Linie lotnicze z siedzibą w UE mają prawo obsługiwać loty do, z i w granicach dowolnego państwa unijnego dzięki powstałemu w latach 90. wspólnemu europejskiemu obszarowi lotniczemu. W środę rząd w Londynie uruchomił jednak oficjalnie procedury wystąpienia ze Wspólnoty. Dlatego teraz kraj musi w ciągu zaledwie dwóch lat, do marca 2019 roku, renegocjować warunki dostępu do dotychczasowego rynku lub stworzyć alternatywny system.
Skutki Brexitu najdotkliwiej dotkną linie lotnicze z siedzibą w Wielkiej Brytanii. To one bowiem najbardziej korzystają z prawa do obsługiwania połączeń między innymi krajami UE oraz do lotów z i do Wielkiej Brytanii.
Od referendum w czerwcu 2016 roku, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu kraju z UE, kurs akcji easyJet spadł o 35 proc., Wizz Aira o 18 proc., a Ryanaira i IAG, właściciela linii British Airways, wzrosły o 4 proc. i 0,7 proc. W tym samym czasie notowania niemieckiej Lufthansy wzrosły o 24 proc.
Za opracowaniem planu awaryjnego są europejskie lotniska, które twierdzą, że należy uniknąć powrotu do wynegocjowanych dekady temu praw przewozowych.