poniedziałek, Grudzień 9, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "IoT"

IoT

Dane z raportu Allied Market Research mówią wprost – Internet Rzeczy to przyszłość przemysłu. Z roku na rok, przybywać będzie maszyn, które same będą komunikować się ze sobą. Rosnąca liczba smart urządzeń sprawia, że za 4 lata wartość rynku Przemysłowego Internetu Rzeczy (IIoT), wyniesie blisko 200 mld dolarów. To niemal 50 mld dolarów więcej niż jego obecna wartość.

Według autorów raportu Factories of the Future w 2025 roku na całym świecie działać będzie ponad 75 miliardów podłączonych urządzeń, z których większość znajdzie zastosowanie w sektorze wytwórczym. Firmy produkcyjne wydawać będą coraz większe kwoty na urządzenia i maszyny, które będą ze sobą połączone. Z danych opublikowanych przez analityków z Allied Market Research wynika, że w ciągu zaledwie 4 lat rynek urośnie o 1/3 i będzie wart 196,8 mld dolarów.

Sama maszyna to nie wszystko!

Głównym czynnikiem wpływającymi na szybki rozwój Przemysłowego Internetu Rzeczy w sektorze wytwórczym będzie postępująca kontrola wszystkich składowych procesu produkcji, która ma wpływać na wzrost wydajności.

Proces ten już się rozpoczął, ale jesteśmy na początku jego drogi. Pierwszym etapem była i nadal jest gruntowna informatyzacja przemysłu, która opiera się na systemach klasy ERP. To właśnie to rozwiązanie informatyczne pozwala przedsiębiorstwu wdrażać nowe technologie, które usprawnią działanie organizacji i przygotują ją na nadchodzące zmiany. – mówi Lucjan Giza Dyrektor ds. Rozwoju w BPSC i dodaje – Ten etap ma za sobą tylko część firm. W Polskich warunkach to odpowiednio: co druga (54%) średnia firma i 80% dużych przedsiębiorstw. – kończy ekspert z firmy dostarczającej rozwiązania IT dla biznesu.

Czy faktycznie jesteśmy na początku drogi prowadzącej do automatycznych fabryk, o której mówi ekspert z BPSC? Najlepiej w tym przypadku polegać na liczbach, które są niezaprzeczalnie obiektywne. McKinsey zapytał menagerów w firmach przemysłowych, czy po wdrożeniu rozwiązań IoT zauważyli zmianę. 60% stwierdziło, że tak i obecnie mają lepszy wgląd w to, co dzieje się w ich firmie. Jednocześnie ponad połowa tej grupy (54%) deklaruje, że wykorzystuje zaledwie dziesiątą część informacji (10%) pochodzącą z maszyn. Oznacza to, że aż 90% danych jest marnotrawionych.

W czym tkwi problem? W znikomym wykorzystaniu sztucznej inteligencji (SI). Ze wspomnianego już wcześniej raportu Factories of the Future dowiadujemy się, że mniej niż jeden na dziesięciu (8%) producentów przemysłowych wykorzystuje w swoim zakładzie technologię opartą na sztucznej inteligencji. Jednak jak wynika z deklaracji kadry kierowniczej biorącej udział w badaniu, do 2020 roku co druga firma z sektora przemysłowego (50%) wdroży rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji.

– Motorem napędowym inwestycji w SI będzie rosnąca ilość danych, z którymi mamy obecnie do czynienia w sektorze produkcyjnym. Zaawansowana automatyka przemysłowa, czujniki i sensory w maszynach zbierają ogromne ilości informacji. Te dane są, jak diamenty, które dopiero po oczyszczeniu i obróbce jubilerskiej – staną się bezcennymi brylantami, otaczając blaskiem swojego posiadacza. Odpowiednikiem jubilera jest sztuczna inteligencja.
To „ona” pomoże sektorowi produkcyjnemu poradzić sobie z wartkim strumieniem informacji.
– kontynuuje Lucjan Giza z BPSC.

Przeczytaj także:

Zwrot z awarii

Sztuczna inteligencja jest również niezwykle przydatna do prowadzania konserwacji maszyn i urządzeń. Używając czujników do śledzenia wydajności i warunków produkcji, maszyny same mogą nauczyć się przewidywać awarie i podejmować działania prewencyjne lub naprawcze. Wyeliminowanie przestojów bardzo się opłaca. Specjaliści z Wall Street Journal wyliczyli, że nieplanowane przerwy w pracy kosztują globalny sektor produkcyjny około 50 mld dolarów rocznie, a awaria aktywów jest przyczyną 42% przestojów. Dzięki SI rutynowe kontrole są szybsze i dokładniejsze. Wyeliminowany jest również wymóg kontroli jakości, prowadzony w trakcie procesu przez ludzi, co jest czasochłonne i często obarczone błędem.

Jakość 4.0

Jeżeli w świecie odzieżowym rządzi dziś zjawisko szybkiej mody, to w przemyśle możemy mówić o szybkiej produkcji. Coraz krótsze terminy wprowadzania wyrobów na rynek oraz wzrost ich złożoności sprawia, że przedsiębiorstwom produkcyjnym coraz trudniej jest utrzymać wysoki poziom jakości przy zachowaniu zadowalającej marżowości oraz przestrzeganiu zmieniających się przepisów i norm. Z drugiej strony, klienci oczekują produktów bezbłędnych. Wykorzystanie algorytmów SI, które powiadamiać będą zespoły produkcyjne o pojawiających się anomaliach produkcyjnych jest skutecznym panaceum na problemy z utrzymaniem wysokiej jakości produktu przy minimalizacji kosztów jego wytworzenia.

Internet Inteligentniejszych Rzeczy

Epoka Internetu Rzeczy i sztucznej inteligencji na dobre zmieni istniejący krajobraz przemysłu. Ponieważ automatyzacja i pogłębiona analiza idą w parze. Sztuczna inteligencja sprawia, że aplikacje IoT wykorzystują swój pełny potencjał. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że wykorzystanie obu technologii w przedsiębiorstwie produkcyjnym kreuje nową technologię internetu inteligentniejszych rzeczy.

Źródło: Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych

Każde urządzenie znajdujące się w firmie, niezależnie czy jest to zamek na kartę magnetyczną, inteligentny włącznik światła czy bezprzewodowa drukarka, może być wektorem wejścia dla cyberprzestępcy. Testy przeprowadzone przez TestArmy CyberForces pokazały, że aż 5 na 10 popularnych sprzętów IoT ma dziury w systemach bezpieczeństwa.

Zgodnie z szacunkami IDC, w 2019 roku światowe wydatki na Internet Rzeczy mają wynieść 745 mld dolarów, czyli o 15,4 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Jednocześnie na zabezpieczanie inteligentnych urządzeń nadal przeznaczany jest zaledwie ułamek tej kwoty (1,5 mld dolarów w 2018 roku). Trudno się więc dziwić, że blisko 20% organizacji w ciągu ostatnich trzech lat zaobserwowało przynajmniej jeden atak oparty na IoT (raport Gartner: „Forecast: IoT Security, Worldwide, 2018”), a Internet Rzeczy niezmiennie uznawany jest za jeden z najbardziej zagrożonych sektorów technologii.

