sprawi, że dla uczestników programu MdM przejściowo będą dostępne tylko lokale i domy z terminem ukończenia w 2018 r. Dotowanie wspomnianych nieruchomości odbywa się z puli na 2018 rok, która na razie jest wykorzystana w bardzo niewielkim stopniu (0,23% pod koniec kwietnia 2016 r.).

Po wykonaniu prostej symulacji można stwierdzić, że przymusowa przerwa w wykorzystaniu środków na 2017 rok, jest już praktycznie przesądzona. Poniższy wykres potwierdza ten wniosek. Jeżeli przyjmiemy, że średniomiesięczny poziom wykorzystania przyszłorocznej puli będzie taki jak w kwietniu (ok. 70 mln zł), to termin przejściowego wstrzymania dopłat na 2017 r. przypadnie między końcem lipca i początkiem sierpnia. Połowa środków z puli na 2017 r. mogłaby się skończyć już na początku trzeciego kwartału, gdyby wartość dotacji w maju i czerwcu b.r. była o połowę większa od kwietniowego wyniku. Taka sytuacja wydaje się jednak mało prawdopodobna.

Nawet przy założeniu, że średnie wykorzystanie przyszłorocznej puli będzie o połowę mniejsze niż w kwietniu, dostępne środki nie wystarczą do końca bieżącego roku (patrz poniższy wykres). Zgodnie z takim najbardziej optymistycznym scenariuszem, dotowanie mieszkań z terminem ukończenia w 2017 r. nie byłoby możliwe od początku listopada 2016 r. do początku stycznia 2017 r. Skrajny wariant analizy przewiduje natomiast, że „zamrożenie” puli na 2017 r. potrwa aż pół roku.

Zakup używanych mieszkań i domów będzie trudniejszy niż dotychczas …

 Okresowe zablokowanie puli na 2017 r. może sprawić, że miesięczna wartość przyznanych dopłat spadnie do poziomu, który był notowany jeszcze stosunkowo niedawno (20 mln zł – 40 mln zł). Jeżeli taki zastój w programie MdM potrwa na przykład cztery lub pięć miesięcy, to jego wpływ na ceny nowych lokali będzie widoczny – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Można również spodziewać się, że przejściowe „zamrożenie” puli na 2017 r. skłoni niektórych deweloperów do rozpoczynania nowych projektów z terminem ukończenia w II lub III kw. 2018 r.

Pula na 2017 r. zostanie ponownie odblokowana wraz z początkiem przyszłego roku. W takiej sytuacji, wstrzymany popyt prawdopodobnie przyczyni się do bardzo szybkiego wykorzystania drugiej połowy dostępnych środków (373 mln zł). Może się okazać, że w drugim kwartale 2017 r. będą dostępne już tylko fundusze z puli przeznaczonej na kolejny rok. Opisywany scenariusz byłby niekorzystny dla osób planujących zakup używanych mieszkań oraz gotowych lokali deweloperskich. Takie nieruchomości można bowiem dotować tylko z bieżącej puli funduszy.

Niewykluczone, że osoby planujące zakup mieszkania „z drugiej ręki” albo ukończonego lokalu od dewelopera, w 2018 r. też będą miały problem z otrzymaniem dofinansowania. Jeżeli zainteresowanie programem MdM utrzyma się na wysokim poziomie, to ostatnia pula środków również zostanie wyczerpana w połowie jeszcze przed rozpoczęciem 2018 r. Ze względu na perspektywę zakończenia MdM-u i graniczny termin składania wniosków (30 wrzesień 2018 r.), walka o ostatnie dofinansowania może być bardzo nerwowa. Zarówno deweloperzy jak i potencjalni nabywcy mieszkań zdają sobie sprawę, że szanse na przedłużenie programu MdM są minimalne. Niedawno takie rozwiązanie wykluczyli przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

 

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, w marcu popyt na rynku nieruchomości w dużej mierze kształtowany był przez program MdM. Tegoroczna pula środków została wyczerpana już w połowie miesiąca. Może to mieć wpływ na kształtowanie się cen nowych mieszkań. Deweloperzy mogą przybliżyć je do poziomu limitów w poszczególnych miastach, bez obawy o konkurencyjność ofert z rynku wtórnego i pierwotnego. Na rynku kredytów hipotecznych wyraźnie widoczny jest spadek przeciętnej zdolności kredytowej. Od stycznia 2015 r. obniżyła się ona z ok. 450 000 zł do 368 000 zł.

 Marzec pod znakiem MdM

Wyczerpywanie się tegorocznej puli środków na dopłaty w ramach programu MdM przyśpieszyło decyzje zakupowe osób poszukujących mieszkań. Dotyczyło to zarówno rynku pierwotnego, jak i wtórnego. Zwłaszcza w lokalizacjach, w których dostępność nieruchomości z drugiej ręki mieszczących się w limitach była duża.

Obecnie rynek oczekuje na szczegóły nowego programu Mieszkanie Plus. – Na razie znamy jeszcze zbyt mało szczegółów, by określić możliwy wpływ działań rządowych na kształtowanie się popytu na rynku nieruchomości – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Planowane działania mają zwiększyć podaż przystępnych cenowo mieszkań, które mogłyby być budowane na gruntach należących do samorządów. Model, w którym początkowo wynajmowane lokum można byłoby wykupić na własność, ma dużą szansę na powodzenie. Trzeba jednak pamiętać, że już w zapowiedziach podkreśla się, że standard budowanych mieszkań może być niższy niż tych oferowany dziś na rynku.

 Wyprzedaż tanich mieszkań na rynku pierwotnym

W pierwszym kwartale w części lokalizacji deweloperzy szczególny nacisk kładli na ofertę mieszczącą się w limitach programu MdM. Dotyczy to zwłaszcza Gdańska i Wrocławia. W tych miastach deweloperzy wyraźnie zwiększyli dostępność lokali spełniających wymogi programu. Również w Łodzi wyraźnie widoczne było zwiększone zainteresowanie najtańszymi ofertami, choć coraz większą rolę na rynku pierwotnym odgrywają również mieszkania z nieco wyższej półki cenowej.

Wyczerpanie środków na dopłaty może mieć wpływ na kształtowanie się cen w najbliższym czasie. Dofinansowanie zakupu używanych lokali jest niemożliwe do 1 stycznia 2017 roku, a klienci deweloperów otrzymają dofinansowanie tylko do nowych „M” z terminem ukończenia w kolejnych latach (2017 r. lub 2018 r.) – stwierdza Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl – Taka sytuacja wpłynie na ceny mieszkań z rynku pierwotnego. Deweloperzy będą mieli większą motywację, żeby podnieść koszty powstających lokali do poziomu bliskiego limitom MdM.    

Spadła dostępność kredytów

W minionym miesiącu cztery banki mocno obniżyły zdolność kredytową potencjalnych klientów. Najbardziej BGŻ BNP Paribas, w którym dostępna kwota kredytu spadła aż o 166 000 zł. Niestety w ostatnich miesiącach większość instytucji znacząco obniżyła dostępność kredytów. – Analizując dostępność kredytów w dłużej perspektywie widać wyraźnie jej bardzo szybki spadek mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – W porównaniu ze styczniem 2015 r. tylko w dwóch bankach nie nastąpiła – w ING Banku Śląskim i PKO BP. W pozostałych instytucjach o finansowanie jest zdecydowanie trudniej. W omawianym okresie średnia dostępna dla trzyosobowej rodziny z dochodem 5 000 zł netto kwota kredytu spadła z ok. 450 000 zł do 368 000 zł.

