Globalna gospodarka wchodzi w okres, w którym zadłużenie państw i firm coraz mocniej wpływa na rynki finansowe. W 2026 roku rządy i przedsiębiorstwa mają pożyczyć na rynkach obligacji około 29 bilionów dolarów. Jednocześnie rosną rentowności obligacji, a inwestorzy coraz uważniej przyglądają się kondycji finansów publicznych. Czy świat zaczyna płacić cenę za lata taniego pieniądza?
Zadłużenie rośnie, a pieniądz nie jest już tak tani
Problem nie polega wyłącznie na tym, że państwa mają dużo długu. Znacznie ważniejsze staje się to, ile kosztuje jego obsługa i refinansowanie.
Według OECD rządy i przedsiębiorstwa mają w 2026 roku pożyczyć na rynkach obligacji około 29 bilionów dolarów. To o 4 biliony dolarów, czyli 17 proc., więcej niż w 2024 roku. Sama wartość pozostającego w obrocie długu rządowego państw OECD osiągnęła rekordowe 61 bilionów dolarów.
Co więcej, znaczna część nowych emisji nie służy finansowaniu zupełnie nowych wydatków. Pieniądze są potrzebne do spłacania i refinansowania wcześniejszego zadłużenia.
OECD szacuje, że w 2026 roku około 78 proc. pożyczek państw OECD będzie przeznaczonych na refinansowanie istniejącego długu.
To oznacza, że wzrost kosztu pieniądza może stopniowo przekładać się na coraz większe obciążenia budżetów.
Japonia wysyła ważny sygnał
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest obecnie Japonia.
1 września rentowność 10-letnich japońskich obligacji rządowych osiągnęła 3 proc. – najwyższy poziom od 1996 roku. Wzrost rentowności oznacza jednocześnie wzrost kosztu, po jakim państwo może pożyczać pieniądze na rynku.
Japonia jest szczególnym przypadkiem, ponieważ jej zadłużenie publiczne przekracza 200 proc. PKB. Przez wiele lat kraj korzystał z wyjątkowo luźnej polityki pieniężnej i bardzo niskich stóp procentowych.
Teraz sytuacja się zmienia. Inflacja, presja na jena oraz oczekiwania dotyczące dalszych podwyżek stóp procentowych sprawiają, że inwestorzy żądają wyższych rentowności za pożyczanie pieniędzy japońskiemu rządowi.
To nie oznacza automatycznie kryzysu w Japonii. Pokazuje jednak, że era bardzo taniego finansowania staje się coraz trudniejsza do utrzymania.
Problem dotyczy nie tylko Japonii
Dzisiejsza sytuacja na japońskim rynku jest częścią szerszego zjawiska.
Reuters informuje, że we wtorek rosły rentowności obligacji na wielu światowych rynkach. W Stanach Zjednoczonych rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła do najwyższego poziomu od stycznia 2025 roku. W Europie również widoczna jest presja na rynkach długu.
Na sytuację wpływa kilka czynników jednocześnie. Inwestorzy obawiają się utrzymującej się inflacji, wysokich wydatków publicznych, rosnących potrzeb związanych z obronnością oraz kosztów finansowania inwestycji w nowe technologie.
Dodatkowym problemem są obecnie ceny energii i ropy. Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie doprowadziły do wzrostu ceny ropy Brent powyżej 91 dolarów za baryłkę, co zwiększa obawy o ponowną presję inflacyjną.
IMF ostrzega przed dalszym wzrostem długu
Skala problemu jest widoczna również w prognozach Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Według kwietniowego Fiscal Monitor 2026 globalny dług publiczny wzrósł w 2025 roku do poziomu nieco poniżej 94 proc. światowego PKB. IMF przewiduje, że do 2029 roku może on osiągnąć 100 proc. światowego PKB.
Fundusz zwraca uwagę, że rządy znajdują się pod presją wielu wydatków jednocześnie. Chodzi między innymi o zabezpieczenie społeczne, obronność, inwestycje strategiczne oraz rosnące koszty obsługi długu.
To szczególnie istotne w sytuacji, gdy stopy procentowe są wyższe niż w czasach, gdy państwa masowo zwiększały zadłużenie.
Dług trzeba spłacać po nowych stawkach
Mechanizm jest stosunkowo prosty.