Dobry firewall czy monitoring infrastruktury sieciowej to obecnie zbyt mało, aby mówić o efektywnej ochronie przed cyberzagrożeniami. Jeżeli firma chce korzystać z inteligentnych urządzeń, a przy tym eliminować ryzyko skutecznie przeprowadzanych cyberataków, konieczna jest dokładna analiza wszystkich wykorzystywanych przez nią systemów, zarówno tych fizycznych, jak i wirtualnych – mówi Szymon Chruścicki, ekspert z firmy TestArmy CyberForces, która przebadała popularne urządzenia IoT pod kątem ich podatności na cyberwłamanie.

Połowa urządzeń IoT ma luki w systemach bezpieczeństwa. W tym drukarka prezesa znanej firmy

Aby udowodnić ryzyko związane z korzystaniem z nieodpowiednio zabezpieczonych urządzeń podłączanych do sieci, eksperci z TestArmy CyberForces przeprowadzili dwa testy penetracyjne. W pierwszym zbadali poziom zabezpieczeń popularnych sprzętów IoT dostępnych w sklepach. W drugim podjęli próbę włamania się do systemu znanej korporacji obracającej setkami tysięcy danych osobowych pochodzących ze zgód marketingowych. Wyniki obu testów dały do myślenia:

  • Połowa przebadanych urządzeń IoT posiada luki w systemach bezpieczeństwa

Pod lupą ekspertów od cyberbezpieczeństwa znalazły się popularne urządzenia wykorzystywane w smart firmach i smart domach – m.in. inteligentne przełączniki i włączniki światła, inteligentne żarówki, programowalne termostaty, słuchawki czy lampki na USB. Okazało się, że aż 5 na 10 z przetestowanych urządzeń IoT posiadało dziury w oprogramowaniu. Złamanie systemu i dostanie się do sieci bezprzewodowej, do której były podłączone, zajmowało ekspertom nie więcej niż kilkadziesiąt minut (ok. 30 minut w przypadku najtańszych urządzeń).

  • Drukarka otwiera dostęp do wrażliwych danych i… gabinetu prezesa

Każda firma wyposażona w urządzenia podłączane do sieci narażona jest na atak cyberprzestępcy, szczególnie gdy korzysta z niezweryfikowanych pod kątem bezpieczeństwa sprzętów. Do takiej sytuacji doszło w jednej ze znanych na rynku korporacji, zajmującej się przetwarzaniem wrażliwych danych osobowych pochodzących ze zgód marketingowych.

Podczas zaplanowanych testów infrastruktury bezpieczeństwa eksperci z TestArmy CyberForces odkryli, że firmowy system posiada lukę pozwalającą na uzyskanie zdalnego połączenia z bezprzewodową, zintegrowaną z laptopami pracowników drukarką. Odkryli też możliwość podłączenia się do firmowych kamer bezpieczeństwa, sterowania nimi, a nawet odbierania obrazu “na żywo”. Po podejrzeniu wprowadzanych przez pracowników 6-cio cyfrowych kodów do zamków magnetycznych, przeprowadzili więc udany atak socjotechniczny. Po godzinach pracy, posługując się uzyskanymi kodami, weszli do biura, zostawiając tajemniczą kartkę i wizytówkę.

Przeczytaj także:

Zawsze wychodzę z firmy jako ostatni, więc byłem mocno zdziwiony, gdy rano zobaczyłem na biurku kartkę z informacją, że “test socjotechniczny firmy został ukończony” oraz wizytówkę do eksperta od cyberbezpieczeństwa. Po nawiązaniu kontaktu wyszło, że cała sytuacja była prowokacją, a jej celem ukazanie katastrofalnych konsekwencji, do których mogłoby dojść, gdyby luka w systemach bezpieczeństwa nie została wykryta i załatana. Przypomnę, że nasza firma operuje wrażliwymi danymi osobowymi. Nie możemy pozwolić sobie na naukę na błędach. Dlatego na bieżąco śledzimy sytuację, wychwytujemy wszystkie potencjalne czynniki zagrażające cyfrowemu bezpieczeństwu i odpowiednio szybko na nie reagujemy – mówi Konrad, prezes zaatakowanej spółki (imię zostało zmienione).

Jakie jeszcze urządzenia IoT mogą zawieść? Zobaczmy najprostsze i najtańsze czytniki kart magnetycznych, które mają chronić pomieszczenia przed dostępem osób nieupoważnionych. Choć wydają się bezpieczne, tak naprawdę są bardzo łatwe do złamania. Karty magnetyczne posiadają swoje ID, najczęściej nadrukowywane na ich wierzchniej części. Wystarczy więc aparat fotograficzny z dobrym zoomem lub bezpośredni kontakt z posiadaczem, aby poznać numer i zakodować go na własnej karcie, zyskując dostęp do chronionej przestrzeni.

Oczywiście, bardziej zaawansowane karty posiadają wewnętrzny mikroprocesor, a sklonowanie sygnału otwierającego zamek wymaga umiejętności technicznych. Niemniej koszt całego przedsięwzięcia to ok. 30 zł. Wystarczy bowiem zakupić moduł WiFi oparty na chipie ESP8266 (ok. 12 zł), odpowiednio go zaprogramować i podpiąć pod niego moduł czytnika kart RFID (ok. 15 zł). Poza tym urządzenie musi znajdować się blisko czytnika, co nie jest trudne, bo jest tylko trochę większe od pendrive i można je dodatkowo spłaszczyć. – Zasięg przesyłania sklonowanego sygnału w przestrzeni biurowej wynosi ok. 20 m, więc wystarczy przejść się po klatce schodowej, aby urządzenie bezprzewodowo odczytało numery kart należących do osób przebywających w biurze – tłumaczy Sebastian Gilon, twórca takich urządzeń, ekspert ds. cybersecurity w TestArmy CyberForces.

Nieodpowiednio zabezpieczonych urządzeń IoT na rynku jest mnóstwo. Nie ucichła jeszcze afera po tym, jak ujawniono, że australijskie smart watche TicTocTrac oraz inteligentne zegarki Enox z Islandii posiadają luki w oprogramowaniu pozwalające cyberprzestępcom na śledzenie używających ich dzieci. Nie zapominając o dużej aferze ostatnich lat, kiedy lalka My Friend Cayla od Genesis Toys została wycofana z rynku niemieckiego po tym, jak okazało się, że zabawka bez wiedzy innych nagrywała i transmitowała rozmowy. 

IoT to wielkie zagrożenie, ale jeszcze większy potencjał – o ile kwestie bezpieczeństwa tych urządzeń będą traktowane priorytetowo.

Źródło: TestArmy CyberForces

W 2020 roku do sieci podłączonych będzie nawet 50 mld urządzeń. To perspektywa, która może stać się jednym z motorów napędowych polskiej gospodarki. Jak powinniśmy to wykorzystać?