 Istotną informacją jest również to, że skończyły się pieniądze na tegoroczne dopłaty w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”.  Trzeba jednak dodać, że program nadal działa i wciąż dostępne są środki na dopłaty wypłacane w kolejnych latach. Można o nie wnioskować już teraz. Trzeba jednak dodać, że obecnie sięgnąć po nie mogą głównie osoby, które kupują nowe mieszkania. Deweloperzy często godzą się bowiem otrzymać część zapłaty w przyszłym roku. Znacznie trudniej jest natomiast przekonać do tego osobę sprzedającą mieszkanie na rynku wtórnym.

 

Metrohouse; Expander

Zróżnicowanie dostępności dopłat jest jedną z wad programu Mieszkanie dla Młodych. W jednych miastach wojewódzkich w limitach mieści się kilka proc. nieruchomości, a w innych dofinansowanie można dostać nawet do co drugiej. Łatwiej jest znaleźć mieszkanie z dopłatą na rynku pierwotnym – wynika także z analizy przeprowadzonej przez Home Brokera i Domiporta.pl.

Kwietniowa aktualizacja limitów cenowych w programie Mieszkanie dla Młodych w większości miast nie przyniosła znaczących zmian, ale w kilku doszło do poważnych wahnięć. Spośród miast wojewódzkich zdecydowanie najbardziej zmieniły się limity w Olsztynie, gdzie obniżono je o ponad 10 proc. Po tej zmianie maksymalna cena metra na rynku wtórnym to 3 945,15 zł (mniej o 456,30 zł), a na pierwotnym – 4 821,85 zł mniej o 557,70 zł). To spory spadek, a mimo tego w stolicy woj. warmińsko-mazurskiego nadal nie powinno być problemów ze znalezieniem mieszkania spełniającego warunki ustawy.

Cena ofertowa to nie ostateczność

Jak wynika z analizy ofert zamieszczonych w serwisie Domiportal.pl, spośród mieszkań o powierzchni do 75 mkw. do sprzedaży w Olsztynie na rynku wtórnym limit cenowy MdM spełnia 22 proc. lokali, a na pierwotnym 61 proc. Warto jednak pamiętać, że na rynku wtórnym istnieje większa szansa na negocjowanie ceny, co oznacza, że realna dostępność programu może wynosić nawet 40-50 proc. Z ofertą deweloperów jest inaczej, bo mieszkania, które mogłyby spełniać warunki MdM zwykle są wystawiane już po obniżonych cenach, by zachęcić potencjalnych chętnych na dopłaty.

Olsztyn nie jest jedynym miastem, gdzie znalezienie mieszkania w limitach jest łatwe. Na rynku wtórnym nie będziemy z tym mieli problemu także w Białymstoku, Bydgoszczy, Toruniu, Gorzowie Wlkp., Zielonej Górze, Katowicach, Kielcach i Łodzi. Z w/w miast największą zmianę limitu zanotowano w Białymstoku, gdzie nastąpił wzrost o 3 proc.

Trudno o mieszkanie w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu

Nieźle z dostępnością mieszkań w limicie jest także w Poznaniu i Szczecinie, gdzie mieści się ona w przedziale 10-20 proc. Pozostałe miasta to już odsetek niższy niż 10 proc., a najgorzej jest w Warszawie (1 proc.), Krakowie i Wrocławiu (po 2 proc.) oraz Rzeszowie (3 proc.). Nawet jeśli uwzględnimy fakt, że ogłoszenia zawierają ceny ofertowe, to w porównaniu do innych miast wojewódzkich wypada to blado.

Dostępność cenowa mieszkań do 75 mkw. w programie MdM na rynku wtórnym

2016_04_08-dostepnosc_MdM-rynek_wtorny

Źródło: Domiporta.pl i Home Broker na podstawie ofert w serwisie Domiporta.pl

Nieco inaczej jest z dostępnością rynku pierwotnego. Poza kwestią limitów cenowych trzeba jeszcze zwrócić uwagę na dysproporcję w aktywności deweloperów w poszczególnych miastach. W takiej Zielonej Górze czy Opolu nie dzieje się wiele, można wręcz powiedzieć, że próbka statystyczna jest zbyt mała, by ją uwzględnić w analizie.

Mimo obniżki limitu od początku kwietnia, największą dostępność nowych mieszkań w programie MdM znajdziemy w Olsztynie – wg analizy Domiporta.pl i Home Brokera, warunek cenowy spełnia tam 61 proc. mieszkań o powierzchni do 75 mkw. Narzekać nie mogą też kupujący w Gdańsku (47 proc.), Toruniu (46 proc.), Białymstoku (37 proc.) oraz Bydgoszczy i Poznaniu (po 31 proc.). Najtrudniej o nowe mieszkanie spełniające warunki ustawy jest w Łodzi (5 proc.) i Warszawie (9 proc.). Łódź jest tu ciekawostką, bo to jedno z czterech miast, w których dostępność MdM na rynku pierwotnym jest niższa od rynku wtórnego. Podobnie jest w Bydgoszczy, Katowicach i Kielcach.

Dostępność cenowa mieszkań do 75 mkw. w programie MdM na rynku pierwotnym

2016_04_08-dostepnosc_MdM-rynek_pierwotny2

Źródło: Domiporta.pl i Home Broker na podstawie ofert w serwisie Domiporta.pl

Nie ma pieniędzy na ten rok

Jedna rzecz to jednak dostępność cenowa mieszkań, a druga – faktyczna możliwość uzyskania kredytu z dopłatą. Od połowy marca Bank Gospodarstwa Krajowego nie przyjmuje wniosków o dofinansowanie na ten rok, wnioski można składać jedynie na dotacje wypłacane w 2017 i 2018 roku. To zła wiadomość dla kupujących mieszkanie z drugiej ręki, bo znalezienie sprzedawcy, który zgodzi się na wypłatę części środków za rok będzie bardzo trudne. Deweloperzy są po tym względem bardziej elastyczni i chętniej zmieniają harmonogramy płatności tak, by na mieszkanie można było uzyskać dofinansowanie.

Co po MdM-ie?

– Od początku 2014 roku z programu skorzystało 50 tys. beneficjentów, a państwo wydało na ten cel 1,2 mld zł – wylicza Maciej Górka z Domiporta.pl. – Odbiorcami programu są osoby, które zamierzają finansować zakup nieruchomości wspierając się kredytem hipotecznym, a nie mają odłożonych środków na wymagany przez banki Rekomendacją S minimalny wkład własny – dodaje ekspert. Rekomendacja ta powstała w celu uchronienia banków przed złymi kredytami, a kredytobiorców przed popadaniem w klincz relacji wartości mieszkania względem wysokości kredytu. Taką niedobrą sytuację mamy w przypadku kredytów frankowych, kiedy to wartość mieszkania jest niższa od zobowiązań kredytowych.

– Od wielu lat mówi się o programie mieszkaniowym, który nauczy Polaków, zgodnie z zachodnim nurtem, oszczędzania. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku taki program ruszy. Na razie znamy go pod roboczą nazwą „Mieszkanie+”. Ma opierać się na budowie tanich mieszkań pod wynajem na gruntach należących do Skarbu Państwa oraz na stworzeniu Kas Oszczędnościowo-Budowlanych, których zadaniem będzie premiowanie długoterminowego oszczędzania i finansowanie nowych inwestycji mieszkaniowych. – wyjaśnia Maciej Górka.

Jednym z efektów działania nowego programu może być powolne odejście od modelu społecznego, w którym własność mieszkania jest niemal obowiązkiem. – Polacy zaczną tanio wynajmować, co pozwoli m.in. zmniejszyć przeludnienie mieszkań, które dotyka 44 proc. lokali – ocenia Górka.

Home Broker wyjaśnia: Skąd biorą się limity cenowe w Mieszkaniu dla Młodych?

