ORLEN w krótkim czasie zakontraktował 16 dodatkowych dostaw ropy dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie. Surowiec ma pochodzić m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu oraz obu Ameryk. Powodem są zakłócenia w dostawach z Arabii Saudyjskiej po uszkodzeniu kluczowej infrastruktury przesyłowej. Jednocześnie koncern zapewnia, że dostawy do rafinerii są realizowane na bieżąco i pokrywają zapotrzebowanie.
16 dodatkowych dostaw ropy
16 września ORLEN poinformował, że od poprzedniego piątku zakontraktował 16 dodatkowych dostaw ropy przeznaczonych dla rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie.
Lista kierunków jest szeroka. Wśród nich znalazły się:
- Norwegia,
- Wielka Brytania,
- Algieria,
- Kazachstan,
- Azerbejdżan,
- państwa obu Ameryk.
ORLEN podkreślił jednocześnie, że dostawy ropy do jego rafinerii odbywają się bez zakłóceń i w pełni pokrywają zapotrzebowanie.
To ważne, ponieważ sytuacja na światowym rynku ropy pozostaje bardzo dynamiczna.
Problem pojawił się w Arabii Saudyjskiej
Arabia Saudyjska od kilku lat jest jednym z najważniejszych dostawców ropy dla ORLEN-u.
Reuters informował 15 września, że Saudi Aramco odpowiadało za około 40 proc. wolumenów ropy kupowanych przez ORLEN. W związku z zakłóceniami dostaw polski koncern zaczął intensywnie poszukiwać alternatywnych gatunków surowca.
Reuters podał, że ORLEN kupował m.in. ropę z Morza Północnego, a także prowadził postępowania dotyczące surowca z USA, Kazachstanu, Algierii i Gujany.
Nie oznacza to jednak, że polskie rafinerie zostały bez ropy.
Wręcz przeciwnie — ORLEN oficjalnie zapewnia, że bieżące dostawy są realizowane i pokrywają zapotrzebowanie.
Co stało się z saudyjskimi dostawami?
W tle znajduje się uszkodzenie saudyjskiego East-West Pipeline, czyli jednego z kluczowych elementów infrastruktury transportującej ropę z rejonów wydobycia w kierunku wybrzeża Morza Czerwonego.
Reuters poinformował 17 września, że uszkodzone zostały trzy stacje pomp na trasie rurociągu o długości około 1200 km. Według źródeł cytowanych przez agencję infrastruktura ta może transportować około 4–5 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiada mniej więcej 4–5 proc. światowej podaży.
Atak doprowadził do czasowego wyłączenia rurociągu. Według źródeł Reutersa szacunki dotyczące czasu naprawy wynosiły od kilku tygodni do możliwości wcześniejszego częściowego wznowienia pracy.
Sytuacja jest więc istotna nie tylko dla Arabii Saudyjskiej, ale dla całego światowego rynku ropy.
ORLEN nie czekał na rozwój wydarzeń
Reakcja polskiego koncernu była szybka.
Według Reutersa ORLEN rozpoczął zakupy alternatywnych gatunków ropy już w ramach przetargów spot. Wśród zakontraktowanych gatunków znalazły się m.in. Grane, Johan Sverdrup i Johan Castberg z regionu Morza Północnego. Koncern poszukiwał również ropy WTI Midland z USA oraz kazachskiej CPC Blend.
Kilka dni później ORLEN poinformował już o 16 dodatkowych dostawach.
Pokazuje to znaczenie dywersyfikacji źródeł surowca.
Norwegia odgrywa coraz większą rolę
Jednym z najważniejszych alternatywnych kierunków jest Norwegia.
20 sierpnia ORLEN poinformował o zawarciu z Equinorem trzyletniej umowy na dostawy ropy z norweskiego złoża Johan Sverdrup. Kontrakt przewiduje dostawy od około 5 mln do ponad 9 mln ton ropy rocznie, zależnie od zapotrzebowania. Maksymalny wolumen odpowiada nawet około jednej czwartej rocznego zapotrzebowania Grupy ORLEN.
Surowiec ma trafiać do rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie.
To nie jest więc rozwiązanie przygotowane dopiero po obecnych zakłóceniach. Umowa z Equinorem została zawarta jeszcze w sierpniu i stanowi element długoterminowej strategii zakupowej ORLEN-u.
Ile kosztuje dodatkowa ropa?
Wokół tej informacji pojawiła się kwota około 1,5 mld dolarów.
Trzeba jednak zachować tutaj szczególną ostrożność.
ORLEN nie podał publicznie wartości 16 dodatkowych kontraktów. Kwota 1,5 mld dolarów jest szacunkiem opartym na aktualnych cenach ropy i założeniach dotyczących wielkości ładunków, a nie oficjalną wartością transakcji.
Dlatego nie należy przedstawiać jej jako faktu.
Prawidłowe sformułowanie brzmi:
wartość 16 dodatkowych ładunków może być szacowana na około 1,5 mld dolarów przy określonych założeniach cenowych, ale ORLEN nie ujawnił wartości zawartych kontraktów.
To istotna różnica z punktu widzenia rzetelności finansowej.
Czy Polsce grozi brak paliwa?
Na podstawie obecnych komunikatów nie ma podstaw, aby twierdzić, że Polsce grozi brak paliwa.
ORLEN zapewnia, że dostawy surowca do rafinerii są realizowane na bieżąco i pokrywają zapotrzebowanie.
