sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "sektor budowlany"

sektor budowlany

W pierwszym kwartale tego roku niemal co piąte wolne miejsce pracy dotyczyło sektora budowlanego, a w ciągu ostatnich pięciu lat popyt na pracę w branży budowlanej zwiększył się prawie trzykrotnie. Pod tym względem budowlanka wyprzedziła już nawet szeroko rozumiany handel, nieznacznie ustępując miejsca tylko przemysłowi przetwórczemu. Możliwości zatrudnieniowe deklarowane przez pracodawców z sektora budowlanego są kilkukrotnie wyższe niż bieżące potrzeby. Tak źle nie było jeszcze nigdy.
Liczba wolnych miejsc w sektorze budowlanym
mat. prasowy

Branża budowlano-remontowa przeżywa szczyt swojej hossy. Według najnowszych danych GUS, sam rynek nieruchomości mieszkaniowych na koniec maja bieżącego roku przekroczył rekordową barierę wzrostu – do użytku oddano o ponad 12,6% więcej mieszkań w porównaniu do ubiegłego roku. Dzięki czynnikom warunkującym popyt strukturalny i inwestycyjny (m.in. rekordowo niskie stopy procentowe, struktura demograficzna czy nader ekspansywna polityka fiskalna), mieszkania wyprzedają się jeszcze na wiele miesięcy przed rozpoczęciem robót. Niemniej jednak, jest to wynik inwestycji rozpoczętych 2 – 3 lata temu. W maju po raz pierwszy od dłuższego czasu spadła liczba wydanych pozwoleń na budowę dla deweloperów (-6,3% r/r), a liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, zmniejszyła się o 7,1 % w porównaniu z miesiącem poprzednim. Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy, obok rosnących cen materiałów budowlanych, jest niedobór podaży pracy, co stanowić może fundamentalną barierę rozwojową dla polskiego sektora budowlanego w najbliższej przyszłości.

Największe zapotrzebowanie dotyczy murarzy, tynkarzy czy dociepleniowców (ogólnie całej branży wykończeniowej), ale także chociażby operatorów maszyn specjalistycznych czy inżynierów. Brak pracowników wynika przede wszystkim z przemian demograficznych oraz uwarunkowań społeczno-ekonomicznych. Duża część pracowników sektora budowlanego przechodzi na emeryturę, a ich odpływ nie jest rekompensowany nową, młodszą podażą. Praca w sektorze budowlanym wciąż jest postrzegana jako mało atrakcyjna zarówno pod względem wizerunkowym, jak i finansowym. Choć płace w branży budowlanej rosną, to ich wysokość jest mocno zróżnicowana pod względem geograficznym (średnie wynagrodzenie w 2018 roku dla branży budowlanej według danych Sedlak&Sedlak wahało się od niespełna 5 800 zł brutto w województwie mazowieckim do poziomu poniżej 4 000 zł brutto w województwie lubelskim). Mimo wzrostu gospodarczego, ciągle mamy do czynienia z postępującą emigracją zarobkową, która dotyczy również wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Polacy wyjeżdzający zagranicę często znajdują pracę w sektorze budowlanym, gdzie wynagrodzenie jest kilkukrotnie wyższe a warunki pracy oraz całe zabezpieczenie socjalne dalece odbiegają od polskich standardów. W Polsce nie wykształcił się także odpowiedni poziom szkolnictwa zawodowego. Funkcjonujące od niemal dwóch lat szkoły branżowe miały być odpowiedzią na realne zapotrzebowanie rynku pracy – mimo że na efekt tych zmian trzeba będzie poczekać, to już dziś w niektórych regionach zainteresowanie nauką w rzeczonych placówkach jest marginalne. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na wzmożoną liczbę zakładanych jednoosobowych działalności gospodarczych. Dzięki subsydiowaniu unijnemu, zaczęły powstawać mikrofirmy, które w warunkach wzrostu gospodarczego odnalazły popyt na swoje usługi. Bardzo często są to przedsiębiorstwa w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, zwłaszcza z branży budowlanej, głównie świadczące usługi remontowe.