Do wyznaczenia limitu wykorzystywane są tzw. wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danej gminie, publikowane przez wojewodów. Do obliczeń brana jest średnia arytmetyczna z dwóch ostatnich odczytów wskaźnika (zmienia się on co pół roku). Limit cenowy w Mieszkaniu dla Młodych wynosi 1,1 tej średniej dla nieruchomości z rynku pierwotnego i 0,9 dla rynku wtórnego.

Wskaźniki są zróżnicowane – inne dla siedzib wojewodów i sejmików samorządowych oraz inne dla pozostałych obszarów danego województwa. Wyjątkiem są gminy bezpośrednio sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, gdzie pod uwagę brana jest średnia arytmetyczna z limitu dla stolicy województwa i reszty województwa. Z zastrzeżeniem jednak, że wskaźnik ten nie może być wyższy o więcej niż 20 procent od limitu w pozostałych gminach.

 

Marcin Krasoń, Home Broker
Maciej Górka, Domiporta.pl

W kwietniu poznamy założenia nowego rządowego programu „Mieszkanie+”, ale można podejrzewać, że jego elementem będzie utworzenie kas oszczędnościowo-budowlanych. Expander zwraca uwagę, że z zaprezentowanego w marcu projektu ustawy wynika, że osoby oszczędzające w takich kasach otrzymają od państwa premię w wysokości nie wyższej niż 900 zł rocznie. Dodatkowo będą też mogły uzyskać tani kredyt. Aby skorzystać z tych przywilejów, trzeba będzie jednak spełnić pewne warunki.

 Kasy oszczędnościowo-budowlane będą udzielały tanich kredytów na zakup mieszkania czy domu. Z takiego preferencyjnego finansowania będą mogły jednak skorzystać tylko osoby, które przed złożeniem wniosku o kredyt, przez co najmniej 4 lata oszczędzały w danej kasie. Kwota kredytu nie będzie mogła być wyższa niż ta, jaką oszczędzającemu udało się zgromadzić. W rezultacie, jeśli na naszym koncie w kasie będzie np. 20 000 zł, to kolejne 20 000 zł będziemy mogli pożyczyć. Oprocentowanie kredytu będzie stałe i nie będzie mogło być wyższe o więcej niż 3 pkt. proc. niż odsetki, jakie są wypłacane oszczędzającym. Oznacza to, że jeśli np. oprocentowanie ulokowanych oszczędności wyniesie np. 1%, odsetki od kredytu nie będą mogły przekroczyć 4%.

Zaletą korzystania z kas nie będzie tylko możliwość uzyskania preferencyjnego kredytu, ale również specjalna premia wypłacana przez państwo. Zgodnie z założeniami ustawy wyniesie ona 15% kwoty wpłaconej w danych roku. Co ważne, nie będzie jednak mogła przekroczyć 900 zł rocznie, gdyż będzie naliczana od kwoty oszczędności nie wyższej niż 6000 zł. Jeśli więc wpłacimy w danym roku np. 7000 zł, premię dostaniemy i tak tylko od 6000 zł. Większe wpłaty spowodują jedynie, że w przyszłości będziemy mogli uzyskać wyższy kredyt. Oprócz tej premii naliczane będą również odsetki od wszystkich zgromadzanych oszczędności. Prawdopodobnie te nie będą jednak zbyt wysokie.

Kasy nie zastąpią kredytów hipotecznych

Zgromadzony kapitał oraz pieniądze z preferencyjnej pożyczki raczej nie zastąpią jednak kredytów hipotecznych. Jeśli ktoś będzie oszczędzał po 500 zł miesięcznie, rocznie odłoży 6000 zł. Do tej sumy doliczyć trzeba jeszcze 900 zł premii i wypracowane odsetki. Po 4 latach zbierzemy więc ok. 28 500 zł. Drugie tyle otrzymamy z kredytu, co daje łącznie 57 000 zł. To za mało, aby kupić choćby kawalerkę. Te pieniądze wystarczą najczęściej na zapewnienie wkładu własnego w wysokości ok. 20%, pod warunkiem odkładania 500 zł miesięcznie przez 4 lata. Żeby zebrać znaczącą kwotę trzeba oszczędzać znacznie dłużej. Dla przykładu, gdyby w kasie rodzice odkładali dla dziecka po 500 zł miesięcznie przez 18 lat, to zebraliby ok. 142 000 zł, czyli razem z kredytem mieliby 284 000 zł. Trzeba jednak zauważyć, że ceny mieszkań po tak długim czasie będą już z pewnością znacznie wyższe niż dziś. Nawet w przypadku tak długofalowego oszczędzania w kasie kupno średniej wielkości mieszkania w dużym mieście może nie udać się bez kredytu hipotecznego.

Kasy mieszkaniowe i inne pomysły na wsparcie rynku mieszkaniowego, które poznamy w najbliższym czasie, mają zastąpić kończący się w 2018 r. program „Mieszkanie dla młodych”. Zaletą kas jest to, że zachęcają do długoterminowego oszczędzania, co jest korzystne dla gospodarki. Z punktu widzenia osób, które będą z tego rozwiązania korzystały wadą jest natomiast to, że wsparcie państwa jest znacznie mniejsze niż w przypadku MdM. Dopłata, jaką można obecnie uzyskać, wynosi od kilkunastu tysięcy złotych do nieco ponad 100 000 zł. Tymczasem, aby łączna premia z kasy oszczędnościowo-budowlanej wyniosła 20 000 zł trzeba by w niej oszczędzać ok. 22 lata, a żeby wyniosła 100 000 zł aż 111 lat. Oczywiście kasy dają też dodatkową korzyść w postaci taniego kredytu, ale z drugiej strony trzymane w nich oszczędności prawdopodobnie nie będą zbyt wysoko oprocentowane. Miejmy więc nadzieję, że w programie „Mieszkanie+” będą też inne pomysły, które zrekompensują zakończenie programu „Mieszkanie dla młodych”.

 

 Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

Wraz z początkiem kwietnia 2016 roku, znów zostały zmienione limity programu MdM w piętnastu województwach. Jak zwykle, faktyczna aktualizacja wskaźników dotyczących Pomorza, odbędzie się o kwartał później. Kwietniowa zmiana limitów, z pewnością miała wyjątkowy charakter. Była to bowiem pierwsza taka aktualizacja po wyczerpaniu się środków przewidzianych na 2016 r. Bank Gospodarstwa Krajowego podał również graniczne wskaźniki ceny 1 mkw. dla rynku wtórnego. Ta czynność miała tylko formalny charakter, gdyż ponowne dotowanie używanych mieszkań będzie możliwe od 1 stycznia 2017 r. Najnowsze limity są istotne dla nabywców lokali deweloperskich, którzy dodatkowo wybiorą budowane „M”. Znalezienie takiego lokalu jednak nie jest łatwe.

Limity dotyczące Rzeszowa i Olsztyna wreszcie stały się bardziej racjonalne

Zdecydowana większość wniosków o zakup nowego lokalu z dopłatą, jest składana na terenie miast wojewódzkich. Warto zatem sprawdzić, jak przedstawiają się nowe limity MdM-u w osiemnastu takich ośrodkach miejskich.

Dane Banku Gospodarstwa Krajowego wskazują, że w dwóch miastach doszło do właściwych korekt (Olsztyn – spadek limitu o 10,37%, Rzeszów –  podwyżka limitu o 3,79%). Przed 1 kwietnia 2016 roku, graniczny poziom cen dla olsztyńskich mieszkań z dopłatą (5379,55 zł/mkw.) był zbyt wysoki w stosunku do poziomu cen transakcyjnych na lokalnym rynku pierwotnym (4533 zł/mkw. w IV kw. 2015 r. według NBP). W przypadku Rzeszowa, miała miejsce inna sytuacja – niski poziom tamtejszego limitu utrudniał zakup dotowanego lokum.