Właśnie o tym rozmawiali uczestnicy zorganizowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji (MC) konferencji „Internet Rzeczy – Polska Przyszłości”, wśród nich minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Na progu zmiany

– Jesteśmy obecnie w wyjątkowym momencie. Internet Rzeczy, sztuczna inteligencja, czy technologia 5G zmienią naszą gospodarkę. Chcemy z tego skorzystać. Chcemy tworzyć Polskę przyszłości. Naszym zadaniem i wyzwaniem jest to, aby ten moment dobrze wykorzystać – powiedział szef MC.

We wtorkowej dyskusji na temat Polski przyszłości wzięli udział samorządowcy, przedstawiciele nauki, biznesu i administracji. O czym dokładnie rozmawiano? Polskie miasta zarządzane IoT (Internet Rzeczy) – czy zmiecie nas tornado danych? – to tylko jeden z tematów. Kolejne – „IoT – na tym da się zarobić”, czy „Zbudujmy idealne miasto/wieś – inteligentna Polska 2025”.

W trakcie konferencji odbyła się także debata oksfordzka – pojedynek entuzjastów i sceptyków sztucznej inteligencji i Internetu Rzeczy.

Jednym z najważniejszych elementów konferencji była prezentacja raportu „IoT w polskiej gospodarce”. Przygotowali go członkowie Grupy Roboczej ds. Internetu Rzeczy, która w sierpniu 2018 r. powstała w Ministerstwie Cyfryzacji. W pracach Grupy uczestniczyli m.in. przedsiębiorcy, przedstawiciele branżowych izb gospodarczych, środowisk naukowych, związków i zrzeszeń pracodawców oraz organizacji społecznych.

Sto stron

W ponad 100-stronnicowym raporcie znalazły się nie tylko opis aktualnego stanu prawnego i otoczenia biznesowego branży IoT, ale i szereg rekomendacji w tym zakresie. W dokumencie wskazano sektory, w których stosowanie technologii IoT może przynieść wymierne korzyści dla obywateli, przedsiębiorców, samorządów i państw, a także przyczynić się do poprawy jakości życia w naszym kraju.

– Naszym raportem chcemy pokazać potencjał Internetu Rzeczy, zwłaszcza z punktu widzenia biznesu. Ale to nie wszystko – opisujemy w nim także ograniczenia i utrudnienia, z jakimi trzeba się zmagać przy takich projektach. Polska chce się włączyć w światowy trend rozwoju, dlatego warto najpierw przeanalizować, a później usunąć potencjalne przeszkody na tej drodze – powiedział dr Maciej Kawecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi MC.

Przeczytaj także:

Nad raportem pracowało w sumie 80 ekspertów. Zaproponowali 56 zmian w prawie oraz 23 projekty związane z branżą IoT.

– Kolejny raz udowodnili Państwo, że w dziedzinie rozwoju kraju i stymulowania innowacyjności gospodarki nawet bezpośredni konkurenci mają wspólny interes. A co najważniejsze – że priorytety działania rządu mogą pozostawać w harmonii z oczekiwaniami obywateli i przedsiębiorców – powiedział minister cyfryzacji Marek Zagórski dziękując autorom raportu.

Współpraca GovTech

W trakcie wtorkowej konferencji minister cyfryzacji Marek Zagórski, Ambasador Królestwa Wielkiej Brytanii w Polsce – Jonathan Knott oraz Justyna Orłowska – dyrektor GovTech Polska podpisali polsko – brytyjskie memorandum „Digital Government”. Cel? Stworzenie wspólnego europejskiego ekosystemu rozwoju innowacji.

– Podpisywany dokument jest jak dotąd najbardziej kompleksowym porozumieniem tego typu w Europie – powiedział minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Wtorkowe memorandum dotyczy m.in. adaptacji w Polsce sprawdzonego brytyjskiego rozwiązania – Digital MarketPlace.

Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji

Często stosowane w branży handlowej hasła „personalizacja” i „sprzedaż wielokanałowa” nie są już tylko koncepcjami, nad którymi pracują detaliści. Coraz więcej z nich aktywnie wdraża innowacyjne rozwiązania technologiczne i stopniowo przechodzi na inteligentne środowisko, aby zyskać przewagę nad konkurencją w gospodarce na żądanie. Oceniając to, w jakim stopniu firmy spełniają kryteria definiujące dzisiejsze inteligentne przedsiębiorstwo, można zaobserwować kilka kluczowych czynników wskazujących na zaangażowanie sektora handlu detalicznego w proces transformacji.

Organizacje stały się bardziej otwarte i aktywne w aspekcie wdrażania i wykorzystywania rozwiązań Internetu Rzeczy (IoT) w całym przedsiębiorstwie, jak wynika z drugiego badania Intelligent Enterprise Index przeprowadzanego dorocznie przez firmę Zebra Technologies. Przekłada się to na nowe możliwości rozwoju biznesu. Z badania wynika, że blisko połowa ankietowanych detalistów (42 proc.) umożliwia pracownikom korzystanie z danych w czasie rzeczywistym. Dzięki dostępowi do aktualnych informacji na temat kupujących i zapasów, pracownicy punktów sprzedaży mogą swobodniej nawiązywać bezpośredni kontakt z klientami, a także obsługiwać ich szybciej i wydajniej. Tradycyjne sklepy po wdrożeniu rozwiązań Internetu Rzeczy mogą zapewnić wygodne i bezproblemowe zakupy. Ta implementacja pozwala organizacji pozyskać również dane niezbędne do opracowania nowych strategii zachęcających klientów internetowych do odwiedzenia sklepów fizycznych.

Detaliści zaczynają dostrzegać zalety działalności w środowiskach opartych na danych. W związku z tym liczba inwestycji w rozwiązania IoT będzie rosnąć. Aż 74 proc. respondentów spodziewa się wzrostu inwestycji w Internet Rzeczy w swojej firmie w ciągu najbliższych 12–24 miesięcy, a ponad połowa ankietowanych (58 proc.) przewiduje, że ich organizacja planuje pełne wdrożenie IoT do końca następnego roku. Jeśli chodzi o rozszerzenie zakresu i skali wdrożenia rozwiązań Internetu Rzeczy w przedsiębiorstwie, prawie 60 proc. pracowników sklepów spodziewa się ich implementacji w całej firmie, a 30 proc. przeprowadza już wdrożenie na tym poziomie.

Przeczytaj też:

Wygoda klienta nadal jest głównym czynnikiem zachęcającym organizacje do wdrażania rozwiązań Internetu Rzeczy w sklepach. Trzy czwarte respondentów wykorzystuje już dane wygenerowane przez te rozwiązania, by poprawiać wrażenia i doświadczenia konsumentów. Detaliści, którzy opierają decyzje biznesowe na oczekiwaniach klientów, koncentrują się na najważniejszych dla nich kwestiach. Jedną z nich jest wykorzystywanie danych osobowych. Z badania wynika, że właściciele sklepów proaktywnie podchodzą do obaw klientów związanych z bezpieczeństwem, a 54 proc. zamiast przeprowadzać rutynowe kontrole, stale monitoruje dane, by zapewnić ich prywatność.