Wakaty w sektorze budowlanym w podziale na firmy o określonym poziomie zatrudnienia (w tys.)
mat. prasowy

Swoista dekompozycja rynku budowlanego ma ogromne znaczenie w odniesieniu do potencjału rozwojowego małych, aczkolwiek jak dotąd dobrze prosperujących przedsiębiorstw. Okazuje się bowiem, że prawie 18 tys. wakatów w budowlance w I kwartale tego roku dotyczy firm zatrudniających do 9 pracowników. Oczywiście okres zimowy charakteryzuje się dużą sezonowością, ale takie proporcje utrzymują się w Polsce co najmniej od 5 lat. System dotacji na start działalności gospodarczej, uproszczony proces zakładania firmy, możliwość skorzystania z tzw. „małego ZUS-u”, nieskomplikowany system rozliczania z Urzędem Skarbowym na zasadzie ryczałtu ewidencjonowanego, ale przede wszystkim wzrost zapotrzebowania na drobne usługi budowlane wśród odbiorców indywidualnych – te wszystkie czynniki powodują, że zamiast pracować na etacie, budowlańcy zaczynają działać na własny rachunek, przy czym ich aktywność ze względu na ograniczone zasoby sprowadza się głównie do prac remontowo-wykończeniowych. Jest to problem zarówno w odniesieniu do deweloperskich inwestycji mieszkaniowych, ale także w kontekście realizacji zamówień publicznych czy projektów rządowych. Obecnie trwa realizacja trzech rekordowych inwestycji państwowych. Największa z nich to Program Budowy Dróg Krajowych o wartości 135 mld zł. Na dzień dzisiejszy oddano do użytku 820 km dróg, ale budowa aż 1 363 km (o wartości 54 mld zł) znajduje się w różnych fazach wykonania, a przetargi o wartości 5 mld zł nie zostały jeszcze rozstrzygnięte. Dodatkowo realizowany jest Krajowy Program Kolejowy, który zakłada modernizację aż ok. 9 tys. km torów. Takiej inwestycji polskie koleje nie doświadczyły jeszcze nigdy. Program wyceniony został na ok. 66 mld. W lutym tego roku, na mniej więcej zakładanym półmetku trwania prac, osiągnięto pokrycie dla zaledwie 15% projektu, a przetargi na inwestycje o wartości ok. 24 mld zł nie zostały jeszcze rozstrzygnięte. Do tego dochodzą plany intensyfikacji prac w ramach Programu Mieszkanie Plus – w ciągu najbliższych lat rząd planuje wybudować ponad 15 tys. mieszkań, co według komunikatu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wymaga zatrudnienia ok. 20,5 tys. pracowników budowlanych. Pytanie zatem, jak wypełnić lukę na rynku pracy w sektorze budowlanym, która z roku na rok się pogłębia?

Przeczytaj także:

Jako, że mamy do czynienia z problemem generacyjny i postępującym, w pierwszej kolejności należy stworzyć system usprawnień, zachęcający cudzoziemców do podejmowania pracy w Polsce. Nie da się nie zauważyć, że już teraz dużą część pracowników w sektorze budowlanym stanowią Ukraińcy, przybywa także Białorusinów oraz obywateli Indii, ale przyrost ten jest zdecydowanie niewystarczający. Dodatkowo nasi zachodni sąsiedzi przyjęli pod koniec ubiegłego roku ustawę znacznie ograniczającą bariery zatrudnienia dla obywateli spoza UE. Jak wynika z szacunków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, już niedługo może to dla nas oznaczać odpływ nawet 500 tys. obywateli Ukrainy do Niemiec. Obecnie polskie regulacje dotyczące zatrudnienia obcokrajowców są bardzo skomplikowane. Aby uzyskać pozwolenie na pracę, należy skierować się do kilku urzędów zarówno w Polsce, jak i w kraju macierzystym, a sam proces różni się w zależności od województwa i może trwać nawet do 6 miesięcy. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 2007 roku branża budowlana nie może korzystać z pracowników sezonowych. Praca na oświadczenie odnosi się z kolei do zbyt wąskiego grona krajów, których obywatele mogą podjąć pracę w Polsce bez uzyskania pozwolenia, a sam okres wykonywania takiej pracy również jest zdecydowanie za krótki (6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę). Wreszcie warto się zastanowić, czy idąc wzorem węgierskim nie należy zliberalizować przepisów dotyczących zatrudnienia obcokrajowców w branżach krytycznie zagrożonych wakatami – jak wynika z powyższej analizy, budownictwo z pewnością do takiej należy. Modyfikacje w tych trzech obszarach wymagają jednocześnie gruntownej reorganizacji w wymiarze legislacyjnym i zwiększenia efektywności samego procesu administracyjnego, związanego chociażby z wydawaniem pozwoleń na pracę.

Niemniej jednak działania o charakterze stricte podażowym muszą być wspierane przez stymulowanie wzrostu płac – zarówno nominalnych, jak i realnych. Zarobki w budownictwie nie rosną w wystarczającym tempie co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, zatory płatnicze wynikające z długich terminów płatności często uniemożliwiają długookresowe kreowanie polityki wynagrodzeń przez pracodawców. Po drugie, złożoność procedur przetargowych oraz skomplikowany system rozliczania dużych inwestycji (m.in. rozrachunki z podwykonawcami, rozliczenia w ramach inwestycji publicznych) powodują konieczność zwiększania przez przedsiębiorstwa budowlane wydatków administracyjno-biurowych. Wreszcie po trzecie – należy rozważyć indeksację cen materiałów budowlanych dla wykonawców. Rosnące ceny surowców mocno odbijają się na rentowości inwestycji budowlanych, dlatego trudno w takich warunkach oczekiwać znaczącego wzrostu wynagrodzeń.