Jeżeli chodzi o najnowsze wartości limitów cenowych, to trzeba odnotować również ważne zmiany, które dotyczą następujących miast:

  • Warszawa – spadek limitu o 64,19 zł/mkw. (-1,00%)
  • Białystok – podwyżka limitu o 139,15 zł/mkw. (+3,04%)
  • Lublin – podwyżka limitu o 100,35 zł/mkw. (+2,16%)
  • Wrocław – obniżka limitu o 62,70 zł/mkw. (-1,20%)
  • Poznań – obniżka limitu o 110,00 zł/mkw. (-1,86%)

Nowe limity programu MdM w piętnastu województwach, de facto mają obowiązywać do końca września b.r. Ponowna publikacja tych wskaźników na początku lipca, będzie tylko urzędową formalnością.

04.04 Limity MdM kwiecień RP tab.1

Wyczerpanie puli na 2016 r. znacznie ograniczyło zasięg programu MdM …

Warto zdawać sobie sprawę, że wyczerpanie środków z 2016 r. będzie miało znacznie większy wpływ na program MdM, niż niedawna aktualizacja limitów – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Ze względu na brak funduszy w bieżącej puli dopłat, beneficjenci programu Mieszkanie dla Młodych do 1 stycznia 2017 r. mogą kupić tylko nowy i budowany lokal. Taka zmiana znacznie ogranicza faktyczny zasięg MdM-u. Potwierdzają to dane portalu RynekPierwotny.pl.

Po przeanalizowaniu bazy ofert serwisu RynekPierwotny.pl i uwzględnieniu nowych mieszkań z odpowiednią ceną oraz terminem ukończenia po 30 czerwca 2016 roku, okazuje się, że znalezienie dotowanych lokali nie jest łatwe. Na pięciu największych rynkach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk) odpowiednie „M” stanowią mniej niż 10% wszystkich ofert deweloperów. Jeszcze w lutym 2015 roku, sytuacja była zupełnie inna.

04.04 Limity MdM kwiecień RP wyk.1

Obliczenia portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że udział dotowanych mieszkań w całej ofercie deweloperów najbardziej spadł na terenie Wrocławia (luty 2016 r. – 16%, początek kwietnia 2016 r. – 2%), Poznania (30%/8%) i Gdańska (28%/7%). W Warszawie analizowana wartość spadła z 11% (luty 2016 r.) do 3% (początek kwietnia 2016 r.). Najmniejszą zmianę odnotowano w Krakowie. Ta sytuacja jest związana ze specyfiką lokalnego rynku. Ze względu na niski limit cenowy, krakowscy deweloperzy zaczęli masowo budować mieszkania w peryferyjnych dzielnicach (przykłady: Wzgórza Krzesławickie, Swoszowice, Bieńczyce). Wiele z tych tanich lokali, nadal jest dostępnych w programie MdM, gdyż ich budowę rozpoczęto stosunkowo niedawno, a termin zakończenia prac przypada na kolejne kwartały.

 

Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W oczekiwaniu na wyczerpanie puli pieniędzy na 2016 rok chętni na dopłaty w ramach Mieszkania dla Młodych dosłownie rzucili się z wnioskami do banków. Z wyliczeń Home Brokera wynika, że w marcu do BGK trafiły wnioski na rekordową kwotę przekraczającą 200 mln zł. Jednocześnie poznaliśmy limity cen mieszkań, które obowiązywać będą w drugim kwartale. Do drastycznej zmiany doszło w Olsztynie, gdzie limit spadł o ponad 10 proc.

W połowie marca Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił, że nie przyjmuje już wniosków na kredyty preferencyjne z dopłatą z programu Mieszkanie dla Młodych rozliczaną w bieżącym roku. Przez nieco ponad dwa tygodnie tego miesiąca wnioskodawcy złożyli aplikacje o 165 mln zł dopłat. To więcej niż w jakimkolwiek innym miesiącu w historii programu. Potem tempo sprzedaży kredytów oczywiście spadło i marzec zamknął się historycznym wynikiem przekraczającym 202 mln zł.

Warto w tym wyniku zauważyć wysoką, jak na marzec, sprzedaż kredytów z datą rozliczenia w przyszłym roku. W 2014 takie wnioski opiewały na 7,3 mln zł, w 2015 r. na 11,3 mln zł, a teraz aż na 36,6 mln zł. Prawdopodobnie jest to efekt działania deweloperów, którzy przesuwali harmonogram płatności za mieszkanie tak, by była możliwość uzyskania dopłaty.

Od początku działania programu Mieszkanie dla Młodych do Banku Gospodarstwa Krajowego trafiły wnioski o dopłaty na łączną kwotę 1,55 mld złotych, z czego prawie połowa to środki do wypłacenia w 2016 roku.

Będzie spadek sprzedaży kredytów MdM

Przez najbliższe miesiące wnioskować będzie można jedynie o dofinansowanie wypłacane z puli na 2017 i 2018, ale to i tak w ograniczonym zakresie. Zgodnie z ustawą bowiem, przed początkiem danego roku może zostać zarezerwowana tylko połowa kwoty na niego przeznaczona. Na 2017 wpisano w ustawie 746 mln zł, zatem gdy kwota złożonych wniosków przekroczy 373 mln zł i nadal będzie 2016 rok, BGK przestanie zbierać wnioski na 2017. Istnieje realne ryzyko, że w ostatnich miesiącach tego roku dojdzie do spadku sprzedaży kredytów MdM niemal do zera, bo wnioski będzie można składać tylko na wypłaty za półtora roku. Jak dotąd z puli na 2017 r. zarezerwowano 90 mln zł.

Najbardziej na obecnej sytuacji stracą osoby zainteresowane zakupem mieszkania na rynku wtórnym, bowiem znalezienie kogoś, kto sprzedaje mieszkanie i zgodzi się na zapłatę w przyszłym roku będzie bardzo trudne. W ofercie deweloperów za to bez większego problemu znajdziemy mieszkania z datą oddania do użytkowania zarówno w 2017 jak i 2018 roku, dopłaty wciąż są więc dostępne.

Nowe limity MdM – gdzie w górę, a gdzie w dół?

Przełom marca i kwietnia to nerwowy okres na rynku nieruchomości, bo dochodzi wówczas do zmiany limitów cen kwalifikujących mieszkania do dopłat w programie MdM. 1 kwietnia i 1 października poznajemy nowe stawki dla wszystkich województw poza pomorskim. Nie wszyscy wojewodowie wywiązują się na czas z obowiązku publikacji wskaźników odtworzeniowych, z których wylicza się limity MdM, póki co nie znamy stawek dla województw lubuskiego i podkarpackiego.

A co wynika z tych danych, które już zostały opublikowane? Pierwszym co rzuca się w oczy to zmiana limitu w Olsztynie, gdzie stawka została obniżona o ponad 10 procent. Dotąd maksymalna cena, za którą można było tam kupić mieszkanie od dewelopera wynosiła 5379,55 zł, od 1 kwietnia br. jest to 4821,85 zł. Na rynku wtórnym limit spadł z 4401,45 do 3945,15 zł. Taka zmiana spowoduje obniżenie dostępności programu w mieście, acz trzeba przyznać, że mieszkańcy Olsztyna i tak są w komfortowej sytuacji. Średnia cena metra kwadratowego mieszkania wynosi tam 4,1 tys. zł, co oznacza, że mimo obniżki, nadal dopłaty będą bez większych przeszkód dostępne. O 5,8 proc. spadły limity w Opolu.

Jeśli chodzi o zmiany stawek w miastach wojewódzkich, to poza spektakularnym spadkiem w Olsztynie i Opolu trzeba zwrócić uwagę na Białystok (w górę o 3 proc.) i Lublin (w górę o 2,2 proc.). Poza aglomeracjami do największej zmiany zaszło w woj. opolskim (w dół o 5,8 proc. zarówno dla gmin sąsiadujących z Opolem, jak i reszty). Największy wzrost limitów zanotowaliśmy w woj. podlaskim, gdzie limit MdM jest większy od poprzedniego o 3,7 proc. w gminach sąsiadujących z Białymstokiem i 4,4 proc. na pozostałym obszarze.