Prowadzenie „inteligentnego przedsiębiorstwa” oznacza dla dzisiejszych sprzedawców inwestycje w nowe technologie i wykorzystywanie danych z tych rozwiązań, aby zapewnić klientom lepszą obsługę na każdym etapie ich ścieżki do zakupu. Angażując się w realizację tych założeń, organizacje tworzą solidniejsze podstawy, które ułatwią im uzyskanie przewagi konkurencyjnej na dzisiejszym rynku e-commerce.

Źródło: Jacek Żurowski, Zebra Technologies

Europejski rynek IoT wzrośnie w tym roku prawie o 20 procent, zapowiada IDC. Tym samym będzie wart prawie 150 mld Euro, a dwucyfrowy wynik wzrostu ma utrzymać się aż do 2022 roku. Takie tempo spowoduje, że za 3 lata Europa na IoT wyda ponad 200 mld Euro. Liderem w regionie będą nasi zachodni sąsiedzi.

W lutym IDC opublikowało prognozy dla Europy na rok 2019 dla rynku Internetu Rzeczy (IoT). Analitycy spodziewają się, że wydatki na Starym Kontynencie w tym roku będą rekordowo wysokie -w samym grudniu wartość rynku IoT w regionie wyniesie 149,25 mld Euro. A to dopiero początek, bo boom na Internet Rzeczy będzie utrzymywał się na wysokim poziomie przez najbliższe 3 lata. Do 2022 roku rynek będzie rósł w prawie dwudziestoprocentowym tempie rok do roku. To o prawie 5 punktów procentowych szybciej niż prognozy dla rynku globalnego.

Jeżeli sprawdzą się prognozy IDC i przez najbliższe 35 miesięcy tempo inwestycji będzie się utrzymywać, to rynek Internetu Rzeczy w Europie może być wart nawet 210 mld Euro. To ogromna kwota, zbliżona do PKB Finlandii – jednego z najbardziej rozwiniętych technologicznie i gospodarczo państw świata. Gwałtowny wzrost wydatków na Internet Rzeczy pokazuje, że w Europie czwarta rewolucja przemysłowa jest realną siłą zmieniającą krajobraz gospodarczy naszego regionu.

– Dziś inwestycje w technologie to must have każdej liczącej się firmy. Postępująca digitalizacja Europy to bardzo dobry znak, bo tylko w ten sposób może ona pozostać konkurencyjna na arenie międzynarodowej. – przekonuje Sławomir Kuźniak, Dyrektor
ds. Zarządzania Produktem w BPSC, firmie specjalizującej się w projektowaniu i wdrażaniu systemów informatycznych wspomagających zarządzanie.

Zobacz też:

Internet rzeczy i robotyka zmieniają polski przemysł

Europa dwóch prędkości

Jak zauważa ekspert z BPSC – bardzo dynamiczny rozwój inwestycyjny niewątpliwie cieszy. Problem w tym, że tylko cześć Starego Kontynentu dostrzega szanse w inwestowaniu w rozwiązania IoT. Dane IDC nie pozostawiają złudzeń: w najbliższych latach, aż 90 procent wydatków w technologie Internetu Rzeczy będzie pochodzić z Europy Zachodniej. Regionalnym liderem będą nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy. Według prognoz IDC, w 2019 roku wydatki największej gospodarki Unii i Strefy Euro na technologie Internetu Rzeczy będą stanowić 45 proc. nakładów całego kontynentu. To odpowiada 30,5 mld Euro.

– Gospodarka niemiecka od dawna jest jednym z największych innowatorów, o czym najlepiej świadczy fakt, że to tam opracowano koncepcję Przemysłu 4.0. Polscy przedsiębiorcy powinni brać przykład z naszych sąsiadów, którzy widzą potencjał
w technologii pozwalającej osiągnąć ogromne korzyści w wielu obszarach, takich jak przemysł, handel, czy obsługa klienta – ocenia Sławomir Kuźniak.

Cyfrowy nomadyzm, czyli elastyczna praca na krańcu świata

Handel w wydatkach goni przemysł!

Liderem wśród branż, które w najbliższym czasie zainwestują w IoT będzie przemysł. Według IDC, firmy z sektora wytwórczego wydadzą 17,4 mld Euro na technologie inteligentnych rozwiązań. – Pierwszą, główną siłą napędową Przemysłu 4.0 jest Internet of Things (IoT,) a dokładniej Industrial Internet of Things (IIoT). IIoT to przede wszystkim rzeczy Smart, które w sposób inteligentny i bezpieczny komunikują się ze światem zewnętrznym za pomocą łączy internetowych. Rzeczy, które bez udziału człowieka potrafią się wzajemnie wymieniać informacjami w celu zoptymalizowania samych siebie i całego procesu produkcyjnego. Automatyczne linie produkcyjne, maszyny, które same się naprawiają i kalibrują, to wszystko już jest, a to dopiero początek czwartej rewolucji przemysłowej. – zauważa Sławomir Kuźniak z BPSC i kontynuuje – IoT oraz IIoT są technologiami nierozerwalnie związanymi z ideą czwartej rewolucji przemysłowej. Obie funkcjonują w oparciu o dane i na nich budują swoją siłę. Dlatego do ich sprawnego funkcjonowania niezbędny jest system ERP. To on „ożywia” maszyny, czujniki i sensory oraz zapewnia odpowiednią komunikację między nimi. A jak pokazują statystki, wciąż jesteśmy w ogonie digitalizacji i prawie 3/4 firm w Polsce nie ma wdrożonego systemu klasy ERP. Co jest równoznaczne, z tym że ponad 70% firm w naszym kraju nie zakończyło trzeciej rewolucji przemysłowej.

Warto tu wspomnieć o firmach dostarczających zaawansowane rozwiązania. Według IDC rynek oprogramowania dedykowanego rozwiązaniom IoT przekroczy 30 mld Euro. Jaki sektor uplasuje się zaraz za przemysłem? Według danych IDC, na kolejnych pozycjach będzie handel detaliczny, który wyda o miliard mniej (16,5 mld Euro), a na najniższym stopniu podium branża transportowa, której wydatki będą równe 13,09 mld Euro.

Przełomowy rok

Co ciekawe, analitycy spodziewają się, że rok 2019 będzie przełomowy dla rynku IoT. Według ekspertów możemy spodziewać się prawdziwej eksplozji rozwiązań Internetu Rzeczy, które będą wpływać na zwykłych ludzi. Firma IDC prognozuje, że nakłady na IoT dla odbiorców indywidualnych wyniosą prawie 28 mld Euro. Zarobią przede wszystkim trzy branże: inteligentnych rozwiązań do domów (smart home), wellness i sektor motoryzacyjny.

