Sierpień przyniósł wyraźne odbicie cen energii elektrycznej na polskim rynku hurtowym. Po pierwszym tygodniu miesiąca średnia cena na rynku SPOT wyniosła 600,86 zł/MWh, czyli 139,73 euro/MWh. Jednocześnie podczas fali upałów Polskie Sieci Elektroenergetyczne kilkukrotnie uruchamiały okresy przywołania na rynku mocy. Dla przedsiębiorców to ważny sygnał: ryzyko związane z energią nie znika, a coraz większego znaczenia nabierają godziny, w których firma zużywa prąd, własna produkcja energii i możliwość jej magazynowania.
Energia znów zaczyna drożeć
Polski rynek energii wszedł w sierpień z wyraźnym wzrostem cen. Według analizy Energy Solution średnia cena energii na rynku SPOT po pierwszych siedmiu dniach sierpnia wyniosła 600,86 zł/MWh. To 139,73 euro/MWh i poziom, który po pierwszym tygodniu czynił sierpień drugim najdroższym miesiącem 2026 r. pod względem średniej ceny.
To istotna zmiana po lipcu, kiedy w Polsce średnia cena na rynku SPOT obniżyła się do 112,29 euro/MWh. Początek sierpnia przyniósł więc szybkie odbicie. Wśród czynników wpływających na ceny znalazły się m.in. upały, problemy z pracą części elektrowni oraz wzrost cen gazu.
Dla przedsiębiorców nie oznacza to automatycznie, że ich sierpniowe faktury wzrosną dokładnie o taki sam procent. Firmy korzystają z różnych modeli zakupu energii – od kontraktów stałocenowych po rozwiązania bardziej bezpośrednio powiązane z rynkiem. Jednak sytuacja na rynku hurtowym pokazuje, że zmienność cen energii nadal pozostaje poważnym ryzykiem biznesowym.
Rekordowe ceny mogą pojawić się w konkretnych godzinach
Jeszcze większym problemem niż średnia miesięczna może być gwałtowna zmienność cen w poszczególnych godzinach.
W czasie sierpniowych upałów wieczorne ceny energii potrafiły gwałtownie rosnąć. Wynika to z charakterystycznego dla obecnego systemu energetycznego zjawiska: w ciągu dnia fotowoltaika dostarcza dużych ilości energii, natomiast po zachodzie słońca jej produkcja szybko spada.
Jednocześnie zapotrzebowanie na energię pozostaje wysokie, m.in. z powodu klimatyzacji.
To właśnie wtedy system potrzebuje dodatkowych źródeł mocy.
PSE musiały uruchamiać rynek mocy
Skala problemu była widoczna również w działaniach operatora systemu.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły 6 sierpnia 2026 r. okresy przywołania na rynku mocy od godziny 17:00 do 22:00. Wcześniej podobny mechanizm został zastosowany 4 sierpnia w godzinach 17:00–19:00.
Nie oznacza to, że Polsce groziła awaria systemowa. Okres przywołania jest narzędziem przewidzianym w funkcjonowaniu rynku mocy i służy zwiększeniu dostępnej mocy w sytuacji, gdy bilans systemu jest trudniejszy.
Pokazuje jednak, że wysokie temperatury mogą mocno obciążać krajowy system elektroenergetyczny.
W przypadku części elektrowni problemem są również warunki chłodzenia. Wysokie temperatury wody mogą ograniczać możliwości pracy niektórych jednostek konwencjonalnych.
Polska ma coraz więcej OZE, ale pojawia się kolejny problem
Paradoks polega na tym, że Polska jednocześnie bardzo szybko zwiększa potencjał odnawialnych źródeł energii.
Problemem nie jest więc wyłącznie brak energii.
Coraz częściej problemem staje się moment, w którym energia jest produkowana.
W słoneczne dni produkcja z fotowoltaiki może być bardzo wysoka. Jeżeli w tym samym czasie zapotrzebowanie jest niższe, a sieć nie jest w stanie przesłać nadwyżki w inne miejsce, operator musi ograniczać produkcję części instalacji.
PSE potwierdziły takie działania. Operator wydał polecenia ograniczenia wytwarzania energii w instalacjach fotowoltaicznych m.in. 28, 29, 30 i 31 lipca oraz 2 sierpnia 2026 r.
To jeden z najważniejszych problemów kolejnego etapu transformacji energetycznej.
Energia jest, ale nie zawsze wtedy, kiedy jej potrzebujemy
Polska energetyka coraz bardziej potrzebuje nie tylko nowych źródeł energii, lecz także infrastruktury umożliwiającej jej wykorzystanie.