Limity cen nieruchomości kwalifikujących się do programu Mieszkanie dla Młodych
na rynku wtórnym i pierwotnym w II kwartale 2016 r.

Miasto / gmina Limit dla
rynku wtórnego
Limit dla
rynku pierwotnego
Zmiana limitu  
Wrocław 4 239,00 zł 5 181,00 zł -1,2%  
gminy sąsiadujące 3 796,20 zł 4 639,80 zł -0,1%  
woj. dolnośląskie 3 353,40 zł 4 098,60 zł 1,4%  
Bydgoszcz i Toruń 3 907,80 zł 4 776,20 zł 1,3%  
gminy sąsiadujące 3 557,03 zł 4 347,48 zł 1,3%  
woj. kujawsko-pomorskie 3 206,25 zł 3 918,75 zł 1,3%  
Lublin 3 886,42 zł 4 750,07 zł 2,2%  
gminy sąsiadujące 3 460,09 zł 4 229,00 zł 2,8%  
woj. lubelskie 3 033,76 zł 3 707,93 zł 3,6%  
Gorzów Wlkp. i Zielona Góra brak danych  
gminy sąsiadujące brak danych  
woj. lubuskie brak danych  
Łódź 3 480,75 zł 4 254,25 zł -1,8%  
gminy sąsiadujące 3 205,13 zł 3 917,38 zł -1,5%  
woj. łódzkie 2 929,50 zł 3 580,50 zł -1,1%  
Kraków 4 286,70 zł 5 239,30 zł -0,1%  
gminy sąsiadujące 3 864,38 zł 4 723,13 zł -0,4%  
woj. małopolskie 3 442,05 zł 4 206,95 zł -0,7%  
Warszawa 5 198,15 zł 6 353,30 zł -1,0%  
gminy sąsiadujące 3 746,34 zł 4 578,86 zł -3,4%  
woj. mazowieckie 3 121,95 zł 3 815,72 zł -3,4%  
Opole 3 262,95 zł 3 988,05 zł -5,8%
gminy sąsiadujące 3 099,60 zł 3 788,40 zł -5,8%
woj. opolskie 2 936,25 zł 3 588,75 zł -5,8%
Rzeszów brak danych  
gminy sąsiadujące brak danych  
woj. podkarpackie brak danych  
Białystok 3 859,20 zł 4 716,80 zł 3,0%  
gminy sąsiadujące 3 623,18 zł 4 428,33 zł 3,7%  
woj. podlaskie 3 387,15 zł 4 139,85 zł 4,4%  
Gdańsk 4 107,60 zł 5 020,40 zł 0,0%  
gminy sąsiadujące 3 920,85 zł 4 792,15 zł 0,0%  
woj. pomorskie 3 734,10 zł 4 563,90 zł 0,0%  
Katowice 3 968,55 zł 4 850,45 zł 1,2%  
gminy sąsiadujące 3 558,38 zł 4 349,13 zł -0,2%  
woj. śląskie 3 148,20 zł 3 847,80 zł -1,8%  
Kielce 3 899,47 zł 4 766,02 zł 0,0%  
gminy sąsiadujące 3 400,12 zł 4 155,70 zł 1,2%  
woj. świętokrzyskie 2 900,77 zł 3 545,39 zł 2,9%  
Olsztyn 3 945,15 zł 4 821,85 zł -10,4%  
gminy sąsiadujące 3 451,73 zł 4 218,78 zł 0,3%  
woj. marmińsko-mazurskie 2 958,30 zł 3 615,70 zł 3,2%  
Poznań 4 757,40 zł 5 814,60 zł -1,9%  
gminy sąsiadujące 4 003,56 zł 4 893,24 zł -3,0%  
woj. wielkopolskie 3 336,30 zł 4 077,70 zł -3,0%  
Szczecin 3 695,40 zł 4 516,60 zł 0,0%  
gminy sąsiadujące 3 442,73 zł 4 207,78 zł -0,2%  
woj. zachodniopomorskie 3 190,05 zł 3 898,95 zł -0,4%  

Źródło: obliczenia Home Broker na podst. komunikatów wojewodów

W Warszawie, która jest najważniejszym rynkiem nieruchomości w Polsce, a także największym jeśli chodzi o sprzedaż kredytów z dopłatą MdM, nowy limit wynosi 6353,30 zł dla rynku pierwotnego i 5198,15 zł dla rynku wtórnego, co oznacza obniżki o dokładnie 1 proc. Nie wpłynie to znacząco na sytuację kupujących. Ci deweloperzy, którzy sprzedawali mieszkania tuż poniżej dotychczasowego limitu prawdopodobnie po prostu obniżą cenę o te 60 zł za mkw.

W pozostałych lokalizacjach zmiany limitów MdM są niewielkie, a np. w Kielcach i Szczecinie stawki pozostały na niezmienionym poziomie.

Home Broker wyjaśnia: Skąd biorą się limity cenowe w Mieszkaniu dla Młodych?

Do wyznaczenia limitu wykorzystywane są tzw. wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danej gminie, publikowane przez wojewodów. Do obliczeń brana jest średnia arytmetyczna z dwóch ostatnich odczytów wskaźnika (zmienia się on co pół roku). Limit cenowy w Mieszkaniu dla Młodych wynosi 1,1 tej średniej dla nieruchomości z rynku pierwotnego i 0,9 dla rynku wtórnego.

Wskaźniki są zróżnicowane – inne dla siedzib wojewodów i sejmików samorządowych oraz inne dla pozostałych obszarów danego województwa. Wyjątkiem są gminy bezpośrednio sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, gdzie pod uwagę brana jest średnia arytmetyczna z limitu dla stolicy województwa i reszty województwa. Z zastrzeżeniem jednak, że wskaźnik ten nie może być wyższy o więcej niż 20 procent od limitu w pozostałych gminach.

 

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

Wczoraj Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił wstrzymanie przyjmowania wniosków z limitu 2016 r. w ramach rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” dot. finansowego wsparcia zakupu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi.

Realizację rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” przewidziano na pięć lat – od 2014 do 2018 roku. Ustawa budżetowa przewiduje w każdym roku inny limit środków na wypłatę bezzwrotnego wsparcia. Tegoroczny limit wynosił 730 mln zł z czego zarezerwowane jest już 95 proc. Zgodnie z zasadami ustawowymi programu (art. 37 ust. 1 ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi), pozostałe 5 proc. środków zaplanowanych w budżecie zostanie wykorzystane na zapewnienie finansowania wniosków złożonych w dniu ogłoszenia informacji o wstrzymaniu przyjmowania nowych wniosków oraz na realizację dodatkowego finansowego wsparcia w formie spłaty części kredytu przeznaczonego dla beneficjentów programu, którym urodziło się lub zostało przysposobione trzecie lub kolejne dziecko.

Bez względu na stan wykorzystania limitu 2016 r. w dalszym ciągu nabywcy mogą składać wnioski, dla których wypłata dofinansowania nastąpi w 2017 lub 2018 r. Na pozostałe kolejne lata programu, limit środków wynosi odpowiednio 746 mln zł na 2017 r. i 762 mln zł na 2018 r.

Bank Gospodarstwa Krajowego to państwowy bank rozwoju, który inicjuje i realizuje programy służące wzrostowi ekonomicznemu Polski. Stanowi centrum kompetencyjne w finansowaniu projektów infrastrukturalnych, eksportu, spółek komunalnych i samorządów. Rozwija systemy poręczeń i gwarancji mające na celu pobudzanie przedsiębiorczości. Angażuje się w programy służące poprawie sytuacji na rynku mieszkaniowym i dostępu Polaków do mieszkań. Zarządza programami europejskimi i dystrybuuje środki unijne w skali krajowej i regionalnej. Jest instytucją wiodąca w procesie konsolidacji finansów publicznych.