Rozwój technologii, wprowadzanie co krok to nowych rozwiązań i innowacji, a także coraz większe wymagania konsumentów sprawiają, że branża transportowa musi bardzo uważnie słuchać potrzeb społeczeństwa. Bezprzewodowy internet w samochodzie, aktywowane głosowo aplikacje, samochody autonomiczne – to tylko niektóre z dominujących trendów ostatnich lat.

Według danych GfK, skupiając się na trzech najistotniejszych trendach – elektromobilności, technologiach IoT, pojazdach autonomicznych – można wyłonić właśnie te zmiany, które nieuchronnie zmienią branżę samochodową (lub szerzej: transportową). Głównymi powodami wyboru danego środka transportu są: poczucie niezależności (18%), potrzeba przemieszczania się (16%) oraz oszczędność kosztów i czasu (15%)*. Posiadanie samochodu jest więc całkiem atrakcyjną opcją, biorąc pod uwagę fakt, iż zaspokaja większość tych potrzeb. Samochód jest nadal dobrem luksusowym i nie zmieni się to przez dłuższy czas. Z tego też powodu aż 78% przedstawicieli pokolenia millennialsów oraz 68% konsumentów w wieku 36+ zamierza kupić samochód w ciągu najbliższych 5 lat*.

Kolejnym ważnym trendem jest elastyczność przy wyborze środku transportu. Wyniki badań GfK wskazują, iż starsze pokolenia oraz pokolenie millennialsów nie chcą ograniczać się w zakresie wyboru środka transportu. Wybierają ten, który jest dla nich najkorzystniejszy w danej sytuacji. Korki? Nie ma sensu jechać samochodem. Nieaktualny rozkład jazdy? Nie warto korzystać z pociągu.

Dla producentów samochodów oraz dostawców usług transportowych w tak złożonej i zmiennej sytuacji sprostanie oczekiwaniom konsumentów może nastąpić tylko poprzez ofertę innowacyjnych rozwiązań.

Magda Strzykalska, źródło: GfK, globalne badanie GfK 2017 – On the road again!*

Sztuczna inteligencja i wszechobecny dostęp do internetu determinują zmianę technologii także w kuchni. Z tego powodu, wielu producentów decyduje się na wyposażenie elektroniki w moduły do zdalnej komunikacji z użytkownikiem, bądź między samymi sprzętami podłączonymi do jednej sieci.

Technologie powoli wkraczają do naszych domów – piekarnik z Wi-Fi, klimatyzacja aktywowana z poziomu smartfonu, telewizor podłączony do internetu, inteligenta lampa, która pomaga oszczędzać energię czy też wideo-niania kontrolująca sen naszych dzieci. To już nie fikcja, tylko standard wielu sprzętów elektroniki użytkowej. Co więcej, zauważalna jest tendencja wzrostowa tychże sprzętów, które napędzają rynek i innowacje jednocześnie. Potwierdza to badanie GfK, które informuje chociażby o tym, że 33% konsumentów z grupy dojrzalszych millennialsów oraz 28% z grupy millenialsów młodszych planuje w ciągu najbliższych 2–3 lat zakup urządzenia łączącego się z siecią.
Urządzenia elektroniczne z każdym rokiem są coraz bardziej „inteligentne”. Łączą się miedzy sobą i pozwalają dokładniej zarządzać całym spectrum urządzeń elektrycznych i elektronicznych w naszym domu. Już dziś pojawią się pierwsze urządzenia, które reagują na ludzki głos, pozwalają też przeprowadzać naturalny dialog z człowiekiem. To właśnie AI (artifical inteligence) wpływa na rozwój rozwiązań z branży smart home, odgrywając przy tym znaczącą rolę w przemyśle rozrywkowym, stanowiąc 66% z 8 mld euro generowanych przychodów. Zgodnie z prognozowanymi trendami, technologia ta przeniknie do innych branż, zwiększając udział rozwiązań smart we wcześniej „nie-cyfrowych” kategoriach, takich jak np. artykuły gospodarstwa domowego, stymulując tym samym rozwój rozwiązań związanych z koncepcją smart living.

Magda Strzykalska, źródło: GfK Consumer Life 2011 i 2016, USA

Dzisiejsze środowisko pracy, praca zdalna i rozwój idei, takich jak IoT, sprawiają, że rośnie liczba gromadzonych przez nas danych oraz zagrożenie nieuprawnionym dostępem do nich.

Europejskie firmy muszą śpieszyć się z poprawą procesów zarządzania danymi – zarówno w zakresie ich wykorzystania, jak i zabezpieczania. Rozporządzenia Unii Europejskiej o ochronie danych osobowych (General Data Protection Regulation – GDPR) daje im czas do maja 2018 roku. W październiku, Europejskim Miesiącu Cyberbezpieczeństwa, zwraca się szczególną uwagę na te zagadnienia i zachęca się firmy do przeanalizowania własnych zabezpieczeń.

Dzisiejsze środowisko pracy, praca zdalna i rozwój idei, takich jak IoT, sprawiają, że rośnie liczba gromadzonych przez nas danych oraz zagrożenie nieuprawnionym dostępem do nich. Niezależnie od zaawansowania technologicznego, ludzie pozostają najsłabszym ogniwem łańcucha zabezpieczeń, zwłaszcza pracując z dala od biura. Dotychczas brak właściwej ochrony mógł doprowadzić do kosztownej utraty reputacji. GDPR przyniesie zwiększenie kar finansowych i działań prawnych. Najwyższy czas, by przedsiębiorstwa oceniły swoje strategie zabezpieczeń oraz ochrony danych.

Istotną rolę w zwiększaniu bezpieczeństwa odgrywa zastosowanie rozwiązań typu zero client. Pomagają one odsunąć zagrożenie zainstalowaniem złośliwego oprogramowania w laptopach oraz wyeliminować wyciek danych w przypadku kradzieży lub zagubienia urządzenia.

Jednak najważniejsze jest, by urządzenia wykorzystywane przez pracowników były odpowiednio zabezpieczone, zwłaszcza biorąc pod uwagę ryzyko płynące z mobilnej i zdalnej pracy. Gartner przewiduje, że w ciągu najbliższych 5 lat wydatki na zwiększenie cyberbezpieczeństwa wzrosną o bilion dolarów. Oznacza to, że firmy będą szukać rozwiązań zabezpieczających ich infrastrukturę IT na każdym poziomie. Urządzenia biznesowe wyposażone w czytniki linii papilarnych i kamery IR mogą spełniać rolę pierwszej linii obrony. Równie istotna jest odporność serca maszyny – jej BIOS –w którym zapisywane są dane dostępowe takie jak System ID i informacje autoryzacyjne sieci. Gwarancję bezpieczeństwa daje własny BIOS stworzony przez producenta urządzenia, o czym często się zapomina.

 

 

 

Źródło: Toshiba

 

Działy IT powinny pełnić funkcję źródła nowych inspiracji w polskich firmach – mówił Daniel Kierdal na tegorocznej konferencji OSEC Forum. Wdrażając nowoczesne metody zarządzania, niwelując potencjalne zagrożenia i innowacyjnie podchodząc do rozłożenia budżetu, IT może stać się motorem napędowym biznesu i znacząco przyczyniać się do rozwoju firmy. Oto część managerska pierwszej edycji Forum w pigułce dla tych, którzy z IT chcą być na bieżąco.