Potrzebne są przede wszystkim:
- magazyny energii,
- rozbudowa sieci przesyłowych i dystrybucyjnych,
- elastyczne źródła wytwórcze,
- inteligentne zarządzanie zużyciem,
- cyfryzacja systemu energetycznego.
Bez tych inwestycji rozwój OZE będzie napotykał coraz większe ograniczenia.
W praktyce może dochodzić do sytuacji, w której w południe energii jest bardzo dużo i jej cena gwałtownie spada, a kilka godzin później – kiedy fotowoltaika przestaje pracować – system musi uruchamiać dodatkowe źródła i ceny rosną.
Co to oznacza dla przedsiębiorców?
Dla firm oznacza to zmianę podejścia do zarządzania energią.
Przedsiębiorstwo energochłonne nie może już patrzeć wyłącznie na średnią cenę prądu w miesiącu.
Coraz większe znaczenie ma profil zużycia energii.
Firma, która największą część energii zużywa w godzinach wysokich cen, może być bardziej narażona na wzrost kosztów niż przedsiębiorstwo o podobnym rocznym zużyciu, ale elastycznie przesuwające część procesów na tańsze godziny.
W przypadku zakładów produkcyjnych może to oznaczać zmianę harmonogramu pracy części urządzeń. W magazynach i centrach logistycznych – inteligentne sterowanie zużyciem. W przedsiębiorstwach posiadających instalację fotowoltaiczną – większą opłacalność magazynowania nadwyżek.
Magazyn energii staje się narzędziem biznesowym
Jeszcze niedawno magazyny energii były postrzegane przede wszystkim jako element transformacji energetycznej.
Dzisiaj coraz częściej stają się narzędziem zarządzania kosztami przedsiębiorstwa.
Jeżeli firma może kupić lub wyprodukować energię w okresie niższej ceny, a następnie wykorzystać ją wtedy, gdy energia z sieci jest droższa, magazyn może ograniczać ekspozycję na wahania rynku.
Oczywiście opłacalność takiej inwestycji trzeba każdorazowo policzyć. Znaczenie mają m.in. profil zużycia, wielkość instalacji, moc przyłączeniowa, sposób rozliczania energii oraz koszt samego magazynu.
Nie ma więc jednego rozwiązania odpowiedniego dla wszystkich przedsiębiorstw.
Średnie ceny nie mówią całej prawdy
Warto również zachować proporcje.
Dane Urzędu Regulacji Energetyki pokazują, że średnia cena kwartalna energii elektrycznej w rozliczeniach wytwórców w grupach kapitałowych w II kwartale 2026 r. wyniosła 449,33 zł/MWh, wobec 446,76 zł/MWh rok wcześniej.
Nie można zatem powiedzieć, że wszystkie ceny energii w Polsce właśnie gwałtownie wzrosły.
Problem polega na czymś innym: rynek staje się coraz bardziej zmienny.
Średnia kwartalna może wyglądać stosunkowo stabilnie, podczas gdy pojedyncze godziny przynoszą bardzo wysokie ceny. Dla przedsiębiorstwa, które zużywa w tym czasie duże ilości energii, takie skoki mogą mieć realne znaczenie.
Transformacja energetyczna wchodzi w trudniejszy etap
Polska wykonała ogromny krok w kierunku rozwoju OZE. Teraz jednak trzeba rozwiązać problem, który pojawia się wraz z rosnącą skalą zielonej energetyki.
Nie wystarczy już produkować więcej energii. Trzeba umieć nią zarządzać.
Sieci, magazyny, elastyczne źródła oraz inteligentne zarządzanie popytem będą miały coraz większe znaczenie dla stabilności rynku.
Dla przedsiębiorców oznacza to natomiast, że energia przestaje być wyłącznie jednym z kosztów działalności.
Staje się elementem strategii konkurencyjności.
Firmy, które potrafią ograniczyć zużycie, przesunąć część procesów na korzystniejsze godziny, wykorzystać własne OZE i magazynować energię, mogą zyskać przewagę nad konkurentami.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już: ile kosztuje prąd?
Coraz ważniejsze staje się pytanie:
Kiedy firma kupuje energię, ile jej potrzebuje i czy może zdecydować, kiedy ją wykorzysta?
To właśnie elastyczność może w kolejnych latach decydować o wysokości rachunków przedsiębiorstw.
Sierpniowe wydarzenia pokazują, że polski rynek energii znajduje się w okresie dużych zmian. Z jednej strony rozwijają się OZE, z drugiej system musi radzić sobie z upałami, ograniczeniami części źródeł oraz dużą zmiennością produkcji i cen.
Dla polskich firm nadchodzi więc czas, w którym inwestycje w efektywność energetyczną, własne źródła, magazyny i inteligentne zarządzanie energią mogą być nie tylko działaniem proekologicznym, ale przede wszystkim decyzją biznesową.