„Mieszkanie dla młodych” to prorodzinny program rządowy, który wspiera młodych Polaków w zakupie pierwszego mieszkania. Obsługą finansową programu „Mieszkanie dla młodych” zajmuje się Bank Gospodarstwa Krajowego, którego rolą jest wspieranie społecznego i gospodarczego rozwoju kraju. Wcześniej BGK zapewniał profesjonalną obsługę programu „Rodzina na swoim”, który pomógł ponad 190 tysiącom Polaków nabyć mieszkanie na własność.

 

 

Bank Gospodarstwa Krajowego
źródło: Newsrm.tv

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, rynek mieszkaniowy budzi się do życia. W lutym  przeprowadzono o 40% więcej transakcji niż w styczniu. Jednocześnie, w ostatnim czasie w stosunku miesiąc do miesiąca, jedynie w Łodzi widać spadek cen nabywanych lokali. Dobrą wiadomością dla kredytobiorców jest zahamowanie ostatnich podwyżek marż. W przypadku kredytów z wysokim wkładem własnym pojawiły się nawet pierwsze obniżki. Osoby zainteresowane zakupem mieszkania z rządową dopłatą powinny się śpieszyć, bowiem pieniądze z tegorocznej puli mogą skończyć się prawdopodobnie już w marcu.

 Duży ruch na rynku nieruchomości wtórnych

Rynek mieszkaniowy budzi się do życia. W lutym  przeprowadzono o 40% więcej transakcji niż w styczniu. Jednocześnie niemal we wszystkich analizowanych miastach, ceny transakcyjne wzrosły w stosunku do stycznia. Wyjątkiem są Łódź i Poznań. W tym pierwszym mieście przeciętny koszt zakupu metra kwadratowego zmalał o ponad 3,5%. W stolicy Wielkopolski natomiast ceny utrzymują się na poziomie ze stycznia. – W pozostałych lokalizacjach w zeszłym miesiącu kupujący płacili za metr kwadratowy więcej niż na początku roku – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.
W Krakowie podwyżka była najmniejsza i wyniosła 1,6%. W Gdyni natomiast wzrost był największy (4,7%).

 Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w budynkach wybudowanych w technologii wielkiej płyty. Warto zaznaczyć, że w przypadku takich lokali rozbieżność cen uzgadnianych w transakcjach może być bardzo duża. – W Łodzi widełki cenowe, w jakich mieści się koszt metra kwadratowego takich lokali są dość szerokie i wynoszą od 2 500 aż do 4 300 zł. W Poznaniu w wyjątkowych przypadkach cena przekraczała nawet 5 500 zł za mkw. – czyli była podobna do kosztów jakie ponoszą nabywcy w Warszawie – dodaje Jańczuk.

Dobre wiadomości z banków

Po czterech miesiącach podwyżek marż w lutym wreszcie pojawiły się niewielkie obniżki. Dotyczą one kredytów z wysokim (25%) wkładem własnym. Korzystne dla klientów zmiany wprowadziły na razie Alior Bank, Citi Handlowy i Credit Agricole. W rezultacie średnia marża takich kredytów spadła z 2,07% (w lutym) do 2,05%. Dla kredytobiorców posiadających wkład własny na poziomie 10% dobrą wiadomością jest natomiast brak podwyżek. Trzeba jednak dodać, że z takiej oferty zrezygnował Raiffeisen Polbank, przez co średnia marża obniżyła się z 2,34% do 2,32%. Obecnie już tylko 9 banków udziela takich kredytów.

 Kolejną dobrą wiadomością jest umocnienie się złotego w stosunku do franka szwajcarskiego i euro. Dzięki temu koszt zakupu waluty się zmniejszył i obniżyła się rata kredytów walutowych. Kredytobiorcy którzy w styczniu płacili 1 500 zł, teraz wydadzą około 70 zł mniej.

Dla osób planujących zakup mieszkania w ramach programu MdM najważniejszą wiadomością jest natomiast wyczerpywanie się środków z tegorocznego budżetu. – Na koniec lutego w puli zostało jedynie 165 mln zł. Dla porównania, tylko w drugim miesiącu roku złożono wnioski o dopłaty na rok 2016 w wysokości 116,7 mln zł mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Biorąc pod uwagę, że informacja o wyczerpywaniu się środków zapewne jeszcze bardziej zmobilizuje kredytobiorców do korzystania z MdM, pieniądze najprawdopodobniej skończą się jeszcze w marcu. Jeśli tak się stanie, to będzie można wnioskować już tylko o dopłaty wypłacane w 2017 r. lub 2018 r. Z tego rozwiązania skorzystają jednak głownie ci, którzy kupują nieruchomości w budowie, gdyż sprzedający gotowe mieszkania raczej nie zgodzą się na zapłatę części należności dopiero w przyszłym roku.

 

Expander; Metrohouse

 

W tym roku zima nie wystraszyła kupujących mieszkania. W minionym miesiącu program „Mieszkanie dla młodych” cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że  pieniądze na tegoroczne dopłaty za chwilę się skończą. Z wyliczeń Expandera wynika, że pozostało już tylko 165 mln zł. Dla porównania, w lutym z tegorocznej puli wykorzystano 116 mln zł. Przy takim tempie składania wniosków pieniądze mogą skończyć się w pierwszej połowie kwietnia, a być może nawet jeszcze w marcu.

 Mimo że pogoda w lutym nie zachęcała do poszukiwania mieszkań, był to drugi najlepszy w historii miesiąc programu „Mieszkanie dla młodych”. Łącznie złożono wnioski o dopłaty na kwotę 129 mln zł, z czego 116,7 mln zł dotyczy tegorocznej puli. Więcej było tylko w grudniu ubiegłego roku. Dla porównania, na ten rok z puli pieniędzy przeznaczonych na dopłaty pozostało już tylko 165 mln zł. Gdyby w marcu zainteresowanie było podobne jak przed miesiącem, to na kwiecień pozostanie zaledwie 48 mln zł. Wyczerpywanie się środków MdM może jednak jeszcze bardziej zmobilizować do składania wniosków. Pieniądze mogą więc skończyć się nawet już w tym miesiącu.

Co ciekawe, po dwóch miesiącach obecny poziom wykorzystania tegorocznej puli (564 mln zł)  jest już wyższy niż suma dopłat wypłaconych w całym 2015 r. (520 mln zł). Warto dodać, że duży udział w tym wyniku mają wnioski dotyczące tego roku, ale składane jeszcze pod koniec ubiegłego.

Gdy tegoroczna pula się wyczerpie nadal będzie można wnioskować o dopłaty wypłacane w przyszłym roku. Już teraz zarezerwowano 53 mln zł z przyszłorocznej puli. To zaledwie 7% limitu, a więc pieniędzy na przyszły rok jest jeszcze sporo. Oczywiście nie jest to rozwiązanie dla każdego. Na taki krok mogą zdecydować się głównie osoby, które kupują mieszkanie czy dom będący jeszcze w budowie i którego przekazanie nastąpi w przyszłym roku. Wedy zwykle płatność odbywa się w transzach i to, że dopłata zostanie wypłacona w przyszłym roku nie stanowi problemu. Kupując mieszkanie gotowe zwykle nie uda nam się przekonać sprzedającego, żeby część płatności przełożyć na 2017 rok.