  1. Dział IT jako doradca biznesowy

Rozwój technologii, w tym obecność mobilnych aplikacji niemal w każdej dziedzinie życia, sprawił, że informatyk przestał być postrzegany jako osoba od naprawy zepsutego komputera. Spójrz na dział IT jako na pole nowych możliwości. Według Daniela Kierdala, eksperta z kilkunastoletnim doświadczeniem w obszarze oprogramowania dla przedsiębiorstw, dział IT w firmie powinien pełnić funkcję doradcy dla biznesu i zarządzać usługami dla biznesu. Część usług to usługi wewnętrzne a część zewnętrzne. Umiejętność odpowiedniego połączenia i wykorzystania oprogramowania własnego i tego dostarczanego w modelu SaaS może dać przewagę konkurencyjną firmie.

  1. Przygotuj się na zagrożenia

Popularny skrót IoT (Internet of Things) może mieć również inne rozwinięcie – Internet of Threats. Zagrożenia związane z przenoszeniem ogromnej ilości danych do sieci, pozyskiwaniem ich przez wszelakie aplikacje i programy (zezwolenia na geolokalizację, dostęp do multimediów, kontaktów) mogą dorównywać wynikającym z tego korzyściom. Dla biznesu równie niebezpieczne są poważne ataki, polegające na wykradnięciu danych, jak i krótkotrwałe awarie, które generują jednak duże starty finansowe. W 2016 roku kilka popularnych platform, m.in. Twitter, Amazon czy Netflix, doświadczyły tzw. DDoS – ataku rozproszonego. Polega on na przepełnianiu zasobów danego serwera tak, aby użytkownicy nie mogli z nich korzystać. Dariusz Puchalak, konsultant i trener IT, przekonywał, że świadomość zagrożeń jest pierwszym i najważniejszym krokiem w zapobieganiu im i chronieniu firm przed konsekwencjami przestoju w działaniu platformy przez cały dzień.

  1. Pomyśl inaczej o kosztach

Większość kosztów w działach IT jest wydawana na utrzymanie, o wiele mniej zaś przeznaczana jest na innowacje. Według Forrester Research koszty w działach i firmach IT rozkładają się średnio na 72% wydawane na utrzymanie oraz 28% wydawanych na rozwój i poszukiwania innowacyjnych rozwiązań. Niedoścignionym w większości firm ideałem jest stosunek 50:50. Przy analizie finansowej kosztów utrzymania IT należy pamiętać o tym, że nie wszystkie koszty są złe. Takim przykładem może być miesięczny koszt oprogramowania, które generuje przychody firmy. Czas wdrożenia usługi SaaS jest znacznie krótszy niż wdrożenie wewnętrzne a może przynieść znaczące korzyści biznesowe. Niektóre rodzaje kosztów są tym, co nakręca każdy biznes. Nie chodzi o ich ograniczanie, a o takie wykorzystanie, które zagwarantuje najlepsze efekty – podkreślał Daniel Kierdal.

  1. Korzystaj z doświadczenia poprzedników

W zarządzaniu firmą, działem lub grupą ludzi ważna jest umiejętność znalezienia najlepszej – optymalnej – metody służącej osiągnięciu celów organizacji. Przy ciągle zmieniających się potrzebach biznesowych i wymaganiach technologicznych taką metodą wydaje się być agile (zarządzanie zwinne). Metody agilowe wnoszą do zarządzania wiele interesujących koncepcji, które powinny być wykorzystywane. Elastyczność i otwartość na zmiany, z jakimi się one wiążą, ułatwiają nie tylko samą pracę zarządczą, ale także pozytywnie wpływają na pobudzanie kreatywności i samodzielności pracowników. Przy okazji agile nie wyklucza starszych, sprawdzonych rozwiązań, a połączenie starszych koncepcji z nowymi bywa często optymalnym rozwiązaniem w danej sytuacji. – Koła nie trzeba wymyślać od nowa, wystarczy je nieco ulepszyć i zmodyfikować. Agile to takie ulepszanie – mówił Grzegorz Poręcki, menadżer z ponad 25-letnim doświadczeniem w Polsce i zagranicą. – Nie chodzi bowiem o odrzucenie rozwiązań, które już znamy, ale sprytne dostosowanie ich do aktualnych potrzeb rynku, managerów i samych pracowników.

  1. Sprawdź, czy wdrożenia działają

Faktyczne wdrożenie nie polega na zakupieniu nowego systemu czy ogłoszeniu obowiązywania nowej strategii działania firmy. Aby otrzymać wymierne efekty, konieczna jest zmiana świadomości pracowników, nauczenie się korzystania z możliwości nowych metodyk,  sprawdzenie ich w różnych okolicznościach biznesowych oraz dostosowanie całej infrastruktury technicznej . Na to wszystko zaś potrzeba przede wszystkim czasu. – Kadrom zarządzającym IT, nie tylko w polskich firmach, ale również zagranicznych, często brakuje cierpliwości i konsekwencji, które są  niezbędne do efektywnego wdrożenia każdego rozwiązania. Czas w projektach wdrożeniowych to zawsze problematyczna sprawa, trzeba jednak znaleźć równowagę pomiędzy stabilnością a zmiennością, zwinnością. Należy pamiętać przy tym, że stanem poszukiwanym i docelowym jest stabilność, nie stagnacja  – dodał Poręcki.

  1. Dopasuj się do klienta

Adopt czy adapt – to dylemat znany w biznesie, zwłaszcza wśród osób z IT. Dziś coraz częściej wygrywa adapt – dopasowanie się, a nie dopasowywanie do siebie. Wynika to z tempa zmian w obszarze technologii. Sukces zależy więc o umiejętności szybkiego i łatwego dopasowania się do bieżących potrzeb rynku i klienta i wychodzenia z nowymi rozwiązaniami. Tak do oczekiwań XXI-wiecznego konsumenta zaadaptowali się m.in. AirB&B – największa sieć „hotelarska” na świecie, która nie posiada ani jednego hotelu czy Uber – globalna sieć przewozowa, która nie posiada ani jednego auta.

Źródło: OSEC

W ostatnich latach świat wszedł w nową epokę transformacji nowoczesnych technologii, opierającej się na Internecie Rzeczy (IoT). Oprócz możliwości, które stwarza on w niemal wszystkich sferach życia, stał się również źródłem różnego rodzaju zagrożeń. Jak wynika z analizy „Defense Policy and the Internet of Things. Disrupting Global Cyber Defenses“, przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte, obowiązujące rządowe cyber strategie koncentrują się na obronie systemów wojskowych oraz infrastruktury krytycznej, ignorując często ochronę systemów powiązanych z IoT. Wśród krajów, których budżety na obronność wyniosły w 2016 roku ponad miliard dolarów, najbardziej na cyberataki związane z Internetem Rzeczy narażone są państwa Europy Środkowej, w tym Polska.