Jeżeli państwo pożyczyło pieniądze kilka lat temu przy niskim oprocentowaniu, nie oznacza to, że będzie mogło zawsze refinansować ten dług na takich samych warunkach.
Kiedy stare obligacje zapadają, trzeba wyemitować nowe. Jeżeli inwestorzy oczekują wyższych odsetek, nowe zadłużenie staje się droższe.
OECD wskazuje, że wyższe długoterminowe koszty finansowania już wpływają na sposób, w jaki państwa zarządzają zadłużeniem. Część emitentów przesuwa się w kierunku krótszych terminów zapadalności, co może obniżać koszty w krótkim okresie, ale jednocześnie zwiększa ryzyko konieczności częstszego refinansowania.
Rosnący dług może uderzyć także w firmy
Problem zadłużenia państw nie kończy się na budżetach.
Rentowności obligacji skarbowych są ważnym punktem odniesienia dla kosztu finansowania w całej gospodarce. Jeżeli rośnie koszt pożyczania pieniędzy przez państwo, przedsiębiorstwa również mogą płacić więcej za kredyty i emisję obligacji.
To może oznaczać droższe finansowanie inwestycji, większą ostrożność przedsiębiorców i mniejszą skłonność do podejmowania ryzykownych projektów.
OECD zwraca uwagę, że rosnące koszty finansowania zaczynają wpływać także na zadłużenie przedsiębiorstw. Jednocześnie firmy technologiczne zwiększają korzystanie z rynku długu, aby finansować ogromne inwestycje związane z rozwojem sztucznej inteligencji.
AI również potrzebuje pieniędzy
To jeden z najbardziej interesujących paradoksów obecnej sytuacji.
Świat potrzebuje ogromnych inwestycji w centra danych, półprzewodniki, energetykę i infrastrukturę potrzebną do rozwoju sztucznej inteligencji. Jednocześnie właśnie te inwestycje wymagają dużego finansowania.
OECD szacuje, że dziewięć dużych firm związanych z AI może w latach 2026–2030 wyemitować około 1,2 biliona dolarów obligacji na finansowanie nakładów inwestycyjnych.
Oznacza to, że przyszłość rynku długu będzie coraz mocniej związana również z rozwojem AI.
Czy grozi nam globalny kryzys zadłużenia?
Na podstawie obecnych danych nie można uczciwie powiedzieć, że świat stoi przed nieuchronnym krachem.
OECD podkreśla, że mimo rekordowych potrzeb pożyczkowych rynki długu pozostawały dotychczas odporne. Problemem staje się jednak rosnąca wrażliwość rynku na zmiany nastrojów inwestorów oraz wyższe koszty finansowania.
Niepokojące jest natomiast połączenie kilku zjawisk: wysokiego zadłużenia, zwiększonych wydatków państw, niepewności geopolitycznej, ryzyka inflacji oraz rosnących kosztów obsługi długu.
Jeżeli wszystkie te czynniki utrzymają się jednocześnie, rządy będą miały mniej przestrzeni do reagowania na kolejne kryzysy.
Świat wchodzi w trudniejszą epokę finansową
Przez wiele lat inwestorzy mogli korzystać z wyjątkowo niskich stóp procentowych, a państwa i przedsiębiorstwa miały dostęp do stosunkowo taniego finansowania.
Dziś warunki są inne.
Nie oznacza to końca globalnej gospodarki ani automatycznego nadejścia kryzysu zadłużeniowego. Oznacza jednak, że dług zaczyna kosztować coraz więcej, a inwestorzy stają się bardziej wymagający.
Dzisiejszy wzrost rentowności japońskich obligacji do 3 proc. jest jednym z najbardziej wyrazistych sygnałów tej zmiany.
W kolejnych latach znaczenie będzie miało to, czy gospodarki będą rosły wystarczająco szybko, aby udźwignąć rosnące zobowiązania. Jeżeli wzrost gospodarczy pozostanie silny, wysokie zadłużenie może być zarządzalne. Jeżeli jednak koszty finansowania będą rosły szybciej niż gospodarka, presja na budżety państw i przedsiębiorstwa może stać się znacznie większa.
Świat nie stoi więc dziś przed jednym wielkim rachunkiem. Problem polega na tym, że rachunków jest coraz więcej – a pieniądz, którym trzeba je finansować, przestaje być tani.