Polska posiada również system obowiązkowych zapasów ropy i produktów naftowych. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych informuje, że zapasy agencyjne obejmują zarówno ropę naftową, jak i produkty naftowe.
Nie oznacza to jednak, że sytuacja na rynku jest obojętna dla gospodarki.
Jeżeli zakłócenia będą się przedłużały, wzrost kosztów pozyskania surowca może wpływać na funkcjonowanie rafinerii, marże oraz — w zależności od sytuacji na rynku — ceny produktów paliwowych.
Rynek ropy reaguje na ryzyko
Zakłócenia w Arabii Saudyjskiej pojawiły się w okresie, w którym globalny rynek ropy już znajduje się pod presją wydarzeń geopolitycznych.
Reuters informował 15 września o wyraźnym wzroście cen ropy w związku z obawami o ograniczenie podaży.
W przypadku ropy nawet krótkotrwałe problemy infrastrukturalne mogą mieć znaczenie dla rynku, ponieważ surowiec jest przedmiotem globalnego handlu, a zmiana dostępności określonego gatunku wpływa na ceny i przepływy tankowców.
Dywersyfikacja zamiast jednego kierunku
Obecna sytuacja pokazuje, dlaczego dla dużego koncernu naftowego istotne jest posiadanie wielu dostawców.
ORLEN w ostatnich latach zmniejszał zależność od rosyjskiej ropy i zwiększał zakupy z innych kierunków. Obecna sytuacja z dostawami saudyjskimi pokazuje jednak, że dywersyfikacja nie kończy się na odejściu od jednego dostawcy.
Ryzyko może pojawić się również w przypadku innych kierunków.
Dlatego znaczenie mają jednocześnie:
różnorodność dostawców, dostęp do portów, połączenia rurociągowe, zapasy strategiczne, możliwości rafinerii oraz długoterminowe kontrakty.
Polska ma dostęp do wielu kierunków
Dodatkowe dostawy zakontraktowane przez ORLEN pokazują, jak szeroki jest obecnie katalog potencjalnych źródeł.
Ropa może być sprowadzana m.in. z:
Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu, Stanów Zjednoczonych oraz państw Ameryki Południowej.
Nie wszystkie kierunki są oczywiście równoważne pod względem ceny, jakości surowca, logistyki czy dostępności.
Dla rafinerii istotne jest również to, czy konkretny gatunek ropy odpowiada technologicznym możliwościom instalacji.
Najważniejsze pytanie: jak długo potrwa zakłócenie?
To właśnie czas będzie jednym z najważniejszych czynników.
Jeżeli dostawy z Arabii Saudyjskiej zostaną szybko przywrócone, obecne zakupy alternatywne będą przede wszystkim zabezpieczeniem ciągłości pracy rafinerii.
Jeżeli natomiast problemy infrastrukturalne będą się przedłużały, konkurencja o dostępne ładunki może stać się większa.
Reuters wskazywał, że termin pełnego przywrócenia pracy saudyjskiego rurociągu pozostawał niepewny.
To właśnie dlatego ORLEN zwiększył liczbę zakontraktowanych dostaw z innych kierunków.
Nie chodzi tylko o ORLEN
Skutki sytuacji mogą wykraczać poza jedną spółkę.
Arabia Saudyjska jest jednym z największych producentów ropy na świecie, a jej infrastruktura ma znaczenie dla globalnych przepływów surowca.
Reuters podał, że East-West Pipeline może przesyłać 4–5 mln baryłek dziennie.
Każde poważniejsze ograniczenie takiej infrastruktury może więc wpływać na:
- ceny ropy,
- koszty transportu,
- marże rafineryjne,
- ceny paliw,
- handel międzynarodowy,
- decyzje zakupowe największych koncernów.
ORLEN ma plan B. Rynek czeka na dalszy rozwój sytuacji
Obecna sytuacja nie oznacza, że polskie rafinerie zostały pozbawione dostaw ropy.
Wręcz przeciwnie — działania ORLEN-u pokazują, że koncern aktywnie zwiększa zakupy z alternatywnych kierunków, jednocześnie korzystając z wcześniej zawartych kontraktów, w tym dużej umowy z norweskim Equinorem.
Najważniejszym znakiem zapytania pozostaje jednak czas trwania zakłóceń na rynku saudyjskim.
Jeżeli sytuacja szybko się ustabilizuje, obecne działania będą przede wszystkim przykładem zabezpieczania łańcucha dostaw.
Jeżeli problemy potrwają dłużej, światowy rynek ropy może zostać zmuszony do znacznie większego przeorganizowania przepływów surowca.
Polska szuka ropy na całym świecie
16 dodatkowych dostaw nie oznacza więc „braku ropy” w Polsce.
To reakcja dużego koncernu naftowego na zakłócenia u jednego z kluczowych dostawców.
ORLEN ma zabezpieczone bieżące dostawy, posiada zdywersyfikowane źródła zaopatrzenia i jednocześnie zwiększa zakupy z innych kierunków.
Jednocześnie wydarzenia pokazują, jak szybko lokalny problem infrastrukturalny może stać się problemem dla globalnego rynku surowców.
Dziś kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy Polska ma ropę. Pytanie brzmi, jak długo potrwa zakłócenie saudyjskich dostaw i ile będzie kosztowało światowy rynek znalezienie dla nich alternatywy.