Tak gwałtowny wzrost zainteresowania dopłatami z programu „Mieszkanie dla młodych” to przede wszystkim efekt zmian, jakie wprowadzono od września 2015 r. Wtedy umożliwiono uzyskanie dopłaty na mieszkania z rynku wtórnego. Podwyższono też wysokość dopłat dla osób posiadających przynajmniej dwoje dzieci. W rezultacie w Warszawie trzyosobowa rodzina może otrzymać nawet 105 tys. zł. Dodatkowo zmiany sprawiły, że dopłaty mogą otrzymać już nie tylko „młodzi” i nie tylko na pierwsze w życiu mieszkanie. Osoby posiadające przynajmniej troje dzieci dostaną wsparcie nawet jeśli mają więcej niż 35 lat i jeśli mają już mieszkanie, które np. chcą zmienić na większe.

 

 

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

Nowelizacja ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi we wrześniu ubiegłego roku wprowadziła między innymi możliwość subsydiowanego zakupu lokalu mieszkalnego z rynku wtórnego. Dzięki tej zmianie zainteresowanie programem znacząco wzrosło.

Liczba złożonych wniosków o kredyt na preferencyjnych warunkach z każdym miesiącem biła kolejne rekordy. We wrześniu 2015 roku ich liczba była ponad dwa razy większa w stosunku do ostatniego miesiąca sprzed zmian w przepisach i wyniosła 3 744 sztuki. W październiku oraz listopadzie przekroczona została bariera 5 tys. sztuk, w grudniu natomiast o dotacje państwowe starało się ponad 6,5 tys. gospodarstw domowych. Łączna liczba złożonych w IV kwartale 2015 roku wniosków wyniosła 17 379 sztuk i opiewała na kwotę ponad 450 mln zł. W porównaniu z dobrą końcówką roku, w styczniu do BGK wpłynęło „tylko” 3 927 wniosków na kwotę 103,00 mln zł.

Warto dodać, iż zgodnie z danymi Banku Gospodarstwa Krajowego, aż 43% wniosków złożonych we wrześniu, 65% wniosków październikowych oraz prawie 50% listopadowych dotyczyło nieruchomości z rynku wtórnego. Łączna kwota zarezerwowanych dopłat do dotowanych kredytów w 2015 roku wyniosła prawie 521 mln zł, z czego 30% (156,3 mln zł.) trafiło do nabywców nieruchomości z drugiej ręki.

WYKRES 1. PROCENTOWE WYKORZYSTANIE KWOTY MAKSYMALNEGO LIMITU ŚRODKÓW W LATACH 2014 – 2018 (STAN NA 31 STYCZNIA 2016 R.)

11

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych BGK

Tak duże zainteresowanie Programem pod koniec zeszłego roku mogło wynikać również ze zmiany wymogów dotyczących minimalnego wkładu własnego. Od stycznia 2016 roku, zgodnie z Rekomendacją S Komisji Nadzoru Finansowego, aby uzyskać kredyt hipoteczny należy wykazać się oszczędnościami już na poziomie 15% kredytowanej nieruchomości, a nie jak wcześniej –  10%.

Bodziec w postaci wyższego wkładu własnego być może doprowadzi do sytuacji, w której już w połowie tego roku zabranie funduszy na wsparcie zakupu własnego mieszkania, bowiem z przewidzianych na 2016 rok 730 mln zł funduszy do wykorzystania zostało już tylko nieco ponad 280 mln zł. Kształt ustawy nie przewiduje jednak „przesunięcia” niewykorzystanych w poprzednich latach środków.

W przypadku wykorzystania całej tegorocznej kwoty przewidzianej na dopłaty w ramach Programu „Mieszkanie dla Młodych”, nabywcy lokali z rynku pierwotnego będą w nieco lepszej sytuacji od klientów chcących nabyć lokal z rynku wtórnego. Mogą oni bowiem nabyć lokal, który jest jeszcze na etapie budowy, a planowany termin oddania budynku do użytkowania to rok 2017 lub 2018. Zgodnie z założeniami Programu, wsparcie państwa wypłacane jest w momencie podpisania ostatecznej umowy sprzedaży. Pod koniec stycznia br. wykorzystanie środków w Programie było
na poziomie 5,46% z 746 mln zł dla roku 2017 oraz 0,04% z 762 mln zł przewidzianych dla roku 2018.

W przypadku lokali z drugiej ręki ciężko sobie wyobrazić, aby sprzedający zgodził się czekać na zapłatę kilka miesięcy, tak by nabywca mógł skorzystać z dotacji państwa. Na pustej kasie najbardziej ucierpią mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi, w których rynek deweloperski nie istnieje bądź jest bardzo ograniczony. Rozwiązania tego problemu są dwa: przyśpieszenie decyzji o zakupie własnego „M”, tak by skorzystać z pozostałych 280 mln zł, bądź odroczenie tej decyzji do przyszłego roku. Warto jednak pamiętać, że za 10 miesięcy obowiązywał będzie wyższy obowiązkowy wkład własny w wysokości 20% wartości nieruchomości. Dla osób bezdzietnych oraz z jednym dzieckiem dotacja w wysokości odpowiednio 10 i 15% nie pokryje przyszłorocznego wymaganego wkładu własnego, a to właśnie te dwie grupy beneficjentów złożyły ponad 90% wszystkich wniosków o dofinansowanie zakupu własnego mieszkania od początku istnienia Programu.

Wyczerpanie puli pieniędzy najprawdopodobniej przełoży się na zmniejszenie popytu zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Warto się zastanowić, jaki wpływ na rynek nieruchomości będzie miało zakończenie Programu „Mieszkanie dla Młodych”. Już teraz wiemy, iż nie zostanie on przedłużony i zakończy się w planowanym w ustawie terminie, czyli w 2018 roku. Zgodnie z deklaracjami rządu, „MdM” ma zostać zastąpiony inną formą wsparcia. Póki co nie znamy jeszcze jej szczegółów, wiadomo jednak, iż głównym założeniem na następne lata będzie budowa tanich mieszkań na wynajem oraz współpraca z samorządami przy budowie mieszkań na gruntach należących do samorządów. Coraz częściej mówi się także o od dawna promowanym przez Związek Banków Polskich systemie kas oszczędnościowo-budowlanych, których celem jest długoterminowe, premiowane oszczędzanie na cele mieszkaniowe. Podobne rozwiązania obowiązują obecnie w wielu europejskich krajach, między innymi na terenie Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier czy Austrii.

 

Ilona Kostrzewska, Analityk Rynku Nieruchomości, Centrum AMRON

W ostatnim czasie można odnieść wrażenie kumulacji czynników, których wymowa sugeruje destrukcyjny wpływ na koniunkturę sprzedażową mieszkań z pierwszej ręki. Czy to oznacza zbliżający się dużymi krokami koniec boomu w pierwotnym segmencie rodzimej mieszkaniówki?

 MdM bez prolongaty

 Pierwszą nie najlepszą wiadomością dla branży deweloperskiej jest rządowa decyzja o nie przedłużaniu  misji programu subwencji kredytów hipotecznych – Mieszkanie dla Młodych. MdM będzie więc działał jedynie do końca 2018 roku, czyli terminu zgodnego z zapisem ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi. Czy opinie, że terminowe i definitywne zamknięcie historii MdM-u wstrząśnie krajowym rynkiem mieszkaniowym są uzasadnione?

MdM po pierwszym, dość niefortunnym statystycznie roku swojej aktywności, od początku roku ubiegłego z miesiąca na miesiąc prezentuje coraz lepszą formę – komentuje Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl. Istotny wzrost popularności programu nastąpił dodatkowo od września 2015r., pierwszego miesiąca MdM-u w nowej odsłonie, z rozszerzeniem na rynek wtórny oraz znacznie podniesionymi parametrami dopłat. W ten sposób z przeznaczonych na mieszkaniowe subwencje w bieżącym roku 730 mln zł, na koniec stycznia do dyspozycji potencjalnych beneficjentów pozostała niewiele ponad jedna trzecia tej kwoty. Już w drugim kwartale tegoroczne środki na dopłaty ulegną więc wyczerpaniu.

