Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista. Wakacje za granicą były luksusem, na który decydowała się tylko część polskich rodzin. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz częściej okazuje się, że tygodniowy pobyt nad Bałtykiem kosztuje tyle samo, a niekiedy nawet więcej niż wakacje all inclusive w popularnych kurortach nad Morzem Śródziemnym.
Rosnące ceny noclegów, gastronomii i atrakcji turystycznych sprawiają, że wielu Polaków przed rezerwacją urlopu zadaje sobie jedno pytanie: czy wakacje w Polsce nadal są tańsze od zagranicznych wyjazdów?
Wakacje nad Bałtykiem kosztują coraz więcej
Polskie wybrzeże od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych. Nie bez powodu – łatwy dojazd, brak bariery językowej i możliwość spontanicznego wyjazdu to argumenty, które nadal przyciągają miliony turystów.
Problemem stają się jednak koszty.
W szczycie sezonu wynajem rodzinnego apartamentu dla czteroosobowej rodziny w popularnych kurortach takich jak Kołobrzeg, Międzyzdroje czy Władysławowo często kosztuje od 500 do nawet 1000 zł za dobę. Oznacza to, że sam nocleg podczas tygodniowego pobytu może pochłonąć od 3500 do 7000 zł.
Do tego należy doliczyć wyżywienie, paliwo, parkingi, opłaty klimatyczne oraz wydatki na atrakcje dla dzieci. W efekcie całkowity koszt tygodniowego urlopu rodziny 2+2 bardzo często przekracza 8 tysięcy złotych, a przy wyższym standardzie bez trudu zbliża się do 10 tysięcy złotych.
Największym zaskoczeniem dla wielu rodzin okazują się jednak codzienne wydatki. Lody, gofry, restauracje, parki rozrywki czy aquaparki mogą zwiększyć wakacyjny budżet o kolejne tysiące złotych.
All inclusive coraz bardziej konkurencyjne
W tym samym czasie biura podróży oferują tygodniowe wakacje all inclusive dla rodziny 2+2 w Bułgarii już od około 5,5 tysiąca złotych. Egipt to wydatek rozpoczynający się od około 6 tysięcy złotych, natomiast Turcja pozostaje jednym z liderów pod względem stosunku jakości do ceny.
W wielu przypadkach cena obejmuje przelot, transfer z lotniska, zakwaterowanie, pełne wyżywienie, napoje oraz dostęp do infrastruktury hotelowej.
Dla rodzin oznacza to znacznie większą przewidywalność wydatków. Po przyjeździe na miejsce nie trzeba codziennie kalkulować kosztów restauracji, atrakcji czy zakupów spożywczych.
To właśnie dlatego eksperci rynku turystycznego obserwują rosnące zainteresowanie pakietami all inclusive, szczególnie wśród rodzin z dziećmi.
Chorwacja nie jest już tanim kierunkiem
Przez wiele lat Chorwacja uchodziła za złoty środek pomiędzy wakacjami krajowymi a egzotycznymi wyjazdami. Polacy chętnie wybierali podróż własnym samochodem, licząc na oszczędności.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Po wejściu Chorwacji do strefy euro ceny noclegów, restauracji i usług turystycznych znacząco wzrosły. Tygodniowy pobyt dla rodziny 2+2 często kosztuje obecnie od 10 do 15 tysięcy złotych.
W praktyce oznacza to, że wakacje w Chorwacji coraz częściej są droższe niż pobyt w tureckim hotelu pięciogwiazdkowym z pełnym wyżywieniem.
Polacy coraz dokładniej liczą wydatki
Zmieniają się również nawyki turystów. Jeszcze kilka lat temu głównym kryterium wyboru miejsca wypoczynku była lokalizacja. Dziś coraz większą rolę odgrywa całkowity koszt wyjazdu.
Rodziny porównują nie tylko ceny noclegów, ale także koszty paliwa, wyżywienia, atrakcji oraz wydatków ponoszonych już na miejscu.
To właśnie dlatego różnica pomiędzy urlopem w Polsce a wakacjami za granicą coraz częściej okazuje się znacznie mniejsza, niż wielu osobom się wydaje.
Co bardziej się opłaca?
Nie istnieje jedna odpowiedź dla wszystkich.
Osoby ceniące swobodę podróżowania, krótszy dojazd i lokalne atrakcje nadal chętnie wybierają polskie wybrzeże, Mazury czy góry.
Jeżeli jednak głównym kryterium pozostaje stosunek ceny do jakości, coraz więcej analiz wskazuje, że zagraniczne wakacje all inclusive potrafią być bardziej konkurencyjne finansowo niż pobyt w wielu popularnych miejscowościach turystycznych w Polsce.
Jedno jest pewne – era, w której wakacje za granicą były zdecydowanie droższe od krajowych, należy już do przeszłości. W 2026 roku różnice są często zaskakująco niewielkie, a ostateczny wybór coraz częściej zależy nie od ceny, lecz od preferowanego sposobu wypoczynku.