Podsumowanie

Sektor budowlany, czy szerzej – rynek nieruchomości, stanowi swoisty papierek lakmusowy dla polskiej gospodarki. Sygnały płynące z sektora budowlanego przez wielu ekonomistów postrzegane są w wymiarze makro-ostrożnościowym czy też w kategoriach wczesnego ostrzegania. Według różnych szacunków, na rynku pracy w branży budowlanej brakuje obecnie od 150 tys. do 200 tys. pracowników o zróżnicowanych kwalifikacjach. Niedobór ten wynika przede wszystkim ze zmian demograficznych, ewolucji struktury samego rynku oraz z niedostatecznego wzrostu płac. Skutki luki pracowniczej powoli stają się odczuwalne w wielorakich aspektach: od wzrostu cen nieruchomości mieszkaniowych po wyhamowanie inwestycji budowlanych, warunkujących ogólny dobrobyt społeczny. Problem nadwyżki popytu nad podażą pracy można rozwiązać jedynie poprzez działania stymulujące obie strony. Jest tylko jeden warunek: działanie te muszą być kompleksowe i realizowane w bardzo nieodległej perspektywie czasowej – im szybciej, tym lepiej.

źródło: Centrum AMRON

 

Bezpośredni i pośredni wpływ działalności sektora materiałów budowlanych stanowi 3,5 proc. PKB, a w przypadku usług budowlanych jest to nawet 16,8 proc. PKB. Jak wynika z raportu „Rola sektora produkcji materiałów budowlanych i budownictwa w polskiej gospodarce”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte oraz Związek Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, duże znaczenie dla kondycji sektora budownictwa mieszkaniowego w Polsce mają przede wszystkim dochody gospodarstw domowych oraz sytuacja demograficzna. Wartość majątku trwałego w tym sektorze może poprawić zwiększona liczba imigrantów, która będzie konieczna, jeśli Polska ma się wyrwać z pułapki średniego dochodu.

Budownictwo ma ogromny wpływ na kondycję gospodarki danego kraju. W Polsce bezpośrednia działalność sektora materiałów budowlanych stanowi 2,2 proc. PKB.W podziale na poszczególne branże największa rola przypada trzonowi sektora, a więc branżom produkującym materiały z surowców niemetalicznych oraz z metali (po 0,7 proc. PKB), a następnie branżom produkującym materiały z drewna (0,5 proc. PKB). Niewielka rola przypada produkcji materiałów budowlanych z tworzyw sztucznych (0,2 proc. PKB), a najmniejsza – wydobyciu kamienia, piasku i gliny (0,1 proc. PKB). Branże produkujące materiały z surowców niemetalicznych, poprzez efekty pośrednie (zaopatrzeniowe i dochodowe) przyczyniają się do powstania kolejnego 1,3 proc. PKB. „Łączny oszacowany efekt działalności sektora materiałów budowlanych to co najmniej 3,5 proc. PKB, czyli w 2014 prawie 60 mld zł. Należy podkreślić, że jest to szacunek zaniżony, gdyż z przyczyn braku szczegółowych danych nie uwzględnia się efektów pośrednich części branż wchodzących w sektor budownictwa” – wyjaśnia Rafał Antczak, Członek Zarządu, Deloitte Consulting.

Sektor materiałów budowlanych w 2014 r. wygenerował bezpośrednio ok. 344 tysięcy miejsc pracy, czyli 2,5 proc. ogółu pracujących, w tym 81 tys. miejsc przypadło na branżę materiałów budowlanych z surowców niemetalicznych. Pośrednio branża ta przyczyniała się do utworzenia zatrudnienia dla kolejnych 164 tys. osób w sektorach z nią współpracujących. Łącznie, bezpośrednio i pośrednio, sektor materiałów budowlanych tworzy co najmniej 508 tys. miejsc pracy, co stanowi 3,7 proc. ogółu pracujących. Jednocześnie producenci tego sektora odprowadzili w tym samym roku 929 mln zł z tytułu podatku CIT oraz 986 mln zł z tytułu podatku PIT od wynagrodzeń, a sektor materiałów budowlanych z surowców niemetalicznych pośrednio przyczynił się do odprowadzenia do budżetu dodatkowych środków z tytułu PIT na poziomie co najmniej 268 mln zł.