Program pozostaje znaczącym wsparciem popytu na mieszkania deweloperskie. Jak policzyła firma doradcza REAS, udział wniosków złożonych w MdM w sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym od początku działania programu wynosi od kilkunastu procent w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, do ponad jednej czwartej w Gdańsku, Poznaniu i Łodzi. Co ciekawe, w ostatnim kwartale ub. roku, pomimo wprowadzenia MdM-u na rynek wtórny, odsetek ten dla wymienionych głównych rynków mieszkaniowych kraju był znacząco wyższy od średniej z lat 2014-2015. Oznacza to, że bez względu na nowelizację ustawy, znaczenie MdM dla branży deweloperskiej wciąż rośnie. Czy w takim razie koniec MdM-u oznacza dla tej ostatniej poważny wstrząs?

Dość szczęśliwie dla deweloperów, MdM nie kreuje osobnego popytu na mieszkania, co błędnie sugeruje szereg medialnych opinii, ale wspiera finansowo już istniejący popyt efektywny. Innymi słowy, amatorzy kredytów z dopłatą rządową to osoby czy też gospodarstwa domowe, które i tak prędzej czy później zdecydowałyby się na zakup własnego „M”. Jednak dzięki MdM mają ułatwione zadanie, mogą przyśpieszyć decyzję bądź zdecydować się na większe lokum.

W sumie więc zakończenie misji MdM-u nie będzie zapewne przyczyną załamania popytu na nowe mieszkania, jednak z drugiej strony trudno liczyć na pozytywny efekt tego faktu dla deweloperów.

 Banki na cenzurowanym    

 Raczej trudno sobie wyobrazić rodzimy rynek nieruchomości mieszkaniowych na obecnym etapie rozwoju bez decydującego w nim udziału sektora bankowego. Co więcej, od kondycji tego ostatniego w pierwszorzędnym stopniu zależą perspektywy koniunktury sprzedażowej mieszkań zarówno deweloperskich jak i tych z drugiej ręki.

Tymczasem zanosi się na istotne pogorszenie bankowych warunków finansowania rynku nieruchomości, przede wszystkim za sprawą wprowadzonego podatku od aktywów oraz podwyżki składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Podniesiona poprzeczka dostępności kredytów mieszkaniowych osłabi i tak już kulejący od miesięcy rynek hipotek. Z drugiej strony sami deweloperzy także powinni liczyć się z coraz mniej preferencyjnymi warunkami finansowania ich inwestycji mieszkaniowych przez banki przynajmniej w przeciągu dwóch najbliższych lat – przyznaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Natomiast w okolicznościach ewentualnej materializacji scenariusza konwersji kredytów mieszkaniowych denominowanych we franku szwajcarskim, której koszt ostatnio NBP podliczył na 44 mld zł, konsekwencje dla branży deweloperskiej i pierwotnego rynku mieszkaniowego są w chwili obecnej trudne do przewidzenia.

 Narodowy program budowy mieszkań

Ostatnim z głównych czynników ryzyka, spędzających od pewnego czasu sen z powiek deweloperom, jest narodowy program budowy (tanich) mieszkań, o którym z coraz większym przekonaniem wypowiadają się rządzący. Choć szczegółowego opisu zawierającego konkrety programu wciąż nie ma i nie wiadomo kiedy się pojawi, to z dotychczasowych wypowiedzi przedstawicieli rządu wynika, że koszt mkw. takiego lokum nie przekroczy 3 tys. zł. Tak niska cena ma być możliwa do osiągnięcia za sprawą przekazywania nieodpłatnie gruntów pod budowę „narodowych” osiedli przez agendy rządowe. Mieszkania przeznaczone miałyby być pod dostępny cenowo wynajem z opcją wykupu, uwzględnioną w comiesięcznym czynszu.

Sporną sprawą pozostaje kwestia możliwości wybudowania mkw. mieszkania nawet w najbardziej podstawowym standardzie i na „darmowym” gruncie w tak niskiej cenie. Zakładając jednak „system gospodarczy” takich inwestycji oraz ewentualną rezygnację z wind, większości balkonów, usprawnień dla niepełnosprawnych, parkingów, wewnętrznych klatek schodowych, zagospodarowanych części wspólnych itp., to koszt w granicach 2,5 do 3 tys. zł/mkw. wydaje się realny.

Jeżeli więc zapowiadany przez obecny rząd narodowy program budowy mieszkań ruszyłby w przewidywalnym terminie pełną parą, to wpływ tego faktu na krajową mieszkaniówkę z pewnością nie będzie obojętny. Przede wszystkim nieruchomości mieszkaniowe, które za jego sprawą będą miały ujrzeć światło dzienne, staną się punktem odniesienia nie tylko dla rynkowych cen mieszkań, ale także rynkowych poziomów czynszu najmu.

Ewentualny, wynikający stąd powszechny i istotny statystycznie spadek stawek na krajowym rynku mieszkaniowym, poważnie nadwyrężyłby interesy nie tylko deweloperów, właścicieli mieszkań z rynku wtórnego czy wynajmujących, ale także banków wraz z ich klientami hipotecznymi – tłumaczy analityk portalu RynekPierwotny.pl.

Nieubłagana rynkowa cykliczność

 Niemal dokładnie licząc od daty wejścia Polski do UE, krajowy rynek mieszkaniowy zyskał charakterystyczną dla rynków dojrzałych właściwość cykliczności. Łatwo policzyć, że od 2004 roku zaliczył on już dwa pełne cykle – dynamicznego ożywienia (2004 – 2008) i spowolnienia (2009 – 2013), trwające mniej więcej po 55 miesięcy. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że bieżący cykl ożywienia koniunktury na rodzimym pierwotnym rynku mieszkaniowym będzie okresowo tożsamy z dwoma poprzednimi. Gdyby jednak tak się stało, a jest na to spora szansa, obecny boom sprzedażowy nowych mieszkań potrwa jeszcze, prawdopodobnie z nieco słabnącym potencjałem, do końca przyszłego roku.

Czas pokaże, który z powyższych czynników ryzyka w decydującym stopniu zaważy na wejściu rodzimej deweloperki mieszkaniowej w ewentualny, kolejny kilkuletni okres słabszej koniunktury.

 

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Prognozowana koniunktura na 2020 rok

Po roku 2019 - kolejnym bardzo dobrym roku w gospodarce Polski, koniunktura w 2020 r. będzie również...

Trendy 2020: Elastyczny styl pracy kusi coraz więcej Polaków

Z najnowszej edycji badania Antal „Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” wynika, że el...

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

Pięć polskich start-upów walczy o udział w finale konkursu Chivas Venture

Znamy już pięciu finalistów, którzy 15 stycznia 2020 roku powalczą o tytuł zwycięzcy polskiej edycji...

Prognoza dla polskiego eksportu na 2020 rok

W 2020 r. sytuacja w eksporcie będzie mniej korzystna niż średnio w 2019 roku. Zdaniem ekspertów pow...

Prognozowana koniunktura na 2020 rok

Po roku 2019 - kolejnym bardzo dobrym roku w gospodarce Polski, koniunktura w 2020 r. będzie również...

BMW Group i Daimler Mobility AG dynamicznie rozwijają współpracę

Wspólne projekty motoryzacyjnych rywali Po udanym zainicjowaniu przedsięwzięć typu joint venture BMW...

Zaciągnąłeś kredyt na Święta i planujesz go wcześniej spłacić? Pamiętaj, że należy Ci si

Polacy chętnie korzystają z kredytów konsumenckich, gdyż są stosunkowo szybką i łatwą formą dostępu ...