Analiza Deloitte koncentruje się na IoT jako systemie produktów połączonych i komunikujących się z Internetem. Obejmuje on swym zasięgiem zarówno produkty konsumenckie (np.: automatyka domowa), jak i przemysłowe, które zarządzają różnymi funkcjami, takimi jak przepływy wody, energii czy systemy komunikacji publicznej oraz prywatnej. Według szacunków w 2020 roku w użyciu będzie ponad 50 mld urządzeń IoT. – Tymczasem obszar ten wydaje się pozostawać poza zainteresowaniem, a tym samym kontrolą administracji rządowych wielu krajów, które obronę systemów Internetu Rzeczy przerzucają na podmioty prywatne, niemające środków finansowych na zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa – mówi Piotr Świętochowski, Dyrektor w Dziale Audytu Deloitte, ekspert ds. sektora obronnego.  – To wszystko sprawia, że systemy obronne wielu państw są dziś narażone na ataki na połączone z Internetem obiekty cywilne – dodaje.

Analizie poddano 49 krajów, których budżety obronne w 2016 roku były większe niż miliard dolarów. Według szacunków w krajach tych znajduje się obecnie nawet 130 tys. systemów IoT w infrastrukturze budowlanej (kontrola budynków), komunikacyjnej oraz przemysłowej. Indeks, który wskazuje, które kraje są najbardziej narażone na ataki związane z tym obszarem, powstał poprzez porównanie liczby systemów IoT znajdujących się w danym kraju do jego poziomu PKB osiągniętego w 2015 roku. Średni wskaźnik wynosi 100, wynik powyżej oznacza, że dany kraj nie jest należycie przygotowany do obrony cyberataków na systemy IoT. Okazuje się, że najgorsze wyniki osiągnęły kraje Europy Środkowej i Wschodniej: Słowacja (341), Litwa (316), Estonia (307), Łotwa (298) oraz Czechy (259). Polska ze wskaźnikiem na poziomie 154 znalazła się na dziewiątym miejscu. – W krajach tych biznes i konsumenci chętnie zaadaptowali korzyści płynące z Internetu Rzeczy, zapominając jednocześnie o zagrożeniach z nim związanych. Państwa, które osiągnęły wynik 2,5 lub 3-krotnie gorszy od średniej światowej są najbardziej narażone na cyberataki, których źródłem może być nieautoryzowane wykorzystanie i kontrola nad tysiącami urządzeń i katastrofalne skutki ekonomiczne, ale też bezpieczeństwa danego kraju – mówi Marcin Ludwiszewski, Dyrektor, Lider obszaru cyberbezpieczeństwa Deloitte.

Z kolei z analizy Deloitte wynika, że obecnie najmniej na hipotetyczne ataki narażone są Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Japonia, Indonezja oraz Indie, których wyniki wyniosły poniżej 10 punktów. W grupie państw z wynikami poniżej 100 punktów znalazły się równie Rosja, Chiny oraz Iran, które publicznie ogłosiły, że koncentrują się na budowie obronnych strategii w obszarze cyber. – Analiza ta pokazuje, że kraje o wyższym wskaźniku, a tym samym bardziej narażone, mogą stać się celem cyberataków na systemy IoT ze strony krajów, które akurat w tym obszarze są znacznie lepiej przygotowane – mówi Marcin Ludwiszewski.

Eksperci Deloitte wskazują, że mocno zaawansowana automatyka oraz duże wykorzystanie Internetu nie są przesłankami decydującymi o tym, że dany kraj będzie narażony na ataki. Decydujący jest raczej wybór, projektowanie oraz wdrażanie metod wykorzystywanych przy systemach IoT.

Operacje wojskowe w cyberprzestrzeni powinny koncentrować się na trzech czynnikach: wykrywaniu potencjalnych zagrożeń, ich blokowaniu oraz odpowiadaniu atakującym. Wykrywanie ataków przeciwko celom IoT stawia więc nowe wyzwania dla polityk obronnych. – Jednym z problemów jest skoordynowanie działań pomiędzy poszczególnymi sektorami, w rękach których znajdują się systemy IoT. Oczywiście istnieją również obawy dotyczące przetwarzania i bezpieczeństwa danych, które należy przezwyciężyć. Zagrożenia wynikające ze stosowania Internetu Rzeczy nadal rosną oraz nieustannie ewoluują i rządy poszczególnych państw nie mają wyjścia, jak tylko przystosować do nich swoje strategie obronne – mówi Piotr Świętochowski.

Źródło: Deloitte Polska

Internet Rzeczy to w polskich przedsiębiorstwach raczej puste hasło niż realna potrzeba – wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zaledwie 3% firm korzysta z Internetu Rzeczy. Niewiele więcej, bo 6% przedsiębiorstw zamierza w przyszłości wprowadzić rozwiązania M2M.  

Internet Rzeczy to prawdziwa rewolucja dzięki której firmy będą produkowały taniej i szybciej, miasta staną się bardziej przyjazne, a jakość naszego życia ulegnie zdecydowanej poprawie. Od kilku lat przekonują o tym dostawcy rozwiązań IoT a także firmy analityczne. Jak się okazuje do wzajemnej komunikacji maszyn i urządzeń polskie firmy podchodzą jednak dość sceptycznie.

Choć o Internecie Rzeczy słyszał co czwarty przedstawiciel działającego w Polsce przedsiębiorstwa, to z tego rozwiązania korzysta obecnie zaledwie 3% firm. Największym odbiorcą IoT są duże przedsiębiorstwa – do wykorzystywania tej technologii przyznaje się 8% dużych organizacji, zatrudniających powyżej 50 pracowników. Najmniejszym odbiorcą, wbrew pozorom, nie są wcale mikroprzedsiębiorstwa, ale firmy zatrudniające od 10 do 49 pracowników. W tej grupie zaledwie 2% korzysta z rozwiązań M2M (machine to machine), ale nawet te, które wdrożyły Internet Rzeczy, stosują tę technologię w ograniczonym zakresie. Aż 94% z nich wykorzystuje w urządzeniach M2M zaledwie dwie karty SIM. Tylko 3% firm korzysta z 3 lub więcej kart SIM.

– Internet Rzeczy to nadal stosunkowo młode rozwiązanie, z którym rynek dopiero się oswaja. Widać to nawet w dużych firmach, w szczególności w halach produkcyjnych, gdzie mimo zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji informatycznych, postępującej automatyzacji produkcji czy robotyzacji, maszyny praktycznie nie komunikują się z oprogramowaniem wspierającym zarządzanie – zauważa Adam Stańczyk, Analityk Biznesowy w BPSC, firmie która wdrożyła do tej pory system ERP w ponad 600 przedsiębiorstwach produkcyjnych i handlowych. Jego zdaniem dane z maszyn wciąż często wpisuje się do systemu ręcznie, bo producenci maszyn nie są skorzy do współpracy i integracji z zewnętrznymi systemami informatycznymi. Zwłaszcza tam, gdzie park maszynowy nie jest najnowszy. W dodatku otrzymywane informacje nie pozwalają na wyciągnięcie istotnych wniosków, bo są to zwykle dane czysto techniczne – Internet Rzeczy to w tej chwili przede wszystkim rozwiązanie konsumenckie. W biznesie, jeśli stosuje się IoT, to zazwyczaj w podstawowym wymiarze – dodaje Adam Stańczyk z BPSC.   