„Z kolei wpływ sektora usług budowlanych na gospodarkę jest większy niż produkcji materiałów budowlanych. Firmy budowlane wytwarzają bezpośrednio 7,4 proc. PKB, ale poprzez efekty pośrednie generują dodatkowe 9,3 proc. PKB. Łącznie sektor budowlany przyczynia się do powstawania 288 mld zł wartości dodanej, czyli 16,8 proc. PKB. Branża ta tworzy bezpośrednio 6 proc. liczby miejsc pracy, a pośrednio łącznie 15 proc. (2 mln 90 tys. zatrudnionych)” wyjaśnia Ryszard Kowalski, Prezes Zarządu, Związek Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Łączny wpływ sektora materiałów i usług budowlanych tworzy 20,3 proc. PKB i prawie 2,6 mln miejsca pracy, co stanowi 18,7 proc. pracujących w polskiej gospodarce.

Sprzedaż usług budowlano-montażowych dzieli się na trzy główne segmenty. Dominują roboty specjalistyczne (38 proc. w 2014 r.), których udział zwiększył się zwłaszcza w ostatnich kilku latach (w 2010 roku było to 32 proc.), podobnie jak w przypadku budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej (z 19 proc. w 2005 r. do 28 proc. w 2014 r.). Wzrosty te odbyły się kosztem trzeciego segmentu – budowy budynków, którego waga spadła z 47 proc. w 2005 r. do 34 proc. w 2014 r.

Jak wynika z danych, najsilniejszy wpływ na wartość majątku trwałego w sektorze budownictwa mieszkaniowego mają dochody gospodarstw domowych. Zmiana dochodów o 1 proc. powoduje zmianę majątku o 0,66 proc. Stosunkowo duże znaczenie ma również liczba osób w wieku 25-49 lat, gdyż wzrost tejże liczby o 1 proc. powoduje wzrost majątku o prawie 0,3 proc. Z szacunków wynika, że przez większość okresu pomiędzy latami 2000-2012 wartość majątku trwałego w sektorze mieszkaniowym znajdowała się poniżej lub bardzo blisko równowagi długookresowej (wynikającej z zależności teoretycznych modelu ekonomicznego). Jedynie w okresie 2007-2009 wartość majątku wyraźnie przekroczyła stan równowagi i była szczególnie wysoka w roku 2008 przekraczając wartość długookresową o prawie 8 proc. Po roku 2009 wartość majątku znów znalazła się poniżej wartości długookresowej, a w roku 2012 (ostatnim, dla którego dostępne są dane dla majątku trwałego) sięgnęła ponad 3 proc. poniżej równowagi długookresowej, czyli najniżej od roku 2004.

W raporcie zostało oszacowane jak będzie wyglądała kondycja majątku trwałego w sektorze mieszkaniowym do 2050 roku. W tym celu przyjęto dwa scenariusze: bazowy i imigracyjny. W scenariuszu bazowym przyjęto liczbę ludności zgodną z prognozą GUS, natomiast w scenariuszu imigracyjnym przyjęto założenie napływu do Polski 4,3 mln pracowników do 2050 r., pochodzących głównie z Ukrainy. „W przypadku scenariusza imigracyjnego długookresowa wartość majątku trwałego w sektorze mieszkaniowym jest istotnie wyższa niż w scenariuszu bazowym a w 2050 r. różnica ta przekroczy 20 proc.” – mówi Rafał Antczak.

Dość trudno jest oceniać znaczenie wielkości sektora budowlanego w PKB różnych krajów, gdyż występują pomiędzy nimi istotne różnice geograficzne, historyczne, ekonomiczne i społeczne. Jednak można pokusić się o spojrzenie na zachowanie się wartości dodanej sektora budowlanego w Polsce w porównaniu z krajami regionu (kraje konwergujące) oraz krajami zachodnimi (kraje rozwinięte). „W latach 2000-2014 udział wartości dodanej sektora budowlanego w Polsce nie przekroczył 7,7 proc. PKB, a wartość maksymalną osiągnął w 2011 r. W stosunku do innych krajów konwergujących, udział wartości dodanej sektora budowlanego w PKB w Polsce charakteryzował się niskim rozproszeniem, co świadczyć może o stosunkowo stabilnej zależności sektora od ogólnej koniunktury gospodarczej. W rezultacie, Polska wraz z Czechami i Węgrami znajduje się w najbardziej korzystnej sytuacji ze wszystkich analizowanych krajów konwergujących, gdyż rozwój sektora budownictwa generalnie opierał się na solidnych fundamentach mikro- i makroekonomicznych” – podsumowuje Rafał Antczak.

Deloitte

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...