Przemysł 4.0 pod znakiem zapytania

Rzeczywiście, obecnie najwięcej firm wykorzystuje Internet Rzeczy w obszarze transportu i logistyki – np. do pomiaru zużycia paliwa czy powiadamiania o zdarzeniach drogowych, 29% firm korzysta z IoT w obszarze handlu, a 1% wykorzystuje Internet Rzeczy do monitoringu pojazdów i budynków oraz zarządzania ruchem. W przyszłości, według danych UKE zmieni się niewiele. Najpopularniejszym obszarem zastosowania technologii IoT pozostanie transport (52% badanych widzi tutaj zastosowanie Internetu Rzeczy) oraz handel (41% wskazań). Rosnącą kategorią ma stać się ochrona i monitoring zapasów (37% firm w tym obszarze widzi zastosowania IoT) oraz monitoring zużycia energii elektrycznej, gazu i mediów (32% odpowiedzi).

Okazuje się, że im potencjalnie bardziej zaawansowane rozwiązanie, tym mniejsza chęć do jego wdrażania. Dla monitoringu zarządzania ruchem, przestrzenią czy transportem publicznym zastosowanie widzi 13% ankietowanych. Zaledwie 8% firm deklaruje wykorzystanie IoT w przemyśle. Stawia to pod znakiem zapytania realizację koncepcji Przemysłu 4.0 czyli reindustrializacji Europy. Ma ona szansę się dokonać dzięki modernizacji fabryk i wdrożeniu nowoczesnych technologii w zakresie analizy danych (Big Data), systemów zarządzania cyklem produktów czy popularyzacji robotów. Te rozwiązania nie są dla firm produkcyjnych niczym nowym, sęk jednak w tym, że głównym wyzwaniem jest zapewnienie pomiędzy urządzeniami i maszynami komunikacji. Dopiero dzięki niej możliwe będzie m.in. skrócenie czasu wprowadzania nowych produktów na rynek i obniżenie kosztów produkcji, co pozwoli nam zwiększyć konkurencyjność w stosunku do azjatyckich gospodarek.

Choć informatyzacja przedsiębiorstw postępuje, to jest to powolny proces. Z systemów ERP wspierających zarządzanie, korzystała w ubiegłym roku co piąta firma, co plasuje nas na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a liczba firm pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji jak S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) jest znacznie mniejsza. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES, które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do biznesu. Bez nich idei Przemysłu 4.0 nie da się wdrożyć. Do wdrożenia IoT w przemyśle jeszcze daleka droga  – przekonuje Adam Stańczyk z BPSC.  

Niebezpieczny ekosystem

Przedsiębiorstwa, które wykorzystują Internet Rzeczy zwracają uwagę, że ta technologia daje możliwość monitorowania istotnych parametrów (96% wskazań) oraz zwiększa poczucie bezpieczeństwa (70%). Wśród największych zagrożeń związanych z Internetem Rzeczy, firmy wymieniają bezpieczeństwo. Aż 69% badanych wskazuje na możliwość ataku na urządzenia IoT, 31% na nieuprawniony dostęp do informacji oraz danych, dla 28% wdrożenie IoT oznacza mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Jak wskazują eksperci, te obawy nie są bezpodstawne.

– Internet Rzeczy to sieć naczyń połączonych, w której niedostępność jednego elementu implikuje cały szereg negatywnych konsekwencji. Firma decydująca się na wdrożenie Internetu Rzeczy musi dysponować infrastrukturą, która zagwarantuje nieprzerwany obieg i dostęp do informacji, tym samym bezpieczeństwo całego cyfrowego ekosystemu. Niestety, praktyka pokazuje, że polityka w tym zakresie jest pełna luk – zauważa Ewelina Hryszkiewicz, kierownik produktu z Atmana, największego operatora centrum danych w Polsce.  

W ubiegłym roku Atman przeprowadził badania z których wynika, że w ciągu I półrocza aż ponad połowa firm miała problem z dostępem do Internetu lub energii elektrycznej. Co ciekawe, nie były to zwykle krótkotrwałe awarie. 41% przedsiębiorstw musiało z ich powodu przerwać lub znacznie ograniczyć działalność.

O zagrożeniach w obszarze Internetu Rzeczy mówi też raport Cisco. Firma przeprowadziła analizę aż 115 000 podłączonych do Internetu urządzeń, działających w środowiskach klientów. Wyniki badania nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do realnej wagi zagrożeń. Aż 106 000 spośród 115 000 analizowanych urządzeń miało luki w oprogramowaniu pozwalające na niepożądaną ingerencję. Oznacza to, że aż 92% podłączonych do sieci urządzeń jest podatnych na ataki.  Co ciekawe, wśród zagrożonych przedsiębiorstw nie brak także tych działających w newralgicznych branżach, jak finanse, medycyna czy handel. Cisco wskazuje, że nie trudno znaleźć przypadki, w których firmy z tych sektorów korzystały z oprogramowania starszego niż sześć lat. 8% spośród wszystkich przeanalizowanych urządzeń osiągnęło już maksymalną „dojrzałość”, w 31% przypadkach czas ich wymiany nadejdzie najdalej w ciągu czterech lat.

IoT? W polskich firmach nieprędko

Badania UKE nie pozostawiają złudzeń: na szybką popularyzację Internetu Rzeczy w polskich firmach nie ma co liczyć. Wykorzystanie rozwiązań M2M deklaruje w przyszłości zaledwie 6% ogółu firm. Tylko w przedsiębiorstwach zatrudniających 50 i więcej pracowników ten wskaźnik jest wyższy i wynosi 12%.

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Kredyt dla „młodych” firm – jak uzyskać finansowanie na start biznesu?

O założeniu własnej firmy myśli coraz więcej Polaków. Są to zarówno osoby pracujące na etacie, które...

GETEC z prestiżową nagrodą Niemieckiej Agencji Energii

O firmie GETEC jest w naszym kraju coraz głośniej. Dzieje się tak nie tylko dzięki bardzo solidnie u...

Deloitte: Podczas tegorocznego Black Friday średnie obniżki cen sięgnęły 4%

Coroczna analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą...

700 tysięcy złotych! – nawet tyle odszkodowania można dostać za wypadek w pracy

5 miliardów na odszkodowania Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że su...

Polski PKB rośnie najszybciej w Unii. Rynek pracy rozgrzany do czerwoności.

PKB za III kw. Zgodnie z danymi Eurostatu za trzeci kwartał 2019 roku największy wzrost w stosunku d...